Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Diane Chamberlain. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Diane Chamberlain. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 października 2014

Diane Chamberlain – „Kłamstwa”















Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 2011
Tytuł oryginału: The Lies We Told
Przekład: Maciejka Mazan





Człowiek, który cierpi na wszelkiego rodzaju lęki czy fobie, po pewnym czasie staje się mistrzem udawania. Udaje przed otoczeniem, że tak naprawdę wszystko jest w porządku i nic mu nie dolega. Maskuje swoje prawdziwe emocje, ponieważ po pierwsze boi się braku zrozumienia ze strony rodziny czy znajomych, a po wtóre jest mu wstyd, że w ogóle coś takiego go dopadło. Człowiek taki czuje się, jak gdyby mieszkało w nim dwie różne osoby. Jedna to ta, która panicznie boi się opuścić swoją skorupę, zaś druga jest na pozór odważna i stawiająca czoła otaczającej ją rzeczywistości. Przecież trzeba wyjść do pracy, bo ileż można siedzieć na zwolnieniu lekarskim? Trzeba też wreszcie pokazać się na zajęciach, żeby nie zawalić roku. Wykładowca czy szef nie zrozumieją, że każde takie wyjście z domu to niczym wspinaczka na Mont Everest. A i bliscy nie będą w stanie pojąć, dlaczego członek ich rodziny nagle zmienił diametralnie swoje życie.

Osoba cierpiąca z powodu chronicznego lęku czasami nawet sama nie potrafi zrozumieć swojego stanu. Kiedy głębiej się nad nim zastanawia, wówczas może dojść do przekonania, że przecież tak naprawdę nie ma się czego bać, więc dlaczego się boi, a boi się wręcz obsesyjnie? Czy zatem jest nienormalna? Dobrze kiedy gdzieś obok jest człowiek, który nie wyśmieje, nie popatrzy z góry, tylko wspomoże dobrym słowem czy czynem. Terapia? No cóż. Kwestia wyboru. Nie każdy ma w sobie na tyle siły i odwagi, aby móc z niej skorzystać i otworzyć się przed kimś zupełnie obcym. Leki? Nie zawsze pomogą, a jeśli już pomogą to na chwilę. Niektórzy mówią, że zaleczą objawy, lecz nie wyleczą choroby. Tak więc człowiek cierpiący z powodu choroby lękowej zakłada na twarz maskę, przykleja sztuczny uśmiech i z bijącym głośno sercem oraz spoconymi dłońmi idzie tam, gdzie musi, myśląc tylko o tym, jak najszybciej wrócić do domu.

Mówią, że choroby lękowe często dotykają ludzi wykształconych, ambitnych i z nadmiernie rozwiniętą wyobraźnią. Możliwe, że tak właśnie się dzieje, ponieważ człowiek, który ma wyobraźnię, posiada również większą zdolność zobrazowania własnej przyszłości. Wszędzie dostrzega zagrożenie, a każda napotkana osoba to potencjalny wróg, który może zrobić jedynie krzywdę. Dlatego tak ważne jest przestawienie umysłu na pozytywne myślenie. No tak. Łatwo powiedzieć, ale znacznie trudniej zrobić. Obsesyjne stany lękowe swoje źródło mogą mieć dosłownie wszędzie. Może nim być jakieś traumatyczne przeżycie, z którym nie do końca daliśmy sobie radę. Może to być również nieradzenie sobie z otaczającą rzeczywistością. Zbyt dużo negatywnych relacji z innymi ludźmi także w pewnej chwili może przyczynić się do powstania neuroz lękowych. Nie bez znaczenia jest też nadmierna ambicja własna albo na przykład plany rodziców, które trzeba zrealizować, żeby zostać przez nich zaakceptowanym. Podobnie rzecz przedstawia się z oczekiwaniami grupy znajomych, wśród których egzystujemy na co dzień.

Maya i Rebecca są siostrami. Kiedy były nastolatkami przeżyły ogromną rodzinną tragedię, która rozegrała się na ich oczach. Wydaje się, że w miarę upływu czasu starsza z sióstr – Rebecca Ward – jakoś poradziła sobie ze swoją traumą. A może tak naprawdę nie miała większego wyboru? Kiedy rozegrał się dramat, Rebecca była już pełnoletnia i musiała wziąć odpowiedzialność za młodszą siostrę, aby ta nie trafiła do rodziny zastępczej. Z kolei Maya – pomimo że od tamtej tragicznej chwili minęły już lata – nadal nie potrafi normalnie funkcjonować. Wciąż przed oczami przewijają jej się obrazy z przeszłości, słyszy strzały, a na każdy – choćby najmniejszy – odgłos reaguje nerwowo. Jak gdyby tego było mało, Maya wszędzie widzi zagrożenie. Nigdzie nie czuje się bezpiecznie. Aż dziw, że w ogóle wychodzi z domu. Ale jest też druga Maya, choć ukryta w tym samym ciele. Nie jest to scharakteryzowana powyżej Maya Ward, cierpiąca z powodu swoich neuroz, lecz dzielna lekarka, która bez względu na wszystko niesie pomoc swoim małym pacjentom. Bo Maya wykształciła się na chirurga dziecięcego. Składa w jedną całość maleńkie kostki swoich pacjentów i cieszy się wśród nich ogromną sympatią i szacunkiem. Jak to możliwe, że w jednym ciele mieszka tak dwie różne kobiety? Która z nich ma przewagę? Która w końcu zwycięży?

