piątek, 11 września 2026

Małgorzata Stewart, delfina Francji: narzędzie dyplomacji, promotorka literatury i postać uwikłana w polityczne napięcia na dworze Walezjuszy

 



Życie Małgorzaty Stewart, delfiny Francji żyjącej w latach 1424-1445, to przejmujący przykład tego, jak w późnym średniowieczu splot międzynarodowej dyplomacji, polityki dynastycznej oraz surowych, dworskich konwencji potrafił przypieczętować los młodej kobiety. Przychodząc na świat w Boże Narodzenie 1424 roku jako córka króla Szkocji Jakuba I oraz Joanny Beaufort, od najmłodszych lat stała się kluczowym elementem w europejskiej grze o wpływy. Została wyznaczona do roli żywego symbolu i gwaranta odnowienia tzw. Auld Alliance – tradycyjnego sojuszu szkocko-francuskiego, którego zadaniem było powstrzymywanie ekspansyjnych dążeń Anglii w trakcie wojny stuletniej. Sprowadzanie Małgorzaty wyłącznie do pozycji biernej figury na politycznej szachownicy byłoby jednak niesprawiedliwe. Po przybyciu na dwór Walezjuszy potrafiła ona zaznaczyć swoją obecność i zbudować własną przestrzeń działania poprzez kulturę i sztukę. Niestety, jej przedwczesna śmierć w wieku zaledwie dwudziestu lat była tragiczną konsekwencją bezwzględnych realiów dworskich i intryg, które stopniowo zacieśniały wokół niej pętlę. W jej historii kryje się głęboki paradoks: małżeństwo mające w założeniu skonsolidować front przeciwko Plantagenetom stało się zarazem źródłem gwałtownych tarć na samym francuskim dworze, a pasje intelektualne i poetyckie księżniczki, zamiast przysporzyć jej uznania, posłużyły jej wrogom jako pretekst do oskarżeń o chwiejność emocjonalną i upadek obyczajów. To wyrazisty dowód na to, jak niebezpieczna była sytuacja cudzoziemskich księżniczek wydawanych za mąż z rozsądku oraz jak brutalnie traktowano niezależność myślową kobiet, gdy ta wykraczała poza ramy wyznaczone przez monarchiczne oczekiwania.


Wyretuszowany portret Małgorzaty Stewart (Szkockiej)
namalowany na podstawie zaginionego obrazu,
wykonany sangwiną, czyli czerwonobrunatną kredką.
Tekst na portrecie błędnie identyfikuje kobietę jako
Karolinę Sabaudzką, drugą żonę króla Ludwika XI;
Małgorzata była jego pierwszą żoną
(ok. 1550)

autor: Jacques Le Boucq

 
Fundamenty pod przyszły los Małgorzaty położono jeszcze przed jej narodzinami. Trzecia dekada XV wieku była dla Francji okresem wyjątkowo trudnym – władza Karola VII była słaba, postanowienia traktatu z Troyes z 1420 roku podważały jego legitymację, a kraj znajdował się pod ogromnym naciskiem sił angielsko-burgundzkich. Przetrwanie dynastii zależało wówczas od wsparcia z zewnątrz, przede wszystkim od szkockiej pomocy wojskowej. Zmienne szczęście w walkach, naznaczone zarówno zwycięstwem pod Baugé w 1421 roku, jak i bolesną klęską pod Verneuil trzy lata później, uświadomiło francuskiej monarchii, jak bezcenny jest sojusz z Północą. Z kolei dla Jakuba I Stewarta, który niedawno opuścił angielską niewolę, zacieśnienie więzi z Francją było szansą na umocnienie własnych rządów i szachowanie Londynu. Efektem tych starań był podpisany 19 lipca 1428 roku traktat w Perth. Przypieczętował on zaręczyny trzyletniej wówczas Małgorzaty z pięcioletnim następcą francuskiego tronu, delfinem Ludwikiem. Dokument ten nie ograniczał się do kwestii matrymonialnych, lecz był to pełnoprawnym paktem obronnym, w ramach którego Szkocja zobowiązała się dostarczyć sześć tysięcy żołnierzy w zamian za francuskie posiadłości ziemskie, w tym księstwo Châtellerault. W ten sposób dzieciństwo Małgorzaty zostało nierozerwalnie splecione z dramatycznymi losami konfliktu francusko-angielskiego.
 
Na realizację ustaleń z Perth trzeba było jednak czekać aż osiem lat ze względu na niestabilną sytuację polityczną w obu królestwach. Dopiero w 1436 roku zapadła ostateczna decyzja o doprowadzeniu do ślubu. W marcu tegoż roku jedenastoletnia księżniczka wypłynęła z portu w Dumbarton na czele francuskiej flotylli pod dowództwem Pierre’a de Brézé. Rejs wymagał sporej ostrożności, gdyż angielskie okręty próbowały przechwycić transport. Bezpieczne przybicie do brzegów La Rochelle w kwietniu umożliwiło Małgorzacie uroczysty wjazd do Tours, gdzie 24 czerwca 1436 roku poślubiła trzynastoletniego Ludwika. Sama uroczystość, prowadzona przez arcybiskupa Reims, Renauda de Chartres, pozbawiona była dawnego przepychu, co odzwierciedlało skromne możliwości finansowe wyniszczonej wojną Francji. Młody delfin, wykazujący już wtedy cechy człowieka nieufnego, skrajnie pragmatycznego i chłodnego, od początku traktował to małżeństwo jako narzuconą przez ojca konieczność. Niechęć do świeżo poślubionej żony stała się u niego częścią znacznie szerszego, rosnącego z każdym rokiem konfliktu z Karolem VII.


Wyretuszowana grafika przedstawiająca 
Małgorzatę Stewart przybywającą do Tours
na swój ślub z księciem Ludwikiem, późniejszym
Ludwikiem XI. Grafika pochodzi z XV-wiecznych
Kronik Jeana Chartiera (ok 1474).


Obecność na dworze Walezjuszy wymagała od Małgorzaty umiejętności przetrwania w środowisku pełnym nieufności i podziałów. Młoda delfina szybko odczuła dotkliwą izolację. Aby zmusić ją do bezwzględnego podporządkowania się nowej ojczyźnie, sukcesywnie odsuwano i odsyłano jej szkockie otoczenie, pozbawiając ją wsparcia rodaków. Samo małżeństwo szybko stało się fikcją. Gdy po porozumieniu w Arras w 1435 roku położenie geopolityczne Francji uległo poprawie, a zagrożenie angielskie zelżało, Ludwik przestał widzieć w małżeństwie ze Szkotką jakąkolwiek wartość polityczną. Jego uwagę pochłaniała walka z autorytetem ojca, co doprowadziło do wybuchu otwartej rebelii w 1440 roku. W tym ostrym sporze Małgorzata znalazła się w położeniu niezwykle trudnym, lecz ostatecznie opowiedziała się po stronie króla, który stanowił dla niej jedyną realną ochronę. Krok ten sprawił jednak, że ściągnęła na siebie nienawiść ze strony stronników własnego męża oraz stała się obiektem stałej, wrogiej obserwacji na dworze.
 
Szukając ucieczki od chłodu emocjonalnego ze strony męża i pozbawiona realnego wpływu na politykę, Małgorzata odnalazła swoją przestrzeń w bogatym życiu kulturalnym ówczesnej Francji. To na tym polu objawiła się jej podmiotowość, gdyż przestała być jedynie bierną dyplomatyczną kartą przetargową, stając się ważną postacią w kręgach literackich. Jej pasją stała się poezja powiązana z tradycją miłości dworskiej. Wokół siebie zgromadziła grono poetów, intelektualistów oraz dam dworu, z którymi spędzała długie godziny, pisząc ballady, pieśni i utwory poetyckie. Jej działalność wpisywała ją bezpośrednio w nurt mecenatu tworzonego wcześniej przez postacie formatu Christine de Pizan oraz w głębszy nurt debat nad rolą i godnością kobiety. Fascynacja Małgorzaty słowem pisanym była tak wielka, że po jej śmierci zrodziła powszechnie znaną anegdotę. Według niej delfina miała pójść do śpiącego poety, Alaina Chartiera, i go pocałować, tłumacząc zszokowanym świadkom, że gest ten był wyrazem hołdu nie dla ciała człowieka, lecz dla ust, z których padło tyle zachwycających strof.


Obraz ten nosi tytuł Alain Chartier i przedstawia
romantyczną średniowieczną scenę: Alain Chartier
zasypia na krześle u podnóża kamiennych schodów,
podczas gdy Małgorzata Stewart w bogatej żółtej sukni
pochyla się nad nim, by go pocałować. Towarzyszą jej
damy dworu w barwnych strojach obserwujące całą tę
sytuację z zaciekawieniem, oraz młoda dziewczyna
z bukietem kwiatów. W tle widać mnicha pogrążonego
w lekturze, nieświadomego całego zajścia. Temat obrazu
opiera się na legendzie o pocałunku Małgorzaty
i Chartiera, która najprawdopodobniej nie ma
historycznych podstaw. Dzieło wpisuje się w typowy dla
jego autora, Edmunda Blaira Leightona, nurt romantyzowania
historii oraz w późną fazę wiktoriańskiego średniowiecznego
odrodzenia, podkreślając rycerskość, honor i bogactwo
kostiumów (1903). 

