Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barbara Taylor Bradford. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barbara Taylor Bradford. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 marca 2017

Barbara Taylor Bradford – „Elizabeth” # 3















Wydawnictwo: ŚWIAT KSIĄŻKI
Warszawa 2009
Tytuł oryginału: Being Elizabeth
Przekład: Anna Dobrzańska-Gadowska





Kiedy Elżbieta I Tudor (1533-1603) rozpoczynała swoje panowanie miała dwadzieścia pięć lat. Była córką Anny Boleyn (ok. 1507-1536) i Henryka VIII Tudora (1491-1547). Po śmierci matki, która na rozkaz swojego królewskiego małżonka, została skrócona o głowę, mała Elżbieta bardzo straciła w oczach swego ojca. Z jednej strony Henryk cierpiał z powodu utraty żony, którą niegdyś ubóstwiał do tego stopnia, że był zdolny porzucić dla niej poprzednią małżonkę, a nawet popaść w konflikt z papieżem, zaś z drugiej nienawidził Anny za to, że dopuściła się zdrady, a wręcz uwikłała się w relacje kazirodcze ze swoim bratem i parała się czarną magią. Wszystkie te oskarżenia były grubymi nićmi szyte, lecz Henryk był wówczas w takim stanie psychicznym, że można było mu wmówić dosłownie każdą bzdurę, a ten bez wahania przyjmował ją za prawdę. Nienawiść króla do Anny sprawiła, że niewinnej Elżbiecie oberwało się rykoszetem i bardzo długo nie mogła wkraść się w łaski ojca, który przy każdej nadarzającej się ku temu okazji wykrzykiwał: Elżbieta nie jest moją córką, a tylko jakimś bękartem, który uzurpuje sobie prawa do bycia krwią z mojej krwi! Na szczęście przed śmiercią Henryk VIII uznał ją za swoją spadkobierczynię i w testamencie ujął jako ewentualną następczynię tronu Anglii, gdyby przypadkiem jej młodszy brat Edward (1537-1553) i starsza siostra Maria (1516-1558) przedwcześnie pożegnali się z tym światem, nie zostawiając po sobie męskiego potomka.

Wstępując na angielski tron po śmierci Marii I Tudor, Elżbieta zdawała sobie sprawę z tego, że przyjdzie jej stawić czoło wrogom, których miała wszak pod dostatkiem. Przecież natychmiast po śmierci Marii, John Dudley, 1. książę Northumberland (1501-1558) usiłował zawłaszczyć Anglię, wprowadzając na tron wnuczkę siostry Henryka VIII Tudora – Jane Grey (1537-1558) – która zarazem była synową księcia. Potem przyszły poważne problemy z krewną Marią I Stuart (1542-1587), czyli królową Szkocji wychowaną we Francji i wciąż spiskującą przeciwko Elżbiecie I Tudor celem odebrania jej władzy w Anglii. Przynajmniej taka była oficjalna wersja, zaś córka Henryka VIII jedynie utwierdzała się w tym przekonaniu, doprowadzając ostatecznie do egzekucji Marii. Tak więc Elżbieta stale musiała się za siebie oglądać i sprawdzać, czy przypadkiem ktoś nie chce jej wbić noża w plecy, czasami wręcz w dosłownym tego słowa znaczeniu. Niemniej miała obok siebie również oddanych ludzi, jak doradcę Williama Cecila, 1. barona Burghley (1520-1598) oraz ukochanego Roberta Dudleya, 1. hrabiego Leicester (ok. 1533-1588). Z tym ostatnim królową łączył burzliwy romans, choć są tacy, którzy twierdzą, że ich związek był jedynie platoniczny i nigdy nie został skonsumowany, stąd określenie Elżbiety mianem Królowej-Dziewicy (z ang. The Virgin Queen).

Elżbieta I Tudor
Portret powstał w 1600 roku.
Królowa została na nim celowo
odmłodzona, co miało świadczyć
o tym, że starość nie jest jej pisana.
autor: Isaac Oliver (1565-1617)
Panowanie Elżbiety I Tudor na pewno należy zaliczyć do udanych, pomimo że to na niej zakończyła się dynastia Tudorów. Nie chciała wychodzić za mąż, nie chciała dzielić się władzą, a wręcz bała się, że mąż będzie ją tylko ograniczał i zupełnie odsunie od sprawowania rządów. Można więc śmiało rzec, że była feministką w pełnym tego słowa znaczeniu, choć jak każda kobieta pragnęła miłości i świadomości, że jest ktoś, na kim zawsze może polegać. Elżbieta była bardzo podobna do swojego ojca zarówno pod względem urody, jak i temperamentu. Była też chorowita, a nawet wpadała w histerię, kiedy coś nie szło po jej myśli. A jaka jest Elizabeth Turner – główna bohaterka trzeciej części trylogii o dynastii z Ravenscar? Czy choć trochę przypomina Elżbietę I Tudor, na której jej postać jest wzorowana? Czy jej życie wyglądało i wygląda podobnie do tego, jakie wiodła królowa?

Elizabeth Turner to bohaterka, której Barbara Taylor Bradford w całości poświęciła trzeci tom trylogii. Ta postać pojawia się już w części drugiej noszącej tytuł Spadkobiercy z Ravenscar, lecz czytelnik poznaje ją tam jako małą dziewczynkę, która tak naprawdę jeszcze niewiele wnosi do fabuły powieści. Niemniej już na tym etapie widać, że jej ojciec – Harry Turner (Henryk VIII Tudor) – niespecjalnie się o nią troszczy, zważywszy że całą swoją uwagę skupia na nowo narodzonym dziecku, które – co najważniejsze – jest chłopcem! Na kartach Elizabeth widzimy natomiast młodą kobietę, która z każdym dniem uparcie dąży do celu i nie zamierza cofnąć się przed niczym, aby tylko stanąć na samym szczycie. Jest zatem rok 1996. Umiera Mary Turner, starsza siostra Elizabeth. Kobiety bynajmniej nie przepadały za sobą wzajemnie. Zgodnie z testamentem Harry’ego Turnera, to właśnie Mary po przedwczesnej śmierci jedynego syna Harry’ego – Edwarda – przejęła zarządzanie firmą. Jej rządy nie były zbyt udane. Kobieta naraziła firmę na ogromne straty finansowe. Pragnąc miłości, wyszła za mąż za hiszpańskiego biznesmena, który ożenił się z nią tylko po to, aby wzbogacić się kosztem Deravenels. Uczucie do Philipa Alvareza przysłoniło jej dosłownie wszystko. Chociaż Elizabeth próbuje ukryć prawdziwe emocje na wieść o śmierci siostry, to jednak prawda jest taka, że odejście Mary na wieczny spoczynek staje się dla niej szansą na przejęcie firmy, na co przecież tak długo czekała. Mary chorowała już od jakiegoś czasu, lecz Elizabeth nie sądziła, że kiedyś usłyszy wiadomość o śmierci siostry. Uważała bowiem, że tamta jest niezniszczalna. I oto nagle oddany Cecil Williams informuje ją, że właśnie teraz wszystko się zmieni. Czy można nie cieszyć się z tego powodu?

Wydanie z 2015 roku
Praktycznie natychmiast po śmierci siostry, Elizabeth i jej doradcy rozpoczynają batalię o Deravenels. Wśród nich jest młody Robert Dunley, z którym nasza bohaterka przyjaźni się od dzieciństwa. Tych dwoje młodych łączy wielka zażyłość, w której można dostrzec coś więcej niż tylko siostrzano-braterskie uczucie. Niestety, Robert będzie musiał pogodzić się z tym, że nigdy nie ożeni się z Elizabeth, ponieważ ta nie zamierza wychodzić za mąż i uzależniać się od małżonka. Kobieta pragnie sama kierować swoim losem i nic ani nikt nie jest w stanie tego zmienić. Teraz kiedy Elizabeth Turner wie już, że nikt nie jest w stanie zagrozić jej władzy w Deravenels, robi wszystko, aby jak najszybciej naprawić szkody wyrządzone przez Mary. I tak oto rozpoczyna się historia kobiety, która w otoczeniu oddanych mężczyzn już niedługo będzie musiała stanąć na czele firmy i walczyć z każdym, kto tylko ośmieli się jej zagrozić.

Jak wspomniałam wyżej, postać Elizabeth Turner wzorowana jest na osobie Elżbiety I Tudor. Bohaterka wykreowana przez Barbarę Taylor Bradford posiada wiele cech wspólnych z królową, lecz nie wszystko w jej życiu biegnie tym samym torem, który znamy z kart historii. Powieściowa Elizabeth jest równie przedsiębiorcza, jak niegdyś angielska monarchini, i podobnie jak ona, również pragnie miłości i gdzieś w głębi duszy wciąż jest tą małą zagubioną dziewczynką, której niegdyś wyrzekł się własny ojciec, nazywając bękartem. Czytelnik ma zatem okazję obserwować wewnętrzną walkę głównej bohaterki, która wciąż nie potrafi wybaczyć Harry’emu Turnerowi odtrącenia. Kobieta zmaga się z traumą z dzieciństwa i tak naprawdę nie wiadomo czy kiedykolwiek zdoła się od niej uwolnić. Ogromnym wsparciem jest dla niej prawie stuletnia ciotka, która pamięta jeszcze czasy Edwarda Deravenela. Trzeba mieć na uwadze, że jest to postać niezwykle ważna w obsadzie całej trylogii. Elizabeth uwielbia słuchać opowieści o swoim pradziadku i to z nim pragnie się identyfikować. Chce być taka jak Edward i ma nadzieję, że z biegiem czasu tak właśnie się stanie. Naturalnie na tym polu to stara Grace jest niezastąpiona. Staruszka pamięta przecież czasy, kiedy jeszcze żył Edward Deravenel, zaś z jego najstarszą córką – Elizabeth – łączyła ją wyjątkowa przyjaźń. 

