Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literat Miesiąca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literat Miesiąca. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Literat Grudnia 2014







BLAKE CROUCH



Blake Crouch urodził się w 1978 roku niedaleko górskiej miejscowości Statesville (Karolina Północna). Uczęszczał na Uniwersytet Północnej Kalifornii w Chapel Hill, natomiast w 2000 roku ukończył go, otrzymując dyplom z języka angielskiego i kreatywnego pisania. W 2004 i 2005 roku opublikował swoje pierwsze dwie powieści, czyli „Pustkowia” i “Locked Doors”. Pod koniec 2005 roku, inspirując się własną przeprowadzką do Durango (Kolorado), Blake Crouch zebrał materiały i napisał książkę, której akcja rozgrywa się w przeszłości i współcześnie oraz umiejscowiona jest w odległym górniczym mieście położonym wysoko w górach San Juan. Powieść "Abandon" ukazała się w 2009 roku. Następna książka Autora – “Snowbound” – została wydana w czerwcu 2010 roku. Blake Crouch mieszka w południowo-zachodniej części Kolorado, gdzie pracuje nad swoimi książkami.



Agnes A. Rose: Bardzo dziękuję, że przyjąłeś moje zaproszenie do udziału w wywiadzie. Przede wszystkim chciałabym zapytać Cię o serię książek zatytułowanąWayward Pines”. Wiem, że w tym roku ruszyła produkcja telewizyjna. Czy mógłbyś nam powiedzieć coś więcej na ten temat? Jak to się stało, że Twoja książka trafiła na mały ekran?

Blake Crouch: Pisarz o nazwisku Chad Hodge w ciemno napisał wstępny scenariusz do “Wayward Pines” i właśnie ten scenariusz trafił do reżysera M. Nighta Shyamalana, a potem sprzedaliśmy projekt telewizji FOX. Telewizja na całym świecie pokaże serial w 2015 roku. Widziałem wszystkie dziesięć odcinków i są fantastyczne.




Agnes A. Rose: Czy kiedy kreujesz swoich bohaterów, to po prostu wyobrażasz ich sobie czy może kierujesz się prawdziwymi wydarzeniami albo zwyczajnie tworzysz postacie w oparciu o ludzi, których znałeś? 

Blake Crouch: Nigdy nie próbuję kreować postaci na podstawie osób, które poznałem w swoim życiu. To jest po prostu zbyt ryzykowne, natomiast oprócz zabawy wynikającej z pisania, frajdy dostarcza mi wymyślanie bohaterów pochodzących znikąd. Niemniej jednak wydarzenia wzięte z życia od czasu do czasu stanowią inspirację w pisaniu książek i opowiadań. Przykładem mogą być moje liczne wizyty w mieście Ouray w Kolorado, które zainspirowały mnie do stworzenia serii “Wayward Pines”.

Agnes A. Rose: Bardzo interesuje mnie książka „Pustkowia”. Ta powieść wywarła na mnie niezwykle pozytywne wrażenie. Czy mógłbyś powiedzieć nam jak przygotowywałeś się do jej napisania i co takiego zainspirowało Cię do stworzenia tego rodzaju historii?

Blake Crouch: Dziękuję! „Pustkowia”. To była moja pierwsza powieść. Zacząłem ją pisać w 1999 roku po odbyciu wędrówki z plecakiem po Wyoming. Przemierzałem pustynię, która jest tam położona dość wysoko. Jedyny widok, który ujrzałem i sfotografowałem podczas tej podróży – polna droga, po której można jechać bez końca aż do horyzontu – stanowiła podstawę do napisania powieści „Pustkowia”, ponieważ zacząłem zastanawiać się, co może znajdować się na końcu tej drogi. Jak się okazuje, to była chata Orsona!

Agnes A. Rose: Twoje powieści są wydawane w formie ebooków. Niektórzy ludzie postrzegają elektroniczne książki jako zagrożenie dla publikowania tradycyjnego. Co o tym myślisz? Czy to prawda?

Blake Crouch: Nie wierzę w to, że ebooki zagrażają tradycyjnym książkom. Myślę, że klienci pragną ebooków jako innej opcji czytania (jestem wręcz pewien), i nie można opierać tego przemysłu na tym, że nie damy im tego, czego naprawdę chcą.

Agnes A. Rose: Jak pisanie wpływa na Twoje prywatne życie?

Blake Crouch: Te dwie rzeczy naprawdę trudno od siebie oddzielić. Pisanie to moje życie od tak dawna, jak tylko pamiętam. Bez pisania nie byłoby mnie.

Agnes A. Rose: Bardzo dziękuję za tę krótką rozmowę. Czy jest coś, co chciałbyś powiedzieć swoim polskim Czytelnikom?

Blake Crouch: Dziękuję za zaproszenie, Agnieszko, i mam nadzieję, że Twoim Czytelnikom podobają się moje książki! Przed nami jeszcze wiele nowości!


Rozmowa, przekład i redakcja
Agnes A. Rose



Jeśli chcesz przeczytać ten wywiad w oryginale, kliknij tutaj
If you want to read this interview in English, please click here



sobota, 1 listopada 2014

Literat Listopada 2014







LUCY MAUD MONTGOMERY (1874-1942)




Nigdy nie należy być pewnym, że życie nasze dobiega już kresu, 
bo kiedy nam się zdaje, że los skończył pisać swą historię,
to gdy odwracamy stronicę księgi naszego życia, widzimy 
ze zdziwieniem świeżo napisany rozdział.

L.M. Montgomery „Dolina Tęczy” (1919)





W niewielkiej miejscowości Clifton (obecnie New London) położonej na Wyspie Księcia Edwarda 30 listopada 1874 roku na świat przyszła Lucy Maud Montgomery. Była córką Hugh Johna Montgomery’ego i Clary Woolner Macneill. Mając niespełna dwa lata Lucy została osierocona przez matkę, która zmarła na gruźlicę. Najwidoczniej ojciec nie potrafił wziąć odpowiedzialności za małą córeczkę, gdyż oddał ją na wychowanie swoim teściom mieszkającym w Cavendish i prowadzącym tam urząd pocztowy. Na co dzień przyszła pisarka wolała używać swojego drugiego imienia – Maud. Już od najmłodszych lat lubiła samotność. Dziadkowie, którzy przestrzegali surowych purytańskich i wiktoriańskich zasad nie pozwalali wnuczce na zbyt częste kontakty z rówieśnikami. Tak więc już we wczesnym dzieciństwie Lucy nie miała bliskich i serdecznych przyjaciół, zaś w okresie dorastania nie zaznała wolności, którą mogli pochwalić się jej koledzy. Swego rodzaju odizolowanie wywarło poważny wpływ na ukształtowanie się wyobraźni młodej Montgomery.

portret pochodzi z około 1900 roku
W 1887 roku ojciec Lucy ożenił się ponownie. Jego wybranką okazała się Mary Ann McRae. To małżeństwo sprawiło, że latem 1890 roku Lucy Maud Montgomery zamieszkała wraz z ojcem i jego nową żoną w Prince Albert. Niemniej, bardzo tęskniła za Wyspą Księcia Edwarda, dlatego też w jej pamiętniku we wpisie z dnia 11 grudnia 1890 roku można przeczytać takie oto słowa: „Ostatnio bardzo tęsknię za domem. Och, żeby móc choć raz spojrzeć na Cavendish! […] Nie ma na ziemi cudowniejszego miejsca.

