Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Philippa Gregory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Philippa Gregory. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 czerwca 2017

Philippa Gregory – „Trzy siostry, trzy królowe”










Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa. Dziękuję!


Wydawnictwo: KSIĄŻNICA/
GRUPA WYDAWNICZA PUBLICAT S.A.
Katowice 2017
Tytuł oryginału: Three Sisters, Three Queens
Przekład: Urszula Gardner



Małgorzata Tudor (1489-1541), królowa Szkocji (1503-1513) była najstarszą córką Henryka VII Tudora (1457-1509), króla Anglii w latach 1485-1509, oraz jego żony Elżbiety York (1465-1503), która z kolei była córką Edwarda IV Yorka (1442-1483). Małgorzata urodziła się 29 listopada 1489 roku w Westminster. Jeszcze zanim skończyła sześć lat, rozpoczęły się kilkuletnie negocjacje mające na celu poślubienie przez księżniczkę Jakuba IV Stuarta (1473-1513), króla Szkocji (1488-1513), który popierał Perkina Warbecka (ok. 1474-1499) będącego pretendentem do angielskiego tronu. Perkin Warbeck podawał się bowiem za księcia Ryszarda Shrewsbury (ok. 1473-1483), którego tajemnicza śmierć w murach Tower do dziś spędza sen z powiek brytyjskim historykom. Książę Ryszard był synem króla Edwarda IV Yorka i jego żony Elżbiety Woodville (ok. 1437-1492). Tak więc małżeństwo Małgorzaty Tudor i Jakuba IV Stuarta miało zapobiec tego rodzaju sojuszom, których celem było popieranie uzurpatora do tronu Anglii.

Ostatecznie 8 sierpnia 1503 roku w Edynburgu doszło do ślubu Małgorzaty i Jakuba. Chciwy Henryk VII wyposażył córkę w niezwykle skromny posag, co wywołało konflikt pomiędzy tymi dwoma królestwami, choć towarzyszył temu traktat o wiecznym pokoju. Henryk VII nie zrobił jednak nic, aby zażegnać ten spór. Całe życie Małgorzaty po zawarciu małżeństwa z Jakubem IV było niekończącą się serią intryg. Najpierw w grę wchodziło popieranie przez nią jednej frakcji politycznej, a potem drugiej. Raz było to na rzecz jej ojczystego kraju, zaś innym razem występowano przeciwko Anglii, opowiadając się za Francją. Z kolei zachowanie Małgorzaty zależało głównie od zewnętrznych wpływów na jej osobę.

Małgorzata Tudor
pomiędzy 1520 a 1538 rokiem.

Portret został namalowany
w 1620 roku.
autor: Daniël Mijtens

(1590-1648)
Małgorzata Tudor została koronowana na królową Szkocji w marcu 1504 roku. Do roku 1507 nie doczekali się z Jakubem potomstwa. Pomiędzy rokiem 1507 a 1510 para królewska doczekała się dwóch synów i córki. Niestety, wszystkie dzieci zmarły w okresie niemowlęcym. W 1512 roku Małgorzata urodziła syna, któremu szczęśliwie udało się przeżyć. W 1514 roku został on ogłoszony Jakubem V i tym samym przejął schedę po ojcu. W tym samym roku Małgorzata urodziła także pogrobowca Aleksandra, księcia Ross, który zmarł rok później. Spór z bratem Henrykiem VIII Tudorem (1491-1547) z powodu spuścizny po Henryku VII i ich babce Małgorzacie Beauford (1443-1509), stał się przyczyną wojny, która zakończyła się w Flodden Field, gdzie 9 września 1513 roku zginął Jakub IV, pozostawiając wykonanie swojej ostatniej woli Małgorzacie, która od tej pory pozostawała jedyną opiekunką małego króla Jakuba V Stuarta. Bitwa ta znana jest również jako bitwa pod Branxton, czyli wsi leżącej w hrabstwie Northumberland.

Szkocja podzielona została na dwie partie polityczne. Jedna opowiadała się za sojuszem z Anglią, zaś druga z Francją. Przywódcą tej drugiej był Jan Stuart, książę Albany (ok. 1484-1536). Książę był również następnym w kolejce po synach Małgorzaty kandydatem do szkockiego tronu. Sama Małgorzata z oczywistych powodów skłaniała się ku frakcji angielskiej, natomiast gdy Jan Stuart wrócił z Francji do Szkocji na zaproszenie szkockiego parlamentu wiosną 1514 roku, wówczas konflikt ten niemal wywołał wojnę domową. W tej sytuacji rozpoczęły się więc rozmaite spekulacje na temat ponownego małżeństwa Małgorzaty. Ludwik XII, król Francji (1462-1515), oraz cesarz Maksymilian I Habsburg (1459-1519) byli odpowiednimi kandydatami do ręki młodej wdowy, o czym naturalnie nie omieszkano jej powiadomić. Niemniej, Małgorzata poszła własną drogą i potajemnie poślubiła Archibalda Douglasa, 6. hrabiego Angus (1489-1557). Fakt ten miał miejsce 6 sierpnia 1514 roku.  

Konsekwencją tego małżeństwa było zrażenie do siebie wielu najpotężniejszych arystokratów Szkocji, co uczyniło Małgorzatę całkowicie zależną od Douglasów. Kiedy na korzyść Jana Stuarta dostarczyła tak oczywistego pretekstu radzie do usunięcia jej z funkcji regentki i opiekunki małoletniego króla, wówczas w lipcu 1515 roku książę Albany zamknął Małgorzatę w zamku Stirling, zanim ta zdołała oddać mu swoich synów po tym, jak została zmuszona do kapitulacji. Małgorzata wróciła jednak do Edynburga, lecz przestała już odpowiadać za opiekę nad małym królem. Potem – we wrześniu – uciekła do Anglii, gdzie miesiąc później urodziła córkę Archibalda Douglasa, której nadała imię Małgorzata (1515-1578). Ta mała dziewczynka w przyszłości została hrabiną Lennox i matką Henryka Stuarta, lorda Darnleya (1545-1567) oraz babką Jakuba VI (I) Stuarta (1556-1625), który po śmierci Elżbiety I Tudor (1533-1603) zasiadł na tronie Anglii.


Małgorzata odmawia księciu Albany, Janowi Stuartowi, wydania swoich synów.
Obraz pochodzi z 1859 roku.
autor: John Faed (1819-1902)


Latem 1516 roku Małgorzata udała się do Londynu, zaś Archibald Douglas niezadowolony z postępowania żony, wrócił do Szkocji, gdzie zawarł pokój z Janem Stuartem i tym samym odzyskał odebrany mu majątek. Rywalizacja pomiędzy francuskimi i angielskimi frakcjami w Szkocji była niezwykle skomplikowana z uwagi na prywatne ruchy Hamiltonów i Douglasów, na czele których stali hrabiowie: James Hamilton, 1. hrabia Arran i 2. lord Hamilton (1475-1529), oraz wspomniany wyżej Archibald Douglas, 6. hrabia Angus. Walczyli oni o objęcie władzy w przypadku nieobecności Jana Stuarta w Szkocji, gdyby na przykład  – w tym samym czasie – Henryk VIII Tudor został aresztowany przez Franciszka I Walezjusza (1494-1547). Zaczął zatem narastać konflikt pomiędzy Małgorzatą a jej mężem, a następnie pojawiły się sugestie, aby rozważyła rozwód z Archibaldem Douglasem. Najprawdopodobniej była to propozycja Jana Stuarta, który będąc w Rzymie znalazł nieoczekiwanego sprzymierzeńca w osobie Małgorzaty teraz noszącej tytuł Królowej Matki. Małgorzata czuła się więc opuszczona przez frakcję opowiadającą się za sojuszem z Anglią, a powodem tego był stanowczy sprzeciw jej brata Henryka VIII Tudora dotyczący ewentualnego rozwodu. Kiedy książę Albany wrócił do Szkocji w 1521 roku, wówczas jego relacje z Małgorzatą stworzyły podstawy do oskarżenia go, iż zamierza ją poślubić i w związku z tym sprzyja jej rozwodowi z hrabią Angus. Sugerowano nawet, że Małgorzata jest kochanką Jana Stuarta.

Małgorzata i Henryk podczas pobytu
Erazma z Rotterdamu (ok. 1467-1536)
w Anglii około 1496 roku. 

Obraz powstał w 1910 roku.
autor: Frank Cadogan Cowper
(1877-1958)
Ponieważ książę Albany był mocno popierany przez szkocki parlament, hrabia Angus uznał, iż konieczne jest wycofanie się do Francji. Tak więc przez trzy lata miała miejsce wojna pomiędzy Anglią a Szkocją, która rozgrywała się na granicy tych dwóch państw, lecz w maju 1524 roku książę Albany zobowiązał się do przerwania swojej politycznej działalności i udania się do Francji. W tym samym czasie Henryk VIII Tudor nieustannie dążył do zabezpieczenia swojego siostrzeńca, czyli króla Szkocji. Z kolei Małgorzata balansowała pomiędzy obiema frakcjami politycznymi (angielską i francuską) bez jakiejkolwiek uregulowanej polityki. Jej postępowanie uzależnione było od tego, kto akurat chciał wynieść na tron jej syna. Ostatecznie w lipcu 1524 roku Małgorzata została regentką Jakuba V Stuarta. W tym czasie Królowa Matka zakochała się w Henryku Stewarcie (1495-1552), który był drugim synem Andrew Stewarta, 1. lorda Avondale (?-1513). Małgorzata poślubiła Henryka natychmiast po tym, jak rozwiodła się z hrabią Angus w 1527 roku. 

