środa, 4 lutego 2026

Elżbieta z Rhuddlan: księżniczka na skrzyżowaniu średniowiecznej dyplomacji

 


 
W opowieściach o trzynastowiecznych Plantagenetach zwykle dominuje Edward I ze swoimi militarnymi sukcesami albo jego syn, Edward II, uwikłany w konstytucyjne zawirowania. Tymczasem pomiędzy tymi mocno „męskimi” narracjami kryje się postać, która pozwala spojrzeć na epokę z zupełnie innej perspektywy – Elżbieta z Rhuddlan, najmłodsza córka Edwarda I i Eleonory Kastylijskiej, jedyna z późniejszych córek, która dożyła dorosłości. Jej biografia otwiera drogę do zrozumienia, jak wyglądała kobieca sprawczość polityczna w średniowieczu, kiedy to ciało księżniczki stawało się narzędziem dyplomacji, sposobem na umacnianie władzy terytorialnej i środkiem utrzymywania delikatnej równowagi między monarchą a potężnymi rodami możnowładczymi. Elżbieta, urodzona w samym środku walijskiej kampanii w 1282 roku, nie była jedynie postacią z królewskiego domu. Jej życie było niczym soczewka, przez którą można dostrzec napięcia i ambicje średniowiecznej Anglii. Jej droga – od niemowlęcia, którego narodziny miały znaczenie symboliczne, po wpływową hrabinę Hereford – pokazuje, jak wielowymiarową rolę mogła odgrywać księżniczka z rodu Plantagenetów  w epoce pełnej ekspansji, buntów i politycznych przetasowań.


Portret Elżbiety z Rhuddlan odtworzony
na podstawie jej wizerunku z 1300 roku
znajdującego się w genealogicznym zwoju
królów Anglii (drzewo genealogiczne Edwarda I)

 
Już sam moment jej przyjścia na świat miał wymiar politycznego manifestu. Elżbieta urodziła się w sierpniu 1282 roku w zamku Rhuddlan – miejscu absolutnie nieprzypadkowym. Twierdza ta była centrum działań Edwarda I w Walii, jednym z kluczowych punktów jego strategii podporządkowania sobie regionu. Decyzja, by królewskie dziecko przyszło na świat właśnie tam, była jasnym sygnałem: dynastia Plantagenetów zakorzenia się na zdobytym terytorium. Nawet imię księżniczki, nawiązujące do miejsca narodzin, wpisywało ją w narrację o angielskiej dominacji. Od pierwszych chwil życia Elżbieta funkcjonowała jako żywy symbol Pax Edwardiana – miała łagodzić obraz brutalnej okupacji i pokazywać, że angielska obecność w Walii nie jest chwilowa, lecz trwała i dynastyczna. To wczesne doświadczenie „polityki miejsca” zapowiadało jej późniejszą rolę pośredniczki między coraz bardziej scentralizowaną władzą królewską a wpływowymi lordami Marchii, którzy odgrywali kluczową rolę na pograniczu angielsko‑walijskim.
 
W dzieciństwie Elżbieta dorastała w atmosferze wymagającej, a jednocześnie niezwykle kosmopolitycznej edukacji, jaką Eleonora Kastylijska zapewniała swoim dzieciom. Eleonora, znana z ostrego umysłu i talentu administracyjnego, świadomie przygotowywała córki do funkcjonowania w świecie europejskiej dyplomacji. Dwór, w którym wychowywała się Elżbieta, był jednocześnie centrum kultury rycerskiej i miejscem, gdzie uczono się sztuki rządzenia na poziomie międzynarodowym. Księżniczka zdobyła solidne wykształcenie – potrafiła czytać i pisać na wysokim poziomie, znała podstawy prawa i zarządzania majątkami, co później okazało się dla niej bezcenne. Plantageneci żyli w sieci powiązań rozciągającej się od Paryża po Kastylię i Niderlandy, a najmłodsza córka Edwarda I była w tej sieci jednym z najcenniejszych „zasobów”. Choć często określa się ją jako „pionek dyplomatyczny”, jej realny wpływ rósł wraz z tym, jak blisko centrum władzy pozostawała.



 
Pierwszy raz jej polityczna wartość ujawniła się wyraźnie w 1297 roku, kiedy wydano ją za Jana I, hrabiego Holandii. Ten mariaż był częścią szerokiej strategii Edwarda I, który próbował otoczyć Francję sojuszami. Partnerstwo z Niderlandami miało zabezpieczyć handel angielską wełną i stworzyć północny front przeciw Kapetyngom. Małżeństwo Elżbiety wpisywało się więc w rodzinny model prowadzenia polityki zagranicznej. Jednocześnie pokazywało, jak kruche potrafiły być średniowieczne układy. Jan był jeszcze dzieckiem, a jego dwór pełen był konfliktów i rywalizujących frakcji. Piętnastoletnia Elżbieta trafiła w sam środek obcego, napiętego środowiska, gdzie musiała jednocześnie reprezentować interesy Anglii i radzić sobie z lokalnymi intrygami. Choć małżeństwo trwało krótko – Jan zmarł w 1299 roku – jego znaczenie pozostaje duże. Pokazuje determinację Edwarda I, który bez wahania wysyłał swoje córki na odległe dwory, by wzmacniać pozycję Anglii na kontynencie. Dla Elżbiety był to czas intensywnej nauki: zetknęła się z nieprzewidywalnością europejskiej polityki i z osobistymi kosztami, jakie niosła rola królewskiej córki.
 
Po powrocie do Anglii jako młoda wdowa Elżbieta zyskała nową polityczną wagę. W średniowieczu wdowa z królewskiego rodu była niezwykle cenną figurą: miała własne ziemie, prestiż i potencjał do zawarcia kolejnego strategicznego małżeństwa, tym razem bardziej ukierunkowanego na stabilizację wewnętrzną. W 1302 roku poślubiła Humphreya de Bohun, 4. hrabiego Hereford i 3. hrabiego Essex, który pełnił również urząd Lorda Wielkiego Konstabla Anglii. Ten związek był jednym z kluczowych posunięć Edwarda I w polityce krajowej. Bohunowie należeli do najpotężniejszych rodów w królestwie, dominowali w Marchii i często sprzeciwiali się królewskim próbom ograniczania baronialnych przywilejów. Wydając córkę za Humphreya, Edward I próbował wciągnąć Bohunów w orbitę dynastii i osłabić ich skłonność do bycia w opozycji. Relacja Elżbiety i Humphreya pokazuje, jak splatały się w niej osobiste więzi i polityczna konieczność. W przeciwieństwie do wielu aranżowanych małżeństw epoki, ich związek wydaje się wyjątkowo harmonijny i bardzo płodny – doczekali się dziesięciorga dzieci. Sam fakt tak licznego potomstwa miał ogromne znaczenie polityczne: wzmacniał ród Bohunów, jednocześnie „uszlachetniając” go królewską krwią, co zmniejszało dystans między monarchą a jednym z jego najpotężniejszych wasali. Elżbieta nie była jedynie żoną – pełniła rolę pośredniczki między ojcem, a później bratem Edwardem II, a swoim mężem. W świecie lordów marchii, gdzie siła rodu opierała się na ziemi i przemocy, obecność księżniczki Anglii nadawała Bohunom dodatkowy prestiż i poczucie legitymizacji. Elżbieta stała się domowym, codziennym obliczem politycznego kompromisu.


Wizerunek Humphreya de Bohun odtworzony
na podstawie ryciny jego posągu nagrobnego
znajdującego się w katedrze w Hereford.
Autorem pierwowzoru jest George Hollis (1841). 


