Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imperium Rzymskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imperium Rzymskie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 listopada 2018

Ośmiu najbardziej krwawych rzymskich cesarzy






Bezwzględni i brutalni rzymscy cesarze słynęli przede wszystkim z tego, iż podczas swojego panowania stosowali niewyobrażalny terror. Lecz którego z nich można określić mianem najbardziej krwawego cesarza, skoro każdy miał na sumieniu niezliczoną liczbę okrucieństw? Przyjrzyjmy się zatem bliżej ośmiu najbardziej krwawym władcom Imperium Rzymskiego.

Wielu z nas zna rzymskich cesarzy i potrafi nawet wymienić ich z imienia. Wiadomo, że byli gniewni, źli i bardzo niebezpieczni. Któż nie zna Luciusa Domitiusa Ahenobarbusa, który po adoptowaniu przez Klaudiusza (10 p.n.e.-54 n.e.) zmienił imię na Nero Claudius Caesar Drusus Germanicus i zapisał się w historii jako okrutny Neron mordujący chrześcijan? Albo któż z nas nie słyszał o Kaliguli, który torturował i mordował bez mrugnięcia okiem? W rzeczywistości – jak podkreślają historycy – wielu cesarzy z poniższej listy było naprawdę kompetentnych w kwestii wykonywania swojej funkcji władcy, a nawet nieprzeciętnie utalentowanych, jeśli chodzi o zarządzanie państwem. Niemniej niektóre mroczne opowieści na ich temat nie zawsze były jedynie wytworem wyobraźni tego, kto puszczał je w obieg. Z kolei niektóre z „przestępstw”, których dopuścili się owi władcy, a które szokowały ówczesne społeczeństwo, jak na przykład skłonność do publicznych wystąpień, dziś nikogo by już nie oburzyły. Tacy cesarze, jak Neron czy Domicjan, przeszli natomiast do historii jako przykłady nieobliczalnych, paranoicznych tyranów. Inni zaś, jak Dioklecjan, byli doskonałymi administratorami i dzięki temu ich rządy należały do naprawdę udanych. Jeśli natomiast ktoś z poddanych był chrześcijaninem, to wtedy musiał na siebie bardzo uważać, ponieważ jego życie stale było zagrożone. Nawet pod władzą najgorszych cesarzy, Rzym wciąż funkcjonował, ale zaangażowanie w życie publiczne mogło stać się zdecydowanie niebezpiecznym zajęciem. 

Tyberiusz, Tiberius Claudius Nero (42 p.n.e.-37 n.e.; rządy: 14-37)

Tyberiusz był następcą Oktawiana Augusta (63 p.n.e.-14 n.e.). August bardzo nie chciał, aby Tyberiusz objął kiedyś po nim władzę w Imperium Rzymskim. Na swego sukcesora wyznaczył go dopiero po przedwczesnej śmierci swoich wnuków, Gajusza (20 p.n.e.-4 n.e.) i Lucjusza (17 p.n.e.-2 n.e.), oraz po wygnaniu ich młodszego brata, Agryppy Postumusa (12 p.n.e.-14 n.e.), co sprawiło, że Tyberiusz stał się jedynym po linii prostej spadkobiercą żyjącego jeszcze cesarza. Tyberiusz był utalentowanym dowódcą wojskowym i szanował autorytet Senatu. Jego plany na przyszłość były jednak coraz bardziej podejrzane i mroczne, co pozwoliło mu zyskać pewną grupę zwolenników i ostatecznie doprowadziło do ostrego sporu z Agrypiną Starszą (ok. 14 p.n.e.-33 n.e.), która była wdową po wojennym bohaterze i jednocześnie bratanku Tyberiusza – Germaniku (15 p.n.e.-19 n.e.). Niestety, Tyberiusz polegał na ambitnym i bezwzględnym Luciusie Aeliusie Seianusie, znanym jako Sejan (20 p.n.e.-31 n.e.), który nie stronił od stosowania terroru. Okrutna działalność Sejana zakończyła się dopiero wtedy, gdy Tyberiusz dowiedział się, iż jego ulubiony żołnierz planuje przejąć władzę. Kazał go więc aresztować i stracić.


Wygnanie Tyberiusza
Obraz pochodzi z 1850 roku.
autor: Félix Joseph Barrias (1822-1907)


Od tamtej pory Tyberiusz zaczął cierpieć na obsesyjną podejrzliwość wobec wszystkich, którzy go otaczali. Wycofał się na wyspę Capri i tam ustanowił prawo, na podstawie którego każdy, kto dopuści się zdrady (maiestas) albo kogo Tyberiusz będzie o taką zdradę podejrzewał, zostanie skazany na śmierć. Rzymscy historycy, Swetoniusz (ok. 69-130) i Tacyt (ok. 55-120), ukazują nam zatem obraz Tyberiusza żyjącego na Capri jako zdeprawowanego pod względem seksualnym drapieżnika. Taki portret cesarza może nie być do końca prawdziwy, co jednak możemy zawdzięczać bardziej kolorowej wyobraźni historyków, niż twardym faktom. Z drugiej strony prawdą jest, że Tyberiusz topił w morzu każdego wroga, który stanął mu na drodze, a którego cesarz chciał się pozbyć. W porównaniu do swoich niektórych następców, Tyberiusz nie był potworem, ale z pewnością nadał ton temu, co miało dopiero nadejść.

