Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść georgiańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść georgiańska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 marca 2017

Jane Austen – „Opactwo Northanger”














Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 2008
Tytuł oryginału: Northanger Abbey
Przekład: Anna Przedpełska-Trzeciakowska




Minęło trochę czasu od ostatniej publikacji tekstu dotyczącego twórczości Jane Austen (1775-1817), i tak oto znów spotykamy się z królową klasyki romansu. Tym razem przenieśmy się do opactwa Northanger, gdzie siedemnastoletnia Catherine Morland ogarnięta grozą ówczesnych powieści gotyckich, szczególnie tych autorstwa Ann Radcliffe (1764-1823), próbuje dopatrywać się rzeczy przerażających tam, gdzie ich nie ma. Snuje własne przypuszczenia, które są zgoła odmienne od rzeczywistości. Jest to dowód na to, jak wielki wpływ na człowieka i jego sposób postrzegania świata może wywierać literatura. W pewnym momencie można zatracić poczucie rzeczywistości, a świat fikcji literackiej brutalnie wkroczy do prawdziwego życia, pozbawiając nas racjonalnego myślenia.

Lecz zanim wyjedziemy z naszą główną bohaterką do opactwa Northanger, przyjrzyjmy się jej nieco bliżej. Catherine Morland wraz ze swoją liczną rodziną mieszka we wsi Fullerton, mając za sąsiadów państwa Allenów. To właśnie oni przychodzą z pomocą, kiedy panna Morland wkracza w wiek, w którym powinna zostać wprowadzona do towarzystwa. Tak więc, mając w pamięci słowa matki, aby otulała szyję szalem i dokładnie notowała swoje wydatki, Catherine opuszcza rodzinny dom i wraz z sąsiadami przybywa do Bath, zamieszkując przy Pulteney Street. Tam panna Morland wpada w wir spotkań towarzyskich, biorąc udział w balach i zachwycając się sztukami teatralnymi. Tam też rodzi się przyjaźń z niejaką Isabellą Thorpe, a także budzi się pierwsze niewinne uczucie, którego obiektem jest Henry Tilney. Uczucie to, jak przystało na pannę z epoki georgiańskiej, jest skrzętnie ukrywane i wiedzą o nim jedynie ściany pokoju Catherine, które są świadkiem jej nieprzespanych nocy.


Domostwo w stylu gotyckim należące do pisarza i arystokraty Horatio Walpole'a,
4. hrabiego Orford (1717-1797). To również jego powieściami zachwycają się
bohaterki powieści Jane Austen. 


Opactwo Northanger to powieść, która została wydana wraz z Perswazjami na przełomie 1817 i 1818 roku, czyli już po śmierci Jane Austen. Niektórzy badacze literatury uważają, iż powieść ta stanowi swego rodzaju fenomen w jej karierze pisarskiej. Proszę mi zatem wybaczyć, ale nie podzielam tej opinii. Dla mnie najlepszą powieścią, jaką do tej pory przeczytałam, jest niezmiennie Mansfield Park, i jak na razie zdania zmieniać nie zamierzam. W przypadku niniejszej lektury, czytelnik z jednej strony wyraźnie może zauważyć powściągliwy styl Jane Austen, zaś z drugiej błyskotliwość, której Autorce wszak nie brakowało. Widać tutaj ironię, dowcip, jak również groteskowe postacie oraz obraz obyczajowości ówczesnego społeczeństwa i jego kultury. Kiedy dokładniej przyjrzymy się tej powieści, zapewne dostrzeżemy, że jest ona napisana inaczej, aniżeli inne książki Jane Austen.

Catherine Morland zaczytująca się 
w Tajemnicach zamku Udolpho
Ilustracja pochodzi z wydania z 1833 roku. 
Tak naprawdę można przyjąć, że Opactwo Northanger stanowi połączenie dwóch rodzajów powieści, tworząc w ten sposób jedną całość. W przypadku części pierwszej czytelnik ma do czynienia z wydarzeniami, które mają miejsce w Bath, natomiast dotyczą tak zwanego debiutu młodej damy, czyli wkroczenia panny Morland na salony. Z kolei w części drugiej spotykamy chyba najsławniejszą i najdawniejszą satyrę na romans grozy. Występuje tutaj szereg odniesień literackich, jak również komentarze przesycone ironią nie tylko pod własnym adresem, ale także innych ówczesnych autorów.

W powyższy sposób Jane Austen nieustannie przypomina, że czytając, egzystujemy w świecie iluzji, a opowieść, którą mamy przed oczami jest czystą fikcją literacką. Jest to niezwykle pomysłowy zabieg, który znajduje swoje zastosowanie w utworze dotyczącym iluzji, jak również różnic występujących pomiędzy fikcją a życiem realnym. Natomiast narracja wprowadza czytelnika w historię siedemnastoletniej Catherine Morland mieszkającej na prowincji, która właśnie wielkimi krokami wkracza w życie towarzyskie, a tym samym staje się członkiem społeczeństwa Bath.

Nikomu, kto kiedykolwiek widział Catherine Morland w dzieciństwie, nie przyszłoby do głowy, że ma przed sobą przyszłą bohaterkę powieści. Nic bowiem za tym nie przemawiało: ani jej pozycja społeczna, ani charaktery rodziców, ani usposobienie samej Catherine. Jej ojciec był pastorem, ale nie żył w ubóstwie, a przy tym wszyscy go szanowali, choć na imię miał Richard i wcale nie należał do przystojnych mężczyzn. Matka natomiast, kobieta obdarzona zdrowym rozsądkiem i pogodnym usposobieniem, cieszyła się o dziwo, dobrym zdrowiem. Przed Catherine urodziła trzech synów. A potem, zamiast zgodnie z oczekiwaniami umrzeć w połogu, wydawszy na świat córkę, żyła dalej, nie podupadłszy nawet na zdrowiu. Więcej, powiła jeszcze szóstkę dzieci i spokojnie patrzyła, jak się rozwijają. Rodzinę z dziesięciorgiem dzieci nazywa się wspaniałą już wtedy, gdy wszystkie latorośle mają głowy i nogi na swoim miejscu. Morlandów trudno jednak byłoby tak określić, bo wszyscy, nie wyłączając, przynajmniej do pewnego momentu, Catherine, byli całkiem zwyczajni (…)[1].

