Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawe miejsca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawe miejsca. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 stycznia 2026

Katedra w Norwich: ewolucja architektoniczna, funkcja sakralna i historyczna wytrzymałość

 

Katedra w Norwich, górująca nad horyzontem hrabstwa Norfolk niczym strażnik, należy do najbardziej kompletnych i imponujących katedr normańskich w Anglii. To nie tylko kamień i zaprawa, lecz także głęboki splot architektonicznej pomysłowości, zmieniających się praktyk religijnych oraz nieustannej historycznej wytrzymałości. Powstała w burzliwym okresie po podboju normańskim jako fundacja benedyktyńska, a następnie przetrwała stulecia liturgicznych reform, politycznych wstrząsów i społecznych przemian, z których każdy pozostawił trwały ślad w jej strukturze i funkcji. Jej pierwotna romańska monumentalność została wzbogacona późniejszymi interwencjami gotyckimi, które nadały budowli większej lekkości i estetycznej finezji. Katedra zachowała przy tym swoją fundamentalną rolę jako przestrzeń sakralna, głęboko zakorzeniona w narracji społeczno-politycznej Anglii. Współczesne wysiłki konserwatorskie, podejmowane z myślą o przyszłych pokoleniach, zabezpieczają jej dziedzictwo i pozwalają dostrzec ją nie jako statyczny pomnik, lecz jako dynamiczne świadectwo ludzkich aspiracji, wiary i artystycznego wysiłku trwającego niemal tysiąc lat.


Ta wspaniała katedra jest jedną
z największych w Europie, a także drugą
najwyższą w Wielkiej Brytanii.
fot. Jack Pease Photography



FUNDAMENTY WIARY I WŁADZY: ROMAŃSKA WSPANIAŁOŚĆ
 
Geneza katedry w Norwich wpisuje się w ambitne reformy kościelne i architektoniczne, które ukształtowały Anglię po podboju normańskim. Założona w 1096 roku przez Herberta de Losingę, pierwszego biskupa Norwich, miała pełnić podwójną rolę: być centrum duchowym nowo powstałej diecezji oraz potężnym symbolem autorytetu normańskiego, łączącym boski mandat z władzą świecką. De Losinga, przenikliwy i wpływowy duchowny, przeniósł stolicę biskupią z Thetford do rozwijającego się Norwich, wzmacniając tym samym strategiczne znaczenie katedry. Wybrany styl architektoniczny – normański romański – był oczywistym wyborem: solidny, monumentalny i wizualnie ciężki, stanowił wyraz potęgi kościelnej, który rozprzestrzenił się po całej Europie. Romańska forma katedry w Norwich odznacza się ogromną skalą i poczuciem trwałej monumentalności. Mistrzowie murarscy, czerpiąc z tradycji anglo-normańskich, zaprojektowali plan krzyżowy typowy dla wielkich katedr monastycznych. Obejmował on rozległą nawę, transepty, chór oraz wschodnie ramię zakończone apsydą, otoczoną obejściem i promieniście rozmieszczonymi kaplicami. To rozwiązanie, z wieloapsydowym układem, zdradzało wyraźne wpływy kontynentalne i wyróżniało Norwich na tle innych angielskich budowli, sugerując inspirację takimi obiektami jak Opactwo świętych Piotra i Pawła w Cluny czy Opactwo Jumièges. Fundamenty pod tę monumentalną konstrukcję położono z myślą o stworzeniu jednej z największych świątyń w swoim rodzaju. Budowlę wzniesiono głównie z kamienia z Caen sprowadzanego z Normandii, uzupełniając go lokalnym krzemieniem i gruzem w rdzeniu murów.


Witraż w katedrze w Norwich
przedstawiający biskupa Herberta de Losingę.
fot. J. Hannan-Briggs

 
Nawa, ukończona za rządów następcy de Losingi, biskupa Eborarda (1121–1145), zasługuje na szczególną uwagę ze względu na swoją niezwykłą długość i imponujący rytm przestrzenny. Rozciąga się na ponad 200 stóp, co czyni ją jedną z najdłuższych w Anglii i nadaje jej majestatyczne, procesyjne oblicze. Definiującym elementem są kolosalne cylindryczne filary, naprzemiennie różnej szerokości, zdobione spiralnymi, żłobkowanymi lub diamentowymi wzorami. Podtrzymują one masywną arkadę z półkolistymi łukami, nad którą wznosi się galeria triforium – sama w sobie znacząca przestrzeń architektoniczna – prowadząca do clerestorium. Pierwotnie clerestorium wpuszczało światło przez niewielkie, głęboko rozglifione okna. Całość przykrywał płaski drewniany strop, typowy dla wczesnych katedr romańskich. Choć mniej ambitny konstrukcyjnie niż sklepienia kamienne, pozwalał na szybsze wznoszenie budowli i ograniczał potężne siły boczne wynikające z szerokości nawy.
 
Transepty katedry w Norwich odzwierciedlają solidny projekt nawy, poszerzając jej przestrzeń boczną i wyznaczając skrzyżowanie, nad którym wznosi się wieża centralna. Ta wieża, pierwotnie niższa i skromniejsza w formie normańskiej konstrukcji, stanowiła potężny punkt centralny, a jej surowa sylweta nawiązywała do militarnej siły, często obecnej w wczesnośredniowiecznej architekturze sakralnej. Masywne mury, wzmocnione znaczną grubością zamiast zewnętrznych przypór, oraz stosunkowo niewielkie otwory okienne ukazują troskę o stabilność i obronność – zasady fundamentalne dla budownictwa XI i XII wieku. Portale, głęboko osadzone w strukturze, a zwłaszcza główne wejście zachodnie, były bogato rzeźbione, choć znaczna część tej pierwotnej dekoracji z czasem uległa zniszczeniu lub została zastąpiona.


Widok na nawę główną.
fot. Diliff


Romańska architektura katedry niosła jednak nie tylko walory konstrukcyjne, lecz także głęboką symbolikę. Była to architektura władzy, zaprojektowana tak, aby wywrzeć na lokalnej społeczności silne wrażenie autorytetu Kościoła i jego normańskich patronów. Grube mury, słabo oświetlone wnętrza oraz monumentalne filary tworzyły atmosferę powagi i grozy, sprzyjającą medytacji i podkreślającą majestat boski obecny w liturgii. Język wizualny tej budowli był językiem trwałości i niezmiennej władzy – materialnym ucieleśnieniem benedyktyńskiego ślubu stałości oraz wiecznej prawdy Kościoła. Decyzja biskupa Herberta de Losingi o wzniesieniu katedry o takiej skali i wyróżniającej się architekturze była nie tylko aktem pobożności, lecz także świadomym oświadczeniem przywództwa i trwałym dziedzictwem, które miało zapewnić diecezji Norwich kościół macierzysty odpowiadający jej znaczeniu i ambitnym aspiracjom fundatorów.

GOTYCKA DOMINACJA: UDOSKONALENIA, WYSOKOŚCI I NARRACJE WKAMIENIU
 
Choć katedra w Norwich w swej zasadniczej strukturze i monumentalnej masie pozostaje budowlą romańską, w kolejnych stuleciach przeszła istotną ewolucję architektoniczną. Liczne interwencje gotyckie złagodziły jej pierwotną surowość, wprowadziły więcej światła i radykalnie zmieniły pionowy profil. Te dodatki nie były jedynie ozdobą, lecz stanowiły dialog pomiędzy zmieniającą się wrażliwością estetyczną a innowacją konstrukcyjną, prowadząc do syntezy stylów, która czyni Norwich jedną z najbardziej fascynujących katedr Anglii. Najbardziej imponującym gotyckim elementem jest jej iglica, osiągająca wysokość 315 stóp i pozostająca drugą najwyższą w kraju, ustępując jedynie Salisbury. Oryginalna normańska wieża centralna, choć solidna, była stosunkowo skromna i prawdopodobnie zwieńczona dachami w formie piramidy. Katastrofalny pożar w 1362 roku, spowodowany uderzeniem pioruna, zniszczył drewniany dach nawy i wymusił szeroko zakrojone prace naprawcze. To nieszczęście stało się impulsem do ambitnej odbudowy: górne kondygnacje wieży przebudowano w stylu gotyku dekoracyjnego, a między 1472 a 1499 rokiem biskup Jakub Goldwell dodał obecną smukłą iglicę. Wzniesiona z kamienia – w przeciwieństwie do wielu wcześniejszych iglic drewnianych 
 stała się arcydziełem gotyku prostopadłego, świadectwem zaawansowanej inżynierii i estetycznego wyrafinowania późnego średniowiecza. Jej strzelista sylweta kieruje wzrok ku niebu, przekształcając ciężką, ziemską bryłę katedry w eteryczne wzniesienie, symbolizujące aspiracyjny charakter gotyckiej wiary.



