Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dramat psychologiczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dramat psychologiczny. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 stycznia 2026

Magdalena Zimniak – „Ostatni upadek”

 






Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki i Wydawnictwa. Dziękuję!


Wydawnictwo: SKARPA WARSZAWSKA
Warszawa 2026
 
 

Magdalena Zimniak od lat umacnia swoją pozycję na polskiej scenie literackiej, konsekwentnie pokazując, że potrafi jak mało kto zaglądać w ciemniejsze zakamarki ludzkiej psychiki. Choć jej książki zwykle trafiają na półkę z thrillerami psychologicznymi i domestic noir, trudno je zamknąć w jednej kategorii, ponieważ zawsze niosą ze sobą coś więcej niż tylko solidną dawkę napięcia. Jej najnowsza powieść, Ostatni upadek, wygląda jak naturalne zwieńczenie pewnego etapu twórczości i jednocześnie efektowne domknięcie historii rozpoczętych w bestsellerowych Kształcie demona i Pękniętej krze. To doskonale skonstruowana opowieść, w której przeszłość nieustannie odbija się echem, rodzinne więzi plączą się w skomplikowane układy, a bohaterowie zmagają się z pytaniem o to, kim właściwie są. Autorka po raz kolejny pokazuje, że świetnie czuje klimat dusznej, niepokojącej atmosfery. W jej literackim  świecie prawda i kłamstwo leżą tak blisko siebie, że łatwo je pomylić. I  właśnie to sprawia, że trudno oderwać się od lektury.
 
W Ostatnim upadku w centrum wydarzeń ponownie znajduje się Adrianna Leman – bohaterka dobrze znana fanom twórczości Magdaleny Zimniak, choć w jej przypadku „znać” to pojęcie wyjątkowo niepewne. Autorka świetnie bawi się motywem tożsamości, traktując ją jak kostium, który można zmieniać, ale którego zdjęcie zawsze kosztuje więcej, niż się nam wydaje. Gdy Adrianna orientuje się, że całe jej dotychczasowe życie opierało się na fałszu, musi podjąć decyzję, która wywraca wszystko do góry nogami. Porzucenie nazwiska, kariery i rodzinnego Gdańska to dla niej nie tylko odcięcie się od przeszłości, lecz przede wszystkim desperacka próba zrozumienia, kim naprawdę jest. To pragnienie rozpoczęcia wszystkiego praktycznie od zera jest bardzo ludzkie i łatwo wzbudza sympatię, ale w powieściach Magdaleny Zimniak takie momenty spokoju nigdy nie trwają długo. Miejsce, które miało być bezpieczną przystanią, szybko okazuje się kolejną pułapką. Informacja o znalezieniu zwłok kobiety na budowie i tajemnicze zniknięcie jej dziecka błyskawicznie podkręcają atmosferę, wrzucając czytelnika w wir niepokoju i napięcia.



 
Wyjątkowość Ostatniego upadku wynika z tego, jak sprytnie autorka nawiązuje do własnego literackiego uniwersum, szczególnie do historii opowiedzianej w Pękniętej krze. Aby w pełni poczuć wagę nowej powieści, dobrze jest wrócić myślami do losów bliźniaczek – Agnieszki i Ady. Autorka stworzyła tam duet oparty na kontrastach: jedna była żywiołowa i nieokiełznana, druga spokojna i uporządkowana. W tamtej opowieści tożsamość stała się czymś, co można było niemal wymienić jak element garderoby, a dramat, który rozegrał się w Tatrach, w starym, złowieszczym domu, odcisnął trwałe piętno na życiu tej, która przeżyła. Ostatni upadek wraca do tego motywu i stawia pytanie, czy da się naprawdę porzucić rolę, którą kiedyś przyjęliśmy – z własnej woli albo pod presją okoliczności. Adrianna, próbując odciąć się od dawnych wydarzeń, nie zauważa, że przeszłość ma to do siebie, iż prędzej czy później i tak dopomina się o uwagę. A tajemnice, zwłaszcza te najmroczniejsze, lubią wypływać na powierzchnię wtedy, kiedy najmniej tego chcemy. Magdalena Zimniak z dużą lekkością splata więc dwie płaszczyzny: bolesną, rodzinną historię i pełne napięcia śledztwo, tworząc opowieść, która wciąga zarówno emocjonalnie, jak i kryminalnie.
 
Centralną postacią, która łączy wszystkie wątki Ostatniego upadku, jest nadkomisarz Krystyna Farkas. Czytelnicy mieli okazję poznać ją już w Kształcie demona, gdzie prowadziła śledztwo w sprawie tajemniczych zniknięć w warszawskim kościele. Farkas to bohaterka bardzo „ludzka” – świetna w swoim fachu, ale jednocześnie obdarzona słabościami, przeczuciami i intuicją, która pozwala jej dostrzec to, co umyka innym. W nowej powieści Magdalena Zimniak stawia ją przed zadaniem wymagającym nie tylko policyjnej precyzji, lecz także wniknięcia w psychikę osób zamieszanych w sprawę. Dochodzenie dotyczące śmierci pisarki i zaginięcia jej małej córeczki jest prowadzone z dużą dbałością o realia pracy policji, co sprawia, że całość brzmi wiarygodnie i mocno osadza czytelnika w świecie przedstawionym w powieści. Autorka nie stosuje skrótów – każdy ruch śledczych ma sens, a kolejne tropy stopniowo zmieniają sposób, w jaki patrzymy na Adriannę Leman. W tle cały czas pulsuje kluczowe pytanie: czy pisarka zginęła w nieszczęśliwym wypadku, czy ktoś celowo doprowadził do jej śmierci, znając prawdę o jej dawnym życiu? To właśnie ta niepewność napędza fabułę i sprawia, że trudno odłożyć książkę choćby na chwilę.




Na kartach powieści unosi się atmosfera tak ciężka i lepka, że niemal można ją kroić nożem – to już znak firmowy Magdaleny Zimniak. Autorka ma wyjątkowy talent do tworzenia przestrzeni, które nie są jedynie dekoracją, lecz pełnoprawnym elementem opowieści. Plac budowy, na którym odnaleziono ciało, nie funkcjonuje tu jako zwykłe tło, ale jako metafora wszystkiego, co w życiu bohaterki zostało porzucone, rozbite albo nigdy niedokończone. Podobnie jak w Kształcie demona, gdzie sacrum zderzało się z mrocznymi zakamarkami ludzkiej natury, tak i tym razem Magdalena Zimniak gra kontrastami. Marzenie o próbie zaczęcia wszystkiego od początku zostaje brutalnie zderzone z surowością miejsca, które zamiast dawać nadzieję, przypomina o chłodzie, brudzie i niepewności. Dzięki temu książkę odbiera się niemal fizycznie – czuć napięcie towarzyszące odkryciu ciała, chłodne powietrze poranka nad miejscem zbrodni oraz narastający lęk bliskich, którzy nie wiedzą, co stało się z zaginionym dzieckiem. To właśnie ta zmysłowość i umiejętność budowania nastroju sprawiają, że Ostatni upadek wciąga nie tylko fabułą, ale i emocjami.
 
Warstwa psychologiczna Ostatniego upadku to bez wątpienia jeden z najmocniejszych elementów prozy Magdaleny Zimniak. Autorka stawia czytelnikowi pytania, które trafiają w samo sedno: kim właściwie jesteśmy, jeśli odrzeć nas z nazwiska, sukcesów i historii, którą nosimy na barkach? Los Adrianny Leman staje się tu opowieścią o rozpadzie tożsamości i desperackiej próbie jej odbudowania. Pojawia się też niepokojące pytanie – czy kłamstwo powtarzane latami może stać się czymś, co traktujemy jak własną prawdę? Magdalena Zimniak pokazuje, że nie da się uciec od siebie, a odcięcie się od przeszłości, nawet tej najbardziej toksycznej, często prowadzi do bolesnych konsekwencji. Tytułowy „upadek” można zatem czytać na wiele sposobów: jako załamanie moralne, rozpad złudzeń, ale też jako wydarzenie, które dosłownie kończy pewien etap życia albo zmienia je nieodwracalnie. Przemiana Ady, jej wewnętrzne zmagania i konfrontacja z tym, co próbowała ukryć, zostały opisane w prologu z niezwykłą dokładnością – taką, która sprawia, że czytelnik czuje każdy jej krok, zawahanie i pęknięcie.
 
Magdalena Zimniak ponownie sięga po tematy, które wielu autorów omija szerokim łukiem i robi to z taką samą odwagą, jak w Kształcie demona. Tam weszła w przestrzeń sacrum, pokazując, że mrok potrafi wślizgnąć się nawet w miejsca, które mają dawać ukojenie. W Ostatnim upadku ten mrok przybiera jednak bardziej osobistą formę. Nie ma tu potworów z mitów ani sił nadprzyrodzonych, natomiast jest zazdrość, niespełnienie, toksyczne relacje i emocje, które potrafią zatruć całe życie. Autorka jasno sugeruje, że najgroźniejsze „demony” to te, które sami w sobie pielęgnujemy. A prowadzone przez Krystynę Farkas śledztwo przypomina momentami oczyszczający rytuał, który krok po kroku odsłania to, co poszczególni bohaterowie próbowali ukryć przed światem, i to, co miało nigdy nie ujrzeć światła dziennego.

