Pokazywanie postów oznaczonych etykietą architektura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą architektura. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 stycznia 2026

Katedra w Norwich: ewolucja architektoniczna, funkcja sakralna i historyczna wytrzymałość

 

Katedra w Norwich, górująca nad horyzontem hrabstwa Norfolk niczym strażnik, należy do najbardziej kompletnych i imponujących katedr normańskich w Anglii. To nie tylko kamień i zaprawa, lecz także głęboki splot architektonicznej pomysłowości, zmieniających się praktyk religijnych oraz nieustannej historycznej wytrzymałości. Powstała w burzliwym okresie po podboju normańskim jako fundacja benedyktyńska, a następnie przetrwała stulecia liturgicznych reform, politycznych wstrząsów i społecznych przemian, z których każdy pozostawił trwały ślad w jej strukturze i funkcji. Jej pierwotna romańska monumentalność została wzbogacona późniejszymi interwencjami gotyckimi, które nadały budowli większej lekkości i estetycznej finezji. Katedra zachowała przy tym swoją fundamentalną rolę jako przestrzeń sakralna, głęboko zakorzeniona w narracji społeczno-politycznej Anglii. Współczesne wysiłki konserwatorskie, podejmowane z myślą o przyszłych pokoleniach, zabezpieczają jej dziedzictwo i pozwalają dostrzec ją nie jako statyczny pomnik, lecz jako dynamiczne świadectwo ludzkich aspiracji, wiary i artystycznego wysiłku trwającego niemal tysiąc lat.


Ta wspaniała katedra jest jedną
z największych w Europie, a także drugą
najwyższą w Wielkiej Brytanii.
fot. Jack Pease Photography



FUNDAMENTY WIARY I WŁADZY: ROMAŃSKA WSPANIAŁOŚĆ
 
Geneza katedry w Norwich wpisuje się w ambitne reformy kościelne i architektoniczne, które ukształtowały Anglię po podboju normańskim. Założona w 1096 roku przez Herberta de Losingę, pierwszego biskupa Norwich, miała pełnić podwójną rolę: być centrum duchowym nowo powstałej diecezji oraz potężnym symbolem autorytetu normańskiego, łączącym boski mandat z władzą świecką. De Losinga, przenikliwy i wpływowy duchowny, przeniósł stolicę biskupią z Thetford do rozwijającego się Norwich, wzmacniając tym samym strategiczne znaczenie katedry. Wybrany styl architektoniczny – normański romański – był oczywistym wyborem: solidny, monumentalny i wizualnie ciężki, stanowił wyraz potęgi kościelnej, który rozprzestrzenił się po całej Europie. Romańska forma katedry w Norwich odznacza się ogromną skalą i poczuciem trwałej monumentalności. Mistrzowie murarscy, czerpiąc z tradycji anglo-normańskich, zaprojektowali plan krzyżowy typowy dla wielkich katedr monastycznych. Obejmował on rozległą nawę, transepty, chór oraz wschodnie ramię zakończone apsydą, otoczoną obejściem i promieniście rozmieszczonymi kaplicami. To rozwiązanie, z wieloapsydowym układem, zdradzało wyraźne wpływy kontynentalne i wyróżniało Norwich na tle innych angielskich budowli, sugerując inspirację takimi obiektami jak Opactwo świętych Piotra i Pawła w Cluny czy Opactwo Jumièges. Fundamenty pod tę monumentalną konstrukcję położono z myślą o stworzeniu jednej z największych świątyń w swoim rodzaju. Budowlę wzniesiono głównie z kamienia z Caen sprowadzanego z Normandii, uzupełniając go lokalnym krzemieniem i gruzem w rdzeniu murów.


Witraż w katedrze w Norwich
przedstawiający biskupa Herberta de Losingę.
fot. J. Hannan-Briggs

 
Nawa, ukończona za rządów następcy de Losingi, biskupa Eborarda (1121–1145), zasługuje na szczególną uwagę ze względu na swoją niezwykłą długość i imponujący rytm przestrzenny. Rozciąga się na ponad 200 stóp, co czyni ją jedną z najdłuższych w Anglii i nadaje jej majestatyczne, procesyjne oblicze. Definiującym elementem są kolosalne cylindryczne filary, naprzemiennie różnej szerokości, zdobione spiralnymi, żłobkowanymi lub diamentowymi wzorami. Podtrzymują one masywną arkadę z półkolistymi łukami, nad którą wznosi się galeria triforium – sama w sobie znacząca przestrzeń architektoniczna – prowadząca do clerestorium. Pierwotnie clerestorium wpuszczało światło przez niewielkie, głęboko rozglifione okna. Całość przykrywał płaski drewniany strop, typowy dla wczesnych katedr romańskich. Choć mniej ambitny konstrukcyjnie niż sklepienia kamienne, pozwalał na szybsze wznoszenie budowli i ograniczał potężne siły boczne wynikające z szerokości nawy.
 
Transepty katedry w Norwich odzwierciedlają solidny projekt nawy, poszerzając jej przestrzeń boczną i wyznaczając skrzyżowanie, nad którym wznosi się wieża centralna. Ta wieża, pierwotnie niższa i skromniejsza w formie normańskiej konstrukcji, stanowiła potężny punkt centralny, a jej surowa sylweta nawiązywała do militarnej siły, często obecnej w wczesnośredniowiecznej architekturze sakralnej. Masywne mury, wzmocnione znaczną grubością zamiast zewnętrznych przypór, oraz stosunkowo niewielkie otwory okienne ukazują troskę o stabilność i obronność – zasady fundamentalne dla budownictwa XI i XII wieku. Portale, głęboko osadzone w strukturze, a zwłaszcza główne wejście zachodnie, były bogato rzeźbione, choć znaczna część tej pierwotnej dekoracji z czasem uległa zniszczeniu lub została zastąpiona.


Widok na nawę główną.
fot. Diliff


Romańska architektura katedry niosła jednak nie tylko walory konstrukcyjne, lecz także głęboką symbolikę. Była to architektura władzy, zaprojektowana tak, aby wywrzeć na lokalnej społeczności silne wrażenie autorytetu Kościoła i jego normańskich patronów. Grube mury, słabo oświetlone wnętrza oraz monumentalne filary tworzyły atmosferę powagi i grozy, sprzyjającą medytacji i podkreślającą majestat boski obecny w liturgii. Język wizualny tej budowli był językiem trwałości i niezmiennej władzy – materialnym ucieleśnieniem benedyktyńskiego ślubu stałości oraz wiecznej prawdy Kościoła. Decyzja biskupa Herberta de Losingi o wzniesieniu katedry o takiej skali i wyróżniającej się architekturze była nie tylko aktem pobożności, lecz także świadomym oświadczeniem przywództwa i trwałym dziedzictwem, które miało zapewnić diecezji Norwich kościół macierzysty odpowiadający jej znaczeniu i ambitnym aspiracjom fundatorów.

