Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jodi Picoult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jodi Picoult. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Jodi Picoult – „To, co zostało”













Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 2013
Tytuł oryginału: The Storyteller
Przekład: Magdalena Moltzan-Małkowska




Pewnego dnia ktoś w mojej obecności powiedział, że druga wojna światowa to taki temat, o którym nie powinni pisać ludzie, którzy jej nie przeżyli. W innym razie, bez względu na to, jak bardzo będą się starać oddać realny obraz tamtych lat, nigdy im się to nie uda. Będzie to jedynie namiastka tego, co działo się ponad siedemdziesiąt lat temu. Pojawią się nieścisłości, a pisarze będą popadać z jednej skrajności w drugą, ponieważ albo wyolbrzymią jakieś fakty, albo znów spłycą do tego stopnia, że staną się one niczym innym, jak tylko karykaturą tamtych tragicznych czasów, natomiast przewrażliwieni czytelnicy nie omieszkają tego wytknąć. Czy zatem oznacza to, że współczesny literat nie powinien zabierać się za pisanie powieści z drugą wojną światową w tle? Czy powinien odpuścić i pozwolić, aby tak dramatyczna historia uległa przedawnieniu? Czy jeśli ktoś nie doświadczył okrucieństwa wojny na własnej skórze, to powinien o niej zapomnieć? Pamiętajmy, że osób z „wojennego pokolenia” z roku na rok jest coraz mniej i za jakiś czas nie będzie już wśród nas naocznych świadków, którzy byliby w stanie zdać nam wiarygodną relację. Wydaje mi się, że bez względu na to, w jakiej formie współcześni pisarze decydują się przedstawić czytelnikowi tragizm drugiej wojny światowej, muszą to robić nadal. Nie wolno im się wycofywać! Jesteśmy to winni zarówno tym, którzy zginęli, jak i tym, którym dane było przeżyć. I o tym należy pamiętać.

Całkiem niedawno tematem drugiej wojny światowej, a dokładnie problemem Holokaustu, zajęła się Jodi Picoult, która znana jest z powieści kontrowersyjnych i wzbudzających wręcz skrajne emocje. To, co zostało w niczym tak naprawdę nie przypomina innych książek Autorki. To jak gdyby nie ta sama Picoult, którą wszyscy znamy. W tej powieści odchodzi od starannie wypracowanego przez lata schematu i skupia się na czymś, o czym pisało już wielu przed nią i zapewne w przyszłości jeszcze wielu napisze. Niemniej, sposób ujęcia tematu jest niezwykle oryginalny i praktycznie przed każdym z nas stawia pytanie: Czy bylibyśmy w stanie wybaczyć mordercy, który ma na rękach krew tysięcy niewinnych ludzkich istnień?  Natomiast jeśli chodzi o kwestie historyczne, to tym, co najbardziej nas interesuje są dwa miejsca: getto żydowskie w Łodzi i Auschwitz II – Birkenau, czyli po prostu Brzezinka. Zacznijmy może od getta.  

Prześladowania ludności pochodzenia żydowskiego rozpoczęły się w Łodzi już w roku 1939, czyli natychmiast po wkroczeniu do miasta wojsk niemieckich. Naziści powoli ograniczali swobodę poruszania się Żydów, jak również pozbawiali ich możliwości pracy. W dniu 8 lutego 1940 roku ukazało się zarządzenie dotyczące utworzenia dzielnicy żydowskiej. Do dnia 30 kwietnia 1940 roku na jej teren przesiedlono wszystkich żydowskich mieszkańców Łodzi. Potem getto zostało zamknięte i tym samym zupełnie odcięte od reszty miasta płotem z drutem kolczastym. Było też pilnowane przez posterunki żandarmerii. Na skutek pierwszej fali przesiedleń, w getcie znalazło się około 160 tysięcy ludności pochodzenia żydowskiego. Z kolei od 17 października do 4 listopada 1941 roku do getta docierały jeszcze transporty Żydów wysiedlonych z Austrii, Luksemburga, Czech i Niemiec. Natomiast od 7 grudnia 1941 roku do 28 sierpnia 1942 roku naziści przywieźli do getta Żydów z regionu administracyjnego zwanego Krajem Warty.


Żydzi za drutami łódzkiego getta (1941)


Pomimo zamknięcia oraz nieludzkich warunków materialno-bytowych, Żydzi mieszkający w łódzkim getcie zdołali zorganizować sobie własną administrację, szkolnictwo, pocztę oraz opiekę zdrowotną i socjalną. Funkcjonował tam także dom kultury, w którym odbywały się występy muzyczne i przedstawienia teatralne. Niemniej, bardzo ciężkie warunki życia dziesiątkowały ludność getta. Niektórzy umierali wycieńczeni głodem czy pracą ponad swoje siły albo po prostu z powodu chorób, zaś inni tracili życie od kul nazistów lub w wyniku katowania przez niemiecką policję kryminalną (z niem. Kriminalpolizei). W połowie stycznia 1942 roku Niemcy rozpoczęli wywózkę Żydów do pierwszego w Polsce obozu zagłady, który znajdował się w Chełmnie nad Nerem. Początkowo były to transporty osób pobierających zasiłki oraz więźniów, a potem Żydów zachodnioeuropejskich. Na koniec wywożono tych, którzy byli bezrobotni, czyli dzieci i starców. W konsekwencji tychże deportacji getto zostało przekształcone w wielki obóz pracy niewolniczej.

Chaim Mordechaj Rumkowski
(1877-1944)
Prezes Stowarzyszenia Żydów w Łodzi;
wyznaczony do likwidacji getta w sierpniu
1944 roku.
W połowie czerwca 1944 roku, z uwagi na zbliżający się coraz bardziej front, naziści rozpoczęli ostateczną likwidację łódzkiego getta. I znów przyszedł czas na wywózki do Chełmna nad Nerem oraz do Oświęcimia, czyli Auschwitz. W dniu 29 sierpnia 1944 roku ze stacji kolejowej Radegast, a właściwie stacji Marysin, odszedł w kierunku Oświęcimia ostatni transport łódzkich Żydów. W getcie pozostała już tylko niewielka grupa, której zadaniem było uporządkowanie terenu. W przeciwieństwie do wielu innych gett w Polsce, łódzkie getto nie zostało zniszczone. Jeśli coś zdewastowano, to miało to miejsce już po zakończeniu wojny albo tuż przed jej końcem. 

