Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alexandre Dumas (ojciec). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alexandre Dumas (ojciec). Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 marca 2017

Alexandre Dumas (ojciec) – „Pamiętniki”










Wydawnictwo: ISKRY
Warszawa 1960
Tytuł oryginału: Mémoires
 Przekład: Anna Tatarkiewicz




Kiedy kilka lat temu przygotowywałam materiał do artykułu będącego częścią pewnego cyklu literackiego, zdecydowałam wówczas, że jego bohaterem będzie Alexandre Dumas (ojciec; 1802-1870). Oparłam się wtedy na informacjach pochodzących z autobiografii Autora. Praktycznie od najmłodszych lat Alexandre Dumas zajmuje w moim czytelniczym życiu bardzo ważne miejsce i nie zraża mnie nawet fakt, że w pisaniu książek pomagał mu pisarz i historyk Auguste Maquet (1813-1888). Jego rola polegała bowiem na tym, że wymyślał fabułę, dbał o zgodność historyczną i tworzył ogólny zarys powieści, natomiast Dumas rozbudowywał wątki w charakterystycznym dla siebie stylu. Pomiędzy panami doszło nawet do nieporozumienia. Otóż Auguste Maquet zażądał pewnego dnia wyższego wynagrodzenia i umieszczenia swojego nazwiska jako współautora powieści. W rezultacie zdołał jedynie uzyskać wyższe wynagrodzenie, zaś ta druga kwestia w żadnym razie nie wchodziła w grę.
                                                                                        
Alexandre Dumas
Fotografia pochodzi z 1860 roku.
autor: Gustave Le Gray (1820-1884)
Książka już ma swoje lata. Wydanie, które do mnie trafiło, pochodzi z 1960 roku. Jeśli w ogóle istnieje jakakolwiek możliwość dostania dziś Pamiętników, to zapewne należałoby ich szukać w antykwariatach albo na aukcjach internetowych. Obawiam się, że nawet biblioteki już nie posiadają tej książki w swoich zasobach. Alexandre Dumas swoje wspomnienia zaczął spisywać pod koniec Monarchii Lipcowej (1830-1848), a następnie kontynuował je na emigracji w Brukseli, zaś ukończył po powrocie do Paryża. Pierwsza część autobiografii ukazywała się w piśmie Presse, natomiast dalszy ciąg publikowany był w dzienniku, którego Dumas był właścicielem. Dziennik ten nosił tytuł Muszkieter (z franc. Le Mousquetaire). To właśnie dzięki tym publikowanym bez ograniczeń tekstom Alexandre Dumas zdobył dla pisma rzesze czytelników.

Finalne książkowe wydanie Pamiętników miało miejsce w roku 1863. Autobiografia ukazała się wówczas aż w dziesięciu tomach. W latach 50. XX wieku we Francji pojawiło się natomiast wydanie dość krytyczne w swej formie w opracowaniu Pierre’a Josseranda (1898-1972). Dwa pierwsze tomy wydano w latach 1954-1957 i zawierały tylko połowę oryginalnego tekstu. Pamiętniki w wysokim stopniu charakteryzują się walorami wyróżniającymi najlepsze teksty Dumas. Narracja jest niezwykle żywa, widać w nich dramatyzm, który przejawia się szczególnie w dialogach. Wydaje się, że Autor stosuje je niezwykle chętnie. Wszystkie osoby, o których pisze Dumas są wyraziste i doskonale uchwycone, lecz jednocześnie Autor nie stara się zagłębiać w ich charaktery czy stan psychiczny. Czytając Pamiętniki czytelnik nie może spodziewać się kolejnej powieści, ponieważ nie znajdzie w niej cech typowych dla utworów tego typu. Jest to przede wszystkim opowieść o wydarzeniach i ludziach, tym razem nie fikcyjnych, lecz autentycznych, współczesnych Autorowi. Niemniej, z drugiej strony można domyślać się, że Dumas w sposób świadomy – bądź też nie – przeinacza pewne fakty lub przedstawia je jedynie ze swojego punktu widzenia, co jest dość nieobiektywne. Być może czyni to rzadziej, aniżeli można byłoby go o to posądzać.


Alexandre Dumas wygotowujący swoje powieści (karykatura)
autor: Amédée de Noé ps. Cham (1818-1879)


Pomijając powyższy fakt, można jednoznacznie stwierdzić, iż ogólny obraz samej epoki oraz ludzi w niej żyjących charakteryzuje autentyczność, która równa się tej dotyczącej samego Autora. Alexandre Dumas w Pamiętnikach odsłania się bez reszty zarówno w tym, co mówi, jak również w tym, w jaki sposób to robi. Momentami miałam wrażenie, że nie szczędzi nawet samemu sobie. Z ogromną prostodusznością prezentuje swe wady, zalety, a także śmieszności.

[…] Idąc za przykładem innych, wskoczyłem na ławkę i balansując na zaokrąglonych oparciach, ruszyłem ku środkowi. Musiałem wydawać się – a raczej wyznajmy to: byłem bardzo śmieszny. Moje długie i mocno kręcone włosy tworzyły wokoło głowy nader groteskową aureolę, ponadto w czasach, gdy nosiło się redengoty* sięgające kolan, ja miałem redengot do kostek […][1]
[…] Byłem ubrany według ostatniej mody z Villers-Cotterets, która jednak była przedostatnią modą paryską. Wobec tego, że na ogół przedostatnia i ostatnia moda są czymś skrajnie różnym – wyglądałem, jak to już z właściwą mi skromnością zaznaczyłem – bardzo śmiesznie. Takie zapewne wrażenie wywarłem też na tych, do których podchodziłem, gdyż przyjęli mnie wybuchami śmiechu, w bardzo złym – jak mi się zdawało – guście. Byłem zawsze bardzo uprzejmy, ale w owych czasach z uprzejmością, jaką zawdzięczałem wychowaniu macierzyńskiemu, szła w parze wybuchowa drażliwość, odziedziczona prawdopodobnie po ojcu. Drażliwość ta sprawiała, że nerwy moje były instrumentem nader czułym na podniety. Uchyliłem kapelusza, co do reszty odsłoniło oryginalność mej koafiury** i spotęgowało wesołość grona, wśród którego pragnąłem się znaleźć. 
– Przepraszam panów – zapytałem z wyszukaną grzecznością – czy mógłbym wiedzieć, co was tak śmieszy, by móc śmiać się wraz z wami? Sztuka, którą zobaczymy, jest podobno bardzo smutna, i nie zawadziłoby rozerwać się trochę, zanim zaczniemy wylewać łzy. 
Przemowy mej wysłuchano w nabożnym skupieniu, po czym wśród zaległej ciszy odezwał się nagle pojedynczy głos: 
– Ależ główcia! 
Jak się zdaje, apostrofa należała do bardzo komicznych, gdyż ledwo się rozległa, śmiechy wybuchnęły ze zdwojoną siłą; co prawda, ledwo się to stało, wymierzyłem dowcipnisiowi siarczysty policzek […][2]