GOTYCKA DOMINACJA: UDOSKONALENIA, WYSOKOŚCI I NARRACJE WKAMIENIU
 
Choć katedra w Norwich w swej zasadniczej strukturze i monumentalnej masie pozostaje budowlą romańską, w kolejnych stuleciach przeszła istotną ewolucję architektoniczną. Liczne interwencje gotyckie złagodziły jej pierwotną surowość, wprowadziły więcej światła i radykalnie zmieniły pionowy profil. Te dodatki nie były jedynie ozdobą, lecz stanowiły dialog pomiędzy zmieniającą się wrażliwością estetyczną a innowacją konstrukcyjną, prowadząc do syntezy stylów, która czyni Norwich jedną z najbardziej fascynujących katedr Anglii. Najbardziej imponującym gotyckim elementem jest jej iglica, osiągająca wysokość 315 stóp i pozostająca drugą najwyższą w kraju, ustępując jedynie Salisbury. Oryginalna normańska wieża centralna, choć solidna, była stosunkowo skromna i prawdopodobnie zwieńczona dachami w formie piramidy. Katastrofalny pożar w 1362 roku, spowodowany uderzeniem pioruna, zniszczył drewniany dach nawy i wymusił szeroko zakrojone prace naprawcze. To nieszczęście stało się impulsem do ambitnej odbudowy: górne kondygnacje wieży przebudowano w stylu gotyku dekoracyjnego, a między 1472 a 1499 rokiem biskup Jakub Goldwell dodał obecną smukłą iglicę. Wzniesiona z kamienia – w przeciwieństwie do wielu wcześniejszych iglic drewnianych 
 stała się arcydziełem gotyku prostopadłego, świadectwem zaawansowanej inżynierii i estetycznego wyrafinowania późnego średniowiecza. Jej strzelista sylweta kieruje wzrok ku niebu, przekształcając ciężką, ziemską bryłę katedry w eteryczne wzniesienie, symbolizujące aspiracyjny charakter gotyckiej wiary.



Retabulum Despensera to nastawa ołtarzowa pochodząca
z końca XIV wieku. Prawdopodobnie została zamówiona przez
Henryka Despensera, biskupa Norwich (1369-1406).
Pięć paneli przedstawia śmierć i zmartwychwstanie Crystusa.
fot. J An


Równie znaczące były spektakularne sklepienia kamienne, które zastąpiły pierwotne drewniane stropy w nawie, chórze i transeptach. Proces rozpoczął się w połowie XV wieku za biskupa Waltera Lyharta, po zniszczeniach spowodowanych pożarem. Nawa otrzymała bogate sklepienie lierne – sieć żeber układających się w skomplikowane, gwiaździste wzory. Szczególną sławę zyskało ono dzięki około 1100 zwornikom – rzeźbionym i malowanym kamieniom kluczowym – które tworzą jeden z najpełniejszych i najlepiej zachowanych średniowiecznych cykli narracyjnych w Europie. Przedstawiają one całą historię biblijną, od stworzenia świata po Sąd Ostateczny, a także sceny z życia świętych i lokalnego folkloru. Dla wspólnoty w dużej mierze niepiśmiennej stanowiły wizualny katechizm, przemieniając sklepienie w monumentalny, iluminowany manuskrypt świętych opowieści. Rzemiosło związane z ich wykonaniem i instalacją, często na ogromnej wysokości, świadczy o niezwykłych umiejętnościach średniowiecznych artystów oraz teologicznych ambicjach patronów katedry.
 
Po pracach Lyharta biskup Goldwell kontynuował program sklepienny w chórze i transeptach, stosując podobne projekty lierne. Kulminacją późnogotyckiej ambicji stało się wschodnie zakończenie świątyni, gdzie sklepienie – pierwotnie romańskie i w dużej mierze hipotetyczne – zostało wzbogacone, a miejscami całkowicie przebudowane w stylu prostopadłym. Dodało to dalszej złożoności i dekoracyjnego bogactwa. Sklepienia wachlarzowe kaplic fundacyjnych, zwłaszcza Kaplicy Jezusa i Kaplicy świętego Łukasza, choć mniejsze w skali, ukazują ostateczne wyrafinowanie stylu prostopadłego. Rozchodzące się niczym misternie ułożone wachlarze żebra tworzą poczucie eterycznej lekkości i złożonego wzoru, stanowiąc doskonałe zwieńczenie gotyckiej transformacji katedry.


Zwornik sklepienny we wschodnim krużganku (1310-1314)
przedstawiający twarz mężczyzny otoczoną liśćmi. 
fot. Poliphilo


Epoka gotyku przyniosła katedrze w Norwich powiększenie i udoskonalenie okien. Choć masywne romańskie mury zachowały swój zasadniczy charakter, wiele mniejszych, półkolistych otworów zostało zastąpionych lub rozbudowanych poprzez ostrołukowe arkady oraz coraz bardziej złożone maswerki w stylu dekoracyjnym i prostopadłym. Dzięki temu do wnętrza zaczęło docierać znacznie więcej światła – znak rozpoznawczy gotyckiej estetyki – które przemieniło dawniej mroczną przestrzeń w jaśniejsze, bardziej otwarte wnętrze. Choć większość oryginalnych średniowiecznych witraży została utracona w okresie reformacji i późniejszych aktów ikonoklazmu, sama powiększona powierzchnia okien zasadniczo odmieniła atmosferę katedry.
 
Dopełnieniem gotyckiej transformacji były liczne dodatki w stylu prostopadłym, w tym kaplice fundacyjne przeznaczone do odprawiania mszy za dusze zmarłych, a także różnorodne ekrany i sprzęty liturgiczne. Choć wiele z tych elementów nie przetrwało, ich pierwotna obecność świadczy o rosnącej złożoności średniowiecznych praktyk religijnych oraz o pragnieniu bardziej zindywidualizowanej pobożności w obrębie wspólnotowej przestrzeni. Integracja gotyckich innowacji z solidną romańską strukturą ukazuje niezwykłą zdolność adaptacyjną budowniczych i patronów. Zamiast burzyć i wznosić od nowa, wybierali drogę ulepszania, uszlachetniania i podnoszenia istniejącej formy, tworząc warstwową historię architektoniczną, która w kamieniu opowiada niemal dziewięć stuleci artystycznego i duchowego wysiłku.

ŚWIĘTY WĘZEŁ: PRZESTRZEŃ LITURGICZNA I ŻYCIE MONASTYCZNE
 
Katedra w Norwich od początku była nie tylko architektonicznym arcydziełem, lecz także żywym świadectwem wiary chrześcijańskiej. Jej zasadniczą funkcją było pełnienie roli stolicy biskupa Norwich (łac. cathedra), a równocześnie klasztoru benedyktyńskiego. Ta podwójna tożsamość głęboko wpłynęła na układ budowli, codzienny rytm życia oraz duchowe znaczenie w diecezji i szerzej – w całej wspólnocie. Monastyczna fundacja determinowała znaczną część pierwotnego projektu katedry oraz rozmieszczenie budynków konwentualnych. Do południowej strony nawy przylega wspaniały krużganek – jeden z największych i najbardziej kompletnych w Anglii – prowadzący do różnych urzędów klasztornych. Krużganek, z czterema arkadowymi przejściami, stanowił duchowe i fizyczne serce klasztoru. Był miejscem cichej kontemplacji, studium i procesji, łącząc życie wspólnotowe mnichów z majestatem świątyni. Pierwotny romański krużganek został przebudowany w stylu gotyku prostopadłego między 1297 a 1430 rokiem, wzbogacony o coraz bardziej złożone maswerki i – co szczególnie istotne – niezwykłą serię rzeźbionych zworników w sklepieniach, przedstawiających sceny biblijne i lokalną historię. Ta przebudowa była monumentalnym przedsięwzięciem, odzwierciedlającym żywotność i bogactwo wspólnoty monastycznej.