Kaligula, Gaius Iulius Caesar Germanicus (12-41; rządy: 37-41)

Kaligula umieszcza prochy swej matki 
i brata w grobowcu przodków
Obraz został namalowany w 1647 roku.
autor: Eustache Le Sueur (1617-1655)
Gajusz, czyli Kaligula zwany też „bucikiem”[1] jest znany przede wszystkim ze swych ekscentrycznych działań, takich jak wypowiadanie wojny morzu albo ogłaszanie samego siebie bogiem. Jego rządy zaczęły się całkiem obiecująco, lecz po poważnym ataku choroby rozwinęła się u Kaliguli paranoja, która doprowadziła go do niepokojąco chaotycznego zachowania. Prawdopodobnie był także uwikłany w kazirodczy związek ze swoją siostrą, Julią Druzyllą (16-38), którą nazwał swoją spadkobierczynią. Gajusz czerpał szczególną radość z upokarzania członków Senatu, twierdząc, że mógłby w nim zasiadać każdy, nawet jego własny koń. Nie jest jednak prawdą, że Kaligula kiedykolwiek przyprowadził do Senatu swego ulubieńca. To tylko legenda, którą powtarzano tak uparcie, że w końcu wielu w nią uwierzyło. Jako syn germańskiego wybitnego generała, Gajusz pragnął podnieść swe militarne kwalifikacje, chociaż jego kampania w Germanii (obecnie Niemcy) zapewniła mu niewiele korzyści, zaś zupełnie nieudana inwazja na Brytanię (obecnie Wielka Brytania) przeistoczyła się w bitwę z morskim bogiem, Neptunem. Źródła historyczne podają, że Kaligula nakazał swoim żołnierzom, by zaatakowali mieczami fale morskie, natomiast jako łup zebrali muszle. 

Gajusz ogłosił siebie bogiem i użył swego boskiego statusu, aby ustalić, czym tak naprawdę jest monarchia absolutna w Imperium Rzymskim i kto powinien być najwyższym władcą. Podążał za przykładem Tyberiusza, który przypisywał prawdziwą lub wyimaginowaną zdradę swoim wrogom, tylko dlatego, aby wyeliminować ich z gry. W końcu sam padł ofiarą spisku. Niejaki Kasjusz Cherea (?-41), który był trybunem pretorianów, zaaranżował zamach na Kaligulę. Szalonego cesarza zaatakowano w drodze z teatru do pałacu cesarskiego i zadano mu łącznie około trzydziestu ciosów. Tak naprawdę Kasjusz powinien był zbuntować się przeciwko spiskowi, ponieważ Kaligula była „nieśmiertelnym bogiem” i de facto nie można go było zabić. Okazało się jednak inaczej. Gajusz wyzionął ducha jak każdy inny śmiertelnik.

Neron, Nero Claudius Caesar Drusus Germanicus (37-68; rządy: 54-68)

Neron to jeden z tych rzymskich cesarzy, których najbardziej nienawidzimy i to nie bez powodu. Prawda jest taka, że Neron był dość kompetentnym władcą i administratorem państwa, któremu pomagali bardzo zdolni mężczyźni, w tym jego nauczyciel – pisarz i filozof Seneka Młodszy (4 p.n.e.-65 n.e.). Bez wątpienia Neron był także mordercą. Najpierw rozkazał bowiem otruć na oczach biesiadników swego przyrodniego brata, Brytanika (41-55), który stał mu na drodze do władzy. Potem rozwiódł się ze swą żoną Oktawią (40-62), aby poślubić wieloletnią kochankę, Poppeę Sabinę (ok. 30-65), którą pewnego dnia po pijanemu i pod wpływem środków odurzających, skatował tak, że na skutek odniesionych obrażeń zmarła. Poppea zabrała do grobu także ich nienarodzone dziecko. Dlaczego Neron dopuścił się tej okrutnej zbrodni? Otóż dlatego, ponieważ był szaleńcem oskarżającym żonę o cudzołóstwo. Prawdopodobnie to właśnie Poppea namówiła go do tego, by zamordował własną matkę. Najpierw Neron zaaranżował rzekomy wypadek na łodzi, lecz gdy Agrypina Młodsza (15-59) zdołała się w jakiś sposób uratować, jej szalony i bezwzględny syn wydał rozkaz zabicia jej w sposób bardziej bezpośredni. Następnie, w przypływie wielkiego gniewu, skatował Poppeę, gdy ta była brzemienna.