Maya Ward – obecnie Maya Pollard – to także szczęśliwa mężatka. Naprawdę rzadko zdarza się, aby kobieta z tyloma neurozami mogła znaleźć mężczyznę, który nie będzie szukał w niej doskonałości, lecz pokocha ją taką, jaka jest. W przypadku Mai, tym fantastycznym facetem okazał się Adam Pollard – anestezjolog. Obydwoje tworzą naprawdę dobraną parę i doskonale uzupełniają się nawzajem. Ona strachliwa i nieufna, zaś on pełen optymizmu i radości. Cieniem na ich szczęściu kładzie się jedynie brak posiadania potomstwa. Niestety, problem jest dość poważny, ponieważ jak do tej pory każda ciąża Mai kończyła się poronieniem. Niemniej, Pollardowie nie ustają w wysiłkach i kiedy ich poznajemy, Maya znów jest w ciąży. Czy tym razem uda się donosić ją do końca? Czy już za kilka miesięcy Adam będzie mógł czuć się dumnym ojcem swojego pierwszego dziecka?

Wróćmy na chwilę do Rebeki. Starsza Wardówna również jest lekarką. Pracuje dla Międzynarodowej Medycznej Organizacji Ratunkowej (MMOR). Pomimo że praca ta jest niewdzięczna i niedochodowa, to jednak kobieta nie wyobraża sobie, że mogłaby robić coś innego. Na czym polega jej praca? Otóż, zadaniem organizacji jest docieranie do miejsc dotkniętych kataklizmami i niesienie pomocy potrzebującym. Rebecca ma przyjaciół, a także związana jest z pewnym mężczyzną, z którym jakoś nie może się dogadać. Wydaje się, że jedyne, co ich łączy to seks. Czy taki związek ma szanse na przetrwanie? A może kiedyś przyjdzie taki dzień, w którym Rebecca powie, że ma już dosyć i rozpocznie nowe, inne życie?

Jak wynika z powyższego akcja powieści rozgrywa się w środowisku lekarskim. Mamy tutaj do czynienia ze skrajnie zróżnicowanymi osobowościami, nie tylko dotyczącymi różnych bohaterów, ale także tej samej postaci. Oczywiście fabuła Kłamstw nie kręci się tylko i wyłącznie wokół lęków Mai, choć to one stanowią trzon jej charakteru. Przełomem w życiu kobiety staje się natomiast niespodziewany wyjazd do miejscowości położonej na wybrzeżu Karoliny Północnej, gdzie trzeba nieść pomoc ludziom, którzy poważnie ucierpieli na skutek potężnego huraganu. Już wcześniej trafili tam Rebecca i Adam, którzy pracują dla MMOR. Kiedy sytuacja praktycznie wymyka się spod kontroli, a każdy nowy lekarz jest bezcenny, wówczas obydwoje namawiają Mayę do przyjazdu. Z jednej strony wiedzą, że nie powinni tego robić, gdyż Maya na pewno będzie panicznie bać się nowej rzeczywistości, lecz z drugiej nie mają wyjścia. Najważniejsi są pacjenci. Niedługo po przybyciu Mai do miasta, dochodzi do tragedii…

Moim zdaniem Kłamstwa to powieść, w której główną rolę odgrywa psychologia. Uważny czytelnik dostrzeże w jaki sposób Maya zmienia się pod wpływem zaistniałych okoliczności. Bohaterka niczego nie ukrywa przed samą sobą. Doskonale zdaje sobie sprawę z własnej złożonej osobowości, a w pewnym sensie także z ułomności emocjonalnej. Inaczej natomiast sprawa przedstawia się, jeśli chodzi o jej bliskich. Choć otaczają ją naprawdę kochające osoby, to jednak Maya nie potrafi do końca im zaufać i wyznać tego, co leży jej na dnie duszy. W ten sposób rodzą się kłamstwa. A może tylko niedopowiedzenia? Bo czy kłamstwem można nazwać zatajenie pewnych istotnych informacji ze swojego życia? Traumatyczne wydarzenie z dzieciństwa dokonało w psychice Mai naprawdę solidnych spustoszeń. W książce nie ma informacji odnośnie jakiegokolwiek leczenia, które nasza bohaterka podjęłaby w okresie dorastania czy już w wieku dorosłym. Możliwe, że terapia nie była jej potrzebna, ponieważ miała obok siebie Rebekę, a potem również Adama i to w nich znalazła oparcie. Ale czy ona przypadkiem ich nie krzywdziła, nie mówiąc im całej prawdy o sobie? Skoro byli jej tak bardzo bliscy, to czy nie należało uświadomić ich w pewnych kwestiach?

