Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Jakes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Jakes. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 kwietnia 2016

John Jakes – „Piekło i niebo” # 3












Wydawnictwo:
KRAJOWA AGENCJA WYDAWNICZA
Katowice 1992
Tytuł oryginału: Heaven and Hell
Przekład: Zbigniew Białas
Tom I
W Stanach Zjednoczonych po zakończeniu wojny secesyjnej (1861-1865) nastąpił swoisty boom gospodarczy, dzięki czemu Ameryka przekształciła się w największą potęgę ekonomiczną świata. Na arenie międzynarodowej znaczenie Stanów Zjednoczonych potwierdziło ich przyłączenie się do działań militarnych podczas pierwszej wojny światowej. W dniu 14 kwietnia 1865 roku, czyli pięć dni po zakończeniu wojny domowej, zastrzelony został ówczesny prezydent Abraham Lincoln (1809-1865). Nie wiadomo jednak, czy był on w stanie zapobiec konfliktom, które zaczęły pojawiać się po klęsce Konfederacji. Stanom południowym pozwolono natomiast na reorganizację, co w konsekwencji nie zostało przez nie wykorzystane do ustanowienia praw mających na celu ograniczenie swobód czarnoskórej ludności. Reprezentanci radykalnego odłamu Partii Republikańskiej, który zdobył przewagę w Kongresie, postanowili w odwecie narzucić Południu nowy program znany pod nazwą „rekonstrukcji kongresowej”.

Wspomniany wyżej program zakładał, iż władza cywilna i wojskowa będzie tymczasowo należeć do białych opowiadających się za rekonstrukcją oraz tych Murzynów, którzy właśnie zdobyli prawa obywatelskie. Niemniej wprowadzaniu rekonstrukcji towarzyszyła korupcja, a to z kolei doprowadziło do pogłębiania się uprzedzeń na tle rasowym. Chyba najbardziej dobitnym przykładem tychże uprzedzeń była działalność Ku-Klux-Klanu, czyli tajnej organizacji walczącej przeciwko równouprawnieniu czarnoskórych obywateli. W 1870 roku Południe odzyskało swobodę działania i w efekcie powróciło do Unii po tym, jak zaakceptowało równouprawnienia Murzynów, a także ich prawa do głosowania, chociaż wkrótce znaleziono tam sposoby, aby pomimo panującego prawa, znów ustanowić dominację białych.  

W tym samym czasie w Stanach Zjednoczonych rozpoczął się gospodarczy boom na niespotykaną dotychczas skalę. W ciągu kilkudziesięciu lat ogromne tereny kraju zostały zagospodarowane, tym samym przyczyniając się do błyskawicznego rozwoju rolnictwa oraz innych gałęzi przemysłu. Gigantyczne rzesze ludzi migrowały na Zachód, który do tej pory był uznawany za „dziki”. W ten sposób zaczęto ostatecznie wypierać z tych obszarów Indian i umieszczać ich w rezerwatach. W 1900 roku liczba ludności w USA wzrosła do siedemdziesięciu sześciu milionów. Bardzo szybko powstawały też nowe ogromne miasta, jak na przykład Chicago. W tym czasie dokonano również szeregu innowacji technicznych. Trzeba pamiętać, że to Amerykanie jako pierwsi zaczęli na dość szeroką skalę używać maszyn do pisania, telefonów, fonografów, samochodów czy nawet samolotów. W 1880 roku produkcja przemysłowa w Stanach Zjednoczonych była wyższa, aniżeli w jakimkolwiek innym kraju świata.

Trzej członkowie Ku Klux Klanu aresztowani
w 1871 roku za usiłowanie zabójstwa.
Zarówno władze stanowe, jak i federalne odegrały niezwykle ważną rolę w rozwoju kraju poprzez wspieranie budowy ogólnokrajowej sieci kolejowej oraz przyznawanie pionierom ziem leżących na zachodzie kraju. Proces ten odbywał się na mocy ustawy o osadnictwie, która weszła w życie w 1862 roku. Niemniej gospodarcza prosperita była w głównej mierze okresem rozwoju inicjatywy prywatnej. Czas ten był okresem magnatów przemysłowych, takich jak John Davison Rockefeller (1839-1937), Andrew Carnegie (1835-1919), czy też John Pierpont Morgan (1837-1913), jak również olbrzymich przedsiębiorstw, czego przykładem może być Standard Oil, która to firma zdominowała amerykański rynek paliw w dziedzinie produkcji, wydobycia i przetwórstwa ropy naftowej.

Przemysłowi magnaci oprócz tego, że byli niezwykle przedsiębiorczy, byli również zachłanni i chciwi. W związku z tym okres ich prosperity niekiedy określany jest erą nuworyszy, bądź też pozłacaną epoką, aby w ten sposób podkreślić niewybredne gusta nowych elit. Uprzemysłowieniu towarzyszyły bardzo często negatywne zjawiska, jak na przykład wyzysk, ubóstwo czy zakładanie slumsów, które potęgowane było szybką dynamiką zmian, problemami w ustanowieniu regulacji prawnych oraz rozszerzającą się korupcją na poszczególnych szczeblach władzy.

Pod koniec XIX wieku wśród niektórych grup społecznych dochodziło do coraz większego wzrostu niezadowolenia. W 1886 roku w strajkach uczestniczyło sześćset tysięcy robotników. Rozwój ruchu związkowego stopniowo prowadził do ukrócenia samowoli pracodawców, którzy celem stłumienia strajków byli gotowi do użycia najemnych oddziałów lub policji stanowej. Inną wyzyskiwaną powszechnie grupę stanowili imigranci, którzy masowo przybywali do Stanów Zjednoczonych. Po fali Niemców i Irlandczyków w latach 40. XIX wieku, w latach 80. do Ameryki napływać zaczęli także Żydzi, Włosi, jak również emigranci pochodzący ze Wschodniej Europy. Uciekali oni przed ubóstwem i prześladowaniami, dlatego też często spoglądali na Amerykę jak na ziemię obiecaną. Niemniej na początku zazwyczaj stanowili rezerwę taniej siły roboczej, często żyli i pracowali w warunkach gorszych, niż te, z powodu których opuścili Europę. Jednakże w dłuższej perspektywie czasu miliony obywateli – również imigrantów – zaczęły czerpać korzyści ze wzrostu gospodarczego, którego znakiem rozpoznawczym było pojawienie się na rynku pierwszego samochodu seryjnego produkowanego na masową skalę przez Ford Motor Company.

Zasadniczym celem reformatorów gospodarczego życia były spółki powiernicze, czyli tak zwane trusty, które sprawowały kontrolę nad całymi gałęziami przemysłu, często nadużywając swojej władzy. Niektóre reformy koncentrujące się na ograniczeniach władzy trustów odniosły właściwy skutek, a było to wyraźnie widoczne w czasie prezydentury Theodore’a Roosvelta (1858-1919) w latach 1901-1909. Prezydent prowadził bowiem kampanię zmierzającą właśnie w tym kierunku. W okresie rządów Theodore’a Roosvelta wzrosła również rola Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej. Zanim został prezydentem, odegrał istotną rolę w wojnie hiszpańsko-amerykańskiej w 1898 roku, która zapewniła Stanom Zjednoczonym dominującą pozycję na Kubie, a także kontrolę nad Filipinami, Guamem oraz Puerto Rico. Aneksja Hawajów miała miejsce w tym samym roku. Jednakże w państwie, gdzie od dziesięcioleci dominowała polityka odseparowania, narastała fala sprzeciwu wobec tego rodzaju polityki mocarstwowej, która przypominała europejski kolonializm. Dla przypomnienia dodam, że o wojnie hiszpańsko-amerykańskiej obszernie pisałam w tekście dotyczącym drugiego tomu dylogii Johna Jakesa pod wspólnym tytułem Gdzie jest mój dom? [klik].


Theodore Roosevelt z rodziną
Fotografia pochodzi z 1903 roku. 


Theodore Roosevelt twierdził, że Stany Zjednoczone mają obowiązek pilnować porządku na obszarze obydwu Ameryk. W 1905 roku prezydent interweniował w Santo Domingo, zaś jego następcy poszli w jego ślady i to samo zrobili w Meksyku, Nikaragui oraz na Haiti. Przykładem twardej polityki Theodore’a Roosevelta była kwestia Kanału Panamskiego. Gdy negocjacje z kolumbijskimi władzami znalazły się w martwym punkcie, wówczas sprowokował on bunt i powstanie państwa Panama, aż w końcu zawarł traktat z Panamą dotyczący wieczystej dzierżawy i światowego handlu. Dyplomatyczna działalność prezydenta uczyniła ze Stanów Zjednoczonych państwo liczące się na arenie międzynarodowej, niemniej Amerykanie nie byli chętni, aby mieszać się w konflikty europejskie. W związku z tym pozostali oni neutralni w momencie, gdy wybuchła Wielka Wojna. Dopiero w 1917 roku, kiedy Niemcy doprowadzili do zatopienia kilku amerykańskich okrętów, próbując w ten sposób odciąć Ententę (sojusz pomiędzy Wielką Brytanią, Francją i Rosją) od dostaw zza oceanu, Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny. Fakt ten przyczynił się do szybszego zakończenia konfliktu.