Neron wydaje rozkaz zamordowania swej matki
Obraz powstał w XVII wieku.
Autor: Noël Coypel (1628-1707)


Wbrew powszechnie funkcjonującemu mitowi, Neron wcale nie podpalił Rzymu, ani też nie grał na skrzypach, ani nawet na lirze, podczas gdy miasto płonęło. W rzeczywistości organizował w tym czasie pomoc dla ofiar i planował, jak odbudować miasto. Niemniej zamiłowanie Nerona do komponowanej przez siebie muzyki i wierszy, które również sam pisał, wielokrotnie zmuszając senatorów do siedzenia i słuchania jego niekończących się i zupełnie pozbawionych kunsztu recitali, sprawiło, że ludzie bardzo łatwo uwierzyli w historię o tym, jak to cesarz swoją „twórczością” zagłuszał tragedię rozgrywającą się w Rzymie.

Nerona znienawidzono także za budowanie ogromnego i zupełnie pozbawionego smaku pałacu zwanego Złotym Domem Nerona (z łac. Domus Aurea), który wzorowany był na zabudowie miejskiej willi. Zlokalizowany był pomiędzy wzgórzami Palatynu i Eskwilinu w ruinach znajdujących się w samym centrum Rzymu. Nie ma wątpliwości, że Neron okrutnie prześladował chrześcijan, zaś jego infantylne upieranie się przy zdobywaniu laurów na olimpiadach w Grecji – bez względu na to, czy wygrał wyścig, czy nie – miało bardzo zły wpływ na reputację całego Imperium Rzymskiego. Neron został obalony przez kręgi arystokratyczne, patrycjuszowskie i bogate warstwy społeczne. Do tego doszła jeszcze rewolta w armii, która wybrała już nowego cesarza – Galbę (3 p.n.e.-69 n.e.). Opuszczony i zdradzony przez wszystkich, cesarz popełnił w końcu samobójstwo, a jego ostatnie słowa brzmiały: Jakiż artysta ginie [wraz ze mną]!

Cesarz Domicjan
Portret pochodzi z XVI wieku.
autor: Tiziano Vecellio 
(Tycjan; 1488-1576)
Domicjan, Titus Flavius Domitianus (51-96; rządy: 81-96)

Domicjan był młodszym synem generała Wespazjana (9-79), który znacznie wzmocnił swoją pozycję po upadku Nerona i przywrócił w Imperium Rzymskim stabilność i normalność życia publicznego. Domicjan nie odziedziczył uroku osobistego swego ojca i, podobnie jak inni na tej liście, cierpiał z powodu głębokiej paranoi w związku z podejrzewaniem innych o zdradę. Być może właśnie ta paranoja stała się powodem jego ucieczki przed śmiercią podczas wojny domowej. Domicjan był szczególnie podejrzliwy wobec Senatu. Na swoim koncie miał wielu elitarnych obywateli straconych za rzekomą konspirację przeciwko niemu, w tym dwunastu byłych konsulów i dwóch własnych kuzynów.

W miarę upływu czasu rządy Domicjana stawały się coraz bardziej autorytarne, aż wreszcie cesarz zażądał, by traktować go jak boga. Zwrócił się przeciwko filozofom, wysyłając wielu z nich na wygnanie, zaś sam stał za zabójstwem głównej westalki-dziewicy, czyli kapłanki bogini domowego ogniska, Westy. Rozkazał pogrzebać ją żywcem w specjalnie skonstruowanym grobowcu. Domicjan ostatecznie padł ofiarą spisku, w którym udział brała również jego żona, Domicja Longina (ok. 53-ok. 126). W konsekwencji cesarz został nieoczekiwanie zadźgany nożem przez pałacowego służącego. Niektórzy historycy sądzą, że tyrania Domicjana została wyolbrzymiona, natomiast jeśli chodzi o kierowanie się w swoich działaniach mściwością, to inni porównują go do Saddama Husajna (1937-2006).

Kommodus, Lucius Aurelius Commodus (161-192; rządy: 180-192)

Kommodus jako Herkules i gladiator
Portret powstał pomiędzy 1599 a 1600 rokiem.
autor: Peter Paul Rubens (1577-1640)
Kommodus to cesarz, którego w 2000 roku mogliśmy zobaczyć na ekranie w filmie Gladiator w reżyserii Ridleya Scotta. W tej roli wystąpił amerykański aktor, wokalista, producent filmowy i telewizyjny, Joaquin Phoenix. Kommodus był zapalonym zwolennikiem walk gladiatorów. Sam również walczył na arenie, niekiedy przebrany za Herkulesa, za co sam przyznał sobie boski laur, oświadczając, że jest rzymskim Herkulesem. Kommodus był synem cesarza i filozofa, Marka Aureliusza (121-180), i chociaż scena filmu, w której Kommodus zabija własnego ojca jest wymyślona, to jednak prawdą było, że Kommodus stanowił przeciwieństwo wszystkiego, co reprezentował sobą jego ojciec. Prowadząc próżniaczy tryb życia i szukając coraz to nowych przyjemności, cesarz praktycznie doprowadził do bankructwa Imperium Rzymskiego, a potem za wszelką cenę starał się zapełnić opróżniony skarbiec, zmuszając zamożnych obywateli do zdrady, by potem móc skonfiskować ich majątki.