Elizabeth Turner – podobnie jak miało to miejsce w przypadku królowej Elżbiety I Tudor – również musi stawić czoło wrogowi. Jest bowiem ktoś, kto stale zakłóca jej spokój i pragnie przejąć jej firmę, powołując się na pokrewieństwo z Turnerami. Czy owa uzurpatorka skończy tak samo, jak Maria I Stuart? A może w tym wypadku Barbara Taylor Bradford inaczej pokierowała losami tej kobiety? Z drugiej strony jednak fakt, że na przełomie XX i XXI wieku nikt już nikogo nie skracał o głowę wcale nie świadczy o tym, że nie można pozbyć się uzurpatora w dramatyczny sposób.

Jedno z wydań amerykańskich
Wyd. ST. MARTIN'S PRESS
Nowy Jork, sierpień 2008
Autorka bardzo dużo miejsca poświęca relacjom pomiędzy Elizabeth Turner a Robertem Dunleyem, który oczywiście wzorowany jest na postaci Roberta Dudleya. Ten związek nie należy do łatwych, lecz ich uczucie jest tak silne, że wygląda na to, iż będzie w stanie poradzić sobie nawet z najbardziej okrutnymi przeciwnościami losu. Przyznam, że jeśli chodzi o ten wątek, to nieco się zawiodłam. Dlaczego? Otóż, jak wiemy z historii, w pewnym momencie swojego życia Robert Dudley poznał Letycję Knollys (1543-1634), która była kuzynką Elżbiety I Tudor. Zakochał się w niej bez pamięci, czego efektem był ich potajemny ślub. Nie trzeba chyba przypominać, jak zachowała się królowa, kiedy cała sprawa wyszła na jaw, pomimo że miłość Roberta Dudleya miała także drugie dno. Historycy twierdzą, że hrabia być wyrafinowany i poprzez małżeństwo z królową, pragnął objąć władzę w Anglii. Tego właśnie najbardziej bała się Elżbieta Tudor. Chciała być niezależna, a mąż u boku tylko by ją ograniczał, zaś ona z nikim nie chciała dzielić się władzą. Nie chciała tego robić nawet z ewentualnym ukochanym mężczyzną.

Tak naprawdę Robert Dudley nigdy nie przestał być faworytem monarchini. Był nim nawet wtedy, gdy dzielił łoże ze swoją żoną i płodził z nią potomstwo. Niestety, ten fragment historii Barbara Taylor Bradford pominęła, co sprawiło, że pozbawiła w ten sposób książkę tak bardzo potrzebnych emocji. Myślę, że gdyby na kartach Elizabeth pojawił się jednak wątek romansu i małżeństwa Roberta z Letycją, wówczas fabuła mogłaby być o wiele ciekawsza. Z drugiej strony jednak wprowadzenie tego wątku wiązałoby się ze znacznym rozbudowaniem linii fabularnej albo wręcz napisaniem kolejnego tomu. Elizabeth obejmuje bowiem tylko dziesięć lat z życia Elizabeth Turner, a jak wiadomo ślub Roberta Dudleya i Letycji Knollys miał miejsce dopiero w 1578 roku, czyli dwadzieścia lat po objęciu przez Elżbietę I Tudor władzy. Ponieważ Barbara Taylor Bradford ściśle trzyma się przedziałów czasowych występowania poszczególnych wydarzeń, na wprowadzenie współczesnego odpowiednika Letycji Knollys do fabuły Elizabeth jest jeszcze za wcześnie.

Pozostałe postacie są bardzo wyraziste i dla miłośnika historii Anglii od samego początku bardzo czytelne. Można jednak zastanawiać się, w jaki sposób ich losy będą układać się na kartach powieści, ponieważ zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że Autorka dokonała jakichś zmian. Moim zdaniem cała trylogia jest godna uwagi, ponieważ już sam pomysł na jej napisanie jest ciekawy i oryginalny. Niemniej, trochę żałuję, że wiele istotnych wątków jest pominiętych w całej tej historii. Pisałam o tym przy okazji omawiania Spadkobierców z Ravenscar. Podczas gdy tam brakuje dziejów praktycznie całego jednego pokolenia, tak akcja Elizabeth rozpoczyna się dwadzieścia lat po wydarzeniach, które zakończyły poprzednią część trylogii. Przyznam szczerze, że widziałabym tę historię rozpisaną na co najmniej pięć tomów z uwzględnieniem tych wydarzeń, które Barbara Taylor Bradford pominęła. Taka kompletna opowieść pozwoliłaby czytelnikom poznać w całości losy Deravenelów i Turnerów, tak jak znamy dzieje Yorków i Lancasterów, czyli Plantagenetów, którzy pewnego dnia postanowili podzielić się na dwie walczące ze sobą wzajemnie gałęzie dynastii. Cieszy mnie natomiast fakt, że planowana jest ekranizacja wszystkich trzech tomów. 








poniedziałek, 27 lutego 2017

Barbara Taylor Bradford – „Spadkobiercy z Ravenscar” # 2














Wydawnictwo: ŚWIAT KSIĄŻKI
Warszawa 2015
Tytuł oryginału: Heirs of Ravenscar
Przekład: Anna Dobrzańska-Gadowska





Angielscy Plantageneci byli boczną linią francuskiej dynastii Andegawenów. Wywodzili się oni od hrabiego Gotfryda V Plantageneta (1113-1151), który był starszym synem Fulka V Młodego (1092-1143) i cesarzowej Matyldy (1102-1167) – córki króla Henryka I Beauclerc (1068-1135). Ich potomkowie panowali w Anglii od 1154 roku. Plantageneci podzielili się na dwie przeciwne sobie nawzajem gałęzie, czyli na Yorków i Lancasterów. Jak wiemy, przez bardzo długi czas walczyli między sobą o władzę, lecz czy faktycznie był to spór rodzinny, który w pewnym momencie wymknął się spod kontroli i doprowadził do Wojny Dwu Róż, zwanej także Wojną Kuzynów? Prawdą jest, że Yorkowie zarzucali Lancasterom, iż ci bezpodstawnie uzurpują sobie prawo do angielskiego tronu. W tamtym czasie mogło jednak wydawać się, że Lancasterowie nie mają tak naprawdę możliwości, aby móc przejąć władzę w państwie, ponieważ ich ród reprezentowany był przez chorego psychicznie Henryka VI (1421-1471), który swoje szaleństwo prawdopodobnie odziedziczył po francuskim dziadku Karolu VI Szalonym (1368-1422).

Koniec panowania rodu Yorków, który nastąpił w 1485 roku, jednocześnie oznaczał zakończenie sprawowania władzy przez Plantagenetów. Wydarzeniem, które przesądziło o tym fakcie, była pamiętna bitwa pod Bosworth w dniu 22 sierpnia 1485 roku. Zginął w niej ostatni król spod znaku białej róży – Ryszard III York (1452-1485) – pokonany przez Henryka VII Tudora (1457-1509), który był związany z Lancasterami. Cofnijmy się jednak do początku dynastii. Otóż Ryszard Plantagenet, 3. książę Yorku (1411-1460) urodził się jako syn Anny Mortimer (1390-1411) i Ryszarda Conisburgh, 3. hrabiego Cambridge (1375-1415), który został stracony za udział w tak zwanym Spisku Southampton. Spisek wymierzony był w osobę króla Henryka V Lancastera (1387-1422), którego chciano zastąpić Edmundem Mortimerem, 5. hrabią March i 7. hrabią Ulster (1391-1425). Ryszard Plantagenet otrzymał tytuł księcia Yorku od swojego wuja, który poległ w bitwie pod Azincourt w dniu 25 października 1415 roku. Pradziadkiem Ryszarda był Edmund Langley (1341-1402), młodszy syn Edwarda III (1312-1377), który rzekomo był bezpośrednim potomkiem Plantagenetów.

Ryszard Plantagenet
Malowidło pochodzi z 1443 roku.
autor: John Talbot,
1. hrabia Shrewsbury i Waterford
 (ok. 1387-1453)
źródło: Talbot Shrewsbury Book
Ryszard Plantagenet ożenił się z Cecylią Neville (1415-1495), czyli kuzynką znanego wszystkim Ryszarda Neville’a (1428-1471), zwanego także Twórcą królów (z ang. The Kingmaker). Cecylia Neville na pewno była matką Edwarda IV (1442-1483), Jerzego, 1. księcia Clarence (1449-1478) i Ryszarda III, lecz tak naprawdę nie wiadomo czy ich biologicznym ojcem faktycznie był Ryszard Plantagenet, który mimo wątpliwości uważał chłopców za swoich synów. Fakt ten może wyjaśniać powód, dla którego bracia walczyli również pomiędzy sobą nawzajem, doprowadzając ostatecznie do upadku rodu Yorków.

Najstarszy z synów Ryszarda Plantageneta – król Edward IV – na angielskim tronie zasiadał w latach 1461-1483, nie licząc czasu, kiedy zmuszony był uciec do Holandii. Królem został zupełnie nieoczekiwanie, a było to w samym środku Wojny Dwu Róż, mając jedynie osiemnaście lat. Ożenił się z Elżbietą Woodville (ok. 1437-1492), która pochodziła ze zwykłej szlachty. Małżeństwo to budziło szereg kontrowersji. Z drugiej strony jednak niemoralne i beztroskie życie doprowadziło go do upadku oraz przedwczesnej śmierci. Jak możemy dowiedzieć się z rozpaczliwych wyznań metresy Edwarda IV – Jane Shore (1445-1527) – jego niegdyś wierni bracia znieważali króla, kiedy ten jeszcze żył, natomiast po jego śmierci starali się upokorzyć nie tylko jego kochankę, ale także królową Elżbietę Woodville .

Następca zmarłego monarchy – Edward V (1470-ok. 1483) – początkowo reprezentowany był przez swojego stryja Ryszarda III, który po śmierci starszego brata stał się opiekunem jego nieletnich synów. Niemniej działania Ryszarda III miały tylko jeden cel: chciał on bowiem zagarnąć tron dla siebie, pomijając legalne dziedziczenie władzy przez synów Edwarda IV Yorka. Tak więc mały Edward i jego młodszy brat Ryszard Shrewsbury, czyli nowy książę Yorku (1473-ok. 1483), zostali perfidnie uwięzieni w Tower, a potem wierzono, że ktoś ich tam podstępnie zamordował, choć okoliczności ich śmierci do dziś pozostają tajemnicą.