I jeszcze kilka słów o Auschwitz, a właściwie o tej części obozu, w której Niemcy umieszczali kobiety. Do sierpnia 1942 roku więźniarki w Auschwitz przebywały w specjalnie wydzielonej części obozu macierzystego. Liczbę kobiet tam przebywających szacowano wówczas na 13 tysięcy. Źródła podają, iż 6 sierpnia 1942 roku kobiety zostały przeniesione do Brzezinki (z niem. Birkenau), gdzie warunki były znacznie gorsze niż w Auschwitz. Najpoważniejszym problemem był oczywiście brak wody. Więźniarki przetrzymywane były w murowanych i drewnianych barakach, które pozbawione były podłogi. W takim baraku niekiedy przebywało około tysiąc kobiet. W pomieszczeniach znajdowały się także piece, ale praktycznie nigdy w nich nie grzano. Aresztowane miały do dyspozycji trzypiętrowe prycze. Bardzo często na jednym takim piętrze spało od ośmiu do dwunastu kobiet. Więźniarki leżały na siennikach bądź słomie, a przykrycie stanowiły dziurawe i brudne koce.

Powieść Jodi Picoult jest, jak gdyby połączeniem trzech wymiarów: historycznego, współczesnego i fantastycznego. Główną bohaterką jest dwudziestopięcioletnia Sage Singer mieszkająca w stanie New Hampshire. Kobieta pracuje w piekarni o nazwie Chleb Powszedni, której właścicielką jest jej przyjaciółka o dość ciekawej przeszłości. Sage jest Żydówką, choć tak naprawdę nie chce się do tego przyznać. Nie chodzi do synagogi; nie praktykuje czynnie religii, w której została wychowana; w Boga też nie wierzy. Czy jest ateistką? Trudno powiedzieć. Ona chyba sama tak naprawdę nie wie, kim właściwie jest, jeśli chodzi o wyznanie i pochodzenie. Ale jedno jest pewne. Sage jest doskonałym piekarzem, a jej wypiekami wszyscy wokół zachwycają się od dłuższego czasu. Wszelkiego rodzaju pieczywo ma po prostu we krwi. Sage również bardzo cierpi. Straciła matkę, a do tego na skutek wypadku samochodowego jest oszpecona. Wstydzi się swojego wyglądu. Nie chce, aby ludzie gapili się na nią albo odwracali z odrazą wzrok. Jak sama przyznaje „woli pójść do dentysty, niż dać zrobić sobie zdjęcie”. Czy Sage ma rację? Czy ludzie faktycznie postrzegają ją niczym szpetnego dziwoląga? Może to tylko jej wyobraźnia działa w ten sposób, a prawda jest zupełnie inna?

Życie prywatne Sage zupełnie się nie układa. Po śmierci matki związała się z żonatym mężczyzną, z którym raczej nie może liczyć na wspólną przyszłość. Wszystko natomiast mogą usprawiedliwiać pobudki, jakimi kierowała się przy wyborze partnera. Ale czy w tym wypadku również miała rację? Czy z powodu swoich blizn naprawdę nie stać jej na faceta bez zobowiązań, z którym mogłaby założyć rodzinę? Ponieważ Sage wciąż bardzo mocno przeżywa śmierć matki, zdecydowała się na udział w terapii dla osób, które nie potrafią pogodzić się z odejściem bliskich. W jej grupie terapeutycznej znajduje się ponad dziewięćdziesięcioletni staruszek o nieposzlakowanej opinii. To Josef Weber. Wszyscy w okolicy bardzo go szanują i nie mogą powiedzieć o nim marnego słowa. Pewnego dnia Josef prosi Sage o niecodzienną, a wręcz szokującą i niemoralną przysługę. Otóż starzec chce, aby dziewczyna go… zabiła! Dlaczego? Kim tak naprawdę jest Josef Weber? Czy faktycznie jest tym, za kogo podawał się przez tak wiele lat? Dlaczego nie chce w spokoju doczekać dnia śmierci, tylko naraża niewinną dziewczynę na nieprzyjemności? Czy on już całkiem oszalał na starość? Czy nie wie, że Sage może pójść siedzieć za morderstwo, kiedy prawda wyjdzie na jaw? A co z jej sumieniem i poczuciem moralności?


Auschwitz II-Birkenau
Kobiety i dzieci zmierzające do komór gazowych
fot. Archiwum Państowego Muzeum Auschwitz-Birkenau


W To, co zostało Jodi Picoult porusza całą masę problemów natury moralnej. Po części jest to powieść historyczna, dlatego też gdzieś pomiędzy fikcyjnymi postaciami przewijają się również te, które znamy z historii, jak na przykład osoba Chaima Rumkowskiego. Na pierwszy plan wysuwa się tutaj oczywiście kwestia wybaczenia, co wcale nie jest łatwe, szczególnie, że dotyczy spraw makabrycznych i niepojętych przez zdrowy ludzki umysł. A co w takim razie z „pomocą w umieraniu”? Czy w tym przypadku nie będzie to czasami zniżanie się do poziomu osoby, która o to prosi? Czy „pomocnik” nie stanie w jednym rzędzie z „proszącym”? Owszem, można tę kwestię rozpatrywać w kategoriach kary za popełnione krzywdy, lecz z drugiej strony czy można bawić się w Boga i decydować za Niego? Oczywiście zawsze znajdzie się jakieś wytłumaczenie, ale przecież cokolwiek się stanie, to i tak czasu już nie da się zawrócić i zmienić przeszłości.

Jodi Picould nie skupia się jednak jedynie na zbrodni i karze oraz na wybaczaniu. Pomiędzy tymi problemami przemyka gdzieś życie prywatne Sage Singer. I tutaj pojawia się miłość, której dziewczyna szuka, lecz wciąż nie potrafi jej odnaleźć. Oficjalnie nie przyznaje się do tego, ale jej brak naprawdę mocno jej doskwiera. Oczywiście jest związana z mężczyzną, którego rzekomo kocha z wzajemnością, lecz to uczucie raczej nie daje jej satysfakcji i spełnienia. Brak wiary w siebie sprawia, że kobieta dokonuje wyborów, które w konsekwencji prowadzą u niej jedynie do stanów przygnębienia. Z drugiej strony jednak Sage po śmierci rodziców znalazła schronienie u babci, która zawsze służyła jej radą i pomocą. Dziś Minka Singer jest już stara i schorowana, ale nadal jest najbliższą osobą dla swojej wnuczki.