 
Niezależnie od tego, czy historia o pocałunku była faktem, czy jedynie dworską legendą, doskonale ukazuje ona napięcia, jakie narastały wokół postawy Małgorzaty. W głęboko patriarchalnym i zhierarchizowanym świecie XV-wiecznego dworu intelektualna niezależność kobiety budziła spore obawy. Zamiast widzieć w jej nocnych spotkaniach poetyckich przejaw kultury i wyrafinowania, przeciwnicy zaczęli wykorzystywać te praktyki przeciwko niej. Jej działalność przedstawiano jako złamanie obowiązujących norm oraz dowód na zaniedbywanie podstawowego obowiązku księżniczki, czyli wydania na świat męskiego potomka. Długie nocne czuwania, w trakcie których Małgorzata pisała w towarzystwie swoich zaufanych dam, między innymi Małgorzaty de Salignac i Jeanne Fregielle, wykorzystano jako argument o jej rzekomym wyczerpaniu fizycznym, braku równowagi psychicznej oraz ukrytych wadach moralnych, co w efekcie doprowadziło do jej całkowitego osaczenia na dworze.
 
Polityczna kruchość pozycji Małgorzaty ujawniła się z pełną mocą w połowie lat 40. XV wieku, kiedy to spór między Karolem VII a delfinem Ludwikiem osiągnął wyjątkowo ostry przebieg. Sympatia i zaufanie, jakimi król niezmiennie darzył swoją synową, sprawiły, że frakcja dworska sprzyjająca następcy tronu, a także ci, którzy dążyli do osłabienia pozycji monarchy, obrała młodą delfinę za cel zorganizowanej nagonki. Na czele tej akcji stanął Jamet de Tillay, wpływowy dworzanin, żołnierz oraz urzędnik królewski. Zaczął on bezwzględnie kolportować godzące w nią plotki, uderzające w jej reputację moralną, stan zdrowia oraz intymny charakter nocy spędzanych w gronie poetyckim. Tillay przekonywał, że zwyczaje Małgorzaty wykraczają daleko poza nieszkodliwą ekscentryczność i stanowią nieprzyzwoitość wyczerpującą jej organizm. Sugerował przy tym, że brak potomka w małżeństwie jest konsekwencją jej „szkodliwych nawyków”, a także oskarżał ją o celowe spożywanie dużych ilości kwaśnych, zielonych jabłek oraz octu w celu unikania ciąży lub manipulowania równowagą humoralną ciała, a samą pasję pisarską przedstawiał jako wygodną przykrywkę dla podejrzanych schadzek.

 
Mąż Małgorzaty Stewart, Ludwik XI Walezjusz,
w swoim łańcuchu Orderu świętego Michała
(ok. 1469)

autor: Jacob de Litemont


Atak ten uderzał bezpośrednio w same fundamenty społecznej legitymizacji kobiety z rodu królewskiego. W XV-wiecznej Europie wartość monarchini mierzono przede wszystkim jej nieposzlakowaną cnotą oraz zdolnością do wydania na świat męskiego potomka. Rozsiewając pomówienia podważające zarówno jej czystość obyczajową, jak i biologiczne predyspozycje do macierzyństwa, Jamet de Tillay prowadził przemyślaną kampanię dyskredytacji, która sprawnie żonglowała ówczesnymi przesądami medycznymi oraz moralnymi. Zgodnie z powszechną wtedy teorią humorów, nadmierny wysiłek umysłowy oraz stan melancholii miały zaburzać delikatną strukturę kobiecego organizmu, prowadząc do jego ochłodzenia i niepłodności. W ten sposób Tillay przekształcił artystyczne zainteresowania Małgorzaty w rzekome schorzenie, a niewinne spotkania poetyckie zaczął ukazywać jako dowód ucieczki w niewierność i fizyczny upadek. Psychiczny ciężar tych oszczerstw okazał się dla młodej delfiny nie do zniesienia. Żyjąc w poczuciu wyobcowania na obcym dworze, odrzucona przez męża i w pełni świadoma, jak katastrofalne dla jej reputacji są rozpowszechniane plotki, Małgorzata pogrążyła się w głębokiej rozpaczy i przewlekłym załamaniu psychicznym.
 
Tragiczny finał tego kryzysu nastąpił w sierpniu 1445 roku podczas pobytu dworu w Châlons-en-Champagne. Wycieńczona ciągłymi nagonkami Tillaya, Małgorzata wzięła udział w krótkiej pielgrzymce odbywającej się w dotkliwym, upalnym i dusznym klimacie. Wywołało to u niej gwałtowną infekcję dróg oddechowych – najpewniej zapalenie płuc lub opłucnej – która szybko przełamała opór jej osłabionego organizmu. Współcześni badacze historii medycyny są zdania, że do tak szybkiego zgonu przyczyniła się ogromna trauma emocjonalna oraz wycieńczenie psychiczne wynikające z publicznego poniżenia. Spędzając ostatnie chwile w swoich komnatach w Châlons, delfina cierpiała nie tylko z powodu fizycznego bólu, ale przedostawała się przez nią dojmująca potrzeba oczyszczenia swojego imienia. Na łożu śmierci, wobec lekarzy, otaczających ją dam dworu i spowiedników, z rozpaczą przysięgała swoją niewinność i odrzucała oszczerstwa Tillaya. W odruchu bezsilności wypowiedziała wówczas słowa, które trwale zapisały się w historii: „Precz z życiem! Nie mówcie mi o nim więcej”.


Dziewiętnastowieczny portret
Małgorzaty Stewart (1835)

autor: Charles Picart
źródło: Welsh Portrait Collection 

 
Małgorzata Stewart zmarła 16 sierpnia 1445 roku w wieku zaledwie dwudziestu lat, kończąc swój niespełna dziesięcioletni pobyt na francuskim dworze w roli delfiny. Z powodu bezdzietności jej małżeństwa z Ludwikiem nie pozostawiła po sobie potomka. Polityczny cień jej nagłego odejścia kładł się jednak na francuskiej monarchii przez długi czas. Karol VII, wstrząśnięty śmiercią synowej i zaniepokojony ewentualnym pogorszeniem relacji ze Szkocją, zarządził w 1446 roku oficjalne śledztwo mające zbadać postępowanie Jameta de Tillaya. Przesłuchania te dostarczyły wyjątkowo bogatego materiału dowodowego w postaci zeznań dwórek, arystokratów oraz osobistych medyków Małgorzaty. Wypowiedzi szlachcianek, w tym Małgorzaty de Salignac czy Jamette de Nesson, w całości obaliły zarzuty Tillaya. Zeznały one, że nocne spotkania miewały charakter czysto intelektualny i religijny – czytano na nich teksty pobożne, układano poezję oraz prowadzono bezgrzeszne konwersacje. Dochodzenie wykazało jednoznacznie, że oskarżenia Tillaya wynikały z osobistej złośliwości i zimnej kalkulacji politycznej, ukazując zarazem brutalność mechanizmów dworskich, na jakie wystawione były zagraniczne księżniczki.
 
Mimo że proces z 1446 roku przyniósł pośmiertną rehabilitację jej imienia, historia Małgorzaty pozostaje poruszającym przykładem tragedii wpisanej w mechanizmy późnośredniowiecznej polityki matrymonialnej. Przybyła do Francji jako żywa gwarancja sojuszu dwóch państw, ucieleśnienie Auld Alliance mające zasilić francuską koronę szkocką krwią i wojskowym wsparciem. Z chwilą jednak, gdy weszła w codzienne tryby francuskiej monarchii, jej dyplomatyczny status uległ całkowitemu zatarciu pod wpływem bezwzględnej rywalizacji frakcyjnej. Fiasko jej małżeństwa z przyszłym Ludwikiem XI nie wynikało z jej osobistych ułomności, lecz z faktu, że jako protegowana Karola VII stała się dogodnym celem ataków dla wszystkich, którzy pragnęli uderzyć w pozycję króla lub wygrać własne interesy na konflikcie między ojcem a synem.
 
Historiograficzne zrozumienie postaci Małgorzaty Stewart ujawnia ponadto, w jak ograniczony sposób oceniano niegdyś aktywność intelektualną kobiet w XV wieku. Przez stulecia ujęcie romantyczne sprowadzało ją do roli kruchej, nadwrażliwej księżniczki ze Szkocji, która miała „zepsuć się z żalu” lub zmarła z powodu „złamanego serca” na skutek dworskich plotek. Tego rodzaju narracja spłyca jej postawę i przesłania autentyczny wymiar jej życiowej walki. Wnikliwy wgląd w jej losy ukazuje, że Małgorzata nie była bezwolną ofiarą, lecz horyzontalnie myślącą, aktywną kobietą, która za pośrednictwem twórczości poetyckiej starała się wywalczyć autorską przestrzeń w ramach systemu nastawionego na pozbawienie jej podmiotowości. Jej salon literacki i własny dorobek stanowiły formę dyskretnego sprzeciwu wobec traktowania jej ciała wyłącznie jako narzędzia do przedłużenia dynastii Walezjuszy.


Grobowiec Małgorzaty Stewart w kościele
Saint-Laon w Thouars
Napis na płycie nagrobnej brzmi:
Małgorzata Szkocka
Córka Jakuba I Stewarta
1424-1445
Delfina Francji
Pierwsza żona Ludwika XI

fot. Selbymay


Istota tragedii Małgorzaty Stewart sprowadza się do tego, że atuty, które stanowiły o jej wyjątkowości – chłonność umysłu, fascynacja słowem oraz brak zgody na bierne podporządkowanie się roli milczącej dwórki – obrócono bezpośrednio przeciwko niej. W patriarchalnym, nieufnym i przesiąkniętym kontrolą środowisku późnośredniowiecznego dworu kobieca niezależność intelektualna bywała traktowana jako wykroczenie moralne. Oszczercza akcja Jameta de Tillay okazała się skuteczna właśnie dlatego, że uderzała w najczulsze struny ówczesnych lęków dotyczących autonomii kobiet, ich czystości oraz ciągłości sukcesyjnej. Sprowadzając jej poetyckie wieczory do rangi obyczajowej dewiacji, a objawy wyczerpania fizycznego tłumacząc „nienaturalnym trybem życia”, wrogowie zdołali przemienić jej kulturową sprawczość w śmiertelną broń skierowaną w jej stronę.
 
