Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ken Follett. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ken Follett. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 maja 2015

Ken Follett – „Filary Ziemi”












Wydawnictwo: ALBATROS
Warszawa 2012
Tytuł oryginału: The Pillars of the Earth
Przekład: Grzegorz Sitek




Do napisania tekstu o Filarach Ziemi autorstwa Kena Folletta przymierzałam się dwukrotnie. Tło historyczne tej powieści jest tak ciekawe, że nie mogłam oprzeć się pokusie, aby najpierw nie napisać dwóch innych artykułów dotyczących historii średniowiecznej Anglii. I tak oto powstał tekst o wojnie domowej w dwunastowiecznej Anglii, a potem rozpisałam się również o historii przepięknej katedry w Salisbury, która – między innymi – stała się inspiracją dla Autora. To właśnie budowa tej katedry opisana jest w Filarach Ziemi, choć akcja powieści nie dzieje się w Salisbury, lecz w niewielkim miasteczku o nazwie Kingsbridge. W związku z tym nie będę już wracać do tła historycznego, zaś jeśli ktoś chciałby poczytać o konflikcie pomiędzy cesarzową Matyldą (1102-1167) a królem Stefanem I z Blois (ok. 1097-1154), to może to zrobić, klikając tutaj. Z kolei z historią katedry w Salisbury można zapoznać się pod tym linkiem. Dzisiaj natomiast chcę skupić się tylko i wyłącznie na samej książce.

Filary Ziemi to powieść charakteryzująca się fabułą, w której centrum znajduje się budowa pięknej, gotyckiej katedry, natomiast gdzieś w tle słychać echa politycznych intryg i kościelnych manipulacji. To wszystko dzieje się w dwunastowiecznej Anglii. Powieść rozpoczyna się sceną egzekucji przez powieszenie, której ofiarą pada młody mężczyzna. Został on oskarżony o kradzież, której ponoć nie popełnił. Niemniej świadkami jego rzekomego przestępstwa byli ludzie, których słowo to świętość, więc trudno się z nimi sprzeczać. Podczas egzekucji dochodzi do niecodziennego wydarzenia. Otóż młoda kobieta, która najprawdopodobniej związana jest ze skazańcem i nosi w łonie jego dziecko, rzuca okrutną klątwę na tych, którzy przyczynili się do śmierci mężczyzny, natomiast jej straszliwe skutki mają dopiero nastąpić po latach. 

A zatem mijają lata. Młodzieniec arystokratycznego pochodzenia – William Hamleigh – wstrzymuje budowę domu, którego ściany wznoszone były z myślą o jego rychłym ożenku. Już ten czyn wyraźnie wskazuje na to, że William potrafi być naprawdę brutalny i należy się go bać, gdyż jest zdolny popełnić największe okrucieństwo, aby tylko osiągnąć swój cel. Dom Hamleigha budowany był przez niejakiego Toma Budowniczego, który teraz musi udać się w drogę w poszukiwaniu pracy. Tom ma na utrzymaniu dwoje dzieci i ciężarną żonę, więc zmuszony jest zatroszczyć się o ich byt, co wcale nie będzie takie łatwe. Podczas podróży dochodzi do tragedii, która już do końca życia będzie nawiedzać Toma w snach. Mistrz wciąż będzie czuł wyrzuty sumienia i zastanawiał się nad swoją moralnością. Będzie też usiłował tłumaczyć sobie własne postępowanie. Czy naprawdę nie było innego wyjścia? A może postąpił zbyt pochopnie, bojąc się, że nie poradzi sobie z takim balastem, jakim w tamtym momencie był jego nowo narodzony syn? 

Po jakimś czasie na drodze Toma stają zbuntowana Ellen i jej kilkuletni syn Jack. Kobieta jest banitką i obecnie mieszka w lesie. Dlaczego tak się stało? Co takiego skłoniło Ellen do usunięcia się w cień i opuszczenia miasta? A może to nie była jej decyzja? Może ktoś wpływowy po prostu ją do tego zmusił? W końcu kobieta wcale nie ukrywa swojej niechęci do hierarchów kościelnych i podważa każde prawidło, które usiłują wtłoczyć do ludzkich umysłów. Niemniej Tom nie czuje do niej niechęci i w bardzo krótkim czasie nawiązuje z nią romans. Czyżby zapomniał już o swojej niedawno zmarłej żonie?