Lucy Maud Montgomery nigdy nie zadomowiła się w Prince Albert. Powodem była przede wszystkim jej macocha, która traktowała ją nie najlepiej. W kwietniu 1891 roku Lucy podjęła więc decyzję o powrocie do Cavendish, czego również dowiadujemy się z jej pamiętnika: „Latem mam zamiar wrócić do domu. Przez pewien czas uważałam tę sprawę za beznadziejną, lecz teraz już postanowione. […] Cudownie będzie wyrwać się z tej atmosfery podejrzliwości, drobnych złośliwostek i szykan, jaką stwarza pani Montgomery. Po prostu czuję, że się duszę. Urabiam sobie ręce do łokci dla niej i jej dzieci, ona zaś nie sili się nawet na uprzejmość wobec mnie. […] Jest zadowolona jedynie wówczas, gdy może wyrwać się z domu. To ostatnie wcale mnie nie zasmuca, ponieważ żyję w tym domu tylko wtedy, kiedy jej nie ma. Bardzo lubię wspólne posiłki sam na sam z ojcem. Możemy cieszyć się naszym koleżeństwem i nikt nie zerka na nas ponuro ani nas nie wyszydza.

Tak więc z końcem sierpnia 1891 roku Lucy opuściła dom swojego ojca i wróciła do Cavendish. Trzeba też wspomnieć, że Hugh John zmarł w 1900 roku w Prince Albert i oprócz Maud pozostawił jeszcze czwórkę dzieci z drugiego małżeństwa. Macocha przyszłej pisarki zmarła dziesięć lat później. Przez całe swoje życie Lucy nigdy nie utrzymywała bliższych kontaktów z przyrodnim rodzeństwem. Ponieważ w 1893 roku pragnęła zdobyć licencję nauczycielki, rozpoczęła więc naukę w College’u Księcia Walii w Charlottetown. Kiedy już Lucy dostała się na upragnioną uczelnię, narzuciła sobie dyscyplinę, której nie rozluźniła do końca życia. Zapisała się na program pierwszego stopnia, który był najcięższy z możliwych. Aby ukończyć go z powodzeniem, studenci zazwyczaj rozkładali go na dwa lata. Maud ukończyła go w jeden rok i uplasowała się na szóstym miejscu. Było to niebywałe osiągnięcie, ponieważ studentów przystępujących do egzaminów było aż stu dwudziestu!

Lucy w wieku 10 lat (1884)
Po skończeniu College’u Maud pracowała w dwóch szkołach, czyli w Bideford Belmont oraz Lower Bedeque. W roku akademickim 1895/1896 – jeszcze jako studentka – wzięła udział w zajęciach odbywających się na Uniwersytecie Dalhousie w Halifaksie. W tym czasie była jedną z naprawdę nielicznych kobiet na uczelni, a jej zbyt ambitne podejście do zdobycia tak dobrego wykształcenia nie zostało dość dobrze przyjęte w Cavendish i okolicach. Wtedy uważano bowiem, że kobieta powinna nauczyć się tylko pisać i czytać, ewentualnie dodawać i odejmować, a potem to już jedynie wyjść za mąż i wieść przykładne życie gospodyni domowej.

W 1897 roku Maud rozkochała w sobie dwóch kawalerów: Edwina Simpsona oraz Hermana Learda. Ten pierwszy wydawał się być doskonałym kandydatem do jej ręki, ponieważ odznaczał się inteligencją, a do tego był bardzo dobrze wykształcony i przystojny. Kiedy w czerwcu 1897 roku oświadczył się Lucy, ta bez zastanowienia go przyjęła. Niemniej, bardzo szybko doszła do wniosku, że jej decyzja nie była trafna, gdyż tak naprawdę nie kochała swojego wybranka. Nie miała jednak odwagi zerwać zaręczyn. Niedługo potem w życiu Montgomery pojawił się Herman Leard, który dorównywał Maud intelektem, lecz z jakiegoś powodu do niego również nie zapałała płomiennym uczuciem. Lucy zakończyła swoje miłosne rozterki przed powrotem do Cavendish, rezygnując z obydwu konkurentów do jej ręki.

W 1902 roku Maud rozpoczęła korespondencję z pewnym początkującym pisarzem, którym okazał się niejaki Ephriam Weber. Rok później zaczęła utrzymywać listowną znajomość ze szkockim dziennikarzem o nazwisku George Boyd MacMillan. Na podstawie listów, które Lucy pisała do obydwu mężczyzn można dowiedzieć się o wielu wydarzeniach z jej życia. Rok 1903 można uznać za najważniejszy w życiu Montgomery, ponieważ to właśnie wtedy pisarka poznała swojego przyszłego męża – Ewana MacDonalda, który został pastorem w kościele w Cavendish, gdzie w tym czasie mieszkała Lucy. Kiedy w roku 1908 opublikowano Anię z Zielonego Wzgórza, wówczas Montgomery praktycznie z dnia na dzień stała się znaną osobistością. Niemniej, sława wcale jej nie odpowiadała. Pisarka unikała spotkań z czytelnikami. Nie lubiła też, gdy prasa pisała o jej życiu prywatnym. Z kolei osoby z jej najbliższego otoczenia, kierowane najprawdopodobniej zazdrością i zawiścią, zaczęły odnosić się do Lucy nieprzyjaźnie, a wręcz wrogo. Dodatkowo pisarkę irytował fakt, iż znajomi wciąż zastanawiają się, czy stali się dla niej pierwowzorami przy kreowaniu którejś z postaci występujących w książce. Lucy odpowiadała wtedy, że owszem, inspirowali ją ludzie z najbliższego środowiska, ale jednej postaci zawsze nadawała cechy kilku różnych osób istniejących naprawdę. Jak wiadomo, główną bohaterkę Montgomery stworzyła, kierując się zdjęciem amerykańskiej modelki – Evelyn Nesbit.


W 1911 roku odeszła babcia Lucy Maud Montgomery, która zmarła na nowotwór płuc. Śmierć ukochanej osoby była dla Maud niezwykle ciężkim przeżyciem. Po pogrzebie Lucy wyjechała z Cavendish i zamieszkała w Park Corner. Dom, gdzie spędziła lata dzieciństwa pozostał pusty. Pisarka wracała do niego kilka razy, lecz jego widok zawsze napawał ją niesamowitym smutkiem. Nigdy też nie miała odwagi w nim ponownie zamieszkać. Co ciekawe, jeszcze tego samego dnia Lucy wyszła za mąż za Ewana MacDonalda. Choć nie kochała pastora, to jednak rozsądek podpowiadał jej, że jeśli nie wykorzysta tej szansy, to już do końca życia będzie starą panną. W ówczesnym społeczeństwie małżeństwo uznawane było jako lekarstwo na kobiece dolegliwości. Stan wolny u kobiety odbierany był niemal jak choroba psychiczna, natomiast fizycznie stara panna miała wyglądać niczym chuda, kanciasta plotkara oraz złośliwa i wścibska intrygantka posiadająca charakter przysłowiowego psa ogrodnika. Życie starych panien było naprawdę żałosne, a przez społeczeństwo były postrzegane jako osoby drugiej kategorii. Lucy Maud Montgomery wychodziła za maż, mając już trzydzieści pięć lat, czyli była uznawana za pannę w bardzo podeszłym wieku. Jak na epokę wiktoriańską Lucy była dość nietypowa, ponieważ była niezależna finansowo, a w dodatku całkiem dobrze rozwijała się jej kariera zawodowa.