Południowa nawa boczna - widok na zachód
fot. Amitchell125


Z krużganka prowadziły przejścia do kluczowych przestrzeni codziennego życia: Kapitularza, gdzie omawiano sprawy klasztorne i wymierzano dyscyplinę; Refektarza, przeznaczonego na wspólne posiłki; Dormitorium, w którym spali mnisi; oraz Skryptorium, gdzie przepisywano i iluminowano rękopisy. Choć wiele z tych budynków dziś leży w ruinie lub zostało przekształconych, ich pierwotny układ świadczy o zorganizowanym i zdyscyplinowanym trybie życia, skoncentrowanym na modlitwie, studium i służbie. Sam gmach katedry był nie tylko miejscem publicznego kultu, lecz także głównym kościołem wspólnoty żyjącej według Reguły świętego Benedykta, uczestniczącej w Opus Dei – codziennym cyklu nabożeństw (Jutrznia, Laudes, Pryma, Tercja, Seksta, Nona, Nieszpory, Kompleta), które rozbrzmiewały w nawie, chórze i kaplicach. Liturgiczny układ katedry odzwierciedlał te praktyki. Chór (prezbiterium) był domeną wspólnoty monastycznej, oddzieloną od publicznej nawy masywnym lektorium. Tam mnisi śpiewali codzienne oficja ze swoich stall, z ołtarzem głównym jako centralnym punktem. Wschodnie ramię, z obejściem i promieniście rozmieszczonymi kaplicami, umożliwiało kult relikwii i odprawianie prywatnych mszy, odzwierciedlając złożoną duchową ekonomię średniowiecznego katolicyzmu. Choć relikwie w Norwich nie były tak słynne jak w Canterbury czy Durham, ich obecność – wraz z licznymi ołtarzami poświęconymi świętym – przyciągała pielgrzymów poszukujących duchowego ukojenia i cudów.
 
Reformacja angielska w XVI wieku nieodwracalnie zmieniła funkcję liturgiczną i wygląd katedry. Rozwiązanie klasztorów w 1539 roku zakończyło jej benedyktyńską tożsamość, przekształcając ją w katedrę świecką pod kontrolą dziekana i kapituły, podporządkowaną Koronie. Okres ten przyniósł falę ikonoklazmu: posągi niszczono, witraże rozbijano, relikwiarze burzono, co odzwierciedlało radykalną zmianę w kulcie – od czci świętych i obrazów ku skupieniu na głoszonym słowie i sakramentach protestanckiej wiary. Lektorium często usuwano lub przekształcano, symbolicznie znosząc barierę między duchowieństwem a świeckimi. Likwidacja kaplic fundacyjnych i zmiana praktyk liturgicznych zasadniczo przeobraziły sposób użytkowania i postrzegania przestrzeni. Pomimo tych głębokich przemian katedra w Norwich zachowała swoje sakralne przeznaczenie. Na przestrzeni wieków dostosowywała się do ewoluującej liturgii anglikańskiej, nieprzerwanie służąc jako miejsce kultu, modlitwy i sakramentu. Dziś odbywają się w niej codzienne nabożeństwa, uroczystości diecezjalne, święcenia i wydarzenia miejskie, podtrzymując jej rolę jako kościoła macierzystego diecezji Norwich. Trwała funkcja katedry jako centrum życia duchowego, obejmującego niemal tysiąc lat tradycji chrześcijańskiej, podkreśla jej niezwykłą odporność i zdolność adaptacji – świadectwo nieustannej ludzkiej potrzeby przestrzeni sakralnej i wspólnotowego kultu.

KAMIENNA KRONIKA: NARRACJA HISTORYCZNA I WPŁYW SPOŁECZNO-KULTUROWY
 
Historia katedry w Norwich jest nierozerwalnie związana z szerszą narracją społeczno-polityczną i kulturową Anglii. Jej powstanie było bezpośrednim następstwem podboju normańskiego, stanowiąc materialne ucieleśnienie duchowych i świeckich ambicji nowego porządku. Od średniowiecznego rozkwitu po okresy głębokiego kryzysu, katedra pozostawała świadkiem – i często uczestnikiem – kluczowych procesów historycznych narodu. W średniowieczu Norwich należało do największych i najbogatszych miast Anglii, będąc ważnym ośrodkiem handlu, zwłaszcza wełną. Katedra wraz z opactwem odgrywały centralną rolę w miejskim krajobrazie. Ekonomicznie opactwo było znaczącym właścicielem ziemskim, zatrudniającym rzesze ludzi – od młynarzy po kamieniarzy – i wnoszącym istotny wkład w lokalną gospodarkę. Społecznie zapewniało edukację, opiekę charytatywną i gościnność, stając się centrum życia wspólnotowego. Politycznie biskup i przeor posiadali ogromny wpływ, często wchodząc w konflikty lub współpracując z władzami miejskimi. Zabudowania katedralne, posiadające własne prawa jurysdykcyjne, tworzyły swoiste „miasto w mieście”, co prowadziło do napięć – jak podczas słynnych zamieszek w 1272 roku, gdy obywatele zaatakowali opactwo, powodując poważne zniszczenia i represje. Wydarzenie to ukazuje zarówno głęboką integrację, jak i okresowe tarcia między władzą kościelną a świecką.


Grobowiec biskupa Norwich, Jakuba Goldwella
fot. Paul Ravenscroft

 
Katedra stała się także skarbcem lokalnej pamięci i historii duchowej, mieszcząc grobowce biskupów, przeorów oraz wpływowych rodów. Bogato zdobione pomniki pełniły funkcję wieczystych modlitw za zmarłych i umacniały rolę katedry jako miejsca pamięci dynastycznej i wspólnotowej. Narracyjne zworniki w krużganku i nawie, przedstawiające lokalne legendy – m.in. historię świętego Williama z Norwich – jeszcze mocniej osadzają świątynię w regionalnym kontekście, łącząc uniwersalne narracje chrześcijańskie z lokalnym folklorem. Reformacja angielska zasadniczo zmieniła relacje katedry z państwem i jej wewnętrzne zarządzanie. Utraciła wspólnotę monastyczną i więzi z Rzymem, stając się katedrą świecką podporządkowaną Koronie. Ten okres przyniósł zniszczenie wielu elementów ruchomego dziedzictwa i reorganizację życia liturgicznego. Jeszcze większe wyzwania pojawiły się w czasie wojny domowej (1642–1651). Norwich, miasto o silnych sympatiach parlamentarnych, doświadczyło profanacji katedry przez ikonoklastów purytańskich. Budynek został pozbawiony ozdób uznanych za „zabobonne”, organy zniszczono, a nawa służyła jako koszary i stajnia. Reżim purytański całkowicie stłumił kult katedralny, prowadząc do zaniedbania i upadku.
 
Restauracja monarchii w 1660 roku przyniosła odrodzenie życia katedralnego. Biskupi i dziekani powrócili, podjęto wysiłki naprawy zniszczeń i przywrócenia liturgii anglikańskiej. Rozpoczął się stopniowy proces odbudowy i ponownego umocnienia roli katedry, choć ślady wojny domowej długo pozostawały widoczne. W kolejnych stuleciach prowadzono prace konserwacyjne i restauracyjne, mające na celu zachowanie starożytnej struktury. Szczególnie epoka wiktoriańska wyróżniała się intensywnymi działaniami restauracyjnymi, inspirowanymi odrodzonym zainteresowaniem gotykiem i pragnieniem przywrócenia katedrom ich średniowiecznej świetności. W czasach nowożytnych katedra w Norwich nadal pełni istotną rolę społeczno-kulturową. Jest ważną atrakcją turystyczną, przyciągającą odwiedzających z całego świata, którzy podziwiają jej architekturę i atmosferę. Organizuje liczne wydarzenia kulturalne – koncerty, wystawy sztuki, wykłady i spotkania społecznościowe – stając się kluczową instytucją kultury dla miasta i regionu. Programy edukacyjne angażują co roku tysiące uczniów i dorosłych, dostarczając wiedzy o historii, architekturze i religii. Katedra pozostaje także punktem dumy obywatelskiej i tożsamości Norwich, potężnym symbolem jego dziedzictwa i ciągłości. Przekracza swoją funkcję religijną, stając się przestrzenią wspólnotową, dobrem publicznym i żywą kroniką bogatej, wielowarstwowej historii miasta.

