Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść erotyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść erotyczna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 października 2016

Bertrice Small – „Niebezpieczna miłość”












Wydawnictwo: BIS
Warszawa 2009
Tytuł oryginału: A Dangerous Love
Przekład: Dorota Jankowska-Lamcha
Seria: Kroniki Pogranicza




Któż z nas nie słyszał o angielskiej wojnie domowej zwanej Wojną Dwóch Róż (1455-1485)? Każdy, kto fascynuje się historią Anglii albo zaczytuje się w prozie Philippy Gregory, ten doskonale wie, jakie podłoże miał konflikt pomiędzy Yorkami a Lancasterami, czyli innymi słowy pomiędzy białą i czerwoną różą. Trzeba wiedzieć, że tragiczne następstwa wojny stuletniej (1337-1453), jak również rozpoczęcie procesu głębokich przemian społecznych w Anglii legły u podstaw wybuchu długotrwałego konfliktu o angielski tron. W wyścigu o koronę stanęły naprzeciw siebie dwa najbardziej wpływowe i wielkie rody arystokratyczne, czyli wspomniani wyżej Yorkowie i Lancasterowie. Rozgrywająca się pomiędzy nimi wojna przeszła do historii pod dwiema nazwami: Wojna Dwóch Róż albo Wojna Kuzynów. Ta pierwsza nazwa pochodzi od kolorów róż, które znalazły się w herbach obydwu rodzin: Yorkowie mieli białą różę, zaś Lancasterowie czerwoną.

Panujący od 1422 roku Henryk VI Lancaster (1421-1471) odziedziczył po swoim francuskim dziadku – Karolu VI Szalonym (1368-1422) – chorobę umysłową, dlatego też, gdy jego życie dobiegało końca, ród Yorków był niemalże pewny, iż to właśnie im przypadnie w udziale sukcesja po chorym Henryku. Tak więc bezpośrednim powodem buntu, który jednocześnie stał się początkiem Wojny Dwóch Róż, było nieoczekiwane ujawnienie przez królową i żonę Henryka VI Lancastera – Małgorzatę Andegaweńską (1430-1482) – jej męskiego potomka, w kwestii którego zaczęły pojawiać się poważne wątpliwości dotyczące jego pochodzenia. Uważano bowiem, że dziecko nie pochodzi z prawego łoża.

Edward IV York 
Głównym architektem nadchodzących wydarzeń okazał się jednak Ryszard Neville, 16. hrabia Warwick (1428-1471), który z biegiem czasu zaczął być nazywany Twórcą królów (z ang. The Kingmaker). Był on zaufanym politycznym doradcą Yorków, który w 1460 roku doprowadził do obalenia słabego, chorego i nieudolnego Henryka VI Lancastera i zastąpienia go Edwardem IV Yorkiem (1442-1483). Niemniej niedługo po tym wydarzeniu Ryszard Neville doszedł do wniosku, że jego udział w przejęciu władzy nie został należycie doceniony i wynagrodzony przez tych, którym pomógł. W związku z tym zdradziecko przeszedł do obozu Lancasterów, tym samym przywracając na tron Henryka VI Lancastera. Rok później doszło do kolejnego przewrotu na angielskim tronie i osadzenia na nim po raz drugi Edwarda IV Yorka, który zdołał umocnić swoją pozycję przede wszystkim dzięki odniesieniu zwycięstwa w poważnej i niezwykle krwawej bitwie pod Towton w 1461 roku. Sukces ten był pierwszym etapem wojny o angielski tron wygranym przez ród legitymujący się białą różą.

W 1483 roku nagle zmarł król Edward IV, natomiast jego naturalnym następcą został jego syn – nieletni jeszcze Edward V York (1470-1483?). Niemniej bardzo szybko po śmierci króla, małoletni Edward i jego młodszy brat Ryszard Shrewsbury (1473-1483?) zniknęli w niewyjaśnionych okolicznościach i do dziś tak naprawdę nie wiadomo, jaki los ich spotkał. Jedni twierdzą, że zostali zamordowani przez ludzi Henryka VII Tudora (1457-1509), który rozpoczął starania o tron Anglii, zaś inni są przekonani, że morderstwa dokonano na zlecenie ich wuja Ryszarda III Yorka (1452-1485), który wówczas przejął rządy po swoim bracie Edwardzie IV Yorku. Pewne jest, że Anglicy nie darzą sympatią Ryszarda III, choć moim zdaniem jego poczynania wcale nie są takie najgorsze. Panuje bowiem przekonanie, że nowy król prowadził politykę kontrowersyjną i dopuszczał się karygodnych przestępstw, a to przysporzyło mu wielu wrogów nie tylko w epoce, w której żył, ale także po latach, kiedy badano jego dokonania. Prawdą jest jednak, że Ryszard III stracił sporo sprzymierzeńców, którzy wypowiedzieli mu posłuszeństwo. Na czele buntowników stanął spokrewniony z Domem Lancasterów Henryk Tudor, hrabia Richmond. Do ostatecznego rozstrzygnięcia konfliktu doszło w 1485 roku w bitwie pod Bosworth. To tam armia Ryszarda III Yorka została pokonana, a on sam poległ w walce. Konsekwencją tego zwycięstwa było zakończenie przeciągającej się w nieskończoność Wojny Dwóch Róż, jak również przejęcie władzy w Anglii przez Henryka VII Tudora i poślubienie przedstawicielki rodu Yorków i córki Edwarda IV i Elżbiety Woodville (1437-1492) – Elżbiety York (ok. 1466-1503). Tym samym Henryk VII Tudor stał się kreatorem nowej dynastii, która wywarła naprawdę istotny wpływ na dzieje Anglii.

Ryszard III York
Na królewskim dworze Edwarda IV nie było tajemnicą, że władca uwielbia kobiety, a jeszcze bardziej kocha korzystać z ich wdzięków. Nawet Elżbieta Woodville nie była w stanie temu zapobiec, pomimo że w łożu była niezwykle aktywną kochanką i robiła wszystko, aby tylko jej małżonek nie szukał spełniania poza ich wspólną alkową. Łóżkowe igraszki królewskiej pary często kończyły się kolejną ciążą, a to oznaczało, że na kilka miesięcy przed porodem Elżbieta musiała opuścić męża i skryć się w zaciemnionej komnacie niewieściej, aby tam w spokoju czekać na narodziny kolejnego księcia lub następnej księżniczki. W tym czasie niezaspokojony małżonek miał wolną rękę i mógł robić, co tylko mu się podobało. Bo kto niby miał mu tego zabronić, prawda? Żadna dwórka czy chłopska córka nie mogły też odmówić królowi swoich wdzięków, jeśli ten akurat zwrócił na nie uwagę. Takie kontakty również nierzadko kończyły się ciążą, a to w konsekwencji doprowadzało do tego, że król płodził bękarty, które z reguły wychowywane były przez innych mężczyzn z dala od królewskiego dworu. Prawdą jest zatem, że Edward IV miał sporo nałożnic, choć nie każdą z nich znamy z imienia. Jedną z najbardziej znanych metres króla była niejaka Jane Shore (1445-1527), której prawdziwe imię brzmiało Elżbieta.

Akurat Jane Shore znamy z imienia i nazwiska, ale przecież było też mnóstwo kobiet, które nie zapisały się na kartach historii Anglii i traktuje się je jako anonimowe kochanki Edwarda IV Yorka. W związku z tym beletrystyka historyczna dopuszcza kreowanie kobiecych postaci, które równie dobrze mogłyby być kochankami króla. Nieżyjąca już amerykańska pisarka Bertrice Small (1937-2015), znana głównie z pikantnych romansów historycznych, postanowiła pewnego dnia, że na kartach swojej książki powoła do życia jedną z takich właśnie anonimowych nałożnic Edwarda IV Yorka. Tak więc w wyobraźni Autorki narodziła się hrabina Jane Radcliffe, która była dwórką na królewskim dworze. Miała jednak męża Johna, który niestety był bezpłodny. Ponieważ hrabina dworu Stanton należała do bardzo pięknych i pociągających kobiet, nie dziwi fakt, że pewnego dnia swoją uwagę zwrócił na nią sam Edward IV York.

Jane Radcliffe nie należała jednak do kobiet, które łatwo ulegają mężczyźnie, nawet jeśli jest to sam król, któremu przecież się nie odmawia. Im bardziej Jane uciekała przed Edwardem, tym bardziej ten pragnął ją mieć w swoim łożu. W końcu król dobił targu z hrabią Stanton i tak oto mąż wyraził zgodę na to, aby władca Anglii poużywał sobie z jego małżonką. Hrabia nie był jednak w ciemię bity i zażądał w zamian majątku. Edward zgodził się na wszystko. Jeśli ta jedna spędzona noc z Jane Radcliffe miałaby zaowocować spłodzeniem dziecka, wówczas królewski bękart po śmierci Johna i Jane zostanie uznany za potomka Edwarda IV Yorka i otrzyma na własność majątek w Stanton w hrabstwie Suffolk. Tak też się stało. Po jakimś czasie okazało się, że na świat przyjdzie dziecko króla. Narodziła się zatem dziewczynka, której nadano imię Adair. Bezpłodny John Radcliffe był dla niej najlepszym ojcem na świecie, zaś do swojej żony nigdy nie miał pretensji o to, że spędziła noc z królem. W końcu sam ją sprzedał, więc dlaczego niby miał mieć jakiekolwiek pretensje?