Tym, co zwraca szczególną uwagę jest pojawiający się co jakiś czas tekst, który stanowi swego rodzaju przerywnik pomiędzy przeszłością a teraźniejszością. To jest właśnie ten wymiar fantastyczny powieści, o którym wspomniałam powyżej. Kiedy dokładnie się w niego wczytamy, a potem porównamy z całością, wówczas dostrzeżemy bardzo wyraźną analogię. Ta fantastyka zawiera w sobie symbolikę, bez której książka generalnie mogłaby się obejść, ale czy na pewno jej przesłanie byłoby wtedy tak bardzo czytelne, jak jest teraz?

Tak więc powieść Jodi Picoult wzrusza, ale też nie pozwala przejść obojętnie obok problematyki drugiej wojny światowej, zważywszy że rzecz dotyczy terenów Polski, co jest niezwykle istotne dla polskich czytelników. Jej fabuła jest dopracowana w każdym elemencie i cieszę się, że Autorka nie poszła na łatwiznę, przedstawiając wojnę z własnej perspektywy, tylko dokładnie zbadała temat. Dlatego też nie ma tu żadnych niedociągnięć. Złośliwi mogliby wszak zarzucić Jodi Picoult, że o wielu kwestiach nie wspomniała. Trzeba jednak wiedzieć, że każdy pisarz ograniczony jest objętością książki i nie da się opisać jakiejś historii bez pominięcia niektórych wydarzeń. Zawsze konieczna jest selekcja. Autor wybiera zatem te fakty, które jego zdaniem są najważniejsze i najbardziej emocjonujące. Jodi Picoult tak właśnie postąpiła. Natomiast jeżeli ktoś chce bliżej poznać temat łódzkiego żydowskiego getta czy niemieckiego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, powinien sięgnąć po materiały źródłowe opracowane przez historyków albo poczytać autentyczne wspomnienia więźniów getta i Auschwitz.

Jeśli chcecie poznać kulisy powstawania tej książki, to polecam mój wywiad z Jodi Picoult, który przeprowadziłam w grudniu 2013 roku [klik].






niedziela, 1 grudnia 2013

Literat Grudnia 2013





JODI PICOULT 



Jodi Picoult to jedna z najbardziej znanych pisarek świata. Urodziła się w Nowym Jorku na przedmieściach Long Island. Wszystkie domy, które tam się znajdowały, wyglądały identycznie i były określane mianem „bajkowych”. Uczęszczała do szkoły publicznej, gdzie natrafiła na kilku naprawdę świetnych nauczycieli języka angielskiego, którzy zachęcili ją do pisania. To samo dotyczy uniwersytetu w Princeton, który posiada jeden z najlepszych programów w Stanach Zjednoczonych dotyczących studiów kreatywnego pisania. Autorka ukończyła wspomniany Uniwersytet Princeton, gdzie przede wszystkim pracowała z niesamowitą pisarką – Mary Morris. Jodi Picoult mocno wierzy, że gdyby nie osoba Mary Morris, ona sama nie byłaby dziś pisarką.  




Kraina Czytania: Na początek chciałabym Cię zapytać, kim chciałaś zostać, kiedy byłaś dzieckiem lub nastolatką?

Jodi Picoult: Pisarką. Naprawdę. To było moje marzenie, ale nigdy nie wyobrażałam sobie, że ono się spełni. Na początku nie obchodziło mnie czy ktokolwiek czyta moje teksty; ja po prostu chciałam zobaczyć je w druku. Lecz gdy miałam trzydzieści lat i publikowałam, marzyłam o książkach, które sprzedają się na tyle dobrze, abym mogła zwiększyć dochód swojej rodziny, a to zabrało mi już znacznie więcej czasu niż można sobie wyobrazić!

Kraina Czytania: W jaki sposób planujesz swoje pisanie? Piszesz codziennie? A może wolisz pracować kilka dni w tygodniu?

Jodi Picoult: Zazwyczaj nie pracuję w weekendy (choć znana jestem z tego, że wkradam się do swojego gabinetu, kiedy jestem w środku rozdziału – nienawidzę zostawiać swoich bohaterów w zawieszeniu!) Ale poza tym jestem pracoholikiem. Zaczynam pisać nową książkę już dzień po ukończeniu poprzedniej. Jednakże trzeba pamiętać, że nie ma niczego innego poza pisaniem, co wolałabym robić. Moje dzieci wiedzą, że potrzebuję tego tak samo, jak niektórzy ludzie potrzebują lekarstw – jest to swego rodzaju środek zapobiegawczy, ponieważ kiedy nie piszę przez kilka dni, jestem po prostu nieznośna. Oni przywykli już do tego, że dzielą się mną z ludźmi, którzy tak naprawdę nie istnieją, ale którzy dla mnie są niezwykle realni w momencie, gdy opowiadam ich historie.

Kraina Czytania: Niektórzy autorzy bardzo często wiedzą, jak będzie wyglądać ostatnia scena w ich książkach. Czy podczas pisania zawsze wiesz, w jaki sposób zakończysz swoją książkę?

