Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elżbieta Cherezińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elżbieta Cherezińska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 maja 2017

Elżbieta Cherezińska – „Gra w kości”















Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
Poznań 2010






Książę Mieszko I (pomiędzy 922 a 945-992) zmarł, pozostawiając po sobie dwóch synów z małżeństwa z Odą Dytrykówną (ok. 955-1023), która była córką Dytryka (?-985) – margrabiego Marchii Północnej. Pozostał też Bolesław, którego potem zwać będą Chrobrym, a nawet Wielkim (967-1025). Był on owocem małżeństwa Mieszka z Dobrawą Przemyślidką (ok. 930-977). Brak Bolesława w akcie Dagome iudex nasuwa zatem przypuszczenie, iż mógł on być przez Mieszka albo odsunięty na rzecz synów z drugiego małżeństwa, albo miał wcześniej wydzielone własne państwo, na przykład na terenie ziemi krakowskiej. Jakakolwiek była prawda, zdołał on po śmierci ojca zawładnąć całą jego spuścizną, usuwając na wygnanie Odę wraz z jej synami i oślepiając jakichś uzurpatorów, którzy być może wywodzili się z bocznej linii Piastów. Chodzi oczywiście o Przybywoja (?-ok. 995) i Odylena (?-ok. 995), którzy jawnie opowiedzieli się po stronie macochy Bolesława.  

Bolesław odziedziczył państwo, które miało dobrze ułożone relacje z cesarstwem, zapoczątkowane zapewne w Rzymie zabiegi o polską prowincję kościelną i prawdopodobnie również o koronę królewską, jak również korzystnie zapowiadające się stosunki ze Skandynawią, którym drogę utorowało małżeństwo córki Mieszka I i rodzonej siostry Bolesława – Świętosławy (ok. 972-po 1016) – z Erykiem Zwycięskim (ok. 945-995), królem Szwecji i Danii, natomiast po jego śmierci wydanej za Swena Widłobrodego (ok. 960-1014), króla duńskiego. Korzystnie układały się relacje z Węgrami za sprawą małżeństwa siostry Mieszka I – Adelajdy (?)* – z twórcą państwa węgierskiego księciem Gejzą (ok. 949-997). Z drugiej strony zaognione zapewne zostały stosunki z Czechami po niedawnej wojnie, a być może również relacje z Rusią, która w 981 roku zagarnęła Przemyśl z tak zwanymi grodami czerwieńskimi.

Bolesław I Chrobry
Portret pochodzi z XIX wieku.
autor: Aleksander Lesser (1814-1884)
W panowaniu Bolesława Chrobrego należy wyróżnić dwa etapy. W pierwszym mniej więcej dziesięcioletnim okresie kończył Bolesław budowlę ojca, zabiegając o polską prowincję kościelną oraz o koronę. W związku z tym pogłębił sojusz z cesarstwem i wykorzystał te szanse, które mogły mu zjednać Stolicę Apostolską. Okazja nadarzyła się wówczas, gdy Wojciech (ok. 956-997), syn czeskiego wielmoży Sławnika (?-981), dwukrotnie powołany na biskupstwo praskie, w drodze powrotnej z Rzymu w 996 roku – wobec wymordowania jego rodziny w Czechach – szukał schronienia w Polsce. Bolesław przyjął go bardzo chętnie i pomógł w realizacji jego planów misyjnych. Śmierć Wojciecha podczas misji pruskiej w 997 roku, a z kolei wykupienie na wagę złota jego zwłok przez Bolesława, sprawiły, że Polska zyskała własnego męczennika, którego w Rzymie uznano za świętego. Dzięki temu atutowi już w 999 roku papież Sylwester II (ok. 945-1003) stworzył arcybiskupstwo świętego Wojciecha, które powierzył bratu męczennika Radzimowi Gaudentemu (ok. 970-pomiędzy 1006 a 1018). Rok później cesarz Otto III (980-1002) wyruszył w wotywną wyprawę do grobu świętego Wojciecha, przy okazji włączając Bolesława Chrobrego do swego planu odnowy cesarstwa rzymskiego.

Gra w kości Elżbiety Cherezińskiej obejmuje pięć lat panowania Bolesława I Chrobrego.  Akcja rozpoczyna się w chwili, gdy do polskiego księcia docierają dramatyczne wieści o zamordowaniu biskupa Wojciecha przez pruskich barbarzyńców. Znając temperament młodego księcia można przypuszczać jaka jest jego reakcja na tak tragiczne wiadomości. Najchętniej przypiąłby do pasa miecz, wskoczył na konia i ruszył w drogę, aby pomścić duchownego. Całe szczęście książę ma przy sobie ludzi, którzy potrafią ostudzić jego wzburzenie i sprawić, że Bolesław porzuca emocje i zaczyna zastanawiać się nad tym, w jaki sposób sprowadzić do kraju zwłoki biskupa. Oczywiście Wojciech na misji nie był sam, lecz jego bracia zwyczajnie stchórzyli w obliczu zagrożenia życia.

Święty Wojciech
Obraz pochodzi z 1855 roku.
autor: Mihály Kovács (1818-1892)
O śmierci Wojciecha z kilkumiesięcznym opóźnieniem dowiaduje się również młody cesarz Otto III. Na nim ta dramatyczna wiadomość także robi niemałe wrażenie. Podobnie jak Bolesława, jego również bardzo interesują doczesne szczątki praskiego biskupa. Wygląda na to, że obydwaj władcy doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak wielkie znaczenie będzie mieć ciało zamordowanego. Czują, że Wojciech nie był zwyczajnym duchownym. W dodatku poniósł śmierć w obronie wiary chrześcijańskiej, a to przecież kwalifikuje go na ołtarz. I tak oto rozpoczyna się dyskusja dotycząca sprowadzenia zwłok przyszłego świętego. I jeden, i drugi chciałby go mieć przy sobie, aby oddawać mu cześć. A może chodzi tutaj o coś zupełnie innego? Może to zwykła rywalizacja? Wszak takiej wagi męczennik zapewne przyczyniłby się do znacznego podniesienia rangi państwa. Nie mówiąc już o relikwiach, o które zapewne będą zabiegać możni tego świata.

Elżbieta Cherezińska prowadzi akcję dwutorowo. Z jednej strony czytelnik ma okazję obserwować to, co dzieje się w otoczeniu Bolesława, natomiast z drugiej są to wydarzenia związane z Ottonem III. W końcu przychodzi taki moment, w którym drogi obydwu władców krzyżują się. Dzieje się to oczywiście w roku 1000 podczas zjazdu gnieźnieńskiego. Pomimo że Otto i Bolesław nie są sobie obcy, to jednak dopiero w Gnieźnie ich przyjaźń nabiera właściwego znaczenia. Można odnieść wrażenie, że zasadniczym powodem przybycia cesarza do Polski jest odwiedzenie grobu świętego Wojciecha i modlitwa przy jego ziemskich szczątkach, lecz z drugiej strony nie należy zapominać o tym, że wizyta ta była także polityczna. Przynajmniej takie wrażenie sprawia Bolesław Chrobry, który powoli zaczyna snuć marzenia o koronie, a cesarz jest przecież tym, który jest w stanie pomóc mu w jej zdobyciu. Z kolei po zakończeniu zjazdu gnieźnieńskiego obydwaj władcy rozjeżdżają się i wychodzi na to, że każdy z nich wraca do swoich spraw, lecz nie zmienia to faktu, że poczynione obietnice bezustannie tkwią w ich pamięci i w związku z tym trzeba jedynie czekać sposobnej chwili, aby móc je zrealizować.

Cesarz Otto III
W moim odczuciu cesarz Otto III jest postacią nieco infantylną. Możliwe, że dzieje się tak z uwagi na fakt, iż w chwili śmierci miał jedynie dwadzieścia dwa lata, więc był stosunkowo młody i niedoświadczony, aby sprawować tak odpowiedzialną funkcję. W dodatku widać, że słabo sobie radzi z dzierżeniem władzy. Tak naprawdę otacza się wyłącznie duchownymi, w tym przyszłym papieżem, co – w moim przekonaniu – negatywnie wpływa na jego osobowość, ponieważ w pewnym momencie zaczyna stawać się nadmiernie pobożny, żeby nie powiedzieć, że jest zwykłym dewotą. Z drugiej strony jednak nie przeszkadza mu to w byciu naprawdę okrutnym wobec wrogów. Być może te demony już nigdy go nie opuszczą, a ci, których skrzywdził nie dadzą mu spokoju aż do dnia śmierci. 

Z kolei książę Bolesław jest postacią, która charakteryzuje się swego rodzaju równowagą. Jest porywczy, wybuchowy i kierujący się bardziej emocjami, niż rozumem, lecz kiedy już ochłonie, wtedy doskonale zdaje sobie sprawę z tego, kim jest i co mu wolno, a czego nie. On wie, że państwo, którym włada jest najważniejsze i to jemu należy poświęcić całą uwagę. Bolesław to także mężczyzna z krwi i kości. Widać jak wiele łączy go z żoną Emnildą (ok. 975-ok. 1017). Nie wyobraża sobie bez niej życia, pomimo że zdarzają mu się tak zwane „skoki w bok”.

Podczas lektury trochę zaskoczyło mnie spojrzenie Autorki na Świętosławę. Ponieważ stosunkowo niedawno czytałam Hardą i Królową, więc mogłam porównać te dwie interpretacje córki Mieszka. Wiadomo, że w dylogii siostra Bolesława jest główną bohaterką, więc jej postać jest nieporównywalnie bardziej rozbudowana, niż na kartach Gry w kości, gdzie wspomina się o niej przy okazji relacjonowania tego, co właśnie stało się na Skandynawii. Niemniej odniosłam wrażenie, że w przypadku niniejszej powieści Świętosława nie do końca przedstawiona jest w pozytywnym świetle w odniesieniu do wydarzeń, o których mowa, podczas gdy na kartach dylogii w obliczu tych samych sytuacji zachowuje się zgoła odmiennie. Można zatem rzec, że pomiędzy powstaniem Gry w kości a napisaniem Hardej i Królowej zaszła jakaś znacząca zmiana w sposobie postrzegania tej postaci przez Autorkę.

