Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maciej Jastrzębski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maciej Jastrzębski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 lutego 2016

Maciej Jastrzębski – „Matrioszka Rosja i Jastrząb”












Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa. Dziękuję!



Wydawnictwo: HELION/EDITIO
Gliwice 2013




Rosja to kraj wielonarodowościowy i wielokulturowy. To też kraj, którego nie można do końca zrozumieć ze względu na swoistą różnorodność. Niektórzy mówią nawet, że jej mieszkańców charakteryzują swego rodzaju sprzeczności. Z jednej strony będą współczuć i pomagać, jeśli zajdzie taka potrzeba, a z drugiej doprowadzą do łez i przyprawią o ból i cierpienie. Dlatego też naszych północno-wschodnich sąsiadów należy odkrywać powoli, lecz nie można mieć gwarancji, że któregoś dnia poznamy ich prawdziwą twarz. Nikomu nie trzeba przypominać, że Polskę i Rosję łączy wiele, ale jednocześnie sporo dzieli. Od wieków wzajemne relacje pomiędzy obydwoma krajami nie są najlepsze i nic nie wskazuje na to, aby ta kwestia uległa zmianie, ponieważ wciąż pojawiają się nowe rysy. Dzieli nas głównie dramatyczna i bolesna historia, o której nie można zapomnieć. Przypuszczam, że będą musiały minąć pokolenia, aby można było przejść do porządku dziennego nad tym, co spotkało Polaków z ręki Rosjan.

Zapewne Rosjanie będą mogli powiedzieć o nas dokładnie to samo, bo w historii swojego kraju odnajdą wydarzenia, w których braliśmy udział, a które przysporzyły Rosji cierpień. Aby o tym wszystkim zapomnieć i wybaczyć trzeba najpierw wyjaśnić sobie wszelkie nieporozumienia i przyznać się do popełnionych błędów zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie. Należałoby zatem odrzucić kłamstwa historyczne i przestać wybielać to, co z pewnością białe nie jest. Dlatego też wiele zależy od polityków, bo to oni w głównej mierze kształtują obraz Polski i Rosji. Wbrew pozorom polityka wywiera naprawdę ogromny wpływ na obywateli danego kraju. To polityka kształtuje ich umysły i pozwala wierzyć w rzeczy, które wielokrotnie mijają się z prawdą.

Rosja widziana oczami Macieja Jastrzębskiego – zagranicznego korespondenta Polskiego Radia – wydaje się dość przyjaznym krajem, choć wiele należałoby w niej zmienić, głównie jeśli chodzi o politykę. Rosja to nie liberalna Europa, gdzie każdy może czuć się swobodnie bez strachu, że jego prawa zostaną złamane. Autor w swojej książce skupia uwagę na wielu kwestiach dotyczących Federacji Rosyjskiej. Czytelnik odnajdzie w reportażu sporo polityki, historii, ale także życia zwykłych ludzi, z którymi Maciej Jastrzębski zdążył się zaprzyjaźnić podczas swojego pobytu w tym kraju, jak na przykład z Borysem Anatolijewiczem. Tak więc poznajemy nie tylko czołowych rosyjskich polityków, ale również oligarchów, którzy odgrywają bądź odgrywali w Rosji ważną rolę dopóki nie zapragnęli samodzielności i nie wystąpili przeciwko władzy, co oczywiście nie skończyło się dla nich najlepiej. W Rosji naprawdę trzeba uważać, aby nie narazić się rządzącym. Kara za „wychylanie się” może być naprawdę sroga i zaważyć na całym dalszym życiu delikwenta i jego rodziny.


Plac Czerwony – w tle Mauzoleum Lenina


Podobnie rzecz ma się w przypadku zwykłych ludzi. To, co najbardziej boli statystycznego Rosjanina, to łamanie praw człowieka. Poza tym – tak jak w każdym kraju – są biedni i bogaci. Te różnice widać bardzo wyraźnie, zwłaszcza wtedy, gdy naprzeciwko siebie postawimy poszczególne dzielnice Moskwy. Polakom Rosja kojarzy się przede wszystkim ze Związkiem Radzieckim, od którego przez kilkadziesiąt lat byliśmy uzależnieni i musieliśmy tańczyć tak, jak akurat zagrał nam ten czy inny radziecki przywódca. Czasy komunizmu nie są zbyt odległe, dlatego też trudno jest o nich zapomnieć na zawołanie, zważywszy że wciąż żyją ludzie, którzy na własnej skórze przeżyli jego dramat.

Niemniej współczesna Rosja to nie Związek Radziecki, choć są i tacy, którzy z sentymentem wspominają Włodzimierza Lenina (1870-1924) czy Józefa Stalina (1878-1953). Dzisiejsi Rosjanie są chłonni świata. Pragną zdobywać wykształcenie, mieć dobrą pracę i równie dobrze zarabiać, podróżować i doświadczać tego wszystkiego, co ma im do zaoferowania zachodni świat. Odniosłam wrażenie, że dla niektórych Rosjan to właśnie Polska jest takim „oknem na Zachód”. To od nas uczą się tego, że można żyć inaczej. Ich przyjazne uczucia wobec naszego kraju objawiają się głównie tym, że z zainteresowaniem czytają książki polskich autorów, słuchają utworów Fryderyka Chopina (1810-1849), zachwalają polską kuchnię, a nasza kultura generalnie staje się dla nich wzorem, z którego chętnie czerpią. Ale nie wszystko wygląda tak kolorowo. 