Lucy i Ewan wybrali się w podróż poślubną do Anglii. To była pierwsza i jedyna wizyta Maud w Europie. Po ślubie wyprowadziła się bowiem ze swojej ukochanej Wyspy Księcia Edwarda i wraz z mężem zamieszkała w Leaskdale. Niestety, okazało się, że pastor nie jest tak radosnym człowiekiem, jak można było się tego spodziewać. Przez całe życie cierpiał na depresję, która nasilała się od czasu do czasu, pogłębiając się i przeradzając w tak zwaną „melancholię religijną”. W chorym umyśle pastora wykoślawiła się prezbiteriańska doktryna, zgodnie z którą tylko niektórzy wybrani przez Boga, powołani są do osiągnięcia zbawienia. Fakt ten sprawił, że Ewan MacDonald w atakach choroby popadał w potworne przerażenie, iż jest przeklęty przez Stwórcę. Wierzył bowiem, że jego przeznaczeniem jest wieczna kara. Karę tę miał otrzymać nie za popełnione grzechy, lecz dlatego, że taka jest wola Boża. Tak więc Lucy nie miała łatwego życia z Ewanem, ponieważ jego nastrój bardzo często udzielał się także jej. Niemniej, pisarka pozostała mu wierna aż do śmierci. Maud dzielnie spełniała wszystkie swoje obowiązki, czyli była wzorową panią domu, doskonałą żoną pastora oraz fantastyczną matką dla ich dzieci. Urodziła trzech synów, lecz jeden zmarł tuż po porodzie.


Dom, w którym urodziła się Lucy Maud Montgomery


Lucy zawsze była osobą, która bardzo przejmowała się wszelkimi wydarzeniami, które miały miejsce zarówno w jej życiu, jak i na świecie. Bardzo głęboko poruszył ją wybuch pierwszej wojny światowej. Pomimo że nikt z jej bliskich w niej nie uczestniczył, to jednak każdego dnia z wielką niecierpliwością wyczekiwała wieści z frontu. W styczniu 1916 roku pisarka podjęła pracę na rzecz Czerwonego Krzyża, gdzie została przewodniczącą miejscowego koła tejże organizacji. Jej pomoc polegała na pakowaniu i wysyłaniu żywności. Wojna tak bardzo zaprzątała jej myśli, że w latach 1914-1918 wydała tylko jedną książkę. Dopiero, kiedy na świecie znów nastał pokój, Lucy ponownie odzyskała równowagę ducha i wróciła do pisania.

Po zakończeniu wojny Maud i jej rodzina dwukrotnie zmienili miejsce zamieszkania. W 1926 roku przeprowadzili się do Norval, gdzie znajdowało się nowe miejsce pracy pastora. Następnie w 1935 roku – już po przejściu Ewana MacDolanda na emeryturę – wszyscy przenieśli się do Toronto. Lucy kupiła tam dom i nazwała go „Koniec Podróży”. Nazwa ta wydaje się nad wyraz trafna, ponieważ to właśnie w tym budynku Maud zakończyła potem swoje ziemskie życie. 


Lucy z mężem Ewanem MacDonaldem (1930)


W dwudziestoleciu międzywojennym twórczość Lucy Maud Montgomery również była niezwykle ceniona. Pisarka była wiele razy nagradzana za swoje powieści. W 1923 roku otrzymała tytuł honorowego członka Królewskiego Towarzystwa Sztuk Pięknych w Wielkiej Brytanii. Była też pierwszą Kanadyjką, która dostąpiła tego zaszczytu. Następnie w 1935 roku Lucy została członkiem Instytutu Literatów i Artystów we Francji, a także odznaczono ją Orderem Imperium Brytyjskiego. Niemniej jednak, wybuch drugiej wojny światowej wyprowadził Lucy Maud Montgomery z równowagi. Było to niezwykle silne doświadczenie emocjonalne. Na szczęście żadnemu z jej synów nie groziło realne niebezpieczeństwo. Chester przeniósł się z inżynierii na prawo, natomiast wada wzroku uchroniła go od służby wojskowej. Z kolei Stuart, który studiował medycynę, nie uzyskał pozwolenia na wyjazd ze szpitalem wojskowym na front. Mimo tego, Lucy i tak czuła rozpacz.


Leaskdale - dom, w którym Lucy mieszkała po wyjściu za mąż (1911-1926)

Dla Maud wojna nie była jedynym zmartwieniem. W tym samym czasie znacząco pogorszył się stan zdrowia jej męża. Problemów przysparzał również starszy syn. Chester był uzależniony od hazardu i często popadał w długi. Na dodatek urodziło mu się nieślubne dziecko. Te wszystkie troski sprawiły, że na początku lat 40. XX wieku zdrowie Lucy znacznie się pogorszyło. Przypuszczalnie czuła, że zbliża się jej koniec, ponieważ listownie pożegnała się już z Ephraimem Weberem i Georgem MacMillanem. Lucy Maud Montgomery zmarła 24 kwietnia 1942 roku w Toronto. Pochowano ją na Wyspie Księcia Edwarda w Cavendish. Rok później, w listopadzie 1943 roku, odszedł Ewan MacDonald. Najprawdopodobniej, gdyby nie tragiczne doniesienia z wojny, wiadomość o śmierci pisarki zapełniłaby pierwsze strony gazet. Niestety, ograniczono się jedynie do kilku zdań, opisując w ten sposób życie naszej kochanej Lucy. Miesięcznik pisarzy kanadyjskich The Canadian Author and Bookman, dla którego z ogromnym poświęceniem pracowała, zamieścił jej nekrolog dopiero we wrześniu 1944 roku. Nekrolog został przedrukowany z Canadian Press sprzed dwóch i pół roku!

Osoby, które znały Lucy Maud Montgomery, mówiły o niej jako o niezwykle ciepłej, pogodnej i sympatycznej kobiecie. Niestety, była to tylko maska, którą Lucy zakładała, aby w ten sposób oszukać świat. W jej pamiętnikach i listach kierowanych do przyjaciół dokładnie widać, iż w głębi duszy była osobą niesamowicie uczuciową, która niezwykle silnie przeżywała wszelkie wydarzenia mające miejsce w jej życiu. Największą sympatią darzyła koty, zaś w wolnych chwilach uwielbiała uprawiać ogród. 


Grób Lucy Maud Montgomery i jej męża Ewana MacDonalda na cementarzu w Cavendish


Twórczość Lucy Maud Montgomery była nagradzana na wiele sposobów. W 1936 roku na Wyspie Księcia Edwarda założono Park Narodowy, którego celem jest ochrona Zielonego Wzgórza oraz jego okolic. Z kolei w 1943 roku – już po śmierci – uhonorowano pisarkę tytułem Person of National Historic Significance. Natomiast w 1975 roku w Kanadzie wydano znaczek pocztowy upamiętniający Anię Shirley oraz jej autorkę. Jeden z budynków College’u w Charlottetown, gdzie kiedyś uczyła się Lucy Maud Montgomery, nazwany został jej imieniem. To są jedynie nieliczne przykłady tego, w jaki sposób wierni czytelnicy pragną odwdzięczyć się Lucy Maud Montgomery za to wszystko, co uczyniła dla literatury.

