Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucy Maud Montgomery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucy Maud Montgomery. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Lucy Maud Montgomery – „Święta z Anią i inne opowiadania na Boże Narodzenie”













Wydawnictwo: GALAKTYKA
Łódź 1996
Tytuł oryginału: Christmas with Anne and Other Holiday Stories
Przekład: Rozalia Bernsteinowa, Jolanta Mach 
& Maria Mach




Czas Bożego Narodzenia to najbardziej magiczny okres w ciągu całego roku. Chyba na żadne święta nie czekamy z tak wielkim utęsknieniem. Choć ten wyjątkowy świąteczny klimat może nieco psuć otaczająca nas niemal z każdej strony komercja i chęć zysku, to jednak musimy pamiętać, że Boże Narodzenie jest przede wszystkim w nas samych, a nie w świecidełkach, które widzimy w sklepach. Kiedy byłam małą dziewczynką i nie było jeszcze tych wszystkich gadżetów, które mamy teraz, święta odbierałam zupełnie inaczej. Ktoś powie, że przecież to normalne, bo sposób postrzegania pewnych spraw przez dorosłych diametralnie różni się od tego, jaki charakteryzuje dzieci. I zapewne ta osoba będzie mieć rację. Ale uwierzcie mi, że niegdyś jedna, praktycznie cudem „dorwana” w okresie świątecznym pomarańcza, przynosiła ludziom więcej radości, niż całe tony smakołyków, które bez najmniejszych przeszkód możemy dostać dziś. Wtedy czuło się, że Boże Narodzenie to naprawdę święta rodzinne, a dzisiaj? No cóż, różnie z tym bywa, szczególnie teraz, kiedy wokół tak dużo konfliktów i przemocy.

Dlatego w dzisiejszym wpisie chcę wrócić do czasów, kiedy Boże Narodzenie świętowała sama Lucy Maud Montgomery (1874-1942). Czytając opowiadania, które Autorka poświęciła Bożemu Narodzeniu, czytelnik odnosi wrażenie, że znajduje się w jakimś innym świecie. Jest to rzeczywistość pozbawiona przemocy, a ludzie, choć niekiedy skłóceni ze sobą nawzajem, są w stanie wybaczyć i zacząć wszystko od początku. Nawet najbardziej zatwardziali, potrafią odnaleźć w sobie siłę, aby móc wyciągnąć rękę do sąsiada czy któregoś z członków swojej rodziny, z którym jeszcze do niedawna byli na wojennej drodze. Lucy Maud Montgomery próbuje przede wszystkim pokazać czytelnikowi, czym tak naprawdę jest egoizm i jakie spustoszenie może wywołać w życiu każdego człowieka, jeśli ów człowiek nie będzie potrafił z nim walczyć i ostatecznie wyeliminować go ze swojego życia.

Może właśnie tak wyglądało Boże Narodzenie,
kiedy powstawały świąteczne opowiadania
Lucy Maud Montgomery.
Książeczka jest naprawdę niewielkich rozmiarów, a jednak przedstawia sobą ogromną wartość. Jest po prostu magiczna. Na jej kartach spotykamy rozmaitych bohaterów, wśród których oczywiście nie może zabraknąć Ani Shirley. Czytelnik spotyka ją jako małą dziewczynkę, która wciąż marzy o bufiastych rękawach w sukience i tylko jej bratnia dusza – Mateusz Cuthbert – jest w stanie spełnić to marzenie. Lecz wśród tych samych opowiadań czytelnik widzi także dorosłą już Anię, która pełni funkcję kierownika wyższej szkoły w Summerside. Ten kontrast jest uderzający, ale w obydwu przypadkach chodzi o to samo. O sprawienie radości osobie, na której naprawdę bardzo zależy.

Te szczególne opowiadania zostały na nowo odkryte w roku 1977 w miejscowości, gdzie urodziła się Lucy Maud Montgomery. Osoba, która jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności dokonała tego wyjątkowego odkrycia poczuła, jak gdyby w środku lata nastało Boże Narodzenie. Bardzo pomocny w publikacji tych utworów okazał się syn Autorki – dr Stuart Macdonald – który sporządził spis wszystkich publikowanych przez matkę tytułów. Opowiadania zawarte w tej książeczce powstały dla czasopism, których właściciele prosili Autorkę o napisanie czegoś klasycznego, co zarazem pasowałoby do atmosfery Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Uważano też, że dobrze by było, gdyby te utwory zawierały w sobie jakieś przesłanie. I tak też się stało. Każde opowiadanie charakteryzuje bowiem pewien szczególny pouczający przekaz. A oto tytuły wszystkich utworów:

Mateusz rzecznikiem bufiastych rękawów
Boże Narodzenie na Czerwonym Wzgórzu
Koniec kłótni w rodzinie Youngów
Świąteczny koszyk ciotki Cyryli
Boże Narodzenie u Osborne’ów
Niezapomniana
Podarki Clorindy
Julianna Brooke przybywa na Zielone Wzgórze
Świąteczna pomyłka
Wigilijna niespodzianka w Enderly Road
Boże Narodzenie u Falsomów
Duch Bożego Narodzenia
Boże Narodzenie w domku na prerii
Noworoczny obiad stryja Ryszarda
Noworoczne ciasto Idy
Nowy Rok Bertiego


Jedno z wydań amerykańskich.
Wyd. Wilder Publications
USA 2015
W każdym z powyższych opowiadań czytelnik spotyka szereg indywidualności. Wśród nich są mądre i dojrzałe kobiety, które w taktowny sposób wprowadzają młodych w świąteczny klimat. Są też osobliwe stare damy, młodzież znudzona zbyt dużą ilością prezentów bądź pogrążona w rozpaczy z powodu braku pieniędzy na chociażby drobne upominki dla najbliższych. Czytelnik obserwuje także dzieci, które z niecierpliwością wyczekują pojawienia się Świętego Mikołaja, choć wokół tyle przeciwności losu. Jednak one mimo to są przekonane, że Święty Mikołaj na pewno o nich nie zapomni i w końcu do nich dotrze. I są również bohaterowie, którzy za wszelką cenę pragną podzielić się z innymi tym, co posiadają, chociażby była to jedynie niewielka cząstka ich dóbr.

Wygląda na to, że Lucy Maud Montgomery nie miała zamiaru łamać czytelnikowi serca smutnymi opowieściami, dlatego też każde z tych opowiadań kończy się szczęśliwie. Jednak zanim do tego dojdzie, niejedna łezka może popłynąć nam po policzku. Myślę, że tym, na czym najbardziej zależało Autorce, było splecenie ze sobą jasnej i ciemnej strony życia. W tych tekstach bez wątpienia drzemie duch dzielenia się z innymi, czyli wyeliminowania ze swojego życia egoizmu, który niestety we współczesnym świecie jest tak często obecny. Trzeba też pamiętać, że to przesłanie nie obejmuje jedynie okresu Bożego Narodzenia. Ono jest uniwersalne i ponadczasowe, a to oznacza, że powinniśmy się nim kierować przez cały rok. Ta książeczka jest doskonałym prezentem na Gwiazdkę zarówno dla najmłodszych czytelników, jak również dla tych dużo starszych. Może kiedy przeczytamy te opowiadania, inaczej spojrzymy nie tylko na Boże Narodzenie, ale także na każdy inny dzień naszego życia, a przede wszystkim na drugiego człowieka. Bo chyba głównie chodzi o to, abyśmy w innych dostrzegali to, o co sami wstydzą się nas poprosić, kierując się własną dumą.

Nie będę pisać które z tych opowiadań podobało mi się najbardziej, ponieważ uważam, że każde z nich jest wyjątkowe i wszystkie zasługują na wyróżnienie. Tak więc najlepiej sami przekonajcie się, jak Boże Narodzenie może wypełnić miłością nawet najbardziej zatwardziałe serce. Czasami stanie się to na drodze serii pomyłek, a czasami będzie to działanie już z góry zaplanowane.








środa, 24 czerwca 2015

Lucy Maud Montgomery – „Błękitny Zamek”













Wydawnictwo: EGMONT POLSKA
Warszawa 2013
Tytuł oryginału: The Blue Castle
Przekład: Joanna Kazimierczak





Zanim Błękitny Zamek ukazał się po raz pierwszy drukiem w 1926 roku, Lucy Maud Montgomery wydała już kilka innych książek, dzięki czemu zyskała reputację autorki odnoszącej sukcesy. W 1908 roku wydawnictwo L.C. Page & Company z Bostonu wydało pierwszą jej powieść zatytułowaną Ania z Zielonego Wzgórza, która w ciągu roku doczekała się aż sześciu edycji i osiągnęła sprzedaż w liczbie dziewiętnastu tysięcy egzemplarzy. Przez całe swoje życie Lucy Maud Montgomery publikowała swoje książki konsekwentnie i w niemałej ilości; tworzyła też setki krótkich opowiadań i wierszy. Jej druga powieść Ania z Avonlea pojawiła się na rynku wydawniczym w 1909 roku, a zaraz po niej ukazały się: Dziewczę z sadu (1910), Historynka vel Wakacje na starej farmie (1911), Opowieści z Avonlea (1912), Złocista droga (1913), trzecia część serii o Ani Shirley – Ania na Uniwersytecie (1915) – a potem The Witchman and Other Poems (1916), Wymarzony dom Ani (1917), autobiograficzna książka zatytułowana The Alpine Path (1917), Dolina Tęczy (1919), Rilla ze Złotego Brzegu (1920), oraz pierwsze dwie powieści trylogii, której bohaterką jest Emilka, czyli Emilka ze Srebrnego Nowiu (1923) i Emilka dojrzewa (1925). Wtedy też, chcąc wyjść naprzeciw nowym oczekiwaniom ze strony czytelników, i może w pewnym stopniu wbrew samej sobie, Lucy Maud Montgomery zaczęła szukać jakiejś alternatywy dla swoich osobistych doświadczeń. I tak oto powstał Błękitny Zamek.