Ostatecznie losy oraz przedwczesny zgon Małgorzaty Stewart, delfiny Francji, stanowią przejmujący obraz tego, jak w praktyce funkcjonowały struktury późnośredniowiecznych monarchii. Jej dziedzictwo splata ze sobą wątki z zakresu dyplomacji, historii kobiet oraz kultury literackiej epoki. Historia Małgorzaty skupia w sobie niepewność i kruchość położenia obcych księżniczek, traktowanych jako narzędzie w politycznych aliansach. Kobiety te wysyłano w odległe strony, aby pieczętować układy państwowe, podczas gdy w codziennym życiu trafiały one w stan głębokiego osamotnienia, podlegając nieustannej obserwacji, rygorystycznej kontroli obyczajowej oraz brutalnym rozgrywkom na obcym dworze. Jej zaledwie dwudziestoletnia egzystencja ujawnia z jednej strony powabną zdolność kobiet do budowania własnej autonomii twórczej w warunkach systemowego ograniczenia, z drugiej zaś ukazuje niszczycielski potencjał dworskiej bezwzględności, gdy owa niezależność zaczyna być postrzegana jako wyzwanie dla dominującego ładu patriarchalnego. Małgorzata Stewart pozostała w ludzkiej pamięci jako tragiczna postać związana przez Auld Alliance – monarchini złożona w ofierze międzynarodowego bezpieczeństwa wojskowego, której potencjał intelektualny zabłysnął na krótko we francuskim otoczeniu, by ostatecznie ulec zniszczeniu pod wpływem intryg królestwa, które miała swoim przybyciem umocnić.


 
Bibliografia:
  1. Champion P.: La dauphine mélancolique: Marguerite d’Écosse. Paryż: Marcelle Lesage, 1927.
  2. Contamine G., Contamine Ph. (red.): Autour de Marguerite d’Écosse: reines, princesses et dames du XVe siècle. Paryż: Honoré Champion, 1999.
  3. Kendall P. M.: Louis XI: The Universal Spider. Nowy Jork: W. W. Norton & Company, 1971.
  4. Wingfield E.: Scotland’s Royal Women and European Literary Culture, 1424-1587. Turnhout: Brepols, 2023.
 

Ⓒ Agnieszka Różycka


środa, 9 września 2026

Henryk Fitzalan: Tudorowski hrabia, który poparł lady Jane Grey, a potem pomógł ją obalić

 



Wydarzenia połowy XVI wieku w Anglii, czyli okres pełen niepewności dynastycznej, gwałtownych reform wyznaniowych i zamieszek społecznych po odejściu Henryka VIII w 1547 roku, najczęściej interpretuje się jako nieuchronny skutek procesów dziejowych lub wyraz religijnego fanatyzmu. Pod tymi wielkimi narracjami o reformacji i budowie nowoczesnego państwa kryje się jednak zawiła sieć powiązań towarzyskich, walki rodowej i działań arystokracji walczącej o ocalenie dawnych przywilejów. W samym sercu tych wydarzeń działał Henryk Fitzalan, dwunasty hrabia Arundel. Urodzony w 1512 roku reprezentant jednego z najbardziej znamienitych i utytułowanych rodów angielskich ucieleśniał dawną elitę ziemską, rycerski stan, który z niechęcią i nieufnością obserwował szybki awans społeczny oraz gorliwość religijną nowych ludzi otaczających małoletniego Edwarda VI. Reakcja hrabiego na kryzys dynastyczny z lipca 1553 roku, gdy wprawdzie poparł początkowo próbę przekazania władzy lady Jane Grey, ale chwilę później zorganizował szybki przewrót na rzecz katolickiej księżniczki Marii Tudor, była przez wielu badaczy oceniana surowo. Widziano w nim bezideowego oportunistę, kierującego się wyłącznie osobistą korzyścią i sprzyjającym wiatrem. Tymczasem wnikliwa, dojrzała analiza jego losów wyjawia zupełnie inną przemyślaną, wyrafinowaną i konsekwentną taktykę. Fitzalan nie był biernym przedmiotem gry politycznej; wykorzystał nagłe przesunięcie układu sił latem 1553 roku do przeprowadzenia precyzyjnego kontruderzenia. Celem tego manewru było nie tylko ratowanie własnego życia, ale też obrona tradycyjnego porządku ustrojowego, odbudowanie pozycji dawnego możnowładztwa i ostateczne rozbicie protestanckiego ugrupowania pod wodzą Jana Dudleya, księcia Northumberland.


Henryk Fitzalan, 12. hrabia Arundel (lata 60. XVI wieku)
autor nieznany


Aby zrozumieć, jak istotną rolę odegrał Fitzalan w upadku dziewięciodniowych rządów lady Jane Grey, należy przyjrzeć się podziałom na dworze za panowania Edwarda VI. Po upadku lorda protektora Edwarda Seymoura, księcia Somerset, w 1549 roku – w czym Arundel miał swój istotny, konserwatywny udział – władzę w kraju w coraz większym stopniu przejmował Jan Dudley, najpierw jako hrabia Warwick, a następnie książę Northumberland. Fitzalan liczył na to, że po odejściu Somerseta nastąpi powrót do tradycji religijnych oraz dawnej roli arystokracji w państwie, został jednak odepchnięty od podejmowania kluczowych decyzji. Dudley, stojący na czele radykalnie protestanckiej frakcji i dążący do silnej centralizacji, widział duże zagrożenie w konserwatywnych poglądach Arundela oraz w jego olbrzymich wpływach w Sussex i południowo-wschodniej Anglii. W 1550 roku Dudley doprowadził do usunięcia Fitzalana z Tajnej Rady oraz odebrania mu urzędu Lorda Szambelana, posługując się naciąganymi zarzutami o defraudację i nieprawidłowości finansowe. Hrabia trafił do aresztu domowego, nałożono na niego olbrzymie kary pieniężne, a pod koniec 1551 roku osadzono go w twierdzy Tower na ponad rok pod pretekstem udziału w rzekomym spisku upadłego Somerseta. Ten czas spędzony w więzieniu i publiczne upokorzenie miały decydujące znaczenie dla ukształtowania jego dalszej postawy. W reżimie Dudleya widział on już nie tylko rywala ideologicznego, ale despotyczną władzę dorobkiewiczów naruszających pozycję reprezentantów dawnych rodów. Tradycyjna arystokracja w jego przekonaniu stanowiła naturalne zaplecze doradcze dla Korony, zaś jej odsunięcie przez protestanckich urzędników i reformatorów naruszało same fundamenty ustroju. Z tego powodu, gdy wiosną 1553 roku zdrowie młodego Edwarda VI zaczęło się gwałtownie pogarszać, pozorne podporządkowanie się Arundela dyktatowi Northumberlanda przesłaniało jedynie jego głęboko ukryte, cierpliwie dojrzewające pragnienie odwetu i odzyskania utraconych wpływów.
 
Samo załamanie sukcesji wynikało ze słabnącego zdrowia króla oraz spisania przez niego projektu rozporządzenia sukcesyjnego, tzw. Devise for the Succession (pol. Zapis o sukcesji). Owo rozporządzenie, eliminujące z prawa do korony jego przyrodnie siostry Marię i Elżbietę na rzecz kuzynki lady Jane Grey, stanowiło złamanie postanowień Aktu Sukcesyjnego Henryka VIII z 1543 roku oraz jego ostatniej woli z 1546 roku, które posiadały moc prawną przyjętą przez parlament. Dla Northumberlanda krok ten był jedyną szansą na ratunek; w maju 1553 roku doprowadził do ślubu swojego syna, lorda Guildforda Dudleya, z Jane Grey, co miało zagwarantować trwanie protestanckiego państwa i utrzymać Dudleyów na szczytach władzy. Dla Arundela natomiast ruch ten oznaczał podwójne zagrożenie: jawne złamanie prawa państwowego oraz utrwalenie dyktatury rywala. Gdy jednak 6 lipca 1553 roku Edward VI zmarł, Arundel zdawał sobie sprawę ze swoich ograniczonych możliwości. Northumberland kontrolował wojsko, skarb państwa, flotę oraz bezpośrednio otoczenie umierającego monarchy. Otwarty sprzeciw ze strony hrabiego w czerwcu lub na początku lipca oznaczałby polityczny i fizyczny wyrok śmierci. Gdy książę zażądał od magnatów i sędziów podpisania dokumentów sukcesyjnych na rzecz Jane, Arundel złożył swój podpis. Zastosował taktykę uległości, wiedząc, że wymuszona deklaracja parów nie ma mocy prawnej ani moralnej, gdy zmieni się układ sił. Nie była to oznaka słabości, ale chłodna kalkulacja stratega, który rozumiał, że udana kontrakcja wymaga cierpliwości, doskonałego wyczucia momentu i stwarzania pozorów pełnej lojalności aż do chwili, gdy przeciwnik popełni błąd.