 
Prawdziwym testem politycznej intuicji Elżbiety i jej zdolności do mediacji okazały się niespokojne rządy jej brata, Edwarda II, które rozpoczęły się w 1307 roku. Nowy monarcha, uzależniony od swoich ulubieńców – zwłaszcza Piersa Gavestona – szybko zraził do siebie tradycyjną elitę, co doprowadziło do poważnego kryzysu ustrojowego. Humphrey de Bohun, mąż Elżbiety, wyrósł na jednego z liderów baronialnej opozycji i został jednym z Lordów Ordynatorów, domagających się ograniczenia królewskiej władzy. Elżbieta znalazła się więc w niezwykle delikatnym położeniu: jej brat był królem, a jej mąż stał na czele ruchu przeciwko niemu. To właśnie w tym okresie najlepiej widać jej „trzecią pozycję” – rolę, którą historiografia często pomija. Dom Elżbiety stawał się przestrzenią, gdzie stykały się oba obozy. Choć nie ma dowodów, że otwarcie sprzeciwiała się Edwardowi II, jej lojalność wobec męża w czasie Ordynacji z 1311 roku pokazuje, jak zręcznie potrafiła balansować między obowiązkami wobec rodziny królewskiej a interesami własnego rodu. Zachowywała królewską godność, jednocześnie wspierając człowieka, od którego zależała przyszłość jej dzieci.
 
Rok 1312, kiedy Gaveston został stracony, a królestwo znalazło się o krok od wojny domowej, był zapewne jednym z najbardziej obciążających momentów w życiu Elżbiety. Mimo napięć politycznych pozostawała widoczna na dworze – pojawiała się w rejestrach królewskich jako odbiorczyni darów i uczestniczka ceremonii. Ta obecność miała znaczenie symboliczne: pokazywała, że mimo konfliktu między królem a Herefordem więzi rodzinne nie zostały zerwane. Elżbieta ucieleśniała pamięć o stabilnym porządku z czasów Edwarda I i działała poprzez subtelne formy wpływu – patronat, mediację, religijne zaangażowanie. Jej wsparcie dla dominikanów i działalność jako mecenaski sztuki nie były jedynie wyrazem osobistej pobożności, lecz publicznym potwierdzeniem prestiżu sojuszu Bohunów z dynastią Plantagenetów. Zamawiane przez nią manuskrypty i fundacje kościelne wzmacniały moralny autorytet jej rodu. Życie Elżbiety pokazuje też ogromne obciążenia, jakie nakładał na kobiety średniowieczny obowiązek rodzenia dziedziców. W latach 1303–1316 była praktycznie bez przerwy w ciąży. Ten nieustanny cykl porodów stanowił jej podstawową „pracę polityczną”: zapewniała ciągłość rodu Bohunów, który dzięki temu umacniał swoją pozycję i kontrolę nad urzędem Lorda Wielkiego Konstabla. Każda ciąża wiązała się jednak z realnym zagrożeniem życia, a śmierć kilkorga jej dzieci w niemowlęctwie przypomina o kruchości nawet najbardziej uprzywilejowanych istnień. Mimo tych strat Elżbieta pozostawała centralną postacią w rodzinie – zarządzała domem, dbała o edukację dzieci i przygotowywała je do ról, które odegrały później za panowania Edwarda III.




Ostatni rozdział jej życia rozegrał się w maju 1316 roku. W Quendon w Essex urodziła swoje dziesiąte dziecko, córkę Izabelę. Poród był trudny i Elżbieta zmarła niedługo później, mając zaledwie trzydzieści trzy lata. Jej śmierć była ciosem nie tylko dla rodziny, lecz także dla politycznej równowagi królestwa. Elżbieta pełniła rolę łącznika między królem a hrabią Hereford. Po jej odejściu relacje między Edwardem II a Humphreyem de Bohun szybko się pogorszyły. W 1321 roku Hereford otwarcie wystąpił przeciwko królowi i Despenserom, a rok później zginął w bitwie pod Boroughbridge. Z perspektywy politycznej trudno nie zauważyć, że brak Elżbiety usunął ważny element mediacji, przyspieszając eskalację konfliktów, które ostatecznie zdominowały schyłek panowania Edwarda II. Elżbietę pochowano w Opactwie Waltham, tradycyjnym miejscu spoczynku Bohunów, a nie w królewskim Westminsterze. Ten wybór mówi wiele: pod koniec życia była już całkowicie związana z rodem męża, choć pochowano ją z honorami należnymi córce króla. Jej dziedzictwo przetrwało dzięki dzieciom. Synowie, Jan i Humphrey, odziedziczyli tytuły i urząd Konstabla, a córka Małgorzata wyszła za hrabiego Devon. Co najważniejsze, jej potomkowie ponownie weszli w linię sukcesyjną, dzięki czemu krew „córki z Rhuddlan” płynęła później w żyłach angielskich monarchów, w tym przedstawicieli dynastii Lancasterów.




Zrozumienie roli Elżbiety z Rhuddlan wymaga odejścia od klasycznej narracji o „wielkich mężczyznach”, którzy mieli rzekomo kształtować historię w pojedynkę. Jej biografia pokazuje, jak w średniowieczu krzyżowały się kwestie płci, władzy i więzów rodzinnych. Elżbieta była jednocześnie narzędziem polityki ekspansji prowadzonej przez Edwarda I, elementem dyplomatycznej układanki na arenie międzynarodowej, stabilizatorką napięć wewnętrznych oraz założycielką wpływowej linii możnowładczej. Przyszło jej żyć w okresie, gdy Anglia przechodziła trudną przemianę w stronę bardziej sformalizowanego, ale też bardziej konfliktowego systemu politycznego. Choć jej własny głos rzadko przebija się przez archiwa, jej działania – małżeństwa, rola mediacyjna w czasie Ordynacji, intensywna aktywność reprodukcyjna i mecenat – pokazują kobietę, która doskonale rozumiała, jak funkcjonuje władza i jakie miejsce może w niej zająć. W szerszej perspektywie dziejów Plantagenetów Elżbieta działała jak spoiwo łączące różne segmenty elity – królewskiej i rycerskiej. Już jej narodziny w Walii symbolizowały przekraczanie granic, które później stało się stałym elementem jej życia. Niezależnie od tego, czy chodziło o różnice kulturowe między Anglią a Holandią, czy o znacznie bardziej ryzykowny podział między monarchą a baronami, Elżbieta pełniła funkcję dyplomatycznego „naczynia”. Uosabiała średniowieczny ideał consors – partnerki, która wnosiła do małżeństwa nie tylko ziemie i majątek, lecz także prestiż królewskiego pochodzenia.
 
Jej losy podważają stereotyp średniowiecznej księżniczki jako biernej figurki. Owszem, podlegała patriarchalnym zasadom epoki i była wydawana za mąż z powodów politycznych, ale sposób, w jaki realizowała te narzucone role, pokazuje jej realną sprawczość. Zarządzanie marchijnym domem wymagało ogromnych kompetencji organizacyjnych i społecznych. Utrzymanie zaufania króla, będąc jednocześnie żoną jego najgłośniejszego krytyka, wymagało dyplomatycznej zręczności, której nie powstydziłby się współczesny negocjator. Całe jej życie było nieustannym balansowaniem między lojalnościami wynikającymi z urodzenia i małżeństwa – i potrafiła to robić skutecznie aż do swojej przedwczesnej śmierci. Historia Elżbiety skłania też do zastanowienia się nad tym, czym w ogóle była średniowieczna „angielskość”, którą Edward I próbował kreować. Nadając córce imię związane z walijską twierdzą, król symbolicznie włączał podbite terytorium do własnej dynastii. Sam akt nadania imienia miał wymiar kolonizacyjny. A jednak później, jako żona Bohuna, Elżbieta stała się obrończynią tych samych „angielskich wolności”, których strzegli lordowie Marchii przed nadmiernymi ambicjami Korony. Ten paradoks – że księżniczka nazwana na cześć miejsca podboju stała się matką rodu stojącego na czele opozycji – jest jednym z najbardziej fascynujących elementów jej biografii. Pokazuje, że Plantageneci nie byli jednolitym blokiem, lecz siecią jednostek o często sprzecznych interesach.