Do tego momentu pisanie zawsze było niezwykle ważne dla Montgomery nie tylko jako jej kariera zawodowa, ale też w kontekście odnalezienia drogi, która pozwoliłaby jej poradzić sobie z ogromnymi osobistymi problemami. Tak naprawdę Maud swoimi myślami i uczuciami zaczęła dzielić się na łamach pewnego czasopisma, kiedy miała szesnaście lat, a potem robiła to praktycznie przez resztę swojego życia. Osobiste problemy, a także zły stan zdrowia spustoszony przez wybuch pierwszej wojny światowej, jak również coraz większa samotność w nieszczęśliwym małżeństwie sprawiły, że Lucy Maud Montgomery przerwała pisanie trzeciej części opowieści o pełnej werwy Emilce i po raz pierwszy skupiła się na książce zaadresowanej tylko i wyłącznie do dorosłych czytelników. Oczywiście chodzi o Błękitny Zamek.

Pierwsze recenzje nie były zbyt pochlebne, ponieważ krytycy uważali, że Błękitny Zamek nie przekonuje ich do tego, aby móc uznać tę powieść za poważny romans, lecz jedynie za „rozśmieszającą komedyjkę”. Główną bohaterką jest Valancy Stirling mieszkająca w Deerwood, która właśnie kończy dwadzieścia dziewięć lat i już praktycznie pogodziła się z tym, że zostanie starą panną. W dodatku dziewczyna żyje ze zgorzkniałą i zamkniętą w sobie matką, a do tego jest stale wyśmiewana przez członków swojej wielopokoleniowej rodziny. Tak więc Valancy zdaje sobie sprawę, że nigdy tak naprawdę nie żyła i nie ma już na co czekać. Takim punktem zwrotnym w jej życiu staje się diagnoza miejscowego lekarza, który twierdzi, że Valancy jest tak bardzo poważnie chora na serce, iż czeka ją tylko rok życia. Wtedy też dziewczyna postanawia odrzucić wszelkie konwenanse i po prostu gonić za swoim szczęściem. Pragnie również uwolnić się od tych, którzy ją prześladują. Valancy zaczyna więc przebywać w towarzystwie niejakiego Ryczącego Abla, który jest alkoholikiem i mieszka z chorą córką Cissy. Kobieta jest niezamężna pomimo że kiedyś urodziła dziecko, które zmarło w rok po swoich narodzinach. W tym samym czasie Valancy Stirling proponuje małżeństwo mężczyźnie, który powszechnie uznawany jest za bandytę, pijaka i generalnie przypisuje się mu jak najgorsze cechy. To Barney Snaith, którego tajemnicza przeszłość wywołuje u tubylców jak najgorsze myśli.

Pierwsze wydanie Błękitnego Zamku
(1926)
Dlaczego zatem krytycy uznali, że powieść nie może odnieść sukcesu? Otóż stwierdzono, że za niepowodzenie tej historii odpowiada sposób, w jaki Valancy zmienia nagle swoją osobowość, kiedy odkrywa, że jest śmiertelnie chora, a także sposób, w jaki zakończone są wszystkie wątki. Chodziło głównie o to, że Maud wyjaśniła je zbyt starannie i jasno. Uznano bowiem, że wszystko w tej powieści jest nazbyt proste, a więc nieco podejrzane, co nie przystoi tak uznanej autorce, jaką była wówczas Lucy Maud Montgomery. W związku z tym zrozumiałe jest, dlaczego przez lata krytycy albo ignorowali tę książkę, albo wyrażali się o niej niepochlebnie. Poza tym twierdzili też, że Błękitny Zamek zupełnie nie pasuje do rodzaju literatury, do którego Montgomery zdążyła już przyzwyczaić opinię publiczną. Autorkę traktowano jako tę, która tworzy tylko dla dzieci i młodzieży, a tu nagle taka odmiana. Nie rozumiano dlaczego tak się stało, a skoro nie rozumiano, to po prostu skrytykowano.

Jedna z pierwszych recenzji pojawiła się w Punch w 1926 roku, w której natychmiast uznano Błękitny Zamek za „powieść sentymentalną”. Z kolei w dniu 18 września 1926 roku The Saturday Review of Literature ostrzegał, że „czytelnik z łatwością dostrzeże, iż choroba Valancy wcale nie jest śmiertelna, i że w swoim wewnętrznym buncie bohaterka dojrzewa i rozwija się z opóźnieniem, a do tego – niczym na loterii – wygrywa wybranka swojego serca, z którym będzie żyć długo i szczęśliwie. Lecz jednocześnie te wszystkie utracone możliwości są w powieści rozłożone z wdziękiem, niewielką dawką humoru i znacznego miłosiernego oporu. No i oczywiście ta historia jest bez wątpienia przeznaczona tylko i wyłącznie dla kobiet.

Natomiast The New York Times Book Review donosił w dniu 26 września 1926 roku, że nowa książka Montgomery „chociaż jest może bardziej dojrzała, niż jej poprzednie powieści, to niewątpliwie od pierwszej do ostatniej strony ta niewielkich rozmiarów opowieść stanowi sentymentalnie wykończony romans, w którym roi się od całkowicie przerysowanych fikcyjnych postaci, lecz mimo to opowiada dobrze wykreowaną historię z domieszką humoru i tragizmu.” Zarówno The Times Literary Supplement, jak i The Candian Bookman w swoich recenzjach zinterpretowały postać Valancy Stirling jako klasycznego bajkowego Kopciuszka. Ten drugi tytuł posuwa się znacznie dalej, twierdząc, że „w powieści jest jakaś małostkowość, która każe współczuć bohaterce, natomiast kwestie, które Valancy wypowiada w swoim buncie są długie i wydają się nielogiczne. Niemniej w wyniku tych ograniczeń książka nie jest napisana poniżej przyjętego standardu.

Wydanie, które czytałam.
Wyd. Nasza Księgarnia (1985)
Pomimo tych opinii, w ciągu kolejnych kilku dekad od wydania, Błękitny Zamek niemalże znikł z pola widzenia. Ponownie zainteresowano się Błękitnym Zamkiem dopiero 25 grudnia 1987 roku, kiedy to w swoim artykule opublikowanym w Kingston Whig-Standard, Maureen Garvie oskarżyła australijską pisarkę Colleen McCullough (1937-2015) o plagiat tekstu Lucy Maud Montgomery w powieści zatytułowanej The Ladies of Missalonghi (1987).  Wówczas wśród czytelników i fanów Montgomery fakt ten wywołał niemałe oburzenie. Czy tak było w istocie? Na pytanie, czy faktycznie australijska pisarka posłużyła się fabułą Błękitnego Zamku, aby stworzyć własną książkę należałoby odnaleźć odpowiedź, pisząc osobny tekst i porównując obydwie historie.

Błękitny Zamek po raz pierwszy został opublikowany w sierpniu 1926 roku przez wydawnictwo McClelland & Steward Limited z Toronto, natomiast po raz drugi książka ukazała się drukiem w grudniu tego samego roku. Od tamtej pory powieść wydano już w ponad siedemdziesięciu pięciu nakładach. Dodatkowo historia Valancy Stirling została przedstawiona w formie sztuki teatralnej zarówno w Polsce, jak i w Kanadzie. W rzeczywistości po przetłumaczeniu jej na język polski przez młodą Żydówkę, która ukrywała się przed nazistami, premiera Błękitnego Zamku odbyła się w Krakowie w 1982 roku. Najważniejsze jest jednak to, że do napisania powieści Montgomery zainspirowało wiele autentycznych osób i zdarzeń, które miały miejsce w jej życiu. Najbardziej rzuca się w oczy umiejscowienie akcji powieści w Bala (Deerwood) nad jeziorem Muskoka, zamiast na Wyspie Księcia Edwarda, jak ma to miejsce w innych powieściach autorstwa Maud. To miejsce zainspirowało Montgomery już wtedy, gdy wraz z mężem i dziećmi spędziła tam dwa tygodnie w lecie 1922 roku. Wtedy też w liście do pana McMillana datowanym na dzień 22 września 1922 roku napisała:

Pewnego wieczoru siedziałam samotnie na werandzie przez dwie godziny […] Byłam w nastroju, który sprzyjał marzeniom. A więc marzyłam. Wybrałam się na wyspę, która bardzo mi się podobała […] Wybudowałam tam letniskowy domek i elegancko go umeblowałam. Urządziłam dom na łodzi motorowej. Zaprosiłam tam gości – wszyscy byli moimi bratnimi duszami. Była tam stara, poczciwa ciocia Annie, moja kuzynka Frede, która zginęła w 1919 roku, lecz ponownie żyła w moim śnie, a także moja kuzynka Bertie McIntyre, której nie widziałam od sześciu lat. Byłeś tam także Ty. Tak więc byliście tam wszyscy, jako nasi „imprezowi goście”. Spędziliśmy tam całe beztroskie lato. Przeżyłam to w każdym szczególe. Pływaliśmy, żeglowaliśmy, łowiliśmy, nurkowaliśmy i przesiadywaliśmy aż do letnich zachodów słońca na werandach rozświetlonych księżycową poświatą […] i zawsze rozmawialiśmy – była to satysfakcjonująca rozmowa bratnich dusz.*

Ten list ujawnia wiele kwestii. Tym, co jest najbardziej widoczne, staje się poczucie komfortu i uroku, jakie Montgomery otrzymywała od przyrody. To właśnie to miejsce okazało się dla niej naturalną inspiracją, gdzie była w stanie doświadczyć poczucia harmonii z otaczającym ją światem. Co więcej, dla Maud istniała pewna naturalna sfera, w której czuła się najbardziej zadowolona i która pozwalała jej przekraczać pojęcie czasu i przestrzeni; natomiast ludzie, których kochała, a którzy nie żyli lub byli akurat nieobecni, w jej marzeniach pojawiali się na nowo. To miejsce stanowiło klucz do pracy Montgomery, a w szczególności przyczyniło się do powstania Błękitnego Zamku. Maud odnalazła inspirację także w dziełach takich amerykańskich poetów, jak Walt Withman (1819-1892), Henry David Thoreau (1817-1862), czy Ralph Waldo Emerson (1803-1882). Wszyscy oni na różne sposoby głosili istotę poszukiwania duchowości, która oparta jest na kwestiach bardziej osobistych, niż konwencjonalna ortodoksyjna religia. Tę duchowość można odnaleźć poprzez udział w symbiozie z przyrodą i wszechświatem.

