Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki i Wydawnictwa. Dziękuję!
Wydawnictwo:
SKARPA WARSZAWSKA
Warszawa 2026
Magdalena
Zimniak od lat umacnia swoją pozycję na polskiej scenie literackiej,
konsekwentnie pokazując, że potrafi jak mało kto zaglądać w ciemniejsze
zakamarki ludzkiej psychiki. Choć jej książki zwykle trafiają na półkę z
thrillerami psychologicznymi i domestic
noir, trudno je zamknąć w jednej kategorii, ponieważ zawsze niosą ze sobą
coś więcej niż tylko solidną dawkę napięcia. Jej najnowsza powieść, Ostatni upadek, wygląda jak naturalne
zwieńczenie pewnego etapu twórczości i jednocześnie efektowne domknięcie historii
rozpoczętych w bestsellerowych Kształcie
demona i Pękniętej krze. To doskonale
skonstruowana opowieść, w której przeszłość nieustannie odbija się echem,
rodzinne więzi plączą się w skomplikowane układy, a bohaterowie zmagają się z
pytaniem o to, kim właściwie są. Autorka po raz kolejny pokazuje, że świetnie
czuje klimat dusznej, niepokojącej atmosfery. W jej literackim świecie prawda i kłamstwo leżą tak blisko
siebie, że łatwo je pomylić. I właśnie
to sprawia, że trudno oderwać się od lektury.
W Ostatnim upadku w centrum wydarzeń
ponownie znajduje się Adrianna Leman – bohaterka dobrze znana fanom twórczości Magdaleny
Zimniak, choć w jej przypadku „znać” to pojęcie wyjątkowo niepewne. Autorka
świetnie bawi się motywem tożsamości, traktując ją jak kostium, który można
zmieniać, ale którego zdjęcie zawsze kosztuje więcej, niż się nam wydaje. Gdy
Adrianna orientuje się, że całe jej dotychczasowe życie opierało się na fałszu,
musi podjąć decyzję, która wywraca wszystko do góry nogami. Porzucenie
nazwiska, kariery i rodzinnego Gdańska to dla niej nie tylko odcięcie się od
przeszłości, lecz przede wszystkim desperacka próba zrozumienia, kim naprawdę
jest. To pragnienie rozpoczęcia wszystkiego praktycznie od zera jest bardzo
ludzkie i łatwo wzbudza sympatię, ale w powieściach Magdaleny Zimniak takie
momenty spokoju nigdy nie trwają długo. Miejsce, które miało być bezpieczną
przystanią, szybko okazuje się kolejną pułapką. Informacja o znalezieniu zwłok
kobiety na budowie i tajemnicze zniknięcie jej dziecka błyskawicznie podkręcają
atmosferę, wrzucając czytelnika w wir niepokoju i napięcia.

Wyjątkowość Ostatniego upadku wynika z tego, jak
sprytnie autorka nawiązuje do własnego literackiego uniwersum, szczególnie do
historii opowiedzianej w Pękniętej krze.
Aby w pełni poczuć wagę nowej powieści, dobrze jest wrócić myślami do losów
bliźniaczek – Agnieszki i Ady. Autorka stworzyła tam duet oparty na kontrastach:
jedna była żywiołowa i nieokiełznana, druga spokojna i uporządkowana. W tamtej
opowieści tożsamość stała się czymś, co można było niemal wymienić jak element
garderoby, a dramat, który rozegrał się w Tatrach, w starym, złowieszczym domu,
odcisnął trwałe piętno na życiu tej, która przeżyła. Ostatni upadek wraca do tego motywu i stawia pytanie, czy da się
naprawdę porzucić rolę, którą kiedyś przyjęliśmy – z własnej woli albo pod
presją okoliczności. Adrianna, próbując odciąć się od dawnych wydarzeń, nie
zauważa, że przeszłość ma to do siebie, iż prędzej czy później i tak dopomina
się o uwagę. A tajemnice, zwłaszcza te najmroczniejsze, lubią wypływać na
powierzchnię wtedy, kiedy najmniej tego chcemy. Magdalena Zimniak z dużą
lekkością splata więc dwie płaszczyzny: bolesną, rodzinną historię i pełne
napięcia śledztwo, tworząc opowieść, która wciąga zarówno emocjonalnie, jak i
kryminalnie.
Centralną
postacią, która łączy wszystkie wątki Ostatniego
upadku, jest nadkomisarz Krystyna Farkas. Czytelnicy mieli okazję poznać ją
już w Kształcie demona, gdzie
prowadziła śledztwo w sprawie tajemniczych zniknięć w warszawskim kościele.