Dom, w którym urodził się
Alexandre Dumas
Niniejsza wersja Pamiętników to najlepsze fragmenty całości autobiografii Alexandre Dumas. Dla potrzeb polskiego rynku wydawniczego zostały one wyselekcjonowane z całości tekstu, czyli pierwotnej wersji, w której można znaleźć mnóstwo kwestii wepchniętych tam zupełnie niepotrzebnie celem wydłużenia tekstu i znacznego podwyższenia honorarium. Trzeba więc wiedzieć, że pierwotna wersja Pamiętników skierowana była do czytelników pism codziennych, za co płacono od wiersza. W polskim wydaniu czytelnik nie znajdzie cytowanych w całości dokumentów, fragmentów cudzych utworów literackich, całych życiorysów osób współczesnych Pisarzowi, skryptów dzieł historycznych, czy też – nie zawsze wiarygodnych, a często zbyt długich – anegdot.

Forma, jaką proponuje polski wydawca, to przede wszystkim książka, którą świetnie się czyta. Jest ona doskonała zarówno dla miłośników Alexandre Dumas i jego twórczości, jak również dla tych, którzy w jakiś szczególny sposób interesują się epoką Autora, a zwłaszcza jej życiem kulturalnym. W Pamiętnikach Dumas skupił się wyłącznie na swojej literackiej egzystencji. Sprawy osobiste, jak gdyby spycha na dalszy plan. Pomimo iż przez życie Pisarza przewinęło się mnóstwo kobiet pochodzących z różnych warstw społecznych, to jednak Dumas wyraźnie unika tego tematu w autobiografii.

Dla mnie ta książka jest naprawdę wyjątkowa. Z jej kart czytelnik dowiaduje się, dlaczego Aleksandre Dumas w ogóle zaczął pisać. W dodatku jego literacka droga do sławy wcale nie była usłana płatkami róż, jak mogłoby się komuś wydawać. Zamiast róż leżały tam ciernie, które poważnie go raniły. Ponieważ Alexandre Dumas od lat zajmuje w moim życiu szczególne miejsce, ta książka pomogła mi głębiej zrozumieć nie tylko twórczość Autora, ale też jego osobowość. Wychowałam się na książkach Dumas i wiem, że już zawsze pozostaną mi bliskie.








Redengot  (redingot) – rodzaj długiej marynarki, dawniej używanej też jako strój do jazdy konnej.
[1] A. Dumas, Pamiętniki, Wyd. Iskry, Warszawa 1960, s. 91.
** Koafiura – (z franc. coiffure), żartobliwie o fryzurze, uczesaniu.
[2] A. Dumas, Pamiętniki…, op. cit., s. 91-92.






wtorek, 28 stycznia 2014

Alexandre Dumas (ojciec) – „Ascanio”











Wydawnictwo: ŚLĄSK
Katowice 1989
Tytuł oryginału: Ascanio
Przekład: Bożena Sęk





Słyszeliście kiedykolwiek o niejakim Benvenuto Cellinim? Przyznam szczerze, że dopóki nie sięgnęłam po powieść Alexandre Dumas, nie miałam najmniejszego pojęcia o tym człowieku. To dopiero mój ulubiony Autor z dzieciństwa uświadomił mi, jak wielkie mam braki w historii, pomimo że stale czytam powieści i publikacje historyczne. Otóż wspomniany Benvenuto Cellini był włoskim złotnikiem i rzeźbiarzem. Nadal uważany jest za najznakomitszego złotnika włoskiego renesansu. Napisał nawet książkę. Była to słynna Autobiografia, która w polskim wydaniu nosi tytuł Benvenuta Celliniego żywot spisany przez niego samego.

Biorąc po uwagę ogromny talent Celliniego, ironią wydaje się być fakt, iż niewiele z jego dzieł sztuki przetrwało do dnia dzisiejszego, natomiast sam artysta znacznie bardziej znany jest ze swojej autobiograficznej książki, która stanowi niezwykły zapis zainteresowań rzeźbiarza skupiających się na wielu poziomach. Znawcy twierdzą, że jest ona niesamowicie porywająca i napisana z ogromną szczerością, co sprawia, że przebija z niej skomplikowany charakter Autora. Ta historyczna narracja posiada ogromne znaczenie z uwagi na jego życie zawodowe, jako szesnastowiecznego artysty, przy jednoczesnym opisie relacji występujących pomiędzy nim samym a jego rodziną, przyjaciółmi, wrogami oraz mecenasami sztuki. Autobiografia to także niezwykle interesujący dokument, w którym znajdują się opisy technik dotyczących rzeźbiarstwa, które nie zostały jeszcze do końca zbadane. Benvenuto Cellini przestał pracować nad Autobiografią w 1558 roku, natomiast książka nie została opublikowana aż do roku 1728. Z kolei oczarowany rzeźbiarzem poeta – Johann Wolfgang von Goethe – dokonał pierwszego z licznych przekładów tej wyjątkowej książki. W 1837 roku na podstawie rzeczonego przekładu powstała opera, do której muzykę skomponował Hector Berlioz (1803-1869). Niezwykle barwne życie Celliniego stało się również kanwą kilku filmów, ponieważ uznano, że spełniało ono wszelkie romantyczne wymagania tak istotne w życiu każdego artysty.

Rzeczywiste fakty z życia Benvenuta Celliniego są równie interesujące, jak opowieści o nim. Artysta urodził się we Florencji 3 listopada 1500 roku jako syn architekta i muzyka. Bardzo szybko nauczył się swojego rzemiosła, lecz w wieku szesnastu lat musiał opuścić Florencję z powodu ulicznego pojedynku i w związku z tym kilka miesięcy spędził w Siennie. W roku 1519 przeniósł się do Rzymu, który przez kolejne dwie dekady stał się centrum jego działalności rzemieślniczej. Pomimo że jego „rzymskie lata” bardzo często przerywane były podnóżami do Pizy, Bolonii, Wenecji, Neapolu i Florencji, to jednak na zawsze pozostał wierny Rzymowi.

Benvenuto Cellini
(1500-1571) 
W Rzymie Benvenuto Cellini sportretował dwóch papieży: Klemensa VIII i Pawła III. Ich wizerunki pojawiały się głównie na medalionach, monetach i biżuterii. Cellini odznaczył się także jako doskonały żołnierz. W Rzymie w 1527 roku walczył przeciwko wojskom cesarskim. Coraz bardziej napięte relacje z papieżem Pawłem III oraz seria incydentów, które nie były pozbawione przemocy, sprawiły, że Benvenuto Cellini został uwięziony w zamku Świętego Anioła, z którego jednak zdołał uciec w dramatycznych okolicznościach.