Isabella & Catherine
podczas spaceru

Ilustracja pochodzi z wydania
z 1904 roku.
autor: Henry Matthew Brock
(1875-1960)
Kolejne przewinienie dotyczące praw gatunku stanowi przydzielenie pannie Morland zupełnie przeciętnej przyzwoitki, która nie popełnia istotnych zaniedbań, w efekcie poważnie rzutujących na jej losy, ani też nie zawstydza Catherine swoim towarzystwem. Sceny, których czytelnik jest świadkiem w Bath są skonstruowane zgodnie z obowiązującym wówczas schematem pomyłek i szeregu nieporozumień. Dotyczą one kwestii nieistotnych, co sprawia, że uzyskujemy zarówno grę z ówczesną etykietą, jak również sugestię, iż zwyczajne codzienne sytuacje także mogą oddziaływać na ludzkie szczęście, a jednocześnie inspirować twórców literatury. Skoro jesteśmy już przy temacie literatury, to należy pamiętać, iż w przypadku Opactwa Northanger stanowi ona kluczowy element i mówi się o niej bardzo wiele. Z kolei kreacje dwojga głównych bohaterów, czyli Catherine Morland i Henry’ego Tilneya, pozostają z nią w dość ścisłym związku.

Panna Morland symbolizuje naturę i naiwność, zaś jej umysł kształtują wspomniane już powyżej powieści gotyckie oraz melodramatyczne romanse, natomiast charakterystyczny brak ogólnej wiedzy odnośnie do sposobu konstruowania sztuki generalnie doprowadza do braku dystansu do odbieranych utworów. Natomiast Henry Tilney portretuje kulturę oraz w pewnym stopniu także prawdopodobieństwo, zaś jako wytrawny czytelnik ma świadomość tego, iż istnieją znaczące różnice pomiędzy fikcją literacką a otaczającą nas rzeczywistością. Fikcja literacka to przecież nieodłączna cecha pisarstwa, nawet jeśli byłaby zbudowana na zasadach prawdopodobieństwa. Z kolei o świecie realnym Henry wypowiada się, używając języka charakterystycznego raczej dla erudyty, aniżeli dla pasjonata. Konwersacje prowadzone pomiędzy głównymi bohaterami tak naprawdę są wizerunkiem ich zamiłowań oraz smaków cechujących epokę georgiańską. Czytelnik ma tutaj do czynienia z odmiennym sposobem postrzegania świata przez osoby wykształcone, jak i tego wykształcenia pozbawione. 

W Opactwie Northanger Jane Austen parodiuje powieści gotyckie, których tak naprawdę była wielką entuzjastką i uważną czytelniczką. Sam tytuł* książki sugeruje związek nie tylko z osiemnastowiecznymi romansami grozy, ale także z ich tytułami, które wskazywały przede wszystkim na tajemnicze miejsca i akcję mrożącą krew w żyłach, czego przykładem jest niezapomniana powieść Ann Radcliffe pod tytułem Tajemnice zamku Udolpho. Jak wiadomo powieścią tą namiętnie zaczytują się młode bohaterki Opactwa Northanger – Catherine i Isabella.

(…) Jakże często można usłyszeć: „Nie czytuję powieści, naprawdę rzadko do nich zaglądam. Proszę nie sądzić, że są moją ulubioną lekturą, ale to wyjątkowo dobra książka – jak na powieść oczywiście”. Albo: „Co pani czyta, panno…?”. „Och, to tylko powieść” – odpowiada młoda dama z udawaną obojętnością albo rumieńcem wstydu, odkładając tom. „To tylko <> albo <>, albo <> – innymi słowy utwór, w którym znalazła odbicie dogłębna znajomość ludzkiej natury i jej zawiłości, to tylko wulkan błyskotliwego dowcipu w znakomitym stylu. Gdyby ta sama młoda dama miała w ręku tom „Spectatora”, z dumą pokazałaby rozmówcy tytuł, choć mało prawdopodobne, że zainteresowałaby ją jakakolwiek część tej obszernej publikacji, której treść i styl musi zniechęcić każdą młodą damę o wyrobionym smaku (…)[2].


Carey Mulligan jako Isabella Thorpe & Felicity Jones w roli Catherine Morland
w filmie Opactowo Northanger (2007)

reż. Jon Jones


Tak więc, podsumowując można stwierdzić, że Opactwo Northanger to powieść pełna paradoksów, w której czytelnik odkrywa, iż zdaniem Jane Austen powieść to idealne zwierciadło ludzkiej natury i życia. Lecz z drugiej strony Autorka wyśmiewa twórców, którzy obniżają poziom gatunku poprzez tematykę swych utworów. Tego typu połączenie prozatorskiej pracy w tworzeniu fabuły i jednoczesne ośmieszanie powieściowych schematów może być dowodem na to, iż Jane Austen była pisarką dojrzałą, posiadającą artystyczną samoświadomość, a do tego doskonałą obserwatorką otaczającej ją rzeczywistości.









[1] J. Austen, Opactwo Northanger, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2008, s. 5.
* Opactwo Northanger pierwotnie nosiło tytuł Susan; następnie po porażce związanej z nieudaną publikacją książki Jane Austen zmieniła imię głównej bohaterki oraz tytuł na Catherine, ale dopiero szykując pośmiertne wydanie powieści, jej siostra Cassandra zmieniła jeszcze raz tytuł na Opactwo Northanger.
(źródło informacji: Robert P. Irvine, Jane Austen, Routledge, Abingdon, Oxford 2005, s. 40-41.)  
[2] Ibidem, s. 34-35.





piątek, 16 grudnia 2016

Jane Austen – „Mansfield Park”












Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 1996
Tytuł oryginału: Mansfield Park
Przekład: Anna Przedpełska-Trzeciakowska





Długo zastanawiałam się, w jaki sposób mogłabym rozpocząć pisanie tego tekstu. Generalnie nie mam problemu z dobrem słów, jednak w tym przypadku okazało się inaczej. Może zacznę od tego, że jestem niesamowicie zachwycona tą powieścią! Zapewne wielu czytelników będzie się temu dziwić, ponieważ Mansfield Park nie cieszy się tak wielką popularnością, jak chociażby Emma, Rozważna i romantyczna czy Duma i uprzedzenie. Ba! Wielu twierdzi nawet, że Mansfield Park to najgorsza powieść, jaka wyszła spod pióra Jane Austen (1775-1817), a to przede wszystkim dlatego, że główna bohaterka jest nieciekawa, niemrawa i ciapowata. Taka argumentacja zupełnie do mnie nie przemawia i wydaje mi się absurdalna. W tym wypadku wiele wskazuje na to, że znów zadziałała moja wrodzona przekora. Po przeczytaniu wszystkich książek autorstwa Jane Austen mogę śmiało rzec, że Mansfield Park urzekła mnie najbardziej. Żadna inna nie wciągnęła mnie tak bardzo, jak właśnie historia Fanny Price i Edmunda Bertrama. Znalazłam w niej to COŚ, czego nie da się wyrazić słowami. To trzeba poczuć. Bohaterów polubiłam już od pierwszej strony. Owszem, pani Norris działała mi na nerwy dość mocno, jednak jej specyficzna osobowość wywołałaby negatywne emocje chyba w każdym czytelniku. Lecz z drugiej strony, cóż warta byłaby ta historia, gdyby wszystkie postacie były słodkie i bez skazy?