Domniemany portret lady Jane Grey, który został
odnaleziony w 2006 roku w prywatnym domu w południowej
dzielnicy Londynu, tj. w Streatham. Według badaczy obraz
przedstawia młodą kobietę w stroju z końca XVI wieku.
Zdaniem naukowców możliwe, że jest to wizerunek
lady Jane Grey. 

autor nieznany

 
Krótkie rządy lady Jane Grey, rozpoczęte ogłoszeniem jej monarchinią 10 lipca 1553 roku, przebiegały w napiętej, pełnej niepewności atmosferze londyńskiej twierdzy. Członkowie Tajnej Rady, w tym sam Arundel, byli faktycznie przetrzymywani w Tower jako niemal honorowi zakładnicy Northumberlanda, który chciał mieć pewność, że zachowają jedność, podczas gdy jego siły wyruszą przeciwko Marii Tudor. Ta jednak zaskoczyła swoich przeciwników. Zamiast uciekać z kraju lub poddać się woli Rady, udała się do swoich posiadłości we wschodniej Anglii, gdzie zjednoczyła wokół siebie szlachtę z Norfolk i Suffolk oraz zgromadziła zmotywowaną armię obrońców uważających ją za jedyną prawowitą władczynię. W tych przełomowych dniach między 10 a 15 lipca ujawnił się zmysł taktyczny Arundela. Z zimną krwią i precyzją obserwował szybkie pęknięcia w obozie Northumberlanda. Londyńczycy przyjęli ogłoszenie Jane z dużą obojętnością, gdyż opinia społeczna pozostawała przywiązana do dziedzicznych i prawnych praw linii Tudorów reprezentowanej przez Marię. Co więcej, nadeszły wiadomości, że załogi okrętów wojennych wysłanych do zablokowania ucieczki Marii przez morze zbuntowały się, przeszły na jej stronę i przekazały jej ciężką artylerię. Arundel dostrzegł wówczas, że militarna potęga Northumberlanda jest nietrwała, oparta na niepopularnej administracji i zaciężnych oddziałach.
 
Moment zwrotny nastąpił wtedy, gdy książę Northumberland – widząc, że jego dowódcy w terenie nie potrafią powstrzymać sił Marii – popełnił błąd i sam stanął na czele wojsk rządowych. Jego wyjazd ze stolicy 14 lipca stworzył w Tower próżnię władzy, którą Arundel natychmiast wykorzystał. Northumberland przekazał dowództwo nad miastem i twierdzą swojemu bratankowi oraz księciu Suffolk, ojcu Jane. Pozostałych w stolicy członków Tajnej Rady ogarniał jednak coraz większy lęk przed odpowiedzialnością za zdradę stanu w miarę wzrostu potęgi Marii. Arundel, działając w tajnym porozumieniu z Williamem Herbertem, pierwszym hrabią Pembroke – innym wpływowym magnatem dysponującym silnym zapleczem wojskowym i niezadowolonym z rządów Northumberlanda – zaczął sukcesywnie rozbijać spójność Rady. Działania Arundela opierały się na wywieraniu presji psychologicznej i odwoływaniu się do spraw proceduralnych. Nie poruszał kwestii religijnych, które mogły podzielić radnych; zamiast tego odwoływał się do wspólnego interesu stanowego, kwestii legalności działań oraz osobistego bezpieczeństwa każdego z nich. Wskazywał na brak podstaw prawnych dla władzy Jane oraz przerażające skutki wojny domowej, w której ich strona stała na przegranej pozycji. Przedstawiał Northumberlanda nie jako obrońcę wiary czy państwa, ale jako bezwzględnego karierowicza, który wciągnął ich w przestępstwo zdradzieckie wyłącznie po to, by wywyższyć własny ród.


Domniemany portret Katarzyny Grey, lady Maltravers,
pierwszej żony Henryka Fitzalana (lata 30. XVI wieku)

autor: Hans Holbein Młodszy 

 
Do 19 lipca sytuacja w londyńskiej twierdzy stała się skrajnie napięta, a Arundel i Pembroke zorientowali się, że nadszedł odpowiedni moment na podjęcie stanowczych kroków. Posługując się pretekstem nagłych spraw dyplomatycznych – wymogiem natychmiastowego omówienia kwestii pomocy wojskowej z wysłannikiem Francji, Antoine’em de Noailles – zdołali nakłonić księcia Suffolk do wyrażenia zgody na opuszczenie Tower przez członków Tajnej Rady. Radni przenieśli się do zamku Baynard, silnie obwarowanej posiadłości należącej do Pembroke’a, co pozwoliło im uwolnić się od bezwzględnej kontroli stronników Dudleyów. Znalazłszy się w bezpiecznym miejscu, Arundel wygłosił niezwykle dopracowane i przemawiające do rozsądku przemówienie, które przekreśliło dalsze poparcie dla Jane Grey. Odwołał się w nim do odpowiedzialności, jaka spoczywała na radnych wobec królestwa, przywołał obowiązujące w Anglii normy prawne oraz nawiązał do testamentu Henryka VIII. Wykazywał, że trwały spokój w kraju można przywrócić jedynie poprzez uznanie sukcesji Marii Tudor, a zarazem bez ogródek wytknął Northumberlandowi, że uczynił z Rady zakładnika własnych wygórowanych ambicji. Ta argumentacja trafiła do przekonania niezdecydowanych dotąd radnych; nawet osoby głęboko związane z polityką reformacyjną z czasów Edwarda VI, jak arcybiskup Tomasz Cranmer czy markiz Northampton, pojęły, że szala zwycięstwa przechyliła się na drugą stronę. W efekcie Rada bezgłośnie opowiedziała się za pozbawieniem Jane Grey władzy i uznaniem Marii za nową królową.
 
O tym, jak starannie Arundel przygotował cały plan, świadczy sprawność, z jaką zorganizowano zmianę władzy jeszcze tego samego popołudnia, 19 lipca 1553 roku. Po zakończeniu obrad Arundel wraz z Pembroke’iem oraz burmistrzem Londynu, sir Jerzym Barne’em, udali się na Cheapside, gdzie wśród entuzjazmu zgromadzonych mieszkańców ogłosili Marię Tudor prawowitą monarchinią Anglii, Francji i Irlandii. Reakcja Londyńczyków, którzy wcześniej przyjęli powołanie Jane chłodnym milczeniem, była niezwykle spontaniczna i żywiołowa – w mieście rozpalano ogniska, bito w dzwony, a na ulicach powszechnie świętowano. Taki wybuch radości dobitnie potwierdził słuszność posunięcia Rady i osamotnił resztki zwolenników Dudleyów. Arundel wiedział jednak, że to nie koniec jego zadań. Aby zaskarbić sobie pełne zaufanie Marii i ostatecznie zlikwidować niebezpieczeństwo ze strony obozu przeciwnego, musiał wydać w jej ręce samego Northumberlanda. Niezwłocznie wysłał do przebywającego w Cambridge księcia nakaz rozwiązania wojsk. Northumberland, widząc, że jego misterny plan legł w gruzach, a dotychczasowe poparcie stopniało z dnia na dzień, podjął desperacką i nieudaną próbę ratowania własnej osoby, proklamując Marię królową na rynku w Cambridge 20 lipca, co jednak w niczym nie zmieniło jego położenia.


Wyretuszowany portret Marii Arundell,
lady Radcliffe, drugiej żony Henryka Fitzalana
(lata 1532-1543)

autor: Hans Holbein Młodszy

 
Aresztowanie Jana Dudleya miało dla Henryka Fitzalana ogromne znaczenie osobiste i symboliczne. To właśnie Arundel, stojąc na czele oddziału konnych, udał się do Cambridge, by 21 lipca osobiście ująć księcia. To spotkanie ukazywało całkowite odwrócenie ról: Northumberland, który wcześniej pozbawił Fitzalana godności, więził go i spychał jego ród na margines, błagał go teraz na kolanach o litość, zrzucając odpowiedzialność na wolę zmarłego króla i polecenia Rady. Arundel zachował jednak charakterystyczną dla siebie, chłodną dystynkcję i odpowiedział zwięźle, że więzień otrzyma dokładnie taki wymiar łaski, jaki wynika z przepisów prawa. Następnie odprowadził go do stolicy, prowadząc pojmanego wśród drwin i niechęci tłumu wprost do Tower – tej samej twierdzy, z której jeszcze chwilę wcześniej książę kierował sprawami państwa. Wydarzenie to było czymś więcej niż tylko wykonaniem rozkazu monarchini; stało się manifestacją powrotu dawnej arystokracji na należne jej miejsce. Przedstawiciel starego rodu pokonał świeżo wyrosłego magnata, przywracając tradycyjny układ społeczny, któremu zagrażały awans i rządy Northumberlanda.
 
Szukając odpowiedzi na pytanie o rzeczywiste motywy Arundela, badacze zastanawiają się, czy jego odwrócenie się od lady Jane Grey wynikało z czystego koniunkturalizmu, czy z realizacji głębszego planu. Dostępne przekazy wskazują na tę drugą opcję. Fitzalan był mocno przywiązany do konserwatyzmu religijnego, choć formalnie podporządkowywał się edwardiańskim zmianom w liturgii, prywatnie pozostawał wierny tradycji katolickiej. W osobie Marii dostrzegał nie tylko osobę prawnie uprawnioną do sukcesji, lecz także gwaranta powrotu do dawnej wiary i zahamowania zmian reformacyjnych. Równie istotne były dla niego kwestie ustrojowe i stanowe. Dokonująca się w erze Tudorów rozbudowa aparatury państwowej uderzała w tradycyjne, lokalne wpływy możnowładztwa. Arundel uważał, że tak skoncentrowana biurokracja pod wodzą ludzi pokroju Northumberlanda stanowi śmiertelne zagrożenie dla pozycji i swobód stanu szlacheckiego. Upominając się o prawa Marii wynikające z aktu z 1543 roku, stanął w obronie nadrzędności uchwał parlamentarnych nad samowolnymi decyzjami dworu, co pozwalało połączyć dbałość o interesy arystokracji z zasadą praworządności.