Ruiny zamku Rhuddlan od strony zachodniej - miejsce narodzin Elżbiety
fot. Julie Anne Workman


W analizie takiej postaci jak Elżbieta z Rhuddlan trzeba też uwzględnić milczenie źródeł, które często otacza kobiety jej pozycji. W przeciwieństwie do swojej siostry Joanny z Akki – znanej z niepokornego charakteru i kontrowersyjnego drugiego małżeństwa – Elżbieta pojawia się w przekazach jako uosobienie obowiązku. Warto jednak pamiętać, że ten „obowiązek” był formą politycznego występu, w którym stawką była stabilność królestwa. Brak skandali w jej życiu nie oznacza braku znaczenia. Wręcz przeciwnie: jej umiejętność trzymania się z dala od burzliwej polityki czasów Despenserów świadczy o dużej ostrożności i świadomym pozycjonowaniu się w przestrzeni władzy. Elżbieta była esencją księżniczki Plantagenetów – lojalną wobec własnej dynastii, oddaną rodzinie i niezbędną dla sprawnego funkcjonowania państwa. Jej biografia stanowi ważne uzupełnienie narracji o panowaniu Edwarda II, często przedstawianym wyłącznie jako pasmo klęsk. Pokazuje, że pod powierzchnią królewskich błędów i baronialnych buntów nadal działały tradycyjne mechanizmy pokrewieństwa i mediacji, a ich nośnikami były właśnie takie kobiety jak Elżbieta, próbujące utrzymać królestwo w całości w czasach erozji lojalności.
 
W ostatecznym rozrachunku życie Elżbiety z Rhuddlan to studium tego, jak funkcjonowała królewska kobieta w średniowieczu. Od narodzin będących symbolem podboju po śmierć jako jedna z najważniejszych kobiet angielskiej arystokracji zajmowała przestrzeń, w której sfera prywatna i publiczna były nierozerwalnie splecione. Jej znaczenie polegało na tym, że była punktem przecięcia interesów króla Anglii, hrabiego Holandii i hrabiego Hereford. Patrząc na jej losy z perspektywy krytycznej, lepiej rozumiemy, jak Plantageneci budowali swoją władzę, jak była ona negocjowana, podważana i ostatecznie podtrzymywana dzięki pracy kobiet, które rzadko trafiają na pierwsze strony kronik. Elżbieta nie była bierną obserwatorką wydarzeń – była jednym z kluczowych elementów stabilizujących państwo, a jej życie i śmierć miały realny wpływ na kierunek, w jakim podążyła Anglia w XIV wieku. Jej dziedzictwo, obecne zarówno w genealogiach angielskiej arystokracji, jak i w kamiennych murach twierdz zbudowanych przez jej ojca, pozostaje fascynującym polem badań nad władzą dynastyczną i trwałą rolą kobiet w historii Plantagenetów.


 
Bibliografia:
 
  1. Parsons J. C.:  Medieval Queenship, St. Martin’s Press, Nowy Jork 1993.
  2. Warner K.: Daughters of Edward I, Pen & Sword History, Barnsley 2021.
  3. Weir A.: Britain’s Royal Families: The Complete Genealogy, The Bodley Head, Londyn 1989.
  4. Wilson-Lee K.: Daughters of Chivalry: The Forgotten Children of Edward I, Picador (Pan Macmillan), Londyn 2019.



Ⓒ Agnieszka Różycka



poniedziałek, 2 lutego 2026

Eryk XIV Szwedzki: renesansowy absolutyzm w praktyce i słabości państwa Wazów





Rządy Eryka XIV to jeden z najbardziej fascynujących i zarazem skomplikowanych momentów w historii północnej Europy. To czas, w którym dawne, średniowieczne formy władzy rozpadały się na oczach ówcześnie żyjących, a w ich miejsce zaczynał wyrastać nowy model państwa – scentralizowanego i fiskalno‑militarnego o ambicjach absolutystycznych. Patrzenie na Eryka wyłącznie jak na tragicznego monarchę byłoby sporym uproszczeniem. Jego panowanie odsłania bowiem napięcia, jakie pojawiają się, gdy władca próbuje narzucić pełną suwerenność Koronie, zderzając się z oporną szlachtą, ambitnymi braćmi oraz niestabilną sytuacją w regionie bałtyckim. Eryk, najstarszy syn Gustawa Wazy i Katarzyny Sasko‑Lauenburskiej, obejmował tron w państwie, które dopiero próbowało określić swoją tożsamość po zerwaniu unii kalmarskiej i po reformacji. Gustaw Waza był człowiekiem praktycznym, twardo stąpającym po ziemi, skupionym na budowie stabilnych fundamentów państwa. Eryk natomiast reprezentował zupełnie inny typ władcy – renesansowego intelektualistę, władającego wieloma językami, zafascynowanego astronomią i muzyką. Ta erudycja szła jednak w parze z narastającą podejrzliwością i coraz bardziej radykalnym przekonaniem o konieczności wzmocnienia władzy królewskiej. Jego rządy w latach 1560–1568 to przykład, jak indywidualna wizja może rozbić się o opór tradycyjnych elit oraz o własne ograniczenia psychiczne władcy, który znalazł się pod ogromną presją.


Portret Eryka XIV Wazy (1561)
Autorstwo portretu przypisuje się
Domenicusowi Verviltowi


Kluczowy problem jego panowania wyrastał z niejasności prawnych i terytorialnych wynikających z aktu sukcesyjnego z 1544 roku. Dokument ten wprowadzał w Szwecji dziedziczność tronu, ale jednocześnie przyznawał młodszym braciom Eryka – Janowi, Magnusowi i Karolowi – rozległe księstwa. W praktyce oznaczało to rozdrobnienie władzy i zasobów, co szybko stało się zarzewiem konfliktów. Eryk, świadomy zagrożenia, już na początku swoich rządów próbował tę sytuację opanować. Pierwszym poważnym krokiem były Artykuły z Arboga z 1561 roku. Dzięki nim Eryk odebrał braciom realną autonomię polityczną i wojskową, podporządkowując ich księstwa bezpośrednio administracji królewskiej. Nie była to wyłącznie kwestia rodzinnych animozji – Eryk dążył do stworzenia jednolitego, scentralizowanego państwa, w którym nie ma miejsca na pół‑niezależne domeny książęce. Wizja Eryka opierała się na legalistycznym absolutyzmie. Nowo powołany Sąd Królewski (Konungens nämnd) stał się narzędziem pozwalającym mu omijać tradycyjną Radę Królestwa i wpływowe rody szlacheckie. Obsadzając ten organ ludźmi spoza arystokracji – „nowymi ludźmi”, lojalnymi wyłącznie wobec monarchy – Eryk świadomie odchodził od dotychczasowego modelu rządów opartych na kompromisie. Najbardziej symboliczną postacią tej zmiany był Jöran (Göran) Persson, niezwykle zdolny, ale powszechnie znienawidzony doradca, który stał się uosobieniem nowej, meritokratycznej, choć autorytarnej administracji.
 
Dążenie Eryka XIV do uporządkowania spraw wewnętrznych było nierozerwalnie splecione z jego ofensywną polityką zagraniczną. Król marzył o tym, by Szwecja zdominowała Bałtyk i zdobyła upragnione Dominium Maris Baltici. Kluczowym elementem tej wizji była kontrola nad intratnym handlem rosyjskimi towarami, które przechodziły przez Inflanty. Gdy Zakon Inflancki ostatecznie się rozpadł, Eryk bez wahania wkroczył do Rewla (Tallinna), co natychmiast wciągnęło Szwecję w konflikt z Danią, Polską oraz Hanzą, z Lubeką na czele. Wybuch Siedmioletniej Wojny Północnej w 1563 roku stał się testem dla jego reform fiskalnych i wojskowych. W przeciwieństwie do Gustawa Wazy, który opierał się głównie na drogich najemnikach z zagranicy, Eryk zrozumiał, że państwo potrzebuje własnego, narodowego systemu poboru. To właśnie on położył podwaliny pod szwedzką piechotę, która w XVII wieku stanie się jedną z najskuteczniejszych w Europie. Równie ambitnie podszedł do rozwoju floty – za jego panowania powstały ogromne okręty wojenne, takie jak Mars, należące do najnowocześniejszych konstrukcji swoich czasów. Jednak wojna pochłaniała gigantyczne środki, a zwiększanie obciążeń fiskalnych tylko pogłębiało konflikt króla ze szlachtą. Dla wielu możnych rosnące podatki i wpływy doradców spoza arystokracji były sygnałem, że Eryk zagraża ich pozycji i przywilejom.