Generalnie Gra w kości bardzo mi się podobała, a to głównie dlatego, iż Elżbieta Cherezińska nie próbuje eksperymentować. Historyczne wydarzenia nakreśla w sposób wiarygodny, choć zapewne nie bez domieszki fikcji. W tej powieści czytelnik nie znajdzie fantastyki, którą nafaszerowane jest Odrodzone królestwo, co czasami poważnie zniekształca wizerunek postaci historycznych. Tutaj mamy do czynienia z prostym opowiedzeniem historii, co wcale nie oznacza, że pozbawionym emocji. Moim zdaniem opowieść o księciu Bolesławie i cesarzu Ottonie to styl, do którego Autorka nie wraca już przy okazji kolejnych książek o pierwszej polskiej dynastii. Gra w kości była bowiem pierwszą powieścią Elżbiety Cherezińskiej, którą Autorka poświęciła Piastom.
                                                                           







* Sprawa rzekomej siostry (lub córki) Mieszka I – Adelajdy – nie jest do końca potwierdzona. Pomimo że jej osoba pojawia się w historiografii, to jednak niektórzy historycy podają w wątpliwość jej faktyczne istnienie. Pod koniec XIX wieku zostały przeprowadzone badania, na podstawie których stwierdzono, że Adelajda to postać fikcyjna, natomiast jedyną żoną Gejzy była Sarolta (?-po 997). Z tego związku narodził się Stefan I Święty, zwany również Węgierskim (ok. 969-1038), najpierw książę, a potem król Węgier.






czwartek, 6 kwietnia 2017

Elżbieta Cherezińska – Odrodzone królestwo. Niewidzialna korona # 2












Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
Poznań 2014





Przemysł II (1257-1296) swoją rezygnację z Krakowa i Sandomierza na rzecz Czech traktował zapewne jako tymczasową konieczność, ponieważ bardzo szybko po sukcesach odniesionych przez Wacława II Przemyślidę (1271-1305) w 1292 roku uznał tę rezygnację jako niewiążącą. Fakt ten znalazł swój wyraz w jego tytulaturze z początku 1293 roku, kiedy został księciem Wielkopolski, a także spadkobiercą Krakowa. Było to widać również w utrzymanym po jego krakowskich rządach godle pieczętnym w postaci ukoronowanego orła, jakiego używał Henryk IV Probus zwany też Prawym (ok. 1258-1290). Łączyło się to z zarzuceniem godła wielkopolskiego, czyli lwa. Możliwe, że w związku z pogłoskami na temat starań Wacława II o polską koronę, wszczął w Rzymie takie same starania również Przemysł II Wielkopolski. Akcja była skuteczna, ponieważ uzyskał zgodę papieża, w myśl której arcybiskup gnieźnieński Jakub Świnka (?-1314) dokonał w czerwcu 1295 roku w Gnieźnie aktu koronacyjnego.

Królestwo Przemysła II miało jednak lichą podstawę terytorialną, gdyż oprócz Wielkopolski faktycznie obejmowało jedynie Pomorze Gdańskie, które stosownie do umowy z 1282 roku zawartej pomiędzy Mszczujem II Pomorskim (ok. 1220-1294) a Przemysłem II, po śmierci tego pierwszego przeszło pod władzę przyszłego króla. Przemysł nie zamierzał bynajmniej stworzyć partykularnego królestwa wielkopolskiego. Teoretycznie zapewne rozciągało się ono na całość ziem polskich, przy czym Przemysł nie rezygnował na przyszłość nawet ze stołecznego charakteru Krakowa w tworzonym przez siebie państwie. Na jego majestatycznej pieczęci pokoronacyjnej widnieje przecież orzeł w koronie.

Królewskie rządy Przemysła II trwały zaledwie siedem miesięcy. Został on bowiem zamordowany w Rogoźnie w lutym 1296 roku w wyniku spisku wielkopolskich rodów Zarembów i Nałęczów, oraz przy prawdopodobnej inspiracji brandenburskiej. W myśl wcześniejszych układów Przemysła II – najpierw z księciem wrocławskim Henrykiem III Głogowczykiem (ok. 1260-1309), natomiast potem najprawdopodobniej z Władysławem I Łokietkiem (1261-1333) odnośnie do sukcesji w Wielkopolsce – po dziedzictwo po zamordowanym królu sięgnęli równocześnie obydwaj pretendenci. W tej niekomfortowej sytuacji pierwszy z nich znalazł poparcie w miastach, zaś drugi w rycerstwie i władzach kościelnych. Dodatkowo sytuację tę skomplikowało wystąpienie bratanka Władysława Łokietka – księcia kujawsko-inowrocławskiego Leszka (ok. 1275-ok. 1340) – który z racji powinowactwa z wygasłą pomorską dynastią zajął Pomorze Gdańskie. Niemniej Łokietek odebrał Pomorze bratankowi, natomiast z Henrykiem Głogowczykiem, którego jednak nie zdołał wyprzeć z Wielkopolski, wszedł w układy jeszcze w 1296 roku.


Śmierć Przemysła w Rogoźnie
Obraz został namalowny w 1875 roku.
autor: Jan Matejko (1838-1893)


W związku z powyższym, w Krzywinie dokonano podziału państwa Przemysła II. Władysław Łokietek oprócz Pomorza zatrzymał wówczas także trzon dzielnicy wielkopolskiej wraz z głównymi grodami w Gnieźnie, Kaliszu i Poznaniu, natomiast Henryk Głogowczyk posiadł południowo-zachodnie tereny pograniczne. Wewnętrzne trudności w Wielkopolsce, a ponadto wojna z Wacławem II Przemyślidą, zmusiły Władysława Łokietka w 1297 roku do nowego zrzeczenia się Krakowa i Sandomierza na rzecz Wacława. Łokietek już wkrótce stracił także poparcie sfer kościelnych Wielkopolski (1298), które skierowały teraz swoją sympatię ku Henrykowi Głogowczykowi. Kiedy w 1299 roku Łokietek zobowiązał się do hołdu lennego na rzecz Czech, wówczas doszło do buntu rycerstwa, które po wygnaniu Władysława powołało na wielkopolski tron właśnie Wacława II Przemyślidę. Zapewne niemało zabiegał o to również sam Wacław, tym samym torując sobie drogę do spuścizny po Przemyśle II poprzez małżeństwo z córką zamordowanego króla – Ryksą (1288-1335). Tak więc Wacław II Przemyślida zająwszy Wielkopolskę i opierając się na znacznej sile militarnej oraz formalnie wybrany na władcę, koronował się w 1300 roku na króla Polski. Aktu koronacji dokonał arcybiskup gnieźnieński Jakub Świnka, który pięć lat wcześniej włożył koronę na głowę Przemysła II Wielkopolskiego.

Władysław I Łokietek 
Portret pochodzi z około 1860 roku.
autor: Aleksander Lesser (1814-1884)
Trzeba zatem pamiętać, że dzieło zjednoczenia zostało w znacznym stopniu dokonane, ponieważ Wacław skupił w swoich rękach większość ziem polskich, a ponadto usiłował rozciągnąć swą władzę zwierzchnią na pozostałe terytoria. W swoim posiadaniu miał więc całą Małopolskę, Wielkopolskę, Pomorze Gdańskie, opuszczoną przez Władysława Łokietka część Kujaw z ziemiami łęczycką i sieradzką, był też panem zwierzchnim dawnej dzielnicy opolsko-raciborskiej, Kujaw inowrocławskich, a prawdopodobnie również Mazowsza. Tak więc poza jego zasięgiem pozostały tylko księstwa Śląska właściwego i przypuszczalnie ziemia dobrzyńska.

Powyższe wydarzenia stanowią kanwę powieści Niewidzialna korona. Oczywiście napisałam o nich w wielkim skrócie. W swoim charakterystycznym stylu Elżbieta Cherezińska rozbudowuje każde z wydarzeń mających miejsce w latach 1296-1306, a dotyczące walki o polski tron po tragicznej śmierci króla Przemysła II. Pretendentów do tronu jest kilku i każdy z nich robi, co tylko w jego mocy, aby objąć wadzę. Niemniej nasi bohaterowie wciąż zastanawiają się, kto mógł dopuścić się tak haniebnego czynu i podnieść rękę na króla. Tak długo czekano na chwilę, w której Polska znów będzie królestwem, a tu nagle ktoś morduje króla, w którego osobie widziano nadzieję na osiągnięcie stabilizacji w państwie. Tymczasem uwięziony zostaje Michał Zaremba, który nie może pogodzić się ze śmiercią Przemysła II. Bezustannie zastanawia się, kto i dlaczego zamordował władcę. Michał był jednym z najbliższych przyjaciół Przemysła, więc nie dziwi fakt, że tak bardzo to przeżywa. W dodatku on także ma na sumieniu morderstwo i to nie byle kogo, bo samego Wawrzyńca Zaremby, syna Sędziwoja. Można zatem rzec, że Południowy Wicher dopuścił się bratobójczej zbrodni. Dlaczego? Czy faktycznie miał rację, sądząc, że Wawrzyniec miał coś wspólnego z zamachem na króla? A może Michał źle ocenił sytuację? Czy teraz za swój błąd będzie musiał zapłacić głową?