Retabulum Despensera to nastawa ołtarzowa pochodząca
z końca XIV wieku. Prawdopodobnie została zamówiona przez
Henryka Despensera, biskupa Norwich (1369-1406).
Pięć paneli przedstawia śmierć i zmartwychwstanie Crystusa.
fot. J An


Równie znaczące były spektakularne sklepienia kamienne, które zastąpiły pierwotne drewniane stropy w nawie, chórze i transeptach. Proces rozpoczął się w połowie XV wieku za biskupa Waltera Lyharta, po zniszczeniach spowodowanych pożarem. Nawa otrzymała bogate sklepienie lierne – sieć żeber układających się w skomplikowane, gwiaździste wzory. Szczególną sławę zyskało ono dzięki około 1100 zwornikom – rzeźbionym i malowanym kamieniom kluczowym – które tworzą jeden z najpełniejszych i najlepiej zachowanych średniowiecznych cykli narracyjnych w Europie. Przedstawiają one całą historię biblijną, od stworzenia świata po Sąd Ostateczny, a także sceny z życia świętych i lokalnego folkloru. Dla wspólnoty w dużej mierze niepiśmiennej stanowiły wizualny katechizm, przemieniając sklepienie w monumentalny, iluminowany manuskrypt świętych opowieści. Rzemiosło związane z ich wykonaniem i instalacją, często na ogromnej wysokości, świadczy o niezwykłych umiejętnościach średniowiecznych artystów oraz teologicznych ambicjach patronów katedry.
 
Po pracach Lyharta biskup Goldwell kontynuował program sklepienny w chórze i transeptach, stosując podobne projekty lierne. Kulminacją późnogotyckiej ambicji stało się wschodnie zakończenie świątyni, gdzie sklepienie – pierwotnie romańskie i w dużej mierze hipotetyczne – zostało wzbogacone, a miejscami całkowicie przebudowane w stylu prostopadłym. Dodało to dalszej złożoności i dekoracyjnego bogactwa. Sklepienia wachlarzowe kaplic fundacyjnych, zwłaszcza Kaplicy Jezusa i Kaplicy świętego Łukasza, choć mniejsze w skali, ukazują ostateczne wyrafinowanie stylu prostopadłego. Rozchodzące się niczym misternie ułożone wachlarze żebra tworzą poczucie eterycznej lekkości i złożonego wzoru, stanowiąc doskonałe zwieńczenie gotyckiej transformacji katedry.


Zwornik sklepienny we wschodnim krużganku (1310-1314)
przedstawiający twarz mężczyzny otoczoną liśćmi. 
fot. Poliphilo


Epoka gotyku przyniosła katedrze w Norwich powiększenie i udoskonalenie okien. Choć masywne romańskie mury zachowały swój zasadniczy charakter, wiele mniejszych, półkolistych otworów zostało zastąpionych lub rozbudowanych poprzez ostrołukowe arkady oraz coraz bardziej złożone maswerki w stylu dekoracyjnym i prostopadłym. Dzięki temu do wnętrza zaczęło docierać znacznie więcej światła – znak rozpoznawczy gotyckiej estetyki – które przemieniło dawniej mroczną przestrzeń w jaśniejsze, bardziej otwarte wnętrze. Choć większość oryginalnych średniowiecznych witraży została utracona w okresie reformacji i późniejszych aktów ikonoklazmu, sama powiększona powierzchnia okien zasadniczo odmieniła atmosferę katedry.
 
Dopełnieniem gotyckiej transformacji były liczne dodatki w stylu prostopadłym, w tym kaplice fundacyjne przeznaczone do odprawiania mszy za dusze zmarłych, a także różnorodne ekrany i sprzęty liturgiczne. Choć wiele z tych elementów nie przetrwało, ich pierwotna obecność świadczy o rosnącej złożoności średniowiecznych praktyk religijnych oraz o pragnieniu bardziej zindywidualizowanej pobożności w obrębie wspólnotowej przestrzeni. Integracja gotyckich innowacji z solidną romańską strukturą ukazuje niezwykłą zdolność adaptacyjną budowniczych i patronów. Zamiast burzyć i wznosić od nowa, wybierali drogę ulepszania, uszlachetniania i podnoszenia istniejącej formy, tworząc warstwową historię architektoniczną, która w kamieniu opowiada niemal dziewięć stuleci artystycznego i duchowego wysiłku.

ŚWIĘTY WĘZEŁ: PRZESTRZEŃ LITURGICZNA I ŻYCIE MONASTYCZNE
 
Katedra w Norwich od początku była nie tylko architektonicznym arcydziełem, lecz także żywym świadectwem wiary chrześcijańskiej. Jej zasadniczą funkcją było pełnienie roli stolicy biskupa Norwich (łac. cathedra), a równocześnie klasztoru benedyktyńskiego. Ta podwójna tożsamość głęboko wpłynęła na układ budowli, codzienny rytm życia oraz duchowe znaczenie w diecezji i szerzej – w całej wspólnocie. Monastyczna fundacja determinowała znaczną część pierwotnego projektu katedry oraz rozmieszczenie budynków konwentualnych. Do południowej strony nawy przylega wspaniały krużganek – jeden z największych i najbardziej kompletnych w Anglii – prowadzący do różnych urzędów klasztornych. Krużganek, z czterema arkadowymi przejściami, stanowił duchowe i fizyczne serce klasztoru. Był miejscem cichej kontemplacji, studium i procesji, łącząc życie wspólnotowe mnichów z majestatem świątyni. Pierwotny romański krużganek został przebudowany w stylu gotyku prostopadłego między 1297 a 1430 rokiem, wzbogacony o coraz bardziej złożone maswerki i – co szczególnie istotne – niezwykłą serię rzeźbionych zworników w sklepieniach, przedstawiających sceny biblijne i lokalną historię. Ta przebudowa była monumentalnym przedsięwzięciem, odzwierciedlającym żywotność i bogactwo wspólnoty monastycznej.


Południowa nawa boczna - widok na zachód
fot. Amitchell125


Z krużganka prowadziły przejścia do kluczowych przestrzeni codziennego życia: Kapitularza, gdzie omawiano sprawy klasztorne i wymierzano dyscyplinę; Refektarza, przeznaczonego na wspólne posiłki; Dormitorium, w którym spali mnisi; oraz Skryptorium, gdzie przepisywano i iluminowano rękopisy. Choć wiele z tych budynków dziś leży w ruinie lub zostało przekształconych, ich pierwotny układ świadczy o zorganizowanym i zdyscyplinowanym trybie życia, skoncentrowanym na modlitwie, studium i służbie. Sam gmach katedry był nie tylko miejscem publicznego kultu, lecz także głównym kościołem wspólnoty żyjącej według Reguły świętego Benedykta, uczestniczącej w Opus Dei – codziennym cyklu nabożeństw (Jutrznia, Laudes, Pryma, Tercja, Seksta, Nona, Nieszpory, Kompleta), które rozbrzmiewały w nawie, chórze i kaplicach. Liturgiczny układ katedry odzwierciedlał te praktyki. Chór (prezbiterium) był domeną wspólnoty monastycznej, oddzieloną od publicznej nawy masywnym lektorium. Tam mnisi śpiewali codzienne oficja ze swoich stall, z ołtarzem głównym jako centralnym punktem. Wschodnie ramię, z obejściem i promieniście rozmieszczonymi kaplicami, umożliwiało kult relikwii i odprawianie prywatnych mszy, odzwierciedlając złożoną duchową ekonomię średniowiecznego katolicyzmu. Choć relikwie w Norwich nie były tak słynne jak w Canterbury czy Durham, ich obecność – wraz z licznymi ołtarzami poświęconymi świętym – przyciągała pielgrzymów poszukujących duchowego ukojenia i cudów.
 