Farkas to bohaterka bardzo „ludzka” – świetna w swoim fachu, ale jednocześnie
obdarzona słabościami, przeczuciami i intuicją, która pozwala jej dostrzec to,
co umyka innym. W nowej powieści Magdalena Zimniak stawia ją przed zadaniem
wymagającym nie tylko policyjnej precyzji, lecz także wniknięcia w psychikę
osób zamieszanych w sprawę. Dochodzenie dotyczące śmierci pisarki i zaginięcia
jej małej córeczki jest prowadzone z dużą dbałością o realia pracy policji, co
sprawia, że całość brzmi wiarygodnie i mocno osadza czytelnika w świecie
przedstawionym w powieści. Autorka nie stosuje skrótów – każdy ruch śledczych
ma sens, a kolejne tropy stopniowo zmieniają sposób, w jaki patrzymy na
Adriannę Leman. W tle cały czas pulsuje kluczowe pytanie: czy pisarka zginęła w
nieszczęśliwym wypadku, czy ktoś celowo doprowadził do jej śmierci, znając
prawdę o jej dawnym życiu? To właśnie ta niepewność napędza fabułę i sprawia,
że trudno odłożyć książkę choćby na chwilę.

Na kartach
powieści unosi się atmosfera tak ciężka i lepka, że niemal można ją kroić nożem
– to już znak firmowy Magdaleny Zimniak. Autorka ma wyjątkowy talent do
tworzenia przestrzeni, które nie są jedynie dekoracją, lecz pełnoprawnym
elementem opowieści. Plac budowy, na którym odnaleziono ciało, nie funkcjonuje
tu jako zwykłe tło, ale jako metafora wszystkiego, co w życiu bohaterki zostało
porzucone, rozbite albo nigdy niedokończone. Podobnie jak w Kształcie demona, gdzie sacrum zderzało się z mrocznymi
zakamarkami ludzkiej natury, tak i tym razem Magdalena Zimniak gra kontrastami.
Marzenie o próbie zaczęcia wszystkiego od początku zostaje brutalnie zderzone z
surowością miejsca, które zamiast dawać nadzieję, przypomina o chłodzie,
brudzie i niepewności. Dzięki temu książkę odbiera się niemal fizycznie – czuć
napięcie towarzyszące odkryciu ciała, chłodne powietrze poranka nad miejscem
zbrodni oraz narastający lęk bliskich, którzy nie wiedzą, co stało się z
zaginionym dzieckiem. To właśnie ta zmysłowość i umiejętność budowania nastroju
sprawiają, że Ostatni upadek wciąga
nie tylko fabułą, ale i emocjami.
Warstwa
psychologiczna Ostatniego upadku to
bez wątpienia jeden z najmocniejszych elementów prozy Magdaleny Zimniak.
Autorka stawia czytelnikowi pytania, które trafiają w samo sedno: kim właściwie
jesteśmy, jeśli odrzeć nas z nazwiska, sukcesów i historii, którą nosimy na
barkach? Los Adrianny Leman staje się tu opowieścią o rozpadzie tożsamości i
desperackiej próbie jej odbudowania. Pojawia się też niepokojące pytanie – czy
kłamstwo powtarzane latami może stać się czymś, co traktujemy jak własną prawdę?
Magdalena Zimniak pokazuje, że nie da się uciec od siebie, a odcięcie się od
przeszłości, nawet tej najbardziej toksycznej, często prowadzi do bolesnych
konsekwencji. Tytułowy „upadek” można zatem czytać na wiele sposobów: jako
załamanie moralne, rozpad złudzeń, ale też jako wydarzenie, które dosłownie
kończy pewien etap życia albo zmienia je nieodwracalnie. Przemiana Ady, jej
wewnętrzne zmagania i konfrontacja z tym, co próbowała ukryć, zostały opisane w
prologu z niezwykłą dokładnością – taką, która sprawia, że czytelnik czuje
każdy jej krok, zawahanie i pęknięcie.
Magdalena Zimniak
ponownie sięga po tematy, które wielu autorów omija szerokim łukiem i robi to z
taką samą odwagą, jak w Kształcie demona.
Tam weszła w przestrzeń sacrum,
pokazując, że mrok potrafi wślizgnąć się nawet w miejsca, które mają dawać
ukojenie. W Ostatnim upadku ten mrok
przybiera jednak bardziej osobistą formę. Nie ma tu potworów z mitów ani sił
nadprzyrodzonych, natomiast jest zazdrość, niespełnienie, toksyczne relacje i
emocje, które potrafią zatruć całe życie. Autorka jasno sugeruje, że
najgroźniejsze „demony” to te, które sami w sobie pielęgnujemy. A prowadzone
przez Krystynę Farkas śledztwo przypomina momentami oczyszczający rytuał, który
krok po kroku odsłania to, co poszczególni bohaterowie próbowali ukryć przed
światem, i to, co miało nigdy nie ujrzeć światła dziennego.