Zdaniem Mary Rubio, Lucy Maud Montgomery pisząc Błękitny Zamek w wieku pięćdziesięciu lat, musiała wciąż pamiętać swoje własne doświadczenia z młodości, kiedy mając dwadzieścia dziewięć lat – jak powieściowa Valancy Striling – odczuwała litość ze strony innych ludzi spowodowaną brakiem męża. Zapewne pamiętała o swojej własnej desperacji w kwestii wyjścia za mąż, a jej wybór mężczyzny swojego życia był bardzo ograniczony, gdyż mieszkała wtedy w Cavendish, gdzie raczej nie było w kim przebierać. Niemniej bez względu na to, czym kierowała się Lucy Maud Montgomery przy kreowaniu historii Valancy Striling, stworzyła piękną historię, która od wielu lat wyciska łzy z oczu czytelniczek. Moim zdaniem bardzo dobrze się stało, że Autorka zdecydowała się odejść od literatury dziecięcej i młodzieżowej, aby stworzyć opowieść przeznaczoną dla dorosłych. Całą serię o Ani Shirley przeczytałam dość późno, więc obce są mi nastoletnie zachwyty nad tymi książkami. Z kolei Błękitny Zamek wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie i możliwe, że kiedyś jeszcze do tej powieści wrócę. Oczywiście jest kilka wersji tej książki w polskim przekładzie, dlatego mogą się one od siebie różnić. Do mnie trafiło tłumaczenie z 1926 roku, gdzie Valancy Stirling ma na imię Joanna, natomiast wybranek jej serca – Barney Snaith to Edward. Jest też kilka innych różnic, więc w tej sytuacji chyba najlepiej przeczytać książkę w oryginale, która jest dostępna za darmo w Internecie.






* Przekład własny. 




środa, 10 grudnia 2014

„Ania z Zielonego Wzgórza” na tle historycznym







Życie Lucy Maud Montgomery (1874-1942) przypadło na przełom XIX i XX wieku. Pomimo iż wychowana zgodnie z purytańskimi i wiktoriańskimi zasadami, które obowiązywały w XIX wieku, Maud starała się być kobietą nowoczesną, niezależną i wykształconą na miarę XX wieku. To właśnie za jej życia pojawiły się takie wynalazki, jak: kinematograf, samochód, radio, samolot czy telefon. Zmieniały się także trendy dotyczące kultury, jak również wszystko to, co się z nimi wiązało, jak na przykład sztuka i literatura. Lucy była też świadkiem dwóch wojen światowych. Te wydarzenia musiały w końcu znaleźć swoje odzwierciedlenie w jej twórczości.

W epoce wiktoriańskiej żyjące w Kanadzie kolonialne elity w miarę swoich możliwości starały się naśladować kulturalne trendy, które docierały do nich z metropolii. Tak więc na kulturę w innych grupach społecznych, żyjących szczególnie w miastach, ogromny wpływ miały wzorce amerykańskie. Dziadkowie Lucy Maud Montgomery zawsze wtłaczali jej do głowy reguły, zgodnie z którymi sami zostali niegdyś wychowani. Pisarka stosowała się do nich praktycznie przez całe swoje późniejsze życie. Nigdy otwarcie nie pokazywała swoich prawdziwych emocji, a także przestrzegała surowych nakazów moralnych i konwenansów. Wartości, które sama wyznawała, przenosiła na karty własnych powieści. Z drugiej strony jednak Lucy była kobietą niezwykle oczytaną, więc wielu zasad nauczyła się nie tylko od swoich dziadków, ale przede wszystkim czerpała je z książek. W związku z tym w jej twórczości wyraźnie widać wpływy jednego z odłamów angielskiego realizmu. Reprezentanci tego nurtu twierdzili bowiem, że dzieła literackie powinny nieść ze sobą uszlachcenie życia codziennego przeciętnych ludzi, jak również powinny ukazywać prozę ich życia z sympatią oraz współczuciem. Z kolei uwaga pisarza miała być skierowana głównie na wartościowe elementy życia.

Inną modelową cechą angielskiego realizmu było interesowanie się wewnętrznymi przeżyciami bohaterów literackich oraz kreowanie takich postaci, które byłyby intrygujące ze względu na swoją psychikę. Uważano, iż wrażenie u czytelnika wywołują nie tyle same wydarzenia, ale związane z nimi zainteresowanie człowiekiem. Tak więc nie można z powodzeniem opowiedzieć jakiejś fabuły, nie ukazując jednocześnie charakterów.

Angielski realizm przejawiał się także bardzo wyraźnie w sposobie konstruowania dialogów. Pisarze, którzy tworzyli w epoce Lucy Maud Montgomery uważali, że bohaterowie literaccy powinni używać języka, który brzmiałby prawdopodobnie w ich ustach ze względu na daną sytuację psychologiczną i społeczną. Należało więc wziąć pod uwagę właściwości kolokwialnego języka mówionego, czyli konstruować zdania krótkie i niedokończone oraz stosować niepoprawne wyrażenia. Nie wolno natomiast było odtwarzać takiego języka z bezwarunkową dokładnością.

Seria powieści o Ani z Zielonego Wzgórza stanowi zatem idealny przykład literatury młodzieżowej, która napisana jest jednocześnie w stylu wiktoriańskim i realistycznym. Akcja tychże książek ma miejsce w nieco wyidealizowanej i idyllicznej wiejskiej scenerii. Jednymi z fundamentalnych elementów, które przyciągają uwagę czytelnika są w tym przypadku ciekawie sportretowane postaci, jak i niezwykle interesujące dialogi. Niemniej, pomimo iż przygody Ani Shirley są zaprezentowane w sposób humorystyczny, a zakończenie każdej z tych przygód posiada konkretny morał, to jednak czytelnik ma możliwość zaobserwowania przemian zachodzących w głównej bohaterce, która w miarę upływu czasu staje się coraz bardziej opanowaną i zdyscyplinowaną młodą damą.

Trzeba jednak wiedzieć, że Lucy Maud Montgomery nie była jedyną pisarką tworzącą dla dzieci i młodzieży. A zatem należałoby w tym miejscu odpowiedzieć sobie na pytanie: Jak wyglądał rozwój tego typu literatury w tamtym okresie? Na początek ważne jest, aby pamiętać, że gatunek ten jest dość młody, bo tak naprawdę pojawił się dopiero w XIX wieku. Wcześniej w celach edukacyjnych dzieci czytywały zazwyczaj Biblię bądź dzieła starożytnych twórców. Z kolei utwory powstałe jeszcze przed XIX wiekiem, których adaptacje zaliczane są obecnie do literatury dziecięcej, pierwotnie skierowane były do dorosłego czytelnika. Wśród nich znajdują się takie książki, jak Przypadki Robinsona Crusoe autorstwa Daniela Defoe lub Podróże Guliwera Jonathana Swifta. To dopiero dziewiętnaste stulecie przyniosło zmianę w tym zakresie. Zaczęły wówczas pojawiać się dzieła pisane w głównej mierze z myślą o młodym czytelniku. Ich zadaniem było dostarczyć najmłodszym nie tylko rozrywki, ale również przekazywać im treści moralizatorskie i dydaktyczne. Wśród pierwszych autorów tego rodzaju literatury można wymienić na przykład Hansa Christiana Andersena bądź braci Grimm.


Tak wyglądało pierwsze wydanie Ani z Zielonego Wzgórza z 1908 roku, które ukazało się nakładem amerykańskiego wydawnictwa L.C. Page & Company.


Inni pisarze bardzo szybko dostrzegli, iż młodzi czytelnicy są spragnieni większej ilości książek. Dlatego też w drugiej połowie XIX wieku zaczęło pojawiać się znacznie więcej tego rodzaju lektur. Dla dzieci pisali wówczas między innymi: Mark Twain (Przygody Tomka Sawyera, Amerykanin na dworze króla Artura, Książę i żebrak), Lewis Carroll (Alicja w Krainie Czarów), czy Carlo Collodi (Pinokio). Z drugiej strony jednak często działo się tak, że książki pisane z myślą o dorosłym czytelniku, szybko stawały się popularne wśród dzieci i młodzieży, czego przykładem mogą być powieści Artura Conan Doyle’a lub Juliusza Verne’a. 

Można przypuszczać, że Lucy Maud Montgomery, będąc młodą dziewczyną zapewne czytywała także powieści przeznaczone dla dzieci i młodzieży. Po latach, kiedy sama tworzyła dzieła adresowane do młodego czytelnika, bez wątpienia mogła inspirować się utworami tych, którzy z powodzeniem pisali przed nią. Zapewne miała również na uwadze to, w jaki sposób inni pisarze postrzegali jej twórczość. Dumą napawał ją zachwyt Marka Twaina nad Anią Shirley. Książki Lucy Maud Montgomery wyznaczyły bowiem swego rodzaju nowy kierunek w literaturze młodzieżowej. Stanowią one wzór, z którego inni autorzy czerpią do dnia dzisiejszego. Bez wątpienia to właśnie na Ani z Zielonego Wzgórza wzorowana była inna – nie mniej znana postać literacka – którą jest Pippi Långstrump stworzona przez szwedzką pisarkę – Astrid Lindgren. Przecież Pippi również jest dziewczynką o rudych włosach i niespożytej energii. W naszym kraju takie naśladowanie można przypisać bohaterce wykreowanej przez Małgorzatę Musierowicz – autorkę powieściowego cyklu zatytułowanego Jeżycjada.

Pierwsza książka serii opowiadającej o Ani Shirley najpierw zyskała niesamowitą popularność w Stanach Zjednoczonych, lecz bardzo szybko zaczęła być tłumaczona też na inne języki oraz publikowana w krajach nieanglojęzycznych. Z kolei pierwsze polskie wydanie Ani z Zielonego Wzgórza pojawiło się trzy lata po tym, jak powieść ukazała się w Ameryce Północnej. Natomiast dwie powieści cyklu zostały wydane w Polsce dzięki Wydawnictwu M. Arcta. Obydwie części z języka angielskiego przełożyła Rozalia Bernsteinowa, zaś nowe próby tłumaczenia zostały podjęte dopiero w latach 90. XX wieku. Dlatego też przekłady autorstwa Rozalii Bernsteinowej znane są najprawdopodobniej największej liczbie czytelników, którzy zapoznali się z Anią z Zielonego Wzgórza i Anią z Avonlea

Obydwie książki opublikowano dość regularnie, niemniej losy Wydawnictwa M. Arcta miały pewien wpływ na to, w których latach pojawiały się kolejne wznowienia powieści. W roku 1911 Wydawnictwo M. Arcta powoli zaczęło wychodzić z kłopotów finansowych, w które popadło po 1908 roku. Być może podjęto wówczas decyzję o wykupieniu praw do Ani z Zielonego Wzgórza, gdyż liczono na to, iż książka odniesie w Polsce równie ogromny sukces, jak miało to miejsce w Stanach Zjednoczonych. Tak więc pierwsze polskie wydanie zostało podzielone na dwie części. Pierwsza z nich ukazała się w 1911 roku, a druga rok po niej. Obydwie książki wydano w Warszawie. Co ciekawe, pierwsze polskie wydanie zawierało błąd. Otóż na stronie tytułowej napisano, że autorką jest niejaka Anna Montgomerry! Niestety, pomyłkę tę naprawiono dopiero w piątym wydaniu powieści, które opublikowano aż siedemnaście lat później! Podobnie rzecz miała się w przypadku autorki przekładu. Jej nazwisko zostało spolszczone i brzmiało Rozalia Bersztajnowa.


Polskie okładki poszczególnych książek cyklu wydanego w latach 1967-1974.


Kolejne – drugie – wydanie Ani z Zielonego Wzgórza ukazało się w roku 1919, czyli praktycznie tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, a następne w 1921 roku. Potem nastąpiła kilkuletnia przerwa, której powodem najprawdopodobniej były kolejne kłopoty finansowe Wydawnictwa M. Arcta. Był to 1922 rok. Natomiast kiedy wydawca wyszedł na prostą, niemalże natychmiast zaskoczył czytelników opublikowaniem po raz pierwszy Ani z Avonlea w 1924 roku. Było to aż piętnaście lat po pierwszym amerykańskim wydaniu. W tym samym czasie książka w identycznej postaci została wydana również przez inne warszawskie wydawnictwo (Wydawnictwo B. Rudzkiego).

Rok później w polskich księgarniach pojawiło się nowe – czwarte z kolei – wydanie Ani z Zielonego Wzgórza. W roku 1927 ponownie opublikowano Anię z Avonlea, natomiast w 1928 roku wznowiono Anię z Zielonego Wzgórza i dopiero w tym wydaniu zostało skorygowane imię i nazwisko autorki. Kiedy w latach 1929-1933 w Polsce borykano się z kryzysem gospodarczym, Wydawnictwo M. Arcta znów popadło w kłopoty finansowe, co niekorzystnie odbiło się na kolejnych wznowieniach Ani z Zielonego Wzgórza i Ani z Avonlea. Nowe wersje tychże książek pojawiły się bowiem dopiero w 1935 roku.

Nie wiadomo, dlaczego Wydawnictwo M. Arcta zaprzestało nagle publikacji Ani z Avonlea. Natomiast następne wznowienia Ani z Zielonego Wzgórza ujrzały światło dzienne odpowiednio w roku 1937 i 1939. Z powodu wybuchu drugiej wojny światowej nastąpił kolejny bardzo długi przestój w wydawaniu powieści. Nowe – dziewiąte – wydanie Ani z Zielonego Wzgórza opublikowano we Wrocławiu w 1947 roku. Z kolei czwarte wydanie Ani z Avonlea miało miejsce w 1948 roku. Były to ostatnie książki o Ani Shirley, które pojawiły się na rynku wydawniczym pod szyldem Wydawnictwa M. Arcta. W 1949 roku firmę zlikwidowano, zaś prawa do publikowania tychże książek nabyła Nasza Księgarnia.

Przykładowa ilustracja do Ani z Zielonego Wzgórza
autorstwa Bogdana Zieleńca.
Wyd. Nasza Księgarnia
Warszawa 1970






























Już od ponad stu lat Ania Shirley uczy, bawi i wzrusza polskich czytelników. Od momentu premiery, o losach Ani z Zielonego Wzgórza możemy czytać dzięki pracy przeszło dwudziestu pięciu wydawnictw. Książki publikowały oficyny, które na co dzień skupiają się na literaturze dla dzieci i młodzieży, a także te, które adresują swoje pozycje do wszystkich grup czytelników. Oczywiście nie każdy wydawca zdecydował się na opublikowanie całego cyklu. Pełna seria wyszła między innymi spod szyldu Naszej Księgarni i Wydawnictwa Prószyński i S-ka. Niemniej, Nasza Księgarnia zrobiła najwięcej wznowień, bo aż osiem razy! Z kolei wszystkie powieści cyklu ukazały się w sumie aż ponad dwustukrotnie, zaś sama Ania z Zielonego Wzgórza doczekała się przeszło pięćdziesięciu wydań. Natomiast biorąc pod uwagę ilość przekładów, można stwierdzić, że najczęściej mogliśmy i nadal możemy czytać te autorstwa Janiny Zawiszy-Krasuckiej. Jej tłumaczenie zostało opublikowane aż sześćdziesiąt dziewięć razy. Z kolei w przypadku tylko Ani z Zielonego Wzgórza najczęściej wydawano przekład Rozalii Bernsteinowej. Niestety nikomu – jak do tej pory – nie udało się przełożyć wszystkich części cyklu, lecz najbliżej tego była Jolanta Bartosik, ponieważ przełożyła sześć książek serii.

Jeśli chodzi o ilustracje, to pierwsze wydanie Ani z Zielonego Wzgórza zostało wydane w tej formie dopiero po zakończeniu drugiej wojny światowej. Autorem ilustracji był Bogdan Zieleniec, którego prace wykorzystano również przy kolejnych częściach serii. W sumie ilustracje Bogdana Zieleńca zostały zamieszczone w cyklu aż sto dwa razy. Oprócz Bogdana Zieleńca serię ilustrowały jeszcze cztery inne osoby, ale tylko Katarzynie Chmiel udało się stworzyć prace do wszystkich części przygód Ani Shirley.

Jak wiadomo seria o Ani Shirley to nie tylko powieści, lecz także adaptacje filmowe i teatralne. Niektóre z nich wiernie odzwierciedlały treść książek, a inne stanowiły jedynie znikome źródło inspiracji. W 2008 roku uroczyście obchodzono stulecie pierwszego wydania Ani z Zielonego Wzgórza. Z tego też powodu w Polsce odbyło się mnóstwo imprez z udziałem starszych i młodszych czytelników. Co ciekawe, w naszym kraju powieści Lucy Maud Montgomery wydawane były głównie ze względu na wojenne zawieruchy oraz z powodu zachodzących zmian politycznych. Możliwe, że w ten sposób chciano oderwać ludzi od szarej i okrutnej rzeczywistości. Prawdą jest jednak to, że Anię z Zielonego Wzgórza przeczytała dotąd niezliczona rzesza osób bez względu na wiek czy wyznawane poglądy.



________________________

Powyższy tekst powstał w oparciu o następujące publikacje:

  1. H. Markiewicz, Teorie powieści za granicą: od początków do schyłku XX wieku, Wyd. PWN, Warszawa 1995.
  2. Encyklopedia historyczna świata: Tom XIII: Ameryka Północna, Ameryka Południowa, Australia i Oceania, Z. Otałęga red., Agencja Publicystyczno-Wydawnicza Opres, Kraków 2003. 







czwartek, 27 listopada 2014

Co wiemy, a czego nie wiemy o twórczości Lucy Maud Montgomery?







Po śmierci matki, Lucy Maud Montgomery została oddana przez ojca na wychowanie dziadkom. Alexander Marquis Macneill i Lucy Woolner Macneill na bieżąco starali się czytać lokalną prasę i tym samym interesować się wydarzeniami, które miały miejsce na świecie. Do literatury pięknej oraz poezji podchodzili nieco ostrożnie i z dystansem, który był właściwy ludziom kierującym się surowymi, purytańskimi zasadami. Pomimo że w ich domu czytywano powieści, to jednak robiono to z ciężkim sercem i traktowano niemalże w kategoriach łamania dziesięciu przykazań Bożych jednocześnie. Tak było w każdą niedzielę, natomiast w dni powszednie surowi dziadkowie rozluźniali wobec Maud swoją cenzurę i chociaż traktowali powieści jako zło konieczne, to tak naprawdę pozostawiali jej swobodę, jeśli chodziło o czytywanie poezji. W związku z tym jeszcze przed ukończeniem szkoły podstawowej Lucy znała twórczość takich autorów, jak Henry Wadsworth Longfellow (1807-1882), Sir Alfred Tennyson (1809-1892), George Gordon Noel Byron (1788-1824), John Milton (1608-1674), a zwłaszcza Robert Burns (1759-1796).

30. XI. 1874  24. IV. 1942
Kiedy w latach 1890-1891 Maud opuściła dom swojego ojca w Prince Albert, wówczas miał miejsce jej poetycki i prozatorski debiut. Na Wyspie Księcia Edwarda wydawano wtedy dziennik zatytułowany Patriot i na jego pierwszej stronie pod datą 26 listopada 1890 roku zostały wydrukowane wszystkie zwrotki wiersza autorstwa Lucy, a całość podpisano jej nazwiskiem. Z kolei 17 lipca 1891 roku miejscowa gazeta Times opublikowała tekst siedemnastoletniej wówczas Lucy zatytułowany Raj na Zachodzie. Tekst ten zajmował trzy i pół kolumny i stanowił opis prowincji Saskatchewan, przy szczególnym uwzględnieniu miejscowości Prince Albert. Lucy Maud Montgomery nabrała znacznie większej odwagi, gdy jej artykuł przyjęła lokalna gazeta w Winnipeg. Raj na Zachodzie opublikowano w Evening Free Press and Sun i opatrzono stosownym komentarzem. Napisano wtenczas, że jest to wspaniały reportaż młodej obiecującej pisarki.

Kolejny debiut Maud miał miejsce w 1893 roku. W nowojorskim miesięczniku The Ladies’ World ukazał się wiersz Lucy zatytułowany Only a Violet. Tak więc jej twórczość zaczęła być znana również poza granicami Kanady. Następny sukces przyniósł rok 1903, kiedy Maud otrzymała za swoje opowiadanie pięćset dolarów wynagrodzenia. W tamtym czasie była to równowartość dwuletniej pensji nauczycielki. Lucy zdała sobie więc sprawę z tego, iż pisanie może być dla niej zarówno formą rozrywki i hobby, jak również czymś, co będzie w stanie przynieść jej pokaźne korzyści finansowe. Dlatego też bardzo często podejmowała się tworzenia tekstów na zamówienie. Jako literatka Maud była praktyczna, profesjonalna i doskonale zorganizowana. Była świadoma tego, że pewnego dnia zostanie wielką pisarką i wierzyła, że może zostać doskonałym rzemieślnikiem w swoim fachu. W roku 1904 na liście periodyków zamawiających jej teksty, znalazło się nie mniej niż siedemdziesiąt amerykańskich, kanadyjskich oraz brytyjskich magazynów. Wypracowała swoistą metodę rozpowszechniania swoich tekstów. Metoda ta była bardzo prosta. Otóż kiedy dany magazyn, który zazwyczaj płacił dziesięć dolarów, odrzucał jej pracę, Lucy przekładała rękopis do nowej koperty, a następnie wysyłała do takiego, który oferował jej trzydzieści dolarów. W przypadku, gdy ten także odmawiał, Maud ponownie przepakowywała tekst i wysyłała na przykład do Nowego Jorku do Everybody’s. Taka taktyka przynosiła bardzo często opłacalne efekty, ponieważ Everybody’s wysłał czek na sto dolarów!


Pokój Lucy Maud Montgomery w domu jej dziadków


W 1904 roku Lucy Maud Montgomery rozpoczęła pracę nad Anią z Zielonego Wzgórza. Natomiast rok później utwór został ukończony i miał ukazać się w formie powieści publikowanej w odcinkach. Niemniej, w Kanadzie nikt nie wykazywał zainteresowania publikacją książki. Tak więc pierwsza część przygód Ani Shirley zamiast do księgarń, trafiła na półkę w jednej z szaf znajdujących się w domu Montgomery. Po pewnym czasie autorka powróciła jednak do swojego dzieła. Na przełomie 1906 i 1907 roku Maud przeredagowała to, co napisała już wcześniej, a swoją pracę ponownie rozesłała do wydawnictw. Tym razem miała znacznie więcej szczęścia niż poprzednio i w 1908 roku powieść wydrukowało bostońskie wydawnictwo L.C. Page Company. Wydawca wyczuł, że książka może okazać się prawdziwym sukcesem i jeszcze zanim trafiła do księgarń, zamówił u Lucy Maud Montgomery kolejne części przygód Ani Shirley. Zainteresowanie czytelników przerosło jednak wszelkie oczekiwania, a to sprawiło, że zarówno autorka, jak i samo wydawnictwo byli niesamowicie szczęśliwi z tego powodu. Książka stała się prawdziwym bestsellerem!

Okładka pierwszego wydania
Ani z Zielonego Wzgórza
Wiosną 1905 roku Lucy Maud Montgomery miała nadzieję, że jej powieść polubią przede wszystkim młode dziewczęta, a tymczasem stało się inaczej. Ku jej ogromnemu zdumieniu, rudowłosa sierota z nadmiernie rozwiniętą wyobraźnią oczarowała nie tylko młodych czytelników, ale również i tych starszych. Wśród nich znalazły się nie tylko nastoletnie dziewczęta, ale także dorośli mężczyźni. Lucy otrzymywała listy pełne uwielbienia i zachwytu nawet od traperów z dalekiej północy. Była też korespondencja od żołnierzy w Indiach, misjonarzy w Chinach, handlarzy w Afryce, sędziego Sądu Najwyższego, a nawet od najsłynniejszego ówczesnego pisarza amerykańskiego – Marka Twaina (1835-1910). To właśnie on nazwał Anię Shirley najsłodszym i najbardziej ukochanym dzieckiem w literaturze od czasów nieśmiertelnej Alicji z Krainy Czarów, którą stworzył Lewis Carroll (1832-1898).

Ania z Zielonego Wzgórza odniosła błyskawiczny sukces, ponieważ w ciągu sześciu lat, począwszy od 10 czerwca 1908 roku, ukazało się aż trzydzieści siedem wydań tej książki. Do roku 1914 powieść czytano już w języku holenderskim, szwedzkim i oczywiście polskim. Obecnie o przygodach Ani Shirley można czytać również w takich językach, jak: niemiecki, duński, fiński, hebrajski, francuski, włoski, islandzki, portugalski, norweski, słowacki, koreański, japoński, turecki i hiszpański. Z kolei do 1914 roku wydawnictwo L.C. Page Company wznowiło Anię z Zielonego Wzgórza aż trzydzieści osiem razy! W tym samym roku książka została opublikowana w nakładzie stu pięćdziesięciu egzemplarzy! Fakt ten świadczy o tym, iż popularność rudowłosej dziewczynki wciąż rosła.

Co ciekawe, premiera kanadyjskiego wydania Ani z Zielonego Wzgórza miała miejsce dopiero trzydzieści cztery lata później, bo w roku 1942. Nie było to jednak spowodowane tym, że nie doceniano twórczości Lucy Maud Montgomery w jej ojczyźnie. Kanadyjczykom wystarczyło jedynie to, iż mieli możliwość zakupienia amerykańskich wydań tej powieści. Z końcem roku 1908 Lucy wywiązała się z umowy, którą podpisała z wydawnictwem L.C. Page Company i tym samym skończyła pisać drugi tom przygód Ani Shirley, czyli Anię z Avonlea. Powieść pojawiła się w księgarniach w 1909 roku. Niemniej, tak czytelnicy, jak i wydawca wciąż prosili o więcej.

W związku z powyższym Lucy Maud Montgomery w 1915 roku bez wytchnienia pracowała nad Anią na uniwersytecie, która ukazała się w lipcu tegoż roku. Z kolei Wymarzony dom Ani opowiadający o pierwszych latach małżeństwa naszej rudowłosej bohaterki, opublikowano w 1917 roku. Pod koniec 1919 roku Lucy ukończyła pracę nad Doliną Tęczy. Książka opowiada o dorastających dzieciach Ani Shirley. W tym samym czasie Maud rozpoczęła kolejną powieść z serii. Była to Rilla ze Złotego Brzegu, którą ukończyła w 1920 roku. Ta część miała być ostatnim tomem cyklu. Dlatego też w lipcu 1936 roku Montgomery posłusznie, aczkolwiek niechętnie zaczęła pracę nad Anią z Szumiących Topoli, gdzie akcja znów toczy się w latach, gdy Ania Shirley jest jeszcze panną. Ta książka składa się głównie z listów, które Ania pisze do swojego narzeczonego – Gilberta Blythe’a. Z kolei w 1938 roku w ciągu czterech miesięcy naprawdę ciężkiej pracy Maud napisała Anię ze Złotego Brzegu, w której zawarła czasy, gdy dzieci Ani były jeszcze małe. Jak widać z powyższego, seria powieści o Ani Shirley nie powstawała chronologicznie.


Farma na Zielonym Wzgórzu

Lucy Maud Montgomery na początku swojej pracy naprawdę pokochała wykreowaną przez siebie bohaterkę. Traktowała ją niemalże jak własne dziecko. Niemniej, w miarę upływu czasu jej uwielbienie dla Ani zamieniło się prawie w nienawiść. Fakt ten najprawdopodobniej był spowodowany tym, że każdy kolejny tom jej przygód, Lucy pisała pod przymusem na zamówienie, natomiast nie z własnej woli i chęci. Brak sympatii do tej postaci najprawdopodobniej wynikał z tego, że Montgomery przez całe życie kojarzona była właśnie z cyklem o Ani z Zielonego Wzgórza. Pomimo że Lucy usilnie próbowała wykreować bohaterkę, która zyskałaby równie dużą popularność, co Ania, to jednak nigdy jej się to nie udało. Problemem było także wydawnictwo L.C. Page Company, z którym Montgomery miała podpisaną umowę. Najpierw zupełnie bezpodstawnie potrąciło Lucy z pensji tysiąc dolarów, co znalazło swój finał w sądzie. W 1919 roku rozpoczął się zatem proces, który Maud wygrała.

Niestety, to nie był koniec problemów Lucy. W umowie, którą zawarła w momencie, gdy zgodziła się na wydanie Ani z Zielonego Wzgórza istniał punkt, który wyraźnie mówił, iż wydawca ma prawo do publikowania tego, co Maud napisze w ciągu pięciu lat od dnia podpisania kontraktu. W 1912 roku Lucy Maud Montgomery wysłała wydawcy kilka swoich opowiadań, a ten wybrał najlepsze z nich i opublikował w formie książki, którą zatytułowano Opowieści z Avonlea. Resztę tekstów odesłano Lucy z powrotem, wcześniej jednak bez wiedzy i zgody Maud sporządzono ich kopię. Tak więc część zwróconych przez wydawcę opowiadań Montgomery przeredagowała bądź napisała raz jeszcze. Pozostałą część zniszczyła, lecz zawarte w nich pomysły wykorzystała później w innych swoich utworach, a było to między innymi w kolejnych tomach przygód Ani Shirley.

Okładka pierwszego wydania
Błękitnego Zamku
W roku 1916 Lucy Maud Montgomery zerwała umowę z L.C. Page Company i rozpoczęła współpracę z wydawnictwem Frederick A. Stokes Company. Niemniej, w roku 1919 poprzednie wydawnictwo zaproponowało Maud, że wyda te opowiadania, których nie opublikowano w 1912 roku. Lucy poprosiła o radę nowego wydawcę, z którym była związana. Chciała, aby ten wyraził zgodę na rzeczoną publikację. Frederick A. Stokes Company wyraziło zgodę, ale pod warunkiem, że opowiadania nie będą w żadem sposób związane z Anią Shirley. Tak więc stanowisko Lucy w tej sprawie dotarło do L.C. Page Company. Ponadto wydawca otrzymał tylko te teksty, które Lucy pisała od nowa po roku 1912, i gdzie nie było mowy o Ani Shirley. L.C. Page Company postanowiło jednak wydać opowiadania w ich pierwotnej formie w oparciu o treść, którą wcześniej skopiowano bez wiedzy i zgody Maud. I tutaj Lucy wyraziła swój sprzeciw, ponieważ utwory te dotyczyły właśnie Ani Shirley. Gdyby L.C. Page Company wydało teksty w starej formie, oznaczałoby to, że Lucy nie wywiązała się z umowy, którą zawarła z nowym wydawcą.

Pomimo gróźb i próśb ze strony Lucy, L.C. Page Company opublikowało Pożegnanie z Avonlea w 1920 roku, które zawierało testy w starej wersji pochodzącej z 1912 roku. I tak oto Maud ponownie wniosła sprawę do sądu. Tym razem proces trwał dość długo, ponieważ zakończył się dopiero w 1929 roku. Ostatecznie Lucy ponownie wygrała.

W roku 1911 Lucy Maud Montgomery zmieniła stan cywilny, ale pomimo nowych, rodzinnych obowiązków zawsze znajdowała czas na pisanie. Spod jej pióra wychodziły nie tylko powieści, ale także wiersze, artykuły i opowiadania, które publikowano w gazetach. Lata 20. XX wieku stały się dla Maud bardzo owocnym okresem, jeśli chodzi o jej twórczość. Przez całą dekadę lat 20. XX wieku Lucy bardzo ciężko pracowała nad kolejnymi książkami. Pomiędzy 1921 a 1931 rokiem wydano siedem nowych pozycji. Natomiast w 1923 roku Maud zaprezentowała światu nową bohaterkę – Emilkę – którą polubili zarówno czytelnicy, jak i krytycy. Emilkę ze Srebrnego Nowiu uznano bowiem za najlepszą powieść Maud, która ukazała się od czasu Ani z Zielonego Wzgórza. Wielu współczesnych znawców literatury również podziela tę opinię.

Oryginalny rękopis
Rilli ze Złotego Brzegu
W kolejnych latach ukazały się następne tomy dotyczące przygód Emilki. W 1925 roku opublikowano książkę zatytułowaną Emilka dojrzewa, natomiast w 1927 roku była to Emilka na falach życia. Z kolei w roku 1926 wydano Błękitny zamek. Jest to jedna z nielicznych powieści Montgomery, których adresatem jest dorosły czytelnik. Lata 30. XX wieku przyniosły Lucy nowy cykl powieściowy, a co za tym idzie także nową bohaterkę o imieniu Pat. W 1933 roku opublikowano więc Pat ze Srebrnego Gaju, natomiast w 1935 roku była to Miłość Pat. Ponadto Maud niezbyt chętnie napisała także dwa kolejne tomy przygód Ani Shirley.

Niedługo przed śmiercią w roku 1942, Lucy Maud Montgomery oddała w ręce wydawców ostatnią część historii o Ani Shirley. Fabuła powieści jest niezwykle zaskakująca, ponieważ tak naprawdę w niczym nie przypomina poprzednich tomów. Zawarte są w niej takie problemy, jak starość, śmierć, zdrada, nieślubne potomstwo, czy też niechęć wobec kobiet. Zdaniem wydawcy ta książka jest bardziej mroczna i dramatyczna niż poprzednie, co oznacza, że adresowana jest do trochę starszych czytelników tej serii. Mowa oczywiście o Ani z Wyspy Księcia Edwarda. To właśnie z tego powodu dosyć długo wstrzymywano się z publikacją książki, dlatego też po raz pierwszy ujrzała ona światło dzienne w 1974 roku, lecz nie w całości, ponieważ skrócono ją o około sto stron. Wersja ta nosiła tytuł Spełnione marzenia i w Polsce ukazała się dopiero w 2009 roku. W całości wydano ją również w roku 2009, zaś na język polski przełożono dwa lata później jako Anię z Wyspy Księcia Edwarda.

Lucy Maud Montgomery pisała przez ponad sześćdziesiąt lat, czyli prawie przez całe swoje życie. Pozostawiła po sobie dwadzieścia powieści, pięćset opowiadań i tyle samo wierszy zamieszczonych w rozmaitych periodykach. Były też dwa zbiory opowiadań oraz zbiór poezji wydany w formie książkowej. Pisarka wygłaszała także przemówienia i wykłady oraz pisała artykuły do gazet i magazynów. Pozostawiła również dwanaście notatników, ponad dwa tysiące fotografii oraz milion słów, które utrwalone zostały w Dziennikach.

Podczas pisania Lucy Maud Montgomery zawsze narzucała sobie ogromną dyscyplinę pracy. Nie było dnia, aby nie znalazła czasu na tworzenie. Nawet jeżeli była zmuszona z tego powodu wcześnie wstać rano bądź położyć się spać późno w nocy. Jej utwory stały się inspiracją dla innych artystów. Bardzo popularne było tworzenie sztuk teatralnych w oparciu o książki Montgomery. Jeszcze za swojego życia Lucy mogła zobaczyć szereg takich właśnie adaptacji teatralnych. Obejrzała też dwie ekranizacje Ani z Zielonego Wzgórza. Pomimo że od pierwszego wydania tej książki minęło już ponad sto lat, to jednak dzieło Lucy Maud Montgomery nadal cieszy się ogromną popularnością, natomiast główna bohaterka może pochwalić się liczną rzeszą wielbicieli na całym świecie. Ania z Zielonego Wzgórza okazała się prawdziwym bestsellerem wszechczasów, a jej sprzedaż jest równie wysoka, jak w chwili, gdy została opublikowana po raz pierwszy.



_______________________

Powyższy tekst został napisany na podstawie:

M. Gillen, Maud z Wyspy Księcia Edwarda: biografia L.M. Montgomery, tłum. Z. Stanisławska-Kocińska, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1994.






sobota, 1 listopada 2014

Literat Listopada 2014







LUCY MAUD MONTGOMERY (1874-1942)




Nigdy nie należy być pewnym, że życie nasze dobiega już kresu, 
bo kiedy nam się zdaje, że los skończył pisać swą historię,
to gdy odwracamy stronicę księgi naszego życia, widzimy 
ze zdziwieniem świeżo napisany rozdział.