Z kolei prezydent Stanów Zjednoczonych – Woodrow Wilson (1856-1924) – naciskał, aby przyszły pokój pomiędzy narodami oparty był na samostanowieniu. Niemniej wiele z jego zamierzeń nie zostało zrealizowanych. Podobnie jak nie doszedł do skutku jego plan uczynienia Stanów Zjednoczonych aktywnym członkiem Ligii Narodów, gdyż Kongres nie ratyfikował jej statutu, natomiast Ameryka powróciła do polityki wyizolowania.

Powyżej nakreśliłam ogólny obraz Ameryki po zakończeniu wojny secesyjnej, ponieważ akcja trzeciego tomu – chyba najpopularniejszej – historii opisanej przez Johna Jakesa rozgrywa się właśnie w tym okresie, a dokładnie w latach 1865-1883. Na kartach książki wciąż spotykamy tych samych bohaterów pochodzących z rodzin Mainów i Hazardów co w poprzednich częściach, choć w nieco uszczuplonej obsadzie. Oczywiście pojawia się też kilka nowych postaci, a śmiertelny wróg nie śpi, lecz tylko czeka sposobnej chwili, aby móc zaatakować i przyprawić o ból i cierpienie w imię swych chorych przekonań i zemsty za coś, co tak naprawdę istnieje jedynie w jego zakażonym nienawiścią umyśle. Nie ma już niestety uwielbianego przez czytelników (i widzów również) Orry’ego Maina, lecz pozostała pogrążona w żałobie wdowa, która teraz musi zmagać się z trudnościami odbudowania majątku Mont Royal. Zmuszona jest też wciąż odpierać ataki rozwścieczonych białych, którzy nie potrafią zaakceptować, że czarnoskóry człowiek jest już takim samym obywatelem, jak każdy inny mieszkaniec Południa. Do gry wkracza więc Ku-Klux-Klan, który nie przebiera w środkach, aby tylko zastraszyć zwolenników zniesienia niewolnictwa, jak również samych wyzwoleńców. Z kolei w Pensylwanii nadal mieszka George Hazard z rodziną, gdzie dogląda swojej stalowni. Niemniej jakoś niespecjalnie cieszy się z zakończenia wojny. Jego umysł przepełniony jest niewytłumaczalnym lękiem o przyszłość. George czuje, że już niedługo stanie się coś złego. Czy ma rację? Czy faktycznie jego rodzinę dotknie tragedia? A może George’owi chodzi o coś więcej? Może spodziewa się kolejnego konfliktu zbrojnego?

Kawalerzyści pod dowództwem George'a Armstronga Custera (1839-1876)
atakują wioskę Czejenów
Bitwa znana jest pod nazwą Masakra nad Washita River i miała miejsce 27 listopada 1868 roku.
W masakrze udział bierze powieściowy Charles Main, który dokonuje nie tylko
rzezi Indian, ale także musi patrzeć, jak żołnierze bestialsko mordują jego ukochane konie.


Podczas gdy w poprzednich tomach (Północ i Południe oraz Miłość i wojna) głównymi bohaterami byli Orry i George, tak w przypadku Piekła i nieba jest to Charles Main – kuzyn tragicznie zmarłego Orry’ego. W czasie wojny Charles służył w oddziałach Konfederacji i był naprawdę doskonałym żołnierzem. Po wojnie jakoś nie potrafi się odnaleźć w nowej rzeczywistości i dlatego robi wszystko, aby wrócić do armii. Nie jest to jednak takie proste, ponieważ obecne wojsko wygląda zupełnie inaczej, niż było to jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy prowadzono walki na froncie. Charles jednak nie poddaje się. Wygląda na to, że miłość do armii jest silniejsza, aniżeli uczucie do kobiety, a nawet do własnego dziecka, które zupełnie nieoczekiwanie pojawiło się w jego życiu. Niestety, mężczyzna przeżył także osobistą tragedię, z którą trudno jest mu się pogodzić. Dręczą go również wyrzuty sumienia. Wścieka się, że wojna sprawiła, iż nie mógł normalnie ułożyć sobie życia. Ale czy byłby do tego zdolny, skoro wojsko to dla niego coś znacznie więcej, niż tylko wykonywany zawód żołnierza? Może tak naprawdę nigdy nie byłby w stanie założyć rodziny i osiedlić się w jednym miejscu u boku ukochanej kobiety?

Teraz Charles Main musi zmierzyć się z nową rzeczywistością. Musi zacisnąć zęby i stać się odpornym na docinki i szyderstwa ze strony swoich kompanów, którzy podczas wojny służyli po tej drugiej stronie. W końcu na skutek rozmaitych zbiegów okoliczności Charles postanawia zemścić się na Indianach, którzy zamordowali mu przyjaciół. Czy faktycznie uda mu się tego dokonać? Czy zemsta to dobre rozwiązanie? Czy przypadkiem nie przelano już zbyt dużo krwi podczas wojny, aby dodawać jeszcze kolejne jej strumienie? Poza tym Charles nie może stracić czujności, bo wróg, który również i jego sobie upatrzył za cel, jest coraz bliżej. Oczywiście wszystko to dzieje się w okresie, kiedy Stany Zjednoczone muszą odbudować się po stratach poniesionych podczas wojny. Tak więc gdzieś w tle nadal słychać echa polityki na najwyższym szczeblu.

Wydawnictwo:
KRAJOWA AGENCJA WYDAWNICZA
Katowice 1992
Tytuł oryginału: Heaven and Hell
Przekład: Zbigniew Białas
Tom II
Hazardowie i Mainowie posiadają wspólnego wroga, który depcze im po piętach, planując okrutną zemstę. Ale to nie wszystko. Oni mają również wewnętrznych nieprzyjaciół, którzy pochodzą z ich własnych rodzin i nie zapomnieli krzywd, które rzekomo im niegdyś wyrządzono. Jedną z takich osób jest Ashton Main, która praktycznie żyje tylko po to, aby któregoś dnia wrócić do Mont Royal i wyrównać rachunki z bratem. A jeśli nie da się z bratem, to przynajmniej z tymi, którzy jeszcze pozostali przy życiu. Ashton zniknęła na dość długi czas bez wieści, lecz nie zapomniała i przyjdzie taki moment, kiedy z hukiem da o sobie znać. Czy zatem wdowa po Orrym będzie w stanie odeprzeć ataki szwagierki? Czy Madeline Main znajdzie w sobie tyle siły, aby stawić czoło przeszłości? Czy będzie mieć obok siebie dobrych ludzi, którzy jej pomogą w potrzebie? Czy zdoła obronić ukochany Mont Royal, a tym samym pamięć o Orrym, do którego niemalże co dnia pisze listy w formie pamiętnika, relacjonując zmarłemu to, co dzieje się w jej życiu?

Jak pamiętamy z poprzednich części bardzo wyrazistą postacią była także siostra George’a Hazarda – Virgilia. Swego czasu przysporzyła rodzinie poważnych problemów, stając się zagorzałą abolicjonistką. Dla zasady zadawała się z czarnoskórymi mężczyznami, aby tym samym udowodnić swoją rację nie tylko samej sobie, ale przede wszystkim członkom swojej rodziny i lokalnemu społeczeństwu. Nie baczyła na ludzkie komentarze, ani na to, że zachowuje się wbrew przyjętym konwenansom. Ona – podobnie jak Ashton Main – zniknęła z pola widzenia rodziny na dość długi czas, choć czytelnik mógł ją obserwować podczas wojny, kiedy pracowała jako pielęgniarka i dopuszczała się okrutnych czynów na znienawidzonym wrogu z Południa. Teraz Virgilia powraca. Niemniej nie jest to już ta sama kobieta, którą poznaliśmy w pierwszym tomie, a potem utwierdzała nas w negatywnej ocenie swojej osoby. Tym razem siostra George’a, Stanleya i Billy’ego jest już zupełnie inną kobietą, która doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jakich przewinień się dopuściła i jak bardzo skrzywdziła tych, którzy mimo wszystko ją kochali.

Piekło i niebo to doskonałe zakończenie trylogii. Jako jedyna część tej historii, powieść nie trafiła na srebrny ekran. Rozwiązaniu ulegają problemy, które wydawały się być dla bohaterów nie do przeskoczenia. W końcu każda z tych postaci odnajduje spokój, a ci, którzy zawinili ponoszą zasłużoną karę. Oczywiście do samego końca nikt nie zapomina o Orrym Mainie. Jego duch wciąż unosi się nad obydwiema rodzinami i łączy je ze sobą w bardzo szczególny sposób. Po swoich burzliwych wyczynach Charles Main także ostatecznie odnajduje spokój u boku ukochanej kobiety. Teraz jest już gotowy rozpocząć nowe życie. Po latach historia zatacza kolejne koło, zaś najmłodsze pokolenie Hazardów i Mainów staje przed tymi samymi wyborami, przed którymi niegdyś stanęli młodzi Orry i George, a potem Charles i Billy.










czwartek, 29 października 2015

John Jakes – „Gdzie jest mój dom?” # 2













Wydawnictwo: EM
Warszawa 1996
Tytuł oryginału: Homeland
Przekład: Maria & Cezary Frąc




Wojna amerykańsko-hiszpańska, która wybuchła w 1898 roku stała się przyczyną zakończenia panowania hiszpańskiego imperium kolonialnego na zachodniej półkuli. Wojna wzmocniła także pozycję Stanów Zjednoczonych na Pacyfiku jako mocarstwa. Zwycięstowo Amerykanów wygenerowało traktat pokojowy, na mocy którego Hiszpania została zmuszona do zrzeczenia się roszczeń wobec Kuby i do przekazania Stanom Zjednoczonym suwerenności Guamu, Peurto Rico i Filipin. W wyniku tego konfliktu Stany Zjednoczone anektowały również niezależne Hawaje. Tak więc, wojna sprawiła, że USA ustanowiły swoją dominację w regionie Karibów i zaczęły realizować swe strategiczne i ekonomiczne interesy w Azji.

Wojna została także porzedzona trzema latami walk prowadzonych przez kubańskich rewolucjonistów celem uzyskania niezależności od hiszpańskiego panowania kolonialnego. W latach 1895-1898 gwałtowne konflikty na Kubie przyciągnęły Amerykanów ze względu na brak stabilności gospodarczej i politycznej, która miała miejsce w regionie położonym zbyt blisko Stanów Zjednoczonych. Bardzo długo trwał również proces USA dotyczący uwalniania zachodniej części świata od wpływów europejskich mocarstw kolonialnych oraz amerykańskiego oburzenia na stosowanie brutalnej taktyki, której sprzymierzeńcami byli kubańscy rewolucjoniści. Na początku 1898 roku napięcie pomiędzy USA a Hiszpanią trawjące od wielu miesięcy osiągnęło punkt kulminacyjny. Po tym, jak 15 lutego 1898 roku w porcie w Hawanie w tajemniczych okolicznościach eksplodował i zatonął amerykański pancernik Maine, militarna interwencja Stanów Zjednoczonych na Kubie była już przesądzona.

William McKinley
25. prezydent Stanów Zjednoczonych
W dniu 11 kwietnia 1898 roku prezydent William McKinley (1843-1901) poprosił Kongres o pozwolenie na interwencję zbrojną na Kubie, której celem miało być zakończenie walk pomiędzy rebeliantami a siłami hiszpańskimi oraz ustanowienie „stabilnego rządu”, który „utrzymałby porządek” i zapewnił „ciszę i spokój oraz bezpieczeństwo” kubańskich i amerykańskich obywateli mieszkających na wyspie. Tak więc w dniu 20 kwietnia Kongres Stanów Zjednoczonych uchwalił wspólną rezolucję, w której uznano niepodległość Kuby i zażądano, aby rząd hiszpański oddał Amerykanom kontrolę nad wyspą. Stany Zjednoczone miały z kolei obiecać, że zaniechają aneksji Kuby, zaś prezydent William McKinley został upoważniony do wykorzystania wszelkich środków militarnych, jakie będzie uważał za konieczne, aby zagwarantować niepodległość Kuby.

Hiszpański rząd odrzucił jednak ultimatum Stanów Zjednoczonych i natychmiast zerwał stosunki dyplomatyczne z USA. Odpowiedzią Williama McKinleya było wprowadzenie blokady morskiej z Kubą. Stało się to w dniu 22 kwietnia. Następnego dnia opublikowano informację o potrzebie wojskowej rekrutacji stu dwudziestu pięciu tysięcy ochotników. W tym samym dniu Hiszpania wypowiedziała wojnę Stanom Zjednoczonym, zaś 25 kwietnia Kongres USA przegłosował przystąpienie do wojny z Hiszpanią.

Przyszły sekretarz stanu USA John Milton Hay (1838-1905) określił konflikt jako „wspaniałą małą wojnę”. Pierwsza bitwa została stoczona w dniu 1 maja w Manila Bay, gdzie azjatycki szwadron komandora George’a Deweya (1837-1917) pokonał hiszpańskie siły zbrojne broniące Filipin. Z kolei w dniu 10 czerwca wojska amerykańskie wylądowały w Zatoce Guantanamo na Kubie, natomiast 22 i 24 czerwca dodatkowe siły znalazły się w pobliżu portowego miasta Santiago. Po tym, jak odizolowano i pokonano wojskowe garnizony hiszpańskie na Kubie, marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych zniszczyła 3 lipca hiszpański szwadron, probując uciec przed amerykańską blokadą morską w Santiago.


Atak Amerykanów na wzgórze San Juan 
autor: Frederic Sackrider Remington (1861-1909)

W dniu 26 lipca z rozkazu rządu hiszpańskiego, francuski ambasador w Waszyngtonie – Jules Cambon (1845-1935) udał się do biura administracji Williama McKinleya, aby omówić warunki zawarcia pokoju. Ostatecznie dokument dotyczący zawieszenia broni został podpisany 12 sierpnia. Cztery miesiące poźniej nastąpiło oficjalne zakończenie wojny. Z kolei 10 grudnia 1898 roku rządy hiszpański i amerykański podpisały Traktat Paryski. Oprócz zapewnienia niepodległości Kubie, traktat ten wymuszał na Hiszpanii również oddanie USA wysp Guam na Oceanie Spokojnym i Peurto Rico w Antylach. Hiszpania zgodziła się także sprzedać Stanom Zjednoczonym Filipiny za cenę dwudziestu milionów dolarów. Senat USA ratyfikował traktat w dniu 6 lutego 1899 roku, zaś fakt, iż dokument nabył mocy prawnej zależał tylko od jednego głosu, który przeważył szalę zwycięstwa na stronę Stanów Zjednoczonych.

Administracja Williama McKinleya użyła wojny również jako pretekstu do dokonania aneksji niezależnego stanu, jakim były Hawaje. W 1893 roku grupa hawajskich plantatorów i biznesmenów stojących na czele puczu wymierzonego przeciwko królowej Lydi Liliuokalani (1838-1917) ustanowiła nowy rząd. Natychmiast też zaproponowano Stanom Zjednoczonym aneksję Hawajów, lecz ówczesny prezydent Grover Cleveland (1837-1908) odrzucił tę propozycję. Niemniej, w 1898 roku prezydent William McKinley i amerykańska opinia publiczna stali się bardziej życzliwi wobec odrzuconej wcześniej aneksji. Zwolennicy przyłączenia Hawajów do USA wysuwali argument, iż Hawaje posiadają kluczowe znaczenie dla gospodarki Stanów Zjednoczonych i będą służyć USA jako strategiczna baza, która może chronić amerykańskie interesy w Azji. W dodatku twierdzono też, że są również inne państwa, które chętnie przyjmą Hawaje, jeśli USA nadal nie będą zgadzać się na zaproponowany wariant. Ostatecznie w dniu 12 sierpnia 1898 roku na życzenie Williama McKinleya Kongres przegłosował rezolucję, na mocy której Hawaje stały się częścią terytorium Stanów Zjednoczonych.


Bitwa w Zatoce Manilskiej 
W lewym dolnym rogu widać okręt dowodzony przez komandora George'a Deweya.


Zanim jednak wraz z naszym głównym bohaterem udamy się na pole bitwy i jego oczami będziemy mogli zobaczyć w wyobraźni makabryczne obrazy rzezi żołnierzy zarówno hiszpańskich, jak i amerykańskich, minie trzy lata. Kończąc czytanie pierwszego tomu czytelnik pozostawił niemieckiego imigranta Paula Crowna w dość niekomfortowej dla niego sytuacji. Jak dowiedzieliśmy się z fabuły pierwszej części dylogii, Paul przybył do Ameryki jako czternastoletni zabiedzony chłopiec z głową pełną marzeń, które tak naprawdę mogą się nigdy nie spełnić. Przypomnijmy, że dachu nad głową udzielił mu bogaty stryj, któremu Paul winien był posłuszeństwo. Czy faktycznie tak się stało? Czy młody bratanek Josepha Crowna potrafił okazać wdzięczność za pomoc, której mu udzielono?