Rysunek szwedzkiego okrętu wojennego (okrętu liniowego) Mars,
znanego również jako Makalös (Niezrównany), który został zbudowany
w latach 1563-1564. Ilustracja została przygotowana na podstawie ryciny
z 1909 roku autorstwa Jacoba Hägga. 

 
W polityce zagranicznej Eryk wykazywał niezwykłą wrażliwość na symbolikę i wagę królewskich mariaży. Jego długie, często chaotyczne starania o rękę Elżbiety I, Marii Stuart czy różnych księżniczek z kontynentu nie były kaprysami zakochanego monarchy, lecz próbą wyrwania Szwecji z regionalnej izolacji i wprowadzenia jej do europejskiej gry o wpływy. Szczególnie zabiegi o względy Elżbiety I pokazywały, że Eryk doskonale rozumiał potencjał sojuszu protestanckiego i morskiego, który mógłby całkowicie odmienić układ sił w północnej Europie. Ostatecznie jednak wszystkie te plany spaliły na panewce – z powodu angielskich sporów wewnętrznych, dużej odległości między krajami oraz rosnącej reputacji Eryka jako władcy niestabilnego. Niepowodzenia na arenie międzynarodowej popchnęły go do decyzji, która na trwałe zapisała się w historii: poślubił Katarzynę (Karin) Månsdotter, córkę żołnierza i sprzedawczyni warzyw. Z perspektywy politycznej był to gest wymierzony w sam fundament arystokratycznego porządku. Eryk świadomie złamał zasadę dynastycznej czystości i odrzucił logikę małżeństw rodowych, które od wieków cementowały władzę europejskich elit. Choć tradycyjnie interpretuje się ten związek jako akt miłości albo dowód szaleństwa, można go również odczytać jako próbę oparcia legitymizacji tronu wyłącznie na osobie monarchy, a nie na sieci arystokratycznych powiązań.
 
Nie da się oddzielić polityki Eryka od jego stanu psychicznego. Rosnąca paranoja – podsycana wojną, presją i strachem przed zdradą ze strony braci – zaczęła kierować jego działaniami. Najbardziej ucierpiał na tym ród Sture, symbol starej, potężnej arystokracji, którą wielu uważało za bardziej „królewską” niż samych Wazów. Eryk był przekonany, że Sture spiskują z jego bratem Janem, uwięzionym za potajemne kontakty z Polską. W 1567 roku doprowadziło to do brutalnych zabójstw członków rodu Sture w Uppsali – wydarzenia, które stało się absolutnym dnem jego panowania. Osobisty udział króla w tych mordach, a potem jego załamanie nerwowe i ucieczka do lasu, całkowicie zniszczyły aurę królewskiej nietykalności. Przez pewien czas Eryk był niezdolny do rządzenia, błąkał się w chłopskim przebraniu, przekonany, że utracił królewski status. Ten moment słabości otworzył drogę szlachcie oraz jego braciom, Janowi i Karolowi, którzy tylko czekali na okazję. Choć Eryk na chwilę odzyskał jasność umysłu i próbował odbudować władzę, fundamenty jego panowania były już nie do uratowania.




Rebelia z 1568 roku, którą poprowadzili Jan i Karol, była czymś znacznie poważniejszym niż zwykły przewrót pałacowy. W praktyce oznaczała głębokie przestawienie zwrotnicy, po której poruszało się państwo szwedzkie. Szlachta – zastraszona nieprzewidywalnością Eryka i rosnącą potęgą Jörana Perssona – bez wahania opowiedziała się po stronie książąt. Schwytanie i obalenie króla zakończyło jego polityczną karierę, ale nie zakończyło jego obecności w zbiorowej wyobraźni. Przez kolejne lata Eryk pozostawał widmem, które ciągle krążyło nad krajem. W czasie wieloletniego uwięzienia Eryk pokazał jednak intelektualną siłę, która nie pasuje do uproszczonego obrazu „szalonego monarchy”. Zajmował się tłumaczeniem łacińskich tekstów, komponował muzykę, prowadził rozbudowaną korespondencję i to mimo ciągłych przenosin z jednego zamku do drugiego, mających uniemożliwić ewentualne próby odbicia. Jego śmierć w 1577 roku w Örbyhus, tradycyjnie wiązana z zatrutą zupą grochową, do dziś pozostaje jedną z najbardziej intrygujących zagadek szwedzkiej historii. Nowoczesne badania potwierdziły obecność dużych ilości arszeniku w jego szczątkach, co wzmacnia podejrzenia, że Jan III mimo wszystko zdecydował się na ostateczne rozwiązanie, by zabezpieczyć własną, wciąż niepewną władzę.
 
W historiografii Eryk XIV bywał przedstawiany skrajnie różnie: raz jako niezrozumiany, renesansowy umysł wyprzedzający swoją epokę, innym razem jako niebezpieczny tyran, którego niestabilność niemal pogrążyła państwo. Bardziej współczesne ujęcia próbują jednak uchwycić go w sposób mniej czarno‑biały. Eryk był władcą, który chciał narzucić Szwecji model nowoczesnego, biurokratycznego absolutyzmu w społeczeństwie, które nie miało ani klasy średniej, ani administracyjnych struktur zdolnych taki projekt udźwignąć. Jego zaufanie do doradców spoza szlachty, takich jak Persson, można uznać za zapowiedź późniejszych profesjonalnych służb cywilnych, ale w realiach XVI wieku było to posunięcie zbyt radykalne. Podobnie jego koncentracja na Inflantach i handlu bałtyckim była trafnym rozpoznaniem przyszłego źródła potęgi Szwecji – potęgi, którą w pełni wykorzysta dopiero Gustaw Adolf. Erykowi zabrakło jednak dyplomatycznej zręczności i psychicznej równowagi, by tę wizję zrealizować. Jego panowanie obnaża również kruchość tzw. „syntezy wazowskiej”, czyli próby pogodzenia dawnej roli króla jako „pierwszego wśród równych” z nowym, protestanckim wyobrażeniem monarchy jako absolutnego zwierzchnika Kościoła i państwa. Eryk poszedł w tę drugą stronę tak daleko, że każde ograniczenie jego władzy traktował nie tylko jako polityczną nielojalność, ale wręcz jako naruszenie naturalnego porządku. Połączenie tej ideologicznej sztywności z jego podatnością psychiczną stworzyło spiralę podejrzeń i przemocy. Co istotne, jego lęki nie były całkowicie irracjonalne, gdyż bracia faktycznie mieli ambicje, a szlachta rzeczywiście broniła swoich przywilejów. Problem polegał na tym, że Eryk nie potrafił zarządzać tymi napięciami w tradycyjny sposób, poprzez patronat i negocjacje. Zamiast tego oparł się na Sądzie Królewskim i legalistycznym terrorze, które okazały się narzędziami nie do utrzymania.


Katarzyna (Karin) Månsdotter, Eryk XIV i Jöran Persson
na obrazie Georga von Rosena z 1871 roku. 

 
W tym wszystkim nie można pominąć roli Katarzyny Månsdotter. Jej obecność na dworze była czymś więcej niż tylko romantycznym epizodem czy dowodem rzekomego szaleństwa króla. Katarzyna stała się żywym wyzwaniem dla całego systemu społecznego. Jej koronacja była jednym z najbardziej wywrotowych gestów Eryka – deklaracją, że to wola monarchy, a nie urodzenie, decyduje o statusie. W pewnym sensie była to przedwczesna próba społecznego „wyrównania”, która wyprzedzała podobne procesy w Europie Zachodniej o wiele pokoleń. Reakcja szlachty – bardziej oburzona tym małżeństwem niż klęskami wojennymi czy podatkami – pokazuje, jak głęboko zakorzeniony był lęk przed naruszeniem arystokratycznej czystości krwi. W ostatecznym rozrachunku Eryk XIV jawi się jako władca, który miał potencjał, by wyprzedzić swoją epokę, ale został zmiażdżony przez jej ograniczenia. Renesansowy umysł próbował działać w politycznym świecie, który wciąż tkwił mentalnie w średniowieczu. Jego reformy wojskowe, rozwój floty i centralizacja administracji stworzyły fundamenty, na których później zbudowano szwedzką potęgę. On sam jednak nie potrafił odnaleźć się w rzeczywistości, którą próbował kształtować. Jego historia przypomina, że budowa nowoczesnego państwa to proces brutalny, w którym osobowość władcy i bezosobowe siły dziejowe często ścierają się ze sobą z tragicznym skutkiem. Eryk pozostaje fascynującą postacią właśnie dlatego, że ucieleśnia paradoks wczesnonowożytnego monarchy: człowieka, który widział przyszłość swojego kraju, ale nie był w stanie jej dosięgnąć ani psychicznie, ani politycznie.
 
