Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anita Shreve. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anita Shreve. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 marca 2015

Anita Shreve – „Skradziony czas”














Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 2010
Tytuł oryginału: Resistance
Przekład: Katarzyna Kasterka





Temat drugiej wojny światowej jest niezwykle popularny w literaturze. Polscy autorzy z reguły piszą o ruchu oporu, żołnierzach Armii Krajowej czy obozach koncentracyjnych, natomiast w książkach pisarzy amerykańskich lub brytyjskich bardzo często można spotkać młodych mężczyzn służących w Royal Air Force (RAF). Wydaje się, że tego rodzaju tematy są już tak bardzo oklepane, że pisarze jedynie powielają albo swoich kolegów po piórze, albo wręcz samych siebie. Ileż można pisać o wojnie?! Prawdę powiedziawszy wszystkie powieści, w których poruszana jest tematyka wojenna, są do siebie bardzo podobne. Zmieniają się jedynie bohaterowie i ich nazwiska. Nie jest inaczej również w przypadku Skradzionego czasu. Fabuła powieści praktycznie nie zaskakuje niczym oryginalnym, a jednak mimo wszystko czytelnik chce poznać zakończenie historii opisanej przez Anitę Shreve.

Autorka nie jest mi obca. Po raz pierwszy z jej twórczością zetknęłam się przy okazji lektury Trudnej miłości. Książka po prostu mnie zachwyciła, czego nie mogę powiedzieć już o Żonie pilota, którą przeczytałam całkiem niedawno. Pomimo że ta ostatnia uważana jest powszechnie za światowy bestseller, na podstawie którego zrobiono także film, to jednak mnie niespecjalnie się spodobała. Jak w takim razie kwestia ta przedstawia się w przypadku Skradzionego czasu? Otóż, całkiem podobnie. Chociaż jest to literatura wojenna, to jednak mamy do czynienia również z prozą typowo kobiecą, a ta nie zawsze stoi na wysokim poziomie, nawet jeśli autorka jest międzynarodową gwiazdą. Dodam, że ta powieść także doczekała się swojej ekranizacji. Film wszedł na ekrany w 2003 roku.

Skradziony czas to przede wszystkim historia miłosna osadzona w niezwykle trudnych i niebezpiecznych czasach. Pod pewnym względem jest to również uczucie zakazane, ponieważ dotyczy mężatki i mężczyzny, który w dalekiej Ameryce zostawił narzeczoną. Ale może po kolei. Zimą przełomu 1943/1944 roku w belgijskim miasteczku Delahaut, na zalesionym wzgórzu rozbija się amerykański samolot zestrzelony przez Niemców. Za sterami samolotu siedzi Ted Brice. Jeden z jego kolegów ginie na miejscu, zaś drugi ma tak poważne obrażenia, że za niedługo umiera. Z kolei reszta próbuje ratować życie na własną rękę. Ted jest skrajnie wyczerpany, a do tego ma bardzo poważną ranę nogi, która uniemożliwia mu poruszanie się. Niemniej, jakimś cudem udaje mu się ukryć w zaroślach przed Niemcami, którzy prędzej czy później i tak go znajdą, chyba że wcześniej ktoś inny udzieli mu pomocy.

Ted Brice może mówić o naprawdę wielkim szczęściu, ponieważ zupełnie nieoczekiwanie na jego ślad wpada miejscowy chłopiec. Ten odważny jedenastolatek jest zafascynowany wrakiem rozbitego samolotu i kręci się po miejscu katastrofy, tym samym odnajdując Teda ukrytego w zaroślach. I tak oto amerykański pilot trafia pod dach ludzi z belgijskiego ruchu oporu. Henri i Claire Daussois ukrywają lotnika na strychu przez ponad dwadzieścia dni. Te dwadzieścia dni to czas niewyobrażalnego strachu o życie nie tylko młodego Amerykanina, ale przede wszystkim o swoje własne, ponieważ w razie nalotu nazistów na dom, wszyscy zostaliby rozstrzelani albo poddani torturom, co w konsekwencji i tak skończyłoby się śmiercią, a w najlepszym wypadku wysłaniem do któregoś z obozów koncentracyjnych.

Niemniej, w miasteczku dochodzi do represji, które są odwetem za zabójstwo niemieckich strażników, których zadaniem była ochrona wraku. Niektórzy z członków ruchu oporu muszą zatem zacząć się ukrywać. W tej sytuacji Henri opuszcza dom, zostawiając Claire pod jednym dachem z Amerykaninem. I tak oto rozpoczyna się romans, który trwa przez dwadzieścia dni. Jest to romans rozgrywający się z dala od tragicznych wydarzeń. Romans, który tak naprawdę nie ma szans na przetrwanie, ale zakochani nie dopuszczają do siebie takiej myśli. Tak naprawdę liczy się dla nich to, co jest teraz. Na chwilę obecną nie zawracają sobie głowy przyszłością.