Jakub IV Stuart (1473-1513)
Król Szkocji (1488-1513)

Kopia portretu pochodzącego z XV wieku.
autor: Daniël Mijtens (1590-ok. 1648)
Wojna Dwóch Róż trwa w najlepsze. Yorkowie z Lancasterami biją się pomiędzy sobą do upadłego. Ponieważ hrabia Radcliffe i jego małżonka są zagorzałymi zwolennikami białej róży, przychodzi w końcu taki moment, że grasujący w okolicy Stanton Lancasterowie zbliżają się do dworu, a to oznacza wymordowanie wszystkich jego mieszkańców. W tej sytuacji rodzice pragną uratować małą Adair, która jest przecież córką króla Anglii. Tak więc rezolutna dziewczynka pod opieką niani i w towarzystwie ukochanego psa udaje się do Londynu na królewski dwór, aby tam pod opieką ojca znaleźć schronienie. Na dworze jest już Małgorzata Beaufort (1443-1509), która jest nie tylko matką przyszłego uzurpatora do tronu, ale także dwórką Elżbiety Woodville i kimś w rodzaju królewskiej guwernantki. To pod jej opiekę trafia mała Adair Radcliffe. Dziewczynka wszystkich zadziwia swoją nieprzeciętną inteligencją, a przykładając ucho gdzie tylko popadnie gromadzi informacje, które po latach staną się dla niej niezwykle pomocne.

Oczywiście nic ani nikt nie zdołał uratować Johna i Jane Radcliffe’ów. Adair została sierotą i od tego momentu będzie zasłaniać się Edwardem IV Yorkiem niczym tarczą. Dziewczynka nie waha się bowiem mówić otwarcie, kto ją spłodził i dzięki komu przyszła na ten świat. Poza tym jest jeszcze stryj Dickon, czyli innymi słowy Ryszard Gloucester, który do historii przeszedł jako Ryszard III York, niechlubny król Anglii. Jak to dziecko, Adair jest zakochana po uszy w swoim wuju i nie da powiedzieć na niego złego słowa. Ryszard również darzy ją ogromną sympatią i otacza opieką. Mijają lata. Adair Radcliffe jest już młodą kobietą gotową do zamążpójścia. Wtedy też Edward postanawia znaleźć jej męża. Król chce nieco załagodzić sytuację panującą pomiędzy Yorkami i Lancasterami, więc układa swojej córce z nieprawego łoża małżeństwo z jednym z bękartów któregoś z Tudorów. Oburzenie dziewczyny jest tak wielkie, że nie namyślając się długo Adair pakuje manatki, zabiera ze sobą nianię oraz psa i wyrusza do Stanton, aby zgodnie z ustalonymi warunkami umowy pomiędzy królem a hrabią Radcliffe, zarządzać majątkiem. Niestety, ku jej ogromnemu niezadowoleniu Edward IV wydaje ją za mąż przy udziale pełnomocnika i od tej chwili mężem dziewczyny staje się zadufany w sobie czternastolatek, któremu wydaje się, że pozjadał wszystkie rozumy. Czy ten związek przetrwa? Czy Adair znajdzie szczęście w małżeństwie z potomkiem Tudorów? Jaki los ją czeka w momencie śmierci Edwarda IV Yorka? Co zrobi Adair Radcliffe, kiedy nie będzie już mogła na nikogo liczyć? W dodatku na granicy grasują brutalni Szkoci, którzy w każdej chwili mogą zaatakować Stanton i wymordować wszystkich, którzy tam mieszkają.

Wydanie amerykańskie
z 2006 roku
Niebezpieczna miłość to nie tylko pikantny romans historyczny, lecz przede wszystkim powieść, w której splatają się rozmaite wątki. Z jednej strony mamy niełatwą sytuację w Anglii, zaś z drugiej Szkocję, w której także nie dzieje się za dobrze, a królewski syn występuje przeciwko swojemu ojcu. Trzeba przyznać, że Bertrice Small nie zapomniała o niczym, jeśli wziąć pod uwagę tło historyczne. Pomimo że na pierwszy plan wysuwają się pogmatwane losy fikcyjnej Adair Radcliffe i bohaterów z nią związanych, to jednak wszelkiego rodzaju rozgrywki polityczne, na skutek których lecą królewskie głowy, są doskonale opisane. Bohaterowie fikcyjni po mistrzowsku zostają wkomponowani w zawiłości ówczesnej polityki i tym samym odgrywają niemałą rolę w tworzeniu nowego państwa, czy to angielskiego, czy szkockiego. Z kolei sama Adair Radcliffe to kobieta, która potrafi świetnie dawać sobie radę w życiu, nawet jeśli znajduje się w poważnych tarapatach.

Czytając Niebezpieczną miłość zaskoczyło mnie przedstawienie przez Autorkę osoby Ryszarda III Yorka. Jak wiemy, akurat ten król nie zapisał się najlepiej na kartach historii Anglii, natomiast Bertrice Small pisze o nim z ogromną sympatią, odrzucając pomysł, jakoby to właśnie Ryszard odpowiadał za śmierć małoletnich synów swojego brata Edwarda. Nie ma też wzmianki na temat rzekomego romansu Ryszarda z jego bratanicą Elżbietą, która później została żoną Henryka VII Tudora. Autorka kładzie natomiast ogromny nacisk na wielką miłość Ryszarda i jego żony Anny Neville (1456-1485), podczas gdy historycy podają w wątpliwość tak silne uczucie pomiędzy tą parą. Z kolei to Henryk VII Tudor jest odpowiedzialny za wszystko, co złe w ówczesnej Anglii. To on odbiera w końcu majątek Adair Radcliffe i tym samym skazuje ją na wygnanie. Dziewczyna nie może już nawet liczyć na swoją przyrodnią siostrę Elżbietę York, zaś jej matka Elżbieta Woodville to czarownica i kreatorka wszelkich konfliktów, która podstępem zawładnęła tronem Anglii. Na tej podstawie można dojść do przekonania, że Bertrice Small jednoznacznie opowiedziała się po stronie białej róży.

Ci, którzy myślą, że powieści erotyczne wkroczyły na nasz rynek wydawniczy wraz z ukazaniem się Pięćdziesięciu twarzy Greya są w błędzie. Tego rodzaju książki już od dawna są u nas dostępne. Niegdyś oznaczano je jako powieści: Tylko dla dorosłych! i nie projektowano tak jednoznacznych okładek, jak ma to miejsce obecnie. Dla mnie Niebezpieczna miłość nie jest pierwszą powieścią autorstwa Bertrice Small. Kilka lat temu przeczytałam inną jej książkę ukazującą dramat Katarzyny Howard (ok. 1525-1542) z perspektywy jej dwórki i przyjaciółki. Już wtedy wiedziałam, że Bertrice Small miała nieprzeciętny talent pisarski, a jej książki czyta się jednym tchem. Niebezpieczna miłość stanowi jedynie potwierdzenie tego faktu. Choć erotyki jest tutaj sporo, to jednak nie przytłacza ona tego, co najważniejsze. A najistotniejsze jest dla mnie tło historyczne i bohaterowie, którzy potrafią wpasować się w realia ówczesnej Anglii czy Szkocji, tocząc bitwy i zawiązując spiski.









czwartek, 3 września 2015

Ellen Alpsten – „Caryca”












Wydawnictwo: SONIA DRAGA
Katowice 2011
Tytuł oryginału: Die Zarin
Przekład: Daria Kuczyńska-Szymala





Piotr I Aleksiejewicz Wielki (1672-1725) był wnukiem cara Michała I Fiodorowicza Romanowa (1596-1645) koronowanego na cara Rosji w 1613 roku. Z kolei Piotr został ogłoszony carem w 1682 roku, kiedy miał zaledwie dziesięć lat. Aczkolwiek z powodu walki o władzę pomiędzy różnymi politycznymi siłami Rosji, młody car został zmuszony do tego, aby rządzić krajem wraz ze swoim bratem Iwanem V Romanowem (1666-1696). Pieczę nad małoletnim carem sprawowała wówczas jego siostra Zofia Aleksiejewna Romanowa (1657-1704). Niemniej, w 1689 roku – po nieudanym zamachu stanu – władza Zofii została obalona, a ona sama wygnana do klasztoru. Gdy w 1696 roku zmarł car Iwan V, wówczas Piotr I Wielki został prawowitym władcą Rosji, a podczas swojego panowania wprowadził szereg reform, które w założeniu miały podnieść pozycję kraju na tle ówczesnych głównych mocarstw europejskich. Piotr otwierał Rosję na wpływy z Zachodu i zapraszał do kraju najlepszych europejskich inżynierów, stoczniowców, architektów, rzemieślników oraz kupców. Ich przyjazd do Rosji miał służyć modernizacji państwa. W tym czasie setki Rosjan zostały wysłane do Europy, aby uzyskać jak najlepsze wykształcenie i zdobyć wiedzę w dziedzinie sztuki oraz rzemiosła, co miało przyczynić się do przyszłego rozwoju Rosji.

