Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki i Wydawnictwa. Dziękuję!
Wydawnictwo: LIRA
Warszawa 2021
Pod koniec XVIII wieku Polska została rozdarta na trzy
części przez trzech zaborców, tj. Rosję, Prusy i Austrię. Generalnie przyjmuje
się, że okres rozbiorów trwał przez sto dwadzieścia trzy lata. Nie był to
jednak jednolity czas, ponieważ sytuacja polityczna na poszczególnych
obszarach zależała od tego, w jakim zaborze się znajdowały. Można przyjąć, że
najmniej dotkliwe represje dotykały ludzi mieszkających w zaborze austriackim,
czyli innymi słowy w Galicji. Żyjący tam Polacy mogli posługiwać się językiem
polskim zarówno w urzędach administracyjnych, jak i w szkołach. W zaborze
pruskim prowadzono natomiast politykę germanizacji, zaś kultywowanie polskich
tradycji i języka było ostro blokowane przez władze. Na terenie zaboru
rosyjskiego sytuacja była nieco złożona. W różnych okresach podejście do sprawy
polskiej było inne, tj. od względnie liberalnego po skrajnie restrykcyjne,
mające na celu wykorzenienie jakichkolwiek przejawów polskości.
Podczas zaborów na terenie należącym wcześniej do Polski
powstawały tzw. państwa marionetkowe, czyli niesamodzielne, a w polityce i
ekonomii całkowicie zależne od innego państwa, w tym przypadku od zaborców. W
tego rodzaju państwach władze wyznaczane były przez państwo-hegemona. Dla
niektórych Polaków państwa marionetkowe stawały się więc sceną, na której mogli
prowadzić działania zmierzające do odzyskania niepodległości. W czasie kiedy
Napoleon Bonaparte (1769-1821) odnosił zwycięstwa powstało Księstwo Warszawskie
(1807-1815), które choć formalnie było niezależne, to jednak w rzeczywistości
podporządkowane Cesarstwu Francuskiemu. Taki stan rzeczy wielu Polakom dawał
nadzieję na wyzwolenie spod obcej władzy. Dlatego też u boku Napoleona walczyło
wielu polskich żołnierzy, w tym słynne Legiony Polskie we Włoszech pod
dowództwem generała Jana Henryka Dąbrowskiego (1755-1818).
 |
Starcie belwederczyków z kirasjerami rosyjskimi na moście w Łazienkach 29 listopada 1830 roku Obraz został namalowany w latach 90. XIX wieku. autor: Wojciech Kossak (1856-1942) |
Po klęsce Napoleona Kongres Wiedeński ustanowił natomiast
Królestwo Polskie, zwane również Królestwem Kongresowym. W praktyce było ono
zależne od Imperium Rosyjskiego, ale mimo to zagwarantowanych było tam szereg
swobód, jak własna konstytucja, parlament, wojsko, waluta i szkoły. To właśnie
w Królestwie Polskim powstał Uniwersytet Warszawski. Jednakże rosyjski car
zawsze był królem, a Rosja kontrolowała jego politykę zagraniczną. Był to więc
okres, w którym mogła rozwijać się polska kultura i nauka, lecz państwo wciąż
nie mogło być niepodległe.
Żadna wolność nie mogła przesłonić faktu, że rosyjski car
pozostał królem Polski. Ponadto Królestwo Polskie powstało w wyniku
porozumienia między zaborcami, a nie na mocy suwerennej decyzji narodu
polskiego. Jak zawsze zdania wśród Polaków były mocno podzielone. Niektórzy
uważali, że powinni współpracować z Rosjanami, by wykorzystać zdobyte przez
nich swobody dla Polski i poczekać na bardziej dogodny moment w historii.
