Warszawa 2026
wtorek, 27 stycznia 2026
Magdalena Zimniak – „Ostatni upadek”
Warszawa 2026
poniedziałek, 24 lutego 2025
Magdalena Zimniak – „Pęknięta kra”
Pęknięta
kra
Magdaleny Zimniak to powieść, która porusza złożony i często trudny temat
siostrzanych więzi, odkrywając mroczne aspekty namiętności, zazdrości i kruchej
tożsamości. Osadzona w realiach malowniczych Tatr, powieść przedstawia
fascynującą historię bliźniaczek, Agnieszki i Ady, których życie, niegdyś
nierozerwalnie ze sobą związane, nagle zostaje wplątane w sieć nieporozumień na
skutek tragicznego wydarzenia. Patrząc przez pryzmat ryzykownego przejęcia
przez Agnieszkę tożsamości Ady, autorka po mistrzowsku analizuje kruchość
poczucia własnej wartości, atrakcyjność bycia kimś innym i potencjalnie
katastrofalne konsekwencje wkroczenia w cudze życie. Siłą powieści jest nie
tylko trzymająca w napięciu fabuła, ale także wnikliwa analiza psychologicznego
obrazu kształtowanego przez oczekiwania rodziny i nieustanną pogoń za
samorealizacją.
Na początku
portrety Agnieszki i Ady pokazują wyraźną sprzeczność wobec siebie nawzajem.
Agnieszka, opisana jako „dzika” i „ekstrawagancka”, stanowi zdecydowane
przeciwieństwo Ady, przedstawionej jako „łagodna” i „opanowana”. Ta początkowa
rozbieżność wskazuje na istniejące między nimi napięcie. Bliźniaczki są często
postrzegane jako lustrzane odbicia, ale Magdalena Zimniak natychmiast obala to
przekonanie, podkreślając ich fundamentalne różnice w charakterze i życiowych
wyborach. Agnieszka odrzuca schematy – rezygnuje ze studiów i odcina się od
rodziny – co świadczy o jej buntowniczym usposobieniu i chęci podążania własną
ścieżką, nieobciążoną społecznymi oczekiwaniami. Z drugiej strony Ada wybiera
bardziej tradycyjną drogę, osiągając sukces jako pisarka, pozornie uosabiając
stabilność i porządek, które odrzuca Agnieszka.
Jednakże od
samego początku narracja subtelnie kwestionuje tę uproszczoną różnicę. Ich spotkania
w tajemniczym domu w Tatrach, o których nikt tak naprawdę nie wie, sugerują
istnienie trwałej więzi i wspólnego miejsca, w którym ich odmienne osobowości
mogą choć przez pewien czas przenikać się wzajemnie lub – być może – w którym mroczne
cechy ich osobowości zaczynają się ujawniać. To ustronne miejsce staje się dla
nich pewnego rodzaju bolesnym i symbolicznym tyglem, w którym granice
wyznaczonych dla nich ról zacierają się, przygotowując grunt pod tragedię,
która nieodwracalnie odmieni ich życie. Przełomowy
moment powieści, którym jest śmierć Ady, staje się dla Agnieszki impulsem do
podjęcia odważnej decyzji o przyjęciu tożsamości siostry. Ten krok nie jest
jedynie próbą ucieczki od odpowiedzialności za tragedię, ale raczej
manifestacją głębszej tęsknoty – pragnienia doświadczenia innego życia,
wcielenia się w kogoś pozornie bardziej spełnionego i odnoszącego sukcesy.
Agnieszka, która zawsze stawiała siebie w opozycji do Ady, teraz stara się
zrozumieć siostrę niejako od środka i rozwikłać tajemnice jej pozornie idealnego
życia.
Kiedy Agnieszka
próbuje skrupulatnie odtworzyć życie Ady, powieść zmienia się w thriller
psychologiczny, analizujący problemy i kłamstwa związane z przejęciem
tożsamości innej osoby. Podszywanie się pod Adę wymaga dokładnego przestudiowania
jej sposobu zachowywania się, jej relacji i życia zawodowego. Agnieszka musi
przekonująco wcielić się w pisarkę, wchodząc w interakcje ze znajomymi Ady,
utrzymując jej kontakty towarzyskie, a nawet kontynuując jej pracę literacką.
Zadanie to jest obarczone dużym ryzykiem, gdyż każde potknięcie może
zdemaskować jej grę i zburzyć starannie budowaną fasadę. Jednakże
najbardziej przekonującym elementem przemiany Agnieszki jest stopniowe
odkrywanie przez nią, że rzeczywistość Ady wcale nie była tak „uporządkowana”,
jak się początkowo wydawało. Wejście w buty siostry zmusza Agnieszkę do
konfrontacji z ukrytymi zawiłościami i wewnętrznymi konfliktami w życiu jej
siostry. Odkrywa sekrety, skrywane urazy, a może nawet ciemniejszą stronę Ady,
której nigdy wcześniej o to nie podejrzewała. To odkrycie podważa uprzednie
wyobrażenia Agnieszki i zmusza ją do zakwestionowania własnej tożsamości,
zacierając granice między jej pierwotnym „ja” a osobowością, w którą próbuje
się wcielić.
Postawione w
powieści pytanie: „Kim naprawdę była Ada?” staje się głównym wątkiem. W miarę
jak Agnieszka zagłębia się w życie Ady, zdaje sobie sprawę, że obraz jej
siostry był starannie skonstruowaną iluzją. Ada, odnosząca sukcesy pisarka,
opanowana i łagodna bliźniaczka, skrywała wiele tajemnic i lęków. To odkrycie
pozwala nadać Adzie bardziej realny wizerunek, przekształcając ją z pozornie
nieosiągalnego ideału w złożoną i pełną wad jednostkę. Rodzi również pytania o
naturę samej tożsamości. Na ile to, kim jesteśmy, jest określane przez nasz
zewnętrzny wizerunek, a na ile jest to ukryte gdzieś głęboko pod powierzchnią? Powieść staje
się ponadto głosem w sprawie tożsamości, która w tym przypadku jest po prostu sztuczna. Podszywanie się pod Adę pokazuje, w jakim stopniu ludzie tworzą i pokazują światu
swój własny wizerunek. Ada również mogła wcielać się w określoną rolę,
dostosowując się do oczekiwań społecznych i ukrywając swoje prawdziwe „ja”. To
ciągłe odgrywanie jakiejś roli może w konsekwencji prowadzić do poczucia
wyobcowania i oderwania od rzeczywistości, ponieważ każdy stara się dopasować
swój zewnętrzny wizerunek do tego, jaki jest w rzeczywistości.