Jednym z zasadniczych celów Piotra I Wielkiego było odzyskanie dostępu do Morza Bałtyckiego, a tym samym również do bałtyckiego handlu. W 1700 roku car rozpoczął wojnę północną ze Szwecją, która trwała dwadzieścia jeden lat i przyniosła Rosji zwycięstwo, a tym samym zagarnięcie przez nią rozległych ziem nad Bałtykiem, jak i sporej ilości wojennych łupów. W trakcie wojny z rozkazu cara w delcie rzeki Newy powstało miasto o nazwie Sankt Petersburg, które rozwinęło się bardzo szybko i stało się głównym portem morskim, dzięki czemu Rosja zaczęła uzyskiwać coraz większy dostęp do europejskich szlaków handlowych. Sankt Petersburg powstał w 1703 roku.

Car Piotr I Wielki 
Portret powstał w 1838 roku, czyli długo
po śmierci cara.
autor: Paul Delaroche (1797-1856)
W 1712 roku car Piotr I Wielki przeniósł stolicę Rosji do Sankt Petersburga i nadal kierował całą krajową energię i surowce do budowy swojego europejskiego „raju”. Gdy w 1721 roku zakończyła się wojna północna, wówczas Rosja została ogłoszona „imperium”, natomiast Piotr I Wielki samego siebie ogłosił „imperatorem”, jednocześnie kontynuując swoje polityczne i gospodarcze reformy. Dokonał reorganizacji rządu, czyli ustanowił Senat jako najwyższą instytucję rządową oraz stworzył dziesięć pół-ministerstw i nazwał je „kolegiami”. Car wprowadził też nowy podatek pogłówny, który pomógł mu w finansowaniu aktywnej polityki zagranicznej i zwiększeniu produkcji krajowej oraz handlu. Car-reformator był pierwszym przywódcą, który zorganizował regularną rosyjską armię i utworzył rosyjską marynarkę wojenną. Był także doświadczonym budowniczym. Piotr I Wielki został pochowany w katedrze Piotra i Pawła w Sankt Petersburgu. 

Specyficzna osobowość Piotra I Wielkiego na przestrzeni lat stała się tematem szeregu debat i dyskusji. Na pewno był bardzo wysokim mężczyzną; mierzył bowiem 6,8 cali, co w przeliczeniu na centymetry daje ich aż 204! W przeciwieństwie do poprzednich rosyjskich monarchów, nie bał się pracy fizycznej. Był też doświadczonym oficerem armii i admirałem marynarki, jak również doskonale znał się na budowie statków. Posiadał niezwykle energiczny charakter. Niestety, potrafił także być bardzo okrutny. Nie dziwi więc fakt, że podejmowano kilka prób zamachu stanu przeciwko niemu, które zakończyły się masowymi egzekucjami. Osobiście przesłuchiwał nawet własnego syna Aleksego Piotrowicza Romanowa (1690-1718), którego podejrzewał o spisek przeciwko swojej osobie. W konsekwencji osadził Aleksego w więzieniu w twierdzy Pietropawłowskiej, gdzie więziono poważnych spiskowców politycznych. Syn Piotra był pierwszym więźniem twierdzy. Niemniej bogata osobowość oraz ogromna ilość reform Piotra I Wielkiego zainspirowały pokolenia historyków, pisarzy, a także zwykłych Rosjan do tego, aby wciąż o nim mówić.

Życie cara Piotra I Wielkiego to nie tylko polityka. Trzeba wiedzieć, że – jak na typowego Rosjanina przystało – prowadził bogate życie towarzyskie mocno zakrapiane alkoholem. Nie stronił również od kobiet. Pomimo że posiadał jedynie dwie żony, to jednak w jego łożu gościło sporo kobiet, które szły za nim, gdy ten tylko kiwnął na nie palcem. W końcu carowi nie można odmówić, prawda? A szczególnie carowi, który byłby w stanie skazać na śmierć, gdyby wybrana przez niego niewiasta była mu oporna. Bardzo możliwe, że w takiej sytuacji nie tylko ona znalazłaby się w ogromnym niebezpieczeństwie, ale także jej rodzina. Styl życia, jaki prowadził Piotr I sprawił, że praktycznie w całej Rosji można było spotkać jego nieślubnych potomków. A kto wie, czy jego dzieci nie przychodziły na świat również poza granicami Wszechrusi, bo przecież niejednokrotnie Rosję opuszczał. 

Katarzyna I Aleksiejewna
Portret powstał w 1725 roku.
Chyba niewielu z nas zna historię drugiej żony cara – Katarzyny I Aleksiejewny (ok. 1684-1727). Zazwyczaj historycy czy pisarze swoją uwagę poświęcają Katarzynie II Wielkiej (1729-1796), która wymazała Polskę z mapy świata na ponad sto dwadzieścia lat. Otóż, historia życia carycy Katarzyny I, a właściwie Marty Skowrońskiej – córki pańszczyźnianego chłopa, jest równie ciekawa. Opowieści o Katarzynie I podjęła się między innymi niemiecka pisarka Ellen Alpsten w swojej debiutanckiej powieści. Kim zatem była druga żona Piotra I Wielkiego?

Miejsce urodzenia i narodowość carycy Katarzyny I wciąż pozostają niejasne. Wiadomo jednak, że była córką chłopa, który mieszkał gdzieś na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego i nazywał się Samuel Skowroński (?). Nie wiadomo kim była matka Marty, choć w tej kwestii przytaczane są dwa nazwiska: Dorota Hann (?) i Elżbieta Moritz (?). W 1715 roku podczas prawosławnego chrztu Marta Skowrońska przyjęła imię Katarzyna Aleksiejewna. Była kobietą o słabym charakterze i łatwo ulegała wpływom. Tak naprawdę nie posiadała własnego programu działania i we wszystkim opierała się na woli doradców. Do rozwiązywania ważnych państwowych problemów wzywała Najwyższą Tajną Radę, która składała się z sześciu osób. Rada miała kompetencje ustawodawcze, co w praktyce oznaczało, że żaden dekret carycy nie mógł być podany do wiadomości publicznej bez uprzedniego przedyskutowania go przez Radę.

Po śmierci Piotra I Wielkiego cała odpowiedzialność za rządzenie krajem została zrzucona na barki jego następców, którzy w większości okazali się niezdolni do podejmowania niezależnych konstruktywnych działań. Długie wojny, które Rosja prowadziła źle, wywarły poważny wpływ na sytuację finansową państwa. Z powodu słabych zbiorów znacznie podniesiono cenę chleba, co wywołało masowe niezadowolenie społeczeństwa. Aby uniknąć rewolty, obniżono pogłówne z siedemdziesięciu czterech do siedemdziesięciu kopiejek. Najwyższa Tajna Rada zniosła ograny władz lokalnych ustanowione jeszcze przez Piotra I Wielkiego, i przywróciła władzę przywódców wojennych.

W okresie panowania Katarzyny I została otwarta Akademia Nauk. Zorganizowano także wyprawę Vitusa Jonassena Beringa (1681-1741), który był duńskim nawigatorem, lecz przebywał w służbie rosyjskiej marynarki. Wśród rosyjskich żeglarzy znany był jako Iwan Iwanowicz. W tym czasie ufundowano również Order Świętego Aleksandra Newskiego (1220-1263), który przyznawano do 1917 roku. Order ten stanowił bardzo wysokie odznaczenie Imperium Rosyjskiego. Pod rządami Katarzyny I Rosja prowadziła wojnę z Turkami w Dagestanie i Gruzji. W planach carycy było przywrócenie Rosji Schleswigu przyłączonego z powrotem przez Duńczyków do Księstwa Holsztynu, co doprowadziło do ataków militarnych Anglii i Danii na Rosję. W odniesieniu do Polski Katarzyna I usiłowała zachować politykę pokojową. Przedsiębiorczy i dalekowzroczny Aleksandr Daniłowicz Mienszykow (1673-1729) rozumiał, że po śmierci Piotra I Wielkiego, straci swoje wpływy na dworze, dlatego też uzyskał zgodę osłabionej Katarzyny I na małżeństwo swojej córki z carewiczem Piotrem II Aleksiejewiczem Romanowem. Piotr II był wnukiem Piotra I Wielkiego po jego synu z pierwszego małżeństwa. Wiosną 1727 roku caryca ciężko zachorowała i zmarła. Historycy podają, że przyczyną zgonu Katarzyny I była zimnica. Ostatnią wolę carycy podpisała carówna Elżbieta zamiast swojej chorej matki. Tak więc na mocy testamentu to carewicz Piotr II Aleksiejewicz został mianowany następcą rosyjskiego tronu.


Bitwa pod Narwą w 1700 roku
Obraz został namalowany w XIX wieku.
autor: Alexander von Kotzebue (1815-1889)


Akcja powieści rozpoczyna się w chwili śmierci Piotra I Wielkiego. Przy jego marach straż trzyma Katarzyna I oraz wierny przyjaciel Aleksandr Daniłowicz Mienszykow. Obydwoje robią wszystko, aby tylko nie dopuścić do wydostania się na zewnątrz wiadomości o śmierci cara. Ten fakt pragną jak najdłużej utrzymać w tajemnicy. Dlaczego? Otóż, najpierw trzeba zabezpieczyć przyszłość rosyjskiego tronu. Katarzyna pragnie zagarnąć go dla siebie, więc posyła po swoich doradców, którzy sporządzą stosowny w tym celu dokument. Jak długo uda się Katarzynie zachować sekret? Czy przypadkiem ktoś nie odkryje jej działań i nie rozniesie informacji o zgonie cara po całej Rosji? Czy plan carycy powiedzie się? Czy analfabetka może sprawować rządy w Imperium Rosyjskim, skoro Piotr tak bardzo wierzył w naukę?