Osiemnastowieczny portret Henryka Fitzalana,
12. hrabiego Arundel

autor: Thomas Pennant

 
Przejęcie władzy przez Marię I przełożyło się na powierzenie Arundelowi kluczowych funkcji w państwie. Otrzymał nominację na Lorda Stewarda Dworu Królewskiego i znalazł się w ścisłym kręgu doradców monarchini, odgrywając istotną rolę podczas jej koronacji 1 października 1553 roku jako najwyższy konetabl Anglii. Zasiadł ponownie w Tajnej Radzie, gdzie konsekwentnie popierał dążenia do ponownego połączenia Kościoła Anglii ze Stolicą Apostolską oraz powrotu łaciny do liturgii. Mimo to jego relacje z królową nie były wolne od różnic zdań. Jako polityczny realista mocno niepokoił się jej zamiarem wyjścia za mąż za Filipa II Habsburga. Arundel, w ślad za wieloma przedstawicielami dawnych rodów, obawiał się, że ten związek wciągnie kraj w kosztowne konflikty w Europie i odda administrację w ręce obcych doradców, co zresztą częściowo się sprawdziło, wywołując m.in. bunt Wyatta w 1554 roku. Choć miał swoje zastrzeżenia, pozostał wierny władczyni, wychodząc z założenia, że stabilność jej rządów jest niezbędna, aby nie dopuścić do ponownego dochodzenia do głosu stronnictwa reformacyjnego skupionego dawniej wokół Jane Grey. Wpływy te wykorzystał zarazem do podźwignięcia własnego rodu, umacniając posiadłości w Sussex i przywracając domowi Fitzalanów czołową pozycję wśród anglosaskiej arystokracji.
 
Długofalowe następstwa decyzji podjętych przez Fitzalana w lipcu 1553 roku sięgały znacznie dalej niż tylko bezpośredniego wyciągnięcia własnej osoby z opresji i obrony rodowego majątku. Obalając rządy Jane Grey, hrabia doprowadził do zatrzymania naporu radykalnych przemian protestanckich w Anglii niemal na całą dekadę. Otworzyło to przestrzeń dla zwrotu ku katolicyzmowi za panowania Marii I, który – gdyby monarchini żyła dłużej lub pozostawiła po sobie potomka – mógł na stałe przekształcić oblicze wyznaniowe całej wyspy. Wydarzenia te obnażyły zarazem trwającą siłę dawnego możnowładztwa, potrafiącego skonsolidować szeregi naprzeciw zakusom władzy centralnej. Państwo w erze Tudorów, mimo postępujących reform administracyjnych i urzędniczych, wciąż opierało swój byt na współdziałaniu z potężnymi magnatami, obdarzonymi wpływami w regionach i dysponującymi własnym zapleczem militarnym. Porażka Northumberlanda wynikała głównie z nieumiejętności zjednania sobie tych elit, dla których jego rządy stanowiły śmiertelne zagrożenie. Sukces Arundela polegał z kolei na sprawnym wyzyskaniu szlacheckiej solidarności, co pozwoliło uniknąć wyniszczającej wojny domowej na rzecz szybkiej, bezkrwawej i w pełni legalnej zmiany na szczytach władzy.


Henryk Fitzalan, 12. hrabia Arundel, w stroju rzymskiego cesarza
(ok. 1550)

autor: Hans Eworth

 
Gdy panowanie Marii I zmierzało ku końcowi w 1558 roku, Fitzalan ponownie musiał stawić czoła niepewnościom sukcesyjnym. Przejęcie tronu przez protestancką Elżbietę I niosło nowe wyzwania dla tak przywiązanego do tradycji i katolicyzmu magnata. Zgodnie z wypracowaną praktyką hrabia zdołał jednak przystosować się do nowych realiów. Początkowo utrzymał godność Lorda Stewarda, a nawet rozważał możliwość starań o rękę nowej władczyni, co dowodziło jego niewzruszonego przekonania o wyjątkowości własnego rodowodu. Gdy jednak plany matrymonialne spełzły na niczym, a elżbietańska ugoda religijna z 1559 roku jednoznacznie przypieczętowała protestancki kurs państwa, Fitzalan zaczął stopniowo przesuwać się w stronę opozycji. W drugiej połowie lat 60. XVI wieku jego nazwisko przewijało się przy okazji spisku Ridolfiego oraz buntu feudałów z północy – dążeń mających na celu odsunięcie Elżbiety na rzecz katolickiej Marii Stuart, którą Fitzalan zamierzał wydać za swojego zięcia, Tomasza Howarda, czwartego księcia Norfolk. Ten ostatni polityczny krok okazał się jednak tragiczny w skutkach. Norfolk został ścięty za zdradę stanu w 1572 roku, zaś samego Arundela zamknięto w areszcie domowym, co ostatecznie złamało jego znaczenie na dworze. Ostatnie lata życia spędził w odosobnieniu w rodowym zamku Arundel, odchodząc w 1580 roku jako ostatni męski przedstawiciel linii Fitzalanów na tym urzędzie, po czym tytuł przeszedł po jego córce na rodzeństwo Howardów.
 
Ów późny etap powiązania ze spiskami wcale nie podważa kunsztu politycznego zaprezentowanego przez niego w 1553 roku, lecz przeciwnie – uwypukla spójną wizję, jakiej pozostawał wierny przez całe życie. Fitzalan do końca opowiadał się za modelem ustrojowym, w którym monarchia współrządzi z silną, tradycyjną i konserwatywną arystokracją pełniącą funkcję doradczą. Kiedy władza królewska – czy to w czasach Edwarda VI, czy za Elżbiety I – odchodziła od tego wzorca, premiując ludzi bez rodowodu i forsując radykalne zmiany wyznaniowe, Fitzalan postrzegał sprzeciw nie jako złamanie lojalności, ale jako obronę tradycyjnych fundamentów królestwa. Jego sprzeciw wobec sukcesji lady Jane Grey stanowił najwyższy wyraz tej idei. Nie dążył do obalenia dynastii Tudorów, lecz pragnął chronić ją przed dominacją frakcyjną, która zagrażała prawu sukcesyjnemu, przywilejom stanowym oraz dawnej wierze.
 
Podsumowując, historyczny bilans działań Henryka Fitzalana, dwunastego hrabiego Arundel, wymaga porzucenia czarno-białego schematu oceniania go wyłącznie w kategoriach wierności bądź zdrady. Jego postępowanie w trakcie krótkiego epizodu rządów lady Jane Grey oraz jego rola w przywróceniu prawowitej linii były pokazem wczesnonowożytnej sztuki dyplomacji i polityki, opartym na cierpliwości, wyczuciu nastrojów oraz doskonałej znajomości realiów sprawowania władzy. Przetrwanie Arundela w dobie ustrojowych wstrząsów nie było przypadkiem, lecz wynikiem przemyślanej, zachowawczej reakcji na skrajności reżimu Dudleyów. Ujmując się za ustawowymi prawami Marii Tudor, hrabia nie tylko uratował własną pozycję i odzyskał dobre imię rodu, ale też utwierdził zasadę konstytucyjną, według której sukcesja monarchiczna w Anglii podlega regulacjom prawnym, a nie arbitralnym decyzjom umierającego króla czy dyktatowi dominującego faworyta. Działania Fitzalana z lata 1553 roku pozostają wyrazistym dowodem na to, jaką rolę w kształtowaniu losów państwa Tudorów odgrywała dawna arystokracja, zdolna w decydującym momencie kreować, jak i obalać panujących monarchów.


 
Bibliografia:
  1. Alford S.: Edward VI: The Last Boy King, Penguin Books, Londyn 2014.
  2. Elton G. R.: The Tudor Revolution in Government: Administrative Changes in the Reign of Henry VIII, Cambridge University Press, Cambridge 1953.
  3. Ives E.: Lady Jane Grey: A Tudor Mystery, Wiley-Blackwell, Oksford 2009.
  4. Loades D. M.: Mary Tudor: A Life, Blackwell Publishers, Oksford 1989.
  5. MacCulloch D.: Tudor Church Reform: The Henrician Canons of 1535 and the Reformatio Legum Ecclesiasticarum, Woodbridge, Boydell Press 2000.
  6. Whitelock A.: Mary Tudor: Princess, Bastard, Queen, Bloomsbury Publishing, Londyn 2009.


 Ⓒ Agnieszka Różycka



poniedziałek, 7 września 2026

W kleszczach biopolityki: Jak totalitarny system skazał na śmierć księżniczkę z rodu Sachsen-Coburg-Gotha?