Samolot, którym rozbił się powieściowy porucznik Ted Brice. 
Samolot zwany był także Latającą Fortecą (z ang. Flying Fortress)
i produkowany był w latach 1936-1945.
Pierwszy lot testowy odbył się 28 lipca 1935 roku. 


Skradziony czas to powieść dedykowana tym wszystkim mężczyznom-ojcom i lotnikom, którzy walczyli z nazistami podczas drugiej wojny światowej. Autorka poświęciła tę książkę nie tylko swojemu ojcu, który latał nad faszystowskimi Niemcami, ale także dedykowała ją niejakiemu Williamowi Osbornowi, którego osoba posłużyła Anicie Shreve jako wzór do wykreowania postaci Teda Brice’a. William Osborn był pilotem samolotu B-17, podobnie jak Ted, i rozbił się gdzieś w południowej Belgii w grudniu 1943 roku. Jemu również pomogli ludzie z belgijskiego ruchu oporu, ukrywając go przez jakiś czas.

Nie będę pisać, jak dalej potoczyły się losy Williama, ponieważ wtedy zdradziłabym najważniejszy punkt fabuły książki. Niemniej, William Osborn zmarł w 1979 roku, a po jego śmierci Autorka otrzymała dwa listy, które zostały napisane przez kobietę, która zapewniła lotnikowi schronienie, a potem poinformowała o tym jego matkę. Listy są niezwykle bolesne. To właśnie ta historia stanowiła inspirację do napisania Skradzionego czasu.

W sierpniu 1993 roku Anita Shreve pojechała do małej wioski leżącej na południu Belgii, aby uczestniczyć tam w uroczystości odsłonięcia pomnika upamiętniającego katastrofę B-17, który rozbił się na tamtym terenie w grudniu 1943 roku, a był nim właśnie samolot Williama Osborna. Uroczystość ta była niezwykle wzruszająca. Dziękowano Amerykanom, którzy walczyli w Belgii przeciwko Niemcom, a także tym, którzy oddali swoje życie, walcząc w całej Europie. Autorka spotkała wielu ludzi, którzy mieszkali tam podczas wojny, natomiast szczególną uwagę Anity Shreve zwrócił człowiek, który napisał kilka książek dotyczących nie tylko katastrofy B-17, ale także ruchu oporu działającego na terenie południowej Belgii.

Dla Anity Shreve pisanie Skradzionego czasu było ogromnym wyzwaniem. Pomogła jej w tym pewna Belgijka, która szukała odpowiedzi na szereg pytań postawionych przez Autorkę. Książka z całą pewnością nie jest powieścią historyczną. Jest to przede wszystkim romans pomiędzy Claire Daussois i porucznikiem Tedem Brice’em. 

Plakat promujący film. 
Polski tytuł: Ruch oporu
reż. Todd Komarnicki
źródło
Anita Shreve w swojej powieści zwraca szczególną uwagę na fakt, iż w belgijskim ruchu oporu działało wiele kobiet. Okazuje się bowiem, że kobiety w tamtym okresie odgrywały bardzo istotną rolę w działalności antynazistowskiej, a robiły to na wiele sposobów. Młode kobiety, a wręcz nastoletnie dziewczyny, były wciągane do ruchu oporu, ponieważ znacznie łatwiej było im uciec przed Niemcami. Większość z nich było kurierkami, przenoszącymi ulotki, a nawet granaty w pozornie niewinnie wyglądających torbach z zakupami zawieszonymi na kierownicach rowerów. W momencie ewentualnego zatrzymania ich przez nazistów do kontroli, młode kobiety lepiej niż starsze radziły sobie z oczarowywaniem niemieckich strażników i blefowaniem, dlatego też ci często pozwalali im odejść wolno. Z kolei młodych mężczyzn przeważnie poddawano przesłuchaniom i podejrzewano o przynależność do ruchu oporu. Kobiety odgrywały w tych działaniach kluczową rolę nie tylko poprzez ukrywanie uchodźców w tajnych miejscach, na przykład w domach, ale też poprzez pomaganie w dostarczaniu żywności dla wciąż rosnącej armii uchodźców, którym nie przysługiwały żadne racje żywnościowe. Ryzykowały życiem, aby zdobyć dla nich choć jeden bochenek chleba.

Na szczególną uwagę zasługuje tutaj chłopiec, który przyszedł z pomocą rannemu porucznikowi Brice’owi. To Jean Benoît. Jedenastolatek nie ma łatwego życia. Z jednej strony wojna, która doszczętnie zabrała mu dzieciństwo, zaś z drugiej ojciec-kolaborant współpracujący z nazistami i stosujący ich okrutne praktyki pod dachem własnego domu oraz wobec własnej rodziny. Jak zatem chłopcu udało się niepostrzeżenie ukryć dorosłego mężczyznę, aby przypadkiem Amerykanin nie wpadł w ręce faszystowskiego szpiega? Było to naprawdę trudne, ale jak pokazuje fabuła powieści, wcale nie niemożliwe.

Moim zdaniem Skradziony czas, choć nie porywa swoją fabułą, to jednak stanowi doskonały materiał do rozważań podczas spotkań Dyskusyjnych Klubów Książki. Można między innymi próbować postawić poniższe pytania i w formie dyskusji odpowiedzieć na nie:

  1. Skradziony czas opisuje życie wspólnoty w okresie brutalnej polityki zagranicznej, jaką jest okupacja. Niektórzy ludzie aktywnie przeciwdziałają tej polityce; wiele z tych osób sympatyzuje z ruchem oporu; z kolei inni współpracują z okupantem. Czy tak ekstremalne przeżycia mogą ujawnić prawdziwy charakter bohaterów? A może to otaczająca ich rzeczywistość zmienia tych ludzi na niekorzyść?
  2. Claire zauważa, że ludzie podczas wojny zmieniają się niepostrzeżenie nawet dla samych siebie. W jaki sposób kobieta jest świadkiem tych zmian? Jak Claire zmienia się w wyniku wojny, i czy w ogóle zachodzi w niej jakakolwiek zmiana?
  3. Chłopiec o imieniu Jean podejmuje ogromne ryzyko, kiedy usiłuje odszukać i uratować rannego lotnika. Z pokorą znosi poniżenie i brutalne bicie, które serwuje mu własny ojciec. Dlaczego zatem Jean decyduje się wziąć na siebie tak wiele, aby uratować Amerykanina?
  4. Jean i Ted spędzają ze sobą niewiele czasu, lecz w jakiś sposób kształtuje się pomiędzy nimi szczególna więź. Jaki wpływ ci dwaj bohaterowie wywierają na siebie nawzajem? Jak wyglądają ich wzajemne relacje?
  5. Kiedy gestapo gromadzi więźniów, aby ich ukarać za egzekucję dokonaną na niemieckich strażnikach, Jean decyduje się na odnotowanie tego wydarzenia. W jaki sposób tamto zdarzenie wpłynie na obchody pięćdziesiątej rocznicy zestrzelenia B-17 nad Belgią? 
Tego typu pytań mogłabym postawić naprawdę sporo. Każda książka dotykająca tematyki drugiej wojny światowej już sama w sobie stanowi zagadnienie do dyskusji. Myślę, że oprócz romansu, który jest centralnym elementem fabuły Skradzionego czasu, książka jest również bogata pod względem psychologicznym. Każdą z postaci możemy bowiem analizować na rozmaite sposoby i oceniać. Nawet z pozoru uczciwa i prostolinijna Claire może w pewnej chwili wydać się czytelnikowi kobietą, której nie obca jest hipokryzja. A jaki jest jej mąż, Henri? Czy wie o postępowaniu swojej żony? A może zupełnie go to nie interesuje, bo najważniejsza jest działalność, którą podejmuje w efekcie wojny?

Po przeczytaniu trzeciej powieści Anity Shreve, mogę śmiało stwierdzić, że jej książki, choć z pozoru wyglądające na przeciętne, w rzeczywistości potrafią wciągnąć czytelnika w swoją fabułę i sprawić, że będzie chciał sięgnąć po następną.