Rebecca. Pragnie dla siostry wszystkiego, co najlepsze. Troszczy się o nią jak tylko może, zastępując jej matkę, którą obydwie tak szybko straciły. Jest starsza, a więc dojrzalsza, zważywszy na pracę, którą wykonuje. I tu pojawia się pytanie. Czy Rebecca jest z Mayą szczera odnośnie swoich pragnień i generalnie swojego życia? Czy mówi swojej młodszej siostrze o wszystkim? Wydaje się, że znacznie bliższa Rebece w tej kwestii jest jej szefowa. To z nią Wardówna może o wszystkim porozmawiać i to od niej otrzymuje szereg rad w trudnych życiowych sytuacjach. Czy naprawdę Rebecca wyszła z założenia, że skoro zaopiekowała się Mayą po śmierci rodziców, to ta automatycznie stała się dla niej kimś w rodzaju córki, a przecież matki nie zawsze zwierzają się swoim córkom z najskrytszych tajemnic.

Jaki natomiast jest Adam Pollard? Wydaje się, że ten mężczyzna nie ma przed światem żadnych sekretów. Można w nim czytać niczym w otwartej księdze. Lecz z drugiej strony czy jego relacje z Mayą naprawdę są takie, o jakich marzył, aby były z kobietą jego życia. Czy Maya naprawdę jest dla niego tą, z którą chce się zestarzeć? A może drzemią w Adamie uczucia, które przy Mai nigdy nie wypłyną na wierzch, ponieważ nie będzie ku temu okazji, a i Maya im na to nie pozwoli? Możliwe, że Adam sam tego jeszcze nie wie i dopiero życie zweryfikuje wszystkie ewentualne niedociągnięcia. Anestezjolog bardzo marzy o dziecku i to ogromne pragnienie w końcu zaczyna przytłaczać Mayę. Czy w takim razie kobieta przez cały udawała, że pragnie tego samego, co jej mąż?

Pomimo że na pierwszy rzut oka bohaterowie sprawiają wrażenie szczerych i otwartych, to jednak każda z tych postaci tak naprawdę ma coś do ukrycia, choć nie są to bynajmniej bohaterowie negatywni. W żadnej z tych osób nie znalazłam cechy, która by mnie irytowała czy budziła jakieś złe emocje. To są ludzie tacy, jak każdy z nas. Mają swoje wady i zalety. Posiadają ukryte marzenia, które dochodzą do głosu dopiero pod wpływem pewnych nowych sytuacji. W którymś momencie okazuje się, że najlepszym terapeutą wcale nie jest jakiś psycholog czy psychiatra którym trzeba płacić za leczenie, lecz jest nim po prostu życie. To właśnie życie wymusza na bohaterach takie a nie inne zachowanie, na skutek którego nic już nie będzie takie samo. To okoliczności, w których człowiek może niespodziewanie się znaleźć, najlepiej zweryfikują jego stan emocjonalny. Przychodzi bowiem taki moment, w którym do głosu dochodzi ta osobowość, której mamy w sobie więcej. Tak jest w przypadku Mai. Wydawać by się mogło, że zalękniona kobieta nie jest zdolna pokazać na zewnątrz nic innego, jak tylko własny lęk. Czy tak jest naprawdę? Czy faktycznie Maya już zawsze będzie się tylko bać? Co takiego musi się wydarzyć, aby popatrzyła na swoje życie pod zupełnie innym kątem, niż do tej pory?

Po przeczytaniu Zatoki o północy wiedziałam, że kiedyś przyjdzie taki dzień, w którym sięgnę też po inną powieść Diane Chamberlain. Tą książką okazały się Kłamstwa. Nie żałuję czasu spędzonego przy tej lekturze. Pomimo że powieść jest obyczajowa, to jednak nie należy traktować jej jak jakiejś lekkiej opowiastki z romansem w tle. Polecam ją zatem osobom, które nie obawiają się trudnych tematów w literaturze i czytelnikom, dla których pierwiastek psychologiczny w powieści stanowi element kluczowy.









wtorek, 1 kwietnia 2014

Literat Kwietnia 2014





DIANE CHAMBERLAIN



Diane Chamberlain to amerykańska autorka tworząca powieści dla dorosłych. Jej historie często wypełnione są zaskakującymi zwrotami akcji, a także grają na emocjach czytelnika. Pisarka wszystkie swoje powieści koncentruje wokół relacji międzyludzkich zachodzących pomiędzy mężczyzną a kobietą, rodzicami a ich dziećmi, rodzeństwem lub przyjaciółmi. Jej książki zawierają w sobie mieszankę rodzinnego dramatu, niepewności i romansu. Obecnie mieszka i pisze w Karolinie Północnej – stanie, który stał się jej prawdziwym domem oraz inspiracją dotyczącą umiejscowienia akcji wielu jej opowieści. Dla autorki prawdziwą radość pisania stanowi możliwość kontaktu z czytelnikami przy pomocy swoich słów. Ma nadzieję, że jej opowieści przenoszą ich w rozmaite miejsca i pozwalają im spędzać godziny na przyjemnym czytaniu.




