Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura włoska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura włoska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 maja 2017

Edmondo de Amicis – „Serce. Opowiadania miesięczne”











Wydawnictwo: NASZA KSIĘGARNIA
Warszawa 1969
Tytuł oryginału: Cuore
Przekład: Maria Konopnicka
Ilustracje: Leonia Janecka
 
 
 
 
W pierwszy dzień roku szkolnego, czyli 17 października 1886 roku, we Włoszech nakładem wydawnictwa Treves ukazała się niewielkich rozmiarów powieść, a właściwie zbiór opowiadań pod tytułem Serce. Książka ta natychmiast odniosła ogromny sukces. Z kolei jej polska premiera miała miejsce w roku 1887. W ciągu kilku kolejnych miesięcy była wydawana wielokrotnie i tłumaczona na wiele języków. Książka adresowana jest do młodych czytelników i praktycznie od samego początku ceniona była przez krytyków głównie za bogactwo bodźców moralnych oraz patriotycznych, jak również idei zjednoczenia. Przez niektórych katolickich polityków książka została bardzo ostro skrytykowana. Powodem tej krytyki stał się fakt, iż Autor pominął w niej wątki religijne. Od dziesiątek lat książka ta uważana jest za swego rodzaju arcydzieło literackie i na stałe weszła do kanonu lektur literatury dla dzieci i młodzieży, choć bardziej skłaniałabym się jedynie ku literaturze dziecięcej.
 
Edmondo de Amicis (1846-1908) nad Sercem pracował w latach 1878-1886. Myślą przewodnią tej książki jest przede wszystkim wychowanie prawego obywatela zjednoczonych Włoch. Dlatego też nie bez powodu dziecięcy bohaterowie opowiadań to nie tylko turyńczycy, ale także mieszkańcy Południa oraz mały Sycylijczyk heroicznie oddający życie za swoją towarzyszkę podróży. Szkoła, którą przedstawia Autor to miejsce, gdzie spotykają się uczniowie należący do różnych warstw społecznych oraz wywodzący się z różnych regionów Włoch. Patrząc na opowiadania pod kątem dydaktycznym można stwierdzić, że bohaterowie pochodzący z terytoriów mniej rozwiniętych i w związku z tym bardziej lekceważonych z powodów ekonomicznych, charakteryzują się istotnymi cnotami ducha, czyli poczuciem honoru, wytrwałością w dążeniu do celu czy odwagą. Cechy te Autor ukazuje jako atawistyczne elementy charakteru Włocha, czyli innymi słowy obywatela Italii postrzeganej jako spójnej struktury państwowej.

Edmondo de Amicis 
Portret pochodzi z 1898 roku.
autorka:
Gabrielle de Veaux Clements
(1858-1948)
Społeczno-polityczne zainteresowanie tak bardzo charakterystyczne dla socjalistycznego ustroju ideowego nie stanowiło jednostkowego zjawiska w literaturze włoskiej przełomu XIX i XX wieku, co oznacza, że Edmondo de Amicis nie był jedynym pisarzem, który poruszał tego typu problemy. W tamtym okresie Serce zaliczane było do lektur, których zadanie polegało na kształtowaniu świadomości przeciętnego czytelnika. Przede wszystkim chodziło tutaj o jego uczestnictwo w życiu narodowym, a także sprawienie, aby czuł się dumny ze swojego państwa (patriotyzm), stając się jednocześnie przyzwoitym człowiekiem.

Opowiadania de Amicisa zostały ujęte w ramy „dzienniczka chłopca”, dlatego też tekst zaproponowany czytelnikowi sprawia wrażenie rzeczywistego dokumentu. Tę iluzję autentyczności wzmacniają włączane od czasu do czasu listy, które bohater otrzymuje od rodziców i siostry. Choć listy te zazwyczaj są pisanie w surowym tonie, to jednak przepełnione miłością upomnienia oraz wskazówkami na przyszłość. Aby wywołać złudzenie realności wypowiedzi Autor zastosował barwny język, który jest pozbawiony sztuczności, choć jednocześnie nie jest on wolny od sentymentalizmu.