W 2008 roku w mediach pojawiły się wątpliwości dotyczące okoliczności śmierci pisarki. Wnuczka Lucy Maud Montgomery opublikowała bowiem artykuł, w którym stwierdziła, że jej babcia najprawdopodobniej popełniła samobójstwo w wyniku przedawkowania leków. Dowodem, który by za tym przemawiał miała być znaleziona przy łóżku Lucy notatka, która mogłaby uchodzić za list pożegnalny. Otóż, Maud napisała w nim: Straciłam rozum z powodu magicznych zaklęć i nie śmiem myśleć, co mogę z nimi zrobić. Niech Bóg mi wybaczy i mam nadzieję, że wszyscy inni będą w stanie mi wybaczyć, nawet jeśli nie zrozumieją. Moja sytuacja jest nazbyt przerażająca, aby móc ją przetrwać, a nikt nie zdaje sobie z tego sprawy. Cóż to za koniec życia, w którym zawsze starałam się dać z siebie wszystko. ”*

Pojawiają się jednak opinie, że powyższy list wcale nie musi być listem samobójcy, a Lucy Maud Montgomery mogła równie dobrze napisać go na kilka dni przed swoją śmiercią, co w pewnym stopniu wyklucza motyw samobójstwa. Ostatecznie tajemnica śmierci Lucy Maud Montgomery nie została nigdy wyjaśniona i być może nigdy tak naprawdę nie dowiemy się tego, w jaki sposób odeszła.



_________________________

Powyższy tekst został napisany na podstawie:

  1. M. Gillen, Maud z Wyspy Księcia Edwarda: biografia L.M. Montgomery, tłum. Z. Stanisławska-Kocińska, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1994.
  2. L.M. Montgomery, Krajobraz dzieciństwa, tłum. E. Horodyska, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1996.
  3. K. MacDonald Butler, The Heartbreaking Truth about Anne’s Creator, The Globe and Mail (Toronto, ON), 20 September, 2008.
  4. J. Bradshaw, A true kindred spirit – about Anne of Green Gables.
*tłumaczenie własne z oryginału: 

I have lost my mind by spells and I do not dare think what I may do in those spells. May God forgive me and I hope everyone else will forgive me even if they cannot understand. My position is too awful to endure and nobody realizes it. What an end to a life in which I tried always to do my best.








środa, 1 października 2014

Literat Października 2014







NICOLA CORNICK



Nicola Cornick jest bestsellerową autorką listy “USA Today”. Pisze dowcipne i namiętne romanse historyczne. Studiowała historię w Londynie i Oksfordzie, natomiast za swoją pracę doktorancką na temat postaci historycznych otrzymała wyróżnienie. Nicola prowadzi „podwójne życie” – jest pisarką oraz przewodnikiem po pięknym myśliwskim pałacyku o nazwie Ashdown House. Według “Romantic Times” jej twórczość posiada ładunek emocjonalny i erotyczny, a “Publishers Weekly” nazwał niegdyś Nicolę wschodzącą gwiazdą literatury. Autorka dwukrotnie była nominowana zarówno do nagrody RWA RITA[1] oraz RNA Love Story of the Year[2]. Nicola mieszka niedaleko Oksfordu i uwielbia pisać, czytać, podróżować i spacerować z psem, a także kocha historię, muzykę i przyrodę.




Agnes A. Rose: Nicola, bardzo Ci dziękuję, że przyjęłaś moje zaproszenie do udziału w wywiadzie. Witam Cię na moim blogu! Czy mogłabyś na początek powiedzieć nam coś o sobie, ponieważ możliwe, że niektórzy z moich Czytelników jeszcze Cię nie znają?

Nicola Cornick: Bardzo dziękuję za zaproszenie! To prawdziwa przyjemność być tutaj. 
Piszę odkąd byłam dzieckiem, lecz sporo czasu zajęło mi uświadomienie sobie, że chcę pisać zawodowo. Przez lata pracowałam na uniwersytecie, organizowałam sesje egzaminacyjne i ceremonie wręczania nagród, natomiast pisałam tylko w wolnym czasie. Ostatecznie zdecydowałam się zrezygnować ze swojej pracy administracyjnej i zająć się pisaniem w pełnym wymiarze godzin. Jestem bardzo zadowolona z tej decyzji. Dla mnie wielkim zaszczytem jest to, że jestem w stanie wykonywać pracę, którą kocham!

Agnes A. Rose: Interesujesz się historią. Przypuszczam, że to właśnie z tego powodu zaczęłaś pisać romanse historyczne. Jesteś autorką wielu powieści. Ponad trzydzieści Twoich książek zostało już przetłumaczonych na język polski. Czy pamiętasz swoją debiutancką powieść? Czy trudno było ją opublikować? O czym jest ta książka?

Nicola Cornick: Bardzo dobrze pamiętam swoją debiutancką powieść. Nosiła tytuł “True Colours”. Pisałam ją i wprowadzałam do niej zmiany już jako nastolatka. Zanim powieść została zaakceptowana, wysłałam ją dwa razy do wydawnictwa Mills & Boon. Na początku książka została odrzucona, ponieważ tak naprawdę była to powieść przygodowa, a nie romans. Opowiadała o wywłaszczonym szlachcicu, który został rozbójnikiem. Myślę, że w tamtym okresie byłam pod ogromnym wpływem twórczości Georgette Heyer! W każdym razie, po dwunastu latach pisania i przepisywania, rękopis został ostatecznie przyjęty, natomiast książkę opublikowano w 1998 roku.

Agnes A. Rose: Piszesz o czasach regencji. Czy mogłabyś nam powiedzieć, dlaczego zdecydowałaś się na wybór właśnie tej epoki w dziejach Anglii? Co jest takiego interesującego w tym okresie, że chcesz umieszczać swoich bohaterów we wczesnym wieku XIX?

Nicola Cornick: Uważam, że początek XIX wieku to fantastyczny okres historyczny. Świat był wówczas na krawędzi ogromnych zmian pod względem politycznym, przemysłowym, a także pod względem wielu innych kwestii. Uwielbiam skrajne kontrasty, które charakteryzowały epokę regencji. Na wyżynach społecznych istniały blask i elegancja, natomiast pod spodem znajdowała się niestabilna mieszanka przestępczości i ubóstwa. Właśnie ten fakt zapewnia autorowi szeroki obraz historii, na którym może szkicować swoje pomysły i inspiracje. Podoba mi się również to, że społeczeństwo żyło według bardzo surowych zasad dotyczących zachowywania się. Wspaniale jest patrzeć przez pryzmat emocjonalnych reguł, które kryły się pod spodem.

Agnes A. Rose: Czy wszyscy Twoi bohaterowie są fikcyjni, czy może niektórzy z nich to postacie historyczne?

Nicola Cornick: Wszyscy moi główni bohaterowie są fikcyjni, ale w tle wykorzystuję prawdziwe postacie historyczne. Na przykład minister spraw wewnętrznych, Lord Sidmouth, występuje w kilku moich książkach.

Agnes A. Rose: Co stanowi dla Ciebie inspirację? Nie mam na myśli historii, lecz fabułę powieści.