Reformacja angielska w XVI wieku nieodwracalnie zmieniła funkcję liturgiczną i wygląd katedry. Rozwiązanie klasztorów w 1539 roku zakończyło jej benedyktyńską tożsamość, przekształcając ją w katedrę świecką pod kontrolą dziekana i kapituły, podporządkowaną Koronie. Okres ten przyniósł falę ikonoklazmu: posągi niszczono, witraże rozbijano, relikwiarze burzono, co odzwierciedlało radykalną zmianę w kulcie – od czci świętych i obrazów ku skupieniu na głoszonym słowie i sakramentach protestanckiej wiary. Lektorium często usuwano lub przekształcano, symbolicznie znosząc barierę między duchowieństwem a świeckimi. Likwidacja kaplic fundacyjnych i zmiana praktyk liturgicznych zasadniczo przeobraziły sposób użytkowania i postrzegania przestrzeni. Pomimo tych głębokich przemian katedra w Norwich zachowała swoje sakralne przeznaczenie. Na przestrzeni wieków dostosowywała się do ewoluującej liturgii anglikańskiej, nieprzerwanie służąc jako miejsce kultu, modlitwy i sakramentu. Dziś odbywają się w niej codzienne nabożeństwa, uroczystości diecezjalne, święcenia i wydarzenia miejskie, podtrzymując jej rolę jako kościoła macierzystego diecezji Norwich. Trwała funkcja katedry jako centrum życia duchowego, obejmującego niemal tysiąc lat tradycji chrześcijańskiej, podkreśla jej niezwykłą odporność i zdolność adaptacji – świadectwo nieustannej ludzkiej potrzeby przestrzeni sakralnej i wspólnotowego kultu.

KAMIENNA KRONIKA: NARRACJA HISTORYCZNA I WPŁYW SPOŁECZNO-KULTUROWY
 
Historia katedry w Norwich jest nierozerwalnie związana z szerszą narracją społeczno-polityczną i kulturową Anglii. Jej powstanie było bezpośrednim następstwem podboju normańskiego, stanowiąc materialne ucieleśnienie duchowych i świeckich ambicji nowego porządku. Od średniowiecznego rozkwitu po okresy głębokiego kryzysu, katedra pozostawała świadkiem – i często uczestnikiem – kluczowych procesów historycznych narodu. W średniowieczu Norwich należało do największych i najbogatszych miast Anglii, będąc ważnym ośrodkiem handlu, zwłaszcza wełną. Katedra wraz z opactwem odgrywały centralną rolę w miejskim krajobrazie. Ekonomicznie opactwo było znaczącym właścicielem ziemskim, zatrudniającym rzesze ludzi – od młynarzy po kamieniarzy – i wnoszącym istotny wkład w lokalną gospodarkę. Społecznie zapewniało edukację, opiekę charytatywną i gościnność, stając się centrum życia wspólnotowego. Politycznie biskup i przeor posiadali ogromny wpływ, często wchodząc w konflikty lub współpracując z władzami miejskimi. Zabudowania katedralne, posiadające własne prawa jurysdykcyjne, tworzyły swoiste „miasto w mieście”, co prowadziło do napięć – jak podczas słynnych zamieszek w 1272 roku, gdy obywatele zaatakowali opactwo, powodując poważne zniszczenia i represje. Wydarzenie to ukazuje zarówno głęboką integrację, jak i okresowe tarcia między władzą kościelną a świecką.


Grobowiec biskupa Norwich, Jakuba Goldwella
fot. Paul Ravenscroft

 
Katedra stała się także skarbcem lokalnej pamięci i historii duchowej, mieszcząc grobowce biskupów, przeorów oraz wpływowych rodów. Bogato zdobione pomniki pełniły funkcję wieczystych modlitw za zmarłych i umacniały rolę katedry jako miejsca pamięci dynastycznej i wspólnotowej. Narracyjne zworniki w krużganku i nawie, przedstawiające lokalne legendy – m.in. historię świętego Williama z Norwich – jeszcze mocniej osadzają świątynię w regionalnym kontekście, łącząc uniwersalne narracje chrześcijańskie z lokalnym folklorem. Reformacja angielska zasadniczo zmieniła relacje katedry z państwem i jej wewnętrzne zarządzanie. Utraciła wspólnotę monastyczną i więzi z Rzymem, stając się katedrą świecką podporządkowaną Koronie. Ten okres przyniósł zniszczenie wielu elementów ruchomego dziedzictwa i reorganizację życia liturgicznego. Jeszcze większe wyzwania pojawiły się w czasie wojny domowej (1642–1651). Norwich, miasto o silnych sympatiach parlamentarnych, doświadczyło profanacji katedry przez ikonoklastów purytańskich. Budynek został pozbawiony ozdób uznanych za „zabobonne”, organy zniszczono, a nawa służyła jako koszary i stajnia. Reżim purytański całkowicie stłumił kult katedralny, prowadząc do zaniedbania i upadku.
 
Restauracja monarchii w 1660 roku przyniosła odrodzenie życia katedralnego. Biskupi i dziekani powrócili, podjęto wysiłki naprawy zniszczeń i przywrócenia liturgii anglikańskiej. Rozpoczął się stopniowy proces odbudowy i ponownego umocnienia roli katedry, choć ślady wojny domowej długo pozostawały widoczne. W kolejnych stuleciach prowadzono prace konserwacyjne i restauracyjne, mające na celu zachowanie starożytnej struktury. Szczególnie epoka wiktoriańska wyróżniała się intensywnymi działaniami restauracyjnymi, inspirowanymi odrodzonym zainteresowaniem gotykiem i pragnieniem przywrócenia katedrom ich średniowiecznej świetności. W czasach nowożytnych katedra w Norwich nadal pełni istotną rolę społeczno-kulturową. Jest ważną atrakcją turystyczną, przyciągającą odwiedzających z całego świata, którzy podziwiają jej architekturę i atmosferę. Organizuje liczne wydarzenia kulturalne – koncerty, wystawy sztuki, wykłady i spotkania społecznościowe – stając się kluczową instytucją kultury dla miasta i regionu. Programy edukacyjne angażują co roku tysiące uczniów i dorosłych, dostarczając wiedzy o historii, architekturze i religii. Katedra pozostaje także punktem dumy obywatelskiej i tożsamości Norwich, potężnym symbolem jego dziedzictwa i ciągłości. Przekracza swoją funkcję religijną, stając się przestrzenią wspólnotową, dobrem publicznym i żywą kroniką bogatej, wielowarstwowej historii miasta.

STRAŻNICY WIECZNOŚCI: RESTAURACJA, KONSERWACJA I TRWAŁE DZIEDZICTWO
 
Przetrwanie katedry w Norwich przez niemal tysiąc lat jest świadectwem nie tylko mistrzowskiej inżynierii jej pierwotnych budowniczych, lecz także nieustannych, często mozolnych wysiłków kolejnych pokoleń, które poświęcały się jej zachowaniu. Utrzymanie tak rozległej i starej budowli, narażonej na działanie żywiołów i niszczący wpływ czasu, stanowiło i nadal stanowi ogromne wyzwanie. Historia katedry jest więc nierozerwalnie spleciona z dziejami jej restauracji i trwającej konserwacji. Od średniowiecznych pożarów i zawaleń konstrukcyjnych po celową ikonoklazję reformacji i wojny domowej, świątynia wielokrotnie doświadczała zniszczeń i upokorzeń. Każdy kryzys wymagał napraw, które często prowadziły do modyfikacji architektonicznych i nakładania się stylów, nadając budowli jej dzisiejszy, unikalny charakter. Wczesne interwencje miały charakter pragmatyczny – wzmacniały słabe punkty lub zastępowały uszkodzone elementy, czasem przy użyciu materiałów i metod, które z perspektywy współczesnej konserwacji uznano by za niewłaściwe. Jednak i one stanowią część autentycznej ewolucji katedry.


Obraz przedstawiający katedrę namalowany
przez Jamesa Silletta w 1832 roku.

