Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadania. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 grudnia 2020

Marcin Brzostowski – „Szach-Mat! czyli Szafa wychodzi, ja zostaję”

 

 

 

 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autora. Dziękuję!

 

Wydawnictwo: E-BOOKOWO

Będzin 2020

Wydanie II

                                   
                  

Życie stanowi najlepszy materiał na książkę. Tak przynajmniej twierdzą pisarze, dlatego z reguły obserwują i zapamiętują wszystko to, co się wokół nich dzieje, aby potem w nieco zmodyfikowanej formie przenieść swoje obserwacje na dysk komputera. Czasami powstaje z tego historia obyczajowa czy kryminał, a niekiedy jest to komedia lub satyra. Trzeba pamiętać, że literatura ma to do siebie, iż zmusza czytelnika do wyciągania własnych wniosków. Ludzie tworzą ją po to, aby jej odbiorcy uczyli się samodzielnie myśleć i w związku z tym stawali się niezależni w poglądach i opiniach.

Marcin Brzostowski przyzwyczaił swoich czytelników do tego, iż książki, które tworzy wyróżniają się w sposób szczególny spośród tych, które obecnie zalewają nasz rynek wydawniczy i dlatego trudno jest przejść obok nich obojętnie. Z drugiej strony jednak fakt ten może działać na niekorzyść twórczości autora, ponieważ czytelnicy przez lata przyzwyczaili się do prozy, która nie zmusza do jakiegoś wielkiego wysiłku intelektualnego, jest prosta w odbiorze i słodka niczym beza, która może wywołać skutek odwrotny do zamierzonego. Dlatego też o książkach Marcina Brzostowskiego należy mówić i pisać tak często, jak to tylko możliwe i równie często zachęcać czytelników do sięgania po nie.

Szach-Mat! czyli Szafa wychodzi, ja zostaję to niewielkich rozmiarów pozycja, która – moim zdaniem – stanowi doskonałe narzędzie zmuszające czytelnika do myślenia nie tylko na temat samej egzystencji człowieka, ale też o otaczającym go świecie i relacjach międzyludzkich. Książka składa się z pięćdziesięciu króciutkich opowiadań, z których każde niesie w sobie jakieś przesłanie. To wszystko podszyte jest ironią. Po raz pierwszy książka ukazała się w 2010 roku. Tym razem mamy więc przed sobą jej wznowienie. Inspiracją do napisania opowiadań stała się twórczość Andrzeja Bursy (1932-1957), który był poetą niezwykłym, choć dane mu było żyć jedynie dwadzieścia pięć lat. Mimo to zapisał się w dziejach polskiej literatury jako poeta wyklęty. Był także dziennikarzem i prozaikiem, natomiast jego legenda niedostosowanego do świata buntownika wciąż jest niezwykle silna. Ponieważ tacy jak on, zazwyczaj popełniają samobójstwo, Andrzejowi Bursie również przypisuje się, iż sam odebrał sobie życie, co jest nieprawdą. Cierpiał na wrodzoną wadę serca, która w końcu go zabiła.  

Zbiór opowiadań Marcina Brzostowskiego to naprawdę mądre i bardzo dobrze napisane teksty, w których autor skupia się na niezwykle istotnych sprawach towarzyszących nam praktycznie każdego dnia. Te miniaturowe opowiadania nie są jednolite tematycznie, lecz w każdym z nich poruszony jest inny problem. I tak oto czytamy o miłości, przyjaźni, wzniosłych ideałach, ale też i o tych negatywnych stronach naszego życia, jak zakłamanie, zdrada, wyobcowanie, a nawet polityka, która chyba od zawsze dla wielu jest tak męcząca, że trudno o niej myśleć. Czasami jakiś temat wydaje się tak bardzo oderwany od rzeczywistości, że trudno nie uśmiechnąć się podczas czytania. Niemniej jest to w pełni zamierzone przez autora, który ma w tym swój ukryty cel. Nawet najbardziej poważnym tematom wtórują tak charakterystyczne dla twórczości Marcina Brzostowskiego groteska, humor, a czasami nawet zwykła ludzka złośliwość, która jest cechą ludzi inteligentnych, a przynajmniej tak twierdzą tak zwane mądre głowy. Autor niczego nie owija w bawełnę, niczego nie koloryzuje, lecz pisze w prosty i zrozumiały sposób bez użycia jakichkolwiek ozdobników literackich czy językowych, natomiast z każdego opowiadania czytelnik jest w stanie wyprowadzić swój własny wniosek, jeśli tylko zdoła odkryć obecne tam drugie dno.