 



Życiorys oraz tragiczna śmierć księżniczki Marii Karoliny z dynastii Sachsen-Coburg-Gotha stanowią jeden z najbardziej wstrząsających i wymownych przykładów tego, jak historia wielkich rodów panujących, systemowa psychiatria oraz państwowy aparat eksterminacji splotły się w nowożytnej Europie. Przychodząc na świat w ścisłej elicie ówczesnego świata – na skrzyżowaniu potężnych gałęzi Sachsen-Coburg-Gotha-Koháry, habsbursko-lotaryńskiej, oraz Braganza – reprezentowała rodowód będący uosobieniem międzynarodowych sieci przywilejów i dynastii XIX wieku. Mimo tak wysokiego urodzenia, 6 czerwca 1941 roku została zamordowana w komorze gazowej w ośrodku eutanazyjnym Hartheim (Tötungsanstalt Hartheim) koło Linzu, stając się ofiarą Akcja T4 (niem. Aktion T4), czyli tajnego programu eugenicznego III Rzeszy. Losy księżniczki pozwalają współczesnym badaczom biopolityki oraz historykom na nowo przeanalizować granice ochrony, jaką dawało pochodzenie społeczne, śledząc jednocześnie ewolucję XX-wiecznej psychiatrii w kierunku masowej machinacji zagłady oraz ukazując ideologiczne pęknięcie wewnątrz arystokracji, która sprzyjała nazistowskiemu reżimowi w czasie, gdy jej właśni członkowie byli skazywani na śmierć.


Maria Karolina von Sachsen-Coburg-Gotha
autor nieznany
źródło: Muzeum Imperialne w Petrópolis
(Brazylia)

 
Aby pojąć całą złożoność tej historii, należy przyjrzeć się genealogii Marii Karoliny, która urodziła się 10 stycznia 1899 roku w Puli (na terenie dzisiejszej Chorwacji), będącej wtedy kluczowym portem wojennym monarchii austro-węgierskiej. Była drugą córką i trzecim dzieckiem w rodzinie księcia Augusta Leopolda Sachsen-Coburg-Gotha oraz arcyksiężnej Karoliny Marii Austriackiej. Ze strony ojca wywodziła się wprost od cesarza Brazylii Piotra II, będąc jego prawnuczką, a także bratanicą króla Portugalii Ferdynanda II, co wiązało ją z katolicką, brazylijską linią Koháry rodu Sachsen-Coburg-Gotha. Z kolei ze strony matki – pochodzącej z toskańskiej gałęzi Domu Habsburgów-Lotaryńskich – była bezpośrednią potomkinią wielkiego księcia Leopolda II oraz cesarza Leopolda II. Taka przynależność rodowa gwarantowała jej pozycję w ścisłym centrum europejskiego autoramentu politycznego, majątkowego i społecznego.
 
Wysokie pochodzenie stawiało jednak Marię Karolinę w samym środku rosnących na przełomie wieków obaw przed skutkami endogamii wewnątrz dynastii, dziedziczeniem chorób oraz biologicznym upadkiem elit. Monarchiczna arystokracja schyłku epoki imperialnej stawała się polem badawczym dla nowo powstających nauk, takich jak psychiatria czy antropologia fizyczna, które analizowały efekty wielopokoleniowych małżeństw krewniaczych. Ówczesny dyskurs medyczny, kształtowany przez koncepcje Bénédicta Morela czy Cesare Lombroso, skłaniał się ku traktowaniu znacznych niepełnosprawności intelektualnych i fizycznych w czołowych rodzinach jako symptomów tzw. teorii degeneracji (niem. Degenerationstheorie). Księżniczka od pierwszych lat życia zmagała się z głębokimi zaburzeniami rozwoju i funkcji poznawczych. W realiach dworskich tamtego okresu, gdzie przetrwanie i siła dynastii opierały się na korzystnych małżeństwach politycznych, obecności publicznej i pełnieniu funkcji reprezentacyjnych, narodziny dziecka z niepełnosprawnością intelektualną były powodem sporego kryzysu wizerunkowego i organizacyjnego. Arystokracja europejska radziła sobie z takimi sytuacjami poprzez wycofanie bliskich z życia publicznego, organizowanie opieki w domowych zaciszach, zatrudnianie prywatnych nauczycieli lub umieszczanie ich w zamkniętych, renomowanych placówkach religijnych bądź prywatnych. Służyło to dbaniu o dobry wizerunek i prestiż rodziny, przy jednoczesnym zapewnieniu dotkniętej osobie profesjonalnej opieki z dala od ludzkich spojrzeń. Po dzieciństwie spędzonym w otoczeniu rodziny, Maria Karolina została odsunięta od życia dworskiego i przekazana pod opiekę profesjonalnych zakładów w Austrii. Przez kolejne dziesięciolecia przebywała w cichych, odizolowanych ośrodkach opiekuńczych. W schyłkowych latach monarchii habsburskiej oraz w trudnym okresie powojennym, podczas formowania się Pierwszej Republiki Austriackiej, bezpieczeństwo i odpowiednie warunki bytowe gwarantowały jej majątek rodziny i wysokie koneksje. Jej przebywanie w odosobnieniu wpisywało się w ówczesny model medyczno-społeczny, w którym arystokratyczne pochodzenie oraz prywatne finanse skutecznie chroniły przed pobytem w przepełnionych, publicznych szpitalach dla ubogich.


Księżniczka Maria Karolina w ramionach matki,
z ojcem i bratem, księciem Augustem (po lewej)
oraz z siostrą, księżniczką Klementyną (po prawej)
około 1900 roku. 

autor nieznany
źródło: Muzeum Imperialne w Petrópolis
(Brazylia)

 
Ta stabilna sytuacja zaczęła się jednak stopniowo załamywać w wyniku głębokich przemian ideologicznych i systemowych, które dotknęły psychiatrię w Europie Środkowej po zakończeniu I wojny światowej. Kryzys gospodarczy powojennej Austrii, wysoka inflacja i cięcia w budżecie państwa wywierały ogromną presję ekonomiczną na szpitale psychiatryczne i prywatne domy opieki. W tym samym czasie zmianie uległa etyka lekarska. Skutki wojny, w której śmierć poniosły setki tysięcy młodych i zdolnych do pracy ludzi, utwierdziły niemieckojęzyczne środowisko medyczne w przekonaniu o czysto użytkowym wymiarze życia ludzkiego. W dyskursie psychiatrycznym zaniechano podejścia terapeutycznego i opiekuńczego, zastępując je chłodnym rachunkiem ekonomicznym oraz kalkulacją opłacalności utrzymywania osób przebywających w zakładach zamkniętych. Ten przełomowy paradygmat znalazł swoje teoretyczne ujęcie w publikacji z 1920 roku Die Freigabe der Vernichtung lebensunwerten Lebens (pol. Zezwolenie na niszczenie życia pozbawionego wartości) autorstwa prawnika Karla Bindinga i psychiatry Alfreda Hochego. Autorzy ci twierdzili, że osoby z ciężkimi, nieuleczalnymi zaburzeniami psychicznymi i niepełnosprawnościami intelektualnymi stanowią „istnienia balastowe” (niem. Ballastexistenzen). W ich ocenie pacjenci ci pochłaniali cenne zasoby społeczne i państwowe, nie wnosząc w zamian żadnej wartości kulturowej ani produkcyjnej. W konsekwencji postulowali wprowadzenie prawnie sankcjonowanej i medycznie kontrolowanej eliminacji takich jednostek, przedstawiając ten proceder jako akt „miłosierdzia”. Choć koncepcje Bindinga i Hochego wywoływały w latach dwudziestych XX wieku żywe dyskusje, w rzeczywistości stały się bezpośrednią podbudową intelektualną pod masowe programy eksterminacji wdrożone w późniejszym okresie przez reżim narodowosocjalistyczny.
 
Kiedy w marcu 1938 roku doszło do Anschlussu Austrii przez narodowosocjalistyczne Niemcy, tamtejsza sieć placówek psychiatrycznych została błyskawicznie włączona w struktury totalitarnego aparatu biopolitycznego III Rzeszy. W doktrynie nazistowskiej jednostka ludzka straciła swoją niezbywalną godność i podmiotowość, stając się jedynie zbiorem cech genetycznych podporządkowanym zbiorowości określanej jako Volksgesundheit (pol. zdrowie narodu). Nadrzędnym wyznacznikiem polityki stała się higiena rasowa (niem. Rassenhygiene) – skrajny splot eugeniki negatywnej, społecznego darwinizmu oraz bezwzględnego ekonomizmu. Reżim traktował osoby z niepełnosprawnościami intelektualnymi, chorobami psychicznymi czy schorzeniami przewlekłymi jako biologicznie „obciążone dziedzicznie” (niem. erbkrank), postrzegając je jako obciążenie dla gospodarki wojennej oraz zagrożenie dla biologicznej czystości wspólnoty rasowej. Po wybuchu konfliktu II wojny światowej we wrześniu 1939 roku Adolf Hitler wydał tajne rozporządzenie, powierzone z antydatowaną decyzją na dzień 1 września 1939 roku jego osobistemu lekarzowi Karlowi Brandtowi oraz szefowi kancelarii Führera, Philippowi Bouhlerowi. Upoważniało ono do zorganizowania systematycznej, masowej eksterminacji pacjentów przebywających w zakładach opiekuńczych i szpitalach. Z biura zlokalizowanego przy Tiergartenstraße 4 w Berlinie – skąd wzięła się kryptonimowa nazwa Akcja T4 – ta utajniona biurokracja stworzyła precyzyjny system ewidencji, kwalifikacji, transportu oraz zabijania osób niepełnosprawnych na obszarze całej Rzeszy i ziem do niej przyłączonych. Realizacja programu opierała się na skomplikowanej i celowo dezinformującej strukturze urzędniczej. Kierownicy placówek leczniczych mieli obowiązek wypełniania urzędowych formularzy (niem. Meldebögen) dla pacjentów ze zdiagnozowaną schizofrenią, padaczką, otępieniem, porażeniem czy głęboką niepełnosprawnością umysłową, jak również dla osób przebywających w ośrodkach ponad pięć lat lub niezdolnych do pracy fizycznej. Dokumenty te weryfikowali berlińscy rzeczoznawcy (niem. Gutachter), czyli uznani lekarze i psychiatrzy, tacy jak Werner Heyde, Hermann Nitsche czy Max de Crinis. Bez żadnego bezpośredniego badania pacjenta, na podstawie samej dokumentacji, stawiali oni na arkuszu czerwony znak plusa oznaczający wyrok śmierci albo niebieski minus zezwalający na dalsze życie.