STRAŻNICY WIECZNOŚCI: RESTAURACJA, KONSERWACJA I TRWAŁE DZIEDZICTWO
 
Przetrwanie katedry w Norwich przez niemal tysiąc lat jest świadectwem nie tylko mistrzowskiej inżynierii jej pierwotnych budowniczych, lecz także nieustannych, często mozolnych wysiłków kolejnych pokoleń, które poświęcały się jej zachowaniu. Utrzymanie tak rozległej i starej budowli, narażonej na działanie żywiołów i niszczący wpływ czasu, stanowiło i nadal stanowi ogromne wyzwanie. Historia katedry jest więc nierozerwalnie spleciona z dziejami jej restauracji i trwającej konserwacji. Od średniowiecznych pożarów i zawaleń konstrukcyjnych po celową ikonoklazję reformacji i wojny domowej, świątynia wielokrotnie doświadczała zniszczeń i upokorzeń. Każdy kryzys wymagał napraw, które często prowadziły do modyfikacji architektonicznych i nakładania się stylów, nadając budowli jej dzisiejszy, unikalny charakter. Wczesne interwencje miały charakter pragmatyczny – wzmacniały słabe punkty lub zastępowały uszkodzone elementy, czasem przy użyciu materiałów i metod, które z perspektywy współczesnej konserwacji uznano by za niewłaściwe. Jednak i one stanowią część autentycznej ewolucji katedry.


Obraz przedstawiający katedrę namalowany
przez Jamesa Silletta w 1832 roku.

 
Dziewiętnasty wiek otworzył nową epokę systematycznej, naukowo ugruntowanej restauracji, prowadzonej przez wiktoriańskich architektów i antykwariuszy. Postacie takie jak Edward Blore czy George Gilbert Scott podjęły szeroko zakrojone kampanie, koncentrując się na konsolidacji strukturalnej, odnowieniu elewacji i naprawie elementów dekoracyjnych. Choć niektóre działania wiktoriańskie dziś bywają krytykowane za nadmierną gorliwość lub anachroniczne interpretacje, były kluczowe w ratowaniu wielu katedr – w tym Norwich – przed poważnym upadkiem. W tym okresie przeprowadzono rozległe prace przy kamieniu elewacyjnym, odnowiono okna oraz podjęto konserwatywną naprawę wspaniałych zworników nawy, zapewniając ich dalszą czytelność. Dwudziesty i dwudziesty pierwszy wiek przyniosły zmianę w kierunku bardziej subtelnego i naukowego podejścia do konserwacji. Współczesna filozofia kładzie nacisk na minimalną ingerencję, odwracalność i zachowanie historycznej substancji. Zespoły kamieniarzy, archeologów i konserwatorów nieustannie monitorują stan budowli, rozwiązują problemy konstrukcyjne i chronią jej najbardziej wrażliwe elementy. Do głównych projektów należały stabilizacja iglicy, naprawa sklepień krużganka oraz rozległe prace przy murach zewnętrznych, często z wykorzystaniem nowoczesnych technik, takich jak czyszczenie laserowe czy stosowanie zapraw zgodnych z historycznymi recepturami. Skala wyzwań jest ogromna: wieki oddziaływania warunków atmosferycznych, zanieczyszczeń i wewnętrznych naprężeń wymagają stałej czujności oraz znacznych nakładów finansowych, pozyskiwanych często dzięki zbiórkom publicznym i fundacjom charytatywnym.
 
Dziedzictwo katedry w Norwich ma wiele wymiarów. Architektonicznie jest niezrównanym podręcznikiem stylów romańskiego i gotyckiego, ukazującym organiczną ewolucję technik budowlanych i estetyki. Jej romański rdzeń pozostaje potężnym świadectwem normańskich ambicji, podczas gdy gotyckie dodatki – zwłaszcza iglica i narracyjne zworniki – reprezentują szczyty średniowiecznego rzemiosła i sztuki opowiadania. Katedra jest również bezcennym zasobem edukacyjnym, oferującym wgląd w życie monastyczne, historię chrześcijaństwa w Anglii oraz społeczno-polityczną dynamikę kolejnych epok. Jej archiwa, biblioteka i materialna kultura dostarczają nieocenionych danych zarówno uczonym, jak i pasjonatom. Poza znaczeniem materialnym i akademickim, katedra w Norwich posiada głębokie dziedzictwo duchowe i kulturowe. Pozostaje żywym miejscem kultu wspólnoty anglikańskiej, dostosowując się do współczesnych potrzeb przy jednoczesnym zachowaniu dawnych tradycji. Jest centrum życia obywatelskiego, miejscem ważnych wydarzeń oraz przestrzenią refleksji i kontemplacji w sercu miasta. Jej strzelista iglica i majestatyczna obecność stanowią trwały symbol Norwich – latarnię ciągłości i odporności. W świecie coraz bardziej ulotnym katedra oferuje namacalny związek z przeszłością, ucieleśnia zbiorową pamięć i pozostaje żywym wyrazem ludzkiego dążenia do piękna, transcendencji i budowania na wieczność.


Zachodni kraniec terenu katedralnego
fot. Nick Macneill


PODSUMOWANIE
 
Katedra w Norwich pozostaje monumentalnym świadectwem splotu wiary, władzy i architektonicznych ambicji, które kształtowały jej dzieje przez niemal tysiąc lat. Od solidnych romańskich fundamentów, położonych przez biskupa Herberta de Losinga jako manifest normańskiego autorytetu i benedyktyńskiej pobożności, po strzelistą elegancję gotyckiej iglicy oraz narracyjne bogactwo zworników sklepiennych – świątynia ucieleśnia nieustanny dialog między wymogami konstrukcyjnymi a artystycznym dążeniem. Jej ewolucja, naznaczona zarówno świadomymi udoskonaleniami architektonicznymi, jak i okresami głębokich wstrząsów historycznych – od rozwiązania wspólnoty monastycznej i ikonoklazmu po wojnę domową i restaurację – podkreśla niezwykłą zdolność adaptacji i odporność jako przestrzeni sakralnej. Jako żywy ośrodek kultu, skarbnica historii i dynamiczna instytucja kultury, katedra w Norwich nieprzerwanie oddziałuje na swoje miasto i daleko poza jego granice. Jej złożona gra stylów architektonicznych opowiada wielowarstwową historię ludzkiego wysiłku, a trwała funkcja miejsca duchowego ukojenia świadczy o ponadczasowym poszukiwaniu sensu i więzi. Stałe zaangażowanie w jej konserwację gwarantuje, że ten niezwykły gmach będzie nadal uczyć, inspirować i podnosić na duchu przyszłe pokolenia, zachowując swoje miejsce nie tylko jako historyczny relikt, lecz także jako dynamiczny i trwały symbol wiary, sztuki oraz niezłomnego ducha ludzkiego osiągnięcia.
 