Nicola Cornick: Dobre pytanie! Myślę, że szukam podobieństw pomiędzy przeszłością a teraźniejszością. Na przykład w ten sposób napisałam jedną książkę o dziewczynie, która wygrała National Lottery Regency, natomiast inna moja powieść opowiada o człowieku, który został „gwiazdą”. Uwielbiam szukać podobieństw i różnic w życiu ludzi, którzy żyli kiedyś i tych, którzy żyją obecnie.

Agnes A. Rose: W jaki sposób gromadzisz materiały do książek? Jak wiele informacji musisz zebrać, pisząc każdą ze swoich powieści?

Nicola Cornick: Zbieranie materiałów to jedna z ulubionych części mojej pracy. Lubię, aby moje opowieści były na tyle autentyczne, na ile mogą być, dlatego spędzam tak dużo czasu, jak to możliwe, aby móc przeanalizować niezbędne szczegóły. Zazwyczaj zanurzam się w historii i badam te jej fragmenty, których potrzebuję i zgodnie z którymi podążam, ale jeśli wiem, że będę pisać o czymś konkretnym, wówczas muszę przestudiować głębiej ten wycinek historii, co oczywiście robię w pierwszej kolejności. Tak więc w mojej najnowszej książce zatytułowanej “Claimed by the Laird” pisałam o przemycie whisky w Szkocji, w związku z czym potrzebowałam mnóstwo szczegółowych informacji. Poszłam do muzeum, aby przestudiować zrekonstruowaną gorzelnię whisky oraz przeczytałam wiele ksiąg dotyczących handlu przemytniczego, a następnie wrzuciłam te informacje do swojej opowieści w taki sposób, w jaki tego potrzebowałam.

Agnes A. Rose: Prawdopodobnie byłaś już o to pytana wiele razy, ale mimo wszystko mam zamiar zapytać Cię raz jeszcze. Jaka tajemnica tkwi w napisaniu bestsellerowej powieści?

Nicola Cornick: Naprawdę nie wiem i żałuję, że nie znam odpowiedzi na to pytanie! Myślę, że czasami można wpaść na pomysł, który trafi w gusta czytelników i po prostu im się spodoba, a potem rozniosą oni wieść o książce. Nie sądzę jednak, aby to był „przepis” na sukces albo jedyne, co należałoby w tej kwestii zrobić. Myślę, że trzeba mieć silną, indywidualną wolę pisania oraz należy robić to z pasją, zaś czytelnicy będą na to odpowiadać.

Agnes A. Rose: Czy jest jakaś dziedzina pisania, którą chciałabyś odkryć w przyszłości? Jeśli tak, to co to jest? Dlaczego?

Nicola Cornick: Chciałabym napisać opowieść opartą na faktach, ponieważ fascynuje mnie historia jako przedmiot akademicki i chciałabym zagłębić się w niej jeszcze bardziej. Do swoich książek lubię dodawać tajemnicę lub wątek kryminalny, więc pewnego dnia widzę siebie piszącą powieści kryminalne. Niemniej, fikcja historyczna jest moją pierwszą miłością.

Agnes A. Rose: Jestem pewna, że spotykasz się z Czytelnikami, aby promować swoje powieści i rozmawiać z nimi o swoich książkach. Ciekawi mnie, jaki jest największy komplement, którym Czytelnik mógłby „zapłacić” Ci za Twoją twórczość?

Nicola Cornick: Uwielbiam spotykać się z Czytelnikami i rozmawiać z nimi o moich książkach, pisaniu i historii. Obecnie wielu z nich „spotykam” online na Facebooku oraz Twitterze, a także na moim blogu, i to jest świetne. Zawsze jestem zachwycona, kiedy ktoś mówi mi, że nie spał do trzeciej nad ranem, ponieważ kończył czytać jedną z moich książek. Tak więc ogromnym komplementem jest to, kiedy ktoś mówi, że twoje historie są tak intrygujące, iż nie może z ich powodu zasnąć.

Agnes A. Rose: Jak wiele czasu w tygodniu poświęcasz na pisanie? Co lubisz robić, kiedy nie piszesz?

Nicola Cornick: Zaczynam pisać wcześnie rano i pracuję aż do obiadu. Po południu zajmuję się emailami oraz promocją, a następnie – jeśli mam czas – wracam na trochę do pisania. Staram się trzymać harmonogramu, ponieważ kiedy pracowałam w biurze byłam przyzwyczajona do pracy od 8.30 do 17.00, i lubię pracować według tego schematu. Gdy nie piszę, zabieram psa na długie spacery po wsi.

Agnes A. Rose: Wiem, że autorzy zazwyczaj nie lubią pytania o własną ulubioną książkę, ponieważ trudno jest im wskazać tę jedyną. Ale napisałaś tak wiele powieści, że myślę, iż musi być wśród nich książka, która jest dla Ciebie bardzo ważna. Która to powieść? Dlaczego akurat ta?

Nicola Cornick: To naprawdę trudne pytanie, gdyż myślę, że większość autorów lubi różne książki z różnych powodów. Uwielbiam te z moich powieści, które posiadają nietypowe tła historyczne, tak jak “The Notorious Lord”, której bohaterem jest archeolog. Uwielbiam książki, których akcja rozgrywa się w Szkocji, ponieważ Szkocja jest takim wspaniałym miejscem, o którym można pisać. Często są to też postacie, które sprawiają, że książka jest dla ciebie bardzo szczególna. Moją ulubioną powieścią jest chyba “Desired”, bowiem polubiłam silną bohaterkę, a wierzę, że charakteryzowała się tym wszystkim, czym powinna.

Agnes A. Rose: Kto jest Twoim pierwszym recenzentem? Czy masz taką osobę, która czyta Twoje powieści, zanim wyślesz je do swojego agenta?

Nicola Cornick: Nie posiadam czytelnika, który widzi moje książki, zanim pójdą one do mojego agenta i redaktora. Zamiast tego staram się omówić swoje książki z bardzo bliskim przyjacielem, który też jest pisarzem. Spotykamy się kilka razy w roku i jest to w zasadzie jeden dzień, kiedy zawzięcie dyskutujemy o naszych aktualnych maszynopisach i tak pomagamy sobie nawzajem podczas procesu pisania.

Agnes A. Rose: Ponieważ piszesz o epoce regencji, zastanawiam się czy czasami chcesz przenieść się w czasie i żyć w tamtym okresie historycznym? Może masz swoje ulubione postacie, z którymi chciałabyś się tam spotkać?

Nicola Cornick: Chciałabym być właścicielem wehikułu czasu i wrócić do niektórych epok historycznych, ale jedynie po to, aby je odwiedzić i zobaczyć, jak było naprawdę. Za bardzo lubię mój dom, abym chciała żyć w czasach, kiedy nie było ogrzewania i odpowiedniej opieki medycznej czy kanalizacji, czyli wszystkich tych rzeczy, które teraz bierzemy za pewnik.

Agnes A. Rose: Jak wspomniałam wyżej, jesteś także przewodnikiem po pięknym myśliwskim pałacyku pochodzącym z XVII wieku, który nosi nazwę Ashdown House. Czy mogłabyś nam powiedzieć coś więcej o tej części Twojej pracy i o tym wspaniałym miejscu?

