Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mika Waltari. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mika Waltari. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 kwietnia 2016

Mika Waltari – „Mikael. Mikael Hakim” # 2













Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa. Dziękuję!



Wydawnictwo: KSIĄŻNICA/
GRUPA WYDAWNICZA PUBLICAT S.A.
Katowice 2015
Tytuł oryginału: Mikael Hakim
Przekład: Zygmunt Łanowski




Imperium Osmańskie (inaczej: imperium dynastii Osmanów lub imperium ottomańskie) było tureckim państwem położonym na Bliskim Wschodzie i założonym przez jedno z plemion tureckich w zachodniej Anatolii. Od XIV do XX wieku obejmowało Anatolię, południowo-zachodnią część Azji, północną Afrykę oraz południowo-wschodnią Europę. W kręgach dyplomatycznych, aby określić dwór sułtana, a potem również całe państwo tureckie, stosowano termin Wysoka Porta. W XVI i XVII stuleciu Imperium Osmańskie było jednym z najpotężniejszych państw świata pod względem politycznym i militarnym. Wtedy też kraje europejskie poczuły się poważnie zagrożone permanentnym rozwojem imperium na Półwyspie Bałkańskim. 

Imperium dynastii Osmanów zostało założone przez Osmana I (1258-1324). W języku arabskim jego imię brzmi Uthman, dlatego też alternatywna nazwa sułtanatu to imperium ottomańskie. W pierwszych wiekach swego istnienia było to państwo dość agresywne i prowadziło politykę skierowaną na bezustanne podboje. W XIII i XIV stuleciu tureckim władcom udało się dokonać podboju całej Anatolii, a także rozpocząć trwające od ponad dwóch wieków okupowanie Półwyspu Bałkańskiego, przez co etapowo podporządkowywali sobie skonfliktowane i słabe państewka feudalne, w których rządy sprawowali chrześcijańscy władcy. Późniejszy rozwój imperium został jednak powstrzymany przez islamskich przywódców religijnych, którzy byli przeciwni wdrażaniu wszelkiego rodzaju wynalazków zapożyczonych z Europy, takich jak kompas czy zegar. Uważali oni bowiem, że rytm dnia muzułmanina powinien być uzależniony i regulowany przez cykl modlitw. Porażka w bitwie pod Wiedniem w dniu 12 września 1683 roku dała początek wypieraniu Turków z terenów Europy.

Osman I 
Pierwszy sułtan Osmanów i założyciel dynastii.
Portret powstał około 1580 roku. 
Imperium ottomańskim władał sułtan, który generalnie był władcą despotycznym, o którym wręcz mówiono, że jest panem ludzkich karków. Wszystkich poddanych traktował niczym swoich niewolników. Zarówno państwo, jak i cała ziemia znajdująca się w obrębie państwa traktowana była jako dziedziczna własność dynastii Osmanów. Zdanie sułtana uważano za świętość, natomiast jedynym ograniczeniem jego władzy było religijne prawo, czyli szariat. Sułtan nigdy nie mógł sprzeciwić się zasadom szariatu. Sułtana nazywano także kalifem, czyli sługą dwóch świątyń, co miało swoje odniesienie do opieki nad Mekką i Medyną. Sułtan był również imperatorem Wschodu i Zachodu, natomiast wykorzystując perskie wzorce ustrojowe nazywano go także panem królów (padyszachem) bądź królem królów (szachinszachem). Ponadto sułtani zwykli byli tytułować samych siebie rzymskimi cesarzami. Tak było po zdobyciu Konstantynopola w 1453 roku.

Do pomocy w rządzeniu każdy sułtan miał swoich urzędników. Najwyższym z nich był wielki wezyr, który odpowiedzialny był za koordynację prac urzędów, politykę zagraniczną, ogólną politykę wewnętrzną w państwie, a nierzadko dowodził także wyprawami wojennymi. Oprócz niego władzę sprawowało jeszcze dwóch wezyrów niższego stopnia. Byli też dwaj ministrowie, którzy zajmowali się finansami i skarbowością. Z kolei çavus başi (czyt. czawus baszi) kierował dworem oraz wymiarem sprawiedliwości, zaś kapudan pasza dowodził wojenną flotą. Kahyabey kierował natomiast kancelarią sułtana, a dwóch kadi asker odpowiadało za wojskowe sądownictwo. Najwyżsi rangą urzędnicy wchodzili w skład Dywanu, czyli rady nadzorczej sułtana, która bardzo często obradowała sama i – niemalże jak rząd – zajmowała się kwestiami, które powierzał jej sam władca.  

Ogólnie Imperium Osmańskie było państwem posiadającym feudalną strukturę i ogromne wpływy o charakterze militarnym i biurokratycznym. Było ono na tyle sprawne pod względem administracyjnym, iż w Europie pomiędzy wiekiem XV a XVII wśród szeregu rządzących i filozofów społecznych panowało przekonanie o niemalże doskonałości systemu tureckiego, który usiłowano w mniejszym bądź większym stopniu naśladować. Fakt ten spowodował, że w Europie zaczęła pojawiać się władza absolutna.

Sulejman I Wspaniały 
W swej gospodarczej organizacji Imperium Osmańskie było także państwem łupieskim, które swój złoty okres przeżywało w czasie grabienia podbijanych terenów. Tego rodzaju organizacja była spuścizną po koczowniczych początkach imperium, kiedy to mocarstwo było jedynie jednym z wielu łupieżczych sułtanatów, jakie istniały na terenie Azji Mniejszej. Imperium nie zdołało jednak wytworzyć klasy średniej i zalążków nowoczesnej gospodarki kapitalistycznej, co spowodowane było nadmierną biurokratyzacją i militaryzacją życia społecznego. Sytuacja ta doprowadziła do tego, że od XVII wieku Imperium Osmańskie powoli zaczynało chylić się ku upadkowi, natomiast w XVIII wieku, a zwłaszcza w wieku XIX, Turcję określano chorym człowiekiem Europy. Niemniej należy przyznać, że pomiędzy wiekiem XV a XVIII, na tle państw europejskich targanych wojnami, imperium ottomańskie stało się oazą stabilności, a przyczyną takiej sytuacji były rozwój handlu i względna zamożność, co z kolei spowodowało, iż ludność chłopska pochodząca z terenów cesarstwa Habsburgów i mająca dosyć wojen oraz religijnych prześladowań, szukała schronienia na terenach imperium dynastii Osmanów.

Nie bez powodu zaczęłam swój wpis od krótkiej charakterystyki Imperium Osmańskiego. W ostatnim czasie w Polsce wiele mówi się o tym państwie, a to z powodu serialu produkcji tureckiej Wspaniałe stulecie, który – przynamniej – w naszym kraju bije rekordy popularności. Głównym bohaterem serialu jest Sulejman I Wspaniały (1494-1566), którego rządy przypadły na lata 1520-1566. Wspomniany sułtan był jednym z najwybitniejszych władców Imperium Osmańskiego, natomiast ogromny wpływ na jego rządy miała jedna z jego żon – Rusinka o imieniu Hürrem (ok. 1505-1558), która zyskała sobie przydomek Roksolana. Na świat przyszła w państwie rządzonym przez dynastię Jagiellonów.

Sulejman Wspaniały był wybitnym dyplomatą oraz nieprzeciętnym wodzem. To on wyprowadził Turcję z dyplomatycznego odizolowania względem Europy, w której państwo znajdowało się z powodu konfliktu istniejącego pomiędzy muzułmanami a chrześcijanami. Osobiście sułtan stał na czele trzynastu kampanii wojennych, dzięki którym zdołał rozszerzyć granice imperium. Jednym z kierunków ekspansji, jakie zaplanował sobie osmański władca, była właśnie Europa. A zatem w 1521 roku zdobył Belgrad, skąd ruszył dalej w kierunku północnym. Z kolei w bitwie pod Mohaczem, która rozegrała się 29 sierpnia 1526 roku, Sulejman Wspaniały pokonał węgierskiego króla Ludwika II Jagiellończyka (1506-1526). Wtedy też śmierć węgierskiego monarchy otworzyła drogę Habsburgom do sięgnięcia po koronę świętego Stefana zwanego Węgierskim (ok. 969-1038). Był on pierwszym węgierskim władcą koronowanym na króla. Sytuacja ta całkowicie zrujnowała plany Jagiellonów w kwestii dominacji w Europie Środkowej. W tym samym czasie Sulejman Wspaniały parł dalej, jednak w 1529 roku bez skutku oblegał Wiedeń.