Scena, która dała początek miłości
Fanny Price & Edmunda Bertrama.

Drzeworyt autorstwa Joan Hassall
(1906-1988)
Generalnie książka uważana jest za powieść społeczną, natomiast praktycznie w ogóle nie podchodzi się do niej jak do romansu. Uważam, że to błąd. Przecież uczucie pomiędzy główną bohaterką – Fanny Price – a Edmundem Bertramem wisi w powietrzu od samego początku. Możliwe, że ich miłość nie jest zbyt mocno wyeksponowana, ale wyraźnie można ją odczytać pomiędzy wierszami i uważny czytelnik na pewno to dostrzeże.

Polscy czytelnicy mogą zastanawiać się, dlaczego Jane Austen poszła tutaj w kierunku miłości kazirodczej. Zauważmy, że Edmund Bertram to bliski kuzyn Fanny Price. Ich matki są siostrami. Chcę zatem wyjaśnić, że Autorka nie popełniła żadnego błędu logicznego, ani też nie usiłowała choćby w najmniejszym stopniu wywołać skandalu obyczajowego na kartach swojej książki, ponieważ w Wielkiej Brytanii małżeństwa pomiędzy kuzynami (nawet tymi bliskimi) nie były i nie są czymś zakazanym i nikogo nie szokują. W tym kontekście można byłoby dopatrywać się ewentualnie jakichś zakazów moralnych, a nie prawnych.

Aby dokładnie przeanalizować charakter społeczeństwa współczesnego Autorce oraz zachodzące w nim zmiany, a także rozwój twórczości Jane Austen, jak również nabieranie przez nią doświadczenia pisarskiego, należałoby czytać poszczególne jej powieści w kolejności chronologicznej. Jak wiadomo, Jane Austen pisała o rzeczywistości aktualnie ją otaczającej, w związku z czym dałoby nam to dokładniejszy obraz zmian obyczajowych w Anglii końca XVIII i początku XIX wieku. Myślę, że jest to doskonały temat na odrębny artykuł. Tak więc powinniśmy czytać w następującej kolejności:

  1. Lady Susan (powieść powstała najprawdopodobniej około roku 1795)
  2. Rozważna i romantyczna (pierwsza wersja powieści powstała w 1795 roku jako zbiór listów)
  3. Duma i uprzedzenie (powieść pisana była od października 1796 roku do sierpnia roku 1797)
  4. Opactwo Northanger (powieść została napisana w latach 1798-1799)
  5. Mansfield Park (powieść została napisana w latach 1811-1813)
  6. Emma (powieść powstała między 21 stycznia 1814 roku a 29 marca 1815 roku)
  7. Perswazje (powieść powstała w okresie od 8 sierpnia 1815 roku do roku 1816)
Edmund zafascynowany grą na harfie, 
którą piękna i światowa 
Mary Crowford
oczarowuje towarzystwo. 
autor: Charles Edmund Brock
(1870-1938)
Powyższa chronologia zawiera daty powstawania poszczególnych książek, zaś nie ich wydania drukiem. Oczywiście trzeba jeszcze wziąć pod uwagę powieści, których niestety, ale Jane Austen nie było dane dokończyć (przyp. Watsonowie i Sanditon). Pierwsza z nich nie została ukończona najprawdopodobniej ze względu na śmierć ojca Autorki w roku 1805, natomiast pracę nad drugą książką przerwała jej własna śmierć.

A zatem skupmy się na Mansfield Park. Historia praktycznie banalna. Uboga krewna przyjeżdża do rodziny znajdującej się znacznie wyżej w hierarchii społecznej. Dziesięcioletnia dziewczynka o imieniu Fanny początkowo czuje się zagubiona w domu swojego wuja – sir Thomasa Bertrama – zważywszy, że jej owdowiała ciotka, pani Norris (druga siostra jej matki), robi wszystko, aby dziecko miało poczucie wyobcowania. Wciąż akcentuje jej niższość społeczną, jednocześnie uwielbiając kuzynki Fanny – Marię i Julię. Niemalże natychmiast z pomocą przychodzi Edmund Bertram, młodszy syn sir Thomasa.

Pomiędzy kuzynostwem od razu zawiązuje się nić sympatii, która stopniowo przeradza się w miłość, przynajmniej ze strony Fanny. Edmund, aby sobie to uświadomić, będzie potrzebował znacznie więcej czasu, w którym to przeżyje głębokie miłosne rozczarowanie i zawód. W miarę upływu czasu Fanny wtapia się w nową rodzinę i już nie wyobraża sobie życia nigdzie indziej, jak tylko w Mansfield Park. Dochodzi nawet do tego, że już jako dorosła panna wstydzi się przed innymi swoich ubogich rodziców i licznego rodzeństwa. Za swój dom uznaje dwór należący do wuja.

Życie rodziny Bertramów to obraz typowego społeczeństwa początku XIX wieku. Bale, gra w karty, składanie wizyt, zakochiwanie się i odkochiwanie, a nawet amatorskie wystawianie sztuk teatralnych. Kobiety jak zwykle zajmują się robótkami ręcznymi, a mężczyźni od czasu do czasu wyjeżdżają gdzieś w interesach. Każdy z bohaterów jest inny. Jane Austen jak zwykle zastosowała szeroki wachlarz portretów psychologicznych. Jednych bohaterów czytelnik lubi mniej, a innych bardziej. Można też odnieść wrażenie, że ta powieść jest nieco odważniejsza, aniżeli na przykład Emma czy Rozważna i romantyczna


Blake Ritson jako Edmund Bertram & Billie Piper w roli Fanny Price
w ekranizacji Mansfield Park (2007)

reż. Ian B. MacDonald

Poza tym mamy też problem skandalu obyczajowego. Starsza z córek sir Thomasa, będąc już mężatką opuszcza męża i ucieka z niejakim Henrym Crawfordem, mając nadzieję na wielkie uczucie z jego strony. A co w tym czasie robi jej upokorzony małżonek? Bierze z nią rozwód! Myślę, że w tamtych specyficznych czasach takie postępowanie było nie do pomyślenia i piętnowało na całe życie głównych bohaterów tychże scen. Pamiętajmy, że w towarzystwie należało bywać, ponieważ jeśli się nie bywało, to praktycznie się nie istniało. Ale jak tu bywać, skoro nosi się znamię hańby? Na temat wspomnianego bywania dość dosadnie mówi Mary Crawford – siostra pastorowej Grant. Jej słowa dotyczą oczywiście Fanny Price.