W roku 1895, kiedy rozpoczyna się akcja drugiego tomu dylogii, Paul Crown nie jest już wcale takim zagubionym i zabiedzonym nastolatkiem, jakim był w momencie postawienia po raz pierwszy swojej stopy na amerykańskiej ziemi. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Paul poznał już ciężką pracę, zobaczył też, w jaki sposób traktowani są robotnicy w fabryce piwa, i choć do nauki nadal nie ma głowy, to jednak sporo rozumie z otaczającego go świata. Pomimo że w Niemczech niektóre rzeczy wyglądały zupełnie inaczej, nie zmienia to faktu, iż Paul bardzo szybko potrafił przystosować się do nowych realiów. Co chyba najważniejsze, jego angielski jest coraz lepszy, a to z kolei sprawia, że chłopak jest w stanie zyskiwać nowych przyjaciół, którzy nie zawsze mają na niego dobry wpływ. Generalnie Paul jest rozsądnym młodzieńcem, lecz wpływ innych oraz potrzeba bycia akceptowanym w nowym środowisku sprawiają, że jego decyzje nie zawsze idą w parze ze zdaniem stryja.

Młody amerykański pisarz
Stephen Crane jest jednym 
z bohaterów książki.
Zdjęcie zostało zrobione w marcu
1896 roku.
Podczas rejsu do Stanów Zjednoczonych, Paul Crown, który wtedy był jeszcze Paulim Kronerem, odkrył w sobie pragnienie zajmowania się w przyszłości fotografią. W okresie, kiedy rozgrywa się akcja powieści, coraz większą popularność zaczynały zdobywać aparaty fotograficzne firmy Kodak, więc wcale nie dziwi fascynacja Paula tą dziedziną sztuki. Nie wiadomo tylko, czy Paul zdoła znaleźć kogoś, kto będzie w stanie nauczyć go robienia przynajmniej niezłych zdjęć, jeśli nie doskonałych. A jeśli już tak się stanie to, jak długo Paul będzie mógł utrzymać się z tej profesji?

Jak już wspomniałam wyżej, Paul Crown nie zawsze podejmuje decyzje, które mogą podobać się jego nowej rodzinie, a szczególnie srogiemu stryjowi. Joseph Crown od pewnego czasu nie potrafi dogadać się ze swoim biologicznym synem, zaś konflikt ten jest na tyle poważny, że naprawdę nie potrzeba mu dodatkowych zmartwień. Niestety, dzieje się zupełnie inaczej, natomiast przyjaźń, która nawiązała się pomiędzy Paulem a Josephem Juniorem jest na tyle silna, że Paul za nic nie może utracić zaufania, jakim obdarzył go starszy kuzyn. Ostatecznie to właśnie ta przyjaźń i opowiedzenie się po niewłaściwej stronie sprawią, iż nasz główny bohater zostanie wyrzucony przez stryja z domu. Tak więc za jednym pociągnięciem chłopak straci nie tylko bezpieczny dach nad głową i rodzinę, ale też pracę, z której do tej pory się utrzymywał. Otóż Paul pracował bardzo ciężko w browarni Josepha Crowna. Od tej chwili jednak będzie musiał radzić sobie sam. W dodatku chłopak cierpi także z powodu niespełnionej miłości. Okazało się bowiem, że jest zbyt biedny, aby móc ubiegać się o rękę swojej wybranki, w której żyłach płynie arystokratyczna krew. Jak zatem poradzi sobie młody Crown bez środków do życia i wsparcia rodziny, której ufał? Czy jego znajomość Chicago jest na tyle dobra, aby mógł bez obaw poruszać się po mieście, które wcale nie jest takie bezpieczne, jak mogłoby się pozornie wydawać? Czy w końcu spotka kogoś, kto będzie mu przychylny i otworzy przed nim kolejne drzwi, za którymi będzie już tylko lepiej? Czy uda mu się jeszcze kiedyś połączyć z rodziną i uzyskać jej przebaczenie? I wreszcie czy Paul Crown odnajdzie miejsce, które śmiało będzie mógł nazwać SWOIM DOMEM?

Pierwszy kinetoskop skonstruowany
przez Thomasa Edisona
Poznając kolejne etapy życia Paula Crowna czytelnik wraz z bohaterem doświadcza rozmaitych emocji. John Jakes poprowadził fabułę swojej książki w taki sposób, aby pokazać nam nawet najdrobniejszy szczegół dotyczący ludzi żyjących w Ameryce pod koniec XIX wieku. Towarzysząc poszczególnym bohaterom wkraczamy u ich boku w wiek XX, który przynosi olbrzymie zmiany. W latach, kiedy żyje Paul Crown zaczyna raczkować kinematografia. Ludzie zafascynowani są „ruchomymi obrazami”, które stopniowo stają się doskonałym źródłem zarobkowania, ale też i oszustwa. W związku z tym jednym z bohaterów jest Thomas Alva Edison (1847-1931), który w 1886 roku po udoskonaleniu żarówki, zdołał przekonać znanego finansistę Johna Pierponta Morgana (1837-1913) oraz niezwykle bogatą rodzinę Vanderbiltów do założenia przedsiębiorstwa o nazwie Edison Electric Light Company, które w 1911 roku połączono z kilkunastoma firmami funkcjonującymi w branży elektrycznej. W ten sposób stworzono największą obecnie na świecie spółkę kapitałową General Electric. Przedsiębiorstwo Edison Electric Light Company zbudowało pierwszą na świecie elektrownię oraz pierwszy elektryczny miejski system oświetleniowy.

Z kolei jeśli chodzi o początki kinematografii, w której Thomas Edison miał swój poważny udział, to należy wspomnieć o jego firmie Edison Manufacturing Company, która została założona przez niego w 1889 roku. Produkowano w niej akumulatory i inne maszyny, jednak najbardziej przedsiębiorstwo Edisona zasłynęło z wynalezienia kinetoskopu, czyli urządzenia służącego do wyświetlania ruchomych obrazów. Kinetoskop Thomas Edison wynalazł w 1891 roku. Było to urządzenie przeznaczone tylko dla jednego widza i działało na zasadzie fotoplastykonu.


Pierwszy film Thomasa Edisona zatytułowany Kichnięcie Freda Otta
(z ang. Fred Ott's sneeze).
Film został nakręcony przy pomocy kamery wynalezionej w 1891 roku przez szkockiego
wynalazcę Williama K. Dicksona (1860-1935). 


Inną postacią historyczną, a także literacką, która pojawia się na kartach drugiego tomu dylogii jest amerykański pisarz Stephen Crane (1871-1900), który zasłynął przede wszystkim z powieści zatytułowanej The Red Badge of Courage opowiadającej o wojnie secesyjnej. John Jakes przedstawia Stephena Crane’a w dość oryginalny sposób. Bohater jest niezwykle bezpośredni w opiniach, nie stroni od alkoholu i kobiet, lecz z drugiej strony potrafi też być dobrym przyjacielem troszczącym się los tych, z którymi zetknęło go życie. Obok pisarza i wynalazcy na kartach powieści pojawia się także przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych Theodore Roosevelt (1858-1919), który jest mężczyzną zaprawionym w boju i każdy widzi, jak bardzo jest ambitny, co oczywiście wróży mu doskonałą karierę polityczną. 

Gdzie jest mój dom? to powieść wielowątkowa, w której Autor skupia się zarówno na sprawach politycznych, jak i na zwykłych ludzkich rozterkach. Każdy z bohaterów musi zmagać się ze swoim własnym przeznaczeniem. Kontynuację dylogii, która w Polsce ukazała się w dwóch tomach, natomiast w Stanach Zjednoczonych jest to opowieść jednotomowa, stanowi książka Amerykańskie marzenia, gdzie główną bohaterką jest córka Josepha Crowna – dwudziestosześcioletnia Fritzi Crown. W powieści Gdzie jest mój dom? Fritzi jest nastolatką, lecz już na tym etapie czytelnik widzi, jak bardzo dziewczynka marzy o zostaniu sławną aktorką. Niestety, wykonywanie tego zawodu nie jest dobrze widziane ani przez członków rodziny Crownów, ani tym bardziej przez ówczesne amerykańskie społeczeństwo. Tak więc o tym, czy Fritzi spełniła swoje wielkie marzenie dowiemy się z kontynuacji, o której mam nadzieję napisać już wkrótce. Natomiast na chwilę obecną polecam sagę rodzinną Gdzie jest mój dom?, która zawiera w sobie wszystko to, co powinna mieć doskonała rodzinna opowieść.


O pierwszym tomie dylogii pisałam tutaj. 








czwartek, 22 października 2015

John Jakes – „Gdzie jest mój dom?” # 1












Wydawnictwo: EM
Warszawa 1996
Tytuł oryginału: Homeland
Przekład: Maria & Cezary Frąc



W latach 1815-1915 do Stanów Zjednoczonych przybyło około trzydziestu milionów Europejczyków. Dla wielu z nich była to niezwykle długa i wyczerpująca podróż. W XIX i na początku XX wieku samo dostanie się do portu i wejście na pokład statku oznaczało dni, a nawet tygodnie pieszej podróży, wyprawy statkiem lub konnym powozem. Ponieważ w dobie podróży morskich rzadkością były wyprawy zaplanowane w najdrobniejszym detalu, imigranci bardzo często musieli czekać w porcie przez kilka dni bądź tygodni, zanim mogli wejść na pokład statku i odpłynąć do wymarzonego kraju, którym w tamtym okresie były właśnie Stany Zjednoczone.