Kraina Czytania: Diane, bardzo Ci dziękuję, że przyjęłaś moje zaproszenie do wywiadu. Jestem niesamowicie szczęśliwa z tego powodu! Twoje książki skierowane są głównie do kobiet. Dlaczego zdecydowałaś się na wybór właśnie tej grupy czytelników?

Diane Chamberlain: Nie jest to działanie umyślne, ale kiedy przychodzą mi do głowy pomysły dotyczące jakiejś historii, to traktują one zazwyczaj o związkach międzyludzkich, a te przemawiają głównie do kobiet. Aczkolwiek mam też pewne męskie grono wiernych czytelników. Kocham ich!



fot. John Pagliuca 


Kraina Czytania: W 2013 roku opublikowałaś swoją najnowszą powieść zatytułowaną „W słusznej sprawie”[1]. Czy mogłabyś powiedzieć nam coś więcej na temat tej książki?

Diane Chamberlain: Jest to historia młodej, naiwnej pracownicy socjalnej, która została przydzielona do pracy z biedną rodziną mieszkającą na farmie tytoniu. Powiedziano jej, że musi zwrócić się do sądu, aby można było wysterylizować piętnastoletnią dziewczynkę pochodzącą z tej rodziny, lecz ona wie, że dziewczyna chce mieć dzieci. Musi zatem wymyślić, w jaki sposób odmówić wykonania polecenia i walczyć ze swoim szefem oraz rządem, aby być pewną, że jej podopieczna nie została wysterylizowana. Tak naprawdę chodzi tutaj o relacje pomiędzy tymi dwiema młodymi kobietami, które mają ze sobą znacznie więcej wspólnego, niż im się wydaje.

Kraina Czytania: Co działo się w Twoim życiu zanim wydałaś swoją pierwszą książkę? I co takiego czułaś, kiedy to się w końcu stało?

Diane Chamberlain: Swoją pierwszą książkę zaczęłam pisać w ramach hobby, lecz potem pisanie stało się obsesją. Pisanie pierwszej powieści zabrało mi kilka lat, a po jej zakończeniu mój agent nie był w stanie znaleźć dla niej wydawcy. To była ogromna radość móc zobaczyć powieść w druku. Było to dwadzieścia pięć lat temu!

Kraina Czytania: Psychologia stanowi niezwykle ważny aspekt Twoich powieści. Dlaczego? Czy ma to związek z Twoją poprzednią pracą jako psychoterapeutka na prywatnej praktyce w Wirginii?

Diane Chamberlain: Tak, myślę, że mój poprzedni zawód ma ogromny wpływ na moje pisanie. Zawsze pragnę wiedzieć, co moi bohaterowie myślą i czują podczas każdej sceny i wiem, że bycie niegdyś terapeutką naprawdę mi w tym pomaga. Czasami po prostu pytam ich: „jak się czujesz odnośnie tego, co się teraz dzieje?” Uwielbiam słuchać ich odpowiedzi!

Kraina Czytania: W swoich książkach oprócz psychologii skupiasz się także na skomplikowanych relacjach międzyludzkich. Który spośród związków pomiędzy Twoimi bohaterami okazał się najtrudniejszy do opisania? Dlaczego?

Diane Chamberlain: No cóż, po napisaniu dwudziestu trzech książek, stworzyłam wiele, wiele trudnych do opisania relacji! Prawdopodobnie jednym z najtrudniejszych do opisania związków była relacja pomiędzy kobietami w powieści „Tajemnica Noelle”. Książka została napisana z perspektywy pięciu różnych punktów widzenia, więc stale musiałam myśleć o osobowości, o której akurat pisałam, oraz o tym, w jaki sposób dopasować ją do pozostałych charakterów tej historii. W najbliższym czasie nie będę pisać z perspektywy pięciu osób!

Kraina Czytania: Kilka tygodni temu przeczytałam „Zatokę o północy”. Jedna z głównych bohaterek – Julie Sellers – cierpi z powodu wyrzutów sumienia. Na końcu książki znajduje się kilkanaście pytań dotyczących Julie. Dlaczego zdecydowałaś się na zamieszczenie ich w powieści?

Diane Chamberlain: Na końcu wielu moich książek znajdują się pytania, które mają pomóc Klubom Książki w dyskusji na temat przeczytanych historii. Mam nadzieję, że kluby te uważają je za naprawdę pomocne.

Kraina Czytania: Która z Twoich powieści okazała się najtrudniejsza do napisania? Dlaczego? Mam na myśli fabułę książki.