(…) – Zaczynam się teraz orientować co do wszystkich z wyjątkiem panny Price – powiedziała panna Crawford, przechadzając się z Tomem i Edmundem. – Proszę mi powiedzieć czy ona bywa, czy nie bywa… nie mogę się w tym połapać. Była na kolacji u pastorostwa razem z wami wszystkimi, więc wydaje się, że bywa, a przecież tak rzadko zabiera głos, że trudno temu dać wiarę.
Edmund, do którego przede wszystkim to pytanie było zwrócone, odparł: – Chyba rozumiem, o co pani chodzi, ale nie podejmuję się na to odpowiedzieć. Moja kuzynka jest dorosła. Ma wiek i rozsądek kobiety, ale czy bywa, czy nie bywa, to ponad moje rozumienie.
(…)
– Ale teraz chciałabym się jeszcze czegoś dowiedzieć o pannie Price. Czy wyjeżdża na bale? Czy przyjmuje zaproszenia na kolacje do innych domów, nie tylko do mojej siostry?
– Nie – odpowiedział Edmund. – Nie sądzę, aby kiedykolwiek była na balu. Moja matka rzadko się udziela towarzysko, a zaproszenia na kolacje przyjmuje jedynie od pastorowej, Fanny zaś towarzyszy mojej matce w domu.
– Och, wobec tego sprawa jest jasna. Panna Price n i e  b y w a.*

Na kartach swoich książek Jane Austen poruszała problemy, które pomimo upływu czasu wciąż są aktualne. Spójrzmy chociażby na Henry’ego Crawforda. Młody mężczyzna lekkich obyczajów gustujący w pięknych kobietach, wręcz zabawiający się ich kosztem. Za najwyższy cel stawia sobie zdobycie serca skromnej i niedoświadczonej Fanny Price. Czy to nie jest okrutne? Taka zabawa kosztem niewinnej dziewczyny? Owszem, z pewnością jest. Jednak los zwykle pisze własne scenariusze i tak oto zadufany w sobie Henry wpada w sieci prawdziwej miłości. Dzisiaj również możemy spotkać wielu takich mężczyzn, a nierzadko i kobiet, którzy traktują uczucia innych zbyt lekko, bawiąc się nimi. Lecz z drugiej strony, analizując zachowanie młodego Crawforda, możemy mieć pewne wątpliwości czy jego uczucie było faktycznie szczere. Jeżeli człowiek naprawdę kocha, to raczej nie wdaje się w związki z innymi osobami. Tak więc nasuwa się pytanie: Czyżby Henry Crawford wreszcie znudził się tym ciągłym zdobywaniem Fanny Price? Być może tak właśnie było, dlatego ostatecznie dał sobie z nią spokój. Podobnie postępuje też starszy syn sir Thomasa. Jedyną różnicą jest to, że Tom nikogo w sobie nie rozkochuje. On znacznie bardziej od miłosnych uniesień woli prowadzić życie rozrywkowe, bez problemów, nie martwiąc się o jutro.


Jonny Lee Miller w roli Edmunda Bertrama & Frances O'Connor jako Fanny Price
w ekranizacji Mansfield Park (1999)

reż. Patricia Rozema


Tak jak w innych powieściach Jane Austen, tak i tutaj poruszona zostaje kwestia majątku, a właściwie jego rozmiaru. Przyjrzyjmy się samej Mary Crawford. Może i byłaby w stanie pogodzić się ostatecznie z faktem, że jej wybranek jest duchownym, jednak niemożliwe jest, aby mogła zaakceptować życie na umiarkowanym poziomie, a nie daj Bóg w biedzie. Z kolei lady Maria Bertram nieco przypomina ojca Emmy Woodhause. Czy pamiętacie, że on również nie chciał, aby jego córka kiedykolwiek wychodziła za mąż, ponieważ nie tylko był przeciwny samej instytucji małżeństwa, ale bał się też, że zostanie sam? Lady Bertram zachowuje się bardzo podobnie. Nie wyobraża sobie, aby mogło zabraknąć przy niej Fanny. Końcowy wniosek, jaki można sformułować na podstawie tej powieści, to przede wszystkim przekonanie, że dobroć, skromność, przyjazne nastawienie do innych ludzi, a czasami nawet cierpienie w samotności, to cechy, dzięki którym można naprawdę wiele osiągnąć. Fanny Price właśnie w ten sposób osiągnęła upragnione szczęście i podbiła moje czytelnicze serce.






* J. Austen, Mansfield Park, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 1996, s. 54, 57.







piątek, 2 grudnia 2016

Jane Austen – „Emma”












Wydawnictwo: COMFORT 
Warszawa 1991
Tytuł oryginału: Emma
Przekład: Jadwiga Dmochowska




Niezwykle trudno jest oceniać klasykę. Powieści zaliczane do tej kategorii już przez sam fakt figurowania w niej są szczególne. W dodatku, w jaki sposób zachęcić czytelnika do sięgnięcia po lekturę klasyczną, skoro jej sława trwa od wieków? Albo jak zniechęcić tego samego czytelnika do powieści, która przez lata traktowana jest niczym relikwia? Bez wątpienia jedną z takich właśnie pozycji klasycznych jest Emma autorstwa brytyjskiej pisarki żyjącej na przełomie XVIII i XIX wieku. Pracę nad powieścią Jane Austen (1775-1817) rozpoczęła w 1814 roku, zaś po dwóch latach książka trafiła w ręce czytelniczek. Jak podają źródła, powieść została wydana anonimowo. Pamiętajmy, że w czasach, kiedy tworzyła Jane Austen, nie patrzono przychylnie na pisanie książek przez kobiety. Bardzo często było tak, że pisarki przybierały męskie pseudonimy, aby opublikować swoje dzieło.