W ten sposób okrutny William Hamleigh karał mieszkańców Kingsbridge
za nieposłuszeństwo. 
Kadr z serialu Filary Ziemi (2010)
źródło

Poprzez Toma Budowniczego i banitkę Ellen, czytelnik trafia do klasztoru, gdzie urzędują mnisi. Tam spotyka Philipa, który już niedługo stanie się jednym z głównych bohaterów powieści, gdyż jego przyszłe życie już na zawsze będzie związane z miasteczkiem Kingsbridge i budową katedry. Philip ma za sobą tragiczną przeszłość. Zarówno on, jak i jego młodszy brat cudem uszli z życiem w dzieciństwie. Wygląda na to, że duchowny wciąż spłaca dług wdzięczności Kościołowi, dzięki któremu kiedyś zdołał ocalić skórę. Pewnego dnia do Kingsbridge nogi poniosą także samego Toma Budowniczego, który zostanie głównym architektem przy wznoszeniu murów świątyni.

Oprócz wymienionych powyżej bohaterów, na kartach książki czytelnik spotka również niejaką Alienę – córkę hrabiego Bartholomew. Kiedy ją poznajemy, dziewczyna właśnie odrzuca propozycję małżeństwa z okrutnym Williamem. To dla nich Tom Budowniczy pracował jeszcze tak niedawno, wznosząc ściany ich przyszłego domu. Niestety, arogancka i rozpieszczona przez ojca Aliena już wkrótce przekona się, co znaczy odmówić Hamleighowi. Ta decyzja będzie ją naprawdę drogo kosztować. Czy Alienie uda się wyjść cało z kłopotów, w które wpakowała się na własne życzenie? Może lepiej było jednak przystać na propozycję małżeństwa z Williamem zamiast unosić się honorem i upierać przy swoim? Przecież średniowiecze to nie czasy, kiedy kobieta wybiera sobie męża według własnego uznania. Miłość tak naprawdę nie ma znaczenia. Najważniejsze, aby połączyć zwaśnione rody. W dodatku jest jeszcze małoletni brat, który potrzebuje wsparcia, aby móc kiedyś zostać szanowanym rycerzem. Dlaczego zatem odbierać mu ten przywilej w imię własnych upodobań?

Po raz pierwszy powieść Filary Ziemi została opublikowana w 1989 roku, i niemalże od razu stała się bestsellerem, jednak informacja o książce początkowo docierała do czytelników pocztą pantoflową. Dopiero po jakimś czasie zauważono ją na tyle wyraźnie, że stała się międzynarodowym bestsellerem. Na czym zatem polega wyjątkowość tej historii? Na pewno należy zwrócić uwagę na wielowątkowość fabuły, a także na emocje, jakie towarzyszą poszczególnym bohaterom. W Filarach Ziemi mamy do czynienia nie tylko z motywem miłości, ale przede wszystkim widzimy, czym tak naprawdę kierują się nasi bohaterowie. Na pierwszy plan wysuwają się ogromna żądza władzy i zło, co oczywiście podszyte jest wielką pobożnością. Analizując tę powieść można dojść do przekonania, że Ken Follett nie zawarł w niej wszystkiego, lecz nie należy uznawać tego za wadę, ponieważ z powieściami historycznymi już tak jest, że trzeba dokonywać trudnych wyborów podczas ich pisania. Wydarzeń historycznych jest tak dużo, iż nie sposób wykorzystać wszystkich na kartach powieści, która zawsze ograniczona jest pod względem objętościowym.


Mieszkańcy Kingsbridge przy budowie katedry.
Kadr z serialu Filary Ziemi (2010)
źródło

Myślę jednak, że Ken Follett zrobiłby lepiej, gdyby w miejsce przydługich opisów i szeregu niepotrzebnych powtórzeń, wprowadził wydarzenia historyczne, które ominął. Niedawno czytałam Świat bez końca, który uznawany jest za drugą część Filarów Ziemi. O ile liczne powtórzenia nie przeszkadzały mi w przypadku tej pierwszej książki, o tyle tutaj nieco mnie irytowały. Poza tym zauważyłam, że te dwie powieści pisane są do tego samego schematu. W obydwu książkach poszczególni bohaterowie mają swoich sobowtórów, i fakt ten wcale nie dotyczy ich wyglądu zewnętrznego, lecz osobowości. Na pamięć można wymienić postacie, które mogłyby podać sobie ręce. Nie wiem, czy to był dobry zabieg, zważywszy że fabuła też biegnie w podobnym kierunku. Jedyną różnicą w tym względzie może być osoba przeora klasztoru w Kingsbridge. Philip i Godwyn na pewno stoją po przeciwnych stronach, a ich charaktery znacznie się od siebie różnią. 

Wydanie z 2014 roku.
Jeżeli odejdziemy od próby porównywania Filarów Ziemi i Świata bez końca, wówczas dostrzeżemy, że fabuła pierwszej z książek charakteryzuje się mieszanką nowoczesnych wartości oraz postaw cechujących epokę średniowiecza. Dostrzeżemy bowiem silne postacie kobiece, które mogą nieco kolidować z ograniczeniami epoki. Potężny Kościół mechanicznie popada w konflikt ze słabymi monarchami, zaś to, co przyjmujemy za pewnik, dzieje się setki lat wstecz. Z kolei biorąc pod uwagę kreację postaci, również dostrzeżemy ich różnorodność. Na kartach powieści spotkamy zatem nikczemnych łotrów i bohaterów o czystych sercach, choć popełniających grzechy z rozmaitych powodów. Niektórzy tracą gdzieś po drodze życie, lecz prawie każdy otrzymuje w końcu to, na co tak naprawdę zasłużył.

W środowisku duchownym, oprócz przeora Philipa, czytelnik poznaje także – między innymi – biskupa Walerana Bigoda, który w swoich rękach dzierży potężną władzę, lecz jednocześnie czystość jego sumienia pozostawia wiele do życzenia. Nie tylko jest skorumpowany, ale również poprzez swoje postępowanie znacząco wpływa na bieg średniowiecznej historii opowiedzianej przez Kena Folletta. Z kolei kulminacyjna scena, choć fikcyjna, to jednak dotyka jednego z najbardziej tajemniczych wydarzeń w historii, czyli zatonięcia „Białego Koraba”. Dopiero wtedy na jaw wychodzą sekrety, które przez całą powieść są jak gdyby powoli odkrywane, lecz natychmiast tuszowane innymi wydarzeniami.

Wydaje mi się, że na szczególną uwagę zasługuje Jack Jackson, który jest synem banitki Ellen. Pomimo swoich niedoskonałości, generalnie jest człowiekiem szlachetnym, choć nie z urodzenia. Od samego początku łączy go szczególna więź z Tomem Budowniczym. Jack kocha także swoją matkę, która wcale nie ma łatwego charakteru. Aby pomóc i nie głodować, posuwa się do czynu, którego ujawnienie może przynieść zgubę całej jego rodzinie. Jack to godny następca swojego ojczyma. Czasami wydaje się nawet, że przerasta Toma rozumem i kreatywnością. Idzie w jego ślady i w konsekwencji staje się jednym z najbardziej twórczych umysłów swojej epoki. Myślę, że Filary Ziemi to powieść, po którą warto sięgnąć. Niemniej należy być przygotowanym na to, iż będzie to historia długa ze sporą domieszką niepotrzebnych informacji i powtórzeń dotyczących losów poszczególnych bohaterów.





sobota, 21 marca 2015

Ken Follett – „Świat bez końca”












Wydawnictwo: ALBATROS
Warszawa 2012
Tytuł oryginału: World Without End
Przekład: Grzegorz Kołodziejczyk & Zbigniew A. Królicki




W 1989 roku Ken Follett zadziwił świat literacki, wydając epicką powieść historyczną zatytułowaną Filary Ziemi. Akcję tej powieści Autor umieścił w dwunastowiecznej Anglii, zaś jej bohaterowie skupiają się na budowaniu katedry, z którą będą wiązać się setki lat życia. W przeważającej mierze krytycy określali tę książkę jako „fascynującą i trzymającą w napięciu”, natomiast czytelnicy żyli nadzieją na jej kontynuację.

