poniedziałek, 5 października 2026

Ostatni taki wyrok. Jak absolutyzm, płeć i pragnienie zemsty doprowadziły do stracenia lady Alicji Lisle?

 


Wczesnym rankiem 2 września 1685 roku na rynku w Winchesterze stanął szafot, na którym rozegrał się przejmujący dramat polityczno-prawny oraz osobisty. W obecności zgromadzonych mieszkańców, sparaliżowanych strachem i zmęczonych politycznymi zawirowaniami, na miejsce stracenia wprowadzono blisko sześćdziesięcioośmioletnią Alicję Lisle. Kiedy kat opuścił topór, stała się ona ostatnią kobietą w dziejach Anglii, na której wykonano sądowy wyrok śmierci przez dekapitację. Oficjalnie skazano ją za zdradę stanu – przypisywano jej przyznanie azylu dwóm uciekinierom poszukiwanym po klęsce rebelii Monmoutha: duchownemu nonkonformistycznemu, Janowi Hickesowi, oraz radykalnemu prawnikowi, Ryszardowi Nelthorpe’owi. Sprowadzenie tej egzekucji wyłącznie do rutynowej realizacji surowego prawa karnego obowiązującego w XVII wieku byłoby jednak dużym uproszczeniem. Wydarzenie to skupiło w sobie głębokie podziały ideologiczne, prawne i dynastyczne tamtej epoki. Proces oraz śmierć kobiety, które nastąpiły w atmosferze paranoi bezpośrednio po bitwie pod Sedgemoor z 6 lipca 1685 roku, nie stanowiły jedynie bezmyślnego aktu okrucieństwa ze strony przewodniczącego składu sędziowskiego, brutalnego lorda Jerzego Jeffreysa. Było to stricte państwowe widowisko zaplanowane przez katolickiego monarchę, Jakuba II Stuarta. Ten pokazowy proces miał utwierdzić absolutyzm dynastii Stuartów, przekształcić domowe zacisze w przestrzeń potencjalnej współwiny przestępczej i wyegzekwować odroczony odwet na środowiskach związanych z dawną republiką.


Portret Alicji Lisle pochodzący z 1932 roku.
autor nieznany
źródło: National Galleries of Scotland

 
Aby zrozumieć bezwzględność władz wobec Alicji Lisle, należy cofnąć się do postaci jej zmarłego męża, Jana Lisle’a. Gdy w 1660 roku Karol II powrócił na tron, ogłoszono Akt Powszechnego Przebaczenia, Ułaskawienia i Zapomnienia, mający przynieść polityczne pojednanie. Łaska ta nie objęła jednak regicydów – osób bezpośrednio odpowiedzialnych za podpisanie wyroku śmierci na Karolu I w 1649 roku. Jan Lisle był zagorzałym republikańskim sędzią, członkiem trybunału sądzącego monarchę oraz wpływowym dygnitarzem z czasów protektoratu Olivera Cromwella, z którego nominacji zasiadał w Izbie Lordów. Choć po powrocie monarchii zbiegł do Szwajcarii, monarcha nie zapomniał o jego czynach; rojalistyczni zamachowcy zgładzili go w Lozannie w 1664 roku. Mimo że Alicja Lisle przez kolejne dziesięciolecia prowadziła spokojne życie w swojej posiadłości Moyles Court w Hampshire, w oczach władzy na zawsze pozostała naznaczona republikańską przeszłością męża. Aparat państwowy Stuartów pamiętał o dawnym wrogu, a objęcie władzy przez Jakuba II w lutym 1685 roku jedynie nasiliło tę wrogość. Kiedy w czerwcu 1685 roku nieślubny, protestancki syn Karola II, książę Monmouth, wzniecił rebelię przeciwko katolickiemu stryjowi, Korona zinterpretowała ten bunt nie jako lokalny powiew niezadowolenia, lecz jako powrót tego samego republikańskiego ruchu, który doprowadził do ścięcia Karola I. W warunkach powszechnej podejrzliwości Alicji Lisle nie postrzegano jako sędziwej wdowy niosącej chrześcijańską pomoc, lecz jako ucieleśnienie dawnej Republiki i matronę rebelii, której dom z natury stanowił zagrożenie.
 