Znaczenie panowania Eryka XIV wykracza daleko poza politykę i administrację – obejmuje również historię kultury oraz kształtowanie się nowoczesnej szwedzkiej tożsamości monarszej. Przed jego rządami szwedzka Korona miała charakter raczej surowy i lokalny, mocno zakorzeniony w tradycji chłopów‑żołnierzy z Dalarna i w realiach państwa, które wciąż funkcjonowało na peryferiach Europy. Eryk próbował to zmienić. Chciał, by szwedzki dwór dorównał standardom renesansowych elit, dlatego sprowadzał artystów, muzyków i uczonych, a sam angażował się w symbolikę i rytuały nowoczesnego królowania. Jego fascynacja astrologią czy okultyzmem nie była wówczas niczym dziwnym – wpisywała się w renesansowe przekonanie, że władca powinien harmonizować działania państwa z porządkiem kosmicznym. Tego rodzaju ambicje intelektualne były częścią większego projektu: przekształcenia Szwecji z północnego zaplecza Europy w państwo, które zaczyna odgrywać realną rolę na kontynencie. Choć Eryk sam poniósł klęskę, to przestrzeń kulturowa, którą otworzył, umożliwiła późniejszy rozkwit dworu królowej Krystyny i stworzyła fundamenty pod polityczne sukcesy kolejnych Wazów.




Dziedzictwo Eryka XIV to paradoksalnie dziedzictwo porażki, ale porażki, która wyznaczyła granice tego, co w szesnastowiecznej Szwecji było możliwe. Nie utrzymał tronu, nie zapewnił swojej dynastii prestiżu krwi i nie doprowadził do trwałej stabilizacji. A jednak to właśnie jego niepowodzenia pokazały, że szlachty nie da się całkowicie wyeliminować z procesu rządzenia, że książęcych braci trzeba włączać w struktury państwa, a nie jedynie ich kontrolować, oraz że bałtyckie ambicje wymagają szerokiego porozumienia wewnętrznego. Jan III, Zygmunt i Karol IX musieli zmierzyć się z tymi samymi ograniczeniami, które Eryk boleśnie odkrył. Jan III obrał kurs bardziej ugodowy wobec arystokracji, natomiast Karol IX wrócił do modelu silnej centralizacji i oparcia na niższych stanach – tyle że z większą stabilnością psychiczną niż jego starszy brat. Z perspektywy współczesnych badań panowanie Eryka XIV stanowi znakomity przykład przecięcia historii strukturalnej z psychologią jednostki. Podważa prostą wizję historii jako dzieła „Wielkich Ludzi”, pokazując, że nawet wybitny i ambitny monarcha może przegrać ze strukturami, które próbuje zmienić. Jednocześnie obala skrajny strukturalizm, bo to właśnie indywidualne cechy Eryka – jego paranoja, artystyczna wrażliwość, niekonwencjonalny wybór żony – skierowały bieg szwedzkiej historii na tory, których nie dało się przewidzieć. Jego tragedia polegała na tym, że był jednocześnie człowiekiem wyprzedzającym swoją epokę i kimś, kto nie potrafił się z niej wyrwać. Rozumiał mechanizmy władzy, ale nie miał narzędzi emocjonalnych ani politycznych, by skutecznie zarządzać ludźmi, od których zależało jego panowanie.
 
W zbiorowej pamięci Szwedów Eryk XIV przetrwał jako postać niemal symboliczna – uwięziony król grający na cytrze, zapatrzony w podłogę swojej celi. Ten obraz stał się metaforą kruchości władzy. Jego rządy były krótkim, intensywnym momentem, w którym monarchia próbowała przeskoczyć naturalny proces ewolucji politycznej i narzucić społeczeństwu model w pełni ukształtowanego państwa renesansowego. Próba ta zakończyła się katastrofą, ale z ruin jego panowania wyrósł materiał, z którego później zbudowano szwedzkie mocarstwo XVII wieku. Eryk XIV był tragicznym, ale koniecznym katalizatorem modernizacji – władcą, którego „szaleństwo” w pewnym sensie odzwierciedlało szaleństwo samego projektu: próbę połączenia dwóch epok w jednym życiu. Jego historia pozostaje kluczowa nie dlatego, że odniósł sukcesy, lecz dlatego, że obnażyła naturę władzy, ograniczenia ludzkiej psychiki i brutalną logikę budowy państwa w epoce przejściowej. Warto też spojrzeć na jego panowanie przez pryzmat geopolityki. Eryk funkcjonował w świecie, w którym Święte Cesarstwo Rzymskie przechodziło głębokie przemiany, a reformacja przekształcała mapę religijną Europy. Choć Szwecja była bastionem luteranizmu, sam Eryk traktował religię przede wszystkim jako narzędzie polityczne. Jego gotowość do rozważenia małżeństwa z katolicką Marią Stuart czy prowadzenia rozmów z różnymi frakcjami w Cesarstwie pokazuje monarchę, który patrzył na konflikty religijne swojej epoki w sposób świecki i pragmatyczny. To podejście było charakterystyczne dla rodzącego się nowoczesnego państwa. Jednocześnie jego niepowodzenia w zdobyciu prestiżowej małżonki były sygnałem, że europejskie elity wciąż patrzyły na dynastię Wazów z dystansem. Odrzucenie, którego doświadczał, doprowadziło go do decyzji głęboko osobistej i politycznie brzemiennej w skutki – wyboru Katarzyny Månsdotter. Ten gest zamknął Szwecji drogę do pełnej integracji z europejskim systemem dynastycznym aż do kolejnego stulecia.



 
Administracyjne dziedzictwo Eryka XIV – zwłaszcza jego wykorzystanie registratury, czyli królewskich archiwów, oraz obsesyjnie dokładna dokumentacja działań państwa – pokazuje władcę, który doskonale rozumiał, że wiedza jest narzędziem rządzenia. To, że przetrwało tak wiele jego osobistych zapisków, włącznie z notatkami na marginesach książek, daje wyjątkową możliwość zajrzenia w sposób myślenia szesnastowiecznego monarchy. Z tych materiałów wyłania się obraz człowieka przywiązanego do porządku, logiki i literalnego stosowania prawa, co brzmi ironicznie, jeśli pamiętamy, że w zbiorowej pamięci Eryk funkcjonuje jako władca pogrążający się w chaosie. Jego uporczywe dążenie do ładu było jednak świadomą strategią: próbą przeciwstawienia się „naturalnemu” bezładowi feudalnej arystokracji. Poprzez kodyfikację prawa i bezwzględne egzekwowanie procedur chciał stworzyć państwo, które działa jak przedłużenie jego własnej woli. Opór, z jakim się spotkał, nie wynikał wyłącznie z polityki, lecz był instynktowną reakcją na chłodny, odpersonalizowany model władzy, który próbował narzucić.
 