Serce to lektura, która powinna być omawiana w klasie trzeciej szkoły podstawowej. Jej pietyzm odgrywa tutaj podwójną rolę. Z jednej strony ukazuje rzeczywistość pełną wartości, które oddziaływują na wyobraźnię czytelnika i tym samym przemawiają do jego wrażliwości, natomiast z drugiej stanowią narzędzie oddziaływania na odbiorcę, tworząc godny naśladowania model etyczny, który oparty jest na solidarności, odwadze, miłości bliźniego oraz przywiązaniu do ojczyzny. Opowiadania są także wzorem stylistycznym, za którym w sposób zupełnie nieświadomy podąża dziecięcy narrator utworu. Jeżeli spojrzymy na narratora pod kątem historyczno-literackim, wówczas zauważymy, że odzwierciedla on styl pisarski niezwykle charakterystyczny dla literatury patetycznej ówczesnej epoki.

Pośrednio tekst opowiadań świadczy o obowiązującej we włoskich szkołach końca XIX wieku metodyce nauczania oraz sposobie wychowania dzieci. Lekturze, która wręcz obfituje w dobre przykłady przypisuje się w tym kontekście istotną rolę. Z kolei świat ludzi dorosłych w utworze de Amicisa to rzeczywistość ludzi dobrych i w głównej mierze skłonnych do poświeceń, choć nękanych przeciwnościami losu oraz zmagającymi się z problemami życia codziennego, jak nędza czy choroby. Trudności te w tym samym stopniu dotykają niemal każdego z bohaterów. Obecność problemów stanowi rękojmię zwycięstwa sprawiedliwości i zapewnia poczucie bezpieczeństwa.


Ilustracja z oryginalnego wydania z 1886 roku
autor nieznany

Zgodnie z ideą heroizmu wyrażoną przez burmistrza z opowiadania pod tytułem Odwaga cywilna, szlachetne działania bohaterów zawierają w sobie pierwiastek boskiego natchnienia, co stanowi ideologiczny klucz Serca.

(…) Panowie! Piękną, czcigodną jest rzeczą heroizm mężczyzny! Ale w dziecku nie znającym jeszcze ambicji ani jakichkolwiek pobudek osobistego interesu, w dziecku, które musi mieć o tyle więcej odwagi, o ile siły jego są słabsze, w dziecku, od którego nie wymagamy nic jeszcze i które do niczego nie jest obowiązane, które nam już dobrym i szlachetnym się wydaje, kiedy rozumie i uznaje poświęcenie innych – heroizm w dziecku takim jest czymś boskim. Nic więcej nie powiem, panowie! (…)*

W opowiadaniach de Amicisa męstwo okazuje się wartością, która nie jest związana z wiekiem bohatera, lecz z jego charakterem i posiadanymi przez niego cechami moralnymi. Męstwo nie wiąże się także z siłą fizyczną danej postaci, ale z mocą ducha, natomiast rozmiar bohaterstwa Autor sugeruje zmierzyć stopniem bezinteresowności heroicznego czynu. W przypadku bohaterów opowiadań zdolność do niebywałego heroizmu stanowi konfrontacja ze śmiercią bez względu na ich stopień typizacji. Zetknięcie się ze śmiercią ma dla nich głównie charakter katarktyczny i wyzwala uczucie współczucia, rozwija odpowiedzialność, uczy poświęcenia i zarazem odsłania prawdę o przemijaniu spraw ludzkich oraz o trwałości idei. Zaskakiwać może mnogość scen, w których bohaterowie Serca umierają, ciężko chorują bądź doświadczają śmierci osób im bliskich. Dlatego też fakt ten sprawia, że opowiadaniom de Amicisa został postawiony zarzut epatowania smutkiem, nadmiernym patosem oraz doprowadzaniem czytelnika do łatwego wzruszania się podczas czytania. W tej krytyce pominięto natomiast przyświecające koncepcjom Autora dążenia wychowawcze, jak wyeksponowanie wartości indywidualnego poświęcenia i ofiary dla innych ludzi.