Akcja Świata bez końca rozgrywa się w tym samym mieście, co Filarów Ziemi, lecz wydarzenia w niej opisane mają miejsce dwa wieki później, czyli po tym, jak mieszkańcy Kingsbridge zakończyli budowę wspaniałej gotyckiej katedry, która stała się centralnym elementem fabuły Filarów Ziemi. Tym razem katedra i klasztor również wysuwają się na pierwszy plan, stanowiąc centrum takich ludzkich cech, jak nienawiść, chciwość, pycha, ambicja, a także są miejscem miłości i niewyobrażalnej chęci zemsty. Niemniej jednak, kontynuacja wydarzeń sprzed dwóch wieków może być traktowana również jako historia autonomiczna. W przypadku Świata bez końca zarówno mężczyźni, jak i kobiety znajdują się na swego rodzaju życiowym rozdrożu, gdzie muszą wybrać pomiędzy nowymi koncepcjami dotyczącymi nauk medycznych, handlu, architektury oraz sprawiedliwości. Bohaterowie egzystują w świecie, w którym zwolennicy starych metod prowadzą zaciekłe spory z postępowymi umysłami, kreując intrygi. Napięcie między tymi dwiema grupami rośnie bardzo szybko, doprowadzając tym samym do problemów, które dla niektórych mogą skończyć się nawet śmiercią. Dodatkowo w społeczeństwo Kingsbridge uderzają rozmaite klęski żywiołowe, z których najtragiczniejszą jest zaraza zwana czarną śmiercią. Pomór wśród mieszkańców jest tak wielki, że w pewnej chwili zaczyna wydawać się, że praktycznie nikt nie przeżyje.

Król Edward III (1312-1377)
Portret powstał pod koniec XVI wieku.
To w Anglii pod jego rządami toczy się
akcja powieści. 
Życie poszczególnych dorosłych bohaterów splatają ze sobą nici ambicji, miłości, chciwości i zemsty. Doświadczają oni zarówno wielkiego dobrobytu, jak i głodu oraz zarazy, a także wojny. Ktoś podróżuje po całym świecie, aż w końcu powraca do rodzinnego domu, natomiast ktoś inny będzie za wszelką cenę dążył do tego, aby ostatecznie zostać silnym i szanowanym szlachcicem i budzić strach w poddanych. Jedna z kobiecych postaci będzie usilnie przeciwstawiać się władzy średniowiecznego Kościoła, a co za tym idzie będzie walczyć z miejscowym przeorem klasztoru, zaś inna będzie robić wszystko, aby móc wreszcie doprowadzić do tego, żeby mężczyzna, którego kocha od lat, zwrócił na nią uwagę i ją poślubił. Większość z tych bohaterów będzie żyła przez długie lata w cieniu niewyjaśnionego zabójstwa, którego w dzieciństwie byli świadkami.

Ken Follett na napisanie Świata bez końca poświęcił trzy lata swojego życia, a stało się to niemalże osiemnaście lat po wydaniu Filarów Ziemi. Świat bez końca to niewątpliwie swoisty powiew świeżości, jeśli chodzi o tworzenie epickiej powieści historycznej. Autor ponownie udowadnia krytykom i czytelnikom, że jego literackie rzemiosło stoi na naprawdę wysokim poziomie. Ken Follett jest po prostu mistrzem w tym, co robi!

Pomimo że nie czytałam jeszcze Filarów Ziemi, to jednak fakt ten zupełnie mi nie przeszkadzał w poznawaniu historii opisanej w Świecie bez końca. Chociaż te dwie powieści uważane są za swego rodzaju dylogię, to jednak śmiało można je traktować jak dwie odrębne książki. Niektórzy twierdzą, że Filary Ziemi stoją na znacznie wyższym poziomie niż Świat bez końca. Skoro jest to prawda, to nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak w takim razie Ken Follett mógł napisać jeszcze lepszą powieść niż omawiana! Niemniej, mogłabym wymienić co najmniej trzy punkty, które nie powinny pojawić się w dylogii, ponieważ w innym razie będą one psuć przyjemność czytania. 

Przyznam, że książkę czytałam długo ze względu na jej objętość. Polskie wydanie liczy sobie niewiele ponad dziewięćset stron i w porównaniu z oryginałem jest krótsze, ponieważ wersja anglojęzyczna posiada tych stron ponad tysiąc. Niestety, przy takiej ilości stron wydawca był zmuszony zmniejszyć czcionkę, więc ten fakt już na wstępie stanowił dla mnie utrudnienie. Generalnie bardzo źle czyta mi się powieści z tak małą czcionką. Przypuszczam, że nie jestem jedyna i wielu czytelników podzieli moje zdanie.

W powieści czytelnik odnajdzie bardzo dużo szczegółowych informacji na temat architektury, a także tego, w jaki sposób konstruowano rozmaite średniowieczne maszyny, czego przykładem może być urządzenie, które służyło do produkcji tkanin wyrabianych z owczej wełny. Jeśli kogoś tego rodzaju wiadomości nie interesują, bo na przykład przypominają nieco informacje wyjęte żywcem z jakieś encyklopedii, to może być tym zirytowany. Drugą kwestią jest opis działań wojennych, które mogą wydawać się trochę nudne i zwalniać tempo akcji. W książce znajdziemy także zakazany romans. I tutaj również nie każdemu czytelnikowi może jego opis przypaść do gustu, ponieważ Autor nie skupił się na samym wątku miłosnym, lecz na funkcjonowaniu klasztoru, z którym ten romans się wiąże, gdyż ma on miejsce właśnie w jego murach.


Zawalenie się mostu - chyba jedna z najbardziej dramatycznych scen w powieści.
Kadr pochodzi z serialu telewizyjnego z 2012 roku.
reż. Michael Caton-Jones


Ken Follett przypomina także czytelnikowi o wydarzeniach, które miały miejsce w Filarach Ziemi. Dla kogoś, kto nie czytał poprzedniej historii, ten fakt może okazać się irytujący, ponieważ w pewien sposób zniechęci go do sięgnięcia po tamtą książkę. Pamiętam, że taki sam zabieg stosuje J.K. Rowling w swojej kryminalnej serii o Cormoranie Strike’u. O ile w przypadku kryminałów jest to niedopuszczalne!, gdyż praktycznie zdradza finał zagadki, to w powieściach historycznych można przymknąć na to oko. Z drugiej strony jednak, czasami zdarza się nawet, że Autor przypomina czytelnikowi fakty, które miały miejsce wcześniej, ale dotyczyły właśnie Świata bez końca. Jeżeli bohater zmarł tuż po rozpoczęciu akcji powieści, to naprawdę nie trzeba po iluś tam stronach znów o tym przypominać. Z drugiej strony jednak, usprawiedliwieniem dla tego rodzaju zabiegu może być fakt, iż dany czytelnik niekoniecznie musi sięgać po Świat bez końca natychmiast po przeczytaniu Filarów Ziemi, a ponieważ pamięć jest zawodna, Ken Follett zadbał o to, żeby czytelnikowi nic nie umknęło.

Niektórzy brytyjscy czytelnicy twierdzą też, że w tej powieści jest znacznie więcej scen erotycznych niż w Filarach Ziemi. Naprawdę? Nie zauważyłam, żeby było ich aż tak dużo. Może polskie wydanie jest ocenzurowane? Skoro jest romans, to przecież i seks być musi, prawda? Możliwe, że chodzi tutaj bardziej o sceny gwałtu, a także homoseksualizm wśród mnichów i zakonnic. Nie rozumiem tego zarzutu, ponieważ to wyglądałoby tak, jak gdyby ludzie średniowiecza nie wiedzieli, o co w tym temacie chodzi. Rozumiem, że średniowiecze to generalnie epoka traktowana jako ta najbardziej zacofana ze wszystkich, ale przecież nie aż do tego stopnia! Mnie bynajmniej żadna z powyżej wymienionych wad – o ile można je nazwać wadami – nie zirytowała. Książka bardzo mi się spodobała i wciągnęła już od pierwszej strony.

O czym zatem opowiada Świat bez końca? Jest to przede wszystkim historia czworga przyjaciół z dzieciństwa: dwóch chłopców i dwóch dziewczynek w wieku od dziesięciu do dwunastu lat, którzy na kartach powieści po latach osiągają około czterdziesty rok życia. Nie, oni nie umierają, lecz na tym etapie akcja powieści się kończy. Na kartach książki spotykamy również innych pierwszoplanowych bohaterów, takich jak mściwy i pazerny na władzę mnich Godwyn czy Edmund Wooler – do pewnego czasu przewodniczący lokalnej gildii. A zatem mamy tutaj dwie równoległe opowieści. Z jednej strony poznajemy lata dorastania czworga głównych bohaterów: Merthina i jego brata Ralpha, oraz Caris i jej ubogiej przyjaciółki Gwendy. Z drugiej strony gdzieś w tle przyglądamy się życiu w Kingsbridge, w którym udział biorą również postacie drugoplanowe. Wszyscy ci bohaterowie na własnej skórze doświadczają okrucieństwa wojny, śmierci, jak również poznają, co to rozczarowanie i zawiedzione nadzieje, a także strach przed czarną śmiercią. Niemniej, nigdy nie przestają walczyć i tracić nadziei. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie.



Bitwa pod Crécy (26 sierpnia 1346) - to właśnie tej bitwie Ken Follett poświęca
sporo miejsca w powieści.

