piątek, 11 czerwca 2021

Magdalena Zimniak – „Żywa i martwa”

 

 

 


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki i Wydawnictwa. Dziękuję!


Wydawnictwo: PROZAMI                                                    Warszawa 2021

 

Nie od dziś wiadomo, że ludzka psychika skrywa w sobie wiele tajemnic. Umysł człowieka jest naprawdę skomplikowany, a naukowcy wciąż usiłują zrozumieć i odkryć, co znajduje się w ludzkich głowach i co kieruje rozmaitymi procesami, które w nich zachodzą, a także jaka jest przyczyna tych czy innych zachowań, czasami wręcz niewiarygodnych, które nie dają wytłumaczyć się w sposób logiczny. Dlaczego tak często krzywdzimy innych ludzi zamiast być dla nich życzliwymi? Czy obserwowanie ludzkiego cierpienia, którego sami staliśmy się przyczyną, zapewnia nam przyjemność co najmniej taką samą, jak podczas jedzenia czekolady? Daje satysfakcję? Sprawia, że czujemy się tak, jakbyśmy mieli nad tą osobą władzę? Dlaczego z taką łatwością niszczymy innych zamiast nieść im pomoc? Co powoduje, że wybieramy zło, choć logicznym wydaje się wybór dobra? Może dzieje się tak dlatego, że zło bardziej fascynuje, podnosi poziom adrenaliny, pozwala choć przez chwilę poczuć się kimś naprawdę ważnym i mającym wpływ na innych, przeważnie słabszych?

Magdalena Zimniak to jedna z tych pisarek, które nie boją się zajrzeć nawet w najgłębsze zakamarki ludzkiej psychiki. Na kartach jej książek pojawiają się bohaterowie, którzy pod wpływem rozmaitych wydarzeń nie zawsze potrafią poradzić sobie w życiu, co w konsekwencji sprawia, że ich funkcjonowanie w społeczeństwie jest poważnie zaburzone. Autorka ma już na swoim koncie kilka powieści, które klasyfikuje się jako thrillery psychologiczne. Każda z tych książek jest inna i każda budzi w czytelniku inne emocje. Nie inaczej dzieje się też w przypadku najnowszej powieści zatytułowanej Żywa i martwa. Już sam tytuł przyciąga uwagę i daje do myślenia. Bo jak można być jednocześnie żywym i martwym?

Choć narracja prowadzona jest z perspektywy kilku bohaterów, to jednak główną postacią jest tutaj siedemnastoletnia Maja Johnson. Dziewczyna pochodzi z polsko-amerykańskiej rodziny. Na pozór wydaje się, że jest to typowa nastolatka, może czasami nieco zbuntowana, ale generalnie niczego poważnego nie można jej zarzucić. Aż tu pewnego dnia Maja oznajmia, że… umarła. Tak, umarła. Nie żyje i już. A zatem jak to się mogło stać, skoro wciąż w miarę normalnie funkcjonuje? Chodzi do szkoły, je, śpi i praktycznie robi wszystko to, co każdy żywy człowiek. Niemniej, ona twardo upiera się, że tak naprawdę nie żyje, a jej ciało z każdą chwilą ulega rozkładowi niczym u nieboszczyka zjadanego przez robaki. I nie pomagają żadne tłumaczenia. Ona wie swoje. Co w takim razie stało się z Mają, że tak nagle się zmieniła i wygaduje rzeczy, które wydają się absurdalne? A może to niedawna wizyta u babci mieszkającej w Stanach Zjednoczonych sprawiła, że dziewczyna straciła rozum? Ale czy faktycznie go postradała, czy może tylko próbuje coś w sobie zagłuszyć? Co takiego wydarzyło się za oceanem i czy jest jeszcze szansa na to, aby Maja wróciła do normalnego życia?

Na dziwne zachowanie Mai nie jest obojętna szkolna psycholog. Kobieta robi wszystko, aby pomóc dziewczynie. Z każdym dniem stara się coraz głębiej poznać nie tylko psychikę Mai, ale także dotrzeć do przeszłości dziewczyny i jej rodziny, ponieważ uważa, że to tam tkwi problem. Czy Iwonie uda się przywrócić Mai równowagę psychiczną? A może sama narazi się na niebezpieczeństwo? Co takiego skrywa rodzina Johnsonów i jak odkrycie tajemnicy sprzed lat wpłynie na jej dalsze funkcjonowanie w społeczeństwie? 

