Królowa Fryderyka Dorota Wilhelmina Badeńska (1781-1826), żona Gustawa
IV Adolfa, zasiadała na szwedzkim tronie w burzliwych latach 1797-1809. Na kartach
podręczników do historii spotkał ją jednak smutny los, ponieważ została
zepchnięta na margines na dwa różne sposoby. Szwedzcy historycy z XIX i XX
wieku, zapatrzeni w narodową politykę, widzieli w niej tylko bezbarwne tło dla
jej nieprzewidywalnego męża. Gustaw IV Adolf, rządzący twardą ręką i
chorobliwie nienawidzący Napoleona, całkowicie zdominował tę narrację, a
Fryderykę przedstawiano jako cichą ofiarę jego błędów. Z kolei autorzy badający
losy kobiet na europejskich dworach zamknęli ją w wygodnym stereotypie. Zrobili
z niej kolejną bezbronną księżniczkę, którą najpierw potraktowano jak pionka w
politycznym małżeństwie, a potem bezlitośnie zmieciono z tronu w wirze
rewolucji i wojen. Taki obraz to jednak spore uproszczenie, które mija się z
prawdą. Fryderyka miała realny, międzynarodowy wpływ na bieg wydarzeń, zarówno wtedy,
gdy poruszała się wewnątrz skłóconego dworu w Sztokholmie, jak i później, podczas
długich lat na wygnaniu. Nowe, krytyczne analizy jej biografii pokazują kobietę
zdeterminowaną, która wcale nie przyglądała się biernie upadkowi swojej rodziny,
lecz stała się ona ważnym ogniwem w skomplikowanej sieci dyplomatycznej
łączącej kraje skandynawskie i niemieckie. Kiedy 13 marca 1809 roku wojskowy
zamach stanu pozbawił jej męża korony, Fryderyka nie zamierzała milczeć.
Świadoma swojej pozycji, natychmiast ruszyła do walki o prawa do tronu dla
swoich dzieci. Wykorzystała do tego potężną broń: swoje pochodzenie i bliskie
relacje z wielkim księstwem Badenii oraz rosyjskimi carami. Przebywając za granicą
konsekwentnie podkopywała pozycję nowych szwedzkich władz, udowadniając tym samym,
że rządzą nielegalnie. Gdy oceniamy jej życie przez pryzmat politycznych
małżeństw, dworskich intryg i tego, jak sprytnie używała autorytetu matki na
emigracji, widzimy pełnoprawną i twardą uczestniczkę gry politycznej. W rzeczywistości
Fryderyka Badeńska była prawdziwym problemem dla nowej szwedzkiej dynastii
Bernadotte, a swym uporem i dyplomatycznym talentem zostawiła trwały ślad w
historii Europy, która po upadku Napoleona układała się na nowo.
 |
Fryderyka Badeńska (1826) autor: Joseph Karl Stieler |
Aby zrozumieć, jak wyglądała polityczna droga Fryderyki jako królowej,
musimy cofnąć się do 1797 roku i przyjrzeć się kulisom jej ślubu. Urodziła się
12 marca 1781 roku w Karlsruhe jako córka Amalii z Hesji-Darmstadt oraz Karola
Ludwika, następcy tronu Badenii. Pod koniec XVIII wieku to niewielkie księstwo
stało się najważniejszym punktem na matrymonialnej mapie Europy. Wszystko za
sprawą Amalii, którą nie bez powodu nazywano „swatową Europy”. Siostry Fryderyki
wyszły za mąż za najpotężniejszych władców na kontynencie. Ludwika (jako
Elżbieta Aleksiejewna) została carową Rosji u boku Aleksandra I. Karolina
założyła koronę królowej Bawarii, Maria została księżną Brunszwiku, a
Wilhelmina – wielką księżną Hesji. Ta „badeńska sieć sióstr” była w
rzeczywistości potężnym, nieformalnym układem dyplomatycznym, który potrafił
przetrwać nagłe zwroty akcji i zmiany sojuszy w ogarniętej wojnami
napoleońskimi Europie. Ślub szesnastoletniej Fryderyki z dziewiętnastoletnim
Gustawem IV Adolfem, do którego doszło 31 października 1797 roku w Sztokholmie,
nie miał nic wspólnego z romantyczną miłością. Był to chłodno skalkulowany