Ilustracja z oryginalnego wydania (1886)
autor nieznany

W momencie, gdy Serce ukazało się na rynku wydawniczym, de Amicis był już dość sławny, dlatego też opowiadania trafiły do czytelników, którzy posiadali już pewne pojęcie o jego twórczości. Wówczas oceniono, że utwór w przystępny i zarazem atrakcyjny sposób porusza dylematy społeczeństwa, które zmaga się z nową sytuacją polityczną, usiłując tworzyć bądź zrekonstruować tożsamość narodową ponad podziałami administracyjnymi, regionalnymi i językowymi. Ówczesne społeczeństwo włoskie stawiało przede wszystkim pytania o sens pewnych wartości, tak więc opowiadania te stały się dla niego doskonałą odpowiedzią na rzeczone pytania. Utwór bardzo dobrze ukazuje ideały przekonujące każdego bez względu na jego polityczne poglądy, jednocześnie nie podważając obowiązującego systemu władzy, gdyż w literackim świecie wszystkie klasy społeczne współistnieją dość harmonijnie. Z uwagi na uniwersalność proponowanego w opowiadaniach modelu wychowawczego, ukazanego czytelnikowi w interesującej formie, łatwo domyślić się przyczyn sukcesu utworu także poza granicami Włoch.

Maria Konopnicka (1842-1910) nie była jedyną, która podjęła się przekładu Serca na język polski, lecz jej przekład jest najbardziej znany w Polsce. Szczególne zainteresowanie Pisarki utworem mogło wynikać z jej swoistego upodobania do powieści sentymentalnych. Maria Konopnicka uchodziła za wziętą tłumaczkę literackich nowości, natomiast jej nazwisko stanowiło gwarancję jakości przekładu, tym bardziej, że jej własna twórczość była bardzo zbliżona do pisarstwa de Amicisa, gdyż również poruszała problemy społeczne. Najprawdopodobniej przekład Serca nie sprawił Marii Konopnickiej zbyt wielu trudności. W liście do Zofii Mickiewiczowej (1866-1956) datowanym na 12 maja 1905 roku, Autorka napisała, iż była w stanie przełożyć aż połowę utworu w ciągu dwóch tygodni, który do rąk polskich czytelników trafił już na przełomie lat 1905/1906.


Ilustracja z oryginalnego wydania z 1886 roku
autor nieznany

Generalnie można przypuszczać, że opowiadania de Amicisa wzbudziły tak dużą popularność wśród tłumaczy ówczesnego pokolenia głównie dlatego, że poruszały istotny z ich perspektywy motyw patriotyzmu, natomiast jako tekst „obcy” nie mógł wzbudzić sprzeciwu cenzury. Z kolei problem miłości do ojczyzny ujmowany był w bezpiecznym kontekście malowniczej Italii.







* E. de Amicis, Odwaga cywilna [w:] Serce. Opowiadania miesięczne, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1969, s. 79.






sobota, 17 grudnia 2011

Ottavio Cappellani – „Tragedia sycylijska”









Wydawnictwo: MUZA
Warszawa 2008
Tytuł oryginału: Sicilian Tragedi
Przekład: Anna Niewęgłowska