Na koniec nie pozostaje mi zatem nic innego, jak tylko polecić Wam tę pozycję. 

 

Agnieszka Różycka

tłumaczka, autorka, dziennikarka, eseistka



Książka do kupienia m.in. tutaj




 

sobota, 6 maja 2017

Edmondo de Amicis – „Serce. Opowiadania miesięczne”











Wydawnictwo: NASZA KSIĘGARNIA
Warszawa 1969
Tytuł oryginału: Cuore
Przekład: Maria Konopnicka
Ilustracje: Leonia Janecka
 
 
 
 
W pierwszy dzień roku szkolnego, czyli 17 października 1886 roku, we Włoszech nakładem wydawnictwa Treves ukazała się niewielkich rozmiarów powieść, a właściwie zbiór opowiadań pod tytułem Serce. Książka ta natychmiast odniosła ogromny sukces. Z kolei jej polska premiera miała miejsce w roku 1887. W ciągu kilku kolejnych miesięcy była wydawana wielokrotnie i tłumaczona na wiele języków. Książka adresowana jest do młodych czytelników i praktycznie od samego początku ceniona była przez krytyków głównie za bogactwo bodźców moralnych oraz patriotycznych, jak również idei zjednoczenia. Przez niektórych katolickich polityków książka została bardzo ostro skrytykowana. Powodem tej krytyki stał się fakt, iż Autor pominął w niej wątki religijne. Od dziesiątek lat książka ta uważana jest za swego rodzaju arcydzieło literackie i na stałe weszła do kanonu lektur literatury dla dzieci i młodzieży, choć bardziej skłaniałabym się jedynie ku literaturze dziecięcej.
 
Edmondo de Amicis (1846-1908) nad Sercem pracował w latach 1878-1886. Myślą przewodnią tej książki jest przede wszystkim wychowanie prawego obywatela zjednoczonych Włoch. Dlatego też nie bez powodu dziecięcy bohaterowie opowiadań to nie tylko turyńczycy, ale także mieszkańcy Południa oraz mały Sycylijczyk heroicznie oddający życie za swoją towarzyszkę podróży. Szkoła, którą przedstawia Autor to miejsce, gdzie spotykają się uczniowie należący do różnych warstw społecznych oraz wywodzący się z różnych regionów Włoch. Patrząc na opowiadania pod kątem dydaktycznym można stwierdzić, że bohaterowie pochodzący z terytoriów mniej rozwiniętych i w związku z tym bardziej lekceważonych z powodów ekonomicznych, charakteryzują się istotnymi cnotami ducha, czyli poczuciem honoru, wytrwałością w dążeniu do celu czy odwagą. Cechy te Autor ukazuje jako atawistyczne elementy charakteru Włocha, czyli innymi słowy obywatela Italii postrzeganej jako spójnej struktury państwowej.

Edmondo de Amicis 
Portret pochodzi z 1898 roku.
autorka:
Gabrielle de Veaux Clements
(1858-1948)
Społeczno-polityczne zainteresowanie tak bardzo charakterystyczne dla socjalistycznego ustroju ideowego nie stanowiło jednostkowego zjawiska w literaturze włoskiej przełomu XIX i XX wieku, co oznacza, że Edmondo de Amicis nie był jedynym pisarzem, który poruszał tego typu problemy. W tamtym okresie Serce zaliczane było do lektur, których zadanie polegało na kształtowaniu świadomości przeciętnego czytelnika. Przede wszystkim chodziło tutaj o jego uczestnictwo w życiu narodowym, a także sprawienie, aby czuł się dumny ze swojego państwa (patriotyzm), stając się jednocześnie przyzwoitym człowiekiem.

Opowiadania de Amicisa zostały ujęte w ramy „dzienniczka chłopca”, dlatego też tekst zaproponowany czytelnikowi sprawia wrażenie rzeczywistego dokumentu. Tę iluzję autentyczności wzmacniają włączane od czasu do czasu listy, które bohater otrzymuje od rodziców i siostry. Choć listy te zazwyczaj są pisanie w surowym tonie, to jednak przepełnione miłością upomnienia oraz wskazówkami na przyszłość. Aby wywołać złudzenie realności wypowiedzi Autor zastosował barwny język, który jest pozbawiony sztuczności, choć jednocześnie nie jest on wolny od sentymentalizmu.