Bibliografia:
 
  1. Atherton I. (red.): Norwich Cathedral: Church, City, and Diocese, 1096–1996, Londyn; Rio Grande, Ohio: Hambledon Press, 1996.
  2. Doll P.: The Story of Norwich Cathedral, Norwich: Norwich Cathedral Publications, 2024 (wydanie poprawione i rozszerzone).
  3. Fernie E.: An Architectural History of Norwich Cathedral, Oksford: Clarendon Press; Nowy Jork: Oxford University Press, 1993.
  4. Jarrold Publishing (wyd.): 900 Years: Norwich Cathedral and Diocese  A Guide to the Past and the Present, Norwich: Jarrold Publishing, 1996.
  5. Platten S.: Cathedrals of Britain, Andover: Pitkin, 2020.
 

Ⓒ Agnieszka Różycka





czwartek, 14 grudnia 2023

Kardynał Tomasz Wolsey – mąż stanu, książę Kościoła i wielki architekt

 


(…) Mąż to był dumy nieograniczonej,

Sam się na równi z książętami cenił,

Zdzierstwami całe zubożył królestwo;

Symonia była dla niego igraszką,

A prawem własne jego przywidzenia;

Zuchwale kłamał wbrew oczywistości,

Zawsze dwuznaczny w słowach swych i myśli;

Litości nie znał, tylko gdy chciał zgubić;

Jak sam był niegdyś, wielki, w obietnicach,

A w ich spełnieniu, jak jest dziś, nicością (…)

 

William Szekspir, Henryk VIII, Akt IV, scena II

tłum. Leon Ulrich

 

Tomasz Wolsey został mianowany kardynałem przez papieża Leona X we wrześniu 1515 roku. Jak to często bywało, fakt ten miał niewiele wspólnego ze stanem duchowości Wolseya, czy też z realnymi potrzebami angielskiego Kościoła, a raczej z potrzebą uzyskania przez papieża międzynarodowego wsparcia politycznego. Miesiąc wcześniej król Francji, Franciszek I Walezjusz, rozpoczął inwazję na Włochy, a zatem wyniesienie Tomasza Wolseya na kardynalski stolec było zagrywką czysto polityczną mającą na celu kupienie poparcia Henryka VIII Tudora. Działania te tylko do pewnego stopnia przyniosły oczekiwane efekty i nie ma wątpliwości, iż dla Henryka VIII awans Wolseya był czymś na kształt osobistego komplementu o dość dużej wadze. Co istotne, uczynienie Wolseya kardynałem, a potem legatem, zagwarantowało Henrykowi pełną kontrolę nad Kościołem Anglii, w tym władzę nawet nad arcybiskupem Canterbury i wykluczonymi zakonami.  Dla króla było to niezwykle ważne, gdyż miał już wiele problemów jurysdykcyjnych związanych z Kościołem. Tak więc awans Wolseya zapewniał Henrykowi ministra, który posiadał absolutną władzę zarówno nad Kościołem, jak i państwem.


Kardynał Tomasz Wolsey (ok. 1474-1530)
autor nieznany


Nic z tego, o czym napisano powyżej nie odróżniało ani Anglii, ani Tomasza Wolseya od formy rządów praktykowanych na kontynencie, czy też od praktyk stosowanych wcześniej w królestwie. Jednakże pod wieloma innymi względami Wolsey różnił się od Anglii. Przypomnijmy, że w poprzednim stuleciu król Henryk V Lancaster uniemożliwił ambitnemu, urodzonemu na dworze królewskim Henrykowi Beaufortowi zostanie kardynałem. Z kolei Henryk VIII był więcej niż zadowolony z tego, że Wolsey posiadał szeroką jurysdykcję kościelną, ponieważ zawdzięczał wszystko królowi i w związku z tym można było mu zaufać – a przynajmniej tak wydawało się Tudorowi – i mieć pewność, że Wolsey będzie od teraz korzystał z papieskich uprawnień w interesie królestwa i dla królewskich korzyści. Kolejną różnicą było to, że w przeciwieństwie do swoich bardzo potężnych angielskich poprzedników, takich jak na przykład Jan Morton, który był zarówno arcybiskupem Canterbury, jak i kardynałem, Tomasz Wolsey zajmował stanowiska kierownicze i wpływowe. Posiadanie jednocześnie arcybiskupstwa, biskupstwa i opactwa sprawiło, że Wolsey znalazł się w gronie duchownych równych tym z kontynentu, gdzie praktyka posiadania tego rodzaju stanowisk była przecież powszechna. Fakt ten uczynił go niezwykle zamożnym człowiekiem. Jego roczny dochód prawdopodobnie przekraczał trzydzieści tysięcy funtów. Bogactwo to, choć zdobyte w taki sam sposób, jak w przypadku Mortona, zostało zgromadzone w znacznie bardziej efektywny i systematyczny sposób, czyniąc Wolseya proporcjonalnie bogatszym.

W przeciwieństwie do swoich angielskich poprzedników Tomasz Wolsey pochodził ze skromnego środowiska. Jego ojciec był prawdopodobnie rzeźnikiem w Ipswich w Norfolk, podczas gdy zdecydowana większość współczesnych mu kardynałów pochodziła – w taki czy inny sposób – z klasy rządzącej. Być może znacznie ważniejsza w tym kontekście była jego relacja z królem. Henryk był bowiem nie tylko zadowolony, ale też chętnie zlecał energicznemu i bardzo zdolnemu kardynałowi jak najwięcej żmudnych zadań mających związek z zarządzaniem królestwem. Wolsey mógł zatem poszczycić się posiadaniem uprawnień, którymi cieszyło się niewielu – jeśli w ogóle – poprzednich ministrów angielskiej korony. Z  jednej strony mamy więc nisko urodzonego duchownego, który bez wątpienia cieszył się niezwykłym wywyższeniem do absolutnej władzy jako kardynał i legat oraz który kochał każdą uncję prestiżu, jaką mu ten fakt zapewniał, będąc jednocześnie człowiekiem, którego zamiłowanie do wystawności i konsumpcji, bogatych szat i zastawy stołowej, a także budynków i ceremonii już za jego życia stało się legendą. Z drugiej strony jednak Tomasz Wolsey żył w epoce, w której tego oczekiwano. Nie ma zatem wątpliwości, że status przekazywany poprzez tenże przepych był tak samo częścią życia wysoko postawionego kardynała Tomasza Wolseya. Jego bogactwo i status czyniły go – z punktu widzenia Henryka VIII – potężnym narzędziem dyplomatycznym i politycznym.


Tomasz Wolsey w drodze do Westminster Hall
Jest to reprodukcja oryginalnego obrazu autorstwa sir Johna Gilberta (1817-1897)
namalowanego w latach 1886-1887. 


Rola Tomasza Wolseya w międzynarodowej dyplomacji była niezwykle ważną kwestią. Pamiętajmy, że był to wiek, w którym cztery europejskie potęgi zostały zredukowane do trzech poprzez zjednoczenie Hiszpanii i Świętego Cesarstwa Rzymskiego. W tej sytuacji Anglia odgrywała istotną rolę równoważącą między większymi potęgami, jak Francja i cesarska Hiszpania, a Tomasz Wolsey miał stać się kluczową postacią w tychże działaniach. Przez dziesięć lat egzystował na europejskiej scenie jako prawdopodobnie najpotężniejszy dyplomata swojej epoki. Personalnie traktował zarówno Franciszka I Walezjusza w Amiens, jak i Karola V Habsburga w Brugii. Próbował też rozstrzygać zaistniałe pomiędzy nimi spory w Calais i oczywiście był odpowiedzialny za Pole Złotogłowia, czyli ogromny reprezentacyjny obóz, gdzie spotkali się Henryk VIII i Franciszek I w czerwcu 1520 roku. Było to w Balinghem, miejscowości leżącej dziś w północnej Francji. Wtedy tereny te znajdowały się pod panowaniem Anglii i położone były wokół Calais. Spotkanie obydwu władców miało na celu wzmocnienie więzi pomiędzy Anglią a Francją. Ponadto Tomasz Wolsey odpowiedzialny był także za liczne traktaty i wizyty składane na angielskim dworze przez zagranicznych dyplomatów.