Wkrótce ludzie zaczęli szemrać i spiskować przeciwko cesarzowi, mówiąc nieprawdę nie tylko o nim, ale także o jego siostrze. Bunt został jednak zażegnany, a Kommodus postanowił stracić jeszcze więcej osób, ponieważ sądził, że mogą oni spiskować przeciwko niemu, a jeśli nie robią tego teraz, to na pewno wystąpią przeciwko niemu w przyszłości. Ostatecznie prefekt pretorianów i szambelan dworu cesarza wynajęli zawodowego sportowca, by ten udusił Kommodusa w wannie. 

Karakalla, Marcus Aurelius Antoninus Bassianus (188-217; rządy: 211-217)

Marek Aureliusz Antoniusz był synem wysoce sprawnego i skutecznego cesarza Septymiusza Sewera (ok. 146-211). „Karakalla” to przydomek wywodzący się od nazwy galilejskiego płaszcza z kapturem, który był nieodłącznym atrybutem cesarza. Legenda głosi, że cesarz miał rozdawać ludziom szaty sięgające do kostek, co również miało wpływ na przydomek, jakim go obdarzono. Młodszym synem Septymiusza był Geta (189-212), który przez pewien czas sprawował rządy z Karakallą, lecz szybko doszło między nimi do konfliktu i wydawało się, że wojna domowa jest jedynie kwestią czasu. Niemniej Karakalla odwrócił ten scenariusz i rozkazał zamordować Getę. Generalnie Karakalla brutalnie atakował swoich przeciwników. Podjął się bowiem eksterminacji zwolenników Gety. Podobnie postępował z tymi, którzy zostali uwięzieni w konsekwencji jednego z regularnych buntów w Aleksandrii, jaki wybuchł przeciwko rzymskim rządom.


Karakalla
Obraz został namalowany w 1902 roku.
autor: Sir Lawrence Alma-Tadema (1836-1912)


Na kartach historii Karakalla zapisał się jako ten, który wybudował wspaniały kompleks kąpielowy w Rzymie nazwany jego imieniem. Rozszerzył on także nadawanie rzymskiego obywatelstwa wszystkim wolnym ludziom w imperium, chociaż z drugiej strony mówi się, że najprawdopodobniej próbował w ten sposób zebrać pieniądze, które były mu niezbędne na zabezpieczenie własnych działań. Z całą pewnością nadwyżkę w skarbcu, jaką odziedziczył po ojcu, szybko zamienił w deficyt budżetowy. Karakalla był jednak dość dobrym, choć bezlitosnym dowódcą wojskowym, lecz mimo to został zamordowany przez ambitnych oficerów, w tym pretoriańskiego prefekta Opeliusza Makrynusa (ok. 165-218), który natychmiast po zabiciu Karakalli, ogłosił samego siebie nowym cesarzem.

Heliogabal, Varius Avitus Bassianus (204-222; rządy: 218-222)

Heliogabal był krewnym żony Septymiusza Sewera, który pomógł wstąpić na tron Makrynusowi po zamordowaniu Karakalli. Heliogabal obalił jednak Opeliusza Makrynusa i szybko zajął się coraz bardziej ekscentrycznymi rządami w Imperium Rzymskim. Jego przydomek był konsekwencją roli, jaką pełnił wcześniej w świątyni syryjskiego boga słońca, El Gabala. Był tam kapłanem. Kult tego boga Heliogabal próbował rozpowszechnić w Rzymie, pomimo że był obrzezany. Chciał on bowiem pokazać ludowi swoje wielkie oddanie bóstwu.


Róże Heliogabala
Obraz został namalowany w 1888 roku przez sir Lawrence’a Alma-Tadema. 
Dzieło przedstawia młodego cesarza spędzającego beztrosko czas podczas 
wydawanej przez siebie uczty. 


Heliogabal świadomie obrażał rzymskie zasady moralne i religijne, stawiając stożkowaty czarny fetysz[2] wykonany z kamienia, który był symbolem boga słońca i stanął na Wzgórzu Palatyńskim. Poślubił główną westalkę, tym samym chroniąc ją przed pewną śmiercią. Rzymianie byli bardzo oburzeni seksualnymi ekscesami Heliogabala, jak również licznymi małżeństwami, które zawierał. Jego związki były zarówno heteroseksualne, jak i homoseksualne. Dziś powiedzielibyśmy, że cesarz był transgenderystą. Nie tylko ludzie żyjący w czasach Heliogabala wypowiadali się o nim niepochlebnie. Obecnie historycy również nie mają zbyt wiele dobrego do powodzenia o cesarzu. Cierpliwość Rzymian ostatecznie się wyczerpała i skończyło się na tym, iż Heliogabal został zamordowany w wyniku tajnie przygotowanego spisku, za którym stała jego własna babka.