Ryksa Elżbieta
Portret pochodzi z 1579 roku.
autor: Antoni Boys (?)
Nie można jednak w nieskończoność załamywać rąk i użalać się nad śmiercią władcy. Trzeba zacząć działać i ratować to, co pozostało po Przemyśle II. I tak oto z jednej strony po władzę wyciąga rękę książę wrocławski Henryk III Głogowczyk, twierdząc, że to przecież jemu zmarły król przyobiecał niegdyś dziedzictwo, zaś z drugiej widać księcia kujawskiego Władysława I, zwanego potem Łokietkiem, który uzyskuje poparcie samego arcybiskupa gnieźnieńskiego Jakuba Świnki. Niestety, na skutek różnych niekorzystnych wydarzeń ani jeden, ani drugi kandydat do tronu nie obejmuje władzy. W gorszej sytuacji jest oczywiście książę kujawski, który musi wręcz uciekać z kraju. I tak oto zgodnie ze znanym przysłowiem – Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta – na tron Polski wstępuje Wacław II Przemyślida. Nie można powiedzieć, że jest to korzystne rozwiązanie, ale chyba lepsze takie niż żadne. Poza tym Władysław trochę na własne życzenie stracił szansę na polski tron. Teraz więc będzie musiał zbierać siły na wygnaniu i przygotowywać się do zdobycia tego, co mu się prawnie należy. Nie będzie to jednak łatwe, ponieważ u boku Przemyślidy stoi wpływowy biskup krakowski Jan Muskata (ok. 1250-1320), który naprawdę wiele może i nie zawaha się przed niczym, aby tylko osiągnąć swój cel. Można zatem rzec, iż w pewnym momencie następuje również rozłam we władzach kościelnych.

Równocześnie do powyższych wydarzeń toczą się także inne mające związek między innymi z Zakonem Krzyżackim. Spotykamy również wrogów, którzy robią wszystko, aby tylko przeszkodzić Władysławowi w pomyślnym zakończeniu swojego przedsięwzięcia. Ale są również przyjaciele, którzy wspierają nie tylko dobrym słowem, lecz przede wszystkim czynem i pomocą zbrojną. Moim zdaniem na uwagę zasługuje tutaj postać córki Przemysła II i jego drugiej żony Ryksy Szwedzkiej (ok. 1270-ok. 1293). Dziewczynka otrzymała imię po matce. Na kartach Niewidzialnej korony czytelnik spotyka ją jako nastolatkę, która pomimo tak młodego wieku naprawdę wie, czego chce od życia i jakie obowiązki na niej ciążą. W pełni zdaje sobie sprawę z tego, kim jest i co się z tym faktem wiąże. Posiada bardzo silny charakter i jeśli coś jej się nie podoba, wówczas mówi o tym wprost. Można odnieść wrażenie, że Ryksa jest bardziej dojrzała emocjonalnie niż jej macocha Małgorzata Brandenburska (1270-1315), którą śmierć Przemysła II uczyniła wdową.

W powieści pojawiają się także postacie, o których historycy mówią niewiele. Dla mnie jednym z takich właśnie bohaterów jest Jakub de Guntersberg, znany również jako Jakub Kaszuba. Wiadomo o nim naprawdę niewiele. Żył w XIII wieku i był związany z dynastią askańską panującą w Brandenburgii. To jemu niektórzy historycy przypisują zamordowanie Przemysła II. Z drugiej strony jednak nie do końca wiadomo, czy Jakub de Guntersberg i Jakub Kaszuba to jedna i ta sama osoba. Na ten temat zdania są podzielone, więc można jedynie snuć domysły odnośnie do jego losów. Bardzo podobało mi się również to, w jaki sposób Elżbieta Cherezińska przedstawiła relacje pomiędzy Władysławem I Łokietkiem a jego żoną Jadwigą Bolesławówną (ok. 1275-1339). Widać kto tak naprawdę dominuje w tym związku i jak wielki wpływ na męża ma Jadwiga. Nie można jednak powiedzieć, że Władek jest pantoflarzem. On po prostu liczy się z jej zdaniem, ponieważ bardzo ją kocha. Co ważne, to uczucie jest odwzajemnione. Jadwiga jest dla niego partnerką, a jej rady pomagają mu w działaniach, jakie książę podejmuje celem odzyskania władzy. Nie można też zapomnieć o specyficznych relacjach, jakie łączą powieściowego księcia Władysława z jego niezwykle inteligentną klaczą. 


Zabójstwo Przemysła II
Obraz został namalowany w 1881 roku.
Mordercą jest Jakub de Guntersberg vel Jakub Kaszuba.
autor: Wojciech Gerson (1831-1901)


Nie podobało mi się natomiast to, w jaki sposób przedstawiony jest Wacław II Przemyślida i wszystko to, co się z nim wiąże. Za każdym razem, kiedy pojawiał się na kartach Niewidzialnej korony miałam ochotę pytać: Czy on naprawdę był taki infantylny, żeby nie powiedzieć głupi? Przecież po koronacji na króla Polski, jego rządy to swego rodzaju apogeum potęgi! Za jego panowania Polska stała się krajem bezpieczniejszym, a w dodatku znacznie wzmocnił się także skarbiec królewski, co ułatwiło wprowadzenie mocniejszej waluty. A jego syn Wacław III (1289-1306)? Czy naprawdę był aż takim półgłówkiem – jak to widać na kartach powieści – skoro źródła historyczne podają, że był wykształcony, znał języki obce, natomiast nie tyle jego rządy, co agresywna polityka jego ojca w dużej mierze przyczyniła się ostatecznie do upadku Przemyślidów? Czy zatem Wacław III nie robił w życiu nic innego, jak tylko obrzydliwie obżerał się czym popadnie i uprawiał seks z coraz to młodszymi kobietami, a wręcz dziewczynkami? Taki obraz młodego Przemyślidy wydaje mi się nieco naciągany. Moim zdaniem nie ma w tym obiektywizmu. Przyjaciela należy wynieść na piedestał, natomiast wroga trzeba wyśmiać. Powieściowe okoliczności śmierci obydwu Przemyślidów również do mnie nie przemówiły. Wydarzenia towarzyszące ich odejściu z tego świata są zniekształcone i odbiegają od tych, jakie podają historycy.

Wacław II Przemyślida
Na polskim tronie zasiadał
w latach 1300-1305.
Był również mężem córki
Przemysła II – Ryksy Elżbiety.
Portret powstał w 1890 roku.
autor: Jan Matejko
W moim odczuciu ta powieść byłaby znacznie lepsza, gdyby – o ile nie całkiem, to przynajmniej w części – zrezygnować z fantastyki. Nie mam nic przeciwko literaturze fantasy, ale jakoś nie widzę jej w przypadku powieści historycznych. Oczywiście skoro tego rodzaju elementy zostały już zastosowane w Koronie śniegu i krwi, to trudno jest pozbyć się ich w Niewidzialnej koronie. Niemniej, w drugim tomie Odrodzonego królestwa fantastyki jest zbyt dużo, co sprawia, że niektóre postacie są zniekształcone, a wręcz karykaturalne, a co za tym idzie, również pewne wydarzenia nie są do końca wiarygodne i w pełni zgodne z przekazami historyków. Nie zawaham się zatem stwierdzić, że niektórym bohaterom Niewidzialnej korony zrobiono po prostu krzywdę. Rozumiem, że jest to beletrystyka historyczna, a nie literatura faktu i w takim przypadku autorowi wolno znacznie więcej, lecz przekroczenie pewnych granic może jednak działać na niekorzyść książki, jak ma to miejsce właśnie w Niewidzialnej koronie. Argumentem przemawiającym za obroną fantastyki w tej książce może być ewentualnie to, iż elementy nadprzyrodzone mają tutaj wymiar symboliczny.  

I tak, jak z ogromnym zainteresowaniem czytałam Hadrą i Królową, tak tutaj trudno było mi dobrnąć do końca. Momentami było niestety nudno, co muszę stwierdzić z wielką przykrością. Nie tego spodziewałam się po twórczości Elżbiety Cherezińskiej. Możliwe, że Niewidzialna korona to tylko zwykły wypadek przy pracy, aczkolwiek mój ogromny podziw budzi opanowanie tych wszystkich rodów i ułożenie ich w jedną całość, przy jednoczesnym pokazaniu więzi łączących poszczególnych bohaterów. Oczywiście na chwilę obecną moje zdanie nie ma już wielkiego znaczenia, ponieważ do tej pory książka zdążyła zdobyć rzesze fanów, czytelnicy są nią zachwyceni, natomiast moja opinia jest jednostkowa i wraża jedynie moje własne odczucia po przeczytaniu powieści.









piątek, 10 lutego 2017

Elżbieta Cherezińska – „Królowa” # 2













Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
Poznań 2016






W sagach nordyckich córka księcia Mieszka I (pomiędzy 922 a 945-992) i Dobrawy (ok. 930-977) – Świętosława (ze szw. Sigrid Storråda; lata 60. X wieku – po 1016) – pojawia się jako żona Eryka Zwycięskiego (970-995), króla Szwecji, a następnie małżonka Svena I Widłobrodego (pomiędzy 950 a 960-1014), króla Danii. Znana jest również jako polska królowa Wikingów. Świętosława przyszła na świat w Gnieźnie, dawnej stolicy Polski. Jej bratem był Bolesław I Chrobry (967-1025), który jako pierwszy w historii naszego kraju koronował się na króla. Tak więc dorastała, mając świadomość tego, że pochodzi z rodziny książęcej, choć jako mała dziewczynka zapewne nie wiedziała jeszcze, że któregoś dnia będzie to rodzina królewska. Tego rodzaju ambicje pojawiły się znacznie później, kiedy książę Bolko objął władzę po ojcu, a ona sama zasiadła aż na trzech skandynawskich tronach, co w miarę upływu czasu doprowadziło do tego, że została również królową Anglii. Pewnego dnia jej ojciec zdecydował, że Polska powinna stać się krajem chrześcijańskim. Jak wszyscy wiemy, swoje postanowienie książę wprowadził w czyn i tak oto w roku 966 przyjął chrzest. Faktu tego nie można raczej utożsamiać z jednoczesnym ochrzczeniem całej Polski, ponieważ trudno uwierzyć, że lud, który z dziada pradziada wierzył w pogańskie bóstwa, nagle był w stanie nawrócić się i z dnia na dzień uwierzyć w chrześcijańskiego Boga. Pewne jest natomiast to, że decyzja Mieszka znacznie poprawiła pozycję państwa Polan na tle chrześcijańskiej Europy.