Serce to lektura, która powinna być omawiana w klasie trzeciej szkoły podstawowej. Jej pietyzm odgrywa tutaj podwójną rolę. Z jednej strony ukazuje rzeczywistość pełną wartości, które oddziaływują na wyobraźnię czytelnika i tym samym przemawiają do jego wrażliwości, natomiast z drugiej stanowią narzędzie oddziaływania na odbiorcę, tworząc godny naśladowania model etyczny, który oparty jest na solidarności, odwadze, miłości bliźniego oraz przywiązaniu do ojczyzny. Opowiadania są także wzorem stylistycznym, za którym w sposób zupełnie nieświadomy podąża dziecięcy narrator utworu. Jeżeli spojrzymy na narratora pod kątem historyczno-literackim, wówczas zauważymy, że odzwierciedla on styl pisarski niezwykle charakterystyczny dla literatury patetycznej ówczesnej epoki.

Pośrednio tekst opowiadań świadczy o obowiązującej we włoskich szkołach końca XIX wieku metodyce nauczania oraz sposobie wychowania dzieci. Lekturze, która wręcz obfituje w dobre przykłady przypisuje się w tym kontekście istotną rolę. Z kolei świat ludzi dorosłych w utworze de Amicisa to rzeczywistość ludzi dobrych i w głównej mierze skłonnych do poświeceń, choć nękanych przeciwnościami losu oraz zmagającymi się z problemami życia codziennego, jak nędza czy choroby. Trudności te w tym samym stopniu dotykają niemal każdego z bohaterów. Obecność problemów stanowi rękojmię zwycięstwa sprawiedliwości i zapewnia poczucie bezpieczeństwa.


Ilustracja z oryginalnego wydania z 1886 roku
autor nieznany

Zgodnie z ideą heroizmu wyrażoną przez burmistrza z opowiadania pod tytułem Odwaga cywilna, szlachetne działania bohaterów zawierają w sobie pierwiastek boskiego natchnienia, co stanowi ideologiczny klucz Serca.

(…) Panowie! Piękną, czcigodną jest rzeczą heroizm mężczyzny! Ale w dziecku nie znającym jeszcze ambicji ani jakichkolwiek pobudek osobistego interesu, w dziecku, które musi mieć o tyle więcej odwagi, o ile siły jego są słabsze, w dziecku, od którego nie wymagamy nic jeszcze i które do niczego nie jest obowiązane, które nam już dobrym i szlachetnym się wydaje, kiedy rozumie i uznaje poświęcenie innych – heroizm w dziecku takim jest czymś boskim. Nic więcej nie powiem, panowie! (…)*

W opowiadaniach de Amicisa męstwo okazuje się wartością, która nie jest związana z wiekiem bohatera, lecz z jego charakterem i posiadanymi przez niego cechami moralnymi. Męstwo nie wiąże się także z siłą fizyczną danej postaci, ale z mocą ducha, natomiast rozmiar bohaterstwa Autor sugeruje zmierzyć stopniem bezinteresowności heroicznego czynu. W przypadku bohaterów opowiadań zdolność do niebywałego heroizmu stanowi konfrontacja ze śmiercią bez względu na ich stopień typizacji. Zetknięcie się ze śmiercią ma dla nich głównie charakter katarktyczny i wyzwala uczucie współczucia, rozwija odpowiedzialność, uczy poświęcenia i zarazem odsłania prawdę o przemijaniu spraw ludzkich oraz o trwałości idei. Zaskakiwać może mnogość scen, w których bohaterowie Serca umierają, ciężko chorują bądź doświadczają śmierci osób im bliskich. Dlatego też fakt ten sprawia, że opowiadaniom de Amicisa został postawiony zarzut epatowania smutkiem, nadmiernym patosem oraz doprowadzaniem czytelnika do łatwego wzruszania się podczas czytania. W tej krytyce pominięto natomiast przyświecające koncepcjom Autora dążenia wychowawcze, jak wyeksponowanie wartości indywidualnego poświęcenia i ofiary dla innych ludzi.