I tak oto Małgorzata Tudor i jej nowy mąż, któremu nadano tytuł 1. lorda Methven, przez pewien czas sprawowali rządy w imieniu Jakuba V. Lecz gdy jej pragnienie dotyczące zorganizowania spotkania Jakuba z Henrykiem VIII w 1534 roku doprowadziło do frustracji zarówno duchowieństwo, jak i radę królewską, rozczarowana Małgorzata zdradziła bratu pewne tajemnice, co sprawiło, że jej syn oskarżył ją o zdradę, twierdząc, iż za pieniądze stała się angielskim szpiegiem. W 1537 roku chciała więc rozwieść się z lordem Methven, zaś jej pragnienie mogło zostać spełnione w wyniku interwencji Jakuba. Niemniej dwa lata później pogodziła się z mężem, z którym nie miała jednak dzieci. Doprowadzając do końca swoją intrygę zarówno w Szkocji, jak i w Anglii, Małgorzata zmarła 18 października 1541 roku na zamku Methven.

Katarzyna Aragońska
Portret pochodzi z 1502 roku.
autor: Michael Sittow (1469-1525)
Małgorzata Tudor to postać zapomniana przez historyków, a przecież jej życie – jak wynika z powyższego – było dość bogate w rozmaite wydarzenia. Starsza siostra Henryka VIII była kobietą, która wytrwale dążyła do celu. Nie była bynajmniej infantylna. Życie jej nie oszczędzało. Bardzo szybko straciła męża, którego najprawdopodobniej mocno kochała, choć był od niej sporo starszy, i od tego momentu musiała radzić sobie sama. Robiła więc wszystko, aby tylko jej małoletni syn nie utracił tronu Szkocji, który przecież należał mu się po ojcu. Na kartach książki Philippy Gregory czytelnikowi ukazany jest obraz silnej kobiety, która ulega też emocjom i bardzo szybko traci głowę z powodu przystojnych mężczyzn. Małgorzata jest bowiem spragniona miłości, nie tylko tej fizycznej, ale przede wszystkim duchowej. Ona pragnie każdego dnia czuć wsparcie mężczyzny. To pozwala jej wytrwale dążyć do obranego celu. Owszem, popełnia błędy, lecz tego rodzaju postępowanie można przecież łatwo wytłumaczyć. Poza tym Małgorzata – jak mało która kobieta w tamtych czasach – stara się być niezależna, co sprawia, że raczej nie liczy się ze zdaniem mężczyzn, którzy pragną kierować jej życiem. Ona sama obiera własną drogę i wytrwale nią podąża. Nawet jeśli im ustępuje, to robi to tylko przez wzgląd na swego syna.

Philippa Gregory ukazała swoją bohaterkę na tle dwóch innych kobiet związanych z Tudorami. Są to Katarzyna Aragońska (1485-1536), czyli pierwsza żona Henryka VIII, i młodsza siostra Maria Tudor (1496-1533), którą znamy przede wszystkim jako żonę Charlesa Brandona, 1. księcia Suffolk (1484-1545). Mało kto jednak pamięta, że zanim Maria wyszła potajemnie za Charlesa, czym bardzo rozgniewała swojego brata, była żoną Ludwika XII. Król Francji zmarł jednak niedługo po ślubie, co otworzyło Tudorównie drogę do poślubienia księcia Suffolk, w którym była już zakochana od jakiegoś czasu. Plotka głosiła, że Maria znacząco przyczyniła się do zgonu francuskiego króla. Mówiono nawet o truciźnie. Czy tak było naprawdę? Nie wiadomo. Niemniej, jej nagły i potajemny ślub z Charlesem Brandonem stworzył doskonałe podłoże do tego, aby snuć rozmaite przypuszczenia.

Maria Tudor 
Portret pochodzi z pierwszej
połowy XVI wieku.
autor: prawdopodobnie
Jan van Mabuse vel Jan Gossaert
(ok. 1478-1532)
W swojej powieści Autorka skupia się nie tylko na tle historycznym i ukazaniu biografii Małgorzaty Tudor, lecz przede wszystkim stara się jak najdokładniej przedstawić relacje występujące pomiędzy tymi trzema kobietami. Katarzyna Aragońska nie budzi w Małgorzacie sympatii. Już od pierwszych dni pobytu Katarzyny na angielskim dworze, Małgorzata wie, że hiszpańska infantka raczej nie jest w stanie wzbudzić w niej przyjaznych uczuć. Trudno jest jej zaakceptować małżeństwo Katarzyny z Arturem Tudorem (1486-1502), lecz nie może się temu sprzeciwić, bo wówczas musiałaby wystąpić nie tylko przeciwko ojcu, ale też przeciwko babce, która wszak rządzi na dworze i bez jej wiedzy i zgody nic nie może zostać zatwierdzone. Małgorzata nie ukrywa, że Artur jest jej ukochanym bratem, zaś za Henrykiem nie przepada. Niespodziewana śmierć Artura spada na nią niczym grom z nieba, ponieważ od tej chwili nic już nie będzie wyglądać tak samo. Henryk zostaje jedynym męskim spadkobiercą tronu i musi pożegnać się z karierą duchownego. Trzeba bowiem pamiętać, że w czasach Tudorów pierwszy syn był wychowywany na następcę tronu, natomiast drugiemu pisana była kariera duchownego. Wszyscy wiedzą też, jak bardzo Henryk różni się od swojego zmarłego brata. Kiedy natomiast zaczyna się dyskusja o poślubieniu przez Henryka Katarzyny, Małgorzata nie jest już w stanie ukryć swojej antypatii do hiszpańskiej księżniczki. W miarę upływu czasu te negatywne emocje będą się już tylko potęgować, choć Małgorzata będzie starać się nie okazywać tego publicznie, lecz sama przed sobą niczego nie będzie ukrywać. Ona doskonale wie, co jej wolno, a czego nie.

Z kolei w oczach Małgorzaty Maria Tudor jest tą głupszą siostrą, dla której liczą się tylko modne stroje i pałacowe uczty. Taki obraz Marii nieco przypomina ten, który Philippa Gregory przedstawiła w Dwóch królowych, kreując tam literacki portret Katarzyny Howard (1525-1542). Momentami można odnieść wrażenie, że Małgorzata uważa siebie za tę najmądrzejszą i najbardziej inteligentną, zaś jej siostra to dziecko, które nie dostrzega tego, co naprawdę jest ważne i co służy polityce kraju. Bardzo wyraźnie widać tutaj rywalizację pomiędzy tymi trzema kobietami, choć gdy głębiej się nad tym zastanowić, trudno jest pozbyć się wrażenia, że to właśnie Małgorzata, chcąc uchodzić za tą najinteligentniejszą i najbardziej zaradną, stara się umniejszyć pozycję Katarzyny i Marii. Nie bez znaczenia jest tutaj również stosunek Małgorzaty do Henryka VIII. Najbardziej widoczny jest wówczas, gdy król stanowczo sprzeciwia się jej postępowaniu z Archibaldem Douglasem.

Philippa Gregory ponownie zachwyca swoich czytelników. Trzy siostry, trzy królowe to powieść pełna emocji i odkrywająca zapomniane karty historii Anglii. Autorka w niezwykle plastyczny sposób nakreśla wydarzenia minionej epoki, pamiętając przy tym o aspekcie psychologicznym, dzięki czemu czytelnik jest w stanie w pełni zrozumieć motywy, jakimi kierowała się Małgorzata Tudor przy podejmowaniu tej czy innej decyzji. Niniejsza powieść stanowi doskonałą lekturę dla tych, którzy pragną jeszcze głębiej poznać losy Tudorów. Dodatkowy walor stanowi sposób postrzegania znanych już znam faktów, lecz tym razem ma to miejsce z perspektywy Szkocji. Często bowiem pisarze odnoszą się do tamtej epoki, ukazując ją z punktu widzenia Anglii. Zachęcam zatem do sięgnięcia po Trzy siostry, trzy królowe, ponieważ jest to powieść, obok której trudno jest przejść obojętnie.












środa, 21 września 2016

Philippa Gregory – „Nobliwy proceder”














Wydawnictwo: KSIĄŻNICA/
GRUPA WYDAWNICZA PUBLICAT S.A.
Katowice 2016
Tytuł oryginału: A Respectable Trade
Przekład: Urszula Gardner




Przez ponad trzysta lat Europejczycy zmuszali Afrykańczyków do niewolniczych przepraw na pokładach statków przez wody Oceanu Atlantyckiego. Pierwszym krajem europejskim, który był silnie zaangażowany w transatlantycki handel niewolnikami, była Portugalia. Fakt ten miał miejsce w drugiej połowie XVI wieku. Admirał Sir John Hawkins (1532-1595) wyruszył w pierwszą morską podróż do Afryki. Było to w roku 1562 za panowania Elżbiety I Tudor (1533-1603). W ciągu sześciu kolejnych lat John Hawkins odbył trzy takie podróże, podczas których zniewolił ponad tysiąc dwustu Afrykańczyków i sprzedał ich w ramach handlu wymiennego na terenie hiszpańskich kolonii w Ameryce.

Początkowo brytyjscy handlarze niewolników dostarczali ich hiszpańskim i portugalskim kolonistom w Ameryce. Niemniej, kiedy znaczenia nabrały brytyjskie kolonie na Karaibach i w Ameryce Północnej, wówczas w wyniku prowadzenia wojen z takimi krajami europejskimi, jak Holandia, Hiszpania czy Francja, brytyjscy handlarze niewolników coraz częściej przerzucali ich na tereny własnych kolonii. Dokładna liczba brytyjskich okrętów, które brały udział w handlu niewolnikami prawdopodobnie nigdy nie będzie znana, lecz w ciągu dwustu czterdziestu pięciu lat pomiędzy pierwszym rejsem Johna Hawkinsa a zniesieniem handlu niewolnikami w 1807 roku, kupcy pochodzący z Wielkiej Brytanii odbyli około dziesięć tysięcy rejsów do Afryki, aby przywozić stamtąd niewolników i handlować nimi z innymi kupcami Imperium Brytyjskiego.

Historyk David Richardson obliczył, że brytyjskie okręty na swoich pokładach przewiozły do obydwu Ameryk prawie trzy i pół miliona (a może nawet więcej) zniewolonych Afrykańczyków. Tylko Portugalczycy, którzy trudnili się handlem niewolnikami jeszcze pięćdziesiąt lat po tym, jak proceder ten zniosła Wielka Brytania, mogli mieć na koncie znacznie większą liczbę sprzedanych niewolników. Najnowsze dane wskazują, że było ich nieco ponad pięć milionów! Szacunki sporządzone na podstawie rejestrów poszczególnych rejsów znajdujące się w archiwach portowych i celnych ewidencji ubezpieczeń morskich pokazują, że całkowita liczba afrykańskich niewolników przewożonych przez przedsiębiorców europejskich wynosiła co najmniej dwanaście milionów ludzi.


Handel niewolnikami
Obraz został namalowany w 1840 roku
autor: François-Auguste Biard (1799-1882)


Pierwsza wzmianka na temat zniewolonych Afrykańczyków, którzy przybyli na pokładach statków do kolonii brytyjskiej w Wirginii pochodzi z 1619 roku. Z kolei w 1625 roku Barbados stało się pierwszą brytyjską osadą na Karaibach, zaś w roku 1655 Brytyjczycy przejęli kontrolę nad Jamajką. W 1672 roku utworzono African Royal Company i tym samym sformalizowano handel niewolnikami pod królewskim patronatem, a także przyznano monopol na tego typu działanie portom w Londynie. Z kolei porty w Bristolu i Liverpoolu zaczęły wywierać nacisk na odpowiednie struktury władzy, domagając się zmian w tej kwestii. W związku z tym w 1698 roku londyńskie porty straciły wyłączność na przyjmowanie niewolników.

Brytyjskie zaangażowanie w handel niewolnikami bardzo szybko przybrało na znaczeniu w odpowiedzi na zapotrzebowanie na siłę roboczą niezbędną do pracy na plantacjach trzciny cukrowej na wyspie Barbados oraz w innych brytyjskich koloniach, jak na przykład w Indiach Zachodnich. W 1660 roku liczba niewolników z Afryki przybyłych na pokładach brytyjskich okrętów wynosiła rocznie średnio sześć tysięcy siedemset osób. W ciągu lat 60. XVIII wieku Wielka Brytania stała się krajem europejskim, który przede wszystkim zaangażowany był w handel niewolnikami. Spośród osiemdziesięciu tysięcy Afrykańczyków przykutych łańcuchami i przewożonych każdego roku do Ameryki, czterdzieści dwa tysiące transportowano na pokładach brytyjskich statków. Dochody uzyskane z niewolnictwa pomogły sfinansować Rewolucję Przemysłową, natomiast Karaiby stały się ośrodkiem Imperium Brytyjskiego. Kolonie, gdzie uprawiano trzcinę cukrową, były najcenniejszymi koloniami brytyjskimi. Pod koniec XVIII wieku Wielka Brytania zyskała aż cztery miliony funtów dochodu pochodzącego z plantacji znajdujących się w Indiach Zachodnich. Było to naprawdę sporo w porównaniu z milionem funtów pochodzących z innych części świata.


Kara chłosty wymierzana niewolnikowi 
Obraz pochodzi z 1822 roku.
autor: Augustus Earle (1793-1838)


W ciągu lat transatlantyckiego handlu niewolnikami statki nigdy nie płynęły puste, zaś niektórzy ludzie zbijali na tym procederze ogromny majątek. W XVIII wieku ta dziedzina handlu była najbardziej dochodową gałęzią brytyjskiego handlu. James Houston (ok. 1736-?), który pracował dla jednej z osiemnastowiecznych kupieckich firm handlujących niewolnikami pisał: „Cóż to za wspaniała i korzystna transakcja handlowa… Jest to zawias, który umożliwia poruszanie się całego światowego handlu.” W latach 1750-1780 około siedemdziesiąt procent całkowitego dochodu rządu pochodziło z podatków od towarów. Profity te oczywiście płynęły z terenów brytyjskich kolonii. Pieniądze zarobione na transatlantyckim handlu niewolnikami były ogromne i wpływały nie tylko do Wielkiej Brytanii, ale także do innych krajów europejskich biorących udział w zniewalaniu ludności afrykańskiej, co doprowadziło do całkowitej zmiany krajobrazu tych państw. W Wielkiej Brytanii, która dorobiła się olbrzymiego majątku na handlu niewolnikami, wznoszono drobne rezydencje, budowano banki, takie jak Bank of England, a także finansowano nowe gałęzie przemysłu.

Brytyjscy właściciele statków, na których przewozili niewolników często z tego rodzaju handlu czerpali od dwudziestu do pięćdziesięciu procent zysku. Spore sumy pieniędzy trafiały natomiast do armatorów, którzy tak naprawdę nigdy nie opuścili Anglii. Z kolei właściciele plantacji, na których pracowali afrykańscy niewolnicy odnotowywali znaczący wzrost upraw. Ogromne zyski, jakie z nich czerpali były wynikiem tego, iż robotnicy pracowali za darmo. Plantatorzy bardzo często udawali się do Wielkiej Brytanii, gdzie za pokaźne pieniądze kupowali wielkie domy, które wcześniej były specjalnie dla nich budowane. Niektórzy plantatorzy wykorzystywali swój majątek do tego, aby stać się członkami parlamentu. Pozostałe zyski inwestowali w nowe fabryki i wynalazki, przyczyniając się w ten sposób do finansowania Rewolucji Przemysłowej.


Niewolnicy pracują na plantacji tytoniu w Wirginii
Obraz pochodzi z 1670 roku.
autor nieznany


Przedsiębiorstwa tekstylne w Yorkshire i Lancashire były kupowane przez kapitanów statków niewolniczych, aby w ten sposób uprawiać handel wymienny. Połowa wyrobów tekstylnych produkowanych w Manchesterze eksportowana była do Afryki, zaś druga połowa do Indii Zachodnich. Co więcej, zakłady przemysłowe budowane były celem dopracowania sytemu importu cukru oraz wyrobu szkła potrzebnego do produkcji butelek na rum. Takie porty jak Bristol i Liverpool stały się głównymi portami handlowymi dzięki statkom z niewolnikami, którym nakazywano rozładowywanie przywiezionego towaru. W latach 1700-1800 liczba ludności w Liverpoolu wzrosła z pięciu tysięcy do siedemdziesięciu ośmiu tysięcy. Na handlu niewolnikami korzystały również banki i firmy finansowe, w których handlarze zaciągali kredyty, aby móc inwestować w niewolników i zarabiać na nich gigantyczne pieniądze. Środki te przeważnie przeznaczane były na pokrycie kosztów długich wypraw przez Atlantyk.

Transatlantycki handel niewolnikami zapewniał również wielu ludziom pracę w Wielkiej Brytanii. Sporo osób pracowało w przedsiębiorstwach, które sprzedawały swoje towary do Afryki Zachodniej. Towary te były następnie wymieniane na afrykańskich niewolników. Na przykład w Birmingham było ponad cztery tysiące zakładów produkujących broń. Z kolei sto tysięcy karabinów trafiało rocznie w ręce handlarzy niewolnikami. Inni pracowali w fabrykach, które powstały za pieniądze pochodzące z handlu niewolnikami. Wiele ludzi kupowało także udziały w spółkach trudniących się tym „nobliwym procederem”. Niewolnicza praca dostarczała również produktów, takich jak na przykład cukier, który był osiągalny dla osób mieszkających w Wielkiej Brytanii.