środa, 21 stycznia 2015

Anita Shreve – „Żona pilota”













Wydawnictwo: KSIĄŻNICA
Katowice 2006
Tytuł oryginału: The Pilot’s Wife
Przekład: Ewa Gorządek





Pod koniec zeszłego roku przeczytałam Trudną miłość autorstwa Anity Shreve. Ta książka tak bardzo mi się spodobała, że postanowiłam sięgnąć po kolejne powieści Autorki. Ponieważ o Żonie pilota powszechnie mówi się, że jest to najlepsza i najbardziej znana książka Anity Shreve, zdecydowałam się sięgnąć właśnie po nią. W dodatku na podstawie tej powieści w 2002 roku powstał film w reżyserii Roberta Markowitza o tym samym tytule. Główną rolę zagrała amerykańska aktorka i reżyserka, a także laureatka Oscara za film krótkometrażowy – Christine Lahti. Gdybym miała porównywać Żonę pilota z Trudną miłością, to przyznam szczerze, że ta druga powieść w moich oczach wypadła znacznie lepiej. Oczywiście obydwie historie mają kilka cech wspólnych, ale do najważniejszych zaliczyłabym umiejscowienie akcji. Wydarzenia opowiedziane w Trudnej miłości rozgrywają się na przełomie XIX i XX wieku, natomiast Żona pilota osadzona jest w realiach bardziej nam współczesnych, bo jest to przełom lat 80. i 90. XX wieku, kiedy swoją działalność terrorystyczną na terenie Irlandii prowadzi Irlandzka Armia Republikańska, czyli w skrócie IRA (z ang. Irish Republican Army). To właśnie ta organizacja stała się dla Anity Shreve inspiracją wykreowania w powieści wątku kryminalnego. Oczywiście Autorka znacznie więcej uwagi poświęca tym, którzy stoją, jak gdyby poza działalnością tejże organizacji, ale mimo tego jej skutki odczuwają dość dotkliwie. O czym w takim razie jest ta powieść?

Główną bohaterką jest około czterdziestoletnia Kathryn Lyons. To tytułowa żona pilota. Kobieta jest Amerykanką i mieszka w Fortune's Rocks w stanie New Hampshire w Nowej Anglii. Przypomnę, że bohaterowie Trudnej miłości również byli związani z tym miejscem, ale było to wiele lat wcześniej. Kathryn Lyons mieszka tam razem z dorastającą córką, zaś jej mąż jest pilotem samolotów pasażerskich. Generalnie kursuje na trasie Ameryka-Europa. Z uwagi na swój zawód, bardzo często nie ma go w domu, co niekorzystnie wpływa na relacje pomiędzy nim a Kathryn. Niemniej, wygląda na to, że małżonkowie są w stanie nadal być ze sobą, a wszelkiego rodzaju konflikty starają się tłumić w zarodku. Możliwe, że Kathryn na wiele spraw przymyka oko, bo przecież ponad wszystko kocha męża i nie chce, aby ich związek się rozpadł. W dodatku jest jeszcze Mattie, która potrzebuje ojca. Jack jest dla córki całym światem. Ta miłość jest oczywiście wzajemna, ponieważ Jack również nie wyobraża sobie braku Mattie w swoim życiu.

Plakat promujący film
zrealizowany na podstawie książki.
Pewnego dnia tuż przed Bożym Narodzeniem dochodzi do tragedii. Gdzieś na terenie Irlandii samolot, za którego sterami siedział Jack Lyons niespodziewanie eksploduje w powietrzu i wpada do wody. Kathryn i Mattie są zrozpaczone. Właśnie straciły na zawsze najdroższą im osobę. Jak teraz będą żyć bez Jacka? Nie będzie już pożegnań przed lotem, ani też radosnych powrotów do domu po szczęśliwej podróży. Czy są w stanie się z tym pogodzić? Posłańcem, który przynosi Kathryn wiadomość o śmierci jej męża jest Robert Hart, który od tej pory wraz z innymi specjalistami będzie zajmował się badaniem przyczyn katastrofy. Katastrofy, w której oprócz Jacka Lyonsa życie straciło jeszcze sto trzy niewinne osoby. Niestety, w miarę jak śledztwo nabiera tempa, na światło dzienne wychodzą sprawy, o których ani Kathryn, ani współpracownicy Jacka nie mieli pojęcia. Co takiego kryje się za tragiczną śmiercią pilota? Czy mężczyzna był uczciwy wobec własnej rodziny i przyjaciół? Jakie życie prowadził? Czego się dopuścił? Czy kursowanie pomiędzy dwoma kontynentami miało na celu jedynie transportowanie pasażerów? A może za tymi służbowymi podróżami kryło się coś jeszcze, o czym nikt nie miał pojęcia?