Ilustracja z oryginalnego wydania (1886)
autor nieznany

W momencie, gdy Serce ukazało się na rynku wydawniczym, de Amicis był już dość sławny, dlatego też opowiadania trafiły do czytelników, którzy posiadali już pewne pojęcie o jego twórczości. Wówczas oceniono, że utwór w przystępny i zarazem atrakcyjny sposób porusza dylematy społeczeństwa, które zmaga się z nową sytuacją polityczną, usiłując tworzyć bądź zrekonstruować tożsamość narodową ponad podziałami administracyjnymi, regionalnymi i językowymi. Ówczesne społeczeństwo włoskie stawiało przede wszystkim pytania o sens pewnych wartości, tak więc opowiadania te stały się dla niego doskonałą odpowiedzią na rzeczone pytania. Utwór bardzo dobrze ukazuje ideały przekonujące każdego bez względu na jego polityczne poglądy, jednocześnie nie podważając obowiązującego systemu władzy, gdyż w literackim świecie wszystkie klasy społeczne współistnieją dość harmonijnie. Z uwagi na uniwersalność proponowanego w opowiadaniach modelu wychowawczego, ukazanego czytelnikowi w interesującej formie, łatwo domyślić się przyczyn sukcesu utworu także poza granicami Włoch.

Maria Konopnicka (1842-1910) nie była jedyną, która podjęła się przekładu Serca na język polski, lecz jej przekład jest najbardziej znany w Polsce. Szczególne zainteresowanie Pisarki utworem mogło wynikać z jej swoistego upodobania do powieści sentymentalnych. Maria Konopnicka uchodziła za wziętą tłumaczkę literackich nowości, natomiast jej nazwisko stanowiło gwarancję jakości przekładu, tym bardziej, że jej własna twórczość była bardzo zbliżona do pisarstwa de Amicisa, gdyż również poruszała problemy społeczne. Najprawdopodobniej przekład Serca nie sprawił Marii Konopnickiej zbyt wielu trudności. W liście do Zofii Mickiewiczowej (1866-1956) datowanym na 12 maja 1905 roku, Autorka napisała, iż była w stanie przełożyć aż połowę utworu w ciągu dwóch tygodni, który do rąk polskich czytelników trafił już na przełomie lat 1905/1906.


Ilustracja z oryginalnego wydania z 1886 roku
autor nieznany

Generalnie można przypuszczać, że opowiadania de Amicisa wzbudziły tak dużą popularność wśród tłumaczy ówczesnego pokolenia głównie dlatego, że poruszały istotny z ich perspektywy motyw patriotyzmu, natomiast jako tekst „obcy” nie mógł wzbudzić sprzeciwu cenzury. Z kolei problem miłości do ojczyzny ujmowany był w bezpiecznym kontekście malowniczej Italii.







* E. de Amicis, Odwaga cywilna [w:] Serce. Opowiadania miesięczne, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1969, s. 79.






poniedziałek, 19 grudnia 2016

Lucy Maud Montgomery – „Święta z Anią i inne opowiadania na Boże Narodzenie”













Wydawnictwo: GALAKTYKA
Łódź 1996
Tytuł oryginału: Christmas with Anne and Other Holiday Stories
Przekład: Rozalia Bernsteinowa, Jolanta Mach 
& Maria Mach




Czas Bożego Narodzenia to najbardziej magiczny okres w ciągu całego roku. Chyba na żadne święta nie czekamy z tak wielkim utęsknieniem. Choć ten wyjątkowy świąteczny klimat może nieco psuć otaczająca nas niemal z każdej strony komercja i chęć zysku, to jednak musimy pamiętać, że Boże Narodzenie jest przede wszystkim w nas samych, a nie w świecidełkach, które widzimy w sklepach. Kiedy byłam małą dziewczynką i nie było jeszcze tych wszystkich gadżetów, które mamy teraz, święta odbierałam zupełnie inaczej. Ktoś powie, że przecież to normalne, bo sposób postrzegania pewnych spraw przez dorosłych diametralnie różni się od tego, jaki charakteryzuje dzieci. I zapewne ta osoba będzie mieć rację. Ale uwierzcie mi, że niegdyś jedna, praktycznie cudem „dorwana” w okresie świątecznym pomarańcza, przynosiła ludziom więcej radości, niż całe tony smakołyków, które bez najmniejszych przeszkód możemy dostać dziś. Wtedy czuło się, że Boże Narodzenie to naprawdę święta rodzinne, a dzisiaj? No cóż, różnie z tym bywa, szczególnie teraz, kiedy wokół tak dużo konfliktów i przemocy.