 
Dziewiętnasty wiek otworzył nową epokę systematycznej, naukowo ugruntowanej restauracji, prowadzonej przez wiktoriańskich architektów i antykwariuszy. Postacie takie jak Edward Blore czy George Gilbert Scott podjęły szeroko zakrojone kampanie, koncentrując się na konsolidacji strukturalnej, odnowieniu elewacji i naprawie elementów dekoracyjnych. Choć niektóre działania wiktoriańskie dziś bywają krytykowane za nadmierną gorliwość lub anachroniczne interpretacje, były kluczowe w ratowaniu wielu katedr – w tym Norwich – przed poważnym upadkiem. W tym okresie przeprowadzono rozległe prace przy kamieniu elewacyjnym, odnowiono okna oraz podjęto konserwatywną naprawę wspaniałych zworników nawy, zapewniając ich dalszą czytelność. Dwudziesty i dwudziesty pierwszy wiek przyniosły zmianę w kierunku bardziej subtelnego i naukowego podejścia do konserwacji. Współczesna filozofia kładzie nacisk na minimalną ingerencję, odwracalność i zachowanie historycznej substancji. Zespoły kamieniarzy, archeologów i konserwatorów nieustannie monitorują stan budowli, rozwiązują problemy konstrukcyjne i chronią jej najbardziej wrażliwe elementy. Do głównych projektów należały stabilizacja iglicy, naprawa sklepień krużganka oraz rozległe prace przy murach zewnętrznych, często z wykorzystaniem nowoczesnych technik, takich jak czyszczenie laserowe czy stosowanie zapraw zgodnych z historycznymi recepturami. Skala wyzwań jest ogromna: wieki oddziaływania warunków atmosferycznych, zanieczyszczeń i wewnętrznych naprężeń wymagają stałej czujności oraz znacznych nakładów finansowych, pozyskiwanych często dzięki zbiórkom publicznym i fundacjom charytatywnym.
 
Dziedzictwo katedry w Norwich ma wiele wymiarów. Architektonicznie jest niezrównanym podręcznikiem stylów romańskiego i gotyckiego, ukazującym organiczną ewolucję technik budowlanych i estetyki. Jej romański rdzeń pozostaje potężnym świadectwem normańskich ambicji, podczas gdy gotyckie dodatki – zwłaszcza iglica i narracyjne zworniki – reprezentują szczyty średniowiecznego rzemiosła i sztuki opowiadania. Katedra jest również bezcennym zasobem edukacyjnym, oferującym wgląd w życie monastyczne, historię chrześcijaństwa w Anglii oraz społeczno-polityczną dynamikę kolejnych epok. Jej archiwa, biblioteka i materialna kultura dostarczają nieocenionych danych zarówno uczonym, jak i pasjonatom. Poza znaczeniem materialnym i akademickim, katedra w Norwich posiada głębokie dziedzictwo duchowe i kulturowe. Pozostaje żywym miejscem kultu wspólnoty anglikańskiej, dostosowując się do współczesnych potrzeb przy jednoczesnym zachowaniu dawnych tradycji. Jest centrum życia obywatelskiego, miejscem ważnych wydarzeń oraz przestrzenią refleksji i kontemplacji w sercu miasta. Jej strzelista iglica i majestatyczna obecność stanowią trwały symbol Norwich – latarnię ciągłości i odporności. W świecie coraz bardziej ulotnym katedra oferuje namacalny związek z przeszłością, ucieleśnia zbiorową pamięć i pozostaje żywym wyrazem ludzkiego dążenia do piękna, transcendencji i budowania na wieczność.


Zachodni kraniec terenu katedralnego
fot. Nick Macneill


PODSUMOWANIE
 
Katedra w Norwich pozostaje monumentalnym świadectwem splotu wiary, władzy i architektonicznych ambicji, które kształtowały jej dzieje przez niemal tysiąc lat. Od solidnych romańskich fundamentów, położonych przez biskupa Herberta de Losinga jako manifest normańskiego autorytetu i benedyktyńskiej pobożności, po strzelistą elegancję gotyckiej iglicy oraz narracyjne bogactwo zworników sklepiennych – świątynia ucieleśnia nieustanny dialog między wymogami konstrukcyjnymi a artystycznym dążeniem. Jej ewolucja, naznaczona zarówno świadomymi udoskonaleniami architektonicznymi, jak i okresami głębokich wstrząsów historycznych – od rozwiązania wspólnoty monastycznej i ikonoklazmu po wojnę domową i restaurację – podkreśla niezwykłą zdolność adaptacji i odporność jako przestrzeni sakralnej. Jako żywy ośrodek kultu, skarbnica historii i dynamiczna instytucja kultury, katedra w Norwich nieprzerwanie oddziałuje na swoje miasto i daleko poza jego granice. Jej złożona gra stylów architektonicznych opowiada wielowarstwową historię ludzkiego wysiłku, a trwała funkcja miejsca duchowego ukojenia świadczy o ponadczasowym poszukiwaniu sensu i więzi. Stałe zaangażowanie w jej konserwację gwarantuje, że ten niezwykły gmach będzie nadal uczyć, inspirować i podnosić na duchu przyszłe pokolenia, zachowując swoje miejsce nie tylko jako historyczny relikt, lecz także jako dynamiczny i trwały symbol wiary, sztuki oraz niezłomnego ducha ludzkiego osiągnięcia.
 

Bibliografia:
 
  1. Atherton I. (red.): Norwich Cathedral: Church, City, and Diocese, 1096–1996, Londyn; Rio Grande, Ohio: Hambledon Press, 1996.
  2. Doll P.: The Story of Norwich Cathedral, Norwich: Norwich Cathedral Publications, 2024 (wydanie poprawione i rozszerzone).
  3. Fernie E.: An Architectural History of Norwich Cathedral, Oksford: Clarendon Press; Nowy Jork: Oxford University Press, 1993.
  4. Jarrold Publishing (wyd.): 900 Years: Norwich Cathedral and Diocese  A Guide to the Past and the Present, Norwich: Jarrold Publishing, 1996.
  5. Platten S.: Cathedrals of Britain, Andover: Pitkin, 2020.
 

Ⓒ Agnieszka Różycka





niedziela, 24 maja 2015

Katedra w Salisbury








Historia katedry w Salisbury sięga czasów jeszcze na długo przed położeniem pierwszego kamienia pod jej budowę w 1220 roku. Aby zrozumieć historię katedry należy udać się w podróż na północ od centrum miasta i zawitać do starego fortu Old Sarum. To właśnie tam wkrótce po podboju Anglii przez Normanów wybudowano zamek otoczony ochronnymi piaszczystymi skarpami charakterystycznymi dla epoki żelaza. W 1075 roku biskup Osmund (?-1099) zbudował tam katedrę położoną nieopodal pewnej rycerskiej rezydencji w stylu motte. Tego typu rycerskie budowle otaczał wewnętrzny wał oraz drewniane lub kamienne fortyfikacje. Wydawało się, że jest to doskonałe miejsce na to, aby w tych burzliwych czasach mnisi mogli żyć pod ochroną rycerstwa.

Po jakimś czasie okazało się jednak, że ani mnisi, ani też rycerze nie byli zadowoleni z sąsiedztwa tych drugich. Tak więc przez półtora wieku mnisi i rycerze zamieszkujący Old Sarum kilkakrotnie popadali we wzajemne konflikty. Wreszcie w 1220 roku biskup Salisbury – Richard Poore (?-1237) – stwierdził, że pragnie zbudować nową katedrę położoną z dala od wpływu mieszkańców zamku znajdującego się w forcie Old Sarum. Legenda mówi, że biskup, stojąc na kopcu ziemi przed zamkiem, wypuścił z łuku strzałę i obiecał, że tam, gdzie ona wyląduje, on wybuduje nowy kościół.


Widok wnętrza katedry
fot. Bernard Gagnon


Biorąc pod uwagę miejsce, gdzie znajduje się teraz katedra, biskup musiał być naprawdę potężnym mężczyzną. Kościół oddalony jest bowiem o kilka mil na południe od fortu Old Sarum i stoi niedaleko niegdysiejszych podmokłych terenów znajdujących się obok powoli płynącej River Avon. Richard Poore na swojego architekta wybrał kanonika katedry – Eliasa de Derhama (?-1246), który pomógł także wznieść sanktuarium świętego Tomasza Becketa w Canterbury. O samym Eliasie de Derhamie wiemy naprawdę niewiele. Źródła historyczne podają bowiem, że mógł on współpracować z Nicholasem z Ely (?-1280), który był między innymi biskupem Winchester, zaś Elias de Derham mógł wykonywać dla niego jakiś genialny projekt.