Jodi Picoult: Ujmę to w ten sposób – myślę, że tak, ale z reguły jestem w błędzie. Kiedy zaczynam książkę, zdaję sobie sprawę z tego, że w mojej głowie pojawi się pytanie „a co, jeśli?”, i wtedy przesuwam je i wciskam w fabułę, aż poczuję, że mam już naprawdę dobrą historię. Sprawdzam też, co takiego potrzebuję wiedzieć na dany temat i robię swoje badania za pośrednictwem Internetu lub drogą mailową, a w niektórych przypadkach jest to naprawdę nieprzyjemne i szokujące. Zaczynam pisać w momencie, gdy wymyślę pierwsze doskonałe zdanie. A potem idę dalej, rozdział za rozdziałem, dokładnie w kolejności, w jakiej je czytasz. Często zdarza się, że jest już dwie trzecie książki w drodze, a wtedy bohaterowie przejmują nad nią kontrolę i przesuwają fabułę książki w innym kierunku. Mogę z nimi walczyć, ale zazwyczaj kiedy to robię książka nie jest tak dobra, jak być musi. To brzmi jak szaleństwo, ale książka po jakimś czasie naprawdę zaczyna pisać się sama. Często czuję się tak, jakbym robiła transkrypcję filmu, który jest buforowany w mojej głowie, a ja nie mam nic wspólnego z jego tworzeniem. Niektóre sceny zaskoczyły mnie nawet po ich napisaniu – gapię się wtedy na monitor komputera, zastanawiając się, jak to się stało. Na przykład scena w Karuzeli uczuć, gdzie Melanie niemalże rozjeżdża Chrisa swoim samochodem. Albo w Jesieni cudów, kiedy Millie Epstein wskrzesza. Bądź też ostatnia scena w Czarownicach z Salem. Kiedy pisałam Świadectwo prawdy, zadzwoniłam pewnego dnia do mamy. Powiedziałam jej: Nie uwierzysz, co się dzieje z Ellie! Chyba powiedziała wtedy, że ją przeraziłam i odłożyła słuchawkę. Wiem, że to wydaje się trochę irytujące, ale uwielbiam chwile, gdy moi bohaterowie wstają i poruszają się o własnych siłach. W książce pod tytułem Tam, gdzie ty, która ukazała się w 2011 roku, jeden z głównych bohaterów robi coś bardzo głupiego, co będzie sprawiało mu ból na dłuższą metę, pomimo że powtarzam mu, aby tego nie robił!

Kraina Czytania: Jestem pewna, że każda z Twoich powieści ma dla Ciebie szczególną wartość. Ale zastanawiam się, czy masz swoją ulubioną?

Jodi Picoult: Od ponad dziesięciu lat jestem o to pytana. Za każdym razem odpowiadam: Och, to jest tak, jakby poprosić mnie o wybranie dziecka, które najbardziej kocham! albo innymi słowy, zrobić coś, czego nigdy nie miałam zamiaru zrobić. Ale teraz mam już swojego osobistego faworyta. To książka pod tytułem Drugie spojrzenie. Myślę, że jest to najbardziej skomplikowana powieść, jaką napisałam do tej pory, i jestem niesamowicie dumna z jej bohaterów. Niektórych z nich nigdy wcześniej nie spotkałam w fikcji literackiej. Ponadto, książka porusza tematy i koncepcje, które są rzadko omawiane w literaturze. Gdy piszesz, pojawia się skłonność do tego, iż myślisz, że Szekspir już to wszystko zrobił, a my jedynie to przetwarzamy, tak więc wielką sprawą jest, kiedy czujesz, że właśnie odkryłaś nowe horyzonty jako pisarz. To są właśnie powody, dla których myślę, że Drugie spojrzenie jest moim największym osiągnięciem jak do tej pory.

Kraina Czytania: W swoich książkach opisujesz bardzo poważne i kontrowersyjne problemy. Skąd zatem czerpiesz pomysły, aby o nich pisać?

Jodi Picoult: Zazwyczaj pojawia się pytanie z gatunku tych „co, jeśli?”: Co, jeśli chłopak po nieudanej próbie samobójczej, będącej swego rodzaju paktem, zostanie oskarżony o morderstwo? Co, jeśli mała dziewczynka rozwinie w sobie zdolność do wykreowania wyimaginowanego przyjaciela, którym okaże się być Bóg? Co, jeśli prawniczka nie była zdania, że system prawny był wystarczająco dobry dla jej własnego dziecka? Zaczynam zatem rozmyślać nad tym pytaniem i zanim zgromadzę wiedzę na ten temat, cały dramat rozwija się w mojej głowie. Często pomysł wciska się w mój umysł, jeszcze zanim wiem, co mam z nim zrobić. W przypadku Deszczowej nocy sporządzałam badania szkockich rodzin, nie mając pojęcia dlaczego jest to tak ważne dla książki. Dopiero, gdy zgromadziłam na ich temat pewne informacje, zdałam sobie sprawę z tego, że piszę powieść o lojalności wobec ludzi, których kochamy. Czasami pomysły zmieniają się w trakcie pisania książki. Kiedy wymyśliłam Karuzelę uczuć nie była ona zwykłym czytadłem. Miałam zamiar napisać książkę traktującą o bohaterce ocalałej z próby samobójczej na skutek zawarcia paktu pomiędzy kobietami. I wtedy udałam się do miejscowego szefa policji, aby przeprowadzić wstępne badania. Hmm – powiedział. – Jest to dziewczyna, która przeżyje? Bo jeśli to byłby chłopiec, który byłby fizycznie większy, automatycznie byłby podejrzewany o morderstwo dopóki nie odnaleziono by dowodów. No cóż, prawie spadłam z krzesła. Naprawdę? – zapytałam, a postać Chrisa zaczęła nabierać kształtu. Czasami piszę książki na podstawie sugestii innych ludzi. Świadectwo prawdy powstało, ponieważ moja mama powiedziała, że powinnam poznać samotniczy tryb życia Amiszów. Jeśli ktokolwiek może się o nich czegoś dowiedzieć – powiedziała – to ty. Czasami pomysły wyrastają z tych, które akurat badam. Tak stało się z powieścią Bez mojej zgody – informacje, które zebrałam podczas prowadzenia badań do Drugiego spojrzenia tak mnie zafascynowały, że wrzuciłam je do pustego pliku tekstowego i przekształciłam w odrębną historię.

Kraina Czytania: Napisałaś również książkę o Holocauście, która zatytułowana jest „To, co zostało”. Co sprawiło, że zdecydowałaś się stworzyć taką właśnie opowieść?

Jodi Picoult: Tak naprawdę tworzenie tej powieści zaczęło się od całkiem innej książki. Był to Słonecznik Szymona Wiesenthala. W tej powieści pan Wiesenthal wspomina chwilę, kiedy jako więzień obozu koncentracyjnego został przyprowadzony do łóżka umierającego nazisty, który chciał przyznać się do swoich zbrodni i uzyskać przebaczenie od Żyda. Ta moralna zagadka, w której znalazł się Wiesenthal stała się punktem wielu analiz filozoficznych i moralnych dotyczących dynamiki zachodzącej pomiędzy ofiarami ludobójstwa a ich sprawcami. I właśnie to sprawiło, że zaczęłam myśleć o tym, co stałoby się, gdyby taka sama prośba została złożona dziesiątki lat później wnuczce żydowskiego więźnia.

Kraina Czytania: A co z prowadzeniem badań na ten temat?