Sposób, w jaki przeprowadzono proces Lisle, stał się jednym z najbardziej dyskusyjnych epizodów w historii angielskiego wymiaru sprawiedliwości, obnażającym podatność prawa na naciski ze strony władzy wykonawczej. Oskarżenie oparto na Statucie o Zdradzie z 1351 roku, przy czym nie zarzucano kobiecie bezpośredniego udziału w walce ani udziału w spisku. Przypisano jej tzw. zdradę konstruktywną, polegającą na przyjęciu pod swój dach Hickesa i Nelthorpe’a w nocy 26 lipca 1685 roku. Prawo zwyczajowe uznawało ukrywanie zdrajcy za zdradę stanu, jednak obowiązywała zasada, że nikogo nie można skazać za pomocnictwo, zanim główny sprawca nie zostanie formalnie osądzony i uznany za winnego. Tymczasem w dacie procesu Lisle – 27 sierpnia 1685 roku – żaden z ukrywanych mężczyzn nie stanął jeszcze przed sądem. By doprowadzić do szybkiego wyroku, oskarżyciele wraz z bezwzględnym sędzią Jeffreysem zignorowali utarte zasady procesowe. Jeffreys uznał, że dowód winy głównych uciekinierów można orzec in absentia w trakcie rozprawy Lisle, co stanowiło groźne naruszenie dotychczasowej praktyki prawnej. Zabieg ten pozbawił pozwaną kluczowej linii obrony – nie mogła wykazać, że przyjęła pod dach duchownego uciekającego przed represjami religijnymi, a nie uzbrojonego buntownika. Prokuratura konsekwentnie dążyła do wykazania, iż Lisle wiedziała o udziale Hickesa w rebelii, ignorując jej tłumaczenia, że uważała go jedynie za represjonowanego nonkonformistę. Zrównując sprzeciw religijny z udziałem w zbrojnym powstaniu, sąd doprowadził do niebezpiecznego precedensu, zgodnie z którym pomoc udzielona dysydentowi religijnemu stawała się równoznaczna ze wspieraniem zdrajcy państwa.


Sędzia Jerzy Jeffreys w szatach para (1686)
W 1685 roku Jerzy Jeffreys został mianowany
Lordem Kanclerzem i otrzymał tytuł barona Wem.  
autor: Godfrey Kneller

 
Działania te wpisywały się w szerszy plan monarchii Stuartów, nakierowany na upolitycznienie życia prywatnego i odebranie szlachcie tradycyjnej nietykalności jej domostw. W XVII-wiecznej Anglii dwór ziemski, taki jak Moyles Court, pełnił rolę centrum lokalnego życia, paternalistycznej opieki i gościnności. Dla kobiety z wyższych sfer udzielenie przytuliska wędrowcom, potrzebującym czy prześladowanym, stanowiło wyraz moralnego i chrześcijańskiego obowiązku. Uznanie postępku Lisle za przestępstwo było jasnym sygnałem państwa: wola suwerena stoi wyżej niż nakazy chrześcijańskiego miłosierdzia i autonomia domowa ziemiańskiej szlachty. Prywatna rezydencja przestała być bezpieczną przystanią, stając się przestrzenią podlegającą kontroli organów państwowych. Ograniczenia i zakamarki Moyles Court przedstawiono w akcie oskarżenia jako zaplecze spisku. Poprzez ten proces monarchia dała jasny sygnał całemu ziemiaństwu, że w obliczu zagrożenia władzy zachowanie neutralności jest niemożliwe, a brak donosu na podejrzanych gości we własnym domu traktowany będzie na równi z bezpośrednią zdradą.
 