Nie ulega wątpliwości, że historia życia Marty Skowrońskiej vel carycy Katarzyny I Aleksiejewny jest bardzo ciekawa. Niestety, powieść Ellen Alpsten poważnie spłyca postać carycy. Otóż niemiecka Autorka pokierowała tak fabułą książki, że czytelnik odnosi wrażenie, iż Katarzyna nie robiła w swoim życiu nic innego, jak tylko zaspokajała seksualne potrzeby mężczyzn, których spotykała na swojej drodze. Nie jest to nawet romans, a zwykła powieść erotyczna z historią w tle. Owszem, można zrozumieć, że obyczajowość ówczesnego społeczeństwa rosyjskiego, a szczególnie rosyjskiego dworu była niesamowicie rozwiązła. Wszędzie królowała rozpusta, natomiast alkohol lał się nie strumieniami, lecz wręcz wodospadami. Kiedy caryca funkcjonowała jeszcze jako Marta Skowrońska i nawet nie śniło jej się, że kiedykolwiek zasiądzie na rosyjskim tronie u boku potężnego cara, jej życie toczyło się jak gdyby niezależnie od niej samej. Były takie chwile, gdy praktycznie nie miała wyjścia i musiała podporządkować się mężczyznom, którzy w mniejszym czy większym stopniu sprawowali nad nią władzę. Wtedy też jej charakter był znacznie silniejszy, aniżeli w momencie, gdy obserwujemy ją w roli kochanki, a potem żony Piotra I Wielkiego. Będąc Martą Skowrońską potrafiła się buntować. Miała w sobie na tyle siły i odwagi, aby walczyć o swoje. Wkraczając na carski dwór odwaga i siła, jakby gdzieś się ulotniły. W moim odczuciu od tego momentu stała się jedynie uległą kochanką, która nie mogła mieć już własnego zdania, choć czasami próbowała je wyrażać. Ale któż jej słuchał? Praktycznie nikt. Z drugiej strony jednak, Piotrowi chyba na niej zależało, bo czasami ulegał jej wpływom w poważnych sprawach państwowych, szczególnie kiedy wstawiała się za kimś, kto zdaniem cara dopuścił się zdrady. A może tak bardzo zależało mu na seksie z nią, że niekiedy był w stanie zmienić podjętą już decyzję? Po prostu nie chciał stracić świetnej kochanki.


Bitwa pod Połtawą w 1709 roku
Obraz został namalowany w latach 1717-1718.
autor: Louis Caravaque (?-1752)

Powieściowa Katarzyna I żywi bardzo pozytywne uczucia do syna Piotra I Wielkiego, co niekiedy spotyka się z dość znaczącym sprzeciwem ze strony cara. Jak wiemy, Piotr wciąż walczył z Aleksym, zaś jego matkę dużo wcześniej zamknął w klasztorze i poniżył. Nienawiść do swojej pierwszej żony przeniósł potem również na swojego syna. Robił wszystko, aby ten zniknął z jego życia. Dlaczego, skoro tak bardzo pragnął mieć syna i następcę tronu? Katarzyna niestety nie potrafiła sprostać zadaniu i choć przeżyła dwanaście ciąż i porodów, to jednak dorosłości doczekały jedynie dwie jej córki – Anna Piotrowna (1708-1728) i Elżbieta Piotrowna Romanowa (1709-1762). Dla carycy fakt ten był wielką tragedią. Podobnie jak dla Piotra, choć wydaje się, że on cieszył się z każdej córki, która przyszła na świat. Niemniej wciąż wyczekiwał syna ze związku z Katarzyną. Oczywiście synowie także się rodzili, ale bardzo szybko umierali. Można zatem zastanawiać się, dlaczego wieku dorosłego doczekało tylko dwie córki Piotra i Katarzyny. Przyznam szczerze, że kiedy patrzy się na styl życia, jaki prowadzą powieściowi car i caryca, to nie dziwi, że te dzieci tak szybko umierały. Przecież od chwili poczęcia były pojone alkoholem w ogromnych ilościach! Jeśli faktycznie nie jest to jedynie wymysł Ellen Alpsten, a realia panujące na ówczesnym carskim dworze, to cudem było, że Katarzyna te wszystkie ciąże w ogóle donosiła!

Wydanie z czerwca 2015 roku.
Napisałam już, że charakter Marty Skowrońskiej znacznie różni się od usposobienia Katarzyny I Aleksiejewny. Moim zdaniem zmiany, jakie w niej zachodzą działają tylko na jej niekorzyść. Wpływają też negatywnie na odbiór tej postaci przez czytelnika. Jaki zatem jest car Piotr I Wielki? Podobnie jak caryca, on także nie wzbudził we mnie sympatii. Na kartach książki widzimy dwa oblicza cara. Za zamkniętymi drzwiami alkowy oraz podczas obficie zakrapianych alkoholem libacji, Piotr zachowuje się niczym zwykły rozkapryszony dzieciak. Potrafi być wulgarny, nie posiada żadnych hamulców, uprawia seks przy stole biesiadnym z partnerką, na którą akurat padnie jego spojrzenie. W dodatku pod karą zmusza towarzyszy do picia, czym tylko przyprawia ich o poważną chorobę, bo nie każdy posiada tak mocną głowę jak car. Jest też bardzo nieodpowiedzialny. Z kolei jako głowa państwa Piotr jest niesamowicie okrutny. Potrafi za bzdurę albo nawet z powodu niepotwierdzonych informacji skazać na bestialską śmierć człowieka, który jeszcze wczoraj był jego wiernym sługą. Wprowadza wciąż nowe reformy, które nie zawsze są korzystne dla państwa. Z powodu jego polityki cierpi także rosyjskie społeczeństwo. W Rosji nie wolno jest promować niczego, co rosyjskie. Należy nosić się zgodnie z modą panującą na Zachodzie. Wydaje się, że ta obsesja stale w Piotrze narasta. Czy faktycznie cierpiał na chorobę weneryczną, jak twierdzi Ellen Alpsten? Jest to wielce możliwe, biorąc pod uwagę ilość jego partnerek seksualnych. A skoro chorował na syfilis, to prędzej czy później jego następstwem mogła być choroba psychiczna, co oczywiście wiele wyjaśnia w jego postępowaniu. Tylko dlaczego Katarzyna nigdy nie zaraziła się od niego tą chorobą?

Przyznam, że nie potrafię jednoznacznie odnieść się do tej książki. Z jednej strony nie można zarzucić Autorce, że nie oddała wiernie realiów panujących w ówczesnej Rosji. Natomiast z drugiej strony ten wszechobecny seks, jak gdyby przytłacza wszelkiego rodzaju sprawy polityczne. Czytelnik zamiast koncentrować się na sytuacji, jaka panuje w Rosji, wciąż „widzi” kopulujących ze sobą nawzajem partnerów. Czy tak powinna wyglądać powieść historyczna? Nie jestem o tym do końca przekonana. Wydaje mi się, że opowiadając o życiu Katarzyny I w ten sposób, Autorka poważnie spłyciła tę postać i nie oddała wiernie jej osobowości. Owszem, była kobietą o słabym charakterze i niewiele mogła, ale czy aż do tego stopnia?! Ellen Alpsten ukazała ją bowiem jako carską dziwkę i maszynę do rodzenia następców tronu, którzy i tak bardzo szybko żegnali się z tym światem. Myślę, że takie przedstawienie tej postaci może być trochę niesprawiedliwe dla niej samej z perspektywy historii.








wtorek, 7 lipca 2015

Gillian Bagwell – „Królewska nierządnica”












Wydawnictwo: BELLONA
Warszawa 2012
Tytuł oryginału: The Darling Strumpet. A Novel of Nell Gwynn, Who Captured the Heart of England and King Charles II
Przekład: Michał Kompanowski



Karol II Stuart (1630-1685) był królem Anglii, Szkocji i Irlandii, zaś objęcie przez niego tronu w 1660 roku oznaczało zakończenie republikańskich rządów w Anglii. Karol II urodził się 29 maja 1630 roku jako najstarszy żyjący syn Karola I Stuarta (1600-1649). Nie był on pierworodnym synem swojego ojca, ponieważ jego starszy brat Karol Jakub zmarł tuż po urodzeniu w dniu 13 marca 1629 roku. Karol II miał dwanaście lat, kiedy rozpoczęła się wojna secesyjna, natomiast już dwa lata później został mianowany naczelnym wodzem w zachodniej Anglii. Z powodu odniesienia zwycięstwa przez parlament, Karol II został zmuszony do emigracji na kontynent. Przebywał w Holandii, gdy w 1649 roku otrzymał wiadomość o egzekucji ojca.