Ta książka to przede wszystkim powieść o tym, jak dobrze znamy człowieka, z którym mieszkamy przez lata pod jednym dachem czy pracujemy w tym samym przedsiębiorstwie. Okazuje się bowiem, że nie zawsze ludzie, którym bezgraniczne ufamy, na to zaufanie zasługują. Może się zdarzyć, że ci ludzie będą prowadzić podwójne życie i dopiero po ich śmierci bliscy poznają prawdę. Żona pilota to także opowieść o miłości, która trwa pomimo oszustw, zdrady i codziennych kłamstw. Ktoś powiedziałby, że Kathryn Lyons była po prostu głupia, ufając bezgranicznie mężowi, zważywszy że jego zawód niósł ze sobą mnóstwo pokus, i tylko ogromna siła woli Jacka mogła zapobiec katastrofie nie tylko tej w powietrzu, ale przede wszystkim tej życiowej. Powieść porusza też kwestię granicy podejmowania ryzyka. Już sam wybór zawodu przez Jacka jest bardzo ryzykowny. Ale jeśli ktoś nie wyobraża sobie życia bez solidnej dawki adrenaliny co kilka dni, to oczywiście można ten wybór usprawiedliwić, natomiast rodzina i przyjaciele powinni go zaakceptować. Tylko czy to czasem nie jest egoizm ze strony – w tym wypadku – Jacka? Ktoś powie, że równie dobrze egoizmem można nazwać zabronienie mu latania. Lecz z drugiej strony egoizm bliskich spowodowany jest troską o zdrowie i życie osoby, którą kochają. No, tak. Ale czy można zamknąć tego człowieka w klatce i odgrodzić go od pracy, która stanowi sens jego życia? I tak źle, i tak niedobrze. Takich pytań w stylu: „co by było, gdyby…?” można w tej książce postawić bardzo dużo. Prawda jest jednak taka, że odpowiedzi na nie i tak w niej nie znajdziemy. Nie robi tego nawet Anita Shreve. Pozostawia ona czytelnika w swego rodzaju zawieszeniu. Natomiast zakończenie powieści też niczego nam nie wyjaśni.

Christine Lahti jako Kathryn Lyons
Przyznam szczerze, że jeśli chodzi właśnie o zakończenie, to spodziewałam się zupełnie innego. Przechodząc przez kolejne etapy fabuły, tworzyłam swój własny finał, który nawet w najdrobniejszym elemencie nie pokrył się z tym, który zaproponowała nam Autorka. Czy to dobrze, czy źle? Myślę, że to już zależy od indywidualnych spostrzeżeń każdego czytelnika, ponieważ jedni cenią sobie zakończenia otwarte, którym towarzyszą liczne niedopowiedzenia, zaś inni lubią, kiedy autor wszystko wyjaśni do końca.

Jeżeli ktoś spodziewa się po Żonie pilota jakichś szczególnych emocji, to ta książka raczej mu ich nie dostarczy. Jest to bowiem najzwyklejsza powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Można też nazwać ją dramatem z uwagi na katastrofę lotniczą. Anita Shreve bardzo dużo uwagi skupia na bliskich Jacka Lyonsa i ich uczuciach po jego śmierci. Żona Jacka praktycznie w pewnym momencie przejmuje stery dochodzenia i to ona za wszelką cenę pragnie poznać prawdę o swoim mężu i ojcu jej dziecka. Dużo uwagi Autorka poświęca także emocjom dziecka, które nagle straciło ojca, którego kochało ponad wszystko. Te relacje pomiędzy Mattie a Jackiem były może nawet silniejsze niż między Mattie a Kathryn, ponieważ w pewnej chwili okazuje się, że matka również czegoś nie dopatrzyła i o czymś zapomniała. Możliwe, że za bardzo skupiła się na własnym małżeństwie, nie pamiętając o potrzebach i problemach dorastającej córki.

Dla kogo zatem jest ta książka? Na pewno dla tych czytelników, którzy preferują powieści obyczajowe. Książka nie jest obszerna, co sprawia, że Autorka, jak gdyby patrzy na problem tylko z jednej strony. Przyznam, że brakowało mi w tej historii tak zwanej drugiej strony medalu. Jeżeli poruszany jest problem terroryzmu, to wydaje mi się, że należałoby pokazać badanie katastrofy lotniczej z udziałem ekspertów. Nie przekonuje mnie bowiem obraz śledztwa oparty jedynie na przesłuchaniu Kathryn Lyons. W dodatku jest jeszcze Robert Hart, który jest przedstawicielem śledczych, ale jakoś nie bardzo angażuje się w to śledztwo. Zbyt mało posiadamy informacji na jego temat. Jest jakaś wzmianka odnośnie jego życia prywatnego i na tym koniec. A co z pracą? Tak naprawdę nie widzimy go w akcji i nie możemy wyrobić sobie o nim zdania. Nie wiemy de facto, co Robert robi i gdzie się udaje po wyjściu z domu Kathryn. Relacje na ten temat są bardzo ubogie, o ile w ogóle można mówić o ich istnieniu. 

