Warszawa 2026
wtorek, 27 stycznia 2026
Magdalena Zimniak – „Ostatni upadek”
Warszawa 2026
czwartek, 5 grudnia 2024
Iwona Kienzler – „Porachunki”
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki. Dziękuję!
Wydawnictwo: LIRA
Warszawa 2024
Tytuł oryginału:
Uppgőrelser på Gotland
Córki znanego szwedzkiego polityka wybierają się na wakacje do Alanyi na Riwierze Tureckiej. Studentkom towarzyszy chłopak jednej z nich, a na miejscu do trójki przyjaciół dołącza sympatyczny mężczyzna, z którym szybko nawiązują nić porozumienia. Beztroskie dni spędzone pod tureckim słońcem nie trwają jednak długo. Starsza z sióstr i jej chłopak giną w niewyjaśnionych okolicznościach, a nowo poznany mężczyzna znika bez śladu. Śledztwo utyka w martwym punkcie i wydaje się, że zagadka śmierci córki Jana Wetterberga i jej chłopaka pozostanie nierozwiązana. Gdy jednak po kilku latach młodsza z sióstr spotyka na Gotlandii owego młodzieńca z tureckiego hotelu, odżywają wspomnienia. Wetterberg tym razem nie zamierza czekać na reakcję policji. Bierze sprawy w swoje ręce, a miejscowi śledczy, Klaudia Jassem i jej przełożony Erik Lindberg, wkrótce będą musieli rozwiązać zagadkę już nie podwójnego, ale poczwórnego morderstwa…
Porachunki autorstwa Iwony Kienzler – pisarki znanej polskim czytelnikom przede wszystkim z biografii historycznych i serii książek o brytyjskiej rodzinie królewskiej – to trzymająca w napięciu powieść kryminalna, która mistrzowsko łączy suspens z doskonałym opisem miejsca akcji. Dodatkowo jest to historia z jednej strony intrygująca, a z drugiej wyrafinowana. Córki znanego szwedzkiego polityka rozkoszują się pięknem skąpanej w słońcu Alanyi, aby nagle zostać wrzuconymi w świat mroku i tajemnic, gdy ich wakacje okazują się tragiczne w skutkach. Zestawienie idyllicznej wakacyjnej atmosfery z niewyjaśnionymi zgonami i kolejnymi zaginięciami jest uderzające i przygotowuje grunt pod fabularnie skomplikowany thriller.
Poszczególne postacie
są znakomicie wykreowane, zwłaszcza siostry, których wzajemne relacje zostają
wystawione na próbę na skutek dramatycznych wydarzeń. Tragiczny koniec starszej
siostry i następujący po nim chaos nie tylko stanowią katalizator narracji, ale
także podkreślają, jak szybko czyjś świat może zostać wywrócony do góry nogami,
co jest namacalnie odczuwalne w całej powieści. Jan Wetterberg, zdruzgotany
ojciec, staje się ucieleśnieniem rodzicielskiej desperacji, gdy wyrusza na
poszukiwanie prawdy i sprawiedliwości, co – w trakcie lektury thrillera – ukazuje
niezwykłą umiejętność autorki do tworzenia emocjonalnie rezonujących postaci.
Przeniesienie narracji z Turcji na Gotlandię wprowadza do opowieści kolejną fascynującą warstwę, tworząc poczucie dyslokacji i intrygi. Autorka znakomicie wykorzystuje swoje doświadczenia zdobyte podczas pobytu na Gotlandii, nadając scenerii kolorytu i głębi, jednocześnie wskazując na mroczne aspekty tego miejsca. Wyspa, często kojarzona z bogactwem, stanowi wyraźny kontrast z kryjącymi się na niej tajemnicami, dzięki czemu tworzy fascynujące tło dla rozwijającej się historii.
Pisarstwo Iwony Kienzler jest wyraziste i wciągające, co sprawia, że czytelnik wpada w sieć intryg, z której trudno się wydostać. Zwroty akcji trzymają odbiorcę w napięciu, a duet śledczych Klaudii Jassem i Erika Lindberga zapewnia znane, ale skuteczne ramy dla gatunku detektywistycznego. Ich pogoń za prawdą wprowadza do fabuły uczucie napięcia, szczególnie gdy przeplata się ona z osobistą zemstą Wetterberga.