Jerzy, 1. książę Clarence, był średnim synem Cecylii Neville i Ryszarda Plantageneta. Ożenił się z jedną z dwóch córek Ryszarda Neville’a, 16. hrabiego Warwick i 6. hrabiego Salisbury. Była nią Izabela Neville (1451-1476). Z kolei hrabia Warwick wywierając wpływ na Edwarda IV, przekonywał także Jerzego, aby ten przyłączył się do wspierania własnego brata. Stało się jednak inaczej, a Jerzy swoją nielojalność przypłacił życiem. Jerzemu i Izabeli urodziło się troje dzieci, choć niektóre źródła podają, że było ich czworo. Kiedy Izabela zmarła zaledwie kilka miesięcy po tym, jak urodziła ostatnie dziecko, wówczas Jerzy zwyczajnie stracił rozum i zaczął obwiniać innych o otrucie jego żony, co z kolei spowodowało, że rzekomi winowajcy również stracili życie. Tymczasem męscy potomkowie Edwarda IV Yorka zginęli w Tower, zaś dalszy los Woodville’ów został uzależniony od działań, które podjął Ryszard III po przedwczesnej śmierci swojego starszego brata Jerzego, którego dzieci wciąż żyły. Najmłodszy syn Jerzego – Ryszard – zmarł w niemowlęctwie, lecz pozostało jeszcze dwoje dzieci, czyli Edward Plantagenet, późniejszy 17. hrabia Warwick (1475-1499), oraz Małgorzata York, późniejsza hrabina Salisbury (1473-1541), znana przede wszystkim jako Małgorzata Pole, która na rozkaz Henryka VIII Tudora (1491-1547) została ścięta w niezwykle dramatycznych okolicznościach. Zapewne fakt ten w znacznej mierze zaważył na tym, iż papież Leon XIII (1810-1903) ogłosił ją błogosławioną. A może zasłużyła sobie na miejsce na ołtarzu ze względu na jednego ze swoich synów, który był kardynałem? Mowa oczywiście o Reginaldzie Pole’u (1500-1558).

Edward IV York
Portret pochodzi z 1520 roku i został
namalowany na podstawie oryginału
datowanego na lata 1470-1475.
autor nieznany
Jak już wspomniałam wyżej, król Ryszard III, książę Gloucester, zginął pod Bosworth w 1485 roku. Na angielskim tronie zasiadał tylko dwa lata (1483-1485), zaś koronę przywłaszczył sobie kosztem starszego syna Edwarda IV. Chłopiec tak naprawdę nigdy nie został koronowany. Ryszard twierdził bowiem, że korona należy się właśnie jemu, ponieważ Edward V i jego brat Ryszard są nieślubnymi dziećmi, gdyż przed zawarciem małżeństwa z Elżbietą Woodville, jego brat Edward IV, był już zaręczony, co czyniło ten związek nieważnym. Pomimo że niektórzy historycy przypisują uwięzienie chłopców w Tower właśnie Ryszardowi III, to jednak kwestia ta nie jest do końca wyjaśniona. Pojawiały się także pogłoski, że za zamordowaniem małych książąt stali Tudorowie, którzy za wszelką cenę pragnęli przejąć władzę w Anglii jako przedstawiciele Lancasterów. Można zatem przypuszczać, że ta tajemnica tak naprawdę nigdy nie zostanie odkryta.

Tak właśnie w skrócie przedstawiają się dzieje Plantagenetów, na podstawie których Barbara Taylor Bradford oparła swoją trylogię o dynastii Deravenelów, którzy wywodzą się od gałęzi Yorków. Jak już pisałam przy okazji omawiania pierwszego tomu trylogii zatytułowanego Dynastia z Ravenscar, Autorka losy Yorków i Lancasterów przeniosła w czasy względnie współczesne, zaczynając od epoki edwardiańskiej (1901-1910). Na kartach pierwszej części poznajemy zatem synów Richarda Deravenela, na czele których stoi najstarszy z nich – Edward. To właśnie on już niedługo przejmie kontrolę nad firmą ojca i zostanie dyrektorem generalnym. Richard Deravenel umiera bowiem nagle w niewyjaśnionych okolicznościach. Śmierć dotyka nie tylko Deravenela, ale także Richarda Watkinsa i jego syna Thomasa, którzy z kolei są związani więzami krwi z Cecily Deravenel. Oczywiście mało kto wierzy, że ich zgon nastąpił na skutek nieszczęśliwego wypadku. Tak więc osiemnastoletni Edward Deravenel i jego starszy kuzyn – Neville Watkins – wyjeżdżają do Włoch, aby tam rozwikłać zagadkę śmierci swoich bliskich. W tym rzekomym wypadku Edward oprócz ojca stracił także brata Edmunda.

Powyższe wydarzenia rozegrały się w 1904 roku. Od tamtej pory minęło czternaście lat, podczas których wiele się zmieniło. Obecnie – w 1918 roku – Edward Deravenel – stoi na czele doskonale prosperującej firmy, którą przy pomocy swoich współpracowników z każdym dniem rozwija coraz bardziej. Zdążył już się ożenić i zostać ojcem. Wybranką jego serca została Elizabeth Wyland, z którą nie do końca jest szczęśliwy. Wydaje się, że dogadują się jedynie w łóżku, natomiast poza sypialnią niewiele ich łączy. Chyba tylko miłość do dzieci, które przychodzą na świat niemal każdego roku. Podobnie jak król Edward IV, tak i powieściowy Edward Deravenel pocieszenia szuka w ramionach kochanki, z którą spotyka się dość regularnie i wcale się z tym nie kryje, uważając, iż nie ma niczego złego i zdrożnego w tym, że zdrowy mężczyzna posiada kochanki. Przecież nie jest kobietą, która codziennie musi dbać o swoją reputację, aby przypadkiem ludzie nie wzięli jej na języki! I tak jak angielski monarcha miał swoją Jane Shore, tak nasz Edward co pewien czas ląduje w łóżku niejakiej Jane Shaw, z którą tak naprawdę łączy go znacznie więcej niż z małżonką. Edward może jej bowiem powiedzieć o wszystkim, będąc pewnym, że starsza od niego Jane odnajdzie lekarstwo na wszelkie bolączki kochanka.

Król Jerzy V (1865-1936)
Portret został namalowany w 1911 roku.
autor: Luke Fildes (1843-1927)
To za panowania Jerzego V
rozgrywa się większa część akcji
drugiego tomu trylogii. 
Podobnie jak niegdyś w rodzinie królewskiej, tak obecnie w domu Deravenelów nie brakuje życiowych dramatów. Niektórzy poważnie chorują, inni umierają śmiercią naturalną czy giną w tragicznych wypadkach, a ktoś inny zostaje brutalnie zamordowany. Oczywiście to wszystko odbywa się zgodnie z faktami historycznymi, na podstawie których wykreowana jest niniejsza opowieść. Trzeba pamiętać, że tutaj każdy bohater posiada swojego historycznego odpowiednika i w związku z tym trudno byłoby nie przewidzieć, jak dalej potoczą się losy tej czy innej powieściowej postaci. Już z góry wiadomo komu będzie sprzyjać szczęście, kto zostanie zamordowany, a kto po prostu nagle zniknie w niewyjaśnionych okolicznościach. Niemniej nie zmienia to faktu, że książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem. W moim odczuciu Barbara Taylor Bradford doskonale przeniosła czasy Wojny Dwu Róż i późniejsze we współczesne realia, o czym pisałam przy okazji omawiania Dynastii z Ravenscar.

Najwięcej uwagi Autorka poświęca Edwardowi Deravenelowi i jego rodzinie. To właśnie ich losy zajmują najwięcej miejsca na kartach powieści, co poniekąd ogranicza skupienie większej uwagi na kolejnych pokoleniach. Edward i jego uczucia są tutaj najbardziej wyeksponowane. To on jest najistotniejszą postacią, bo tak naprawdę od niego wszystko się zaczęło. W pewnym momencie można odnieść nawet wrażanie, że przypisuje się mu rolę nestora rodu, choć umiera zupełnie nieoczekiwanie w dość młodym wieku. Nie można jednak umniejszać roli, jaką odgrywają dwaj młodsi bracia Edwarda. George – podobnie jak przed wiekami książę Jerzy – w pewnej chwili zaczyna się buntować i występować przeciwko bratu i jego poplecznikom. Robi wszystko, aby tylko zaszkodzić firmie i w konsekwencji przejąć w niej dowodzenie. W towarzystwie stara się przedstawiać brata w jak najgorszym świetle. Wymyśla coraz to nowe historie niemające nic wspólnego z prawdą, które dotyczą nie tylko życia Edwarda, ale także ich matki, co sprawia, że Cecily w oczach innych może uchodzić za kobietę lekkich obyczajów. Jak gdyby tego było mało, George jest alkoholikiem i hazardzistą, który tonie w długach po uszy, stale licząc na pomoc starszego brata albo innych członków rodziny. Jest pupilkiem matki, więc trudno jest innym krytykować go w obecności Cecily. Na takie zachowanie George’a Edward nie może przecież pozwolić. Musi zatem przedsięwziąć odpowiednie kroki, aby go powstrzymać.

Z kolei najmłodszy brat – Richard – to przecież nikt inny, jak tylko Ryszard III, którego historia nie ocenia za dobrze. Historycy uważają bowiem, że wyrządził on dużo szkody Anglii i na pewno nie był dobrym królem, który po trupach – w dosłownym tego słowa znaczeniu – doszedł do władzy. Na kartach książek Barbary Taylor Bradford najmłodszy brat Edwarda Deravenela przechodzi nieznaczną metamorfozę w miarę, jak zmieniają się okoliczności, którym musi stawić czoło. Jako dziecko Richard jest ukochanym małym braciszkiem, którego Edward pragnie ochraniać za wszelką cenę. Niemniej kiedy najstarszy Deravenel umiera i na polu bitwy zostaje już tylko Richard, ponieważ George również odszedł z tego świata, Mała Rybka – jak wszyscy nazywali go w dzieciństwie – chce pokazać na co tak naprawdę go stać. Z drugiej strony jednak można odnieść wrażenie, że wcale nie czuje się dobrze w roli tego, który właśnie ma przejąć władzę w firmie. Jego również dotykają życiowe tragedie, które odciskają na nim swoje dramatyczne piętno.