William Wilberforce (1759-1833)
Brytyjski polityk, filantrop
i lider ruchu abolicjonistycznego, którego
celem było zniesienie niewolnictwa.
Portret pochodzi z 1790 roku.
autor: John Rising (1753-1817)
Skoro powyżej tak szeroko nakreśliłam problem niewolnictwa w Wielkiej Brytanii, którego punkt kulminacyjny przypadł na XVIII wiek, oznacza to, że Philippa Gregory jako tło historyczne wybrała właśnie tamten tragiczny czas dla Afrykańczyków, zaś niechlubny dla Brytyjczyków. Nie można bowiem szczycić się tym, że w historii własnego kraju występuje taki okres, w którym masowo czerpano dochody z czyjegoś nieszczęścia, natomiast osoby czarnoskóre traktowano gorzej niż przedmioty codziennego użytku. Tak więc Autorka zabiera nas do Anglii, a dokładnie do Bristolu, gdzie spotykamy rodzeństwo Cole’ów. 

Zanim jednak tam trafimy, trochę czasu spędzamy w posiadłości Whiteleaze pod Bath – miasta położonego w angielskim hrabstwie Somerset. To tam mieszka trzydziestopięcioletnia Frances Scott, która za wszelką cenę pragnie uwolnić się od pewnej kobiety, u której pracuje jako guwernantka. Panna Scott uważa bowiem, że jej pracodawczyni traktuje ją niczym niewolnicę. Niestety, chyba sama nie wie, o czym mówi. Praca guwernantki – nawet w niedogodnych warunkach – jest istnym rajem w porównaniu z tym, czego doświadczają porywani z własnych domów Afrykańczycy.

Frances Scott to córka pastora. Po śmierci ojca opiekę nad nią przejął wuj, który szczyci się tytułem barona, więc w towarzystwie uchodzi za kogoś lepszego z kim wszyscy się liczą. Nasza bohaterka jest jednak ambitna i dumna, więc nie chce żyć na koszt swojego wuja i ciotki. W związku z tym pisze list do kupca Jozjasza Cole’a, który mieszka w Bristolu. Kobieta ma bowiem nadzieję, że będzie mogła podjąć u niego pracę. Jozjasz jest kawalerem i mieszka w obskurnym mieszkaniu wraz z siostrą Sarą, która jest typową zgorzkniałą starą panną. Sara jest starsza od Jozjasza i chyba nawet bardziej doświadczona w interesach niż on sam. To Sara czuwa nad rachunkami i strofuje brata za każdym razem, kiedy ten pragnie wydać więcej pieniędzy niż jest to konieczne. Niegdyś firmą Cole i Synowie zajmował się ojciec rodzeństwa, a po jego śmierci przedsiębiorstwo przeszło w ręce Sary i Jozjasza.

Bardzo szybko okazuje się, że Jozjasz nie jest zainteresowany zatrudnieniem Frances. On pragnie ją poślubić. Niemłoda już kobieta jest dla niego doskonałą partią. Pochodzi z wyższej sfery niż on sam, a do tego w posagu może wnieść całkiem pokaźny majątek, który bardzo by mu się przydał przy sfinansowaniu handlowych przedsięwzięć. Tak więc ostatecznie dochodzi do ślubu i Frances Scott staje się panią Cole. Praktycznie od samego początku jej relacje z Sarą nie układają się najlepiej. Stara panna jest zgorzkniała i wyniosła. Małżeństwu brata nie sprzeciwia się jedynie dlatego, że obydwoje mogą czerpać z niego korzyści. Dla Sary najważniejsze są interesy odziedziczone po ojcu i trzy statki, na których oprócz cukru czy rumu, w nieludzkich warunkach przewożeni są także niewolnicy brutalnie porywani ze swoich domów w Afryce. Jak widać, małżeństwo Frances i Jozjasza nawet w najmniejszym stopniu nie zostało zawarte z miłości. W grę wchodzi jedynie ubicie dobrego interesu.

Jednym z takich właśnie niewolników jest Mehuru, który w swoim kraju był naprawdę kimś ważnym. To kapłan mający wizje i potrafiący przewidywać przyszłość. Wraz z nim porwano jeszcze wielu innych czarnoskórych ludzi, których zmuszono do bycia niewolnikami. Mężczyzna nie potrafi pogodzić się z zaistniałą sytuacją, lecz nie może nic zrobić, aby się z niej uwolnić. Wchodząc na pokład statku przestał być człowiekiem. Od tego momentu jest rzeczą, z którą można zrobić dosłownie wszystko. Kiedy statek przybija do portu w Bristolu, Mehuru i kilkunastu innych niewolników dostaje się pod dach Jozjasza Cole’a i jego siostry. Od tej chwili stanowią oni również własność Frances Cole, która – jako osoba wykształcona – musi nauczyć ich angielskiego, aby potem niewolnicy mogli pracować jako służący w brytyjskich domach. Na ich sprzedaży Jozjasz i Sara mogą zarobić naprawdę ogromne pieniądze.


Ariyon Bakare jako Mehuru, Emma Fielding w roli Frances Cole
& Warren Clarke jako Jozjasz Cole

Kadr pochodzi z miniserialu A Respectable Trade
reż. Jane Shepherd & Steve Wright
źródło


Praktycznie od pierwszej chwili pomiędzy Mehuru i Frances nawiązuje się jakaś szczególna więź. Nie można powiedzieć, że jest to więź sympatii, ponieważ afrykański kapłan robi wszystko, aby tylko nie godzić się na swój los. On pragnie zachować godność za wszelką cenę, choć nie jest to takie proste. Cole’owie w każdej chwili mogą kazać go wychłostać albo zastosować jakąś inną wymyślną karę, żeby tylko przywołać go do porządku. Temu wszystkiemu przygląda się Frances i coraz bardziej jej się to nie podoba. Niestety, nie może nic zrobić. Z jednej strony jakakolwiek obrona niewolników zaszkodziłaby jej reputacji i przysporzyła wstydu Jozjaszowi, natomiast z drugiej kobieta nie podejmuje żadnych działań powodowana zwykłym strachem. Tak więc pomimo że czuje współczucie wobec niewolników, jednocześnie pozwala na ich upokarzające i nieludzkie traktowanie.

Frances spędza z czarnoskórymi niewolnikami coraz więcej czasu. Uczy ich angielskiego i jest pełna podziwu, że tak szybko zapamiętują nowe, obce słowa. Przychodzi w końcu moment, kiedy niewolnicy zostają jej służącymi, ale pracują za darmo. Jest to dość wygodne, zważywszy że Jozjaszowi wciąż brakuje pieniędzy. Poza tym mężczyzna robi wszystko, aby tylko móc dostać się w szeregi szanowanych bristolskich kupców należących do prestiżowego Stowarzyszenia Kupców Bristolu. Praktycznie to stowarzyszenie rządzi miastem i od jego członków zależy rozwój wielu spraw. Ci mężczyźni doskonale wiedzą, jak się ustawić, czasami wręcz kosztem innych, sięgając do oszustwa. Niemniej, dla Jozjasza przynależenie do Stowarzyszenia Kupców Bristolu jest czymś bezcennym i robi wszystko, aby tylko być jednym z jego członków.

Ponadto Cole podejmuje też wszelkie działania, które mają na celu przeniesienie się do lepszej dzielnicy mieszkalnej Bristolu. Życie tuż przy porcie nie tylko nie służy Frances, która jest kobietą słabego zdrowia, lecz przede wszystkim obniża prestiż Jozjasza jako kupca chcącego wznieść się na szczyt. Czy zatem Cole’owi uda się spełnić marzenia i zostać cieszącym się powszechnym szacunkiem kupcem? Czy pewnego dnia mężczyzna dopnie swego i będzie mógł powiedzieć o sobie, że osiągnął sukces? A może to wszystko, czego pragnie jest jedynie mrzonką i zwykłą ułudą, które pewnego dnia pękną niczym bańka mydlana? Czy Jozjasz naprawdę może zaufać kupcom ze stowarzyszenia? Czy ich zamiary wobec niego są szczere i uczciwe?


Jenny Agutter w roli lady Scott (ciotki Frances)
oraz Simon Williams jako lord Scott (wuj Frances)

Kadr pochodzi z miniserialu A Respectable Trade
reż. Jane Shepherd & Steve Wright
źródło

Nobliwy proceder to powieść składająca się z dwóch zagadnień. Z jednej strony mamy godny pogardy handel niewolnikami, zaś z drugiej obyczajową opowieść osadzoną w realiach końca XVIII wieku w Anglii. Jest to też historia zakazanego romansu, który tak naprawdę zupełnie nie ma szans na powodzenie. Płomienne uczucie pomiędzy afrykańskim niewolnikiem a białą kobietą z wyższych sfer nigdy nie znajdzie spełnienia. Ta miłość jest pod każdym względem dramatyczna, a jednak nasi bohaterowie brną w nią z każdym kolejnym dniem. Nad emocjami nie można zapanować, nawet jeśli rozsądek powtarza coś zupełnie innego. Philippa Gregory pokazuje też, ile złego może uczynić ludzka chciwość i bezustanna chęć pomnażania majątku kosztem czyjegoś nieszczęścia. Autorka zwraca również uwagę na fakt mówiący o tym, że nie można ufać każdemu, kto jest dla nas miły i rzekomo stara się nam pomóc. Czasami pod tego rodzaju zachowaniem może kryć się zwykła obłuda, zaś osoba chcąca nam pomóc może mieć w tym własny cel, którego osiągnięcie tylko jej wyjdzie na dobre, zaś nas całkowicie pogrąży.

Książka nie jest nowością. W Wielkiej Brytanii ukazała się jeszcze w 1995 roku, a potem – w 2007 roku – pojawiło się jej wznowienie. Z kolei w 1998 roku na podstawie powieści powstał miniserial pod tym samym tytułem. Do Polski Nobliwy proceder dotarł dopiero po ponad dwudziestu latach. Dlaczego trwało to tak długo? Trudno powiedzieć. W mojej opinii książka jest doskonała. Wzrusza pod każdym względem. Ukazuje ludzkie dramaty, emocje i chęć dążenia do celu po trupach. Zastanawia mnie tylko jedna rzecz. Skąd w powieści wzmianka o amerykańskiej wojnie secesyjnej, która wybuchła dopiero w latach 60. XIX wieku? Owszem, kluczową rolę również odgrywał tam problem niewolnictwa, lecz mimo to nijak ten fakt ma się do okresu, w którym rozgrywa się akcja Nobliwego procederu. Nie sądzę jednak, aby to Philippa Gregory popełniła tak rażący błąd merytoryczny. Stawiam zatem na nieprecyzyjność polskiego przekładu.










wtorek, 7 czerwca 2016

Philippa Gregory – „Ostatnia żona Tudora. Poskromienie królowej”














Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa. Dziękuję!



Wydawnictwo: KSIĄŻNICA/
GRUPA WYDAWNICZA PUBLICAT S.A.
Katowice 2016
Tytuł oryginału: The Timing of the Queen
Przekład: Urszula Gardner



Katarzyna Parr (ok. 1512-1548) – szósta żona Henryka VIII Tudora (1491-1547), troskliwa macocha, opiekuńcza małżonka, wierna towarzyszka życia. Niemniej pod jej zewnętrznym spokojem kryły się głębokie namiętności do nauki, religijnych reform oraz mężczyzny, którego zmuszona była opuścić. Zanim poślubiła angielskiego króla, Katarzyna Parr była dwukrotnie zamężna, co sprawiło, że nie zachowywała się jak kapryśna nastolatka. Była rozsądna, dobrze wykształcona, dobrze urodzona i odważna. Gdy przyszła wiadomość o matrymonialnych zamiarach króla wobec jej osoby, nie było możliwości, aby odrzucić wybór Henryka. Jak na tamte trudne czasy, jedyną wadą Katarzyny Parr był jej zapał do reform religijnych, o czym miała się boleśnie przekonać w ciągu najbliższych lat swojego życia. Nawet królewski kanclerz Thomas Wriothesley, 1. hrabia Southampton (1505-1550) miał pewnego razu powiedzieć, że Henryk „nigdy nie miał bliższej sercu żony.”

Katarzyna Parr nigdy nie marszczyła brwi niczym intelektualistka. Była najwyższą spośród wszystkich żon Henryka VIII Tudora. Wyróżniała się rudawo-złotymi włosami i piwnymi oczami. Znana była także ze swojej miłości do klejnotów, eleganckich francuskich i włoskich sukien oraz butów (rzekomo w ciągu jednego roku miała zamówić aż czterdzieści siedem różnych par!). Kiedy Henryk zwrócił na nią uwagę po raz pierwszy, Katarzyna miała już trzydzieści jeden lat. Nie odznaczała się bynajmniej wyjątkową urodą, lecz w zamian charakteryzowała ją wielka godność. Reputacja Katarzyny Parr opierała się na uprzejmości oraz dobrej woli. Poddano ją także swego rodzaju próbie, którą przeszła wzorowo. Henryk VIII zalecał się do niej jeszcze za życia jej drugiego męża Johna Neville’a, 3. barona Latimer (1493-1543), który był od niej prawie dwadzieścia lat starszy. Przez jakiś czas Katarzyna sumiennie się nim opiekowała. Pierwszego męża – Edwarda Borougha (?-1530) – straciła, mając dwadzieścia lat. Wtedy też przetrzymywana była w areszcie domowym przez rebeliantów z Północy. Rok później zmarła jej matka Maud (Green) Parr (1492-1531). Swoją odwagą zadziwiała innych i niewielu mogło równać się z nią pod tym względem.

Katarzyna Parr
Portret został namalowany w 1545 roku.
Autor nieznany
Matka Katarzyny Parr była damą dworu Katarzyny Aragońskiej (1485-1536), co może świadczyć o tym, że późniejsza królowa Anglii pobierała nauki na dworze razem z księżniczką Marią (1516-1558), młodszą od Katarzyny o cztery lata. Po śmierci męża i ojca Katarzyny, lady Parr odrzuciła wszystkie oferty małżeństwa, aby skupić się na edukacji i wychowaniu swoich dzieci. Jako mała dziewczynka, Katarzyna uczyła się od matki francuskiego i po jakimś czasie już biegle posługiwała się językiem ówczesnej dyplomacji. Z kolei jako dorosła kobieta nauczyła się włoskiego, potrafiła też czytać i pisać po łacinie. Poznała również język grecki. W czasach, gdy edukacja nawet dobrze urodzonych kobiet była w najlepszym wypadku szczątkowa, miłość Katarzyny Parr do nauki i erudycji uczyniła ją kobietą wyróżniającą się z tłumu. Od czasu Katarzyny Aragońskiej i Anny Boleyn (ok. 1507-1536) Anglia nie miała tak dobrze wykształconej królowej.

Wychowana przez matkę, Katarzyna Parr widziała Boga we wszystkich życiowych sprawach, zarówno w tych dużych, jak i małych. Faworyzowała reformatorską ideę arcybiskupa Canterbury Thomasa Cranmera (1489-1556), który sądził, że Katarzyna u boku króla będzie w stanie wywrzeć na nim presję, aby ten agresywnie rozprawił się z resztkami katolików. Ulubioną rozrywką królowej było dyskutowanie na tematy religijne. Jeszcze jako lady Latimer aktywnie przewodniczyła spotkaniom religijnych myślicieli. Jej zainteresowania wywierały spory wpływ na ogół społeczeństwa, zaś kiedy została żoną Henryka VIII Tudora, stanowiły zagrożenie dla jej życia.

Rodzina Katarzyny Parr wywodziła się z dobrze skoligaconego stanu szlacheckiego, której korzenie sięgały terenów Anglii Północnej. Jej ojciec – sir Thomas Parr (ok. 1483-1517) – był towarzyszem Henryka VIII Tudora i twierdził, że wywodzi się od Edwarda III Plantageneta (1312-1377). Matka – lady Maud Parr – była spadkobierczynią hrabstwa Northamptonshire. W dodatku służyła na dworze królowej Katarzyny Aragońskiej. Niektórzy historycy twierdzą wręcz, że Katarzyna Parr otrzymała imię właśnie na część pierwszej żony Henryka VIII Tudora. Z kolei brat Katarzyny Parr – William, 1. markiz Northampton, 1. hrabia Essex i baron Parr (1513-1571) – został odznaczony Orderem Podwiązki. Młodsza siostra Katarzyny – Anna (1515-1552) – dołączyła do jej dworu i tam znalazła męża ze szlacheckiego rodu, który został członkiem Tajnej Rady. Wuj Katarzyny Parr – William Parr, (1483-1547), zwany lordem Chamberlain – został natomiast uhonorowany tytułem 1. barona Horton. Jak widać, szósta żona Henryka VIII Tudora nie wywodziła się bynajmniej z byle jakiego rodu, co oczywiście miało ogromne znaczenie przy wyborze jej osoby na kolejną królową Anglii.

Inny portret Katarzyny Parr
nieznanego autora, który

został namalowany w XVI wieku.
Początkowo sądzono, że jest
to wizerunek Jane Grey
(1537-1554)
Przeszłość Katarzyny Parr nie stanowiła dla króla żadnego kłopotu, lecz znacznie bardziej martwiła jej przyszłość jako królowej. W jej życiu pojawił się bowiem sir Thomas Seymour (ok. 1508-1549), który był bratem zmarłej królowej Jane Seymour (ok. 1509-1537) oraz wujem spadkobiercy angielskiego tronu księcia Edwarda (1537-1553). W dodatku był wyjątkowym kobieciarzem i nadzwyczajnym intrygantem. Po śmierci drugiego męża Katarzyny Parr – lorda Latimera – nawiązał z przyszłą królową romans. Uczucie to było tak poważne, że obydwoje myśleli nawet o małżeństwie. Niemniej skoro tylko Henryk VIII zainteresował się osobą Katarzyny i wyraził chęć poślubienia jej, związek ten musiał odejść w zapomnienie. Henryk za żadne skarby świata nie zniósłby przecież rywala w łożu swojej żony. Poza tym sumienie Katarzyny nie pozwalało jej na zdradę małżeńską.