Struktura narracyjna Ostatniego upadku została dopracowana w najmniejszych detalach. Magdalena Zimniak niezwykle świadomie odsłania kolejne elementy historii, przeplatając teraźniejsze wydarzenia z powrotami do przeszłości i subtelnymi nawiązaniami do wcześniejszych tomów. Dzięki temu czytelnicy, którzy pamiętają Pękniętą krę, mają dodatkową przyjemność z układania w głowie coraz pełniejszego obrazu, a osoby sięgające po twórczość autorki po raz pierwszy, dostają wystarczająco dużo informacji, by bez problemu zanurzyć się w fabule. To właśnie ta konsekwencja i umiejętne rozwijanie motywów na przestrzeni kilku książek sprawiają, że Ostatni upadek wyróżnia się na tle wielu polskich kryminałów i thrillerów. Widać tu literacką dojrzałość Magdaleny Zimniak i jej szacunek dla odbiorcy, który oczekuje od powieści nie tylko łatwej rozrywki, ale też głębszej, wielowarstwowej opowieści.



 
Styl Magdaleny Zimniak łączy subtelność z pewną ostrością, która pojawia się dokładnie wtedy, gdy fabuła tego potrzebuje. Autorka nie rozprasza czytelnika nadmiarem opisów – stawia na emocje i dialogi, żywe, naturalne i podszyte napięciem. Wrażenie jest takie, jakby każde zdanie było starannie przemyślane, a każda scena miała swój konkretny cel, prowadząc nas krok po kroku do finału, który potrafi zaskoczyć i zostawić po sobie mocne wrażenie. Ostatni upadek to z całą pewnością historia o tym, że przeszłość zawsze upomina się o swoje, a nierozwiązane sprawy z przeszłości, które kiedyś zignorowaliśmy, potrafią wrócić do nas w najmniej oczekiwanym momencie i to z ogromną siłą. To również opowieść o macierzyństwie – takim, które w sytuacji zagrożenia potrafi być jednocześnie destrukcyjne i niezwykle potężne. Motyw zaginionego dziecka może wydawać się dobrze znany, ale Magdalena Zimniak nadaje mu nowy wymiar i emocjonalną głębię, unikając ckliwości i tanich chwytów.
 
Ostatni upadek to książka, po którą powinni sięgnąć nie tylko miłośnicy thrillerów, ale przede wszystkim ci, którzy w literaturze szukają psychologicznej głębi i emocjonalnej prawdy. Magdalena Zimniak stworzyła historię duszną, intensywną i pełną mroku, a jednocześnie niezwykle wciągającą. To finał, który spina wątki szczególnie z Pękniętej kry, ale też i poniekąd Kształtu demona z imponującą precyzją, dając czytelnikowi poczucie obcowania z pełną, choć niepokojącą opowieścią. Krystyna Farkas ponownie udowadnia, że jest jedną z najciekawszych bohaterek we współczesnym polskim kryminale, a los Adrianny Leman zostaje w pamięci na długo, zmuszając do refleksji nad tym, ile odwagi potrzeba, by zmierzyć się z własną przeszłością i co może się wydarzyć, gdy zabraknie sił, by utrzymać równowagę.

Magdalena Zimniak nie podaje prostych odpowiedzi, ale droga, którą prowadzi czytelnika, jest tak intensywna, że trudno oderwać się od książki choćby na chwilę. To proza dojrzała, świadoma i pokazująca, że polski thriller psychologiczny nie tylko trzyma poziom, ale potrafi śmiało konkurować z zagranicznymi tytułami. Autorka przypomina też, że mrok, o którym pisze, nie znika wraz z zamknięciem książki, lecz zostaje z nami, zmuszając do przyjrzenia się własnym lękom i słabościom. Ostatni upadek to dowód na ogromny talent Magdaleny Zimniak: jej umiejętność budowania napięcia, empatia wobec bohaterów i wyczucie psychologiczne tworzą mieszankę, która działa jak literacki ładunek wybuchowy. Niniejsza powieść to także jedna z najciekawszych premier tego miesiąca w swoim gatunku – wielowarstwowa, emocjonalna i intelektualnie satysfakcjonująca. Powieść działa jak precyzyjnie skonstruowany mechanizm, gdzie każdy element ma znaczenie i prowadzi do finału, który potrafi wstrząsnąć. Magdalena Zimniak udowadnia, że potrafi opowiadać historie, które bolą, fascynują i zostają z czytelnikiem na długo. Ostatni upadek to nie tylko jej twórczy sukces, ale również książka, którą naprawdę warto znać.
 



 

poniedziałek, 24 lutego 2025

Magdalena Zimniak – „Pęknięta kra”

 





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki & Wydawnictwa. Dziękuję!


Wydawnictwo: SKARPA WARSZAWSKA

Warszawa 2025




Mroczny thriller o siostrzanej więzi i zbrodni, o namiętnościach i zazdrości, o poczuciu tożsamości, które wymyka się spod kontroli.

Bliźniaczki. Dwie połówki całości. Agnieszka dzika, Ada łagodna. Agnieszka ekstrawagancka, Ada ułożona. Nie mogły bez siebie istnieć, ale kiedy dorastają, ich drogi się rozchodzą. Agnieszka porzuca studia, zrywa z rodziną i prowadzi życie według własnych zasad, Ada odnosi sukcesy jako pisarka. Co jakiś czas w tajemnicy widują się w Tatrach, w domu, o którym miejscowi twierdzą, że jest nawiedzony. Podczas jednego ze spotkań dochodzi do tragedii. Ada na zawsze zostaje w górach, a wtedy Agnieszka zaczyna grać jej rolę. Okazuje się jednak, że rzeczywistość Ady wcale nie jest tak uładzona, jak wydawało się jej bliźniaczce. Kim naprawdę była Ada? Czy Agnieszka da radę wytrwać w roli? Czy masz odwagę wkroczyć w ciemność?


Pęknięta kra Magdaleny Zimniak to powieść, która porusza złożony i często trudny temat siostrzanych więzi, odkrywając mroczne aspekty namiętności, zazdrości i kruchej tożsamości. Osadzona w realiach malowniczych Tatr, powieść przedstawia fascynującą historię bliźniaczek, Agnieszki i Ady, których życie, niegdyś nierozerwalnie ze sobą związane, nagle zostaje wplątane w sieć nieporozumień na skutek tragicznego wydarzenia. Patrząc przez pryzmat ryzykownego przejęcia przez Agnieszkę tożsamości Ady, autorka po mistrzowsku analizuje kruchość poczucia własnej wartości, atrakcyjność bycia kimś innym i potencjalnie katastrofalne konsekwencje wkroczenia w cudze życie. Siłą powieści jest nie tylko trzymająca w napięciu fabuła, ale także wnikliwa analiza psychologicznego obrazu kształtowanego przez oczekiwania rodziny i nieustanną pogoń za samorealizacją.

Na początku portrety Agnieszki i Ady pokazują wyraźną sprzeczność wobec siebie nawzajem. Agnieszka, opisana jako „dzika” i „ekstrawagancka”, stanowi zdecydowane przeciwieństwo Ady, przedstawionej jako „łagodna” i „opanowana”. Ta początkowa rozbieżność wskazuje na istniejące między nimi napięcie. Bliźniaczki są często postrzegane jako lustrzane odbicia, ale Magdalena Zimniak natychmiast obala to przekonanie, podkreślając ich fundamentalne różnice w charakterze i życiowych wyborach. Agnieszka odrzuca schematy – rezygnuje ze studiów i odcina się od rodziny – co świadczy o jej buntowniczym usposobieniu i chęci podążania własną ścieżką, nieobciążoną społecznymi oczekiwaniami. Z drugiej strony Ada wybiera bardziej tradycyjną drogę, osiągając sukces jako pisarka, pozornie uosabiając stabilność i porządek, które odrzuca Agnieszka.

Jednakże od samego początku narracja subtelnie kwestionuje tę uproszczoną różnicę. Ich spotkania w tajemniczym domu w Tatrach, o których nikt tak naprawdę nie wie, sugerują istnienie trwałej więzi i wspólnego miejsca, w którym ich odmienne osobowości mogą choć przez pewien czas przenikać się wzajemnie lub – być może – w którym mroczne cechy ich osobowości zaczynają się ujawniać. To ustronne miejsce staje się dla nich pewnego rodzaju bolesnym i symbolicznym tyglem, w którym granice wyznaczonych dla nich ról zacierają się, przygotowując grunt pod tragedię, która nieodwracalnie odmieni ich życie. Przełomowy moment powieści, którym jest śmierć Ady, staje się dla Agnieszki impulsem do podjęcia odważnej decyzji o przyjęciu tożsamości siostry. Ten krok nie jest jedynie próbą ucieczki od odpowiedzialności za tragedię, ale raczej manifestacją głębszej tęsknoty – pragnienia doświadczenia innego życia, wcielenia się w kogoś pozornie bardziej spełnionego i odnoszącego sukcesy. Agnieszka, która zawsze stawiała siebie w opozycji do Ady, teraz stara się zrozumieć siostrę niejako od środka i rozwikłać tajemnice jej pozornie idealnego życia.