Lata 1540-1545 Benvenuto Cellini spędził we Francji, gdzie pracował dla ówczesnego monarchy – króla Franciszka I Walezjusza (1494-1547). Był jego nadwornym rzeźbiarzem, dekoratorem i projektantem architektonicznym na zamku królewskim w Fontainebleau. W 1543 roku ukończył słynną Solniczkę, którą opracował według modelu przygotowanego wcześniej przez kardynała Ippolito d'Este. Benvenuto Cellini wykonał również serię dwunastu srebrnych statuetek bogów i bogiń, dwa popiersia z brązu oraz srebrne wazy. Niestety, wszystko zaginęło. Z kolei w 1545 roku odlał z brązu lunetę Nimfy z Fontainebleau.

Złota Solniczka bardzo wyraźnie ukazuje geniusz techniczny Celliniego, z którego rzeźbiarz zasłynął. Nimfa z Fontainbleau pokazuje, że nawet jeśli Benvenuto Cellini pracował na ogromną skalę jako rzeźbiarz, to jednak jego sztuka wciąż charakteryzowała go jako złotnika. Te dwa przykłady nielicznych zachowanych dzieł sztuki Celliniego posiadają znamiona jego specyficznego stylu.

W 1545 roku Benvenuto Cellini wrócił do Florencji. Dla księcia Toskanii – Kosmy I Medyceusza (1519-1574) rzeźbiarz wykonał jego portret z brązu, kilka marmurowych posągów klasycznych, ale najbardziej ambitnym dziełem Celliniego był odlany z brązu posąg Perseusza znajdujący się w Loggia dei Lanzi. Późniejsze lata życia spędzone we Florencji, były dla Celliniego czasem, kiedy ponownie skupił się na wcześniej ustalonych wzorach. Niestety, stopniowo zaczął popadać w konflikt ze swoim mecenasem Kosmą I Medyceuszem, a także z innymi artystami, szczególnie z Baccio Bandinellim (1493-1560) i Bartolommeo Ammanatim (1511-1592). Jednocześnie Benvenuto Cellini podziwiał prace Michała Anioła. Stale troszczył się o swoją rodzinę, oraz dążył do tego, aby realizować swoją wizję stworzenia rzeźby Krzyża wykonanej z kości słoniowej. Ta wizja towarzyszyła mu jeszcze od czasu przebywania w więzieniu. Rzeźba ta pokazuje wszechstronne aspekty dotyczące umiejętności artysty.   

Perseusz z głową Meduzy
w Loggia dei Lanzi we Florencji

fot. Jastrow
W 1558 roku Benvenuto Cellini przerwał pisanie Autobiografii. W tym samym roku złożył też wstępne śluby zakonne, ale mimo to ostatecznych ślubów nigdy nie przyjął. W 1565 roku Cellini rozpoczął prace nad dokumentami traktującymi o sztuce złotniczej i rzeźbie, które zostały opublikowane w 1568 roku we Florencji. Benvenuto Cellini zmarł 13 lutego 1571 roku.

Benvenuto Cellini żył w okresie religijnych konfliktów, a także politycznych, społecznych i militarnych napięć. Ta burzliwa atmosfera chyba nigdzie nie jest opisana bardziej wyraźnie niż właśnie w Autobiografii Celliniego. Jest to swego rodzaju dowód na to, iż Benvenuto Cellini musiał zmagać się z widocznymi kontrastami, jak egoizmem, religią, światowymi ambicjami i synowskim oddaniem, jak również z porywającą dumą z własnego talentu i prawdziwą pokorą wynikającą z jego podziwu nad geniuszem Michała Anioła oraz starożytnych artystów.

Oczywiście tego rodzaju biografii nie znajdziecie w powieści Alexandre Dumas, ponieważ Benvenuto Cellini został przez Autora powołany do życia w zupełnie innym celu. Już sam tytuł książki może być nieco mylący i nie odzwierciedla tego, co sugeruje opis na okładce. Ale przecież każdy, kto zna biografię Alexandre Dumas bądź czytał jego Pamiętniki, wie, że Pisarz słynął z ogromnego poczucia humoru i uwielbiał czasami wprowadzać czytelnika w błąd, o czym niejednokrotnie można przeczytać w jego powieściach. Styl pisania Autora sprawia, że czytelnik czuje się naprawdę ważny, bo nie jest pomijany podczas relacjonowania wydarzeń historycznych. Czasami jednak Autor kwestionuje stopień inteligencji swojego odbiorcy, mówiąc wprost, że jeśli nie rozumie danej kwestii, to niech czyta uważnie, a jeżeli potrafi ją pojąć, to może sobie darować ten czy inny fragment tekstu.

Kim zatem jest tytułowy Ascanio? Otóż jest on najbardziej umiłowanym czeladnikiem mistrza Celliniego. Benvenuto tak bardzo go kocha, iż jest w stanie wiele dla niego poświęcić. Z powieści dowiadujemy się, w jaki sposób Ascanio trafił do pracowni artysty i dlaczego jest mu tak bardzo drogi. Akcja książki rozpoczyna się w 1540 roku za czasów panowania Franciszka I Walezjusza, o którym była już mowa wyżej. To właśnie dla Franciszka I pracował z wielkim oddaniem Benvenuto Cellini. Jak to bywa u Alexandre Dumas, powieść nie jest wolna od intryg, spisków, porwań, ulicznych pojedynków na śmierć i życie oraz wszelkiej maści wykroczeń, w których centrum jest oczywiście nasz Benvenuto. Krąży on pomiędzy swoją pracownią a królewskim zamkiem i niejednych doprowadza do szału już samą swoją obecnością. Doskonale wie, jak pokrzyżować szyki tym, którzy chcą dla własnych celów skrzywdzić niewinne osoby. Benvenuto Cellini to doskonały i niesamowicie inteligentny strateg. Niby zupełnie przypadkiem gromadzi dowody, których ujawnienie może pozytywnie zaowocować w najbardziej nieodpowiednim momencie. Oczywiście nieodpowiednim z punktu widzenia tych, których niecne czyny Cellini pragnie zdemaskować.


Solniczka
fot. Jan Strzelecki


W powieści mamy również do czynienia z historiami miłosnymi. Nasi bohaterowie jakoś tak bardzo szybko zakochują się od pierwszego wejrzenia, a potem to już tylko cierpią katusze z powodu tejże miłości, która prawie zawsze okazuje się być nieszczęśliwą. Czasami czytelnik odnosi wrażenie, że Alexandre Dumas nie stroi od ironii względem swoich bohaterów. Miłosne wyznania przez nich czynione są niezwykle egzaltowane. Czasami są one tak bardzo teatralne, że aż śmieszne. Autor napisał w swoim życiu kilka sztuk teatralnych, i być może ten styl przeniósł również na karty swoich powieści. Niekiedy wyraźnie widać, że Alexandre Dumas drwi z ich uczuć, choć o tym nie pisze wprost. Czytając uważnie można odnieść wrażenie, że drwina kryje się gdzieś na dnie świadomości samego Autora. To tak, jak gdyby Dumas pisząc, śmiał się do rozpuku z postępowania swoich bohaterów. Nawet kiedy w wyniku pojedynku któraś z postaci przenosi się na drugi świat, to Autor tak naprawdę nie robi z tego wielkiego problemu. Ot, zabili go i po problemie. Śmierć nie stanowi tutaj jakiegoś niezwykle patetycznego elementu.

Co jeszcze zyskamy, czytając Ascanio? Na pewno poznamy perfekcyjny opis szesnastowiecznego Paryża, który niejednokrotnie Autor porównuje z jemu współczesnym. W ten sposób pokazuje swoim dziewiętnastowiecznym czytelnikom, jak bardzo Paryż zmienił się na przestrzeni wieków. Myślę, że Alexandre Dumas obecnie również ma wielu swoich wielbicieli, tak więc jego powieści nie trzeba specjalnie polecać. Jest to bowiem jeden z tych pisarzy, który nie pozwoli o sobie tak łatwo zapomnieć. Przypuszczam, że jego pozycja w dziejach literatury światowej nie będzie zagrożona, a on sam skazany na zapomnienie, jeszcze przez bardzo długi czas. 





Benvenuta Celliniego żywot własny spisany przez niego samego

Wydawnictwo: KSIĄŻKA I WIEDZA
Warszawa 1994
Tytuł oryginału: La Vita
Przekład: Leopold Staff













piątek, 16 sierpnia 2013

Alexandre Dumas (ojciec) – „Karol Szalony”










Wydawnictwo: SOMIX
Bydgoszcz 1991
Tytuł oryginału: Chroniques de Frances: Isabel de Baviere
Opracował: Janusz Kutta
Ilustracje: Franciszek Otto
Przekład anonimowy




Czy możliwe jest, aby władzę w jakimkolwiek państwie – nawet tym najmniej znaczącym – sprawowała osoba chora psychicznie? Dzisiaj wydaje się to nieprawdopodobne. Przypuszczalnie gdyby u jakiegoś monarchy czy prezydenta stwierdzono choćby najmniejsze zaburzenia psychiczne, ten natychmiast zostałby odsunięty od władzy. Tak przynajmniej nakazuje logika. Ale nie zawsze tak było. Nawet w XX wieku pojawiali się rządzący, których stan psychiczny pozostawiał wiele do życzenia. Moim zdaniem każdy, kto wywołuje jakieś bezsensowne wojny w imię swoich chorych idei, nie jest do końca zdrowy psychicznie. Bo jak można świadomie przygotowywać zagładę milionów niewinnych ludzi?

Dzisiaj chciałabym, abyśmy cofnęli się znacznie dalej niż do XX wieku. Proponuję zatem średniowiecze, a dokładnie przełom XIV i XV wieku, a co za tym idzie, doskonałą powieść Alexandre Dumas pod tytułem Karol Szalony. Karol VI wywodził się z dynastii Walezjuszy. Był synem króla Karola V Mądrego i Joanny de Burbon. Tron francuski objął 1390 roku. Kilka lat wcześniej poślubił Izabelę Bawarską, z którą doczekał się licznego potomstwa. Już dwa lata po wstąpieniu na tron doznał pierwszego ataku choroby psychicznej. Było to podczas podróży do Orleanu. Wpadając w szał zamordował z zimną krwią jednego z rycerzy. Bardzo często twierdził też, że jego ciało wykonane jest ze szkła i z tego tytułu nie wolno go dotykać, ponieważ może to doprowadzić do jego rychłej śmierci. Były również chwile, kiedy zupełnie nieoczekiwanie potrafił biegać bez celu po zamkowych korytarzach, co powodowało, że zamykano drzwi do poszczególnych komnat. Jego ulubioną rozrywką, której oddawał się w wolnych chwilach było aranżowanie własnego pogrzebu. Organizował wówczas liczne próby i dokładnie planował całe wydarzenie. Jednak było to nic w porównaniu z tym, czego dokonał podczas jednego z balów. W trakcie wspólnej zabawy jego nieostrożne igraszki z ogniem skończyły się tragicznie. W płomieniach zginęło wówczas kilku młodych mężczyzn, którzy płonęli niczym żywe pochodnie. Bal ten do historii przeszedł jako Bal płomieni. Jak podają źródła historyczne choroba psychiczna nie opuściła go aż do dnia śmierci. Zapewne dzisiaj psychiatrzy stwierdziliby u króla swoistą schizofrenię, lecz w tamtym okresie przypisywano mu jedynie zwykłe szaleństwo.

Karol VI Szalony (1368-1422)
Pierwsze lata panowania Karola VI przypadły na okres, kiedy we Francji panował względny spokój ze strony Anglii. Wszelkie walki mające miejsce w ramach wojny stuletniej zostały zamrożone.[1] Potem psychiczna choroba monarchy znacznie pogłębiła anarchię w państwie, w wyniku czego doszło do poważnego usamodzielnienia się francuskich książąt feudalnych. W tym czasie na arenę wkroczył książę Burgundii – Jan bez Trwogi, którego Alexandre Dumas nazywa Janem Nieustraszonym. Był on hrabią Nevers, Artois i Flandrii. To na jego wyraźne polecenie zamordowano na ulicach Paryża w roku 1407 Ludwika I Orleańskiego, który był bratem Karola VI. W momencie, gdy choroba umysłowa nie pozwalała królowi sprawować władzy, to właśnie książę Orleanu wziął na siebie jego obowiązki i odegrał znaczącą rolę w wojnie stuletniej. Plotka głosiła, że Ludwik – choć żonaty z Włoszką, Walentyną Visconti – zdradzał żonę z samą królową Izabelą Bawarską.