ruch, który miał mocno powiązać Szwecję z osią badeńsko-rosyjską. Dla samych
Szwedów sojusz ten był na wagę złota. Kraj wciąż nie mógł się podnieść po
zabójstwie króla Gustawa III w 1792 roku, brakowało pieniędzy, a wewnątrz
państwa wrzało. Małżeństwo dawało Szwecji silną pozycję w relacjach z
agresywną, rewolucyjną Francją oraz nieobliczalnym Imperium Rosyjskim. Co
ciekawe, do tego ślubu doszło tuż po wielkim skandalu dyplomatycznym z 1796
roku. Gustaw IV Adolf zerwał wtedy zaręczyny z rosyjską wielką księżną
Aleksandrą Pawłowną. Młody król w ostatniej chwili odmówił podpisania
intercyzy, ponieważ nie chciał się zgodzić, by jego przyszła żona pozostała
przy prawosławiu. Żeniąc się niedługo później z Fryderyką Badeńską, Gustaw
upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu. Uratował mocno nadszarpnięte stosunki z
Romanowami (w końcu siostra Fryderyki była przyszłą carową), a jednocześnie
zyskał żonę protestantkę o doskonałym pochodzeniu. Dodatkowym plusem był fakt,
że Badenia była zbyt małym państwem, by wtrącać się w wewnętrzne sprawy
Szwecji.
Gdy Fryderyka wjechała do Sztokholmu, od razu wylądowała w samym środku
potężnego konfliktu politycznego. W Szwecji wciąż mocno bolesne były rany po
rządach zamordowanego Gustawa III, a niechęć do absolutnej władzy królewskiej
wisiała w powietrzu. Na samym dworze karty rozdawały wtedy dwie niezwykle
wpływowe kobiety: królowa wdowa Zofia Magdalena oraz wyjątkowo inteligentna i
sprytna księżna Jadwiga Elżbieta Charlotta (żona księcia Södermanlandu). Pałac
przypominał labirynt pełen wrogich sobie obozów. Starzy zwolennicy dawnego
króla kłócili się ze szlachtą, która marzyła o nowej konstytucji, a w tle
szeptano jeszcze o sojuszu z rewolucyjną Francją. Młodziutkiej Fryderyce
potwornie trudno było się w tym wszystkim odnaleźć. Sztywny szwedzki ceremoniał
tylko pogarszał sprawę, a dziewczyna nie była kompletnie przygotowana do roli
aktorki na tej sztokholmskiej scenie pełnej sztuczności. Jeśli zajrzymy do
ówczesnych zapisków – zwłaszcza do opasłych, złośliwych i pełnych krytyki
dzienników wspomnianej księżnej Jadwigi Elżbiety Charlotty – zobaczymy obraz
młodej królowej jako osoby drętwej, nietowarzyskiej i wręcz nieokrzesanej. To
właśnie te pamiętniki na całe lata zepsuły opinię o wczesnych latach panowania
Fryderyki. Kiedy natomiast przyjrzymy się tym relacjom chłodnym okiem, to pod
tą rzekomą „sztywnością” zauważymy coś innego, a mianowicie instynkt
przetrwania. Fryderyka była wycofana, bo wiedziała, że w tak skłóconym
środowisku każdy nieostrożny krok czy uśmiech w stronę niewłaściwej osoby
zostanie natychmiast wykorzystany przeciwko niej. Z czasem zresztą zaczęła
budować swoją pozycję na własnych warunkach. Zamiast bawić się w teatrzyk i
przepych w stylu dawnego króla (wzorowany na dworze francuskim), postawiła na
skromność, kulturę i surowe zasady moralne. Był to ukłon w stronę nowej,
mieszczańskiej wrażliwości późnego oświecenia. Wspólnie z mężem zamknęła się w
bezpiecznym, rodzinnym kręgu. I choć stara, przyzwyczajona do luksusów
arystokracja była wściekła (uważali oni, że bez blichtru Korona traci na sile),
dla pary królewskiej był to przemyślany ruch. Pokazując poddanym swoją
religijność i stabilne życie domowe, próbowali udowodnić, że są bezpieczną
przystanią w czasach, gdy resztą Europy targały krwawe rewolucje.
 |
Gustaw IV Adolf (1809) autor: Per Krafft Młodszy |
Wszystkie te domowe rytuały i ucieczka w prywatność miały głębszy sens.