Przebieg samego procesu, zachowany w szczegółowych sprawozdaniach z rozpraw państwowych, dostarcza przejmującego przykładu sądowego nacisku oraz demonstracji bezwzględnej władzy monarchy. Przewodniczący składu orzekającego, lord Jerzy Jeffreys, który na kartach historii zapisał się jako główna postać tzw. „Krwawych Sądów”, zrezygnował z roli bezstronnego sędziego na rzecz aktywnego realizowania królewskiego odwetu. W trakcie postępowania nieustannie i napastliwie przesłuchiwał świadków, ze szczególnym uwzględnieniem Jakuba Dunne’a, posłańca odpowiedzialnego za sprowadzenie Hickesa oraz Nelthorpe’a do posiadłości Moyles Court. Zastraszony przez gwałtowną atmosferę panującą na sali sądowej i widmo natychmiastowego aresztowania, Dunne zaczął składać niespójne zeznania. Sędzia odpowiedział na to brutalną presją psychologiczną – sięgnął po jadowitą retorykę, by złamać opór świadka i wywrzeć presję na członkach ławy przysięgłych. Jawnie zarzucał Dunne’owi składanie fałszywych zeznań, odwołując się do sprawiedliwości boskiej oraz potępienia wiecznego. Wprowadzenie motywów religijnych do rozprawy sądowej miało podwójne zadanie: nadawało królewskiemu wymiarowi sprawiedliwości wymiar sankcji boskiej, a jednocześnie skutecznie uniemożliwiało przedstawienie dowodów świadczących o tym, że Lisle nie miała pojęcia o zaangażowaniu uciekinierów w zbrojny bunt.


Rezydencja Moyles Court (obecnie Moyles Court School)
fot. Tim Stickley


Przysięgli z Winchesteru wyrażali przy tym wyraźny opór wobec wydania wyroku skazującego. Trzykrotnie udawali się na naradę, podnosząc istotne wątpliwości co do tego, czy oskarżyciele zdołali ponad wszelką wątpliwość wykazać wiedzę oskarżonej o rebelianckiej przeszłości ukrywanych mężczyzn. W każdym z tych momentów Jeffreys stanowczo interweniował – ostro karcił przysięgłych, okazywał wzburzenie ich niezdecydowaniem i groził zastosowaniem dawnych środków przymusu, w tym pozbawieniem ich pożywienia i ogrzewania do czasu wydania oczekiwanego orzeczenia. Ulegając tak zmasowanej presji, ława przysięgłych ostatecznie uznała Alicję Lisle za winną. Ten wymuszony werdykt nie był jedynie przejawem trudnego charakteru samego sędziego, lecz dowodem głębokiego kryzysu, w jakim znalazła się wówczas instytucja ławy przysięgłych. Monarchia, dążąc do przekształcenia sądownictwa w bezwzględne narzędzie ochrony interesów państwa, nie zamierzała tolerować niezależności lokalnych obywateli orzekających w sprawach karnych. Rozprawa Alicji Lisle stała się w ten sposób symbolicznym momentem w dziejach angielskiego wymiaru sprawiedliwości, ukazującym, jak mechanizm sądu obywatelskiego może zostać pozbawiony funkcji ochronnej i wykorzystany do realizacji bieżących celów politycznych monarchy. Gdy ogłoszono wyrok, Jeffreys natychmiast orzekł karę przewidzianą wówczas przez prawo dla kobiet winnych zdrady stanu: wleczenie na płachcie na miejsce egzekucji oraz spalenie żywcem. Kwestia płci skazanej w kontekście tego orzeczenia oraz jego późniejszej modyfikacji odgrywa kluczową rolę. Prawo zwyczajowe nakazywało karanie mężczyzn skazanych za to przestępstwo poprzez powieszenie, wypatroszenie i poćwiartowanie, podczas gdy wobec kobiet stosowano egzekucję na stosie. Różnicę tę uzasadniano względami „obyczajowości”, uznając publiczną sekcję kobiecego ciała za niestosowną. Wizja spalenia żywcem starszej, szanowanej przedstawicielki szlachty na rynku w Winchesterze wywołała jednak powszechne oburzenie, łączące osoby o różnych przekonaniach religijnych i politycznych. Liczne wpływowe postaci, w tym przedstawiciele kleru oraz arystokracji, zwróciły się do Jakuba II z prośbą o łaskę, wnioskując o całkowite darowanie kary lub przynajmniej jej złagodzenie.
 