W 1415 roku Francuzi ponownie wdali się w konflikt zbrojny z Anglikami, którzy pod dowództwem swego króla – Henryka V z Lancasterów – odnieśli nad Francją zwycięstwo pod Azincourt. Minęło cztery lata, a w wyniku spisku brutalnie został zamordowany Jan Nieustraszony, książę Burgundii. W rok później chory Karol VI podpisał dokument, na mocy którego pozbawił tronu swojego syna. Tak więc francuski delfin zmuszony był oddać władzę we Francji Henrykowi V Lancasterowi, królowi Anglii. Panowanie Henryka V nad francuskim ludem nie trwało długo. W 1422 roku z życiem pożegnał się i Karol VI, i Henryk V. Wówczas królem Francji zamiast delfina Karola ogłoszono angielskie niemowlę, które przybrało imię Henryka VI.

Smutny był żywot Karola VI pogrążonego w swoim własnym, szalonym świecie. Smutna też była jego śmierć. Umarł bowiem w zapomnieniu, bez bliskich przy łożu. Otaczały go jedynie twarze zimne, nie wyrażające nawet najmniejszych emocji. Źródła historyczne i sam Alexandre Dumas podają, że ta obojętność ze strony tych, którzy stali przy łożu śmierci króla, była tak wielka, iż nawet nie byli w stanie przypomnieć sobie o której godzinie nastąpił zgon monarchy.

[…] Umarł Karol VI, król francuski. Nieszczęśliwy ten szaleniec oddał Bogu ducha dnia dwudziestego drugiego miesiąca października roku 1422. Ostatnia jego godzina była tak smutna i osamotniona, jak i całe życie. Nie było przy nim ani jego żony, pięknej Izabeli Bawarskiej, ani królewicza Karola, ani żadnego z pięciorga dzieci, jakie mu jeszcze pozostały. Książę de Berri już nie żył, książęta Orleanu, Brabantu i de Burbon pozostawali w niewoli, książę Burgundii nie śmiał stanąć przy śmiertelnym łożu tego, którego królestwo zaprzedał. Przyjaciół nie miał król opuszczony!... Wojna domowa zdziesiątkowała ich lub utrzymywała przy królewiczu […][2]

Być może powinnam zakończyć ten wpis na powyższym cytacie. Bo i cóż jeszcze można dodać do tego, co zostało napisane przez Alexandre Dumas? Bez wątpienia Autor posiadał niesamowity dar dobierania słów. Potrafił czytelnika zarówno rozbawić do łez, jak i wywołać u niego łzy smutku. Patrząc na styl, jakim się posługiwał, można wnioskować, że czytelnik był dla niego najważniejszy. W jego książkach znajdują się fragmenty, gdzie Autor zwraca się bezpośrednio właśnie do nas-czytelników.



Jan Nieustraszony książę Burgundii (1371-1419)                                       Ludwik I Orleański (1372-1407)



Karol Szalony to powieść wielowątkowa. Występuje tutaj całe mnóstwo postaci i trzeba naprawdę uważać, żeby nie pogubić się w ich rozróżnianiu. Autor bardzo dużo uwagi poświęca scenom mordu, które rozgrywały się na ulicach ówczesnego Paryża. Pamiętajmy, że trwała wojna stuletnia, wiązały się spiski, tworzyły obozy, których członkowie zwalczali się wzajemnie. Tak więc tej krwi na kartach powieści leje się naprawdę sporo. Nie obywa się także bez zdrad. Nikt nie może czuć się w Paryżu bezpieczny.  

A jakie jest w tym wszystkim miejsce tytułowego bohatera? Otóż król żyje w swoim własnym świecie z dala od tego wszystkiego. Po liczbie potomstwa można wnioskować, że z Izabelą Bawarską dzieli łoże tylko po to, aby płodzić z nią dzieci. Bliscy mu dworzanie sprowadzają mu nawet kochankę, która ma na niego zbawienny wpływ. Jej obecność w życiu monarchy sprawia, że ten na pewien czas odzyskuje zdrowe zmysły. Jednak kiedy dosięga go osobista tragedia, znów pogrąża się w świecie swojej schizofrenii.

Alexandre Dumas tak naprawdę Karolowi VI poświęca niewiele uwagi. Odniosłam wrażenie, że znacznie bardziej skupia się na tym, co dzieje się wokół króla, a właściwie w oderwaniu od jego wyimaginowanej rzeczywistości. Na pierwszy plan wysuwają się przede wszystkim dwaj książęta: Jan Nieustraszony i Ludwik Orleański. Izabela Bawarska również nie jest tutaj postacią drugoplanową. Alexander Dumas książkę rozpoczyna właśnie od jej uroczystego wjazdu do Paryża i koronacji na monarchinię Francji.

Jak napisałam powyżej, w powieści pojawia się też wzmianka o Henryku VI Lancasterze. Choć jest on jeszcze niemowlęciem, a lata jego panowania przypadną w Anglii w okresie Wojny Dwu Róż, to jednak jego postać nie jest bez znaczenia. Za kilkadziesiąt lat zostanie przecież nazwany „śpiącym królem”. Dlaczego? Bo podobnie jak jego szalony dziadek, on również zapadnie na chorobę psychiczną, która objawiać się będzie bezustannym snem. Doskonale postać tę opisuje Philippa Gregory w swoim cyklu Wojna Kuzynów albo Wojna Dwu Róż.

Myślę, że miłośnikom twórczości Alexandre Dumas nie trzeba tej książki specjalnie polecać. Podobnie jak nie trzeba zachęcać tych, którzy zaczytują się w powieściach historycznych. Dla mnie ten Autor zawsze pozostanie WIELKIM PISARZEM!





[1] Wojna stuletnia – konflikty zbrojne, które przez 116 lat z przerwami toczyły się na przełomie XIV i XV wieku pomiędzy Francją a Anglią.
[2] A. Dumas, Karol Szalony, Wyd. Somix, Bydgoszcz, s. 368-369. 



sobota, 27 lipca 2013

Alexandre Dumas (ojciec) – „Królowa Margot”











Wydawnictwo: KRAJOWA AGENCJA WYDAWNICZA
Rzeszów 1990
Tytuł oryginału: La Reine Margot
Przekład anonimowy



Święty Bartłomiej był jednym z dwunastu Apostołów, których wybrał Chrystus spośród kilkudziesięciu uczniów. Zmarł śmiercią męczeńską, a jego wspomnienie w Kościele Katolickim przypada na dzień 24 sierpnia. Któż by pomyślał, że upłyną wieki, a ten chrześcijański męczennik będzie kojarzony z najbardziej krwawą rzezią, jaka zapisała się na kartach historii Francji. Zabijano wówczas bez litości nie tylko mężczyzn w sile wieku, ale także starców, kobiety, a nawet bezbronne dzieci. A to wszystko działo się właśnie w noc świętego Bartłomieja z 23 na 24 sierpnia 1572 roku.

