Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elizabeth Jane Howard. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elizabeth Jane Howard. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 marca 2014

Elizabeth Jane Howard – „Saga rodu Cazaletów. Lata goryczy” #3














Wydawnictwo: AMBER
Warszawa 1996
Tytuł oryginału: The Cazalet Chronicle. Confusion
Przekład: Ewa Spirydowicz



Na chwilę obecną to już ostatnie spotkanie z klanem Cazaletów. Być może jeszcze wrócę do tej sagi rodzinnej, jeśli uda mi się zdobyć dwa kolejne jej tomy w oryginale, ponieważ niestety w Polsce nie zostały one wydane. Jak już pisałam w poprzednich postach, mam nadzieję, że jakiś wydawca sięgnie po ten cykl powieściowy i za jakiś czas polscy wielbiciele sag rodzinnych będą mogli cieszyć się nowym przekładem Sagi rodu Cazatelów.

Trzydzieści lat temu, za radą swojego pasierba – Martina Amisa, Elizabeth Jane Howard rozpoczęła cykl czterech powieści o zmieniających się losach rodziny Cazaletów, których akcja w przeważającej mierze rozgrywa się w czasie drugiej wojny światowej. W pierwotnym zamyśle Autorki miała to być czterotomowa saga. Rzadko zdarza się, aby publikacje żyjącego autora można było zaliczyć do klasyki literatury. W tym przypadku tak właśnie się stało. Sagę rodu Cazaletów okrzyknięto klasyką, zaś cztery wspomniane tomy sprzedano w ponad milionie egzemplarzy. Kiedy Elizabeth Jane Howard skończyła dziewięćdziesiąt lat, Sagę rodu Cazaletów zaadaptowano na słuchowisko radiowe w czterdziestu pięciu odcinkach. Ta epicka historia miała zostać opowiedziana przez Penelope Wilton, która wcieliła się w postać Isobel Crawley w Dowton Abbey. Niemniej jednak, Elizabeth Jane Howard zabiera czytelnika w świat, który znacząco różni się od tego, jaki pokazała Julian Fellows w Dowton Abbey. Rodzina Cazaletów to bez wątpienia klasa średnia, natomiast w żadnym wypadku nie klasa wyższa czy wręcz arystokratyczna. Saga rodu Cazaletów ma znacznie więcej wspólnego ze społeczeństwem opisanym przez Johna Galsworthy’a w Sadze rodu Forsyte'ów, lecz nie można porównywać tych dwóch historii, ponieważ Elizabeth Jane Howard nie wzorowała się na żadnych innych powieściach, kreując tylko i wyłącznie swoją własną rodzinną opowieść. Home Place – duży dom w Sussex – gdzie rodzina Cazeltów gromadziła się początkowo jedynie podczas letnich wakacji, a następnie w czasie wojny, to dom, który był własnością dziadków Autorki, a w którym Elizabeth spędziła większość swojego dzieciństwa. Z kolei cudowna powieściowa guwernantka – panna Millament – to nikt inny, jak tylko guwernantka samej Autorki, natomiast trzy kuzynki: Louise, Polly i Clary, to zdaniem Elizabeth Jane Howard, „trzy różne części jej samej”. Postać Edwarda Cazaleta również nie jest przypadkowa. Za wzór posłużył Autorce jej własny ojciec, który był bohaterem wojennym, posiadał firmę zajmującą się handlem drewna, był kobieciarzem, i tak jak Edward, również molestował seksualnie swoją córkę. Natomiast Villy Cazalet to bohaterka posiadająca cechy matki Autorki, która podobnie jak Villy również była tancerką.