Postawa monarchy w tej sprawie odsłania chłodny i nieprzejednany charakter przyjętej przez niego strategii. Jakub II kategorycznie odrzucił możliwość ułaskawienia, argumentując to publiczną obietnicą braku pobłażliwości dla osób wspierających buntowników. Zgodził się jedynie na zmianę formy egzekucji ze spalenia na ścięcie. Choć zwolennicy dworu przedstawiali tę decyzję jako przejaw monarszego miłosierdzia, w rzeczywistości stanowiła ona przemyślany krok polityczny. Wykonanie wyroku przez spalenie na stosie groziło wykreowaniem Lisle na protestancką męczenniczkę, co mogło doprowadzić do wybuchu napięć religijnych, które władza starała się za wszelką cenę wygasić. Ścięcie toporem, zarezerwowane tradycyjnie dla stanu szlacheckiego, niosło odmienny przekaz – było formą bardziej stonowaną, lecz wciąż stanowiło surowy wymiar kary państwowej. Zgadzając się na tę korektę, Jakub II dążył do stworzenia wizerunku władcy sprawiedliwego i rozważnego, który jednak nie odstępuje od egzekwowania prawa. Dzień egzekucji, 2 września 1685 roku, przebiegł w atmosferze powagi, która nie przyniosła władzy oczekiwanego skutku zastraszenia społeczeństwa. W ostatnich chwilach skazana zachowała spokój i godność, co wywarło ogromne wrażenie na zgromadzonym tłumie. Zamiast przyznać się do winy na szafocie, przekazała urzędnikom pisemne oświadczenie – opublikowane po jej śmierci – które stało się mocnym oskarżeniem samego procesu i reżimu. W tekście tym zapewniała o swojej lojalności wobec Korony, braku wiedzy o przeszłości ukrywanych uciekinierów oraz przekonaniu, że została zgładzona w imię politycznego odwetu, a nie rzeczywistej sprawiedliwości. Choć przebaczyła oskarżycielom i sędziom, jej słowa jasno wskazywały, że uznała postępowanie sądowe za zaprzeczenie prawa. Publiczne stracenie, mające w założeniu stanowić pokaz siły państwa i ostrzeżenie dla ewentualnych buntowników, stało się aktem cichego sprzeciwu. Postawa starszej wdowy oddającej życie pod toporem nie wywołała uległości; przeciwnie, zraziła wielu umiarkowanych zwolenników monarchii, którzy zaczęli postrzegać rządy Jakuba II nie jako gwaranta stabilności, lecz jako opresyjną władzę naruszającą swobody obywatelskie.


Obraz nosi tytuł Ukrywanie uciekinierów przez Alicję Lisle; został namalowany
w 1858 roku przez Edwarda Matthew Warda. Obecnie jest częścią kolekcji
Sheffield Galleries and Museums Trust. 

