Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura skandynawska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura skandynawska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 listopada 2025

Zmienne cienie Północy: trolle i ogry w mitologii skandynawskiej

 




Mitologia skandynawska, znana z bogatego panteonu bóstw, epickich sag i pierwotnych krajobrazów, równie silnie ukształtowana została przez mniej znanych, lecz głęboko zakorzenionych mieszkańców Północy: monstrualne, często złowrogie istoty zbiorczo określane mianem trolli, a w szerszym sensie także ogrów. Nie są to jedynie folklorystyczne ozdobniki, lecz postacie fundamentalne dla północnoeuropejskiej wyobraźni — ucieleśnienia dzikich, nieokiełznanych sił natury, pierwotnego chaosu czającego się na obrzeżach ludzkiego świata oraz lęków i niepokojów przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Ich formy, cechy i symboliczne funkcje przeszły głęboką ewolucję: od kosmicznych olbrzymów znanych z Edd staronordyckich, przez groteskowe, leśne istoty ludowych opowieści, aż po romantyzowane postacie narodowej sztuki. Celem analizy jest uchwycenie historycznych przemian oraz różnorodnych przejawów trolli i ogrów w mitologii i folklorze Skandynawii, a także zrozumienie ich trwałego znaczenia jako odbicia ludzkiej relacji z dziką przyrodą, siłami nadprzyrodzonymi i kulturowym pejzażem Północy.


- Spójrz na nich - rzekła trollowa matka.
- Spójrz na moich synów! Nie znajdziesz piękniejszych trolli
po tej stronie Księżyca. 
John Bauer - ilustracja do opowiadania Waltera Stenströma
pt. Chłopiec i trolle, czyli Przygoda (ang. The boy and the trolls or the Adventure)
w dziecięcej antologii pt. Wśrod skrzatów i trolli 
(ang. Among pixies and trolls),
zbiorze opowieści dla dzieci z 1915 roku.
tłumaczenie fragmentu Ⓒ Agnieszka Różycka


Geneza istot pokrewnych trollom i ogrom w Skandynawii sięga najwcześniejszych warstw mitologii staronordyckiej. Samo słowo „troll” ma starożytną i niejednoznaczną etymologię. W języku staronordyckim „troll” było szerokim, często pejoratywnym określeniem stosowanym wobec różnorodnych złowrogich lub niebezpiecznych bytów — obejmowało olbrzymów (jötnar), demony, monstra, a nawet ludzi parających się czarną magią. Mogło oznaczać zmiennokształtną czarownicę, morskiego potwora lub górskiego giganta. Ta semantyczna płynność jest kluczowa, gdyż sugeruje, że wyobrażenie wrogiej, nieludzkiej obecności w dziczy istniało jeszcze przed jakimikolwiek sztywnymi definicjami morfologicznymi. Wczesne prototrolle były istotami groźnymi, reprezentującymi niszczycielskie siły natury — zimę, burze, trzęsienia ziemi, nieugiętą skałę. Stanowiły naturalnych antagonistów bogów z rodu Æsir, nieustannie zagrażając kruchemu porządkowi Midgardu i Asgardu, zamieszkując odludne rubieże znanego świata: Jötunheimr (krainę olbrzymów), głębiny oceanów i mroczne lasy.
 
Jötnar, czyli olbrzymy, to najważniejsi prekursorzy późniejszego archetypu trolla w mitologii staronordyckiej. Były to istoty pierwotne, często starsze od samych bogów, zamieszkujące surowe, nieuprawiane krainy. Ich fizyczne opisy były zróżnicowane, lecz konsekwentnie przedstawiano je jako ogromne, potężne i zazwyczaj wrogie wobec bogów i ludzi. Postacie takie jak Hrungnir — kamienny olbrzym — czy Útgarða-Loki, którego iluzje wystawiły Thora na próbę, ukazują ich groźną naturę. Pomimo ogromnej siły, często przedstawiano ich jako mniej przebiegłych od bogów, podatnych na gniew, obżarstwo i pewną pierwotną prostotę. Co istotne, jötnar stanowili nie tylko fizyczne zagrożenie — ucieleśniali siły chaosu, istniejące przed ustanowieniem kosmicznego porządku i nieustannie zagrażające jego rozpadowi. Ich siedziby — góry, jaskinie i inne formacje naturalne — postrzegano jako miejsca zarazem święte i niebezpieczne, wyznaczające granice między światem ludzi a dziką, nieznaną przestrzenią. Ten wczesny etap mitologiczny ustanawia podstawowe cechy, które później zdefiniują trolla: potężną, niebezpieczną, nieludzką istotę, głęboko związaną z dziką przyrodą i pozostającą w opozycji do człowieka.
 
Wraz z nadejściem i stopniową asymilacją chrześcijaństwa w Skandynawii, sposób postrzegania rdzennych postaci mitologicznych uległ głębokiej przemianie. Jötnar — dawniej istoty niejednoznaczne, a nawet kosmicznie neutralne — podobnie jak szersza kategoria trolli, zostały poddane procesowi demonizacji. Chrześcijańska doktryna, dążąca do jednoznacznego zdefiniowania wszelkich niechrześcijańskich bytów duchowych jako przejawów zła lub sił demonicznych, nadała tym pradawnym istotom nowy, jednoznacznie negatywny kontekst. Trolle, które wcześniej symbolizowały surową, nieokiełznaną moc natury, zaczęły być utożsamiane z grzechem, pogaństwem, a nawet samym Diabłem. Ich kolosalne rozmiary często ulegały pomniejszeniu, a wizerunki stawały się bardziej lokalne i groteskowe — choć wciąż budzące grozę. Przekształciły się w postacie moralnego ostrzeżenia, ucieleśniające chciwość, żądzę, przemoc i obżarstwo — grzechy, przeciwko którym nowa wiara aktywnie występowała.
 
W średniowieczu narracyjne centrum ciężkości przesunęło się z kosmicznych zmagań na bardziej bezpośrednie, ludzkie interakcje. W ludowych opowieściach trolle zaczęły funkcjonować jako mieszkańcy lokalnej dziczy — ciemnych lasów, odludnych wzgórz i zdradliwych wód, rozciągających się tuż poza granicami wsi. Kradły bydło, porywały dzieci i kobiety, strzegły skarbów, a ich siła — choć ogromna — miała charakter prymitywny. Zazwyczaj przedstawiano je jako istoty o niskiej inteligencji, co bohaterowie ludowi potrafili wykorzystać z przebiegłością. W tym okresie utrwaliło się kilka kluczowych cech trolli: niechęć do światła słonecznego, które mogło je zamienić w kamień; wyostrzony węch, szczególnie na krew chrześcijan; oraz samotniczy, prymitywny tryb życia. Szczególne miejsce zajęła również gygr — olbrzymka lub trollowa żona — często ukazywana jako jeszcze bardziej przerażająca i przebiegła niż jej męski odpowiednik, nierzadko powiązana z kanibalizmem i czarami. Zagrożenie, jakie niosły te postacie, miało wymiar nie tylko fizyczny, lecz także duchowy — symbolizowały bowiem niebezpieczeństwo oddalenia się od bezpiecznego, schrystianizowanego społeczeństwa i wkroczenia w dzikie, pogańskie resztki dawnego świata.
 
XIX wiek i początek XX stulecia przyniosły głęboki renesans zainteresowania skandynawskim folklorem, napędzany falą romantycznego nacjonalizmu. W miarę jak Norwegia, Szwecja, Dania i Islandia odzyskiwały niepodległość lub do niej dążyły, poszukiwały własnych, unikalnych tożsamości kulturowych. W tym kontekście sięgano do dawnych sag, ludowych opowieści i rdzennych istot mitycznych jako symboli narodowego dziedzictwa. Trolle, w szczególności, stały się potężnymi emblematami dzikiego, nieokiełznanego krajobrazu Skandynawii oraz surowego ducha jej mieszkańców. Wizerunki tych istot zaczęły ewoluować — od jednoznacznie przerażających ku bardziej zniuansowanym, a niekiedy nawet pełnym współczucia przedstawieniom.
 
Niezwykle istotną rolę w kształtowaniu współczesnej ikonografii trolli odegrali artyści tacy jak Theodor Kittelsen w Norwegii i John Bauer w Szwecji. Ich ilustracje, towarzyszące często zbiorom baśni ludowych — jak choćby Norske Folkeeventyr Asbjørnsena i Moe — na nowo zdefiniowały wizualny obraz trolla dla kolejnych pokoleń. U Kittelsena trolle były kolosalne, porośnięte mchem, sękate, stapiające się z kamieniem i lasem; ich twarze wyrażały pradawną mądrość, smutek lub brutalną radość. Bauer z kolei nadawał swoim trollom bardziej melancholijny, a czasem wręcz dziecięcy rys — ich ogromne, pytające oczy zdradzały głęboką samotność. Te artystyczne interpretacje wyprowadziły trolle poza ramy prostych potworów, obdarzając je poczuciem przynależności do samej duszy krajobrazu — czyniąc je zarazem przerażającymi i dziwnie ujmującymi.
 