Chodziło bowiem o najważniejsze zadanie każdej królowej – urodzenie zdrowego
następcy tronu i zapewnienie ciągłości rodu. Pod tym względem Fryderyka spisała
się znakomicie. Na świat przyszło pięcioro jej dzieci: w 1799 roku urodził się
następca tronu Gustaw (późniejszy książę Wazy), dwa lata później Zofia
Wilhelmina, w 1805 roku Amalia, a w 1807 roku Cecylia. Po drodze parę królewską
dotknęła jednak osobista tragedia – w 1805 roku zmarł ich malutki syn, Karol
Gustaw, który nosił tytuł wielkiego księcia Finlandii. Narodziny najstarszego
syna, Gustawa, przyniosły Szwedom ogromną ulgę. Od połowy XVIII wieku kraj
ciągle drżał o to, kto przejmie władzę, więc zdrowy chłopiec oznaczał
upragniony spokój. Jednak śmierć małego Karola Gustawa złamała rodzinę.
Fryderyka wpadła w paniczną, pełną lęku troskę o resztę dzieci, a jej mąż
zaczął coraz bardziej odpływać w religijny fanatyzm. Król zaczął patrzeć na świat
przez pryzmat biblijnej Apokalipsy. W tym samym czasie Europa pogrążała się w
wojnach napoleońskich, co tylko pogłębiło obsesję Gustawa IV Adolfa. W
Napoleonie Bonaparte widział on autentyczną Bestię z Objawienia świętego Jana,
z którą nie wolno wchodzić w żadne układy. Ta ślepa nienawiść pchnęła Szwecję
do serii fatalnych kroków na arenie międzynarodowej, co skończyło się
katastrofalną wojną o Finlandię w latach 1808-1809. Szwecja musiała stanąć do
walki z potężną Rosją, która po słynnym traktacie w Tylży z 1807 roku była tymczasowym
sojusznikiem Francji. Dla Fryderyki ten konflikt był koszmarem i osobistym
dramatem. Jej nową ojczyznę najechały wojska cara Aleksandra I – człowieka,
który prywatnie był mężem jej rodzonej siostry. Listy królowej z tamtych dni
pokazują niesamowite, wewnętrzne rozdarcie między miłością do Szwecji a więzami
krwi z Romanowami. Ta podwójna tożsamość Fryderyki zaczęła budzić chorobliwą
podejrzliwość u jej coraz bardziej paranoicznego męża. Jednocześnie w
Sztokholmie antykrólewska opozycja tylko czekała na potknięcie władcy, próbując
bezczelnie wykorzystać trudną sytuację królowej do własnych celów politycznych.
Klęska w wojnie fińskiej okazała się gwoździem do trumny dla rządów
Gustawa IV Adolfa. Szwecja straciła wtedy aż jedną trzecią swojego terytorium,
a Finlandia została brutalnie włączona do Rosji. To całkowicie pogrzebało
autorytet króla. Na początku 1809 roku w kwaterach oficerskich, wśród
urzędników i arystokracji zawiązał się potężny spisek. Wszyscy oni doszli do
wniosku, że jedynym ratunkiem przed całkowitym rozbiorem i ruiną kraju jest
natychmiastowe usunięcie władcy. Wszystko rozegrało się błyskawicznie 13 marca
1809 roku. Wojskowi pod wodzą generała Carla Johana Adlercreutza wkroczyli do
pałacu w Sztokholmie i po prostu aresztowali króla. W tym całym chaosie i
strachu Fryderyka zachowała się w sposób godny podziwu, a jej odwaga i duma
zaskoczyły absolutnie wszystkich. Razem z dziećmi trafiła do aresztu domowego –
najpierw przetrzymywano ich w stolicy, a potem wywieziono do zamku Gripsholm.