Początkowo podmokłe łąki, na których biskup Poore postanowił zbudować nową katedrę charakteryzowały się zbyt słabym i nieutwardzonym gruntem, aby mogły utrzymać ciężar przyszłej budowli. Szacuje się, że masywna wieża opiera się na fundamencie żwirowym o długości zaledwie czterech stóp angielskich. Pierwszy kamień węgielny został położony przez biskupa Poore’a w 1220 roku. Krużganki zaczęto budować w 1240 roku, natomiast przepiękny kapitularz w 1263 roku. Z kolei w roku 1265 została dodana wolnostojąca dzwonnica. Pierwowzór dzwonnicy już dawno znikł na skutek przebudowy katedry. Remont przeprowadzono pod koniec XVIII wieku pod wodzą architekta Jamesa Wyatta (1746-1813).

Nawa główna
fot. Mattana
Biskup Poore potrzebował duchownych celem dokonania prac w katedrze. Zatrudnił więc księży, urzędników, kanoników oraz starszych duchownych. Richard Poore udostępnił im także tereny otaczające katedrę oraz te leżące wzdłuż brzegu rzeki. Niższym rangą duchownym przydzielono półtora akra ziemi, na której mogli wznieść własne mieszkania, natomiast starsze duchowieństwo otrzymało dwa razy większy obszar ziemi pod własny użytek. Teren, na którym wybudowano mieszkania dla mnichów określono mianem Cathedral Close, czyli innymi słowy były to budynki, które pomimo że znajdowały się w pewnym oddaleniu od katedry, wciąż do niej należały. W 1331 roku Cathedral Close zostało otoczone murem z kamienia, który wzięto z oryginalnej normańskiej katedry mieszczącej się w Old Sarum. Wiele starych, średniowiecznych budynków nadal należy do Cathedral Close, choć niektóre z nich na przestrzeni wieków zostały zburzone i zastąpione pięknymi georgiańskimi kamienicami, jak na przykład Mompesson House czy Wren Hall.

Katedra w Salisbury została wybudowana w latach 1220-1258 w stylu, który obecnie nazywamy wczesnym angielskim gotykiem (z ang. Early English Gothic lub Early English). Ten styl podkreślił wysokość katedry oraz jej wewnętrzne światło, natomiast w porównaniu do innych bardziej cięższych budynków z XI czy XII wieku, był dość rewolucyjny. Katedra w Salisbury jest najbardziej unikatowym budynkiem w Anglii. Większość dużych kościołów powoli ewoluowało przez stulecia, zaś ich ostateczna konstrukcja obejmuje szereg stylów architektonicznych. Niektóre katedry wyglądają niczym jedna całość, natomiast w stosunku do innych można odnieść wrażenie, że są one portretami namalowanymi przez różnych artystów pochodzących z rozmaitych epok i charakteryzujących się odmiennym stylem. Katedra w Salisbury wyjątkowo została zbudowana podczas życia jednego pokolenia. W związku z tym ostateczna struktura przedstawia spójność wizji, co satysfakcjonuje historyków i zwiedzających oraz kojarzy się z jedną i tą samą epoką angielskiej architektury, i prawdopodobnie stanowi najlepszy przykład wczesnego angielskiego gotyku w porównaniu z innymi budynkami tego typu występującymi w Anglii.

Wnętrze transeptu
fot. Josep Renalias
Katedra w Salisbury posiada najwyższą iglicę w całej Wielkiej Brytanii, która mierzy ponad sto dwadzieścia metrów. Ten element był jedną z ostatnich części, jaką należało wybudować, a stało się to około 1330 roku. W ciągu następnych stuleci iglica była kilkakrotnie naprawiana. Chyba najbardziej znanym w historii wydarzeniem było wykorzystanie iglicy przez sir Christophera Wrena (1632-1723) do badań architektonicznych. Christopher Wren stwierdził bowiem, że iglica mierzy sobie 30 cali długości i posiada żelazne pręty, w które została wyposażona celem wzmocnienia struktury. Wieki później prace Christophera Wrena były poddawane korekcie, a nowoczesne pomiary wykazały, że architekt w swoich badaniach pomylił się jedynie o cal. Tak więc można stwierdzić, że Christopher Wren był doskonałym fachowcem w swojej dziedzinie.

Katedra w Salisbury jest wyjątkowa także pod względem rodzaju marmuru, jakiego użyto przy jej budowie. Był to krystaliczny wapień wydobywany w Corfe Castle w Dorset. Przy wykorzystaniu tego marmuru stworzono ciemne i smukłe kolumny, które dodatkowo dawały poczucie przestrzeni oraz wysokości. Marmur swoje zastosowanie znalazł przede wszystkim w szybach kolumn nawy głównej i naw bocznych, a także w żebrach sklepienia.

W katedrze w Salisbury znajdują się także intrygujące średniowieczne grobowce. Choć katedra nie jest może tak bardzo nimi przytłoczona, jak inne kościoły, to jednak można w niej spotkać prawdziwe perełki. Większość starszych grobów ułożona jest pomiędzy filarami oddzielającymi nawę główną od bocznych. Najbardziej znany jest grób Williama Longespee’a, 3. hrabiego Salisbury (1176-1226). Był on przyrodnim bratem króla Jana bez Ziemi (1166-1216) oraz nieślubnym synem Henryka II Plantageneta (1133-1189). To właśnie William Longespee sprowadził do Salisbury Magna Carta, czyli Wielką Księgę Swobód wydaną przez swojego przyrodniego brata w 1215 roku. Co ciekawe, kiedy grób Williama został otwarty kilka wieków po jego śmierci, wówczas w czaszce hrabiego znaleziono martwego szczura, w którego ciele odkryto ślady arszeniku. Fakt ten może sugerować, że sir William Longespee nie umarł śmiercią naturalną, lecz został otruty.

Obok grobu hrabiego znajduje się wzruszający wizerunek małego chłopca pochodzący z XIII wieku. Historycy uważają, że jest to tak zwany „boy bishop”, czyli chłopiec, który został wybrany na przykład spośród katedralnych chórzystów, aby parodiować prawdziwego biskupa. Ten zwyczaj był powszechny w epoce średniowiecza. Z kolei w nawie południowej znajduje się pięknie rzeźbiona pamiątkowa płyta. Najprawdopodobniej została ona ufundowana przez biskupa Rogera le Poer (ok. 1069-1139), zwanego także Rogerem z Salisbury. Idąc w kierunku południowej nawy, można dojrzeć piękne portretowe malowidło przestawiające Elinor Sadler. Mężczyzna był nieprawdopodobnie zamożnym mieszkańcem Salisbury i zmarł w 1622 roku, zaś napis na malowidle ukazuje go jako „wysoce cnotliwego i religijnego”. Niemniej, kiedy przyjrzymy mu się dokładniej, wówczas zauważymy, że jego oblicze jest raczej ponure i chyba mało kto chciałby się z nim zaprzyjaźnić.


Widok na krużganki
fot. Bernard Gagnon


Podążając wciąż nawą południową i przechodząc przez południowy transept, dochodzimy wreszcie do grobów rodziny Mompessonów. Tutaj widzimy pięknie odmalowane wizerunki sir Richarda Mompessona (?-1627) i jego żony. Richard Mompesson był właścicielem Mompesson House, czyli pochodzącej z XIV wieku pięknej kamienicy zbudowanej w stylu gotyckim i wchodzącej w skład Cathedral Close. Obecnie dom jest własnością National Trust, czyli brytyjskiej organizacji zajmującej się ochroną zabytków Anglii, Walii i Irlandii Północnej. Chociaż grób Mompessona jest niezwykle okazały, to jednak blednie on przy grobowcu sir Edwarda Seymoura, 1. hrabiego Hertford (1539-1621), który znajduje się we wschodniej części nawy południowej. Grób jest niesamowicie wysoki i wydaje się, że wykonano go jedynie z marmuru i złota. Sir Edward Seymour poślubił Katarzynę Grey (1540-1568), która była młodszą siostrą lady Jane Grey (1537-1554). Katarzyna wyszła za mąż za Edwarda wbrew woli królowej Elżbiety I Tudor (1533-1603), tracąc tym samym potencjalne prawo do tronu Anglii. Małżeństwo z Edwardem kosztowało ją wolność, którą już do końca życia utraciła na rozkaz Elżbiety I Tudor. Z kolei losy Jane Grey są nam chyba bardzo dobrze znane. Uzurpując sobie prawo do korony Anglii, straciła życie.