Jodi Picoult: Te badania były najbardziej emocjonujące i wyczerpujące spośród tych, które kiedykolwiek zrobiłam. Spotkałam się z kilkoma ludźmi ocalałymi z Holocaustu, którzy opowiedzieli mi swoje historie. Niektóre z tych informacji wdarły się do fikcyjnej historii mojej bohaterki, Minki. Upokarzające i przerażające było to, gdy zdałam sobie sprawę z tego, że te opowiedziane historie nie stanowią fikcji. Niektóre momenty z życia tych odważnych mężczyzn i kobiet pozostaną ze mną już na zawsze, tak jak historia Bernie’go, który oderwał mezuzę z ościeżnicy, kiedy naziści wywlekli go z domu, i trzymał ją zaciśniętą w pięści przez całą wojnę, dlatego też jeszcze przez dwa lata po wyzwoleniu nie mógł rozprostować palców. Albo jak jego matka obiecała mu, że nie otrzyma strzału w głowę, a w pierś. Wyobrażasz sobie złożenie takiej obietnicy własnemu dziecku?! Albo Gerda, która została odznaczona Prezydenckim Medalem Wolności, i która w styczniu 1945 roku przeżyła marsz liczący trzysta pięćdziesiąt mil (ponad 563 kilometry – przyp. tłum.). Jak mi powiedziała, jej ojciec kazał jej założyć buty narciarskie, kiedy została zabrana z domu. Albo Mania, której wiele razy podczas wojny życie uratowała znajomość języka niemieckiego, kiedy wybierano ją do wykonywania pracy biurowej zamiast skierowania jej do ciężkich robót, i która opowiedziała mi o człowieku nazwiskiem Baker – swoim niemieckim szefie w pewnej fabryce – który wybrał młode Żydówki, a te zostały przypisane do grupy Moje Dzieci (z niem. Meine Kinder), którą kierował, dzięki czemu uratował swoich pracowników przed wywiezieniem ich do obozu koncentracyjnego. Ludzie ci zostali wyselekcjonowani z łapanki zorganizowanej przez nazistów. W Bergen-Belsen spała w baraku wraz z dziewięciuset innymi ludźmi, chorując na tyfus. Umarłaby, gdyby nie pojawili się Brytyjczycy, którzy doprowadzili do ich uwolnienia.

Kraina Czytania: Spośród Twoich powieści w Polsce bardzo popularna jest książka, którą napisałaś wraz ze swoją córką, Samanthą. Czy mogłabyś powiedzieć coś więcej o tej powieści? Dlaczego zdecydowałaś się stworzyć ją razem z córką?

Jodi Picoult: Nie umiem powiedzieć, ile razy dostawałam list od fana, który pytał mnie czy kiedykolwiek wezmę pod uwagę stworzenie oczyszczonej, uproszczonej wersji Bez mojej zgody lub Karuzeli uczuć albo Dziewiętnastu minut, która to wersja byłaby przeznaczona dla młodzieży. Za każdym razem odpisywałam, mówiąc, że nie będzie takiej wersji. Zawsze pisałam powieści dla dorosłych i zawsze byłam zachwycona tym, że tak wielu młodych ludzi odnalazło drogę do moich opowieści, kiedy byli już emocjonalnie gotowi, aby po nie sięgnąć. Wszakże żartowałam na temat tego, co będzie dalej, skoro przeczytano już wszystkie książki o Harrym Potterze. Dostawałam również listy od rodziców z pytaniem, ile lat powinno mieć ich dziecko zanim sięgnie po którąś z moich historii. Odpowiedź brzmi: to jest indywidualna sprawa każdego dziecka. Niektóre z nich są bardziej gotowe zapoznać się z mocną treścią moich książek, niektórzy rodzice wolą, aby ich dziecko nie było narażone na przekleństwa albo sceny seksu bądź przemocy. Każde dziecko, które nie jest gotowe, aby poznać moje powieści, kiedyś w końcu dorośnie i wtedy będzie w stanie stawić im czoła. Moim zdaniem wszystkie książki skierowane do dorosłej młodzieży zmieniają swoje przeznaczenie. Obecnie wiele powieści, których adresatami są ludzie młodzi, jest zachłannie czytanych przez osoby dorosłe (Igrzyska śmierci, Harry Potter, seria Zmierzch), zaś wiele książek adresowanych do dorosłych czytelników chętnie czyta młodzież.

A więc dlaczego postanowiłam napisać powieść dla dorosłej młodzieży? Jednym z powodów jest to, iż dotyczy znacznie lżejszego tematu niż ten, który zazwyczaj poruszam w swoich książkach. Po części, napisałam tę powieść również dlatego, że był to pomysł mojej córki Sammy, która zasugerowała, abyśmy napisały ją razem. Podjęłam się napisania tej powieści również dlatego, że chciałam dać młodym czytelnikom, którzy nie są jeszcze gotowi zmierzyć się z moimi „cięższymi” powieściami, szansę, aby wciąż mogli cieszyć się fikcją, którą tworzę. Według mnie powieść Z innej bajki jest idealną lekturą dla osób zbliżających się do okresu dojrzewania oraz dla młodszych nastolatków, którzy nie są w pełni gotowi do rozwiązywania dylematów moralnych i etycznych w literaturze fikcji. Bohaterowie są dokładnie w ich wieku i czują to samo, co prawdopodobnie oni sami odczuwali. Podobnie jak w innych moich powieściach, w tej książce nastolatkowie wydają się być bardzo autentyczni – rozmawiają i działają identycznie jak młodzież. Tak więc, być może dwunastolatkowie, którzy czytają i uwielbiają Z innej bajki, zapragną za rok sięgnąć po egzemplarz Bez mojej zgody i kontynuować spacer po moście prowadzącym do literatury dla dorosłych.