W domu Cazaletów zatrudnia się nianie i szoferów, wysyła się synów do szkół, zaś córki wychowuje i kształci w domu. Kobiety są znudzone swoim życiem, a mężczyźni zdumieni zachowaniem własnych żon. Cazaletowie bardzo delikatnie okazują też swój antysemityzm, natomiast nikt nie zauważa, że ubóstwiana ciocia Rachel jest lesbijką. Wyklucza się posiadanie wyższego wykształcenia podobnie jak miało to miejsce w rodzinie Elizabeth Jane Howard, która przez całe życie czuła się niedouczona. W nawiązaniu do Sagi rodu Cazaletów Autorka powiedziała kiedyś: „Chciałam napisać książkę o tym, w jaki sposób angielski styl życia zmienił się w ciągu lat wojny, zwłaszcza jeśli chodzi o kobiety.” Niemniej jednak Elizabeth Jane Howard nie wierzyła do końca, że wszystkie aspekty życia angielskiego społeczeństwa zmieniły się na lepsze. „Nie możemy zakładać, że ówczesnej służbie powodziło się naprawdę źle. Bo tak nie było. Dzisiejsze sprzątaczki czują się bardziej opuszczone, pijąc w samotności kawę w kuchni.”

Małżeńskiego życia Elizabeth Jane Howard nie można było nazwać szczęśliwym, podobnie jak ma to miejsce w przypadku jej powieściowych bohaterów. Autorka w wieku dziewiętnastu lat poślubiła trzydziestodwuletniego Petera Scotta. Nie była w nim zakochana, natomiast w następstwie kilku romansów męża, Elizabeth opuściła i jego, i małą córeczkę, aby napisać swoją pierwszą powieść. The Beautiful Visit (Piękne wakacje – w wolnym tłumaczeniu – przyp. tłum.) została opublikowana w 1950 roku, natomiast w 1962 roku podczas pewnego literackiego festiwalu Elizabeth spotkała Kingsley’a Amisa, rozpoczynając w ten sposób swój kolejny nieszczęśliwy związek.

Elizabeth Jane Howard napisała dziewięć powieści, zanim była gotowa opisać lata swojej młodości. Mówiła: „Do napisania powieści autobiograficznej musisz dojrzeć jak wino.” Penelope Wilton, przygotowując się do opowiadania Sagi rodu Cazaletów na antenie radia, ze zdumieniem odkryła, że została ona opublikowana w latach 90. XX wieku, natomiast nie w latach 40. jak można byłoby sądzić. Zdaniem Aktorki „Elizabeth Jane Howard posiadała wspaniałą zdolność wycofywania fabuły w czasie, jednocześnie w sposób dokładny, wręcz precyzyjny dbając o najdrobniejsze szczegóły. Nawet język, którego użyła, jest adekwatny do lat minionych, czego przykładem jest slang używany przez pannę Millament. Ponadto język jest żywy i świetnie charakteryzuje minioną epokę. Niemniej jednak, to, co najbardziej uderza czytelnika w >>Sadze rodu Cazaletów<<, to perfekcyjna umiejętność rozumienia ludzi z rozmaitych punktów widzenia. Autorka nie ocenia bohaterów pod względem moralnym, pozostawiając wszelki osąd czytelnikowi. Nawet naganne zachowanie Edwarda wobec własnej córki Elizabeth pozostawia wyobraźni czytelnika, a samego bohatera Autorka traktuje z sympatią. Choć Edward jest bohaterem wojennym, to jednak jest też tchórzem moralnym, co wcale nie przeszkadza Louise, żeby móc go kochać jako ojca.”

Odnośnie własnego życia Elizabeth Jane Howard zwykła mawiać: „Nie czuję żadnej goryczy względem czegokolwiek, co mi się przydarzyło. Nie można być dobrym pisarzem, a jednocześnie być pozbawionym empatii. Powieści, w których bohaterowie są raczej demonizowani niż odkrywani, są jednowymiarowe.” Te słowa stanowią przykład tego, co Martin Amis nazywa „przenikliwym rozsądkiem Elizabeth”. Lin Coghlan, która wraz z Sarah Daniels dostosowywała książki do wymogów słuchowiska radiowego, zgadza się z opinią pasierba Autorki. Mówi: „Elizabeth Jane Howard posiadała sądowniczy zmysł, jeśli chodzi o zachowanie ludzi. Ona nigdy nie wyglądała tak, jak gdyby chciała znaleźć łatwe wyjście z sytuacji, i była najlepsza w ujawnianiu tego, co ludzie robią i dlaczego to robią.”