O ile powieść porusza tematy straty, poczucia winy i poszukiwania odpowiedzi, to jednocześnie skłania czytelników do refleksji nad konsekwencjami nierozwiązanych tajemnic – wciąż obecnych cieni przeszłości. Iwona Kienzler zręcznie porusza się po tych tematach bez przyćmiewania fabuły, pozwalając historii rozwijać się w tempie, które pozwala czytelnikom zaangażować się w nią aż do ostatniej strony.
Krótko mówiąc, Porachunki to wyjątkowa powieść kryminalna, która pokazuje talent Iwony Kienzler do tworzenia skomplikowanych fabuł z bogatym w szczegóły opisem postaci i klimatyczną scenerią. To historia, która rezonuje na wielu poziomach, równoważąc osobisty żal z nieustannym dążeniem do sprawiedliwości. Przeznaczona dla fanów gatunku i tych, którzy szukają wciągającej lektury, zdecydowanie podkreśla pozycję autorki jako godnego uwagi głosu we współczesnym kryminale.
W 2023 roku
powieść w oryginale została wydana w języku szwedzkim, natomiast obecnie ma
swoją premierę w języku angielskim. Jeśli zatem chcesz przeczytać moją recenzję
w języku angielskim, proszę kliknij tutaj.
Agnieszka Różycka
tłumaczka, eseistka, dziennikarka, autorka
środa, 6 listopada 2024
Marcin Brzostowski – WWW.HUSARIA.PL
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autora. Dziękuję!
Będzin 2024
Najnowsza
książka Marcina Brzostowskiego to wciągająca opowieść, która zanurza czytelnika
w surrealistycznym świecie przesiąkniętym groteskowym absurdem, tworząc narrację
równie zabawną, co skłaniającą do myślenia. Fabuła powieści koncentruje się na
perypetiach ponad trzydziestoletniego prezentera telewizyjnego, który w wyniku
serii nieprawdopodobnych wydarzeń zostaje wybrany na prezydenta
Rzeczypospolitej Polskiej. Ten fakt już sam w sobie rozpoczyna w życiu głównego
bohatera komiczną, ale też niepokojącą przygodę w świecie tajnych agentów,
korporacji dzierżących potężną władzę i społeczeństwa wołającego o zbawienie. Ponadto
wydarzenie to otwiera drogę do satyrycznej wizji władzy, wpływu mediów i
słabości demokratycznych instytucji.
Główny bohater stanowi ucieleśnienie współczesnego rozczarowania. I chociaż jego powierzchowna charyzma przyniosła mu sławę jako prezenterowi telewizyjnemu, to jednak teraz odkrywa, że jest nieprzygotowany do przytłaczającej roli przywództwa. Jest zatem postacią, która początkowo czuje się zagubiona, lecz z czasem coraz bardziej zdaje sobie sprawę z machinacji tajnych służb i korporacji, które manipulują społeczeństwem zza kulis. Autor zręcznie operuje humorem, łącząc absurd z ostrym komentarzem społecznym, który głęboko rezonuje ze współczesnymi odbiorcami. Wykorzystuje głównego bohatera do eksploracji tematów tożsamości, władzy i skuteczności samozwańczych zbawców w sferze politycznej. Absurd całej tej sytuacji jest spotęgowany przez jego brak doświadczenia zestawiony z ciężarem nowej roli, co może rzucać czytelnikom wyzwanie, by zakwestionować naturę autorytetu i często absurdalne machinacje tych, którzy sprawują władzę w państwie. Ponadto przemiana bohatera z zaabsorbowanego sobą celebryty w niepewnego przywódcę, który musi stawić czoła zawiłościom rządzenia i ratowania społeczeństwa, jest zarówno zabawna, jak i skłaniająca do refleksji.
Styl pierwszoosobowej narracji powieści jest zaskakująco dynamiczny, co odzwierciedla chaos politycznego świata, który stara się skrytykować. Umiejętne wykorzystanie przez Marcina Brzostowskiego groteskowych obrazów służy tylko wzmocnieniu absurdalności rozgrywających się wydarzeń. Czytelnicy otrzymują zatem kuriozalne scenariusze i osobliwe postacie, które przesuwają granice rzeczywistości, prowadząc do momentów wywołujących zarówno śmiech, jak i dyskomfort. Ta mieszanka humoru i niekiedy również grozy budzi natychmiastową reakcję, zachęcając czytelników do refleksji nad absurdami, jakie często definiują dyskurs polityczny.
Jako nowo wybrany prezydent, główny bohater wyrusza z misją wdrożenia swojego wielkiego planu ratunkowego dla polskiego społeczeństwa. Jest to zadanie równie szlachetne, co naiwne. W tym kontekście Marcin Brzostowski maluje żywy obraz wyzwań, przed którymi staje jego bohater, gdzie każda inicjatywa spotyka się z biurokratyczną machiną, korporacyjną chciwością i manipulacyjnymi działaniami służb specjalnych. Absurdalność tego biurokratycznego koszmaru stanowi odzwierciedlenie współczesnego świata polityki, co często bardziej przypomina mroczne komedie, niż poważne rządy.
Kluczowym
zagadnieniem powieści jest bez wątpienia to, czy jednostka może dokonać znaczących
zmian w wadliwym systemie. Pełne pasji, choć naiwne próby realizacji wielkiej
wizji polskiego społeczeństwa przez głównego bohatera przypominają zmagania
wielu rzeczywistych liderów. Marcin Brzostowski pozostawia czytelnikowi zastanowienie
się nad tym, czy takie aspiracje są szlachetne, czy może tylko zwyczajnie
głupie. Jest to doskonała decyzja, która wzmacnia treść książki i zachęca do
krytycznego myślenia.
Niniejsza powieść to bez wątpienia wciągająca i niekonwencjonalna lektura rzucająca wyzwanie ogólnie przyjętym standardom, jednocześnie ujawniając perypetie władzy i przywództwa. To nie tylko humorystyczny komentarz społeczny, ale przede wszystkim głęboka eksploracja ludzkich ambicji, absurdu władzy i złożoności oczekiwań społecznych. Autor stworzył narrację, która jest równie zabawna, co wnikliwa, a przy tym doskonale łączy absurd z trafną krytyką społeczną. To, czy ktoś uważa plan głównego bohatera za sprawiedliwy lub wykonalny, może zależeć od osobistych przekonań, ale jedno jest pewne – ta powieść sprawi, że czytelnik będzie zastanawiał się nad rolą jednostek w ramach szerszych konstrukcji społecznych jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony.
Czytelnicy, którzy zdecydują się na tę chaotyczną podróż, z pewnością znajdą w niej wiele tematów skłaniających do refleksji i momenty pełne humoru. Ta powieść spodoba się tym, którzy cenią sobie satyryczną fikcję mającą odwagę odkrywać absurdalne realia naszego politycznego ducha czasu. Ostatecznie fabuła powieści zachęca każdego z nas do refleksji nad społeczeństwem, w którym żyjemy na co dzień, i rolami, jakie w nim odgrywamy – czy to jako zwykli obserwatorzy, czy aktywni uczestnicy trwającej sagi, jaką jest życie.
czwartek, 26 września 2024
Magdalena Zimniak – „Kształt demona”
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości
Autorki i Wydawnictwa.
Dziękuję!
Wydawnictwo: SKARPA WARSZAWSKA
Warszawa 2024
W jednym z
warszawskich kościołów Julia znika podczas mszy. Prowadząca śledztwo
nadkomisarz Krystyna Farkas odkrywa, że to nie pierwsze zniknięcie w tej
świątyni. Podczas dochodzenia wychodzą na jaw mroczne tajemnice Julii i osób z
jej otoczenia. Kto z nich byłby gotowy dopuścić się najgorszych rzeczy, aby
sekrety pozostały w ukryciu? Czy to ktoś powiązany z Kościołem – miejscem, od
którego demon powinien trzymać się z daleka?
Duszny kryminał, w którym strach przybiera zupełnie nowe oblicze. Ile odwagi potrzeba, by stawić czoło demonowi?
Najnowsza powieść Magdaleny Zimniak to trzymający w napięciu kryminał, który umiejętnie łączy elementy psychologicznego suspensu i gotyckiego klimatu, a wszystko to rozgrywa się na tle wyjątkowo pięknego warszawskiego kościoła. Od pierwszej strony autorka wciąga czytelników w labirynt śledztwa, które płynnie przeplata to, co święte z tym, co złowieszcze. Powieść rozpoczyna się niepokojącym zniknięciem Julii podczas pozornie zwyczajnej mszy, od razu przykuwając uwagę czytelnika. Nadinspektor Krystyna Farkas, zdeterminowana i głęboko złożona bohaterka, zajmuje centralne miejsce w tej trzymającej w napięciu opowieści, mając za zadanie rozwikłać tajemnicę, która ma związek nie tylko z samą Julią i jej zniknięciem, ale także z mrocznie skrywaną historią kościoła. Teoretycznie kościół ma być przestrzenią sprzyjającą pogłębianiu wiary, czyli innymi słowy czymś na kształt azylu, a zamiast tego staje się miejscem, w którym rządzą strach i kłamstwa. Umiejętność autorki w budowaniu napięcia jest godna pochwały; odbijająca się echem kojąca cisza kościoła szybko przeradza się w miejsce owiane niepokojem, prawie tak, jakby to same mury miały do wyjawienia skrywane do tej pory tajemnice.
Warstwowe opisy postaci są jedną z głównych zalet tej opowieści. Życie Julii jest odsłaniane kawałek po kawałku, co sprawia, że ujawniane są nie tylko jej własne ukryte zmagania, ale także złożoność i ciemne strony jej najbliższych. Każda z postaci skrywa jakieś tajemnice, a Magdalena Zimniak zręcznie bada, jak daleko posuną się poszczególne osoby, by chronić swoją przeszłość. Ponadto narracja umiejętnie podkreśla, że nie jest to pierwszy raz, kiedy Julia zostaje złapana w widmową sieć Kościoła; raczej jej zniknięcie jest częścią mrożącego krew w żyłach wzorca. Gdy Farkas konfrontuje się z każdym podejrzanym, psychologiczna głębia ich motywów tylko dodaje bogactwa tajemniczości. Czytelnicy będą zastanawiać się, kto jest prawdziwym demonem, ponieważ zaciera się granica między ofiarą a złoczyńcą. Napięcie jeszcze bardziej narasta, gdy każda z postaci powoli ujawnia swoje prawdziwe „ja”, a jej własne lęki i motywacje zostają obnażone. Dodatkowo umiejętność autorki do tworzenia wielowymiarowych bohaterów sprawia, że każde nowe odkrycie jest tak samo niepokojące jak poprzednie, co zmusza czytelników do zastanowienia się, kto tak naprawdę może mieć złowrogie zamiary.
Cechą charakterystyczną tej trzymającej w napięciu opowieści kryminalnej jest eksploracja strachu — strachu przed nieznanym, strachu przed zdradą i strachu przed konfrontacją z własnymi demonami. Kościół, tradycyjnie będący azylem, przekształca się w klaustrofobiczny labirynt sekretów, gdy ciemne siły wydają się manipulować narracją. Przeciwstawienie wiary i moralnej ambiwalencji jest przekonująco przedstawione, skłaniając czytelników do zbadania motywów działania poszczególnych postaci i ich zdolności do czynienia zła. Niepokojącą atmosferę wzmacniają żywe opisy i poczucie strachu, które przenika każdy rozdział, sprawiając, że czytelnik czuje się, jakby on również błąkał się pośród złowrogich murów kościoła, czując płynący zewsząd chłód i ciężar ukrytych prawd zakopanych pod wypolerowaną fasadą. Zgłębianie przez autorkę wiary, winy i mroków ludzkiego umysłu stanowi dodatkową warstwę filozoficzną, która wykracza poza ramy standardowego kryminału.
Chociaż akcja jest ogólnie dobrze skonstruowana, są momenty, w których fabuła lekko grzęźnie z powodu natłoku informacji. Jednak generalnie są to drobiazgi, które nie wpływają znacząco na napięcie całej opowieści. Kształt demona stawia głębokie pytania o ludzką odwagę i zdolność do trwania w mroku. W miarę jak Farkas zbliża się do prawdy, musi nie tylko stawić czoło fizycznemu niebezpieczeństwu stwarzanemu przez tych, którzy chcą ukryć swoje tajemnice, ale także zmagać się z własnymi lękami – zarówno osobistymi, jak i egzystencjalnymi. Pojawiają się też pytania o to, jak daleko posuną się ludzie, aby chronić swoje sekrety i jak wiele odwagi potrzeba, by stawić czoło nie tylko zewnętrznym demonom, lecz także ciemności tkwiącej w umysłach bohaterów. Te pytania dodają głębi fabule, która już i tak jest pełna napięcia i suspensu.