Można zatem rzec, że kardynał był w tym wszystkim kimś na kształt wicegubernatora, a skala jego gospodarstwa domowego wyraźnie to odzwierciedlała. Gospodarstwo Wolseya było bardzo duże i liczyło pięćset osób i było o dwieście osób większe niż gospodarstwo Williama Warehama, arcybiskupa Canterbury. Należy jednak pamiętać, że dwaj najwięksi szlachcice żyjący w początkach panowania Henryka VIII, tj. Henryk Percy, hrabia Northumberland, i Edward Stafford, książę Buckingham, posiadali równie duże gospodarstwa, a w nich naprawdę pokaźną liczbę zatrudnionych osób. W gospodarstwie domowym Henryka Percy’ego pracowało pięćset pięćdziesiąt osób, natomiast u Edwarda Stafforda było ich równe pół tysiąca. Książę Buckingham został stracony w 1521 roku. Wtedy jego dobra zostały skonfiskowane przez Koronę, co sprawiło, że gospodarstwo domowe Wolseya stało się największym w południowej Anglii. Największym wciąż był jednak dwór królewski, gdzie zatrudnionych było osiemset osób.


York Palace obecnie znany jako Whitehall. Jest to widok od strony zachodniej.
Wbrew pozorom obraz przedstawia pojedynczy pałac.
Dom Bankietowy znajduje się po lewej stronie.
autor: Hendrick Danckerts (1625-1680)


Skoro już mowa o majątku Tomasza Wolseya, to nie może zabraknąć wzmianki o nieruchomościach, które kardynał posiadał. Za jego życia Henryk VIII nie był zbytnio zainteresowany architekturą. W 1512 roku spłonął stary pałac królewski w Westminsterze, a Henryk nie wykazał chęci jego odbudowy. Zamiast tego założył swój dwór w jednym z ulubionych wiejskich domów swojego ojca. Chodziło oczywiście o Greenwich położone na wschód od Londynu. Został on wyposażony we wszystkie obiekty sportowe niezbędne młodemu królowi, tj. teren do turniejowych potyczek, kort tenisowy czy manufakturę zbroi. Ostatecznie pałac ten stał się główną rezydencją króla. W międzyczasie Wolsey na mocy swojej pozycji arcybiskupa Yorku nabył York Palace, największy dom w Westminsterze bezpośrednio przylegający do Pałacu Westminsterskiego, siedziby sądów i parlamentu. W ten oto sposób doszło do wyjątkowej koincydencji leniwego i oderwanego od rzeczywistości króla oraz niezwykle bogatego, zdolnego, potężnego i energicznego administratora. W pierwszej połowie panowania Henryka VIII Tomasz Wolsey był odpowiedzialny za wszystkie królewskie projekty budowlane. Obejmowały one przebudowę własnych pałaców króla, takich jak Eltham, nadzorowanie tymczasowego obozu na Polu Złotogłowia i skarbu w Calais.

Sam Wolsey posiadał i zbudował szereg rozmaitych domów, wśród których najważniejszymi były jego miejski dom w Westminsterze, czyli York Palace, i prywatna wiejska rezydencja Hampton Court. Z zachowanych dokumentów jasno wynika, że prace nad York Palace i Hampton Court postępowały w tym samym czasie. Robotnicy i materiały budowlane przenoszone były pomiędzy tymi dwoma miejscami, jak również w obydwu miejscach używane były te same wzory kamiennych listew. Niemniej, projekty te całkowicie różniły się od siebie wzajemnie. York Palace był mniejszy niż Hampton Court i koncentrował się na potrzebach pracującego w Westminsterze kardynała. Nie było to szczególnie przydatne miejsce, aby móc dostać się stamtąd do króla, a zatem Wolsey musiał w tym celu popłynąć barką do Greenwich. Z drugiej strony jednak miejsce to było niezwykle ważne dla wykonywania przez niego obowiązków Lorda Kanclerza, czyli głównego sędziego. Z York Palace codziennie publicznie i z wielkim splendorem przemieszczał się do sądów w Westminsterze, a czyniąc to i wykonując swoje wszechstronne uprawnienia, był widziany zarówno przez tych bogatych, jak i biednych poddanych. York Palace był także miejscem, gdzie odbywała się ogromna liczba spraw dyplomatycznych. Tomasz Wolsey przyjmował tam bowiem wysłanników, ambasadorów i posłańców.


Obecny, zewnętrzny widok Hampton Court 


W Hampton Court Tomasz Wolsey postanowił stworzyć wiejską siedzibę, która byłaby wykorzystywana jako miejsce wielkich państwowych i królewskich wydarzeń; miejsce do zabawiania króla i zagranicznych dygnitarzy; sceną, na której Henryk VIII mógłby tańczyć na oczach całej Europy. To właśnie w Hampton Court Tomasz Wolsey zabawiał w 1522 roku cesarza Karola V Habsburga, a w 1527 roku księcia Anne de Montmorency, Wielkiego Mistrza Francji. Wenecki ambasador, Marco Antonio Venier, napisał w listopadzie 1527 roku, że Wolsey ostatnio bawił Lorda Stewarda [Montmorency’a] przez trzy dni na polowaniu w Hampton Court, a pałac był wystawnie udekorowany. Wciąż tam jest, aby w wolnej chwili zobaczyć kardynalskie kredensy ze złotej blachy, które następnie opisał i wycenił na trzysta tysięcy złotych dukatów. Różne wymagania funkcjonalne Hampton Court i York Palace znalazły swoje odzwierciedlenie w ich planach. Na przykład w York Palace znajdował się pojedynczy szereg pokoi gościnnych; w Hampton Court natomiast był cały dziedziniec. W York Palace nie wydzielono żadnych pokoi na wizyty królewskie, podczas gdy w Hampton Court zapewniono apartamenty dla całej rodziny królewskiej. Co najważniejsze, kaplica i krużganek w Hampton Court były znacznie większe niż w York Palace, co z kolei dawało możliwość organizowania ważnych uroczystości.

O tych dwóch domach mówi się dziś, że należą do kompleksu głównych rezydencji zbudowanych w latach 1450-1530, które wzniesiono według wspólnego planu. Zasadniczo plan ten łączy w sobie kaplicę, krużganek i salę z budynkami mieszkalnymi na osi. Klasycznymi przykładami takiego układu są Lambeth Palace i York Palace, będące rezydencjami arcybiskupów Canterbury i Yorku. Ely Palace w Holborn w środkowym Londynie, dom miejski biskupa Ely, oraz klasztor świętego Jana Jerozolimskiego w Clerkenwell na obrzeżach City są również częścią tego kompleksu. Domy te bardzo różnią się od domów szlacheckich. Wszystkie mają na osi salę, kaplicę i krużganek. Krużganek stanowi kluczową różnicę. Wielkie domy świeckiej szlachty nie posiadały krużganków i zwykle miały stosunkowo małe kaplice. Jednakże żaden z domów tych wielkich duchownych nie posiadał krużganków, mimo że nie mieściły się w nich zakony kontemplacyjne, ani nie potrzebowały klasztoru na skryptorium lub innych pomieszczeń konwentualnych. Tego rodzaju klasztory odgrywały ceremonialną rolę w życiu religijnym tychże domostw. 