Twierdzono, że dla Elizabeth Jane Howard rok 2013 będzie rokiem dojrzewania. Podczas gdy ludzie będą gotowi przeczytać opowieść o rodzinie Cazaletów, Autorka będzie kończyć piąty tom Sagi, a to oznaczało, że należało spodziewać się więcej „dobrego wina z jej doskonałej piwnicy.” I tak też się stało, ponieważ w 2013 roku opublikowano ostatni-piąty tom powieściowego cyklu.  

Wróćmy zatem na chwilę do Lat goryczy. Tym razem Elizabeth Jane Howard przenosi nas do 1942 roku. Podobnie jak w przypadku Lat czekania, tutaj również pozostajemy w wiejskiej posiadłości Home Place w Sussex. Wojna trwa w najlepsze, choć w Home Place praktycznie jej nie widać. To Londyn jest tym miastem, które najbardziej cierpi z powodu zbrojnego konfliktu. Owszem, mężczyźni uczestniczą w działaniach wojennych, lecz nie mówi się o tym głośno. Hipokryzja i zakłamanie Cazaletów w dalszym ciągu ma się bardzo dobrze. To wszystko oczywiście dla dobra dzieci, żeby się nie martwiły niepotrzebnie, ale przecież najmłodsze pokolenie wcale nie jest takie nieuświadomione. Większość to już praktycznie dorośli ludzie, stojący u progu założenia własnych rodzin, jak na przykład najstarsza latorośl Edwarda Cazaleta – Louise. Dziewczyna przeżywa nie tylko rozterki miłosne, ale także waha się pomiędzy karierą zawodową a założeniem własnej rodziny. Wygląda na to, że będzie musiała poświęcić swoje pragnienie bycia sławną aktorką na rzecz zostania żoną i matką. Jej wybranek to sporo straszy od niej znany portrecista, który nie kryje swoich bliskich związków z matką. A ta z kolei bacznie przygląda się Louise i robi wszystko, aby ją sobie podporządkować.

Jak już wspomniałam wyżej, akcja Lat goryczy rozpoczyna się w 1942 roku. Dla Anglii i Europy jest to kolejny rok wojny, natomiast dla Cazaletów jest to czas, kiedy muszą uporać się ze śmiercią jednego z członków rodziny. Najbardziej fakt ten przeżywają dzieci, natomiast dorośli jak zwykle starają się o niczym nie mówić. Bardzo wyraźnie widać tutaj znamiona wiktoriańskiego wychowania. Niby coś wydaje się być oczywiste, a jednak niemalże wszyscy zachowują się tak, jak gdyby tego nie było. Bardzo często dorastające dzieci, które niedługo wkroczą w prawdziwą dorosłość, składają same sobie przyrzeczenie, że nigdy nie będą zachowywać się tak, jak robią to ich dziadkowie i rodzice.

Już w tomie drugim na pierwszy plan wysuwał się nie tylko klan Cazaletów, ale także rodzina niejakich państwa Castle. Jessica Castle jest spokrewniona z Villy, która jest żoną Edwarda. To siostra pani Cazalet, która również ma na sumieniu to i owo. Rywalizacja pomiędzy siostrami, która zaczęła się jeszcze w dzieciństwie, trwa nadal, czego jesteśmy świadkami niemalże przez cały tom trzeci. Oczywiście państwo Castle zachowują się niekiedy identycznie jak Cazaletowie. W ich wzajemnych relacjach nie brak hipokryzji, natomiast uczciwość wobec siebie nawzajem też wydaje się być im obca.