Inicjatorką tej okrutnej rzezi był nie kto inny, jak tylko sama Katarzyna Medycejska (z wł. Caterina Maria Romola di Lorenzo de' Medici) – księżna z rodu włoskich Medyceuszy. Była żoną delfina, a następnie króla Francji – Henryka II Walezjusza (z fr. Henri II de France lub Henri II de Valois). Z całą pewnością o Katarzynie nie można było powiedzieć, że jest piękną kobietą. Brak urody nadrabiała natomiast swoim zamiłowaniem do polowań, balów, konnych wypraw i wszelkiego rodzaju zabaw. Od najmłodszych lat swojego życia była sierotą. Matka Katarzyny zmarła w połogu, zaś ojciec w trzy tygodnie później na syfilis.

Katarzyna Medycejska bardzo kochała swojego męża, lecz nie było to uczucie odwzajemnione. Już rok po ślubie Henryk II Walezjusz wdał sie w długotrwały romans z niejaką Dianą de Poitiers. Fakt ten sprawił, że Katarzyna przez dwadzieścia pięć lat żyła w cieniu królewskiej kochanki. Z kolei Diana stała się dla króla nie tylko jego metresą, ale przede wszystkim przyjaciółką oraz zaufaną powiernicą. Monarcha darzył ją prawdziwą miłością aż do dnia swojej śmierci.

Katarzyna Medycejska (1519-1589)
Ogromną sympatią darzył Katarzynę jej teść – Filip I. Musicie wiedzieć, że to właśnie Katarzyna Medycejska wynalazła tak zwane damskie siodło. To ona wymyśliła ten specyficzny styl jazdy konnej. Najprawdopodobniej miała wówczas na względzie jedynie własną osobę, ponieważ dzięki temu mogła uczestniczyć w polowaniach na równi z mężczyznami. Choć jej stryjem był sam papież, to jednak bardzo często wytykano jej pochodzenie z niższej warstwy społecznej, gdyż wywodziła się z rodziny kupieckiej. Katarzyna Medycejska była matką dziesięciorga dzieci, z których jedno zmarło w okresie niemowlęcym, natomiast dwoje w wieku dziecięcym. Wychowała też trzech władców Francji i trzy żony monarchów europejskich. 

A teraz przejdźmy do rzeczonej „Nocy świętego Bartłomieja”. Otóż w połowie XVI wieku we Francji mieszkało ponad czterysta tysięcy hugenotów (protestantów). Religijna teoria Jana Kalwina zdobywała coraz większą rzeszę zwolenników nie tylko pośród kupców, rybaków czy żeglarzy, ale również wśród drobnej szlachty urzędniczej i intelektualistów. Wówczas Francją tak naprawdę rządziła Katarzyna Medycejska, pomimo że prawdziwym władcą kraju był jej syn – Karol IX de Valois. To właśnie ona toczyła zażarte wojny religijne z kalwinami. Była fanatyczną katoliczką i w momencie, gdy doszła do przekonania, że prowadzone przez nią wojny nie przynoszą zwycięstwa katolikom, w dniu 8 sierpnia 1570 roku zawarła pokój w Saint Germain. Hugenotom przyznano wówczas wolność religijną, lecz tylko poza granicami Paryża. Ogłoszono dla nich amnestię oraz umożliwiono dostęp do urzędów państwowych. Pod względem politycznym wyrazem owego braterstwa pomiędzy tymi dwiema religiami miało stać się zawarcie małżeństwa przez księcia-hugenota Henryka Burbona z córką Katarzyny Medycejskiej – księżniczką Małgorzatą de Valois, która była katoliczką, potocznie zwaną królową Margot. Uroczysty ślub odbył się 18 sierpnia 1572 roku.

W uroczystości zaślubin uczestniczyła hugenocka szlachta z całej Francji. Sytuację tę doskonale wykorzystała Katarzyna Medycejska, która wraz ze swoimi sprzymierzeńcami przygotowała plan wymordowania wszystkich hugenotów, którzy przybyli wówczas do Paryża. Protestanci zaskoczeni podczas snu i ogarnięci panicznym strachem oddawali życie bez oporu. Rzeź nie ograniczyła się jedynie do stolicy Francji. Wyszła również poza granice Paryża, a w jej efekcie śmierć poniosło kilkanaście tysięcy ludzi.


W komnacie królowej Margot podczas nocy św. Bartłomieja; obraz namalowany w 1836 roku przez Alexandre-Évariste Fragonarda (1780-1850)
To właśnie od owej tragicznej nocy Alexandre Dumas rozpoczyna swoją opowieść o losach pięknej, choć rozpustnej Małgorzaty de Valois. Gdyby nie miejscami humorystyczny język, powieść ta byłaby naprawdę przerażająca. Dużo swobody Autor pozostawił wyobraźni czytelnika. Jest kilka kwestii, których nie dopowiada do końca. Być może był to celowy zamysł, aby nas za bardzo nie przestraszyć.

Alexandre Dumas (ojciec) to mój ulubiony pisarz jeszcze z lat dzieciństwa. Do dziś pamiętam swój zachwyt po przeczytaniu Trzech muszkieterów. Obejrzałam każdą z ekranizacji tej książki, podobnie jak oglądałam adaptacje filmowe pozostałych powieści Dumas. Z takich rzeczy chyba jednak nie można wyrosnąć. Alexandre Dumas zawsze będzie dla mnie wiele znaczył jako fenomenalny pisarz o dość zbuntowanym i porywczym charakterze. Bo taki właśnie był – zbuntowany i porywczy. Wystarczy przeczytać jego Pamiętniki, aby się o tym przekonać.

Na pewno niektórzy z Was zachodzą w głowę, dlaczego tak często wracam do starych książek, zamiast skupiać się na tym, co nowe.  Otóż, Moi Drodzy, wracam ze zwykłego strachu. Boję się, że kiedyś przyjdzie taki dzień, iż te wszystkie stare i piękne książki zwyczajnie znikną. Wydawcy nie będą robić wznowień, a nam pozostanie jedynie jakaś krótka wzmianka o danej powieści przy okazji pisania lub czytania biografii danego autora. A zatem niech ten mój blog będzie swego rodzaju pamiętnikiem, do którego będą wpisywać się od czasu do czasu znakomici pisarze klasyczni.