Maciej Jastrzębski pokazuje także tę drugą stronę rosyjsko-polskich relacji. Chodzi tutaj głównie o to, w jaki sposób Rosjanie postrzegają Polaków i na odwrót. Niestety, na tym polu nie zawsze jest tak, jak być powinno, aby móc zachować przyjazne stosunki. Są bowiem tacy, którzy chcieliby, żeby Polacy wręcz przepraszali ich za to, że w pewnym momencie poderwali się do walki, powstała Solidarność, a my staliśmy się wolnym i niezależnym krajem, wydostając się spod buta Związku Radzieckiego. Niektórzy Rosjanie chcieliby za wszelką cenę zamieść historię pod dywan i najlepiej byłoby, gdyby nikt już do niej nie wracał, a niestety „mali Polaczkowie” wciąż to robią, co Rosjan bardzo denerwuje. Bo zdaniem niektórych Polacy tylko narzekają, wypominają ciemne strony historii, jak: zabory, inwazję sowiecką w dniu 17 września 1939 roku, wywózkę na Syberię, Katyń i jeszcze wiele innych wydarzeń, o których oni nie chcą pamiętać. Nie rozumieją, dlaczego Polacy zapominają o tym, że z rąk hitlerowców wyzwalała ich Armia Czerwona. Tylko że ta sama Armia Czerwona najpierw nas zaatakowała, a potem pozwoliła na to, aby powstańcy warszawscy wykrwawili się na śmierć. No cóż, wydaje mi się, że taki pogląd jest efektem fałszowania historii przez dziesiątki lat i wmawiania ludziom, że prawda wyglądała zupełnie inaczej. Nawet jeśli ktoś znał fakty, to pod karą obowiązywał go zakaz mówienia o nich. Zresztą bardzo podobnie sytuacja przedstawiała się w komunistycznej Polsce. U nas również nie wolno było głośno mówić o wielu rzeczach, które w jakiś sposób niechlubnie łączyły się z polityką Związku Radzieckiego. Jedno jest pewne: takie przepychanki słowne do niczego dobrego nie doprowadzą i jeśli obydwie strony chcą żyć ze sobą w zgodzie, to trzeba przestać obrażać siebie nawzajem.


Moskwa w XVII wieku
Obraz został namalowany w 1922 roku.
autor: Apollinarij Wasniecow (1856-1933)


Myślę, że intencją Macieja Jastrzębskiego było napisanie książki, która pozwoliłaby Polakom spojrzeć na Rosję w innym świetle. Autorowi po części na pewno się to udało. Matrioszka Rosja i Jastrząb to jeden z wielu kroków, jakie należy podjąć, aby móc naprawić to, co zniszczyła przeszłość i nierzadko psuje teraźniejszość. Pewne jest natomiast, że nie można przejść obojętnie obok kraju, z którym od wieków dzieli się granicę. Książka jest doskonałą lekturą dla tych, którzy nie znają Rosji, ale także dla tych, którzy chcieliby pogłębić swoją wiedzę o tym kraju. Czytelnik odnajdzie w lekturze szereg ciekawostek, o których media milczały. Omówione są też wydarzenia, o których swego czasu było bardzo głośno. Nie zawsze informacje na ich temat przysparzały Rosji chwały. Często sprawiały, że świat zachodni krytykował poczynania rosyjskich władz.

Jak już wspomniałam wyżej, Maciej Jastrzębski kreuje obraz Rosji, którą można polubić. Przypuszczam, że książka Matrioszka Rosja i Jastrząb została napisana właśnie w takim klimacie, dlatego iż sam Autor dobrze czuje się w państwie, w którym przyszło mu pracować, natomiast przy pomocy tej publikacji pragnie zaszczepić w swoich rodakach chęć do zmiany sposobu postrzegania Rosji i jej mieszkańców. Czy tak się stanie? Czas pokaże.









********

Historia Rosji w pigułce
(dla zainteresowanych)



Ruryk 
autor: Hermanus W. Koekkoek (1815-1882)
W pierwszym tysiącleciu teren południowej Rosji zamieszkiwany był przez nomadyczne plemiona praindoeuropejskie. Podczas swoich wędrówek na południe i zachód zakładały one nowe osady, dając w ten sposób początek ludom europejskim takim, jak: Bałtowie, Grecy czy Słowianie. Jeśli chodzi o Słowian, to trzeba pamiętać, że osiedlili się oni w dorzeczu Dniepru w V wieku naszej ery. Niemniej początki państwa ruskiego sięgają IX wieku, kiedy rozproszone plemiona ugrofińskie i wschodniosłowiańskie zostały zjednoczone pod rządami Ruryka (?-879) i Olega Mądrego (ok. 845-912). I tak oto powstała dynastia Rurykowiczów, która swoje rządy sprawowała do końca XVI wieku. W 882 roku Oleg Mądry wyprawił się na Kijów, a ze zjednoczonych ziem powstała Ruś Kijowska. Z kolei w połowie X wieku dzięki sprawnym rządom księżna Olga Kijowska (ok. 927-969) dokonała centralizacji władzy monarszej. Kolejni władcy doprowadzili do poszerzenia wpływów ruskich i dotarli na teren Bałkanów oraz Krym. W 988 roku Ruś Kijowska przyjęła chrzest, co spowodowało, że wstąpiła w krąg państw cywilizowanych.

W XI wieku Ruś Kijowska narażona była na liczne wstrząsy i konflikty na tle politycznym. W konsekwencji walk pomiędzy poszczególnymi książętami państwo podzielono na dzielnice. To swoiste rozbicie polityczne jeszcze bardziej spotęgowało się w XII wieku. Z kolei w wieku XIII doszło do najazdu Tatarów na ziemie ruskie. W 1223 roku po przegranej bitwie nad rzeką Kałką praktycznie całe terytorium znalazło się pod władzą nieprzyjaciela. Ziemie zachodnie Rusi Kijowskiej coraz bardziej stawały się uzależnione od Litwy, co sprawiło, że w pierwszej połowie XIV wieku Kijowszczyzna stała się częścią Litwy. W 1325 roku stolicę Wszechrusi przeniesiono z Włodzimierza nad rzeką Klaźmą do Moskwy. Od tego momentu coraz większy prestiż zdobywało Księstwo Moskiewskie. W 1380 roku Tatarzy ponieśli klęskę w bitwie na Kulikowym Polu. Niemniej pomimo osłabienia mongolskich wpływów, ruskie księstwa wciąż pozostawały w rozproszeniu, a ich wewnętrzne zjednoczeniowe zamiary osłabiane były przez Wielkie Księstwo Litewskie, które uzależniało od siebie zachodnie ziemie Rusi Kijowskiej. 


Pojedynek tatarskiego harcownika Czełubeja z Aleksandrem Pierieswietiem (?-1380)
podczas bitwy na Kulikowym Polu 


W roku 1478 doszło jednak do zjednoczenia ziem ruskich, a stało się to pod rządami wielkiego księcia moskiewskiego Iwana III Srogiego (1440-1505), który otrzymał również tytuł cara Wszechrusi. Za jego panowania definitywnie pokonano Tatarów oraz dokonano przyłączenia nowych ziem, jak na przykład Nowogrodu Wielkiego. Znaczenie państwa wzrosło jeszcze bardziej po upadku Cesarstwa Bizantyjskiego, które nastąpiło w 1453 roku. Wtedy to Iwan III Srogi uznał samego siebie kontynuatorem tradycji bizantyjskiej, poślubił Zofię Paleolog (ok. 1456-1503), a jako herb przyjął znak Cesarstwa Zachodniorzymskiego, którym był dwugłowy orzeł. W 1547 roku na tronie zasiadł car Iwan IV Groźny (1530-1584), który przeprowadził szereg reform, w tym ograniczył władzę szlachty i bojarów, powołał armię, jak również ujednolicił i unormował prawo. Niemniej jego polityka była niezwykle krwawa, brutalna i bezkompromisowa, co w efekcie doprowadziło do osłabienia państwa.