Niektórzy z członków rodziny wciąż czekają na tych, którzy najprawdopodobniej już nigdy nie wrócą z wojny. Clary nadal pisze pamiętnik, który ma nadzieję przekazać kiedyś ojcu. Opuszczone kobiety nawiązują romanse. Zaniedbywani przez żony mężczyźni szukają zaspokojenia swoich potrzeb w łóżkach innych kobiet. To wszystko dzieje się na tle działań wojennych i bomb zrzucanych na Londyn. Nie wiadomo jak los Cazaletów potoczy się dalej. Kogo jeszcze przyjdzie im stracić, a kogo zyskać? Jedno jest pewne. Wojna powoli dobiega końca. Wieść o samobójstwie Adolfa Hitlera i kapitulacji Niemiec przynosi spokój. Spokój lecz nie radość, jak można byłoby się spodziewać. Tak długo czekano na dzień zwycięstwa, a kiedy już nadszedł, traktowany jest dość obojętnie. Bo choć skończyła się wojna, to nie skończyły się problemy moralne. Można przypuszczać, że dopiero teraz nadejdzie czas, kiedy trzeba będzie rozliczyć się nie tylko z tymi, których w jakiś sposób się skrzywdziło i zraniło. Trzeba będzie stawić czoło przede wszystkim własnemu sumieniu. A to z pewnością nie będzie już takie łatwe.









wtorek, 18 marca 2014

Elizabeth Jane Howard – „Saga rodu Cazaletów. Lata czekania” #2














Wydawnictwo: AMBER
Warszawa 1996
Tytuł oryginału: The Cazalet Chronicle. Marking Time
Przekład: Elżbieta Delis-Modzelewska





Wrzesień 1939 roku chyba każdemu z nas kojarzy się tylko z jednym wydarzeniem. Adolf Hitler napada na Polskę, a potem stopniowo wchodzi w konflikt zbrojny z kolejnymi państwami Europy, która wciąż czeka na reakcję Ameryki i 32. prezydenta Stanów Zjednoczonych – Franklina Delano Roosevelta (1882-1945). Dwa dni po ataku Niemiec na Polskę, do wojny przystępują Wielka Brytania i Francja. Członkowie rodziny Cazaletów wciąż mają w głowie traumatyczne wydarzenia z czasów pierwszej wojny światowej. Wiadomo jest, że tym razem znów przyjdzie im uczestniczyć w konflikcie zbrojnym. Oczywiście nie wszyscy synowie Williama i Kitty nadają się do brania czynnego udziału w walkach. Dla jednego z nich będzie to debiut, ponieważ poprzednim razem był zbyt młody, aby móc wyruszyć na front. William „Brig” Cazalet wie również, że któryś z nich będzie musiał zostać na miejscu, aby zająć się rodzinną firmą. On już nie może tego robić, gdyż nie pozwala mu na to zdrowie. Niemniej, nie stroni bynajmniej od dawania rad i kontrolowania poczynań swoich spadkobierców w tej kwestii. Najprawdopodobniej to najstarszy syn – Hugh – pozostanie w firmie i będzie nią zarządzał. Stan zdrowia i inwalidztwo, które nabył podczas pierwszej wojny światowej, nie pozwolą mu na czynny udział w działaniach wojennych. Co zatem stanie się z dwoma innymi synami starego Cazaleta? Czy wyruszą na front, aby oddać życie za ojczyznę?

Choć w rodzinie Cazaletów panuje przekonanie, że kobiety są od tego, aby być żonami i rodzić dzieci, to jednak i one nie chcą stać bezczynnie obok i przyglądać się biernie temu, co dzieje się wokół. W miarę swoich możliwości starają się pomagać, choćby jedynie poprzez działalność charytatywną. Jak pamiętamy z poprzedniej części tej rodzinnej sagi (przyp. Lata beztroski), William i Kitty zamknęli swój dom w Londynie i przenieśli się do Sussex do posiadłości Home Place, gdzie bardzo często odwiedzają ich synowie z rodzinami. Teraz, kiedy Wielka Brytania znajduje się w stanie wojny z III Rzeszą, konieczne jest, aby londyńskie domy Hugh, Edwarda i Ruperta również zostały zamknięte, a ich żony i dzieci na stałe przeniosły się do Sussex, gdzie stoi ogromna willa zwana willą „Pod Gruszą”.