Podsumowując, Magdalena Zimniak stworzyła duszną, klimatyczną powieść kryminalną, która ośmiela się odkrywać demony zarówno jednostek, jak i instytucji. Kształt demona to wciągająca lektura dla tych, którzy cenią sobie opowieści skłaniające do refleksji nad moralnością, wiarą i cieniami rzucanymi przez skrywane prawdy. Z drugiej strony, to nie tylko kryminał, lecz mrożąca krew w żyłach eksploracja strachu, poświęcenia i ludzkiej kondycji. Dzięki zawiłej fabule i niepokojąco bliskim postaciom, książka trzyma czytelników w napięciu jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony. Dlatego też powieść z pewnością pozostanie w pamięci czytelników, pozostawiając ich w zadumie nad złożonością ludzkiej natury i odwagą wymaganą do konfrontacji z własnymi demonami. Jeśli więc szukacie emocjonującej powieści kryminalnej, która zagłębia się w mroki ludzkiej natury, to ta książka jest lekturą obowiązkową.
Agnieszka Różycka
tłumaczka, autorka, eseistka, dziennikarka
wtorek, 23 stycznia 2024
Magdalena Zimniak – „Czarcie lustro”
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki i Wydawnictwa.
Dziękuję!
Wydawnictwo: SKARPA WARSZAWSKA
Warszawa 2024
Nie od dziś wiadomo, że doświadczenia z przeszłości kształtują naszą teraźniejszość, a nawet przyszłość. Przeszłość determinuje nasze przekonania, postawy i wartości, które z kolei wpływają na nasze obecne działania. Wspomnienia mogą też w znaczący sposób wpływać na sposób, w jaki postrzegamy i interpretujemy otaczający nas świat. Jeśli więc ktoś miał traumatyczne doświadczenia w przeszłości, a szczególnie będąc dzieckiem, to wówczas może być bardziej skłonny do dostrzegania niebezpieczeństwa w sytuacjach, których inni wcale nie uważają za groźne. Może to zatem powodować, że taki człowiek będzie bardziej ostrożny lub będzie chciał na własną rękę rozprawić się z traumatyczną przeszłością. Nie zawsze jednak walka ta będzie odbywać się w gabinecie psychoterapeutycznym. Często zemsta może przyjąć charakter czysto fizyczny, aby niegdysiejsza ofiara poczuła swego rodzaju ulgę, widząc jak jej kat cierpi i boi się tak samo, jak ona kiedyś.
Powyższy wstęp to doskonały opis twórczości Magdaleny Zimniak, która w swoich książkach tworzy bohaterów doświadczających życiowych traum i często jedynie z pozoru potrafiących radzić sobie z ich konsekwencjami. Lata mijają, a oni nadal nie są w stanie prowadzić stabilnego i uporządkowanego życia. Nie potrafią też nawiązać właściwych relacji z innymi ludźmi, gdyż te negatywne doświadczenia zawsze gdzieś w nich tkwią, pomimo że usiłują żyć w miarę normalnie i nie pokazywać niczego na zewnątrz. Rzadko kiedy udaje im się zapomnieć, nie mówiąc już o wybaczeniu. Czasami też uzależniają się od swojego kata i wciąż o nim myślą, szukając w nim na siłę dobrych cech i na swój sposób tłumacząc sposób jego zachowania. Jeśli bohaterowie nie mówią o tym wprost, to uważny czytelnik może odczytać to między wierszami.
Nie inaczej jest w Czarcim lustrze. To najnowsza powieść autorki; już sam jej tytuł intryguje i sugeruje, że na każdym kroku i za każdym rogiem będzie czaić się zło. Pewnego dnia niespodziewanie do domu w Warszawie wraca Marta. Teraz ma czternaście lat, lecz kiedy zaginęła była kilkuletnią dziewczynką. Jej odnalezienie jest niemalże równie tajemnicze, jak niegdyś zniknięcie. Po latach nieobecności w domu, Marta dostrzega, jak wiele się w nim zmieniło i czuje się w nim obco. Jej rodzina nie jest już taka, jaką ją zapamiętała. A może tylko wydaje jej się, że ją zapamiętała? Może czas sprzed zniknięcia był dla niej jedynie snem? Marta musi zatem dostosować się – szczególnie psychicznie i emocjonalnie – do nowych warunków życia. Można rzec, że dziewczyna zatrzymała się na pewnym etapie rozwoju i wciąż czuje się, jak mała dziewczynka, którą była w dniu porwania. Przede wszystkim jest przerażona i zagubiona. Tym, co nie pozwala Marcie normalnie funkcjonować są bezustanne myśli o Mistrzu, czyli o mężczyźnie, z którym mieszkała przez ostatnie sześć lat. Kim zatem jest ta „nowa” Marta i czy uda jej się w końcu wrócić do normalności? A Mistrz? Kim jest mężczyzna, kryjący się za pseudonimem, o którym Marta wciąż nie potrafi zapomnieć?