W północnej części Europy najwięcej imigrantów odpływało z niemieckich i holenderskich portów w takich miastach, jak Amsterdam czy Brema. Później, gdy nasiliła się imigracja ze środkowej i wschodniej części Europy, ludzie ci bardzo często zmuszeni byli podróżować w dół Dunaju do portów Morza Czarnego, jak Konstanca w Rumunii czy bułgarska Warna. Stamtąd na pokładach statków płynęli do miejsca przeznaczenia tygodniami, a czasami nawet miesiącami, starając się stawić czoło kaprysom nieprzewidywalnej pogody.

W połowie XIX wieku w Europie coraz bardziej popularne stawały się wyprawy koleją, co sprawiało, że czas podróży do poszczególnych portów ulegał skróceniu. Natomiast wprowadzenie parowców redukowało czas podróży do miejsca przeznaczenia z tygodni do dni, gdyż były to środki transportu, które mogły rozwijać sporą prędkość. Statki stawały się także coraz większe, co z kolei umożliwiało zabranie na pokład większej liczby ludzi, niż było to możliwe jeszcze do niedawna. Tak więc teraz można było wyruszyć w morską podróż z ponad tysiącem imigrantów na pokładzie, którzy zajmowali kabiny w najtańszej klasie.

Z wyjątkiem państw, z których nie wolno było wyjeżdżać albo tych, gdzie te wyjazdy były dość mocno ograniczone, jak na przykład w Imperium Rosyjskim, pod koniec XIX wieku nawet podróż z jakiejś zapadłej europejskiej wsi do Stanów Zjednoczonych nie była niemożliwa. Potencjalny imigrant musiał najpierw skontaktować się z agentem firmy przewozowej, którym bardzo często był miejscowy duchowny lub nauczyciel. Z kolei taki agent informował główne biuro znajdujące się w porcie o tym, że ewentualny imigrant pragnie opuścić swój rodzinny kraj. Potem ów agent otrzymywał informację dotyczącą daty wypłynięcia statku oraz dostawał do ręki bilety, które przekazywał imigrantowi wsiadającemu do pociągu jadącego do danego miasta portowego. Jeśli takim portem była na przykład Brema, wówczas imigranci mogli niemalże bezpośrednio z pociągu udać się na statek, ponieważ miasto posiadało tory kolejowe prowadzące prosto do doków.


Niemieccy imigranci przybywający do Stanów Zjednoczonych z Hamburga
w drugiej połowie XIX wieku.
Po raz pierwszy rysunek opublikowano w Harper's Weekly  (Nowy Jork)
w dniu 7 listopada 1874 roku.
źródło


W latach 1882-1917 rząd Stanów Zjednoczonych wprowadził przepisy regulujące problem imigracji. Na przykład w 1891 roku Kongres zabronił wstępu na teren USA wszystkim tym „cierpiącym na odrażające czy niebezpieczne choroby zakaźne” i tym „skazanym za brzydkie wykroczenia o charakterze moralnym”, do których zaliczano anarchistów i poligamistów. W konsekwencji załoga parowców stawała się coraz ostrożniejsza, jeśli chodzi o zabieranie na pokład ludzi o niewiadomej reputacji. Imigranci musieli przed wyjazdem okazać swoje dokumenty, które były dokładnie sprawdzane. Podobnie rzecz miała się również z ich stanem zdrowia, który przed wypłynięciem był gruntownie kontrolowany. Czasami imigranci zmuszeni byli spędzić kilka dni, oczekując w napięciu na wejście na pokład statku, gdzie mieli przebywać przez jakiś czas i być karmieni przez firmę, do której należał dany parowiec.

Josef Emanuel Kroner był jednym z tych, którzy w drugiej połowie XIX wieku wyemigrowali ze swojej europejskiej ojczyzny do Stanów Zjednoczonych. Jako bardzo młody chłopak chciał zakosztować lepszego życia, co oczywiście nie dziwi. W dodatku w jego rodzinnym kraju – Niemczech – warunki bytowe nie należały do najlepszych. Decyzja Josefa o wyjeździe była też poniekąd podyktowana sytuacją polityczną, która była konsekwencją Wiosny Ludów mającej miejsce w latach 1848-1849. Dotknęła ona bowiem całą Europę. Przybywając do Stanów Zjednoczonych Josef musiał dostosować się do nowych realiów, więc przede wszystkim zmienił nazwisko na Joseph Emanuel Crown. Ponieważ początki jego pobytu w nowym kraju przypadły na lata wojny secesyjnej, mężczyzna bez wahania zaciągnął się do armii i narażał zdrowie i życie dla kraju, który praktycznie był mu obcy. Potem poznał pewną piękną dziewczynę, której rodzina również przybyła do Stanów Zjednoczonych z Niemiec. Ożenił się z nią i spłodził troje dzieci.

Skoro Joseph zdecydował się na założenie rodziny musiał pomyśleć też, w jaki sposób mógłby tę rodzinę utrzymać. W tym miejscu odejdźmy jednak na chwilę od osoby Josepha i skupmy się na produkcji piwa, które w Ameryce w tamtym okresie było niezwykle popularnym napojem alkoholowym. Otóż rdzenni Amerykanie wyrabiali piwo na bazie kukurydzy jeszcze na długo zanim w kraju ogłoszono prohibicję, która trwała od 1919 do 1933 roku. Pomimo że w XVII oraz XVIII wieku większość piwa była warzona w domach, to tak naprawdę raczkujący przemysł zaczął rozwijać się już od 1612 roku, kiedy to powstała pierwsza znana browarnia na Nowym Amsterdamie, czyli na dzisiejszym Manhattanie. Nowoczesna epoka amerykańskiego piwa rozpoczęła się natomiast dopiero w XIX wieku. W 1810 roku w Ameryce działało tylko sto trzydzieści dwie browarnie, zaś spożycie piwa na jedną osobę wynosiło mniej niż galon, czyli niecałe cztery litry. Do końca 1873 roku w kraju było już cztery tysiące trzydzieści jeden browarni, a warzone piwo posiadało naprawdę wysoką jakość. Z kolei w 1914 roku konsumpcja na jedną osobę wzrosła do dwudziestu galonów, czyli do około dwudziestu jeden i pół litra. Potem nastała wspomniana wyżej prohibicja. Jakość amerykańskiego piwa zmieniła się jeszcze przed prohibicją. Kiedy niemieccy imigranci zaczęli nagminnie przybywać do Stanów Zjednoczonych w połowie XIX wieku, przywieźli ze sobą chęć produkcji piwa, przepis na jego warzenie, jak również wiedzę na temat zaopatrzenia w nie społeczeństwa. Ale do końca XIX wieku ludzie pijący piwo pokazali, iż preferują trunek lżejszy w smaku, niż ten który produkowano na bazie kukurydzy czy ryżu. Poza tym konsolidacja dużych browarni rozpoczęła proces eliminowania z rynku małych przedsiębiorstw bez względu na to, jak dobrze one pracowały. W 1918 roku w Ameryce tylko czwarta część browarów nadal funkcjonowała, a były to te, które wytwarzały piwo od czterdziestu pięciu lat.


Zdjęcie przedstawia Best Brewing Company (Najlepszą Browarnię) mieszczącą się przy
Virginia Street w Milwaukee w stanie Wisconsin.
Zdjęcie datowane jest na około 1885 rok.


Wróćmy zatem do Josepha Crowna. Otóż szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że Joe stał się najbardziej znanym producentem piwa w kraju. A jeśli nie w kraju, to na pewno w Chicago, gdzie ostatecznie osiedlił się wraz z bliskimi. Jego młoda żona jakoś niespecjalnie była zachwycona firmą, którą założył małżonek, ponieważ od samego początku twierdziła, że alkohol jedynie doprowadza ludzi do szaleństwa i sprawia, że pod jego wpływem dokonują nieprzemyślanych czynów, których konsekwencje są wielokrotnie tragiczne. Niemniej, w końcu zmuszona była pogodzić się z browarnictwem swojego męża, gdyż ten wcale nie myślał ustąpić. I tak oto Crownowie żyli sobie przez lata w Chicago na Machigan Avenue, ciesząc się szacunkiem innych. Przedsiębiorstwo rozrastało się z roku na rok, a oni stawali się coraz bogatsi.