 
Trwałe znaczenie historyczne i ustrojowe sprawy Alicji Lisle ujawniło się w pełni po Chwalebnej Rewolucji z 1688 roku. Upadek Jakuba II oraz przekazanie korony Wilhelmowi III i Marii II w 1689 roku otworzyły drogę do formalnej rewizji rozstrzygnięć sądowych z okresu represji. Nowo powołany parlament rewolucyjny w pierwszej kolejności zajął się unieważnianiem wyroków wydanych podczas „Krwawych Sądów”. W 1689 roku córki Lisle złożyły petycję w sprawie oczyszczenia pamięci matki. W reakcji na ten wniosek uchwalono specjalny akt parlamentarny, który oficjalnie skasował wyrok skazujący i uznał proces lady Alicji Lisle za pozbawiony mocy prawnej. Treść tego aktu unieważniającego niesie ze sobą ogromną wartość poznawczą. Parlament nie ograniczył się bowiem do pośmiertnego wybaczenia skazanej; orzekł, że sam wyrok od początku pozbawiony był mocy prawnej z uwagi na szereg nielegalnych i naruszających normy praktyk. W dokumencie jednoznacznie potępiono sposób prowadzenia rozprawy, podkreślając, iż rozstrzygnięcie wymuszono poprzez „zastraszanie i wywieranie presji na członkach ławy przysięgłych przez wspomnianego lorda sędziego Jeffreysa, pełniącego wówczas funkcję głównego komisarza”. Wskazano także na rażące uchybienie proceduralne, jakim było osądzenie i skazanie Lisle zanim formalnie udowodniono winę głównym uczestnikom rebelii. Decyzja parlamentu nie stanowiła wyłącznie gestu w stronę rodziny czy pośmiertnej rehabilitacji, lecz była mocną deklaracją ustrojową wyznaczającą nieprzekraczalne granice dla władzy sądowniczej. Wytykając bezpośrednio wywieranie nacisków na przysięgłych oraz łamanie utartych zasad prawa zwyczajowego, izby ustawodawcze w 1689 roku wykorzystały tragiczną historię Alicji Lisle do sformułowania reguł niezawisłości sędziowskiej oraz rzetelnego procesu, które stały się filarami nowożytnego sądownictwa angielskiego. Jej śmierć urosła do rangi trwałego symbolu zagrożeń płynących z arbitralnej władzy wykonawczej i upolitycznionych sądów, wywierając bezpośredni wpływ na kształt Deklaracji Praw oraz późniejszej Ustawy Sukcesyjnej z 1701 roku, która zagwarantowała sędziom nieusuwalność ze stanowisk, jednocześnie odbierając królowi możliwość ich samowolnego odwoływania.
 
Z punktu widzenia badań historycznych przypadek Alicji Lisle daje doskonały wgląd w proces ewolucji władzy państwowej w XVII wieku. Dziewiętnastowieczni historycy spod znaku tradycji wigowskiej skłonni byli widzieć w tym procesie melodramatyczne starcie bezwzględnego zła z czystą niewinnością, przedstawiając Jeffreysa jako postać karykaturalnie wręcz okrutną, zaś Lisle jako bezbronną ofiarę królewskiego despotyzmu. Dzisiejsze podejście do historii oferuje jednak znacznie bardziej wyważoną i strukturalną perspektywę. Śmierć Lisle wpisuje się w dążenia wczesnonowożytnego państwa do centralizacji oraz budowania pełnego monopolu na stosowanie przemocy. W tym ujęciu „Krwawe Sądy” nie były bezmyślnym aktem okrucieństwa, lecz przemyślaną akcją pacyfikacyjną przeprowadzoną za pomocą aparatu sprawiedliwości. Państwo, stając w obliczu groźnego buntu zbrojnego, który mógł ponownie pchnąć kraj w wir walk domowych, uruchomiło cały dostępny aparat prawny w celu odzyskania pełnej kontroli. Alicja Lisle znalazła się w samym centrum tych ścierających się sił. Wykonanie na niej wyroku pokazywało determinację władzy w dążeniu do likwidacji jakiejkolwiek przestrzeni – czy to fizycznej, prywatnej, czy moralnej – w której rebelianci mogliby znaleźć oparcie.