Choć psychicznie i fizycznie ledwo znosiła to odosobnienie, to kategorycznie
odmówiła porzucenia męża. O jej stoickim spokoju w Gripsholm z podziwem
szeptali nawet sami organizatorzy zamachu stanu. Królowa próbowała być
pośredniczką w rozmowach między uwięzionym mężem a nowym rządem tymczasowym, na
którego czele stanął stryj króla, książę Karol (późniejszy król Karol XIII). Co
najważniejsze, Fryderyka wcale nie walczyła o powrót męża na tron. Doskonale
widziała jego załamanie nerwowe i polityczny koniec. Jej jedynym,
najważniejszym celem była ochrona dziesięcioletniego syna. Regularnie słała więc
listy do nowych władz, twardo powtarzając, że bunt przeciwko ojcu nie może
odbierać młodemu księciu Gustawowi świętych i dziedzicznych praw do korony.
 |
Medal koronacyjny Fryderyki i Gustawa (1808) autor: Lars Grandel |
Nowe władze doskonale rozumiały, że jeśli chcą utrzymać się u steru,
muszą raz na zawsze odciąć dawną linię królewską od wpływów. 10 maja 1809 roku
szwedzki parlament (Riksdag) podjął drastyczną decyzję: formalnie i na zawsze
wykluczył Gustawa IV Adolfa oraz wszystkie jego dzieci z prawa do tronu. Dla
ówczesnej Europy, przyzwyczajonej do świętych praw dziedziczenia, był to
absolutny szok i złamanie wszelkich zasad. Żeby jakoś się z tego wytłumaczyć
przed światem, spiskowcy musieli naprędce stworzyć skomplikowaną teorię o
rzekomej „degeneracji” rodziny królewskiej i wyższej konieczności ratowania
ojczyzny. Szybko zaczęto też szukać nowego następcy tronu. Najpierw Szwedzi
postawili na duńskiego księcia Chrystiana Augusta, który przybrał imię Karol
August, ale ten niespodziewanie zmarł w 1810 roku. Wtedy podjęto decyzję, która
zszokowała kontynent – tron zaproponowano jednemu z marszałków Napoleona
Bonapartego, Jean-Baptiste’owi Bernadotte’owi, który później przeszedł do historii
jako król Karol XIV Jan. Przez cały ten czas samo istnienie Fryderyki i jej
potężne, zagraniczne nazwisko spędzały sen z powiek nowym rządzącym. Nowy reżim
robił, co mógł, żeby doszczętnie zniszczyć reputację obalonej pary królewskiej.
Ludzie Bernadotte’a zaczęli bezczelnie rozpuszczać plotki, że dzieci Fryderyki
tak naprawdę pochodzą z nieprawego łoża, a ona sama reprezentuje obce,
antynarodowe interesy. Ta brutalna, uderzająca w moralność królowej kampania
oszczerstw była nowej władzy po prostu niezbędna. Tylko w ten sposób szwedzkie
elity mogły usprawiedliwić posadzenie na tronie rodu Bernadotte – ludzi, którzy
nie mieli przecież ani kropli błękitnej, szwedzkiej krwi i całą swoją władzę
opierali wyłącznie na wojskowych zasługach i obietnicy ratunku dla kraju.