Kiedy Agnieszka próbuje skrupulatnie odtworzyć życie Ady, powieść zmienia się w thriller psychologiczny, analizujący problemy i kłamstwa związane z przejęciem tożsamości innej osoby. Podszywanie się pod Adę wymaga dokładnego przestudiowania jej sposobu zachowywania się, jej relacji i życia zawodowego. Agnieszka musi przekonująco wcielić się w pisarkę, wchodząc w interakcje ze znajomymi Ady, utrzymując jej kontakty towarzyskie, a nawet kontynuując jej pracę literacką. Zadanie to jest obarczone dużym ryzykiem, gdyż każde potknięcie może zdemaskować jej grę i zburzyć starannie budowaną fasadę. Jednakże najbardziej przekonującym elementem przemiany Agnieszki jest stopniowe odkrywanie przez nią, że rzeczywistość Ady wcale nie była tak „uporządkowana”, jak się początkowo wydawało. Wejście w buty siostry zmusza Agnieszkę do konfrontacji z ukrytymi zawiłościami i wewnętrznymi konfliktami w życiu jej siostry. Odkrywa sekrety, skrywane urazy, a może nawet ciemniejszą stronę Ady, której nigdy wcześniej o to nie podejrzewała. To odkrycie podważa uprzednie wyobrażenia Agnieszki i zmusza ją do zakwestionowania własnej tożsamości, zacierając granice między jej pierwotnym „ja” a osobowością, w którą próbuje się wcielić.

Postawione w powieści pytanie: „Kim naprawdę była Ada?” staje się głównym wątkiem. W miarę jak Agnieszka zagłębia się w życie Ady, zdaje sobie sprawę, że obraz jej siostry był starannie skonstruowaną iluzją. Ada, odnosząca sukcesy pisarka, opanowana i łagodna bliźniaczka, skrywała wiele tajemnic i lęków. To odkrycie pozwala nadać Adzie bardziej realny wizerunek, przekształcając ją z pozornie nieosiągalnego ideału w złożoną i pełną wad jednostkę. Rodzi również pytania o naturę samej tożsamości. Na ile to, kim jesteśmy, jest określane przez nasz zewnętrzny wizerunek, a na ile jest to ukryte gdzieś głęboko pod powierzchnią? Powieść staje się ponadto głosem w sprawie tożsamości, która w tym przypadku jest po prostu sztuczna. Podszywanie się pod Adę pokazuje, w jakim stopniu ludzie tworzą i pokazują światu swój własny wizerunek. Ada również mogła wcielać się w określoną rolę, dostosowując się do oczekiwań społecznych i ukrywając swoje prawdziwe „ja”. To ciągłe odgrywanie jakiejś roli może w konsekwencji prowadzić do poczucia wyobcowania i oderwania od rzeczywistości, ponieważ każdy stara się dopasować swój zewnętrzny wizerunek do tego, jaki jest w rzeczywistości.

Wybrana przez autorkę sceneria Tatr nadaje powieści kolejną warstwę intrygi. Góry, ze swoim surowym terenem i budzącą respekt naturą, pełnią rolę swego rodzaju metafory dla wyzwań i trudności, jakie Agnieszka napotyka w swoim dążeniu do zrozumienia Ady i kontynuowaniu oszustwa. Nawiedzony dom, będący powracającym motywem, ma symbolizować duchy przeszłości, tajemnice, które prześladują siostry, oraz psychologiczne brzemię ich wspólnej historii. Z drugiej strony, odizolowanie od świata potęguje poczucie zagrożenia i bezradności, którego Agnieszka doświadcza, poruszając się po pełnym tajemnic życiu Ady. Nie ulega wątpliwości, że zakończenie Pękniętej kry pozostawia czytelnika z refleksją nad konsekwencjami poczynań Agnieszki i ostatecznym losem jej pękniętej osobowości. Czy będzie w stanie w nieskończoność z powodzeniem wieść życie Ady? Czy zostanie zdemaskowana, a jeśli tak, to jakie będą tego następstwa? Co więcej, czy Agnieszka kiedykolwiek naprawdę zrozumie samą siebie, czy też na zawsze pozostanie uwięziona w cieniu swojej siostry? Te pytania nie dają spokoju jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony, skłaniając do przemyśleń nad naturą tożsamości, siłą więzi rodzinnych i nieprzemijającym urokiem zakazanych pragnień.

Pęknięta kra to coś więcej niż tylko mroczny thriller; to pełna szczegółów analiza ludzkiej psychiki, poświęcona zawiłościom siostrzanych relacji, a także mrożąca krew w żyłach analiza tego, jak daleko człowiek jest w stanie się posunąć, by uciec od rzeczywistości, w jakiej żyje. Magdalena Zimniak po mistrzowsku tworzy narrację, która jest zarówno pełna napięcia, jak i skłaniająca do myślenia, pozostawiając czytelnikom możliwość refleksji nad rozdartym obrazem tożsamości i nieprzemijającą siłą tajemnic, które kryją się pod jej powierzchnią. Atutem powieści jest dodatkowo jej zdolność do wzbudzania niepokoju i wciągania w intrygę, co zmusza nas do konfrontacji z niewygodnymi faktami o nas samych i maskach, które nosimy na co dzień.



Agnieszka Różycka
tłumaczka, autorka, eseistka, dziennikarka

czwartek, 26 września 2024

Magdalena Zimniak – „Kształt demona”

 



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości 

Autorki i Wydawnictwa. 

Dziękuję!

 

Wydawnictwo: SKARPA WARSZAWSKA

Warszawa 2024

 

W jednym z warszawskich kościołów Julia znika podczas mszy. Prowadząca śledztwo nadkomisarz Krystyna Farkas odkrywa, że to nie pierwsze zniknięcie w tej świątyni. Podczas dochodzenia wychodzą na jaw mroczne tajemnice Julii i osób z jej otoczenia. Kto z nich byłby gotowy dopuścić się najgorszych rzeczy, aby sekrety pozostały w ukryciu? Czy to ktoś powiązany z Kościołem – miejscem, od którego demon powinien trzymać się z daleka?

Duszny kryminał, w którym strach przybiera zupełnie nowe oblicze. Ile odwagi potrzeba, by stawić czoło demonowi?

Najnowsza powieść Magdaleny Zimniak to trzymający w napięciu kryminał, który umiejętnie łączy elementy psychologicznego suspensu i gotyckiego klimatu, a wszystko to rozgrywa się na tle wyjątkowo pięknego warszawskiego kościoła. Od pierwszej strony autorka wciąga czytelników w labirynt śledztwa, które płynnie przeplata to, co święte z tym, co złowieszcze. Powieść rozpoczyna się niepokojącym zniknięciem Julii podczas pozornie zwyczajnej mszy, od razu przykuwając uwagę czytelnika. Nadinspektor Krystyna Farkas, zdeterminowana i głęboko złożona bohaterka, zajmuje centralne miejsce w tej trzymającej w napięciu opowieści, mając za zadanie rozwikłać tajemnicę, która ma związek nie tylko z samą Julią i jej zniknięciem, ale także z mrocznie skrywaną historią kościoła. Teoretycznie kościół ma być przestrzenią sprzyjającą pogłębianiu wiary, czyli innymi słowy czymś na kształt azylu, a zamiast tego staje się miejscem, w którym rządzą strach i kłamstwa. Umiejętność autorki w budowaniu napięcia jest godna pochwały; odbijająca się echem kojąca cisza kościoła szybko przeradza się w miejsce owiane niepokojem, prawie tak, jakby to same mury miały do wyjawienia skrywane do tej pory tajemnice.

Warstwowe opisy postaci są jedną z głównych zalet tej opowieści. Życie Julii jest odsłaniane kawałek po kawałku, co sprawia, że ujawniane są nie tylko jej własne ukryte zmagania, ale także złożoność i ciemne strony jej najbliższych. Każda z postaci skrywa jakieś tajemnice, a Magdalena Zimniak zręcznie bada, jak daleko posuną się poszczególne osoby, by chronić swoją przeszłość. Ponadto narracja umiejętnie podkreśla, że ​​nie jest to pierwszy raz, kiedy Julia zostaje złapana w widmową sieć Kościoła; raczej jej zniknięcie jest częścią mrożącego krew w żyłach wzorca. Gdy Farkas konfrontuje się z każdym podejrzanym, psychologiczna głębia ich motywów tylko dodaje bogactwa tajemniczości. Czytelnicy będą zastanawiać się, kto jest prawdziwym demonem, ponieważ zaciera się granica między ofiarą a złoczyńcą. Napięcie jeszcze bardziej narasta, gdy każda z postaci powoli ujawnia swoje prawdziwe „ja”, a jej własne lęki i motywacje zostają obnażone. Dodatkowo umiejętność autorki do tworzenia wielowymiarowych bohaterów sprawia, że każde nowe odkrycie jest tak samo niepokojące jak poprzednie, co zmusza czytelników do zastanowienia się, kto tak naprawdę może mieć złowrogie zamiary.