L.M. Montgomery „Dolina Tęczy” (1919)





W niewielkiej miejscowości Clifton (obecnie New London) położonej na Wyspie Księcia Edwarda 30 listopada 1874 roku na świat przyszła Lucy Maud Montgomery. Była córką Hugh Johna Montgomery’ego i Clary Woolner Macneill. Mając niespełna dwa lata Lucy została osierocona przez matkę, która zmarła na gruźlicę. Najwidoczniej ojciec nie potrafił wziąć odpowiedzialności za małą córeczkę, gdyż oddał ją na wychowanie swoim teściom mieszkającym w Cavendish i prowadzącym tam urząd pocztowy. Na co dzień przyszła pisarka wolała używać swojego drugiego imienia – Maud. Już od najmłodszych lat lubiła samotność. Dziadkowie, którzy przestrzegali surowych purytańskich i wiktoriańskich zasad nie pozwalali wnuczce na zbyt częste kontakty z rówieśnikami. Tak więc już we wczesnym dzieciństwie Lucy nie miała bliskich i serdecznych przyjaciół, zaś w okresie dorastania nie zaznała wolności, którą mogli pochwalić się jej koledzy. Swego rodzaju odizolowanie wywarło poważny wpływ na ukształtowanie się wyobraźni młodej Montgomery.

portret pochodzi z około 1900 roku
W 1887 roku ojciec Lucy ożenił się ponownie. Jego wybranką okazała się Mary Ann McRae. To małżeństwo sprawiło, że latem 1890 roku Lucy Maud Montgomery zamieszkała wraz z ojcem i jego nową żoną w Prince Albert. Niemniej, bardzo tęskniła za Wyspą Księcia Edwarda, dlatego też w jej pamiętniku we wpisie z dnia 11 grudnia 1890 roku można przeczytać takie oto słowa: „Ostatnio bardzo tęsknię za domem. Och, żeby móc choć raz spojrzeć na Cavendish! […] Nie ma na ziemi cudowniejszego miejsca.

Lucy Maud Montgomery nigdy nie zadomowiła się w Prince Albert. Powodem była przede wszystkim jej macocha, która traktowała ją nie najlepiej. W kwietniu 1891 roku Lucy podjęła więc decyzję o powrocie do Cavendish, czego również dowiadujemy się z jej pamiętnika: „Latem mam zamiar wrócić do domu. Przez pewien czas uważałam tę sprawę za beznadziejną, lecz teraz już postanowione. […] Cudownie będzie wyrwać się z tej atmosfery podejrzliwości, drobnych złośliwostek i szykan, jaką stwarza pani Montgomery. Po prostu czuję, że się duszę. Urabiam sobie ręce do łokci dla niej i jej dzieci, ona zaś nie sili się nawet na uprzejmość wobec mnie. […] Jest zadowolona jedynie wówczas, gdy może wyrwać się z domu. To ostatnie wcale mnie nie zasmuca, ponieważ żyję w tym domu tylko wtedy, kiedy jej nie ma. Bardzo lubię wspólne posiłki sam na sam z ojcem. Możemy cieszyć się naszym koleżeństwem i nikt nie zerka na nas ponuro ani nas nie wyszydza.

Tak więc z końcem sierpnia 1891 roku Lucy opuściła dom swojego ojca i wróciła do Cavendish. Trzeba też wspomnieć, że Hugh John zmarł w 1900 roku w Prince Albert i oprócz Maud pozostawił jeszcze czwórkę dzieci z drugiego małżeństwa. Macocha przyszłej pisarki zmarła dziesięć lat później. Przez całe swoje życie Lucy nigdy nie utrzymywała bliższych kontaktów z przyrodnim rodzeństwem. Ponieważ w 1893 roku pragnęła zdobyć licencję nauczycielki, rozpoczęła więc naukę w College’u Księcia Walii w Charlottetown. Kiedy już Lucy dostała się na upragnioną uczelnię, narzuciła sobie dyscyplinę, której nie rozluźniła do końca życia. Zapisała się na program pierwszego stopnia, który był najcięższy z możliwych. Aby ukończyć go z powodzeniem, studenci zazwyczaj rozkładali go na dwa lata. Maud ukończyła go w jeden rok i uplasowała się na szóstym miejscu. Było to niebywałe osiągnięcie, ponieważ studentów przystępujących do egzaminów było aż stu dwudziestu!

Lucy w wieku 10 lat (1884)
Po skończeniu College’u Maud pracowała w dwóch szkołach, czyli w Bideford Belmont oraz Lower Bedeque. W roku akademickim 1895/1896 – jeszcze jako studentka – wzięła udział w zajęciach odbywających się na Uniwersytecie Dalhousie w Halifaksie. W tym czasie była jedną z naprawdę nielicznych kobiet na uczelni, a jej zbyt ambitne podejście do zdobycia tak dobrego wykształcenia nie zostało dość dobrze przyjęte w Cavendish i okolicach. Wtedy uważano bowiem, że kobieta powinna nauczyć się tylko pisać i czytać, ewentualnie dodawać i odejmować, a potem to już jedynie wyjść za mąż i wieść przykładne życie gospodyni domowej.

W 1897 roku Maud rozkochała w sobie dwóch kawalerów: Edwina Simpsona oraz Hermana Learda. Ten pierwszy wydawał się być doskonałym kandydatem do jej ręki, ponieważ odznaczał się inteligencją, a do tego był bardzo dobrze wykształcony i przystojny. Kiedy w czerwcu 1897 roku oświadczył się Lucy, ta bez zastanowienia go przyjęła. Niemniej, bardzo szybko doszła do wniosku, że jej decyzja nie była trafna, gdyż tak naprawdę nie kochała swojego wybranka. Nie miała jednak odwagi zerwać zaręczyn. Niedługo potem w życiu Montgomery pojawił się Herman Leard, który dorównywał Maud intelektem, lecz z jakiegoś powodu do niego również nie zapałała płomiennym uczuciem. Lucy zakończyła swoje miłosne rozterki przed powrotem do Cavendish, rezygnując z obydwu konkurentów do jej ręki.

W 1902 roku Maud rozpoczęła korespondencję z pewnym początkującym pisarzem, którym okazał się niejaki Ephriam Weber. Rok później zaczęła utrzymywać listowną znajomość ze szkockim dziennikarzem o nazwisku George Boyd MacMillan. Na podstawie listów, które Lucy pisała do obydwu mężczyzn można dowiedzieć się o wielu wydarzeniach z jej życia. Rok 1903 można uznać za najważniejszy w życiu Montgomery, ponieważ to właśnie wtedy pisarka poznała swojego przyszłego męża – Ewana MacDonalda, który został pastorem w kościele w Cavendish, gdzie w tym czasie mieszkała Lucy. Kiedy w roku 1908 opublikowano Anię z Zielonego Wzgórza, wówczas Montgomery praktycznie z dnia na dzień stała się znaną osobistością. Niemniej, sława wcale jej nie odpowiadała. Pisarka unikała spotkań z czytelnikami. Nie lubiła też, gdy prasa pisała o jej życiu prywatnym. Z kolei osoby z jej najbliższego otoczenia, kierowane najprawdopodobniej zazdrością i zawiścią, zaczęły odnosić się do Lucy nieprzyjaźnie, a wręcz wrogo. Dodatkowo pisarkę irytował fakt, iż znajomi wciąż zastanawiają się, czy stali się dla niej pierwowzorami przy kreowaniu którejś z postaci występujących w książce. Lucy odpowiadała wtedy, że owszem, inspirowali ją ludzie z najbliższego środowiska, ale jednej postaci zawsze nadawała cechy kilku różnych osób istniejących naprawdę. Jak wiadomo, główną bohaterkę Montgomery stworzyła, kierując się zdjęciem amerykańskiej modelki – Evelyn Nesbit.


W 1911 roku odeszła babcia Lucy Maud Montgomery, która zmarła na nowotwór płuc. Śmierć ukochanej osoby była dla Maud niezwykle ciężkim przeżyciem. Po pogrzebie Lucy wyjechała z Cavendish i zamieszkała w Park Corner. Dom, gdzie spędziła lata dzieciństwa pozostał pusty. Pisarka wracała do niego kilka razy, lecz jego widok zawsze napawał ją niesamowitym smutkiem. Nigdy też nie miała odwagi w nim ponownie zamieszkać. Co ciekawe, jeszcze tego samego dnia Lucy wyszła za mąż za Ewana MacDonalda. Choć nie kochała pastora, to jednak rozsądek podpowiadał jej, że jeśli nie wykorzysta tej szansy, to już do końca życia będzie starą panną. W ówczesnym społeczeństwie małżeństwo uznawane było jako lekarstwo na kobiece dolegliwości. Stan wolny u kobiety odbierany był niemal jak choroba psychiczna, natomiast fizycznie stara panna miała wyglądać niczym chuda, kanciasta plotkara oraz złośliwa i wścibska intrygantka posiadająca charakter przysłowiowego psa ogrodnika. Życie starych panien było naprawdę żałosne, a przez społeczeństwo były postrzegane jako osoby drugiej kategorii. Lucy Maud Montgomery wychodziła za maż, mając już trzydzieści pięć lat, czyli była uznawana za pannę w bardzo podeszłym wieku. Jak na epokę wiktoriańską Lucy była dość nietypowa, ponieważ była niezależna finansowo, a w dodatku całkiem dobrze rozwijała się jej kariera zawodowa.

Lucy i Ewan wybrali się w podróż poślubną do Anglii. To była pierwsza i jedyna wizyta Maud w Europie. Po ślubie wyprowadziła się bowiem ze swojej ukochanej Wyspy Księcia Edwarda i wraz z mężem zamieszkała w Leaskdale. Niestety, okazało się, że pastor nie jest tak radosnym człowiekiem, jak można było się tego spodziewać. Przez całe życie cierpiał na depresję, która nasilała się od czasu do czasu, pogłębiając się i przeradzając w tak zwaną „melancholię religijną”. W chorym umyśle pastora wykoślawiła się prezbiteriańska doktryna, zgodnie z którą tylko niektórzy wybrani przez Boga, powołani są do osiągnięcia zbawienia. Fakt ten sprawił, że Ewan MacDonald w atakach choroby popadał w potworne przerażenie, iż jest przeklęty przez Stwórcę. Wierzył bowiem, że jego przeznaczeniem jest wieczna kara. Karę tę miał otrzymać nie za popełnione grzechy, lecz dlatego, że taka jest wola Boża. Tak więc Lucy nie miała łatwego życia z Ewanem, ponieważ jego nastrój bardzo często udzielał się także jej. Niemniej, pisarka pozostała mu wierna aż do śmierci. Maud dzielnie spełniała wszystkie swoje obowiązki, czyli była wzorową panią domu, doskonałą żoną pastora oraz fantastyczną matką dla ich dzieci. Urodziła trzech synów, lecz jeden zmarł tuż po porodzie.


Dom, w którym urodziła się Lucy Maud Montgomery


Lucy zawsze była osobą, która bardzo przejmowała się wszelkimi wydarzeniami, które miały miejsce zarówno w jej życiu, jak i na świecie. Bardzo głęboko poruszył ją wybuch pierwszej wojny światowej. Pomimo że nikt z jej bliskich w niej nie uczestniczył, to jednak każdego dnia z wielką niecierpliwością wyczekiwała wieści z frontu. W styczniu 1916 roku pisarka podjęła pracę na rzecz Czerwonego Krzyża, gdzie została przewodniczącą miejscowego koła tejże organizacji. Jej pomoc polegała na pakowaniu i wysyłaniu żywności. Wojna tak bardzo zaprzątała jej myśli, że w latach 1914-1918 wydała tylko jedną książkę. Dopiero, kiedy na świecie znów nastał pokój, Lucy ponownie odzyskała równowagę ducha i wróciła do pisania.

Po zakończeniu wojny Maud i jej rodzina dwukrotnie zmienili miejsce zamieszkania. W 1926 roku przeprowadzili się do Norval, gdzie znajdowało się nowe miejsce pracy pastora. Następnie w 1935 roku – już po przejściu Ewana MacDolanda na emeryturę – wszyscy przenieśli się do Toronto. Lucy kupiła tam dom i nazwała go „Koniec Podróży”. Nazwa ta wydaje się nad wyraz trafna, ponieważ to właśnie w tym budynku Maud zakończyła potem swoje ziemskie życie. 


Lucy z mężem Ewanem MacDonaldem (1930)


W dwudziestoleciu międzywojennym twórczość Lucy Maud Montgomery również była niezwykle ceniona. Pisarka była wiele razy nagradzana za swoje powieści. W 1923 roku otrzymała tytuł honorowego członka Królewskiego Towarzystwa Sztuk Pięknych w Wielkiej Brytanii. Była też pierwszą Kanadyjką, która dostąpiła tego zaszczytu. Następnie w 1935 roku Lucy została członkiem Instytutu Literatów i Artystów we Francji, a także odznaczono ją Orderem Imperium Brytyjskiego. Niemniej jednak, wybuch drugiej wojny światowej wyprowadził Lucy Maud Montgomery z równowagi. Było to niezwykle silne doświadczenie emocjonalne. Na szczęście żadnemu z jej synów nie groziło realne niebezpieczeństwo. Chester przeniósł się z inżynierii na prawo, natomiast wada wzroku uchroniła go od służby wojskowej. Z kolei Stuart, który studiował medycynę, nie uzyskał pozwolenia na wyjazd ze szpitalem wojskowym na front. Mimo tego, Lucy i tak czuła rozpacz.


Leaskdale - dom, w którym Lucy mieszkała po wyjściu za mąż (1911-1926)

Dla Maud wojna nie była jedynym zmartwieniem. W tym samym czasie znacząco pogorszył się stan zdrowia jej męża. Problemów przysparzał również starszy syn. Chester był uzależniony od hazardu i często popadał w długi. Na dodatek urodziło mu się nieślubne dziecko. Te wszystkie troski sprawiły, że na początku lat 40. XX wieku zdrowie Lucy znacznie się pogorszyło. Przypuszczalnie czuła, że zbliża się jej koniec, ponieważ listownie pożegnała się już z Ephraimem Weberem i Georgem MacMillanem. Lucy Maud Montgomery zmarła 24 kwietnia 1942 roku w Toronto. Pochowano ją na Wyspie Księcia Edwarda w Cavendish. Rok później, w listopadzie 1943 roku, odszedł Ewan MacDonald. Najprawdopodobniej, gdyby nie tragiczne doniesienia z wojny, wiadomość o śmierci pisarki zapełniłaby pierwsze strony gazet. Niestety, ograniczono się jedynie do kilku zdań, opisując w ten sposób życie naszej kochanej Lucy. Miesięcznik pisarzy kanadyjskich The Canadian Author and Bookman, dla którego z ogromnym poświęceniem pracowała, zamieścił jej nekrolog dopiero we wrześniu 1944 roku. Nekrolog został przedrukowany z Canadian Press sprzed dwóch i pół roku!

Osoby, które znały Lucy Maud Montgomery, mówiły o niej jako o niezwykle ciepłej, pogodnej i sympatycznej kobiecie. Niestety, była to tylko maska, którą Lucy zakładała, aby w ten sposób oszukać świat. W jej pamiętnikach i listach kierowanych do przyjaciół dokładnie widać, iż w głębi duszy była osobą niesamowicie uczuciową, która niezwykle silnie przeżywała wszelkie wydarzenia mające miejsce w jej życiu. Największą sympatią darzyła koty, zaś w wolnych chwilach uwielbiała uprawiać ogród. 


Grób Lucy Maud Montgomery i jej męża Ewana MacDonalda na cementarzu w Cavendish


Twórczość Lucy Maud Montgomery była nagradzana na wiele sposobów. W 1936 roku na Wyspie Księcia Edwarda założono Park Narodowy, którego celem jest ochrona Zielonego Wzgórza oraz jego okolic. Z kolei w 1943 roku – już po śmierci – uhonorowano pisarkę tytułem Person of National Historic Significance. Natomiast w 1975 roku w Kanadzie wydano znaczek pocztowy upamiętniający Anię Shirley oraz jej autorkę. Jeden z budynków College’u w Charlottetown, gdzie kiedyś uczyła się Lucy Maud Montgomery, nazwany został jej imieniem. To są jedynie nieliczne przykłady tego, w jaki sposób wierni czytelnicy pragną odwdzięczyć się Lucy Maud Montgomery za to wszystko, co uczyniła dla literatury.

W 2008 roku w mediach pojawiły się wątpliwości dotyczące okoliczności śmierci pisarki. Wnuczka Lucy Maud Montgomery opublikowała bowiem artykuł, w którym stwierdziła, że jej babcia najprawdopodobniej popełniła samobójstwo w wyniku przedawkowania leków. Dowodem, który by za tym przemawiał miała być znaleziona przy łóżku Lucy notatka, która mogłaby uchodzić za list pożegnalny. Otóż, Maud napisała w nim: Straciłam rozum z powodu magicznych zaklęć i nie śmiem myśleć, co mogę z nimi zrobić. Niech Bóg mi wybaczy i mam nadzieję, że wszyscy inni będą w stanie mi wybaczyć, nawet jeśli nie zrozumieją. Moja sytuacja jest nazbyt przerażająca, aby móc ją przetrwać, a nikt nie zdaje sobie z tego sprawy. Cóż to za koniec życia, w którym zawsze starałam się dać z siebie wszystko. ”*

Pojawiają się jednak opinie, że powyższy list wcale nie musi być listem samobójcy, a Lucy Maud Montgomery mogła równie dobrze napisać go na kilka dni przed swoją śmiercią, co w pewnym stopniu wyklucza motyw samobójstwa. Ostatecznie tajemnica śmierci Lucy Maud Montgomery nie została nigdy wyjaśniona i być może nigdy tak naprawdę nie dowiemy się tego, w jaki sposób odeszła.



_________________________

Powyższy tekst został napisany na podstawie:

  1. M. Gillen, Maud z Wyspy Księcia Edwarda: biografia L.M. Montgomery, tłum. Z. Stanisławska-Kocińska, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1994.
  2. L.M. Montgomery, Krajobraz dzieciństwa, tłum. E. Horodyska, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1996.
  3. K. MacDonald Butler, The Heartbreaking Truth about Anne’s Creator, The Globe and Mail (Toronto, ON), 20 September, 2008.
  4. J. Bradshaw, A true kindred spirit – about Anne of Green Gables.
*tłumaczenie własne z oryginału: 

I have lost my mind by spells and I do not dare think what I may do in those spells. May God forgive me and I hope everyone else will forgive me even if they cannot understand. My position is too awful to endure and nobody realizes it. What an end to a life in which I tried always to do my best.