Odnalezienie ciała króla Ludwika II Jagiellończyka pod Mohaczem
Obraz został namalowany w 1860 roku.
autor: Bertalan Székely (1835-1910)

W czasie panowania Sulejmana Wspaniałego relacje polsko-tureckie były dość dobre. Sułtanowi zależało bowiem na tym, aby nasz ówczesny władca Zygmunt I Stary (1467-1548) nie angażował się w konflikt militarny pomiędzy Habsburgami a Turcją. Polskiemu królowi na rękę było natomiast bezpieczeństwo na granicy południowej, ponieważ w tym czasie Zygmunt Stary swoją uwagę skupiał raczej na konflikcie z Moskwą. Tak naprawdę to Zygmunt Stary był pierwszym katolickim władcą panującym w Europie, który zdecydował się zawrzeć pokój z państwem islamskim.

Wyżej wspomniałam już, że Hürrem (Roksolana) miała ogromny wpływ na Sulejmana. Przypuszczalnie była ona jedyną żoną sułtana, którą ten naprawdę kochał. Wiadomo, że pochodziła z Rusi, która w tamtym czasie stanowiła część Rzeczypospolitej. Najprawdopodobniej Hürrem została porwana w jasyr, a potem sprzedana do haremu sułtana. Kobieta rozkochała w sobie potężnego władcę i przez ponad trzydzieści lat ingerowała w decyzje podejmowane przez Sulejmana Wspaniałego. Zdaniem historyków zachowało się dwa listy Roksolany do Zygmunta II Augusta (1520-1572), choć zapewne było ich znacznie więcej. Co ciekawe, Hürrem wysłała również Zygmuntowi Augustowi własnoręcznie haftowane kalesony. Do polskich królów pisał także sam sułtan, który przez wiele lat traktował Zygmunta I Starego jak brata, co w dyplomatycznym języku turecko-osmańskim było czymś zgoła naturalnym. Sulejman Wspaniały zmarł podczas oblężenia Szigetváru na Węgrzech, zaś jego ciało przetransportowano do Stambułu, gdzie został pochowany obok ukochanej Hürrem.

Hürrem (Roksolana) – najukochańsza
i najbardziej wpływowa żona 
Sulejmana Wspaniałego
Portret pochodzi z XVI wieku.
Do takiego właśnie Imperium Osmańskiego rządzonego przez Sulejmana I Wspaniałego trafia główny bohater drugiej części dylogii Miki Waltariego. Drugi tom swoją premierę miał w 1949 roku. W pierwszej części poznaliśmy Mikaela Karvajalka, który jako bardzo młody chłopak podróżuje po szesnastowiecznej Europie i przeżywa swoje mniej lub bardziej niebezpieczne przygody. Wikła się także w szereg problemów, z których większość wykreowana jest na jego własne życzenie. Naiwność naszego bohatera jest tak wielka, że czasami czytelnik ma ochotę potrząsnąć nim, aby ten wreszcie zaczął używać rozumu zamiast bezgranicznie ufać ludziom, którzy na to zaufanie zupełnie nie zasługują, co oczywiście widać na pierwszy rzut oka. Jedynie Mikael nie dostrzega ich fałszu.

Tym razem w wyniku zbiegu dramatycznych okoliczności Mikael Karvajalka trafia na statek, aby w ten sposób dostać się do Ziemi Świętej. Opuszczając Rzym nie czuje się najlepiej pod względem moralnym. Otóż, jeszcze nie tak dawno brał udział w grabieży Wiecznego Miasta, której dokonywały wojska cesarza Karola V Habsburga (1500-1558). Mikael nie może pojąć, jak to się stało, że wystąpił przeciwko papieżowi! Tak więc w ramach pokuty pragnie wyruszyć do Ziemi Świętej, aby zmazać swoją winę. W związku z tym, w przebraniu udaje się do Wenecji i wchodzi na pokład wspomnianego wyżej statku. Wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby nie pech, który wciąż towarzyszy Mikaelowi. W trakcie przeprawy przez morze na statek napadają piraci, którzy są niesamowicie okrutni. A zatem jeszcze chwila, a nasz bohater straci głowę i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Piraci bowiem ścinają głowy wszystkim, którzy nie są muzułmanami. Wraz z Mikaelem na statku są też jego przybrany brat o imieniu Antti oraz mały piesek bez oka, którego Mikael uratował niegdyś przed pewną śmiercią. Od tamtego czasu zwierzę towarzyszy mu w każdej niedoli i jest dla niego przyjacielem, o jakim czasami można sobie tylko pomarzyć.

Ponieważ Antti jest silny i dobrze zbudowany udaje mu się uniknąć śmierci. W końcu jako niewolnik w państwie sułtana Sulejmana Wspaniałego będzie niezwykle pożądanym towarem. Mikael natomiast nie może liczyć na tego rodzaju szczęście. Kiedy więc przychodzi na niego kolej, aby zostać ściętym, nagle bez wahania nawraca się na islam. Pamiętajmy, że jeszcze nie tak dawno jedyne o czym marzył to zostać katolickim duchownym! Jak to w obliczu zagrożenia życia szybko zmieniają się człowiekowi poglądy, prawda? No cóż, bez względu na to, czym kieruje się nasz bohater jedno jest pewne: ratuje głowę i trafia do tureckiej niewoli, co w konsekwencji zaprowadzi go na dwór Sulejmana Wspaniałego. Nie bez znaczenia będzie też jego dość rozległa wiedza dotycząca leczenia rozmaitych chorób, którą jeszcze w dzieciństwie zdobył od fińskiej znachorki. To pod bezpiecznym dachem Pirjo schronił się, kiedy Jutowie wymordowali jego rodzinę.

Oblężenie Wiednia w 1529 roku,
w którym udział bierze także 
Mikael el-Hakim.
Spędzając czas na dworze sułtana Mikael – już nie Karvajalka, lecz el-Hakim – znów wplątuje się w kłopoty, które mogą mieć bardzo poważne konsekwencje. Któregoś dnia ktoś może przecież „poprosić” go, aby popełnił samobójstwo, o ile najpierw inni nie wykonają na nim wyroku śmierci, jeśli uznają, że przestał być użyteczny albo zwyczajnie zdradził władcę bądź któregoś z jego ważnych urzędników. Mikael el-Hakim musi zatem bardzo uważać na to, po której stronie się opowiada, zważywszy że na dworze praktycznie rządzi Hürrem, zamiast Sulejmana. Podczas swojego pobytu w Imperium Osmańskim Mikael bierze też udział w oblężeniu Wiednia przez wojska sułtana, jak również podróżuje po krajach muzułmańskich. Prawdę powiedziawszy jego życie wcale nie przypomina egzystencji niewolnika. Mikael może korzystać z szeregu przywilejów pod warunkiem jednak, że będzie posłusznie wykonywał rozkazy i nie straci czujności. Oczywiście centrum jego życia stanowi kobieta. Jeszcze podczas podróży statkiem poznał niewiastę o „złych” oczach i teraz dzieli z nią życie, co wcale nie jest takie proste. Nie dość, że Giulia nie ma łatwego charakteru, to jeszcze dodatkowo jest pazerna, chodzi własnymi drogami i nie spowiada się Mikaelowi ze swoich czynów, co może ściągnąć niebezpieczeństwo na ich głowy. Cóż za głupia niewiasta!

Podobnie jak w części pierwszej, tak i tutaj Mika Waltari przeplata kwestie polityczne z osobistymi problemami bohaterów, szczegółowo nakreślając tło historyczne. Mikael el-Hakim stale głowi się też nad tajnikami kobiecej duszy. Trudno jest mu bowiem zrozumieć postępowanie kobiet, a szczególnie tej jednej, z którą dzieli życie. Wiele też myśli o sułtance Hürrem, która tak bardzo owinęła sobie wokół palca najpotężniejszego władcę świata. Mikael nie wstydzi się także łez i pomimo że jest mężczyzną płacze, jeśli akurat zajdzie ku temu potrzeba. Nawiązuje bowiem szereg przyjaźni, z których nie każda przetrwa próbę czasu. Wciąż jest jednak czujny. Wydaje się, że chyba jednak wyciągnął wnioski z poprzednich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Ponieważ narracja nadal prowadzona jest w pierwszej osobie, więc czytelnik ma sposobność dokładniejszego poznania emocji głównego bohatera. Możemy zatem wczuć się w poszczególne sytuacje w zależności od ich charakteru i miejsca występowania.

Przyznam, że trudno jest mi obiektywnie wypowiedzieć się na temat drugiej części dylogii, jak i całości tej historii, ponieważ Mika Waltari to mój ulubiony autor od wielu, wielu lat. Każdą jego książkę czytam z ogromnym zainteresowaniem i wciąż od nowa podziwiam jego niezwykłą umiejętność snucia dość trudnych tematycznie historii. Czytając biografię Miki Waltariego można dojść do przekonania, że tak naprawdę najlepsze książki autor tworzy wówczas, kiedy jego stan emocjonalny nie jest w najlepszej kondycji. Przynajmniej tak było w przypadku fińskiego Autora. Możliwe więc, że pisanie stanowi swego rodzaju formę terapii. Na pewno Mikael Karvajalka, jak i Mikael Hakim są powieściami, obok których nie można przejść obojętnie, jeśli lubi się tego rodzaju literaturę. Przygody głównego bohatera potrafią wciągnąć już od pierwszej strony, natomiast sam Mikael jest postacią tak bardzo skomplikowaną, że pod względem psychologicznym trudno jest ocenić go jednoznacznie. Czyżby zatem Mika Waltari udzielił mu cech, które sam posiadał?