Dioklecjan, Gaius Aurelius Valerius Diocletianus (ok. 244-316; rządy: 284-305)

Nieco niesprawiedliwym może wydawać się fakt, iż Dioklecjan został zakwalifikowany do grupy najbardziej krwawych rzymskich cesarzy, ponieważ z jednej strony był on znany z podejmowania wielce ryzykownych działań, ale z drugiej jego decyzje były dość rozsądne i w konsekwencji doprowadziły do podziału rządów w Imperium Rzymskim na dwie części. Dioklecjan zaproponował bowiem współpracę Maksymilianowi (Marcus Aurelius Valerius Maximianus; ok. 250-310), który władzę sprawował w latach 286-305. W 293 roku Dioklecjan ustanowił specyficzny system rządów zwany tetrarchią, który polegał na równoczesnym panowaniu czterech podmiotów władzy, czyli dwóch augustów oraz dwóch władców niższej rangi, którzy zachowali tytuł cezara.


Wnętrze pałacu założonego w Spalatum (Splicie/Chorwacja) przez cesarza Dioklecjana.
Obraz powstał w 1757 roku.
autor: Charles-Louis Clérisseau (1721-1820)


Dioklecjan był dobrym administratorem, co sprawiło, że udało mu się utrzymać podzieloną strukturę dowodzenia w czasach, kiedy Imperium Rzymskie znajdowało się pod coraz większą presją ze strony wrogów znajdujących się poza jego granicami. Niemniej poważną rysą na rządach Dioklecjana było bezwzględne i okrutne prześladowanie chrześcijan. Chrześcijanie od dawna byli bowiem uważani przez Rzymian za ludzi budzących niesmak i bardziej śmiano się z nich, niż traktowano jako zagrożenie. Lecz mimo to Dioklecjan postanowił, że zrobi wszystko, by całkowicie ich wyeliminować z życia społecznego, a ich religię zniszczyć. Chrześcijańskie świątynie miały zatem zostać zrównane z ziemią, pisma spalone, zaś chrześcijańscy duchowni mieli zostać uwięzieni i zmuszeni składać ofiary i hołd cesarzowi pod groźbą śmierci. Chrześcijanie, którzy nie chcieli wyrzec się swojej wiary byli okrutnie torturowani, a w konsekwencji skazywani na śmierć.

Dioklecjan wyjątkowo okrutnie prześladował chrześcijan. Jego postępowanie niektórym mogło wydawać się niezrozumiałe, biorąc pod uwagę fakt, iż Rzymianie zazwyczaj akceptowali inne religie. Obawy Dioklecjana miały jednak swoje źródło w tym, że jego rządy przypadły na czasy, kiedy jedność była niezbędnym czynnikiem dla przetrwania Imperium Rzymskiego. Zdaniem cesarza chrześcijaństwo było niebezpieczne, ponieważ opowiadało się za jednoznacznym odrzuceniem rzymskich wartości religijnych, na co Dioklecjan w żadnym razie nie mógł sobie pozwolić.










[1] „Bucik” to przezwisko, które żołnierze ojca Kaliguli nadali mu, kiedy ten był jeszcze dzieckiem.
[2] Fetysz to przedmiot będący ucieleśnieniem danego bóstwa. Występował głównie w religiach pierwotnych. 







środa, 22 sierpnia 2018

Ciemna strona starożytnego Rzymu







Elitę starożytnego Rzymu zwykliśmy postrzegać jako tę, która szczyciła się szacunkiem wśród społeczeństwa, a i honor też nie był jej obcy. Lecz prawda okazuje się zupełnie inna. Otóż starożytny Rzym był siedliskiem nienawiści klasowej, animozji rasowej, religijnej nietolerancji oraz wykorzystywania seksualnego na szeroką skalę. Potężnym i zapadającym w pamięć obrazem Rzymu jest przede wszystkim uporządkowana procesja senatorów, odzianych w togi i zmierzających na obrady. Wiele mówi się o tym, jak Rzymianie postrzegali samych siebie. Uważali oni bowiem, iż są najbardziej cywilizowanymi i cnotliwymi obywatelami na świecie, a do tego również najbardziej dostojni (z łac. dignitas). Łaciński termin dignitas używany był w odniesieniu do jednostki budzącej powszechny szacunek, posiadającej określone zasługi, a także szczycącej się honorowym postępowaniem i samokontrolą.


Fresk, na którym widać obrady rzymskiego Senatu, podczas których Cyceron oskarża polityka Lucjusza Sergiusza Katylinę (109-62 p.n.e.). Malowidło pochodzi z XIX wieku (1889), a jego autorem jest Cesare Maccari (1840-1919).