Wydanie z 2009 roku
Spośród wszystkich dzieci Edwarda Deravenela Autorka najwięcej uwagi poświęca Elizabeth, która wzorowana jest na królowej Elżbiecie York (1465-1503), czyli żonie Henryka VII Tudora. Dzieje się tak z wiadomych powodów. Z kart historii wiemy przecież, że to właśnie Elżbieta York była matką okrutnego Henryka VIII Tudora. Tak więc Elizabeth Deravenel już od najmłodszych lat przygotowywana jest do swojej wielkiej roli, którą przyjdzie jej odegrać w dorosłym życiu. To ona stoi u boku swojego ojca i to jej Edward powierza niezwykle trudne zadanie, ponieważ potrafi przewidzieć przyszłość i doskonale zna świat biznesu, w którym za jakiś czas będzie musiała obracać się jego najstarsza córka.

Czy można zatem cokolwiek zarzucić drugiej części sagi o Deravenelach? Moim zdaniem chyba tylko to, że z powodu zbyt obszernego rozpisania się o losach Edwarda i jego rodziny, nie ma już tak naprawdę miejsca na to, aby poświęcić więcej uwagi jego spadkobiercom, co powoduje, że tytuł powieści nie do końca jest zgodny z prawdą. Fakt ten sprawia, że Barbara Taylor Bradford została zmuszona do tego, aby w pewnym momencie zastosować spore przeskoki czasowe i de facto pominąć dzieje jednego pokolenia. Nie możemy więc poznać relacji, jakie łączyły Elizabeth Deravenel z Henrym Turnerem (Henryk VII Tudor). Nie jesteśmy też świadkami narodzin i dorastania ich dzieci. Oczami wyobraźni nie widzimy, jak umiera ich starszy syn Arthur (Artur Tudor; 1486-1502), a niedługo po nim sama Elizabeth, wydając na świat kolejne dziecko, zaś Harry Turner (Henryk VIII Tudor) pojawia się już jako dorosły mężczyzna stojący na czele firmy i usilnie domagający się rozwodu ze swoją pierwszą żoną Catherine (Katarzyna Aragońska; 1485-1536). Na świecie jest już starsza córka Harry’ego – Mary (Maria I Tudor; 1516-1558), zaś niejaka Anne Bowles (Anna Boleyn; ok. 1501-1536) prostą drogą zmierza do tego, aby móc zastąpić Catherine w życiu Turnera. W ten sposób Autorka pomija losy dynastii podczas drugiej wojny światowej i lat powojennych, przenosząc czytelnika z czasów tuż po zakończeniu Wielkiej Wojny do roku 1970. Fakt ten dodatkowo sprawia, że niektóre wątki potraktowane są pobieżnie, zaś o tym, co działo się pomiędzy latami 20. XX wieku a wspomnianym już rokiem 1970 dowiadujemy się już tylko albo z wewnętrznych monologów poszczególnych bohaterów, albo informuje nas o tym narrator.

Abstrahując od powyższego, myślę jednak, że opowieść o Deravenelach mimo wszystko zasługuje na uwagę. Już sam pomysł na jej stworzenie jest niebanalny. Natomiast dla kogoś, kto uwielbia zagłębiać się w historii Anglii trylogia ta może okazać się naprawdę wyjątkowa. Dla mnie taka właśnie jest, i to z dwóch powodów. Po pierwsze, wysoko cenię sobie twórczość Barbary Taylor Bradford, zaś każdą jej książkę czytam z ogromnym zainteresowaniem, wciąż z niecierpliwością wypatrując kolejnych powieści. Po drugie, jako osoba pasjonująca się od lat historią Anglii, nie mogłabym przejść obok tej sagi obojętnie, pomimo że jeszcze przed rozpoczęciem lektury wiedziałam, jaki los czeka poszczególnych bohaterów. Nie wiedziałam natomiast, w jaki sposób Barbara Taylor Bradford dostosuje piętnastowieczne czy szesnastowieczne realia do czasów współczesnych, chociażby w kontekście śmierci niektórych postaci. Bo przecież w XX wieku nie można było już nikogo ściąć na pieńku czy zamordować na polu bitwy przy użyciu topora.










sobota, 26 listopada 2016

Barbara Taylor Bradford – „Dynastia z Ravenscar” # 1













Wydawnictwo: ŚWIAT KSIĄŻKI
Warszawa 2008
Tytuł oryginału: The Ravenscar Dynasty
Przekład: Anna Dobrzańska-Gadowska




Epoka edwardiańska (1901-1910) to czas w historii Wielkiej Brytanii, w którym Zjednoczone Królestwo święciło triumf jako imperium. Podczas tych krótkich dziewięciu lat brytyjscy politycy stawiali czoło powstającej potędze. To także czas rządów Edwarda VII Koburga (1841-1910), od którego imienia epoka zaczerpnęła swoją nazwę. Król Edward VII był synem królowej Wiktorii Hanowerskiej (1819-1901) i księcia Alberta Koburga (1819-1861). Jako książę Walii zwykł mawiać: Nie mam nic przeciwko modleniu się do Ojca Przedwiecznego, ale muszę być jedynym mężczyzną w kraju, który uzależniony jest od wiecznej matki.

Król Edward VII większość swojego życia spędził pod skrzydłami matki, królowej Wiktorii, której panowanie jeszcze do niedawna było najdłuższe spośród wszystkich władców Wielkiej Brytanii. Wygląda na to, że obecna królowa Elżbieta II Windsor już niedługo wysunie się w tej kwestii na prowadzenie. Edward był wówczas jedynie księciem Walii czekającym na swoją kolej do sprawowania rządów w państwie. Pomimo swoich licznych tytułów, Bertie sporą część życia spędził w cieniu swej matki. Znany był także z licznych romansów, które bynajmniej nie przysporzyły mu sławy w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wśród kobiet, z którymi się spotykał były dwie w trakcie rozwodu, co w tamtych czasach traktowane było jako poważny skandal obyczajowy. Dlatego też trudno było wyobrazić sobie, że Edward, obejmując tron, nagle doświadczy jakiejś głębokiej wewnętrznej przemiany. Chociaż Bertie prowadził „niezdyscyplinowane życie społeczne”, a do tego miał u boku wciąż słabującą po trzecim porodzie żonę, to jednak jego życie rodzinne było stosunkowo udane.

Edward VII Koburg
Portret pochodzi z 1906 roku.
autor: Sir Samuel Luke Fildes
(1843-1927)
Edward VII znany był jako rozjemca, dlatego też zaniepokojony był tym, że jego bratanek – cesarz Wilhelm II Hohenzollern (1859-1941), syn cesarza Fryderyka III Hohenzollerna (1831-1888) i siostry Edwarda, najstarszej córki królowej Wiktorii Hanowerskiej, Wiktorii Koburg (1840-1901) – prowadzi Europę ku wojnie. Jego obawy okazały się uzasadnione. Kiedyś syn Edwarda VII – Jerzy V Windsor (1865-1936) – będzie wykazywał podobne cechy. Ponadto król Jerzy V będzie utożsamiał się również ze swoim kuzynem carem Mikołajem II Romanowem (1868-1918).

Podczas swojego krótkiego panowania, Edward VII okazał się skutecznym i rzetelnym królem, a ponieważ nie stronił od bogatego życia towarzyskiego, był również doskonałym lingwistą. Był uprzejmy, interesował się bieżącymi sprawami z zakresu polityki zagranicznej, okazywał współczucie Francuzom. Odegrał kluczową rolę w zachęcaniu swej matki do powrotu do życia publicznego, z którego wycofała się po śmierci księcia Alberta. Edward VII był królem, który utrzymywał równowagę pomiędzy wymaganym przepychem przy jednoczesnym zachowaniu praw konstytucji, która tak naprawdę była jeszcze w proszku, oraz minimalizował swoje uwikłanie się w sprawy polityczne. W kwietniu 1904 roku Wielka Brytania podpisała umowę z Francją, czyli tak zwane serdeczne porozumienie (z fr. Entente cordiale), natomiast w sierpniu 1907 roku do skutku doszedł układ pomiędzy Wielką Brytanią a Rosją. Król nie był jednak odpowiedzialny za te porozumienia i pozostawał w tle politycznych rozgrywek. Może i epoka edwardiańska była krótka, ale mimo to zasygnalizowała poważne zmiany i różnice w porównaniu z surowością charakterystyczną dla późnego okresu wiktoriańskiego. Przemiany te narastały przed wybuchem wojny światowej w 1914 roku i stanowiły przerwę w wydarzeniach, które dopiero miały ujrzeć światło dzienne.

Epoka edwardiańska była krótka, lecz pełna wrażeń mających miejsce w czasie, który wielkimi krokami prowadził do wojny, czego obawiał się król. Był to zatem okres przemian, korelacji różnych tematów, a także ludzi i wydarzeń odnoszących się stricte do lat 1901-1910. Wyżej wspomniane umowy z Francją i Rosją były niczym innym, jak tylko odpowiedzią na antyniemieckie nastroje oraz odzwierciedleniem naturalnych sojuszy zawartych pomiędzy tymi trzema państwami. Możliwe, że Edward VII w pewnych sprawach postępował nierozważnie, lecz z całą pewnością potrafił mocno zaangażować się w klęskę spowodowaną tym, iż konserwatyści zasiadający w Izbie Lordów odmówili zatwierdzenia tak zwanego ludowego budżetu (z ang. People’s Budget) zaproponowanego przez liberałów. Wówczas król był tak przerażony, że przedstawił swojego syna jako ostatniego króla Anglii w kwestii spraw zagranicznych. Próbował też interweniować i w związku z tym wezwał konserwatystów Arthura Jamesa Balfoura, 1. hrabiego Balfour (1848-1930) i Henry’ego Petty-Fitzmaurice’a, 5. markiza Lansdowne (1845-1927) do zatwierdzenia budżetu. Wtedy radykałowie Winston Churchill (1874-1965) i David Lloyd George (1863-1945) zaproponowali wprowadzenie zmian.