W okresie folklorystycznego odrodzenia klasyfikacja trolli uległa znacznemu uszczegółowieniu. Wykształciły się wyraźne rozróżnienia między trollami górskimi (bergtroll), leśnymi (skogstroll), mostowymi (bruatroll) i morskimi (havfrue-troll lub sjøtroll). Każdy z tych typów posiadał charakterystyczne cechy oraz przypisane środowisko życia, odzwierciedlając regionalne warianty folkloru i zróżnicowany krajobraz Skandynawii. Trolle górskie — najbliżsi spadkobiercy jötnarów — przedstawiane były jako gigantyczne, powolne umysłowo istoty, często kojarzone z ukrytym w górach bogactwem: złotem i srebrem. Leśne trolle, mniejsze i liczniejsze, zamieszkiwały ciemne zarośla, wykazując skłonność do psot i złośliwości. Trolle mostowe zasłynęły z żądania opłat za przejście lub pożerania podróżnych. Wspólne cechy tych istot obejmowały ogromną siłę, nienasycony apetyt, groteskowe deformacje (takie jak wielogłowość, nadmiar oczu, długie nosy, ogony), silną niechęć do symboli chrześcijańskich i dźwięku kościelnych dzwonów, a także śmiertelną wrażliwość na światło słoneczne, które zamieniało je w kamień. Epoka ta romantyzowała ich związek ze starożytnym, przedludzkim światem, czyniąc z nich strażników — choć niebezpiecznych — dzikiej przyrody, żywe relikty minionej ery.
 
Choć termin „ogr” nie wywodzi się z mitologii skandynawskiej — jego źródłem są francuskie baśnie, zwłaszcza te spopularyzowane przez Charles’a Perraulta, a później przez braci Grimm — sama koncepcja ogra jest głęboko zakorzeniona w północnoeuropejskim folklorze. Ogr to zazwyczaj wielki, odrażający, ludożerczy olbrzym lub monstrualny humanoid, polujący na ludzi, szczególnie dzieci. Obdarzony ogromną siłą, lecz ograniczoną inteligencją, stanowi archetyp groźnego przeciwnika. Taka definicja doskonale oddaje wiele postaci występujących w skandynawskich podaniach — zwłaszcza tych większych, bardziej przerażających wersji olbrzymów i trolli.

 


Najbliższymi konceptualnymi odpowiednikami ogrów w mitologii staronordyckiej są jötnarowie. Postacie takie jak olbrzymka Hyrrokkin, która odpaliła stos pogrzebowy Baldra, czy anonimowi giganci pojawiający się w poematach eddycznych i sagach, ucieleśniają surową, pożerającą i niszczycielską naturę ogra. Często przedstawiani byli jako kanibale, chętni do uczty z ludzkiego mięsa, a nawet z ciał bogów. Ich domostwa opisywano jako pełne kości ofiar. Gygr — trollowa żona — również wpisuje się w ten schemat: okrutna, żarłoczna, nierzadko bardziej przebiegła niż jej męski odpowiednik, skupiona na pojmaniu i pożarciu ludzi.
 
Tradycja ta była kontynuowana w późniejszych ludowych opowieściach, w których trolle górskie często przedstawiano jako istoty o nienasyconym apetycie na ludzi, zwłaszcza dzieci. Przykładem może być słynna norweska baśń o „Trzech koziołkach Bruse”, gdzie troll mostowy otwarcie deklaruje zamiar „pożarcia cię!”. Choć ten troll nie dorównuje rozmiarami staronordyckim jötnarom, jego funkcja narracyjna jest tożsama z ogrem: duża, brzydka, złośliwa istota czyhająca na przechodniów. Wszechobecny lęk przed monstrualnymi humanoidami czającymi się w dziczy, gotowymi schwytać i pożreć nieostrożnych, stanowi fundamentalną nić łączącą pierwotnych jötnarów ze średniowiecznym trollem i szerszym europejskim archetypem ogra. Choć sam termin „ogr” jest zapożyczeniem, jego podstawowa koncepcja — monstrualnego, często kanibalistycznego zagrożenia dla ludzkiego istnienia — od zawsze była obecna w skandynawskiej wyobraźni mitologicznej, wyrażana przede wszystkim poprzez ewoluującą postać trolla i pradawnych olbrzymów.
 
Trwała obecność trolli oraz istot przypominających ogry w mitologii skandynawskiej to nie tylko świadectwo żywej tradycji narracyjnej, lecz także wyraz ich głębokiego znaczenia tematycznego i kulturowego. Przede wszystkim pełnią one rolę strażników dzikiej, nieokiełznanej natury. Uosabiają groźne, nieposkromione aspekty skandynawskiego krajobrazu — miażdżące góry, ciemne, bezdenne lasy, lodowate fiordy i wzburzone morza. Zasiedlając te przestrzenie monstrualnymi bytami, folklor wyrażał lęk przed nieznanym, samotnością i obojętną siłą przyrody, czającą się tuż za granicami uprawnych pól i osiedlonych wiosek. Trolle, nierozerwalnie związane ze swoim środowiskiem — często porośnięte mchem, przypominające skały — stanowiły nieustanne przypomnienie o kruchości ludzkiego istnienia wobec potęgi natury.
 
Pełniły również funkcję znaczników granicznych. Zamieszkiwały przestrzenie liminalne: pogranicze cywilizacji i dziczy, dnia i nocy (ze względu na ich niechęć do światła słonecznego), a także przeszłości pogańskiej i chrześcijańskiej teraźniejszości. Ich obecność wyznaczała granicę między światem bezpiecznym i znanym a tym, co niebezpieczne i nadprzyrodzone. Przejście przez most strzeżony przez trolla czy wejście do lasu pełnego tych istot było metaforyczną podróżą w nieznane — próbą odwagi, sprytu i wytrwałości. Ta graniczna rola rozciągała się również na sferę kulturową: trolle stawały się symbolami uporczywie trwających duchów pogańskich, których chrześcijaństwo nie zdołało całkowicie wymazać. Ucieleśniały dziki, pradawny duch ziemi, niechętny wobec prób ujarzmienia.
 
Jednocześnie trolle i ich ogrowe odpowiedniki stanowiły antropomorficzne odbicie pierwotnych ludzkich lęków. Uosabiały strach przed samotnością, zagubieniem, głodem, a przede wszystkim — przed pożarciem. Ich chciwość i kanibalistyczne skłonności odwoływały się do najgłębszych instynktów przetrwania i przerażenia przed staniem się ofiarą. Poza fizycznym zagrożeniem, reprezentowały mroczne aspekty ludzkiej psychiki — wewnętrzną potworność rzutowaną na zewnętrzne postacie. Ich groteskowy wygląd często odzwierciedlał moralne ułomności lub brzydotę, której ludzie bali się w sobie i innych. W licznych ludowych opowieściach pełniły także funkcję alegorii moralnych i społecznych. Historie z ich udziałem miały charakter przestrogi: ostrzegały przed chciwością (trolle strzegą skarbów, lecz same są chciwe), nieposłuszeństwem (dzieci zbaczające ze ścieżek), pychą (konfrontowanie się z potężnymi siłami bez rozwagi) oraz brakiem szacunku dla natury. Wzmacniały obowiązujące normy społeczne, ukazując konsekwencje ich naruszenia. Bohaterowie, którzy przechytrzali lub pokonywali trolle, ucieleśniali cnoty takie jak spryt, pobożność (często poprzez wykorzystanie symboli chrześcijańskich) i wytrwałość — stając się wzorcami właściwego postępowania.
 
Wreszcie, w okresie romantycznego nacjonalizmu, trolle zyskały status potężnych symboli tożsamości kulturowej. W Norwegii i Szwecji przyjęto je jako unikalne, rodzime postacie, reprezentujące dzikie piękno i surową niezależność nordyckiego ducha. Przemawiały do poczucia głębokiego dziedzictwa oraz więzi z krajobrazem, który ukształtował narodowy charakter. To ponowne zawłaszczenie przekształciło je z przerażających potworów w złożone figury — ucieleśniające zarówno majestat, jak i niebezpieczeństwa północnej dziczy — stając się wyróżniającym znakiem skandynawskiego dziedzictwa kulturowego. 
Narracyjna trajektoria trolli i postaci przypominających ogry w mitologii skandynawskiej nie kończy się na epoce romantyzmu — przeciwnie, w epoce nowoczesnej ulega dalszej ewolucji. W drugiej połowie XX wieku oraz w XXI stuleciu ich monstrualne cechy zostały często złagodzone, wręcz „udomowione”, by odpowiadać oczekiwaniom nowych odbiorców. W literaturze dziecięcej i animacjach trolle pojawiają się jako dziwaczne, przyjazne lub psotne istoty — dalekie od swoich pierwotnych, przerażających wcieleń. Atrakcje turystyczne w całej Skandynawii pełne są sympatycznych, przerysowanych figur i pamiątek z ich wizerunkiem, przekształcając dawnych strażników dziczy w symbole uroku i tożsamości narodowej. Ten proces „oczyszczenia” odzwierciedla głęboką społeczną przemianę — odejście od lęku przed dziką naturą ku jej postrzeganiu jako przestrzeni rekreacji, piękna i kulturowej dumy.
 