środa, 9 marca 2016

Mika Waltari – „Mikael. Mikael Karvajalka” # 1













Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa. Dziękuję!



Wydawnictwo: KSIĄŻNICA/
GRUPA WYDAWNICZA PUBLICAT S.A.
Katowice 2015
Tytuł oryginału: Mikael Karvajalka
Przekład: Zygmunt Łanowski




W XVI wieku w Europie powstał ruch chrześcijański, który nazwano reformacją. Była to reakcja na pojawianie się negatywnych zjawisk, które w tamtym okresie bardzo poważnie trapiły Kościół Katolicki. W związku z tym reformacja skłaniała się także ku dokonywaniu korekt dogmatycznych. Początek reformacji datuje się na 1517 rok, czyli odnosi się do wystąpienia Marcina Lutra (1483-1546). Konsekwencją reformacji było doprowadzenie do zmian nie tylko w samej doktrynie Kościoła Katolickiego, ale również w jego ustroju, co z kolei sprawiło, że powstały niezależne od papieża wyznania protestanckie, jak luteranizm, anglikanizm, kalwinizm, husytyzm, anabaptyzm oraz nowożytny antytrynitaryzm.

Wśród przyczyn reformacji wymienia się przede wszystkim przekonanie o zepsuciu elit Kościoła Katolickiego, czyli rozpustę, materializm, zeświecczenie oraz obojętność dotykające głównie dwór papieski. Elity polityczne niektórych państw uznawały Kościół Katolicki za swojego przeciwnika w walce o władzę. Z kolei papiestwu zarzucano systematyczne bogacenie się. Przedstawicielom reformacji nie podobało się też to, że duchownym nadawane są liczne przywileje. Negowano przymus uiszczania wysokich podatków na rzecz Kościoła, czyli tak zwanej dziesięciny.  Nie bez znaczenia było także pojawienie się zjawiska sprzedaży odpustów, natomiast posługiwanie się w Kościele tylko językiem łacińskim ograniczało liczbę osób, które były w stanie czytać i interpretować Biblię. Czynniki te sprawiły, że nastąpił wzrost niezadowolenia społecznego, co w efekcie doprowadziło do rzeczonej reformacji. Oprócz Marcina Lutra przedstawicielami ruchu byli między innymi Jan Kalwin (1509-1564) czy sam Henryk VIII Tudor (1491-1547).

Po nałożeniu przez papieża Leona X (1475-1521) ekskomuniki na Marcina Lutra w 1521 roku, decydujące znaczenie dla dalszych losów luterańskiej reformacji miały społeczne i polityczne nieporozumienia występujące na obszarze Rzeszy Niemieckiej. Pomimo wysiłków podejmowanych przez Maksymiliana I Habsburga (1459-1519), Cesarstwo nadal pozostawało tworem złożonym z kilkuset jednostek politycznych charakteryzujących się odmienną strukturą społeczna, jak również gospodarczą. Tereny te zamieszkiwane były bowiem przez ludzi, którzy posługiwali się rozmaitymi dialektami, a niekiedy wręcz językami. W ówczesnym świecie nie brakowało różnego rodzaju napięć wśród społeczeństwa, a także krańcowo odmiennych stanowisk poszczególnych władców. Po jakimś czasie ten religijny i społeczny antagonizm rozprzestrzenił się na cały obszar Niemiec. Normą stało się też to, iż w każdym większym ośrodku swoją działalność prowadził teolog, który nie krył swych reformatorskich ambicji.


Przedstawiciele reformacji 
Rycina powstała w XVI wieku.

W związku z powyższym w 1525 roku doszło do wybuchu powstania chłopskiego, które nazwano wojną chłopską. Do konfliktu doszło na terenach południowych i środkowych Niemiec. Wśród powstańców szerzyły się radykalne poglądy autorstwa kaznodziei, który reprezentował skrajny odłam luteranizmu. Mowa oczywiście o Thomasie Münzerze (ok. 1489-1525). Występował on przeciwko istniejącym wówczas porządkowi społecznemu, kościelnej hierarchii oraz prywatnej własności. Niemniej za początek wielkich wojen chłopskich uważa się wystąpienie członków tejże grupy społecznej w 1524 roku w hrabstwie Stuhlingen. Jako podstawową przyczynę wybuchu wojen chłopskich wymienia się najczęściej wzrost ciężarów dworskich. Powstanie w niezwykle szybkim tempie zaczęło rozszerzać się na obszarach Rzeszy Niemieckiej. Sytuacja taka miała miejsce głównie dlatego, że powstańcy popierani byli przez ubogą ludność zamieszkującą w miastach.

Buntownicy formułowali też liczne programy polityczne. Reprezentantem radykalnego ruchu był wspomniany wyżej Thomas Münzer. Z kolei nieco bardziej umiarkowany program został stworzony przez osoby, które nie chciały otwartego konfliktu zbrojnego, lecz zależało im jedynie na poprawie warunków swojego bytu. Program tych ostatnich składał się z tak zwanych dwunastu artykułów, które zawierały między innymi zniesienie poddaństwa oraz obniżenie wymiaru pańszczyzny. Pomimo dążeń do zawarcia porozumienia, powstanie chłopskie nadal toczyło się na obszarze Rzeszy Niemieckiej.

Thomas Münzer
Portret powstał w XVI lub XVII wieku.
autor: Christoph van Sichem 
(1581-1658)
Wiek XVI w Europie to także czas wzmożonej inkwizycji. Na oskarżenia szczególnie ze strony duchowieństwa musiały uważać przede wszystkim kobiety, które trudniły się leczeniem ludzi. Wszystkie zielarki czy znachorki znajdowały się pod lupą nie tylko Kościoła Katolickiego, ale też zwykłego ludu, który mógł, na przykład w ramach zemsty donieść komu trzeba na kobietę z sąsiedztwa, z którą pozostawał w konflikcie. Czasami zdarzało się, że oryginalna uroda takiej niewiasty mogła stanowić powód do wniesienia przeciwko niej oskarżeń o uprawianie magii. Oczywiście tego typu działanie łączyło się z rozpoczęciem procesu, podczas którego delikwentkę poddawało niewyobrażalnym torturom, co w konsekwencji i tak kończyło się spaleniem na stosie. Trzeba było mieć naprawdę ogromne szczęście, aby wyjść z tego żywym. Na torturach nawet święty byłby w stanie przyznać się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Nie ulega wątpliwości, że większość tych kobiet – o ile nie wszystkie – traciło życie, będąc niewinnymi.

W takich właśnie realiach żyje główny bohater dylogii Miki Waltariego – Mikael Karvajalka. Bohater tak naprawdę sam nie wie kiedy dokładnie przyszedł na świat. Najprawdopodobniej było to około 1503 roku. Niestety, narodził się jako bastard, co skutecznie uniemożliwi mu osiągnięcie upragnionego celu w dorosłym życiu. Mikael pamięta natomiast, że w 1509 roku na jego rodzinne miasto Åbo (obecnie Turku – miasto leżące w południowo-zachodniej Finlandii) napadli Jutowie, którzy doszczętnie je zniszczyli, a ludzi wymordowali. Jakimś szczęśliwym trafem rannemu Mikaelowi udało się ujść z życiem i schronić pod dachem znachorki o imieniu Pirjo z rodu Karvajalka. To właśnie po niej nasz bohater przyjął nazwisko. Od swojej przybranej matki osierocony chłopiec uczy się leczenia ziołami, co oczywiście nie jest do końca bezpieczne w dobie inkwizycji. Poza tym uczy się także pisania i czytania. Mikael poznaje również ludzi, którzy wywrą na jego późniejszym życiu spory wpływ.

Pewnego dnia dorastający Mikael trafia do szkoły katedralnej, gdzie do głosu dochodzi pragnienie zostania duchownym. Niestety, nie będzie to takie proste, gdyż Mikael jest bękartem, a takich kapłanów Kościół Katolicki nie chce. Kiedy Szwedzi napadają na Finlandię, Mikael zmuszony jest uciekać z kraju. I tak oto rozpoczyna się jego podróż przez Niemcy, Francję, Hiszpanię i Włochy. W każdym z tych państw nasz bohater zdobywa nie tylko coraz to nowe życiowe doświadczenia, ale też wykształcenie, kiedy zostaje studentem na Sorbonie w Paryżu. Niemalże bez przerwy ma u boku oddanego przyjaciela – puszkarza o imieniu Antti, którego nazywa bratem. Wydaje się, że towarzyszysz jego niedoli pojawia się w życiu Mikaela zawsze wtedy, kiedy ten najbardziej go potrzebuje, bo akurat wpadł w poważne tarapaty. Trzeba dodać, że Mikael Karvajalka co pewien czas wikła się w rozmaite problemy, z których nie zawsze wychodzi bez szwanku. Czasami zostaje okradziony i musi kombinować, jak tu zdobyć środki na utrzymanie, a kiedy indziej dopada go choroba albo ktoś ewidentnie czyha na jego życie i dąży do tego, żeby się go pozbyć. Dlaczego? Co też takiego Mikael Karvajalka uczynił, że ktoś pragnie go zamordować?