W 1650 roku Karol zawarł porozumienie ze Szkocją, w związku z czym został ogłoszony królem. Wraz ze szkocką armią najechał na Anglię, ale został pokonany przez lorda protektora Olivera Cromwella (1599-1658) w bitwie pod Worcester, która rozegrała się w 1651 roku. W tej sytuacji Karol ponownie zmuszony był udać się na wygnanie, i dopiero w 1660 roku został zaproszony do Anglii celem odzyskania tronu. Chociaż ci, którzy podpisali wyrok śmierci na Karola I Stuarta zostali ukarani, to jednak nowy król prowadził politykę charakteryzującą się polityczną tolerancją i podziałem władzy. Jego pragnienie dotyczące tolerancji religijnej odnosiło się w dużej mierze do własnych skłonności wobec katolicyzmu, co okazało się działaniem niezwykle kontrowersyjnym w opinii ówczesnego parlamentu. Karol podjął jednak kilka prób zmierzających do sformalizowania tolerancji katolików i nie-konformistów, lecz w efekcie został zmuszony do wycofania się z tego projektu w obliczu bardzo wrogo nastawionego parlamentu.

Karol II Stuart
Portret powstał pomiędzy
1660 a 1665 rokiem.
Pierwsze lata panowania Karola II Stuarta objęły straszliwą zarazę (1665) oraz wielki pożar (1666), który w konsekwencji doprowadził do znacznej przebudowy centrum Londynu. W latach 1665-1667 Anglia była w stanie wojny z Holendrami (II wojna angielsko-holenderska), która zakończyła się zwycięstwem Holendrów. W 1670 roku Karol podpisał tajny traktat z Francją będącą pod panowaniem Ludwika XIV Wielkiego zwanego Królem Słońce (1638-1715). W traktacie tym zobowiązał się do udzielenia wsparcia Francuzom przeciwko Holendrom (III wojna angielsko-holenderska w latach 1672-1674) oraz do konwersji na katolicyzm. W zamian miał otrzymać od Francji wsparcie w działaniach, w których posiadał nieco ograniczone pole manewru z powodu władzy parlamentu.

W 1677 roku Karol II Stuart oddał za żonę swoją siostrzenicę Marię II Stuart (1662-1694) Wilhelmowi III Orańskiemu (1650-1702), który był protestantem. Król chciał w ten sposób choć częściowo przywrócić protestantyzm. Pomimo że Karol miał wiele nieślubnych dzieci, a co za tym idzie równie wiele różnych kochanek, to jednak z własną żoną Katarzyną Bragança (1638-1705) nigdy nie doczekał się potomka. Jego brat i następca tronu Jakub II Stuart (1633-1701) był katolikiem. Negocjacje z Francją oraz wysiłki króla zmierzające do tego, aby stać się władcą absolutnym, sprawiły, że Karol popadł w konflikt z parlamentem, który został rozwiązany w 1681 roku i od tego czasu aż do śmierci król rządził samodzielnie.

Okres panowania Karola II Stuarta to czas wzrostu kolonizacji i handlu w Indiach, Indiach Wschodnich i Ameryce, a także zabezpieczenie Wielkiej Brytanii jako potęgi morskiej. W 1660 roku Karol założył Royal Society, czyli Towarzystwo Królewskie. Król zmarł w dniu 6 lutego 1685 roku, zaś na łożu śmierci przeszedł na katolicyzm.  

Nell Gwynn 
Portret powstał w 1675 roku.
Wspomniałam wyżej, że Karol II znany był z posiadania licznych kochanek, które bezustannie rodziły mu dzieci. Jedną z takich królewskich nałożnic była niejaka Eleonora „Nell” Gwynn (1650-1687). Wygląda na to, że Nell w życiu Karola odegrała naprawdę wyjątkową rolę i chyba jednak bardzo ją kochał, ponieważ na łożu śmierci błagał swojego brata i następcę tronu, aby ten zrobił wszystko, żeby panna Gwynn nigdy nie głodowała.

Kiedy Nell była jeszcze nastolatką zatrudniła się w King's Theatre jako sprzedawczyni pomarańczy. Jej naturalny dowcip oraz całkowity brak samoświadomości przykuły uwagę aktora Karola Harta (1625-1683) oraz jego kolegów po fachu. Angielski pisarz i dramatopisarz John Dryden (1631-1700) pisał specjalnie dla niej dramaty, aby na scenie mogła wykorzystać swój talent jako aktorka komediowa. W chwili, gdy została kochanką Karola Harta zwykła nazywać go Karolem I, zaś potem dzieliła łoże z Karolem Sackville, lordem Buckhurst (1643-1706), nazywając go Karolem II. Z kolei król stał się dla Nell Karolem III.

Lady Castlemaine, czyli Barbara Palmer (1640-1709) była kochanką króla od wielu lat, zanim w jego życie wkroczyła Nell Gwynn. Wśród kochanek Karola na pierwszy plan wysuwały się jeszcze Louise de Kéroualle (1649-1734) oraz Moll Davis (1648-1708). Pomiędzy tymi czterema kobietami wciąż toczyła się wielka rywalizacja o względy monarchy. Nawet dla samego Karola tak duża liczba kochanek – bo przecież były też inne oprócz wspomnianych wyżej – stawała się czasami ogromnym utrudnieniem w codziennym życiu. Król doczekał się trzynaściorga dzieci, których nigdy się nie wyparł. Każde z nich wspierał finansowo, na czym korzystały też ich matki. Nie można powiedzieć, że monarcha nie miał wątpliwości w kwestii swojego ojcostwa. Na przykład Barbarę Palmer król złapał na gorącym uczynku w kompromitującej sytuacji z Johnem Churchillem, późniejszym księciem Marlborough (1650-1722). Dlatego też ostatnie dziecko, jakie w 1672 roku urodziła lady Castlemaine, oficjalnie zostało uznane za potomka Johna Churchilla.

Barbara Palmer znana
jako lady Castlemaine
Kobiety w życiu Karola II Stuarta przychodziły i odchodziły, natomiast pozycja Nell Gwynn praktycznie nigdy nie była zagrożona. Dlaczego? Co takiego niezwykłego i pociągającego miała w sobie ta kobieta, która zaczynała swoją karierę jako zwykła prostytutka, że monarcha nie potrafił się od niej uwolnić? Dlaczego nie spotkał jej los podobny do tego, jakiego doświadczyła Moll Davis? Kochanka urodziła królowi dziecko znane potem jako lady Maria Tudor, w zamian za co otrzymała dom w Suffolk Street i pierścień warty sześćset funtów, a potem zwyczajnie wypadła z łask monarchy. Czyżby zatem Nell Gwynn była aż tak dobra w łóżku? Możliwe że właśnie o to chodziło. Zapewne ogromną rolę odgrywała również jej nieprzeciętna uroda.

Nell na pewno nie była chciwa i zaborcza, jak jej rywalki. Niemniej Karol podarował jej dom w pobliżu Pall Mall, a kiedy po raz pierwszy spotkała się z królem, wówczas poprosiła zaledwie o pięćset funtów rocznie! Ostatecznie monarcha przyznał jej coś w rodzaju pensji w wysokości czterech tysięcy funtów rocznie. Te pieniądze pochodziły z podatków zebranych w Irlandii, a potem Nell otrzymała kolejne pięć tysięcy funtów rocznie pochodzących z Secret Service Fund.

Pod koniec 1669 roku Nell wycofała się z grania w teatrze, ponieważ spodziewała się wtedy dziecka. Jako matka przeżyła ogromną tragedię. Co dziwne, w przeciwieństwie do innych kochanek króla, Nell nigdy nie doczekała się nadania jej szlacheckiego tytułu. Niemniej potrafiła umiejętnie podejść króla, który w tej kwestii zabezpieczył jej dzieci zanim zmarł. Podobno w obecności monarchy i jego gości Nell wykrzyknęła do swojego małego syna: „Chodź tu, ty mały bękarcie!”. Na te słowa przerażony Karol II zapytał swoją nałożnicę, dlaczego tak się zwraca do dziecka, a ona miała odpowiedzieć: „A jak inaczej mam go nazywać, jeśli nie mały bękarcie?” Wtedy król natychmiast uczynił syna księciem St. Albans!

Louise de Kéroualle
Portret powstał w 1671 roku.
Po śmierci Karola II odezwali się wierzyciele Nell. Pomimo że nigdy nie przymierała głodem, to jednak znalazła się w poważnym niebezpieczeństwie, gdyż groziło jej więzienie za długi. Wtedy też zwróciła się do króla Jakuba II Stuarta z prośbą o pomoc, której ten natychmiast jej udzielił, przyznając pensję w wysokości tysiąca pięciuset funtów rocznie. W zamian Jakub zażądał, aby syn Nell został katolikiem. Niestety, w tej kwestii czekało go rozczarowanie. Nell przeżyła Karola II o dwa lata. Kiedy zmarła, miała ponad trzydzieści lat. Stała się legendą jako jedyna królewska kochanka, która potrafiła wzbudzać sympatię wśród ludzi.

Powieść Królewska nierządnica, która została wydana również pod tytułem Ukochana nierządnica jest historią życia Nell Gwynn. Gillian Bagwell rozpoczyna ją od momentu, kiedy główna bohaterka miała około trzynastu lat i już wtedy marzyła o wyrwaniu się ze slumsów, gdzie przyszło jej żyć. Autorka pokazuje, w jakich koszmarnych warunkach musiała egzystować Nell, zanim weszła na salony, dzięki romansowi z królem. Czytelnik widzi zatem poszczególne etapy wspinania się Nell po szczeblach kariery. Niemniej koniec wydaje się bardzo dramatyczny. Tak naprawdę Nell Gwynn można uznać za postać w pewnym sensie tragiczną. Pragnęła zaszczytów i poklasku oraz życia w luksusie, a potem, kiedy zabrakło królewskiego kochanka o mały włos nie stoczyła się znów na samo dno.