Od momentu zakończenia pierwszego tomu sagi, rodzina Cazaletów powiększyła się. Na świat przyszli nowi jej członkowie. Wciąż jednak panuje hipokryzja i zakłamanie, którymi charakteryzują się wzajemne relacje pomiędzy dorosłymi Cazaletami. Praktycznie każdy ma coś do ukrycia. Jedni małżeńskie zdrady, inni ukrywają swoją prawdziwą orientację seksualną, a ktoś inny śmiertelną chorobę. Chyba tylko najmłodsze pokolenie jest w stanie w miarę normalnie egzystować i robić wszystko, aby nie zapętlić się we własne kłamstwa. Z kolei starsze pokolenie w dalszym ciągu trzyma się twardo zasady, którą wypracowało sobie przez lata. Nadal nie wolno głośno mówić o sprawach oczywistych. Nie wolno zdradzać innym własnych przypuszczeń co do istotnych kwestii rodzinnych. Wszyscy doskonale sprawiają wrażenie, że przecież nic takiego się nie dzieje, podczas gdy niektórzy członkowie rodziny mogą już dawno nie żyć.

Tym razem Elizabeth Jane Howard próbuje pokazać czytelnikowi sytuację widzianą oczami trzech dorastających kuzynek: Louise, Polly i Clary. Pierwsza z nich to najstarsza latorośl Edwarda Cazaleta i jego żony – Villy. Dziewczyna ma siedemnaście lat, a największym jej marzeniem jest zostanie sławną aktorką, czemu oczywiście sprzeciwiają się jej rodzice. Oni chcieliby, aby ich córka ewentualnie zdobyła jakiś praktyczny zawód, a potem wyszła za mąż i rodziła dzieci. Louise nie podziela ich sposobu myślenia i w związku z tym bardzo często dochodzi na tym tle do konfliktów pomiędzy nią a rodzicami. Z kolei Polly to córka Hugh Cazaleta i jego małżonki o imieniu Sybil. Dziewczyna panicznie boi się wojny. Kiedy w 1938 roku wydawało się, że do konfliktu zbrojnego jednak nie dojdzie, dziewczyna z wrażenia i ulgi aż straciła przytomność. Tak naprawdę Polly nie wie, co takiego chciałaby robić w życiu. Uważa, że do niczego się nie nadaje. Jej poczucie własnej wartości jest naprawdę niskie. Gdzieś po kątach próbuje malować, ale twierdzi, że nie ma do tego talentu. Natomiast Clary to dziecko Ruperta Cazaleta i jego zmarłej żony – Isobel. Dziewczyna pragnie zostać wielką pisarką. W związku z tym pisze pamiętnik, a także skrobie do szuflady krótkie formy literackie. Clary wreszcie zaczyna akceptować drugą żonę ojca, ale mimo to Rupert nadal jest dla niej najważniejszą osobą w życiu. Kocha swojego ojca ponad wszystko na świecie i drży ze strachu o jego bezpieczeństwo.

Lata czekania to nie tylko opowieść o wojnie i zmaganiu się z jej okrucieństwem. Tak naprawdę dramat rozgrywający się w tamtym okresie czytelnik obserwuje jedynie z boku. Cazaletowie praktycznie cały czas przebywają w Home Place w Sussex, choć od czasu do czasu odwiedzają Londyn, który nie jest wolny od nalotów i bombardowań. Z ust bohaterów dowiadujemy się jak bardzo miasto jest zniszczone i w którym kierunku zmierzają działania polityczne. Jak już wspomniałam powyżej, akcja powieści kręci się wokół córek braci Cazaletów, więc nic dziwnego, że czytelnik ma do czynienia z ich dojrzewaniem i oswajaniem się z dorosłym życiem oraz poznawaniem przez nie reguł, jakimi rządzi się dorosłość. Niektórzy przeżywają istny szok, gdy dowiadują się o sprawach, jakimi na co dzień zajmują się dorośli. W głównej mierze chodzi o seks i używanie słów, które w kręgu rodzinnym uchodzą powszechnie za ordynarne, natomiast w dzieciach budzą ogromną ciekawość.