Chrystian II Oldenburg 
Mikael to bohater dość naiwny i zbyt wierzący w dobroć drugiego człowieka. Często do zguby doprowadza go także miłość do kobiet. Mogłoby się wydawać, że skoro tak bardzo pragnie zostać osobą duchowną, to płeć piękna nie powinna zupełnie go interesować. Okazuje się, że jest zupełnie inaczej, ponieważ Mikael bardzo łatwo się zakochuje. Może ma na to wpływ fakt, że w którymś momencie chłopak pogodził się już ze swoim pochodzeniem i zaakceptował to, iż z tego powodu nigdy nie zostanie wyświęcony na kapłana? Ale czy na pewno? Może jednak jest jeszcze dla niego jakaś szansa? Może któregoś dnia znajdzie się w sytuacji, kiedy bycie bękartem nie będzie już przeszkodą w zostaniu księdzem? Któż to może wiedzieć. Z drugiej strony jednak obserwując życie niektórych duchownych, Mikael dochodzi do wniosku, że celibat tak naprawdę jest tylko fikcją. 

Na szczególną uwagę zasługuje związek Mikaela z ówczesnym królem Danii, Norwegii i Szwecji – Chrystianem II Oldenburgiem (1481-1559), który odpowiedzialny był za terror zwany Krwawą łaźnią sztokholmską. Była to publiczna egzekucja około stu osób wykonana w dniach 8-9 listopada 1520 roku. Stało się to w Sztokholmie na rynku po tym, jak Chrystian II został królem Szwecji. Zwycięstwo odniesione nad regentem Szwecji – Stenem Sture Młodszym (1493-1520) – otworzyło Chrystianowi II drogę ku przywróceniu funkcjonowania pod jego władzą Unii Kalmarskiej*. Przeciwnicy unii, których pozbawiono przywódcy, byli gotowi uznać władzę nowego króla, lecz tylko w zamian za amnestię. Kilka dni później z inicjatywy arcybiskupa Uppsali – Gustawa Trolle (1488–1535) – zwolenników rodu Sture postawiono przed sądem kościelnym, a ten uznał ich winnymi głoszonej herezji. Tak więc na polecenie króla zostali ścięci. Wśród straconych byli członkowie rady państwa, rajcy sztokholmscy oraz dwóch biskupów. Reakcją na ten mord był wybuch powstania (1521), które w konsekwencji wyniosło na tron Gustawa I Wazę (1496-1560). Nowy władca stracił w masakrze ojca. W ten sposób ostatecznie położono kres Unii Kalmarskiej.  

Podczas swojej podróży po Europie młody Mikael Karvajalka jest świadkiem naprawdę makabrycznych wydarzeń i chyba jedynie cudem udaje mu się zachować głowę na właściwym miejscu. Tak więc znajduje się w samym centrum reformacji oraz politycznych buntów w Niemczech. Z kolei kiedy hiszpański monarcha wysyła konkwistadorów do Nowego Świata, Mikael niemalże przyłącza się do tej wyprawy. Na własne oczy widzi też polowanie na czarownice w małym niemieckim miasteczku i patrzy na śmierć niewinnej dziewczyny. Z kolei podczas panowania papieża Klemensa VII (1478-1534) obserwuje grabież Rzymu.

Mikael zmuszony jest zatem przyglądać się nie tylko egzekucjom wykonywanym na obcych ludziach, ale także na tych, którzy są mu bliscy. Kiedy wydaje mu się, że wreszcie znalazł swoje miejsce w życiu u boku ukochanej kobiety, los znowu z niego kpi i zabiera to, co było dla niego ważne. Czasami można odnieść wrażenie, że nasz bohater nie wie, co tak naprawdę się wokół niego dzieje. Wydarzenia są tak makabryczne, iż ludzki rozum nie może ich pojąć. Wtedy też w umyśle Mikaela rodzi się chęć zemsty, a Kościół Katolicki nie jest mu już tak bliski, jak było to jeszcze kilka lat wcześniej. Dlaczego zatem Mikael pragnie zemsty i kto ma być jej obiektem? Co takiego zdarzyło się w życiu młodego Fina, że jego serce jest pełne żalu do tych, którym wierzył?


Krwawa łaźnia sztokholmska 


Mika Waltari to jeden z moich ulubionych pisarzy klasycznych. Autor moją sympatię zdobył bestsellerową Trylogią rzymską, którą przeczytałam jednym tchem. Każda książka Miki Waltariego stanowi dla mnie nieocenione źródło wiedzy historycznej okraszonej fikcją literacką. Mikael Karvajalka to bez wątpienia doskonała powieść historyczno-przygodowa, w której obok dramatycznych przeżyć głównego bohatera są też i takie wywołujące uśmiech na twarzy czytelnika. Taka życiowa nieporadność Mikaela i pakowanie się w coraz to nowe kłopoty mogą niekiedy być naprawdę zabawne. Oczywiście całą tę historię widzimy oczami młodego Fina. To główny bohater relacjonuje czytelnikowi swoje przygody i opowiada o emocjach, jakie towarzyszyły mu podczas podróży po Europie.

Po raz pierwszy powieść ukazała się w 1948 roku i jak widać do dziś cieszy się ogromną popularnością, o czym świadczą jej kolejne wznowienia. W moim przekonaniu pierwszy tom dylogii o młodym Finie jest doskonałą lekturą dla czytelników, którzy lubią powieści przygodowe z historią w tle. To książka, która wciąga i sprawia, że wraz z bohaterem przeżywamy jego wzloty i upadki, a potem podnosimy się i idziemy dalej, aby poznać kolejne niezwykłe miejsca szesnastowiecznej Europy.












* Unia Kalmarska – unia personalna zawarta latem 1397 roku na zamku w Kalmarze (warownia znajdująca się w średniowiecznej części szwedzkiego miasta Kalmar) pomiędzy Danią, Szwecją i Norwegią.  





poniedziałek, 29 grudnia 2014

Mika Waltari – „Turms, nieśmiertelny”














Wydawnictwo: KSIĄŻNICA/
GRUPA WYDAWNICZA PUBLICAT S.A.
Katowice 2014
Tytuł oryginału: Turms, kuolematon
Przekład: Zygmunt Łanowski




Starożytność to epoka, która obejmuje ponad cztery tysiące lat, zarówno przed, jak i po narodzeniu Chrystusa. To okres nie tylko najstarszych cywilizacji, ale także lata tak zwanej starożytności chrześcijańskiej, trwającej od I do V wieku naszej ery. Epoka starożytności to przede wszystkim czas rozkwitu wielkich cywilizacji, które zaznaczyły swój wpływ na późniejszą historię i literaturę nie tylko Europy, ale i całego świata. Rozwijały się, a potem upadały takie cywilizacje, jak sumeryjska, egipska, asyryjska, grecka, izraelska, babilońska, rzymska i perska. Jest to również czas niezwykle bogaty w rozmaite wydarzenia polityczne, podboje czy przełomy.

Tym, co nas w tej chwili najbardziej interesuje jest starożytne miasto Sardes, a w nim świątynia Kybele, bo tak naprawdę to właśnie od Sardes i frygijskiej bogini płodności wszystko się zaczęło. Gdyby nie spalenie świątyni przez naszego głównego bohatera, kto wie, jak dalej potoczyłyby się jego losy? Czy musiałby uciekać, aby uniknąć ukamienowania? Czy dowiedziałaby się w końcu, kim tak naprawdę jest i jakie przeznaczenie jest mu pisane? Może nadal żyłby w nieświadomości, nie wiedząc, że posiada niezwykłe moce, które z jednej strony przysporzą mu trosk, a z drugiej sprawią, iż zyska nieprzeciętną sławę? Zacznijmy jednak od początku.