Tymczasem kilkaset kilometrów od Warszawy znika bez śladu dyrektor prestiżowego liceum. Mężczyzna miał całkiem dobrą opinię, jako dyrektor, ale też krążyły na jego temat plotki, jakoby za bardzo lubił kobiety, szczególnie młode nauczycielki, które właśnie zaczynały pracę w jego szkole. Ponoć nawiązywał z nimi niebezpieczne romanse, jednocześnie będąc przykładnym mężem i ojcem. Niby nic zaskakującego w obecnych czasach, ale jednak w tym przypadku budzi niepokój policji i otoczenia. I tak oto główną podejrzaną w sprawie staje się młoda nauczycielka angielskiego, która niedawno dołączyła do grona pedagogicznego. Czy sprawa Marty oraz zaginięcie Sułeckiego mają ze sobą coś wspólnego? Czy podejrzenia rzucane na Elwirę naprawdę się potwierdzą?
![]() |
| Czarcie lustro w baśni H. Ch. Andersena Królowa śniegu. Powieść i baśń mają ze sobą wiele wspólnego. |
Wielokrotnie pisałam już o tym, że na każdą nową książkę Magdaleny Zimniak czekam z ogromną niecierpliwością, co w moim przypadku, czyli osoby, która zajmuje się praktycznie wyłącznie historią, może wydawać się niepojęte. Fakt ten świadczy o tym, że autorka pisze tak dobrze, iż jest w stanie zainteresować swoją prozą nawet kogoś, kto na co dzień pasjonuje się zamierzchłą przeszłością. Powieści Magdaleny Zimniak już od pierwszej strony zawierają w sobie ogromny ładunek emocjonalny, który w miarę, jak czytelnik zagłębia się w lekturę, jest jeszcze bardziej rozbudowywany. Nie inaczej jest w przypadku Czarciego lustra. Tutaj linia fabularna poprowadzona jest w niebywale tajemniczy sposób, a kiedy czytelnikowi wydaje się, że rozgryzł zakończenie tej historii, okazuje się, iż tak naprawdę nadal niczego nie wie i nie rozumie. Zaskakujące i nieoczekiwane zwroty akcji sprawiają, że emocje przybierają na sile, natomiast pierwiastek psychologiczny skłania do zadawania pytań o meandry ludzkiej psychiki, a także zachowania, które są nie tylko niezrozumiałe, ale z gruntu złe.
Historia opowiadana w Czarcim lustrze przedstawiona jest z perspektywy kilku bohaterek, z których każda widzi ją w innym świetle, lecz mimo to wszystkie one mają wspólny cel. To opowieść o niewyobrażalnej krzywdzie, kłamstwie, zdradzie i zemście. Nawet tam, gdzie narracja prowadzona jest w trzeciej osobie doskonale widać, jakie demony drzemią w zdradzonej kobiecie. Każda z bohaterek posiada bowiem swój punkt widzenia i swoją rację, której twardo się trzyma, widząc jedynie cel, jaki ma przed sobą, uparcie dążąc do niego. Jest to opowieść niezwykle mroczna i wciągająca czytelnika w zło popełniane przez poszczególnych bohaterów. Poruszane są w niej naprawdę trudne problemy, z którymi mamy do czynienia w realnym świecie, ale które bardzo często zamiatane są pod przysłowiowy dywan, a ludzie udają, że nic się nie stało i żyją dalej, okłamując przede wszystkim siebie samych, bo przecież wszystko należy załatwić w czterech ścianach, aby przypadkiem nikt obcy nie dowiedział się o tym, co dzieje się w domu i z jakim potworem przyszło żyć pod jednym dachem. Czasami też ludzie są głusi i ślepi na sygnały, które są coraz wyraźniejsze, lecz dla świętego spokoju i własnego dobrego samopoczucia są przez nich ignorowane.