Doskonale też znała los swoich poprzedniczek, aby wiedzieć, że nie wolno jej popełnić błędu na tym polu, jeśli pragnie zachować głowę na swoim miejscu. W tej sytuacji król bardzo szybko wysłał swojego szwagra z misją dyplomatyczną do Brukseli. Choć Katarzyna zgodziła się zostać żoną Henryka VIII, to jednak Thomas Seymour nigdy tak do końca nie zniknął z jej życia. Wciąż był obecny w jej myślach i marzeniach.

Wybór Katarzyny Parr na kolejną angielską królową miał niezwykle dramatyczne tło. Egzekucja Katarzyny Howard (1522-1542) wpędziła Henryka VIII w głęboką depresję. Hiszpański ambasador Eustachy Chapuys (ok. 1492-1556) żartował wtedy, że: „smutek Henryka ma więcej wspólnego z faktem, że po raz pierwszy król stracił żonę bez jednoczesnego zalecania się do kolejnej kobiety, niż z samą śmiercią Katarzyny Howard.” Poza tym pięćdziesięciodwuletni monarcha bardziej potrzebował towarzyszki życia, niż niewiasty do seksualnych ekscesów. Nie wiadomo w jaki sposób Henryk VIII wpadł na pomysł, aby zabiegać o względy Katarzyny Parr. Niemniej znał ją od czasu, kiedy jeszcze była dzieckiem. Ojciec Katarzyny był jednym z jego pierwszych towarzyszy, a matka – jak już wspomniałam – była damą dworu pierwszej żony Henryka. Tak naprawdę było wówczas niewiele kobiet szlacheckiego pochodzenia, które mogłyby rywalizować z Katarzyną o tron Anglii. Po wykonaniu wyroku śmierci na Katarzynie Howard, kilku dworzan było gotowych podsunąć pod nos króla swoje córki, aby ten mógł sobie którąś z nich wybrać. Prawo wymagało też, aby kobiecie przeznaczonej na narzeczoną dla króla nie można było zarzucić niczego złego. Jej przeszłość musiała być wolna od skandalicznych romansów, których trudno było uniknąć na rozwiązłym dworze Tudora. Dlatego też rozsądna wdowa była doskonałym wyborem. Poza tym była też pobożna, godna zaufania, pasjonowała się muzyką i nauką, zaś artretyczny król był już bardzo zmęczony swoimi miłosnymi podbojami. Tak więc ślub Katarzyny Parr i Henryka VIII Tudora odbył się w dniu 14 lipca 1543 roku w komnatach królowej w pałacu Hampton Court. Niektóre źródła podają, że było to 12 lipca 1543 roku. 

Thomas Seymour
Portret został namalowany pomiędzy
1545 a 1549 rokiem.
autor: Nicholas Denisot (1515-1559)
Swoją powieść Philippa Gregory rozpoczyna w momencie, gdy Henryk VIII jest już przekonany o tym, że kwestią czasu jest poślubienie Katarzyny Parr. Zaleca się do niej na tyle, na ile może. Jest już stary i schorowany. Rana na nodze coraz bardziej mu doskwiera. Wydaje się też, że przestał zupełnie dbać o siebie. Roztacza wokół nieprzyjemny zapach zgnilizny. Wygląda na to, że rozkłada się już za życia. Oczywiście nie wolno nawet o tym myśleć, a co dopiero mówić głośno. Przecież to zdrada stanu! Tak więc dworzanie wciąż mu nadskakują i zapewniają o jego doskonałym stanie zdrowia i sile fizycznej. Nawet medycy robią dobrą minę do złej gry. Przecież nikt nie chce trafić do Tower, a potem na szafot! W związku z tym pomimo że doskonała fizyczna aparycja króla odeszła już dawno w zapomnienie, to jednak całe otoczenie Henryka kłamie jak z nut. Dwór Tudora jest pełen hipokrytów, którzy przez lata przebywania na nim doszli do perfekcji w umiejętności łgania na zawołanie.

Jak można sobie łatwo wyobrazić, Katarzyna Parr nie jest zachwycona propozycją małżeństwa z królem. Niestety, nie ma wyboru. Ileż można odwlekać coś, co i tak jest nieuniknione? Ileż można kłamać, że najpierw musi „naradzić” się z Bogiem w kwestii podjęcia właściwej decyzji? Przecież wiadomo, że i tak zgodzi się na poślubienie angielskiego monarchy, a potem każdego dnia będzie drżała ze strachu o swoje bezpieczeństwo. Nikt bowiem nie jest w stanie przewidzieć, co nagle przyjdzie Henrykowi do głowy. Może któregoś dnia zapragnie ożenić się powtórnie? A wtedy Katarzyna będzie mu jedynie kulą u nogi, której należałoby się jak najszybciej pozbyć. Każdy wie, w jaki sposób Henryk pozbywa się swoich żon. W dodatku są jeszcze doradcy króla, którzy co jakiś czas podszeptują mu rozmaite rozwiązania, zaś sam monarcha uwielbia, kiedy na dworze dzieje się coś ciekawego i gdy jego ludzie walczą ze sobą wzajemnie. Tak jest i tym razem. Wszystko kręci się wokół religii i polityki zagranicznej. Pamiętajmy, że Henryk VIII Tudor zerwał wszelkie stosunki z Watykanem i ogłosił sam siebie głową angielskiego Kościoła. Od wielu lat to on ustanawia prawdy wiary, według których jego poddani muszą żyć. Z drugiej strony jednak Henryk nie jest stały w swoich postanowieniach, więc może okazać się nagle, że obowiązująca jeszcze wczoraj reforma religijna, dziś nie ma już żadnego znaczenia.

Arcybiskup Thomas Cranmer, u którego
Katarzyna Parr znajdowała zrozumienie
dla swoich poglądów religijnych.
Philippa Gregory przedstawia Katarzynę Parr podobnie, jak robią to historycy. Królowa jest mądra, wykształcona i praktycznie całą swoją uwagę zwraca ku religijnym pismom, które sama tłumaczy. Wokół siebie skupia kilka oddanych dam dworu, które w zaciszu komnat królowej chętnie dyskutują na tematy religijne. Po swojej stronie Katarzyna ma Thomasa Cranmera, lecz mimo to musi być czujna, bo przecież wróg może czaić się wszędzie, nawet tam, gdzie najmniej się tego spodziewa. Królowa zaprzyjaźnia się z Anną Askew (1521-1546), która charakteryzuje się nie tylko niezwykłą mądrością w kwestii religii, ale też odwiedza Katarzynę w jej komnatach, gdzie wygłasza swoje kazania. Jest to bardzo niebezpieczne i może skończyć się naprawdę źle. 

Na kartach powieści szósta żona Henryka VIII Tudora wykazuje się niezwykłą odwagą. Jest też sprytniejsza, aniżeli jej poprzedniczki. Możliwe, że jest jej łatwiej, ponieważ król wciąż cierpi, a jego stan zdrowia z każdym dniem jest coraz gorszy, co niekiedy przyprawia monarchę o irytację. Z drugiej strony jednak w porównaniu ze swoimi poprzedniczkami, Katarzyna jest chyba najbardziej poniżaną żoną Henryka. Nawet Katarzyna Aragońska, wyparta przez Annę Boleyn i zamknięta w mrocznym zamczysku na pewną śmierć, nie doświadczyła takiego upokorzenia, jak właśnie Katarzyna Parr. Obecna królowa stale żyje bowiem w cieniu Jane Seymour, którą król ukochał ponad wszystko za to, iż dała mu syna. Nie wiadomo jednak jak potoczyłyby się jej losy, gdyby nie zmarła w połogu.

Ostatnia żona Tudora. Poskromienie królowej to powieść, w której Philippa Gregory kreśli portret Katarzyny Parr z niezwykłą dokładnością. Ukazuje królową, która w każdej chwili może zostać ofiarą spisku. Na dworze funkcjonują bowiem dwa zwalczające się nawzajem obozy, zaś sam król jedynie podsyca palący się ogień sporu i wygląda na to, że bawi się przy tym doskonale. W dodatku jest jeszcze Thomas Seymour, który stale zaprząta myśli królowej. Monarchini musi wciąż uważać, aby nie zdradzić się ze swoimi uczuciami do ukochanego. Na dworze Tudora nigdy nie było bezpiecznie. Trudno więc zrozumieć, dlaczego niemalże każdy, kto pochodził ze szlacheckiego rodu pragnął na tym dworze przebywać. Czyżby chęć wywierania wpływu na Henryka i zdobywania jego uznania była aż tak silna? Czyżby była ona silniejsza niż strach o własne życie i życie bliskich?