Cechą charakterystyczną tej trzymającej w napięciu opowieści kryminalnej jest eksploracja strachu — strachu przed nieznanym, strachu przed zdradą i strachu przed konfrontacją z własnymi demonami. Kościół, tradycyjnie będący azylem, przekształca się w klaustrofobiczny labirynt sekretów, gdy ciemne siły wydają się manipulować narracją. Przeciwstawienie wiary i moralnej ambiwalencji jest przekonująco przedstawione, skłaniając czytelników do zbadania motywów działania poszczególnych postaci i ich zdolności do czynienia zła. Niepokojącą atmosferę wzmacniają żywe opisy i poczucie strachu, które przenika każdy rozdział, sprawiając, że czytelnik czuje się, jakby on również błąkał się pośród złowrogich murów kościoła, czując płynący zewsząd chłód i ciężar ukrytych prawd zakopanych pod wypolerowaną fasadą. Zgłębianie przez autorkę wiary, winy i mroków ludzkiego umysłu stanowi dodatkową warstwę filozoficzną, która wykracza poza ramy standardowego kryminału.

Chociaż akcja jest ogólnie dobrze skonstruowana, są momenty, w których fabuła lekko grzęźnie z powodu natłoku informacji. Jednak generalnie są to drobiazgi, które nie wpływają znacząco na napięcie całej opowieści. Kształt demona stawia głębokie pytania o ludzką odwagę i zdolność do trwania w mroku. W miarę jak Farkas zbliża się do prawdy, musi nie tylko stawić czoło fizycznemu niebezpieczeństwu stwarzanemu przez tych, którzy chcą ukryć swoje tajemnice, ale także zmagać się z własnymi lękami – zarówno osobistymi, jak i egzystencjalnymi. Pojawiają się też pytania o to, jak daleko posuną się ludzie, aby chronić swoje sekrety i jak wiele odwagi potrzeba, by stawić czoło nie tylko zewnętrznym demonom, lecz także ciemności tkwiącej w umysłach bohaterów. Te pytania dodają głębi fabule, która już i tak jest pełna napięcia i suspensu.

Podsumowując, Magdalena Zimniak stworzyła duszną, klimatyczną powieść kryminalną, która ośmiela się odkrywać demony zarówno jednostek, jak i instytucji. Kształt demona to wciągająca lektura dla tych, którzy cenią sobie opowieści skłaniające do refleksji nad moralnością, wiarą i cieniami rzucanymi przez skrywane prawdy. Z drugiej strony, to nie tylko kryminał, lecz mrożąca krew w żyłach eksploracja strachu, poświęcenia i ludzkiej kondycji. Dzięki zawiłej fabule i niepokojąco bliskim postaciom, książka trzyma czytelników w napięciu jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony. Dlatego też powieść z pewnością pozostanie w pamięci czytelników, pozostawiając ich w zadumie nad złożonością ludzkiej natury i odwagą wymaganą do konfrontacji z własnymi demonami. Jeśli więc szukacie emocjonującej powieści kryminalnej, która zagłębia się w mroki ludzkiej natury, to ta książka jest lekturą obowiązkową.

 

 Agnieszka Różycka

 tłumaczka, autorka, eseistka, dziennikarka

 

 


 




wtorek, 23 stycznia 2024

Magdalena Zimniak – „Czarcie lustro”

 




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki i Wydawnictwa.

Dziękuję!


Wydawnictwo: SKARPA WARSZAWSKA

Warszawa 2024

 

Nie od dziś wiadomo, że doświadczenia z przeszłości kształtują naszą teraźniejszość, a nawet przyszłość. Przeszłość determinuje nasze przekonania, postawy i wartości, które z kolei wpływają na nasze obecne działania. Wspomnienia mogą też w znaczący sposób wpływać na sposób, w jaki postrzegamy i interpretujemy otaczający nas świat. Jeśli więc ktoś miał traumatyczne doświadczenia w przeszłości, a szczególnie będąc dzieckiem, to wówczas może być bardziej skłonny do dostrzegania niebezpieczeństwa w sytuacjach, których inni wcale nie uważają za groźne. Może to zatem powodować, że taki człowiek będzie bardziej ostrożny lub będzie chciał na własną rękę rozprawić się z traumatyczną przeszłością. Nie zawsze jednak walka ta będzie odbywać się w gabinecie psychoterapeutycznym. Często zemsta może przyjąć charakter czysto fizyczny, aby niegdysiejsza ofiara poczuła swego rodzaju ulgę, widząc jak jej kat cierpi i boi się tak samo, jak ona kiedyś.

Powyższy wstęp to doskonały opis twórczości Magdaleny Zimniak, która w swoich książkach tworzy bohaterów doświadczających życiowych traum i często jedynie z pozoru potrafiących radzić sobie z ich konsekwencjami. Lata mijają, a oni nadal nie są w stanie prowadzić stabilnego i uporządkowanego życia. Nie potrafią też nawiązać właściwych relacji z innymi ludźmi, gdyż te negatywne doświadczenia zawsze gdzieś w nich tkwią, pomimo że usiłują żyć w miarę normalnie i nie pokazywać niczego na zewnątrz. Rzadko kiedy udaje im się zapomnieć, nie mówiąc już o wybaczeniu. Czasami też uzależniają się od swojego kata i wciąż o nim myślą, szukając w nim na siłę dobrych cech i na swój sposób tłumacząc sposób jego zachowania. Jeśli bohaterowie nie mówią o tym wprost, to uważny czytelnik może odczytać to między wierszami.

Nie inaczej jest w Czarcim lustrze. To najnowsza powieść autorki; już sam jej tytuł intryguje i sugeruje, że na każdym kroku i za każdym rogiem będzie czaić się zło. Pewnego dnia niespodziewanie do domu w Warszawie wraca Marta. Teraz ma czternaście lat, lecz kiedy zaginęła była kilkuletnią dziewczynką. Jej odnalezienie jest niemalże równie tajemnicze, jak niegdyś zniknięcie. Po latach nieobecności w domu, Marta dostrzega, jak wiele się w nim zmieniło i czuje się w nim obco. Jej rodzina nie jest już taka, jaką ją zapamiętała. A może tylko wydaje jej się, że ją zapamiętała? Może czas sprzed zniknięcia był dla niej jedynie snem? Marta musi zatem dostosować się – szczególnie psychicznie i emocjonalnie – do nowych warunków życia. Można rzec, że dziewczyna zatrzymała się na pewnym etapie rozwoju i wciąż czuje się, jak mała dziewczynka, którą była w dniu porwania. Przede wszystkim jest przerażona i zagubiona. Tym, co nie pozwala Marcie normalnie funkcjonować są bezustanne myśli o Mistrzu, czyli o mężczyźnie, z którym mieszkała przez ostatnie sześć lat. Kim zatem jest ta „nowa” Marta i czy uda jej się w końcu wrócić do normalności? A Mistrz? Kim jest mężczyzna, kryjący się za pseudonimem, o którym Marta wciąż nie potrafi zapomnieć?

Tymczasem kilkaset kilometrów od Warszawy znika bez śladu dyrektor prestiżowego liceum. Mężczyzna miał całkiem dobrą opinię, jako dyrektor, ale też krążyły na jego temat plotki, jakoby za bardzo lubił kobiety, szczególnie młode nauczycielki, które właśnie zaczynały pracę w jego szkole. Ponoć nawiązywał z nimi niebezpieczne romanse, jednocześnie będąc przykładnym mężem i ojcem. Niby nic zaskakującego w obecnych czasach, ale jednak w tym przypadku budzi niepokój policji i otoczenia. I tak oto główną podejrzaną w sprawie staje się młoda nauczycielka angielskiego, która niedawno dołączyła do grona pedagogicznego. Czy sprawa Marty oraz zaginięcie Sułeckiego mają ze sobą coś wspólnego? Czy podejrzenia rzucane na Elwirę naprawdę się potwierdzą?


Czarcie lustro w baśni H. Ch. Andersena Królowa śniegu.
Powieść i baśń mają ze sobą wiele wspólnego.