Świętosława lata swojego dzieciństwa spędziła zatem w kraju, gdzie nad tradycjami pogańskimi stopniowo zaczęło dominować chrześcijaństwo. Wydaje się jednak, że nigdy tak do końca nie była w stanie oderwać się od kultury i religii pogańskiej. Była wojowniczką, która nie chciała czekać na pomoc Boga i zdziałany przez Niego cud, lecz sama brała sprawy we własne ręce i uparcie dążyła do obranego celu. Trzeba pamiętać, że Świętosława była córką człowieka, który wywodził się z pogańskiego plemienia zwanego Polanami. Ze względu na umiejętności polityczne i bojowe, plemię Polan zdominowało ziemie obecnej Polski i stworzyło państwo, które istnieje do dziś. Kronikarz Adam z Bremy (ok. 1050-po 1081) zauważył, że żona Eryka Zwycięskiego i matka późniejszego króla Szwecji – Olofa Skötkonunga (ok. 980-1022) – posiadała niezwykłą osobowość, co spowodowało, że życie Świętosławy było pełne przygód. Jej historia stała się tak bardzo żywa, że została ona bohaterką wspomnianych już sag nordyckich. Podobnie jak niektórzy polscy historycy, współcześni badacze skandynawscy również sugerują, że postać Sigrid może być mitem, lecz istnieją polskie i angielskie źródła historyczne, które potwierdzają wiarygodność Świętosławy. Ze względu na swoją nieprzeciętną inteligencję, Sigrid wywarła naprawdę znaczący wpływ na zdobycie władzy przez jej synów i osadzenie ich na tronach liczących się krajów Europy.

Harald II Svensson
Portret pochodzi z 1685 roku.
autor nieznany
Jako małżonka Svena Widłobrodego, Świętosława urodziła mu dwóch synów. Byli to Harald II Svensson (?-1018) – król Danii – oraz Kanut, któremu historia nadała przydomek „Wielki” (ok. 997-1035). Ten drugi został królem Anglii w 1016 roku. Gesta Cnytonis Regis znana również jako Encomium Emmae Reginae, czyli łacińska proza narracyjna Trzeciej Krucjaty (1189-1192), stanowi jedno z najlepszych źródeł informacji na temat Świętosławy. Chodzi o jedenastowieczne pismo poświecone królowej Emmie z Normandii (ok. 988-1052), która była żoną Kanuta Wielkiego. Tekst został napisany około 1042 roku i dostarcza informacji na temat Svena Widłobrodego i Kanuta Wielkiego, a tym samym również ukazuje postać naszej Piastówny.

Mówiono, że Świętosława była bardzo piękną i silną kobietą. Gdy zmarł Eryk Zwycięski, Sigrid zamieszkała w Szwecji wraz z synem Olofem Skötkonungiem, który znany był także jako Olav Szwedzki. Zarówno jej uroda, jak i pozycja królowej wdowy stały się bardzo atrakcyjne dla innych władców, którzy zaczęli starać się o jej rękę. Jednak gdy Harald Grenske (?), król Vestfold (Norwegia) zapragnął się z nią ożenić, ta najprawdopodobniej tuż po zakończeniu wystawnej uczty spaliła go żywcem w wielkiej sali, aby w ten sposób zniechęcić innych zalotników. Po tym wydarzeniu, Sigrid otrzymała przydomek „Zuchwała”. Ostatecznie w 996 roku Świętosławę poślubił Sven Widłobrody, król Danii, lecz małżeństwo nie było szczęśliwe. W 1002 roku król nakazał Sigrid opuszczenie dworu. Jednym słowem wygnał swoją małżonkę, która w tej sytuacji zmuszona była wrócić do Polski, gdzie przez wiele lat mieszkała na dworze swojego brata Bolesława i jego żony Emnildy (ok. 975-ok. 1017). Stała się bardzo wpływową doradczynią przyszłego króla Polski, a jej autorytet był znany wśród innych szlachetnych rodów świata. W 1013 roku Sven Widłobrody został królem Anglii, lecz wkrótce zmarł i wtedy jego synowie objęli władzę. Poprosili także matkę, aby ta wróciła do Danii. Tak więc zostawiła za sobą ukochane Gniezno i zaczęła skutecznie wspierać rządy swoich synów. Kiedy w 1016 roku Kanut podbił Anglię, Świętosława podążyła za nim i być może to właśnie na angielskiej ziemi oddała ducha Bogu.

Kanut Wielki
Portret pochodzi z XIV wieku,
najprawdopodobniej z 1320 roku.
autor nieznany
Tak naprawdę nie wiadomo, gdzie Świętosława została pochowana. Niektórzy uważają, że jej grób znajduje się gdzieś na Skandynawii, ale wielu naukowców twierdzi, że może być jednak pochowana w Anglii. Swego czasu polscy badacze poprosili o pozwolenie na odwiedzenie katedry Westminster w celu odnalezienia tam ewentualnego grobu Świętosławy, lecz władze Anglii nie zgodziły się na to, ponieważ uznały, że nie ma tak naprawdę wystarczających dowodów, które jednoznacznie mogłyby świadczyć o tym, że Świętosława faktycznie jest tam pochowana.

W 1815 roku w Jutlandii archeolodzy odnaleźli natomiast szczątki kobiety, zaś ich badania wykazały, że pochodzą one z XI wieku. Stwierdzono wówczas, że są to szczątki niejakiej Haraldskær (?), która była związana z naszą Świętosławą. Niemniej dokładniejsze badania wykazały, że tak naprawdę kości pochodzą jeszcze sprzed rzymskiej epoki żelaza, czyli gdzieś tak z około 490 roku przed naszą erą. Obecnie szczątki te są wyeksponowane na stałej wystawie w St. Nicolai Church w centrum miasta Vejle w Danii, i umieszczone w ozdobnym sarkofagu ze szklanym dachem.

Jeśli ktoś poszukuje śladów Świętosławy vel Sigrid vel Gunhildy może zwiedzić miejsca, gdzie bywała za życia, lecz niestety nie zachował się żaden przedmiot, który należałby bezpośrednio do niej. Opowieść o królowej Szwecji, Norwegii, Danii i Anglii została natomiast bardzo mocno wyeksponowana dzięki artefaktom związanym z jej mężami i synami. Obecnie Świętosława zaliczana jest do zapomnianych polskich księżniczek, o której praktycznie mało kto wspomina. Bardziej znana jest natomiast w państwach skandynawskich i w Anglii. Amerykański poeta, przedstawiciel romantyzmu – Henry Wadsworth Longfellow (1807-1882) – ułożył nawet krótki wiersz ku jej czci:

Królowa Sygryda Storråda siedziała dumna i wyniosła
w swojej komnacie, z której wyglądała na łąki i pola.
Najdroższe serce,
dlaczego zali czujesz tak wielki smutek?*

Tak więc historia Świętosławy to opowieść o zbuntowanej królowej, która w swoich czasach była naprawdę silną kobietą. Pomimo że pojawia się jako niewiasta niezależna i posiadająca silną osobowość, to jednak jej biografia może naprawdę intrygować. Miejmy nadzieję, że kiedyś przyjdzie taki dzień, kiedy braki z jej życiorysu zostaną uzupełnione przez wiarygodne źródła historyczne, a sama Świętosława przestanie być anonimową królową, z której istnieniem tak wielu dziś się nie zgadza i traktuje ją z przymrużeniem oka.

Prawdę powiedziawszy po tak długim wstępie na temat postaci Świętosławy nie musiałabym już nic więcej dodawać, zważywszy że niniejszy tekst odnosi się do powieści Elżbiety Cherezińskiej, która rewelacyjnie przedstawiła królową na kartach swojej dylogii. Wystarczy zatem sięgnąć zarówno po Hardą, jak i po Królową, aby przekonać się jaką kobietą najprawdopodobniej mogła być córka Mieszka I i Dobrawy. Pozwolę sobie jednak przejść do książki, bo wszak to ona jest tutaj najważniejsza. Akcja drugiego tomu dylogii rozpoczyna się w chwili, gdy Olav I Tryggvason (ok. 968-1000) właśnie poślubił siostrę Svena Widłobrodego – Thyrę (?-1000). Oczywiście ślub odbył się w tajemnicy. Kiedy cała sprawa wychodzi na jaw, Sven wpada we wściekłość, ponieważ miał wobec siostry zupełnie inne plany. Poza tym zachłanny na władzę król Danii już od pewnego czasu ostrzył sobie zęby na Norwegię. Okazuje się też, że sama Świętosława ma za złe Olavowi, iż ten jednak się ożenił. Przecież to ją kocha! Królowa wciąż ma w pamięci upojną noc, którą spędziła z władcą Norwegów. Jednak wie, że żyje w świecie, w którym rzadko zdarza się, aby zawarcie małżeństwa szło w parze z miłością. Wyjątkiem są jej brat Bolesław i Emnilda, których połączyło prawdziwe uczucie. Bratowa Świętosławy posiada niezwykłą umiejętność tłumienia porywczego charakteru Bolka. Lecz z drugiej strony, gdyby w ich związku nie było miłości, to na nic zdałyby się wyjątkowe zdolności Emnildy. Bolesław raczej nie dałby się ujarzmić i po trupach – w dosłownym tego słowa znaczeniu – dążyłby do celu.