Małgorzata de Valois (1553-1615)
Wracając do Królowej Margot chciałabym zwrócić uwagę na poszczególne postaci, które pojawiają się w powieści. Wspomniałam już, że tytułowa bohaterka to kobieta piękna, ale i rozpustna. Nie wiadomo jak było naprawdę, ale zdaniem Dumas ta jej rozpusta odbywała się za pozwoleniem jej męża – Henryka Burbona. Pamiętajmy też, że na królewskich dworach w tamtym okresie wzięcie sobie kochanki czy kochanka nie było niczym dziwnym. Henryk Burbon też nie był bez winy. On również spotykał się z niejaką baronową Karoliną de Sauve (z fr. Charlotte de Sauve). Małżeństwo Małgorzaty i Henryka przedstawione na kartach książki jest czysto polityczne. Obydwoje spiskują za plecami Katarzyny Medycejskiej. Choć nie łączy ich miłość, to jednak wzajemnie się szanują. Małgorzata tak naprawdę nie chciała wychodzić za mąż za Henryka. W czasie ceremonii zaślubin nie była w stanie wypowiedzieć sakramentalnego „tak”. Praktycznie zrobił to w jej imieniu król Karol IX, kładąc jej rękę na głowie, tym samym sprawiając, że jedynie skinęła na znak, iż się zgadza na ten związek. Historia pokazuje również, że małżonkowie nie wytrzymali ze sobą do dnia swojej śmierci. Obydwoje prowadzili życie rozpustne, a w efekcie po latach ich związek został unieważniony. Po śmierci Karola IX, jego młodszy brat – Henryk Andegaweński – nie chciał Małgorzaty na swoim dworze i kazał jej się stamtąd zabierać właśnie z powodu stylu życia, jaki wiodła. Dopiero pod koniec życia, kiedy jej uroda przestała już robić na kimkolwiek wrażenie, Małgorzata wróciła do Paryża z wygnania i stała się mecenasem sztuki i opiekunką ludzi ubogich. Co więcej, słynna królowa Margot zajęła się też wychowywaniem dzieci swojego byłego męża z jego drugiego małżeństwa, który wówczas był już królem Francji i władał państwem jako Henryk IV Burbon. Oczywiście tego wszystkiego nie znajdziecie na kartach powieści, ponieważ Alexandre Dumas jej akcję kończy znacznie wcześniej niż przytoczone przeze mnie wydarzenia.

Henryk IV Burbon (1553-1610)
O Katarzynie Medycejskiej zostało już tutaj sporo napisane. Jednak powyższe informacje pochodzą ze źródeł historycznych, zaś nie z powieści. Jaka zatem jest królowa-matka według Alexandre Dumas? Na pewno bezwzględna. Brutalnie usuwa każdego, kto jest jej niewygodny. Posuwa się do najokrutniejszych czynów, aby tylko wyeliminować wroga. W tamtych czasach bardzo modne było trucie tych, których nie tolerowano. Strach było zasiadać do posiłku, bo nie wiadomo było czy wstanie się od stołu żywym. Katarzyna w tej kwestii jest niezrównaną mistrzynią. Posiada swojego zaufanego i wiernego pomocnika, który przygotowuje jej wszelkiej maści trucizny. Są one tak wyszukane, że trudno odgadnąć, gdzie mogą zostać ukryte. Niekoniecznie zabójcza trucizna musi zostać dosypana do jedzenia. Mogą to być zwykłe rękawiczki, książka, pościel, lampa, czyli jednym słowem wszystko.

Oprócz rodziny królewskiej na kartach Królowej Margot czytelnik spotyka również szlachciców, którzy są przedstawicielami dwóch przeciwnych obozów: hugenotów i katolików. I tak mamy hrabiego Annibala de Coconnas i hrabiego Josepha Boniface’a de La Môle, który w książce funkcjonuje jako hrabia Lerac de La Môle. Każdy z nich ma w Paryżu do załatwienia swoje własne interesy, ale los sprawia, że ich drogi się krzyżują i od tej pory stają się nierozłączni, pomimo że są wrogami.

Czytelnik spotyka również szereg postaci drugoplanowych, których pojawienie się jest niezwykle istotne. Nie można ich traktować jako bohaterów z przypadku. Oni po prostu muszą tam być, ponieważ mają do wykonania pewne ważne zadanie. Każda z tych postaci jest autentyczna. Nie ma tutaj bohaterów fikcyjnych, jak to czasami bywa w przypadku pisarzy współczesnych tworzących powieści historyczne.

Karol IX de Valois (1550-1574)
Kiedy czytamy Królową Margot, możemy dokładnie wyobrazić sobie Paryż drugiej połowy XVI wieku. Alexandre Dumas jest bardzo skrupulatny w podawaniu i opisywaniu poszczególnych miejsc, w których akurat rozgrywa się akcja. Oczywiście niektóre z tych miejsc nie funkcjonują dziś pod nazwą podaną przez Autora. Pamiętajmy, że Alexandre Dumas wydał powieść w 1845 roku i od tamtego czasu w Paryżu wiele rzeczy uległo zmianie.

Nie tak dawno usłyszałam w mediach wypowiedź jednego z rodzimych autorytetów w dziedzinie literatury. Powiedział on między innymi, że książkę tylko wtedy można uznać za dobrą, jeśli sięga się po nią po raz drugi, a potem kolejny i kolejny, i tak dalej. Dla mnie Królowa Margot to właśnie jedna z tych powieści, którą przeczytałam po raz drugi. W czasach licealnych widocznie była ona dla mnie zbyt trudna do zrozumienia, ponieważ wtedy wydawała mi się trochę nudna i chyba nawet ledwo dobrnęłam do końca. Jednak przez te wszystkie lata wciąż miałam ją na uwadze. Tym razem, już jako w pełni dorosła osoba, odebrałam tę powieść zupełnie inaczej. Wciągnęła mnie już od pierwszej strony, natomiast wiele kwestii, których wówczas nie rozumiałam, teraz pojęłam bez trudu. Tak więc na podstawie własnych doświadczeń mogę stwierdzić, że nie jest to książka dla młodzieży. Lepiej, aby sięgnęły po nią osoby dorosłe. Choć z drugiej strony, może to tylko ja w ten sposób ją odbieram. Być może jako nastolatka nie byłam gotowa na to, aby zrozumieć specyfikę tej książki. Niemniej jedno jest pewne. Powieść jest naprawdę dobra i warta przeczytania. Powinni po nią sięgnąć szczególnie miłośnicy historii i klasyki.

Na koniec podzielę się z Wami takim swoim prywatnym spostrzeżeniem. Czytając Królową Margot i śledząc poczynania Katarzyny Medycejskiej, pomyślałam sobie, że chyba nie ma na świecie państwa, w którego dziejach nie zapisałaby się jakaś silna i bezwzględna kobieta. I tak: Anglicy mieli swoją Małgorzatę Beaufort, Francuzi wspomnianą Katarzynę Medycejską, a my-Polacy „importowaną” z Włoch – królową Bonę.  







środa, 1 lutego 2012

Życie Alexandre Dumas było nie mniej bujne niż jego twórczość...