Rycina przedstawia klasztor świętego Jana Jerozolimskiego w Clerkenwell.
Podobno tak klasztor wygladał z zewnątrz w 1508 roku. 


Oczywiście wszystkie wielkie gospodarstwa domowe były w mniejszym lub większym stopniu wspólnotami religijnymi działającymi jako miejsca nauczające o zbawieniu i głoszące nauki o Bogu. Zasady działania gospodarstw domowych w największych gospodarstwach, takich jak to księcia Buckingham w zamku Thornbury, określały ideał ukazujący ich gospodarstwa domowe funkcjonujące jako coś na kształt korporacyjnej wspólnoty religijnej, w której odbywały się nabożeństwa i miała miejsce codzienna modlitwa. Trzeba jednak pamiętać, że ci wszyscy wielcy lordowie – w celach politycznych – manipulowali ceremoniałem religijnym odbywającym się w ich kaplicach. Podobnie rzecz przedstawiała się w przypadku monarchy. Królewskie gospodarstwo domowe było bowiem ciałem religijnym, które wspólnie oddawało cześć swojemu dziekanowi, zaś ceremonie życia codziennego były regulowane przez rok kanoniczny.

Jednakże względem osoby stanu duchownego powyższe wymagania były większe. Tomasz Wolsey gościł więc w swoich progach nie tylko dyplomatów, ale także królów i cesarzy, a sam odgrywał rolę zarówno głowy rodziny, głównego ministra, przedstawiciela papieskiego, jak i centralnej postaci na scenie liturgicznej. Wolsey celebrował urząd boski z obrzędami papieskimi, podczas gdy książęta i hrabiowie musieli na niego czekać. Na Polu Złotogłowia przy jego celebracji mszy świętej asystowali legat papieski, trzej kardynałowie i dwudziestu jeden biskupów. Aby podnieść rangę tego poziomu ceremoniału, Wolsey utrzymywał bardzo dużą kaplicę, zabierając ze sobą w podróż dyplomatyczną do Francji w 1521 roku dziekana, prodziekana, dziesięciu kapelanów, dziesięciu świeckich urzędników i dziesięciu chórzystów. Ci ostatni liczebnie przekraczali liczbę śpiewaków katedr w Salisbury i Yorku, czy nawet katedry świętego Pawła, i z całą pewnością w kaplicy kardynała śpiewały znacznie bardziej utalentowane głosy, niż te w wymienionych wyżej miejscach. W rzeczywistości kaplica Wolseya, pod względem wielkości i jakości, przewyższała jedynie kaplicę samego króla.


Pole Złotogłowia
Obraz datowany jest na 1545 rok. Autor nieznany.


W związku z powyższym domy te były znacznie bardziej zbliżone do rezydencji królewskich, niż do domów należących do wielkich świeckich arystokratów, którzy nie potrzebowali tak dużej przestrzeni religijnej do odprawiania w niej nabożeństw. Zanim dokonano reformacji domów królewskich, gdzie królewska etykieta była zdominowana przez przebywanie monarchy w kaplicy, plan pałacu odzwierciedlał potrzebę publicznego wyrażenia jego obecności w tym miejscu. Sam Pałac Westminsterski składał się z szeregu krużganków połączonych właśnie w tym celu z holem i kaplicą. Innym przykładem takiego rodzaju budynku był klasztor Zakonu Szpitala Świętego Jana Jerozolimskiego w Clerkenwell w Londynie. Klasztor ten znajdował się na zachodniej granicy londyńskiego City. Przeor Zakonu Świętego Jana Jerozolimskiego był uważany za głównego barona Anglii, przewyższając całą szlachtę i odpowiadając bezpośrednio przed samym papieżem. Za panowania Henryka VII i Henryka VIII istniały szczególnie bliskie powiązania pomiędzy nimi, a obaj królowie otrzymali nawet tytuł Protektora Zakonu. Przed buntem Wolseya, przeor Tomasz Docwara był głównym angielskim dyplomatą podróżującym do Francji i Hiszpanii; był też ważną postacią we wczesnych latach panowania Henryka VIII, a na Polu Złotogłowia stanął między Henrykiem VIII a Franciszkiem I. Klasztor był miejscem niezwykle gościnnym. Był też siedzibą międzynarodowego dyplomaty i centrum administracyjnym. A zatem ten dom – ponad wszystkie inne w Anglii – był funkcjonalnie podobny do Hampton Court, dzieląc połączone funkcje wysokiej rangi kościelnego i międzynarodowego dyplomaty.

Plany tych wielkich domów powstały na bazie oksfordzkich kolegiów. W latach 1360-1400 William Wykeham, biskup Winchesteru i królewski kanclerz, zbudował New College, czyli budynek, który miał stać się wzorem dla wszystkich późniejszych kolegiów w Oksfordzie. Jego kolegia służyły nie tylko nauce, ale były też w pełni funkcjonującymi korporacjami religijnymi, w których odprawiano msze w intencji króla, królowej oraz fundatorów i dobroczyńców tychże kolegiów. Ceremoniał był niezwykle ważny, zaś krużganki odgrywały centralą rolę w skomplikowanych procesjach mających miejsce w dni świąteczne i podczas innych ważnych jubileuszy. To właśnie w Oksfordzie pod koniec XIV wieku opracowano podstawowy plan wielkich pałaców arcybiskupich. Połączenie funkcji skupiało się wokół konieczności stworzenia przestrzeni nadających się do odbywania procesji religijnych.


Galeria obrazów w Hampton Court
Obraz pochodzi z 1819 roku. Autor nieznany.



Lista osób odpowiedzialnych za budynki należące do Tomasza Wolseya podkreśla niezwykle istotną kwestię. Architekci i mistrzowie rzemiosła oraz ich otoczenie byli odpowiedzialni za najwspanialsze późnogotyckie budowle Anglii – na przykład w Windsorze, Eaton, Westminsterze, a także w Oksfordzie i Cambridge – jak również wielkie arystokratyczne i episkopalne rezydencje epoki. Jednakże na życzenie Wolseya wyszli oni poza granice późnego gotyku prostopadłego i otrzymali zlecenie na włączenie modnych wówczas motywów pochodzących z renesansowych budynków. Najbardziej innowacyjne stylistycznie z tych elementów zostały zastosowane w długiej galerii w Hampton Court. W każdym z domów Wolseya znajdowała się tego rodzaju galeria, a wielu wpływowych dworzan również taką galerię posiadało, w tym Jerzy, hrabia Shrewsbury, w Sheffield Manor i arcybiskup  Cuthbert Tunstall w Fulham Palace. Zewnętrznie jednak galeria w Hampton Court mogła być jedną z najważniejszych i najbardziej awangardowych budowli zbudowanych w Anglii. Twierdzenie to opiera się na odkryciu dużej liczby formowanych i zdobionych fragmentów architektonicznych wykonanych z terakoty. Podczas renowacji w latach 1994-1995 siedemnastowiecznego prywatnego ogrodu znaleziono całkiem sporo tego rodzaju fragmentów w kamieniołomie żwiru pochodzącego z XVII wieku. Kamieniołom ten przylegał bezpośrednio do południowego frontu ogrodu. W wykopie odnaleziono również dziewiętnaście kształtek okiennych, w tym duży kątowy element, który prawie na pewno stanowił część wykusza, a także trzy fragmenty wystającego gzymsu ozdobionego motywem jajka i języka, oraz osiem fragmentów klasycznych zamówień. Cztery z nich były fragmentami półkolumn, z których dwie były karbowane. Z kolei trzy stanowiły fragmenty baz kolumn, a jeden fragment był częścią kapitelu typu korynckiego. Ponadto znajdowała się tam duża tablica z trójliściem wgłębnym i częścią okrągłej girlandy laurowej. Kolumny, bazy i kapitele były częściami pilastrów, które miały średnicę od dwudziestu do dwudziestu ośmiu centymetrów i tworzyły kolumny o wysokości od 1,63 metra do 2,23 metrów. Zostały one zastosowane na fasadzie budynku.