Prawdę powiedziawszy, nie wiem czy mam nad tą książką płakać, czy może się z niej śmiać. Nie wiem też do jakiej kategorii mam ją zaliczyć. Teoretycznie książka jest powieścią, zaś praktycznie może wydawać się, że jest to sztuka teatralna i wcale nie ze względu na swoją fabułę. Całość podzielona jest na trzy akty, czyli dokładnie tak, jak sztuka. Ale ma też prolog i epilog. Według mnie jest to trochę dziwna konstrukcja, ale co tam. Wybór Autora. Akcja tej sztuko-powieści rozgrywa się na Sycylii i, jak sama nazwa wskazuje, w środowisku mafijnym. Wojna o wpływy, a dokładnie o udział w przemyśle naftowym, toczy się pomiędzy dwoma bossami, czyli Turi Pirrotą i Misterem Alfio Turrisim, który w dodatku na zabój kocha się w córce Turiego Pirroty, Betty. O jej rękę stara się niczym dżentelmen z powieści wiktoriańskich. Pisze długi list do rodziców Betty, w którym prosi o pozwolenie na ślub. Jednak nie jest to takie proste, ponieważ obaj panowie wręcz się nienawidzą, natomiast Betty nie ma najmniejszego zamiaru wychodzić za „dziada”, który, przynajmniej w jej mniemaniu, ma „dziewięć dych”.

W tym samym czasie podstarzały reżyser teatralny, Toni Cagnotta, kompletuje ekipę równie podstarzałych aktorów celem wystawienia Romea i Julii. Zamiarem reżysera jest wystawienie sztuki na zasadach katańskiego teatru dialektalnego, czyli takiego, gdzie dialekt sycylijski jest podstawowym materiałem scenicznych dialogów. Dla Cagnotty jest to nie lada problem, gdyż nie ma kto sfinansować jego przedsięwzięcia. Powinny to zrobić władze, ale nie chcą wydawać pieniędzy na coś, co z pewnością nie odniesie sukcesu. Dlatego też reżyser decyduje się wziąć kredyt hipoteczny pod zastaw własnego domu. Ostatecznie udaje mu się doprowadzić sprawę do końca i nadchodzi dzień premiery. No i wtedy dopiero wszystko się zaczyna. Na premierze ginie jeden z radnych do spraw kultury. Oczywiście wiadomo, że za zamachem stoi mafia, tylko jeszcze nikt nie wie, który z bossów wydał rozkaz. Nie wiadomo czy był to Turi Pirrota, czy może Alfio Turrisi. W środowisku mafijnym taka niewiadoma określana jest mianem „zemsty na przestrzał”. Przecież każdy z mafiosów ma powód, aby poświęcić życie radnego, a potem zrzucić winę na tego drugiego w ramach zemsty. 

Po jakimś czasie ten drugi boss (czyli ten niewinny) nie chce być gorszy i każe zabić innego radnego. Teraz to już nie wiadomo, czy cała ta gra to walka o ropę, czy może chodzi o piękną Betty, która przez cały czas wodzi Mistera Turrisiego za nos. Oczywiście myślą przewodnią całej tej farsy jest... fiut. Pozwólcie, że nie będę w tym miejscu wyjaśniać dlaczego akurat ta część męskiego ciała. Po szczegółowe informacje na ten temat odsyłam Was do książki. Natomiast czytelników wrażliwych oraz tych, dla których piękno języka polskiego jest kwestią priorytetową, bardzo przepraszam za owo wyrażenie, ale musicie wiedzieć, że w tej książce aż się roi od wulgaryzmów. Praktycznie nie ma dialogu, gdzie Autor nie użyłby przekleństw. Prawdę powiedziawszy w części narracyjnej też jest ich mnóstwo.

Przyznam, że najpierw ta sztuko-powieść mnie denerwowała, bo jakoś nie mogłam się w niej połapać, a kiedy już się połapałam, to wówczas stwierdziłam, że może i nie jest ona taka zła, ale rewelacyjna też nie jest. W końcu pewne środowiska rządzą się własnymi prawami. Swego czasu sporo czytałam o włoskiej mafii, ponieważ chciałam zdobyć pewną wiedzę na ten temat. Moi stali czytelnicy z pewnością domyślają się po co mi ta wiedza była potrzebna. W związku z tym wiem, że środowisko mafijne jest niezwykle brutalne, ordynarne i bezwzględne, choć akurat w tej książce jest jakby nieco ośmieszane.