Królowa Aleksandra Duńska
(1844-1925)

Powyższy portret żony
Edwarda VII powstał
w 1905 roku.
autor: Sir Samuel Luke Fildes
Tak więc ustawa parlamentu z 1911 roku ostatecznie rozwiązała konstytucyjne relacje pomiędzy Izbą Gmin i Izbą Lordów. Stare obawy o władzę parlamentu i względną rolę Izby Gmin i Izby Lordów ostatecznie uległy zmianie. Już nigdy więcej Lordowie nie zatrzymali demokratycznej woli ludu. Czasy się zmieniały, zbliżała się wojna światowa, zaś pobyt Edwarda VII na tym świecie zmierzał ku końcowi. Kiedy zmarł, wówczas na tronie Wielkiej Brytanii zasiadł jego syn Jerzy V Windsor, którego los przeznaczył na pradziadka obecnej królowej Elżbiety II Windsor.

Tak właśnie przedstawia się tło historyczne pierwszego tomu trylogii Barbary Taylor Bradford o szlacheckim rodzie Deravenelów, którzy swój główny majątek posiadają w Ravenscar w hrabstwie Yorkshire. Geneza rodu sięga jeszcze czasów Wilhelma I Zdobywcy (ok. 1028-1087), natomiast piękna rezydencja położona w malowniczej scenerii, w której obecnie mieszkają, została wzniesiona za panowania Elżbiety I Tudor (1533-1603). Teraz na czele rodziny stoi Richard Deravenel, który musi toczyć walkę ze znienawidzonym rodem Grantów z Lancashire. Przedstawiciel rodu Grantów sześćdziesiąt lat wcześniej bezprawnie przejął władzę w prężnie rozwijającej się firmie i taka sytuacja ma miejsce do dziś. Tak więc Richard, a po jego śmierci jego spadkobiercy, chcą za wszelką cenę zarządzać kopalniami diamentów i węgla, winnicami, kamieniołomami, tkalniami i wytwórniami odzieży, ponieważ uważają, że mają do tego większe prawo niż Grantowie. Niestety, nie jest to takie proste, kiedy uzurpator wciąż nie chce oddać tego, co zagrabił. Pewnego dnia 1904 roku Richard Deravenel wraz ze swoim młodszym synem Edmundem oraz szwagrem – również Richardem – i jego synem Thomasem wyjeżdżają do Włoch, aby tam rozwiązać problemy związane z funkcjonowaniem firmy. Niestety, wszyscy giną w pożarze hotelu, w którym wynajmowali pokoje. Wieść o ich śmierci jest druzgocąca dla najbliższej rodziny. Cecily Deravenel pogrąża się w rozpaczy, choć wie, że nic już nie zdoła wrócić życia ani jej mężowi, ani synowi, ani też bratu i bratankowi. Teraz trzeba stanąć twardo na ziemi i zacząć myśleć, w jaki sposób dalej pociągnąć tę nierówną walkę o władzę w firmie.

Najstarszym synem Richarda i Cecily jest Edward, który zgodnie z rodzinną tradycją będzie musiał teraz zająć miejsce ojca i odzyskać przedsiębiorstwo. Edward ma dopiero osiemnaście lat i studiuje na Oksfordzie, lecz wygląda na to, że będzie zmuszony przerwać naukę i rozpocząć zażartą batalię z wrogiem, który nie ustąpi i posunie się do najohydniejszych okrucieństw, aby tylko nie stracić władzy w firmie. Młody Deravenel ma jeszcze dwóch młodszych braci – George’a i Richarda – a także siostry, które jednak nie będą brały udziału w tej rywalizacji, póki żyją męscy potomkowie zmarłego Richarda Deravenela. Jest też starszy kuzyn – Neville Watkins, syn Richarda Watkinsa i brat Thomasa – który pragnie pomóc Edwardowi w walce o firmę. Prawda jest taka, że ani Edward, ani też Neville nie wierzą w rzekomy wypadek, w którym życie stracili ich bliscy. Oni są święcie przekonani, że tam we Włoszech popełniono okrutne morderstwo. Oczywiście podejrzewają Grantów, którzy przecież od lat uzurpują sobie prawa, które im się nie należą. Mężczyźni mają zamiar zrobić wszystko, aby tylko wróg poniósł zasłużoną karę za to, czego się dopuścił, a tym samym odzyskać przedsiębiorstwo. Czy faktycznie mają rację? Czy uda im się udowodnić winę Grantom? A może Edward i Neville zwyczajnie się mylą i za ewentualnym zabójstwem ich bliskich stoi ktoś zupełnie inny? Czy kiedy już Edward odzyska firmę będzie w stanie dobrze nią zarządzać? Przecież on ma dopiero osiemnaście lat i żadnego doświadczenia!


Rezydencja Burghley House wybudowana w epoce elżbietańskiej.
Można zatem przypuszczać, że powieściowi Deravenelowie zamieszkują
w rezydencji podobnej do tej, którą widać powyżej. 

Obraz pochodzi z 1829 roku.
autor nieznany


Czy ten krótki zarys fabuły czegoś nam nie przypomina? Czy historia nie pokazała nam już brutalnej walki o władzę, na skutek której ginęli ludzie, a przedmiot walki wciąż przechodził z rąk do rąk? Oczywiście, że na przestrzeni wieków taka sytuacja miała miejsce i to wiele razy. Niemniej, najbardziej znaną wojną o władzę była angielska Wojna Dwóch Róż (1455-1485), podczas której o tron walczyli Yorkowie i Lancasterowie. Każdy, kto choć trochę interesuje się historią Anglii wie, o co tak naprawdę chodziło w tym konflikcie. Podobnie jak wielbiciele prozy Philippy Gregory, która Wojnie Kuzynów oraz panowaniu Plantagenetów i Tudorów poświęciła swoje fenomenalne powieściowe cykle. Tym razem nie mamy jednak do czynienia z powieściami stricte historycznymi, lecz z fabułą bardziej współczesną, choć po pierwszym tomie trylogii może wydawać się inaczej z uwagi na czas umiejscowienia akcji.

Historia Anglii od czasów Wojny Dwóch Róż do okresu panowania Elżbiety I Tudor stała się dla Barbary Taylor Bradford inspiracją do tego, aby stworzyć coś na kształt tamtej epoki, lecz opisać to w kontekście wydarzeń XX wieku. Tak więc zamiast Plantagenetów (Yorków) mamy Deravenelów, natomiast miejsce Lancasterów zajmują Grantowie. Każdy z historycznych bohaterów posiada swojego współczesnego odpowiednika. I tak Edward Deravenel wzorowany jest na królu Edwardzie IV Yorku (1442-1483), jego kuzyn Neville Watkins to nikt inny, jak tylko Ryszard Neville (1428-1471), zwany też Twórcą Królów, natomiast obecnie zarządzający firmą Henry Grant to sam Henryk VI Lancaster (1421-1471), który jak wiadomo cierpiał z powodu choroby psychicznej odziedziczonej po swoim francuskim dziadku Karolu VI Szalonym (1368-1422). Na kartach książki spotykamy również wiele innych postaci, które wzorowane są właśnie na bohaterach historycznych, którzy odegrali naprawdę ważną rolę w dziejach Anglii.

Moda damska w epoce edwardiańskiej
Przyznam, że pomysł na fabułę jest genialny! Oczywiście dla kogoś, kto zna historię Anglii linia fabularna może okazać się zbyt przewidywalna, żeby móc się nią głębiej zainteresować. Trudno jest bowiem wymagać od Autorki, aby zmieniała wydarzenia, jeśli głównym jej zamysłem było przeniesienie faktów historycznych w czasy współczesne. Ale czy wciąż nie czytamy powieści historycznych dotyczących tego samego okresu w dziejach jakiegoś kraju? Przecież tego typu fabuły powielają się, a każda z nich jest w stanie zachwycić czytelnika od nowa. W przypadku dziejów Deravenelów i ich następców mamy coś zgoła odmiennego, ponieważ każda z postaci – choć wzorowana na historii – jest bliższa współczesnemu czytelnikowi z uwagi na czas umiejscowienia akcji. Czasami trudno jest nam identyfikować się z bohaterami, którzy żyli wiele wieków przed nami. W tym przypadku mamy natomiast postacie, od których dzieli nas najwyżej sto lat.

Głównym bohaterem Dynastii z Ravenscar jest Edward Deravenel, który – jak wspomniałam wyżej – wzorowany jest na osobie Edwarda IV Yorka. Podobnie jak król, on również wdaje się w liczne romanse, płodzi dzieci i tak naprawdę nie ma zamiaru się ustatkować. Nawet nagła śmierć ojca i stawienie czoła trudnej sytuacji nie może zmusić go do zmiany stylu życia. Wydaje się, że wszystko ulegnie zmianie w chwili, kiedy na jego drodze pojawi się piękna wdowa Elizabeth Wyland, czyli nikt inny, jak tylko odpowiednik Elżbiety Woodville (ok. 1437-1492). Z historii wiemy, że Elżbieta Woodville nie wzbudziła sympatii rodziny Edwarda IV, gdyż uważano ją za karierowiczkę, która celowo zastawiła sidła na króla, aby dzięki małżeństwu polepszyć swój byt na tym świecie i zabezpieczyć swoje dzieci z poprzedniego związku. Czy tak samo dzieje się w przypadku Elizabeth Wyland? Czy ona także pragnie zapewnić sobie i swojej rodzinie lepsze warunki do życia, wychodząc za Edwarda Deravenela?