W szerszej perspektywie Eryk XIV symbolizuje zwycięstwo instytucji nad jednostką. Choć sam został złamany i ostatecznie zgładzony, urząd królewski wyszedł z jego panowania silniejszy i trwale przekształcony. Artykuły z Arboga, mimo późniejszych buntów, ustanowiły zasadę, że królestwo jest niepodzielne, a władza monarchy stoi ponad ambicjami książąt. Zmiany militarne i morskie, które wprowadził, przetrwały jego upadek, podobnie jak scentralizowana administracja. Nawet tragedia Sturów – choć wstrząsająca – osłabiła pozycję starej arystokracji na tyle, że już nigdy nie była w stanie rzucić Koronie wyzwania na dawną skalę. Panowanie Eryka było jak gorączkowy sen absolutyzmu: gwałtowny, destrukcyjny, ale pozostawiający po sobie wzmocnione państwo. On sam stał się ofiarą procesu, który paradoksalnie umożliwił późniejszy sukces dynastii Wazów. Jego życie przypomina, że w historii władzy granica między genialnością a szaleństwem bywa cienka, a droga do nowoczesnej państwowości często usłana jest ruinami tych, którzy próbowali przyspieszyć bieg dziejów.
 

Sarkofag Eryka XIV w katedrze w Västerås
fot. Jacob Truedson Demitz


Analiza panowania Eryka XIV na poziomie zaawansowanych badań historycznych pokazuje, jak trudno oddzielić psychologię jednostki od strukturalnych wymogów państwa. Eryk nie był ani wybawcą, ani potworem – był skomplikowanym aktorem politycznym, którego osobiste słabości stały się słabościami całego systemu w kluczowym momencie jego formowania. Jego historia odsłania napięcia towarzyszące przejściu do nowoczesności: pokazuje, jak dążenie do absolutnej kontroli może jednocześnie wzmacniać państwo i niszczyć człowieka. Patrząc na lata 1560–1568, widzimy w nim prototyp nowoczesnego monarchy – ambitnego, intelektualnego, ale głęboko niedoskonałego – którego dziedzictwo wciąż zmusza do refleksji nad relacją między jednostką, prawem i państwem. Arszenik, który zakończył jego życie, nie zdołał wymazać wpływu, jaki wywarł na rozwój Szwecji. To właśnie jego porażki wyznaczyły kierunek przyszłych reform: centralizację, rozwój floty i administracyjny rygor, które tak usilnie próbował wprowadzić. Gdy połączymy strategiczne, wewnętrzne i psychologiczne aspekty jego rządów, otrzymujemy obraz monarchy, który sam przyczynił się do własnego upadku, a jednocześnie – niemal mimochodem – przygotował grunt pod potęgę swojego kraju.
 
 

Bibliografia:
  1. Annell G.: Erik XIV, Bonniers, Sztokholm 1956.
  2. Carlqvist K.: Eryk XIV Waza. Król ludu, Łygaś W. (tłum.), Oficyna Wydawnicza Finna, Warszawa 2010.
  3. Hund D. H., Dahlgren F. A.: Konung Erik XIV: S Krönika, Creative Media Partners, LCC,  Raleigh 2023 (reprint klasycznego dzieła z XIX wieku).
  4. Jensen F. P.: Bidrag til Frederik II's og Erik XIV's historie, Gyldendal, Kopenhaga 1882.
  5. Nävdal-Larsen B.: Erik XIV, Ivan Groznyj og Katarina Jagellonica, Universitetsforlaget, Oslo 1971.
 

 Ⓒ Agnieszka Różycka



piątek, 30 stycznia 2026

Architektka własnego mitu: życie i dziedzictwo Madame du Barry

 



Historia Jeanne Bécu, późniejszej hrabiny du Barry, to jedna z najbardziej przejmujących i zarazem najciekawszych socjologicznie opowieści końca francuskiego Ancien Régime. Jej droga z najniższych warstw Trzeciego Stanu do samego centrum życia wersalskiego to coś znacznie więcej niż anegdota o dworskich intrygach. To perspektywa, przez którą można obserwować zjawiska takie jak mobilność klasowa, płciowy wymiar władzy czy symboliczne rozmontowywanie monarchicznego porządku u schyłku XVIII wieku. Zrozumienie postaci Madame du Barry oznacza zrozumienie, jak kruche były ówczesne hierarchie społeczne i jak łatwo można było je przekroczyć, choć nigdy bez ryzyka.


Portret Madame du Barry
autorstwa Élisabeth Vigée Le Brun (1781)


Jeanne urodziła się w 1743 roku w Vaucouleurs jako nieślubne dziecko Anne Bécu, pracującej jako krawcowa, oraz prawdopodobnie zakonnika znanego pod imieniem Jean Jacques Baptiste Gomard de Vaubernier. W teorii jej szanse na jakikolwiek awans społeczny były znikome. Jednak osiemnastowieczny paryski demi monde tworzył specyficzną przestrzeń pomiędzy oficjalnymi strukturami, gdzie uroda, inteligencja i spryt potrafiły otworzyć drzwi zamknięte dla większości. Wczesna edukacja w klasztorze Saint Aure dała jej podstawy ogłady i umiejętność czytania, które później okazały się kluczowe. Prawdziwy początek jej kariery nastąpił jednak dopiero wtedy, gdy trafiła do środowisk paryskiej elity prostytutek i hazardowej. Pod skrzydłami Jean Baptiste’a du Barry, szlachcica i zawodowego pośrednika w tego typu relacjach, Jeanne została przemieniona w Mademoiselle Lange. Nie chodziło jedynie o zmianę wyglądu. Cały proces miał przygotować ją do roli luksusowego towaru, który można było wprowadzić na salony najwyższych warstw społeczeństwa.
 
Sposób, w jaki Jeanne została przedstawiona Ludwikowi XV w 1768 roku, odsłania zarówno rozkład instytucji monarchii, jak i niezwykle ceremonialny charakter królewskiej łaski. Po śmierci Madame de Pompadour oraz królowej Marii Leszczyńskiej król znalazł się w stanie głębokiej samotności, emocjonalnej i fizycznej. Jean Baptiste du Barry szybko wyczuł, że ta sytuacja może przynieść mu polityczne i finansowe korzyści, dlatego doprowadził do kontaktu Jeanne z monarchą, korzystając z pośrednictwa królewskiego lokaja Lebela. Problemem okazało się jednak jej pochodzenie. Aby zostać oficjalną królewską faworytą, maîtresse en titre, należało być szlachcianką i zostać odpowiednio zaprezentowaną na dworze przez osobę o wysokiej pozycji. Rozwiązanie, które wybrano, było pokazem bezwzględnej gry z zasadami społecznymi. Zorganizowano małżeństwo z rozsądku między Jeanne a bratem Jean Baptiste’a, hrabią Guillaume’em du Barry. Dzięki temu zabiegowi, wzmocnionemu sfałszowanymi dokumentami potwierdzającymi rzekome szlacheckie pochodzenie, córka krawcowej mogła zostać oficjalnie przedstawiona na dworze 22 kwietnia 1769 roku. Nie był to zwykły debiut towarzyski. To wydarzenie miało wymiar polityczny. Wprowadzenie na salony kobiety z półświatka jako tytułowanej hrabiny podważało podstawowe przekonania szlachty o własnej wyjątkowości. Skoro szlachectwo dało się kupić, podrobić i odegrać, a w dodatku mogła je przyjąć kobieta o tak niskim pochodzeniu, to cały fundament Drugiego Stanu zaczynał wyglądać jak konstrukcja oparta bardziej na umowie społecznej niż na niepodważalnej naturze.


Jean Baptiste du Barry (1770)
Autorstwo tego portretu
przypisywane jest Josephowi Boze
 

Sprzeciw wobec obecności Madame du Barry na dworze, kierowany głównie przez księcia de Choiseul oraz królewskie córki, Mesdames, był przedstawiany jako obrona moralności, choć w rzeczywistości wynikał z głębokich napięć politycznych i strukturalnych. Choiseul, twórca francusko-austriackiego sojuszu, widział w Du Barry nie tylko zagrożenie dla własnej pozycji, lecz także dowód na coraz słabszy osąd Ludwika XV. Sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta po przybyciu Marii Antoniny w 1770 roku. Młoda delfina, pod wpływem Mesdames, odmówiła rozmowy z Du Barry, co wywołało dyplomatyczny skandal i niemal naruszyło delikatną równowagę w relacjach z Habsburgami. W istocie był to konflikt dwóch modeli legitymizacji. Z jednej strony stała Maria Antonina, reprezentująca dziedziczne i sakralne prawo do władzy. Z drugiej Du Barry, której pozycja opierała się na królewskiej łasce i intymnej bliskości z monarchą, co czyniło ją symbolem plebejskiego awansu. Jej triumf, potwierdzony dymisją Choiseula w 1770 roku, przesunął układ sił w Wersalu w stronę bardziej osobistych i sfrakcjonalizowanych form rządzenia. Było to jednak zwycięstwo o wysokiej cenie. Wyniesienie kobiety z półświatka na sam szczyt dworskiej hierarchii sprawiło, że Ludwik XV nieświadomie wzmocnił falę libelles, czyli podziemnych pamfletów przedstawiających monarchię jako moralnie zdegenerowaną i fizycznie wyniszczoną. W tych tekstach Du Barry nie była zwykłą metresą. Przedstawiano ją jako postać z rynsztoka, która miała splamić królewską krew i zhańbić majestat tronu.
 