Tymczasem gdzieś w ubogiej dzielnicy Berlina pod opieką ciotki o wątpliwej reputacji moralnej dorastał bratanek Josepha Emanuela Crowna – Pauli Kroner. Śmiało można było o nim powiedzieć, że wychowuje go ulica. Chłopak od najwcześniejszych lat życia marzył o podróżach, które odbędzie, kiedy dorośnie i gdy będzie miał na tyle dużo pieniędzy, aby móc wreszcie wyruszyć w świat. Na razie chłopak zbiera jedynie widokówki rozmaitych miejsc, mając nadzieję, że któregoś dnia stanie w nich jego noga. Nędzny ubiór Pauliego już na pierwszy rzut oka pokazywał, że chłopca należy unikać i przeganiać z miejsc, które zarezerwowane są jedynie dla ludzi pochodzących z wyższych sfer społecznych. W Berlinie Pauli przyjaźni się z pewnym chłopcem, który jest nieznacznie upośledzony umysłowo. Już na tym etapie, czyli pod koniec XIX wieku, widać dokładnie, w jaki sposób Niemcy traktują ludzi niepełnosprawnych. Otóż przyjaciel młodego Kronera nie może uczęszczać do normalnej szkoły, lecz zostaje oddelegowany do placówki, która przypomina getto dla niepełnosprawnych. Za kilkadziesiąt lat Niemcy pokażą na co ich stać w stosunku do słabszych i bezbronnych. Na razie kwestia ta dotyczy jedynie ich własnej nacji, ale kiedy wybuchnie druga wojna światowa, sprawa przybierze znacznie szerszy obrót. Nasi bohaterowie na razie jeszcze nic o tym nie wiedzą, choć nie podoba im się cała ta niemiecka polityka wobec słabszych. Tak więc w końcu przychodzi dzień, kiedy Pauli musi pożegnać się ze swoim przyjacielem, bo od tej chwili nie będzie mógł go odwiedzać. Sam już dawno porzucił szkołę, ponieważ nie tylko nigdy nie miał głowy do nauki, ale też nie podobało mu się wiele rzeczy, do których zmuszano go w tejże placówce edukacyjnej.

Odsłonięcie Statuy Wolności (1886)
autor: Edward Moran (1829-1910)
To ten widok wciąż nawiedzał Pauliego w snach
zanim przypłynął do Ameryki.
Pauli Kroner ma czternaście lat i aby przeżyć musi pracować, jak każdy dorosły człowiek. W dodatku ciotka Lotte coraz bardziej zapada na zdrowiu, więc zapewne już niedługo nie będzie mogła przyjmować mężczyzn w swoim pokoju i fundować bratankowi seansów erotycznych. Kiedy Lotte czuje, że jej koniec jest już bliski, przypomina sobie o bracie, który dawno temu wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Pisze zatem list do Josefa, aby ten zaopiekował się Paulim, kiedy chłopiec przypłynie do Ameryki. Ku radości Lotte, brat odpowiada na list pozytywnie. Nie pozostaje zatem nic innego, jak tylko wyprawić chłopaka za ocean i życzyć mu powodzenia. I tak oto po serii przygotowań do podróży, Pauli Kroner wchodzi na pokład statku płynącego do Stanów Zjednoczonych, aby tam rozpocząć nowe życie, o jakim już od dawna marzył. On wciąż wierzy, że jego przeznaczeniem jest zwiedzanie świata. Czy zatem nasz nastoletni bohater znajdzie szczęście w nowej ojczyźnie? Czy w domu swojego srogiego i bogatego stryja uda mu się zostać tym, kim pragnie? Jak ułożą się jego relacje z rodziną, której nigdy nie widział na oczy? Czy będzie potrafił zaaklimatyzować się w nowym środowisku, nie znając angielskiego?

Powieść Gdzie jest mój dom? składa się z dwóch części o tym samym tytule. Zastanawiałam się czy nie napisać o obydwu tomach jednocześnie, ale ostatecznie doszłam do wniosku, że obydwie książki są tak obszerne, iż mój wpis byłby bardzo długi. Akcja powieści rozpoczyna się w 1891 roku w Berlinie. To właśnie tam poznajemy naszego głównego bohatera, którym jest czternastoletni Pauli Kroner, zaś nie jego stryj Josef, jak mogłoby się pozornie wydawać. Wraz z chłopcem czytelnik przebywa ryzykowną podróż statkiem, a potem ląduje w obcym kraju i znów obawia się o dalszy los bohatera. Tam jest naprawdę niebezpiecznie. Kiedy Pauli odnajduje dom stryja może wydawać się, iż teraz już nic złego go nie spotka. Czyżby? Pamiętajmy, że pod koniec XIX wieku w Ameryce coraz częściej do głosu dochodzili socjaliści, którzy występowali przeciwko przedsiębiorcom-kapitalistom. Joseph Crown przecież takim właśnie kapitalistą jest, więc każdego dnia narażony jest na bunt ze strony swoich pracowników. Czy przypadkiem Pauli, który zdążył już zmienić nazwisko na Paul Crown, nie przyłączy się do tego nowego ruchu? Czy będzie w stanie wystąpić przeciwko stryjowi, który przyjął go pod swój dach i zapewnił bezpieczeństwo? Po której stronie stanie, kiedy przyjdzie czas dokonania wyboru? A co z jego szkołą? Czy będzie kontynuował naukę, którą przerwał, mieszkając w Niemczech? A może za wszelką cenę będzie dążył do spełnienia marzenia o fotografowaniu?

W chwili, gdy sięgnęłam po trylogię Północ i Południe postanowiłam sobie, że przeczytam każdą książkę, która wyszła spod pióra Johna Jakesa. Choć przede mną jest jeszcze trzeci tom trylogii, to jednak nie chciałam zbyt długo czekać na czytanie innych książek tego Autora. Podobnie jak w przypadku opowieści o rodzinach Mainów i Hazardów, tutaj również John Jakes mnie nie zawiódł. Oczywiście książka nie jest nowością, ale przecież ja rzadko czytam powieści, które dopiero co wyszły od wydawców. Gdzie jest mój dom? to kolejna saga rodzinna w wykonaniu tego Autora. Akcja powieści rozgrywa się w latach, kiedy w Stanach Zjednoczonych wcale nie było tak dobrze, jak mogłoby się wydawać. Pomimo że od zakończenia wojny secesyjnej minęło już trzydzieści lat, to jednak jej echa nadal pobrzmiewają wśród amerykańskiego społeczeństwa. Niektórzy bohaterowie brali udział w walkach pomiędzy Północą a Południem, co oczywiście sprawia, że nie mogą zapomnieć o tamtych dramatycznych latach i wciąż dzielą się swoimi wspomnieniami z tymi, którzy z jakiegoś powodu w wojnie nie uczestniczyli.


Panorama Michigan Avenue w Chicago
To tam w domu swojego stryja zamieszkał Pauli Kroner vel Paul Crown
po dramatycznej podróży do Ameryki.
Zdjęcie pochodzi z 1911 roku.


John Jakes ogromną wagę przywiązuje do relacji międzyludzkich, które nie należą do najłatwiejszych. Konflikt na linii ojciec-syn wysuwa się w tej powieści na pierwsze miejsce. Chodzi w nim nie tylko o różnicę pokoleń, ale przede wszystkim o odmienność w poglądach. W dodatku córka Josepha Crowna też nie napawa swojego ojca dumą, gdyż w jej głowie zaczynają się rodzić marzenia, które w razie ich realizacji, mogą przynieść rodzinie wyłącznie wstyd przed ludźmi. Ale relacje międzyludzkie to nie tylko te panujące w rodzinie Crownów. John Jakes pokazuje także życie wyższych sfer, czyli osób posiadających arystokratyczne pochodzenie. Obraz tych ludzi uświadamia czytelnikowi, jak bardzo zadufane w sobie było to środowisko. Ci ludzie uważali siebie za lepszych od innych i nie pozwalali nawet na niezobowiązujące kontakty z kimś z niższej warstwy społecznej. W książce jest też sporo relacji damsko-męskich. Jest miłość, która wymaga poświęceń. Są rozczarowania, z których nie będzie łatwo się podnieść. Wszystko to sprawia, że książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem, ponieważ stale następuje jakiś nieoczekiwany zwrot akcji.