Mimo tej transformacji, pewne aspekty pierwotnej istoty trolli przetrwały — choć w nowych, zaskakujących formach. Przykładem może być „troll internetowy”, który zachowuje kluczowe cechy swego mitologicznego pierwowzoru: złośliwość, skłonność do zakłócania porządku i anonimową, agresywną obecność. Dowodzi to, że starożytne archetypy mogą być skutecznie reinterpretowane w kontekście współczesnym. Trwała obecność trolli w kulturze masowej — od gier wideo i powieści fantasy po filmy i seriale — świadczy o ich potężnej sile symbolicznej. Wciąż reprezentują „inność”, dzikość, wyzwanie i nieznane, nawet jeśli konkretne lęki, które ucieleśniają, uległy przekształceniu. Ich zdolność do adaptacji — od pierwotnych gigantów po urocze maskotki — podkreśla niezwykłą trwałość tych postaci jako ikon kultury.
 
Podsumowując, trolle i ogry mitologii skandynawskiej tworzą dynamiczną, wielowymiarową linię monstrualnych istot, które głęboko ukształtowały wyobraźnię kulturową Północy. Od amorficznych jötnarów i szerokiej kategorii trolli w mitologii staronordyckiej, ucieleśniających surowe, chaotyczne siły pogańskiego świata, przez demonizowane postacie średniowiecznego chrześcijaństwa, aż po romantyzowane symbole tożsamości narodowej ostatnich dwóch stuleci — ich formy i funkcje nieustannie się zmieniały. Choć termin „ogr” nie jest rdzenny dla Skandynawii, jego konceptualna istota — wielki, ludożerczy, groteskowy humanoid — znajduje głębokie odzwierciedlenie w różnych wcieleniach gigantów i trolli obecnych w północnoeuropejskim folklorze. Znaczenie tych postaci wykracza daleko poza sam strach. Są strażnikami dziczy, znacznikami granic — fizycznych, kulturowych i duchowych — oraz odbiciem najgłębszych ludzkich lęków. Służą jako alegorie moralne, opowieści ku przestrodze i potężne symbole dziedzictwa kulturowego. Droga trolla — od przerażającego, pierwotnego antagonisty, przez złożony symbol ducha narodowego, aż po uroczy element kultury popularnej — stanowi świadectwo trwałej siły mitu i jego zdolności do ewolucji wraz ze zmieniającymi się społeczeństwami. Zmienne cienie tych północnych stworzeń wciąż rezonują, przypominając o dzikości — zarówno tej wewnętrznej, jak i zewnętrznej — oraz o nieustannej ludzkiej potrzebie zrozumienia i współistnienia z nieokiełznanymi siłami świata.

 
Bibliografia:

  1. Gundarsson K.: Elves, Wights, and Trolls: Studies Towards the Practice of Germanic Heathenry, Raven Press, Arizona 2007.
  2. Gunnell T. (red.): Legends and Landscape: Trolls and Nature in Nordic Folklore, University of Iceland Press, Reykjavík 2015.
  3. Kittelsen T.: Troldskab: Illustrations and Tales of Norwegian Trolls, Aschehoug, Oslo 1909 (wznowienia: 1993, 2018).
  4. Larrington C.: Skandynawia. Przewodnik po bogach, władcach i olbrzymach, Brożek-Sala A. (tłum.), Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2025.
  5. Lindow J.: Norse Mythology: A Guide to Gods, Heroes, Rituals, and Beliefs, Oxford University Press, Oksford/Nowy Jork 2001.
 

 Ⓒ Agnieszka Różycka


czwartek, 5 grudnia 2024

Iwona Kienzler – „Porachunki”

 




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki. Dziękuję!


Wydawnictwo: LIRA

Warszawa 2024

Tytuł oryginału: Uppgőrelser på Gotland

 

Córki znanego szwedzkiego polityka wybierają się na wakacje do Alanyi na Riwierze Tureckiej. Studentkom towarzyszy chłopak jednej z nich, a na miejscu do trójki przyjaciół dołącza sympatyczny mężczyzna, z którym szybko nawiązują nić porozumienia. Beztroskie dni spędzone pod tureckim słońcem nie trwają jednak długo. Starsza z sióstr i jej chłopak giną w niewyjaśnionych okolicznościach, a nowo poznany mężczyzna znika bez śladu. Śledztwo utyka w martwym punkcie i wydaje się, że zagadka śmierci córki Jana Wetterberga i jej chłopaka pozostanie nierozwiązana. Gdy jednak po kilku latach młodsza z sióstr spotyka na Gotlandii owego młodzieńca z tureckiego hotelu, odżywają wspomnienia. Wetterberg tym razem nie zamierza czekać na reakcję policji. Bierze sprawy w swoje ręce, a miejscowi śledczy, Klaudia Jassem i jej przełożony Erik Lindberg, wkrótce będą musieli rozwiązać zagadkę już nie podwójnego, ale poczwórnego morderstwa…

Porachunki autorstwa Iwony Kienzler – pisarki znanej polskim czytelnikom przede wszystkim z biografii historycznych i serii książek o brytyjskiej rodzinie królewskiej – to trzymająca w napięciu powieść kryminalna, która mistrzowsko łączy suspens z doskonałym opisem miejsca akcji. Dodatkowo jest to historia z jednej strony intrygująca, a z drugiej wyrafinowana. Córki znanego szwedzkiego polityka rozkoszują się pięknem skąpanej w słońcu Alanyi, aby nagle zostać wrzuconymi w świat mroku i tajemnic, gdy ich wakacje okazują się tragiczne w skutkach. Zestawienie idyllicznej wakacyjnej atmosfery z niewyjaśnionymi zgonami i kolejnymi zaginięciami jest uderzające i przygotowuje grunt pod fabularnie skomplikowany thriller.

Poszczególne postacie są znakomicie wykreowane, zwłaszcza siostry, których wzajemne relacje zostają wystawione na próbę na skutek dramatycznych wydarzeń. Tragiczny koniec starszej siostry i następujący po nim chaos nie tylko stanowią katalizator narracji, ale także podkreślają, jak szybko czyjś świat może zostać wywrócony do góry nogami, co jest namacalnie odczuwalne w całej powieści. Jan Wetterberg, zdruzgotany ojciec, staje się ucieleśnieniem rodzicielskiej desperacji, gdy wyrusza na poszukiwanie prawdy i sprawiedliwości, co – w trakcie lektury thrillera – ukazuje niezwykłą umiejętność autorki do tworzenia emocjonalnie rezonujących postaci.

Przeniesienie narracji z Turcji na Gotlandię wprowadza do opowieści kolejną fascynującą warstwę, tworząc poczucie dyslokacji i intrygi. Autorka znakomicie wykorzystuje swoje doświadczenia zdobyte podczas pobytu na Gotlandii, nadając scenerii kolorytu i głębi, jednocześnie wskazując na mroczne aspekty tego miejsca. Wyspa, często kojarzona z bogactwem, stanowi wyraźny kontrast z kryjącymi się na niej tajemnicami, dzięki czemu tworzy fascynujące tło dla rozwijającej się historii.

Pisarstwo Iwony Kienzler jest wyraziste i wciągające, co sprawia, że czytelnik wpada w sieć intryg, z której trudno się wydostać. Zwroty akcji trzymają odbiorcę w napięciu, a duet śledczych Klaudii Jassem i Erika Lindberga zapewnia znane, ale skuteczne ramy dla gatunku detektywistycznego. Ich pogoń za prawdą wprowadza do fabuły uczucie napięcia, szczególnie gdy przeplata się ona z osobistą zemstą Wetterberga.

O ile powieść porusza tematy straty, poczucia winy i poszukiwania odpowiedzi, to jednocześnie skłania czytelników do refleksji nad konsekwencjami nierozwiązanych tajemnic – wciąż obecnych cieni przeszłości. Iwona Kienzler zręcznie porusza się po tych tematach bez przyćmiewania fabuły, pozwalając historii rozwijać się w tempie, które pozwala czytelnikom zaangażować się w nią aż do ostatniej strony.

Krótko mówiąc, Porachunki to wyjątkowa powieść kryminalna, która pokazuje talent Iwony Kienzler do tworzenia skomplikowanych fabuł z bogatym w szczegóły opisem postaci i klimatyczną scenerią. To historia, która rezonuje na wielu poziomach, równoważąc osobisty żal z nieustannym dążeniem do sprawiedliwości. Przeznaczona dla fanów gatunku i tych, którzy szukają wciągającej lektury, zdecydowanie podkreśla pozycję autorki jako godnego uwagi głosu we współczesnym kryminale.