Bitwa morska pod Svold, która miała miejsce prawdopodobnie we wrześniu 1000 roku.
Zwana jest także bitwą w 
Øresundzie lub Bitwą Trzech Królów. 
Obraz został namalowany w 1884 roku.
autor: Otto Sinding (1842-1909)


I tak oto ślub wbrew woli brata staje się powodem, dla którego Sven Widłobrody wypowiada Olavowi Tryggvasonowi wojnę. Powodowana falami wściekłości przykłada do tego rękę również nasza wojownicza Świętosława, lecz kiedy opadają pierwsze emocje, królowa zdaje sobie sprawę ze swojego błędu i stara się zrobić wszystko, aby tylko nie dopuścić do wojny. Ona doskonale wie, że w obliczu tego, co szykuje jej mąż, Olav nie ma najmniejszych szans na wygraną. Czy uda jej się powstrzymać rozszalałego małżonka? Jaką cenę przyjdzie jej zapłacić za spiskowanie za plecami Svena? Co stanie się, gdy jej knowania wyjdą na jaw? Czy Piastówna może ufać swoim dworzanom bez ryzyka, że ktoś ją zdradzi?

Bolesław I Chrobry 
Portret został namalowany
w latach 1768-1771.
autor: Marcello Bacciarelli (1731-1818)
Świętosława przedstawiona piórem Elżbiety Cherezińskiej tak naprawdę niczym nie odbiega od tej, o której informują nas źródła historyczne, co oczywiście dowodzi tego, iż Autorka bardzo dokładnie oparła się na faktach. Nie obeszło się również bez fikcji, ponieważ czasami jest ona niezbędna, żeby ukazać czytelnikowi interesujący obraz realiów panujących na przełomie X i XI wieku. W dodatku opisywana historia jest tak bardzo odległa od współczesności, że nie sposób uniknąć jakichś fikcyjnych wtrąceń, aby fabuła nie została pozbawiona sensu. Tak więc córka Mieszka I to kobieta silna i idąca pod wiatr, który bardzo często wieje jej w oczy. Nie poddaje się, pomimo że rzeczywistość, która ją otacza wcale nie jest sprzyjająca. Musi bowiem stawić czoło wrogom i zdrajcom. Można jednak odnieść wrażenie, że w ogóle nie czuje przed nimi strachu. Powieściowa Świętosława to także kochająca i oddana matka, która jest w stanie naprawdę wiele poświęcić dla dobra swoich dzieci. Choć cierpi po ich stracie, to jednak wierzy, że ta strata jest tylko tymczasowa i kiedyś przyjdzie taki dzień, w którym karta się odwróci, a ona znów będzie mogła stać przy nich i wspierać je radą. Świętosława to również wspaniała siostra. Relacje, jakie łączą ją z bratem są bardzo ciepłe i rzadko spotykane w tamtych czasach. Obok Emnildy, to właśnie ona jest w stanie powściągnąć porywczy charakter Bolesława. Ona naprawdę kocha brata. Widać, że oni wszyscy tworzą doskonale zgraną rodzinę, której nikt ani nic nie może zagrozić.

Świętosława potrafi również być wspaniałą przyjaciółką, lecz swoich wrogów i zdrajców traktuje okrutnie. Nie warto zatem zawieść jej zaufania, bo wtedy można naprawdę poważnie ucierpieć. Mnie córka Mieszka I chyba już zawsze będzie kojarzyć się z rysiami. Ten element w jej wizerunku niesamowicie mnie ujął. Tak sobie nawet myślę, że te dzikie zwierzęta są tak samo drapieżne jak ich właścicielka. Natomiast kiedy je oswoić, wówczas są w stanie wręcz narazić życie w obronie osoby, która jest dla nich ważna. Przypuszczam, że Świętosława również byłaby zdolna do tego, aby oddać życie za tych, których kocha, na przykład gdyby chodziło o jej dzieci. Według mnie ta postać ma w sobie wiele sprzeczności, przy czym doskonale wpisuje się w swoje czasy i wie, gdzie jest jej miejsce. Nie walczy o własne szczęście, lecz dba o dobro kraju. Przecież mogła sprzeciwić się ojcu, kiedy ten aranżował jej pierwsze małżeństwo. Już wtedy była bardzo zakochana w innym mężczyźnie, ale odrzuciła tę miłość, ponieważ zdawała sobie sprawę z tego, że najważniejsze są korzystne sojusze, dzięki którym będzie można zabezpieczyć własne państwo. W tym wszystkim istotną rolę odgrywała również potrzeba chrystianizacji Europy.

Mieszko II Lambert (990-1034)
Pozycja młodego księcia zaczyna się
coraz bardziej umacniać po odsunięciu przez
Bolesława Chrobrego najstarszego
syna Bezpryma (986-1032), który pierwotnie
przeznaczony był na następcę tronu.
Portret pochodzi z 1860 roku.
autor: Aleksander Lesser (1814-1884)
W Królowej czytelnik odnajdzie także szereg scen batalistycznych, które są niezbędne w odniesieniu do historii. Odnoszę też wrażenie, że Elżbieta Cherezińska pała ogromną sympatią do osoby Bolesława Chrobrego. Nie zauważyłam bowiem, żeby pierwszy król Polski pokazany był jako brutal, który nie liczy się z nikim ani z niczym, jak mają w zwyczaju przedstawiać go niektórzy historycy czy nawet powieściopisarze. Niecierpliwie czekałam, kiedy przyjdzie czas na zdobycie Kijowa (1018 rok) i spotkanie z córką Włodzimierza I Wielkiego (?-1015) – księżniczką Przedsławą Włodzimierzówną (?-po 1018). Każdy, kto zna historię wie, że księżniczka już wcześniej nie była obojętna polskiemu księciu, który robił wszystko, aby móc ją poślubić po śmierci Emnildy. Przyznam, że byłam przekonana, iż Elżbieta Cherezińska powieli jednak opinię niektórych historyków. Stało się jednak inaczej, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. Fakt ten stawia Chrobrego w zupełnie innym świetle.

Mogłabym jeszcze wiele dobrego napisać w odniesieniu do Królowej, jak i do całej dylogii. Jest to bowiem temat rzeka. Myślę jednak, że nikogo nie trzeba specjalnie zachęcać do sięgnięcia po twórczość Elżbiety Cherezińskiej. Przecież to są książki, obok których nie można przejść obojętnie. Dla mnie są czymś naprawdę wyjątkowym, nie tylko dlatego, że są powieściami historycznymi, lecz przede wszystkim z uwagi na ich bohaterów, którzy są przedstawicielami mojej ukochanej i niepokornej dynastii, o której chyba od czasu Karola Bunscha (1898-1987) nikt tak dobrze nie pisał. O Piastach naprawdę nie jest łatwo pisać, a Elżbieta Cherezińska robi to po prostu rewelacyjnie.









* Z angielskiego przełożyła Agnes A. Rose. 






poniedziałek, 3 października 2016

Elżbieta Cherezińska – „Harda” # 1














Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
Poznań 2016




Postać Świętosławy (lata 60. X wieku – po 1016), która rzekomo była córką księcia Mieszka I (pomiędzy 922 a 945-992) i jego pierwszej żony – czeskiej księżniczki z dynastii Przemyślidów – Dobrawy (ok. 930-977), stała się główną bohaterką sag islandzkich, w których widnieje jako Sygryda Dumna albo Harda (ze szw. Storråda). Na przestrzeni wieków Świętosława zawładnęła umysłami także polskich historyków, choć ich opinie różnią się od siebie. Jedni twierdzą bowiem, że jest to postać autentyczna, inni są pewni, że ktoś taki, jak Świętosława nigdy nie istniał, zaś jeszcze inni uważają, iż wyimaginowana córka Mieszka I to zlepek różnych kobiet, które żyły w tamtym okresie. Ponieważ od lat interesuję się dynastią Piastów, którą cenię sobie nawet bardziej niż Jagiellonów, więc czytam na jej temat co tylko wpadnie mi w ręce. Tak więc kiedyś przeczytałam nawet, iż Świętosława tak naprawdę mogła być córką drugiej żony Mieszka – Ody Dytrykówny (ok. 955-1023) – i zarazem pierwszym wspólnym dzieckiem polskiego księcia i pierworodnej córki margrabiego Dytryka (?-985), a to całkowicie wykluczałoby ją jako żonę szwedzkiego króla Eryka Zwycięskiego (ok. 945-995). Znalazłam również informację, jakoby matką Świętosławy była jedna z pogańskich żon Mieszka, co oznaczałoby, że księżniczka de facto była starsza od swojego brata Bolka, który w historii zapisał się jako Bolesław I Chrobry (967-1025).

Niektórzy historycy idą nawet o krok dalej i twierdzą wprost, że nie warto zawracać sobie głowy hardą Piastówną i należy wymazać jej imię z kart polskiej historii, ponieważ jest ona jedynie legendą i mitem wymyślonym przez ludzi żyjących we wczesnym średniowieczu. Ci sami historycy uważają, że jeśli nie ma twardych dowodów na potwierdzenie autentyczności Świętosławy, to znak, iż takiej postaci nigdy nie było. Zastanawiające jest jednak to, że tego rodzaju teorie propagują historycy-mężczyźni. Dlaczego? Czyżby w grę wchodził seksizm, który odbiera kobietom prawo do równouprawnienia, natomiast w odniesieniu do historii odrzuca możliwość postawienia kobiety wyżej niż mężczyzny, nawet jeśli ta kobieta charakteryzowała się inteligencją i sprytem w dbaniu nie tylko o własne interesy, ale też o sprawy państwowe?