Można by rzec, iż tytułowa bohaterka, Emma Woodhouse to osoba jedyna w swoim rodzaju. Mieszka w małym miasteczku, a praktycznie w wiosce Highbury w posiadłości Hartfield. Jest bogata, piękna, dobrze urodzona, posiada rozległą wiedzę i mądrość. Emmę poznajemy w momencie, gdy jej guwernantka, a jednocześnie przyjaciółka właśnie wyszła za mąż za niejakiego pana Westona. Zarówno Emma, jak i jej ojciec czują się bardzo blisko związani z Anne Tylor, co też tłumaczy ich poczucie osamotnienia, które w przypadku Emmy dość szybko mija. Oczywiście, pan Woodhouse nie omieszka skomentować tego wydarzenia po swojemu. Według niego kobiety nie powinny nigdy wychodzić za mąż.

Przyszedł wprawdzie smutek, łagodny smutek, lecz pozbawiony jakiegokolwiek niemiłego wrażenia: panna Tylor wyszła za mąż. Strata panny Tylor była pierwszym zmartwieniem Emmy. Wieczorem, w dzień ślubu ukochanej przyjaciółki, siedziała po raz pierwszy pogrążona przez dłuższą chwilę w żałosnych myślach. Przyjęcie ślubne dobiegło końca, goście wyjechali, Emma została; zjedli obiad we dwoje z ojcem, bez nadziei na obecność osoby trzeciej, która ożywiłaby nieco długi wieczór. Ojciec usadowił się do zwykłej poobiedniej drzemki, córce zaś nie pozostawało nic innego, tylko siedzieć i rozmyślać nad tym, co utraciła.*

Pan Knightley & Emma
Ilustracja pochodzi z wydania
z 1898 roku.
autor: 'Chris' Hammond
Pod tym pseudonimen naprawdę
kryła sie kobieta
Christiana Mary Demain 

(1860-1900)
Niemniej, Emma nie byłaby sobą, gdyby nie zaradziła tej pustce, która nagle powstaje w jej życiu. Natychmiast zaprzyjaźnia się z siedemnastoletnią Harriet Smith, dziewczyną z nieprawego łoża. Od tej pory najważniejszym celem staje się dla Emmy wydanie Harriet za mąż za porządnego człowieka. I tak oto potencjalnym mężem dla panny Smith zostaje miejscowy pastor, pan Elton. Emma za wszelką cenę próbuje ich ze sobą zeswatać. Wmawia swojej młodziutkiej przyjaciółce, iż pastor żywi do niej gorące uczucie, czym sprawia, że Harriet zakochuje się w panu Eltonie. Mało tego. Emma posuwa się wręcz do tego, że nakłania Harriet do odrzucenia oświadczyn pana Roberta Martina. Niestety, pastor gardzi panną Smith, a swoje uczucia kieruje względem… Emmy.

– Wielkie nieba! – wykrzyknął pan Elton. – Co to ma znaczyć? Panna Smith! Panna Smith, jako żywo nie przyszła mi do głowy. Nie okazywałem jej nigdy żadnych atencji poza tymi, jakie się należą pani serdecznej przyjaciółce; nie obchodziłaby mnie ani trochę, czy żyje, czy nie żyje, gdyby nie fakt, że pani się z nią przyjaźni. Jeżeli wyobrażała sobie, że jest inaczej, to widać własne uczucia zawiodły ją na manowce, i jest mi przykro, niezmiernie przykro. Ale panna Smith doprawdy, proszę pani, któż mógłby pomyśleć o pannie Smith, gdy panna Woodhouse jest w pobliżu? Nie, słowo honoru, nie ma tu mowy o niestałości charakteru. Myślałem tylko o pani. Zaprzeczam najenergiczniej, jakoby moją uwagę, choćby przelotnie, zajął ktoś inny. Wszystko cokolwiek powiedziałem albo uczyniłem w ciągu minionych tygodni, było powiedziane i czynione jedynie po to, aby zaznaczyć moje uwielbienie dla pani. Nie mogła pani o tym wątpić. Nie – dodał z naciskiem dającym wiele do myślenia – jestem pewien, że pani to spostrzegła i zrozumiała mnie.**

Ale Emma Woodhouse skupiona na swataniu przyjaciółki ani nie spostrzegła, ani też nie zrozumiała zamiarów pana Eltona. Gdyby była posłuchała dobrych rad i przestróg brata swojego szwagra, pana George’a Knightleya, z pewnością uniknęłaby tej niezręcznej sytuacji. A tak, nie dość, że na siłę wciskała pastorowi kobietę, której ten nie chciał, to jeszcze doprowadziła do upokorzenia swojej przyjaciółki i przysporzenia jej niemałych cierpień. Jednak Emma to osóbka wielce rozumna, dlatego też z łatwością ponownie manipuluje Harriet. Ostatecznie doprowadza do tego, że panna Smith powoli zapomina o tej niefortunnej sytuacji, natomiast pan Elton wyjeżdża z Highbury, aby w niedługim czasie przywieźć na swoją plebanię… żonę. A na swatanie Harriet przyjdzie jeszcze czas.

Pan Woodhouse & Emma
Ilustracja pochodzi z wydania
z 1909 roku.
autor: Charles Edmund Brock
(1970-1938)
Teraz uwaga Emmy skupiona jest na synu pana Westona – Franku Churchillu – który mieszka w Londynie wraz ze swoim wujostwem. Frank to ktoś w sam raz dla Emmy, choć ona już dawno postanowiła, że nie wyjdzie za mąż. Ale przecież każdą obietnicę można złamać. Przecież jeśli pojawi się ktoś, kto będzie odpowiadał jej pozycją społeczną, majątkiem, czy manierami, to zawsze może zmienić zdanie. Takie właśnie oczekiwania Emma ma wobec pana Churchilla. Ale czy zostaną one spełnione? A może Emmie tak naprawdę jedynie wydaje się, że jest zakochana we Franku? Oczywiście intryg i ujawnionych niespodziewanie tajemnic nie ma końca.

Swego czasu lord David Cecil (1902-1986) tak oto rzekł na temat poglądów Jane Austen w kwestii instytucji małżeństwa: Małżeństwo dla pieniędzy to nikczemność, a małżeństwo bez nich to głupota. Lecz zastanówmy się, czy Emma to naprawdę powieść jedynie o perypetiach matrymonialnych osiemnastowiecznej Anglii?