W 2023 roku powieść w oryginale została wydana w języku szwedzkim, natomiast obecnie ma swoją premierę w języku angielskim. Jeśli zatem chcesz przeczytać moją recenzję w języku angielskim, proszę kliknij tutaj.

 

Agnieszka Różycka

tłumaczka, eseistka, dziennikarka, autorka




środa, 26 października 2016

Hans Christian Andersen – „Baśnie”










Wydawnictwo: NASZA KSIĘGARNIA
Warszawa 1974
Tytuł oryginału: Eventyr Og Historier
Przekład: Stefania Beylin (ok. 1906-1989),
Stanisław Sawicki (1907-1944) & Jarosław Iwaszkiewicz (1894-1980)
Ilustracje: Jan Marcin Szancer (1902-1973)




Chyba nikt nie zakwestionuje faktu, że najpotężniejszym twórcą nieśmiertelnych baśni, który zarazem stał się najpopularniejszym Duńczykiem i jednym z najsławniejszych pisarzy świata, jest Hans Christian Andersen (1805-1875). Myślę, że nie ma na świecie osoby, której twórczość Andersena nie przywoływałaby najdroższych i niezapomnianych wspomnień z lat dzieciństwa. Tę szczególną książkę wielu z nas poznało jako pierwszą w swoim życiu, i to właśnie ona obudziła w nas pierwsze literackie wzruszenia.

Trzeba wiedzieć, że Baśnie Hansa Christiana Andersena zostały przetłumaczone na niemalże wszystkie języki świata i zdobyły serca czytelników spośród różnych narodowości i ras. To one rozsławiły imię Pisarza na całym świecie. Do tej pory czytają je dzieci, młodzież, a także osoby dorosłe, które lata dzieciństwa już dawno mają za sobą. Czym te szczególne utwory tak bardzo zachwycają? Przede wszystkim prostotą i pięknem języka, jak również miłością do świata i ludzi, szczerym i gorącym współczuciem dla słabych i pokrzywdzonych, a także siłą wyobraźni, która potrafi ożywić wszystko, co nas otacza. To właśnie ten oryginalny sposób pisania nadał opowieściom pana Andersena magii i tajemniczości.

Baśnie Andersena oparte są na tradycji baśni ludowej, łącząc się z jej cudownością, a zarazem naiwnością, czyli z jej klasycznymi motywami i postaciami, lecz jednocześnie jest w nich zawarty również pierwiastek osobisty. Z kart Baśni bardzo często przemawia do czytelników sam Pisarz, czyli człowiek, który bardzo dobrze zna biedę i niedostatek, nieobce są mu także bóle i radości dnia codziennego. Autor nie spogląda na nie z dobrodusznym uśmiechem na ustach, lecz bardzo często robi to z łezką w oku. Przez jego opowieści przewija się niezwykle głęboka życiowa mądrość, a także ogromne doświadczenie oraz znajomość niedoli człowieka.

Hans Christian Andersen 
Portret został namalowany około 1845 roku.
autor: Karl Hartmann (1818-1857)
W Baśniach obecni są biedacy cierpiący nędzę, ubogie i głodne dzieci, ciężko pracujące kobiety oraz zatroskane matki. Niemniej, z drugiej strony czytelnik dostrzega również bogaczy oraz możnych tego świata, którzy nie mają za grosz zrozumienia dla biednych i głodnych. Andersen ukazuje ludzi chciwych, bezlitosnych i egoistycznie nastawionych do świata i innych ludzi. To właśnie ten element sprawia, że Baśnie pana Andersena są tak bliskie współczesnemu człowiekowi, gdyż jest on w stanie dostrzec w nich odbicie otaczającej go rzeczywistości. I znów można pokusić się o stwierdzenie, że wymiar Baśni jest uniwersalny i ponadczasowy.

Niemniej niektóre z opowieści Andersena pozbawione są pierwiastka cudowności, czego przykładem jest Dziewczynka z zapałkami, czy też Nowe szaty cesarza. Utwory te stanowią pewną oddzielną grupę pośród tekstów stworzonych przez Pisarza. Lecz mimo to, w większości baśni znaczącą rolę odgrywa jednak owa cudowność, ponieważ czytelnik spotyka w nich istoty nadprzyrodzone, na przykład, elfy, krasnoludki czy czarownice. W wielu utworach bohaterami są także zwierzęta (przyp. Brzydkie kaczątko, Słowik).

Baśnie Andersena charakteryzują się tym, że czytelnik zawsze może odnaleźć w nich jakąś głębszą myśl przewodnią, czyli innymi słowy, wskazówkę moralną. Fenomenem w tym przypadku jest to, że dzieła te w żadnej mierze nie stanowią typowych utworów dydaktycznych, lecz są one oddzielną pozycją w światowej literaturze baśniowej. Takie elementy jak ogromna poetyczność i niezwykle wzruszająca treść, a zarazem niesamowicie głębokie humanistyczne wyczucie problemów społecznych, a także ogromna wrażliwość na ludzką krzywdę zapewniły tym baśniom wielką popularność zarówno wśród najmłodszych czytelników, jak i tych starszych.

Jak wspomniałam powyżej, bohaterami tych szczególnych utworów są bardzo często wyjątkowe istoty bądź zjawiska. Przykładem może być baśń pod tytułem Dzielny ołowiany żołnierzyk. Tytułowy bohater ma tylko jedną nogę, jednak pomimo to stoi na niej tak samo pewnie, jak inni na dwóch, co sprawia, że wyróżnia się najbardziej spośród wszystkich. Tak więc, jaki morał płynie z tej baśni? Otóż taki, że niepełnosprawność czy jakikolwiek inny defekt fizyczny nie mogą uczynić z człowieka osoby biernej, której życie nie przedstawia niczego wartościowego. A wręcz przeciwnie. Człowiek taki jest w równiej mierze zdolny do podejmowania życiowych wyzwań, jak osoba w pełni sprawna fizycznie. To właśnie ten fakt jest dowodem na to, jak bardzo wyjątkowi są ludzie niepełnosprawni.

Ilustracja pochodzi z baśni
Dzielny ołowiany żołnierzyk.

autor: Jan Marcin Szancer
Jednak powyższa baśń ma też drugie dno. Być może niewiele osób je dostrzega. Wiadomo przecież, że obiektem westchnień ołowianego żołnierzyka jest niewinna i delikatna papierowa tancerka z nogą uniesioną ku górze. Możliwe, że to właśnie ten fakt zadecydował o tym, że żołnierzyk zakochał się w niej bez pamięci. Nie widział jej nogi, a przecież wielu twierdzi, że poszukujemy partnerów podobnych do nas samych pod względem fizycznym. 

Kiedy inne zabawki bawiły się radośnie, żołnierzyk i tancerka stali nieruchomo i spoglądali na siebie nawzajem w miłosnym uniesieniu. Praktycznie ten moment mógłby już zakończyć baśń, jednak Andersen do tego nie dopuszcza. Tworzy dramatyczne losy ołowianego żołnierzyka, chcąc w ten sposób pokazać, że ludzie wyjątkowi, z reguły cierpią, ale mimo to potrafią żyć z podniesioną głową. Baśń kończy się tragicznie, lecz z drugiej strony można odnieść wrażenie, że w tym dramacie dwóch zakochanych istot jest też ogromne szczęście, ponieważ ginąc w płomieniach ognia, wreszcie odnaleźli spokój i miłość, która zostanie z nimi już na zawsze.

Z kolei moją ulubioną baśnią jest Królowa Śniegu, gdzie występują postacie fantastyczne, natomiast te nieprawdopodobne wydarzenia są bardzo mocno powiązane z rzeczywistymi. Bardzo trudno jest je od siebie oddzielić. A zatem miejscem akcji jest Laponia. Miasto rodzinne Kaya i Gerdy jest również prawdopodobne, lecz kraina Królowej Śniegu już nie. Rośliny i zwierzęta posiadają własne charaktery, potrafią też mówić, natomiast diabelskie lustro to wytwór wyobraźni Andersena. Tutaj też mamy do czynienia z odwiecznym przesłaniem dotyczącym Dobra i Zła. Wyraźnie widać, że pod wpływem miłości potęga Zła ulega zniszczeniu.

Ilustracja pochodzi z baśni
Królowa Śniegu.

autor: Jan Marcin Szancer
W Królowej Śniegu pojawiają się dwa symbole Zła. Są nimi diabelskie lustro i sama Królowa Śniegu. Szatańskie zwierciadło sprawia, że ludzie widzą dookoła siebie jedynie to, co złe, przez co sami również stają się źli. Z kolei Królowa Śniegu wyposażona jest w potężną moc odbierania życia, gdyż może zasypać śniegiem czy skuć lodem. Jest także w stanie odebrać człowiekowi uczucie miłości, co przemieni go w egoistę. 