Dlatego w dzisiejszym wpisie chcę wrócić do czasów, kiedy Boże Narodzenie świętowała sama Lucy Maud Montgomery (1874-1942). Czytając opowiadania, które Autorka poświęciła Bożemu Narodzeniu, czytelnik odnosi wrażenie, że znajduje się w jakimś innym świecie. Jest to rzeczywistość pozbawiona przemocy, a ludzie, choć niekiedy skłóceni ze sobą nawzajem, są w stanie wybaczyć i zacząć wszystko od początku. Nawet najbardziej zatwardziali, potrafią odnaleźć w sobie siłę, aby móc wyciągnąć rękę do sąsiada czy któregoś z członków swojej rodziny, z którym jeszcze do niedawna byli na wojennej drodze. Lucy Maud Montgomery próbuje przede wszystkim pokazać czytelnikowi, czym tak naprawdę jest egoizm i jakie spustoszenie może wywołać w życiu każdego człowieka, jeśli ów człowiek nie będzie potrafił z nim walczyć i ostatecznie wyeliminować go ze swojego życia.

Może właśnie tak wyglądało Boże Narodzenie,
kiedy powstawały świąteczne opowiadania
Lucy Maud Montgomery.
Książeczka jest naprawdę niewielkich rozmiarów, a jednak przedstawia sobą ogromną wartość. Jest po prostu magiczna. Na jej kartach spotykamy rozmaitych bohaterów, wśród których oczywiście nie może zabraknąć Ani Shirley. Czytelnik spotyka ją jako małą dziewczynkę, która wciąż marzy o bufiastych rękawach w sukience i tylko jej bratnia dusza – Mateusz Cuthbert – jest w stanie spełnić to marzenie. Lecz wśród tych samych opowiadań czytelnik widzi także dorosłą już Anię, która pełni funkcję kierownika wyższej szkoły w Summerside. Ten kontrast jest uderzający, ale w obydwu przypadkach chodzi o to samo. O sprawienie radości osobie, na której naprawdę bardzo zależy.

Te szczególne opowiadania zostały na nowo odkryte w roku 1977 w miejscowości, gdzie urodziła się Lucy Maud Montgomery. Osoba, która jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności dokonała tego wyjątkowego odkrycia poczuła, jak gdyby w środku lata nastało Boże Narodzenie. Bardzo pomocny w publikacji tych utworów okazał się syn Autorki – dr Stuart Macdonald – który sporządził spis wszystkich publikowanych przez matkę tytułów. Opowiadania zawarte w tej książeczce powstały dla czasopism, których właściciele prosili Autorkę o napisanie czegoś klasycznego, co zarazem pasowałoby do atmosfery Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Uważano też, że dobrze by było, gdyby te utwory zawierały w sobie jakieś przesłanie. I tak też się stało. Każde opowiadanie charakteryzuje bowiem pewien szczególny pouczający przekaz. A oto tytuły wszystkich utworów:

Mateusz rzecznikiem bufiastych rękawów
Boże Narodzenie na Czerwonym Wzgórzu
Koniec kłótni w rodzinie Youngów
Świąteczny koszyk ciotki Cyryli
Boże Narodzenie u Osborne’ów
Niezapomniana
Podarki Clorindy
Julianna Brooke przybywa na Zielone Wzgórze
Świąteczna pomyłka
Wigilijna niespodzianka w Enderly Road
Boże Narodzenie u Falsomów
Duch Bożego Narodzenia
Boże Narodzenie w domku na prerii
Noworoczny obiad stryja Ryszarda
Noworoczne ciasto Idy
Nowy Rok Bertiego


Jedno z wydań amerykańskich.
Wyd. Wilder Publications
USA 2015
W każdym z powyższych opowiadań czytelnik spotyka szereg indywidualności. Wśród nich są mądre i dojrzałe kobiety, które w taktowny sposób wprowadzają młodych w świąteczny klimat. Są też osobliwe stare damy, młodzież znudzona zbyt dużą ilością prezentów bądź pogrążona w rozpaczy z powodu braku pieniędzy na chociażby drobne upominki dla najbliższych. Czytelnik obserwuje także dzieci, które z niecierpliwością wyczekują pojawienia się Świętego Mikołaja, choć wokół tyle przeciwności losu. Jednak one mimo to są przekonane, że Święty Mikołaj na pewno o nich nie zapomni i w końcu do nich dotrze. I są również bohaterowie, którzy za wszelką cenę pragną podzielić się z innymi tym, co posiadają, chociażby była to jedynie niewielka cząstka ich dóbr.