Aby usprawiedliwić przeprawę przez Rubikon i marsz na Rzym, Juliusz Cezar (100-44 p.n.e.) powiedział, że dignitas oznacza dla niego więcej niż samo życie. Biorąc zatem pod uwagę spokojną ideologię dignitas, możemy wyobrazić sobie, iż starożytny Rzym był miastem tolerancyjnym i niezwykle przyjemnym miejscem do życia. Prawda jest jednak zupełnie inna, albowiem w Rzymie panowały nietolerancja i przemoc, a także było to miejsce wylęgania się klasowej i religijnej nienawiści, rasowej wrogości oraz wspomnianego wyżej wykorzystywania seksualnego. Podczas gdy Rzymianie mogli uważać siebie samych za cywilizowanych, wiele aspektów dotyczących ich społeczeństwa byłoby nie do przyjęcia we współczesnym świecie.

Trzeba pamiętać, że jedynie wysoko postawieni Rzymianie mogli być dignitas, co zazwyczaj charakteryzowało wyłącznie zamożną i wykształconą elitę. Rzymscy plebejusze, czyli plugawy i wulgarny plebs, jak również niższe klasy społeczne, nad którymi w piramidzie społecznej stała wspomniana już elita, pod żadnym względem nie mogły uchodzić za dignitas. W pewnym sensie nie jest to niespodzianką. W oczach swoich samozwańczych konkurentów, miejski plebs nie był nawet przez nich dostrzegany i uważany za prawowitych Rzymian. Weźmy na przykład Marka Tulliusza Cycerona (106-43 p.n.e.), jednego z największych mówców w starożytnym Rzymie, który prosto w oczy schlebia dobrze urodzonym, nazywając ich mistrzami świata albo antycznymi spadkobiercami wszelkich rzymskich cnót. Z drugiej strony jednak, jako filozof, posługiwał się lekceważącym, snobistycznym słownictwem wymierzonym w innych członków tejże samej elity, zaś do plebsu odnosił się niczym do nieobyczajnego tłumu. Z kolei bardziej arystokratyczny mówca, Publiusz Korneliusz Scypion Emilian Afrykański Młodszy (185-129 p.n.e.), jeszcze bardziej zdegradował plebs w hierarchii społecznej, nazywając go obcokrajowcami, twierdząc również, że Imperium Rzymskie jest dla nich jedynie macochą.  


Warstwy społeczne w starożytnym Rzymie;
od lewej: patrycjusze, żołnierz i niewolnik, plebs.


Rzym bez wątpienia był miastem imigrantów. Za panowania Oktawiana Augusta (63 p.n.e.-14 n.e.) w mieście mieszkało około milion ludzi. Wykładniczy wzrost liczby ludności spowodowany był tak zwanym kryzysem rolnym wynikającym z dwóch poprzednich stuleci. Ponieważ rozwój wielkich posiadłości ziemskich, należących do bogatych, wypędził włoskich chłopów z obszarów wiejskich, zmuszeni byli rozpocząć nowe życie w metropolii. Napływ ludności do Rzymu trwał przez pierwsze trzy stulecia naszej ery, gdyż emigranci ekonomiczni przybywali do Rzymu z terenów całego Imperium Rzymskiego. Poeta i satyryk, Decimus Junius Juvenalis (ok. 60-ok. 127 n.e.) wyraźnie pogardzał ludźmi przybywającymi z Syrii, notorycznie nazywając ich gównem płynącym rzeką Orontes i wpadającym do Tybru. Wielu przybyszów mieszkało w zatłoczonych blokach mieszkalnych, podczas gdy ci, którzy mieli mniej szczęścia tłoczyli się pod mostami lub zakładali obozy dla uchodźców w parku na Polu Marsowym, będącym wówczas publiczną dzielnicą Rzymu. Inni imigranci przybywający do Rzymu nie mieli wyboru, jeśli chodzi o miejsce zamieszkania. W każdym punkcie miasta znaczny procent populacji stanowili byli niewolnicy, którzy mogli pochodzić z dowolnego miejsca Imperium lub nawet spoza jego granic. Elita – najwyraźniej zapominając, że Romulus (jeden z mitycznych założycieli Rzymu) powitał niewolników w swojej pierwotnej osadzie na Wzgórzu Palatyńskim – gardziła plebsem, jako cudzoziemcami o służalczym pochodzeniu.