Malowidło powstało w XV wieku.
Autor: Jean Froissart (ok. 1337-ok. 1405)


Gdybym musiała wybrać swojego ulubionego bohatera lub bohaterkę, to chyba nie umiałabym się zdecydować. Przyznam, że żadna z postaci nie przypadła mi do gustu na tyle, abym mogła uznać ją za swoją ulubioną. Caris? Raczej nie. Może na samym początku wzbudziła moją sympatię i żal, kiedy musiała ratować życie, ukrywając się za murami klasztoru i tym samym stając się zakonnicą z przymusu. Jej dalsze życie w klasztorze w moich oczach zmienia ją już tylko na niekorzyść. Choć nadal pozostaje silną kobietą, która walczy w imię słusznych spraw, to jednak jej postępowanie nie jest pozbawione hipokryzji. Z dnia na dzień staje się podobna do przeora Godwyna, który podstępnie swego czasu objął funkcję przeora po swoim zmarłym poprzedniku.

Czy tą ulubioną postacią byłaby Gwenda? Chyba nie. Pomimo że siły woli też jej nie brakuje, to jednak wykorzystuje ją do spełnienia swoich własnych marzeń. Czy jej postępowanie można tłumaczyć miłością, którą darzy swojego wybranka? Możliwe, ale przecież nawet miłość nie żąda upokorzeń i poniżenia. To może Wulfric? Też nie. Merthin? O, tak. Ten mógłby zostać moją ulubioną postacią, gdyby nie poddał się bezwarunkowo Caris i nie pozwolił jej grać bez końca na swoich uczuciach.

Niedawno przeczytałam dwie powieści Noah Gordona, w których Autor bardzo szczegółowo przybliżał czytelnikowi tajniki średniowiecznej medycyny. W Świecie bez końca również znajdziemy informacje na ten temat, choć może nie tak zaawansowane, jak przedstawił je Noah Gordon. Pomimo usilnych starań ze strony Caris, średniowieczny prymitywizm w tej kwestii widać bardzo wyraźnie. Niektórzy ówcześni medycy uważali wręcz, że tą czy inną chorobą można zarazić się już poprzez samo patrzenie na chorego człowieka, natomiast upuszczanie krwi było metodą leczenia stosowaną na każdą dolegliwość. Z kolei, gdy zaraza dotyka Kingsbridge, Caris nakazuje noszenie maski na twarzy, aby zakryć nią nos i usta, co oczywiście od razu traktowane jest niczym herezja!

Polityka średniowiecznego Kościoła przedstawiona jest w powieści jako nafaszerowana korupcją i obrzydliwymi praktykami seksualnymi, na co praktycznie nikt nie zwraca uwagi. Możliwe, że większe zgorszenie sieje przekupywanie poszczególnych hierarchów, aniżeli uprawianie seksu przez zakonników i zakonnice. Owszem, zwraca się na to uwagę, ale tylko wtedy, gdy pragnie się danej osobie mocno zaszkodzić, bo nagle staje się ona niewygodna.

Ken Follett na pewno stworzył w Świecie bez końca doskonałą fabułę. Splótł ze sobą wiele wątków, które posiadają sens i są spójne. W dodatku w książce występuje mnóstwo nieoczekiwanych zwrotów akcji. Z kolei bohaterowie są bardzo wyraziści i wręcz namacalnie czytelnik może poznać ich skomplikowane uczucia w rozmaitych sytuacjach. Książkę oczywiście polecam każdemu miłośnikowi historii i średniowiecznej architektury. Myślę, że nie należy zwracać szczególnej uwagi na to, iż stanowi ona kontynuację Filarów Ziemi. Tak, jak wspomniałam wyżej, powieść może być traktowana również jako autonomiczna historia.







wtorek, 13 września 2011

Ken Follett – „Człowiek z Sankt Petersburga”

 





Wydawnictwo: ALBATROS

Warszawa 2010

Tytuł oryginału: The Man From St. Petersburg

Przekład: Andrzej Szulc

 