Wybrana przez autorkę sceneria Tatr nadaje powieści kolejną warstwę intrygi. Góry, ze swoim
surowym terenem i budzącą respekt naturą, pełnią rolę swego rodzaju metafory
dla wyzwań i trudności, jakie Agnieszka napotyka w swoim dążeniu do zrozumienia
Ady i kontynuowaniu oszustwa. Nawiedzony dom, będący powracającym
motywem, ma symbolizować duchy przeszłości, tajemnice, które prześladują
siostry, oraz psychologiczne brzemię ich wspólnej historii. Z drugiej strony,
odizolowanie od świata potęguje poczucie zagrożenia i bezradności,
którego Agnieszka doświadcza, poruszając się po pełnym tajemnic życiu Ady. Nie ulega
wątpliwości, że zakończenie Pękniętej kry pozostawia czytelnika z refleksją
nad konsekwencjami poczynań Agnieszki i ostatecznym losem jej pękniętej
osobowości. Czy będzie w stanie w nieskończoność z powodzeniem wieść życie Ady?
Czy zostanie zdemaskowana, a jeśli tak, to jakie będą tego następstwa? Co
więcej, czy Agnieszka kiedykolwiek naprawdę zrozumie samą siebie, czy też na
zawsze pozostanie uwięziona w cieniu swojej siostry? Te pytania nie dają
spokoju jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony, skłaniając do
przemyśleń nad naturą tożsamości, siłą więzi rodzinnych i nieprzemijającym
urokiem zakazanych pragnień.
Pęknięta
kra
to coś więcej niż tylko mroczny thriller; to pełna szczegółów analiza ludzkiej
psychiki, poświęcona zawiłościom siostrzanych relacji, a także mrożąca krew w
żyłach analiza tego, jak daleko człowiek jest w stanie się posunąć, by uciec od
rzeczywistości, w jakiej żyje. Magdalena Zimniak po mistrzowsku tworzy
narrację, która jest zarówno pełna napięcia, jak i skłaniająca do myślenia,
pozostawiając czytelnikom możliwość refleksji nad rozdartym obrazem tożsamości
i nieprzemijającą siłą tajemnic, które kryją się pod jej powierzchnią. Atutem
powieści jest dodatkowo jej zdolność do wzbudzania niepokoju i wciągania w intrygę, co
zmusza nas do konfrontacji z niewygodnymi faktami o nas samych i maskach, które
nosimy na co dzień.
czwartek, 26 września 2024
Magdalena Zimniak – „Kształt demona”
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości
Autorki i Wydawnictwa.
Dziękuję!
Wydawnictwo: SKARPA WARSZAWSKA
Warszawa 2024
W jednym z
warszawskich kościołów Julia znika podczas mszy. Prowadząca śledztwo
nadkomisarz Krystyna Farkas odkrywa, że to nie pierwsze zniknięcie w tej
świątyni. Podczas dochodzenia wychodzą na jaw mroczne tajemnice Julii i osób z
jej otoczenia. Kto z nich byłby gotowy dopuścić się najgorszych rzeczy, aby
sekrety pozostały w ukryciu? Czy to ktoś powiązany z Kościołem – miejscem, od
którego demon powinien trzymać się z daleka?
Duszny kryminał, w którym strach przybiera zupełnie nowe oblicze. Ile odwagi potrzeba, by stawić czoło demonowi?
Najnowsza powieść Magdaleny Zimniak to trzymający w napięciu kryminał, który umiejętnie łączy elementy psychologicznego suspensu i gotyckiego klimatu, a wszystko to rozgrywa się na tle wyjątkowo pięknego warszawskiego kościoła. Od pierwszej strony autorka wciąga czytelników w labirynt śledztwa, które płynnie przeplata to, co święte z tym, co złowieszcze. Powieść rozpoczyna się niepokojącym zniknięciem Julii podczas pozornie zwyczajnej mszy, od razu przykuwając uwagę czytelnika. Nadinspektor Krystyna Farkas, zdeterminowana i głęboko złożona bohaterka, zajmuje centralne miejsce w tej trzymającej w napięciu opowieści, mając za zadanie rozwikłać tajemnicę, która ma związek nie tylko z samą Julią i jej zniknięciem, ale także z mrocznie skrywaną historią kościoła. Teoretycznie kościół ma być przestrzenią sprzyjającą pogłębianiu wiary, czyli innymi słowy czymś na kształt azylu, a zamiast tego staje się miejscem, w którym rządzą strach i kłamstwa. Umiejętność autorki w budowaniu napięcia jest godna pochwały; odbijająca się echem kojąca cisza kościoła szybko przeradza się w miejsce owiane niepokojem, prawie tak, jakby to same mury miały do wyjawienia skrywane do tej pory tajemnice.
Warstwowe opisy postaci są jedną z głównych zalet tej opowieści. Życie Julii jest odsłaniane kawałek po kawałku, co sprawia, że ujawniane są nie tylko jej własne ukryte zmagania, ale także złożoność i ciemne strony jej najbliższych. Każda z postaci skrywa jakieś tajemnice, a Magdalena Zimniak zręcznie bada, jak daleko posuną się poszczególne osoby, by chronić swoją przeszłość. Ponadto narracja umiejętnie podkreśla, że nie jest to pierwszy raz, kiedy Julia zostaje złapana w widmową sieć Kościoła; raczej jej zniknięcie jest częścią mrożącego krew w żyłach wzorca. Gdy Farkas konfrontuje się z każdym podejrzanym, psychologiczna głębia ich motywów tylko dodaje bogactwa tajemniczości. Czytelnicy będą zastanawiać się, kto jest prawdziwym demonem, ponieważ zaciera się granica między ofiarą a złoczyńcą. Napięcie jeszcze bardziej narasta, gdy każda z postaci powoli ujawnia swoje prawdziwe „ja”, a jej własne lęki i motywacje zostają obnażone. Dodatkowo umiejętność autorki do tworzenia wielowymiarowych bohaterów sprawia, że każde nowe odkrycie jest tak samo niepokojące jak poprzednie, co zmusza czytelników do zastanowienia się, kto tak naprawdę może mieć złowrogie zamiary.
Cechą charakterystyczną tej trzymającej w napięciu opowieści kryminalnej jest eksploracja strachu — strachu przed nieznanym, strachu przed zdradą i strachu przed konfrontacją z własnymi demonami. Kościół, tradycyjnie będący azylem, przekształca się w klaustrofobiczny labirynt sekretów, gdy ciemne siły wydają się manipulować narracją. Przeciwstawienie wiary i moralnej ambiwalencji jest przekonująco przedstawione, skłaniając czytelników do zbadania motywów działania poszczególnych postaci i ich zdolności do czynienia zła. Niepokojącą atmosferę wzmacniają żywe opisy i poczucie strachu, które przenika każdy rozdział, sprawiając, że czytelnik czuje się, jakby on również błąkał się pośród złowrogich murów kościoła, czując płynący zewsząd chłód i ciężar ukrytych prawd zakopanych pod wypolerowaną fasadą. Zgłębianie przez autorkę wiary, winy i mroków ludzkiego umysłu stanowi dodatkową warstwę filozoficzną, która wykracza poza ramy standardowego kryminału.