Kolejnym powodem, dla którego chciałam zanurzyć się w wodach literatury dla dorosłej młodzieży stał się fakt, iż jako mama wiem, jak to jest podzielić się ze swoim dzieckiem autorem, którego kochasz. Alice Hoffman, która przez cały czas jest moją ulubioną pisarką, mogłaby przepisać książkę telefoniczną, a ja i tak chciałabym ją kupić, nawet w trzech egzemplarzach. Kocham jej powieści od lat, i kiedy Sammy miała dwanaście bądź trzynaście lat i poczuła nieodpartą chęć sięgnięcia po kilka znaczących książek, nie czułam, że mogłaby być już dostatecznie przygotowana na choćby jedną z powieści Alice przeznaczonych dla dorosłych, bez poczucia przytłoczenia, czy też pominięcia połowy fabuły. Na szczęście dla mnie, Alice napisała też wiele powieści przeznaczonych dla młodzieży. Pierwszą z nich, którą Sammy przeczytała była Akwamaryna – bardzo ją ta książka zachwyciła. Następnie przeczytała również Green Angel (Anioł Green – w wolnym tłumaczeniu – przyp. tłum.). A potem, któregoś dnia, najprawdopodobniej wyciągnęła z mojej biblioteczki The Probable Future (Prawdopodobna przyszłość – w wolnym tłumaczeniu – przyp. tłum.). Teraz Alice posiada kolejnego fana.  

Mam nadzieję, że mamy, które od zawsze czytają moje książki, podzielą się ze swoimi córkami powieścią Z innej bajki. I będzie się im czytać tę książkę równie dobrze, jak mnie pisało się ją z Sammy.

Kraina Czytania: Co powinna zrobić osoba, która marzy o pisaniu? Czy mogłabyś coś jej poradzić?

Jodi Picoult: Po prostu rób to. W przypadku wielu osób, powieść tkwi wewnątrz nich, lecz większość nie ma problemu z tym, aby ta powieść wydostała się na zewnątrz. Pisanie to praca monotonna i niewdzięczna – potrzebujesz motywacji, wytrwałości i wiary. Talent jest najmniejszą częścią tego wszystkiego. Jeśli nie wierzysz w siebie i nie masz hartu ducha, aby sprawić, że twoje marzenia się spełnią, to w takim razie dlaczego osoby odnoszące sukcesy w świecie wydawniczym powinny podejmować ryzyko związane z twoją osobą? Nie wierzę w to, że jako pisarz powinnaś posiadać tytuł magistra, jednak sądzę, że konieczne jest, abyś wzięła udział w jakichś dobrych warsztatach literackich. Takie warsztaty często oferowane są przez grupy pisarzy lub przez wyższe uczelnie. Musisz też nauczyć się pisać na żądanie i przyjąć krytykę bez mrugnięcia okiem. W momencie, gdy ktoś drze twoją pracę na strzępy, czujesz się tak, jak gdyby ktoś wyrwał ci rękę, wtedy jesteś wręcz gotowa zwolnić swojego agenta. Nie ma jakiegoś magicznego sposobu na sukces – mnie zabrało znacznie więcej czasu znalezienie wspaniałego agenta niż opublikowanie książki! Nie przestawaj wysyłać swojej pracy i nie zniechęcaj się, kiedy wróci ona od agenta – po prostu wyślij ją do innego. Bierz udział w spotkaniach autorskich/wykładach prowadzonych przez pisarzy, zaś w wolnym czasie czytaj, czytaj, czytaj. Wszystko to sprawi, że staniesz się lepszym pisarzem. To jest właśnie kluczowy element pisania, a kiedy w końcu zaczniesz coś pisać, nie pozwól, aby coś cię powstrzymało, nawet jeżeli jesteś przekonana, że to najgorsze śmieci, jakie kiedykolwiek stworzyłaś. To jest największe zastrzeżenie skierowane do początkujących pisarzy. Inaczej, wymuszaj na sobie skończenie tego, co zaczęłaś, a potem wróć i edytuj to. Jednakże, jeśli przestaniesz pisać już na samym początku, nigdy nie będziesz wiedzieć, czy dotrzesz do końca.

Kraina Czytania: Czy chciałabyś zmienić cokolwiek w swoim życiu? Jeśli tak, to co by to było?

Jodi Picoult: Po skończeniu studiów, zamiast od razu iść do pracy, powinnam była podróżować po świecie.

Kraina Czytania: Czy mogłabyś powiedzieć mi coś o swoich najbliższych planach? Pracujesz nad nową powieścią, a może zajmujesz się czymś innym?

Jodi Picoult: Pracuję nad książką, która ma ukazać się w 2015 roku, zbieram do niej materiały. Chodzi o relacje na tle rasowym w USA. Z kolei powieść pod tytułem Leaving Home (Opuszczając dom – w wolnym tłumaczeniu – przyp. tłum.), ma ukazać się w 2014 roku, i jest już na etapie realizacji.

Kraina Czytania: Na koniec zapytam, czy jest coś, co chciałabyś powiedzieć polskim fanom swojej twórczości?

Jodi Picoult: Przez cały czas dostaję wiadomości od moich polskich fanów i jestem im bardzo wdzięczna za to, że wybierają do czytania moje książki z tylu tysięcy powieści, które są publikowane!

Kraina Czytania: Bardzo dziękuję Ci za ten wywiad. W imieniu swoim i wszystkich polskich czytelników, którzy sięgają po Twoje powieści, życzę Ci dalszych sukcesów oraz jeszcze więcej fantastycznych książek.




Rozmowa, przekład i redakcja
Agnieszka (Kraina Czytania)



Jeśli chcesz przeczytać ten wywiad w oryginale, kliknij tutaj
If you want to read this interview in English, please click here 




piątek, 18 listopada 2011

Jodi Picoult – „Karuzela uczuć”

 



Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA

Warszawa 2009

Tytuł oryginału: The Pact

Przekład: Anna Bańkowska

 

Wciągająca i trzymająca w napięciu powieść o dramacie dwóch rodzin. Przez osiemnaście lat rodziny Harte'ów i Goldów mieszkały po sąsiedzku, dzieląc ze sobą wszystkie radości i smutki życia. Ich dzieci były nierozłączne od kołyski, Chris i Emily wychowywali się razem, a więź między nimi stawała się coraz silniejsza. Może nawet zbyt silna... Kiedy nocną ciszę w obu domach rozdarł dzwonek telefonu, nikt nie mógł pojąć straszliwej prawdy. Emily zmarła od kuli rewolwerowej, a ranny w głowę Chris trafił do szpitala. O tym, czy to było samobójstwo czy morderstwo, ma zdecydować sąd, ale nic nie przywróci dawnej przyjaźni między rodzicami obojga nastolatków. Na podstawie książki powstał w 2002 roku film telewizyjny.