Obok Edwarda i Neville’a ważnymi bohaterami są także młodsi bracia tego pierwszego, czyli George i Richard. Znając historię Anglii nie mogłam podczas czytania pozbyć się myśli, w jaki sposób Barbara Taylor Bradford pokierowała losem tych dwóch mężczyzn, którzy na razie są jeszcze chłopcami, choć George już na tym etapie zaczyna się buntować i znacznie różni się zarówno od Edwarda, jak i od Richarda. Pamiętajmy, że Jerzy Plantagenet, 1. książę Clarence (1449-1478) nie zapisał się w historii Anglii zbyt honorowo, bowiem został oskarżony o zdradę stanu, a to sprawiło, że zginął w Tower z polecenia swojego brata Edwarda. Jak zatem ułożą się losy powieściowego George’a Deravenela? O tym jeszcze za wcześnie mówić, ponieważ ten wątek Autorka rozwinie i zakończy w kolejnym tomie trylogii zatytułowanym Spadkobiercy z Ravenscar. Podobnie jak kwestię dotyczącą życia i śmierci Richarda Deravenela i dwóch małoletnich synów Edwarda Deravenela. Oczywiście wiadomo, co takiego stało się z Ryszardem III Yorkiem (1452-1485), jak również z synami Edwarda IV – Edwardem (1470-1483?) i Ryszardem (1473-1483?). A jak ta kwestia będzie wyglądać na kartach trylogii? To się dopiero okaże.


Londyńczycy przed Harrodsem w 1909 roku.
Obraz przedstawia nie tylko ówczesną modę damską, ale także męską.
Można sobie zatem wyobrazić, jak wyglądają bohaterowie Dynastii z Ravenscar

autor nieznany

Wiem, że losy Deravenelów nie zostały zbyt dobrze przyjęte przez czytelników zarówno polskich, jak i zagranicznych, o czym świadczą krytyczne opinie zamieszczane w Internecie. Nie rozumiem dlaczego tak się stało. W moim przekonaniu już pierwszy tom wskazuje na to, że historia zaproponowana przez Barbarę Taylor Bradford jest niezwykle oryginalna i napisana z ogromną pasją. Owszem, bohaterowie mogą wydawać się, jak gdyby wyciągnięci z zupełnie innej rzeczywistości, ale czy jest to wadą? Postacie, które poznajemy, to osoby niesamowicie bogate, które mieszkają w ociekających przepychem rezydencjach. Kobiety obwieszone są diamentami, a ich kreacje są szyte przez najlepszych krawców epoki. Generalnie wszyscy żyją tak, jak przystało na ludzi pochodzących z wyższych sfer. Nie zgadzam się też z tym, że niektórzy czytelnicy zarzucili Autorce nadmierne epatowanie seksem. Według mnie w tej kwestii wszystko jest na swoim miejscu, a wprowadzenie do fabuły licznych romansów Edwarda Deravenela musi wiązać się również ze sferą erotyczną.



Inne wydanie również z 2008 roku
Wydanie z 2015 roku


Dodatkowo fabuła obfituje w intrygi, spiski i zdrady, które oczywiście mają na celu przejęcie władzy w firmie. Jak gdyby tego było mało, do konfliktów dochodzi również w samej rodzinie Deravenelów. To wszystko sprawia, że książka wydaje się jeszcze bardziej interesująca. Myślę, że dla wielbicieli historii Anglii Dynastia z Ravenscar będzie powieścią oryginalną, która wymyka się wszelkim schematom, jeśli chodzi o tworzenie powieści historycznych, bowiem z jednej strony sporo w niej historii i wydarzeń, które znamy z jej kart, zaś z drugiej nowatorska koncepcja fabuły powoduje, że czytelnik ma nadzieję, iż bohaterowie pójdą jednak inną drogą, niż ich historyczni poprzednicy. 







sobota, 29 października 2016

Barbara Taylor Bradford – „Akt woli”












Wydawnictwo: GRAF
Gdańsk 1991
Tytuł oryginału: Act of Will
Przekład: Joanna Kazimierczyk





Konflikt pokoleń to temat stary jak świat. Nie dziwi więc fakt, że pisarze tworzący literaturę obyczajową bardzo często wplatają ten wątek w fabułę swoich książek. Motyw nieporozumień rodzinnych nierzadko obecny jest szczególnie na kartach powieści adresowanych do kobiet. W centrum uwagi znajdują się przeważnie kobiety, które nie potrafią dojść ze sobą wzajemnie do porozumienia, ponieważ każda z nich preferuje inny rodzaj wartości, co oczywiście ma związek z czasami, w jakich przyszło im się urodzić i dorastać. Każda epoka posiada bowiem swoje własne zasady obyczajowe i moralne, natomiast w miarę upływu lat, u człowieka także zaczyna zmieniać się sposób postrzegania niektórych kwestii, co oczywiście niekoniecznie musi być akceptowane przez młodsze pokolenie. I tak, kiedy na przykład mamy do czynienia z trzema kobietami reprezentującymi różne – wręcz skrajnie odmienne – poglądy, które wynikają nie tylko z innego bagażu doświadczeń życiowych, ale głównie z różnych realiów ich egzystencji, wówczas może dojść do naprawdę poważnych konfliktów, które na pierwszy rzut oka wydają się wręcz niemożliwe do pokonania.

Mamy zatem rok 1978. Siedemdziesięciojednoletnia Audra Crowther zostaje nagle wezwana przez swojego zięcia do Nowego Jorku, aby zaradzić poważnemu konfliktowi, jaki narodził się pomiędzy jej córką Christiną i wnuczką o imieniu Kyle. Oczywiście sprawa dotyczy dziedziczenia potężnej firmy, którą w chwili obecnej zarządza właśnie Christina Newman. Kobieta nie może pogodzić się z tym, że jej dwudziestokilkuletnia córka nie chce pójść w jej ślady. Nie dopuszcza do sobie myśli, że Dom Mody Christina mógłby przejść w jakieś obce ręce, bo Kyle wymyśliła sobie, że zostanie wielką i sławną malarką, której obrazy będą rozchwytywane na całym świecie przez fanatycznych wielbicieli malarstwa. Przecież ze sztuki tak trudno jest wyżyć! Czy ona tego nie pojmuje?! Dlaczego uparta Kyle nie rozumie, że matka oferuje jej coś, z czego będzie mogła czerpać ogromne zyski i na pewno bieda nigdy nie zapuka do jej drzwi?

W całym tym konflikcie Christina Newman jakby zapomina, że kiedy ona była w wieku swojej córki, zachowywała się całkiem podobnie. Ona również nie chciała iść drogą, którą wytyczyła jej matka, co oczywiście spowodowało, że przez pewien czas Audra czuła do córki ogromny żal. Ba! Ona wręcz była rozczarowana swoją ukochaną Christie! Żyły sobie wypruwała, aby jej jedyne dziecko zostało wielką artystką, a dziewczyna tak po prostu wybrała sobie zupełnie inną drogę kariery. Niemniej różnica pomiędzy tym, jak niegdyś postąpiła Christina a tym, jak zachowuje się obecnie Kyle jest kolosalna. Christie poprzez zmianę planów odnośnie do swojej przyszłości pragnęła jedynie odciążyć matkę i sprawić, żeby ta nie zapracowywała się aż tak bardzo kosztem swojego zdrowia. Natomiast w przypadku Kyle jest to zwykła fanaberia i nic więcej. Tak przynajmniej twierdzi Christina Newman. Jak zatem rozwikłać ten problem? Czy Audra będzie w stanie wymyślić coś naprawdę rozsądnego, aby tylko zapanowała zgoda w rodzinie? Starsza kobieta ponad życie kocha swoją córkę i wnuczkę, więc za nic nie chce dopuścić, aby ten konflikt trwał wiecznie.

Wydawnictwo: BIS
Warszawa 1995
tłum. Joanna Kazimierczyk
I tak oto Audra Crowther cofa się myślami do roku 1926, kiedy ona i jej dwaj bracia zostali osieroceni przez matkę. Ojciec nie żył już od jakiegoś czasu. Śmierć Edith Kenton spowodowała również, że jej dzieci straciły dach nad głową. Odebrano im dom znajdujący się w malowniczej okolicy w hrabstwie Yorkshire, w którym się urodziły i wychowały. Co prawda, młodych Kentonów przyjęła pod swój dach kuzynka matki, lecz nie czuły się tam zbyt dobrze. Ciotka każdego dnia swoim zachowaniem dawała im do zrozumienia, że nie są mile widziani w jej domu. W dodatku wciąż żywiła jakieś nieuzasadnione urazy do Edith i w związku z tym sugerowała nawet, że Audra jest bękartem. Czy faktycznie tak było? Czy piękna Edith zdradzała męża? Nie wiadomo. Pewnego dnia dochodzi jednak do tego, że rodzeństwo zostaje rozdzielone. William i Frederick wyjeżdżają do Australii, zaś Audra musi podjąć pracę w miejscowym szpitalu. Dziewczyna ma dopiero czternaście lat i już zmuszona jest zostać pielęgniarką i opiekować się naprawdę chorymi pacjentami. Czy to przypadkiem nie za wcześnie na taką odpowiedzialność?

W szpitalu zaprzyjaźnia się z Gwen Thornton. Wydaje się, że ta znajomość jest tak silna, iż nic ani nikt jej nie zaszkodzi. Czyżby? O tym jednak obydwie dziewczyny przekonają się dopiero za wiele lat. Audra bardzo tęskni za swoimi braćmi, z którymi może mieć jedynie listowny kontakt. Niemniej panna Kenton jest niezwykle przyjaźnie nastawiona do świata i ludzi, co sprawia, że przełożona pielęgniarek pragnie jej pomóc. I tak oto Audra dostaje pracę w domu pewnego małżeństwa z wyższych sfer. Zostaje tam nianią ich kilkuletniego syna. Wydaje się, że od tej pory nic już nie stanie Audrze na przeszkodzie, aby osiągnąć szczęście. Z kolei kiedy poznaje nieziemsko przystojnego Vincenta Crowthera, dziewczyna tylko jeszcze bardziej utwierdza się w przekonaniu, że szczęście jest jej po prostu pisane. Czy na pewno? Czy Vincent pochodzący z klasy robotniczej naprawdę będzie w stanie zapewnić jej taki poziom życia, na jaki Audra zasługuje? Czy młody mężczyzna, dla którego liczą się zupełnie inne wartości niż dla panny Kenton będzie dla niej dobrym małżonkiem? Czy w tym wypadku miłość wystarczy? Czy głębokie uczucie będzie w stanie pokonać problemy wynikające z różnicy klasowej?