Wielokrotnie pisałam już o tym, że na każdą nową książkę Magdaleny Zimniak czekam z ogromną niecierpliwością, co w moim przypadku, czyli osoby, która zajmuje się praktycznie wyłącznie historią, może wydawać się niepojęte. Fakt ten świadczy o tym, że autorka pisze tak dobrze, iż jest w stanie zainteresować swoją prozą nawet kogoś, kto na co dzień pasjonuje się zamierzchłą przeszłością. Powieści Magdaleny Zimniak już od pierwszej strony zawierają w sobie ogromny ładunek emocjonalny, który w miarę, jak czytelnik zagłębia się w lekturę, jest jeszcze bardziej rozbudowywany. Nie inaczej jest w przypadku Czarciego lustra. Tutaj linia fabularna poprowadzona jest w niebywale tajemniczy sposób, a kiedy czytelnikowi wydaje się, że rozgryzł zakończenie tej historii, okazuje się, iż tak naprawdę nadal niczego nie wie i nie rozumie. Zaskakujące i nieoczekiwane zwroty akcji sprawiają, że emocje przybierają na sile, natomiast pierwiastek psychologiczny skłania do zadawania pytań o meandry ludzkiej psychiki, a także zachowania, które są nie tylko niezrozumiałe, ale z gruntu złe.

Historia opowiadana w Czarcim lustrze przedstawiona jest z perspektywy kilku bohaterek, z których każda widzi ją w innym świetle, lecz mimo to wszystkie one mają wspólny cel. To opowieść o niewyobrażalnej krzywdzie, kłamstwie, zdradzie i zemście. Nawet tam, gdzie narracja prowadzona jest w trzeciej osobie doskonale widać, jakie demony drzemią w zdradzonej kobiecie. Każda z bohaterek posiada bowiem swój punkt widzenia i swoją rację, której twardo się trzyma, widząc jedynie cel, jaki ma przed sobą, uparcie dążąc do niego. Jest to opowieść niezwykle mroczna i wciągająca czytelnika w zło popełniane przez poszczególnych bohaterów. Poruszane są w niej naprawdę trudne problemy, z którymi mamy do czynienia w realnym świecie, ale które bardzo często zamiatane są pod przysłowiowy dywan, a ludzie udają, że nic się nie stało i żyją dalej, okłamując przede wszystkim siebie samych, bo przecież wszystko należy załatwić w czterech ścianach, aby przypadkiem nikt obcy nie dowiedział się o tym, co dzieje się w domu i z jakim potworem przyszło żyć pod jednym dachem. Czasami też ludzie są głusi i ślepi na sygnały, które są coraz wyraźniejsze, lecz dla świętego spokoju i własnego dobrego samopoczucia są przez nich ignorowane.

Czarcie lustro nie jest bynajmniej powieścią rozrywkową, której zadaniem jest oderwanie czytelnika od ponurej, szarej i nierzadko też niebezpiecznej rzeczywistości. W przypadku tej historii jest wręcz przeciwnie. Jest to bowiem powieść nie tylko skłaniająca do myślenia, ale też do zastanowienia się nad tym, wśród jakich ludzi my sami żyjemy. Zło może wszak czaić się wszędzie. Ktoś, kto na pierwszy rzut oka wygląda sympatycznie wcale nie musi takim być. Oczywiście nie należy popadać w skrajności. Niemniej trzeba być czujnym, ponieważ zło nigdy nie zasypia i może dać o sobie znać w najmniej spodziewanym momencie. Polecam Czarcie lustro każdemu, kto gustuje w powieściach niebanalnych i trudnych tematycznie. Polecam tym czytelnikom, którzy nie boją się rzucić wyzwania złu, jak również tym, dla których ważna jest strona psychologiczna fabuły; tym, dla których ważni są oryginalni bohaterowie, którzy mają nam naprawdę coś konkretnego i ważnego do powiedzenia. Tacy bohaterowie będą bowiem komunikować się z nami na każdej stronie powieści i pokazywać nam, jak bardzo życie może boleć, jeśli wkroczy w nie choćby tylko jeden zły człowiek.


Agnieszka Różycka

tłumaczka, autorka, eseistka, dziennikarka




 

czwartek, 23 lutego 2023

Magdalena Zimniak – „Nasza prywatna gra”

 



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki i Wydawnictwa. Dziękuję!


Wydawnictwo: SKARPA WARSZAWSKA

Warszawa 2023

 

Czytelnicy prozy Magdaleny Zimniak doskonale wiedzą, że jej znakiem rozpoznawczym są tajemnice z przeszłości, które prędzej czy później boleśnie wracają do aktualnego życia bohaterów, wywołując u nich psychiczne rozdarcie pomiędzy tym, co było a tym, co jest teraz. Nie inaczej jest i tym razem. Zacznijmy jednak od początku.

Główną bohaterką najnowszej powieści Magdaleny Zimniak jest Bianka Magnecka, młoda lektorka języka angielskiego. Ze względu na charakter pracy kobieta nie może pozwolić sobie na przebywanie poza domem w standardowych godzinach, dlatego też bardzo często mija się z mężem, co sprawia, że w jej małżeństwie zaczyna dziać się źle. Mąż coraz częściej ma do niej pretensje o to, że nie spędzają ze sobą wystarczająco dużo czasu. Generalnie można uznać, że Emil czuje się w tym związku zaniedbywany. Bianka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co czuje mąż, ale jej praca jest dla niej ważna i naprawdę lubi to, co robi. W dodatku jej słuchacze również bardzo cenią sobie z nią zajęcia i wynoszą z nich wiele dobrego. Pewnego dnia Bianka postanawia otworzyć drzwi do przeszłości. W tym celu jedzie do rodzinnego Nasielska. To tam niegdyś miały miejsce dramatyczne wydarzenia. To tam wiele lat temu straciła matkę. To tam zostawiła chłopaka, z którym była przez jakiś czas związana.

Aby zamknąć przeszłość Bianka chce porozmawiać z ludźmi, którzy kiedyś byli dla niej ważni i którzy mogliby pomóc jej odświeżyć pamięć, dzięki czemu byłaby w stanie zrozumieć własną przeszłość. Jak można się domyślać, rozmowa nie jest łatwa dla żadnej ze stron. Kobieta nie ma jednak zbyt wiele czasu, ponieważ musi wracać do Warszawy, gdzie czekają na nią jej słuchacze. Po zajęciach w szkole językowej Bianka nie wraca do domu, co jest do niej niepodobne. Coś zatem musiało się stać. Czy rozmowa z dawnymi znajomymi tak na nią wpłynęła, że postanowiła gdzieś się zaszyć, aby móc w spokoju przemyśleć wydarzenia z przeszłości? A może Bianka miała już dosyć narzekań męża na jej niestandardowe godziny pracy i nagle uznała, iż najlepszym wyjściem z sytuacji będzie odejście?

Szybko okazuje się, że żadna z odpowiedzi na te pytania nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Kobieta padła bowiem ofiarą porwania. Kiedy odzyskuje przytomność dostrzega, że znajduje się w jakimś zapchlonym ciasnym pomieszczeniu, najprawdopodobniej w piwnicy, a za jej porwaniem stoi ktoś ukrywający się za groteskową maską. Zaniepokojeni mąż i ojciec Bianki natychmiast zawiadamiają policję. Mężczyźni próbują też działać na własną rękę. Nic jednak nie przynosi oczekiwanego skutku. Bianki jak nie było tak nie ma. Nikt nie wie, co się z nią stało i kto kryje się za jej nagłym zniknięciem. Czyżby to przeszłość upomniała się o kobietę? Czy to rozmowa ze znajomymi z Nasielska sprawiła, że ktoś przypomniał sobie o tym, co stało się lata temu i postanowił zakończyć sprawę raz na zawsze? Czy dla Bianki jest jeszcze jakakolwiek szansa? Czy przeżyje i wróci do męża, aby móc naprawić z nim relacje? Na tę chwilę wiadomo tylko, że wszystkim rządzi niewyobrażalny strach i nic nie jest pewne. Równie dobrze przyszłości może już nie być.

Za każdym razem, kiedy sięgam po książkę Magdaleny Zimniak jestem przekonana, że autorka mnie nie zawiedzie. Już od pierwszych stron czytelnik doświadcza skrajnych emocji, jakie towarzyszą poszczególnym bohaterom. Wiadomo, że niebawem wydarzy się coś naprawdę złego, o czym świadczy niezwykle mroczny klimat i stopniowo budowane napięcie. Opisywane przez autorkę wydarzenia przedstawione są z perspektywy kilku bohaterów, z których każdy postrzega je inaczej. Każdego z nich łączą też z Bianką innego rodzaju więzi, co nie jest tutaj bez znaczenia. Niemniej, podczas gdy Biankę czytelnik poznaje bardzo dobrze, życie pozostałych bohaterów owiane jest swego rodzaju tajemniczością. W książce ogromną rolę odgrywa przede wszystkim psychologia, co – oprócz wspomnianych już sekretów z przeszłości – jest kolejnym znakiem rozpoznawczym twórczości Magdaleny Zimniak.