Chociaż akcja jest ogólnie dobrze skonstruowana, są momenty, w których fabuła lekko grzęźnie z powodu natłoku informacji. Jednak generalnie są to drobiazgi, które nie wpływają znacząco na napięcie całej opowieści. Kształt demona stawia głębokie pytania o ludzką odwagę i zdolność do trwania w mroku. W miarę jak Farkas zbliża się do prawdy, musi nie tylko stawić czoło fizycznemu niebezpieczeństwu stwarzanemu przez tych, którzy chcą ukryć swoje tajemnice, ale także zmagać się z własnymi lękami – zarówno osobistymi, jak i egzystencjalnymi. Pojawiają się też pytania o to, jak daleko posuną się ludzie, aby chronić swoje sekrety i jak wiele odwagi potrzeba, by stawić czoło nie tylko zewnętrznym demonom, lecz także ciemności tkwiącej w umysłach bohaterów. Te pytania dodają głębi fabule, która już i tak jest pełna napięcia i suspensu.
Podsumowując, Magdalena Zimniak stworzyła duszną, klimatyczną powieść kryminalną, która ośmiela się odkrywać demony zarówno jednostek, jak i instytucji. Kształt demona to wciągająca lektura dla tych, którzy cenią sobie opowieści skłaniające do refleksji nad moralnością, wiarą i cieniami rzucanymi przez skrywane prawdy. Z drugiej strony, to nie tylko kryminał, lecz mrożąca krew w żyłach eksploracja strachu, poświęcenia i ludzkiej kondycji. Dzięki zawiłej fabule i niepokojąco bliskim postaciom, książka trzyma czytelników w napięciu jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony. Dlatego też powieść z pewnością pozostanie w pamięci czytelników, pozostawiając ich w zadumie nad złożonością ludzkiej natury i odwagą wymaganą do konfrontacji z własnymi demonami. Jeśli więc szukacie emocjonującej powieści kryminalnej, która zagłębia się w mroki ludzkiej natury, to ta książka jest lekturą obowiązkową.
Agnieszka Różycka
tłumaczka, autorka, eseistka, dziennikarka
wtorek, 23 stycznia 2024
Magdalena Zimniak – „Czarcie lustro”
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki i Wydawnictwa.
Dziękuję!
Wydawnictwo: SKARPA WARSZAWSKA
Warszawa 2024
Nie od dziś wiadomo, że doświadczenia z przeszłości kształtują naszą teraźniejszość, a nawet przyszłość. Przeszłość determinuje nasze przekonania, postawy i wartości, które z kolei wpływają na nasze obecne działania. Wspomnienia mogą też w znaczący sposób wpływać na sposób, w jaki postrzegamy i interpretujemy otaczający nas świat. Jeśli więc ktoś miał traumatyczne doświadczenia w przeszłości, a szczególnie będąc dzieckiem, to wówczas może być bardziej skłonny do dostrzegania niebezpieczeństwa w sytuacjach, których inni wcale nie uważają za groźne. Może to zatem powodować, że taki człowiek będzie bardziej ostrożny lub będzie chciał na własną rękę rozprawić się z traumatyczną przeszłością. Nie zawsze jednak walka ta będzie odbywać się w gabinecie psychoterapeutycznym. Często zemsta może przyjąć charakter czysto fizyczny, aby niegdysiejsza ofiara poczuła swego rodzaju ulgę, widząc jak jej kat cierpi i boi się tak samo, jak ona kiedyś.
Powyższy wstęp to doskonały opis twórczości Magdaleny Zimniak, która w swoich książkach tworzy bohaterów doświadczających życiowych traum i często jedynie z pozoru potrafiących radzić sobie z ich konsekwencjami. Lata mijają, a oni nadal nie są w stanie prowadzić stabilnego i uporządkowanego życia. Nie potrafią też nawiązać właściwych relacji z innymi ludźmi, gdyż te negatywne doświadczenia zawsze gdzieś w nich tkwią, pomimo że usiłują żyć w miarę normalnie i nie pokazywać niczego na zewnątrz. Rzadko kiedy udaje im się zapomnieć, nie mówiąc już o wybaczeniu. Czasami też uzależniają się od swojego kata i wciąż o nim myślą, szukając w nim na siłę dobrych cech i na swój sposób tłumacząc sposób jego zachowania. Jeśli bohaterowie nie mówią o tym wprost, to uważny czytelnik może odczytać to między wierszami.
Nie inaczej jest w Czarcim lustrze. To najnowsza powieść autorki; już sam jej tytuł intryguje i sugeruje, że na każdym kroku i za każdym rogiem będzie czaić się zło. Pewnego dnia niespodziewanie do domu w Warszawie wraca Marta. Teraz ma czternaście lat, lecz kiedy zaginęła była kilkuletnią dziewczynką. Jej odnalezienie jest niemalże równie tajemnicze, jak niegdyś zniknięcie. Po latach nieobecności w domu, Marta dostrzega, jak wiele się w nim zmieniło i czuje się w nim obco. Jej rodzina nie jest już taka, jaką ją zapamiętała. A może tylko wydaje jej się, że ją zapamiętała? Może czas sprzed zniknięcia był dla niej jedynie snem? Marta musi zatem dostosować się – szczególnie psychicznie i emocjonalnie – do nowych warunków życia. Można rzec, że dziewczyna zatrzymała się na pewnym etapie rozwoju i wciąż czuje się, jak mała dziewczynka, którą była w dniu porwania. Przede wszystkim jest przerażona i zagubiona. Tym, co nie pozwala Marcie normalnie funkcjonować są bezustanne myśli o Mistrzu, czyli o mężczyźnie, z którym mieszkała przez ostatnie sześć lat. Kim zatem jest ta „nowa” Marta i czy uda jej się w końcu wrócić do normalności? A Mistrz? Kim jest mężczyzna, kryjący się za pseudonimem, o którym Marta wciąż nie potrafi zapomnieć?
Tymczasem kilkaset kilometrów od Warszawy znika bez śladu dyrektor prestiżowego liceum. Mężczyzna miał całkiem dobrą opinię, jako dyrektor, ale też krążyły na jego temat plotki, jakoby za bardzo lubił kobiety, szczególnie młode nauczycielki, które właśnie zaczynały pracę w jego szkole. Ponoć nawiązywał z nimi niebezpieczne romanse, jednocześnie będąc przykładnym mężem i ojcem. Niby nic zaskakującego w obecnych czasach, ale jednak w tym przypadku budzi niepokój policji i otoczenia. I tak oto główną podejrzaną w sprawie staje się młoda nauczycielka angielskiego, która niedawno dołączyła do grona pedagogicznego. Czy sprawa Marty oraz zaginięcie Sułeckiego mają ze sobą coś wspólnego? Czy podejrzenia rzucane na Elwirę naprawdę się potwierdzą?