Z pewnością nie. Książkę tę można z powodzeniem określić jako błyskotliwą komedię omyłek, której centrum stanowią gra pozorów, iluzji i oszukiwania samego siebie. To właśnie nadmiar egoizmu i zadufanie w sobie dostarczają nam takiej rozrywki. Zauważmy, że w samym środku tej intrygi znajduje się nasza nietuzinkowa bohaterka, pełna życia i wigoru, a jednocześnie urocza, nieznośna i niezwykle apodyktyczna.

Wiele recenzji kończy się zdaniem, iż Emma to świetnie napisana powieść o miłości, czyli innymi słowy klasyczny romans, który rozgrywa się w scenerii osiemnastowiecznej Anglii. Być może to zdanie powinno wystarczyć, aby zachęcić czytelnika do sięgnięcia po książkę. Jednak powieść Jane Austen charakteryzuje znacznie głębszy wymiar. Jest to opowieść, która dostarcza nie tylko wzruszeń, ale również zmusza czytelnika do przemyśleń nad naturą człowieka. Myślę, że warto ją także przeczytać ze względu na swoisty zapis kobiecych oczekiwań w stosunku do mężczyzn. Czytelniczki odnajdą w niej szereg wypowiadanych wprost, bądź też nieznacznie ukrytych uzupełnień portretu męskiego ideału.

Sądzę, że Emma to powieść troszkę niedoceniana przez krytyków, a nawet przez samych czytelników. Ogólnie przyjęło się, że to Rozważana i romantyczna jest najlepszym dziełem Jane Austen. Ale czy na pewno? Przyjrzyjmy się nieco bliżej społeczeństwu opisanemu przez Autorkę. Mamy koniec XVIII wieku. Angielskie ziemiaństwo największą wagę przywiązuje do zasad savoir-vivre’u. Społeczeństwo wciąż zastanawia się, jak należy się poprawnie zachować, czy wypada udać się z wizytą, a może to oni pierwsi powinni nas odwiedzić? A może należałoby ją zaprosić, ale przecież ona jest trochę niższego stanu, czy w związku z tym oni nie będą urażeni? Albo co podać na proszony obiad i jak poprowadzić tańce? Kto powinien iść w pierwszej parze, aby nikogo nie obrazić? Tego typu pytania można mnożyć bez końca.


Gwyneth Paltrow w roli Emmy Woodhouse w ekranizacji powieści (1996)
reż. Douglas McGrath
źródło

Z drugiej strony pojawiają się natomiast rozterki natury miłosnej, jak flirty czy walka o korzystny związek. Kto powinien kogo pokochać? Kto, kogo poślubi? A kto będzie ukrywał łzy? Jak widzimy codzienne życie, jak i skrywane tajemnice oraz osobiste dramaty są tutaj wysuwane na pierwszy plan. Na pierwszy rzut oka widać, że Jane Austen zżyła się ze swoimi bohaterami. Przyjrzyjmy się choćby temu, w jaki sposób rozwiązują oni swoje problemy. Robią to bardzo delikatnie.

Według mnie najmocniejszą stroną tej powieści jest z pewnością opis kobiecych postaci. Spójrzmy na ich wygląd zewnętrzny, który zmienia się pod wpływem przeżyć, a także ich myśli oraz wnętrze. Jak bardzo ten romans różni się od tych, do jakich przyzwyczajają nas pisarze współcześni. Brak w nim fizyczności. Bohaterowie kochają wnętrzem, a bliskość cielesna jest, jakby w pewien sposób zakazana. Jest to styl specyficzny właśnie dla Jane Austen i jej podobnych autorek. Jednak nie każda kobieta-czytelniczka wyrazi zgodę na taki romans.

W moim odczuciu powieść ta nie budzi żadnych zastrzeżeń, choć nie jest to moja ulubiona książka Jane Austen, gdyż tą najlepszą wciąż pozostaje Mansfield Park. Z kolei Emma jako postać niesamowicie mnie drażniła. Denerwowało mnie w niej niemal wszystko, a szczególnie jej wybitny talent do wtrącania się w sprawy innych. Jej zarozumiałość, pewność siebie i niemały egoizm budziły we mnie bardzo negatywne uczucia. Z pewnością takie emocjonalne podejście do tej powieści stanowi wielki komplement dla Jane Austen. Gdyby Autorka żyła, to być może byłaby szczęśliwa, że jako czytelniczka tak właśnie odebrałam Emmę Woodhouse, ponieważ obecnie mówi się, że im bardziej irytujący bohater, tym lepszy. Poza tym denerwowało mnie również to, że cokolwiek wydarzyło się w życiu jednego z bohaterów, natychmiast dyskutowała o tym cała wieś. Mało tego. To był praktycznie obowiązek, aby dzielić się z innymi swoimi nawet najbardziej prywatnymi sprawami. Czy czegoś nam to przypadkiem nie przypomina? A w jaki sposób dziś roznoszą się plotki? Czy dzisiejsze małomiasteczkowe społeczności nie postępują podobnie?


Kontynuacje Emmy



Wyd. Prószyński i S-ka
Warszawa 1998
Tytuł oryginału: Emma in Love
tłum. Małgorzata Tkaczyk



Wyd. Rachocki i S-ka
Pruszków 1997
Tytuł oryginału:
A Visit to Highbury
tłum. Maciej Świerkocki
Tom I
Wyd. Rachocki i S-ka
Pruszków 1998
Tytuł oryginału:
Later Days at Highbury
tłum. Maciej Świerkocki
Tom II








* J. Austen, Emma, Wyd. COMFORT, Warszawa 1991, s. 5.
** Ibidem, s. 92.




środa, 16 listopada 2016

Jane Austen – „Duma i uprzedzenie”













Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I SK-A
Warszawa 2003
Tytuł oryginału: Pride and Prejudice
Przekład: Magdalena Gawlik-Małkowska




Duma i uprzedzenie to bez wątpienia jedna z najpopularniejszych powieści, które wyszły spod pióra Jane Austen (1775-1817). Ale czy jest to zarazem powieść najlepsza? Niektórzy twierdzą, iż należy o niej mówić jak o swego rodzaju arcydziele literackim. Osobiście nie podzielam tego zdania, ponieważ dla mnie najlepszą powieścią Jane Austen w dalszym ciągu pozostaje Mansfield Park, o której napiszę za jakiś czas. Niemniej nie oznacza to, że Duma i uprzedzenie zupełnie nie trafia w mój gust. Wręcz przeciwnie. Fabuła powieści wywarła na mnie całkiem pozytywne wrażenie, a jako osoba o romantycznej duszy do samego końca kibicowałam głównym bohaterom, choć wiedziałam, że przecież Jane Austen nigdy nie pozwoliłaby na to, aby dwa tak bardzo zakochane serca żyły już zawsze z dala od siebie.