Fabuła powieści dotyka różnych zawiłych relacji międzyludzkich, jak małżeńskie, rodzicielskie czy zwykłe sąsiedzkie, a tytułowa prywatna gra stanowi klucz do rozwiązania zagadki i odkrycia, kto tak naprawdę kryje się za porwaniem Bianki. A ponieważ nie ma jednego podejrzanego, czytelnik wciąż trzymany jest w niepewności i zastanawia się kto miał najbardziej realny powód, aby po latach wrócić do wydarzeń, które już dawno powinny pójść w zapomnienie. Kto zatem najbardziej boi się, że Bianka w końcu przypomni sobie o czymś, co nigdy nie powinno ujrzeć światła dziennego? Na razie jednak porywacz może czuć się bezpieczny. Uważa bowiem, że ma nad kobietą przewagę, a dopóki jej umysłem będzie rządził strach, nic złego mu nie grozi; może prowadzić podwójne życie i nikt tak naprawdę niczego się nie domyśli.

Nasza prywatna gra to bez wątpienia doskonały thriller psychologiczny pokazujący między innymi to, jak wielką krzywdę może wyrządzić najbliższa osoba, którą powinno darzyć się bezwarunkowym zaufaniem. Zapewne czytelnikowi trudno będzie zrozumieć motywy jej postępowania. Jest to również opowieść o stopniowym poznawaniu zarówno siebie, jak i drugiej osoby, z którą dzieli się życie od lat. Jest to historia ludzi, którzy zagubili się gdzieś po drodze, będąc jeszcze młodymi ludźmi i nie zdając sobie sprawy z tego, że przeszłość nigdy nie umiera. Ona zawsze wraca w najmniej spodziewanym momencie, aby uderzyć ze zdwojoną siłą. Przeszłość bowiem nigdy nie pozwoli o sobie zapomnieć. Może zrobić to jedynie wtedy, gdy każdy jej element zostanie włożony we właściwe miejsce, a wszystkie skrywane dotąd tajemnice wreszcie ujrzą światło dzienne.

Jak zawsze, tak i tym razem również polecam książkę Magdaleny Zimniak. Jest ona doskonałą lekturą dla tych czytelników, którzy nie stronią od trudnych tematów w literaturze i dla których kwestie psychologiczne są równie ważne, jak te stricte fabularne.


Agnieszka Różycka

tłumaczka, autorka, eseistka i dziennikarka






 

środa, 16 listopada 2022

Magdalena Zimniak – „Piwnica”

 





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki i Wydawnictwa. Dziękuję!                                          


Wydawnictwo: SKARPA WARSZAWSKA

Warszawa 2022

 

Wielokrotnie nagradzany amerykański autor horrorów, Stephen Graham Jones, napisał kiedyś, że w literaturze istnieją dwa rodzaje nawiedzonych domów. Pierwszy z nich to domy, które są wrogo nastawione do wszelkiego rodzaju gości i lokatorów i za nic w świecie nie zgadzają się na to, aby przebywali oni w ich murach (z ang. Stay Away Houses). Z kolei drugi rodzaj stanowią domy, które aż palą się do tego, by gościć u siebie bohaterów powieści (z ang. Hungry Houses). W obydwu przypadkach nawiedzone domy nie są jedynie miejscami, w których mogą pojawić się duchy czy zaistnieć jakieś inne zjawiska nadprzyrodzone, lecz to one same są subtelnie ożywionymi przez pisarza postaciami posiadającymi własne lęki i pragnienia. Jakiego rodzaju nawiedzonym domem, a właściwie kamienicą, w której mieszczą się biura spółdzielni mieszkaniowej jest w takim razie ta z najnowszej powieści Magdaleny Zimniak? 

Na pierwszy rzut oka kamienica przy ulicy 3 Maja w Warszawie nie różni się niczym szczególnym od innych kamienic tego typu. Znajdują się w niej biura, pracują ludzie, w tym również ochroniarze, których zadaniem jest pilnować porządku i dbać o to, aby nikt niepożądany nie zakłócał tam spokoju. Wydaje się, że to ostatnie łatwiej jest wykonać, kiedy ochroniarze mają do czynienia z żywymi ludźmi. Zupełnie inaczej sprawa przedstawia się, gdy do gry wkraczają… duchy. Pewnej nocy młodzi ochroniarze, Aneta Rogucka i Rafał Stróżewski, pełniący dyżur w budynku, słyszą przeraźliwy krzyk kobiety. Jak każdy zdrowo myślący człowiek, w pierwszej chwili nie kojarzą go z niczym nadprzyrodzonym. Ot, ktoś nie zdążył jeszcze wyjść z pracy albo mają jakiegoś nieproszonego gościa, z którym trzeba będzie sobie poradzić. Szybko przekonują się, że prawda jest inna, choć nie chcą jeszcze do końca dać jej wiary. Bo jak można w XXI wieku wierzyć w duchy? Przecież to niemożliwe. A jednak…

Kiedy krzyki i dziwne sytuacje powtarzają się regularnie i to zawsze podczas ich dyżurów, wówczas ochroniarze postanawiają wziąć sprawy we własne ręce i dowiedzieć się, skąd tak naprawdę się biorą i jaka jest ich przyczyna. Prywatne śledztwo, jakiego się podejmują, stopniowo prowadzi ich do lat 40. XX wieku, a dokładnie do dni Powstania Warszawskiego, bo to wtedy wszystko tak naprawdę się zaczęło. Potem przyszedł komunizm, a wraz z nim tajemnicze zaginięcie młodej kobiety. Od tamtej pory przez długie siedemdziesiąt cztery lata nikomu nie udało się odkryć co tak naprawdę stało się z Zosią. Dlaczego? Czy ktoś zabrał tę tajemnicę do grobu? A może ludzie, którzy nadal żyją byli zamieszani w zniknięcie kobiety i teraz robią wszystko, aby ten sekret nie wyszedł na jaw? Oczywiście Aneta i Rafał mają swoje przypuszczenia, ale przecież zawsze zachodzi prawdopodobieństwo, że mogą się mylić.

Piwnica to powieść, na którą czekałam w ogromną niecierpliwością. A to z kilku powodów. Po pierwsze, jej akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych, czyli innymi słowy posiada w sobie element, bez którego nie wyobrażam sobie konstrukcji fabuły, gdzie przeszłość ma tak bardzo znaczący wpływ na teraźniejszość. Po drugie, obecność wątku nadprzyrodzonego sugeruje, że mamy do czynienia nie tylko z thrillerem psychologicznym, ale też z powieścią gotycką tak bardzo popularną w minionych wiekach, a zapoczątkowaną przez angielską pisarkę Ann Radcliffe (1764-1823). I wreszcie po trzecie, wiedziałam, że jeśli za książką stoi Magdalena Zimniak to na pewno nie będzie to lektura lekka, łatwa i przyjemna, ale oryginalna, ambitna i – jak zawsze – dająca do myślenia z uwagi na pierwiastek psychologiczny.

Wszyscy bohaterowie – zarówno ci obecni, jak i ci z przeszłości – doskonale uzupełniają się wzajemnie, pomimo że ich życie wygląda inaczej z powodu realiów, w jakich przyszło im żyć. Wszystkie postacie są na swoim miejscu, nawet te drugoplanowe dokładnie wiedzą, z jakiego powodu znalazły się w tej historii. Choć jedne wydarzenia od drugich oddziela kilkadziesiąt lat i życie kilku pokoleń, to bardzo wiele je łączy. Okazuje się, że nawet po tylu latach rodzinne tajemnice mogą niespodziewanie wydostać się na światło dzienne, a ten, kto niegdyś przysięgał zemstę, teraz może łatwo skorzystać z okazji i zaatakować. Wygląda też na to, że bariera pomiędzy światem żywych a światem zmarłych jest znacznie cieńsza, niż może się wydawać. Czasami bowiem duchy zmarłych domagają się od żywych doprowadzenia spraw do końca w ich imieniu, aby tym samym one mogły spokojnie spoczywać tam, gdzie trafiły po śmierci.

Magdalena Zimniak ponownie nie zawodzi swoich czytelników. Piwnica to powieść, którą czyta się z ogromnym zainteresowaniem. Jej akcja wciąga już od pierwszych stron, natomiast z każdą kolejną zatapiamy się w fabule coraz głębiej, aż w końcu zdajemy sobie sprawę z tego, że nie możemy oderwać się od książki dopóki nie poznamy jej zakończenia. Jest to historia z jednej strony o zdradzie, a z drugiej o wielkiej miłości momentami graniczącej z szaleństwem; historia o poświęceniu dla bliskiej osoby i zrobieniu praktycznie wszystkiego, aby tylko zapewnić jej bezpieczeństwo; historia o marzeniach, które nie zawsze można spełnić; i wreszcie jest to też opowieść o odnajdywaniu spokoju i ostatecznym zamknięciu drzwi przeszłości i rozpoczynaniu nowego etapu w życiu.

Pisząc tę powieść autorka nie zapomniała również o otaczającej nas rzeczywistości. Mamy zatem zarys pandemii, z którą jeszcze nie tak dawno musieliśmy się zmagać, jak również wojny w Ukrainie, która wciąż budzi strach. W twórczości Magdaleny Zimniak najbardziej cienię to, że nie jest schematyczna. Pomimo że autorka generalnie łączy dwa gatunki, czyli powieść obyczajową z thrillerem psychologicznym, to jednak każda z opowiadanych przez nią historii jest na swój sposób inna i oryginalna. Nie można ich porównywać ze sobą. Polecam zatem najnowszą powieść Magdaleny Zimniak, mając nadzieję, że podobnie jak ja, również nie będziecie mogli się od niej oderwać, a po przeczytaniu jeszcze długo będziecie mieć ją w pamięci.


Agnieszka Różycka

tłumaczka, autorka, dziennikarka, eseistka







 

środa, 23 lutego 2022

Magdalena Zimniak – „Protest”

 






Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki i Wydawnictwa. Dziękuję! 


Wydawnictwo: SKARPA WARSZAWSKA 
Warszawa 2022 




Dorośli mówią czasami, że dziecięce traumy tak naprawdę nie mają wielkiego znaczenia, bo dziecko jest zbyt małe, żeby cokolwiek zapisało się w jego pamięci. Wydaje im się, że dzieci nie potrafią rozpamiętywać tego, co dzieje się w ich życiu, a nawet jeśli popłaczą sobie gdzieś w kącie przez jakiś czas, to bardzo szybko przejdą nad swoim problemem do porządku dziennego i wszystko szybko wróci do normy. Może to właśnie stąd bierze się przekonanie, że rodzice czy opiekunowie mogą robić z dziećmi, co tylko chcą, ponieważ one i tak niczego nie będą pamiętać w dorosłym życiu? Ludzie myślący w ten sposób nawet nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo się mylą. Dziecko zawsze pamięta, choć wiele rzeczy nie wyraża wprost. Dziecko nie jest z kamienia. Dziecko wie i rozumie, co takiego dzieje się w jego otoczeniu. Potrafi zlokalizować zło, które czai się za rogiem i w każdej chwili może uderzyć. Dziecko zawsze reaguje strachem na sytuacje, które z jego punktu widzenia są niebezpieczne i o których wie, że sprawiają im ból. Dziecko jest również świadome tego, że w domu dzieje się coś złego. Czuje, że rodzice nie mówią mu wszystkiego. Taka nieświadomość czasami może być o wiele gorsza niż powiedzenie prawdy. Strach, który temu towarzyszy, kiedyś może zabić i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Konsekwencje dziecięcej traumy, szczególnie tej nieprzepracowanej, wrócą prędzej czy później. I może zdarzyć się to w najmniej oczekiwanym momencie, kiedy człowiek będzie bezsilny i bezbronny, aby móc im skutecznie zaradzić.

Dziecięca trauma potrafi wrócić w dorosłym życiu pod wpływem jakiegoś bodźca. Nagle może wydarzyć się coś, co spowoduje, że człowiek zacznie wracać myślami do lat dzieciństwa i analizować to, co się wtedy stało. Takim bodźcem może być na przykład wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 roku, kiedy to w Polsce zakazano wykonywania aborcji w przypadku wystąpienia wysokiego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, czyli innymi słowy nagle i bez ostrzeżenia zrezygnowano z tak zwanego kompromisu aborcyjnego obowiązującego przez lata. Jest to również moment, w którym rozpoczyna się akcja najnowszego thrillera psychologicznego autorstwa Magdaleny Zimniak.

Pandemia koronawirusa trwa już od kilku dobrych miesięcy, ale nie to jest tutaj najważniejsze. Otóż na ulice zaczynają wychodzić nie tylko młode oburzone kobiety, ale też wspierający je mężczyźni, i co ciekawe, także osoby w starszym wieku, które maszerują ulicami polskich miast, aby wesprzeć swoje dzieci i wnuki. Wszędzie widać różnego rodzaju hasła, mające zwrócić uwagę na sytuację kobiet, a w Internecie rozpoczyna się festiwal nienawiści. Jedni krzyczą za życiem, a inni za wolnością wyboru i aborcją na życzenie. Wszyscy obrzucają się nawzajem inwektywami. Solidnie obrywa się nie tylko politykom, ale przede wszystkim Kościołowi Katolickiemu i tym, którzy do niego należą, czyli zwykłym katolikom niemającym z całym tym zamieszaniem nic wspólnego. Oprócz nielicznych grup religijnych fanatyków, cała reszta jest równie mocno zaskoczona orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. Katolicy dostają w twarz dla zwykłej zasady. Przez samą przynależność do instytucji, która z każdym dniem jest coraz bardziej znienawidzona przez całkiem sporą część społeczeństwa.

Tymczasem mieszkająca gdzieś w Warszawie główna bohaterka powieści, Anita Chodura, przypomina sobie o własnej, rodzinnej tragedii. Kiedy była dzieckiem, jej starsza siostra poddała się zabiegowi przerwania ciąży. Był rok 1979. Kobieta do dziś pamięta, jak bardzo tamto wydarzenie dotknęło jej rodzinę. Ucierpiała nie tylko nastoletnia Krysia, ale każdy z członków jej rodziny. Z pozoru wydaje się, że to Anita wycierpiała najwięcej, bo to ona poważnie podupadła na zdrowiu psychicznym i do tej pory nie może się pozbierać, pomimo terapii. Choć ma za sobą również te lepsze dni, to jednak to, co stało się przy alejach Szucha 12A w Warszawie, sprawia, że wszystko wraca ze zdwojoną siłą, zważywszy że niektórych osób biorących udział w tamtym wydarzeniu sprzed lat, nie ma już na świecie. W dodatku córka Anity, Julia, aktywnie uczestniczy w Strajku Kobiet, mając na temat aborcji zupełnie inne zdanie, niż jej matka. Od tej chwili Anita nie potrafi już spokojnie żyć. Przeszłość wraca, a wraz z nią szereg pytań, na które nigdy nie było odpowiedzi. Czy tym razem będzie inaczej? Czy Anita, żyjąca na skraju szaleństwa, będzie w stanie stawić czoło przeszłości i raz na zawsze ją zamknąć? Czy jej dzieci, a szczególnie córka, również zaznają spokoju? Bardzo szybko okazuje się jednak, że na spokój trzeba będzie jeszcze poczekać. Nieoczekiwanie ktoś umiera. Wszystko wskazuje na to, że nie była to śmierć naturalna. A skoro morderstwo, to kto za nim stoi i dlaczego zabił? Czy ta śmierć ma związek z wydarzeniami z 1979 roku?

Najnowszy thriller Magdaleny Zimniak nie jest zwykłą powieścią dotykającą problemu aborcji. Takie rozwiązanie byłoby zbyt proste, a nie do tego autorka przyzwyczaiła swoich czytelników przez lata twórczości. Już sam tytuł Protest nie jest jednoznaczny. Ma on bowiem kilka wymiarów, a Strajk Kobiet i wyrok Trybunału Konstytucyjnego są tylko jednym z nich; czymś w rodzaju przysłowiowej pierwszej kostki domina, która pociąga za sobą kolejne, aż w końcu cała konstrukcja, tak mozolnie budowana, ulega zniszczeniu, pokazując to, co do tej pory było ukryte gdzieś bardzo głęboko. Wiele rzeczy zostaje brutalnie obnażonych. Na jaw wychodzą hipokryzja i zakłamanie tych, którzy w oczach opinii publicznej chcą uchodzić za nieskazitelnych i kierujących się w życiu najwyższymi wartościami moralnymi. Tytułowy protest to także brak zgody na wiele spraw, które do tej pory były tolerowane i przemilczane nie tylko w życiu publicznym, ale przede wszystkim w życiu osobistym bohaterów. To powiedzenie DOŚĆ temu wszystkiemu, co jeszcze do niedawna było tematem tabu. To wyjście naprzeciw problemom, które przez długie lata niszczyły od środka poszczególnych bohaterów. To wreszcie podjęcie próby zakończenia trwających latami niedopowiedzeń i tajemnic.

Protest to powieść niezwykle autentyczna. Co ważne i na co należy zwrócić szczególną uwagę, autorka nie występuje tutaj w roli moralizatorki. Nikogo nie poucza, nikomu nie narzuca swoich poglądów. Stoi jak gdyby z boku i przygląda się bohaterom, których sama stworzyła. Można odnieść wrażenie, że Magdalena Zimniak również jest ciekawa końca tej historii. Jej bohaterowie są wolnymi ludźmi i ta wolność może sprawić, że w każdej chwili są w stanie zaskoczyć czytelnika, a sama autorka świadomie im na to pozwala, nie pociągając za sznurki. Są to postacie, którym nieobce są ból, cierpienie, okrucieństwo, zemsta, ale też miłość, przyjaźń czy skłonność do wybaczania, natomiast konsekwencje podejmowanych decyzji prędzej czy później dadzą o sobie znać. Autentyczność tej powieści polega również na tym, że opowiedziana w niej historia jest taka typowo polska. Nikt obcy nam jej nie zabierze i nikt nie będzie w stanie wpasować się w nią tak dobrze, jak Polacy. Stanowi lustro, w którym wielu z nas zapewne dostrzegłoby również swoje odbicie. Czy jest emocjonalna? Poniekąd tak, choć nie jest to typowa gra na ludzkich emocjach, aby tylko wywołać sensację czy wzbudzić negatywne uczucia u którejkolwiek ze stron.

Myślę, że ta książka bardzo długo będzie wyróżniać się na tle innych powieści. Jest odważna i niepozwalająca o sobie zapomnieć. To historia nie tylko dla kobiet. Polecam. 


Agnieszka Różycka

tłumaczka, autorka, eseistka, dziennikarka







piątek, 11 czerwca 2021

Magdalena Zimniak – „Żywa i martwa”

 

 

 


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki i Wydawnictwa. Dziękuję!


Wydawnictwo: PROZAMI

Warszawa 2021                                                          


 

Nie od dziś wiadomo, że ludzka psychika skrywa w sobie wiele tajemnic. Umysł człowieka jest naprawdę skomplikowany, a naukowcy wciąż usiłują zrozumieć i odkryć, co znajduje się w ludzkich głowach i co kieruje rozmaitymi procesami, które w nich zachodzą, a także jaka jest przyczyna tych czy innych zachowań, czasami wręcz niewiarygodnych, które nie dają wytłumaczyć się w sposób logiczny. Dlaczego tak często krzywdzimy innych ludzi zamiast być dla nich życzliwymi? Czy obserwowanie ludzkiego cierpienia, którego sami staliśmy się przyczyną, zapewnia nam przyjemność co najmniej taką samą, jak podczas jedzenia czekolady? Daje satysfakcję? Sprawia, że czujemy się tak, jakbyśmy mieli nad tą osobą władzę? Dlaczego z taką łatwością niszczymy innych zamiast nieść im pomoc? Co powoduje, że wybieramy zło, choć logicznym wydaje się wybór dobra? Może dzieje się tak dlatego, że zło bardziej fascynuje, podnosi poziom adrenaliny, pozwala choć przez chwilę poczuć się kimś naprawdę ważnym i mającym wpływ na innych, przeważnie słabszych?

Magdalena Zimniak to jedna z tych pisarek, które nie boją się zajrzeć nawet w najgłębsze zakamarki ludzkiej psychiki. Na kartach jej książek pojawiają się bohaterowie, którzy pod wpływem rozmaitych wydarzeń nie zawsze potrafią poradzić sobie w życiu, co w konsekwencji sprawia, że ich funkcjonowanie w społeczeństwie jest poważnie zaburzone. Autorka ma już na swoim koncie kilka powieści, które klasyfikuje się jako thrillery psychologiczne. Każda z tych książek jest inna i każda budzi w czytelniku inne emocje. Nie inaczej dzieje się też w przypadku najnowszej powieści zatytułowanej Żywa i martwa. Już sam tytuł przyciąga uwagę i daje do myślenia. Bo jak można być jednocześnie żywym i martwym?

Choć narracja prowadzona jest z perspektywy kilku bohaterów, to jednak główną postacią jest tutaj siedemnastoletnia Maja Johnson. Dziewczyna pochodzi z polsko-amerykańskiej rodziny. Na pozór wydaje się, że jest to typowa nastolatka, może czasami nieco zbuntowana, ale generalnie niczego poważnego nie można jej zarzucić. Aż tu pewnego dnia Maja oznajmia, że… umarła. Tak, umarła. Nie żyje i już. A zatem jak to się mogło stać, skoro wciąż w miarę normalnie funkcjonuje? Chodzi do szkoły, je, śpi i praktycznie robi wszystko to, co każdy żywy człowiek. Niemniej, ona twardo upiera się, że tak naprawdę nie żyje, a jej ciało z każdą chwilą ulega rozkładowi niczym u nieboszczyka zjadanego przez robaki. I nie pomagają żadne tłumaczenia. Ona wie swoje. Co w takim razie stało się z Mają, że tak nagle się zmieniła i wygaduje rzeczy, które wydają się absurdalne? A może to niedawna wizyta u babci mieszkającej w Stanach Zjednoczonych sprawiła, że dziewczyna straciła rozum? Ale czy faktycznie go postradała, czy może tylko próbuje coś w sobie zagłuszyć? Co takiego wydarzyło się za oceanem i czy jest jeszcze szansa na to, aby Maja wróciła do normalnego życia?

Na dziwne zachowanie Mai nie jest obojętna szkolna psycholog. Kobieta robi wszystko, aby pomóc dziewczynie. Z każdym dniem stara się coraz głębiej poznać nie tylko psychikę Mai, ale także dotrzeć do przeszłości dziewczyny i jej rodziny, ponieważ uważa, że to tam tkwi problem. Czy Iwonie uda się przywrócić Mai równowagę psychiczną? A może sama narazi się na niebezpieczeństwo? Co takiego skrywa rodzina Johnsonów i jak odkrycie tajemnicy sprzed lat wpłynie na jej dalsze funkcjonowanie w społeczeństwie? 

Żywa i martwa to przede wszystkim powieść dotykająca problemów, o których nie jest łatwo mówić. Autorka ukazuje tutaj nie tylko relacje pomiędzy poszczególnymi członkami rodziny, ale także pomiędzy wplątanymi w to wszystko osobami z zewnątrz. Z pozoru normalna i prawidłowo funkcjonująca rodzina tak naprawdę w pewnym momencie staje się patologiczna. I nie ma tutaj znaczenia ani pochodzenie jej członków, ani ich wykształcenie, ani też miejsce ich zamieszkania. Okazuje się bowiem, że każdy może paść ofiarą uzależnienia od pewnych zachowań czy nawet osób, które jest silniejsze, niż zdrowy rozsadek. Można zdawać sobie sprawę z tego, że to, co się robi jest złe, ale jednocześnie tak trudno jest przestać to robić. Wydaje się, że dla uwikłanych w to wszystko bohaterów nie ma już nadziei na zmianę ich postępowania. Wiedzą, że krzywdzą, lecz za nic nie potrafią nad tym zapanować, jednocześnie wciągając w swój koszmar innych.

Najnowsza powieść Magdaleny Zimniak stawia przed czytelnikiem szereg pytań. Jednym z nich jest pytanie dotyczące tego, czy można bezwarunkowo ufać osobom, z którymi latami żyje się pod jednym dachem. Ich niejednoznaczne zachowanie można tłumaczyć z jednej strony chorobą, a z drugiej jakimś niezrozumiałym wyrafinowaniem. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że niewinne osoby powoli wciągane są w tę psychologiczną patologię i w pewnym momencie nie ma już dla nich drogi ucieczki, co może skończyć się tragedią. Ale to nie wszystko. Analizując zachowanie poszczególnych bohaterów można zastanawiać się również nad tym, jakiego rodzaju uczuciem obdarzają siebie nawzajem i do czego to uczucie ich upoważnia. Czy jest to miłość? Czy może miłość, lecz podszyta nienawiścią i chęcią wzięcia odwetu na innych za coś, co stało się w przeszłości? Czy może jest to tylko zwykłe uzależnienie nie tylko od konkretnych zachowań, ale także od osób wywierających naprawdę silny wpływ na tych, których należy chronić i przede wszystkim nie krzywdzić?

W dzisiejszych, naprawdę trudnych czasach, powieść Magdaleny Zimniak pokazuje otaczający nas świat i to bez żadnego retuszu. Problemy, z którymi muszą poradzić sobie bohaterowie książki są obecne w naszym życiu na co dzień, tylko mało kto o nich mówi głośno. Czasami robią to media. Generalnie tego rodzaju problemy przez lata zamiatane są pod dywan albo przechowywane w czterech ścianach domu i dopiero, gdy dojdzie do tragedii świat dowiaduje się o tym, jak bardzo ofiara musiała cierpieć zanim sprawa wyszła na jaw. Czytając powieść nie mogłam zrozumieć, jak mocno główna bohaterka musi być związana ze swoim ojcem, aby nie starać się od niego uciec i szukać pomocy na zewnątrz. Zastanawiałam się, co takiego trzyma ją w domu tego człowieka. Miłość? Szacunek? Bezsilność? Uzależnienie? Przywiązanie? Poczucie obowiązku? A może wspomnienie o ukochanej matce, która przecież w tym domu kiedyś przebywała?

Moim zdaniem na temat Żywej i martwej można pisać w nieskończoność. Jest to powieść tak mocno osadzona w psychologii, że każdego z bohaterów można poddać głębokiej analizie i dotrzeć do najdalszego zakamarka jego psychiki. Myślę też, że każdy czytelnik odbierze tę powieść na swój własny sposób. Nie jest to na pewno lektura łatwa. Zmusza bowiem do myślenia, refleksji, zastanowienia się nad otaczającym nas światem i jego mieszkańcami, jak również do tego, że zawsze powinniśmy być czujni i zwracać uwagę na ludzkie zachowania, które czasami swoje źródło mogą mieć w dramacie, jaki rozgrywa się w życiu danego człowieka i czterech ścianach jego domu. Polecam tę książkę każdemu, kto ceni sobie niebanalne historie wypełnione treścią, zamiast górnolotnymi frazesami. 

 

Agnieszka Różycka 

tłumaczka, eseistka, autorka, dziennikarka