![]() |
| Czarcie lustro w baśni H. Ch. Andersena Królowa śniegu. Powieść i baśń mają ze sobą wiele wspólnego. |
Wielokrotnie pisałam już o tym, że na każdą nową książkę Magdaleny Zimniak czekam z ogromną niecierpliwością, co w moim przypadku, czyli osoby, która zajmuje się praktycznie wyłącznie historią, może wydawać się niepojęte. Fakt ten świadczy o tym, że autorka pisze tak dobrze, iż jest w stanie zainteresować swoją prozą nawet kogoś, kto na co dzień pasjonuje się zamierzchłą przeszłością. Powieści Magdaleny Zimniak już od pierwszej strony zawierają w sobie ogromny ładunek emocjonalny, który w miarę, jak czytelnik zagłębia się w lekturę, jest jeszcze bardziej rozbudowywany. Nie inaczej jest w przypadku Czarciego lustra. Tutaj linia fabularna poprowadzona jest w niebywale tajemniczy sposób, a kiedy czytelnikowi wydaje się, że rozgryzł zakończenie tej historii, okazuje się, iż tak naprawdę nadal niczego nie wie i nie rozumie. Zaskakujące i nieoczekiwane zwroty akcji sprawiają, że emocje przybierają na sile, natomiast pierwiastek psychologiczny skłania do zadawania pytań o meandry ludzkiej psychiki, a także zachowania, które są nie tylko niezrozumiałe, ale z gruntu złe.
Historia opowiadana w Czarcim lustrze przedstawiona jest z perspektywy kilku bohaterek, z których każda widzi ją w innym świetle, lecz mimo to wszystkie one mają wspólny cel. To opowieść o niewyobrażalnej krzywdzie, kłamstwie, zdradzie i zemście. Nawet tam, gdzie narracja prowadzona jest w trzeciej osobie doskonale widać, jakie demony drzemią w zdradzonej kobiecie. Każda z bohaterek posiada bowiem swój punkt widzenia i swoją rację, której twardo się trzyma, widząc jedynie cel, jaki ma przed sobą, uparcie dążąc do niego. Jest to opowieść niezwykle mroczna i wciągająca czytelnika w zło popełniane przez poszczególnych bohaterów. Poruszane są w niej naprawdę trudne problemy, z którymi mamy do czynienia w realnym świecie, ale które bardzo często zamiatane są pod przysłowiowy dywan, a ludzie udają, że nic się nie stało i żyją dalej, okłamując przede wszystkim siebie samych, bo przecież wszystko należy załatwić w czterech ścianach, aby przypadkiem nikt obcy nie dowiedział się o tym, co dzieje się w domu i z jakim potworem przyszło żyć pod jednym dachem. Czasami też ludzie są głusi i ślepi na sygnały, które są coraz wyraźniejsze, lecz dla świętego spokoju i własnego dobrego samopoczucia są przez nich ignorowane.
Czarcie lustro nie jest bynajmniej powieścią rozrywkową, której zadaniem jest oderwanie czytelnika od ponurej, szarej i nierzadko też niebezpiecznej rzeczywistości. W przypadku tej historii jest wręcz przeciwnie. Jest to bowiem powieść nie tylko skłaniająca do myślenia, ale też do zastanowienia się nad tym, wśród jakich ludzi my sami żyjemy. Zło może wszak czaić się wszędzie. Ktoś, kto na pierwszy rzut oka wygląda sympatycznie wcale nie musi takim być. Oczywiście nie należy popadać w skrajności. Niemniej trzeba być czujnym, ponieważ zło nigdy nie zasypia i może dać o sobie znać w najmniej spodziewanym momencie. Polecam Czarcie lustro każdemu, kto gustuje w powieściach niebanalnych i trudnych tematycznie. Polecam tym czytelnikom, którzy nie boją się rzucić wyzwania złu, jak również tym, dla których ważna jest strona psychologiczna fabuły; tym, dla których ważni są oryginalni bohaterowie, którzy mają nam naprawdę coś konkretnego i ważnego do powiedzenia. Tacy bohaterowie będą bowiem komunikować się z nami na każdej stronie powieści i pokazywać nam, jak bardzo życie może boleć, jeśli wkroczy w nie choćby tylko jeden zły człowiek.
Agnieszka Różycka
tłumaczka, autorka, eseistka, dziennikarka
czwartek, 23 lutego 2023
Magdalena Zimniak – „Nasza prywatna gra”
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki i Wydawnictwa. Dziękuję!
Wydawnictwo:
SKARPA WARSZAWSKA
Warszawa 2023
Czytelnicy prozy Magdaleny Zimniak doskonale wiedzą, że jej znakiem rozpoznawczym są tajemnice z przeszłości, które prędzej czy później boleśnie wracają do aktualnego życia bohaterów, wywołując u nich psychiczne rozdarcie pomiędzy tym, co było a tym, co jest teraz. Nie inaczej jest i tym razem. Zacznijmy jednak od początku.
Główną bohaterką najnowszej powieści Magdaleny Zimniak jest Bianka Magnecka, młoda lektorka języka angielskiego. Ze względu na charakter pracy kobieta nie może pozwolić sobie na przebywanie poza domem w standardowych godzinach, dlatego też bardzo często mija się z mężem, co sprawia, że w jej małżeństwie zaczyna dziać się źle. Mąż coraz częściej ma do niej pretensje o to, że nie spędzają ze sobą wystarczająco dużo czasu. Generalnie można uznać, że Emil czuje się w tym związku zaniedbywany. Bianka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co czuje mąż, ale jej praca jest dla niej ważna i naprawdę lubi to, co robi. W dodatku jej słuchacze również bardzo cenią sobie z nią zajęcia i wynoszą z nich wiele dobrego. Pewnego dnia Bianka postanawia otworzyć drzwi do przeszłości. W tym celu jedzie do rodzinnego Nasielska. To tam niegdyś miały miejsce dramatyczne wydarzenia. To tam wiele lat temu straciła matkę. To tam zostawiła chłopaka, z którym była przez jakiś czas związana.
Aby zamknąć przeszłość Bianka chce porozmawiać z ludźmi, którzy kiedyś byli dla niej ważni i którzy mogliby pomóc jej odświeżyć pamięć, dzięki czemu byłaby w stanie zrozumieć własną przeszłość. Jak można się domyślać, rozmowa nie jest łatwa dla żadnej ze stron. Kobieta nie ma jednak zbyt wiele czasu, ponieważ musi wracać do Warszawy, gdzie czekają na nią jej słuchacze. Po zajęciach w szkole językowej Bianka nie wraca do domu, co jest do niej niepodobne. Coś zatem musiało się stać. Czy rozmowa z dawnymi znajomymi tak na nią wpłynęła, że postanowiła gdzieś się zaszyć, aby móc w spokoju przemyśleć wydarzenia z przeszłości? A może Bianka miała już dosyć narzekań męża na jej niestandardowe godziny pracy i nagle uznała, iż najlepszym wyjściem z sytuacji będzie odejście?
Szybko okazuje się, że żadna z odpowiedzi na te pytania nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Kobieta padła bowiem ofiarą porwania. Kiedy odzyskuje przytomność dostrzega, że znajduje się w jakimś zapchlonym ciasnym pomieszczeniu, najprawdopodobniej w piwnicy, a za jej porwaniem stoi ktoś ukrywający się za groteskową maską. Zaniepokojeni mąż i ojciec Bianki natychmiast zawiadamiają policję. Mężczyźni próbują też działać na własną rękę. Nic jednak nie przynosi oczekiwanego skutku. Bianki jak nie było tak nie ma. Nikt nie wie, co się z nią stało i kto kryje się za jej nagłym zniknięciem. Czyżby to przeszłość upomniała się o kobietę? Czy to rozmowa ze znajomymi z Nasielska sprawiła, że ktoś przypomniał sobie o tym, co stało się lata temu i postanowił zakończyć sprawę raz na zawsze? Czy dla Bianki jest jeszcze jakakolwiek szansa? Czy przeżyje i wróci do męża, aby móc naprawić z nim relacje? Na tę chwilę wiadomo tylko, że wszystkim rządzi niewyobrażalny strach i nic nie jest pewne. Równie dobrze przyszłości może już nie być.
Za każdym razem, kiedy sięgam po książkę Magdaleny Zimniak jestem przekonana, że autorka mnie nie zawiedzie. Już od pierwszych stron czytelnik doświadcza skrajnych emocji, jakie towarzyszą poszczególnym bohaterom. Wiadomo, że niebawem wydarzy się coś naprawdę złego, o czym świadczy niezwykle mroczny klimat i stopniowo budowane napięcie. Opisywane przez autorkę wydarzenia przedstawione są z perspektywy kilku bohaterów, z których każdy postrzega je inaczej. Każdego z nich łączą też z Bianką innego rodzaju więzi, co nie jest tutaj bez znaczenia. Niemniej, podczas gdy Biankę czytelnik poznaje bardzo dobrze, życie pozostałych bohaterów owiane jest swego rodzaju tajemniczością. W książce ogromną rolę odgrywa przede wszystkim psychologia, co – oprócz wspomnianych już sekretów z przeszłości – jest kolejnym znakiem rozpoznawczym twórczości Magdaleny Zimniak.
Fabuła powieści dotyka różnych zawiłych relacji międzyludzkich, jak małżeńskie, rodzicielskie czy zwykłe sąsiedzkie, a tytułowa prywatna gra stanowi klucz do rozwiązania zagadki i odkrycia, kto tak naprawdę kryje się za porwaniem Bianki. A ponieważ nie ma jednego podejrzanego, czytelnik wciąż trzymany jest w niepewności i zastanawia się kto miał najbardziej realny powód, aby po latach wrócić do wydarzeń, które już dawno powinny pójść w zapomnienie. Kto zatem najbardziej boi się, że Bianka w końcu przypomni sobie o czymś, co nigdy nie powinno ujrzeć światła dziennego? Na razie jednak porywacz może czuć się bezpieczny. Uważa bowiem, że ma nad kobietą przewagę, a dopóki jej umysłem będzie rządził strach, nic złego mu nie grozi; może prowadzić podwójne życie i nikt tak naprawdę niczego się nie domyśli.
Nasza prywatna gra to bez wątpienia doskonały thriller psychologiczny pokazujący między innymi to, jak wielką krzywdę może wyrządzić najbliższa osoba, którą powinno darzyć się bezwarunkowym zaufaniem. Zapewne czytelnikowi trudno będzie zrozumieć motywy jej postępowania. Jest to również opowieść o stopniowym poznawaniu zarówno siebie, jak i drugiej osoby, z którą dzieli się życie od lat. Jest to historia ludzi, którzy zagubili się gdzieś po drodze, będąc jeszcze młodymi ludźmi i nie zdając sobie sprawy z tego, że przeszłość nigdy nie umiera. Ona zawsze wraca w najmniej spodziewanym momencie, aby uderzyć ze zdwojoną siłą. Przeszłość bowiem nigdy nie pozwoli o sobie zapomnieć. Może zrobić to jedynie wtedy, gdy każdy jej element zostanie włożony we właściwe miejsce, a wszystkie skrywane dotąd tajemnice wreszcie ujrzą światło dzienne.
Jak zawsze, tak i tym razem również polecam książkę Magdaleny Zimniak. Jest ona doskonałą lekturą dla tych czytelników, którzy nie stronią od trudnych tematów w literaturze i dla których kwestie psychologiczne są równie ważne, jak te stricte fabularne.
Agnieszka Różycka
tłumaczka, autorka, eseistka i dziennikarka
środa, 16 listopada 2022
Magdalena Zimniak – „Piwnica”
Wydawnictwo: SKARPA WARSZAWSKA
Warszawa 2022
Wielokrotnie nagradzany amerykański autor horrorów, Stephen Graham Jones, napisał kiedyś, że w literaturze istnieją dwa rodzaje nawiedzonych domów. Pierwszy z nich to domy, które są wrogo nastawione do wszelkiego rodzaju gości i lokatorów i za nic w świecie nie zgadzają się na to, aby przebywali oni w ich murach (z ang. Stay Away Houses). Z kolei drugi rodzaj stanowią domy, które aż palą się do tego, by gościć u siebie bohaterów powieści (z ang. Hungry Houses). W obydwu przypadkach nawiedzone domy nie są jedynie miejscami, w których mogą pojawić się duchy czy zaistnieć jakieś inne zjawiska nadprzyrodzone, lecz to one same są subtelnie ożywionymi przez pisarza postaciami posiadającymi własne lęki i pragnienia. Jakiego rodzaju nawiedzonym domem, a właściwie kamienicą, w której mieszczą się biura spółdzielni mieszkaniowej jest w takim razie ta z najnowszej powieści Magdaleny Zimniak?
Na pierwszy rzut oka kamienica przy ulicy 3 Maja w Warszawie nie różni się niczym szczególnym od innych kamienic tego typu. Znajdują się w niej biura, pracują ludzie, w tym również ochroniarze, których zadaniem jest pilnować porządku i dbać o to, aby nikt niepożądany nie zakłócał tam spokoju. Wydaje się, że to ostatnie łatwiej jest wykonać, kiedy ochroniarze mają do czynienia z żywymi ludźmi. Zupełnie inaczej sprawa przedstawia się, gdy do gry wkraczają… duchy. Pewnej nocy młodzi ochroniarze, Aneta Rogucka i Rafał Stróżewski, pełniący dyżur w budynku, słyszą przeraźliwy krzyk kobiety. Jak każdy zdrowo myślący człowiek, w pierwszej chwili nie kojarzą go z niczym nadprzyrodzonym. Ot, ktoś nie zdążył jeszcze wyjść z pracy albo mają jakiegoś nieproszonego gościa, z którym trzeba będzie sobie poradzić. Szybko przekonują się, że prawda jest inna, choć nie chcą jeszcze do końca dać jej wiary. Bo jak można w XXI wieku wierzyć w duchy? Przecież to niemożliwe. A jednak…
Kiedy krzyki i dziwne sytuacje powtarzają się regularnie i to zawsze podczas ich dyżurów, wówczas ochroniarze postanawiają wziąć sprawy we własne ręce i dowiedzieć się, skąd tak naprawdę się biorą i jaka jest ich przyczyna. Prywatne śledztwo, jakiego się podejmują, stopniowo prowadzi ich do lat 40. XX wieku, a dokładnie do dni Powstania Warszawskiego, bo to wtedy wszystko tak naprawdę się zaczęło. Potem przyszedł komunizm, a wraz z nim tajemnicze zaginięcie młodej kobiety. Od tamtej pory przez długie siedemdziesiąt cztery lata nikomu nie udało się odkryć co tak naprawdę stało się z Zosią. Dlaczego? Czy ktoś zabrał tę tajemnicę do grobu? A może ludzie, którzy nadal żyją byli zamieszani w zniknięcie kobiety i teraz robią wszystko, aby ten sekret nie wyszedł na jaw? Oczywiście Aneta i Rafał mają swoje przypuszczenia, ale przecież zawsze zachodzi prawdopodobieństwo, że mogą się mylić.