Na początku XVII wieku rozpoczęła się natomiast wojna domowa, która do historii przeszła pod nazwą Wielka Smuta. W związku z tym w latach 1605-1613 w Rosji zapanowało bezkrólewie. W tym czasie próbowano jednak osadzić na tronie Dymitra I Samozwańca (ok. 1581-1606), który twierdził, że jest synem Iwana IV Groźnego. W końcu powstrzymano liczne najazdy na Moskwę, natomiast w 1613 roku władzę objął Michał I Fiodorowicz z dynastii Romanowów (1596-1645). W drugiej połowie XVII wieku państwem zaczęły wstrząsać liczne powstania będące skutkiem niezadowolenia zwykłych obywateli. Pomimo tych zawirowań carowie nie zrezygnowali z prowadzenia polityki podbojów. W latach 1654-1667 trwała przecież wojną z Polską, a w jej efekcie Rosja zdobyła część Ukrainy. Dynastia Romanowów przyczyniła się w znaczący sposób do osłabienia pozycji Szwedów. Było to podczas wojny północnej, która miała miejsce w latach 1700-1721. Fakt ten sprawił, że wpływy Rosji uległy poważnemu wzmocnieniu.

Car Piotr I Wielki 
Portret powstał w 1710 roku.
autor: Jean-Marc Nattier (1685-1766)
Car Piotr I Wielki (1672-1725) zasiadł na rosyjskim tronie w 1682 roku. Podczas swojego panowania przeprowadził szereg reform, natomiast okres jego rządów dał początek Imperium Rosyjskiemu. Car podróżował po całej Europie, aby poznać kulturę oraz sposoby sprawowania rządów w państwach, które wówczas uważano za rozwinięte. W oparciu o własne obserwacje Piotr I Wielki reformował Rosję, dzięki czemu zredukował różnice dotyczące rozwoju cywilizacyjnego zaistniałe pomiędzy Wschodem a Zachodem. To on wdrożył nowy alfabet oraz kalendarz. Wprowadził zmiany administracyjne, jak również zreformował armię. Wspierał gospodarkę, troszczył się o rozwój przemysłu i handlu, założył także sieć szkół elementarnych i Rosyjską Akademię Nauk w Petersburgu. Było to w roku 1724, zaś jej oficjalnego otwarcia dokonano rok później. 

Lata 1762-1796 to czas panowania carycy Katarzyny II Wielkiej (1729-1796), której domeną było przede wszystkim prowadzenie dość agresywnej polityki zagranicznej. Za czasów carycy Katarzyny II Rosja walczyła z Turkami, dzięki czemu uzyskała dostęp do Morza Czarnego. Prócz tego, władczyni włączyła do cesarstwa wschodnie ziemie Rzeczypospolitej. Z kolei car Aleksander I Romanow (1777-1825) podbił w roku 1801 tereny Gruzji. W 1809 roku zawładnął Finlandią, zaś w 1812 roku pogrążył armię Napoleona I Bonapartego (1769-1821). Niemniej hegemonistyczną pozycję Rosji w Europie wzmocniły uchwały kongresu wiedeńskiego trwającego od września 1814 roku do 9 czerwca roku 1815. Postanowienia terytorialne i dyplomatyczne zawarte w dokumencie nie zostały naruszone aż do wybuchu wojny krymskiej, która miała miejsce w latach 1853-1856. Z kolei na skutek sporów pomiędzy Francją a Prusami (1870-1871) Rosjanie uzyskali panowanie na Morzu Czarnym. Kilka lat później Rosja rozpoczęła wojnę z Imperium Osmańskim.

Wiek XX rozpoczął się dla Rosji wojną z Japonią. Konflikt miał miejsce w latach 1904-1905 i chodziło o uzyskanie wpływów w Korei i Mandżurii. W 1905 roku wybuchła rewolucja, która spowodowana była tym, że ludność domagała się przyznania podstawowych swobód obywatelskich, czyli wolności słowa, swobodnego wypowiadania się na łamach prasy, prawa do zrzeszania sie i organizowania zgromadzeń. W 1914 roku Rosja udzieliła natomiast swojego poparcia Serbom, którzy tkwili wówczas w konflikcie z Austro-Węgrami. W konsekwencji wydarzenie to doprowadziło do wybuchu pierwszej wojny światowej, zwanej Wielką Wojną (1914-1918). Odniesione porażki spowodowały pogłębienie się istniejącego już kryzysu w Rosji, która utraciła swoje wpływy, na przykład na terenach dawnej Rzeczypospolitej, na Litwie, Ukrainie i w Finlandii. W 1917 roku doszło natomiast do wybuchu Rewolucji Lutowej. Obalono cara Mikołaja II Aleksandrowicza Romanowa (1868-1918), zaś władza dostała się w ręce Rządu Tymczasowego.


Rząd Tymczasowy premiera Gieorgija Lwowa (1861-1925) 
Marzec 1917; Pałac Maryjski


W tym samym roku władzę w Rosji przejęli bolszewicy, a stało się to w momencie wybuchu Wielkiej Rewolucji Październikowej, którą sami zapoczątkowali. W 1922 roku powstał Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, w którego składzie znalazły się rosyjskie gubernie oraz Białoruś i Ukraina. Dwa lata później władzę w państwie objął Józef Stalin (1878-1953), który wprowadził w kraju dyktaturę, a jego polityka opierała się na krwawych represjach. W dniu 17 września 1939 roku Związek Sowiecki napadł na Polskę, natomiast w 1941 roku Trzecia Rzesza wypowiedziała wojnę ZSRR. Pomimo zwycięstwa w bitwie pod Stalingradem (1942-1943; obecnie Wołgograd), a potem zdobycia Berlina (1945) państwowa gospodarka i tak została zrujnowana.