W grudniu 1809 roku zapadł ostateczny wyrok: obaloną rodzinę królewską
oficjalnie wyrzucono ze Szwecji. Ruszyli na wygnanie, które miało całkowicie
przewrócić życie Fryderyki do góry nogami. Najpierw trafili do Niemiec, a
konkretnie do Wielkiego Księstwa Badenii, gdzie rządził rodzony brat królowej,
Karol. Życie na walizkach szybko jednak obnażyło brutalną prawdę o ich
małżeństwie. Między Fryderyką a jej mężem od lat narastały potężne różnice
charakterów i poglądów, które na emigracji po prostu eksplodowały. Pozbawiony
władzy Gustaw IV Adolf zaczął coraz bardziej pogrążać się w religijnym obłędzie
i dziwacznych zachowaniach. Kazał tytułować się „pułkownikiem Gustafssonem” i
uparł się, że od teraz będzie żył jak ubogi asceta i tułacz. Ostentacyjnie
odrzucał jakikolwiek dworski ceremoniał, a co gorsza – nie chciał przyjmować
żadnych pieniędzy od bogatych europejskich krewnych. Dla Fryderyki taka sytuacja
była nie do pomyślenia, ponieważ za wszelką cenę chciała utrzymać pozycję
społeczną, szacunek i przede wszystkim polityczne szanse swoich dzieci na
powrót do wielkiej gry. Szaleństwa męża stały się dla niej realnym
niebezpieczeństwem. W 1812 roku Fryderyka zrobiła coś, co zszokowało
konserwatywne, europejskie elity: oficjalnie zażądała rozwodu. Na początku XIX
wieku, w ówczesnym systemie prawnym i kościelnym, rozstanie pary królewskiej
było czymś absolutnie niesłychanym – zwłaszcza gdy to kobieta, i to żona
obalonego króla, decydowała się na taki krok. Fryderyka wykazała się jednak
niesamowitą niezależnością. W tej trudnej batalii, która zakończyła się
sukcesem w lutym 1812 roku, kluczowe okazało się wsparcie jej rodzeństwa. Brat,
wielki książę Badenii Karol, oraz siostra, rosyjska carowa Elżbieta
Aleksiejewna, stanęli za nią murem. Dali jej nie tylko schronienie i niezależność
finansową, ale też potężne zaplecze dyplomatyczne, z którym nikt w Europie nie
mógł się wówczas nie liczyć.
_med_sina_barn_(Carl_Fredrik_von_Breda)_-_Nationalmuseum_-_40031.tif.jpg) |
Królowa Fryderyka Badeńska z dziećmi (1850) autor: Carl Frederik von Breda |
Formalne rozstanie nie było dla Fryderyki jedynie osobistym uwolnieniem
się z toksycznego związku, ale przede wszystkim chłodną kalkulacją polityczną.
Odcinając siebie i dzieci od coraz bardziej nieprzewidywalnego męża, który „biegał”
po Europie jako „pułkownik Gustafsson”, uratowała reputację rodziny w oczach
ponapoleońskich elit. Kluczowe było to, że dzieci zostały przy niej, dzięki czemu
mogła osobiście nadzorować ich wychowanie i planować dla nich przyszłe,
strategiczne małżeństwa. Mieszkała w Karlsruhe, a potem w Szwajcarii,
posługując się dyskretnym tytułem „hrabiny Itterburg”. Wokół siebie stworzyła
kameralny, ale bardzo elegancki dwór bez państwowych granic, który szybko stał
się ważnym miejscem spotkań dla europejskiej arystokracji i intelektualistów na
emigracji. Fryderyka wzięła na siebie pełną odpowiedzialność za losy rodu.
Podczas kongresu wiedeńskiego w latach 1814-1815 niestrudzenie lobbowała u
przywódców wielkich mocarstw, walcząc o pieniądze i ziemię dla swoich dzieci. I
choć nie zdołała wywalczyć dla syna powrotu na szwedzki tron, bo europejscy
władcy woleli spokój i nie chcieli zadzierać z rządzącym w Szwecji
Bernadotte’em, to jednak ugrała gigantyczne odszkodowania finansowe. Załatwiła
też synowi świetną pozycję w armii i na dworze Cesarstwa Austriackiego, gdzie w
1829 roku cesarz Franciszek I oficjalnie nadał mu tytuł księcia Wazy.
To, jak sprytnie Fryderyka aranżowała małżeństwa swoich córek, najlepiej
dowodzi, że doskonale rozumiała zasady dynastycznej gry i za nic w świecie nie
dała się zepchnąć na margines historii. Jej najstarsza córka, Zofia Wilhelmina,
w 1819 roku poślubiła Leopolda, wielkiego księcia Badenii, co nie tylko
scementowało układ z tamtejszym domem panującym, ale też dało Zofii realną
władzę jako nowej monarchini. Z kolei najmłodsza z sióstr, Cecylia, w 1831 roku
wyszła za Augusta, wielkiego księcia Oldenburga. Był to kolejny prestiżowy
sojusz, który mocno wpiął tę rodzinę w potężną sieć protestanckich dynastii z
północnych Niemiec. Dzięki tym ruchom Fryderyka dopilnowała, by jej linia
rodowa przetrwała na najważniejszych salonach Europy. Historia dopisała do tego
niezwykle przewrotny i ironiczny finał, który po latach potwierdził genialną
intuicję byłej królowej. W 1881 roku jej prawnuczka, Wiktoria Badeńska, wyszła
za mąż za przyszłego króla Szwecji, Gustawa V. W ten sposób krew dawnych
władców połączyła się z rodem Bernadotte, a bezpośredni potomkowie Fryderyki –
po wielu dekadach – z triumfem powrócili na szwedzki tron.