Piwnica to powieść, na którą czekałam w ogromną niecierpliwością. A to z kilku powodów. Po pierwsze, jej akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych, czyli innymi słowy posiada w sobie element, bez którego nie wyobrażam sobie konstrukcji fabuły, gdzie przeszłość ma tak bardzo znaczący wpływ na teraźniejszość. Po drugie, obecność wątku nadprzyrodzonego sugeruje, że mamy do czynienia nie tylko z thrillerem psychologicznym, ale też z powieścią gotycką tak bardzo popularną w minionych wiekach, a zapoczątkowaną przez angielską pisarkę Ann Radcliffe (1764-1823). I wreszcie po trzecie, wiedziałam, że jeśli za książką stoi Magdalena Zimniak to na pewno nie będzie to lektura lekka, łatwa i przyjemna, ale oryginalna, ambitna i – jak zawsze – dająca do myślenia z uwagi na pierwiastek psychologiczny.
Wszyscy bohaterowie – zarówno ci obecni, jak i ci z przeszłości – doskonale uzupełniają się wzajemnie, pomimo że ich życie wygląda inaczej z powodu realiów, w jakich przyszło im żyć. Wszystkie postacie są na swoim miejscu, nawet te drugoplanowe dokładnie wiedzą, z jakiego powodu znalazły się w tej historii. Choć jedne wydarzenia od drugich oddziela kilkadziesiąt lat i życie kilku pokoleń, to bardzo wiele je łączy. Okazuje się, że nawet po tylu latach rodzinne tajemnice mogą niespodziewanie wydostać się na światło dzienne, a ten, kto niegdyś przysięgał zemstę, teraz może łatwo skorzystać z okazji i zaatakować. Wygląda też na to, że bariera pomiędzy światem żywych a światem zmarłych jest znacznie cieńsza, niż może się wydawać. Czasami bowiem duchy zmarłych domagają się od żywych doprowadzenia spraw do końca w ich imieniu, aby tym samym one mogły spokojnie spoczywać tam, gdzie trafiły po śmierci.
Magdalena Zimniak ponownie nie zawodzi swoich czytelników. Piwnica to powieść, którą czyta się z ogromnym zainteresowaniem. Jej akcja wciąga już od pierwszych stron, natomiast z każdą kolejną zatapiamy się w fabule coraz głębiej, aż w końcu zdajemy sobie sprawę z tego, że nie możemy oderwać się od książki dopóki nie poznamy jej zakończenia. Jest to historia z jednej strony o zdradzie, a z drugiej o wielkiej miłości momentami graniczącej z szaleństwem; historia o poświęceniu dla bliskiej osoby i zrobieniu praktycznie wszystkiego, aby tylko zapewnić jej bezpieczeństwo; historia o marzeniach, które nie zawsze można spełnić; i wreszcie jest to też opowieść o odnajdywaniu spokoju i ostatecznym zamknięciu drzwi przeszłości i rozpoczynaniu nowego etapu w życiu.
Pisząc tę powieść autorka nie zapomniała również o otaczającej nas rzeczywistości. Mamy zatem zarys pandemii, z którą jeszcze nie tak dawno musieliśmy się zmagać, jak również wojny w Ukrainie, która wciąż budzi strach. W twórczości Magdaleny Zimniak najbardziej cienię to, że nie jest schematyczna. Pomimo że autorka generalnie łączy dwa gatunki, czyli powieść obyczajową z thrillerem psychologicznym, to jednak każda z opowiadanych przez nią historii jest na swój sposób inna i oryginalna. Nie można ich porównywać ze sobą. Polecam zatem najnowszą powieść Magdaleny Zimniak, mając nadzieję, że podobnie jak ja, również nie będziecie mogli się od niej oderwać, a po przeczytaniu jeszcze długo będziecie mieć ją w pamięci.
Agnieszka Różycka
tłumaczka, autorka, dziennikarka, eseistka
środa, 23 lutego 2022
Magdalena Zimniak – „Protest”
Dziecięca trauma potrafi wrócić w dorosłym życiu pod wpływem jakiegoś bodźca. Nagle może wydarzyć się coś, co spowoduje, że człowiek zacznie wracać myślami do lat dzieciństwa i analizować to, co się wtedy stało. Takim bodźcem może być na przykład wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 roku, kiedy to w Polsce zakazano wykonywania aborcji w przypadku wystąpienia wysokiego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, czyli innymi słowy nagle i bez ostrzeżenia zrezygnowano z tak zwanego kompromisu aborcyjnego obowiązującego przez lata. Jest to również moment, w którym rozpoczyna się akcja najnowszego thrillera psychologicznego autorstwa Magdaleny Zimniak.
Pandemia koronawirusa trwa już od kilku dobrych miesięcy, ale nie to jest tutaj najważniejsze. Otóż na ulice zaczynają wychodzić nie tylko młode oburzone kobiety, ale też wspierający je mężczyźni, i co ciekawe, także osoby w starszym wieku, które maszerują ulicami polskich miast, aby wesprzeć swoje dzieci i wnuki. Wszędzie widać różnego rodzaju hasła, mające zwrócić uwagę na sytuację kobiet, a w Internecie rozpoczyna się festiwal nienawiści. Jedni krzyczą za życiem, a inni za wolnością wyboru i aborcją na życzenie. Wszyscy obrzucają się nawzajem inwektywami. Solidnie obrywa się nie tylko politykom, ale przede wszystkim Kościołowi Katolickiemu i tym, którzy do niego należą, czyli zwykłym katolikom niemającym z całym tym zamieszaniem nic wspólnego. Oprócz nielicznych grup religijnych fanatyków, cała reszta jest równie mocno zaskoczona orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. Katolicy dostają w twarz dla zwykłej zasady. Przez samą przynależność do instytucji, która z każdym dniem jest coraz bardziej znienawidzona przez całkiem sporą część społeczeństwa.