Akt woli nie jest pierwszą powieścią Barbary Taylor Bradford, lecz w polskim tłumaczeniu był to debiut, jeśli chodzi o książki Autorki. Fabuła opowiada o trzech pięknych i dzielnych kobietach, które pomimo że darzą siebie nawzajem głębokim uczuciem, w pewnym momencie życia nie potrafią się wzajemnie porozumieć. Każda z nich dąży do czegoś innego. Każda ma swoją własną wizję przyszłości, która nie ma nic wspólnego z tą, jaką już dla nich zaplanowano. Audra próbuje za wszelką cenę układać życie swojej córce. Po latach to Christina będzie popełniać błędy Audry względem Kyle. Takie postępowanie na pewno żadnej z nich nie wyjdzie na dobre. Trzeba będzie zatem zatrzymać się i zastanowić nad rozwiązaniem konfliktu. Trzeba będzie też zrobić to tak, aby nie wygenerować kolejnych problemów. Gdyby tak przyjrzeć się postępowaniu Audry, Christie i Kyle można dojść do wniosku, że każda z nich idzie swoją własną drogą i choć cierpi z powodu tego, że musi zranić tę drugą – w tym wypadku matkę – nie chce cofnąć się przed raz obranym celem. Wydaje się też, że matka – czy to Audra, czy Christina – rozumie postępowanie córki, lecz mimo to cierpi, ponieważ nie tak wyobrażała sobie przyszłość swego dziecka. Mamy tutaj zatem do czynienia z kształtowaniem przyszłości młodszego pokolenia za wszelką cenę według własnych upodobań, co nie zawsze zapewni szczęście dziecku.

Jedno z wydań
amerykańsko-brytyjskich
Wyd. HarperCollins (2011)
Tak naprawdę najmniej Barbara Taylor Bradford mówi nam o Kyle Newman. Choć poznajemy ją nie tylko jako dwudziestokilkuletnią zbuntowaną dziewczynę, lecz także jako kilkuletnie dziecko, to jednak niewiele można o niej powiedzieć ponad to, że nie chce iść w ślady matki, ale woli podążać własną drogą zawodową, O Christinie dowiadujemy się natomiast znacznie więcej, ponieważ znamy ją od chwili urodzenia i wraz z nią wkraczamy w jej dorosłe życie, w którym dziewczyna zdecyduje się na niezwykle odważny krok, aby pomóc swojej zmęczonej matce. Oczywiście zrobi to z powodu ogromnej miłości, jaką darzy Audrę, lecz będzie też musiała liczyć się z tym, że matka nie okaże zachwytu, kiedy cała prawda wyjdzie na jaw. Oprócz powyższego poznajemy również miłosne rozterki Christiny i będziemy świadkami jej burzliwego romansu ze sporo starszym mężczyzną. Ten romans – choć oparty na prawdziwej miłości – niekoniecznie wyjdzie jej na dobre.

Najwięcej informacji Autorka dostarcza nam o Audrze. Tej bohaterce towarzyszymy bowiem od najmłodszych lat. Oczami wyobraźni widzimy ją jako młodą dziewczynę, która musi stawić czoło niesympatycznej ciotce. Musi też zmagać się z ogromną tęsknotą za braćmi. Jak gdyby tego wszystkiego było mało, los zmusza Audrę do podejmowania naprawdę trudnych decyzji małżeńskich. Vincent nie zawsze postępuje tak, jak powinien postępować kochający mąż. Lecz z drugiej strony, czy za wszelkie niepowodzenia i konflikty należy winić jedynie Vincenta? Może Audra również nie jest dla mężczyzny taką żoną, jaką być powinna? Może miłość do córki przesłania jej wszystko inne i doprowadza do tego, że mąż czuje się zaniedbywany, a czasami wręcz niekochany? Co musi się stać, aby Audra zrozumiała, że nie tylko Christina jest ważna?

Akt woli to na pewno powieść dla tych, którzy lubią spokojne historie obyczajowe. Odkąd pamiętam, Barbara Taylor Bradford zawsze potrafiła wprowadzić mnie w pewien specyficzny klimat, dlatego tak często sięgam po jej książki. Obecnie praktycznie już tylko sobie je przypominam, ponieważ wiele z nich czytałam jeszcze w czasach liceum. Czuję swego rodzaju sentyment do prozy Autorki, zaś ją samą traktuję z ogromnym szacunkiem. Nie każdy pisarz jest w stanie cieszyć się tak wielkim poważaniem i osiągnąć tak wysoką pozycję w świecie literatury, jak ma to miejsce w przypadku Barbary Taylor Bradford. Nie każdy pisarz może również pochwalić się na przykład tym, że jego rękopisy leżą obok rękopisów sióstr Brontë w bibliotece uniwersytetu w Leeds. Na podstawie Aktu woli powstał w 1989 roku miniserial o tym samym tytule. W rolach głównych wystąpili między innymi tacy aktorzy, jak: Victoria Tennant (Audra Crowther), Kevin McNally (Vincent Crowther), Elizabeth Hurley (Christina Crowther-Newman) czy Sarah Winman (Kyle Newman), która jest nie tylko aktorką, ale także pisarką. Jej powieściowy debiut Kiedy Bóg był królikiem bardzo szybko stał się międzynarodowym bestsellerem.









środa, 14 września 2016

Barbara Taylor Bradford – „A jednak miłość”













Wydawnictwo: KSIĄŻNICA
Katowice 2010
Tytuł oryginału: Where You Belong
Przekład: Anna Dobrzańska-Gadowska





Spory pomiędzy Albańczykami zamieszkującymi Kosowo (autonomiczna prowincja Serbii) a Serbami tak naprawdę trwały od wieków. W 1989 roku Federalna Republika Jugosławii zniosła jednak autonomię Kosowa, co doprowadziło do tego, iż Albańczycy natychmiast zaczęli bojkotować wszelkiego rodzaju serbskie instytucje. Trzeba dodać, że stanowili tam ponad dziewięćdziesiąt procent ogółu ludności. Kiedy w 1991 roku doszło do rozpadu Jugosławii, wówczas kosowscy Albańczycy wystąpili o przyznanie prowincji niepodległości. Przeprowadzono zatem referendum, w którym większość obywateli opowiedziała się za niepodległością. Tak więc rozpisano wybory, na skutek których wybrano prezydenta i parlament. Niemniej Serbia nie uznała nowo wybranych władz.

W związku z powyższym powstało tak zwane „państwo w państwie”. W dodatku Wyzwoleńcza Armia Kosowa zaczęła nawoływać do zbrojnego buntu, zaś serbskie represje skierowane wobec albańskich Kosowarów doprowadziły do zaostrzenia się napięć na terenie całej prowincji. Fakt ten w konsekwencji doprowadził w 1998 roku do wybuchu walk, natomiast władze w Belgradzie, na których czele stał Slobodan Milošević (1941-2006), przeprowadziły masowe wysiedlenia Albańczyków, nie przejmując się zupełnie sprzeciwem międzynarodowej społeczności. W wyniku tych działań około ośmiuset pięćdziesięciu tysięcy uchodźców z Kosowa szukało schronienia głównie na terenie Albanii i Macedonii, gdzie uzyskali pomoc od Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców (z ang. United Nations High Commissioner for Refugees) oraz innych organizacji o charakterze humanitarnym. Z kolei wobec ludności pozostałej w Kosowie zastosowano straszliwe represje, mordowano cywilów, jak również przeprowadzano czystki etniczne.

W momencie, gdy na nic zdały się próby dyplomatycznego zakończenia konfliktu, podjęto decyzję o przeprowadzeniu nalotów na serbskie cele wojskowe i strategiczne przez NATO. W tej sytuacji w czerwcu 1999 roku Slobodan Milošević został zmuszony do zaakceptowania pokojowego porozumienia. Na mocy rzeczonego porozumienia wycofano z terenu Kosowa wojska jugosłowiańskie, jak również dopilnowano, aby kosowscy uchodźcy wrócili do swoich domów. Celem zapewnienia bezpieczeństwa, do Kosowa przybyło pięćdziesiąt tysięcy żołnierzy międzynarodowych sił zbrojnych KFOR (z ang. Kosovo Force). W dniu 10 czerwca 1999 roku Rada Bezpieczeństwa przyjęła rezolucję S/RES/1244, na podstawie której powołano Misję Tymczasowej Administracji Organizacji Narodów Zjednoczonych w Kosowie ( z ang. United Nations Interim Administration Mission in Kosovo; UNMIK). Od tej pory to właśnie UNMIK przejęła kontrolę nad prowincją.


Żołnierze Marines eskortujący albańskie dzieci (22 czerwca 1999 roku)
fot. sierżant Craig J. Shell
(Korpus Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych)


W sierpniu 1998 roku nic nie zapowiada końca wojny domowej w Kosowie. Zanim siły NATO wmieszają się w konflikt, upłynie jeszcze trochę czasu. Troje fotoreporterów wojennych żyje w samym centrum walk i nie zważając na własne bezpieczeństwo robi wszystko, aby tylko pokazać ludziom na całym świecie na czym tak naprawdę polega wojna. Trzydziestojednoletnia Valentine Denning, czterdziestojednoletni Tony Hampton i trzydziestoośmioletni Jake Newberg pracują dla znanej międzynarodowej agencji fotograficznej GEMSTAR. Valentine i Jake pochodzą z Ameryki, ale na stałe mieszkają w Europie, a dokładnie w Paryżu, natomiast Tony jest Brytyjczykiem. Każde z nich ma za sobą trudną przeszłość. Kobieta już w dniu swoich narodzin została odrzucona przez matkę, więc logiczne, że nie chce jej znać. Żadnych pozytywnych uczuć nie żywi także do swojego młodszego brata, którego matka faworyzowała odkąd Val pamięta. Choć dziś Valentine jest już dorosła, nadal nie potrafi zrozumieć, co też takiego złego zrobiła swojej rodzicielce, że ta nie wykazywała wobec niej żadnych głębszych uczuć i gdyby nie dziadkowie oraz kochająca niania, nie wiadomo, jak potoczyłoby się jej życie. Może przeżyłaby tak silne załamanie nerwowe, że teraz wiodłaby żywot w jakimś ośrodku dla psychicznie chorych?