Nicola Cornick: Od dwunastu lat pracuję jako przewodnik dla National Trust w Ashdown. Kocham ten dom; jest wspaniały pod względem architektonicznym i ma bardzo ciekawą historię. Moim ulubionym aspektem tej pracy jest spotykanie się z ludźmi, którzy przychodzą tutaj, aby odwiedzić to miejsce, oraz dzielenie się z nimi jego historią. To jedna z moich największych pasji.

Agnes A. Rose: Czego Twoi Czytelnicy na całym świecie mogą spodziewać się w najbliższej przyszłości?

Nicola Cornick: Nie jestem pewna czy moja szkocka seria o epoce regencji została już wydana w Polsce, ale jeśli nie, to mam nadzieję, że wkrótce będzie i Czytelnicy będą mogli korzystać z tych książek. Mam też kilka opowiadań dotyczących czasów regencji, które ukażą się w przyszłym roku. Akcja książek, nad którymi aktualnie pracuję, osadzona jest w trzech okresach: współcześnie, w XVII wieku i w epoce regencji, więc tym razem jest to coś trochę innego. Jest to romans, historia i tajemnica z odrobiną wątków paranormalnych! Jestem bardzo podekscytowana, pisząc te powieści.

Agnes A. Rose: Nicola, jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za tę rozmowę. Życzę Ci dalszych sukcesów w pracy literackiej. Czy jest coś, co chciałabyś powiedzieć swoim polskim Czytelnikom? 

Nicola Cornick: Cóż, po pierwsze, chciałabym podziękować moim polskim Czytelnikom za ich wsparcie odnośnie mojego pisania, które otrzymuję od lat. Bardzo to doceniam. Chciałabym także powiedzieć, iż uważam, że polskie wydania moich książek charakteryzują się jednymi z najpiękniejszych okładek. Mam nadzieję, że pewnego dnia przyjadę do Polski i poznam niektórych moich Czytelników. To byłoby niesamowite. Dziękuję!




Rozmowa, przekład i redakcja
Agnes A. Rose



Jeśli chcesz przeczytać ten wywiad w oryginale, kliknij tutaj.
If you want to read this interview in English, please click here









[1] RWA RITA – to najbardziej prestiżowa nagroda przyznawana za całokształt twórczości w kategorii „romans”. Nagroda przyznawana jest przez Romance Writers of America (RWA). Tego rodzaju wyróżnienie otrzymały m.in. takie pisarki, jak Nora Roberts czy Judith McNaught. – [przyp. tłum.].
[2] RNA – nagroda przyznawana od 1960 roku w kategorii „romans”. Wyróżnienie przyznawane jest przez Romance Writers of America (RWA). Od 2003 roku nagrodę można otrzymać również w kategorii „Najlepszy Romans Roku” (z ang. Love Story of the Year). – [przyp. tłum.].







poniedziałek, 1 września 2014

Literat Września 2014





EVA WEAVER 




Eva Weaver jest pisarką, trenerką, artterapeutką i artystką. W swojej pracy oraz twórczości często odwołuje się do kwestii przynależności i dziedzictwa historycznego. Z pochodzenia jest Niemką i, jak wielu Niemców, zmaga się z ciężarem wydarzeń drugiej wojny światowej. Wydarzenia te zainspirowały ją do napisania debiutanckiej powieści zatytułowanej „Lalki z getta”. Z Niemiec Autorka przeprowadziła się do Wielkiej Brytanii i obecnie mieszka w Brighton. 




Agnes A. Rose: Bardzo Ci dziękuję za przyjęcie mojego zaproszenia do udziału w wywiadzie. W zeszłym roku w Polsce została wydana Twoja debiutancka powieść zatytułowana „Lalki z getta”. Wiem, że wielu Twoich polskich czytelników jest pod ogromnym wrażeniem tej książki. Dlaczego zdecydowałaś się opisać tak tragiczną historię Miki i Maxa?

Eva Weaver: Kiedy byłam nastolatką, dowiedziałam się o Holokauście/Zagładzie i od tego czasu zmagam się z tym faktem historycznym. Jak w ogóle Holokaust był możliwy; co on oznacza dla Niemców i jaki wpływ wywiera na moje życie osobiste; czy jakiekolwiek prawdziwe pojednanie i uzdrowienie z tak głębokich ran może być kiedyś możliwe albo co znaczy tworzyć sztukę i literaturę po Auschwitz? – te pytania towarzyszą mi od bardzo dawna. Po latach pracy w tym temacie poprzez sztukę, nadal w znacznym stopniu czułam silną potrzebę załatwienia tej sprawy.

Podczas ćwiczeń z twórczego pisania przyszedł mi do głowy pomysł stworzenia ogromnych rozmiarów płaszcza z wieloma kieszeniami, wewnątrz których potem można byłoby ukryć lalki. Zaufałam tym bardzo silnym wyobrażeniom i zaczęłam pisać i podążać za historią, którą rozwikłałam, a która zaprowadziła mnie do małego żydowskiego chłopca żyjącego w warszawskim getcie i poza nim.

„Lalki z getta” są próbą pokazania ludzkiej twarzy liczb i statystyk dotyczących drugiej wojny światowej; to dołożenie starań do tego, aby uczcić zmarłych, a więc nie zapominajmy o ich wstrząsających i tak często heroicznych historiach, i oczywiście chciałam zadać sobie i moim czytelnikom pytanie, co byśmy zrobili, żyjąc w tamtych czasach?




Agnes A. Rose: Niektórzy polscy czytelnicy podkreślają, że w swojej książce nieco zapomniałaś o tragedii Polaków, opisując ich jako żyjących bez większych zmian poza gettem. Być może jesteśmy trochę przewrażliwieni na tym punkcie. Lecz pomimo wszystko chciałabym Cię zapytać, dlaczego skupiłaś swoją uwagę głównie na Żydach i Niemcach?

Eva Weaver: Och, w ogóle nie zapomniałam o tragedii wszystkich Polaków, polskich chrześcijan oraz polskich Żydów, i nie chcę nikogo izolować ani obrażać. Stworzyłam Mikę i Jakoba jako Polaków, zaś nie jako polskich chrześcijan czy polskich Żydów. Są to bohaterowie dumni z tego, że są Polakami oraz dumni ze swojego żydowskiego dziedzictwa. Jako Niemka uznałam, że szczególnie ważne jest, aby skupić się w swojej książce głównie na żydowskim Holokauście – sześć milionów Żydów, dzieci, kobiet i mężczyzn zginęło w Zagładzie, wielu w nazistowskich gettach i niemieckich nazistowskich obozach zagłady znajdujących się na terenie Polski.

Jestem także w pełni świadoma problemów, z którymi polscy chrześcijanie musieli zmagać się w czasie wojny i okupacji, a zwłaszcza w czasie Powstania Warszawskiego. Okazało się, że istnieje szereg informacji na temat Powstania Warszawskiego, natomiast nie ma zbyt wiele o żydowskim getcie w Warszawie, co jest niezmiernie ważne przy pisaniu i edukowaniu w kwestii tej tragicznej części historii Warszawy.

Agnes A. Rose: Lalki są bardzo ważne w fabule Twojej książki. Czy mogłabyś powiedzieć swoim polskim czytelnikom, którzy nie czytali jeszcze „Lalek z getta”, jaką rolę mają one do odegrania w powieści?