Wróćmy jednak do Edwarda i Katarzyny. Otóż ich wizerunki w katedrze w Salisbury znajdują się obok siebie pod fantastycznie rzeźbionym baldachimem. Ponieważ Katarzyna Grey była połączona więzami krwi z rodziną królewską, jej wizerunek znajduje się nieco wyżej niż Edwarda. Można odnieść wrażenie, że hrabina chce właśnie usiąść. To niewielkie wzniesienie ma wskazywać na jej pozycję społeczną, która była wyższa, aniżeli jej męża. Edward Seymour był przecież jedynie hrabią, a w jego żyłach nie płynęła królewska krew.


Katedra w Salisbury: widok od strony ogrodu domu biskupiego
Obraz został namalowany w 1823 roku.
autor: John Constable (1776-1837)


Pomiędzy grobem Seymourów a Kaplicą Świętej Trójcy znajduje się niczym niewyróżniający się pomnik Richarda Poore’a – biskupa, który przeniósł katedrę z fortu Old Sarum. Niemniej grób zasługuje na uwagę, chociażby dlatego, że przy wschodnim końcu północnej nawy mieści się kaplica ufundowana przez Edmunda Audley’a (?-1524) – biskupa Salisbury w latach 1502-1524. Kaplica jest bardzo mała, więc może pomieścić jedynie kilka osób jednocześnie, lecz ci, którzy są w stanie tam wejść, nagradzani są cudownym widokiem. Sufit kaplicy to istna rozkosz dla oczu. Gotyckie sklepienie olśniewa kolorami, zaś ogólny efekt jest po prostu niepowtarzalny.

Największy skarb katedry w Salisbury mieści się jednak w wyniosłym kapitularzu. Tutaj, z dala od światła, którego nie przepuszczają umieszczone tam markizy, znajduje się jedna z niewielu istniejących, oryginalnych kopii Magna Carta. Ta prosta rolka pergaminu jest pozornie niewielka, lecz trzeba pamiętać, że zapisane na nim średniowieczne wersy stanowiły podstawę prawną ówczesnego systemu, który rozciągał się na kolejne wieki. Zarówno wokół Magna Carta, jak i w samym kapitularzu może być naprawdę bardzo tłoczno. Są tam bowiem organizowane liczne wystawy ukazujące cenne nabytki katedry, począwszy od srebrnej tacy służącej do podawania na niej dokumentów królewskich, a skończywszy na zegarku należącym niegdyś do angielskiego pisarza Isaaca Waltona (1593-1683). Te artefakty są naprawdę fascynujące, lecz spora ilość gablot wystawowych, które wypełniają kapitularz oraz dowolna liczba turystów nastawionych na ich podziwianie mogą sprawić, że w kapitularzu będzie istotnie ciasno. Wokół na ścianach kapitularza można dodatkowo podziwiać piękne średniowieczne fryzy. Warto też zabrać z sobą lornetkę, aby móc również studiować pięknie rzeźbione głowy znajdujące się na gzymsach.

Krużganki katedry w Salisbury otaczają największy w całej Wielkiej Brytanii dziedziniec, z którego widać sporą zieloną przestrzeń liczącą sobie osiemdziesiąt akrów. Architektura krużganków posiada piękne gotyckie sklepienie, a turyści mogą przechadzać się wirydarzem i podziwiać widoki, dochodząc aż do okazałej wieży. Powyżej wspomniałam o Cathedral Close, które w XVII wieku było miejscem niezwykle radosnym oraz słynącym z tawern i karczm, które mieściły się w budynkach zajmowanych w średniowieczu przez mnichów. Obecnie Cathedral Close jest oazą spokoju z zielonymi trawnikami, zaś georgiańskie budynki pełnią dziś zupełnie inną funkcję, niż kiedyś. 






środa, 30 lipca 2014

Barcelona w powieściach Carlosa Ruíza Zafóna







Ani tytuł, ani nazwisko autora nigdy nawet nie obiły mi się o uszy, 
ale nic tam. Decyzja została podjęta. Przez jedną i drugą stronę. 
Najostrożniej jak mogłem wziąłem książkę do ręki i 
przekartkowałem ją, wprowadzając w trzepot jej strony. 
Opuściwszy swą klatkę, wreszcie wolna rozbłysła fajerwerkiem 
złotego pyłu. W pełni zadowolony z wyboru ruszyłem labiryntem w 
drogę powrotną, ściskając książkę pod pachą i nie kryjąc radości. 
Byłem święcie przekonany, że ta książka czekała na mnie już od 
dawna, bardzo możliwe, że czekała na mnie zanim w ogóle 
przyszedłem na świat...


Carlos Ruíz Zafón – Cień wiatru





fot. Mutari
Carlosa Ruíza Zafóna nie trzeba chyba specjalnie przedstawiać. Już samo brzmienie tego nazwiska sprawia, że niemal każdy miłośnik twórczości hiszpańskiego pisarza przenosi się myślami do Barcelony – miasta, które stanowi centralną część większości jego powieści. Autor z wykształcenia jest dziennikarzem. Jako pisarz zadebiutował w 1993 roku powieścią Książę mgły. Książka ta skierowana jest do młodzieży, podobnie jak jego trzy kolejne powieści. Obecnie pisarz mieszka w Los Angeles, gdzie całkowicie poświęcił się powieściopisarstwu oraz pisaniu scenariuszy filmowych.

Naszą podróż po Barcelonie śladem bohaterów powieści Carlosa Ruíza Zafóna rozpocznijmy od La Rambla – słynnej, ruchliwej ulicy znajdującej się w samym centrum miasta. Wiedzie nas ona z Canaletas wprost na Cmentarz Zapomnianych Książek, który stanowi początek świata Carlosa Ruíza Zafóna. Przy ulicy Santa Ana naszym oczom ukazuje się księgarnia, w której mieszka Daniel Sempre – dziesięcioletni bohater Cienia wiatru. Tutaj – przy ulicy Fernando – można poczuć zapach książek i drukarskiej farby. Sam Cmentarz Zapomnianych Książek to swego rodzaju gotycka biblioteka, która stanowi wizję pisarza wywodzącą się od ogromnych kalifornijskich hangarów, gdzie wyprzedaje się książki.

W tym niezwykłym świecie i fenomenalnym labiryncie dusz znajduje się także plac Sant Felipe Neri. To tam Daniel Sempre spotyka Nurię Monfort, która jest córką Izaaka Monforta – strażnika Cmentarza Zapomnianych Książek. To szczególne miejsce opisane w powieści Cień Wiatru jest niczym innym, jak tylko kamiennym kłębowiskiem duchów. Plac z kościołem o fasadzie dotkniętej znamionami Wojny Domowej, ściśle przylega do Katedry Barcelońskiej. Miejsce to sprawia, że Daniel Sempre zakochuje się w dojrzalszej od siebie kobiecie, która opowiada mu tragiczną historię pewnego pisarza o nazwisku Julian Carax. Z kolei opisana w powieści pracowania kapelusznicza należąca do ojca Caraxa istnieje naprawdę. Znajduje się przy ulicy łączącej Ronde San Antonio z placem Universidad Central.

Bohaterowie Carlosa Ruíza Zafóna w swoich najtrudniejszych chwilach poruszają się po El Raval – średniowiecznej dzielnicy Barcelony, która stanowi część Ciutat Vella. Niegdyś dzielnica ta cieszyła się złą sławą z powodu dość wysokiego wskaźnika prostytucji i przestępczości. W tym miejscu czytelnik najczęściej spotyka Romero de Torresa, który w Cieniu wiatru przedstawiony jest jako żebrak, po jakimś czasie okazując się wielkim autorytetem. Z tej dzielnicy pochodzi także pewien czarny charakter, czyli detektyw Fumero. Jest on wielkim zwolennikiem stosowania tortur. Jego zamiłowanie do zadawania cierpień innym ma swoje źródło w pracy u boku anarchistów w okresie wojny.