Książka nie jest też wolna od zabawnych scen z udziałem dzieci. Pomysły, jakie się ich trzymają mogą niekiedy naprawdę solidnie rozśmieszyć, ale także doprowadzić do tragedii, gdyby w porę nie zainterweniowali rodzice. Myślę zatem, że wielbiciele sag rodzinnych nie powinni być zawiedzeni, choć akcja powieści nie toczy się zbyt szybko. Lata czekania obejmują dwuletni okres życia rodziny Cazaletów. To właśnie w tym czasie dotykają ich dramaty, z którymi nie potrafią sobie poradzić. A może nie chcą sobie radzić? Być może znacznie bardziej wolą zajmować się czymś zupełnie innym niż zaprzątać sobie głowę kłopotami?

To, co najbardziej może denerwować u bohaterów, to brak uczciwości z ich strony względem tych, których rzekomo kochają. Czasami można odnieść wrażenie, że dzieci zachowują się bardziej odpowiedzialnie niż dorośli. Dla mnie osobiście saga rodu Cazaletów jest pozycją niezwykle wartościową. Uważam, że jest to lektura, która wiele wnosi do czytelniczego życia moli książkowych. Takie powieści należy odświeżać i o nich pamiętać. 









czwartek, 6 marca 2014

Elizabeth Jane Howard – „Saga rodu Cazaletów. Lata beztroski” #1












Wydawnictwo: AMBER
Warszawa 1996
Tytuł oryginału: The Cazalet Chronicle. The Light Years
Przekład: Wiktoria Melech




Sagi rodzinne na pierwszy rzut oka mogą wydawać się nudne. Bo i cóż takiego ciekawego można napisać o jakiejś tam rodzinie, która tak naprawdę nie przeżyła niczego, co mogłoby zasługiwać na większą uwagę? Lecz z drugiej strony czy tylko życiowe dramaty i tragedie zasługują na spisanie? Ileż to jest rodzin na świecie, które funkcjonują z dnia na dzień bez jakichś większych ekscesów. Inaczej przedstawia się życiorys takiej familii, jeśli jej członkom przychodzi egzystować w czasie masowego zagrożenia ze strony politycznego wroga. Oczywiście tutaj również mogą występować różnice, bo przecież musimy pamiętać, że istnieje coś takiego jak podział klasowy. Inaczej lata wojny przeżywały rodziny pochodzące z wyższej warstwy społecznej, zaś inaczej miało to miejsce w przypadku tych, którzy egzystowali gdzieś na samym dnie. Choć z drugiej strony prawdą jest, że wojna jednym daje, natomiast innym odbiera. Jedni na zbrojnym konflikcie potrafią się solidnie wzbogacić, podczas gdy inni tracą praktycznie wszystko, co zgromadzili przez lata życia.

I tak oto tym sposobem wyruszamy do przedwojennej Anglii, która podobnie jak cała Europa, stoi u progu drugiej wojny światowej. Jest rok 1937. „Śmieszny” Adolf Hitler krzyczy coraz głośniej, czym zyskuje sobie coraz to nowych zwolenników. Rząd Wielkiej Brytanii na czele z premierem Chamberlainem robi, co może, aby zapobiec kolejnemu rozlewowi krwi, wciąż mając w pamięci czas pierwszej wojny światowej, kiedy to wielu obywateli brytyjskich pożegnało się z życiem, a ci, którzy pozostali już do końca swoich dni będą wspominać owe traumatyczne wydarzenia z frontu. Niektórzy budząc się każdego ranka i patrząc w lustro będą czuć nienawiść do wroga za to, że pozbawił ich ręki czy nogi, czym sprawił, że ich życie już nigdy nie będzie takie samo.