LITERAT LUTEGO 2012


ALEXANDRE DUMAS (OJCIEC)


Alexandre Dumas (ojciec) urodził się 24 lipca 1802 roku, a zmarł 5 grudnia roku 1870. Daty te wskazują, iż żył w czasach Cesarstwa, w okresie Restauracji, za panowania króla Ludwika Filipa oraz pod rządami Napoleona III. Okres ten obfitował w szereg wydarzeń, na tle których upływało dzieciństwo i młodość Pisarza, który z uwagi na szczęśliwy zbieg okoliczności miał sam dość bezpośredni wgląd na dzieje epoki. Jego ojciec, który był zawodowym wojskowym, po rewolucji w 1789 roku, bardzo szybko awansował na generała, a potem pełnił funkcję podkomendanta i antagonisty Napoleona. Alexandre Dumas jako dziecko oglądał schyłek epoki napoleońskiej, na własne oczy widział cesarza podążającego na pole bitwy, a była to bitwa pod Waterloo. Po latach, jako urzędnik w kancelarii księcia Orleańskiego, późniejszego króla Ludwika Filipa, Pisarz był w stanie z bliska obserwować nie tylko wypadki, które poprzedzały Rewolucję Lipcową, ale także sam jej przebieg.

Życie Pisarza było nie mniej bujne niż jego twórczość. Alexandre Dumas był najpopularniejszą postacią paryskiego świata literackiego. Posiadał rzesze przyjaciół, ale również i wrogów. Zarabiał i trwonił fortuny, kochał, podróżował i politykował. W roku 1846 przyjął propozycję ministra Oświecenia Publicznego i z całą świtą wyjechał do Algieru, aby za jakiś czas piórem popularyzować tę egzotyczną dla ówczesnego francuskiego społeczeństwa krainę. W tym samym czasie podjął w Paryżu ogromną imprezę, czyli Teatr Historyczny, któremu sam dostarczał repertuaru, aby w okresie Rewolucji Lutowej samemu splajtować. Po wielkim sukcesie powieści pod tytułem „Hrabia Monte Christo”, zarobione na niej miliony Pisarz utopił w budowie wspaniałego zamczyska pod Paryżem o nazwie Monte Christo, który został wzniesiony w najlepszym, czyli niesamowicie brzydkim eklektycznym stylu epoki. Alexandre Dumas na uroczyste otwarcie nowej siedziby zaprosił sześćset osób, które do białego rana bawiły się, jadły i piły na cześć i koszt amfitrona[1]. W okresie Rewolucji Lutowej Pisarz, podążając za przykładem Victora Hugo i Alphonse-Marie-Louis de Prat de Lamartine[2] postanowił spróbować wielkiej polityki i wysunął swoją kandydaturę na posła do Parlamentu. Niemniej jego kandydatura nie wzbudziła powszechnego entuzjazmu, natomiast na jednym z zebrań wyborczych ktoś zawołał pod jego adresem, znając dziecinną próżność i snobizm Pisarza: ty Murzynie, ty markizie! Dumas odpowiedział na ten afront rękoczynem, przewieszając antagonistę przez parapet mostu i domagając się przeprosin. Stwierdził wówczas: No dobrze, chciałem ci tylko dowieść, że ręce, które w dwadzieścia lat napisały czterysta powieści i trzydzieści pięć dramatów są to ręce robociarza!

Po zamachu stanu Napoleona III w roku 1851, Alexandre Dumas udał się na wygnanie do Brukseli. Ta dobrowolność wyjazdu była dość mocno ograniczona naciskiem ze strony wierzycieli. W Brukseli Pisarz prowadził na kredyt dom otwarty, wspierał mniej przedsiębiorczych banitów politycznych i wciąż pisał bez chwili wytchnienia. Po powrocie do Paryża założył własny dziennik pod tytułem „Muszkieter” (z franc. Le Mousquetaire). W ten sposób mógł bez ograniczeń drukować swe dzieła, co sprawiło, że zdobył dla pisma rzesze czytelników. W 1858 roku Pisarz odbył planowaną wcześniej podróż do Rosji, gdzie zaskoczył rosyjską arystokrację swą powierzchownością i bezceremonialnymi manierami. Zbratał się także z prostaczkami, zawarł osobistą znajomość z dekabrystą Annenkowem[3] i jego żoną, Francuzką, których uczynił bohaterami powieści pod tytułem „Pamiętniki fechmistrza”. W zapale krajoznawczym dotarł aż do Astrachania, śląc do Paryża sążniste listy, pełne szczegółów, które nie zawsze były prawdziwe, ale zawsze malownicze, i które potem znalazły się w impresjach książkowych.

W 1860 roku Alexandre Dumas wyjechał do Włoch, skontaktował się tam z Giuseppe Garibaldim[4], który właśnie ruszał na podbój Neapolu. Pisarz ofiarował rewolucyjnemu generałowi pomoc osobistą oraz materialną, która została przyjęta. W ślad za zwycięskimi oddziałami włoskich patriotów Dumas wkroczył do miasta i otrzymał od Garibaldiego tytuł naczelnego konserwatora. W Pompei Pisarz trudnił się pracami wykopaliskowymi, a następnie założył pismo „Niezależny”. W tym okresie pracował również nad historią neapolitańskich Burbonów, pamiętnikami Garibaldiego, a także nad powieścią pod tytułem „San Felice”, która okazała się jednym z jego najcelniejszych dzieł.  Ostatnie dziesięciolecie życia Pisarza to powolny upadek jego sił twórczych i witalnych. Alexandre Dumas zaczął rozmijać się z epoką, która zaczynała go wyprzedzać, natomiast coraz mniejsze wzięcie jego utworów nie pozwalało mu sprostać wciąż ogromnym wydatkom, i były takie chwile, kiedy Pisarz wręcz tonął w biedzie. W 1866 roku podjął podróż do Niemiec i Austrii, lecz miała ona w sobie znamiona występów starego aktora na prowincji, który nie mógł już liczyć na poklask w stolicy. Śmiertelnym ciosem dla Dumas stała się wieść o wybuchu wojny z Prusami i o pierwszych porażkach Francuzów. Umarł sparaliżowany, lecz do ostatnich dni pogodny. 


Opracowano na podstawie: Aleksander Dumas (ojciec), Pamiętniki, Wyd. ISKRY, Warszawa 1960.





[1] Amfitron to żartobliwe określenie człowieka gościnnego, organizatora zabawy.
[2] Alphonse-Marie-Louis de Prat de Lamartine (1790-1869) to pisarz francuski tradycyjnie uważany za twórcę francuskiego romantyzmu.
[3] Mikołaj Mikołajewicz Annenkow (1799-1865) to ówczesny generał rosyjski.
[4] Giuseppe Garibaldi (1807-1882) to włoski rewolucjonista, żołnierz i polityk, działacz i bojownik na rzecz zjednoczenia Włoch.