Diane Chamberlain: Myślę, że najtrudniejszą książką do napisania była „W słusznej sprawie”, ponieważ wymagała szeregu badań i oddania siebie samej piętnastoletniej bohaterce Ivy, która ma za sobą zupełnie inną przeszłość, niż ja. Musiałam zgłębić wiedzę na temat życia na farmie tytoniu, podczas gdy ja sama dorastałam w małym mieście. Musiałam przyswoić wiedzę odnośnie starego programu eugenicznego (przymusowej sterylizacji) w stanie Karolina Północna, gdzie mieszkam. Zazwyczaj nie piszę powieści historycznych, więc to było prawdziwe wyzwanie, ale naprawdę mi się to podobało. Mam nadzieję, że w przyszłości napiszę więcej o historii.

Kraina Czytania: Czy możesz powiedzieć nam coś na temat prowadzenia swoich badań?

Diane Chamberlain: Uwielbiam robić badania i uczyć się nowych rzeczy. Moja przyjaciółka dorastała na farmie tytoniu, więc powiedziała mi, jak wyglądałoby życie moich bohaterów w „W słusznej sprawie”. Woziła mnie po całym hrabstwie, na terenie którego rozgrywa się akcja powieści, odwiedziłam też farmy tytoniu et cetera. W przypadku „Zatoki o północy”, o której mowa powyżej, moje badania były łatwe do przeprowadzenia, ponieważ osadziłam akcję powieści w letnim domku, który należał do mojej rodziny, kiedy byłam w wieku Julie. Zabawne okazało się dla mnie – choćby tylko w swoim umyśle – ponowne odwiedzenie starego domu, który kochałam.

Kraina Czytania: Jestem pewna, że odwiedzasz rozmaite miejsce, aby móc spotkać się ze swoimi czytelnikami i promować swoje powieści. Czy pamiętasz jakąś zabawną albo mrożącą krew w żyłach historię związaną z trasą promocyjną lub wydarzeniem dotyczącym książki?

Diane Chamberlain: Stało się to bardzo dawno temu. Byłam w księgarni i podpisywałam egzemplarz mojej szóstej powieści, kiedy do środka wmaszerowało dwóch rozczochranych mężczyzn wyglądających na facetów w średnim wieku. Było oczywiste, że są to bezdomni ubrani w wiele warstw odzieży. Kierownik księgarni nie czuł się komfortowo, widząc ich, ponieważ obawiał się, że będą odstraszać klientów. Zauważyłam, że jeden z nich miał egzemplarz jednej z moich książek w miękkiej okładce – “Keeper of the Light” („Strażnik światła” – w wolnym tłumaczeniu – przyp. tłum.)[2]. Była bardzo zniszczona. Powiedzieli mi, że kupili ją kilka lat wcześniej i każdy z nich czytał ją wiele razy, więc kiedy zobaczyli, że będę w księgarni, postanowili przyjść, aby dać mi powieść do podpisania. Czułam się zaszczycona, mogąc podpisać im tak zniszczoną książkę.

Kraina Czytania: Być może niektórzy Czytelnicy mojego bloga nie mieli jeszcze możliwości przeczytania Twoich książek. Która z Twoich powieści powinna być tą właściwą, od której powinni zacząć? Dlaczego?

Diane Chamberlain: Nie jestem pewna, które powieści są teraz dostępne w Polsce. Sugerowałabym jednak „W słusznej sprawie”, jeśli jest już polskie wydanie. A z tych wcześniejszych to „Tajemnica Noelle” i “The Good Father” („Dobry ojciec” – w wolnym tłumaczeniu – przyp. tłum.).

Kraina Czytania: Obecnie coraz więcej młodych ludzi marzy o pisaniu. Co takiego powinni zrobić, aby zacząć tworzyć swoje własne fikcyjne historie? Jaki wiek jest odpowiedni do tego, aby zacząć pisać? Kiedyś Ernest Hemingway powiedział, że ludzie nie powinni zaczynać pisać przez trzydziestką. Co o tym myślisz?

Diane Chamberlain: Nie zgadzam się z Hemingwayem w tej kwestii. Myślę, że istotne jest, aby nauczyć się dobrze pisać, gdy jesteśmy dziećmi, bez względu na to czy planujemy zostać zawodowym pisarzem, czy nie. Jednakże, wspaniałe w pisaniu jest to, że można to robić w każdym wieku. Nigdy nie zamierzam przejść na emeryturę. Jeśli ktoś chce tworzyć fikcję literacką, ważne jest, aby zaczął to robić i nigdy nie przestawał!

Kraina Czytania: Czy wierzysz w coś takiego, jak blokada twórcza? Co robisz, kiedy nagle utkniesz w jakimś miejscu?

Diane Chamberlain: Wiele razy miałam blokadę, ale mam również umowy, które wymagają ode mnie, aby oddać książkę na czas, więc musiałam nauczyć się, w jaki sposób ominąć blokadę. Zmuszam się do pisania. To bardzo proste. Nie będzie to zabawa trwająca przez chwilę, ale wiem, że muszę przez to przejść. Z drugiej strony, zawsze miałam szczęście, jeśli chodzi o wychodzenie z blokad twórczych.