Po zakończeniu drugiej wojny światowej Związek Radziecki poważnie zyskał na znaczeniu w Europie Środkowo-Wschodniej. W 1955 roku zapoczątkował powstanie Układu Warszawskiego, który zrzeszał wszystkie państwa uzależnione od jego polityki. I tak oto rozpoczęła się rywalizacja o polityczne wpływy ze Stanami Zjednoczonymi, co w efekcie doprowadziło do tak zwanej zimnej wojny, czyli konfliktu opierającego się na rozwoju wojennych technik i wyścigu zbrojeń, jak również na zdobyciu kosmosu. W 1985 roku generalnym sekretarzem Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego (KPZR) został Michaił Gorbaczow. Polityczne działania Gorbaczowa ostatecznie doprowadziły do rozpadu Związku Radzieckiego. W roku 1991 podpisano zatem układ białowieski, na którego mocy ZSRR definitywnie przestał istnieć, natomiast z części byłych republik radzieckich zostały utworzone niepodległe państwa. 

W latach 90. XX wieku często dochodziło do konfliktów Federacji Rosyjskiej z Czeczenią, czego skutkiem były dwie wojny: pierwsza w latach 1994-1996, a druga w 1999 roku. Pomimo że sytuację opanowano, to jednak od czasu do czasu nadal dochodzi do incydentów, w których giną ludzie, czego przykładem są: atak na moskiewski teatr na Dubrowce w październiku w 2002 roku oraz atak terrorystyczny na szkołę w Biesłanie (Osetia Północna) we wrześniu 2004 roku. W 2000 roku po raz pierwszy wybory prezydenckie w Rosji wygrał Władimir Putin, który zastąpił na tym stanowisku Borysa Jelcyna (1931-2007). Od samego początku swojej prezydentury Władimir Putin stara się odbudować rosyjską potęgę. Przez cztery lata (2008-2012) prezydentem Federacji Rosyjskiej był Dmitrij Miedwiediew, którego polityczne działania nie odbiegały od tych preferowanych przez Putina. Pomimo rozmaitych problemów – czy to politycznych, czy gospodarczych – Rosja wciąż stara się być jednym z najbardziej wpływowych państw na świecie.






piątek, 29 stycznia 2016

Maciej Jastrzębski – „Klątwa gruzińskiego tortu”















Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa. Dziękuję!




Wydawnictwo: HELION/EDITIO
Gliwice 2014




Gruzja to kraj o niezwykłej historii i kulturze. Szczególne położenie geograficzne uzasadnia tożsamość kulturową, która znacząco odróżnia Gruzję od innych państw. Z jednej strony leży na skrzyżowaniu Europy i Azji, a jednocześnie zajmuje centralne miejsce na Kaukazie pomiędzy Morzem Czarnym i Morzem Kaspijskim, gdzie zawsze odgrywała istotną rolę. Według badań archeologicznych na terytorium Gruzji prawie dwa miliony lat temu żyli pierwsi w Europie przedstawiciele rodziny człowiekowatych (hominidy). Naukowcy uważają, że byli oni pierwszymi Europejczykami, natomiast Gruzja jest krajem, z którego przemieścili się do innych części Europy. Studiując oryginalną historię Szulaweri można dowiedzieć się, że to właśnie Gruzja jest pionierem w uprawie winorośli i zakładaniu winiarni. Na podstawie tychże faktów Gruzja uważana jest za miejsce narodzin wina. Na jej terytorium wciąż spotyka się kilkadziesiąt odmian winogron, zaś gruzińskie wina cieszą się ogromną popularnością na całym świecie. Nie należy zapominać również o produkcji herbaty.

Z powodu specyficznego położenia geograficznego Gruzja już od czasów starożytnych jest obszarem niezwykle komfortowym, jeśli chodzi o turystykę i handel. Swego czasu na terytorium Gruzji przybywali Argonauci, czyli greccy żeglarze, a opowieść o ich podróżach przetrwała do dziś dzięki mitologii greckiej. Zasadniczym celem wyprawy Argonautów do Gruzji była przemożna chęć zdobycia Złotego Runa, czyli skóry wraz z sierścią należącej do mitycznego skrzydlatego złotego barana Chrysomallosa. Tak więc mit o Złotym Runie odzwierciedla historię pierwszych powiązań Gruzji ze starożytną Grecją. Według legendy złoto znajdujące się na zboczach Kaukazu ekstrahowano przez zanurzenie złotej owczej skóry w wodzie rzeki. Tego rodzaju metoda wydobywania kruszcu nadal występuje w gruzińskich górach w regionie Swanetii.

Średniowieczny fresk przedstawiający
króla Dawida IV Budowniczego. 
W czasach starożytnych po upadku Imperium Achemenidów, czyli innymi słowy dynastii panującej w Iranie w latach 550-330 przed naszą erą, która została ostatecznie pokonana przez Aleksandra Macedońskiego (356-323 p.n.e.), Jedwabny Szlak łączący Azję z Europą, został zagrożony. Fakt ten sprawił, że zaczęto omijać drogę prowadzącą do Syrii i Iranu, co oczywiście korzystnie przysłużyło się całej Gruzji. Wpływy z Zachodu – najpierw ze strony Rzymu – a następnie spadek po kulturze Bizancjum ze Wschodu oraz z Iranu i islamskiego kalifatu pomogły w rozprzestrzenianiu się innych orientalnych cywilizacji, co z kolei pozwoliło Gruzji wzbogacić się o niewiarygodne wartości kulturowe. To właśnie w Gruzji powstał unikatowy alfabet, który jest jednym z czternastu oryginalnych zapisów znanych do tej pory na całym świecie. W tym samym czasie gruzińska architektura osiągnęła bezprecedensowy sukces, który przejawia się przede wszystkim w budowie różnych kościołów i klasztorów, z których większość wciąż znajduje się na terenie Gruzji. Obok ortodoksyjnych gruzińskich kościołów prawosławnych znajdują się tam także kościoły katolickie, jak również żydowskie synagogi i muzułmańskie minarety.

W niektórych gruzińskich miastach można spotkać oddalone od siebie o mniej niż sto metrów kościoły różnych wyznań religijnych, które historycznie charakteryzują gruzińską kulturę oraz pokojowe współistnienie rozmaitych religii, co oczywiście podkreśla, jak wielka tolerancja kulturalna i wyznaniowa występuje w tym państwie. Apogeum gruzińskiej kultury i państwowości stanowi okres panowania króla Dawida IV Budowniczego (1073-1125; rządy: 1089-1125) oraz królowej Tamary (1160-1213; rządy: 1184-1213), kiedy to gruzińska sztuka, architektura i literatura osiągnęły swoje najwyższe uznanie. W historii Gruzji wiek XII nazywany jest Złotą Erą.

Pomimo dezintegracji politycznej i częściowej utraty niepodległości w XVII i XVIII wieku, kultura gruzińska nadal mogła wybierać ze swojej bogatej tradycji i ożywienia regionalnych centrów, co w różny sposób znajdowało swoje odzwierciedlenie we wszystkich historycznych częściach kraju. W latach 1801-1991, pomimo pierwszego podboju Gruzji przez Imperium Rosyjskie, a następnie w wyniku reżimu sowieckiego, kultura gruzińska zachowała swoje tradycje i chroniła je przed zniszczeniem. W 1991 roku Gruzja odzyskała niepodległość (po raz pierwszy stało się to w 1918 roku, ale wtedy jej niepodległość trwała jedynie trzy lata), natomiast po rewolucji róż w 2003 roku Gruzja okazała się ścieżką rozwoju gospodarczego. Poza tym nastąpiła jej przebudowa oraz zaczynała tworzyć się europejska kultura tradycji. Fakt ten doprowadził do znacznego ożywienia się turystyki Gruzji.

Bogata gruzińska kultura czyni kraj jeszcze bardziej interesującym pod względem różnorodności regionów historycznych. Kultura tych obszarów – pomimo że powstały w tym samym czasie historycznym – jest zróżnicowana pod względem stylu życia i tradycji. Z drugiej strony jednak różnorodność ta wzbogaca nawzajem poszczególne regiony, co z kolei sprawia, że gruzińska kultura posiada naprawdę wiele twarzy. Na przykład Kachetia już w starożytności znana była z tradycyjnej produkcji wina, natomiast w Kartlii znajduje się wiele starożytnych i średniowiecznych miast, jak: Uplisciche, Mccheta, Tbilisi, Samszwilde czy Delisi. Z kolei w Dżawachetii znajdują się wyjątkowe uzdrowiska i lecznicze wody mineralne, natomiast Abchazja i Adżaria to nadmorskie kurorty, a Samegrelo słynie z pysznego jedzenia. W Imeretii zobaczymy historyczne zabytki, zaś w Swanetii znajdziemy unikalne średniowieczne wieże, a w Racza-Leczchumi – niezapomniane góry.


Tbilisi z drugiej połowy XIX wieku
Obraz powstał około 1876 roku.
autor: John Buchan Telfer (?-1907)

Wszystkie powyższe regiony Gruzji łączy ze sobą bogata historia oraz niepowtarzalne kulturowe dziedzictwo, jak również różnorodność kulinarna i powszechnie znana kaukaska gościnność. To wszystko sprawia, że od wieków Gruzja jest podziwiana przez tych, którzy ją odwiedzają. Nie inaczej wynika też z książki Macieja Jastrzębskiego, który w niezwykle malowniczy sposób opowiada nam o tym niesamowitym kraju i jego mieszkańcach. Gruzja nie miała łatwej historii. Całkiem niedawno, bo w 2008 roku, przez państwo przetoczył się poważny konflikt zbrojny pomiędzy gruzińskimi siłami wojskowymi a armią separatystycznej Osetii Południowej, Abchazji i Rosji. Wojna wybuchła w nocy z 7 na 8 sierpnia 2008 roku, kiedy oczy całego świata zwrócone były na Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. Na pewno wielu z nas pamięta tamto wydarzenie. Ówczesne polskie władze stanowczo opowiedziały się wtedy po stronie Gruzinów, co oczywiście nie sprzyjało poprawnym relacjom z Rosją. Trzeba wiedzieć, że mieszkańcy Gruzji chyba od zawsze niezwykle serdecznie wypowiadali i nadal wypowiadają się o Polsce i Polakach. W naszym narodzie widzą przyjaciół, a sympatia jest obustronna. Tak naprawdę nikt do końca nie potrafi stwierdzić jednoznacznie, skąd taka życzliwość. Ona po prostu jest i nie wiadomo co też musiałoby się stać, aby uczucia te uległy zmianie.

Gruzini twierdzą, że terytorium, na którym zamieszkują tak naprawdę pochodzi od samego Boga, który oddał im skrawek ziemi, na którym sam chciał zamieszkać. Dlatego też kraj ten jest tak piękny pod względem krajobrazowym. Do tego dochodzi jeszcze wielokulturowość. Z drugiej strony jednak trzeba pamiętać, że nawet najpiękniejszy kawałek ziemi nie budziłby sympatii innych, gdyby nie ludzie, którzy go zamieszkują. A Gruzinów naprawdę nie można nie polubić. Z książki Macieja Jastrzębskiego czytelnik dowiaduje się nie tylko szeregu ciekawostek na temat historii tego szczególnego kraju, ale także poznaje niesamowitych ludzi, którzy diametralnie różnią się od Polaków nie tylko pod względem kulturowym, ale także w kwestii sposobu bycia. Odkąd pamiętam, to zawsze o Polakach mówiono, że jesteśmy narodem niezwykle gościnnym i nikt nie będzie czuł się u nas obco. Czytając Klątwę gruzińskiego tortu odniosłam wrażenie, że nasza polska gościnność znacznie odbiega od tej, którą serwują innym Gruzini. Oni nie boją się zaprosić nieznajomego do domu. A wręcz przeciwnie. Robią wszystko, aby przybysz czuł się w ich progach, jak we własnych czterech ścianach. Jest śpiew, niezliczona ilość toastów i cała masa rozmaitych opowieści, których słucha się z zapartym tchem. Czy w Polsce taka sytuacja nadal ma miejsce? Czy Polacy żyją tak jak ich dziadowie, którzy spotykali się gdzieś pod strzechą i opowiadali historie, od których czasami wręcz włos jeżył się na głowie?


Cerkiew znajdująca się w centrum Uplisciche
fot. Kober
źródło

Maciej Jastrzębski w swojej książce nie skupia się jedynie na historii i trudnej sytuacji politycznej Gruzji. Autor pokazuje życie zwyczajnych ludzi, którzy każdego dnia muszą zmagać się z problemami, jakie przynosi im życie. Pomimo niełatwych czasów potrafią naprawdę cieszyć się tym, co mają i emanować na innych niezwykłym optymizmem. Można ich za to jedynie podziwiać, ponieważ w mniejszym bądź większym stopniu polityka i przepychanki na poszczególnych szczeblach władzy, a co za tym idzie również nadzór ze strony Unii Europejskiej, dotyka praktycznie każdego Gruzina. Na pierwszy plan wysuwa się tutaj stosunek mieszkańców Gruzji do Rosjan. Na pewno nie są to relacje przyjazne, jak w przypadku Polski.