Jednakże wielu Polaków nie chciało dłużej czekać i uznało, że nadszedł już
najwyższy czas, aby wyrwać się spod buta zaborców. Dlaczego? Otóż dlatego, że
bardzo często dochodziło do łamania swobód zagwarantowanych w konstytucji z
1815 roku. Sytuację dodatkowo pogorszyło brutalne zachowanie carskiego
namiestnika, a zarazem brata cara, wielkiego księcia Konstantyna Romanowa
(1779-1831). Ponadto powstało wiele tajnych stowarzyszeń i organizacji
patriotycznych, które były represjonowane przez administrację carską. Powstańcze
duchy podsycane były informacjami o udanych powstaniach w Grecji i Belgii, a
także o rewolucji lipcowej w Paryżu (27-29 lipca 1830 roku). Z tego powodu car Mikołaj I Romanow (1796-1855) planował interwencję zbrojną w Paryżu i w Belgii. Do tej
militarnej operacji chciał wykorzystać polskie wojsko, ale Polacy nie chcieli
brać w tym przedsięwzięciu udziału.
I tak oto wybuchło Powstanie Listopadowe, które trwało
prawie rok, tj. od 29 listopada 1830 do 21 października 1831 roku. Swym
zasięgiem objęło Królestwo Polskie i Litwę oraz część Ukrainy i Białorusi. W
czasie powstania doszło do kilkudziesięciu bitew. Jedną z najsłynniejszych była
nierozstrzygnięta bitwa pod Olszynką Grochowską, która rozegrała się 25 lutego
1831 roku, a było to dokładnie na wschodnich przedpolach Warszawy. Samo
powstanie wybuchło w Warszawie w nocy z 29 na 30 listopada. Tamta noc znana
jest dziś jako Noc Listopadowa. Obecnie wielu historyków uważa, że powstanie
miało jednak szansę powodzenia. Niestety, podzieliło się ono na różne frakcje. Jedni
chcieli ugody z carem, natomiast drudzy opowiadali się za przyłączeniem się
całego narodu do walki, włączając w to także chłopów, zaś inni stanowczo
sprzeciwiali się zniesieniu pańszczyzny, co z kolei zniechęcało chłopów do
popierania powstania. Pozornie doświadczeni dowódcy wojskowi okazali się
nieudolni i nie wierzyli w zwycięstwo. Niestety, państwa zachodnie również
miały negatywny stosunek do powstania. Trzeba też pamiętać o militarnej przewadze
Rosji, która była wtedy znacząca. Wszystkie te przyczyny doprowadziły w
konsekwencji do upadku powstania.
 |
Polski Prometeusz jako alegoria upadku Powstania Listopadowego Obraz został namalowany w 1831 roku. autor: Horace Vernet (1789-1863) |
Niestety, represje po Powstaniu Listopadowym były bardzo
dotkliwe. Tych, którzy brali w nim udział skazywano na śmierć lub wysyłano na
Syberię. Car zniósł też dotychczasowe wolności. Wojsko polskie zostało włączone
do armii rosyjskiej, gdzie obowiązywała służba wojskowa trwająca aż dwadzieścia
pięć lat. Zlikwidowano polski parlament i administrację, a później także polski
system pieniężny oraz polski system wag i miar. Polska była również zobowiązana
do płacenia wysokiej daniny. I wtedy rozpoczęła się Wielka Emigracja. Wielu
ważnych polskich artystów i działaczy musiało opuścić kraj. To właśnie na tej
emigracji po Powstaniu Listopadowym najsłynniejszy polski poeta, Adam
Mickiewicz (1798-1855), napisał epopeję narodową Pan Tadeusz.
Jak to zwykle bywa w takich przypadkach tutaj też zdania
historyków są podzielone. Polacy ponieśli ogromne konsekwencje z powodu wybuchu
powstania, które pośrednio odczuwano aż do odzyskania niepodległości. W 1863
roku doszło natomiast do kolejnego buntu. Tym razem było to Powstanie
Styczniowe, które także zakończyło się klęską. Mimo to Polacy nie stracili
wiary w sens walki o niepodległość. Pamięć powstań była bowiem pielęgnowana i
pomagała przyszłym pokoleniom w dążeniu do odzyskania niepodległości, co
ostatecznie nastąpiło w 1918 roku.