Świętosława odmawia swojej ręki Olafowi I Tryggvasonowi (ok.968-1000), 
królowi Norwegii (995-1000)

Rycina pochodzi z około 1909 roku.
autor: Erik Werenskiold (1855-1938)


Prawdą jest jednak, że bez względu na powyższe teorie, Świętosława pojawia się zarówno na kartach wielkich dzieł historycznych, jak i innych publikacji tego typu mających nieco mniejsze znaczenie naukowe. Tak więc można przyjąć, że skoro tak się dzieje, to faktycznie coś musi być na rzeczy i nasza Świętosława wcale nie jest postacią stricte zmyśloną. Popularność córki Mieszka I jest tak wielka, że na przestrzeni lat trafiła ona już wielokrotnie na karty beletrystyki historycznej, a nawet przypisano jej heroiczną walkę w propagowaniu wiary i cywilizacji chrześcijańskiej pośród pogańskich Skandynawów. W encyklopediach czy rocznikach historycznych również możemy spotkać postać Świętosławy, nawet jeśli ich autorzy nie do końca są przekonani o jej istnieniu. Niemniej Świętosława vel Sygryda vel Gunhilda stanowi przedmiot dumy nie tylko Polaków, ale także Szwedów, których zauroczyła może nawet jeszcze bardziej niż nas. Traktują ją bowiem niczym bohaterkę narodową, choć nie uznają jej za córkę Mieszka I, lecz częściej myślą o niej jako o potomkini szwedzkiego wodza Skagula Tostea (?). To właśnie ta Świętosława miała zostać żoną Eryka Zwycięzcy, zaś nie nasza Piastówna. Kto zatem ma rację? Myślę, że nigdy tak naprawdę nie odnajdziemy odpowiedzi na to pytanie, a Świętosława już zawsze pozostanie tajemniczą postacią wiążącą historię Polski i Skandynawii.

Abstrahując od powyższego możemy jednak przyjąć, że jedyny i w miarę wiarygodny zapis dotyczący Świętosławy może pochodzić z kroniki, żyjącego w tym samym czasie co nasza bohaterka, biskupa Thietmara z Merseburga (975-1018). Otóż kronikarz twierdzi, że matką synów króla Svena I Widłobrodego (pomiędzy 950 a 960-1014) – Haralda II Svenssona (?-1018) i Kanuta Wielkiego (ok. 997-1035) – była córka Mieszka I, a siostra Bolesława Chrobrego. Thietmar z Merseburga wspomina też, że Świętosława musiała znosić wiele przykrości po tym, jak została wygnana przez swojego męża. Oczywiście biskup miał na myśli Svena I Widłobrodego, zaś nie Eryka Zwycięskiego, dlatego też pierwsze małżeństwo Piastówny budzi poważne wątpliwości. Zapis ten może być wiarygodny, ponieważ biskup merseburski był spowinowacony z Bolesławem Chrobrym, więc musiał posiadać rzetelne informacje zarówno na temat Bolesława, jak i jego siostry. Thietmar nie pisze jednak zbyt wiele o skandynawskich władcach, a szkoda, bo może na tej podstawie moglibyśmy jednoznacznie stwierdzić kim tak naprawdę była Świętosława i jaką rolę odegrała w kraju wikingów. Jedno jest natomiast pewne. Bez względu na to, jaki charakter przyjmuje ta postać w polsko-skandynawskiej historii, na pewno jest ona doskonałym materiałem na powieść historyczną. Pamiętajmy, że beletrystyka historyczna to nie literatura faktu i kiedy pisarz nie jest w stanie oprzeć się na wiarygodnych źródłach, wówczas może snuć domysły i próbować z mniejszym bądź większym prawdopodobieństwem odtworzyć losy bohatera.


Sven I Widłobrody, król Danii (ok. 987-1014), Norwegii (987-994) i Anglii (1013-1014)
Obraz został namalowany w latach 1883-1886 i znajduje się w zamku Fredriksborg w Danii.
autor: Lorenz Frølich (1820-1908)


Pisarką, która postanowiła poważnie zająć się osobą Świętosławy jest Elżbieta Cherezińska. Jako czytelnik cieszę się, że Autorka nie dała zwieść się opiniom tych historyków, którzy odbierają córce Mieszka I prawo do funkcjonowania na kartach historii Polski, i postanowiła uczynić ją główną bohaterką dylogii: Harda i Królowa. Akcja opowieści o Świętosławie rozpoczyna się w momencie, gdy Mieszko już wie, że poślubi Dobrawę i w związku z tym będzie musiał się ochrzcić. Nie można powiedzieć, że przychodzi mu to z łatwością, ponieważ o ile czeska księżniczka nie jest mu obojętna, to jednak przyjęcie chrześcijaństwa i diametralna zmiana nie tylko swojego życia, ale też funkcjonowania kraju stanowi dla księcia ogromne wyzwanie. Będzie musiał wyeliminować pogańskich bogów, a co za tym idzie również tych, którzy propagują ich kult. Poza tym trudno jest mu rozstać się ze swoimi siedmioma pogańskimi żonami. Z niektórymi z nich ma nawet potomstwo. Kiedy więc z nieodłącznym i oswojonym jastrzębiem na ramieniu objeżdża swoje tereny i żegna się z każdą z żon, czuje poniekąd stratę i wie, że od tej chwili już nic nie będzie takie samo. Czy żałuje podjętej decyzji? Raczej nie, ponieważ doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jako władca musi stawiać na politykę i poszerzanie granic państwa, zaś sprawy osobiste powinien odłożyć na bok.

Oczywiście nie każda z pogańskich żon przyjmuje decyzję Mieszka ze spokojem. Kobiety nie potrafią zrozumieć, dlaczego od tego momentu będą musiały zapomnieć o księciu i być może ułożyć sobie życie na nowo. Nie obywa się więc bez histerycznych scen. Książę jest jednak nieugięty i przynajmniej na zewnątrz nie daje po sobie poznać, że wzruszają go babskie lamenty i histerie, pomimo że żywi ciepłe uczucia wobec każdej z kobiet. Ważniejszy jest ślub z Dobrawą i syn z prawego łoża, którego ma nadzieję spłodzić ze swoją chrześcijańską małżonką. Kiedy w końcu rodzi się Bolesław, Mieszko nie posiada się z radości i pije do upadłego wraz ze swoimi drużynnikami. Po dwóch latach od narodzin spadkobiercy tronu na świat przychodzi dziewczynka, która już od pierwszej sekundy życia zaznacza swoją silną pozycję. Praktycznie nikt nie ma wątpliwości, że to dziecko doskonale poradzi sobie w życiu. Świętosława już od najmłodszych lat nie panuje nad swoim ostrym językiem i mówi to, co w danej chwili myśli. Szczególnie boleśnie jej hardość odczuwa druga żona Mieszka – Oda Dytrykówna. Mała Piastówna w ogóle jej nie oszczędza i na każdym kroku stara się pokazać macosze gdzie jest jej miejsce. Życzliwych uczuć nie żywi również do swoich młodszych braci, których Mieszko spłodził z Odą. Świętosława wciąż tęskni za matką, która opuściła ją i Bolka zbyt wcześnie. Skoro już mowa o bracie, to trzeba przyznać, że akurat z nim dziewczynę łączą bardzo bliskie relacje. Są praktycznie nierozłączni, zgadzają się pod każdym względem i fakt ten nie ulegnie zmianie nawet wtedy, gdy Piastówna opuści Poznań, aby rozpocząć nowe życie u boku szwedzkiego króla. Bolesław już zawsze będzie dla niej ukochanym bratem. Dla Mieszka Świętosława również jest oczkiem w głowie, choć książę ceni sobie także mądrość innej swojej córki – Astrydy.

Eryk Zwycięski,
król Szwecji (970-995) 

Portret pochodzi z 1850 roku.
autor: Gustaf Henrik Mellin (1803-1876)
W dynastiach panujących już tak jest, że synów wychowuje się do sprawowania rządów w państwie i do wojowania, zaś córki są po to, aby przy ich pomocy zawierać sojusze przeciwko wrogom. Nie inaczej dzieje się także pod dachem Mieszka. Kiedy Świętosława osiąga stosowny wiek do zamążpójścia, książę postanawia wydać ją za mąż za starszego od niej króla Szwedów – Eryka Zwycięskiego (ze szw. Erik Segersäll). Jak można się domyślić, księżniczka nie jest zachwycona tym małżeństwem, ale ma niewiele do powiedzenia. Doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich obowiązków wobec dynastii i ojca, więc w końcu posłusznie płynie przez wody Bałtyku do kraju męża. Musi też zapomnieć o mężczyźnie, który od chwili, gdy ujrzała go po raz pierwszy, stał się dla niej kimś naprawdę ważnym i wyjątkowym, na którego widok szybciej bije jej serce. Tutaj przecież liczy się polityka, a nie jakieś tam wydumane uczucia. 

Małżeństwo Świętosławy nie jest jedyne, które zaaranżował Mieszko, aby zyskać sojuszników. W tym samym czasie wydaje za mąż również dwie córki, które są owocem jego związków z pogańskimi żonami. Bolesław też ma niewiele do powiedzenia, gdy ojciec stawia go przed faktem dokonanym i aranżuje mu małżeństwo z węgierską księżniczką.