Katolicki biskup Stephen Gardiner
(1483-1555) – wciąż miał nadzieję, że
Henryk wróci na łono Kościoła Katolickiego
i na powrót zwiąże się z Watykanem.
Philippa Gregory próbuje pokazać też, że Henryk VIII Tudor żywił jednak jakieś głębsze uczucia wobec Katarzyny Parr. Natomiast z drugiej strony, kiedy przyjrzymy się, w jaki sposób postępował z królową dla zwyczajnej rozrywki, trudno jest sobie wyobrazić, że faktycznie ją kochał. On chyba nie był w stanie kochać nikogo innego oprócz siebie. To egoista, któremu wciąż trzeba było nadskakiwać i pochlebiać. W obecności Henryka należało zaklinać rzeczywistość i nie dać po sobie poznać, że tak naprawdę myśli się zupełnie inaczej. Co ważne, Katarzyna Parr to jedyna królowa, która potrafiła zjednoczyć całą królewską rodzinę. Nie robiła różnicy pomiędzy córkami króla, zaś dla małego księcia była troskliwą matką. Tak, matką, a nie macochą, która toleruje dzieci Henryka jedynie z obowiązku.

Na koniec nie pozostaje mi zatem nic innego, jak tylko zachęcić czytelników do sięgnięcia po Ostatnią żonę Tudora. Jak wiadomo, książki Philippy Gregory zawsze mnie zachwycają, dlatego też nigdy nie znajduję w nich niczego, co zasługiwałoby na krytykę. Tak więc tę powieść również polecam każdemu, kto pasjonuje się historią Anglii i dynastią Tudorów. To porywający obraz królowej, o której chyba trochę zapomniano, poświęcając znacznie więcej uwagi poprzednim żonom Henryka VIII Tudora, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę beletrystykę historyczną. Cieszy zatem fakt, że Philippa Gregory postanowiła uzupełnić swój powieściowy cykl o dynastii Tudorów o powieść poświęconą tej wyjątkowej postaci. 















niedziela, 31 maja 2015

Philippa Gregory – „Klątwa Tudorów”














Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa. 
Dziękuję!



Wydawnictwo: KSIĄŻNICA/ 
GRUPA WYDAWNICZA PUBLICAT S.A.
Katowice 2015
Tytuł oryginału: The King’s Curse
Przekład: Urszula Gardner



To zdrajcy powinni złożyć głowę na pniu;
Nie jestem zdrajczynią, nie, nie ja!
Wciąż trwam w swojej wierności, a więc
nie złożę głowy na pniu!
Nim zrobię choćby jeden krok, ujrzycie, jak
Chrystus w Swoim Miłosierdziu zachowa mnie!*

Najprawdopodobniej Małgorzata Pole przed egzekucją.


Życie Małgorzaty Pole, 8. hrabiny Salisbury, było tragiczne począwszy od jej narodzin, aż do śmierci. Jeszcze zanim przyszła na świat, śmierć w swojej najbardziej brutalnej i przerażającej formie dotknęła jej rodzinę. Fakt ten miał na celu przyśpieszyć wyginięcie rodu, który znacząco wpływał na losy Anglii przez ponad czterysta pięćdziesiąt lat. Jej dziadkiem był wspaniały Ryszard Neville, 16. hrabia Warwick i 6. hrabia Salisbury, zwany „Twórcą Królów” (1428-1471), który jako „ostatni z baronów” zginął na polu bitwy. Osoba hrabiego jako żołnierza stała się inspiracją dla Williama Szekspira (1564-1616), który kilkakrotnie wzorował swoje literackie postacie właśnie na Ryszardzie Neville’u. Ojcem Małgorzaty Pole był Jerzy Plantagenet, 1. książę Clarence, 1. hrabia Salisbury i 1. hrabia Warwick (1449-1478), który był również bratem króla Edwarda IV (1442-1483). Jerzy Plantagenet zmarł tragicznie w Tower w styczniu 1478 roku, a jego śmierci przypisuje się szereg rozmaitych przyczyn. Pierwszymi kuzynami Małgorzaty Pole byli książęta zamordowani w Tower – Edward V York (1470-1483) oraz jego młodszy brat Ryszard Shrewsbury (1473-1483). Niemniej trzeba pamiętać, że śmierć chłopców wcale nie jest taka oczywista, ponieważ historycy wciąż spekulują w kwestii tej egzekucji, twierdząc, że być może ich matka, późniejsza królowa Anglii – Elżbieta Woodville (ok. 1437-1492) – podstępem uratowała życie młodszemu synowi. Z kolei jedyny brat Małgorzaty Pole – Edward Plantagenet, 17. hrabia Warwick (1475-1499) – został zamordowany na skutek decyzji podjętej przez Henryka VII Tudora (1457-1509). Usuwając z drogi wroga i potencjalnego kandydata do tronu, młody Tudor chciał zapewnić sobie koronę Anglii. Niemniej lista tragedii w rodzinie Małgorzaty Pole w tamtym momencie dopiero się rozpoczynała.

Małgorzata Pole, 8. hrabina Salisbury
Małgorzata Pole, hrabina Salisbury, urodziła się 14 sierpnia 1473 roku na zamku w Farleigh położonego w pobliżu Bath. Jej matka Izabela Neville, hrabina Clarence (1451-1476) była córką wspomnianego wyżej „Twórcy Królów”. Lady Izabela Neville zmarła 22 grudnia 1476 roku, natomiast ojciec Margaret oddał życie w Tower dwa lata później. Za panowania króla Edwarda IV, zarówno Małgorzata, jak i jej brat przez jakiś czas wychowywani byli w Sheen wraz z królewskimi dziećmi. Po śmierci Edwarda IV, najpierw krótko przebywali na zamku w Warwick – swoim rodzinnym domu – a potem przez pewien czas mieszkali na dworze Ryszarda III (1452-1485). Kiedy w 1484 roku zmarł jedyny syn Ryszarda III i Anny Neville (1456-1485), wówczas pretendentami do angielskiego tronu stały się dzieci Jerzego Plantageneta, a więc w równym stopniu Małgorzata, jak i jej rodzeństwo. Oczywiście pierwszeństwo w kwestii objęcia władzy miał brat Małgorzaty – Edward. Niestety, to krótkotrwałe wyróżnienie skończyło się wraz ze śmiercią króla Ryszarda III, który poległ w 1485 roku w bitwie pod Bosworth, gdzie został pokonany przez Henryka VII Tudora, co sprawiło, że Tudor zasiadł na tronie i w ten sposób dał początek nowej dynastii.

Kiedy w 1491 roku Małgorzata miała około osiemnastu lat, wyszła za mąż za Ryszarda Pole’a (1462-1505). Ponieważ Ryszard Pole wspierał działania Henryka VII Tudora, małżeństwo z przedstawicielką Plantagenetów mogło tylko jeszcze bardziej wzmocnić pozycję Lancasterów, którzy pomimo wygranej, wciąż czuli na karku oddech rodu Yorków. Sir Ryszard Pole został też odznaczony Orderem Podwiązki, który był przyznawany wielmożom pochodzącym z hrabstwa Buckinghamshire. Natomiast kiedy w 1486 roku urodził się starszy syn Henryka VII Tudora – Artur, książę Walii – Ryszard Pole otrzymał stanowisko gubernatora Walii.

Z dzisiejszego punktu widzenia wydaje się, że lady Małgorzata Pole była szczęśliwa w małżeństwie. Z Ryszardem doczekała się pięcioro dzieci, a poza tym zarówno ona, jak i jej mąż byli dość wysoko cenieni przez króla. Niemniej nad Małgorzatą wciąż wisiała ciemna chmura. Chodziło bowiem o jej brata, który był realnym spadkobiercą korony, a został zgładzony na rozkaz Henryka VII Tudora. Lecz zanim to się stało, był więziony w Tower za „zdradę”. Historycy twierdzą, że egzekucja ostatniego z Plantagenetów była najbardziej brutalnym i bezdusznym państwowym morderstwem w historii Anglii, natomiast brak jakichkolwiek protestów ze strony nowobogackich wielmożów, którzy byli w stanie jedynie nisko kłaniać się Tudorowi, pokazał, jak bardzo naród był już zatopiony w politycznej i społecznej niewoli. Zmasakrowane zwłoki młodego i niewinnego hrabiego zostały niegodziwie pochowane w Bisham Priory, niedaleko Maidenhead, czyli w miejscu, gdzie jego pogrążona w żałobie siostra odnalazła swój dom u schyłku życia.

Kardynał Reginald Pole (1500-1558)
Jeden z synów Małgorzaty Pole;
ostatni  rzymskokatolicki arcybiskup Canterbury
Kiedy chorowity mąż Katarzyny Aragońskiej (1485-1536) – Artur (1486-1502) – został wysłany do zamku w Ludlow, wówczas lady Małgorzata Pole została jedną z dam dworu księżnej Walii i tym samym jej oddaną przyjaciółką. Ta nominacja nie tylko u niej musiała budzić emocje. Katarzyna również bardzo ją przeżywała, ponieważ to od śmierci brata lady Pole zależało, czy dojdzie do ślubu Artura z córką Izabeli I Kastylijskiej (1451-1504) i Ferdynanda II Aragońskiego (1452-11516). Dla nikogo nie było tajemnicą, że ten związek został okupiony niewinną krwią, albowiem ojciec Katarzyny postawił wyraźny warunek: nie może być tak, aby oprócz Tudora ktoś inny był pretendentem do angielskiego tronu! Katarzyna Aragońska bardzo szybko poczuła sympatię do siostry tak okrutnie zgładzonego młodzieńca. Możliwe, że sama czuła na rękach jego krew i teraz uznała, że nadszedł czas, aby wynagrodzić lady Małgorzacie Pole tę okrutną krzywdę.