Członkowie rodu książęcego Sachsen-Coburg-Gotha:
książę August Leopold von Sachsen-Coburg-Gotha (po lewej, z wąsem)
oraz Maria Karolina von Sachsen-Coburg-Gotha (druga z prawej);
na zdjęciu znajduje się jej matka i żona Augusta Leopolda, a także
rodzeństwo Marii Karoliny.

autor nieznany
źródło: Muzeum Imperialne w Petrópolis
(Brazylia)

 

Księżniczka Maria Karolina, przebywająca wówczas w austriackim zakładzie opiekuńczym, bezdyskusyjnie wpisywała się w wytyczne ustalone przez architektów Akcji T4. Arystokratyczne pochodzenie, powiązania z domem Habsburgów oraz prestiżowe tytuły rodowe nie miały żadnego znaczenia dla bezdusznego aparatu urzędniczego z Tiergartenstraße 4. W oczach weryfikatorów T4 osoba Marii Karoliny została sprowadzona do symboli diagnostycznych i oceny jej brakującej przydatności ekonomicznej. Totalitarny system III Rzeszy zrównywał wszystkich na poziomie biologicznym: dawne feudalne przywileje i feudalne immunitety, które przez pokolenia dawały arystokracji ochronę, zostały odrzucone w imię nadrzędnego celu, jakim była rzekoma „czystość rasowa”. Proces uśmiercenia Marii Karoliny obrazuje sprawność machiny logistycznej i eksterminacyjnej Akcji T4. Po wydaniu decyzji o uśmierceniu, pacjentów najczęściej wywożono z ich dotychczasowych placówek do tzw. ośrodków przejściowych (niem. Zwischenanstalten), aby zatrzeć ślady przed ich rodzinami. Stamtąd odbierały ich pojazdy należące do Gemeinnützige Krankentransport GmbH (Gekrat) – specjalnie powołanej, tajnej firmy przewozowej T4, korzystającej z charakterystycznych, szarych autobusów z zasłoniętymi szybami. Przewoziły one skazanych wprost do jednego z sześciu głównych zakładów zagłady: Grafeneck, Brandenburg, Bernburg, Hadamar, Sonnenstein lub Hartheim.
 
Dla pacjentów z terenów austriackich (wówczas Ostmark) rolę głównego centrum eksterminacyjnego pełnił zamek Hartheim w miejscowości Alkoven, położony około czternaście kilometrów na zachód od Linzu. Przekształcenie Hartheim niosło ze sobą gorzką ironię historyczną. Budowla wzniesiona pod koniec XVI wieku jako renesansowa rezydencja została w XIX stuleciu przekazana przez rodowitą rodzinę Starhembergów na rzecz instytucji dobroczynnej z przeznaczeniem na ośrodek opieki dla osób niepełnosprawnych. W 1939 roku władze nazistowskie przejęły budynek, przeobrażając jego dolne piętra w fabrykę śmierci – zainstalowano tam komorę gazową ucharakteryzowaną na pomieszczenie kąpielowe, chłodnię na zwłoki oraz piec krematoryjny z podwójnym paleniskiem. 6 czerwca 1941 roku księżniczkę Marię Karolinę Sachsen-Coburg-Gotha przewieziono do zamku Hartheim. Po przybyciu na miejsce transport poddawano rutynowej procedurze mającej uspokoić ofiary i wyeliminować ryzyko oporu. Pacjentów zmuszano do rozebrania się, ważono ich, mierzono oraz poddawano pobieżnym oględzinom lekarskim prowadzonym przez medyków, takich jak Rudolf Lonauer czy Georg Renno, co miało na celu weryfikację personaliów i późniejsze sfałszowanie aktu zgonu z fikcyjną przyczyną śmierci. Złote uzębienie oznaczano do późniejszej ekstrakcji. Następnie Maria Karolina wraz z grupą innych przewiezionych osób została wprowadzona do komory gazowej. Po zamknięciu szczelnych, stalowych drzwi, do wnętrza wpuszczano sprężony tlenek węgla z dostarczanych butli, nad czym czuwał personel medyczny. Po upływie dwudziestu do trzydziestu minut wszyscy przebywający w środku ponosili śmierć. Ich ciała niezwłocznie palono w zamkowym krematorium, a uzyskane popioły wyrzucano do pobliskich rzek – Dunaju i Traunu – bądź rozsypywano na okolicznych terenach.


Komora gazowa w zamku Hartheim
fot. Stefan97

 
W celu zamaskowania faktu dokonania zbrodni przed rodzinami zamordowanych, opinią publiczną oraz zagranicznymi obserwatorami, struktury T4 stworzyły dedykowaną jednostkę – specjalny urząd stanu cywilnego (niem. Sonderstandesamt Hartheim). Do krewnych ofiar wysyłano standardowe pisma kondolencyjne, do których załączano sfałszowany akt zgonu. Jako powód śmierci podawano w nim prawdopodobną, naturalną przyczynę medyczną, taką jak udar mózgu, zatrzymanie akcji serca czy zapalenie płuc. W owej oficjalnej korespondencji, określanej mianem „listów pocieszenia” (niem. Trostbriefe), powoływano się często na zagrożenie epidemiologiczne, tłumacząc tym konieczność natychmiastowego dokonania kremacji, po czym oferowano rodzinom przesłanie niewielkiej urny z prochami. W dokumentacji dotyczącej księżniczki Marii Karoliny fakt jej śmierci odnotowano formalnie z datą 6 czerwca 1941 roku, podając fikcyjny powód zgonu, który miał wykluczyć jakiekolwiek prób dochodzenia prawdy. Uśmiercenie Marii Karoliny w komorze gazowej na zamku Hartheim uwypukla istotne zjawisko historyczno-socjologiczne: absolutne zniesienie dawnego, elitarnego immunitetu przez nowożytne państwo biopolityczne. Z perspektywy historycznej wyższa arystokracja dysponowała chroniącymi ją przywilejami prawnymi, materialnymi i politycznymi, które izolowały jej członków od przejawów przemocy dotykających uboższe warstwy społeczne. Tymczasem polityka rasowa narodowego socjalizmu stanowiła radykalne zaprzeczenie tradycyjnemu konserwatyzmowi monarchicznemu. Reżim nazistowski uzależniał wartość życia ludzkiego wyłącznie od jego biologicznej przydatności dla wspólnoty narodowej (niem. Volksgemeinschaft). W przyjętej doktrynie niepełnosprawny przedstawiciel rodu panującego był w jednakowym stopniu „niegodny życia” co chory robotnik. Komora gazowa w Hartheim stawała się miejscem całkowitej niwelacji różnic społecznych, gdyż w jej wnętrzu stulecia rodowych przywilejów, aliansów dynastycznych oraz szlacheckich rodowodów traciły jakiekolwiek znaczenie.
 
Wymiar tej tragedii staje się jeszcze bardziej wyrazisty, gdy zestawić go z postawami bliższej i dalszej rodziny Marii Karoliny oraz ich skomplikowanymi relacjami z władzą nazistowską. Dom Sachsen-Coburg-Gotha stanowi jeden z najbardziej dramatycznych przykładów politycznego rozdarcia tamtej epoki. W czasie gdy Maria Karolina ginęła w Hartheim jako ofiara nazistowskiej eugeniki, jej cioteczny brat, książę Karol Edward Sachsen-Coburg-Gotha, piastował wysokie stanowiska w strukturach NSDAP. Karol Edward – będący wnukiem brytyjskiej królowej Wiktorii – opowiedział się po stronie narodowego socjalizmu jeszcze w czasach Republiki Weimarskiej. Wstąpił do partyjnych formacji NSDAP oraz SA, dochodząc do stopnia SA-Obergruppenführera, a w latach 1933-1945 stał na czele Niemieckiego Czerwonego Krzyża (niem. Deutsches Rotes Kreuz). Konfrontacja postaci księcia Karola Edwarda i księżniczki Marii Karoliny ukazuje głęboki i niepokojący paradoks. Jako szef Niemieckiego Czerwonego Krzyża Karol Edward kierował instytucją, która uległa pełnemu nazistowskiemu podporządkowaniu, paramilitaryzacji i włączeniu w wojenno-medyczne struktury reżimu. W tych samych latach, kiedy Czerwony Krzyż dawał formalną osłonę, wsparcie organizacyjne i autorytet medyczny dla polityki władz – w tym dla systemowego znęcania się nad pacjentami szpitali psychiatrycznych i ich likwidacji – jego bliska krewna była prowadzona przez procedury T4 i uśmiercona w Hartheim. Ten rażący kontrast obrazuje ideologiczne pęknięcie, które dotknęło europejskie domy panujące w pierwszej połowie XX wieku, pokazując, jak niektórzy reprezentanci arystokracji wspierali i legitymizowali totalitarny system, który równolegle uznawał ich własnych bliskich za „balast biologiczny”.