Działalność Du Barry jako mecenaski sztuki stanowi ważne przeciwstawienie wobec uproszczonego obrazu, który sprowadza ją wyłącznie do roli obiektu seksualnego. W odróżnieniu od Madame de Pompadour, mocno zaangażowanej w politykę wewnętrzną i zagraniczną, wpływ Du Barry miał przede wszystkim wymiar estetyczny i dotyczył sfery prywatnej. Jej posiadłość w Louveciennes, podarowana przez Ludwika XV, stała się miejscem, w którym dokonywała się przemiana stylu od dekoracyjnego rokoka ku bardziej oszczędnemu, linearnemu neoklasycyzmowi. Jej wsparcie dla architekta Claude’a Nicolasa Ledoux oraz malarza Jean Honoré Fragonarda pokazuje, że świetnie rozumiała znaczenie nowoczesnego gustu jako narzędzia budowania kulturowej pozycji. Co znamienne, odrzuciła słynny cykl Fragonarda Postępy miłości, wybierając bardziej klasyczne, nowatorskie kompozycje Josepha Marie Viena. Zamawiając porcelanę z manufaktury w Sèvres oraz luksusowe meble, współtworzyła ostateczną, najbardziej dopracowaną odsłonę tak zwanego stylu Ludwika XV. Dla Du Barry obcowanie z wysoką kulturą było sposobem na odcięcie się od własnej przeszłości. Otaczając się najlepszymi przykładami francuskiego rzemiosła, próbowała zagłuszyć pamięć o swoim skromnym pochodzeniu. Jednocześnie ta demonstracyjna konsumpcja tylko wzmacniała niechęć społeczną, czyniąc z niej symbol rozrzutności dworu w okresie narastających problemów gospodarczych.




Śmierć Ludwika XV w 1774 roku zakończyła polityczną karierę Du Barry, ale jednocześnie rozpoczęła jej drogę ku roli jednej z najbardziej przejmujących postaci Rewolucji. Nowy król, Ludwik XVI, odesłał ją na krótko do klasztoru Pont aux Dames, choć później pozwolił jej wrócić do Louveciennes. Przez kolejne piętnaście lat żyła jak zamożna, wycofana arystokratka, zajmując się lokalną dobroczynnością i pozostając w długoletnim związku z księciem de Brissac. Ten etap jej życia pokazuje, że potrafiła przejść od pozycji królewskiej metresy do statusu prywatnej osoby z własnym majątkiem, co w przypadku kobiet o jej przeszłości było niezwykle rzadkie. Jednak nieumiejętność odczytania gwałtownie zmieniającej się sytuacji politycznej lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych okazała się dla niej fatalna. Po kradzieży jej klejnotów w 1791 roku kilkakrotnie wyjeżdżała do Londynu, by je odzyskać. Rewolucyjna władza nie widziała w tych podróżach działań ofiary przestępstwa, lecz misje osoby sympatyzującej z emigrantami. Jej majątek, dawna bliskość z królem nazywanym przez rewolucjonistów Tyranem oraz kontakty z arystokratycznymi kontrrewolucjonistami sprawiły, że stała się idealnym celem dla Komitetu Ocalenia Publicznego.
 
Proces Du Barry w 1793 roku miał w sobie więcej z rytuału oczyszczenia niż z rzetelnego postępowania sądowego. Zarzucono jej marnotrawienie państwowych środków, udział w spisku przeciw Republice i utrzymywanie relacji z wrogami Francji. Szczególnie mocno zadziałały zeznania jej byłego służącego Zamora, afrykańskiego chłopca, którego wychowała jako pazia i traktowała jak egzotyczną ozdobę. Jego świadectwo stworzyło dramatyczną opowieść o zdradzie i podkreśliło rozpad dawnych hierarchii domowych. Zamor, który związał się z jakobinami, wystąpił przeciw kobiecie, która go wychowała, stając się symbolem gwałtownego zerwania między paternalizmem Ancien Régime a radykalnym egalitaryzmem Republiki. Egzekucja Du Barry 8 grudnia 1793 roku często bywa porównywana ze spokojną, pełną godności śmiercią Ludwika XVI i Marii Antoniny. Ona nie szła na gilotynę z arystokratyczną powściągliwością. Krzyczała i błagała kata o jeszcze jedną chwilę. W historiografii długo interpretowano to jako dowód słabości, lecz z naukowego punktu widzenia można widzieć w tym autentyczną, ludzką reakcję, która zburzyła maskę szlachetności noszoną przez nią przez lata. W chwili śmierci wróciła do świata, z którego pochodziła, pozbawiona tytułów i luksusu, które przez długi czas stanowiły jej tarczę.


Madame du Barry prowadzona na szafot
Na podstawie ilustracji z książki
Lochy starego Paryża autorstwa
Tighe'a Hopkinsa (1897).

 
Dziedzictwo Madame du Barry nierozerwalnie łączy się z koncepcją desakralizacji, którą spopularyzowali historycy tacy jak Robert Darnton i Roger Chartier. Według tej tezy rewolucja francuska była poprzedzona stopniowym zanikiem sakralnej otoczki królewskiej władzy. Du Barry odegrała w tym procesie kluczową rolę. Jej niskie pochodzenie sprawiało, że można ją było bezkarnie atakować w druku, w sposób niemożliwy wobec księżniczek. Pornograficzne libelles, krążące po Paryżu, łączyły polityczną krytykę z brutalną seksualnością, sugerując, że obsesja króla na punkcie byłej prostytutki ujawnia jego własną niezdolność do rządzenia. Wprowadzając do pałacu to, co postrzegano jako „rynsztok”, Ludwik XV symbolicznie zniżył monarchię do poziomu zwykłych ludzi, co sprawiło, że późniejszy fizyczny atak na instytucję króla w 1792 roku stał się łatwiejszy do wyobrażenia. W tym sensie Du Barry była katalizatorem rozpadu dystansu między władcą a poddanymi. Jej biografia pokazuje paradoks osiemnastowiecznej idei „kariery otwartej dla talentów”. Wykorzystała jedyne dostępne jej środki, czyli urodę, społeczną inteligencję i seksualność, by wspiąć się na szczyt, lecz te same cechy uczyniły ją wyjątkowo podatnym symbolem systemu, do którego zdołała się przedostać.
 
Zrozumienie jej postaci wymaga też spojrzenia na genderowe ograniczenia sprawczości. W przeciwieństwie do Pompadour, która była polityczną partnerką Ludwika XV, Du Barry często przedstawiano jako faworytę pozbawioną wpływu. Taka postawa była jednak formą strategii przetrwania. W silnie sfrakcjonalizowanym dworze lat siedemdziesiątych każda otwarta ambicja polityczna mogła natychmiast doprowadzić do jej upadku. Jej wpływ przejawiał się w sferze prywatnej, gdzie tworzyła królowi namiastkę mieszczańskiego spokoju w dusznej atmosferze wersalskich ceremoniałów. Dawała Ludwikowi XV chwilę wytchnienia od ciężaru jego własnej sakralności, co miało polityczne skutki, nawet jeśli nie taki był jej cel. Humanizując monarchę w jego prywatnych apartamentach, jeszcze bardziej oddalała go od publicznej roli, która była fundamentem absolutnej władzy. W jej przypadku „polityka alkowy” stała się niezamierzoną formą podważania systemu.