Czarcie lustro nie jest bynajmniej powieścią rozrywkową, której zadaniem jest oderwanie czytelnika od ponurej, szarej i nierzadko też niebezpiecznej rzeczywistości. W przypadku tej historii jest wręcz przeciwnie. Jest to bowiem powieść nie tylko skłaniająca do myślenia, ale też do zastanowienia się nad tym, wśród jakich ludzi my sami żyjemy. Zło może wszak czaić się wszędzie. Ktoś, kto na pierwszy rzut oka wygląda sympatycznie wcale nie musi takim być. Oczywiście nie należy popadać w skrajności. Niemniej trzeba być czujnym, ponieważ zło nigdy nie zasypia i może dać o sobie znać w najmniej spodziewanym momencie. Polecam Czarcie lustro każdemu, kto gustuje w powieściach niebanalnych i trudnych tematycznie. Polecam tym czytelnikom, którzy nie boją się rzucić wyzwania złu, jak również tym, dla których ważna jest strona psychologiczna fabuły; tym, dla których ważni są oryginalni bohaterowie, którzy mają nam naprawdę coś konkretnego i ważnego do powiedzenia. Tacy bohaterowie będą bowiem komunikować się z nami na każdej stronie powieści i pokazywać nam, jak bardzo życie może boleć, jeśli wkroczy w nie choćby tylko jeden zły człowiek.
Agnieszka Różycka
tłumaczka, autorka, eseistka, dziennikarka
środa, 23 lutego 2022
Magdalena Zimniak – „Protest”
Dziecięca trauma potrafi wrócić w dorosłym życiu pod wpływem jakiegoś bodźca. Nagle może wydarzyć się coś, co spowoduje, że człowiek zacznie wracać myślami do lat dzieciństwa i analizować to, co się wtedy stało. Takim bodźcem może być na przykład wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 roku, kiedy to w Polsce zakazano wykonywania aborcji w przypadku wystąpienia wysokiego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, czyli innymi słowy nagle i bez ostrzeżenia zrezygnowano z tak zwanego kompromisu aborcyjnego obowiązującego przez lata. Jest to również moment, w którym rozpoczyna się akcja najnowszego thrillera psychologicznego autorstwa Magdaleny Zimniak.
Pandemia koronawirusa trwa już od kilku dobrych miesięcy, ale nie to jest tutaj najważniejsze. Otóż na ulice zaczynają wychodzić nie tylko młode oburzone kobiety, ale też wspierający je mężczyźni, i co ciekawe, także osoby w starszym wieku, które maszerują ulicami polskich miast, aby wesprzeć swoje dzieci i wnuki. Wszędzie widać różnego rodzaju hasła, mające zwrócić uwagę na sytuację kobiet, a w Internecie rozpoczyna się festiwal nienawiści. Jedni krzyczą za życiem, a inni za wolnością wyboru i aborcją na życzenie. Wszyscy obrzucają się nawzajem inwektywami. Solidnie obrywa się nie tylko politykom, ale przede wszystkim Kościołowi Katolickiemu i tym, którzy do niego należą, czyli zwykłym katolikom niemającym z całym tym zamieszaniem nic wspólnego. Oprócz nielicznych grup religijnych fanatyków, cała reszta jest równie mocno zaskoczona orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. Katolicy dostają w twarz dla zwykłej zasady. Przez samą przynależność do instytucji, która z każdym dniem jest coraz bardziej znienawidzona przez całkiem sporą część społeczeństwa.