Choć mała Gerda wydaje się bardzo słaba i bezbronna wobec takiej potęgi Królowej Śniegu, to jednak dziewczynka posiada coś, czego Królowa nie zna. To miłość tkwiąca w jej gorącym serduszku. Gerda reprezentuje tutaj potęgę Dobra, czyli przyjaźni, oddania, ciepła i wierności. Dziewczynka pokonuje Zło, ponieważ w poszukiwaniach Kaya towarzyszą jej wiara, nadzieja i miłość. Tak więc skoro lód musi roztopić się w gorących promieniach słońca, wówczas siły Zła zmuszone są ustąpić przed Dobrem.

Baśń o Królowej Śniegu zawiera w sobie trzy przesłania. Pierwszym z nich jest wielka siła miłości, która jest w stanie przezwyciężyć wszystko, lecz może to zrobić tylko wtedy, kiedy pozbawiona jest egoizmu. Kolejne przesłanie mówi o tym, że nie wolno nam patrzeć na świat tak, jak gdyby w naszym oku tkwił odłamek szatańskiego zwierciadła. Trzeba widzieć wszystko to, co jest piękne w drugim człowieku, a także w otaczającej nas przyrodzie, ponieważ dopiero wówczas będziemy naprawdę szczęśliwi. I na koniec musimy pamiętać, że prawdziwy i szczery przyjaciel nigdy nas nie opuści w potrzebie, lecz my również nie możemy zostawić ludzi, którzy nam zaufali i obdarzyli nas swoją przyjaźnią.


Oto tytuły baśni, które ukazały się 
w wydaniu z 1974 roku:


Świniopas
Dzielny ołowiany żołnierz
Pasterka i kominiarczyk
Pewna wiadomość
Pięć ziarnek grochu
Księżniczka na ziarnku grochu
Ogrodnik i jego chlebodawcy
Stokrotka
Bzowa babuleńka
Słowik
Igła do cerowania
Latający kufer
Calineczka
Len
Nowe szaty cesarza
Dzikie łabędzie
Stara latarnia
Dziewczynka z zapałkami
Kogut podwórzowy i kogucik na dachu
Ole Zmruż-oczko
Brzydkie kaczątko
Królowa Śniegu
Imbryk
Bałwan ze śniegu

Do treści Baśni dołączono również Dzieje życia Hansa Christiana Andersena.







sobota, 9 kwietnia 2016

Mika Waltari – „Mikael. Mikael Hakim” # 2













Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa. Dziękuję!



Wydawnictwo: KSIĄŻNICA/
GRUPA WYDAWNICZA PUBLICAT S.A.
Katowice 2015
Tytuł oryginału: Mikael Hakim
Przekład: Zygmunt Łanowski




Imperium Osmańskie (inaczej: imperium dynastii Osmanów lub imperium ottomańskie) było tureckim państwem położonym na Bliskim Wschodzie i założonym przez jedno z plemion tureckich w zachodniej Anatolii. Od XIV do XX wieku obejmowało Anatolię, południowo-zachodnią część Azji, północną Afrykę oraz południowo-wschodnią Europę. W kręgach dyplomatycznych, aby określić dwór sułtana, a potem również całe państwo tureckie, stosowano termin Wysoka Porta. W XVI i XVII stuleciu Imperium Osmańskie było jednym z najpotężniejszych państw świata pod względem politycznym i militarnym. Wtedy też kraje europejskie poczuły się poważnie zagrożone permanentnym rozwojem imperium na Półwyspie Bałkańskim. 

Imperium dynastii Osmanów zostało założone przez Osmana I (1258-1324). W języku arabskim jego imię brzmi Uthman, dlatego też alternatywna nazwa sułtanatu to imperium ottomańskie. W pierwszych wiekach swego istnienia było to państwo dość agresywne i prowadziło politykę skierowaną na bezustanne podboje. W XIII i XIV stuleciu tureckim władcom udało się dokonać podboju całej Anatolii, a także rozpocząć trwające od ponad dwóch wieków okupowanie Półwyspu Bałkańskiego, przez co etapowo podporządkowywali sobie skonfliktowane i słabe państewka feudalne, w których rządy sprawowali chrześcijańscy władcy. Późniejszy rozwój imperium został jednak powstrzymany przez islamskich przywódców religijnych, którzy byli przeciwni wdrażaniu wszelkiego rodzaju wynalazków zapożyczonych z Europy, takich jak kompas czy zegar. Uważali oni bowiem, że rytm dnia muzułmanina powinien być uzależniony i regulowany przez cykl modlitw. Porażka w bitwie pod Wiedniem w dniu 12 września 1683 roku dała początek wypieraniu Turków z terenów Europy.

Osman I 
Pierwszy sułtan Osmanów i założyciel dynastii.
Portret powstał około 1580 roku. 
Imperium ottomańskim władał sułtan, który generalnie był władcą despotycznym, o którym wręcz mówiono, że jest panem ludzkich karków. Wszystkich poddanych traktował niczym swoich niewolników. Zarówno państwo, jak i cała ziemia znajdująca się w obrębie państwa traktowana była jako dziedziczna własność dynastii Osmanów. Zdanie sułtana uważano za świętość, natomiast jedynym ograniczeniem jego władzy było religijne prawo, czyli szariat. Sułtan nigdy nie mógł sprzeciwić się zasadom szariatu. Sułtana nazywano także kalifem, czyli sługą dwóch świątyń, co miało swoje odniesienie do opieki nad Mekką i Medyną. Sułtan był również imperatorem Wschodu i Zachodu, natomiast wykorzystując perskie wzorce ustrojowe nazywano go także panem królów (padyszachem) bądź królem królów (szachinszachem). Ponadto sułtani zwykli byli tytułować samych siebie rzymskimi cesarzami. Tak było po zdobyciu Konstantynopola w 1453 roku.

Do pomocy w rządzeniu każdy sułtan miał swoich urzędników. Najwyższym z nich był wielki wezyr, który odpowiedzialny był za koordynację prac urzędów, politykę zagraniczną, ogólną politykę wewnętrzną w państwie, a nierzadko dowodził także wyprawami wojennymi. Oprócz niego władzę sprawowało jeszcze dwóch wezyrów niższego stopnia. Byli też dwaj ministrowie, którzy zajmowali się finansami i skarbowością. Z kolei çavus başi (czyt. czawus baszi) kierował dworem oraz wymiarem sprawiedliwości, zaś kapudan pasza dowodził wojenną flotą. Kahyabey kierował natomiast kancelarią sułtana, a dwóch kadi asker odpowiadało za wojskowe sądownictwo. Najwyżsi rangą urzędnicy wchodzili w skład Dywanu, czyli rady nadzorczej sułtana, która bardzo często obradowała sama i – niemalże jak rząd – zajmowała się kwestiami, które powierzał jej sam władca.  

Ogólnie Imperium Osmańskie było państwem posiadającym feudalną strukturę i ogromne wpływy o charakterze militarnym i biurokratycznym. Było ono na tyle sprawne pod względem administracyjnym, iż w Europie pomiędzy wiekiem XV a XVII wśród szeregu rządzących i filozofów społecznych panowało przekonanie o niemalże doskonałości systemu tureckiego, który usiłowano w mniejszym bądź większym stopniu naśladować. Fakt ten spowodował, że w Europie zaczęła pojawiać się władza absolutna.

Sulejman I Wspaniały 
W swej gospodarczej organizacji Imperium Osmańskie było także państwem łupieskim, które swój złoty okres przeżywało w czasie grabienia podbijanych terenów. Tego rodzaju organizacja była spuścizną po koczowniczych początkach imperium, kiedy to mocarstwo było jedynie jednym z wielu łupieżczych sułtanatów, jakie istniały na terenie Azji Mniejszej. Imperium nie zdołało jednak wytworzyć klasy średniej i zalążków nowoczesnej gospodarki kapitalistycznej, co spowodowane było nadmierną biurokratyzacją i militaryzacją życia społecznego. Sytuacja ta doprowadziła do tego, że od XVII wieku Imperium Osmańskie powoli zaczynało chylić się ku upadkowi, natomiast w XVIII wieku, a zwłaszcza w wieku XIX, Turcję określano chorym człowiekiem Europy. Niemniej należy przyznać, że pomiędzy wiekiem XV a XVIII, na tle państw europejskich targanych wojnami, imperium ottomańskie stało się oazą stabilności, a przyczyną takiej sytuacji były rozwój handlu i względna zamożność, co z kolei spowodowało, iż ludność chłopska pochodząca z terenów cesarstwa Habsburgów i mająca dosyć wojen oraz religijnych prześladowań, szukała schronienia na terenach imperium dynastii Osmanów.