Eva Weaver: Lalki to metafora dotycząca woli przetrwania i siły oporu. Są one bohaterami same w sobie, a jednocześnie potrzebują człowieka, Miki, a potem Maxa, który jest żołnierzem, aby zostały powołane do życia i mogły wywierać wpływ. Jak gdyby pod maską, tkwi pewna moc postawy lalkarza – można uciec od bycia aroganckim, pociągając za sobą publiczność i mówiąc prawdę w czasach ucisku, co sprawia, że lalki są idealnym narzędziem w stawianiu oporu. Do pewnego stopnia można „ukryć” się za lalką niczym błazen; lalkarz poprzez lalki może mówić prawdę, nie będąc w pełni odpowiedzialnym za swoje słowa.

Lalki odgrywają swoją rolę w czasach największego wyzwania i kiedy są najbardziej potrzebne – wtedy pocieszają, zapewniają rozrywkę, emanują władzą i wzywają do sprzeciwu. W praktyczny sposób wspomagają heroiczność, podczas przemycania dzieci z getta, a także robią to w sposób psychologiczny; ponieważ wciąż grają i tworzą sztukę w tych trudnych czasach, mogą stanowić akt oporu same w sobie. Lalki są również czarujące – oczarowują publiczność, czy to dzieci, czy dorosłych, i pokazują, że jest jeszcze coś innego niż brutalność i zniszczenie. W tym kontekście niosą one światło nadziei dla ludzi z getta, a potem nadzieję na pojednanie.

Książę lalek jest w tej książce szczególnie ważną postacią; jest połączeniem pomiędzy żydowskim chłopcem o imieniu Mika oraz niemieckim żołnierzem – Maxem. Książę staje się zaufanym towarzyszem, przyjacielem i swego rodzaju protektorem w najczarniejszej godzinie. Książę jest niezwykłym bohaterem. On jest jak lustro, pokazuje najgłębsze uczucia Miki skrywane na dnie jego duszy, takie jak wielką odwagę i szacunek. Książę lalek łączy trzy pokolenia, zaś dla mnie ta lalka stanowi nadzieję na pojednanie i uzdrowienie, jest ufnością w moc sztuki i kreatywności, a to z kolei stanowi dla nas wsparcie w najbardziej traumatycznych chwilach.

Agnes A. Rose: W jaki sposób przygotowywałaś się do napisania Lalek z getta”?

Eva Weaver: Przeprowadziłam szereg badań: czytałam wiele książek i literatury faktu dotyczącej Holokaustu/Zagłady, szczególnie o getcie warszawskim. Zapoznałam się, także z szeregiem relacji naocznych świadków, czytałam pamiętniki, artykuły, oglądałam filmy. W trakcie pisania dużo pracowałam z fotografiami – getto warszawskie zostało dobrze udokumentowane, a do pokaźnych rozmiarów archiwów, jak również do kilku filmów istnieje dostęp w Internecie. Podczas pisania „Lalek z getta” wymieniałam się także informacjami z Antonym Polonskym, profesorem do spraw Badań Holokaustu na Uniwersytecie Brandeis.

Inną ważną częścią mojej pracy była wizyta w Warszawie i Krakowie w październiku 2010 roku. Studiowałam również materiały na temat syberyjskich gułagów i wysiedlania niemieckich żołnierzy na Syberię, włączając w to literaturę oraz autentyczne relacje naocznych świadków, z których korzystałam za pośrednictwem Internetu.

Wyd. PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 2013
tłum. Magda Witkowska
Agnes A. Rose: Jakiego rodzaju uczucia towarzyszyły Ci podczas pisania tej powieści?

Eva Weaver: Oczywiście był to proces niezwykle emocjonalny! Miesiące poszukiwań materiałów o Holokauście były ciężkie, lecz czymże to jest w porównaniu z koniecznością życia w rzeczywistości, w jakiej w getcie żył Miki i jego rodzina, gdzie stale groziła im śmierć? Pomocne było dla mnie to, iż jako artterapeutka, myślałam o tym dużo wcześniej i byłam świadkiem tego, jak siła kreatywności może pomóc przetrwać i pracować pomimo głębokiego urazu, i dlatego to właśnie lalkarstwo Miki stanowi istotną część książki, pokazuje jak lalki stają się sposobem na przetrwanie i heroiczność. Tutaj kreatywność jest czymś na kształt delikatnego miernika równowagi zachowanej w sytuacji horroru getta, jest czymś, co wciąż posiada iskrę człowieczeństwa w obliczu niewyobrażalnej grozy getta i deportacji. Wątpię w to, czy napisałabym książkę bez tych lalek. Otrzymałam też dużo wsparcia od kolegów i przyjaciół, Żydów i nie-Żydów, Anglików i Niemców, pisarzy i nie-pisarzy, artystów, mojego mentora i trenera, mojego agenta, wydawcy i mojej grupy zajmującej się pisaniem. Oczywiście, jako pisarze spędzamy dużo czasu w samotności i dlatego jest to mój indywidualny wysiłek, ale widzę też tę książkę jako ogromną współpracę, która od samego początku aż do epilogu znacznie ewoluowała poza grupę oraz prowadzone dyskusje, i jestem za to niesamowicie wdzięczna.

Agnes A. Rose: Czy jest jakiś najbardziej interesujący, a może zadziwiający fakt, na który natknęłaś się podczas zbierania materiałów do „Lalek z getta”?

Eva Weaver: To odwaga narodu żydowskiego żyjącego w getcie, a zwłaszcza bohaterskie czyny ludzi, którzy w tym getcie walczyli; dzieci, młodzież i dorośli oddali wszystko w powstaniu, pomimo że wiedzieli, iż ich walka będzie daremna w obliczu przytłaczającej siły niemieckiego okupacyjnego mocarstwa. Byli to również ludzie, którym udało się utrzymać przy życiu kulturę i sztukę podczas tak straszliwych warunków życia, jakie panowały w getcie. Były to także liczne akty ruchu oporu praktykowane po drugiej stronie muru getta zarówno przez polskich Żydów, jak i Polaków-chrześcijan; zwłaszcza historia Ireny Sendlerowej, której działalność na rzecz ruchu oporu głęboko mnie poruszyła.

Agnes A. Rose: Czy łatwo było znaleźć wydawcę dla „Lalek z getta”?

Eva Weaver: Miałam szczęście znaleźć wspaniałego i entuzjastycznie nastawionego agenta pracującego dla dużej agencji, który dość szybko znalazł dobrego wydawcę, a potem sprzedał książkę do dwunastu krajów.

Agnes A. Rose: Czytałam, że w 1942 roku Twoja mama przeżyła atak bombowy, który miał miejsce podczas pierwszych ataków na Norymbergę. Czy mogłabyś powiedzieć nam coś więcej o tym tragicznym wydarzeniu, jeśli oczywiście nie jest to dla Ciebie zbyt bolesne?

Eva Weaver: Moja mama miała wtedy tylko jedenaście lat. Podczas ataku wraz z rodzicami i niektórymi sąsiadami przebywała w prowizorycznym schronie. Po godzinach bombardowania, gdy rano wyszli z bunkra, większość domów na ich ulicy było całkowicie zniszczonych i stały w płomieniach. Frontowa fasada domu mojej mamy została rozdarta, a wnętrze domu przypominało domek dla lalek. Mama mówiła mi, że w kuchni na talerzu wciąż leżała kromka chleba, a w kieliszku na jajka znajdowało się nietknięte jajko.