Na początku napisałam, że nie wiem tak naprawdę, czy jest to powieść, czy sztuka teatralna. Myślę, że chyba każdy będzie miał wątpliwości, czytając tę lekturę, ponieważ w epilogu wszyscy bohaterowie nadal żyją i mają się całkiem dobrze. Można odnieść wrażenie, że wszyscy bohaterowie to aktorzy, którzy właśnie odegrali swoje role i wracają do normalnego życia. Spotykamy wśród nich także dwóch radnych, którzy wcześniej zginęli z rąk wynajętych morderców. Oczywiście nie mogę nie wspomnieć też, że w książce tej występuje mieszanka różnych środowisk. Obecne jest nie tylko środowisko mafijne i aktorskie, ale również gejowskie i szlacheckie (hrabina i baronowa).

Podsumowując, nie będę specjalnie polecać Wam tej książki. Dla mnie okazała się przeciętna, a nawet słaba. Oczywiście do strony technicznej zastrzeżeń nie mam. Nie znalazłam literówek, ani też błędów rzeczowych. Niemniej, bardzo podoba mi się okładka i to chyba właśnie ona przyciągnęła mnie do tej książki. Moim zdaniem jest ona bardzo trafiona, gdyż w pełni oddaje klimat tej sztuko-powieści. 






czwartek, 11 sierpnia 2011

Fabrizio Battistelli – „Przygody Kawalera Riziero. Niewidzialne kolegium” # 2









Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa. Dziękuję!



Wydawnictwo: OFICYNKA
Gdańsk 2011
Tytuł oryginału: Riziero e il Collegio Invisibile
Przekład: Barbara Czarniawska


Do tej pory sądziłam, że w powieściach z gatunku płaszcza i szpady specjalizują się przede wszystkim pisarze francuscy. Chyba każdy z nas pamięta niezapomnianych Trzech Muszkieterów Alexandra Dumas (ojca). Pamiętam, że kiedy byłam małą dziewczynką, zachwycałam się tego typu literaturą. Kilka dni temu dowiedziałam się, że nie tylko Francuzi piszą tego rodzaju powieści. Całkiem dobrze wychodzi to również Włochom, czego przykładem jest niniejsza książka. Natomiast dzięki Wydawnictwu Oficynka miałam możliwość przeniesienia się w czasie, a dokładnie do osiemnastowiecznej Italii.

Przyznam, że po raz pierwszy zdarza mi się pisać recenzję dotyczącą literatury włoskiej. O ile sobie przypominam, to również nigdy wcześniej nie miałam okazji przeczytać niczego, co wyszłoby spod pióra Włocha i prawdę powiedziawszy nie wiem jak odnieść się to tej lektury. Nie mogę napisać, że mi się nie podobała, bo tak nie było. Moje odczucia po jej przeczytaniu są jak najbardziej pozytywne. Jak już kiedyś napisałam, uwielbiam przenosić się w czasie wraz z bohaterami i razem z nimi przeżywać ich przygody. Ale tym razem naprawdę mam trudny orzech do zgryzienia.

Niewidzialne Kolegium to książka kryminalno–przygodowa z gatunku płaszcza i szpady. Jednocześnie jest to druga część cyklu pod tytułem Przygody Kawalera Riziero. Dla zainteresowanych podaję, że część pierwsza nosi tytuł Konklawe. Autor zabiera nas do osiemnastowiecznej Italii, gdzie wraz z kawalerem Riziero i jego wiernym sługą, Hiszpankiem, udajemy się na poszukiwanie zaginionego, w tajemniczych okolicznościach, rękopisu papieża. Rękopis ten dotyczy kultu świętych, a został napisany przez Benedykta XIV jeszcze w latach jego młodości. Dostanie się rękopisu w niepowołane ręce może w znacznej mierze zaszkodzić panującemu papieżowi. Wygląda na to, że za kradzież De cultu Sanctorum odpowiedzialni są członkowie tajnego stowarzyszenia noszącego nazwę Niewidzialne Kolegium. Kawaler Riziero z Pietracuty w żaden sposób nie zamierza ułatwiać owemu stowarzyszeniu uzyskania w ten sposób wpływów w państwie. W momencie, gdy dowiaduje się o przestępstwie, rozpoczyna własne śledztwo, pomimo że fakt ten poważnie krzyżuje jego plany powrotu do domu, gdzie czeka na niego rodzina i narzeczona. Od tej chwili mamy możliwość przeżywania wraz z głównym bohaterem jego licznych przygód. Wchodzimy na włoskie salony i jesteśmy świadkami intryg markizy Rosaspiny.