Wygląda na to, że Lucy Maud Montgomery nie miała zamiaru łamać czytelnikowi serca smutnymi opowieściami, dlatego też każde z tych opowiadań kończy się szczęśliwie. Jednak zanim do tego dojdzie, niejedna łezka może popłynąć nam po policzku. Myślę, że tym, na czym najbardziej zależało Autorce, było splecenie ze sobą jasnej i ciemnej strony życia. W tych tekstach bez wątpienia drzemie duch dzielenia się z innymi, czyli wyeliminowania ze swojego życia egoizmu, który niestety we współczesnym świecie jest tak często obecny. Trzeba też pamiętać, że to przesłanie nie obejmuje jedynie okresu Bożego Narodzenia. Ono jest uniwersalne i ponadczasowe, a to oznacza, że powinniśmy się nim kierować przez cały rok. Ta książeczka jest doskonałym prezentem na Gwiazdkę zarówno dla najmłodszych czytelników, jak również dla tych dużo starszych. Może kiedy przeczytamy te opowiadania, inaczej spojrzymy nie tylko na Boże Narodzenie, ale także na każdy inny dzień naszego życia, a przede wszystkim na drugiego człowieka. Bo chyba głównie chodzi o to, abyśmy w innych dostrzegali to, o co sami wstydzą się nas poprosić, kierując się własną dumą.

Nie będę pisać które z tych opowiadań podobało mi się najbardziej, ponieważ uważam, że każde z nich jest wyjątkowe i wszystkie zasługują na wyróżnienie. Tak więc najlepiej sami przekonajcie się, jak Boże Narodzenie może wypełnić miłością nawet najbardziej zatwardziałe serce. Czasami stanie się to na drodze serii pomyłek, a czasami będzie to działanie już z góry zaplanowane.








niedziela, 18 września 2016

Nora Roberts – „Pokusa”














Wydawnictwo: MIRA/HARLEQUIN POLSKA
Warszawa 2013
Tytuł oryginału: By My Side
Przekład: Adela Drakowska & Julita Mirska





Nora Roberts to bez wątpienia jedna z najbardziej poczytnych pisarek ostatnich dekad. Jej książki sprzedawane są na całym świecie w ogromnych nakładach i wygląda na to, że chyba nigdy nie wyjdą z mody. W 2011 roku mówiło się, że Nora Roberts wydała ponad czterysta powieści! Zapewne wzięto tutaj pod uwagę również krótkie opowiadania miłosne, które tworzyła na początku swojej kariery pod szyldem Harlequin. Nora Roberts wydaje średnio dziesięć książek rocznie, natomiast co minutę na całym świecie trzydziestu czterech czytelników kupuje którąś z jej powieści. Co ciekawe, fenomen Nory Roberts dotyczy nie tylko olbrzymiej sprzedaży książek, lecz także jej samodyscypliny i sposobu podchodzenia do pisania. Dzięki wielkiemu szacunkowi, jakim Autorka darzy swoją pracę, jest ona w stanie napisać powieść w ciągu czterdziestu pięciu dni. Jeśli już potrzebuje przerwy pomiędzy skończeniem jednej książki a rozpoczęciem pracy nad kolejną, to jest to tylko jeden dzień niezbędny, aby móc zebrać myśli.

A teraz może kilka słów o tym, jak to wszystko się zaczęło. Otóż był rok 1979, zaś na zewnątrz szalała śnieżyca. Zamknięto lokalne przedszkole, natomiast w domu brakowało czekolady do picia, a dwaj mali znudzeni chłopcy doprowadzali swoją młodą matkę niemalże do szaleństwa. Po kilku dniach grania z chłopcami w gry planszowe, młoda matka wpadła na pomysł, aby wziąć do ręki ołówek i kawałek papieru i zacząć zapisywać na nim pomysły na opowiadanie. Młoda matka bardzo lubiła czytać romanse spod szyldu Harlequin i uważała, że ma świetny pomysł, nad którym może popracować i przenieść go na papier. Zaczęła więc coś tam bazgrać na skrawkach papieru. Robiła to w przerwach pomiędzy bieganiem po domu za rozbrykanymi chłopcami. Po kilku latach pisania i kilku odmownych odpowiedziach od wydawców, wreszcie udało jej się sprzedać swój pierwszy maszynopis wydawnictwu Silhouette. Nikt wtedy nie przypuszczałby nawet, że po latach tamta młoda matka będzie jedną z najbardziej znanych autorek światowej literatury kobiecej, którą cenią nie tylko czytelnicy, ale także krytycy, nie mówiąc już o profitach finansowych, jakie spływają na jej bankowe konto.