Na tym etapie powinnam zakończyć nakreślanie biografii Małgorzaty Pole, 8. hrabiny Salisbury, ponieważ resztę czytelnik odnajdzie w powieści Philippy Gregory. Gdybym rozpisała się bardziej, wówczas mogłabym zdradzić najistotniejsze szczegóły fabuły książki i tym samym zniechęcić do sięgnięcia po powieść. Dodam tylko, że Małgorzata Pole została ogłoszona błogosławioną i zapisana w poczet męczenników przez papieża Leona XIII (1810-1903), a było to w dniu 29 grudnia 1886 roku. Bez wątpienia stało się tak dlatego, iż jej życie upłynęło pod znakiem pobożności i wypełnione było wydarzeniami, które przysporzyły jej wiele rozpaczy. Ostatnia potomkini Plantagenetów swoje święto w angielskim Kościele obchodzi każdego roku 28 maja, czyli dzień po swojej tragicznej śmierci. Lady Małgorzata Pole była najstarszą kobietą, którą ścięto w londyńskiej Tower. Dlaczego zatem nie jest to 27 maja? Ponieważ ten dzień w angielskim Kościele Katolickim zarezerwowany jest już dla innego świętego, a jest nim benedyktyński mnich i pierwszy arcybiskup Canterbury – Augustyn z Canterbury, który zmarł najprawdopodobniej w 604 roku.

Przejdźmy teraz do samej książki. Philippa Gregory swoją opowieść rozpoczyna w chwili, gdy Małgorzata Pole zostaje wezwana do Ludlow w Walii, gdzie ma opiekować się starszym bratem późniejszego Henryka VIII Tudora (1491-1547). Tam też poznaje młodziutką Katarzynę Aragońską, do której czuje sympatię już od pierwszego spotkania. Od tego momentu na kartach powieści jej los nierozerwalnie łączy się z członkami dynastii Tudorów. Poprzez Plantagenetów Małgorzata Pole jest także spokrewniona z Elżbietą York (1466-1503) – żoną Henryka VII Tudora. Z królową łączą ją naprawdę ciepłe relacje. Lady Pole niekiedy służy jej radą, a po nieoczekiwanej śmierci Elżbiety, odczuwa niewypowiedziany ból. Kiedy umiera także Artur, wówczas Małgorzata całą swoją uwagę skupia na Księżnej Wdowie, czyli Katarzynie Aragońskiej, przed którą już niedługo stanie ogromne wyzwanie.

Młody Henryk VIII Tudor
Portret został namalowany w 1509 roku;
wtedy też Henryka zwano złotym księciem,
który miał uwolnić swoich poddanych
od obsesji własnego ojca.
Klątwa Tudorów to powieść, która z jednej strony ukazuje kobietę silną i niesamowicie inteligentną, a z drugiej niewiastę, która pomimo tego, że posiada swoje własne zdanie, to jednak bez mrugnięcia okiem i słowa sprzeciwu poddaje się woli monarchy. Kiedy czytelnik poznaje Małgorzatę Pole, na angielskim tronie zasiada Henryk VII Tudor, który jest opętany myślą o spiskowcach pragnących odebrać mu władzę. To opętanie po latach odziedziczy jego młodszy syn, który również wszędzie będzie węszył spisek i zdradę, zważywszy że tuż obok będzie miał doradców, którzy dla własnej korzyści będą mu podsuwać informacje, które zaprowadzą na szafot wielu niewinnych ludzi. Niemniej przyglądając się sprawie bliżej można dojść do przekonania, że w tym Tudorowskim szaleństwie jest ziarnko prawdy, bo przecież wciąż żyją potomkowie Plantagenetów, którzy w każdej chwili mogą upomnieć się o swoje.

Wspomniałam, że lady Małgorzata Pole przedstawiona jest na kartach książki również jako kobieta niezwykle inteligentna. Z czego to wynika? Otóż ona doskonale wie, czym grozi nieposłuszeństwo względem króla. Choć jej myśli biegną zupełnie innym torem, to jednak wciąż kłania się nisko przed królewskim majestatem bez względu na to z którym królem ma akurat do czynienia. Bardzo ważna jest dla niej także rodzina, której członkowie chcąc nie chcąc zaplątani są w ówczesną politykę Anglii. Wszyscy synowie aktywnie uczestniczą w życiu politycznym u boku Henryka VIII Tudora i robią wszystko, aby nie wzbudzić w królu choćby najmniejszych podejrzeń. Czy taka czujność wystarczy? A może trzeba czegoś znacznie więcej, zważywszy na czasy, w jakich przyszło im żyć?

A jaka jest lady Pole w roli matki, babki czy teściowej? Na pewno nie można jej zarzucić, że nie kocha swoich dzieci bądź wnuków. Wręcz przeciwnie. Troszczy się o nich, zaś w sytuacjach niezwykle dramatycznych, kiedy całej jej rodzinie grozi głód, Małgorzata robi wszystko, aby uchronić dzieci przed dramatycznym losem. Z drugiej strony jednak czasami można zastanawiać się, kto tak naprawdę jest dla niej ważniejszy: jej własne potomstwo czy może dzieci pochodzące z rodziny królewskiej? Czy chęć przebywania na dworze i przypodobanie się królowi nie jest niekiedy większa od dobra własnej rodziny? A może to tylko pozory? Może lady Pole pragnie w ten sposób zyskać względy monarchy, który patrzyłby przychylnym okiem na jej dzieci i obdarzał je arystokratycznymi tytułami i pozwalał zasiadać w królewskiej radzie? A może Małgorzata wciąż ma nadzieję, że któryś z jej synów odzyska władzę w Anglii i na tronie ponownie zasiądą Plantageneci? Jak widać osobowość hrabiny Salisbury jest niezwykle skomplikowana i tak naprawdę trudno ją rozgryźć.

Kate O'Toole jako Małgorzata Pole
w serialu Dynastia Tudorów (2007-2010)
źródło
W Klątwie Tudorów na szczególną uwagę na pewno zasługuje także osoba Henryka VIII Tudora. Choć główną bohaterką jest Małgorzata Pole i to jej oczami czytelnik ogląda sytuację w ówczesnej Anglii, to jednak Henryk VIII jest nie mniej istotny. Bez względu na to, jakie działania podejmuje lady Pole, wszystkie mają mniejszy lub większy związek z osobą króla. Widzimy też w jaki sposób zmienia się osobowość Henryka VIII. Kiedy umiera Henryk VII angielski lud nie może przestać wiwatować na cześć nowego władcy. Każdy bowiem myśli, że teraz już wszystko się zmieni, a ludzie przestaną się bać. Uważają, że teraz to siedemnastoletni „złoty książę” odmieni ich życie. Tę myśl podziela również lady Pole. A jaka była prawda, wiemy z historii.

Oceniając Klątwę Tudorów nie napiszę niczego nowego, niż przy okazji omawiania poprzednich książek Philippy Gregory. Autorka jest mistrzynią w pisaniu powieści historycznych, więc i tym razem mnie nie zawiodła. Początkowo powieść może wydawać się nieco nużąca, ale w miarę jak rozwija się akcja, a wydarzenia nabierają tempa, zaś nasi bohaterowie tkwią w sytuacjach coraz bardziej dla nich niebezpiecznych, czytelnik zauważa, że nie może oderwać się od książki. Życie Małgorzaty Pole, jak na tamte czasy, trwało naprawdę długo, więc wiele się w nim dzieje. Prawda jest jednak taka, że oprócz narodzin dzieci, nie spotkało jej nic dobrego. Przez te wszystkie lata wciąż wisiał nad nią katowski miecz, tylko dlatego, że wywodziła się z Plantagenetów. Po zakończeniu Wojny Kuzynów (Wojny Dwu Róż) stale żyła w strachu, że w końcu przyjdzie taki dzień, kiedy będzie musiała zapłacić najwyższą cenę za swoje pochodzenie.

Tej książki chyba nie trzeba nikomu specjalnie polecać. Philippa Gregory zdobyła sobie w Polsce tak ogromne uznanie wśród czytelników, że wystarczy jedynie wymienić jej nazwisko, aby zachęcić do sięgnięcia po którąś z jej powieści. W Klątwie Tudorów dodatkowo można znaleźć kilka drzew genealogicznych umieszczonych pomiędzy tekstem książki, na których daty śmierci poszczególnych bohaterów są uzupełniane w zależności od okresu opisywanego przez Philippę Gregory, co pozwala jeszcze bardziej zagłębić się w niełatwą historię Anglii. Tak więc po prostu przeczytajcie Klątwę Tudorów, bo naprawdę warto!











* Przekład własny. Słowa te zostały wyryte na ścianie celi w Tower, gdzie przed egzekucją więziona była Małgorzata Pole. Być może to właśnie ona je tam wyryła.