Riziero, aby doprowadzić swoje śledztwo do końca i aby odnaleźć ów papieski rękopis, poczyna sobie coraz śmielej. Jemu także nie obce są intrygi, wspomnijmy chociażby asystowanie wybitnemu adwokatowi podczas jednego z procesów, zważywszy że nasz Kawaler z prawem ma niewiele wspólnego. Nie brakuje także scen humorystycznych, choćby zjazd windą, która na co dzień przeznaczona była do transportu posiłków. Dla bardziej wymagających czytelników fabuła może okazać się nieciekawa, może nawet trochę infantylna. Sama również poleciłabym ją raczej tej młodszej grupie czytelników, gdyby nie dość precyzyjny opis temperamentu głównego bohatera w kwestii damsko-męskiej. Autor zbyt dobitnie opisuje sceny, w których Riziero za nic nie potrafi zapanować nad swoimi reakcjami, widząc piękną kobietę. Tego typu opisy raczej nie nadają się do czytania przez dzieci. Miałam nieodparte wrażenie, że nasz Szlachcic nie odpuści żadnej, która stanie mu na drodze. Nawet, jeśli nie ma ku temu odpowiednich warunków, to on i tak doskonale poradzi sobie z zaspokojeniem swoich potrzeb jako mężczyzna. Robi to nawet nad martwym ciałem markizy Rosaspiny. W tej kwestii nie ma dla niego żadnych ograniczeń. Nawet fakt, że gdzieś tam żyje sobie jego narzeczona, nic dla Riziero nie znaczy. Być może ta niepohamowana pożądliwość głównego bohatera w stosunku do kobiet miała posłużyć podniesieniu walorów humorystycznych powieści.

To, co najbardziej mi się podobało, to po mistrzowsku opisane sceny pojedynków. Jest to tak perfekcyjny opis, że aż można usłyszeć jak te szpady o siebie uderzają. Kolejną rzeczą, która zrobiła na mnie pozytywne wrażenie, jest opis miejsc, po których nasz bohater się porusza. Wiemy, jak nazywa się dana uliczka czy budynek. Na uwagę zasługuje również to, że Fabrizio Battistelli wymienia postacie autentyczne, które niegdyś naprawdę chodziły po naszym globie. Przykładem może być tutaj Pietro Aretino, czy też Gavin Hamilton. Pierwszy z nich to włoski pisarz epoki renesansu, żyjący na przełomie XV i XVI wieku, który uznawany był za kreatora literackiej pornografii. Z kolei Gavin Hamilton to szkocki malarz neoklasyczny, żyjący w XVIII wieku. Malarz ten staje na drodze Riziero w niezbyt sprzyjających okolicznościach.

Prócz powyższego, z książki czytelnik może także dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy, jak również zapoznać się z pojęciami niegdyś używanymi. Zastanawiam się, czy wiecie jak w XVIII wieku nazywano chłopa (rolnika), który gospodarował na połowie łanu? Jeśli nie znacie tego terminu, to podpowiem Wam, że takiego chłopa nazywano „połownik”, czyli tak zwany „półrolnik”. Takich perełek w powieści znajdziecie wiele. Ogólnie muszę przyznać, że pomimo moich mieszanych uczuć, powieść znakomicie trafia w mój gust czytelniczy, który tak naprawdę jest bardzo szeroki i może wiele pomieścić. Dla odprężenia na pewno z przyjemnością sięgnę także po pierwszą część Przygód Kawalera Riziero.