Wydanie z 2009 roku
Przyznaję, że bardzo lubię prozę Nory Roberts i zawsze kiedy mam ochotę na powieść obyczajową z romansem w tle i wątkiem kryminalnym, sięgam po którąś z jej powieści. Ponieważ tych książek jest tak wiele i wciąż wydawane są nowe albo wydawcy publikują wznowienia, nie mam najmniejszego problemu z wyborem lektury. Niemniej odnoszę wrażenie, że nie sposób przeczytać wszystkich książek Nory Roberts. Tak więc pomimo że lubię opowieści oferowane przez Autorkę, to jednak nie wszystkie czytam z zainteresowaniem i nie każda z książek sprawia, że oceniam ją wysoko. Przykładem jest Pokusa, która składa się z dwóch oddzielnych historii, które nie mają ze sobą żadnego związku. Obydwa opowiadania zostały wydane po raz pierwszy w Stanach Zjednoczonych jeszcze w latach 80. XX wieku, czyli wtedy, gdy Nora Roberts tworzyła pod marką Harlequin. Potem obydwie minipowieści były wznawiane i w końcu trafiły do Polski. U nas również co pewien czas wydawcy dokonują wznowień, zmieniają okładki i tytuły, a później często promują jako nowość, która de facto żadną nowością nie jest.

Jak wspomniałam wyżej, w Pokusie czytelnik odnajdzie dwa opowiadania, które są klasycznymi romansami, choć prawdziwej erotyki w nich nie uświadczy. Tak więc jeśli ktoś oczekuje, że sięgając po książkę będzie ją czytał z wypiekami na policzkach, niczym Pięćdziesiąt twarzy Greya, to bardzo się rozczaruje. Zarówno Pensjonat marzeń, który poprzednio wydano pod tytułem Nieodparty urok, jak i Rajska jabłoń to niezwykle delikatne romanse, w których choć mocno iskrzy, to jednak bohaterowie nie posuwają się dalej, niż tylko do namiętnych pocałunków. Reszta jest kwestią wyobraźni czytelnika.


Pensjonat marzeń vel Nieodparty urok 
(tytuł oryginału: From This Day)

Piękna dwudziestoczteroletnia B.J. Clark jest kierowniczką pewnego pensjonatu usytuowanego w Nowej Anglii. Pensjonat nosi nazwę Lakeside Inn i jest nieco staroświecki. Powodem takiego stanu rzeczy są oczywiście klienci, którzy odwiedzają to miejsce. To przede wszystkim starsi ludzie, którzy mają swoje zachcianki i nierzadko żyją przeszłością. Zdarza się, że B.J. musi stawiać czoło ich dziwactwom, co wcale nie jest takie proste. Oczywiście młoda kobieta ma do pomocy całą załogę pracującą w pensjonacie, lecz ostatnie słowo zawsze należy do niej i tak naprawdę wszystko jest na jej głowie. Niestety, prawie zawsze to, co dobre kiedyś się kończy. Spokój B.J. i jej pracowników również.

Pewnego dnia do pensjonatu przychodzi wiadomość, że za kilka dni w jego drzwiach stanie niejaki Taylor Reynolds. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pan Reynolds jest nowym właścicielem sieci pensjonatów, w tym również Lakeside Inn, i do Nowej Anglii przyjeżdża na wizytację, która może się skończyć naprawdę bardzo źle. Szybko okazuje się bowiem, że ponad trzydziestoletni Taylor chce zrobić z przytulnego pensjonatu ośrodek, do którego będą przyjeżdżać ludzie z wyższych sfer, a co za tym idzie będą zostawiać w jego kasie mnóstwo pieniędzy. Oczywiście na żadną przebudowę nie chce zgodzić się B.J., która uważa, że pensjonat bardzo na tym straci i odstraszy obecnych klientów, którzy już się przyzwyczaili do specyficznego klimatu tego miejsca. Od tej pory pomiędzy B.J. i Taylorem będzie już tylko iskrzyć. Ich kłótniom nie będzie końca, a wszystko to spowijać będzie erotyczne napięcie. Jak sobie z tym poradzą? Czy Reynolds w końcu ustąpi i przyzna rację pannie Clark? A może obydwoje dojdą do jakiegoś kompromisu, a Lakeside Inn nie straci swojego dotychczasowego uroku?