Aktorka Moll Davis
Portret pochodzi z 1680 roku.
Początki kariery Nell Gwynn to dom publiczny u Madame Ross, gdzie jako bardzo młoda dziewczyna musiała zaspokajać potrzeby seksualne każdego mężczyzny, który zwrócił na nią uwagę. A ponieważ była bardzo piękna, tych mężczyzn było naprawdę sporo. Przypuszczalnie takich kobiet, jak Nell Gwynn było w tamtym okresie bardzo dużo, jednak nie każdej udawało się na dłużej zatrzymać przy sobie monarchę, czego przykładem są pozostałe kochanki Karola II Stuarta. Zapewne każda z tych nałożnic marzyła o tym, aby któregoś dnia zostać królową, a rodzenie dzieci władcy miało im w tym pomóc. Niestety, tak się nie działo, ponieważ w tym przypadku liczyło się także pochodzenie danej kochanki. Owszem, wiele z nich wywodziło się z arystokratycznych rodów, co zapewniało im przyznanie przez króla tytułu, lecz na tym cała sprawa się kończyła. Każdy monarcha był przecież zobligowany do tego, aby przy aranżowaniu swojego małżeństwa, myśleć przede wszystkim o pomyślności kraju, którym rządził. Stąd tak wiele królewskich małżeństw pozbawionych miłości.

Autorka Królewskiej nierządnicy prowadzi czytelnika drogami siedemnastowiecznej Anglii i robi to naprawdę dobrze. Poznajemy zatem obyczaje i sposób życia ówczesnych mieszkańców Londynu, ale w głównej mierze bardzo dużo czasu spędzamy „w łożu” i to nie tylko królewskim, ale także innych mężczyzn, czyli tych, z którymi sypia Nell, aby nie umrzeć z głodu. I tutaj niektórzy mogą poczuć się nieco zniesmaczeni, ponieważ sceny erotyczne momentami opisane są bardzo wulgarnie. Oczywiście jest to poniekąd zrozumiałe, zważywszy na to, czym zajmuje się nasza bohaterka. To praktycznie jej klienci wprowadzają ją w świat erotyzmu i uczą, w jaki sposób powinna zaspokajać seksualne potrzeby mężczyzn, aby ci nigdy o niej nie zapomnieli. To jest także jej droga do królewskiego łoża. Jak pokazuje historia nauka nie poszła w las, ponieważ Karol II do końca swoich dni związany był z Nell Gwynn, i pomimo obecności w jego życiu innych kobiet, to Nell w dalszym ciągu była tą najważniejszą nałożnicą.

Wydanie również z 2012 roku,
ale pod nieco zmienionym 
tytułem
Jeśli chodzi o tło historyczne, to Autorka starała się je zachować na tyle wiernie, na ile pozwalały jej zgromadzone materiały. Oprócz postaci historycznych, Gillian Bagwell wprowadziła też kilku bohaterów fikcyjnych wzorowanych na innych postaciach. Myślę, że to dobry zabieg, który podnosi wartość powieści. Czy zatem polecam tę książkę? Sama nie wiem. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy gustuje w powieściach ociekających dość wulgarnym seksem. Na pewno postać Nell Gwynn jest bardzo ciekawa i może nawet nieco kontrowersyjna. Reprezentuje ona bowiem wiele kobiet, które przez łoże panującego aktualnie monarchy dostąpiły wielkich zaszczytów. Ale z drugiej strony Nell to także zwykła kobieta i matka, która kocha i chce być kochaną. Swoje macierzyństwo traktuje naprawdę bardzo poważnie i nie wyobraża sobie życia bez synów. Niemniej czasami dzieci, a szczególnie ciąże sprawiają, że wypada z gry na długie miesiące, i wtedy drży o swoją pozycję w życiu Karola II. Strachem napawa ją myśl, że kiedy ona będzie oczekiwać kolejnego królewskiego bękarta, jakaś inna ladacznica zajmie jej miejsce, a ona po porodzie nie będzie mogła już odzyskać tego, co było.

Nell Gwynn posiadała naprawdę wyjątkową osobowość. Była uparta i wiedziała, czego chce. Umiała walczyć o swoje, a czasami nawet upokorzyć się, żeby tylko dostać to, na czym jej zależało. Czy zatem była to z jej strony gra? Może w pewnym stopniu tak. Lecz należy pamiętać, że Karola II Stuarta kochała całym sercem i nie wyobrażała sobie życia bez niego. Możliwe że ta głęboka żałoba po jego śmierci tylko przyśpieszyła jej własny zgon.








poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Jo Beverley – „Zakazany owoc”













Wydawnictwo: BIS
Warszawa 2006
Tytuł oryginału: Forbidden
Przekład: Anna Pajek




Czy współcześni autorzy są w stanie napisać dobrą powieść georgiańską lub wiktoriańską? Przypuszczam, że chyba nie do końca, ponieważ zawsze istnieje prawdopodobieństwo przemycenia do fabuły nieco współczesności, choćby nie wiadomo jak bardzo pisarz starał się tego uniknąć, i w tym celu zadbał o perfekcyjny research. Znamiona realiów, w których żyje autor mogą pojawić się w dialogach czy w sposobie zachowywania się poszczególnych bohaterów.

Epoka georgiańska (1714-1837) to lata sukcesywnego panowania w Anglii czterech władców o imieniu Jerzy, a byli to: Jerzy I Hanowerski (1660-1727), Jerzy II Hanowerski (1683-1760), Jerzy III Hanowerski (1738-1820), zwany „Szalonym” z powodu choroby psychicznej, na którą cierpiał, oraz Jerzy IV Hanowerski (1762-1830). Z kolei epokę georgiańską w literaturze kojarzymy przede wszystkim z osobą Jane Austen (1775-1817). Jej powieści do tej pory podbijają serca czytelniczek na całym świecie, a wydawcy wciąż dokonują ich wznowień.

Zdarza się, że współcześni autorzy, szczególnie brytyjscy – być może pod wpływem klasyków pochodzących z ich własnego podwórka – dość często sięgają w swojej twórczości po tę epokę. Tego typu działanie podejmują głównie pisarki, których domeną jest tworzenie romansów historycznych. Jedną z takich brytyjskich autorek jest Jo Beverely, a właściwie Mary Josephine Dunn Beverley urodzona w 1947 roku. Przypuszczam, że wielu polskim czytelnikom to nazwisko nic nie mówi. Przyznam, że mnie również nie było ono znane do tej pory. Niemniej jednak, ostatnio potrzebowałam lektury, która byłaby lekka i niezobowiązująca, a do tego jeszcze nie traktowała o czasach nam współczesnych. I tym oto sposobem trafiłam na Zakazany owoc. Książka jest romansem historycznym, który może kojarzyć się z typowym „harlequinem”. Przecież już sam tytuł na to wskazuje.

Główną bohaterką powieści jest dwudziestotrzyletnia Serena Riverton, której życie bynajmniej nie oszczędzało. Osierocona w dzieciństwie przez matkę, zaś w wieku piętnastu lat sprzedana przez ojca „Rozpustnemu Rivetonowi”, za nic nie może czuć się ani szczęśliwa, ani też bezpieczna. Małżeństwo ze starym Rivertonem było dla niej jednym wielkim koszmarem. Małżonek Sereny znany był wszem i wobec ze swoich perwersyjnych zachowań seksualnych, których wymagał również od młodziutkiej żony. Traumatyczne przeżycia z lat, kiedy Serena była żoną Matthew znalazły swoje odbicie w jej obecnym życiu, szczególnie w relacjach z mężczyznami. Na szczęście „Rozpustny Riverton” w końcu umarł i tym samym uwolnił Serenę od dalszych upokorzeń. Gdy dziewczynie wydaje się, że to, co najgorsze ma już za sobą, przychodzi kolejny wstrząs. Ponieważ ojciec Sereny nie żyje od kilku lat, pieczę nad swoją młodszą siostrą przejęli dwaj bracia – Tom i Will. Tym razem to oni próbują pójść w ślady zmarłego rodziciela i sprzedać swoją siostrę kolejnemu rozpustnikowi. Na szczęście Serena znajduje w sobie na tyle odwagi i sił, aby móc sprzeciwić się decyzji braci. Jedyne, co jej przychodzi do głowy w tej dramatycznej sytuacji, to ucieczka z domu. Czy uda jej się zrealizować swój plan? Czy bracia, którzy praktycznie niczym nie różnią się od „Rozpustnego Rivertona”, pozwolą jej na opuszczenie domu? A może będą chcieli od siostry czegoś w zamian?  