Około sześćdziesięciu kilometrów na południowy wschód od Akhisar i siedem kilometrów na zachód od współczesnego tureckiego miasta Salihli na obszarze niewielkiej wioski o nazwie Sart, znajdują się ruiny antycznej metropolii Sardes. Miejsce to jest równie interesujące jak Efez czy Pergamon, a ponieważ występuje na trasie mało uczęszczanej przez turystów, praktycznie świeci pustkami. Przypuszczalnie już od VIII wieku p.n.e. Sardes był stolicą państwa Lidyjczyków. Niemniej, w mitologii greckiej możemy znaleźć całkiem sporo istotnych wydarzeń i anegdot dotyczących tegoż miasta. Niektóre przekazy mówią, że mieli nim władać potomkowie samego Heraklesa. Z kolei jeden z nich o imieniu Tmolos został rozszarpany przez byka za to, iż na ołtarzu w świątyni Artemidy dopuścił się gwałtu na jednej z towarzyszek orszaku zawistnej bogini. Ponieważ góra, która wznosi się nad miastem posiada podwójny szczyt przypominający rogi byka, została ona nazwana imieniem winowajcy.

Krezus (?-546 p.n.e.)
W 547 roku p.n.e. Sardes dostał się pod panowanie Persów, którzy bynajmniej nie zamienili go w prowincjonalną mieścinę. Pierwszym władcą miasta został Tabalos, który z pochodzenia był Persem. Niemniej, największy rozkwit miasta przypada na czasy, kiedy zarządzał nim król Krezus. Wtedy jakiś genialny rzemieślnik wynalazł sposób na wytapianie niemalże czystej próby złota i srebra. Ta nowatorska technologia pozwoliła Krezusowi na bardzo szybkie wzbogacenie się. To właśnie on ufundował ogromną świątynię Artemidy w Efezie. Siła, jaką poczuł bogaty Krezus sprawiła, że zaczął wszczynać wojny celem rozszerzenia granic własnego królestwa. I wtedy na własnej skórze odczuł, jak bardzo niebezpieczni mogą okazać się Persowie, którzy nie tylko go pokonali, ale też zdobyli Sardes. Po tych wydarzeniach miasto jeszcze raz uległo zniszczeniu, a było to w 499 roku p.n.e.. Podczas powstania miast jońskich przeciwko Persom, rozpoczął się nieoczekiwany atak na Sardes przypuszczony przez zbrojne oddziały ateńskie, które zostały przysłane na pomoc powstańcom. Z kolei buntujący się Grecy zdobyli i spalili świątynię bogini Kybele. W tymże podpaleniu czynny udział brał główny bohater powieści Miki Waltariego – Lars Turms.

Czytelnik poznaje Turmsa, kiedy ten świadomy swojej natury, sięga do glinianej czarki, a wysypawszy na dłoń jej zawartość, zaczyna przypominać sobie chwile, które upamiętniają małe kamienie. Razem z Larsem cofamy się zatem do chwili jego pobytu w Delfach, gdzie wyrocznia oczyszcza go ze wszystkich grzechów, jakie do tej pory popełnił. Jest więc niewinny i może spokojnie odejść. Gdyby było inaczej, wówczas groziłaby mu śmierć. Pytia informuje Turmsa, że przybywa on z Zachodu, co wydaje mu się niesamowicie dziwne, ponieważ oznacza to, że do Delf przywędrował z innego kierunku, niż można dostać się tam z Sardes. Przecież Lars wie, że brał udział w podpaleniu świątyni Kybele. Dlaczego więc do Delf trafił z innej strony świata?

Akcja powieści rozgrywa się w okresie wojen perskiego króla Dariusza I Wielkiego (ok. 550-485 p.n.e.), a także w czasach podbojów greckich i morskiego panowania Kartaginy. Z kolei Turms jest w tym wszystkim, jak gdyby nieco rozdarty, ponieważ gdybyśmy go zapytali po której stronie się opowiada, sądzę, że nie byłby w stanie udzielić nam konkretnej odpowiedzi, pomimo że spoufala się z Grekami. Przecież jak na razie nie zna swojej przeszłości, a to może niekorzystnie wpływać na jego postrzeganie otaczającej go rzeczywistości. Najbardziej wyraźne wspomnienie Larsa wiąże się z rozłupanym dębem, w którego uderzył piorun oraz z martwymi owcami leżącymi wokół niego. Chociaż przy pomocy pewnego mądrego i interesującego nauczyciela Turmsowi udaje się dowiedzieć niektórych rzeczy na temat najbliższej przeszłości, to jednak ta wiedza zamiast odpowiedzi na pytania, przynosi mu jedynie kolejne niewiadome.

Lars Turms przebywając w Delfach poznaje dumnego Spartanina – Dorieusa – którego przodkiem był sam Herkules. Pomimo że każdym z nich kierują różne cele, to jednak ich losy już wkrótce będą się ze sobą nierozerwalnie łączyć. Po otrzymaniu licznych znaków, obydwaj mężczyźni decydują się wyruszyć w podróż, nie bacząc na to, jakie przeznaczenie przygotowali dla nich bogowie. To oni są panami własnego losu i to oni będą nim kierować. A zatem ruszają na południe…

I tak oto jesteśmy świadkami długotrwałej podróży nieśmiertelnego Larsa Turmsa przez rozliczne śródziemnomorskie kraje. Młody mężczyzna opowiada czytelnikowi o swoich przygodach, których doświadczył podczas tychże podróży. Wciąż nie wie, kim tak naprawdę jest, lecz czuje, że bogowie prowadzą go do kraju jego przodków, aby objawić mu prawdziwe przeznaczenie. Turms i jego towarzysze będą spotykać na swojej drodze liczne niebezpieczeństwa. Będą też trafiać do obcych krain i poznawać ludy, które je zamieszkują. Podczas tej podróży czytelnik będzie mógł zaobserwować, w jaki sposób Lars Turms zmienia się, stając się wreszcie dorosłym, dojrzałym i rozumnym mężczyzną. Czy zatem kraj, do którego w końcu dotrze sprawi, że będzie tam szczęśliwy? Czy miłość, której doświadczy okaże się tym, czego naprawdę pragnie? Jak wreszcie Turms poradzi sobie ze zdradą? Czy kiedy już dowie się prawdy o sobie, będzie w stanie ją zaakceptować?

Mapa przedstawiająca śródziemnomorskie podróże Larsa Turmsa.
Mapa pochodzi z amerykańskiego wydania książki.
Wyd. G.P. Putnam's Sons
Nowy Jork 1956


Moje serce Mika Waltari podbił swoją fenomenalną Trylogią rzymską, którą czytałam jakiś czas temu, nie mogąc się od niej oderwać. Wtedy postanowiłam sobie, że w przyszłości przeczytam wszystkie książki tego fińskiego Autora. I tak oto poznałam Turmsa posiadającego nieśmiertelną naturę. Moim zdaniem Lars to na pewno postać o bardzo skomplikowanej osobowości. Zresztą, nie ma się czemu dziwić, że Mika Waltari tworzył właśnie takich złożonych pod względem emocjonalnym bohaterów. Sam od pewnego momentu swojego życia cierpiał na zaburzenia psychiczne, które doprowadzały wręcz do tego, że musiał być hospitalizowany. Być może choroba w pewnym sensie pomagała mu w twórczości, gdyż dzięki niej był w stanie pisać z jednej strony dość melancholijnie i pesymistycznie, co dla niektórych krytyków stanowiło ogromny walor, a z drugiej jego dorobek literacki jest niezwykle oryginalny.

Odnoszę wrażenie, że twórczość Miki Waltariego posiada w sobie cechy, które skłaniają czytelnika do refleksji. W tym kontekście należałoby też zastanowić się nad sobą, nad własnym postępowaniem i życiem. Bohaterowie kreowani przez Fina wyposażeni są bowiem w cechy charakteru nas samych. Oni stanowią, jak gdyby lustrzane odbicie współczesnego człowieka. Przecież tak wielu z nas boryka się z rozmaitymi codziennymi problemami i nie potrafi znaleźć na nie lekarstwa; nie umie ich rozwiązać. Potrzeba bowiem czasu, aby móc zrozumieć pewne trudne sprawy i odnaleźć drogę, która zaprowadzi prosto do domu, tak jak dzieje się to w przypadku Turmsa.

Turms, nieśmiertelny to proza niezwykle ambitna i trudna w zrozumieniu. Aby pojąć te wszystkie podróże głównego bohatera, trzeba dość dobrze orientować się w geografii, szczególnie tej starożytnej. Generalnie powieści historyczne uzupełniane są o mapy, które w pewien sposób ułatwiają czytelnikowi podążanie w ślad za bohaterami. W najnowszym wydaniu Turmsa, nieśmiertelnego niestety takiej mapy nie znajdziemy, dlatego trzeba wspomóc się wyobraźnią.

O Larsie Turmsie już opowiedziałam co nieco. A jacy w takim razie są inni bohaterowie? Na pewno na swój sposób wyjątkowi. Każda z postaci poruszająca się na kartach książki ma swoje zadanie do spełnienia. Mężczyźni przede wszystkim są tutaj po to, aby walczyć. Ponieważ V wiek p.n.e. obfitował w szereg wojen, Mika Waltari wprowadził do fabuły swojej powieści sporo scen batalistycznych. Jest nawet wątek korsarski. Z kolei jeśli wziąć pod uwagę postacie kobiece, to na czoło wysuwa się była kapłanka Arsinoe, a potem nie małą rolę odgrywa także jej córka Misme.