Pensjonat, którym kieruje B.J. Clark



Rajska jabłoń 
(tytuł oryginału: Temptation)

Eden Carlbough ma dwadzieścia trzy lata. Niedawno straciła ojca, z którym była bardzo zżyta. Odszedł nagle, czego Eden zupełnie się nie spodziewała, ponieważ nic nie wskazywało na to, że cierpi na jakąś poważną chorobę. Niestety, wraz ze śmiercią Briana Carlbougha, kobieta odziedziczyła także jego potężne długi pochodzące z hazardu. Straciła praktycznie wszystko. Nie ma już pięknego domu, firmy, ani nawet narzeczonego, który – jak się okazało – był z nią tylko dlatego, że mogła mu zapewnić dostatnie i bezproblemowe życie u swego boku. Eden musi też spłacić wierzycieli. Jak widać, młoda kobieta jest w naprawdę dramatycznej sytuacji. W dodatku o jej hańbie i wstydzie swego czasu pisały gazety, co sprawia, że panna Carlbough czuje ogromne upokorzenie.

Na szczęście Eden ma obok siebie prawdziwą przyjaciółkę, która nie ma zamiaru zostawić jej samej w potrzebie. Te grosze, które jeszcze pozostały, Eden inwestuje we wspólny interes, który ma być pierwszym krokiem ku temu, aby móc odbić się od dna. Tak więc wraz z Candice Bartholomew organizują letni obóz dla nastoletnich dziewcząt. Bardzo szybko przekonują się jednak, że opieka nad rozpieszczonymi nastolatkami pochodzącymi z bogatych i wpływowych rodzin wcale nie jest taka łatwa. Trzeba bowiem uważać, aby nie narazić się ich rodzicom, więc jakakolwiek surowa obozowa dyscyplina raczej nie wchodzi w grę. Podopieczne są tak rozpuszczone, że zupełnie nie słuchają co się do nich mówi. Szczególnie jedna z nich daje kobietom popalić. Pewnego dnia wbrew wszelkim nakazom Roberta Snow – wnuczka wpływowego sędziego – namawia koleżanki, aby udały się wraz z nią do sąsiadującego z obozem sadu. Jego właścicielem jest Chase Elliot, którego jabłka znane są niemalże w całych Stanach Zjednoczonych.

Jak można się spodziewać, Roberta doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że łamie regulamin obowiązujący w Liberty, lecz nic sobie z tego nie robi. Praktycznie natychmiast śladem dziewczynek podąża Eden. Oczywiście w sadzie spotyka przystojnego Chase’a. Okazuje się, że Eden wcale nie jest mu tak do końca obca. Na wybuch płomiennego uczucia nie trzeba długo czekać. Czy zatem Eden będzie w stanie zrezygnować z wygodnego życia i osiedlić się na wsi? Przecież do tej pory przyzwyczajona była do komfortu, chodziła na bale i obracała się w naprawdę zacnym towarzystwie. A Chase? Czy nie będzie mu przeszkadzać fakt, że wybranka jego serca nie ma grosza przy duszy? Co zrobi, kiedy na drodze do szczęścia stanie były narzeczony Eden?


Sad jabłoniowy Chase'a Elliota


Obydwa opowiadania na pewno nie należą do literatury ambitnej. To lekkie historie z domieszką humoru, które można przeczytać w ramach odprężenia. Dla wielbicielek Nory Roberts może to być lektura obowiązkowa. Podobnie jak dla czytelniczek gustujących w romansach. Jeśli o mnie chodzi, to znacznie bardziej cenię sobie te powieści Nory Roberts, które choć przez chwilę trzymają czytelnika w napięciu. Lubię kiedy bohaterowie znajdują się w niebezpieczeństwie, choć wiem, że i tak wyjdą z tego żywi i w jednym kawałku, a wszystko zakończy się happy endem. Z drugiej strony jednak nie odmawiam Norze Roberts bycia fenomenalną pisarką, o czym świadczy potężne grono jej czytelników na całym świecie. Myślę, że ten fenomen wynika z faktu, iż każdy człowiek jest stworzony do tego, aby kochać i być kochanym, posiadać prawdziwych i oddanych przyjaciół, a także kochającą rodzinę. To wszystko można znaleźć w powieściach Nory Roberts. Jeśli więc czytelnicy z jakiegoś powodu nie są w stanie zbudować trwałych związków z innymi ludźmi, to szukają ich właśnie w literaturze. Proza Nory Roberts stanowi natomiast gwarancję tego, że czytelnik, który na co dzień musi zmagać się z problemami, może choć na chwilę o nich zapomnieć i mieć nadzieję, że w jego życiu też któregoś dnia zaświeci słońce, a wszystkie kłopoty zakończą się happy endem.