Wydanie z 2002 roku
Wyd. LIBROS
tłum. Anna Dobrzańska-Gadowska
Z kolei Jake Newberg – mówiący o sobie „Żyd z Georgii” – jest świeżo po rozwodzie, który kosztował go niemało nerwów. Na szczęście dla niego wszystko dobrze się skończyło i dziś mężczyzna może powiedzieć, że naprawdę jest wolny. Został jeszcze Tony Hampton. Okazuje się, że on również jeszcze do niedawna był żonaty. Jego była małżonka to rzekomo okropna zołza, która jedynie zatruwała mu życie. Tony ma dwoje dzieci, z którymi utrzymuje kontakt najczęściej, jak tylko jest to możliwe. A ponieważ czasu nie ma zbyt wiele, więc dzieciaki jakoś muszą sobie radzić bez ojca. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że Valentine i Tony mają romans i wygląda na to, że sprawa jest bardzo poważna. W końcu mężczyzna niedawno oświadczył, że rozwiódł się właśnie dla swojej kochanki i teraz nic już nie stanie im na przeszkodzie, aby wziąć ślub. W tym wszystkim tylko Jake stoi na uboczu i spokojnie przygląda się całej sytuacji. Mężczyzna przyjaźni się od lat zarówno z Valentine, jak i z Tonym, więc jest też wtajemniczony w ich prywatne sprawy.

Cała trójka to naprawdę odważni ludzie, którzy pod gradem kul i wśród huku wybuchających bomb biegną przed siebie, aby sfotografować martwych lub umierających w męczarniach ludzi. Oni nie robią tego dla pieniędzy czy sławy, ani też taniej sensacji, choć za swoje zdjęcia otrzymują i nagrody, i niemałe pieniądze. Ktoś powiedziałby, że są nieodpowiedzialni albo zwyczajnie głupi, że narażają życie z powodu jakiejś fotki. To nie są jednak zwykłe zdjęcia. To przede wszystkim dokumentacja i świadectwo dla tych, którzy nigdy nie doświadczyli okrucieństwa wojny. Niestety, Tony nie zawsze w swojej pracy kieruje się rozsądkiem. Nierzadko zdarza się tak, że biegnie na oślep, aby tylko uchwycić najbardziej tragiczny moment i pokazać go światu. Tak też dzieje się w ten sierpniowy dzień 1998 roku. Valentine, Tony i Jake znajdują się w samym centrum walk. Kule świszczą im nad głowami, gdzieś wybuchają bomby, a w uszach słychać krzyki rannych i umierających ludzi. Trzeba też ratować dzieci, które nieświadome zagrożenia wychodzą naprzeciw śmierci. I wtedy dochodzi do najgorszego. Choć jadąc do Kosowa fotoreporterzy spodziewali się, że mogą zostać tam ranni albo nawet zabici, to jednak kiedy przychodzi ten moment żadne z nich nie chce umierać.

Najpoważniej ranny zostaje Tony. Kiedy Val jakimś cudem dociera do ukochanego, ten jeszcze żyje. Ona również jest ranna. Podobnie jak Jake. Lecz ich rany nie są na tyle poważne, aby pozbawić ich życia. To Tony jest teraz najważniejszy. W jaki sposób jednak dostać się do ambulansu Czerwonego Krzyża, skoro nie zanosi się na to, żeby ostrzał ustał? Chyba tylko cud sprawia, że w pewnym momencie trafiają pod opiekę lekarzy, którzy natychmiast odtransportowują ich do najbliższego szpitala. Niestety, natychmiast po dotarciu do placówki medycznej, Tony umiera. Val i Jake zostają natomiast opatrzeni i wszystko wskazuje na to, że już niedługo wrócą do domu, aby tam dojść do zdrowia. W tej sytuacji zrozumiałe jest, że Valentine wpada w rozpacz. Właśnie straciła mężczyznę, którego kochała i planowała spędzić z nim resztę życia. Jake również nie czuje się dobrze. Tony był jego najlepszym kumplem i wiele razem przeszli przez te wszystkie lata. Jak teraz będą żyć bez Hamptona, który w ich opinii był naprawdę niezwykłym człowiekiem? Czy Val będzie jeszcze w stanie ułożyć sobie życie z kimś innym? Czy ocalali fotoreporterzy wrócą kiedyś do pracy i wyjadą na front, aby tam zbierać materiały, które pomogą im w uświadamianiu ludzi, jakim potwornym złem jest wojna?

Wydanie z 2001 roku
Wyd. LIBROS
tłum. Anna Dobrzańska-Gadowska
Mija kilka tygodni. Val i Jake zostają zaproszeni do Anglii, aby tam wziąć udział w nabożeństwie żałobnym w intencji Tony’ego Hamptona. Pomimo że żadne z nich nie ma najmniejszej ochoty uczestniczyć w tej smutnej uroczystości, obydwoje jadą do Londynu. Tam okazuje się, że Tony wcale nie był wobec nich taki uczciwy, jak mogło się to wydawać. Wcale się nie rozwiódł i nigdy nie planował ożenić się z Valentine Denning. Miał naprawdę szczęśliwą rodzinę, która była dla niego bardzo ważna. Dlaczego zatem kłamał? Dlaczego oszukiwał przyjaciół? Dlaczego opowiadał im niestworzone rzeczy o swojej żonie? Czy miał urojenia? A może było to celowe działanie z jego strony? Co stałoby się, gdyby nie zginął w Kosowie? Czy nadal brnąłby w swoje kłamstwa? Kim tak naprawdę był Tony Hampton? Czy Valentine będzie w stanie żyć z przekonaniem, że ostatni rok swojego życia spędziła u boku mężczyzny, który przez cały czas ją oszukiwał? Tych pytań jest naprawdę wiele, natomiast na chwilę obecną nie ma na nie żadnej odpowiedzi.

Pomimo że głównym wątkiem powieści jest romans, to jednak przesłanie tej książki wcale nie jest takie płytkie, jak mogłoby się z pozoru wydawać. Barbara Taylor Bradford porusza w niej naprawdę poważne problemy. Jak wspomniałam wyżej, Valentine Denning to młoda kobieta, która od dnia narodzin jest traktowana przez własną matkę niczym piąte koło u wozu. W dodatku z młodszym bratem Donaldem też żyje jak przysłowiowy pies z kotem. Praktycznie rodziny, która mieszka w Nowym Jorku mogłoby w ogóle nie być. Dlatego też linia fabularna wykreowana jest tak, aby pokazać czytelnikowi, że oprócz miłości, to jednak rodzina jest najważniejsza, nawet jeśli zostało się przez nią odrzuconym. W każdej chwili mogą bowiem pojawić się jakieś okoliczności, dzięki którym dojdzie do spotkania z bliskimi i wtedy – jeszcze do niedawna – kiepskie relacje mogą ulec diametralnej przemianie. Autorka zwraca uwagę na to, jak ważne jest tutaj przebaczenie. Bez wybaczenia wyrządzonych krzywd nie da się normalnie funkcjonować, ponieważ te negatywne emocje już zawsze będą człowiekowi towarzyszyć i niekiedy nie będą pozwalały również na stworzenie poprawnych relacji z innymi ludźmi.

Robert Capa
Kolejnym zagadnieniem jest prawdziwa przyjaźń. Bohaterowie przechodzą przez naprawdę ciężkie chwile i gdyby nie pomoc przyjaciół, zapewne nie daliby sobie rady z dramatami, jakie ich dotykają w życiu. Nie chodzi tutaj jedynie o Valentine i Jake’a. W miarę upływu czasu pojawiają się także inne postacie, którym w życiu nie wiedzie się najlepiej. Muszą bowiem stawić czoło zagrożeniu, które może przyprawić ich nawet o śmierć. Barbara Taylor Bradford sygnalizuje też, że w którymś momencie może okazać się, iż człowiek, o którym myśleliśmy, że znamy go na wskroś, okazuje się zwykłym oszustem albo wręcz sadystą, który przez cały czas kpił sobie z nas i być może miał z tego powodu niezły ubaw. W powieści jest również mowa o prawdziwej pasji. Otóż, dla naszych bohaterów robienie zdjęć na froncie wcale nie jest jedynie pracą. To jest prawdziwa pasja, z której nie są w stanie zrezygnować nawet w obliczu zagrożenia życia. Chwila odpoczynku na złapanie równowagi psychicznej w zupełności im wystarczy. Przecież ludzie ich potrzebują, bo kto inny, jak nie Valentine, Jake i im podobni, będzie wyrzutem sumienia dla polityków wszczynających wojny? Przecież zdjęcia, które robią na froncie w ogniu walk nie trafią do ich prywatnego archiwum.

Moim zdaniem A jednak miłość to piękna powieść nie tylko o prawdziwej miłości, która jest w stanie przetrwać naprawdę wiele, ale przede wszystkim jest to historia o brutalnym życiu, jakie fundują nam politycy podejmujący nieodpowiedzialne decyzje. W wyniku tych decyzji giną niewinni ludzie, a świat wielokrotnie biernie się temu przygląda. Co ważne, nad całą tą opowieścią wciąż unosi się duch Roberta Capy (1913-1954) – węgierskiego fotoreportera wojennego, który był autorem zdjęć z pięciu wojen. Fotografował też inne ekstremalne sytuacje. Robert Capa zginął w Indochinach na skutek wybuchu miny lądowej. W chwili śmierci trzymał w ręce aparat Contax, zaś na ostatniej wykonanej przez niego fotografii widać maszerujących żołnierzy.