Pomimo że akcja powieści rozgrywa się w świecie, w którym rządzą starożytni bogowie, to jednak nie potrafiłam oprzeć się wrażeniu, że Mika Waltari nie odmówił sobie wprowadzenia niektórych elementów charakteryzujących wiarę chrześcijańską. Lars Turms w pewnym momencie swojego życia zaczyna wykazywać cechy, które stawiają go ponad człowiekiem. Wychodzi z niego odbierająca mu siły moc. Czy moje skojarzenie jest trafne? Nie wiem. Wiem natomiast z biografii Miki Waltariego, że Autor bardzo bał się śmierci. Możliwe zatem, iż ta nieśmiertelność w jego twórczości miała stanowić swego rodzaju antidotum na lęk, który wciąż mu towarzyszył.

Powieść na pewno przeznaczona jest dla tych czytelników, których fascynuje świat starożytności, oraz dla tych, którzy lubią historię. Podsumowując, mogę stwierdzić, że książka niewątpliwie stanowi arcydzieło literatury światowej i klasycznej, pomimo iż czasami trudno jest odgadnąć gdzie akurat znajduje się nasz główny bohater i z jakimi dziwnymi ludami ma do czynienia.



Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu








czwartek, 30 stycznia 2014

Mika Waltari – „Trylogia rzymska. Mój syn, Juliusz” #3













Wydawnictwo: KSIĄŻNICA/PUBLICAT S.A.
Katowice 2012
Tytuł oryginału: Ihmiskunnan viholliset. II Poikani Julius
Przekład: Kazimiera Manowska 




To już moje ostatnie spotkanie z Trylogią rzymską, ale na pewno nie ostatnie z samym Autorem. Po przeczytaniu trylogii nabrałam ochoty też na inne książki Miki Waltariego, zważywszy że specjalizował się także w pisaniu kryminałów, czego przykładem jest seria książek z komisarzem Palmu w roli głównej. Niektórzy wręcz są skłonni twierdzić, że być może nigdy nie powstałyby książki Stiega Larssona i Henninga Mankella, gdyby nie powieści kryminalne Waltariego. Wpływ twórczości Miki Waltariego na innych pisarzy skandynawskich jest naprawdę ogromny. Niemniej dzisiaj skupmy się na ostatniej części Trylogii rzymskiej, która tak naprawdę stanowi kontynuację tomu drugiego.

Jak pamiętamy całość rozpoczyna opowieść Rzymianina – Marka Mezencjusza Manilianusa – który pewnego dnia trafia na Golgotę, gdzie jest świadkiem ukrzyżowania Jezusa z Nazaretu. Pod wpływem tego wydarzenia Rzymianin rozpoczyna poszukiwania Królestwa Bożego, o którym nauczał Jezus podczas swojej ziemskiej wędrówki. Z kolei w tomie drugim czytelnik zostaje wprowadzony w realia I wieku naszej ery widziane oczami syna Marka Mezencjusza Manilianusa – Minutusa Lauzusa Manilianusa. Wzajemne relacje ojca i syna nie należą do najlepszych. Młodemu Minutusowi wydaje się bowiem, że ojciec zwyczajnie oszalał i zaczął wierzyć w jakieś totalne zabobony. Takie przekonanie towarzyszy Minutusowi także w tomie trzecim trylogii. Choć ojciec jest dla niego ważny, to jednak nie spotyka się z nim tak często jak powinien. Obydwaj mężczyźni różnią się też sposobem pojmowania pewnych kwestii politycznych i tych, które dotyczą chrześcijan.

Podobnie jak w drugim tomie trylogii, tutaj również czytamy swego rodzaju spowiedź Minutusa skierowaną do jego syna – Juliusza, a właściwie Klemensa, bo z tym nadaniem imienia chłopcu wiąże się trochę skomplikowana historia. Rzymianin nadal przebywa w uzdrowisku, gdzie leczy poważną chorobę żołądka. Taka izolacja od świata zewnętrznego skłania go zatem do refleksji nad swoim życiem, które nie było i nie jest idealne. Minutus ma sobie wiele do zarzucenia, ale mimo to nie biczuje się i nie stara się pokutować za swoje złe czyny. On po prostu relacjonuje poszczególne wydarzenia ze swojego życia i jednocześnie stara się przestrzec Juliusza przed popełnianiem podobnych błędów.

Bardzo dużo miejsca Minutus poświęca swojej przyjaźni z Neronem. Tylko czy to jest naprawdę przyjaźń? Czy szalony i nieobliczalny Neron jest w stanie z kimkolwiek się zaprzyjaźnić? Chyba nikomu nie trzeba specjalnie tłumaczyć z jakimi wydarzeniami wiążą się lata panowania tego cesarza rzymskiego. Takim najbardziej tragicznym momentem jego rządów było spalenie Rzymu w 64 roku. Wielki Pożar Rzymu – jak określają to wydarzenie historycy – strawił ogromną część miasta. Rzymski historyk Tacyt (ok. 55-120) wspomina o niezwykle szybkim rozprzestrzenianiu się ognia, który pochłaniał miasto przez pięć i pół dnia. Jedynie cztery z czternastu dzielnic ówczesnego Rzymu zostało zachowanych, natomiast trzy z nich ogień strawił doszczętnie. Kolejne siedem zostało poważnie zniszczonych.


Pochodnie Nerona
Autor: Henryk Siemiradzki (1843-1902)
Obraz nie przedstawia Wielkiego Pożaru Rzymu, lecz prześladowanie chrześcijan przez Nerona
Obraz pochodzi z 1876 roku


Współczesna wiedza dotycząca Wielkiego Pożaru Rzymu opiera się przede wszystkim na trzech źródłach wtórnych, które zostały spisane przez historyka, senatora i konsula Kasjusza Diona Swetoniusza (ok. 163/164-235), oraz wspomnianego już Tacyta. Niestety, pierwotne przekazy autorstwa wyższego urzędnika rzymskiego Marcusa Cluviusa Rufusa, a także Fabiusa Rusticusa[1] oraz Pliniusza Starszego (23-79) nie przetrwały do czasów współczesnych. Niemniej jednak Tacyt uważał, że ich przekaz jest sprzeczny i sporo przesadzony. Byli jednak tacy, którzy uparcie twierdzili, że za podpaleniem Rzymu stoi sam Neron. Podawali nawet przyczyny jego desperacji, w wyniku której cesarz zdecydował się na tak haniebny czyn. Oto kilka z nich:
  • Wiadomo, że Neron łatwo ulegał wszelkim kaprysom i stawał się wówczas nieobliczalny. Mówiono więc, że podczas jednego z takich obłąkańczych kaprysów cesarz zupełnie otwarcie wysłał swoich ludzi, którzy w jego imieniu podpalili miasto, a sam obserwował pożar z Wieży Mecenasa na Eskwilinie[2], jednocześnie śpiewając i grając na cytrze.
  • Neron niesamowicie pragnął zniszczyć Rzym. W związku z tym w tajemnicy wysłał swoich ludzi, którzy udawali pijanych, podpalając miasto. Cesarz całe zajście z zachwytem obserwował ze swojego pałacu na Palatynie, śpiewając i grając na cytrze.
  • Wielki Pożar Rzymu był kwestią nieprzewidzianego wypadku, a Neron w tym czasie przebywał w Anzio.
  • Neron w tajemnicy wysłał swoich ludzi, aby ci wzniecili pożar, zaś on sam w tym czasie koncertował na prywatnej scenie.
  • Wielki Pożar Rzymu był sprawką chrześcijan.
Jak widać, kwestia wybuchu pożaru nie jest do końca znana. Nie wiadomo czy był to zwykły wypadek, czy może komuś naprawdę zależało na tym, aby Rzym zniszczyć. Według Tacyta spora część ludu oskarżała o podpalenie Nerona, a on pragnąc oczyścić się ze stawianych mu zarzutów, zrzucił winę na chrześcijan, których potem torturowano, tym samym zmuszając ich do przyznania się do winy. Według przekazów Tacyta chrześcijanie byli potem rzucani psom i lwom na pożarcie, natomiast niektórzy krzyżowani i podpalani. Z kolei inni historycy z tamtego okresu doszukują się w osobie Nerona chęci zniszczenia miasta, a potem odbudowania go zgodnie z własnym zamysłem. Pierwotne przekazy nie zawierają w sobie informacji o jakichkolwiek prześladowaniach chrześcijan, a na pewno nie na taką skalę, jak przestawił to Tacyt. Neron miał nawet nie szukać sprawców, a lekkie kary mieli ponieść jedynie oskarżeni wskazani przez Senat. Pierwotne przekazy zawierają również informację, że w momencie pożaru Neron miał oddawać się swojej muzyce, czyli śpiewać i grać na cytrze. Tacyt zaprzecza tym informacjom, twierdząc, że cesarza nie było wtedy w Rzymie.