Zewnętrzna część galerii została więc prawdopodobnie ożywiona bogato zdobionymi obramieniami okien, a także jedną lub kilkoma tablicami zawierającymi okrągłe elementy i serią pilastrów. Połączenie to było typowe dla najmodniejszej architektury tamtych czasów, stanowiąc subtelną mieszankę późnogotyckich listew i form dekoracyjnych z silnym motywem renesansowym wyrażonym w „antycznej” dekoracji na listwach okiennych. Wiele z tych elementów można spotkać również w innych miejscach, jak na przykład w Sutton Palace w Surrey znajdującym się niedaleko miejsca, gdzie przetrwały terakotowe zdobienia, przy których prawie na pewno pracowało wielu rzemieślników Wolseya. Tego rodzaju elementy architektoniczne można także odnaleźć w klasztorze Zakonu Szpitala Świętego Jana Jerozolimskiego w Clerkenwell, gdzie swego czasu dokonano rekonstrukcji okna. Z drugiej strony, chociaż St. John’s i Sutton Palace mogą dać posmak wyglądu Hampton Court Tomasza Wolseya, to jednak galeria kardynała była znacznie bardziej niezwykła niż którakolwiek z wymienionych wyżej. Był to bowiem jeden z pierwszych budynków w Anglii, jeśli nie pierwszy w ogóle, który posiadał klasyczne pilastry na zewnątrz. Niezwykłe, choć być może nie jedyne w swoich czasach, było również dostarczenie ośmiu dużych terakotowych rond i trzech dużych tablic wykonanych przez włoskiego rzeźbiarza, Giovanniego da Maiano. Okrągłości zostały umieszczone na budynkach bramnych i na ścianach wewnętrznego dziedzińca. Natomiast tablice ze scenami z życia Herkulesa znajdowały się na ścianach budynków bramnych nad łukami wejściowymi.


Sufit z drewnianych belek w Wielkiej Sali w Hampton Court
fot. Diliff



Pomimo zastosowanych dekoracji z terakoty, ważne jest, aby nie wyolbrzymiać znaczenia wpływów włoskich. Tak naprawdę były one jedynie powierzchowne. Hampton Court został zbudowany jedynie po to, aby spełniać swoją funkcję, czyli jako dom alter-rexa. Zarówno York Palace, jak i Hampton Court znajdowały się pod głębokim wpływem istniejących już wcześniej na tym terenie struktur oraz praktycznej i estetycznej spuścizny poprzedników Wolseya. Tylko jeden budynek wzniesiony w latach 1500-1530 był pod znacznym wpływem zagranicznego modelu. Był to szpital Savoy przywrócony do życia przez Henryka VII Tudora. Nie był on przytułkiem dla ubogich, lecz naprawdę nowoczesnym szpitalem w dosłownym tego słowa znaczeniu. Posiadał on unikalny plan dormitoriów w kształcie krzyża. Pomysł na to rozwiązanie pochodził z Florencji. To sam król napisał do patrona szpitala Santa Maria Nuova, prosząc o informacje na temat prowadzenia szpitala i prawdopodobnie o szczegóły jego projektu. Należy jednak pamiętać, że szpital został pierwotnie zbudowany jeszcze w 1334 roku i w żadnym wypadku nie można uznać go za najnowszy włoski styl.

Kardynał Tomasz Wolsey należał bez wątpienia do wyróżniającej się grupy kardynałów-ministrów, którzy służyli władcom Europy pod koniec XV wieku i na początku XVI. Na ich tle Wolsey wyróżniał się niskim pochodzeniem społecznym, niezwykle szybkim dojściem do władzy absolutnej, nieustannym dążeniem do władzy i bogactwa, długimi latami służby królowi, jak również pogardą dla bliźnich i ogromnym mecenatem architektonicznym. York Palace, ale szczególnie Hampton Court, to z pewnością wyjątkowe angielskie budowle. Pod względem funkcjonalnym prawdopodobnie należą do najwyższej klasy budynków, a dzięki wczesnemu wykorzystaniu renesansowych dekoracji stanowią awangardę nowego stylu. Z drugiej strony jednak należy pamiętać, że Hampton Court i York Palace były głęboko zakorzenione w średniowieczu, wywodząc się z czternastowiecznego kolegium w Oksfordzie.


Oryginalne palenisko z czasów Tudorów znajdujące się
w Wielkiej Kuchni w Hampton Court



Ostatecznie Tomasz Wolsey jest postacią niezwykle ważną w historii angielskiej architektury. Wraz z upadkiem reformacji skończyło się zapotrzebowanie na budowanie wielkich domów, które łączyłyby w sobie religijne i świeckie potrzeby kardynała-ministra, a gdy Anglia po 1530 roku pod względem artystycznym zaczęła coraz częściej czerpać z formy francuskiej renesansowej dekoracji, wówczas tego rodzaju domy zostały pochłonięte przez falę eklektyzmu, która charakteryzowała pałace Henryka VIII Tudora.



Bibliografia

  1. Cavendish G., Life of Cardinal Wolsey, Forgotten Books Publisher, London 2009.
  2. Mertes K., The English Noble Household 1250-1600: Good Governance and Politic Rule (Family, Sexuality, and Social Relations in Past Times), Blackwell Publishing, New Jersey 1988.
  3. Struthers J., Royal Britain: Historic Palaces, Castles and Houses (IMM Lifestyle Books), Design Originals, United Kingdom 2013.
  4. Thurley S., Hampton Court and Architectural History, Calendar of State Papers Venetian, Yale, no 205 (4)/2003.
  5. Thurley S., Hampton Court – A Social and Architectural History (The Paul Mellon Centre for Studies in British Art), Yale University Press, New Haven 2003.
  6. Thurley S., Whitehall Palace: An Architectural History of the Royal Apartments, 1240-1690 (Historic Royal Palaces), Yale University Press, New Haven 1999.


Prawa autorskie do tekstu © Simon Thurley & Agnieszka Różycka

 

Simon Thurley – brytyjski historyk, archeolog i orędownik dziedzictwa narodowego. Po ukończeniu studiów magisterskich i doktoranckich swoją karierę poświęcił pracy nad historią, muzeami, archeologią i dziedzictwem narodowym, zawsze starając się wyjaśnić, dlaczego historia ma tak wielkie znaczenie w życiu każdego człowieka i uczynić ją dostępną oraz przyjemną dla wszystkich. Wierzy, że nasza przeszłość informuje i kształtuje naszą przyszłość, i że aby stworzyć wspaniałą przyszłość dla wszystkich, należy najpierw zrozumieć i zadbać o naszą historię.

Agnieszka Różycka – tłumaczka, autorka, eseistka, dziennikarka kulturalna i popularyzatorka historii, szczególnie historii Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej oraz Republiki Irlandii.