Tymczasem mieszkająca gdzieś w Warszawie główna bohaterka powieści, Anita Chodura, przypomina sobie o własnej, rodzinnej tragedii. Kiedy była dzieckiem, jej starsza siostra poddała się zabiegowi przerwania ciąży. Był rok 1979. Kobieta do dziś pamięta, jak bardzo tamto wydarzenie dotknęło jej rodzinę. Ucierpiała nie tylko nastoletnia Krysia, ale każdy z członków jej rodziny. Z pozoru wydaje się, że to Anita wycierpiała najwięcej, bo to ona poważnie podupadła na zdrowiu psychicznym i do tej pory nie może się pozbierać, pomimo terapii. Choć ma za sobą również te lepsze dni, to jednak to, co stało się przy alejach Szucha 12A w Warszawie, sprawia, że wszystko wraca ze zdwojoną siłą, zważywszy że niektórych osób biorących udział w tamtym wydarzeniu sprzed lat, nie ma już na świecie. W dodatku córka Anity, Julia, aktywnie uczestniczy w Strajku Kobiet, mając na temat aborcji zupełnie inne zdanie, niż jej matka. Od tej chwili Anita nie potrafi już spokojnie żyć. Przeszłość wraca, a wraz z nią szereg pytań, na które nigdy nie było odpowiedzi. Czy tym razem będzie inaczej? Czy Anita, żyjąca na skraju szaleństwa, będzie w stanie stawić czoło przeszłości i raz na zawsze ją zamknąć? Czy jej dzieci, a szczególnie córka, również zaznają spokoju? Bardzo szybko okazuje się jednak, że na spokój trzeba będzie jeszcze poczekać. Nieoczekiwanie ktoś umiera. Wszystko wskazuje na to, że nie była to śmierć naturalna. A skoro morderstwo, to kto za nim stoi i dlaczego zabił? Czy ta śmierć ma związek z wydarzeniami z 1979 roku?
Najnowszy thriller Magdaleny Zimniak nie jest zwykłą powieścią dotykającą problemu aborcji. Takie rozwiązanie byłoby zbyt proste, a nie do tego autorka przyzwyczaiła swoich czytelników przez lata twórczości. Już sam tytuł Protest nie jest jednoznaczny. Ma on bowiem kilka wymiarów, a Strajk Kobiet i wyrok Trybunału Konstytucyjnego są tylko jednym z nich; czymś w rodzaju przysłowiowej pierwszej kostki domina, która pociąga za sobą kolejne, aż w końcu cała konstrukcja, tak mozolnie budowana, ulega zniszczeniu, pokazując to, co do tej pory było ukryte gdzieś bardzo głęboko. Wiele rzeczy zostaje brutalnie obnażonych. Na jaw wychodzą hipokryzja i zakłamanie tych, którzy w oczach opinii publicznej chcą uchodzić za nieskazitelnych i kierujących się w życiu najwyższymi wartościami moralnymi. Tytułowy protest to także brak zgody na wiele spraw, które do tej pory były tolerowane i przemilczane nie tylko w życiu publicznym, ale przede wszystkim w życiu osobistym bohaterów. To powiedzenie DOŚĆ temu wszystkiemu, co jeszcze do niedawna było tematem tabu. To wyjście naprzeciw problemom, które przez długie lata niszczyły od środka poszczególnych bohaterów. To wreszcie podjęcie próby zakończenia trwających latami niedopowiedzeń i tajemnic.
Protest to powieść niezwykle autentyczna. Co ważne i na co należy zwrócić szczególną uwagę, autorka nie występuje tutaj w roli moralizatorki. Nikogo nie poucza, nikomu nie narzuca swoich poglądów. Stoi jak gdyby z boku i przygląda się bohaterom, których sama stworzyła. Można odnieść wrażenie, że Magdalena Zimniak również jest ciekawa końca tej historii. Jej bohaterowie są wolnymi ludźmi i ta wolność może sprawić, że w każdej chwili są w stanie zaskoczyć czytelnika, a sama autorka świadomie im na to pozwala, nie pociągając za sznurki. Są to postacie, którym nieobce są ból, cierpienie, okrucieństwo, zemsta, ale też miłość, przyjaźń czy skłonność do wybaczania, natomiast konsekwencje podejmowanych decyzji prędzej czy później dadzą o sobie znać. Autentyczność tej powieści polega również na tym, że opowiedziana w niej historia jest taka typowo polska. Nikt obcy nam jej nie zabierze i nikt nie będzie w stanie wpasować się w nią tak dobrze, jak Polacy. Stanowi lustro, w którym wielu z nas zapewne dostrzegłoby również swoje odbicie. Czy jest emocjonalna? Poniekąd tak, choć nie jest to typowa gra na ludzkich emocjach, aby tylko wywołać sensację czy wzbudzić negatywne uczucia u którejkolwiek ze stron.
Myślę, że ta książka bardzo długo będzie wyróżniać się na tle innych powieści. Jest odważna i niepozwalająca o sobie zapomnieć. To historia nie tylko dla kobiet. Polecam.
Agnieszka Różycka
tłumaczka, autorka, eseistka, dziennikarka
piątek, 11 czerwca 2021
Magdalena Zimniak – „Żywa i martwa”
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki i Wydawnictwa. Dziękuję!
Wydawnictwo: PROZAMI
Warszawa 2021
Nie od dziś wiadomo, że ludzka psychika skrywa w sobie wiele tajemnic. Umysł człowieka jest naprawdę skomplikowany, a naukowcy wciąż usiłują zrozumieć i odkryć, co znajduje się w ludzkich głowach i co kieruje rozmaitymi procesami, które w nich zachodzą, a także jaka jest przyczyna tych czy innych zachowań, czasami wręcz niewiarygodnych, które nie dają wytłumaczyć się w sposób logiczny. Dlaczego tak często krzywdzimy innych ludzi zamiast być dla nich życzliwymi? Czy obserwowanie ludzkiego cierpienia, którego sami staliśmy się przyczyną, zapewnia nam przyjemność co najmniej taką samą, jak podczas jedzenia czekolady? Daje satysfakcję? Sprawia, że czujemy się tak, jakbyśmy mieli nad tą osobą władzę? Dlaczego z taką łatwością niszczymy innych zamiast nieść im pomoc? Co powoduje, że wybieramy zło, choć logicznym wydaje się wybór dobra? Może dzieje się tak dlatego, że zło bardziej fascynuje, podnosi poziom adrenaliny, pozwala choć przez chwilę poczuć się kimś naprawdę ważnym i mającym wpływ na innych, przeważnie słabszych?