Ludwik XV i Madame du Barry 
Obraz pochodzi z 1874 roku.
autor: Gyula Benczúr


W ostatnich dekadach spojrzenie na Madame du Barry uległo wyraźnej zmianie. Przez długi czas przedstawiano ją jako „szkarłatną kobietę” Ancien Régime, efektowną, lecz powierzchowną figurę, która miała przyspieszyć upadek Burbonów. Współczesna historiografia widzi ją jednak znacznie subtelniej. Badacze dostrzegają w niej zarówno ofiarę systemu klasowego, który zepchnął ją w stronę prostytucji, jak i ofiarę rewolucyjnej gorączki, która ukarała ją za to, że zdołała się z tego systemu wyrwać. Jej biografia pokazuje brutalne realia awansu społecznego w świecie pozbawionym instytucji mogących go ułatwić. Była kobietą funkcjonującą w przestrzeni zdominowanej przez mężczyzn: sutenerów, monarchów, ministrów i rewolucjonistów. Wykazywała niezwykłą wytrzymałość, choć ostatecznie jej pozycja okazała się nie do utrzymania. Była też ostatnią oficjalną królewską faworytą, a sama ta rola stała się anachroniczna w momencie, gdy Rewolucja zatarła granicę między tym, co prywatne, a tym, co publiczne.
 
Jeanne Bécu, hrabina du Barry, pozostaje bez wątpienia jedną z najbardziej wielowymiarowych postaci XVIII wieku. Jej droga życiowa, prowadząca od nieślubnej córki krawcowej, przez faworytę następcy Króla Słońce, aż po gilotynę, odzwierciedla sprzeczności epoki przejściowej. Korzystała z możliwości, jakie dawała płynność społeczna Ancien Régime, a jednocześnie padła ofiarą jego nieprzekraczalnych barier. Jej obecność w Wersalu działała jak rozpuszczalnik, osłabiając aurę tajemniczości otaczającą monarchię i ujawniając arbitralność szlacheckiego statusu. Poprzez swoje mecenaty, swoją codzienną obecność na dworze i swój dramatyczny koniec stała się odbiciem lęków i przemian Francji wchodzącej w epokę obywateli. Analizowanie jej losów to jednocześnie analiza mechanizmów władzy w ich najbardziej intymnym i najbardziej publicznym wymiarze, pokazująca, jak ciało jednej kobiety mogło stać się areną, na której rozstrzygały się losy całego porządku społecznego. Jej biografia nie jest więc jedynie historią skandalu, lecz głębokim studium dynamiki klasowej, relacji płci i nieuchronnego rozpadu politycznej konstrukcji, która od dawna chwiała się w posadach. W ostatecznym rozrachunku Madame du Barry nie była tylko uczestniczką historii Francji. Była sygnałem jej rozkładu, postacią, która samą swoją obecnością podważała fundamenty świata, do którego próbowała wejść, a który ostatecznie pochłonął ją w płomieniach kryzysu, jaki współtworzyła.


Naszyjnik z diamentów zamówiony przez
Ludwika XV specjalnie dla Madame du Barry
Ⓒ Château de Breteuil

 
Szersze znaczenie życia Madame du Barry obejmuje również historię kształtowania się sfery publicznej. W XVIII wieku prywatność monarchy zaczęła zanikać, a życie króla stawało się tematem rozmów w kawiarniach i motywem nielegalnych rycin. Du Barry znalazła się w samym centrum tego nowego, oceniającego spojrzenia opinii publicznej. Jej brak akceptacji ze strony ludu nie był wyłącznie osobistą porażką, lecz sygnałem, że królewska prerogatywa nadawania zaszczytów przestała być niepodważalna. Jeśli król wyróżniał kobietę, którą społeczeństwo uważało za niegodną, to w oczach opinii publicznej podważał własny autorytet. Ta spirala skandalu i delegitymizacji stała się ważnym wstępem do rewolucyjnego żądania cnoty w życiu publicznym. Du Barry, ze swoją zmysłowością i przepychem, była przeciwieństwem republikańskiej moralności, którą później głosili Robespierre i jego stronnicy. Jej egzekucja była więc nie tylko aktem politycznej zemsty, lecz także symbolicznym oczyszczeniem wspólnoty, próbą usunięcia ostatniego śladu królewskich nadużyć. Po jej śmierci idea królewskiej faworyty, charakterystyczna dla Ancien Régime, ostatecznie zniknęła, zastąpiona bardziej surowym i deklaratywnie moralnym porządkiem politycznym. Jej biografia zamyka pewien model władzy dworskiej, w którym sfera prywatna i polityczna były ze sobą nierozerwalnie i niebezpiecznie splecione.
 
W analizie Du Barry nie można też pominąć kwestii rasy i statusu, które ujawniają się w jej relacji z Zamorem. Na poziomie badań akademickich ta relacja szczególnie wyraźnie pokazuje skłonność Ancien Régime do uprzedmiotawiania osób postrzeganych jako „inne”. Zamor trafił na dwór jako egzotyczna ciekawostka, żywy element dekoracyjny mający podkreślać bogactwo i światowy zasięg Du Barry. Jednak dzięki edukacji i kontaktom z rewolucjonistami stał się nieświadomie przygotowanym narzędziem jej upadku. Ten epizod odzwierciedla szersze napięcia kolonialne, z którymi borykała się Francja. Państwo, które głosiło ideały Oświecenia, jednocześnie utrzymywało system niewolnictwa i kolonialnej eksploatacji. Dom Du Barry był małą sceną tych sprzeczności. Zdrada Zamora była aktem odzyskania podmiotowości, odrzuceniem roli ozdobnego dodatku w rokokowym teatrze Wersalu. Ta dynamika pokazuje, że Louveciennes nie było spokojnym schronieniem, lecz miejscem, w którym tliły się konflikty społeczne i rasowe, ujawnione w pełni dopiero podczas Terroru.


Portret Zamora autorstwa Marie-Victoire Lemoine (1785)

 
W ostatecznym rozrachunku Jeanne Bécu była kobietą, która podjęła grę o najwyższą możliwą stawkę, korzystając z jedynego kapitału, jaki miała do dyspozycji. Jej spektakularny awans można odczytywać jako zwycięstwo osobistej determinacji nad systemowym wykluczeniem, natomiast jej upadek był nieuniknionym skutkiem załamania porządku, który zaczęła uosabiać. Nie da się jej jednoznacznie zaklasyfikować ani jako bohaterki, ani jako czarnego charakteru. Była raczej czystą esencją swojej epoki, kobietą uformowaną przez blaknący splendor monarchii, która nie potrafiła już chronić własnych faworytów, oraz przez rewolucję pragnącą wznieść nowy świat na gruzach starego. Jej błagalny „moment” przed katem, o którego przedłużenie walczyła z rozpaczliwą intensywnością, pozostaje jednym z najbardziej poruszających obrazów w dziejach Francji. To ostatnie wołanie o życie kobiety, która całe swoje istnienie spędziła, próbując utrzymać się na powierzchni w świecie pełnym zdradliwych prądów, świecie, który w chwili jej śmierci odchodził już bezpowrotnie.
 

 
Bibliografia:
  1. De Goncourt E., de Goncourt J.: Madame du Barry, Creative Media Partners, LLC (reprint), Raleigh 2023 (pierwotnie XIX wiek).
  2. Douglas R. B.: The Life and Times of Madame du Barry, Hutchinson & Co., Londyn 1919.
  3. Haslip J.: Madame du Barry: The Wages of Beauty, Tauris Parke Paperbacks (I. B. Tauris), Londyn 1991.
  4. Laski Ph. M.: The Trial and Execution of Madame du Barry, Macmillan, Londyn 1969.
  5. Loomis S.: Du Barry: A Biography, Doubleday, Nowy Jork 1967.
  6. Williams H. N.: Madame du Barry: The Life and Times of a King’s Favourite, G. P. Putnam’s Sons, Londyn / Nowy Jork 1909.



Ⓒ Agnieszka Różycka