Agnes A. Rose: W Polsce Twoja książka promowana jest jako przejmujące stadium ludzkiej odwagi i siły przebaczenia. Czy myślisz, że współczesny człowiek jest w stanie wybaczyć okrucieństwa drugiej wojny światowej tym, którzy byli odpowiedzialni za tamtą tragedię? Czy jesteśmy w stanie w kolejnych pokoleniach żyć bez uprzedzeń do siebie nawzajem?

Eva Weaver: Pytanie, czy rany Holokaustu mogą być kiedykolwiek naprawdę uzdrowione, towarzyszyło mi przez wiele lat, a perspektywa tego, że takie wyleczenie może być niemożliwe, wciąż mnie prześladowała. W związku z tym, jak wiele moich poprzednich prac, ta książka stanowi próbę odkrywania ludzkiego serca, patrząc przez pryzmat przetrwania, małych ludzkich gestów, które były obecne podczas każdej wojny, każdej tragedii, i właśnie to może okazać się najlepszym z możliwych sposobów „docierania” do rany.

Agnes A. Rose: Jak wspomniałaś wyżej, odwiedziłaś już Warszawę i Kraków. Czy mogłabyś opowiedzieć nam o miejscach, które wtedy widziałaś w Polsce, a które związane są z drugą wojną światową?

Eva Weaver: Odwiedziłam Kraków i Warszawę jesienią w 2010 roku, odkrywając tam pozostałości żydowskiej Warszawy i getta, żydowskiego cmentarza, resztki muru getta, Pomnik Umschlagplatz, Pomnik Bohaterów Getta, Pomnik Powstania Warszawskiego, odwiedziłam też Żydowski Instytut Historyczny, w którym mieści się Archiwum Ringelbluma. Ta wizyta poruszyła mnie i wywarła na mnie ogromny wpływ. Chociaż dużo czytałam, podobnie jak Mara z książki, byłam wstrząśnięta, kiedy odkryłam, że nie ma już prawie żadnych śladów dawnego miasta. Wstrząsnął mną szczególnie fakt, iż wiele nowoczesnych bloków mieszkalnych w północno-zachodniej części miasta zostało zbudowanych bezpośrednio na gruzach zniszczonego getta, które nigdy nie zostały całkowicie uprzątnięte. Ten zupełny brak kultury żydowskiej był druzgocący i zapadający w pamięć. W trochę inny sposób, lecz równie bardzo poruszające, było dla mnie kolorowe stare centrum miasta, które kamień po kamieniu, zostało po wojnie pieczołowicie odbudowane.

Agnes A. Rose: Jak bardzo ważna jest dla Ciebie historia? Mam na myśli nie tylko drugą wojnę światową, ale historię w ogólnym tego słowa znaczeniu.

Eva Weaver: Sądzę, że aby zrozumieć zawiłości historii, kluczowe znaczenie ma wiedza na temat wydarzeń historycznych. Tylko wtedy, gdy uczymy się na historycznych błędach, możemy uniknąć popełnienia tych samych błędów dzisiaj. Rozumiem, że antysemityzm wciąż stanowi problem w Polsce i w innych krajach, i dlatego ważne jest, aby stale pamiętać o Holokauście, a także – jak to tylko możliwe – nie zapominać o wielu ludziach i ich życiowych historiach. Mam nadzieję, że moja książka i jej młody bohater – Mika – przybliży temat getta i powstania współczesnym młodym czytelnikom i pomoże w podtrzymaniu dialogu. Tylko poprzez edukację i kultywowanie empatii możemy walczyć z jakimikolwiek uprzedzeniami.

Agnes A. Rose: Co czytasz w wolnym czasie? Czy masz jakichś swoich ulubionych autorów?

Eva Weaver: Niektórzy z moich ulubionych pisarzy również wiele nauczyli mnie, jeśli chodzi o warsztat pisarski. Są wśród nich: Margaret Atwood, Paul Auster, Barbara Kingsolver, Alice Walker, Haruki Murakami, Annie Proulx, Anne Michael i Angela Carter. Wszyscy oni są wyjątkowi i niezwykle przyjemnie się ich czyta.

Agnes A. Rose: Jesteś nie tylko pisarką. Czy mogłabyś opowiedzieć nam trochę o tym, czym jeszcze się zajmujesz?

Eva Weaver: Jestem też praktykującą szamanką, prowadzę terapie, które mają na celu świadomą kontrolę oddechu, jestem także osobistym trenerem kreatywności twórczej. W ramach projektu “INGITE YOUR LIFE”[1] wraz z moją partnerką prowadzę pogadanki na temat życia oraz warsztaty dotyczące równouprawnienia i transformacji, oferując mieszankę, w której skład wchodzą narzędzia podnoszenia kwalifikacji, ćwiczenia oddechowe oraz chodzenie po ogniu (www.igiteyourlife.co.uk)

Agnes A. Rose: Nad czym teraz pracujesz, jeśli chodzi o pisanie?

Eva Weaver: Pracuję nad moją drugą powieścią zatytułowaną “Ship of Fools”[2]. Jest to także powieść historyczna, tym razem jednak akcja rozgrywa się na Skandynawii na początku XIX wieku. Jest to opowieść o dwóch młodych kobietach, które zostały oddane do szpitala psychiatrycznego znajdującego się na małej wyspie. To epicka opowieść o ich ucieczce oraz podróży przez archipelag i całą Szwecję w kierunku Sápmi (Laponia), strasznej północnej Szwecji, Norwegii, Finlandii i Rosji oraz ziemi należącej do lokalnej społeczności Laponii. Jest to powieść o sile marzeń, przyjaźni i miłości w obliczu zdrady i uwięzienia, a także o kobiecie poszukującej swojej spuścizny, przeznaczenia i przynależności.

Agnes A. Rose: Na koniec chcę Cię zapytać, czy jest coś, co chciałabyś powiedzieć swoim polskim czytelnikom?

Eva Weaver: Chciałabym móc ponownie odwiedzić Polskę, a zwłaszcza Warszawę. Pragnę wygłosić wykład oraz porozmawiać z polskimi czytelnikami. Szczególnie chciałabym zobaczyć i odwiedzić Muzeum Kultury Żydowskiej, ponieważ ta sprawa nie jest zakończona.

Tymczasem na mojej stronie na Facebooku można dowiedzieć się więcej na temat tła historycznego „Lalek z getta”: http://www.facebook.com/thepuppetboyofwarsaw, albo można też do mnie napisać na adres mailowy: evaweaver@talk21.com.

Agnes A. Rose: Bardzo Ci dziękuję za tę rozmowę. Mam nadzieję, że w Polsce będziemy mogli już wkrótce przeczytać Twoją kolejną powieść.

Eva Weaver: I ja mam taką nadzieję. Wierzę, że powieść zostanie przetłumaczona również na język polski! Bardzo dziękuję za zaproszenie mnie do udziału w wywiadzie!





Rozmowa, przekład i redakcja
Agnes A. Rose



Jeśli chcesz przeczytać ten wywiad w oryginale, kliknij tutaj
If you want to read this interview in English, please click here










[1] W wolnym tłumaczeniu – „Rozpal swoje życie” [przyp. tłum.].
[2] W wolnym tłumaczeniu – „Statek głupców”[przyp. tłum].