W moim odczuciu popularność tej książki i zachwyty nad nią są w dużym stopniu wyolbrzymione. Gdyby Anita Shreve rozbudowała niektóre wątki, powieść byłaby bardziej interesująca i wciągająca. Z kolei film na jej podstawie jest znacznie lepszy, ponieważ pokazuje to, czego zabrakło mi w powieści.







poniedziałek, 10 listopada 2014

Anita Shreve – „Trudna miłość”















Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 2007
Tytuł oryginału: Fortune’s Rocks
Przekład: Grażyna Gorządek






Miłość nigdy nie jest łatwa, nawet jeśli jest to uczucie odwzajemnione i szczęśliwe. Kochać drugiego człowieka miłością bezwarunkową, pomimo jego wad, to w dzisiejszym świecie naprawdę ogromne wyzwanie i nie każdy jest w stanie sobie z nim poradzić. Miłość to nie tylko chwile uniesień, ale przede wszystkim proza życia. Większości z nas miłość między kobietą a mężczyzną kojarzy się głównie z seksem, a przecież tak naprawdę nie tylko o to w tym chodzi. Życie niesie ze sobą szereg rozmaitych wydarzeń. Jedne przynoszą nam radość i szczęście, zaś inne ból i łzy. I co wtedy? Czy w sytuacjach tragicznych przestaniemy nagle kochać, bo obiekt naszych uczuć nie wygląda już tak jak kiedyś albo jego charakter uległ zmianie pod wpływem dramatycznych zdarzeń?

Miłość może też być uczuciem zakazanym. Z powodu rozmaitych norm społecznych, ludziom nie wolno kochać tej czy innej osoby, ponieważ takie uczucie może niekorzystnie odbić się nie tylko na tych najbardziej zainteresowanych, ale także na ich otoczeniu. Chociaż żyjemy w cywilizowanym świecie i generalnie mało co nas gorszy, to jednak istnieją takie kwestie, które wywołują spore zamieszanie i sprawiają, że ludzie naprawdę mają o czym dyskutować. Zakazana miłość może dotyczyć narodowości, koloru skóry, wyznania, a także zbyt dużej różnicy wieku. To właśnie ten ostatni problem jest przewodnim tematem w książce Anity Shreve. Ale może zacznijmy od początku…

Główną bohaterką Trudnej miłości jest Olimpia Biddeford. Dziewczyna ma prawie szesnaście lat i jest oczkiem w głowie swoich rodziców, szczególnie ojca. Philip Biddeford widzi w swojej córce naprawdę ogromny potencjał intelektualny, który należałoby rozwijać. Jego brak wiary w szkolnictwo publiczne sprawia, że kiedy Olimpia jest już w wieku, gdy guwernantka nie jest jej potrzebna, to ojciec zajmuje się jej edukacją, podsuwając córce coraz to nowe publikacje. Nie znaczy to jednak, że dziewczyna nie będzie zdobywać wiedzy gdzieś poza domem. O, nie! Ojciec planuje, że za jakiś czas wyśle ją do prestiżowej szkoły. Niemniej, do tego czasu jej edukacja odbywa się w czterech ścianach własnego domu. Olimpia to również bardzo piękna dziewczyna, która pomimo młodego wieku, przyciąga spojrzenia mężczyzn. Rodzice nie myślą jeszcze o jej zamążpójściu, ale jedno jest pewne. Panna Biddeford na pewno nie będzie mieć problemów ze znalezieniem odpowiedniego małżonka.

Biddefordowie na stałe mieszkają w Bostonie, jednak w okresie letnim przyjeżdżają do swojego domu w New Hampshire, gdzie czują się naprawdę wspaniale. Fortune’s Rocks, czyli Skały Szczęścia to posiadłość, która naprawdę wiele dla nich znaczy. Niegdyś mieścił się tutaj żeński klasztor. Niedaleko domu znajduje się plaża, na której można doskonale wypocząć. Philip Biddeford i jego rodzina należą do tej wyższej klasy społecznej, co jest równoznaczne z tym, iż w swoich progach bardzo często goszczą ludzi o podobnym pochodzeniu społecznym, jak na przykład przedstawicieli świata kultury. Pewnego dnia do Fortune’s Rocks wraz z rodziną przyjeżdża przyjaciel Philipa, a jest nim lekarz o nazwisku John Haskell. Mężczyzna jest lekarzem i oprócz medycyny interesuje go również życie klasy robotniczej. Niedaleko Fortune’s Rocks znajduje się niewielkie miasteczko przemysłowe, gdzie medyk dostaje pracę w tamtejszej klinice. Warunki sanitarne i bytowe pozostawiają naprawdę wiele do życzenia, ale dla czterdziestoletniego lekarza jest to ogromne wyzwanie, którego bynajmniej nie boi się podjąć. Jego zaangażowanie w pracę jest tak wielkie, że niedaleko posiadłości Biddefordów buduje dom, w którym już niedługo zamieszka ze swoją żoną i czworgiem ich dzieci. Na pierwszy rzut oka widać, że Haskellowie są naprawdę szczęśliwi i nic nie jest w stanie tego zmienić. Ale czy na pewno? Czy faktycznie ich więzi rodzinne są tak silne, że nic nie może im zagrozić?