Kraina Czytania: Jesteś także autorką bloga. Kiedy go czytałam, zobaczyłam kilka przepisów kulinarnych. Jak ważna jest dla Ciebie kuchnia? Czy masz swoje ulubione danie, które gotujesz?

Diane Chamberlain: Jeśli patrzyłaś na moje przepisy, to zauważyłaś, że przeważnie są to dania szybkie i łatwe do zrobienia! Zawsze jestem tak bardzo zajęta, że nie mam zbyt wiele czasu, aby móc go spędzić na gotowaniu. Wiem, że wiele kobiet jedzie na tym samym wózku, co ja, więc lubię dzielić się z nimi niektórymi z moich prostych przepisów. Moje ulubione dania zazwyczaj obejmują krewetki, ponieważ są bardzo szybkie i łatwe do przyrządzenia.

Kraina Czytania: Diane, jestem pewna, że teraz pracujesz nad swoją kolejną powieścią. Czy mogłabyś nam powiedzieć o czym jest ta książka?

Diane Chamberlain: “The Silent Sister” („Milcząca siostra” – w wolnym tłumaczeniu – przyp. tłum.) ukaże się jeszcze w tym roku. Jest to opowieść o młodej kobiecie, która po śmierci ojca wraca do swojego domu z lat dzieciństwa i odkrywa szokujące rodzinne tajemnice podczas porządkowania rzeczy należących do jej ojca.

Kraina Czytania: Czy jest coś, co chciałabyś na koniec powiedzieć swoim polskim Czytelnikom?

Diane Chamberlain: Jestem bardzo podekscytowana tym, że moje książki są publikowane w Polsce! Słyszałam o tym od kilku moich polskich Czytelników, a to sprawia, iż jestem bardzo szczęśliwa, że moje amerykańskie historie przemawiają do nich. My wszyscy jesteśmy nieodwołalnie ze sobą związani!

Kraina Czytania: Diane, serdecznie dziękuję Ci za to, że poświęciłaś mi swój czas. Jestem pewna, że ten wywiad uszczęśliwi Twoich polskich Czytelników. Życzę Ci kolejnych sukcesów i coraz więcej fantastycznych książek!




Rozmowa, przekład i redakcja
Agnieszka (Agnes A. Rose - Kraina Czytania)




Jeśli chcesz przeczytać ten wywiad w oryginale, kliknij tutaj
If you want to read this interview in English, please click here







[1] W Polsce książka do nabycia już od 10 kwietnia 2014 roku. Tytuł oryginału: Necessary Lies.
[2] Jest to pierwsza część trylogii: Keeper of the Light, Kiss River (Pocałunek rzeki – w wolnym tłumaczeniu) i Her Mother’s Shadow (Cień matki – w wolnym tłumaczeniu) – [przyp. tłum.]





czwartek, 13 lutego 2014

Diane Chamberlain – „Zatoka o północy”













Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I SK-A
Warszawa 2013
Tytuł oryginału: The Bay at Midnight
Przekład: Teresa Komłosz





Czasami zastanawiam się, dlaczego tak wielu pisarzy, tworząc swoje fikcyjne historie opiera je na przeszłości bohaterów. Bardzo często wykreowane przez nich postacie przez resztę swojego życia muszą zmagać się z jakimiś traumatycznymi przeżyciami z dzieciństwa albo z wieku nastoletniego. Sytuacje, które były udziałem bohaterów, z reguły nie zostały do końca wyjaśnione, i z tego też powodu kładą się cieniem na ich obecnym życiu. Są jak demony z piekła rodem, które nie dają spokoju, choćby bohaterowie bardzo tego chcieli. Na rozwiązanie tajemnicy z przeszłości należy poczekać i pozwolić, aby zadziałał splot rozmaitych wydarzeń, na przykład otrzymanie enigmatycznego listu, którego autor nie do końca wyjaśnia sprawę, tym samym wprowadzając w życie zainteresowanych spore zamieszanie, i powodując, że przeszłość wraca, niekiedy nawet ze zdwojoną mocą.

W amerykańskim stanie New Jersey leży miasteczko o nazwie Point Pleasant, a w nim niezwykle malownicze miejsce z dostępem do oceanu – Bay Head Shores. Jest to zatoka, nad którą ludzie swego czasu wybudowali domy, gdzie spędzają każde lato. Panuje tam wręcz sielankowa atmosfera, choć miejsce to jest też świadkiem rozmaitych dylematów swoich mieszkańców. Obserwuje ich pierwsze – z reguły nieszczęśliwe – miłości. Przygląda się ich rozczarowaniom, sprzeczkom, ale też widzi ich radości i szczęście. Jednakże latem 1962 roku w Bay Head Shores dochodzi do tragedii. Od tego czasu nic już nie będzie takie samo. Ludzie przestaną czuć się tam szczęśliwi, a cień tego wydarzenia już zawsze będzie kładł się na życiu tych, którzy w jakiś sposób przyczynili się do zaistniałego dramatu.