I tak oto rozpoczyna się droga Świętosławy do królewskiej korony. Jej silny charakter i nieprzeciętna inteligencja sprawiają, że potrafi zyskać sobie sojuszników, ale także wrogów. Wraz ze szwedzkim małżonkiem wkracza do pogańskiego kraju, w którym musi się odnaleźć i nauczyć żyć jako chrześcijanka. Przez cały ten czas wciąż myśli o pewnym białowłosym wikingu, z którego zmuszona była zrezygnować, aby wypełnić wolę ojca. Natomiast on u boku jej siostry nigdy tak naprawdę nie zapomni o Świętosławie, która od chwili, gdy ją ujrzał zawładnęła bez reszty jego sercem i umysłem. Czy kiedyś jeszcze los zetknie ich ze sobą? Czy jest szansa, aby mogli odrzucić na bok politykę i połączyć się z miłości?  

Harda to powieść napisana z ogromnym rozmachem. Autorka zabiera czytelnika nie tylko na tereny wczesnośredniowiecznej Polski, ale także do kraju wikingów, gdzie toczy się bezustanna walka o władzę i zawierane są sojusze, aby wyruszyć na kolejną bitwę, z której można będzie przywieźć nowe łupy. Fabuła powieści jest tak skonstruowana, że możemy śledzić losy każdego z bohaterów, których łączy bardzo wiele. Jeden jest pogańskim królem, który wciąż wyrusza na jakąś bitwę, drugi stara się przejąć władzę nad krajem, jednocześnie pozbywając się ojca, zaś trzeci robi wszystko, aby odzyskać koronę, którą niegdyś brutalnie odebrano jego ojcu, mordując go, natomiast matkę skazując na wygnanie. Można śmiało rzec, że Harda to przede wszystkim opowieść o silnej kobiecie, która praktycznie nie odczuwa strachu, lecz uparcie dąży do celu, aby tylko nie pozwolić innym na to, by w ich rękach stać się pionkiem, który mogliby dowolnie rozstawiać na szachownicy swojej walki o wadzę. Świętosława znana w Szwecji jako Sygryda Storråda, a przez Duńczyków nazywana Gunhildą, to kobieta, która dla polityki odrzuca własne pragnienia. To też kobieta, której niekiedy obawiają się nawet dzicy wikingowie, a o jej – czasami wręcz makabrycznych – poczynaniach skaldowie śpiewają pieśni. To także kochająca matka, która drży o bezpieczeństwo swojego syna i robi wszystko, aby zapewnić mu koronę po ojcu. Jest zdolna usunąć z drogi każdego, kto poważyłby się podnieść rękę na jej dziecko.


Olaf I Tryggvason zostaje królem Norwegii
Obraz pochodzi z 1850 roku.
autor: Peter Nicolai Arbo (1831-1892)


Choć w swoim życiu przeczytałam niemało powieści historycznych, gdzie Mieszko I jest albo głównym bohaterem albo pojawia się jako postać drugiego planu, to jednak po raz pierwszy spotkałam się z księciem, któremu bezustannie towarzyszy udomowiony jastrząb. Nie ukrywam, że bardzo spodobał mi się ten pomysł, podobnie jak dwa niezwykłe rysie, które stale obecne są u boku Świętosławy i odgrywają w jej życiu naprawdę istotną rolę. Jestem przekonana, że nikogo nie muszę namawiać do sięgnięcia po książkę. Elżbieta Cherezińska po raz kolejny stworzyła opowieść, którą czyta się z zapartym tchem. Lekkie pióro Autorki, niesamowita wiedza historyczna, jak również rzetelnie przeprowadzone badania merytoryczne sprawiają, że Harda to powieść bez zarzutu, zaś główna bohaterka dostarcza czytelnikowi niezapomnianych emocji i sprawia, że natychmiast chce poznać dalsze jej losy opisane w Królowej.









piątek, 4 kwietnia 2014

Elżbieta Cherezińska – „Odrodzone królestwo. Korona śniegu i krwi” # 1













Wydawnictwo: ZYSK I S-KA WYDAWNICTWO
Poznań 2012




Nie daj Boże zjazd Piastowski!




Korona śniegu i krwi – książka, która przez długi czas istniała jedynie w sferze moich marzeń. A ponieważ marzenia czasami się spełniają (szczególnie te czytelnicze), tak więc powieść w końcu i do mnie dotarła. Niemniej, nie rzuciłam się na nią niczym wygłodniały lew na swoją ofiarę, ale pozwoliłam jej czekać na swoją kolej. Przez kilka tygodni moja ukochana dynastia Piastów dojrzewała (a może to ja dojrzewałam?) do tego, aby wreszcie po nią sięgnąć i przenieść się w czasy, kiedy to Polska pozbawiona jednego silnego władcy, usiłowała radzić sobie nie tylko we własnych granicach, ale także na arenie europejskiej. Jak zatem doszło do tego, że po sukcesach pierwszych Piastów, Polska zaczęła podupadać, aż ostatecznie została rozbita na dzielnice, którymi władali poszczególni książęta? Otóż, źle zaczęło dziać się tuż po śmierci Bolesława I Chrobrego w 1025 roku, jednak mimo to korona nadal pozostawała na Piastowskiej głowie. O rozbiciu dzielnicowym przesądziła tak naprawdę polityka Bolesława III Krzywoustego i jego ustawa sukcesyjna z 1138 roku. Niemniej, koronę polską Piastowie utracili już znacznie wcześniej, a uczynił to Bolesław II Szczodry, zwany również Śmiałym. To on wszedł w poważny konflikt z krakowskim biskupem – Stanisławem, który głośno krytykował politykę króla. W odwecie Bolesław II Szczodry skazał niepokornego biskupa na karę odcięcia członków. Tego rodzaju kara była przeznaczona dla zdrajców, jednak nie wolno było jej wykonywać na osobach duchownych. Oczywiście nie była to kara śmierci, lecz zazwyczaj nieszczęśnik i tak umierał w wyniku utraty krwi bądź zakażenia organizmu. Legenda głosi, że haniebny czyn króla wobec duchownego wywołał kolejny konflikt – tym razem pomiędzy monarchą a możnowładcami. Niestety Bolesław Śmiały okazał się stroną przegraną w tym sporze, w związku z czym w roku 1079 musiał uciekać na Węgry. Wokół osoby króla krążyły rozmaite plotki. Jedni uważali, że został otruty, zaś inni twierdzili, że resztę życia spędził jako milczący mnich. Niemniej jednak, pomimo swojego wykroczenia wobec krakowskiego biskupa i tym samym również Kościoła, Bolesław II Szczodry uważany jest przez historyków za jednego z najbardziej utalentowanych władców dynastii Piastów.

Wróćmy jednak do księcia Bolesława III Krzywoustego i jego ustawy sukcesyjnej. Przypuszczalnie władca nie sądził, że jego ostatnia wola będzie miała swoje konsekwencje przez kolejne dziesięciolecia i że przysporzy ona nowych konfliktów jego synom i ich następcom. Tak więc na mocy testamentu Bolesława III Krzywoustego Polska została podzielona pomiędzy Władysława II Wygnańca, Bolesława IV Kędzierzawego, Mieszka III Starego oraz Henryka Sandomierskiego. Rozbicie dzielnicowe w ówczesnej Europie nie należało bynajmniej do zjawisk wyjątkowych, natomiast fakt, iż dotyczyło ono właśnie Polski mógł oznaczać, że nasze państwo podlegało procesom zgodnym z historycznymi prawidłowościami. Kronikarz Wincenty Kadłubek na temat ostatniej woli Bolesława III Krzywoustego pisze tak:
Gdy poczuł, że[los] żąda już od niego śmiertelnej powinności, poleca spisać dokumenty testamentowe. Przekazuje w nich w spadku czterem synom i to co osiągnięte zasługami przodków i następstwo w królestwie, wyznaczając stałe granice czterech dzielnic w ten sposób, że w ręku najstarszego miała pozostać i księstwo dzielnicy krakowskiej, i władza zwierzchnika. A jeśliby spotkało go to, co ludzkie, zawsze starszeństwo i wzgląd pierworództwa miały rozstrzygać spór o następstwo. Przypominają mu piątego syna, to jest Kazia, który był jeszcze małym dzieckiem, dlaczego nie pamiętał o nim, dlaczego nie zapisał mu żadnej cząstki testamentowej. A on im na to rzekł: „Owszem, od dawna pamiętałem i zapisałem”. Gdy oni zdziwili się, jaka to mogła być piąta część wśród czterech, ktoś, nie wiem, żartobliwie czy poważnie, wtrącił: „Czyż nie widzicie, że dla czterech tetrarchów zrobiona jest kwadryga [stosowana] dla tetrarchii? Tak oto temu pacholęciu zapisuje się w spadku piąte koło u wozu czterokonnego (kwadrygi)”. A gdy obwiniano ojca o sporządzenie nielitościwego testamentu, rzekł: „W źrenicy oka widzę cztery strumienie z tej łzy wypływające i nawzajem na siebie uderzające falami; niektóre z tych [strumieni] w najgwałtowniejszym wylewie nagle wysychają. Ze złotego dzbana wytryska wodne źródło i koryta tych strumieni napełnia aż po wierzch wspaniałymi klejnotami. Niech więc ustaną żale na nielitościwy testament, słuszną bowiem jest rzeczą, aby dzielnice małoletnich powierzano opiekunom, nie małoletnim. Teraz jednak muszę już udać się tam, dokąd nikt nie wybiera się bez zbawiennego wiatyku”. Przyjąwszy więc zbawienne lekarstwo zakończył szczęśliwy dzień życia najszczęśliwszy książę [a] jeszcze szczęśliwy ojciec. 
A teraz zostawmy Bolesława III Krzywoustego, niech spoczywa w pokoju, i przenieśmy się do roku 1253, a potem maszerujmy dalej, mając przed oczami Piastowskich potomków, którzy za wszelką cenę usiłują przywrócić Polsce koronę i zjednoczyć jej ziemie pod panowaniem jednego władcy. Oczywiście nie jest to takie proste, ponieważ pretendentów do królewskich insygniów jest kilku. W roku 1257, jako pogrobowiec (urodzony po śmierci ojca) na świat przychodzi książę Przemysł II – syn Przemysła I, księcia Wielkopolski. Pieczę nad nim przejmuje stryj – Bolesław Pobożny ożeniony z przedstawicielką węgierskiej dynastii Arpadów – Jolentą Heleną, która po śmierci została ogłoszona błogosławioną. Jolenta była siostrą Kingi (Kunegundy) – węgierskiej klaryski i żony Bolesława V zwanego Wstydliwym. W 1999 roku w Starym Sączu Jan Paweł II wpisał Kingę w poczet świętych. 