Krematorium w zamku Hartheim
fot. Stefan97


Milczenie oraz brak możliwości przeciwdziałania ze strony najbliższych Marii Karoliny obrazują pełną kontrolę, jaką państwo nazistowskie sprawowało nad obywatelami. Jej matka, arcyksiężna Karolina Maria Austriacka, mieszkała we Wiedniu aż do swojej śmierci w maju 1945 roku. Mimo prestiżowego habsburskiego pochodzenia oraz szerokich kontaktów towarzyskich, nie zdołała uchronić córki przed działaniem machiny Akcji T4. Obawa przed represjami ze strony aparatu państwowego, w połączeniu z tajnym charakterem całej operacji, skutecznie paraliżowały próby podejmowania działań ratunkowych przez rodziny przebywających w zakładach pacjentów. Choć poszczególne rody usiłowały organizować prywatną opiekę lub przenosić bliskich do rodowych posiadłości, scentralizowana ewidencja i transport T4 uniemożliwiały uniknięcie wytypowania, szczególnie po przejściu państwa na tryb wojny totalnej. Zamordowanie Marii Karoliny w czerwcu 1941 roku wpisuje się w przełomowy moment ewolucji nazistowskiego aparatu eksterminacyjnego. W połowie 1941 roku wiedza na temat działań w ramach Akcji T4 zaczęła przedostawać się do wiadomości publicznej w Niemczech i Austrii. Zauważalne przewozy pacjentów, wyczuwalny odór palonych ciał w pobliżu ośrodków takich jak Hartheim czy Hadamar oraz statystycznie trudny do zrozumienia fakt, by tylu hospitalizowanych umierało nagle na niespodziewane schorzenia, wywołały falę wzburzenia społecznego. Sprzeciw osiągnął punkt kulminacyjny w sierpniu 1941 roku za sprawą słynnego kazania katolickiego biskupa Münsteru, Clemensa Augusta Grafa von Galena, który publicznie potępił likwidację osób niepełnosprawnych jako morderstwo stanowiące pogwałcenie prawa boskiego i ludzkiego.
 
Zmartwiony wizją nastrojów społecznych i osłabieniem morale na zapleczu frontu w momencie trwania inwazji na Związek Radziecki (operacja Barbarossa), Adolf Hitler wydał 24 sierpnia 1941 roku ustny nakaz formalnego wstrzymania scentralizowanych egzekucji gazowych w ramach Akcji T4. Do tamtej chwili w sześciu głównych ośrodkach T4 zamordowano ponad 70 000 osób – w tym księżniczkę Marię Karolinę. Oficjalny koniec programu nie przyniósł jednak kresu eugenicznej eksterminacji; zapoczątkował jedynie kolejną, rozproszoną fazę, określaną przez badaczy mianem „dzikiej eutanazji” (niem. dezentrale Euthanasie). Od końca 1941 roku aż do 1945 roku personel medyczny w setkach szpitali i placówek opiekuńczych na terenie Rzeszy kontynuował uśmiercanie pacjentów poprzez celowe ich zagładzanie (niem. Hungerkost), podawanie śmiertelnych dawek leków (m.in. luminalu i morfiny) oraz celowe zaniechanie opieki medycznej. Co więcej, całe zaplecze technologiczne, organizacyjne i kadrowe wypracowane w ramach Akcji T4 – udoskonalane w ośrodkach takich jak Hartheim, gdzie zamordowano Marię Karolinę – stało się bezpośrednim prototypem dla Endlösung (pol. ostatecznego rozwiązania), czyli systematycznego ludobójstwa europejskich Żydów. Kluczowi funkcjonariusze T4, w tym Christian Wirth, Franz Stangl czy Irmfried Eberl, zostali przeniesieni z placówek T4 na okupowane ziemie polskie, aby budować i nadzorować obozy zagłady w ramach Aktion Reinhardt (Bełżec, Sobibór i Treblinka). Komory gazowe zasilane tlenkiem węgla, dezinformujące procedury przyjęcia pacjentów, wyrywanie złotych zębów oraz masowa kremacja zwłok – wszystkie te elementy zostały przetestowane i znormalizowane w laboratorium T4. Śmierć Marii Karoliny stanowiła więc integralną część procesu ewolucji państwowego systemu masowego mordu.


Obecny wygląd zamku Hartheim (ściany południowa i zachodnia)
fot. Liberaler Humanist 

 
Analiza losu Marii Karoliny w świetle teorii biopolitycznej odsłania naturę nowoczesnej władzy państwowej. W dziele Homo Sacer: Suwerenna władza i nagie życie włoski filozof Giorgio Agamben wskazuje, że nowożytna polityka charakteryzuje się zdolnością państwa do sprowadzania jednostek do „nagiego życia” (gr. zoē) – stanu egzystencji pozbawionej praw politycznych i moralnej ochrony, w którym człowieka można pozbawić życia bez popełnienia przestępstwa w świetle prawa. W państwie narodowosocjalistycznym uznanie kogoś za lebensunwert (pol. niegodnego życia) było ostateczną redukcją do „nagiego życia”. Przekształcenie księżniczki Marii Karoliny – osoby o królewskim rodowodzie – w anonimową jednostkę „nagiego życia” w komorze gazowej Hartheim pozostaje zatem wyrazistą ilustracją koncepcji Agambena. W stworzonym przez nazizm „stanie wyjątkowym” tradycyjne tożsamości i feudalne przywileje przestały obowiązywać. Państwo biopolityczne przyznało sobie wyłączną władzę nad biologiczną strukturą społeczeństwa, decydując o tym, które życie zasługuje na kontynuację. Historiografia dotycząca Marii Karoliny po 1945 roku odzwierciedla ponadto zbiorową amnezję wobec niepełnosprawnych ofiar Holokaustu. Przez dziesięciolecia ofiary Akcji T4 pozostawały na marginesie badań akademickich. Rodziny – w tym rody arystokratyczne – zachowywały milczenie wynikające z podwójnego piętna: choroby psychicznej oraz państwowej eksterminacji. Narracje rodowe koncentrowały się na wygnaniu politycznym, utracie majątków czy oporze wobec totalitaryzmu, podczas gdy krewni zgładzeni w ośrodkach psychiatrycznych byli pomijani w genealogiach.


Stolperstein (pol. kamień, o który się potykamy) upamiętniający
Marię Karolinę von Sachsen-Coburg-Gotha umieszczony przed
ratuszem w Schladming. Ten mosiężny kamień jest częścią
europejskiego projektu pamięci, który przywraca imiona
i historie ofiar nazistowskich prześladowań, wpisując je
w przestrzeń codziennego życia. Tekst zamieszczony na kamieniu głosi, że:
Tu mieszkała Maria Karolina, księżniczka Sachsen-Coburg-Gotha,
urodzona w 1889 roku, skierowana 13. 9. 1938 roku do Państwowego
Zakładu Leczniczego w Salzburgu, Zakładu Opiekuńczego 
Niedernhart, zamordowana 6. 6. 1941 roku w ośrodku zagłady Hartheim,
Akcja T4. 

fot. Monimex

 
Dopiero w latach 80. i 90. XX wieku, za sprawą badaczy takich jak Ernst Klee, Götz Aly czy Henry Friedlander, udokumentowano administracyjną machinę T4, dowodząc, że eksterminacja osób niepełnosprawnych stanowiła ideologiczny i techniczny fundament późniejszych zbrodni. W ramach tej rewizji historycznej przywrócono tożsamość ofiarom, w tym księżniczce Marii Karolinie. Dziś w zamku Hartheim mieści się Instytut Pamięci i Nauki (niem. Lern- und Gedenkort Schloss Hartheim). Stała wystawa dokumentuje historię nazistowskiej eugeniki oraz programu T4. Obecność nazwiska Marii Karoliny w archiwach pamięci przypomina o nieograniczonym zasięgu nazistowskiej polityki eksterminacyjnej. Tragiczny los Marii Karoliny z dynastii Sachsen-Coburg-Gotha pozostaje przestrogą przed konsekwencjami odrzucenia uniwersalnej wartości życia ludzkiego na rzecz biologicznej użyteczności czy ekonomicznej produktywności. Pokazuje, że w starciu z totalitarnym aparatem państwowym żaden status społeczny ani historyczny rodowód nie stanowią wystarczającej ochrony.



Bibliografia:
  1. Aly G.: Obciążeni. ‘Eutanazja’ w Trzeciej Rzeszy, tłum. Grotowicz V., Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2015.
  2. Friedlander H.: The Origins of Nazi Genocide: From Euthanasia to the Final Solution,   University of North Carolina Press, Chapel Hill, 1995.
  3. Klee E.: ‘Euthanasie’ im Dritten Reich: die ‘Vernichtung lebensunwerten Lebens’, Fischer, Frankfurt nad Menem, 2010.
  4. Nasierowski T.: Zagłada osób z zaburzeniami psychicznymi w okupowanej Polsce. Początek ludobójstwa, Wydawnictwo Neriton, Warszawa 2009.
  5. Schmidt U.: Karl Brandt: The Nazi Doctor. Medicine and Power in the Third Reich, Continuum, Londyn 2007.
  6. Topp S.: Geschichte als Argument in der Nachkriegsmedizin: Die Aufarbeitung der NS-„Euthanasie“ zwischen Medizin und Politik, Göttingen University Press, Göttingen 2013.



Ⓒ Agnieszka Różycka