W Londynie mieszka rodzina Cazaletów. Są to trzej żonaci bracia, którzy regularnie utrzymują ze sobą kontakt, a niektóre z ich dzieci bardzo się ze sobą przyjaźnią. Rodzice Hugh, Edwarda i Ruperta już jakiś czas temu wyprowadzili się z Londynu i przenieśli do Sussex, aby tam wieść spokojne życie wraz ze swoją jedyną córką – Rachel. Senior rodu – William Cazalet, zwany po prostu „Brig” – stoi na czele rodzinnej firmy, w której pracują jego dwaj starsi synowie – Hugh i Edward. Firma zajmuje się handlem drewna. Hugh i Edward bardzo dobrze pamiętają czas pierwszej wojny światowej. Ten drugi wyszedł z niej praktycznie bez szwanku, ale Hugh bardzo poważnie przypłacił zdrowiem swój udział na froncie. Z kolei Rupert był jeszcze stosunkowo młody, aby móc czynnie w wydarzeniach wojennych uczestniczyć. Lecz jego dosięgło zgoła inne nieszczęście. Bardzo szybko stracił żonę, a kolejna jakoś nie za bardzo przypadła do gustu Cazaletom.

Synowie wraz z rodzinami każde lato spędzają u rodziców w Sussex. Wszyscy czują się tam bardzo dobrze. Mogą obcować z przyrodą i doskonale wypocząć. Oprócz Kitty „Duchy” Cazalet na czoło wysuwa się wspomniana już Rachel. To ona obok swojej matki jest gospodynią domu. Wydawać by się mogło, że Cazaletowie żyją niczym w raju. Nie mają żadnych problemów. Nic złego się nie dzieje w ich wzajemnych relacjach. Istna sielanka. Czy na pewno? Czy Cazaletowie to naprawdę szczęśliwa familia? A może to wszystko, to tylko pozory?

Na Sagę rodu Cazaletów trafiłam na jednym z blogów, które w miarę systematycznie odwiedzam. Ponieważ lubię takie przedwojenne i wojenne klimaty, natychmiast rozpoczęłam poszukiwania tej pięciotomowej serii, spośród której w Polsce wydano w latach 90. XX wieku tylko trzy jej części (przyp. Lata beztroski, Lata czekania, Lata goryczy). Tak więc ten powieściowy cykl wcale nie jest już nowy, a z jego Autorką świat pożegnał się stosunkowo niedawno. Elizabeth Jane Howard zmarła 2 stycznia 2014 roku w wieku dziewięćdziesięciu lat. Co ciekawe, rok wcześniej opublikowano ostatni tom Sagi rodu Cazaletów. Natomiast pierwsze dwie części przeniesiono na ekran.

Gdybym miała ocenić jedynie pierwszy tom tej pięcioczęściowej opowieści o angielskiej rodzinie mieszczańskiej, to zapewne powiedziałabym, że z tej powieści wieje nudą. Przedstawione na przestrzeni dwóch lat losy bohaterów nie wywołują u czytelnika jakiegoś szczególnego zainteresowania. Ot, takie sobie normalne życie rodzinne z codziennymi problemami, a w tle wciąż czuje się powiew epoki wiktoriańskiej.

Jak sam tytuł wskazuje, Lata beztroski to w gruncie rzeczy czas pozbawiony poważniejszych problemów, choć bezustannie słyszy się rozmowy na temat zbliżającej się wojny. Jednak z drugiej strony ludzie jakoś nie za bardzo chcą wierzyć w rychłe jej nadejście. Adolfa Hitlera praktycznie mało kto traktuje poważnie. Lecz mimo to gdzieś w podświadomości bohaterów tli się niewyraźna myśl, że jeśli faktycznie dojdzie do zbrojnego konfliktu, to tym razem będzie naprawdę dramatycznie, a straty okażą się znacznie większe niż te w przypadku pierwszej wojny światowej. Oczywiście Cazaletowie boją się o swoją firmę. Istnieje bowiem zagrożenie, że mogą ją utracić w razie wojny. William nie jest już taki sprawny, jak niegdyś, więc to na jego synów spada odpowiedzialność za rodzinny interes. Jedynie Rupert jest, jak gdyby z dala od tego wszystkiego, bo obecnie pracuje w szkole, a w wolnych chwilach maluje, co stanowi jego największą życiową pasję.