Tymczasem w Londynie w jednej ze swoich posiadłości o nazwie Thorpe Priory wraz z owdowiałą matką i służbą mieszka wicehrabia Francis Haile albo jak kto woli – lord Middlethorpe. Dwudziestopięcioletni arystokrata ma trzy siostry, które już dawno założyły własne rodziny. Tylko on biedaczek został samotny na tym ziemskim padole i jakoś nie może zdobyć się na oświadczyny, których wszyscy wokół od niego oczekują. Jeśli chodzi o kwestię seksu, to wicehrabia należy do tych porządnych mężczyzn, którzy nie zadają się z kobietami, żeby nie narobić sobie kłopotu. Pamiętajmy, że mamy początek XIX wieku, więc trzeba się pilnować, aby nie wywołać w środowisku skandalu obyczajowego. Nie można jednak powiedzieć, że naszego lorda Middlethorpe’a nie ciągnie do seksu, niemniej wszelkie jego tajemnice odkrywa w odpowiednich do tego celu książkach. Matka także nie ułatwia mu sprawy, ponieważ wciąż traktuje go niczym małego chłopca, którym stale trzeba kierować. Nieważne, że kobieta, której powinien się oświadczyć, nie budzi w nim namiętnych uczuć. Istotne jest to, że to właśnie matka wybrała ją dla niego. W dodatku w grę wchodzi jeszcze długoletnia przyjaźń z rodzicami lady Anne Peckworth.

Jak wiadomo życie rządzi się własnymi prawami i pisze swoje scenariusze, nie pytając ludzi o zgodę. Tak też dzieje się i w tym przypadku. Otóż, pewnego dnia w trakcie wizyty w domu swojej przyszłej żony, do Francisa Haile’a dociera informacja, że dobre imię jego matki znajduje się w wielkim niebezpieczeństwie, a do tego jeszcze niejaki Charles Ferncliff posuwa się wobec niej do szantażu. Jako dobry syn, wicehrabia natychmiast przerywa wizytę i udaje się do domu, aby następnie wyruszyć w pogoń za szantażystą, i raz na zawsze dać mu nauczkę. I wtedy na swojej drodze spotyka Serenę Riverton. Jedna wspólnie spędzona noc odmienia ich życie nieodwracalnie. Jak sobie z tym poradzą? Czy kobieta z przeszłością może być odpowiednią życiową partnerką dla arystokraty, od którego angielska socjeta oczekuje nieskazitelności obyczajowej? Jakie jeszcze niespodzianki szykuje los Serenie i Francisowi?




O Jo Beverley mówi się, że jest to autorka, która znana jest z tego, iż w swoich powieściach dba o każdy szczegół, jeśli chodzi o epokę, w której umieszcza ich akcję. Niestety, nie mogę podzielić tej opinii, ponieważ zanim uświadomiłam sobie, do jakiej epoki zostałam przeniesiona, musiało upłynąć trochę czasu. Nie wiedziałam czy jest to okres wiktoriański, czy może akcja powieści rozgrywa się znacznie wcześniej. Dopiero wyczytane pomiędzy wierszami takie informacje, jak bitwa pod Waterloo w 1815 roku, panowanie króla Jerzego III Hanowerskiego (1760-1820), czy też rychły ślub córki późniejszego Jerzego IV Hanowerskiego – Charlotty Augusty (1796-1817) z królem Belgii – Leopoldem I Koburgiem (1790-1865), pozwoliły mi odnaleźć się w epoce georgiańskiej.

Podobnie jak wyżej przedstawia się kwestia bohaterów powieści. To nie są postacie wyjęte z epoki, w której osadzona jest fabuła książki. Moim zdaniem są zbyt współcześni, pomimo że Autorka próbuje wrzucić ich w ówczesne realia, przestrzegając zasad, jakie wówczas panowały, i którym należało być wiernym, aby nie wywołać skandalu obyczajowego. Prócz tego, praktycznie wszystkie postacie odebrałam jako niesamowicie infantylne. Nawet grupa mężczyzn, którzy jeszcze w latach szkolnych nawiązali przyjaźnie i stworzyli pewną klikę o nazwie „Zabijaki”, zupełnie do mnie nie przemówiła. To nie są dorośli faceci, którzy – jak sugeruje Autorka – są w stanie wręcz zabić w obronie któregokolwiek z przyjaciół. To kobiety wydają się tutaj bardziej dojrzałe i wiedzące, czego tak naprawdę chcą od życia. Takie przedstawienie bohaterów trochę gryzie się z tym, które znamy, chociażby z powieści Jane Austen, co jest dowodem na to, iż współcześni autorzy nie do końca są w stanie precyzyjnie oddać ówczesnych angielskich realiów.

W powieści znajdują się również fragmenty, które wydają się aż do bólu naiwne. Uwierzcie mi, że są one tak dziecinne, że niekiedy aż śmieszne. Na pierwszym planie znajduje się oczywiście seks, którym fabuła książki wręcz ocieka. Bohaterowie nie tylko go uprawiają, ale też wciąż o nim myślą, co zakrawa dosłownie na obsesję. Z drugiej strony jednak sceny łóżkowe opisane są w sposób niesamowicie infantylny, więc nie wiem, czy tę powieść należałoby zaliczyć również do literatury erotycznej. Co tu dużo mówić, rozczarował mnie ten romans historyczny, po którym spodziewałam się naprawdę czegoś zgoła innego. Możliwe, że książka przypadłaby do gustu mniej wytrawnym czytelnikom oraz tym, dla których erotyka w literaturze jest kwestią nadrzędną, i nie dbają o to, w jaki sposób autor do niej podchodzi. Ważna jest jedynie jej obecność w powieści.

Jeśli chodzi o pozytywne strony Zakazanego owocu, to na pewno będą to sprawy stricte życiowe. Najważniejszą rolę odgrywa tutaj miłość i zaufanie. Serena i Francis muszą naprawdę wiele nauczyć się o sobie nawzajem, aby móc zacząć normalnie żyć. Każde z nich musi poznać tę drugą stronę na tyle dobrze, żeby ostatecznie być w stanie zaufać i nie wysuwać podejrzeń wobec partnera/partnerki. Oczywiście wiele dobrego otrzymują ze strony swoich przyjaciół. Pojawia się także relacja na linii synowa-teściowa. Mają też miejsce tajemnice, które na jaw wychodzą dopiero pod wpływem zaistnienia pewnych okoliczności.

No cóż, książkę przeczytałam, opinię napisałam i wbrew pozorom nie żałuję czasu spędzonego przy tej lekturze. W trakcie czytania trochę się pośmiałam, może nawet zirytowałam, bo przecież nie tego spodziewałam się, sięgając po ten romans. Z drugiej strony jednak oderwałam się od historycznej literatury ambitnej i wymagającej, która zmusza do skupienia uwagi. Takiej naiwnej i nieco głupiutkiej książki po prostu na chwilę obecną potrzebowałam. Tak sobie myślę, że chyba każdemu czytelnikowi od czasu do czasu właśnie tego rodzaju lektura jest potrzebna, żeby złapać oddech i odpocząć od gatunku literatury, który na co dzień preferuje. 







środa, 25 czerwca 2014

Mireille Calmel – „Noce królowej”
















Wydawnictwo: KSIĄŻNICA/
GRUPA WYDAWNICZA PUBLICAT S.A.
Katowice 2014
Tytuł oryginału: Le Lit d’Aliénor
Przekład: Bella Szwarcman-Czarnota
Seria: Wyrwane z kart historii




Wpływowe i charyzmatyczne kobiety od dziesiątek lat budzą zainteresowanie nie tylko historyków, ale również pisarzy. W wielu przypadkach są to kobiety niedoceniane, pomimo iż niejednokrotnie zdziałały na rzecz swojego kraju znacznie więcej, aniżeli władcy-mężczyźni. Zazwyczaj dopiero po latach dostrzegano ich zasługi, bądź też piętnowano za sposób prowadzenia się. Wielokrotnie uznawano je za rozpustne ladacznice, które nie potrafiły utrzymać na wodzy swoich seksualnych popędów. Tak właśnie postrzegana była, i chyba nadal jest, główna bohaterka Nocy królowej – Eleonora Akwitańska (z franc. Aliénor d'Aquitaine).

Eleonora Akwitańska to przede wszystkim matka Ryszarda I Lwie Serce (1157-1199). Była najstarszym z trojga dzieci Wilhelma X Świętego (1099-1137) i Aénor de Châtellerault (?-1130). Małżeństwo jej rodziców zostało zaaranżowane przez ojca Wilhelma X – Wilhelma IX Trubadura oraz matkę Aénor, zwaną La Dangerosa (z wł. niebezpieczna), która była kochanką przyszłego teścia Eleonory. Późniejsza królowa Francji i Anglii wychowywała się na najbardziej kulturalnym dworze Europy. To ojciec zadbał o jej gruntowne wykształcenie. Eleonora potrafiła czytać, znała też język łaciński, była również bardzo dobrze wykształcona w dziedzinie literatury i muzyki. Księżniczka uwielbiała także jeździć konno i brać udział w polowaniach. Była niezwykle towarzyska, ale i niesamowicie uparta. Już od najmłodszych lat charakteryzowała ją nieprzeciętna uroda. Prawdopodobnie miała rude włosy i brązowe oczy. Pod tym względem była więc podobna do swojego ojca i dziadka. Kiedy w wieku czterech lat zmarł jej brat – Wilhelm Aigret – Eleonora odziedziczyła Akwitanię oraz siedem innych hrabstw. Oprócz brata miała jeszcze młodszą siostrę – Petronelę.