Proces lady Alicji Lisle
autor: Edward Matthew Ward 
 

Na osobną uwagę zasługuje również kwestia płci w kontekście tej egzekucji. Lisle przeszła do historii jako ostatnia kobieta ścięta w Anglii, co wyznacza kres pewnej epoki w stosowaniu państwowej przemocy wobec przedstawicielek wyższych sfer. W czasach Tudorów i wczesnych Stuartów uśmiercanie szlachetnie urodzonych kobiet za pomocą topora, czego doświadczyły m.in. Anna Boleyn, Katarzyna Howard, lady Jane Grey czy Maria Stuart, służyło jako potężny instrument polityki dynastycznej. Pozwalało ono usuwać jednostki stanowiące zagrożenie dla władzy bez wywoływania chaotycznego zgorszenia towarzyszącego powieszeniu lub spaleniu na stosie. Jednak pod koniec XVII stulecia polityczna i społeczna skuteczność takich demonstracji dramatycznie spadła. Widok ścięcia starszej kobiety głęboko poruszył społeczeństwo, w którym coraz większą rolę odgrywały pojęcia ogłady, szacunku dla życia domowego i ochrony kobiet. Powszechne oburzenie towarzyszące śmierci Lisle pokazało, że władza nie może już traktować ciał szlachcianek jako przestrzeni do pokazywania absolutnej siły suwerena bez ryzyka utraty własnej legitymizacji. Po 1685 roku, mimo że kobiety wciąż skazywano za rozmaite przestępstwa, ten szczególny teatr polityczny polegający na egzekucjach arystokratek został definitywnie porzucony, co odzwierciedlało głęboką zmianę społecznych granic dopuszczalnej przemocy ze strony państwa.
 
Ostatecznie dramat lady Alicji Lisle polegał na tym, że wbrew własnej woli stała się ona punktem zwrotnym w dziejach Anglii, znajdując się na styku dwóch ścierających się ze sobą porządków politycznych. Pierwszy z nich to odchodzący w przeszłość świat późnośredniowiecznej i wczesnostuartowskiej monarchii prerogatywnej, w której wola władcy miała charakter absolutny, pojęcie zdrady rozciągano tak szeroko, by móc karać zwykłą gościnność wdowy, a sądy służyły za bezpośrednie narzędzie nacisku w rękach Korony. Drugi to wyłaniający się, nowoczesny model monarchii konstytucyjnej, oparty na rządach prawa, niezależności sędziów, nietykalności ławy przysięgłych oraz ochronie obywateli przed samowolą władzy wykonawczej. Rozprawa z 27 sierpnia 1685 roku i wykonana kilka dni później egzekucja ujawniły skrajne, niemożliwe do utrzymania konsekwencje absolutyzmu Stuartów. Łamiąc utarte zasady prawa zwyczajowego, by doprowadzić do śmierci starszej wdowy, której jedyną winą było kierowanie się chrześcijańskim miłosierdziem, reżim Jakuba II odwołał się do terroru, zdradzając tym samym własną słabość i brak społecznego poparcia. Szybkość, z jaką wyrok ten unieważniono w 1689 roku, jednoznacznie potwierdza jej rolę jako męczennicy za sprawę konstytucyjną. Jej śmierć nie umocniła władzy Stuartów, lecz przeciwnie – przyspieszyła ich upadek, uświadamiając elitom politycznym Anglii, że w ustroju pozbawionym kontroli nad monarchą żaden dom nie daje schronienia, żaden sąd nie jest niezależny, a żaden obywatel nie może czuć się bezpieczny przed toporem władcy. Zachowując godność na szafocie w Winchesterze, Alicja Lisle nie tylko poddała się wyrokowi króla, ale też nieświadomie dała impuls do głębokiej reformy angielskiego ustroju, stając się ostatnią kobietą ściętą w Anglii – milczącą patronką wolności, która wyrosła na kanwie tej tragedii.


 
Bibliografia:
  1. Cobbett W. (red.): The Trial of the Lady Alice Lisle, for High Treason, 1685. Londyn: Cobbett’s State Trials, 1811.
  2. Kenyon, J. P.: The Stuart Constitution 1603-1688: Documents and Commentary. Cambridge: Cambridge University Press, 1986.
  3. Sharpe K.: The Personal Rule of Charles I. New Haven: Yale University Press, 1996.
  4. Whitaker A.: The Regicide’s Widow: Lady Alice Lisle and the Bloody Assize. Stroud: The History Press, 2007.



Ⓒ Agnieszka Różycka




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz