Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nicola Cornick. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nicola Cornick. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 maja 2016

Nicola Cornick – „Kłopotliwy dług księżnej”

















Wydawnictwo: HARLEQUIN ENTERPRISES
Warszawa 2012
Tytuł oryginału: Deceived
Przekład: Krzysztof Puławski





Co powinna zrobić kobieta, która popadnie w tak ogromne długi, że nie jest w stanie spłacić ich sama? Otóż czasami jedynym wyjściem z tej bez wątpienia wielce kłopotliwej sytuacji jest znalezienie sobie męża. Najlepiej, żeby przyszły małżonek był nieprzyzwoicie bogaty. Wtedy też miłość ma drugorzędne znaczenie, o ile w ogóle jest komukolwiek potrzebna. Nie mówiąc już o wyglądzie zewnętrznym przyszłego życiowego partnera. Przecież małżeństwo i tak nie przetrwa próby czasu, więc po jakie licho zawracać sobie głowę czymś tak niepoważnym, jak uczucia? Najpierw niech małżonek spłaci długi żony, a potem wystąpi się o rozwód i sprawa zostanie załatwiona raz-dwa. Tylko gdzie w takim razie znaleźć odpowiedniego kandydata na męża? Może na przykład... w więzieniu?

Fleet to historyczne więzienie Londynu, którego początki sięgały co najmniej czasów Wilhelma I Zdobywcy (1028-1087) oraz inwazji Normanów na Anglię w 1066 roku. Swoją nazwę więzienie zawdzięczało rzece Fleet – dopływowi Tamizy. Zostało wybudowane po wschodniej stronie Farringdon Street. Więźniami Fleet byli ci, którym Izba Gwiaździsta (z ang. Court of Star Chamber) udowodniła dokonanie przestępstwa. Izba Gwiaździsta miała bowiem nieograniczoną władzę, co powodowało, że poniekąd stała ona ponad jakimkolwiek innym prawem, a jej wyroki zawsze były uzasadnione. Początkowo Fleet było głównie czymś w rodzaju „miejsca zatrzymania” dla dłużników, a potem stało się także więzieniem dla tych, którzy popełnili innego rodzaju wykroczenia, na przykład dopuścili się obrazy sądu. Na początku XVI wieku Fleet było popularnym miejscem, gdzie wysyłano tych, którzy w jakiś sposób stawali się kłopotliwi dla sędziów wchodzących w skład Izby Gwiaździstej. Mówiono także, że kardynał Thomas Wolsey (ok. 1473-1530) wysyłał tam ludzi bez uprzedniego przeprowadzenia należytego procesu.

Więzienie Fleet było doskonałym „domem” dla więźniów politycznych i dysydentów religijnych. W 1533 roku biskup John Hooper (ok. 1495-1555) i Miles Coverdale (1488-1569) pojawili się przed obliczem Tajnej Rady. Wtedy też John Hooper został wysłany do Fleet jako dysydent, a biskup Exeter Miles Coverdale wyjechał na kontynent i opublikował pierwszą angielską Biblię. Opis więzienia Fleet według Johna Hoopera został zapisany przez Johna Foxe’a (ok. 1517-1587) w dziele zatytułowanym Foxe's Book of Martyrs. Jeszcze w czasach panowania królowej Elżbiety I Tudor (1533-1603) w murach Fleet znajdowali się więźniowie religijni.


Dziedziniec więzienia Fleet (1808)
autor: Rudolph Ackermann (?-1834)


Dzisiaj może wydawać się, że przebywanie w murach więzienia Fleet odbywało się w strasznych warunkach, niemniej Fleet było znacznie lepiej wyposażone niż wiele innych miejsc tego typu, na przykład Newgate, które zostało zbudowane na polecenie Henryka II Plantageneta (1133-1189) w 1188 roku. Jednak już za panowania Edwarda III Plantageneta (1312-1377) podjęto w 1355 roku decyzję, aby poprawić warunki życia w więzieniu. W związku z tym uruchomiono system, który miał na celu zredukować ilość zanieczyszczeń pochodzących z publicznych latryn i odpadów, co powodowało, że w pobliżu więzienia panował niewyobrażalny smród i rozpowszechniały się choroby zakaźne wśród więźniów. Pod koniec 1381 roku i powstania chłopskiego, na czele którego stał Wat Tyler (1341-1381), Fleet miało już bardzo złą reputację, natomiast przywódca powstania wraz ze swoimi ludźmi rzucił się na więzienie i splądrował zapasy żywności, jakie się w nim znajdowały, a także spalił wiele pobliskich budynków. Z kolei za panowania Henryka VIII Tudora (1491-1547) poeta Henry Howard, hrabia Surrey (ok. 1517-1547) opisał Fleet jako „obrzydliwe więzienie, którego śmiercionośne powietrze nie może poprawić stanu ludzkiego zdrowia.”

„Pamiętajcie w modlitwie
o biednych dłużnikach”

Więźniowie z Fleet proszą
przechodniów o jałmużnę. 
Wszyscy więźniowie zmuszeni byli wnosić opłaty za przebywanie we Fleet i uprzywilejowane traktowanie. Więzienni strażnicy notorycznie domagali się wysokich łapówek i nadużywali swoich stanowisk. Pierwsza wzmianka o tego rodzaju nadużyciach pojawiła się już za panowania Henryka IV Lancastera (1367-1413) i pochodziła z 1400 roku. Dla drobnych przestępców (szlachetnych i wpływowych) istniała we Fleet możliwość wyjścia za kaucją, co oznaczało informowanie więźniow, iż po wpłaceniu pewnej sumy pieniędzy mogą swobodnie przebywać w pobliżu więzienia, na przykład na nieodległych dworach. Tak więc za pieniądze można było kupić sobie nieco swobody. Niestety, jeśli chodzi o dłużników, to taka możliwość pojawiała się jedynie w nielicznych przypadkach. Sporo jest natomiast zapisów mówiących o złym traktowaniu osadzonych, a nawet tyranii ze strony strażników więziennych. Wspomniane powyżej nadużycia objawiały się przemocą fizyczną, molestowaniem seksualnym, kradzieżami osobistego mienia, jak również celowym umieszczaniem w jednej celi dwóch więźniów wrogo do siebie nastawionych. Niektórych więźniów zakuwano w łańcuchy, zaś innych nieszczęśników umieszczano w piwnicach, czyli podziemnych lochach, gdzie umierali z powodu chorób. Każdą taką śmierć oznaczano kredą na ścianie.

Wśród znanych osobistości uwięzionych we Fleet byli wspomniani już John Hooper i Henry Howard, hrabia Surrey. Inni to: biskup Stephen Gardiner (ok. 1493-1555); biskup Londynu Edmund Bonner (1500-1569), który został skazany za odmowę złożenia przysięgi supremacji królowi Edwardowi VI Tudorowi (1537-1553); William Herbert, 3. hrabia Pembroke (1601–1630), który był patronem Williama Szekspira (1564-1616) i został skazany za uwiedzenie jednej z najbardziej zaufanych pokojówek Elżbiety I Tudor; Henry Wriothesley, 3. hrabia Southampton (1573-1624), który z kolei był jednym z ulubieńców Elżbiety I Tudor, a skazany został za zawarcie małżeństwa bez zgody królowej; Ben Jonson (1572-1637), którego wysłano do Fleet, ponieważ uczestniczył w pisaniu sztuki zatytułowanej The Isle of Dogs, uznawanej za obrazoburczą; Sir Walter Raleigh (ok. 1554-1618) – został uwięziony za zdradę stanu i jedynie na krótko przeniesiono go do Fleet z Tower, aby mógł uniknąć panoszącej się w okolicy Tower zarazy; John Donne (1572-1631) – do Fleet trafił za potajemne zawarcie małżeństwa z Anną More (?); dramaturg William Wycherley (1641-1716) – uwięziony za niespłacanie długów; założyciel Pensylwanii w Stanach Zjednoczonych William Penn (1644-1718) – uwięziony za odmowę zapłacenia sztucznie zawyżonego długu swojemu zarządcy; pisarz Daniel Defoe (1660-1731) – oskarżony o niewypłacalność. Ta lista jest znacznie dłuższa, lecz nie sposób wymienić tutaj wszystkich znanych więźniów Fleet.

Poprzednie wydanie z 2008 roku
Obecnie po Fleet zostało już tylko wspomnienie. Najpierw uległo spaleniu w pożarze Londynu, który miał miejsce w 1666 roku. Potem odbudowano je na wzór poprzedniego budynku, lecz zostało zniszczone podczas Rozruchów Gordona w 1780 roku, i ponownie odbudowane. Na skutek napływających wniosków dotyczących złych warunków więziennych zdecydowano o całkowitym zamknięciu Fleet na mocy aktu prawnego wydanego przez Parlament, a było to w roku 1842 za panowania królowej Wiktorii Hanowerskiej (1819-1901). W 1844 roku budynek więzienia został sprzedany firmie Corporation of the City of London, która krótko po jego nabyciu zdecydowała się na jego rozbiórkę.

Wróćmy jednak do książki. Jest rok 1816, zaś mieszkająca w Londynie młoda księżna Isabella Di Cassilis za nic nie może poradzić sobie ze spłatą niewyobrażalnie wysokiego długu, jaki zostawił jej w spadku zmarły mąż. Z jednej strony księżna jest niesamowicie szczęśliwa, ponieważ nie musi już męczyć się w małżeństwie z mężczyzną, za którego wydano ją pod przymusem, i który zafundował jej pasmo nieszczęść, natomiast z drugiej na skutek nieodpowiedzialnego zachowania nieżyjącego małżonka musi teraz niesprawiedliwie ponosić konsekwencje jego czynów. Rodzina nie może jej pomóc, ponieważ rodzice też już nie żyją, zaś rodzeństwo jest chyba jeszcze biedniejsze niż sama księżna. Co zatem robić, żeby nie trafić do więzienia i nie przysporzyć sobie jeszcze większych kłopotów oraz nie stracić reputacji, która na chwilę obecną i tak jest już sporo nadszarpnięta? Najlepiej znaleźć bogatego mężczyznę, który będzie na tyle uprzejmy, żeby się z księżną ożenić i do tego jeszcze spłacić jej długi. W tym celu nasza dama z wyższych sfer udaje się do londyńskiego więzienia Fleet i po zapłaceniu łapówki strażnikowi wybiera sobie… męża. Trochę to nielogiczne, bo przecież we Fleet osadzeni są głównie mężczyźni, którzy sami potrzebują pomocy w spłaceniu własnych długów, ale widocznie Isabella Di Cassilis jest już tak bardzo zdesperowana, że nie ma to dla niej żadnego znaczenia.

W więzieniu nasza księżna trafia na niejakiego Marcusa Ellisa, który jest 7. hrabią Stockhaven. Kobieta jest zdecydowana go poślubić, jeśli tylko ten wyrazi na to zgodę. Jakież jest jej zdziwienie, kiedy okazuje się, że hrabia wcale nie jest jej obcy. Otóż dwanaście lat temu Isabella zostawiła go przed ołtarzem, w zamian poślubiając starego księcia Ernesta Di Cassilis, który de facto oddał życie Bogu w ramionach kochanki. Być może kobieta miała ku temu powody, lecz hrabia na chwilę obecną nie ma o tym bladego pojęcia. Marcus natomiast doskonale pamięta tamten upokarzający dzień i teraz nadarza się fantastyczna okazja ku temu, aby zemścić się na Isabelli. A co tam, niech poczuje, jak to jest, kiedy wszyscy wokół się z ciebie śmieją, a towarzystwo wytyka palcami. Wygląda też na to, że Isabella nie chce już szukać innego więźnia, z którym chciałaby wstąpić w związek małżeński. Niech już zostanie ten Marcus Ellis. Może nie będzie aż tak źle, jak sobie wyobraża. Pytanie tylko, dlaczego Marcus trafił za kratki? Cóż takiego uczynił, że zamknięto go we Fleet? Czy kiedykolwiek opuści mury więzienia? Oby nie, bo jak księżna wytłumaczy się wtedy z tego małżeństwa?

Wydawnictwo:
HARLEQUIN HISTORICAL (2006)
W końcu odbywa się ślub Marcusa i Isabelli. Nie jest to oczywiście ceremonia należna obydwojgu ze względu na ich status społeczny, ale przecież nie to jest w tym momencie najważniejsze. Oby tylko hrabia spłacił długi księżnej, a potem przyjdzie czas na szybki rozwód i cała sprawa znajdzie szczęśliwe zakończenie. Niestety, życie pisze własne scenariusze, które zazwyczaj mają niewiele wspólnego z planami aktorów grających główne role. Poza tym Isabella jest przekonana, że nikt tak naprawdę nie dowie się o tym haniebnym ślubie, a i sam Marcus nie wyjdzie przecież z więzienia, żeby mógł zdradzić ich tajemnicę w towarzystwie. O, jak bardzo się myli! Któregoś bowiem dnia małżonkowie spotykają się na tym samym przyjęciu organizowanym przez ich wspólną znajomą. Jakież jest zatem zdziwienie księżnej, kiedy tuż przed nią wyrasta nagle Marcus Ellis z ironicznym uśmiechem przyklejonym do twarzy. Jak dalej potoczy się życie tych dwojga? Czy Marcus faktycznie wykorzysta sytuację, aby zemścić się za upokorzenie, którego doznał przed laty ze strony Isabelli? Czy księżna będzie chciała rozwodu, kiedy zda sobie sprawę, że wciąż kocha hrabiego, pomimo że od ich poprzedniego spotkania minęło tak wiele czasu? Jak zareaguje londyńskie towarzystwo, kiedy dowie się, że Isabella i Marcus są małżeństwem? Czy plotki, które krążą wokół księżnej Di Cassilis nie okażą się silniejsze, aniżeli prawdziwe uczucie?

Kłopotliwy dług księżnej to typowy romans historyczny, choć nie brak w nim także wątków kryminalnych i tajemnic, które skrywane były przez lata, aby w końcu wyjść na jaw w najmniej spodziewanym momencie. W dodatku jest jeszcze ktoś, kto systematycznie donosi prasie o wydarzeniach mających miejsce w życiu księżnej Di Cassilis. Kim jest ten człowiek i dlaczego to robi? Czyżby dla pieniędzy? A może stoi za tym jakaś grubsza afera? Z kolei, jeśli chodzi o samych bohaterów, to w żadnym razie nie są oni ani cukierkowi, ani też nie epatują w nadmiarze swoją przesłodzoną miłością. To zwyczajni ludzie, którzy różnią się od reszty jedynie tym, że pochodzą z wyższych sfer, i choć powinni zachowywać się, jak przystało na ich szlacheckie pochodzenie, raczej tego nie robią. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, to wówczas są w stanie wywołać nawet skandal, nie bacząc na opinię towarzystwa.