 |
Gustaw Adolf i Fryderyka (XVIII wiek) autor: Jonas Forsslund |
Ostatnie lata życia Fryderyka Badeńska spędziła w Szwajcarii, osiadając
w spokojnej i malowniczej Lozannie. Ten czas upłynął jej na cichym wspieraniu
artystów, głębokiej religijności i bezgranicznym oddaniu sprawom swoich dzieci.
Odeszła 25 września 1826 roku w Lozannie, mając zaledwie 45 lat. Jej organizm
nie wytrzymał lat przeżytych w ciągłym stresie, nieustannych podróży oraz
ogromnego ciężaru emocjonalnego, jaki niosły ze sobą utrata tronu i życie na
walizkach. Jej ciało przewieziono ostatecznie do Niemiec i pochowano w kościele
zamkowym w Pforzheim. Spoczęła daleko od sztokholmskiego kościoła Riddarholmen,
gdzie grzebano przodków jej męża, ale za to w bliskim sercu otoczeniu rodzinnej
Badenii. Śmierć byłej królowej poruszyła wiele środkowoeuropejskich dworów.
Zapamiętano ją tam z wielkim szacunkiem jako wzór klasycznej, arystokratycznej
dumy, matczynej miłości i niezwykłej siły charakteru w świecie rozrywanym przez
rewolucje.
Nowe spojrzenie na losy Fryderyki Badeńskiej całkowicie burzy
tradycyjne, zdominowane przez mężczyzn opisy szwedzkiego przewrotu z 1809 roku.
Badacze nie mogą już dłużej widzieć w niej tylko niemej ofiary wielkiej
historii. Muszą wreszcie dostrzec w niej kobietę, która potrafiła bardzo
sprawnie poruszać się po trudnej, zarezerwowanej dla elit scenie politycznej.
Czas, gdy nosiła szwedzką koronę, doskonale pokazuje, jak ważną rolę odgrywały
ówczesne królowe. Były one międzynarodowymi ambasadorkami, które swoimi
małżeństwami spinały ze sobą odległe kraje i potężne rody. Jej zachowanie
podczas kryzysu i na emigracji udowadnia, że prawo do rządzenia nie zależało
wyłącznie od wojska czy zapisów w konstytucji. O władzę walczyło się także za
kulisami poprzez rodzinne rozmowy, upór matki chroniącej dzieci i przemyślane
śluby. W czasach, gdy rewolucyjne pomysły, demokracja i rodzący się nacjonalizm
niszczyły stary świat, Fryderyka potrafiła idealnie wykorzystać kobiece
narzędzia. Dzięki nim uratowała honor rodziny, dała dzieciom bezpieczną
przyszłość i do końca życia psuła krew tym, którzy odebrali jej domowi koronę.
Jej biografia to doskonałe zwierciadło, w którym widać, jak naprawdę działała
dawna Europa, jak mocno życie prywatne mieszało się z wielką dyplomacją i jak
silny potrafił być głos kobiet, które próbowano wymazać z pamięci.
Bibliografia:
- Barton A. H.: Scandinavia in the Revolutionary Era, 1760-1815, University of
Minnesota Press, Minneapolis (USA), 1986.
- Elkan S.: An
Exiled King: Gustaf Adolf IV of Sweden, Hutchinson & Co., Londyn
(Wielka Brytania), 1913.
- Hedvig Elisabeth Charlotta: Hedvig Elisabeth Charlottas dagbok: 1807-1811 (tom VIII, red. Carl
Carlson Bonde), P.A. Norstedt & Söner, Stockholm (Szwecja), 1939.
- Pétiet R.: Gustave
IV Adolphe et la révolution francaise; relations diplomatiques de la France et
de la Suède de 1792 à 1810, d'après des documents d'archive inédits, H.
Champion, Paryż (Francja), 1914.
Ⓒ Agnieszka Różycka