Niedawno czytałam inną książkę Macieja Jastrzębskiego – Krym. Miłość i nienawiść – którą byłam zachwycona. Nie inaczej jest i tym razem. Lekkie pióro Autora i barwne opowieści z kraju charakteryzującego się niezwykłą egzotyką sprawiają, że czytelnik nie potrafi oderwać się od lektury. Maciej Jastrzębski swoją podróż po Gruzji, która oczywiście ma związek z zawodem, jaki wykonuje, odbywa w towarzystwie sympatycznego i mądrego taksówkarza o imieniu Dżaba, który jednocześnie jest także jego przewodnikiem. Mężczyzna tak naprawdę staje się w pewnym momencie jednym z bohaterów tej gruzińskiej opowieści. Dżaba ma swoją własną historię, z którą zmaga się już od wielu lat. Czy wreszcie nadejdzie czas, kiedy będzie mógł stawić czoło przeszłości? Oprócz historii Dżaby czytelnik poznaje także losy Aleksandra. Mężczyzna jest ulicznym grajkiem, ale czy na pewno można uznać go jedynie za „flecistę z podziemnego przejścia”?


Katedra Bagrata w Kutaisi (prowincja Imertia)
fot. Kober
źródło

Myślę, że książka jest po prostu wyjątkowa, zaś każdy, kto chciałby zagłębić się w szczególnym gruzińskim klimacie, powinien po nią sięgnąć bez zastanowienia. Podobnie jak w przypadku książki Krym. Miłość i nienawiść, tym razem również miałam problem z jednoznacznym zakwalifikowaniem tej pozycji do konkretnego gatunku literatury. Z jednej strony jest to reportaż, lecz z drugiej czyta się, jak powieść obyczajową, której akcja osadzona jest w realiach współczesnej Gruzji. Może gdyby nie fakt, że czytelnik na każdym kroku spotyka ludzi, którzy są z krwi i kości prawdziwi i nie ma w tym żadnej fikcji, wówczas łatwiej byłoby przydzielić książkę do określonego gatunku. Na pewno jest to literatura faktu. W tej kwestii nie ma żadnych wątpliwości. Cieszy mnie bardzo, że Maciej Jastrzębski nie pisze swoich książek w stylu suchych relacji z podroży zawodowych. Przypuszczam, że wtedy nie byłyby one takie interesujące. Ludzie chcą bowiem poznawać życiowe historie innych i jednocześnie pragną się z tymi historiami identyfikować. A Gruzini choć tak różni od Polaków, to jednak mają z nami wiele wspólnego. Łączy nas przede wszystkim historia, o czym dość obszernie można przeczytać w Klątwie gruzińskiego tortu.  

Autor pisze o Gruzji wiele, lecz wydaje mi się, że ten kraj tak naprawdę nie został do końca odkryty na kartach Klątwy gruzińskiego tortu. W moim odczuciu jest jeszcze bardzo dużo do poznania i odkrycia, ale z drugiej strony nie można mieć też pewności, czy komukolwiek uda się tego dokonać. Odniosłam bowiem wrażenie, że jest to kraj niesamowicie zagadkowy i nigdy nie pozwoli na to, aby ktoś całkowicie odarł go z tej tajemniczości.
















środa, 16 grudnia 2015

Maciej Jastrzębski – „Krym. Miłość i nienawiść”












Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa. Dziękuję!



Wydawnictwo: HELION/EDITIO
Gliwice 2015




W dniu 18 marca 2014 roku prezydent Rosji Władimir Putin wygłosił historyczną przemowę, w której mówił o zjednoczeniu Krymu i Rosji. Rzeczone zjednoczenie odbyło się w wyniku referendum przeprowadzonego na Krymie dwa dni wcześniej. Prezydent twierdził, że referendum odbyło się zgodnie ze standardowymi procedurami demokratycznymi i zasadami prawa międzynarodowego, co oczywiście zszokowało opinię publiczną, biorąc pod uwagę jego wynik: frekwencja wynosiła osiemdziesiąt dwa procent, zaś prawie dziewięćdziesiąt siedem procent uczestniczących w referendum opowiedziało się za przyłączeniem Krymu do Rosji. Liczby te były tak zdumiewające, że wielu ludziom na Zachodzie wciąż wydaje się, iż osiągnięcie takiego wyniku było zwyczajnie niemożliwe. Niewiarygodne jest także to, że Krym mógł naprawdę tęsknić za powrotem do Rosji. Ten publiczny entuzjazm mieszkańców Krymu może wydawać się irracjonalny, a nawet sztuczny w obliczu świadomości na temat heroicznej historii tej ziemi, która tak obficie została niegdyś skąpana we krwi.

Starożytne pozostałości świadczą o tym, że już w trzecim milenium przed naszą erą Krym zamieszkiwali ludzie. W pierwszym tysiącleciu przed naszą erą na Krymie mieszkały koczownicze plemiona Taurów, od których półwysep nazwano Taurydą. Według mitologii greckiej to właśnie tutaj córka Agamemnona zmuszona była złożyć Artemidzie w ofierze wszystkich cudzoziemców, którzy przybywali do Taurydy. W VIII wieku przed naszą erą Taurowie zostali wyparci przez Scytów, natomiast mniej więcej w V wieku przed naszą erą na Krym przybyli Grecy, którzy jakoś nieszczególnie przejęli się opowieścią o poczynaniach córki Agamemnona. Zgodnie z grecką mitologią to właśnie z tego miejsca Argonauci wyprawili się po złote runo. Historycy twierdzą, że Grecy założyli między innymi Chersonez, Kercz oraz Teodozję, którą Rosjanie nazywają Fjedusją.

Zarówno łagodny południowy klimat, jak i łatwość żeglowania po Morzu Czarnym sprawiły, że chętnych, którzy pragnęli osiedlić się na Krymie nie brakowało. W I wieku przed naszą erą na Krym z braterską pomocą Scytom przybyli Rzymianie, a tuż za nimi Sarmaci, Goci i Hunowie. Z kolei po upadku Rzymu, Krym przeszedł pod wpływy Bizancjum. Wpływy te zostały osłabione wtargnięciem na kilka stuleci Hazarów, niemniej to na Krymie we wspomnianym już mieście Chersonez wielki książę kijowski Włodzimierz I Wielki (958-1015) przyjął w roku 988 chrzest z rąk bizantyjskiego cesarza. W XIII wieku Krym dostał się pod panowanie Złotej Ordy i od tej chwili Tatarzy zostali uznani za prawowitych mieszkańców tych terenów. Chociaż pod koniec XIII wieku na Krymie powstały genueńskie i weneckie twierdze, które mają głównie znaczenie gospodarcze, to jednak Tatarzy aż do roku 1944 pozostali na Krymie, podczas gdy z rozkazu Józefa Stalina (1878-1953) wszyscy inni zostali deportowani i rozproszeni po terenie Rosji. Władze sowieckie zarzucały tym ludziom przede wszystkim rzekomą kolaborację z Trzecią Rzeszą.