W oczach elity, miejski plebs był niewiele lepszy od zwykłych barbarzyńców. Często ci ludzie postrzegani byli jako niespełna rozumu i pełni agresji. W swojej trzeciej satyrze, wspomniany już Decimus Junius Juvenalis, przedstawił spotkanie z pijakiem plebejskim jako szczególnie nieprzyjemne doświadczenie: Skąd się wziąłeś? – zapytał podobno plebejusza. – Co za smród fasoli i kwaśnego wina! Znam cię. Byłeś z jakimś kumplem i jadłeś gotowaną owcę i cebulę. Co? Nic nie mówisz? Mów albo dam ci w zęby! Jak na ironię, rzymskim elitom wcale nie było obce zadawanie przemocy fizycznej, chociaż jednocześnie musieli pamiętać, aby za wszelką cenę zachować swoje dignitas. Ojciec cesarskiego lekarza, Claudiusa Galenusa, znanego po prostu jako Galen (ok. 130-200), pewnego razu poradził swoim przyjaciołom, by nie „walili” swoich służących po ustach, lecz nie dlatego, że może to spowodować ból lub upokorzenie sługi, ale dlatego, że istniało ryzyko, iż zęby niewolnika mogą skaleczyć dłoń jego właścicielowi, co okazałoby się znacznie gorsze, niż popadnięcie w irracjonalny gniew lub utrata panowania nad sobą.


Plebejusze mieszkający na terenie Imperium Rzymskiego utrzymywali się
z pracy własnych rąk; głównie była to praca na roli. 


Dobry właściciel niewolnika powinien natomiast sięgnąć po kij, którym mógłby zdzielić po grzbiecie obrażającego go sługę, przy okazji mając całkowitą kontrolę nie tylko nad wymierzaniem kary, ale także nad własnymi nerwami. Nawet podczas bicia słabszych, rzymska elita musiała bowiem zachować swoją godność. Elita odczuwała niesamowity wstręt wobec plebejuszy. Kiedy cesarz Maksymin Trak (ok. 173-238) prześladował wyższe sfery z powodu ich bogactwa, ponieważ potrzebował ich pieniędzy, by móc opłacić wojnę na północy kraju, plebs nie okazywał żadnego współczucia ciemiężonym. Ówczesny historyk, Herodian (ok. 180-ok. 250) opisał tę relację w następujący sposób: Katastrofy, które zdarzają się tym, którzy są najwyraźniej szczęśliwi i bogaci, nie dotyczą zwykłych ludzi, a czasami nawet sprawiają przyjemność pewnym bezwartościowym, złośliwym osobnikom, gdyż zazdroszczą oni potężnym i dobrze prosperującym.

Jako jednostka, plebejusz mógł pozwolić sobie na nieznaczny opór wobec elit. Opór ten przejawiał się zazwyczaj w plotkowaniu o swoich panach lub słuchaniu utopijnych przemówień przedstawicieli filozofii cynickiej, którzy odrzucali tradycyjne normy społeczne, między innymi krytykując bogaczy w miejscach publicznych. Tak więc plebejusze mogli ich słuchać, gromadząc się w konkretnych miejscach w mieście. Niedobory żywności były natomiast jedną z najczęstszych przyczyn zamieszek. W prowincjonalnych miastach uczestnicy zamieszek atakowali gubernatora lub lokalną elitę. Zamieszki te zwykle przybierały formy podpaleń lub ukamienowań. W samym Rzymie gniew plebsu był tłumiony przez Gwardię Pretoriańską, osobistych ochroniarzy cesarza lub inne oddziały wojskowe.  W 238 roku, czyli Roku Sześciu Cesarzy*, znaczna część Rzymu została spalona podczas walk pomiędzy plebsem a żołnierzami. Herodian, pracujący wówczas jako urzędnik państwowy, napisał, iż obydwie strony skorzystały na tym chaosie, aby zwrócić uwagę na elity: Całe mienie niektórych bogatych ludzi zostało zrabowane przez przestępców i niższą klasę, która wmieszała się w oddziały żołnierzy, by osiągnąć swój cel.

Powszechnie uznane niewolnicze pochodzenie plebsu przyczyniło się do jego degradacji seksualnej przez osoby stojące wyżej w hierarchii społecznej. Dla elit, których rodziny były posiadaczami niewolników obu płci, granice przemocy i gwałtu łatwo się zacierały. Rzymski filozof, Gaius Musonius Rufus (ok. 30-ok. 101), powiedział: Każdy mistrz posiada pełne prawo do używania swego niewolnika, jak tylko może sobie tego zażyczyć. W przypadku seksualności rzymskiej elity niewielkie znaczenie miało to, czy ktoś preferował seks z mężczyznami czy z kobietami. Przyjemność, jaką można było czerpać z każdego rodzaju seksu była omawiana w literaturze i przypuszczalnie również podczas zwykłych rozmów towarzyskich. Niektórzy mężczyźni mieli tendencję do uprawiana seksu albo tylko z mężczyzną, albo wyłącznie z kobietą, lecz byli i tacy, którzy lubili robić to i z mężczyzną, i z kobietą. Pojęć homoseksualny i heteroseksualny nie zaliczano do dwóch różnych kategorii, tak jak ma to miejsce obecnie. Podczas gdy płeć partnera seksualnego nie miała znaczenia, kwestia tego, kto był stroną aktywną, a kto pasywną w trakcie łóżkowych ekscesów była niezwykle ważna. Aktywnym zawsze musiał być mężczyzna, co uważano za cechę niezwykle męską, bez względu na płeć partnera seksualnego. Z kolei ten, kto był pasywny, traktowany był jako zniewieściały, „sterowany automatycznie”, zaś reputacja takiego człowieka bywała skażona na całe życie.