Karuzela uczuć Jodi Picoult to mistrzowska analiza miłości, straty i złożoności relacji międzyludzkich. Osadzona na tle splecionych ze sobą losów rodzin Harte’ów i Goldów, ta trzymająca w napięciu powieść zagłębia się w rozdzierające serce następstwa tragicznego wydarzenia, które rozbija kruche więzi przyjaźni i relacji rodzinnych.

Od samego początku autorka tworzy fascynującą narrację, która wciąga czytelników głęboko w świat Chrisa i Emily, a ich trwająca całe życie więź emanuje zarówno ciepłem, jak i niepokojem. Ich nierozerwalna więź, źródło komfortu i radości, staje się coraz bardziej złowieszcza. Mrożący krew w żyłach incydent – śmierć Emily w wyniku postrzału – tworzy nastrój napięcia i dezorientacji. Chris, jedyny świadek zdarzenia, staje się postacią zagadkową, uwikłaną w wir emocjonalnej gry i pytań nękających obie rodziny. Czy było to samobójstwo czy morderstwo? Niepewność rzuca na historię długi cień, zmuszając bohaterów, a także czytelnika, do konfrontacji z najciemniejszymi zakamarkami miłości i lojalności.

Pisarstwo Picoult jest zarówno przejmujące, jak i pełne dystansu. Z łatwością radzi sobie z wrażliwymi tematami, zapewniając wszechstronne spojrzenie na żałobę, poczucie winy i często zacierające się granice prawdy. Struktura narracji, która zmienia się w zależności od punktu widzenia różnych postaci, pozwala na wielowymiarową eksplorację bólu i traumy rodzin. Każdy z bohaterów zapewnia cenny wgląd w swoje zmagania, skutecznie ilustrując, w jaki sposób skutki tragedii mogą złamać nawet najsilniejsze relacje.

Jednym z wyróżniających się elementów Karuzeli uczuć jest jej emocjonalna głębia. Picoult oddaje surowe, głębokie reakcje rodziców, którzy zmagają się z losem swoich dzieci, płynnie przechodząc między rozpaczą, gniewem i pragnieniem rozwiązania sprawy. Portret ich niegdyś harmonijnej przyjaźni, teraz nadwyrężonej do granic możliwości, dodaje narracji dodatkowej złożoności. Rodzi to prowokujące do myślenia pytania o naturę przyjaźni i granic, do których można się posunąć w poszukiwaniu lub zaprzeczaniu prawdzie.

Sceny na sali sądowej zapewniają trzymające w napięciu momenty, które sprawiają, że czytelnicy nie mogą oderwać się od lektury. W miarę trwania procesu ujawniane są kolejne warstwy sekretów i ukrytych zależności, ukazując talent Picoult do tworzenia skomplikowanych fabuł. Rozwiązanie, choć zarówno zaskakujące, jak i nieuniknione, pozostawia czytelników zastanawiających się nad długotrwałym wpływem traumy i tym, jak kształtuje ona nasze relacje.

Podsumowując, Karuzela uczuć to wciągająca i prowokująca do myślenia powieść, która rezonuje jeszcze długo po przewróceniu ostatniej strony. Zdolność Jodi Picoult do poruszania się po złożoności ludzkich emocji i relacji jest w pełni widoczna, dzięki czemu ta książka jest obowiązkową lekturą dla każdego, kto ceni historie oparte na postaciach, rzucających wyzwanie naszemu zrozumieniu miłości, straty i przebaczenia. Niezależnie od tego, czy lubisz thrillery psychologiczne, czy dramaty emocjonalne, ta powieść oferuje potężną analizę ludzkiego cierpienia, która jest zarówno przerażająca, jak i inspirująca.



 

piątek, 14 października 2011

Jodi Picoult – „Świadectwo prawdy”

 




Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA

Warszawa 2006

Tytuł oryginału: Plain Truth

Przekład: Michał Juszkiewicz

 

W oborze na farmie Amiszów w Pensylwanii znaleziono zwłoki noworodka. Lokalna społeczność jest w szoku – o odebranie dziecku życia zostaje oskarżona jego domniemana matka, osiemnastoletnia Katie Fisher, niezamężna dziewczyna z rodziny Amiszów. Sprawę Katie przyjmuje Ellie Hathaway, adwokatka z wielkiego miasta. Po raz pierwszy w swojej karierze spotyka się z wymiarem sprawiedliwości rządzącym się innymi zasadami niż ten, który zna na wylot. Zagłębiając się w świat Amiszów, musi znaleźć sposób, aby dotrzeć do swojej klientki i porozumieć się z nią w jej języku. Praca nad tą zawikłaną sprawą prowadzi ją także w głąb własnego ja, a kiedy jeszcze pojawi się w jej życiu mężczyzna z przeszłości, Ellie stanie oko w oko ze swoimi najtajniejszymi lękami i pragnieniami.

W Świadectwie prawdy Jodi Picoult przedstawia przejmującą próbę zgłębienia żałoby, zderzenia kultur i złożonej sieci relacji międzyludzkich, które tworzą się wokół tragicznych wydarzeń. Historia rozpoczyna się od szokującego scenariusza: noworodek zostaje znaleziony martwy na farmie Amiszów, a oskarżoną jest niewinnie wyglądająca osiemnastolatka o imieniu Katie Fisher. Stawka jest wysoka, nie tylko dla Katie, ale dla samej tkanki społeczności Amiszów, która jest przedmiotem agresywnej kontroli ze strony świata zewnętrznego.

Sprawność Picoult w opowiadaniu historii nabiera rozpędu, gdy przedstawia Ellie Hathaway, wielkomiejską prawniczkę wciągniętą w sprawę, która podważa jej zasadność i zrozumienie sprawiedliwości. Rozwój postaci Ellie jest bogaty i wielowymiarowy; gdy zagłębia się w sprawę, zmaga się również z własnym bagażem emocjonalnym, w tym z ponownym pojawieniem się mężczyzny z jej przeszłości. Ta podwójna narracja o trudnej sytuacji Katie i introspekcji Ellie sprawia, że jest to fascynująca lektura, podkreślająca kontrast między szybkim, często bezwzględnym światem miejskiego prawa a zniuansowaną, zwartą dynamiką życia Amiszów.