Ruiny starożytnego greckiego miasta Chersonez, ktore obecnie znajdują się
w granicach administracyjnych Sewastopola (2010)
fot. Burliai
źródło


Z kolei w XVI wieku rozpoczął się czas wojen Chanatu Krymskiego z Wielkim Księstwem Moskiewskim, natomiast w XVII wieku do tych konfliktów przyłączyła się Turcja. Pod koniec XVIII wieku z powodu wewnętrznych walk w Chanacie Krymskim, armia carycy Katarzyny II Wielkiej (1729-1796) przybyła z kolejną bratnią pomocą. Na przestrzeni wieków i lat miały miejsce także inne konflikty zbrojne na tym terenie, czego przykładem może być chociażby wojna krymska tocząca się w latach 1853-1856 pomiędzy Imperium Rosyjskim, które zasilane było przez bułgarskich ochotników a Wielką Brytanią, II Cesarstwem Francuskim, Królestwem Sardynii i Księstwem Nassau. W Sewastopolu na barykadzie bitwy z 1855 roku wzniesiono cerkiew, w której znajdują się liczne groby Polaków poległych w tej wojnie, a zasilających szeregi armii rosyjskiej. Podczas rewolucji w 1905 roku w Sewastopolu wybuchł bunt marynarzy na pancerniku Potiomkin, który został krwawo stłumiony. Wydarzenie to zostało upamiętnione pomnikiem postawionym w porcie w Sewastopolu, na którym jeden z marynarzy wyciągniętą dłonią wskazuje wszystkim wyjście z portu.

Zarówno rewolucja, jak i wojna nie różniły się szczególnie od tych, które wybuchły w innych regionach Rosji. Dopiero decyzja o wysiedleniu Tatarów spowodowała, że Krym stał się niemalże w całości rosyjski. Obecnie jest to około osiemdziesiąt procent mieszkańców, zaś przed drugą wojną światową Rosjan było niecałe pięćdziesiąt procent. Chociaż w 1954 roku Nikita Chruszczow (1894-1971) podarował Półwysep Krymski Ukrainie, to jednak powyższa sytuacja wcale się nie zmieniała przez lata niepodległości Ukrainy. Przed aneksją Krymu przez Rosję powszechnie używanym językiem był rosyjski, zaś sprzedawcy podając ceny poszczególnych towarów nazywali hrywny rublami. Nie można również zapominać, że to właśnie w Jałcie na Krymie Józef Stalin, Winston Churchill (1874-1965) i Franklin Delano Roosevelt (1882-1945) zdecydowali w lutym 1945 roku o dalszym losie Polski.

Warto też pamiętać, że był taki czas, kiedy do niektórych miast na Krymie nie tylko cudzoziemcy nie mieli dostępu, ale nawet Rosjanie i Ukraińcy nie posiadali tam prawa wstępu. Działo się tak dlatego, że mieszczące się na tym terenie bazy marynarki wojennej posiadały supertajny charakter. Z kolei przed wybuchem konfliktu rosyjsko-ukraińskiego w basenach portowych znajdowały się zniszczone okręty z oczekującymi na turystów jachtami, które umożliwiały za kilka hrywien udanie się na wycieczkę po całym porcie, oczywiście z możliwością fotografowania i filmowania praktycznie wszystkiego, co unosiło się nad wodą.


Tatarski meczet w Bakczysaraju (2014)
fot. A. Savin
źródło

Jak widać powyżej, historia Krymu to naprawdę ciekawy kawałek dziejów zarówno Rosji, jak i Ukrainy. Wydaje mi się jednak, że w obliczu konfliktu rosyjsko-ukraińskiego dziś już mało kto pamięta i przypomina sobie Krym, o którym pisał nasz narodowy wieszcz Adam Mickiewicz (1798-1855) w Sonetach krymskich. Ale oczywiście nie o tych utworach chcę dzisiaj opowiedzieć. Otóż całkiem niedawno trafiła w moje ręce najnowsza książka Macieja Jastrzębskiego, którego zapewne wielu czytelników zna jako dziennikarza Polskiego Radia. Pewnego dnia Autor wybrał się na Krym, aby na własnej skórze doświadczyć realiów obecnego Krymu, czyli tego którego próżno szukać w rozmaitych powieściach, filmach, czy chociażby we wspomnianych już Sonetach krymskich. Współczesny Krym rozszarpany konfliktem rosyjsko-ukraińskim to przede wszystkim cierpienie zwykłych niewinnych ludzi, którzy zazwyczaj tracą najwięcej podczas toczących się wojen.

Maciej Jastrzębski swoją książkę rozpoczyna dość typowo. Czytając pierwsze strony reportażu odnosimy wrażenie, że będzie to sucha relacja z pobytu Autora na Krymie. Wydaje się, że Autor tak naprawdę nie zaskoczy nas niczym szczególnym. Po prostu opowie czytelnikom o koszmarze wojny, cierpieniu niewinnych ludzi, krwi, która znaczy ulice nie tylko krymskich miast, ale też samej stolicy Ukrainy, a potem będzie jakieś podsumowanie i wyciąganie wniosków. Może nawet na zakończenie Autor podda ocenie zarówno ukraińskich, jak i rosyjskich polityków. Oskarży Władimira Putina o wszystko, co najgorsze, jak robią to od miesięcy rządy zachodnich państw. Okazuje się jednak inaczej, a czytelnik zostaje bez reszty wciągnięty w treść książki, która – jak już wspomniałam – uznawana jest za reportaż. Ale czy na pewno można ją zakwalifikować w ten sposób?