John Jakes i jego powieści w dzisiejszych czytelnikach nie budzą już takiego zainteresowania, jak było to ponad dwadzieścia lat temu. Nie wiem nawet czy ktokolwiek o nich pamięta. Są to bowiem książki z zupełnie innego pokolenia, jeśli mogę się tak wyrazić. Możliwe, że wracają do nich już tylko osoby starsze, które kiedyś z rumieńcami na policzkach zaczytywały się w sagach tego Autora. Dlatego warto wciąż przypominać jego powieści, bo obecnie niewielu pisarzy potrafi stworzyć tak fascynujące sagi rodzinne.








piątek, 9 października 2015

John Jakes – „Miłość i wojna” # 2











Wydawnictwo:
KRAJOWA AGENCJA WYDAWNICZA
Katowice 1992
Tytuł oryginału: Love and War
Przekład: Mieczysław Dutkiewicz 
& Feliks Netz
Tom I
Wojna domowa zwana też wojną secesyjną była konfliktem zbrojnym pomiędzy północnymi i południowymi stanami Ameryki. W zasadzie od samego początku istnienia Stanów Zjednoczonych industrialna Północ i agrarne Południe znacząco różniły się od siebie. Z biegiem czasu różnice te zaczęły się poważnie nasilać, co w konsekwencji doprowadziło do nieuniknionego konfliktu. Krytyczna sytuacja miała miejsce w latach 60. XIX wieku. Jedną z podstawowych przyczyn wybuchu wojny secesyjnej była kwestia rolnictwa. Stany leżące na południu kraju opierały swoją gospodarkę na wyrobie bawełny, która była wówczas opłacalna dzięki taniej niewolniczej sile roboczej. Z kolei na obszarach północnych istniał bardzo dobrze rozwinięty przemysł, a także prężnie rozwijał się ruch abolicjonistyczny, którego celem była walka o zniesienie niewolnictwa. Spór ten jeszcze bardziej zaostrzył się, kiedy nastąpiło przyłączenie do państwa trzech nowych stanów po zakończeniu wojny z Meksykiem w 1848 roku. Południowcy zażądali wtedy, aby niewolnictwo było w nich prawnie dozwolone, a temu stanowczo sprzeciwiali się mieszkańcy Północy.

W 1860 roku na prezydenta Stanów Zjednoczonych został wybrany Abraham Lincoln (1809-1865). Od tego momentu nastroje na Południu zradykalizowały się w znacznym stopniu. Nowy prezydent był uznawany za zagorzałego przeciwnika niewolnictwa. W tym samym czasie w piętnastu południowych stanach niewolnictwo było dozwolone, zaś w dwudziestu trzech stanach północnych zakazane. Podczas wyborów prezydenckich na południu kraju pojawiły się liczne głosy, iż w przypadku zwycięstwa Abrahama Lincolna od Unii odłączą się stany południowe, co oczywiście stanowiło zapowiedź zbliżającej się wielkimi krokami wojny secesyjnej. Tak więc w odpowiedzi na wybór Abrahama Lincolna na prezydenta w dniu 20 grudnia 1860 roku swoje wystąpienie z Unii ogłosiła Południowa Karolina. Z kolei dnia 4 lutego 1861 roku w trakcie kongresu w Montgomery siedem stanów utworzyło Konfederację Stanów Ameryki na czele z prezydentem Jeffersonem Davisem (1808-1889). Przed końcem 1861 roku do Konfederacji należało jedenaście stanów, zaś w ostatecznym rozrachunku było ich siedemnaście. W związku z powyższym konflikt zbrojny wydawał się tylko kwestią czasu. Wtedy też na dowódcę armii Południa wybrano doświadczonego żołnierza, którym był generał Robert Edward Lee (1807-1870). Abraham Lincoln nie spieszył się bynajmniej z wypowiedzeniem wojny, ani też z ogłoszeniem zniesienia niewolnictwa, ponieważ chciał rozwiązać ten konflikt bez rozlewu krwi. Dopiero w dniu 5 kwietnia 1861 roku wydal dekret o wyjęciu spod prawa stanów, które odważyły się zbuntować. Odpowiedzią na takie działanie ze strony prezydenta było uderzenie Południowców na obsadzony przez wojska federalne Fort Sumter znajdujący się w Karolinie Południowej. Do ataku doszło 12 kwietnia 1861 roku. Ten fakt stał się początkiem wojny, która w historii Stanów Zjednoczony zapisała się wielkimi literami i wciąż jest jednym z najważniejszych tematów poddawanych dyskusjom.


Ostrzeliwanie Fortu Sumter przez Konfederatów


Chociaż Konfederacja była de facto słabsza pod względem gospodarczym, jak również posiadała mniej mieszkańców, to jednak początkowo odnosiła poważne sukcesy militarne. Fakt ten wynikał w przeważającej mierze z braku przygotowania stanów północnych do wojny. Niemniej zasadniczą rolę odgrywało tutaj większe doświadczenie wojskowe dowódców Konfederacji. Aczkolwiek liczne zwycięstwa ze strony armii Konfederacji walczącej na wschodzie zostały zrównoważone przez sukcesy generała Ulyssesa Granta (1822-1885), który dowodził na zachodzie wojskami Unii. W dniu 20 maja 1862 roku wydano tak zwany Homestead Act. Była to ustawa dotycząca gospodarstw rolnych. Na jej mocy za niewielką opłatą gwarantowano zakup ziemi imigrantom przybyłym z Europy. Za tak korzystne warunki zakupu imigranci zobowiązani byli odbyć służbę w oddziałach armii Północy. Z kolei pod presją ze strony radykalnego ugrupowania republikanów Abraham Lincoln ogłosił w dniu 23 września 1862 roku, iż zbuntowane stany muszą powrócić do Unii do 1 stycznia 1863 roku, ponieważ w innym wypadku ich niewolnicy otrzymają wolność i w efekcie będą mogli bez przeszkód wstępować do sił zbrojnych Unii. Na skutek braku reakcji ze strony Konfederacji w dniu 1 stycznia 1863 roku w życie wszedł dekret o zniesieniu niewolnictwa, czyli był to tak zwany akt abolicji, który 18 grudnia 1865 roku został włączony do Konstytucji jako 13. poprawka.

Abraham Lincoln 
Prezydent stanów należących do Unii.
W decydujący etap wojna secesyjna weszła w 1863 roku. Generał Robert Edward Lee przeszedł przez rzekę Potomac i zagroził w ten sposób Waszyngtonowi. Aczkolwiek po niezwykle zaciętej walce pod Gettysburgiem w dniach 1-3 lipca 1863 roku, zmuszony był wycofać się na południe. Od tej chwili Konfederaci zaczęli już tylko się bronić, zaś armia Unii osiągała coraz większe sukcesy na polu bitwy. W 1864 roku Abraham Lincoln został wybrany na prezydenta po raz drugi. Stało się to wbrew oczekiwaniom Południa. Z kolei armia Unii coraz bardziej przesuwała się na południe, podczas gdy klęska wojsk Konfederacji była nieunikniona. Prezydent Południa Jefferson Davis robił wszystko, aby tylko zdobyć poparcie ze strony Wielkiej Brytanii, lecz jego polityka okazała się nieskuteczna. Brytyjczycy bowiem nie zdecydowali się na oficjalny sojusz z Konfederacją.

Z powodu zdecydowanej przewagi wojsk Północy, armia Konfederacji zaczęła w 1865 roku myśleć o kapitulacji. Taktyka, która miała na celu doszczętnie zniszczyć ziemię Południa przez jej spalenie dość poważnie osłabiła gospodarkę stanów południowych, a tym samym znacznie ucierpiało też zaopatrzenie ich wojska. Tak więc w dniu 9 kwietnia 1865 roku w Appomattox generał Robert Lee złożył swój podpis na akcie kapitulacji Konfederacji. Fakt ten oznaczał tylko jedno: koniec wojny secesyjnej, czyli konfliktu zbrojnego trwającego niemalże pięć długich lat; konfliktu, który pochłonął życie kilkuset tysięcy ludzi. Znaczącą rolę w zwycięstwie Unii odegrał oczywiście prezydent Abraham Lincoln. Aczkolwiek już pięć dni po zawarciu pokoju został zastrzelony przez zamachowca, który związany był z Południem.

Zwycięstwo Unii przyspieszyło zmiany, które zaszły w Stanach Zjednoczonych. Następował bowiem dość szybki rozwój przemysłu, a agrarne Południe zaczęło tracić na znaczeniu. Zniesiono także niewolnictwo, choć w stanach południowych życie Afroamerykanów wciąż było bardzo ciężkie. Wojna domowa w USA nie przyczyniła się do jakichś specjalnie trwałych podziałów czy antypatii w społeczeństwie. Po zakończeniu wojny Stany Zjednoczone wstąpiły na drogę bardzo szybkiego rozwoju, a co za tym idzie w kolejnym wieku stały się największym mocarstwem na świecie.