John Haskell to nie tylko doskonały lekarz, ale także pisarz, a może bardziej naukowiec, który pisze. Sferą jego zainteresowań jest wspomniana już klasa robotnicza, o której tworzy traktaty, eseje i różnego rodzaju rozprawy naukowe. Philip Biddeford ma w zwyczaju podsuwać swojej córce publikacje osób, które zaprasza do Fortune’s Rocks. Tak więc tuż przed przyjazdem Johna Haskella, Olimpia z ogromnym zainteresowaniem czyta jego książkę. Już na tym etapie dziewczyna wie, że prawie trzy razy starszy od niej lekarz jest kimś naprawdę wyjątkowym. Olimpia pochłania jego teksty niczym gąbka wodę. Czy już wtedy w sercu panny Bidderford rodzi się uczucie do mężczyzny w wieku jej ojca? Czyżby w podświadomości czuła, że w dniu, w którym zobaczy Johna Haskella nieodwracalnie zmieni się nie tylko jej życie, ale także wszystkich, którzy w jakiś sposób są z nią związani?

Chyba nikomu nie trzeba uświadamiać, że Olimpia i John zakochują się w sobie. Ich romans jest niezwykle burzliwy. Niemniej, z oczywistych względów muszą utrzymywać go w tajemnicy. Pamiętajmy, że Olimpia ma niespełna szesnaście lat, zaś John prawie czterdzieści jeden, a w dodatku jest jeszcze żona i czworo jego dzieci. Poza tym, mamy 1899 rok, więc gdyby tego rodzaju związek ujrzał światło dzienne, skandal obyczajowy okazałby się nie do zatrzymania. Biddefordowie byliby skończeni w towarzystwie. Podobnie jak John Haskell i jego bliscy. Czy jednak zakochani zdołają utrzymać wszystko w tajemnicy? Jak długo będą w stanie ukrywać swój zakazany romans? A może jest ktoś, kto doskonale wie, co tak naprawdę się między nimi dzieje i tylko czeka sposobnej chwili, aby móc wreszcie ujawnić ten fakt jak największej liczbie osób? Czy żądza zemsty będzie silniejsza, niż niepodpuszczenie do skandalu obyczajowego?


Fortune's Rocks w stanie New Hampshire w Nowej Anglii
Zdjęcie pochodzi z 1916 roku.


Anita Shreve to moje najnowsze odkrycie. Jak do tej pory nie miałam pojęcia, że gdzieś tam daleko w Ameryce żyje sobie pisarka, która tworzy piękne i niesamowicie poruszające historie. Bo Trudna miłość taka właśnie jest. Piękna i poruszająca. Czytałam tę książkę jednym tchem. Choć w pierwszej chwili może wydawać się, że jest to zwyczajny romans, to jednak ten wątek stanowi jedynie preludium do dalszego rozwoju akcji. Jest to jedynie źródło, z którego po jakimś czasie wypłyną kolejne wydarzenia, a te wcale nie będą już takie kolorowe i radosne, jak mogłoby się wydawać. Poprzez romans Olimpii i Johna, Anita Shreve zmierza do sedna swojej powieści, a jest nim niezwykle kontrowersyjne wydarzenie, które naprawdę miało miejsce w Pensylwanii w 1840 roku, a więc znacznie wcześniej niż rozgrywa się akcja książki. To właśnie w oparciu o tamtą sprawę, która znalazła swój finał w sądzie, Autorka napisała Trudną miłość.