Żywa i martwa to przede wszystkim powieść dotykająca problemów, o których nie jest łatwo mówić. Autorka ukazuje tutaj nie tylko relacje pomiędzy poszczególnymi członkami rodziny, ale także pomiędzy wplątanymi w to wszystko osobami z zewnątrz. Z pozoru normalna i prawidłowo funkcjonująca rodzina tak naprawdę w pewnym momencie staje się patologiczna. I nie ma tutaj znaczenia ani pochodzenie jej członków, ani ich wykształcenie, ani też miejsce ich zamieszkania. Okazuje się bowiem, że każdy może paść ofiarą uzależnienia od pewnych zachowań czy nawet osób, które jest silniejsze, niż zdrowy rozsadek. Można zdawać sobie sprawę z tego, że to, co się robi jest złe, ale jednocześnie tak trudno jest przestać to robić. Wydaje się, że dla uwikłanych w to wszystko bohaterów nie ma już nadziei na zmianę ich postępowania. Wiedzą, że krzywdzą, lecz za nic nie potrafią nad tym zapanować, jednocześnie wciągając w swój koszmar innych.

Najnowsza powieść Magdaleny Zimniak stawia przed czytelnikiem szereg pytań. Jednym z nich jest pytanie dotyczące tego, czy można bezwarunkowo ufać osobom, z którymi latami żyje się pod jednym dachem. Ich niejednoznaczne zachowanie można tłumaczyć z jednej strony chorobą, a z drugiej jakimś niezrozumiałym wyrafinowaniem. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że niewinne osoby powoli wciągane są w tę psychologiczną patologię i w pewnym momencie nie ma już dla nich drogi ucieczki, co może skończyć się tragedią. Ale to nie wszystko. Analizując zachowanie poszczególnych bohaterów można zastanawiać się również nad tym, jakiego rodzaju uczuciem obdarzają siebie nawzajem i do czego to uczucie ich upoważnia. Czy jest to miłość? Czy może miłość, lecz podszyta nienawiścią i chęcią wzięcia odwetu na innych za coś, co stało się w przeszłości? Czy może jest to tylko zwykłe uzależnienie nie tylko od konkretnych zachowań, ale także od osób wywierających naprawdę silny wpływ na tych, których należy chronić i przede wszystkim nie krzywdzić?

W dzisiejszych, naprawdę trudnych czasach, powieść Magdaleny Zimniak pokazuje otaczający nas świat i to bez żadnego retuszu. Problemy, z którymi muszą poradzić sobie bohaterowie książki są obecne w naszym życiu na co dzień, tylko mało kto o nich mówi głośno. Czasami robią to media. Generalnie tego rodzaju problemy przez lata zamiatane są pod dywan albo przechowywane w czterech ścianach domu i dopiero, gdy dojdzie do tragedii świat dowiaduje się o tym, jak bardzo ofiara musiała cierpieć zanim sprawa wyszła na jaw. Czytając powieść nie mogłam zrozumieć, jak mocno główna bohaterka musi być związana ze swoim ojcem, aby nie starać się od niego uciec i szukać pomocy na zewnątrz. Zastanawiałam się, co takiego trzyma ją w domu tego człowieka. Miłość? Szacunek? Bezsilność? Uzależnienie? Przywiązanie? Poczucie obowiązku? A może wspomnienie o ukochanej matce, która przecież w tym domu kiedyś przebywała?

Moim zdaniem na temat Żywej i martwej można pisać w nieskończoność. Jest to powieść tak mocno osadzona w psychologii, że każdego z bohaterów można poddać głębokiej analizie i dotrzeć do najdalszego zakamarka jego psychiki. Myślę też, że każdy czytelnik odbierze tę powieść na swój własny sposób. Nie jest to na pewno lektura łatwa. Zmusza bowiem do myślenia, refleksji, zastanowienia się nad otaczającym nas światem i jego mieszkańcami, jak również do tego, że zawsze powinniśmy być czujni i zwracać uwagę na ludzkie zachowania, które czasami swoje źródło mogą mieć w dramacie, jaki rozgrywa się w życiu danego człowieka i czterech ścianach jego domu. Polecam tę książkę każdemu, kto ceni sobie niebanalne historie wypełnione treścią, zamiast górnolotnymi frazesami. 

 

Agnieszka Różycka 

tłumaczka, eseistka, autorka, dziennikarka

 


 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.