Wiosną 1137 roku książę Wilhelm X podjął zamiar udania się z pielgrzymką do Santiego de Compostela. Wraz ze swoimi córkami przybył więc do Bordeaux, a tam powierzył je opiece miejscowego arcybiskupa i jednego z najwierniejszych książęcych wasali. Dopiero potem udał się w dalszą drogę. Niestety, podczas tejże pielgrzymki książę zmarł. Podejrzewano, że został otruty. Było to 9 kwietnia 1137 roku, dokładnie w Wielki Piątek. Tym samym piętnastoletnia wówczas Eleonora została księżną Akwitanii. Dziewczyna była zatem najlepszą partią Europy, więc pojawiło się ryzyko, że potencjalni kandydaci do jej ręki będą usiłować ją porwać. Chcąc temu zapobiec, Wilhelm wyznaczył protektorem Akwitanii i samej księżniczki francuskiego króla – Ludwika VI Grubego (1081-1137), którego zadaniem było znalezienie dla Eleonory odpowiedniego męża. Tuż przed śmiercią Wilhelm kazał przysiąc swojemu otoczeniu, iż zachowane w tajemnicy zostaną jego postanowienia odnośnie dalszego losu Eleonory, dopóki nie zostanie o nich powiadomiony Ludwik VI. Tak więc posłańcy natychmiast wyruszyli do Bordeaux, aby rychło przekazać wieści arcybiskupowi, a następnie podać je dalej do Paryża i powiadomić króla o decyzji księcia Akwitanii.

Eleonora Akwitańska (ok. 1122-1204)
Król Ludwik VI Gruby również był ciężko chory, lecz wiadomość o powierzeniu mu pieczy nad najzamożniejszą prowincją Francji bardzo go ucieszyła. Działając jako opiekun Akwitanii i jej niepełnoletniej władczyni, Ludwik podał do publicznej wiadomości, iż księżniczka poślubi jego syna i dziedzica, niewiele od niej starszego Ludwika. Główny doradca królewski – opat Suger – spisał rychło umowę ślubną i tak oto Ludwik w asyście pięciuset rycerzy udał się do Bordeaux. Przybył tam 11 lipca 1137 roku, zaś już nazajutrz arcybiskup Godfryd de Laroux udzielił młodym ślubu w miejscowej katedrze pod wezwaniem świętego Andrzeja. Ceremonia była naprawdę wspaniała. Przybyły na nią setki ludzi. Niemniej jednak, pojawił się pewien problem. Otóż, Akwitania miała pozostać niezależna od francuskiej korony, natomiast do połączenia Akwitanii z Francją mogło dojść dopiero w kolejnym pokoleniu za sprawą ewentualnego syna Eleonory i Ludwika. Z okazji ślubu Eleonora podarowała mężowi kryształową wazę, która przechowywana jest obecnie w Luwrze. Od tego momentu akcja powieści Noce królowej nabiera tempa i następują po sobie kolejne wydarzenia związane z życiem Eleonory Akwitańskiej.

Mireille Calmel przy tworzeniu historii jednej z najbardziej kontrowersyjnych postaci kobiecych w dziejach świata, podążyła drogą, którą w ostatnim czasie obiera coraz więcej autorów powieści historycznych. Mianowicie wprowadziła elementy fantastyki. Z jednej strony mamy dość dobrze skonstruowane tło historyczne, z którego uzyskujemy szereg istotnych informacji na temat Eleonory Akwitańskiej, zaś z drugiej strony pojawia się magia, gusła i spora dawka seksu pod rozmaitymi postaciami. Tak więc cała opowieść jest dosyć pikantna w swojej wymowie.

Powieść tak naprawdę rozpoczyna doniosłe wydarzenie, a jest nim dzień narodzin Henryka II Plantageneta, czyli przyszłego ojca wspomnianego już Ryszarda I Lwie Serce. Na zamku wnuczki wielkiego Wilhelma Zdobywcy (ok. 1028-1087), gdzie dochodzi do narodzin Henryka w 1133 roku, zamieszkuje również niejaka Ginewra de Grimwald wraz ze swoją córą – Loanną. Nie wiadomo kim był ojciec Loanny. Odkąd dziewczyna pamięta, zawsze wychowywała ją matka, a za ojca uważała Gotfryda V Plantageneta (1113-1151). Wiadomo, że Ginewra jest spowinowacona z czarnoksiężnikiem Merlinem oraz druidami. Każdy, kto interesuje się mitologią Wysp Brytyjskich zapewne wie, kim był Merlin. To opiekun i nauczyciel, a potem doradca legendarnego króla Artura – władcy, który żył najprawdopodobniej na przełomie V i VI wieku, choć jego wiarygodność historyczna wciąż jest tematem sporów. Merlin to postać niezwykle tajemnicza, lecz mimo to ciesząca się sławą mędrca, który posiadł ogromne pokłady wiedzy oraz mądrości. Były one na tyle głębokie, iż właśnie z tego powodu niektórzy zaczęli zwać go czarnoksiężnikiem.

Ludwik VII Młody (1120-1180)
Wielu osobom Merlin kojarzy się z druidami. W niektórych księgach zapisano, że jego korzenie sięgały starej wiedzy, ale jednocześnie zgłębiał też tajemnice nowej wiary, wplatając ją w swoją celtycką drogę w sposób niezwykle mistyczny i delikatny, czyli typowy dla Celtów. Możliwe, że sam był druidem, za czym przemawia ponadprzeciętne wykształcenie Merlina pobierane u mędrców, którymi w Brytanii w V i VI wieku byli właśnie druidzi. Według legend, Merlin był także trubadurem. Na temat jego osoby powstało wiele mitów, które w sposób wręcz fanatyczny opisywały potęgę i moc Merlina. Wielokrotnie były to historie grubo przerysowane, co zazwyczaj towarzyszy opowieści o postaciach wyjątkowych. Merlinowi przypisywano nawet budowę Stonehenge. Pomijając te wszystkie mniej lub bardziej prawdopodobne opowieści dotyczące Merlina, jedno jest pewne. Otóż, na pewno mamy do czynienia postacią wysoce skomplikowaną pod względem duchowym, która potrafiła połączyć w sobie elementy zrozumienia reguł rządzących przyrodą i światem, jak również otwartą na przyjęcie nowych nauk i troszczącą się o swój własny rozwój. Merlin potrafił też doskonale wykorzystywać w praktyce zdobyte wiadomości.

Analizując powyższe informacje nie dziwi więc fakt, iż Ginewra i jej córka posiadają zdolności magiczne. W średniowieczu publiczne ich ujawnienie mogło grozić stosem. Tak więc obydwie starają się trzymać je w tajemnicy. Pewnego dnia Loanna ma wizję. Otóż, według dziewczyny Eleonora musi zostać królową Anglii i tym samym zapoczątkować dynastię Plantagenetów. Niemniej jednak, polityczne układy i spiski doprowadzają do tego, iż rzeczona wiza wcale nie musi okazać się prawdą. Mały Henryk jest oczywiście szykowany na tron Anglii, lecz małżeństwo Eleonory z Ludwikiem VII krzyżuje te plany. Tak więc zadaniem Loanny jest zrobić wszystko, aby prorocza wizja, której doświadczyła, znalazła swoje potwierdzenie w rzeczywistości. Z tego też powodu dziewczyna trafia do najbliższego otoczenia Eleonory i staje się nie tylko jej przyjaciółką i powiernicą, ale również kochanką. Czy zatem uda się jej doprowadzić Eleonorę na tron angielski? Czy przeznaczenie zawsze musi się spełnić? A może przewrotny los zadecyduje inaczej? Ile będzie musiała poświęcić Loanna, aby móc sprawy doprowadzić do końca?

Noce królowej to powieść, w której na pewno nie brak przygód, intryg i wszelkiej maści spisków. Fantastyka, o której wspomniałam wyżej, miesza się tutaj z autentycznym tłem historycznym. Oczywiście Autorka niektóre sceny i wydarzenia przedstawiła według własnej koncepcji. Niemniej to, co najważniejsze zostało w pełni zachowane. Przede wszystkim mamy w tej książce do czynienia z rozmaitymi odcieniami miłości. Jest uczucie towarzyszące relacji matka-córka, kobieta-mężczyzna oraz kobieta-kobieta. Niektóre z tych więzi są niezwykle zaborcze, zaś inne wymagają poświęceń. Na kartach powieści spotykamy mężnych rycerzy, którzy nie wahają się dobyć miecza i oddać życie, kiedy zajdzie ku temu potrzeba. Są również piękne i waleczne niewiasty, które w boju potrafią walczyć na równo z mężczyznami. Ponieważ Eleonora Akwitańska brała udział w drugiej wyprawie krzyżowej (1147-1149), nie mogło w Nocach królowej zabraknąć i tego etapu w jej życiu.

W miarę rozwoju akcji powieść staje się coraz bardziej ciekawa. Czytelnik przenoszony jest w rozmaite miejsca i spotyka postaci znane z historii. Książka będzie doskonałą lekturą dla osób lubiących zgłębiać zakamarki historii, a także dla tych, którzy nie boją się w literaturze odważnych scen erotycznych. Z kolei w tle tego wszystkiego słychać pieśni wykonywane przez ówczesnych trubadurów. Całość natomiast posypana jest szczyptą magii sięgającą czasów czarodzieja Merlina.



Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu