Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antoni "Joe" Podolski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antoni "Joe" Podolski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 lipca 2015

Posiadam pierwszy wydruk książki, który jest oprawiony w ramkę i wisi na ścianie...






ROZMOWA Z JEREMYM PODOLSKIM


Jeremy Podolski jest wnukiem Antoniego Józefa Podolskiego – autora autobiografii zatytułowanej „23 Days: A Memoir of 1939”. Antoni urodził się w 1923 roku w miejscowości Baranowicze, która do roku 1945 należała do Polski. Obecnie są to tereny Białorusi. Joe zmarł w Norfolk w 1999 roku. W czasie drugiej wojny światowej Antoni Podolski walczył przeciwko Armii Czerwonej, a także był pilotem myśliwca w Polskich Siłach Powietrznych w Wielkiej Brytanii. Jego bohaterska walka ze wschodnim okupantem zaowocowała tym, że został aresztowany i ostatecznie spędził dwadzieścia trzy dni w celi śmierci, czekając na wykonanie wyroku. Jeremy opowie nam nie tylko o swoim heroicznym Dziadku, ale także przybliży fakty dotyczące powstawania tej niezwykle wzruszającej książki, jaką bez wątpienia są wojenne wspomnienia Antoniego ‘Joe’ Podolskiego.


Agnes A. Rose: Jeremy, witam Cię serdecznie na moim blogu i dziękuję, że zgodziłeś się udzielić mi wywiadu. Czy mógłbyś nam coś więcej opowiedzieć o swoim Dziadku? Jakim był człowiekiem?

Jeremy Podolski: Kiedy dorastałem był wszystkim tym, czego można oczekiwać od Dziadka. Był miły i bardzo nas kochał. Pozwalał nam unikać kary znacznie częściej, niż robili to nasi rodzice w domu. Kilka razy nawet nas krył, gdy przysparzaliśmy nieco więcej problemów, niż zazwyczaj. Na początku lat 80. XX wieku cierpiał z powodu rozległego udaru mózgu, natomiast ja urodziłem się w 1983 roku, więc moje wspomnienia związane z nim dotyczą okresu już po udarze. Bardziej stateczne życie prowadził już po chorobie. Przestał latać, uczyć judo i pracować przy budowie łodzi oraz naprawie szybowców, jak również przestał być jubilerem. Bardzo chciałbym z nim latać, ponieważ z opowieści, które usłyszałem wiem, że był niezwykłym pilotem.


Na zdjęciu Joe Podolski wraz ze swoją lotniczą eskadrą około 1945 roku.
Joe siedzi w pierwszym rzędzie pierwszy po prawej stronie.


Agnes A. Rose: Kiedy po raz pierwszy poznałeś historię swojego Dziadka? Pamiętasz, co wtedy czułeś?

Jeremy Podolski: Po raz pierwszy przeczytałem o tym dwa lata po jego śmierci. Miałem wtedy około osiemnastu lat. Dziadek chciał, aby jego manuskrypt trafił do mojego brata i do mnie. Wtedy ta historia była trudniejsza do przyswojenia w porównaniu z dniem dzisiejszym. Był to ogromny przeskok w czasie, kiedy zapisywał swoją opowieść, a więc gdy nagrywał ją po kawałku, trochę zrywał swoje wspomnienia. Byłem zdumiony tą historią. To było niewiarygodne przez co przeszedł. Nie mogłem wyobrazić sobie, jak mógł przejść takie piekło w wieku szesnastu lat. Jego życie, jako szesnastolatka tak bardzo różniło się od mojego osiemnastoletniego, które wiodłem w bezpiecznym i spokojnym kraju. Wiedziałem, że w czasie wojny był pilotem, a pierwsze kilka lat były dla niego niezwykle okrutne. Byłem zaskoczony tym, jak normalnym człowiekiem był po wojnie. Jak mógł doświadczyć takich okropności, a potem po prostu ustatkować się i zbudować normalne życie.

Jedyne, co mnie „uderzyło” po przeczytaniu książki, to fakt, iż kiedy przebywałem u niego jako dziecko i budziłem się w środku nocy, zawsze wydawało mi się, że nie śpi. Nie sądzę więc, aby zbyt dobrze spał z powodu koszmarów.

Agnes A. Rose: Co takiego zadecydowało o tym, że Joe Podolski postanowił spisać swoje dramatyczne wojenne wspomnienia? Jak wyglądał sam proces przygotowywania dziennika?

Jeremy Podolski: Po przebyciu udaru mózgu przeszedł nieco pionierską operację, która uratowała mu życie i przedłużyła mu je o ponad dobre dziesięć lat. Chciał spisać tę historię dla rodziny. Miał nadzieję, że zostanie ona wówczas opublikowana w formie książki, ale tak się nie stało.

Swoje wspomnienia zapisywał, używając taśmy magnetofonowej. Jeden z jego przyjaciół przekazał ten zapis osobie piszącej na maszynie, która spisała tę historię z taśm. To pozwoliło otrzymać ponad sześćset stron maszynopisu przy podwójnym odstępie między wierszami. W takim formacie po raz pierwszy przeczytałem tę książkę.

Agnes A. Rose: Dlaczego książka „23 Days: A Memoir of 1939” ukazała się dopiero po śmierci Twojego Dziadka? Czy Antoni Podolski za życia nie chciał, aby jego losy poznało szersze grono odbiorców?

Jeremy Podolski: O ile wiem, pod koniec lat 80. XX wieku naprawdę starał się pozyskać wydawców i zobaczyć, czy będą zainteresowani. W tamtym czasie dobiegała końca zimna wojna, a Rosja nie była postrzegana jako wielki wróg, tak jak było to kiedyś. Rząd komunistyczny zasadniczo jest „złym facetem” w tej historii, więc myślę, że politycznie to nie był właściwy czas na publikację.

Również większość wydawnictw poszukuje tego, co pozwoli im zarobić pieniądze, a jeśli nie czują, że to będzie się sprzedawać, nie są zainteresowane. Wtedy drukowanie było bardzo kosztowne i były potrzebne duże nakłady, więc myślę, że większość takich książek postrzegana była w świecie wydawniczym jako ryzyko.


Joe Podolski uczył również judo. Na zdjęciu Joe stoi
pomiędzy swoimi dwoma kolegami z Norwich Judo Club. 


Agnes A. Rose: Jak wyglądał proces wydawniczy „23 Days: A Memoir of 1939”? Dlaczego ostatecznie zdecydowałeś się na publikację wojennych wspomnień Joe Podolskiego?

Jeremy Podolski: Przygotowanie książki po jego śmierci wymagało dużo pracy, lecz była ona rozłożona na prawie piętnaście lat. Po tym, jak po raz pierwszy przeczytałem książkę, chciałem ją zachować, więc musiałem przełożyć ją na komputer. Po metodzie prób i błędów użyłem jakiegoś oprogramowania do optycznego rozpoznawania tekstu. Proces ten obejmuje skanowanie strony oraz sczytywanie tekstu na stronie i umieszczenie go w programie Word. Ponieważ pierwotnie tekst został napisany na maszynie, program do optycznego rozpoznawania tekstu otrzymał sporo błędnych fragmentów i wybrał jakieś bardzo dziwne formatowanie. Program ten był też dużo prostszy w porównaniu z tym, jakie mamy dzisiaj, gdyż skanowanie zostało wykonane około 2003 roku.

Musiałem także przejść przez wszystkie z ponad sześciuset zeskanowanych stron i skorygować błędy oraz formatowanie, aby wyglądało to normalnie.

Wiele lat później znalazłem firmę, która robi cyfrowy druk książek. Przy rozwoju większości technologii oznaczało to, że drukowanie małego nakładu książek było wystarczająco tanie, aby warto było ten niewielki nakład wydrukować. Znalazłem też kogoś w Internecie, kto podjął się korekty. Po prostu trzeba było trochę poprawić gramatykę i ortografię, co pominąłem. Potem mój tato dokonał sporej edycji, aby móc nadać tej historii lepszy i bardziej czytelny porządek.

Taki właśnie był cyfrowy wydruk książki przeznaczony dla rodziny, ale kiedy opowieść została poprawiona, rozwinęła się w tę niesamowitą historię. Tak więc zdecydowaliśmy się zaryzykować i samodzielnie opublikować książkę. Nigdy niczego z niej nie usuwaliśmy ani nie dodawaliśmy. Jedynie przekopiowaliśmy tę historię tak, aby czytało się ją lepiej. 

Agnes A. Rose: W Internecie jest sporo pozytywnych i niezwykle wzruszających opinii na temat książki Twojego Dziadka? Czy przygotowując tę publikację kiedykolwiek spodziewałeś się, że ludzie w tak emocjonalny sposób podejdą do wspomnień Antoniego?

Jeremy Podolski: Nie, nie spodziewałem się. Ta reakcja ludzi była wspaniałym zaskoczeniem. Czytanie tylu szczerych opinii na temat książki sprawia, że cała ta ciężka praca była tego warta. Miło również słuchać wspomnień innych ludzi dotyczących mojego Dziadka. Są to historie, których nie znaliśmy i nigdy nie dowiedzielibyśmy się o nich, gdybyśmy nie opublikowali książki.

Agnes A. Rose: A jak Ty osobiście traktujesz tę książkę? Czym ona jest dla Ciebie?

Jeremy Podolski: Traktuję ją prawdopodobnie jako najważniejszą rzecz, jakiej udało mi się dokonać i być może już nigdy czegoś takiego nie zrobię. Jest to niesamowite połączenie bardzo smutnej i wstrząsającej części historii ludzkości. Posiadam pierwszy wydruk książki, który jest oprawiony w ramkę i wisi na ścianie, a pod nim kilka prasowych artykułów na temat mojego Dziadka. Już zawsze będę traktował tę książkę jako skarb i mam nadzieję, że jeśli nie wydarzy się nic innego, będzie to niesamowity historyczny dokument przekazywany w naszej rodzinie.

Jestem naprawdę dumny z książki i z tych niezwykle pozytywnych opinii, jakie otrzymaliśmy.

Agnes A. Rose: Wiem, że Twój Dziadek nigdy nie wrócił do Polski, ale na pewno tęsknił za krajem, w którym się wychował. Czy nigdy nie myślał o tym, aby jednak postawić wszystko na jedną kartę i wrócić do miejsc swojego dzieciństwa i dorastania, pomimo że obecnie te tereny już nie należą do Polski?

Jeremy Podolski: Cóż, mój ojciec pisząc o jego powrocie do domu miał na myśli jego dom rodzinny w Baranowiczach. Dziadek wrócił do Polski kilka razy i spotkał się z rodziną i starymi znajomymi. Ponieważ Rosja nadal kontrolowała Polskę, pojawiało się pewne ryzyko, a więc nigdy nie wystawiał swojego szczęścia na próbę, usiłując dostać się do swojego starego domu.

Agnes A. Rose: Wydaje mi się, że w październiku zeszłego roku byłeś w Krakowie, gdzie promowałeś książkę na Międzynarodowych Tragach Książki. Jak wspominasz to wydarzenie?

Jeremy Podolski: Osobiście nie byłem na Targach Książki. Byli tam moja Mama, Tato, Kuzyn, Brat i jego rodzina. Wydaje się, że poszło dobrze i mówili, że rozmawiali z wieloma ludźmi. Było pewne zainteresowanie ze strony polskiego wydawcy, ale ostatecznie zdecydowano, że to nie dla nich. 

Wydawnictwo: 
YELLOW WHEEL PUBLISHING LTD.
Wielka Brytania 2014
Agnes A. Rose: Czy możemy spodziewać się polskiego przekładu „23 Days: A Memoir of 1939” pomimo braku zainteresowania ze strony polskich wydawców?

Jeremy Podolski: Byłoby wspaniale mieć polskie tłumaczenie. Był jeden polski wydawca zainteresowany książką, ale ostatecznie do niczego nie doszło. Jeśli ktoś z czytających jest zainteresowany publikacją polskiej wersji, proszę niech się z nami skontaktuje!

Agnes A. Rose: Czy byłeś kiedykolwiek w Baranowiczach? Jeśli tak, to jak wyglądało Twoje podążanie śladami Dziadka?

Jeremy Podolski: Nie, nigdy nie byłem, ale myślałem o tym. Być może w przyszłości pojadę tam na wycieczkę. Smutne, że nie mam pojęcia o tym, jak wyglądał jego dom z dzieciństwa w porównaniu z tym, jaki jest teraz.

Agnes A. Rose: A jak postrzegasz Polskę? Czy oprócz Krakowa odwiedziłeś jeszcze jakieś ciekawe miejsce w naszym kraju?

Jeremy Podolski: Kocham Polskę i Kraków! Nigdy od razu nie poczułem się tak, jakbym był w domu, jak wtedy, gdy po raz pierwszy odwiedziłem Kraków w 2012 roku. Od 2001 roku kilka razy odwiedziłem Warszawę. Połowa prochów mojego Dziadka znajduje się w grobie jego ojca w Warszawie. Chciałbym bardziej poznać Polskę i gdzieś z tyłu głowy mam marzenie, aby odbyć po Polsce podróż koleją. I pewnego dnia w przyszłości, kiedy będę miał wystarczająco pieniędzy i czasu, zrobię to.

Agnes A. Rose: Jeremy, dziękuję Ci za tę rozmowę. Mam nadzieję, że wojenne wspomnienia Twojego dziadka zostaną pewnego dnia przetłumaczone na język polski i każdy będzie mógł je przeczytać bez bariery językowej. Czy chciałbyś coś jeszcze dodać na koniec?

Jeremy Podolski: Chciałbym tylko powiedzieć, że dziękuję za danie mi szansy opowiedzenia o wspomnieniach mojego Dziadka i jego niesamowitym życiu. Chciałbym zobaczyć, jak ta książka dobrze sobie radzi, ponieważ czuję, że jest to niesamowita historia, a takich książek jest teraz coraz mniej.



Rozmowa, przekład i redakcja
Agnes A. Rose



Jeśli chcesz przeczytać ten wywiad w oryginale, kliknij tutaj.
If you want to read this interview in English, please click here.
Jeśli chcesz przeczytać recenzję książki, kliknij tutaj.
Jeśli chcesz dowedzieć się czegoś więcej o książce i Autorze, kliknij tutaj.
Jeśli chcesz kupić książkę, kliknij tutaj. 







czwartek, 16 lipca 2015

Antoni ‘Joe’ Podolski – “23 Days: A Memoir of 1939”















Wydawnictwo: YELLOW WHEEL PUBLISHING LTD.
Wielka Brytania 2014




„Zniszczenie Polski jest naszym pierwszym zadaniem. Celem musi być nie dotarcie do jakiejś oznaczonej linii, lecz zniszczenie żywej siły. Nawet gdyby wojna miała wybuchnąć na Zachodzie, zniszczenie Polski musi być pierwszym naszym zadaniem. Decyzja musi być natychmiastowa ze względu na porę roku. Podam dla celów propagandowych jakąś przyczynę wybuchu wojny. Mniejsza z tym, czy będzie ona wiarygodna, czy nie. Zwycięzcy nikt nie pyta, czy powiedział prawdę, czy też nie. W sprawach związanych z rozpoczęciem i prowadzeniem wojny nie decyduje prawo, lecz zwycięstwo. Bądźcie bez litości, bądźcie brutalni.” – Takimi oto słowami Adolf Hitler (1889-1945) praktycznie rozpoczął największy koszmar w dziejach ludzkości, a było to dokładnie w przededniu podpisania paktu Ribbentop-Mołotow, czyli 23 sierpnia 1939 roku. A potem nadszedł 1 września tegoż roku i wojska niemieckie bez oficjalnego wypowiedzenia wojny wkroczyły do Polski. Osamotnieni w walce Polacy nie byli w stanie skutecznie przeciwstawić się agresji Niemiec oraz inwazji sowieckiej dokonanej już 17 września. Tak więc konsekwencją tej sytuacji stał się czwarty rozbiór Rzeczypospolitej dokonany przez Adolfa Hitlera i Józefa Stalina (1878-1953).

Tuż po wybuchu drugiej wojny światowej wielu Polaków musiało opuścić swoje domy. Niektórzy uciekali w nieznane przed okupantem, a inni robili wszystko, co w ich mocy, aby stawić mu czoło i na ile to tylko możliwe, walczyć o odzyskanie wolności. Żołnierzami zostawali wtedy praktycznie wszyscy, którzy nie bali się wziąć broni do ręki; czasami byli to nawet nieletni chłopcy. Bardzo często wojna rzucała ludzi w rozmaite strony świata. Wielu Polakom jakimś sposobem udało się wyemigrować i już nigdy nie wrócić do ojczystego kraju. Lecz zanim to się stało musieli przeżyć gehennę. Jednym z takich właśnie Polaków był Antoni Józef Podolski (1923-1999), który urodził się w Baranowiczach – miejscowości, która dziś znajduje się na terytorium Białorusi, zaś do 1945 roku należała do Polski. Był jedynakiem i dorastał wśród zwierząt i przyrody. Uwielbiał jazdę konną, świetnie jeździł na nartach, a także brał udział w polowaniach. Posiadał też doskonałą wiedzę na temat różnego rodzaju broni, której używał od młodych lat, polując na dzikie zwierzęta. Bardzo dobrze strzelał również z karabinu. Pasjonował się też lataniem, a jako nastolatek nauczył się pilotować szybowce. Józef miał także kolegę, który był Niemcem i mieszkał w Berlinie. Korespondował z nim przez jakiś czas i spotkał się z nim w 1936 roku na Igrzyskach Olimpijskich. Potem tenże kolega zrzucał bomby na Polskę.

Kiedy w dniu 1 września 1939 roku naziści zaatakowali Polskę, Antoni mieszkał we wschodniej części kraju, a jego wpływ na walkę z okupantem był bardzo mały, pomimo że walczył z ludźmi, którzy byli niemieckimi szpiegami i donosicielami. Z kolei w dniu 17 września 1939 roku na Polskę napadł Związek Sowiecki, który tym samym przyłączył się do hitlerowskiej okupacji Polski. Sowieci uważali bowiem, że najeżdżając na Polskę chronią rosyjskich obywateli przebywających na terenie naszego kraju. Ten atak ze wschodu był naprawdę okrutny i bolesny, zważywszy że zupełnie niespodziewany.


Stara topograficzna mapa Baranowicz. 
Wojskowa mapa Polski wykonana przez polską armię przed 1939 rokiem.


Dla Antoniego wojna zaczęła się tak naprawdę w momencie walki z Armią Czerwoną. Każdego dnia był świadkiem brutalnych działań Sowietów. Aby odeprzeć atak najeźdźców, Antoni doraźnie walczył w szeregach młodych partyzantów. Po wielu niezwykle krwawych walkach, Antoni ostatecznie został pojmany i uwięziony. Podczas transportu do miejsca, w którym miał być przesłuchiwany, zdołał uciec z jadącego pociągu, unikając w ten sposób śmierci, zanim ponownie został aresztowany. To pozbawienie wolności zaowocowało okrutnymi przesłuchaniami i torturami, aż w konsekwencji Antoni Podolski został skazany na śmierć.

Józef spędził dwadzieścia trzy dni w celi śmierci, obserwując egzekucje współwięźniów, które wykonywane były jedna po drugiej. Wtedy też zupełnie nieoczekiwanie zamieniono mu karę śmierci na dwadzieścia pięć lat gułagu na terenie Arktyki. Długa oraz niezwykle wyczerpująca fizycznie i psychicznie podróż została przerwana z powodu kilkudniowego przesłuchania w osławionym więzieniu Łubianka znajdującym się w Moskwie. Ucieczka z gułagu, a następnie podróż ku wolności poprzez zamarznięte jezioro na granicy z Finlandią, a także tragiczna śmierć współuciekinierów, w sposób szczególny wpłynęły na Antoniego Podolskiego. Na szczęście na jego drodze stanęli fińscy żołnierze, a to oznaczało, że na ratunek przyszły mu polskie władze przebywające w neutralnej Szwecji i przerzucające do Anglii ludzi przybyłych tam w maju 1940 roku.

23 Days: A Memoir of 1939 to wspomnienia Antoniego Józefa Podolskiego spisane jego własną ręką około czterdzieści cztery lata po wybuchu drugiej wojny światowej. W swoim dzienniku Autor szczegółowo opowiedział o dramatycznej walce ze wschodnim agresorem, późniejszym aresztowaniu, uwięzieniu i brutalnym przesłuchiwaniu, aż w końcu skazaniu na śmierć i spędzeniu dwudziestu trzech dni w celi śmierci. Książka składa się z dwóch części. W części pierwszej, oprócz dramatu walki Antoniego z okupantem i oczekiwania na śmierć, czytelnik dodatkowo może poznać także jego szczęśliwe dzieciństwo w Polsce, co sprawia, że zaczynamy zastanawiać się, jak bardzo może w ułamku sekundy zmienić się nasze życie. W jednej chwili jesteśmy szczęśliwi i wydaje nam się, że przecież nic nie może nam już zagrozić i nagle okazuje się, że brutalnie tracimy nasze bezpieczeństwo, o które teraz trzeba będzie walczyć ze wszystkich sił, nie mając gwarancji, że kiedyś je odzyskamy. Z kolei w części drugiej Antoni Podolski opisał swoją wolność, którą ostatecznie odzyskał, ale dopiero w Anglii. Lecz to wcale nie oznaczało, że w tym momencie skończyła się dla niego wojna. On nadal walczył. Najpierw była to walka w szeregach brytyjskiej agencji rządowej, zwanej Kierownictwem Operacji Specjalnych, a potem w Polskich Siłach Zbrojnych na Bliskim Wschodzie, aby następnie zostać pilotem myśliwca w Polskich Siłach Powietrznych. Tego wszystkiego Antoni Podolski dokonał, mając zaledwie dwadzieścia dwa lata!


Gmach Towarzystwa Ubezpieczeniowego 'Rossija' na Placu Łubiańskim.
Zdjęcie datowane jest na 1917 rok.

W tym budynku podczas II wojny światowej żołnierze NKWD więzili i mordowali Polaków.


Wspomnienia Antoniego Józefa Podolskiego zostały wydane w siedemdziesiątą piątą rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej i opatrzone są bardzo wzruszającą przedmową jego syna Nigela. Książka została wydana już po śmierci Autora, a stało się to dzięki staraniom jego rodziny. Opis tortur, jakie zafundowali mu Sowieci jest tak brutalny, iż możliwe, że czytelnik o wrażliwej psychice będzie musiał na chwilę przerwać lekturę. Jest to jedna z tych pozycji, która w sposób niezwykle obrazowy pokazuje okrucieństwo minionych czasów. Czytając dziennik Antoniego Podolskiego czytelnik zastanawia się, jak to możliwe, że jeden człowiek był w stanie przeżyć taką gehennę. Wielu napisało już o okrucieństwie drugiej wojny światowej i pewnie jeszcze wielu o niej napisze w przyszłości, ale trzeba pamiętać, że tylko relacje naocznych świadków są wiarygodne, i to na nich powinniśmy opierać naszą wiedzę na temat tamtych tragicznych lat.

Antoni Podolski na pewno był wielkim patriotą. Kochał swój kraj bardziej niż własne życie. Przypuszczam, że gdyby było inaczej, nie miałby w sobie aż tyle woli walki, która pozwoliła mu przeżyć, a swoje doświadczenia przekazać następnym pokoleniom. Niestety, nigdy już do Polski nie wrócił. Zmarł w Norfolk, mając siedemdziesiąt sześć lat. Wydaje mi się, że bardzo trudno jest znaleźć właściwe słowa, aby jednoznacznie opisać tego rodzaju publikacje. Na pewno nie można ich oceniać, ani też recenzować, ponieważ tego typu książki zawierają taki ogrom ludzkiego dramatu i horroru, że jakakolwiek ocena jest tutaj nie na miejscu.

Na koniec chciałabym serdecznie podziękować wnukowi Antoniego Podolskiego – Jeremy’emu, który kilka miesięcy temu zwrócił moją uwagę na wspomnienia swojego dziadka. Gdyby nie wiadomość od Jeremy'ego, do dziś nie wiedziałabym, że tak wartościowa książka w ogóle istnieje. Mam nadzieję, że wkrótce wojenne wspomnienia Antoniego Podolskiego zostaną przetłumaczone na język polski i będzie można je przeczytać bez bariery językowej. Natomiast na chwilę obecną polecam tę publikację każdemu, kto zna język angielski i chciałby poznać niezwykłe bohaterstwo i siłę młodego chłopaka, który zachował godność i nie poddał się okupantowi.



Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat książki i jej Autora, kliknij tutaj.
Jeśli chcesz kupić książkę, kliknij tutaj.
Jeśli chcesz przeczytać ten tekst po angielsku, kliknij tutaj.
If you want to read this review in English, please click here.