Miłość i seks w starożytnym Rzymie. Fresk pochodzi z I wieku naszej ery
 i znajduje się w Casa del Centenario w Pompejach.


Ponieważ mężczyźni z plebsu, którzy wcześniej byli niewolnikami, byli także wykorzystywani seksualnie przez swoich właścicieli podczas służby w ich domach. Uważano ich zatem za „zdegradowanych” i dlatego czymś naturalnym była dla nich rola strony pasywnej podczas uprawiania seksu. Jak to ujął rzymski orator, Lucius Annaeus Seneca (ok. 55 p.n.e.-40 n.e.): Haniebne zachowanie seksualne, które dla mężczyzn oznacza bycie stroną bierną podczas uprawiania seksu, jest przestępstwem jako osoby wolno urodzonej, koniecznością w przypadku niewolnika, zaś obowiązkiem dla byłego niewolnika. Dla mężczyzny z elity było zatem nie do zaakceptowania, aby uprawiać seks z innym mężczyzną pochodzącym z tej samej klasy społecznej lub z ich kobietami. Wyjątek w tej kwestii stanowiła oczywiście jego własna żona. Plebs jednak nie był chroniony żadnymi tego rodzaju ograniczeniami, zaś bieda skłaniała wielu plebejuszy – zarówno mężczyzn, jak i kobiet – do pracy jako prostytutki.

W oczach elity, miejski plebs Rzymu czcił obcych bogów i był ofiarą niezliczonych dziwacznych przesądów. Jeśli jakiś przedstawiciel elity uderzył się w palec u nogi, poślizgnął, usłyszał krakanie wrony lub pisk myszy, zobaczył spadającą dachówkę albo spotkał małpę bądź eunucha (mężczyznę, który został wykastrowany), wówczas uważał to za wielki pech. Na miejskim rynku elita konsultowała się zatem z niepiśmiennymi wróżbitami, astrologami, czy innymi szarlatanami, którzy w sposób naprawdę intrygujący byli w stanie przepowiedzieć przyszłość, używając do tego tajemniczej metody z wykorzystaniem sera. Sugerowano też, że niektórzy Egipcjanie przeprowadzili się do Subury – osławionej części Rzymu – aby być blisko świątyni bogini Izydy znajdującej się na terenie Pól Marsowych. Kapłani Izydy, z ogolonymi głowami i nagimi klatkami piersiowymi, stali zazwyczaj na zewnątrz świątyni. Czasami nosili na twarzach maski przedstawiające Anubisa, czyli mitologicznego egipskiego boga o głowie szakala. Bóg ten troszczył się o zmarłych i życie pozagrobowe. Z powodu innego koloru skóry, Decimus Junius Juvenalis uważał Egipcjan za chorych na żółtaczkę, a także za skłonnych do przemocy i przestrzegających dziwnych zakazów dietetycznych, ponieważ unikali oni cebuli, porów, jak również jagnięciny i baraniny.

Największa degradacja społeczna dotknęła jednak chrześcijan, którzy uważani byli za „ateistów”, gdyż zaprzeczali istnieniu wszystkich bóstw. Wyjątek dla nich stanowił jedynie ukrzyżowany Bóg, zwany Chrestusem lub Chrystusem. Chrześcijanie często gromadzili się w ciemnych pomieszczeniach, aby uczestniczyć w tajemniczych ceremoniach, co zachęcało Rzymian do ponurych spekulacji na temat ich działalności. Plotka głosiła bowiem, że spotykali się w pomieszczeniu, gdzie znajdował się pies przywiązany do świecznika, zaś kiedy do tegoż pomieszczenia ktoś wrzucił kawałek mięsa, pies natychmiast rzucał się na nie, a jego ruch sprawiał, że gasło światło i zapadały ciemności, co pozwalało chrześcijanom na bezkrytyczne folgowanie sobie podczas rzekomo kazirodczych zbliżeń seksualnych. W rzeczywistości było jednak inaczej. Ponieważ chrześcijanie czcili swojego Boga nielegalnie, prawdopodobnie spotykali się tuż przed nastaniem świtu lub po zmroku, aby uniknąć złośliwych spojrzeń swoich pogańskich sąsiadów, którzy mogliby nie tylko ich potępić, ale przede wszystkim donieść na nich odpowiednim władzom.









* Rok Sześciu Cesarzy (238) – to rok, w którym zmarło aż sześciu cesarzy rzymskich: Maksymin Trak (ok. 183-238), Werus Maksymus (216-238), Gordian I (ok. 159-238), Gordian II (192-238), Balbin (?-238) i Pupien (ok. 164-238).