Najnowsza powieść Doroty Ponińskiej, a zarazem drugi tom
trylogii Romantyczni, opowiada
właśnie o tym, co działo się z Polakami po upadku Powstania Listopadowego. Autorka
skupia się na Wielkiej Emigracji i postaciach z nią związanych. Większość
bohaterów czytelnik spotkał już na kartach pierwszego tomu. Akcja rozpoczyna
się w 1832 roku, a poszczególni bohaterowie są rozproszeni po świecie. Jedni
przebywają we Francji, inni w Anglii, a jeszcze inni wciąż mieszkają w
Krzemieńcu na terenie obecnej Ukrainy. Żadna z tych osób nie może pogodzić się
z upadkiem Powstania Listopadowego i przegranej, która zaprzepaściła odzyskanie
niepodległości i ostateczne wydostanie się spod władzy zaborców. Oni wiedzą, że
na wolność trzeba będzie jeszcze poczekać, ale przecież mają siebie nawzajem i
mają broń, której mogą użyć w każdej chwili, aby podnieść morale tych, którzy utracili
już nadzieję i wiarę w to, że może być lepiej. Tą bronią są słowa przenoszone
na papier oraz spotkania podnoszące na duchu i dodające siły do dalszej walki.
 |
Tak obecnie wygląda Hôtel Lambert w Paryżu, który podczas Wielkiej Emigracji był centrum spotkań przedstawicieli polskiej polityki i kultury. Fotografia pochodzi z 2010 roku. |
Zacznijmy jednak od początku. Maurycy Kamienicki, którego
czytelnik poznał w pierwszym tomie jako młodego chłopaka chcącego za wszelką
cenę wyjechać do Wilna, aby poznać, czym jest prawdziwe życie, tym razem
przebywa na wygnaniu w Awinionie. Brał udział w Powstaniu Listopadowym, więc
aby uniknąć represji ze strony zaborcy, musiał uciekać z kraju, który kochał,
pozostawiając w nim żonę i dzieci. Tęsknota za domem i rodziną rozdziera mu
serce każdego dnia, ale nic nie może na to poradzić. Mijają dni, mijają lata, a
on wciąż na wygnaniu. I tylko listy stanowią dla niego jakąkolwiek pociechę. Tymczasem
w Londynie książę Adam Czartoryski (1770-1861) próbuje robić wszystko, co tylko
w jego mocy, aby zdobyć sojuszników, którzy pomogliby Polsce odzyskać
niepodległość. Podczas gdy jego żona Anna z Sapiehów (1799-1864) przebywa z
dziećmi we Francji, on cały czas negocjuje z Anglikami. Czy uda mu się zdobyć
ich przychylność? Czy Anglicy podzielą jego racje i uwierzą w sens dalszej
walki o wolność Polski?
Z kolei w Paryżu polscy romantyczni poeci przelewają swoje
myśli na papier, tym samym wzbudzając nadzieje na lepsze jutro. Pragną w ten
sposób sprawić, aby to, co niedawno było ich udziałem albo z różnych powodów
obserwowali z boku, stało się nieśmiertelne i niosło innym nadzieję. Lecz z
drugiej strony sami wcale nie są tak pozytywnie nastawieni do życia.
Szczególnie schorowany i słaby fizycznie Juliusz Słowacki (1809-1849) co i rusz
popada w przygnębienie, które jeszcze dodatkowo wzmaga się, gdy do jego uszu
dociera wieść, iż niejaki Adam Mickiewicz bryluje na salonach i budzi
powszechny zachwyt. I tak oto zaczyna się rywalizacja pomiędzy dwoma
najwybitniejszymi romantykami XIX wieku. W dodatku Julek rozpaczliwie tęskni za
matką, od której dzielą go tysiące kilometrów. Jak gdyby tego było mało,
pewnego dnia zupełnie nieoczekiwanie pojawia się ktoś z Litwy, kto przynosi ze
sobą całkiem inny obraz świata. Wśród swoich zwolenników, których ma całkiem
sporo, roztacza nieprawdopodobne wizje oparte bardziej na kwestiach duchowych,
niż na naukowych. Kim jest ten człowiek i jaki cel mu przyświeca? Czy dla
zagubionych i wciąż poszukujących sposobu na odzyskanie wolności ludzi jego
przesłanie stanie się wybawieniem czy może przekleństwem?