Zgodnie z zapiskami Tacyta, Neron na wieść o pożarze bardzo szybko wrócił do Rzymu i zaczął organizować pomoc humanitarną dla pogorzelców, którą sfinansował z własnych środków. Natychmiast po pożarze cesarz otworzył swój pałac dla poszkodowanych i zapewnił im dostawy żywności. Po tej tragedii Neron stworzył także nowy plan rozwoju miasta, na którym zaznaczono, iż spalone domy muszą być rozebrane, a w ich miejscu ma powstać kompleks pałacowy, zwany Złotym Domem. Fundusze na to przedsięwzięcie pochodziły ze specjalnych danin, które nałożono na rzymskie prowincje.


Neron na arenie rzymskiego amfiteatru 
Autor: Henryk Siemiradzki (1843-1902)
Obraz pochodzi z 1897 roku


Jak było naprawdę? Tego nie dowiemy się nigdy. Możemy jedynie powtarzać zapisane przez historyków informacje. Pisarze również opierają się na tychże przekazach. Nie inaczej jest w przypadku Miki Waltariego. Autor idzie śladem Tacyta i opisuje rzeź chrześcijan, których Neron oskarżył o wzniecenie ognia i zniszczenie Rzymu. W samym centrum tych wydarzeń znajduje się oczywiście Minutus Manilianus, który praktycznie jest organizatorem bestialskich mordów na wyznawcach Chrystusa. Oczywiście czyni to z rozkazu Nerona, ale nie zmienia to faktu, iż ma na rękach ich krew. Czy czuje z tego powodu jakieś wyrzuty sumienia? Możliwe, ale nie rozwodzi się nad tym. Z drugiej jednak strony, co może zrobić? Sprzeciwić się Neronowi i tym samym podpisać na siebie wyrok śmierci?

W późniejszych latach swojego życia Minutus przypomina swojego ojca bardziej niż mógłby sobie tego życzyć. Oczywiście nadal nie wierzy w Jezusa z Nazaretu, ale pod względem charakteru jest bardzo podobny do Marka. Tak jak jego sędziwy już ojciec, on też pozwala, aby nim manipulowano. Robi to nie tylko Neron, ale także ludzie, z którymi spotyka się na co dzień, szczególnie są to kobiety. No właśnie. Jak zatem przedstawia się u Minutusa sprawa kobiet? Płeć piękna wywiera na nim ogromne wrażenie. Ciągnie się to jeszcze od czasów, kiedy jako żołnierz walczył na terenach Brytanii. Konsekwencje tamtego pobytu odbijają się Minutusowi czkawką, ale nic już nie może na to poradzić.

Jak zatem ocenić Minutusa Lauzusa Manilianusa? Wydaje mi się, że nie jest to łatwe zadanie. Z jednej strony jest kochającym ojcem, co w swoich wspomnieniach wielokrotnie powtarza. Ma ogromny żal do swojego piętnastoletniego syna, który nie widzi w nim tego oddania i miłości. Trzeba też wiedzieć, że młodego Juliusza ojciec szykuje na przyszłego władcę Rzymu. Natomiast z drugiej strony można uznać, że Minutus to egoista myślący jedynie o sobie oraz o własnych potrzebach i interesach, nawet kosztem innych. Takim wyrzutem sumienia jest dla niego obecna żona, lecz on jej uwagi traktuje na zasadzie „głupiego babskiego paplania”. W trakcie swojego życia Minutus awansował i z trybuna wojskowego stał się senatorem, którego rad czasami nawet słuchał Neron. Rzymianin jest też doskonałym biznesmenem.

Podsumowując całość trylogii Miki Waltariego można śmiało rzec, że Autor stworzył arcydzieło literackie, choć są czytelnicy, których ta historia nie zachwyca. Ale kto powiedział, że nawet wielkie dzieła literackie mają wszystkim przypadać do gustu? Dla mnie ta trylogia okazała się być wyjątkowa pod względem historycznym i fabularnym. Szkoda tylko, że Mika Waltari nie zamieścił kilku słów wyjaśnienia, ile tak naprawdę jest w jego opowieści prawdy, a w jakim stopniu posłużył się czystą fikcją literacką. Być może starsze wydania trylogii są opatrzone takowym wyjaśnieniem, ale w najnowszym wydaniu, które czytałam niestety nie ma ani słowa na ten temat.










[1] Przedział czasowy życia Marcusa Cluviusa Rufusa i Fabiusa Rusticusa nie jest znany. Wiadomo tylko, że żyli oni w I wieku naszej ery, a ich życie obejmowało lata panowania Nerona.
[2] Eskwilin – jedno z siedmiu wzgórz rzymskich, znajdujące się w środkowo-wschodniej części Rzymu. 







piątek, 17 stycznia 2014

Mika Waltari – „Trylogia rzymska. Rzymianin Minutus” #2












Wydawnictwo: KSIĄŻNICA/PUBLICAT S.A.
Katowice 2012
Tytuł oryginału: Ihmiskunnan viholliset. I Minutus roomalainen. Rooman senaattori Minutus Lausus Manilianuksen muistelmat ajalta 46-79 jKr
Przekład: Kazimiera Manowska




Cesarstwo rzymskie (Imperium Romanum) to państwo, które obejmowało tereny basenu Morza Śródziemnego. Powstało w wyniku przekształcenia się republiki rzymskiej w system monarchiczny. Przyjmuje się, iż początkiem cesarstwa był rok 27 przed naszą erą. Wtedy to Gajusz Oktawiusz* otrzymał od senatu tytuł „Augusta”, co oznaczało, że został wywyższony przez bogów. Fakt ten potwierdzał pozycję Oktawiana jako najważniejszej osoby w państwie, co sprawiło, że nastał definitywny koniec republiki rzymskiej. Początkową formą sprawowania władzy w cesarstwie był tak zwany „pryncypat”, a to znaczyło, że władza skupiona jest w rękach jednostki przy jednoczesnym zachowaniu pozorów instytucji republikańskich. Tylko formalnie zachowano poprzedni system władzy, natomiast cesarz utrzymywał najwyższą moc w państwie, sprawując wszystkie najważniejsze urzędy republiki oraz kontrolując armię. Dopiero w konsekwencji wprowadzenia reform przez Dioklecjana (243-313) i Konstantyna I Wielkiego (272-337) nastała era tak zwanego „dominatu”. Chodziło zatem o to, iż władza absolutna sprawowana była przez cesarza, który używał tytułu dominus et deus, czyli pan i bóg. W roku 395 cesarstwo rzymskie rozpadło się ostatecznie, dzieląc się na część zachodnią i wschodnią. Z kolei w roku 476 definitywnie upadła część zachodnia. Przyczyniły się do tego problemy wewnętrzne oraz masowe wędrówki ludów. Państwo wschodnie ze stolicą w Konstantynopolu było bogatsze i znacznie bardziej uprzemysłowione, tak więc przetrwało aż do 1453 roku.

Dlaczego przypomniałam po krótce historię Imperium Romanum? Otóż dlatego, ponieważ akcja drugiego tomu Trylogii rzymskiej autorstwa Miki Waltariego została umieszczona właśnie na terenie cesarstwa rzymskiego z naciskiem na Rzym, a dokładnie szesnaście lat po ukrzyżowaniu w Jerozolimie Jezusa z Nazaretu. Przypomnijmy, że narratorem pierwszej części jest Marek Mezencjusz Manilianus, który zupełnie przypadkowo stał się świadkiem tego makabrycznego wydarzenia. Wskutek wstrząsu, jakiego wówczas doznał, przez pewien czas podążał śladami Chrystusa, aby lepiej poznać sens jego nauczania. Tym razem Marek ukazuje się czytelnikowi jako starszy o szesnaście lat mężczyzna z traumatyczną przeszłością. Jest wdowcem z dorastającym synem na karku. Lecz to nie on opowiada czytelnikowi o swoim dalszym życiu. Czyni to właśnie jego syn – Minutus. W swojej opowieści Rzymianin powraca do lat dzieciństwa, które spędził w Damaszku i Antiochii. Swoje wspomnienia Minutus kieruje do syna o imieniu Juliusz. Spisuje je podczas pobytu w uzdrowisku, gdzie przechodzi szereg kuracji celem poprawienia swojego stanu zdrowia.