Trzeba pamiętać, że Nicola Cornick specjalizuje się w pisaniu romansów historycznych, więc sięgając po jej książkę nie należy spodziewać się powieści historycznej wysokich lotów. Twórczość Autorki skupia się na opowieściach lekkich, łatwych i przyjemnych, lecz z drugiej strony dostarcza informacji o nietypowych miejscach, które dziś są tylko wspomnieniem, czego przykładem jest nieistniejące już londyńskie więzienie Fleet. Klimat początku XIX wieku jest doskonale oddany i co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Oczywiście zrozumiałe jest, że tego typu książki kojarzą się czytelnikowi jednoznacznie, w czym nie pomagają ani okładki, ani też nazwa Wydawnictwa. Myślę jednak, że dla relaksu można czasami sięgnąć po typowy romans, w którym bohaterowie będą zupełnie oderwani od naszej epoki, a w dodatku gdzieś w tle czytelnik będzie mógł także „usłyszeć” szelest krynolin.  












niedziela, 8 maja 2016

Nicola Cornick – „Skandalistka”













Wydawnictwo: HARLEQUIN ENTERPRISES
Warszawa 2004, 2008
Tytuł oryginału: Wayward Widow
Przekład: Krystyna Klejn





Najbardziej znaną pisarką klasyczną, która tworzyła w okresie angielskiej Regencji jest oczywiście Jane Austen (1775-1817). Jej książki przetrwały do dziś i wciąż można nabyć kolejne ich wznowienia. Oceniając twórczość Jane Austen nie wypada powiedzieć o niej źle, choć współczesnemu – szczególnie młodemu – czytelnikowi mogą wydawać się nudne i bez jakiegokolwiek wyrazu. Pomimo że wszystkie powieści Jane Austen wspominam bardzo dobrze i wiele z nich wyniosłam, to jednak pamiętam, że kiedy czytałam Sandition bardziej podobała mi się część napisana przez Marie Dobbs (1924-2015). Możliwe, że stało się tak dlatego, że Jane Austen robiąc plan powieści była już bardzo chora i niedługo zmarła. W związku z tym nie miała na tyle dużo sił i energii, aby należycie zająć się książką. Ważne, żeby pamiętać, iż nie można literatury tworzonej w ubiegłych epokach stawiać na równi z tą, którą mamy dzisiaj. Trzeba jednak przyznać, że powieści Jane Austen wiernie oddają realia epoki Regencji, ponieważ Autorka tą epoką po prostu żyła. Czy zatem współczesny pisarz również jest w stanie wiarygodnie przedstawić tamtą rzeczywistość? Przyznam, że to pytanie zadaję sobie za każdym razem, kiedy sięgam po książkę współczesnego autora z fabułą osadzoną albo w epoce Regencji, albo wiktoriańskiej. Co ciekawe, nie mam natomiast problemu, jeśli chodzi o beletrystykę historyczną, której fabuła dotyka innych epok.

Jedną ze współczesnych brytyjskich autorek specjalizujących się w pisaniu powieści, których akcja rozgrywa się w epoce Regencji jest Nicola Cornick. Moim zdaniem jej książki błędnie klasyfikowane są jako mało ambitne romanse tożsame z tymi, które w latach 90. XX wieku cieszyły się ogromną popularnością i można je było bez problemu nabyć w każdym kiosku z prasą. W postrzeganiu powieści Nicoli Cornick na pewno nie pomagają okładki, które jednoznacznie sugerują, że mamy do czynienia z tanim romansem, z którego nie wyniesiemy niczego wartościowego. Dlaczego więc tego samego nie powiemy o twórczości Jane Austen, skoro Nicola Cornick próbuje w pewnym stopniu naśladować mistrzynię? Trzeba jednak przyznać, że powieści Nicoli Cornick są znacznie bardziej śmiałe, niż odważyłaby się napisać Jane Austen. Mam tutaj na myśli stronę erotyczną fabuły. Natomiast jeśli chodzi o sam klimat epoki, to jestem skłonna stwierdzić, że Autorka w tej kwestii radzi sobie całkiem dobrze.

Poranna suknia dla damy
z epoki Regencji (1819)
O czym zatem jest Skandalistka? Otóż, tytułowa skandalistka to nikt inny, jak tylko lady Juliana Myfleet. To bardzo rozrywkowa wdówka, którą zna cały Londyn. Niestety, dwudziestodziewięciolatka uchodzi za kobietę pozbawioną jakichkolwiek zasad moralnych. Nie dość, że w towarzystwie pojawia się bez przyzwoitki, to jeszcze robi takie rzeczy, od których wręcz głowa boli! Juliana Myfleet zadaje się z tą częścią społeczeństwa, o której dziś mówimy „margines społeczny”. Jest to najgorszy element, jaki można sobie wyobrazić. Z jednej strony mamy Emmę Wren, która powszechnie znana jest z urządzania przyjęć wyjątkowo szalonych i ekscentrycznych, które nie są wolne od seksualnych orgii, natomiast z drugiej stoją mężczyźni, o których w żadnym wypadku nie można powiedzieć, że są dżentelmenami.  

Kiedy Juliana miała czternaście lat, a było to w roku 1802, i mieszkała jeszcze w domu swojego ojca – markiza Tallanta – poznała piętnastoletniego chłopca, który nie wydawał jej się nikim interesującym. Nie miała jednak innego wyjścia, więc spotykała się z nim, żeby zabić nudę, która wciąż zatruwała jej młode życie. Markiz Tallant bezustannie powtarzał bowiem, że Juliana nie jest jego biologicznym dzieckiem i zapewne któregoś dnia jego córka skończy tak samo, jak niegdyś jej rozwiązła matka. Otóż, trzeba wiedzieć, że kiedy Juliana miała zaledwie cztery lata, jej rodzicielka uciekła z kochankiem w nieznane. Taką samą przyszłość markiz przepowiadał również swojej córce. Co ciekawe, nigdy nie myślał w ten sposób o starszym bracie Juliany. Joss od dnia swoich narodzin był oczkiem w głowie ojca.

Chłopcem, z którym nastoletnia Juliana spotykała się, żeby zabić nudę, był Martin Davencourt. W chwili, gdy poznał Julianę Tallant spędzał wakacje w majątku Ashby Hall u swego wuja. Martin nie wykazywał praktycznie żadnych cech, które mogłyby zaimponować Julianie. Bo czy beztroską i żądną zabawy dziewczynę może oczarować ktoś, kto bez przerwy siedzi w książkach? Niemniej, obydwoje coś sobie przyrzekają. Muszą jedynie upłynąć lata, a oni muszą stać się dorośli i muszą także zaistnieć pewne okoliczności. Czy tak się stanie? Czas pokaże. Zresztą, kto powiedział, że tych dwoje kiedykolwiek jeszcze się spotka. Może okazać się, że ich życiowe drogi nigdy już się nie przetną. Przecież każde z nich może ułożyć sobie życie według własnego uznania i zapomnieć, że kiedykolwiek miała miejsce jakaś tam przysięga.  

Wydawnictwo: HARLEQUIN
(2003)
I tak oto przenosimy się do 1818 roku i ponownie spotykamy niesforną Julianę, lecz tym razem już nie Tallant, lecz Myfleet. Kobieta zdążyła już dwa razy wyjść za mąż i owdowieć. Jak już wspomniałam wyżej, Juliana jako dorosła kobieta nie cieszy się dobrą reputacją. Oprócz brania udziału w szalonych przyjęciach, gdzie jej osoba zazwyczaj znajduje się w samym centrum wydarzeń, młoda kobieta uprawia także hazard i bezlitośnie ogrywa wszystkie damy z towarzystwa. Czasami popada również w długi. Ale od czego ma się starszego brata, prawda? Wygląda na to, że markiz Tallant już dawno przewidział, co stanie się z jego córką. Tylko czy zachowanie lady Juliany Myfleet nie jest czasem jedynie grą pozorów? Może kobieta w ten sposób pragnie zwrócić na siebie uwagę? Może tak naprawdę cierpi z jakiegoś powodu i chce, aby ktoś jej pomógł? Być może jej ekstrawagancja to zwyczajne wołanie o pomoc?

W swojej powieści Nicola Cornick stawia naprzeciwko siebie dwa światy, a właściwie dwie różne osobowości. Z jednej strony jest lady Juliana Myfleet, która robi wszystko, aby tylko w Londynie było o niej głośno, natomiast z drugiej mamy Martina Davencourta, który jest mężczyzną niezwykle poważnym, odpowiedzialnym, mającym pod opieką młodsze rodzeństwo i stale myślącym o karierze politycznej. Czy zatem londyńska skandalistka może być dla niego dobrą partią? Czy taka żona nie przyniesie przypadkiem wstydu politykowi, którego życie osobiste powinno być bez skazy? Jak poradzić sobie ze zbuntowaną kobietą, która nie zwraca najmniejszej uwagi na obowiązujące konwenanse i robi wszystko, aby je łamać? Czy miłość wystarczy? Może potrzeba czegoś znacznie więcej, aby Juliana wreszcie zrozumiała, że tak nie da się żyć na dłuższą metę? Czy spokojny i zrównoważony lord Martin Davencourt jest w stanie zmienić Julianę i sprowadzić ją na dobrą drogę?

Skandalistka to powieść o dojrzewaniu kobiety do podejmowania poważnych decyzji. Jest to też historia o dziewczynie z wielkimi marzeniami, która żyjąc w konkretnej epoce nie może być szczęśliwa tylko dlatego, że zmuszona jest przestrzegać zasad panujących w społeczeństwie. Każde wychylenie się poza obowiązujące normy traktowane jest niczym moralne przestępstwo. Jest to także powieść o kobiecie zbuntowanej, która poprzez swoje skandaliczne – jak na tamte czasy – postępowanie próbuje coś zmienić w swoim życiu, a szczególnie z całych sił pragnie wreszcie stać się wolną. Nie chce, aby krępowały ją jakiekolwiek więzy społeczne. Znaczącą rolę odgrywa tutaj oczywiście miłość. Nie chodzi jedynie o uczucie pojawiające się w końcu pomiędzy głównymi bohaterami, ale przede wszystkim o miłość z przeszłości. Zanim rozpocznie się kolejny etap życia u boku kogoś nowego, najpierw należałoby zamknąć za sobą pewne rozdziały.

Jeśli ktoś z czytelników zdecyduje się sięgnąć po Skandalistkę, to w żadnym razie nie powinien spodziewać się literatury ambitnej. Jest to książka, którą czyta się tylko po to, aby odpocząć od innych, trudniejszych lektur. Dla mnie książka nie jest zła. Zawiera w sobie wszystkie te cechy, które powinna mieć powieść osadzona w epoce angielskiej Regencji. Tło historyczne jest dość klarownie wyeksponowane, a co za tym idzie czytelnik wyraźnie czuje klimat epoki. Książkę czyta się naprawdę przyjemnie. Autorka wprowadziła również lekki wątek kryminalny, który wiele wyjaśnia, jeśli chodzi o losy bohaterów. Widać też, że Nicoli Cornick nie brakuje poczucia humoru. Na kartach powieści żyją bowiem postacie, które dokładnie to odzwierciedlają.



Wywiad z Nicolą Cornick można przeczytać tutaj









środa, 1 października 2014

Literat Października 2014







NICOLA CORNICK



Nicola Cornick jest bestsellerową autorką listy “USA Today”. Pisze dowcipne i namiętne romanse historyczne. Studiowała historię w Londynie i Oksfordzie, natomiast za swoją pracę doktorancką na temat postaci historycznych otrzymała wyróżnienie. Nicola prowadzi „podwójne życie” – jest pisarką oraz przewodnikiem po pięknym myśliwskim pałacyku o nazwie Ashdown House. Według “Romantic Times” jej twórczość posiada ładunek emocjonalny i erotyczny, a “Publishers Weekly” nazwał niegdyś Nicolę wschodzącą gwiazdą literatury. Autorka dwukrotnie była nominowana zarówno do nagrody RWA RITA[1] oraz RNA Love Story of the Year[2]. Nicola mieszka niedaleko Oksfordu i uwielbia pisać, czytać, podróżować i spacerować z psem, a także kocha historię, muzykę i przyrodę.




Agnes A. Rose: Nicola, bardzo Ci dziękuję, że przyjęłaś moje zaproszenie do udziału w wywiadzie. Witam Cię na moim blogu! Czy mogłabyś na początek powiedzieć nam coś o sobie, ponieważ możliwe, że niektórzy z moich Czytelników jeszcze Cię nie znają?

Nicola Cornick: Bardzo dziękuję za zaproszenie! To prawdziwa przyjemność być tutaj. 
Piszę odkąd byłam dzieckiem, lecz sporo czasu zajęło mi uświadomienie sobie, że chcę pisać zawodowo. Przez lata pracowałam na uniwersytecie, organizowałam sesje egzaminacyjne i ceremonie wręczania nagród, natomiast pisałam tylko w wolnym czasie. Ostatecznie zdecydowałam się zrezygnować ze swojej pracy administracyjnej i zająć się pisaniem w pełnym wymiarze godzin. Jestem bardzo zadowolona z tej decyzji. Dla mnie wielkim zaszczytem jest to, że jestem w stanie wykonywać pracę, którą kocham!

Agnes A. Rose: Interesujesz się historią. Przypuszczam, że to właśnie z tego powodu zaczęłaś pisać romanse historyczne. Jesteś autorką wielu powieści. Ponad trzydzieści Twoich książek zostało już przetłumaczonych na język polski. Czy pamiętasz swoją debiutancką powieść? Czy trudno było ją opublikować? O czym jest ta książka?

Nicola Cornick: Bardzo dobrze pamiętam swoją debiutancką powieść. Nosiła tytuł “True Colours”. Pisałam ją i wprowadzałam do niej zmiany już jako nastolatka. Zanim powieść została zaakceptowana, wysłałam ją dwa razy do wydawnictwa Mills & Boon. Na początku książka została odrzucona, ponieważ tak naprawdę była to powieść przygodowa, a nie romans. Opowiadała o wywłaszczonym szlachcicu, który został rozbójnikiem. Myślę, że w tamtym okresie byłam pod ogromnym wpływem twórczości Georgette Heyer! W każdym razie, po dwunastu latach pisania i przepisywania, rękopis został ostatecznie przyjęty, natomiast książkę opublikowano w 1998 roku.

Agnes A. Rose: Piszesz o czasach regencji. Czy mogłabyś nam powiedzieć, dlaczego zdecydowałaś się na wybór właśnie tej epoki w dziejach Anglii? Co jest takiego interesującego w tym okresie, że chcesz umieszczać swoich bohaterów we wczesnym wieku XIX?

Nicola Cornick: Uważam, że początek XIX wieku to fantastyczny okres historyczny. Świat był wówczas na krawędzi ogromnych zmian pod względem politycznym, przemysłowym, a także pod względem wielu innych kwestii. Uwielbiam skrajne kontrasty, które charakteryzowały epokę regencji. Na wyżynach społecznych istniały blask i elegancja, natomiast pod spodem znajdowała się niestabilna mieszanka przestępczości i ubóstwa. Właśnie ten fakt zapewnia autorowi szeroki obraz historii, na którym może szkicować swoje pomysły i inspiracje. Podoba mi się również to, że społeczeństwo żyło według bardzo surowych zasad dotyczących zachowywania się. Wspaniale jest patrzeć przez pryzmat emocjonalnych reguł, które kryły się pod spodem.

Agnes A. Rose: Czy wszyscy Twoi bohaterowie są fikcyjni, czy może niektórzy z nich to postacie historyczne?

Nicola Cornick: Wszyscy moi główni bohaterowie są fikcyjni, ale w tle wykorzystuję prawdziwe postacie historyczne. Na przykład minister spraw wewnętrznych, Lord Sidmouth, występuje w kilku moich książkach.

Agnes A. Rose: Co stanowi dla Ciebie inspirację? Nie mam na myśli historii, lecz fabułę powieści.

Nicola Cornick: Dobre pytanie! Myślę, że szukam podobieństw pomiędzy przeszłością a teraźniejszością. Na przykład w ten sposób napisałam jedną książkę o dziewczynie, która wygrała National Lottery Regency, natomiast inna moja powieść opowiada o człowieku, który został „gwiazdą”. Uwielbiam szukać podobieństw i różnic w życiu ludzi, którzy żyli kiedyś i tych, którzy żyją obecnie.

Agnes A. Rose: W jaki sposób gromadzisz materiały do książek? Jak wiele informacji musisz zebrać, pisząc każdą ze swoich powieści?

Nicola Cornick: Zbieranie materiałów to jedna z ulubionych części mojej pracy. Lubię, aby moje opowieści były na tyle autentyczne, na ile mogą być, dlatego spędzam tak dużo czasu, jak to możliwe, aby móc przeanalizować niezbędne szczegóły. Zazwyczaj zanurzam się w historii i badam te jej fragmenty, których potrzebuję i zgodnie z którymi podążam, ale jeśli wiem, że będę pisać o czymś konkretnym, wówczas muszę przestudiować głębiej ten wycinek historii, co oczywiście robię w pierwszej kolejności. Tak więc w mojej najnowszej książce zatytułowanej “Claimed by the Laird” pisałam o przemycie whisky w Szkocji, w związku z czym potrzebowałam mnóstwo szczegółowych informacji. Poszłam do muzeum, aby przestudiować zrekonstruowaną gorzelnię whisky oraz przeczytałam wiele ksiąg dotyczących handlu przemytniczego, a następnie wrzuciłam te informacje do swojej opowieści w taki sposób, w jaki tego potrzebowałam.

Agnes A. Rose: Prawdopodobnie byłaś już o to pytana wiele razy, ale mimo wszystko mam zamiar zapytać Cię raz jeszcze. Jaka tajemnica tkwi w napisaniu bestsellerowej powieści?

Nicola Cornick: Naprawdę nie wiem i żałuję, że nie znam odpowiedzi na to pytanie! Myślę, że czasami można wpaść na pomysł, który trafi w gusta czytelników i po prostu im się spodoba, a potem rozniosą oni wieść o książce. Nie sądzę jednak, aby to był „przepis” na sukces albo jedyne, co należałoby w tej kwestii zrobić. Myślę, że trzeba mieć silną, indywidualną wolę pisania oraz należy robić to z pasją, zaś czytelnicy będą na to odpowiadać.

Agnes A. Rose: Czy jest jakaś dziedzina pisania, którą chciałabyś odkryć w przyszłości? Jeśli tak, to co to jest? Dlaczego?

Nicola Cornick: Chciałabym napisać opowieść opartą na faktach, ponieważ fascynuje mnie historia jako przedmiot akademicki i chciałabym zagłębić się w niej jeszcze bardziej. Do swoich książek lubię dodawać tajemnicę lub wątek kryminalny, więc pewnego dnia widzę siebie piszącą powieści kryminalne. Niemniej, fikcja historyczna jest moją pierwszą miłością.

Agnes A. Rose: Jestem pewna, że spotykasz się z Czytelnikami, aby promować swoje powieści i rozmawiać z nimi o swoich książkach. Ciekawi mnie, jaki jest największy komplement, którym Czytelnik mógłby „zapłacić” Ci za Twoją twórczość?

Nicola Cornick: Uwielbiam spotykać się z Czytelnikami i rozmawiać z nimi o moich książkach, pisaniu i historii. Obecnie wielu z nich „spotykam” online na Facebooku oraz Twitterze, a także na moim blogu, i to jest świetne. Zawsze jestem zachwycona, kiedy ktoś mówi mi, że nie spał do trzeciej nad ranem, ponieważ kończył czytać jedną z moich książek. Tak więc ogromnym komplementem jest to, kiedy ktoś mówi, że twoje historie są tak intrygujące, iż nie może z ich powodu zasnąć.

Agnes A. Rose: Jak wiele czasu w tygodniu poświęcasz na pisanie? Co lubisz robić, kiedy nie piszesz?

Nicola Cornick: Zaczynam pisać wcześnie rano i pracuję aż do obiadu. Po południu zajmuję się emailami oraz promocją, a następnie – jeśli mam czas – wracam na trochę do pisania. Staram się trzymać harmonogramu, ponieważ kiedy pracowałam w biurze byłam przyzwyczajona do pracy od 8.30 do 17.00, i lubię pracować według tego schematu. Gdy nie piszę, zabieram psa na długie spacery po wsi.

Agnes A. Rose: Wiem, że autorzy zazwyczaj nie lubią pytania o własną ulubioną książkę, ponieważ trudno jest im wskazać tę jedyną. Ale napisałaś tak wiele powieści, że myślę, iż musi być wśród nich książka, która jest dla Ciebie bardzo ważna. Która to powieść? Dlaczego akurat ta?

Nicola Cornick: To naprawdę trudne pytanie, gdyż myślę, że większość autorów lubi różne książki z różnych powodów. Uwielbiam te z moich powieści, które posiadają nietypowe tła historyczne, tak jak “The Notorious Lord”, której bohaterem jest archeolog. Uwielbiam książki, których akcja rozgrywa się w Szkocji, ponieważ Szkocja jest takim wspaniałym miejscem, o którym można pisać. Często są to też postacie, które sprawiają, że książka jest dla ciebie bardzo szczególna. Moją ulubioną powieścią jest chyba “Desired”, bowiem polubiłam silną bohaterkę, a wierzę, że charakteryzowała się tym wszystkim, czym powinna.

Agnes A. Rose: Kto jest Twoim pierwszym recenzentem? Czy masz taką osobę, która czyta Twoje powieści, zanim wyślesz je do swojego agenta?

Nicola Cornick: Nie posiadam czytelnika, który widzi moje książki, zanim pójdą one do mojego agenta i redaktora. Zamiast tego staram się omówić swoje książki z bardzo bliskim przyjacielem, który też jest pisarzem. Spotykamy się kilka razy w roku i jest to w zasadzie jeden dzień, kiedy zawzięcie dyskutujemy o naszych aktualnych maszynopisach i tak pomagamy sobie nawzajem podczas procesu pisania.

Agnes A. Rose: Ponieważ piszesz o epoce regencji, zastanawiam się czy czasami chcesz przenieść się w czasie i żyć w tamtym okresie historycznym? Może masz swoje ulubione postacie, z którymi chciałabyś się tam spotkać?

Nicola Cornick: Chciałabym być właścicielem wehikułu czasu i wrócić do niektórych epok historycznych, ale jedynie po to, aby je odwiedzić i zobaczyć, jak było naprawdę. Za bardzo lubię mój dom, abym chciała żyć w czasach, kiedy nie było ogrzewania i odpowiedniej opieki medycznej czy kanalizacji, czyli wszystkich tych rzeczy, które teraz bierzemy za pewnik.

Agnes A. Rose: Jak wspomniałam wyżej, jesteś także przewodnikiem po pięknym myśliwskim pałacyku pochodzącym z XVII wieku, który nosi nazwę Ashdown House. Czy mogłabyś nam powiedzieć coś więcej o tej części Twojej pracy i o tym wspaniałym miejscu?

Nicola Cornick: Od dwunastu lat pracuję jako przewodnik dla National Trust w Ashdown. Kocham ten dom; jest wspaniały pod względem architektonicznym i ma bardzo ciekawą historię. Moim ulubionym aspektem tej pracy jest spotykanie się z ludźmi, którzy przychodzą tutaj, aby odwiedzić to miejsce, oraz dzielenie się z nimi jego historią. To jedna z moich największych pasji.

Agnes A. Rose: Czego Twoi Czytelnicy na całym świecie mogą spodziewać się w najbliższej przyszłości?

Nicola Cornick: Nie jestem pewna czy moja szkocka seria o epoce regencji została już wydana w Polsce, ale jeśli nie, to mam nadzieję, że wkrótce będzie i Czytelnicy będą mogli korzystać z tych książek. Mam też kilka opowiadań dotyczących czasów regencji, które ukażą się w przyszłym roku. Akcja książek, nad którymi aktualnie pracuję, osadzona jest w trzech okresach: współcześnie, w XVII wieku i w epoce regencji, więc tym razem jest to coś trochę innego. Jest to romans, historia i tajemnica z odrobiną wątków paranormalnych! Jestem bardzo podekscytowana, pisząc te powieści.

Agnes A. Rose: Nicola, jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za tę rozmowę. Życzę Ci dalszych sukcesów w pracy literackiej. Czy jest coś, co chciałabyś powiedzieć swoim polskim Czytelnikom? 

Nicola Cornick: Cóż, po pierwsze, chciałabym podziękować moim polskim Czytelnikom za ich wsparcie odnośnie mojego pisania, które otrzymuję od lat. Bardzo to doceniam. Chciałabym także powiedzieć, iż uważam, że polskie wydania moich książek charakteryzują się jednymi z najpiękniejszych okładek. Mam nadzieję, że pewnego dnia przyjadę do Polski i poznam niektórych moich Czytelników. To byłoby niesamowite. Dziękuję!




Rozmowa, przekład i redakcja
Agnes A. Rose



Jeśli chcesz przeczytać ten wywiad w oryginale, kliknij tutaj.
If you want to read this interview in English, please click here









[1] RWA RITA – to najbardziej prestiżowa nagroda przyznawana za całokształt twórczości w kategorii „romans”. Nagroda przyznawana jest przez Romance Writers of America (RWA). Tego rodzaju wyróżnienie otrzymały m.in. takie pisarki, jak Nora Roberts czy Judith McNaught. – [przyp. tłum.].
[2] RNA – nagroda przyznawana od 1960 roku w kategorii „romans”. Wyróżnienie przyznawane jest przez Romance Writers of America (RWA). Od 2003 roku nagrodę można otrzymać również w kategorii „Najlepszy Romans Roku” (z ang. Love Story of the Year). – [przyp. tłum.].