Nie bez powodu zaczęłam swój wpis od krótkiej charakterystyki Imperium Osmańskiego. W ostatnim czasie w Polsce wiele mówi się o tym państwie, a to z powodu serialu produkcji tureckiej Wspaniałe stulecie, który – przynamniej – w naszym kraju bije rekordy popularności. Głównym bohaterem serialu jest Sulejman I Wspaniały (1494-1566), którego rządy przypadły na lata 1520-1566. Wspomniany sułtan był jednym z najwybitniejszych władców Imperium Osmańskiego, natomiast ogromny wpływ na jego rządy miała jedna z jego żon – Rusinka o imieniu Hürrem (ok. 1505-1558), która zyskała sobie przydomek Roksolana. Na świat przyszła w państwie rządzonym przez dynastię Jagiellonów.

Sulejman Wspaniały był wybitnym dyplomatą oraz nieprzeciętnym wodzem. To on wyprowadził Turcję z dyplomatycznego odizolowania względem Europy, w której państwo znajdowało się z powodu konfliktu istniejącego pomiędzy muzułmanami a chrześcijanami. Osobiście sułtan stał na czele trzynastu kampanii wojennych, dzięki którym zdołał rozszerzyć granice imperium. Jednym z kierunków ekspansji, jakie zaplanował sobie osmański władca, była właśnie Europa. A zatem w 1521 roku zdobył Belgrad, skąd ruszył dalej w kierunku północnym. Z kolei w bitwie pod Mohaczem, która rozegrała się 29 sierpnia 1526 roku, Sulejman Wspaniały pokonał węgierskiego króla Ludwika II Jagiellończyka (1506-1526). Wtedy też śmierć węgierskiego monarchy otworzyła drogę Habsburgom do sięgnięcia po koronę świętego Stefana zwanego Węgierskim (ok. 969-1038). Był on pierwszym węgierskim władcą koronowanym na króla. Sytuacja ta całkowicie zrujnowała plany Jagiellonów w kwestii dominacji w Europie Środkowej. W tym samym czasie Sulejman Wspaniały parł dalej, jednak w 1529 roku bez skutku oblegał Wiedeń.


Odnalezienie ciała króla Ludwika II Jagiellończyka pod Mohaczem
Obraz został namalowany w 1860 roku.
autor: Bertalan Székely (1835-1910)

W czasie panowania Sulejmana Wspaniałego relacje polsko-tureckie były dość dobre. Sułtanowi zależało bowiem na tym, aby nasz ówczesny władca Zygmunt I Stary (1467-1548) nie angażował się w konflikt militarny pomiędzy Habsburgami a Turcją. Polskiemu królowi na rękę było natomiast bezpieczeństwo na granicy południowej, ponieważ w tym czasie Zygmunt Stary swoją uwagę skupiał raczej na konflikcie z Moskwą. Tak naprawdę to Zygmunt Stary był pierwszym katolickim władcą panującym w Europie, który zdecydował się zawrzeć pokój z państwem islamskim.

Wyżej wspomniałam już, że Hürrem (Roksolana) miała ogromny wpływ na Sulejmana. Przypuszczalnie była ona jedyną żoną sułtana, którą ten naprawdę kochał. Wiadomo, że pochodziła z Rusi, która w tamtym czasie stanowiła część Rzeczypospolitej. Najprawdopodobniej Hürrem została porwana w jasyr, a potem sprzedana do haremu sułtana. Kobieta rozkochała w sobie potężnego władcę i przez ponad trzydzieści lat ingerowała w decyzje podejmowane przez Sulejmana Wspaniałego. Zdaniem historyków zachowało się dwa listy Roksolany do Zygmunta II Augusta (1520-1572), choć zapewne było ich znacznie więcej. Co ciekawe, Hürrem wysłała również Zygmuntowi Augustowi własnoręcznie haftowane kalesony. Do polskich królów pisał także sam sułtan, który przez wiele lat traktował Zygmunta I Starego jak brata, co w dyplomatycznym języku turecko-osmańskim było czymś zgoła naturalnym. Sulejman Wspaniały zmarł podczas oblężenia Szigetváru na Węgrzech, zaś jego ciało przetransportowano do Stambułu, gdzie został pochowany obok ukochanej Hürrem.

Hürrem (Roksolana) – najukochańsza
i najbardziej wpływowa żona 
Sulejmana Wspaniałego
Portret pochodzi z XVI wieku.
Do takiego właśnie Imperium Osmańskiego rządzonego przez Sulejmana I Wspaniałego trafia główny bohater drugiej części dylogii Miki Waltariego. Drugi tom swoją premierę miał w 1949 roku. W pierwszej części poznaliśmy Mikaela Karvajalka, który jako bardzo młody chłopak podróżuje po szesnastowiecznej Europie i przeżywa swoje mniej lub bardziej niebezpieczne przygody. Wikła się także w szereg problemów, z których większość wykreowana jest na jego własne życzenie. Naiwność naszego bohatera jest tak wielka, że czasami czytelnik ma ochotę potrząsnąć nim, aby ten wreszcie zaczął używać rozumu zamiast bezgranicznie ufać ludziom, którzy na to zaufanie zupełnie nie zasługują, co oczywiście widać na pierwszy rzut oka. Jedynie Mikael nie dostrzega ich fałszu.

Tym razem w wyniku zbiegu dramatycznych okoliczności Mikael Karvajalka trafia na statek, aby w ten sposób dostać się do Ziemi Świętej. Opuszczając Rzym nie czuje się najlepiej pod względem moralnym. Otóż, jeszcze nie tak dawno brał udział w grabieży Wiecznego Miasta, której dokonywały wojska cesarza Karola V Habsburga (1500-1558). Mikael nie może pojąć, jak to się stało, że wystąpił przeciwko papieżowi! Tak więc w ramach pokuty pragnie wyruszyć do Ziemi Świętej, aby zmazać swoją winę. W związku z tym, w przebraniu udaje się do Wenecji i wchodzi na pokład wspomnianego wyżej statku. Wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby nie pech, który wciąż towarzyszy Mikaelowi. W trakcie przeprawy przez morze na statek napadają piraci, którzy są niesamowicie okrutni. A zatem jeszcze chwila, a nasz bohater straci głowę i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Piraci bowiem ścinają głowy wszystkim, którzy nie są muzułmanami. Wraz z Mikaelem na statku są też jego przybrany brat o imieniu Antti oraz mały piesek bez oka, którego Mikael uratował niegdyś przed pewną śmiercią. Od tamtego czasu zwierzę towarzyszy mu w każdej niedoli i jest dla niego przyjacielem, o jakim czasami można sobie tylko pomarzyć.

Ponieważ Antti jest silny i dobrze zbudowany udaje mu się uniknąć śmierci. W końcu jako niewolnik w państwie sułtana Sulejmana Wspaniałego będzie niezwykle pożądanym towarem. Mikael natomiast nie może liczyć na tego rodzaju szczęście. Kiedy więc przychodzi na niego kolej, aby zostać ściętym, nagle bez wahania nawraca się na islam. Pamiętajmy, że jeszcze nie tak dawno jedyne o czym marzył to zostać katolickim duchownym! Jak to w obliczu zagrożenia życia szybko zmieniają się człowiekowi poglądy, prawda? No cóż, bez względu na to, czym kieruje się nasz bohater jedno jest pewne: ratuje głowę i trafia do tureckiej niewoli, co w konsekwencji zaprowadzi go na dwór Sulejmana Wspaniałego. Nie bez znaczenia będzie też jego dość rozległa wiedza dotycząca leczenia rozmaitych chorób, którą jeszcze w dzieciństwie zdobył od fińskiej znachorki. To pod bezpiecznym dachem Pirjo schronił się, kiedy Jutowie wymordowali jego rodzinę.

Oblężenie Wiednia w 1529 roku,
w którym udział bierze także 
Mikael el-Hakim.
Spędzając czas na dworze sułtana Mikael – już nie Karvajalka, lecz el-Hakim – znów wplątuje się w kłopoty, które mogą mieć bardzo poważne konsekwencje. Któregoś dnia ktoś może przecież „poprosić” go, aby popełnił samobójstwo, o ile najpierw inni nie wykonają na nim wyroku śmierci, jeśli uznają, że przestał być użyteczny albo zwyczajnie zdradził władcę bądź któregoś z jego ważnych urzędników. Mikael el-Hakim musi zatem bardzo uważać na to, po której stronie się opowiada, zważywszy że na dworze praktycznie rządzi Hürrem, zamiast Sulejmana. Podczas swojego pobytu w Imperium Osmańskim Mikael bierze też udział w oblężeniu Wiednia przez wojska sułtana, jak również podróżuje po krajach muzułmańskich. Prawdę powiedziawszy jego życie wcale nie przypomina egzystencji niewolnika. Mikael może korzystać z szeregu przywilejów pod warunkiem jednak, że będzie posłusznie wykonywał rozkazy i nie straci czujności. Oczywiście centrum jego życia stanowi kobieta. Jeszcze podczas podróży statkiem poznał niewiastę o „złych” oczach i teraz dzieli z nią życie, co wcale nie jest takie proste. Nie dość, że Giulia nie ma łatwego charakteru, to jeszcze dodatkowo jest pazerna, chodzi własnymi drogami i nie spowiada się Mikaelowi ze swoich czynów, co może ściągnąć niebezpieczeństwo na ich głowy. Cóż za głupia niewiasta!