Jedną z rodzin spędzających każde wakacje w Bay Head Shores są Bauerowie. Dom, w którym mieszkają został zbudowany na początku XX wieku przez seniora rodu, a potem już tylko przekazany jego córce – Marii Bauer (nazwisko po mężu). Jest to familia trzypokoleniowa, jednak największe zainteresowanie czytelnika budzi najmłodsze pokolenie, czyli trzy córki Marii i Charlesa Bauerów. Najstarsza z nich – siedemnastoletnia Izzy – to typowa rozkapryszona i zbuntowana nastolatka, dbająca o swój wygląd i ciesząca się ogromnym powodzeniem wśród męskiej części mieszkańców Bay Head Shores. Z kolei dwunastoletnia Julie sprawia wrażenie nieco lekkomyślnej, a może nad wyraz odważnej, co czasami powoduje, że wpada w niepotrzebne kłopoty. Jej zainteresowanie budzą głównie książki niejakiej Carolyn Keene, która stworzyła cykl powieściowy przeznaczony dla młodzieży, a główną jego bohaterką stała się Nancy Drew. Julie jest zachwycona tymi książkami do tego stopnia, że sama również wymyśla rozmaite fikcyjne historie, a do tego gromadzi jeszcze skarby, które być może kiedyś pomogą w rozwiązaniu jakiejś tajemniczej zagadki o podłożu kryminalnym. Najmłodszą latoroślą Bauerów jest ośmioletnia Lucy. Dziewczynka cierpi na nerwicę lękową. Boi się praktycznie wszystkiego, czym niejednokrotnie denerwuje domowników. Ale niestety nic nie można poradzić, aby uwolnić Lucy od jej demonów.

W sąsiednim domu mieszka rodzina Chapmanów. W tym przypadku również należy zwrócić uwagę na najmłodsze pokolenie. Ned Chapman to nieziemsko przystojny młody mężczyzna, który wywołuje motyle w brzuchu u niejednej przedstawicielki płci pięknej mieszkającej w Bay Head Shores. Jest też Ethan. Chłopak ma dwanaście lat i stanowi całkowite przeciwieństwo swojego starszego brata. Sprawia wrażenie, jak gdyby nie interesował go cały świat. On ma swoje owoce morza, na których przeprowadza „sekcje zwłok”, i nic poza tym go nie pociąga. No może czasami rzuci spojrzeniem w kierunku Julie Bauer, ale ona generalnie go nie zauważa.

Obydwie rodziny od lat żyją zbyt blisko siebie, co w konsekwencji skutkuje tym, iż ich członków łączy znacznie więcej niż dzieli. Można przypuszczać, że styl życia, jaki prowadzi Izzy prędzej czy później przyprawi ją o poważne kłopoty. Lecz chyba nikomu nie przyszłoby do głowy, aby pomyśleć o zabójstwie. Bo dziewczyna którejś letniej nocy zostaje zamordowana, i nikt tak naprawdę nie wie, kto za tym stoi. Owszem, są przypuszczenia, spekulacje, ale do końca nie wiadomo, kto zabił i dlaczego.

Mijają lata. Umiera Ned Chapman. Po przeszukaniu jego mieszkania okazuje się, że mężczyzna przed śmiercią napisał list, który najprawdopodobniej planował zanieść na policję. W liście twierdzi, że niewinny człowiek trafił za kratki oskarżony o zamordowanie Isabel Bauer. Dlaczego zatem Ned Chapman zwlekał tak długo z wyjawieniem prawdy? Czy krył prawdziwego mordercę? Dlaczego dopuścił do sytuacji, w której Bogu ducha winien człowiek postradał życie w więzieniu? Gdzie było jego sumienie?

Nic więc dziwnego, że list któregoś dnia trafia do Julie, która zdążyła już wyjść za mąż i rozwieść się. Wychowała córkę, która – o ironio! – jest niesamowicie podobna do jej zamordowanej siostry. Zrobiła też oszałamiającą karierę jako pisarka. Jak zatem powinna zachować się teraz Julie, wiedząc że jej przypuszczenia mogą okazać się prawdą? Przecież ona tak de facto nigdy nie wierzyła w alibi Neda, a już na pewno nie dawała wiary w oskarżenia skierowane pod adresem człowieka, którego amerykański wymiar sprawiedliwości wsadził za kratki. Czy powinna wracać do przeszłości i próbować odnaleźć odpowiedź na pytanie: kto zabił? Czy to będzie mieć jakiś sens, skoro minęło już ponad czterdzieści lat? I jak o wszystkim powiedzieć starej matce, która z morderstwa Izzy zrobiła temat tabu?