 |
Fryderyk Chopin (1810-1849) gra poloneza podczas jednego z balów u księcia Adama Jerzego Czartoryskiego w Hôtelu Lambert. Obraz został namalowany w 1859 roku. autor: Teofil Kwiatkowski (1809-1891) |
Romantyczni w Paryżu
to doskonała kontynuacja losów bohaterów, których poznaliśmy w pierwszym tomie.
Dorota Ponińska przy pomocy słów maluje świat, który niby znamy z lat
szkolnych, a jednak wydaje się, że tak naprawdę mamy do czynienia z czymś zupełnie
innym i nowym. Zarówno na kartach pierwszego, jak i drugiego tomu tej historii
żyją ludzie prawdziwi, tacy z krwi i kości, a nie jedynie nieruchome manekiny,
o których mówił ten czy inny polonista, okraszając informacje konkretnymi
datami. Choć poszczególni bohaterowie generalnie stoją po tej samej stronie, to
jednak bywają sytuacje, kiedy dochodzi pomiędzy nimi do konfliktów. Swoje
zdanie mają tutaj również kobiety. I choć ich jedyną rolą powinno być
małżeństwo, rodzenie dzieci oraz dbanie o męża i dom, to jednak nie pozostają
bierne i wtrącają się do spraw ważnych i mogących mieć ogromne znaczenie w
przyszłości. Romantyczne kobiety pragną być samodzielne, nie chcą, aby ktoś
inny sprawował nad nimi kontrolę i układał im życie, są odważne, a wszelkie
decyzje mające związek z ich życiem chcą podejmować samodzielnie.
Do tego, co powyżej dochodzi jeszcze różnica pokoleń.
Dzieci tych, którzy walczyli w Powstaniu Listopadowym nie do końca podzielają
zdanie swych rodziców. Młode pokolenie myśli już zupełnie inaczej, wyznaje inne
wartości i inne priorytety. Nie zna niewoli, gdyż wychowało się w świecie bez
zaborców, bez represji i bez ograniczeń. Młodzi ludzie mogą bez przeszkód
rozwijać swoje zainteresowania, spełniać marzenia, czy też rozwijać pasje.
Dlatego też sposób postrzegania rzeczywistości, jaki prezentują ich rodzice,
jest im obcy, a wręcz dla nich niezrozumiały. Nie chcą iść drogą starszego
pokolenia. Mają własną wizję świata i własne przekonania. Czasami nawet
wyśmiewają swoich starych rodziców.
Trudno jest oceniać konkretny tom historii, która jeszcze
się nie zakończyła. Nie jest łatwo pisać o Romantycznych
w Paryżu bez odniesienia się do Romantycznych.
Podobnie jak nie można ocenić tej opowieści, nie znając jej zakończenia. Dla
mnie trylogia Romantyczni jest ważna
chociażby już z tego powodu, że ukazuje czas zaborów przez pryzmat żywych
ludzi, a nie jedynie suchych faktów i dat. Samo podjęcie tematu przez autorkę
już jest dla mnie swego rodzaju nowością. Do tej pory nie miałam bowiem okazji
przeczytać powieści, która skupiałaby się na ludziach literatury z tamtego
okresu. Przeważnie różni pisarze przedstawiali czas zaborów od strony
politycznej i militarnej. Tutaj natomiast mamy walkę na płaszczyźnie
intelektualnej, a nie zbrojnej. Dla mnie jest to swego rodzaju nowość. Myślę,
że taki sposób pokazania trudnych, choć bardzo ciekawych czasów jest w stanie
przyciągnąć wielu czytelników. Zachęcam zatem wszystkich do lektury Romantycznych.
Jeśli chcesz przeczytać esej na temat pierwszego tomu,
kliknij tutaj.
Agnieszka Różycka
tłumaczka, eseistka, autorka, dziennikarka