Podobnie jak w części pierwszej, tak i tutaj Mika Waltari przeplata kwestie polityczne z osobistymi problemami bohaterów, szczegółowo nakreślając tło historyczne. Mikael el-Hakim stale głowi się też nad tajnikami kobiecej duszy. Trudno jest mu bowiem zrozumieć postępowanie kobiet, a szczególnie tej jednej, z którą dzieli życie. Wiele też myśli o sułtance Hürrem, która tak bardzo owinęła sobie wokół palca najpotężniejszego władcę świata. Mikael nie wstydzi się także łez i pomimo że jest mężczyzną płacze, jeśli akurat zajdzie ku temu potrzeba. Nawiązuje bowiem szereg przyjaźni, z których nie każda przetrwa próbę czasu. Wciąż jest jednak czujny. Wydaje się, że chyba jednak wyciągnął wnioski z poprzednich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Ponieważ narracja nadal prowadzona jest w pierwszej osobie, więc czytelnik ma sposobność dokładniejszego poznania emocji głównego bohatera. Możemy zatem wczuć się w poszczególne sytuacje w zależności od ich charakteru i miejsca występowania.

Przyznam, że trudno jest mi obiektywnie wypowiedzieć się na temat drugiej części dylogii, jak i całości tej historii, ponieważ Mika Waltari to mój ulubiony autor od wielu, wielu lat. Każdą jego książkę czytam z ogromnym zainteresowaniem i wciąż od nowa podziwiam jego niezwykłą umiejętność snucia dość trudnych tematycznie historii. Czytając biografię Miki Waltariego można dojść do przekonania, że tak naprawdę najlepsze książki autor tworzy wówczas, kiedy jego stan emocjonalny nie jest w najlepszej kondycji. Przynajmniej tak było w przypadku fińskiego Autora. Możliwe więc, że pisanie stanowi swego rodzaju formę terapii. Na pewno Mikael Karvajalka, jak i Mikael Hakim są powieściami, obok których nie można przejść obojętnie, jeśli lubi się tego rodzaju literaturę. Przygody głównego bohatera potrafią wciągnąć już od pierwszej strony, natomiast sam Mikael jest postacią tak bardzo skomplikowaną, że pod względem psychologicznym trudno jest ocenić go jednoznacznie. Czyżby zatem Mika Waltari udzielił mu cech, które sam posiadał?














środa, 9 marca 2016

Mika Waltari – „Mikael. Mikael Karvajalka” # 1













Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa. Dziękuję!



Wydawnictwo: KSIĄŻNICA/
GRUPA WYDAWNICZA PUBLICAT S.A.
Katowice 2015
Tytuł oryginału: Mikael Karvajalka
Przekład: Zygmunt Łanowski




W XVI wieku w Europie powstał ruch chrześcijański, który nazwano reformacją. Była to reakcja na pojawianie się negatywnych zjawisk, które w tamtym okresie bardzo poważnie trapiły Kościół Katolicki. W związku z tym reformacja skłaniała się także ku dokonywaniu korekt dogmatycznych. Początek reformacji datuje się na 1517 rok, czyli odnosi się do wystąpienia Marcina Lutra (1483-1546). Konsekwencją reformacji było doprowadzenie do zmian nie tylko w samej doktrynie Kościoła Katolickiego, ale również w jego ustroju, co z kolei sprawiło, że powstały niezależne od papieża wyznania protestanckie, jak luteranizm, anglikanizm, kalwinizm, husytyzm, anabaptyzm oraz nowożytny antytrynitaryzm.

Wśród przyczyn reformacji wymienia się przede wszystkim przekonanie o zepsuciu elit Kościoła Katolickiego, czyli rozpustę, materializm, zeświecczenie oraz obojętność dotykające głównie dwór papieski. Elity polityczne niektórych państw uznawały Kościół Katolicki za swojego przeciwnika w walce o władzę. Z kolei papiestwu zarzucano systematyczne bogacenie się. Przedstawicielom reformacji nie podobało się też to, że duchownym nadawane są liczne przywileje. Negowano przymus uiszczania wysokich podatków na rzecz Kościoła, czyli tak zwanej dziesięciny.  Nie bez znaczenia było także pojawienie się zjawiska sprzedaży odpustów, natomiast posługiwanie się w Kościele tylko językiem łacińskim ograniczało liczbę osób, które były w stanie czytać i interpretować Biblię. Czynniki te sprawiły, że nastąpił wzrost niezadowolenia społecznego, co w efekcie doprowadziło do rzeczonej reformacji. Oprócz Marcina Lutra przedstawicielami ruchu byli między innymi Jan Kalwin (1509-1564) czy sam Henryk VIII Tudor (1491-1547).

Po nałożeniu przez papieża Leona X (1475-1521) ekskomuniki na Marcina Lutra w 1521 roku, decydujące znaczenie dla dalszych losów luterańskiej reformacji miały społeczne i polityczne nieporozumienia występujące na obszarze Rzeszy Niemieckiej. Pomimo wysiłków podejmowanych przez Maksymiliana I Habsburga (1459-1519), Cesarstwo nadal pozostawało tworem złożonym z kilkuset jednostek politycznych charakteryzujących się odmienną strukturą społeczna, jak również gospodarczą. Tereny te zamieszkiwane były bowiem przez ludzi, którzy posługiwali się rozmaitymi dialektami, a niekiedy wręcz językami. W ówczesnym świecie nie brakowało różnego rodzaju napięć wśród społeczeństwa, a także krańcowo odmiennych stanowisk poszczególnych władców. Po jakimś czasie ten religijny i społeczny antagonizm rozprzestrzenił się na cały obszar Niemiec. Normą stało się też to, iż w każdym większym ośrodku swoją działalność prowadził teolog, który nie krył swych reformatorskich ambicji.


Przedstawiciele reformacji 
Rycina powstała w XVI wieku.

W związku z powyższym w 1525 roku doszło do wybuchu powstania chłopskiego, które nazwano wojną chłopską. Do konfliktu doszło na terenach południowych i środkowych Niemiec. Wśród powstańców szerzyły się radykalne poglądy autorstwa kaznodziei, który reprezentował skrajny odłam luteranizmu. Mowa oczywiście o Thomasie Münzerze (ok. 1489-1525). Występował on przeciwko istniejącym wówczas porządkowi społecznemu, kościelnej hierarchii oraz prywatnej własności. Niemniej za początek wielkich wojen chłopskich uważa się wystąpienie członków tejże grupy społecznej w 1524 roku w hrabstwie Stuhlingen. Jako podstawową przyczynę wybuchu wojen chłopskich wymienia się najczęściej wzrost ciężarów dworskich. Powstanie w niezwykle szybkim tempie zaczęło rozszerzać się na obszarach Rzeszy Niemieckiej. Sytuacja taka miała miejsce głównie dlatego, że powstańcy popierani byli przez ubogą ludność zamieszkującą w miastach.

Buntownicy formułowali też liczne programy polityczne. Reprezentantem radykalnego ruchu był wspomniany wyżej Thomas Münzer. Z kolei nieco bardziej umiarkowany program został stworzony przez osoby, które nie chciały otwartego konfliktu zbrojnego, lecz zależało im jedynie na poprawie warunków swojego bytu. Program tych ostatnich składał się z tak zwanych dwunastu artykułów, które zawierały między innymi zniesienie poddaństwa oraz obniżenie wymiaru pańszczyzny. Pomimo dążeń do zawarcia porozumienia, powstanie chłopskie nadal toczyło się na obszarze Rzeszy Niemieckiej.

Thomas Münzer
Portret powstał w XVI lub XVII wieku.
autor: Christoph van Sichem 
(1581-1658)
Wiek XVI w Europie to także czas wzmożonej inkwizycji. Na oskarżenia szczególnie ze strony duchowieństwa musiały uważać przede wszystkim kobiety, które trudniły się leczeniem ludzi. Wszystkie zielarki czy znachorki znajdowały się pod lupą nie tylko Kościoła Katolickiego, ale też zwykłego ludu, który mógł, na przykład w ramach zemsty donieść komu trzeba na kobietę z sąsiedztwa, z którą pozostawał w konflikcie. Czasami zdarzało się, że oryginalna uroda takiej niewiasty mogła stanowić powód do wniesienia przeciwko niej oskarżeń o uprawianie magii. Oczywiście tego typu działanie łączyło się z rozpoczęciem procesu, podczas którego delikwentkę poddawało niewyobrażalnym torturom, co w konsekwencji i tak kończyło się spaleniem na stosie. Trzeba było mieć naprawdę ogromne szczęście, aby wyjść z tego żywym. Na torturach nawet święty byłby w stanie przyznać się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Nie ulega wątpliwości, że większość tych kobiet – o ile nie wszystkie – traciło życie, będąc niewinnymi.