Jefferson Davis
Prezydent Konfederacji
Jeśli przeczytaliście powyższy wstęp, to zapewne domyślacie się, że tłem historycznym drugiego dwuczęściowego tomu legendarnej już trylogii o rodzinach Mainów i Hazardów, jest właśnie wojna secesyjna. U obydwu rodzin od chwili pierwszego spotkania naprawdę wiele się zmieniło. Połączyła je nie tylko przyjaźń na śmierć i życie, ale też małżeństwo Billy’ego Hazarda (brat George’a) i Brett Main (siostra Orry’ego). W poprzedniej części czytelnik pozostawił bohaterów u progu wybuchu wojny domowej. Dla obydwu rodzin są to tragiczne chwile nie tylko z powodu tego, że poleje się krew, a oni będą musieli walczyć w tej wojnie i zadawać śmierć, ale przede wszystkim jest im ciężko, ponieważ wiedzą, że zostaną zmuszeni do tego, aby walczyć po przeciwnych stronach. Zdają sobie też sprawę z tego, że nie wszyscy mogą tę wojnę przeżyć. Co ważne, prawdziwa i szczera przyjaźń zaczyna łączyć już nie tylko George’a i Orry’ego, ale także Billy’ego Hazarda i Charlesa Maina, który jest kuzynem Orry’ego. Obydwaj mężczyźni – podobnie jak ich starsi bracia – spotkali się tuż przed wyjazdem do Akademii Wojskowej Stanów Zjednoczonych w West Point, gdzie ich wzajemna sympatia jeszcze bardziej przybrała na sile. Tak samo, jak kiedyś George i Orry, oni także muszą w akademii stawiać czoło bezwzględnemu Elkanahowi Bentowi, gdyż ten postanowił sobie, że nie spocznie dopóki nie zemści się na Mainach i Hazardach za swoją krzywdę. Tak więc skoro na razie nie może dotknąć bezpośrednio tych, którzy przyczynili się do jego chwilowego upadku, to zrobi to wykorzystując młodszych członków obydwu rodzin.

Zarówno jedna, jak i druga rodzina zmuszona jest także radzić sobie z problemami wewnętrznymi. Otóż Orry wciąż nie potrafi zapomnieć swojej młodszej siostrze – Ashton – czynu, którego dopuściła się jakiś czas temu i który omalże nie doprowadził do tragedii. Nie dziwi więc fakt, że kobieta pała żądzą zemsty na bracie i tylko czeka sposobności, aby zaatakować. Pomimo że wydaje się, iż teraz interesują ją zupełnie inne sprawy, to jednak Ashton nie zapomina o upokorzeniu. Praktycznie od wczesnych lat dzieciństwa wyróżniała się nieprzeciętną urodą, co oczywiście doskonale wykorzystywała, wabiąc do swojego łóżka coraz to nowych mężczyzn, mając w tym swój ukryty cel. Jest ambitna i dąży do celu po trupach w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie waha się nawet wykorzystać swojego męża Jamesa Huntoona, którego uważa za życiowego nieudacznika. Wychodząc za niego za mąż sądziła, że będzie mogła u jego boku zajść nawet do Białego Domu jako Pierwsza Dama, a tu takie rozczarowanie!

Obsada serialu Północ-Południe
Jest też Cooper Main, który próbuje swoich sił w przemyśle morskim, ale jakoś nie za bardzo sobie radzi. W dodatku jego rodzinę dotyka ogromna tragedia, za którą odpowiedzialność spada na Ashton. Czy słusznie? Czy naprawdę młodsza siostra przyczyniła się do dramatu, jaki rozegrał się podczas podróży Coopera z Liverpoolu do Ameryki? Jak cała na sytuacja wpłynie na rodzinę mężczyzny? Czy nie doprowadzi do jej rozpadu? Oczywiście na matkę żadne z rodzeństwa nie może liczyć. Kobieta po śmierci męża zamknęła się w sobie i porusza się we własnym świecie, który sama sobie stworzyła. Clarissa Main nie ma pojęcia, co tak naprawdę dzieje się wokół. Nie wie nawet, że toczy się wojna i giną ludzie.  

W rodzinie Hazardów też nie jest lepiej. Brat George’a – Stanley Hazard – żyje pod silnym wpływem swojej żony, która oczekuje od niego coraz więcej. Wojna sprzyja bowiem temu, aby wspinać się po szczeblach kariery, co Stanley stara się czynić z lepszym lub gorszym skutkiem. Z kolei Virgilia Hazard – zagorzała abolicjonistka – nadal tkwi usilnie w swoich poglądach. Osobista tragedia, którą przeżyła sprawiła, że jeszcze bardziej nienawidzi mieszkańców Południa. Choć nie bierze już udziału w wiecach i spotkaniach ruchu abolicjonistycznego, to jednak nie przestaje mścić się na Południowcach za swoje prawdziwe bądź wyimaginowane krzywdy.

Zarówno George, jak i Orry zostali powołani do służby wojskowej. Obydwaj są jeszcze na tyle młodzi, że z powodzeniem mogą pomóc swojemu krajowi w walce. Pomimo że nie walczą bezpośrednio na froncie, to jednak ich praca wiele wnosi do przebiegu wojny. I tak George Hazard pracuje w Waszyngtonie, zaś Orry Main siedzi w biurze w Richmond. Z kolei Billy Hazard i Charles Main muszą stanąć twarzą w twarz z wrogiem; muszą wbijać w jego ciało ostrza bagnetów i robić wszystko, aby tę rzeź przeżyć. Nie obywa się oczywiście bez dramatycznych scen, kiedy praktycznie wydaje się, że nie wyjdą już z nich cało. Niemniej, w całym tym chaosie wciąż najważniejsza jest ich przyjaźń i są zdolni naprawdę wiele poświęcić, aby jej bronić.

Wydawnictwo:
KRAJOWA AGENCJA WYDAWNICZA
Katowice 1992
Tytuł oryginału: Love and War
Przekład: Feliks Netz
Tom II
To tyle, jeśli chodzi o wojnę. Jak mówi tytuł, sporo miejsca zabiera także miłość. Praktycznie to ona dodaje naszym bohaterom skrzydeł i sprawia, że są w stanie w ogóle funkcjonować. Choć wojna rozdzieliła ich ze swoimi życiowymi partnerami, to jednak oni wierzą, że kiedyś przyjdzie taki dzień, w którym będą mogli znów przytulić się do ukochanej osoby. Ta myśl sprawia, że ich umysły są jeszcze w jako takim stanie. Pole bitwy nie jest miejscem, gdzie można funkcjonować i nie zwariować. Wokół pełno trupów i dogorywających żołnierzy. 

W tej części trylogii oprócz polityki, której jest naprawdę sporo, czytelnik odnajdzie również zwykłe ludzkie dramaty, które pomimo upływu wieków i lat wciąż są takie same. Człowiek wbrew pozorom w ogóle się nie zmienia. Autor tak pokierował fabułą, że czytelnik jest także świadkiem zawiązywania się spisku, którego konsekwencje mogą być naprawdę poważne, jeśli ktoś nie zapobiegnie jego realizacji.

Wszystkie trzy części tej historii zostały sfilmowane: Północ-Południe (1985), Miłość i Wojna (1986) oraz Niebo i Piekło (1994).  W poprzednim wpisie dotyczącym tej trylogii, pisałam, że książki znacznie różnią się od serialu, który wszyscy znamy. Dlatego jeśli ktoś chce poznać prawdziwe losy rodziny Hazardów i rodziny Mainów powinien sięgnąć po powieści. Dla mnie cała trylogia jest swoistym arcydziełem literackim. Ktoś może powiedzieć, że zbyt dużo w tej historii polityki? Ale z drugiej strony, jak inaczej napisać książkę, w której tle znajduje się jeden z najpoważniejszych konfliktów militarnych, jaki dotknął Stany Zjednoczone, bez sięgnięcia po politykę? Tego po prostu inaczej zrobić się nie da.

Na przestrzeni lat, w których rozgrywa się akcja powieści czytelnik dostrzega, jak bardzo poszczególni bohaterowie zmieniają się. Ich charaktery nie są już takie same, jak miało to miejsce przed wojną. Zniknęła gdzieś beztroska i radość, które zostały zastąpione żądzą krwi i obojętnością na wiele spraw. Wygląda to tak, jakby w niektórych bohaterach doszczętnie wypaliły się pozytywne emocje. Uczuciowo osoby te są po prostu martwe. Okrucieństwo wojny sprawiło, że nie potrafią już okazywać pozytywnych emocji. Tęsknota za domem i bliskimi oraz pragnienie rychłego zakończenia wojny są chyba jednymi uczuciami, jakie odczuwają nasi bohaterowie. Wszyscy tak naprawdę są już zmęczeni otaczającą rzeczywistością. W dodatku niewolnicy, którzy jeszcze tak niedawno byli posłuszni swoim właścicielom, teraz zaczynają się buntować i planować zemstę za lata niewoli. Tak więc mieszkańcy Południa muszą stale uważać, aby nie zostać zamordowanym przez własnego niewolnika. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze bieda, która dotyka stany południowe.

Dla mnie osobiście trylogia o Hazardach i Mainach jest jedną z tych pozycji, których nie udało mi się przeczytać wcześniej, a która zawsze była mi bliska z powodu serialu i doskonałej roli mojego ulubionego aktora – Patricka Swayze (1952-2009). Nie przeczę, że filmowa adaptacja jest piękna i zachwyca pod każdym względem. Niemniej nie można jej porównywać z książką.