Siła pisarstwa Picoult leży w jej zdolności do uczłowieczania każdej postaci, zmuszając czytelników do konfrontacji z ich uprzedzeniami i poglądami. Katie, początkowo postrzegana jako prawdopodobna morderczyni, okazuje się być ofiarą okoliczności, uwikłaną w walkę między swoim wychowaniem a pragnieniami. Picoult wykonuje godną podziwu pracę, przedstawiając kulturę Amiszów – jej zwyczaje, surowość i głębokie poczucie wspólnoty – pozwalając spojrzeć na świat, który często jest źle rozumiany przez większość społeczeństwa.

Narracja wplata wątki prawdy i sprawiedliwości, badając, jak te pojęcia mogą się znacznie różnić w zależności od posiadanego doświadczenia. Podróż Ellie do społeczności Amiszów nie tylko testuje jej umiejętności prawnicze, ale także skłania ją do ponownego przemyślenia, co to znaczy naprawdę kogoś zrozumieć. Jej interakcje z Katie zmuszają ją do kwestionowania własnych przekonań i uprzedzeń, co prowadzi do momentów introspekcji, które są zarówno porywające, jak i wnikliwe.

Tempo akcji czasami słabnie, gdy oscyluje między procedurą prawną a dramatem emocjonalnym. Niektóre fragmenty mogą wydawać się przeciągnięte, ale inteligentna proza Picoult i wnikliwość emocjonalna pozwalają czytelnikowi pozostać skupionym na lekturze. Jej zdolność do wywoływania empatii zarówno wobec oskarżonego, jak i adwokata jest świadectwem umiejętności opowiadania historii.

Świadectwo prawdy wieńczy mocny finał, który wybrzmiewa jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony. Choć porusza wstrząsający temat, ostatecznie podkreśla odporność ludzkiego ducha pomimo rozpaczy. Picoult stawia nas przed niewygodnymi pytaniami dotyczącymi empatii, sprawiedliwości i złożoności relacji międzyludzkich.

Podsumowując, Świadectwo prawdy Jodi Picoult to skłaniająca do refleksji powieść, która w mistrzowski sposób łączy dramat prawniczy z bogatym rozwojem postaci i poznawaniem innych kultur. To wciągająca lektura nie tylko dla fanów Picoult, ale dla każdego, kto interesuje się skomplikowanym splotem życia, miłości i dążenia do sprawiedliwości.



sobota, 11 czerwca 2011

Jodi Picoult – „Jesień cudów”

 



Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA

Warszawa 2007

Tytuł oryginału: Keeping Faith

Przekład: Alina Siewior-Kuś

 

Mariah przyłapuje męża z inną kobietą i wpada w depresję, a jej córka Faith - świadek zdarzenia – zaczyna zwierzać się wyimaginowanej przyjaciółce. Początkowo Mariah lekceważy te rozmowy, jednak kiedy Faith dokonuje kolejnych cudownych uzdrowień, a na jej dłoniach pojawiają się stygmaty, zadaje sobie pytanie, czy córce istotnie nie objawia się Bóg. Wieść rozchodzi się błyskawicznie – Mariah i Faith wbrew własnej woli stają się bohaterkami medialnego cyrku. Rozwój sytuacji nieuchronnie prowadzi do destabilizacji rodziny dręczonej przez media, lekarzy oraz posiadaczy jedynych słusznych prawd.

Jesień cudów Jodi Picoult to porywająca opowieść o wierze, rodzinie i kruchości relacji międzyludzkich w obliczu osobistych i społecznych wstrząsów. Powieść rozpoczyna się od szokującego odkrycia przez Mariah niewierności jej męża, co pogrąża ją w głębokiej depresji. To wydarzenie wyznacza scenę dla fascynującej narracji, która zagłębia się w złożoność macierzyństwa, siłę wiary i nieustanną kontrolę mediów.

Córka Mariah, Faith, staje się kluczową postacią, ukazującą niewinność dzieciństwa splecioną z niezwykłymi doświadczeniami. Jej zwierzanie się wyimaginowanemu przyjacielowi początkowo wydaje się typowym zachowaniem charakterystycznym dla dzieciństwa, ale gdy Faith dokonuje cudownych uzdrowień i doświadcza stygmatów, historia nabiera głębszego duchowego wydźwięku. Picoult po mistrzowsku balansuje między sceptycyzmem a wiarą, zachęcając czytelników do zastanowienia się, czy te wydarzenia są boskimi interwencjami, czy tylko zbiegami okoliczności ukształtowanymi przez dziecięcą wyobraźnię.

W miarę rozwoju akcji Mariah i Faith niespodziewanie znajdują się w centrum medialnego szaleństwa. Picoult żywo ilustruje wpływ publicznej kontroli na ich życie, zręcznie portretując, jak ingerencja żądnych sensacji mediów może zniekształcić rzeczywistość i zdestabilizować więzi rodzinne. Walka rodziny z zewnętrznymi naciskami lekarzy i fanatyków roszczących sobie prawo do moralnego autorytetu dodaje kolejną warstwę konfliktu, gdy zmagają się z własnymi przekonaniami i interpretacjami narzuconymi im przez społeczeństwo.

Pisarstwo Picoult jest zarówno empatyczne, jak i prowokujące do myślenia, a także oddaje surowe emocje towarzyszące zdradzie i poszukiwaniu odkupienia. Autorka zapewnia zniuansowany portret każdej postaci, zapewniając, że ich motywacje i zmagania są wiarygodne i głęboko ludzkie. Tematy miłości, wiary i potrzeby akceptacji rozbrzmiewają na wszystkich stronach, zmuszając czytelnika do refleksji nad naturą wiary i ludzką kondycją.

Jesień cudów to nie tylko opowieść o cudownych zdarzeniach; to medytacja na temat skrzyżowania wiary i wątpliwości, znaczenia cudów we współczesnym życiu oraz wrodzonego pragnienia więzi i zrozumienia. Narracja Picoult zmusza nas do kwestionowania naszych własnych przekonań i społecznych konstruktów, które często akceptujemy bez analizy.

Podsumowując, Jodi Picoult stworzyła przejmującą opowieść, która pozostanie w pamięci na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Jesień cudów to pięknie napisana opowieść o odporności, złożoności macierzyństwa i poszukiwaniu sensu w chaotycznym świecie. To świadectwo zdolności ludzkiego ducha do przetrwania i znalezienia nadziei nawet w najtrudniejszych okolicznościach. Gorąco polecam każdemu, kto szuka zmuszającej do myślenia i emocjonalnie rezonującej lektury.