Zatoka o północy to pierwsza powieść Diane Chamberlain, którą przeczytałam. Przyznam, że sięgnęłam po tę książkę z jednego powodu. Otóż, zauważyłam, że Autorka porównywana jest do Jodi Picoult. Czy słusznie? Nie wiem. Na podstawie tej jednej powieści trudno jest mi to jednoznacznie ocenić. Na chwilę obecną powiedziałabym, że tego typu stwierdzenie jest stanowczo na wyrost. Jodi Picoult pisze zupełnie innym stylem, a jej pomysły na książki również są inne niż Diane Chamberlain. Być może kiedyś zmienię zdanie. Na razie żadne porównanie tych dwóch Autorek nie wchodzi w grę.

Trzeba jednak przyznać, że fabuła powieści naprawdę wciąga. Narracja prowadzona jest z perspektywy trzech kobiet: Marii Bauer, Julie Sellers oraz Lucy Bauer. Każda z tych bohaterek inaczej zapamiętała tamto tragiczne lato 1962 roku w Bay Head Shores. Od tamtego czasu żadna z nich nie pojechała do miejsca, które niegdyś było dla nich tak bardzo wyjątkowe. Wspomnienia bolą, więc po co się narażać? Po śmierci Isabel dom nad zatoką został sprzedany, i przez lata często zmieniał swoich właścicieli. Ponieważ to trzy różne kobiety opowiadają o swoich doświadczeniach, czytelnik ma doskonały obraz ich uczuć, a także widzi, jaki tak naprawdę był udział każdej z nich w tym, co się wówczas wydarzyło. Chyba najbardziej niewinna w tym wszystkim jest Lucy, która była zbyt mała i strachliwa, aby móc w jakiś sposób przyczynić się do śmierci siostry. Natomiast Maria i Julie mają sobie wiele do zarzucenia.

Podobnie jak na początku lat 60. XX wieku, tak i teraz czytelnik spotyka trzy pokolenia, lecz tym razem są to pokolenia kobiet: Maria, Lucy i Julie oraz Shannon. Ta ostatnia to córka Julie. Okazuje się, że Shannon Sellers jest podoba do swojej zmarłej tragicznie ciotki nie tylko pod względem urody. Można odnieść wrażenie, że charakter również odziedziczyła po Izzy. Z kolei list, który trafił w ręce Julie chcąc nie chcąc przywraca wspomnienia, dzięki którym ożywają demony i powracają wyrzuty sumienia. Ale jest też coś więcej. Wraca miłość, która tym razem nie już szczeniackim uczuciem, lecz niezwykle dojrzałym. Ponadto na światło dzienne wychodzą tajemnice, które przez lata były skrywane gdzieś na dnie duszy, i być może bohaterowie łudzili się, że nigdy nie zostaną odkryte, a oni sami nigdy nie będą musieli ponownie stawić im czoła.

Diane Chamberlain skupia uwagę czytelnika nie tylko na kwestii morderstwa, ale porusza też inne aspekty charakterystyczne dla lat 60. XX wieku. Jednym z takich problemów są uprzedzenia rasowe. Nieważne, że kolorowi to dobrzy ludzie. Liczy się tylko i wyłącznie kolor ich skóry. To on przesądza o wszystkim. Praktycznie już za sam wygląd należy się kara. Inną kwestią jest religijność, czasami ociekająca fałszem. Cosobotnie spowiedzi u straszącego piekłem księdza nie należą do przyjemności, ale nie ma wyjścia. Charles Bauer praktycznie rządzi pod tym względem w domu, i nie wolno mu się sprzeciwiać. Jego konserwatywne przekonania sprawiają, że czytelnik ma ochotę potrząsnąć tym człowiekiem i nalać mu rozumu do głowy. Nie wiadomo czy właśnie taki sposób podchodzenia do życia i wychowywania dzieci, nie przyczynił się przypadkiem do tragedii w zatoce. Te ciągłe wyrzuty sumienia u dzieci z powodu jakichś – nawet błahych przewinień – skutkują poważnie w ich dorosłym życiu, ponieważ wciąż tkwią w ich pamięci. Choć z drugiej strony można odnieść wrażenie, że Lucy i Julie dopiero jako dorosłe kobiety zaczęły naprawdę żyć, szczególnie fakt ten dotyczy Lucy. Julie żyła przez lata w związku małżeńskim, więc na pewne zachowania pozwolić sobie nie mogła. Ale strachliwa niegdyś Lucy…

Ta książka jest nie tylko bardzo dobra pod względem fabuły, ale też zmusza do rozważań nad tematami w niej poruszonymi. Taką ciekawostką są zamieszczone na końcu powieści pytania dotyczące dyskusji nad zagadnieniami zawartymi w jej fabule. Przyznam, że z czymś takim spotykam się po raz pierwszy. Jest to doskonała pomoc szczególnie dla członków Dyskusyjnych Klubów Książki, które działają przy polskich bibliotekach. Czytelnicy po przeczytaniu konkretnej lektury, spotykają się tam i oddają dyskusjom, analizując fabułę i postępowanie poszczególnych bohaterów.

Tak więc możecie śmiało sięgnąć po Zatokę o północy, lecz nie nastawiajcie się na literaturę á la Jodi Picoult, bo to jeszcze nie ten próg i nie ten styl ani tematyka.