W wieku szesnastu lat Minutus wraz z ojcem wyrusza do Rzymu, aby tam uczestniczyć w obchodach jubileuszu założenia miasta. Od tego doniosłego wydarzenia mija już osiemset lat i z tej okazji czwarty cesarz rzymski Klaudiusz (10 p.n.e.-54 n.e.) planuje szereg rozmaitych rozrywek. Klaudiusz uznawany był za wybitnego historyka, a spod jego pióra wyszło kilka – jak na tamte czasy – naprawdę doskonałych publikacji. Lecz z drugiej strony można też przypuszczać, że ten zachwyt nad jego talentem pisarskim był nieco na wyrost, ponieważ nie wypadało publicznie krytykować swojego władcy. Należało mu jedynie schlebiać i łechtać jego próżność. Klaudiusz był synem Druzusa Starszego (38 p.n.e.-9 p.n.e.) oraz Antonii Młodszej (36 p.n.e.-37 n.e.). Był także bratankiem cesarza Tyberiusza (42 p.n.e.-37 n.e.), jak również stryjem cesarza Kaliguli (12-41) oraz bratem Germanika (15 p.n.e.-19 n.e.). Te wszystkie postacie na swój własny sposób zapisały się mniej lub bardziej znacząco w historii Imperium Romanum.

Cesarz Klaudiusz słynął z tego, iż był sprzymierzeńcem wyzwoleńców i bardzo chętnie nadawał im obywatelstwo rzymskie. Zasłynął też w Brytanii jako jej zdobywca w 43 roku. Był ostatnim znanym człowiekiem, który władał językiem etruskim. U sobie współczesnych, Klaudiusz nie budził bynajmniej szacunku. Był przez nich wyśmiewany, nazywany pijakiem. Charakteryzowały go liczne ułomności fizyczne, co znalazło swoje odbicie w wielu satyrach politycznych odnoszących się do tamtych czasów. Do historii przeszedł utwór autorstwa filozofa Seneki, który był cesarzowi bardzo niechętny, mając ku temu swoje powody. Otóż po przypisaniu przez senat Klaudiuszowi cech boskich, stworzył on satyrę zatytułowaną Udynienie Boskiego Klaudiusza. Jak widać tytuł mówi sam za siebie.


Obwołanie Klaudiusza cezarem 
Autor: Lawrence Alma-Tadema (1836-1912)
Obraz pochodzi z roku 1867


I tak oto za panowania Klaudiusza do Rzymu przybywa Marek Mezencjusz Manilianus wraz z synem, który na cezarze robi bardzo pozytywne wrażenie. Natomiast na Marku wciąż ciążą stare przewinienia i niektórzy nadal pamiętają jego próbę bratania się z chrześcijanami. Kara, jaką wówczas nałożył na Marka Poncjusz Piłat, stale jest aktualna, dlatego też jednym z celów Rzymianina jest dążenie do jej zniesienia przez obecnego władcę. Z kolei Minutus otrzymuje od Klaudiusza – jako od boga – kolejne imię, niczym na chrzcie, i od tej chwili może używać również imienia „Lauzus”.

Niestety, Marka wciąż ściga przeszłość i zupełnie niespodziewanie na jego drodze staje kobieta, której wolałby nigdy nie spotkać. Pomimo że obecnie nie jest już tamtym Markiem, który zażywał na potęgę przyjemności z rozmaitymi kobietami, to jednak niechlubna przeszłość nie pozwala mu żyć w spokoju. Aż nazbyt pokornie daje wmanewrować się w intrygę Tuli, z której nie ma już wyjścia. Jakże inny jest jego syn. Choć Minutus ma dopiero szesnaście lat, to jednak za nic nie dałby sobą tak manipulować. Ma porywczy charakter i buntuje się niemal przeciwko wszystkim i wszystkiemu. Wplątuje się w rozmaite sytuacje, których konsekwencje z reguły przynoszą nieszczęście nie tyle jemu samemu, co osobom, z którymi Minutus się spotyka. Chyba tylko wojsko może go utemperować. Ale czy na pewno? Przecież będąc w armii, jego charakter jeszcze bardziej się wzmocni, co może przynieść negatywne skutki, bo chłopak stanie się na tyle nieczuły, że nie będzie dbał o innych. I co najważniejsze: nauczy się zabijać. Niemniej, w wieku osiemnastu lat Minutus Lauzus Manilianus otrzymuje tytuł trybuna wojskowego. Od tej chwili może na stałe lub jedynie czasowo dowodzić kohortą (batalionem wojska).

I tak oto czytelnik wraz z Minutusem rozpoczyna wędrówkę po Brytanii i Koryncie, lecz mimo wszystko najważniejszym miejscem nadal jest Rzym. Młody Rzymianin na swojej życiowej drodze spotyka wielu ludzi, których znamy z historii, jak na przykład: Wespazjana i jego syna Tytusa Flawiusza, czy też Brytanika (syna cesarza Klaudiusza i jego żony Messaliny). Wśród tych osób są także postacie biblijne, jak Paweł z Tarsu czy Szymon Piotr. Jednak najistotniejszą rolę w życiu Minutusa odegra przyjaciel z lat młodości – Lucjusz Domicjusz i jego matka zwana Agrypiną Młodszą. Zapewne niektórzy zastanawiają się kim był wspomniany Lucjusz Domicjusz. Otóż to nikt inny, jak tylko boski Neron, którego okrucieństwo graniczące wręcz z szaleństwem zapisało się w historii Rzymu dużymi literami. Trzeba wiedzieć, że Neron tak naprawdę nie był synem Klaudiusza, lecz mimo to po jego śmierci objął władzę w cesarstwie rzymskim. Dlaczego? Ponieważ Klaudiusz adoptował go za namową Agrypiny, która zajęła przy boku cesarza miejsce Messaliny. Tak więc w konsekwencji to nie chorowity i wrażliwy Brytanik zasiadł na cesarskim tronie, lecz szalony i nieobliczalny Neron.


Wyrzuty sumienia Nerona po zabiciu matki
Autor: John William Waterhouse (1849-1917)
Obraz pochodzi z roku 1878


Drugi tom trylogii, podobnie jak pierwszy, przeczytałam z zainteresowaniem, choć różni się on znacząco od historii Marka. Wątek pierwszych chrześcijan jest w tym przypadku zepchnięty na dalszy plan. Oczywiście Minutus spotyka ich na swojej drodze, a wręcz niekiedy nawet aktywnie z nimi dyskutuje, jednak nie przejawia jakoś głębszego zainteresowania tematem. Na chwilę obecną naukę Jezusa z Nazaretu traktuje jak coś na kształt badań. Nie potrafi zrozumieć w tej kwestii swojego ojca i zmarłej matki. Jego pociągają zgoła inne rzeczy niż wiara w niewidzialnego Boga.

Druga część Trylogii rzymskiej skupiona jest znacznie bardziej wokół ówczesnej polityki. W czasie, kiedy rozgrywa się akcja powieści następują po sobie dwaj władcy: Klaudiusz i Neron. Tak więc polityka odgrywa tutaj dość poważną rolę. Mają miejsce również wszelkiego rodzaju intrygi, które umożliwiają wszystkim żądnym władzy osiągnięcie zamierzonego celu. Boski Neron zaczyna już powoli pokazywać na co go stać. Fascynuje go budowa amfiteatru, gdzie odbywają się walki zwierząt. Na razie tylko zwierząt, bo jak wiemy, ta kwestia ulegnie za jakiś czas zmianie.

Dokładnie widać też dysharmonię pomiędzy Markiem i Minutusem. Marek w pewnym stopniu może naprawdę denerwować. Sprawia wrażenie mężczyzny słabego i pozbawionego własnego zdania, chociaż piastuje poważny urząd państwowy, bo przecież jest senatorem. Z kolei Minutus jest być może jeszcze zbyt młody, aby dostrzegać powagę pewnych sytuacji i dlatego pakuje się w nie bez zastanowienia. Są też kobiety. Jedne są zbuntowane i uparcie dążące do celu, nawet kosztem innych, zaś drugie to pokorne niewiasty, które przyjmują swoje przeznaczenie bez słowa skargi.

Na temat warsztatu Miki Waltariego nie będę się szerzej wypowiadać, ponieważ jest bez zarzutu, zaś powieść stanowi dla mnie swego rodzaju arcydzieło. Znacznie bardziej interesuje mnie przekaz historyczny i wykreowanie poszczególnych postaci. W tej kwestii Autor zadbał o nadobniejsze szczegóły. Wprowadził nawet zawodową trucicielkę o imieniu Lucusta, która w dziejach Rzymu odegrała naprawdę znaczącą rolę, zanim została stracona.

Przede mną jeszcze tom trzeci trylogii, który stanowi kontynuację Rzymianina Minutusa. Tam również syn Marka Mezencjusza Manilianusa będzie opowiadać swoją niezwykłą historię. Z opisu wnioskuję, iż będzie to opowieść w pewnym stopniu przypominająca charakterem tę, którą można przeczytać w tomie pierwszym. Czy tak będzie istotnie? Czas pokaże.










Gajusz Oktawiusz (63 p.n.e.-14 n.e.) – pierwszy cesarz rzymski, którego okres panowania przypadł na lata 27 p.n.e.-14 n.e.