Tymczasem mieszkająca gdzieś w Warszawie główna bohaterka powieści, Anita Chodura, przypomina sobie o własnej, rodzinnej tragedii. Kiedy była dzieckiem, jej starsza siostra poddała się zabiegowi przerwania ciąży. Był rok 1979. Kobieta do dziś pamięta, jak bardzo tamto wydarzenie dotknęło jej rodzinę. Ucierpiała nie tylko nastoletnia Krysia, ale każdy z członków jej rodziny. Z pozoru wydaje się, że to Anita wycierpiała najwięcej, bo to ona poważnie podupadła na zdrowiu psychicznym i do tej pory nie może się pozbierać, pomimo terapii. Choć ma za sobą również te lepsze dni, to jednak to, co stało się przy alejach Szucha 12A w Warszawie, sprawia, że wszystko wraca ze zdwojoną siłą, zważywszy że niektórych osób biorących udział w tamtym wydarzeniu sprzed lat, nie ma już na świecie. W dodatku córka Anity, Julia, aktywnie uczestniczy w Strajku Kobiet, mając na temat aborcji zupełnie inne zdanie, niż jej matka. Od tej chwili Anita nie potrafi już spokojnie żyć. Przeszłość wraca, a wraz z nią szereg pytań, na które nigdy nie było odpowiedzi. Czy tym razem będzie inaczej? Czy Anita, żyjąca na skraju szaleństwa, będzie w stanie stawić czoło przeszłości i raz na zawsze ją zamknąć? Czy jej dzieci, a szczególnie córka, również zaznają spokoju? Bardzo szybko okazuje się jednak, że na spokój trzeba będzie jeszcze poczekać. Nieoczekiwanie ktoś umiera. Wszystko wskazuje na to, że nie była to śmierć naturalna. A skoro morderstwo, to kto za nim stoi i dlaczego zabił? Czy ta śmierć ma związek z wydarzeniami z 1979 roku?
Najnowszy thriller Magdaleny Zimniak nie jest zwykłą powieścią dotykającą problemu aborcji. Takie rozwiązanie byłoby zbyt proste, a nie do tego autorka przyzwyczaiła swoich czytelników przez lata twórczości. Już sam tytuł Protest nie jest jednoznaczny. Ma on bowiem kilka wymiarów, a Strajk Kobiet i wyrok Trybunału Konstytucyjnego są tylko jednym z nich; czymś w rodzaju przysłowiowej pierwszej kostki domina, która pociąga za sobą kolejne, aż w końcu cała konstrukcja, tak mozolnie budowana, ulega zniszczeniu, pokazując to, co do tej pory było ukryte gdzieś bardzo głęboko. Wiele rzeczy zostaje brutalnie obnażonych. Na jaw wychodzą hipokryzja i zakłamanie tych, którzy w oczach opinii publicznej chcą uchodzić za nieskazitelnych i kierujących się w życiu najwyższymi wartościami moralnymi. Tytułowy protest to także brak zgody na wiele spraw, które do tej pory były tolerowane i przemilczane nie tylko w życiu publicznym, ale przede wszystkim w życiu osobistym bohaterów. To powiedzenie DOŚĆ temu wszystkiemu, co jeszcze do niedawna było tematem tabu. To wyjście naprzeciw problemom, które przez długie lata niszczyły od środka poszczególnych bohaterów. To wreszcie podjęcie próby zakończenia trwających latami niedopowiedzeń i tajemnic.
Protest to powieść niezwykle autentyczna. Co ważne i na co należy zwrócić szczególną uwagę, autorka nie występuje tutaj w roli moralizatorki. Nikogo nie poucza, nikomu nie narzuca swoich poglądów. Stoi jak gdyby z boku i przygląda się bohaterom, których sama stworzyła. Można odnieść wrażenie, że Magdalena Zimniak również jest ciekawa końca tej historii. Jej bohaterowie są wolnymi ludźmi i ta wolność może sprawić, że w każdej chwili są w stanie zaskoczyć czytelnika, a sama autorka świadomie im na to pozwala, nie pociągając za sznurki. Są to postacie, którym nieobce są ból, cierpienie, okrucieństwo, zemsta, ale też miłość, przyjaźń czy skłonność do wybaczania, natomiast konsekwencje podejmowanych decyzji prędzej czy później dadzą o sobie znać. Autentyczność tej powieści polega również na tym, że opowiedziana w niej historia jest taka typowo polska. Nikt obcy nam jej nie zabierze i nikt nie będzie w stanie wpasować się w nią tak dobrze, jak Polacy. Stanowi lustro, w którym wielu z nas zapewne dostrzegłoby również swoje odbicie. Czy jest emocjonalna? Poniekąd tak, choć nie jest to typowa gra na ludzkich emocjach, aby tylko wywołać sensację czy wzbudzić negatywne uczucia u którejkolwiek ze stron.
Myślę, że ta książka bardzo długo będzie wyróżniać się na tle innych powieści. Jest odważna i niepozwalająca o sobie zapomnieć. To historia nie tylko dla kobiet. Polecam.
Agnieszka Różycka
tłumaczka, autorka, eseistka, dziennikarka