Tekst Dumy i uprzedzenia po raz pierwszy został opublikowany w 1813 roku, choć powieść została napisana znacznie wcześniej, bo jeszcze w wieku XVIII. Pomimo że fakt ten miał miejsce ponad dwieście lat temu, to jednak do dnia dzisiejszego książka ta przekazuje nam wciąż aktualne komunikaty i morały. Fabuła tej powieści osadzona jest w wiejskich realiach na terenie Anglii. Akcję książki rozpoczyna wydarzenie, które dla mieszkańców wsi staje się swego rodzaju sensacją. Otóż, w niedalekim sąsiedztwie majątku państwa Bennetów, osiedla się zamożny kawaler, pan Charles Bingley. Nowy sąsiad jest naprawdę godny uwagi, chociażby tylko dlatego, że jego roczny dochód jest całkiem spory, bo sięga aż pięciu tysięcy funtów, na co pani Bennet (z domu Fanny Gardiner) reaguje niezwykle emocjonalnie. W dodatku dzierżawca majątku Netherfield Park jest także przystojny, miły, dobroduszny, lubiący wszystkich, którzy go otaczają, a to sprawia, że inni również darzą go sympatią. Jednak pan Bingley ma jedną wadę. Jego ufność do ludzi jest zbyt duża, co powoduje, że bardzo łatwo ulega wpływom. Lecz fakt ten wcale nie przeszkadza pani Bennet w planowaniu małżeństwa którejś ze swoich pięciu córek. Oczywiście potencjalnym zięciem bez wątpienia ma okazać się nowy sąsiad, bo przecież „jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony*.”


Rodzina Bennetów
Ilustracja pochodzi z wydania z 1894 roku.
autor: Hugh Thomson (1860-1920)


Losy córek państwa Bennet związane są z dwoma zasadniczymi kwestiami. Pierwszą z nich jest wspomniane powyżej nieprzeparte pragnienie ich matki, aby móc wydać je za mąż za bogatych kawalerów, co przecież stanowi jej główny macierzyński obowiązek i punkt honoru. Z kolei drugą sprawą jest walka ego pomiędzy Fitzwilliamem Darcym a Elizabeth Bennet. Trzeba pamiętać, że pan Darcy to bardzo bliski przyjaciel pana Bingleya, który nie wykazuje nawet najmniejszej chęci, jeśli chodzi o możliwość pojednania się z wiejską społecznością. Natomiast Elizabeth przedstawiona jest w powieści jako młoda kobieta, która charakteryzuje się nieprzeciętną inteligencją i poczuciem humoru. Być może odziedziczyła go po ojcu, który niejednokrotnie jest w stanie rozśmieszyć czytelnika wypowiadanymi kwestiami. Niemniej, to właśnie duma pana Darcy’ego sprawia, że Elizabeth nabiera wobec niego szeregu uprzedzeń. Pozostali bohaterowie również wnoszą znaczny wkład w akcję powieści. Jane, będąca najstarszą córką państwa Bennetów, jest miłą i czarującą panienką, która ostatecznie spełnia marzenie matki odnośnie do małżeństwa. Jej siostry, Catherine „Kitty” i Lydia, to z kolei pełne werwy nastolatki, zaś Mary została przedstawiona jako miłośniczka literatury.

Elizabeth Bennet & Fitzwilliam Darcy
Ilustracja pochodzi z wydania z 1894 roku.
autor: Hugh Thomson
Duma i uprzedzenie została napisana w epoce angielskiego romantyzmu, lecz mimo to w niczym nie przypomina klasycznej powieści z tamtego okresu, gdzie tworzono przede wszystkim powieści grozy, które Jane Austen jawnie wyśmiewa w Opactwie Northanger. Zadaniem powieści grozy było głównie trzymanie czytelnika w napięciu, straszenie go zjawiskami niematerialnymi, na przykład duchami, czy też fascynowanie go magicznymi elementami, których nie można było logicznie wytłumaczyć. W Dumie i uprzedzeniu tego rodzaju cech z pewnością nie znajdziemy. Nie ma tutaj także jakichś szczególnie wielkich i porywających namiętności. Dlatego też można pokusić się o stwierdzenie, że powieścią typowo romantyczną również nie jest. Ewentualnie możemy sklasyfikować ją jako powieść romantyczną, przez wzgląd na epokę, w której powstała. W związku z tym cóż takiego możemy odnaleźć w tej książce? Z pewnością występuje w niej świetnie skonstruowany obraz dotyczący pewnej grupy społecznej, jak również jej zwyczajów, sposobu zachowywania się i wyrażania opinii.

Grupą społeczną, o której mowa powyżej, jest klasa wyższa angielskiego społeczeństwa XVIII wieku, które reprezentowane jest przez rodzinę Bennetów, Lucasów, Darcych i Bingleyów, jak również przez Lady Catherine de Bourgh. Oczywiście należy pamiętać, że państwo Lucas, Bennet, a potem także państwo Collins, zajmują niższą pozycję społeczną, aniżeli rodzina Bingleyów czy Darcych. Fakt ten posiada swoje odzwierciedlenie we wzajemnych relacjach tychże rodzin, co bynajmniej nie przeszkadza im we wspólnym spędzaniu czasu. Niemniej ta klasowa przepaść pomiędzy wymienionymi rodami nie jest tak znacząca jak, na przykład, w przypadku rodu Bingleyów i ludzi wywodzących się z najniższych warstw społecznych, ponieważ wówczas żadne spotkania towarzyskie nie mogłyby mieć miejsca.

Choć w powieści czytelnik nie jest świadkiem porywającej namiętności, to jednak nie można stwierdzić, że uczucia, które towarzyszą głównym bohaterom nie są głębokie i bez znaczenia. Aby miłość pomiędzy Elizabeth Bennet i Fitzwilliamem Darcym mogła doczekać się szczęśliwego spełnienia musi dojrzeć wraz z nimi. Obydwoje zmuszeni są pokonać własną dumę i uprzedzenie. Uczucia te są przez nich zwalczane, co sprawia, że zarówno Lizzy, jak i pan Darcy w końcu zmieniają swoje przekonania i zachowanie, aby móc ostatecznie wyznać sobie miłość. Myślę, że fakt ten w pełni satysfakcjonuje czytelnika, stwarzając mu możliwość zrozumienia uczuć głównych bohaterów, którzy wreszcie są w stanie docenić ich powagę, aby móc wybaczyć sobie nawzajem.