Fontanna w Ciutadella Park wybudowana 
w 1877 roku
W wyższej części Barcelony – miasta otoczonego górami i morzem – można dojrzeć posesje, które dość mocno naznaczone są przez rodzinne tragedie. Miejsca takie jak: Vallvidriera, Pedralbes, Sarrià czy Tibidabo w powieściach Carlosa Ruíza Zafóna stają się swoistymi pałacami tajemnic. Akcja Mariny rozpoczyna się w posesji Pedralbes, natomiast arystokratyczna rodzina Aldaya z Cienia wiatru zamieszkuje w pałacyku przy alei Tibidabo. Jest to dom, w którym swego czasu sam pisarz pracował w jednej z agencji reklamowych. W Pedralbes znajduje się również posiadłość opisana w Grze anioła. Villa Ellius istnieje naprawdę. To dom, w którym mieszka – Pedro Vidal – barceloński milioner, jeden z bohaterów powieści. Swoją fortunę zbił, zajmując się przemysłem elektrycznym, natomiast dla relaksu pracuje jako dziennikarz. Inna postać tej powieści to David Martin, który pisuje felietony na zlecenie. Z kolei Pedro Vidal dopuszcza się ich plagiatowania, w ten sposób osiągając znacznie większy sukces, aniżeli sam autor. Nieuczciwy dziennikarz mieszka w ogromnej, modernistycznej wieży, która uchodzi za symbol wielkiej barcelońskiej arystokracji. 
    
Ribera-Ciudadela-Barcelona to dzielnica, która bardzo często odgrywa zasadniczą rolę w Grze anioła. Był taki czas, kiedy nieopodal Santa Maria del Mar – wielkiego średniowiecznego kościoła – mieścił się targ Borne. W latach swojej świetności był to najważniejszy bazar w Barcelonie. W pobliżu Borne znajduje się ulica Flassaders. Jej historia wiąże się z rzemieślnikami, którzy wyrabiali tam pierzyny. Naturalnie to w tym miejscu Carlos Ruíz Zafón umiejscawia ową basztę wynajmowaną przez Davida Martina. Poprzednio wieżę zamieszkiwał adwokat, którego zamordowano. Tutaj swój początek ma kryminalny wątek powieści. David Martin mieszka w Riberze, natomiast w Ciudadeli, gdzie znajduje się Ogród Zoologiczny, bohater spotyka się z obłudnym wydawcą – Andreasem Corellim, który w rzeczywistości jest diabłem wręczającym mu pewną bardzo istotną książkę.

Kamienica Casa Farges na Rambla 
de Catalunya
fot. AdeMiami
W Cieniu wiatru i Grze anioła cmentarze, które gromadzą rodowe historie, odgrywają rolę mszy odprawianej za dusze zmarłych. Wśród tych miejsc jest Montijuic z malowniczymi widokami na morze oraz wielkie magiczne Pueblo Nuevo, gdzie ma miejsce akcja końcowej części Gry anioła. To tam główny bohater grzebie ciało swojego ojca – kombatanta wojen filipińskich. Mężczyzna popadł w niełaskę, zgorzkniał, a ostatnie dni swego życia spędził, będąc w separacji z żoną. Pueblo Nuevo jest także świadkiem spotkania demonicznego wydawcy – Andreasa Corelli’ego – z Davidem Martinem, który dostrzega w nim zapowiedź swojej własnej śmierci.

Poświęcając tak wiele miejsca Barcelonie, Carlos Ruíz Zafón w pewien sposób składa hołd twórcy barcelońskiego mitu, jakim był Antonio Gaudi (1852-1926) – kataloński architekt i inżynier secesyjny, znany z wyjątkowych projektów. Autor w swoich powieściach wspomina przede wszystkim o pałacach z kutymi smokami Gaudiego, natomiast postaci Cienia wiatru, Gry anioła czy Mariny pojawiają się już w sentymentalnych zapiskach milionów czytelników na całym świecie.

Tak więc stolica Katalonii nie tylko występuje w powieściach Carlosa Ruíza Zafóna, lecz jest wręcz ich główną bohaterką. Natomiast szczególną uwagę zwraca zdanie, które czytelnik spotyka w książce Cień wiatru: Ataneo było wówczas i wciąż jest jednym z tych licznych miejsc w Barcelonie, gdzie wiek XIX wciąż nie wie, że jest już historią. A zatem miłośnicy powieści Carlosa Ruíza Zafóna, będąc w Barcelonie, niezwykle chętnie odwiedzają – na przykład – ulicę Arc del Teatre, bo przecież to właśnie tam Autor wyobraził sobie Cmentarz Zapomnianych Książek. Chyba nikt nie zaprzeczy, że jest to jedno z najbardziej magicznych miejsc, które porusza naszą wyobraźnię.






piątek, 29 listopada 2013

Jarosław – miasto gwarnych jarmarków




Zbliża się święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Do Jarosławia tłumnie ściągają kupcy nie tylko z samej Rzeczypospolitej, ale z całego świata. Ich wozy wypełnione są po brzegi towarami wszelkiej maści. Właśnie zmierzają na największy w Polsce jarmark. Do miasta oprócz innych towarów spędzają czterdzieści tysięcy wołów i dwadzieścia tysięcy koni na sprzedaż. Roku Pańskiego 1632 ks. Szymon Starowolski notuje: „Następnie idzie Łańcut (...) i Rzeszów (...); mleka tu i płócien lnianych wielka jest zwykle obfitość, ponieważ wioski na całym tym obszarze zamieszkują potomkowie niemieckiego plemienia, wzięci na jakiejś wojnie przez Kazimierza Wielkiego, króla Polski, lub sprowadzeni z Saksonii, z dziećmi i żonami, aż w te okolice. Ci przeto o bydło i uprawę lnu troszczą się wielce i w porze jarmarków tak do innych okolicznych miast wymieniane towary zwożą na sprzedaż, jak przede wszystkim do Rzeszowa i Jarosławia”.*


Jarosławski Rynek, gdzie odbywały się słynne jarmarki


Lecz zanim dochodzi do tak ogromnego rozkwitu miasta przeczytajmy, co następuje:

Jarosław to kolebka rozmaitych epok i kultur. Początkowo ludność miasta stanowią koczujący myśliwi zajmujący się polowaniem na dziką zwierzynę oraz posługujący się niezwykle prymitywnymi narzędziami wykonanymi z kamienia i rogu. Niemniej jednak w miarę upływu czasu na terenach tych zaczynają osiedlać się obcy. To ludność rolnicza, pasterska i tracka prowadząca osiadły tryb życia, a pochodząca gdzieś z południa. Wiele na to wskazuje, że to właśnie ta społeczność nadaje nazwę rzece San, płynącej przez Jarosław. Miastu nie obce są także wpływy kultury rzymskiej i greckiej, gdy około 100 roku n.e. przez Jarosław wędrują karawany kupieckie szlakiem solno-bursztynowym i bałtycko-czarnomorskim, który wiedzie ich wzdłuż rzeki.

Mijają lata, a znaczenie ziemi jarosławskiej rośnie. Najpierw jest ona częścią państwa Wiślan, a następnie staje się zależna pod względem politycznym od państwa wielkomorawskiego. Możliwe jest, iż to właśnie z tejże przynależności do państwa wielkomorawskiego wywodzi się nazwa miasta, która jest powszechnie znana w całej Słowiańszczyźnie.

Następuje wiek X i Jarosław dostaje się we władanie dynastii Piastów. Miasto nie wie jeszcze, że dzięki swojej sprzyjającej lokalizacji pod względem komunikacyjno-handlowym na warownym wzgórzu odegra decydującą rolę u progu dziejów Polski.

Lata XI i XII wieku stają się dla Jarosławia okresem narastającego konfliktu pomiędzy trzema państwami: polskim, ruskim i węgierskim. Niepokój ten spowodowany jest współzawodnictwem tychże państw o pogranicze jarosławskie. W związku z tym rozpoczynają się walki o obronny gród jarosławski znajdujący się zarazem pod hegemonią książąt ruskich, którzy w X i XI wieku zawładnęli Grodami Czerwieńskimi. Z uwagi na ten fakt, w roku 1152 zostaje umieszczona w Kronice Ruskiej pierwsza źródłowa wzmianka o Jarosławiu.


Jarosławski Ratusz na długo przed generalnym remontem. 
Obecnie mieści się w nim Urząd Miasta

Z czasem miasto przybiera postać przygrodowej osady zamieszkiwanej w głównej mierze przez społeczeństwo rzemieślniczo-kupieckie. Niemniej jednak niezbitym dowodem dającym świadectwo o stale rosnącej roli Jarosławia, staje się fakt nadania osadzie miejskich praw lokacyjnych. To podniosłe wydarzenie ma miejsce w roku 1323. Pomimo iż pierwszy dokument lokacyjny przepada bez śladu, co nie daje możliwości precyzyjnego określenia treści uprawnień, to jednak samo zdarzenie zapisze się jako najistotniejsze dla historii miasta.