Dzieci młodych Cazaletów również na swój własny sposób pojmują ewentualną wojnę. Jedne są przerażone i wręcz histerycznie obawiają się śmierci, zaś inne odczuwają swego rodzaju radosne podniecenie na samą myśl o bombardowaniu. Praktycznie spora część fabuły kręci się właśnie wokół najmłodszego pokolenia Cazaletów. Z kolei ich rodzice to typowi przedstawiciele angielskiego społeczeństwa wyższych sfer. Niektóre z kobiet zachowują się tak, jak gdyby wciąż panowały konwenanse charakterystyczne dla epoki wiktoriańskiej. Nie można się jednak temu dziwić, bo przecież tak właśnie zostały wychowane. Małżeński seks stanowi dla nich przykry obowiązek, który kojarzy im się z tym, co najgorsze. W takiej sytuacji mężowie radzą sobie w inny sposób i zaspokajają swoje potrzeby z dala od małżeńskiego łoża. Małżonki służą im jedynie do tego, aby mieć ślubne potomstwo. W związku z tym pojawiają się „tajemnice”, o których wiedzą też inni, ale głośno nie należy o tym mówić, bo przecież to nie wypada. W końcu rolą kobiety jest rodzić dzieci i zajmować się domem, zaś mężczyźnie należy dać pełną swobodę.

Pojawia się tutaj również problem miłości lesbijskiej. Oczywiście nie jest ona wyraźnie wyeksponowana, ale współczesny czytelnik bardzo łatwo może domyślić się o co tak naprawdę chodzi. Przyjaźń pomiędzy dwiema dorosłymi kobietami nie jest bynajmniej czysto platoniczna. Z uwagi na brzmiące w tle echa epoki wiktoriańskiej, nie można o tego rodzaju relacjach mówić wprost, więc krąży się wokół nich i pozwala czytelnikowi na własną interpretację. Prócz tego, wśród żeńskich charakterów występuje również tak zwana „czarna owca”. Niby wszyscy ją tolerują, bo nie może być inaczej, ale gdyby jej nagle zabrakło, to raczej nikt nie roniłby za nią łez, włączając w to być może nawet jej własnego męża.

Kiedy tak zaczniemy bliżej przyglądać się poszczególnym bohaterom, dojdziemy do wniosku, że oni żyją w jakimś swoim zakłamanym świecie, w jakiejś totalnej schizofrenii. Ich sposób myślenia bardzo często nie pokrywa się z tym, co pokazują czyny. Nie stać ich na szczerą rozmowę z partnerem/partnerką, choć w swoim związku nie zawsze czują się komfortowo. Czasami wystarczy jedynie jakaś namiastka przyjaznego gestu ze strony innej kobiety/mężczyzny, aby od razu dać się ponieść emocjom.

Tak jak wspomniałam wyżej, Lata beztroski mogą na początku nieco czytelnika wynudzić, ale nie należy się zniechęcać. Większa część powieści jest dość monotonna. Dopiero pod koniec coś zaczyna się dziać. Być może ma to związek z faktem, iż wbrew pozorom, wojna puka już do drzwi posiadłości Cazaletów. Mam nadzieję, że kolejny tom przyniesie więcej emocji, bo zamierzam przeczytać całość, bez względu na to, jakie wrażenia będą mi towarzyszyć podczas lektury. Mam też nadzieję, że teraz, po śmierci Autorki, jakieś polskie wydawnictwo pokusi się o wznowienie tych trzech dostępnych tomów i wydanie po raz pierwszy kolejnych dwóch, bo uważam, że mimo wszystko warto zainwestować w Sagę rodu Cazaletów.