Mam wrażenie, że w literaturze zarówno polskiej, jak i światowej wiele miejsca poświęca się tematyce II wojny światowej, zapominając jednocześnie o tym, że dokładnie dwadzieścia pięć lat wcześniej rozpoczęła się I wojna światowa. Na pewno o tym fakcie nie zapomniał Ken Follett, pisząc powieść pod tytułem Człowiek z Sankt Petersburga. Krążą zdania, że powieść ta nie jest najwyższych lotów, a sam autor nie za bardzo się do niej przyłożył. Osobiście nie mogę podzielić tych opinii, ponieważ na dzień dzisiejszy nie mam porównania, jeśli wziąć pod uwagę inne powieści tego autora. Prawdę powiedziawszy Człowieka z Sankt Petersburga przeczytałam przez przypadek. Już wcześniej wiedziałam, że Ken Follett bardziej przemawia do mężczyzn, aniżeli do kobiet. Poza tym, od jakiegoś czasu bardzo polecano mi Filary ziemi właśnie jego autorstwa. I to dokładnie tej książki poszukiwałam, kiedy wybrałam się na książkowe zakupy. Niestety w księgarni pewna bardzo miła pani powiedziała mi, że Filarów ziemi nie posiadają, ale może polecić mi Człowieka z Sankt Petersburga. Ostatecznie przekonała mnie do zakupu. I tak oto opowieść o rosyjskim zamachowcu trafiła w moje ręce. 

Akcja powieści rozgrywa się w Anglii tuż przed wybuchem I wojny światowej. Jest rok 1914, a Europa żyje w coraz większym strachu. W zastraszającym tempie rośnie potęga militarna Niemiec. W związku z tak wielkim zagrożeniem Winston Churchill (1874-1965), pełniący wówczas funkcję Pierwszego Lorda Admiralicji, za wszelką cenę pragnie zawrzeć tajny sojusz wojskowy z carską Rosją. W tym przedsięwzięciu gorliwie wspiera go lord Stephen Walden. Aby ów sojusz doszedł do skutku, na rozmowy do Londynu przyjeżdża specjalny wysłannik cara, Aleksy Orłow. Młody Orłow jest jednocześnie siostrzeńcem żony lorda Waldena, Lidii. Kobieta pochodzi z Sankt Petersburga i od dziewiętnastu lat jest żoną Stephena. Niemniej przez cały ten czas głęboko skrywa tajemnicę swojej młodości. Wydaje się, że Waldenowie są szczęśliwą rodziną, opływającą w bogactwie. Uczestniczą w szeregu przyjęciach, wydawanych przez najwyższe głowy w państwie, natomiast ich osiemnastoletnia córka Charlotte, właśnie wkracza na salony.

Podpisaniu traktatu pomiędzy Anglią a Rosją stanowczo sprzeciwiają się rosyjscy anarchiści, którzy przebywają w tym czasie na wygnaniu w Szwajcarii. Jednym z najbardziej zagorzałych anarchistów jest Feliks Krzesiński. Kiedy na jednym ze spotkań pada propozycja zabójstwa Aleksego Orłowa, to właśnie Feliks zgłasza się do wykonania tego zadania. Jest to misja niezwykle niebezpieczna, jednak Krzesiński, mając za sobą tortury w osławionej twierdzy Pietropawłowskiej oraz pobyt na Syberii, zatracił w sobie uczucie strachu. Czterdziestoletni zamachowiec doskonale wie, że śmierć księcia Orłowa sprawi, iż wszelkie negocjacje pomiędzy Anglią a Rosją zostaną natychmiast zerwane, co odmieni losy rychłej wojny. Sądzi, że dzięki temu w Rosji wybuchnie rewolucja.

Feliks udając się w podróż do Londynu nie wie jeszcze, że wraz z nią powróci przeszłość, a on sam, wbrew sobie, zacznie na nowo stawać się człowiekiem, a nie jak do tej pory jedynie maszyną do wykonywania niebezpiecznych zadań, w trakcie których bez mrugnięcia okiem jest w stanie pozbawić innych życia. To właśnie podróż do Londynu doprowadzi do tego, iż na jego drodze ponownie stanie kobieta z przeszłości oraz dziecko, o którym do tej pory nie miał pojęcia. Po pierwszej nieudanej próbie zamachu, na Feliksa Krzesińskiego rozpoczyna się obława. Scotland Yard depcze mu po piętach, a on z dnia na dzień traci nie tylko poczucie bezpieczeństwa, ale przede wszystkim zatraca w sobie cechy, które do tej pory były niezbędne przy jego profesji, czyli odwagę, bezwzględność, brutalność.