Przemysł II Wielkopolski (1257-1296)
Autor grafiki: Aleksander Lesser (1814-1884)
W czasach, w których toczy się akcja Korony śniegu i krwi Bolesław V Wstydliwy włada Małopolską i jednocześnie jest on ostatnim przedstawicielem małopolskiej dynastii Piastów. Ale to jeszcze nie wszystko. Mamy też księcia wrocławskiego Henryka IV Probusa zwanego też Prawym, który najpierw zbratał się z Przemysłem II, a potem zwyczajnie przeciw niemu wystąpił i go zdradził. Na czoło wysuwa się także książę Pomorza Wschodniego – Mściwój II. Nie bez znaczenia jest tutaj również osoba Władysława zwanego – z powodu niskiego wzrostu – po prostu „Karłem”. To syn Kazimierza Kujawskiego i Eufrozyny, księżniczki opolskiej. To on – niepozorny i wyśmiewany książę – zapisze się w dziejach Polski, jako Władysław I Łokietek.

Trochę to skomplikowane, jednak to jeszcze nie wszystko, ponieważ na kartach powieści spotykamy też innych książąt, którzy w mniejszym lub większym stopniu tworzyli historię Polski, a wywodzili się z dynastii Piastów, jak na przykład Leszek Czarny (po śmierci Bolesława V Wstydliwego – książę małopolski) czy Henryk zwany Brzuchatym (książę legnicki). 

Ród Piastów na pewno nie był dynastią pokorną. Jej przedstawiciele występowali przeciwko sobie z ogromną łatwością, ale też równie łatwo spieszyli na pomoc tym, z którymi łączyły ich więzy krwi. Nie obywa się też bez konfrontacji z wrogami. I tak mamy niemiecką dynastię z Brandenburgii, zaś na ziemiach Pomorza Zachodniego panuje ród o legendarnym pochodzeniu, którego przedstawicieli jeszcze Bolesław III Krzywousty uczynił swoimi namiestnikami. Wśród nich na czoło wysuwa się bezwzględna kobieta o niezwykle mocnym charakterze – Mechtylda Askańska, która jednocześnie łączy ze sobą dynastię z Brandenburgii (Askańczycy) i Pomorza Zachodniego (Gryfici). Z kolei z Czech zaczyna zagrażać Wacław II z dynastii Przemyślidów, który praktycznie został wychowany na piersi wspomnianej zaborczej Mechtyldy Askańskiej. Natomiast w otoczeniu samego Przemysła II kręci się ród Zarembów, z którymi również nie jest łatwo. Trzeba też zwrócić uwagę na postać skromnego kantora, a później arcybiskupa gnieźnieńskiego – Jakuba Świnkę. Był on bardzo bliskim współpracownikiem Przemysła II, a potem Władysława I Łokietka. Opowiadał się za zjednoczeniem ziem polskich i uchodził za jednego z najwybitniejszych polityków średniowiecznej Polski.


Ziemie polskie za czasów Przemysła II w roku 1295


I tak oto ci wszyscy bohaterowie, w których tle pojawiają się także inne postacie, kotłują się po tej trzynastowiecznej Polsce i usiłują doprowadzić do jej zjednoczenia. Każdy robi to na swój własny sposób. W tych rozgrywkach jedni liczą się bardziej, a drudzy mniej. Staczają przeciwko sobie krwawe bitwy, które pochłaniają liczne ofiary w ludziach. Gdzieś nad tym wszystkim unoszą się duchy Piastowskich przodków, jak Bolesława I Chrobrego czy Bolesława II Śmiałego. Zagląda tam nawet sam święty Wojciech, choć nieżyjący już od wieków. Świat realny przeplata się ze światem fantastycznym. Z jednej strony mamy do czynienia z historią, zaś z drugiej pojawia się rzeczywistość wymyślona przez Autorkę, która to rzeczywistość bogata jest w stwory zagrażające autentycznym postaciom. Obcują ze sobą nie tylko ludzie, ale także ich herby. To one ożywają i szykują się do ataku lub słabną w zależności od tego, w jakim stanie znajdują się ich przedstawiciele. Natomiast przyszli święci już za życia charakteryzują się ponadprzeciętnymi zdolnościami.

Wacław II z czeskiej dynastii Przemyślidów
(1271-1305)
Najpoważniejszy rywal Przemysła II do korony polskiej
Autor grafiki: Aleksander Lesser (1814-1884)
Opowieść Elżbiety Cherezińskiej nie jest także wolna od seksu i magii. Książęta z kart powieści to typowi średniowieczni mężczyźni, którzy niekiedy wręcz gwałtem biorą niewiasty, które akurat im się podobają. A i kobiety wcale nie są takie cnotliwe, oczywiście pomijając te, które przeznaczone są na ołtarz Boży. Choć z drugiej strony nawet pobożne damy mają swoje za uszami. Fakt, że żyją w czystości wcale nie oznacza, że nie posiadają stricte ziemskich pragnień. Przecież chodzi o władzę, a tutaj nie ma kompromisów. Każdy rozejm czy ugoda ma swoje podłoże w chęci zdobycia władzy. Szczęściu trzeba pomóc, więc logiczne, że szuka się takich sprzymierzeńców, którzy poprą kiedy będzie trzeba.

Jak wspomniałam wyżej, Piastowie to moja ulubiona dynastia, choć dzięki książkom Renaty Czarneckiej poczułam sympatię również do Jagiellonów. Niemniej, wydaje mi się, że w Polsce o Piastach pisze się zbyt mało, dlatego jakakolwiek powieść osadzona w ich realiach jest dla mnie bezcenna. Ostatnio z doskoku czytam poszczególne tomy cyklu Piastowskiego autorstwa Karola Bunscha, więc – jak to mówią – jestem w swoim żywiole. I może właśnie dlatego ta fantastyka w przypadku Korony śniegu i krwi nieco mnie zdumiała? zaskoczyła? rozczarowała? Sama nie wiem. Opowieści Piastowskie Karola Bunscha pozbawione są elementów fantasy. No ale przecież mamy do czynienia z dwoma różnymi Autorami, a każdy z nich to wszak indywidualność.

Kiedy czytamy słowo od Elżbiety Cherezińskiej, które zamieszczone jest na końcu książki, to faktycznie można dojść do przekonania, że zastosowanie elementów literatury fantasy ma sens, zważywszy na to, jakiego okresu historycznego powieść dotyczy. Dlatego ostatecznie przymknęłam oko na „efekty specjalne” i skupiłam się na linii historycznej, a na tej płaszczyźnie jest po prostu fenomenalnie. Przyznam, że moja wiedza odnośnie rozbicia dzielnicowego zakończyła się na testamencie Bolesława III Krzywoustego, a potem był już tylko ogromny przeskok do czasów Władysława I Łokietka. Taką wiedzę wyniosłam ze szkoły, a potem jakoś nie składało się, aby sięgnąć po szersze opracowania dotyczące tego okresu. Dlatego też Korona śniegu i krwi pokazała mi historię nieznaną, może nawet zapomnianą, ale na pewną godną uwagi.

Pomimo że w powieści tak naprawdę występuje kilku głównych bohaterów, to jednak dla mnie tym najbardziej wysuwającym się na czoło jest Przemysł II Wielkopolski. Tego księcia, a potem też króla nie sposób nie lubić. To typowy romantyk, który pragnie kochać i być kochanym. To mężczyzna, który płacze po starcie ukochanej żony, choć małżeństwo zawarte było bardziej na zasadzie korzyści politycznych. Pozytywne uczucia wzbudziła we mnie również królewna szwedzka – Rikissa Valdemarsdotter.

Trzeba przyznać, że powieść napisana jest z ogromnym rozmachem. Mamy sceny batalistyczne, uczty, turnieje rycerskie, porwania, zaglądamy dość często do książęcej alkowy. Książka jest też doskonała pod względem warsztatowym. Autorka nie szczędzi również na poczuciu humoru. Jedyne, co mogę zarzucić tej powieści oprócz wprowadzenia elementów fantastyki, to fakt, iż bohaterowie momentami wydawali mi się zbyt współcześni, czego przykładem są zastosowane dialogi. Dlatego znacznie bardziej w tym kontekście przemawiają do mnie kreacje Piastów według Karola Bunscha. Dodam jeszcze, że początkowo miałam poważne problemy z połapaniem się w toczącej się akcji. Tych postaci jest dość dużo, a każda z nich spełnia tutaj swoją rolę. Niemniej jednak, kiedy stopniowo wchodziłam w głąb fabuły, wszystko zaczynało mi się rozjaśniać, a potem przyszło już tylko wzruszenie, ponieważ zakończenie niby oczywiste, a jednak chciałoby się krzyczeć „NIE!!!”.

Kiedy w styczniu tego roku rozmawiałam z Elżbietą Cherezińską i pytałam Autorkę o jej plany na przyszłość odnośnie twórczości, wówczas powiedziała mi, że pracuje nad kontynuacją Korony śniegu i krwi. No cóż, bądźmy zatem cierpliwi i czekajmy na kolejną dawkę równie niesamowitych wrażeń historycznych.




Cały wywiad z Elżbietą Cherezińską możesz przeczytać tutaj