Po roku 1340, za królowania Kazimierza Wielkiego, Jarosław oraz sąsiadująca z nim ziemia przemyska przechodzi pod panowanie polskie, co doprowadza do ustabilizowania się nie tylko sytuacji politycznej, ale także gospodarczej. Rozpoczyna się tworzenie nowych osad, co sprawia, iż coraz częściej nowi osadnicy przybywają na tereny Jarosławia i okolic z Małopolski oraz ze Śląska. W roku 1375 miasto odbiera drugi z rzędu przywilej lokacyjny nadany mu przez księcia opolskiego, Władysława, będącego jednocześnie namiestnikiem króla Ludwika Węgierskiego. Wspomniany przywilej lokacyjny oparty jest o prawo magdeburskie, co daje miastu duże uprawnienia samorządowe i handlowe, obdarowuje je stoma łanami frankońskimi ziemi (2 240 ha) oraz przenosi na nowe miejsce bardziej odpowiadające przyszłemu rozwojowi. Jarosławska ludność nie wie jeszcze, że upłyną lata, a na tym właśnie miejscu stanie piękny Ratusz, który będą podziwiać nie tylko przybysze z Polski, ale też z innych państw świata.

W roku 1387 królowa Jadwiga odbiera hołd od całej ziemi przemyskiej i tym samym doprowadza do legalizacji przywilejów nadanych polskim feudałom. Jeden z nich, Jan Tarnowski, otrzymuje na dziedziczą własność miasto Jarosław wraz z jego rozległymi dobrami.



Klasztor oo. Franciszkanów wybudowany w latach 1710-1716 przez Martyna z Kęt
według projektu Tomasza Belottiego


I znów mijają lata, które przynoszą kolejne zmiany. Jarosław przechodzi na własność prywatną innych wielmożów polskich, jak ród Odrowążów, Kostków czy Ostrogskich. Natomiast w 1443 roku za sprawą Spytka z Tarnowskich, miasto otrzymuje ważne handlowe prawo dotyczące nieomijania go bocznymi drogami. I tak oto koniec średniowiecznej epoki zastaje Jarosław jako dość pokaźną osadę miejską zabudowaną po roku 1375 drewnianymi i murowanymi domami.

Wiek XVI i połowa wieku XVII zapisują się w historii miasta jako okres największej pomyślności gospodarczej i kulturalnej. Na szczególną uwagę zasługują tutaj znane powszechnie tak w kraju, jak i za granicą, jarmarki jarosławskie. Zjeżdżają się na nie kupcy nie tylko z rożnych stron Polski, ale również z Rzeszy Niemieckiej, Anglii, Moskwy, Persji, Armenii, Włoch, Hiszpanii i wielu innych krajów świata. Liczba kupców w czasie wielkich, trzytygodniowych jarmarków wynosi nawet około trzydziestu tysięcy osób.

Do wzrostu gospodarczego miasta przyczynia się także handel drogą wodną. Wiosną, gdy stan wody na rzece San jest dość wysoki, płynie do Gdańska zboże, sól, masło, a nawet świece woskowe. Dochody osiągane przez Jarosław w związku z tego rodzaju handlem wynoszą rocznie około sześć tysięcy czerwonych złotych. Posiadając w kieszeni taką sumę pieniędzy jarosławianin może stać się właścicielem kilku pokaźnych wsi.

Pomimo całej swojej świetności, Jarosław nie jest też w stanie uniknąć ciężkich doświadczeń losu. Dwukrotnie trawiony jest potężnymi pożarami (w 1600 i 1625 roku). Ponadto jarosławianie dotkliwie cierpią na skutek epidemii i różnego rodzaju chorób rozprzestrzeniających się za sprawą przyjezdnych kupców, co dziesiątkuje ludność miejską znajdującą niejednokrotnie schronienie w okolicznych lasach. Nie bez echa pozostają również ataki tatarskie do jakich dochodzi w latach 1623-1624, które boleśnie pustoszą całą ziemię jarosławską, pozostawiając ją w zgliszczach i wyludnieniu, a jedynie znakomicie obwarowane miasto jest w stanie stawić opór najeźdźcy.


Dawny dworzec kolejowy


Połowa XVII wieku to dla Jarosławia powolne i stałe obniżanie jego dostatku. Najdotkliwiej dokuczają miastu niepowodzenia o charakterze gospodarczym. Zmniejsza się znaczenie dróg tranzytowych oraz napływ kupców biorących udział w dorocznych jarmarkach. Jarosławszczyzna staje też w obliczu trudności związanych z niebezpieczeństwami wojennymi ze strony Szwedów (1651 rok), a to w żaden sposób nie sprzyja dalszemu rozwojowi miasta. 

Późniejszy upadek Jarosławia uwidacznia się wyraźnie w XVIII stuleciu, kiedy rozpoczyna się tak zwana wojna północna, a następnie zaczyna się kolejna agresja Szwedów niosąca ze sobą serię grabieży, konfiskatę mienia i pomór ludności. W latach 1702-1709 przez Jarosławszczyznę przelewa się fala wojsk szwedzkich, rosyjskich, saskich, a także polskich, które rabując i niszcząc zabierają tutejszym terenom to, co najcenniejsze.

Z kolei w maju 1772 roku na ziemie Jarosławszczyzny wkraczają wojska austriackie, biorąc je tym samym w niemalże półtorawiekowe zaborcze posiadanie. Tak więc z początkiem XIX wieku Jarosław przeradza się w typowe, ubogie galicyjskie miasteczko, które za czasów swojej świetności uchodziło za tętniący życiem, ruchliwy ośrodek gospodarczy.

Herb Jarosławia
W maju 1845 roku Jarosław otrzymuje tytuł „wolnego miasta”, co sprawia, iż staje się on niezależny od prywatnych właścicieli magnackich, a władze austriackie nadają miastu nowy herb, który stanowi odmianę dawnego herbu polskiego, czyli wizerunek łodzi unoszącej się na rzece na tle bramy i miejskich murów. Herb ten jest wizytówką miasta do dnia dzisiejszego. Obecnie używany herb został oficjalnie nadany miastu dnia 24 maja 1845 roku przez cesarza Ferdynanda I. Był on pewną modyfikacją wizerunku miejskiej pieczęci.

Nie bez znaczenia staje się również udział młodych jarosławian w Powstaniu Styczniowym w roku 1863, którzy wraz z rówieśnikami z okolicznych miasteczek spieszą do walki, przedzierając się na teren powstania poprzez pobliskie, nadgraniczne lasy.

Początek XX wieku okazuje się być dla Jarosławia krwawym etapem w historii miasta. Tak, jak w całym kraju, tak i tutaj dotkliwie ludność odczuwa zbrodniczą działalność Gestapo i oddziałów Wehrmachtu. W okresie okupacji miasto staje się świadkiem okrutnych mordów na Polakach i Żydach dokonywanych za murami klasztoru Opactwa Sióstr Benedyktynek.


Zniszczone Opactowo Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu 


Choć lata wojny pozostawiają w Jarosławiu swój bezduszny ślad, to jednak miasto nie poddaje się. Po wojnie mieszkańcy przystępują do budowy wielu dużych i nowoczesnych zakładów przemysłowych, takich jak: Fabryka Pieczywa Cukierniczego „San”, Zakłady Dziewiarskie „Jarlan”, Huta Szkła Opakowaniowego „Jarosław”, Zakłady Zbożowe oraz modernizują istniejące już Zakłady Mięsne. Natomiast 1 czerwca 1984 roku zostaje otwarta podziemna trasa turystyczna im. prof. Feliksa Zalewskiego. Człowiek ten w istotny sposób zapoczątkował dzieło ratowania Starego Miasta.


Fragment trasy podziemno-turystycznej w Jarosławiu 


Dawna ulica Hetmańska - rok 1917. Obecnie jest to ulica Słowackiego. 


Chociaż dzisiejszy Jarosław diametralnie różni się od tego sprzed wieków, to jednak nadal drzemie w nim duch minionej epoki ukryty w murach zachowanych kamieniczek pamiętających czasy Jana III Sobieskiego i królowej Marysieńki, a przede wszystkim gwarnych jarosławskich jarmarków. 








* S. Starowolski, Polska albo opisanie położenia Królestwa Polskiego, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1976.