Oświadczyny
Drzeworyt pochodzi z wydania z 1815 roku.
autor nieznany


Duma i uprzedzenie jest chyba jedną z tych książek Jane Austen, gdzie czytelnik odczuwa realną sympatię do głównej bohaterki, choć w moim przypadku Fanny Price (Mansfield Park) również jest tą, którą polubiłam, może nawet bardziej niż Elizabeth Bennet. Niemniej trzeba przyznać, że generalnie bohaterki stworzone przez Jane Austen posiadają zbyt dużo wad i nieprzyjemnych cech charakteru, co sprawia że zniechęcają do siebie czytelnika, lecz nie Lizzy, która jest bardzo wdzięczną postacią, pełną wewnętrznej siły, inteligencji, dowcipu, a także swoistego sposobu postrzegania świata. Choć popełnia błędy, kiedy swoim zachowaniem zaprzecza własnym opiniom i przekonaniom, to jednak mimo to czytelnik bardzo szybko wybacza je, ponieważ są to błędy ludzkie, które mogą stać się udziałem każdego/każdej z nas. Poza tym błędy Elizabeth można bardzo łatwo wytłumaczyć, natomiast analizując je można nauczyć się unikać podobnych we własnym życiu. Fakt ten świadczy jedynie o ponadczasowości i uniwersalności tej powieści.

Duma i uprzedzenie to również fantastyczny obraz kobiet żyjących w XVIII wieku. Śledząc losy i problemy głównych bohaterek można dojść do przekonania, że praktycznie najpoważniejszą inwestycją kobiet w tamtym czasie było małżeństwo, czego przykładem może być zdanie, które zacytowałam powyżej. Jak widać, najbardziej pożądanym potencjalnym mężem był młody, bogaty mężczyzna mieszkający tam, gdzie w wielu rodzinach były młode córki na wydaniu. Oczywiście w dosłownym rozumieniu, to właśnie mężczyzna był tym, który bezwarunkowo potrzebował żony. Jednak prawda przedstawiała się zupełnie inaczej. To młode panny i ich matki desperacko pragnęły owego ślubu, aby w ten sposób pozbyć się swego rodzaju kłopotu. Kobiety nie pracowały, a ich podstawowym zadaniem było prowadzenie domu oraz troska o odpowiednie relacje sąsiedzkie. Panienki bardziej zamożne mogły pozwolić sobie na pobieranie nauk w prywatnych szkołach, gdzie uczono je, na przykład śpiewu i gry na klawikordzie. Niemniej nie zmieniało to faktu, że w dalszym ciągu małżeństwo było głównym czynnikiem, dzięki któremu kobieta zdobywała szacunek w środowisku. Zapewne status starej panny, dziś powiedzielibyśmy „singla”, nie był pozycją, którą należało się chwalić. Dlatego też wiele kobiet decydowało się na małżeństwo „z rozsądku”, nie koncentrując uwagi na tym, że ich związek będzie pozbawiony prawdziwej miłości.


Sceny z Dumy i uprzedzenia
Ilustracje pochodzą z około 1900 roku.
autor: Charles Edmund Brock (1870-1938)
Najprawdopodobniej autorem niektórych z powyższych ilustracji
jest również brat C.E. Brocka, Henry Matthew Brock (1875-1960)  


W Dumie i uprzedzeniu czytelnik spotyka również całą galerię przykładów rozmaitych małżeństw, które zawierane są z różnych powodów i przeżywają różne koleje losu. Nie będę tutaj analizować po kolei każdego z nich, ponieważ każdy, kto czytał Dumę i uprzedzenie – a przypuszczam, że takich osób jest sporo – doskonale wie, jakie pary małżeńskie występują w powieści i na jakich zasadach owe związki zostały zawarte. Dodam tylko, że Jane Austen po raz kolejny nie oszczędziła czytelnikowi skandalu obyczajowego**. W tym przypadku ową córką, która przynosi hańbę nie tylko sobie, ale całej rodzinie, jest Lydia. Na tym przykładzie doskonale widać, jak wielką hipokryzją kierowało się osiemnastowieczne społeczeństwo, które praktycznie odwraca się plecami do „zhańbionej rodziny”, ale gdy już dochodzi do wymuszonego ślubu, wszyscy niczym na rozkaz, zapominają o całej sprawie.

W tamtej epoce powszechna była także opinia, iż faktycznie najlepiej jest wyjść za mąż za kawalera z wyższej sfery. Jednak z drugiej strony można było się rozczarować, ponieważ wyżej postawieni panowie nie zawsze chcieli żenić się z pannami z niższych warstw społecznych, czego przykładem jest sam pan Darcy, który przecież potrzebuje sporo czasu, aby wreszcie móc zwalczyć swoją rodową dumę i wyznać miłość niżej urodzonej Elizabeth. Poza tym należało też liczyć się z tym, że środowisko będzie nieprzychylnie patrzeć na taki związek. Najprawdopodobniej w grę musiała wchodzić prawdziwa miłość, aby ostatecznie sprzeciwić się powszechnie panującym konwenansom.

Na koniec chciałabym zaznaczyć, że powieść utrzymana jest w stylu niezwykle dynamicznym, pełnym żartu, humoru, a nawet w pewnych momentach sarkazmu. Z pewnością Jane Austen osiągnęła swój cel w postaci świetnej kreacji środowiska oraz atmosfery małomiasteczkowej społeczności, gdzie wszyscy wzajemnie się znają. Zastrzeżenia mam jedynie do osoby, która odpowiedzialna była za tłumaczenie tekstu. W moim posiadaniu nie był egzemplarz, którego okładkę widzicie powyżej. Moje wydanie pochodziło z 1992 roku i nie zostało wydane przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Otóż, osoba, która tłumaczyła „moją” powieść chyba nie do końca była zdecydowana czy używać polskich odpowiedników angielskich imion, czy też nie. W efekcie sprawa przedstawiała się tak, że część imion została przetłumaczona, a część nie. Uważam, że znacznie lepiej byłoby pozostać przy wersjach oryginalnych w przypadku wszystkich imion, bo inaczej tłumaczenie wygląda po prostu śmiesznie.








J. Austen, Duma i uprzedzenie, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2003, s. 5.
** przyp. Mansfield Park – zamężna starsza córka Sir Thomasa Bertrama ucieka z Henrym Crawfordem