Magdalena Zimniak to jedna z tych pisarek, które nie boją się zajrzeć nawet w najgłębsze zakamarki ludzkiej psychiki. Na kartach jej książek pojawiają się bohaterowie, którzy pod wpływem rozmaitych wydarzeń nie zawsze potrafią poradzić sobie w życiu, co w konsekwencji sprawia, że ich funkcjonowanie w społeczeństwie jest poważnie zaburzone. Autorka ma już na swoim koncie kilka powieści, które klasyfikuje się jako thrillery psychologiczne. Każda z tych książek jest inna i każda budzi w czytelniku inne emocje. Nie inaczej dzieje się też w przypadku najnowszej powieści zatytułowanej Żywa i martwa. Już sam tytuł przyciąga uwagę i daje do myślenia. Bo jak można być jednocześnie żywym i martwym?
Choć narracja prowadzona jest z perspektywy kilku bohaterów, to jednak główną postacią jest tutaj siedemnastoletnia Maja Johnson. Dziewczyna pochodzi z polsko-amerykańskiej rodziny. Na pozór wydaje się, że jest to typowa nastolatka, może czasami nieco zbuntowana, ale generalnie niczego poważnego nie można jej zarzucić. Aż tu pewnego dnia Maja oznajmia, że… umarła. Tak, umarła. Nie żyje i już. A zatem jak to się mogło stać, skoro wciąż w miarę normalnie funkcjonuje? Chodzi do szkoły, je, śpi i praktycznie robi wszystko to, co każdy żywy człowiek. Niemniej, ona twardo upiera się, że tak naprawdę nie żyje, a jej ciało z każdą chwilą ulega rozkładowi niczym u nieboszczyka zjadanego przez robaki. I nie pomagają żadne tłumaczenia. Ona wie swoje. Co w takim razie stało się z Mają, że tak nagle się zmieniła i wygaduje rzeczy, które wydają się absurdalne? A może to niedawna wizyta u babci mieszkającej w Stanach Zjednoczonych sprawiła, że dziewczyna straciła rozum? Ale czy faktycznie go postradała, czy może tylko próbuje coś w sobie zagłuszyć? Co takiego wydarzyło się za oceanem i czy jest jeszcze szansa na to, aby Maja wróciła do normalnego życia?
Na dziwne zachowanie Mai nie jest obojętna szkolna psycholog. Kobieta robi wszystko, aby pomóc dziewczynie. Z każdym dniem stara się coraz głębiej poznać nie tylko psychikę Mai, ale także dotrzeć do przeszłości dziewczyny i jej rodziny, ponieważ uważa, że to tam tkwi problem. Czy Iwonie uda się przywrócić Mai równowagę psychiczną? A może sama narazi się na niebezpieczeństwo? Co takiego skrywa rodzina Johnsonów i jak odkrycie tajemnicy sprzed lat wpłynie na jej dalsze funkcjonowanie w społeczeństwie?
Żywa i martwa to przede wszystkim powieść dotykająca problemów, o których nie jest łatwo mówić. Autorka ukazuje tutaj nie tylko relacje pomiędzy poszczególnymi członkami rodziny, ale także pomiędzy wplątanymi w to wszystko osobami z zewnątrz. Z pozoru normalna i prawidłowo funkcjonująca rodzina tak naprawdę w pewnym momencie staje się patologiczna. I nie ma tutaj znaczenia ani pochodzenie jej członków, ani ich wykształcenie, ani też miejsce ich zamieszkania. Okazuje się bowiem, że każdy może paść ofiarą uzależnienia od pewnych zachowań czy nawet osób, które jest silniejsze, niż zdrowy rozsadek. Można zdawać sobie sprawę z tego, że to, co się robi jest złe, ale jednocześnie tak trudno jest przestać to robić. Wydaje się, że dla uwikłanych w to wszystko bohaterów nie ma już nadziei na zmianę ich postępowania. Wiedzą, że krzywdzą, lecz za nic nie potrafią nad tym zapanować, jednocześnie wciągając w swój koszmar innych.
Najnowsza powieść Magdaleny Zimniak stawia przed czytelnikiem szereg pytań. Jednym z nich jest pytanie dotyczące tego, czy można bezwarunkowo ufać osobom, z którymi latami żyje się pod jednym dachem. Ich niejednoznaczne zachowanie można tłumaczyć z jednej strony chorobą, a z drugiej jakimś niezrozumiałym wyrafinowaniem. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że niewinne osoby powoli wciągane są w tę psychologiczną patologię i w pewnym momencie nie ma już dla nich drogi ucieczki, co może skończyć się tragedią. Ale to nie wszystko. Analizując zachowanie poszczególnych bohaterów można zastanawiać się również nad tym, jakiego rodzaju uczuciem obdarzają siebie nawzajem i do czego to uczucie ich upoważnia. Czy jest to miłość? Czy może miłość, lecz podszyta nienawiścią i chęcią wzięcia odwetu na innych za coś, co stało się w przeszłości? Czy może jest to tylko zwykłe uzależnienie nie tylko od konkretnych zachowań, ale także od osób wywierających naprawdę silny wpływ na tych, których należy chronić i przede wszystkim nie krzywdzić?
W dzisiejszych, naprawdę trudnych czasach, powieść Magdaleny Zimniak pokazuje otaczający nas świat i to bez żadnego retuszu. Problemy, z którymi muszą poradzić sobie bohaterowie książki są obecne w naszym życiu na co dzień, tylko mało kto o nich mówi głośno. Czasami robią to media. Generalnie tego rodzaju problemy przez lata zamiatane są pod dywan albo przechowywane w czterech ścianach domu i dopiero, gdy dojdzie do tragedii świat dowiaduje się o tym, jak bardzo ofiara musiała cierpieć zanim sprawa wyszła na jaw. Czytając powieść nie mogłam zrozumieć, jak mocno główna bohaterka musi być związana ze swoim ojcem, aby nie starać się od niego uciec i szukać pomocy na zewnątrz. Zastanawiałam się, co takiego trzyma ją w domu tego człowieka. Miłość? Szacunek? Bezsilność? Uzależnienie? Przywiązanie? Poczucie obowiązku? A może wspomnienie o ukochanej matce, która przecież w tym domu kiedyś przebywała?
Moim zdaniem na temat Żywej i martwej można pisać w nieskończoność. Jest to powieść tak mocno osadzona w psychologii, że każdego z bohaterów można poddać głębokiej analizie i dotrzeć do najdalszego zakamarka jego psychiki. Myślę też, że każdy czytelnik odbierze tę powieść na swój własny sposób. Nie jest to na pewno lektura łatwa. Zmusza bowiem do myślenia, refleksji, zastanowienia się nad otaczającym nas światem i jego mieszkańcami, jak również do tego, że zawsze powinniśmy być czujni i zwracać uwagę na ludzkie zachowania, które czasami swoje źródło mogą mieć w dramacie, jaki rozgrywa się w życiu danego człowieka i czterech ścianach jego domu. Polecam tę książkę każdemu, kto ceni sobie niebanalne historie wypełnione treścią, zamiast górnolotnymi frazesami.
Agnieszka Różycka
tłumaczka, eseistka, autorka, dziennikarka