Myślę, że o powieści Człowiek z Sankt Petersburga można z całą pewnością rzec, iż jest ona przykładem na to, jak może zmienić się człowiek pod wpływem świadomości, że ma rodzinę i ma dla kogo żyć. Spójrzmy na Feliksa. Z jednej strony bezwzględny morderca, a z drugiej ojciec z ogromnymi wyrzutami sumienia. Ta wewnętrzna walka jest tak wyraźna, że w pewnym momencie czytelnik może odnieść wrażenie, iż bohater nie podoła obranemu zadaniu.

Na uwagę zasługuje również osoba lady Charlotte Walden. Dziewczyna pochodzi z arystokratycznej rodziny, niemniej czuje się w niej niesamowicie ograniczana. Stopniowo odkrywa, że przez całe życie rodzice jedynie ją okłamywali. Dlatego też wzbiera w niej bunt nie tylko przeciwko nim, ale również przeciwko panującej rzeczywistości. W pewnym momencie jawnie zaczyna bratać się z popularnymi w tamtym okresie tak zwanymi sufrażystkami, czyli kobietami domagającymi się prawa do głosowania. Dziś o takich kobietach mówimy feministki. Ich protesty objawiały się nie tylko poprzez jawne demonstracje uliczne, które były natychmiast tłumione przez policję, niekiedy nawet w sposób krwawy. Sufrażystki, trafiając do więzienia nadal protestowały nie przyjmując pokarmów, co doprowadzało do tego, że były karmione siłą, a to z kolei uznawane było jako torturowanie kobiet. Zdarzało się, że podczas balów debiutantek w Pałacu Buckingham młode kobiety sympatyzujące z sufrażystkami wytykały królowi owe więzienne tortury. Dodam, że w momencie, gdy Charlotte Walden rozpoczyna swój bunt, na swojej drodze spotyka Feliksa Krzesińskiego. Niestety ta znajomość przynosi tragiczne skutki.

Myślę, że książka jest godna uwagi, choćby z tego powodu, iż wyraźnie przedstawia realia Wielkiej Brytanii z początków XX wieku. Czytelnik dowiaduje się jak wyglądało życie zarówno zwykłych ludzi, jak i klasy rządzącej. Powieść zaliczana jest do klasycznego thrillera historyczno-szpiegowskiego. Czy to jest thriller? Sama nie wiem. Nie przeczę, że są obecne emocje, bo tak naprawdę nie wiemy czy Feliksowi uda się w końcu zamordować księcia Orłowa, czy może poniesie w tej kwestii sromotną klęskę i ostatecznie trafi do więzienia, albo co gorsza zostanie skazany na karę śmierci. Barwną postacią jest także Lidia Walden. Jej skrywana od lat tajemnica w końcu wychodzi na jaw, lecz nie dlatego, że sama pragnie wreszcie pozbyć się tego brzemienia. W pewnym momencie to okoliczności zmuszają ją do wyjawienia prawdy.

Podobnie jak w przypadku Cienia wiatru C.R. Zafóna, tutaj również czytelnik może zacząć zastanawiać się nad autentycznością opowiedzianej przez Kena Folletta historii. Oprócz tego, że pojawiają się tutaj rzeczywiste postacie historyczne, bo chociażby Winston Churchill, czy też premier Wielkiej Brytanii, Herbert Henry Asquith, wspomniana jest również osoba Margaret Thatcher. Natomiast najbardziej dający do myślenia jest epilog, a konkretnie następujące jego fragmenty:

Charlotte wciąż żyje. Mieszka w domku, który niegdyś stał na terenie folwarku. Domek ten jej ojciec postawił swojemu rządcy, właściwie jest to obszerny i solidny dom, jasny i wygodnie umeblowany. Tam, gdzie kiedyś rozciągały się pola, wybudowano ostatnio osiedle mieszkaniowe, ale Charlotte to nie przeszkadza, ponieważ lubi być otoczona ludźmi. Walden Hall został odbudowany przez Lutyensa i należy obecnie do syna Aleksa Waldena.

Nie zajmuje się już tłumaczeniem, ale czyta teraz w oryginale „Archipelag Gułag”. Uważa Sołżenicyna za obłudnika, mimo to zdecydowana jest doczytać książkę do końca. Nie ma już najlepszych oczu i jest w stanie czytać tylko przez pół godziny rano i pół godziny po południu. Oblicza, że w tym tempie skończy ją w wieku dziewięćdziesięciu dziewięciu lat.

 Mam przeczucie, że jej się to uda.*

 

Na koniec dodam, że książka wyszła spod pióra Kena Folletta w 1982 roku.



* K. Follett, Człowiek z Sankt Petersburga, epilog.