W takich właśnie realiach żyje główny bohater dylogii Miki Waltariego – Mikael Karvajalka. Bohater tak naprawdę sam nie wie kiedy dokładnie przyszedł na świat. Najprawdopodobniej było to około 1503 roku. Niestety, narodził się jako bastard, co skutecznie uniemożliwi mu osiągnięcie upragnionego celu w dorosłym życiu. Mikael pamięta natomiast, że w 1509 roku na jego rodzinne miasto Åbo (obecnie Turku – miasto leżące w południowo-zachodniej Finlandii) napadli Jutowie, którzy doszczętnie je zniszczyli, a ludzi wymordowali. Jakimś szczęśliwym trafem rannemu Mikaelowi udało się ujść z życiem i schronić pod dachem znachorki o imieniu Pirjo z rodu Karvajalka. To właśnie po niej nasz bohater przyjął nazwisko. Od swojej przybranej matki osierocony chłopiec uczy się leczenia ziołami, co oczywiście nie jest do końca bezpieczne w dobie inkwizycji. Poza tym uczy się także pisania i czytania. Mikael poznaje również ludzi, którzy wywrą na jego późniejszym życiu spory wpływ.

Pewnego dnia dorastający Mikael trafia do szkoły katedralnej, gdzie do głosu dochodzi pragnienie zostania duchownym. Niestety, nie będzie to takie proste, gdyż Mikael jest bękartem, a takich kapłanów Kościół Katolicki nie chce. Kiedy Szwedzi napadają na Finlandię, Mikael zmuszony jest uciekać z kraju. I tak oto rozpoczyna się jego podróż przez Niemcy, Francję, Hiszpanię i Włochy. W każdym z tych państw nasz bohater zdobywa nie tylko coraz to nowe życiowe doświadczenia, ale też wykształcenie, kiedy zostaje studentem na Sorbonie w Paryżu. Niemalże bez przerwy ma u boku oddanego przyjaciela – puszkarza o imieniu Antti, którego nazywa bratem. Wydaje się, że towarzyszysz jego niedoli pojawia się w życiu Mikaela zawsze wtedy, kiedy ten najbardziej go potrzebuje, bo akurat wpadł w poważne tarapaty. Trzeba dodać, że Mikael Karvajalka co pewien czas wikła się w rozmaite problemy, z których nie zawsze wychodzi bez szwanku. Czasami zostaje okradziony i musi kombinować, jak tu zdobyć środki na utrzymanie, a kiedy indziej dopada go choroba albo ktoś ewidentnie czyha na jego życie i dąży do tego, żeby się go pozbyć. Dlaczego? Co też takiego Mikael Karvajalka uczynił, że ktoś pragnie go zamordować?

Chrystian II Oldenburg 
Mikael to bohater dość naiwny i zbyt wierzący w dobroć drugiego człowieka. Często do zguby doprowadza go także miłość do kobiet. Mogłoby się wydawać, że skoro tak bardzo pragnie zostać osobą duchowną, to płeć piękna nie powinna zupełnie go interesować. Okazuje się, że jest zupełnie inaczej, ponieważ Mikael bardzo łatwo się zakochuje. Może ma na to wpływ fakt, że w którymś momencie chłopak pogodził się już ze swoim pochodzeniem i zaakceptował to, iż z tego powodu nigdy nie zostanie wyświęcony na kapłana? Ale czy na pewno? Może jednak jest jeszcze dla niego jakaś szansa? Może któregoś dnia znajdzie się w sytuacji, kiedy bycie bękartem nie będzie już przeszkodą w zostaniu księdzem? Któż to może wiedzieć. Z drugiej strony jednak obserwując życie niektórych duchownych, Mikael dochodzi do wniosku, że celibat tak naprawdę jest tylko fikcją. 

Na szczególną uwagę zasługuje związek Mikaela z ówczesnym królem Danii, Norwegii i Szwecji – Chrystianem II Oldenburgiem (1481-1559), który odpowiedzialny był za terror zwany Krwawą łaźnią sztokholmską. Była to publiczna egzekucja około stu osób wykonana w dniach 8-9 listopada 1520 roku. Stało się to w Sztokholmie na rynku po tym, jak Chrystian II został królem Szwecji. Zwycięstwo odniesione nad regentem Szwecji – Stenem Sture Młodszym (1493-1520) – otworzyło Chrystianowi II drogę ku przywróceniu funkcjonowania pod jego władzą Unii Kalmarskiej*. Przeciwnicy unii, których pozbawiono przywódcy, byli gotowi uznać władzę nowego króla, lecz tylko w zamian za amnestię. Kilka dni później z inicjatywy arcybiskupa Uppsali – Gustawa Trolle (1488–1535) – zwolenników rodu Sture postawiono przed sądem kościelnym, a ten uznał ich winnymi głoszonej herezji. Tak więc na polecenie króla zostali ścięci. Wśród straconych byli członkowie rady państwa, rajcy sztokholmscy oraz dwóch biskupów. Reakcją na ten mord był wybuch powstania (1521), które w konsekwencji wyniosło na tron Gustawa I Wazę (1496-1560). Nowy władca stracił w masakrze ojca. W ten sposób ostatecznie położono kres Unii Kalmarskiej.  

Podczas swojej podróży po Europie młody Mikael Karvajalka jest świadkiem naprawdę makabrycznych wydarzeń i chyba jedynie cudem udaje mu się zachować głowę na właściwym miejscu. Tak więc znajduje się w samym centrum reformacji oraz politycznych buntów w Niemczech. Z kolei kiedy hiszpański monarcha wysyła konkwistadorów do Nowego Świata, Mikael niemalże przyłącza się do tej wyprawy. Na własne oczy widzi też polowanie na czarownice w małym niemieckim miasteczku i patrzy na śmierć niewinnej dziewczyny. Z kolei podczas panowania papieża Klemensa VII (1478-1534) obserwuje grabież Rzymu.

Mikael zmuszony jest zatem przyglądać się nie tylko egzekucjom wykonywanym na obcych ludziach, ale także na tych, którzy są mu bliscy. Kiedy wydaje mu się, że wreszcie znalazł swoje miejsce w życiu u boku ukochanej kobiety, los znowu z niego kpi i zabiera to, co było dla niego ważne. Czasami można odnieść wrażenie, że nasz bohater nie wie, co tak naprawdę się wokół niego dzieje. Wydarzenia są tak makabryczne, iż ludzki rozum nie może ich pojąć. Wtedy też w umyśle Mikaela rodzi się chęć zemsty, a Kościół Katolicki nie jest mu już tak bliski, jak było to jeszcze kilka lat wcześniej. Dlaczego zatem Mikael pragnie zemsty i kto ma być jej obiektem? Co takiego zdarzyło się w życiu młodego Fina, że jego serce jest pełne żalu do tych, którym wierzył?


Krwawa łaźnia sztokholmska 


Mika Waltari to jeden z moich ulubionych pisarzy klasycznych. Autor moją sympatię zdobył bestsellerową Trylogią rzymską, którą przeczytałam jednym tchem. Każda książka Miki Waltariego stanowi dla mnie nieocenione źródło wiedzy historycznej okraszonej fikcją literacką. Mikael Karvajalka to bez wątpienia doskonała powieść historyczno-przygodowa, w której obok dramatycznych przeżyć głównego bohatera są też i takie wywołujące uśmiech na twarzy czytelnika. Taka życiowa nieporadność Mikaela i pakowanie się w coraz to nowe kłopoty mogą niekiedy być naprawdę zabawne. Oczywiście całą tę historię widzimy oczami młodego Fina. To główny bohater relacjonuje czytelnikowi swoje przygody i opowiada o emocjach, jakie towarzyszyły mu podczas podróży po Europie.

Po raz pierwszy powieść ukazała się w 1948 roku i jak widać do dziś cieszy się ogromną popularnością, o czym świadczą jej kolejne wznowienia. W moim przekonaniu pierwszy tom dylogii o młodym Finie jest doskonałą lekturą dla czytelników, którzy lubią powieści przygodowe z historią w tle. To książka, która wciąga i sprawia, że wraz z bohaterem przeżywamy jego wzloty i upadki, a potem podnosimy się i idziemy dalej, aby poznać kolejne niezwykłe miejsca szesnastowiecznej Europy.












* Unia Kalmarska – unia personalna zawarta latem 1397 roku na zamku w Kalmarze (warownia znajdująca się w średniowiecznej części szwedzkiego miasta Kalmar) pomiędzy Danią, Szwecją i Norwegią.