Centrum Symferopola, z którego pochodzi Marianna Dymitriewna (2014)
fot. A. Savin
źródło

Już na samym początku poznajemy kobietę i mężczyznę. Ona to trzydziestoletnia Marianna Dymitriewna pochodząca z Symferopola, czyli miasta leżącego na Półwyspie Krymskim nad rzeką Sałhyr. Z kolei on to starszy od Marianny Fiodor Konstantynowicz – mieszkaniec Moskwy. Para poznała się na targach nieruchomości, które organizowane były w Moskwie. Mówią, że serce nie sługa i tak naprawdę ma w nosie, co sugeruje rozum. Jeśli przychodzi prawdziwe uczucie, to nie są ważne żadne podziały. Nie liczą się poglądy i przekonania. Nie ma znaczenia wyznawana religia, czy status materialny lub społeczny. Mogłoby się wydawać, że Marianna i Fiodor poznali się w zupełnie nieodpowiednim czasie. Konflikt rosyjsko-ukraiński trwa, a ich poglądy na tę kwestię znacząco się od siebie różnią. Kobieta nie potrafi wyobrazić sobie życia pod rosyjskim butem. Kocha swój Krym całym sercem i nie chce, aby Władimir Putin decydował o tym, co jest dobre, a co złe dla jego mieszkańców. Z kolei Fiodor jest odmiennego zdania. Mężczyzna jest przekonany, że polityka Rosjan wobec Ukrainy i Krymu jest jak najbardziej słuszna. Przecież rosyjski rząd chce Ukraińcom „pomóc”, zagarniając dla siebie tereny, które od wielu lat należały do sąsiadów.

Chyba wszyscy doskonale znamy powody rosyjskiej aneksji Krymu. Swego czasu media na bieżąco relacjonowały to, co dzieje się na Ukrainie. Pamiętamy, że poprzedni rząd Polski był w tę sprawę bardzo silnie zaangażowany. Krew lejąca się strumieniami na ulicach Kijowa w dniach 18-20 lutego 2014 roku nie przeszła bez echa w światowych mediach. Na Rosję nałożono szereg sankcji, które wciąż są utrzymywane w mocy. I gdzieś w tym wszystkim są zwykli ludzie tacy, jak Marianna i Fiodor. Jak zatem mają stworzyć udany związek i zaplanować przyszłość, skoro tak wiele ich dzieli? Jak pogodzić politykę ze zwykłymi sprawami dnia codziennego? Co zrobić, kiedy rozum podpowiada co innego, a serce wypełnione jest najpiękniejszym uczuciem, jakie może dotknąć człowieka? Czy uda im się odnaleźć jakiś złoty środek, żeby móc to wszystko pogodzić i pozbyć się wątpliwości? A może lepiej byłoby się rozstać i mieć święty spokój?


Eskadra rosyjska w Sewastopolu (1846)
autor: Iwan Ajwazowski (1817-1900)

Czytając Krym. Miłość i nienawiść można zastanawiać się, czym tak naprawdę jest ta książka. Oprócz doświadczeń samego Autora, mamy w niej przede wszystkim niełatwą historię Marianny i Fiodora, która opisana jest w formie powieści. Przynamniej ja odniosłam takie wrażenie. W pewnym momencie czytelnik zapomina, że czyta książkę, która powszechnie uznawana jest za reportaż. Można śmiało stwierdzić, że poniekąd jest to powieść obyczajowa napisana na faktach. Przeżycia bohaterów przedstawione są niezwykle realistycznie, ale z drugiej strony nie można się temu dziwić, ponieważ każdy rozdział, każde zdanie i każde słowo to wydarzenia, które wstrząsnęły opinią publiczną na całym świecie. Szczególnie życie Marianny nie należy do najbezpieczniejszych. Kobieta za nic nie chce się poddać, a to jest jednoznaczne z tym, że prędzej czy później może paść ofiarą represji. Jak wszyscy, ona także czuje strach, ale nie cofa się przed podjętymi działaniami. Można odnieść wrażenie, że ten strach jeszcze bardziej ją napędza i dodaje sił do podejmowania kolejnych kroków przeciwko otaczającym ją realiom. Trzeba też pamiętać, że jest rodzina, którą Marianna może również narazić na niebezpieczeństwo.

Aleksander Puszkin (1799-1837)
w pałacu chanów krymskich (1837)
autor: Grigorij Grigoriewicz Chernetsov
(1802-1865)
W książce czytelnik odnajdzie wiele faktów, o których nigdy nie powiedziały media, a które są tak dramatyczne, że czasami aż włos jeży się na głowie. W przypadku każdej wojny niezrozumiałe i przerażające jest to, jak człowiek człowiekowi może zgotować tragiczny los w imię jakichś dziwacznych ideologii albo zasad czy żądzy władzy. Obecnie polskie media zajęte są innymi sprawami, szczególnie tymi pochodzącymi z naszego rodzimego podwórka, więc o konflikcie rosyjsko-ukraińskim mówi się jakby nieco mniej. Nie oznacza to jednak, że tej strasznej wojny tam nie ma. Tam nadal cierpią i giną ludzie. Niemal każdego dnia jakaś rodzina opłakuje stratę kogoś bliskiego. Czy to się kiedyś skończy? Czy ten bezsensowny spór o władzę i dominację pewnego dnia znajdzie swój finał? A jeśli tak, to kto na tym straci, a kto zyska? Kto będzie bardziej cierpiał, a kto wyjdzie z konfliktu bez szwanku?

Podobnie jak nie zakończyła się jeszcze wojna rosyjsko-ukraińska, tak nie skończyła się historia Marianny i Fiodora. Oni wciąż próbują jakoś ułożyć sobie życie na przekór temu, co się wokół nich dzieje. Muszę przyznać, że Maciej Jastrzębski naprawdę zachwycił mnie swoją książką. Z jednej strony stworzył niepowtarzalny dokument, a z drugiej obrazowo opisał historię zwykłych ludzi, którzy próbują iść przez życie pod prąd. O tej publikacji nie można w żadnym razie powiedzieć, że jest to suchy i nudny reportaż. Wręcz przeciwnie. Książka jest pełna życia i ludzkich emocji, które udzielają się także czytelnikowi, pomimo że Polska nie jest w stanie wojny, a my nie musimy uciekać do schronów przed bombardowaniami i świszczącymi nad głowami kulami.

Wielu autorów piszących reportaże stara się poddawać ocenie swoich bohaterów i sytuacje, w jakich się znaleźli. Maciej Jastrzębski tego nie robi. Być może nie chce niczego sugerować czytelnikowi. Wyciąganie wniosków pozostawia nam. Tak więc jeśli chcecie dowiedzieć się, jak naprawdę wygląda sprawa Ukrainy i jej agresora wdziana oczami zwykłych ludzi, powinniście przeczytać Krym. Miłość i nienawiść.