Analizując fabułę powieści można skupić się praktycznie na wszystkim. Można wziąć pod uwagę zarówno postępowanie samych bohaterów, jak i czasy, w których przyszło im żyć. Pamiętajmy, że mamy przełom XIX i XX wieku i obowiązują bardzo rygorystyczne konwenanse. Choć z drugiej strony, dzisiaj romans czterdziestoletniego mężczyzny z dziewczyną, która nie ukończyła jeszcze szesnastego roku życia też nie pozostałby bez echa i zapewne zdefiniowano by go jako związek o charakterze pedofilskim i niewykluczone, że sprawa trafiłaby do sądu. W czasie, kiedy rozgrywa się akcja powieści, tego typu zachowanie również było piętnowane, lecz z zupełnie innych powodów, niż obecnie. Wtedy praktycznie nikt nie mówił o pedofilii. Zwykli ludzie, a także prawnicy swoją uwagę skupiali jedynie na kwestiach moralnych, za których znieważnienie odpowiedzialna była oczywiście kobieta, bez względu na to, ile tak naprawdę miała lat. Mężczyzna – pomimo że również winny – w świetle prawa jakoś nie za bardzo był odpowiedzialny za skandal, który wywołał. Wszelkie negatywne konsekwencje ponosiła w tym wypadku głównie kobieta. Mężczyzna mógł jedynie stracić rodzinę, ale mimo to od żony nikt nie wymagał, żeby od razu brała z nim rozwód. Mogła nadal tkwić w zakłamanym małżeństwie. Wszystko zależało od jej woli.

Olimpia Biddeford poniosła naprawdę poważne konsekwencje swojego niewłaściwego zachowania. Doznała ogromnej krzywdy ze strony najbliższych, kiedy cała sprawa wyszła w końcu na jaw. Ci, którzy mieli ją wspierać i pomagać, wyrwali jej serce, które już nigdy nie wróciło na swoje miejsce. Przecież dziewczyna zawiodła wygórowane ambicje rodziców. Przyniosła im wstyd, a tego nie można tak łatwo wybaczyć. Piętno skandalu już zawsze będzie towarzyszyć głównej bohaterce. Bez względu na to, w jaki sposób dalej potoczy się jej życie, ona już do końca będzie tą, która dopuściła się haniebnego czynu, bo pokochała mężczyznę, który nie był dla niej. Nawet po latach, gdy jej życie nieco się ustabilizuje, Olimpia wciąż będzie odczuwać konsekwencje swojego młodzieńczego błędu. Ale z drugiej strony, czy na pewno błędu? Czy można właśnie w ten sposób ocenić naszą główną bohaterkę? Czy należy – podobnie jak ówczesna społeczność – skazać ją na potępienie? Czy za prawdziwą miłość można karać, nawet jeśli jest ona sprzeczna z ogólnie przyjętymi zasadami?

Sporo miejsca w powieści zajmuje także kwestia warunków materialno-bytowych klasy robotniczej. W Ameryce w tamtym okresie funkcjonowało wiele fabryk, gdzie ta uboższa ludność znajdowała zatrudnienie. Warunki tam panujące nie należały do najbezpieczniejszych. Pracownicy zapadali na śmiertelne choroby właśnie dlatego, że praktycznie mało kto stosował się do zasad bezpieczeństwa pracy, jeśli w ogóle takie istniały. Dla tamtych ludzi najważniejszy był pieniądz, który pozwalał im żyć. Do pracy w fabrykach zatrudniane były nawet ośmioletnie dzieci.

To, co chyba najbardziej zafascynowało mnie w tej powieści, to opis rozprawy sądowej. Jest niesamowicie autentyczny. Kiedy czytałam ten fragment, to na myśl przyszła mi Jodi Picoult, w której książkach można znaleźć bardzo podobne opisy, jak gdyby wyjęte żywcem z jakiejś sali rozpraw. Generalnie Trudna miłość napisana jest na bardzo wysokim poziomie. Akcja toczy się dość szybko. Bohaterowie nie są wyidealizowani, ani też cukierkowi. Sam wątek jest kontrowersyjny, szczególnie z punktu widzenia społeczności przełomu XIX i XX wieku. W dodatku Autorka pokazuje też, jak bardzo człowiek przez lata może się zmienić i w końcu dojść do wniosku, że pod wpływem emocji kiedyś bardzo skrzywdził osobę mu najbliższą. Czy zatem będzie mu dane naprawić swój błąd? Czy życie da mu kolejną szansę?

Przypuszczam, że teraz, kiedy już poznałam twórczość Anity Shreve, sięgnę również po kolejne jej książki. Bardzo pozytywne opinie dostaje Żona pilota. Mam więc nadzieję, że już niedługo uda mi się i tę powieść przeczytać.