Struktura
narracyjna Ostatniego upadku została
dopracowana w najmniejszych detalach. Magdalena Zimniak niezwykle świadomie
odsłania kolejne elementy historii, przeplatając teraźniejsze wydarzenia z
powrotami do przeszłości i subtelnymi nawiązaniami do wcześniejszych tomów.
Dzięki temu czytelnicy, którzy pamiętają Pękniętą
krę, mają dodatkową przyjemność z układania w głowie coraz pełniejszego
obrazu, a osoby sięgające po twórczość autorki po raz pierwszy, dostają
wystarczająco dużo informacji, by bez problemu zanurzyć się w fabule. To
właśnie ta konsekwencja i umiejętne rozwijanie motywów na przestrzeni kilku
książek sprawiają, że Ostatni upadek
wyróżnia się na tle wielu polskich kryminałów i thrillerów. Widać tu literacką
dojrzałość Magdaleny Zimniak i jej szacunek dla odbiorcy, który oczekuje od
powieści nie tylko łatwej rozrywki, ale też głębszej, wielowarstwowej
opowieści.
Styl Magdaleny
Zimniak łączy subtelność z pewną ostrością, która pojawia się dokładnie wtedy,
gdy fabuła tego potrzebuje. Autorka nie rozprasza czytelnika nadmiarem opisów –
stawia na emocje i dialogi, żywe, naturalne i podszyte napięciem. Wrażenie jest
takie, jakby każde zdanie było starannie przemyślane, a każda scena miała swój
konkretny cel, prowadząc nas krok po kroku do finału, który potrafi zaskoczyć i
zostawić po sobie mocne wrażenie. Ostatni
upadek to z całą pewnością historia o tym, że przeszłość zawsze upomina się
o swoje, a nierozwiązane sprawy z przeszłości, które kiedyś zignorowaliśmy,
potrafią wrócić do nas w najmniej oczekiwanym momencie i to z ogromną siłą. To
również opowieść o macierzyństwie – takim, które w sytuacji zagrożenia potrafi
być jednocześnie destrukcyjne i niezwykle potężne. Motyw zaginionego dziecka
może wydawać się dobrze znany, ale Magdalena Zimniak nadaje mu nowy wymiar i
emocjonalną głębię, unikając ckliwości i tanich chwytów.
Ostatni
upadek to książka, po którą powinni sięgnąć nie tylko
miłośnicy thrillerów, ale przede wszystkim ci, którzy w literaturze szukają
psychologicznej głębi i emocjonalnej prawdy. Magdalena Zimniak stworzyła
historię duszną, intensywną i pełną mroku, a jednocześnie niezwykle wciągającą.
To finał, który spina wątki szczególnie z Pękniętej
kry, ale też i poniekąd Kształtu
demona z imponującą precyzją, dając czytelnikowi poczucie obcowania z
pełną, choć niepokojącą opowieścią. Krystyna Farkas ponownie udowadnia, że jest
jedną z najciekawszych bohaterek we współczesnym polskim kryminale, a los
Adrianny Leman zostaje w pamięci na długo, zmuszając do refleksji nad tym, ile
odwagi potrzeba, by zmierzyć się z własną przeszłością i co może się wydarzyć,
gdy zabraknie sił, by utrzymać równowagę.
Magdalena Zimniak
nie podaje prostych odpowiedzi, ale droga, którą prowadzi czytelnika, jest tak
intensywna, że trudno oderwać się od książki choćby na chwilę. To proza
dojrzała, świadoma i pokazująca, że polski thriller psychologiczny nie tylko
trzyma poziom, ale potrafi śmiało konkurować z zagranicznymi tytułami. Autorka
przypomina też, że mrok, o którym pisze, nie znika wraz z zamknięciem książki,
lecz zostaje z nami, zmuszając do przyjrzenia się własnym lękom i słabościom. Ostatni upadek to dowód na ogromny
talent Magdaleny Zimniak: jej umiejętność budowania napięcia, empatia wobec
bohaterów i wyczucie psychologiczne tworzą mieszankę, która działa jak
literacki ładunek wybuchowy. Niniejsza powieść to także jedna z najciekawszych
premier tego miesiąca w swoim gatunku – wielowarstwowa, emocjonalna i
intelektualnie satysfakcjonująca. Powieść działa jak precyzyjnie skonstruowany
mechanizm, gdzie każdy element ma znaczenie i prowadzi do finału, który potrafi
wstrząsnąć. Magdalena Zimniak udowadnia, że potrafi opowiadać historie, które
bolą, fascynują i zostają z czytelnikiem na długo. Ostatni upadek to nie tylko jej twórczy sukces, ale również
książka, którą naprawdę warto znać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz