Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

piątek, 29 kwietnia 2016

Guillaume Musso – „Będziesz tam?”














Wydawnictwo: ALBATROS A. KURYŁOWICZ
Warszawa 2008
Tytuł oryginału: Seras-tu-là?
Przekład: Krystyna Kowalczyk




Ludzie, którzy pasjonują się historią czasami mówią, że chcieliby cofnąć się w czasie i zobaczyć na własne oczy, jak żyli ich przodkowie. Moim zdaniem nie ma w tym nic dziwnego. Przecież w ubiegłych stuleciach żyli ludzie, którzy wywarli ogromny wpływ na otaczającą ich rzeczywistość, a co za tym idzie stworzyli świat, w którym dzisiaj żyjemy. Sama często zastanawiam się, jak by to było, gdyby ktoś zaproponował mi podróż w czasie. Którą epokę bym wtedy wybrała? Z jakimi ludźmi chciałabym się spotkać? O czym mogłabym z nimi porozmawiać? Z drugiej strony jednak w tych podróżach w czasie nie zawsze może chodzić o przemieszczanie się w jakieś odległe nam epoki. Możliwe, że ktoś chciałby znów zobaczyć swoich rodziców czy dziadków, którzy nie żyją już od wielu, wielu lat. Może za ich życia nie zdążył im powiedzieć czegoś ważnego i mając możliwość ponownego spotkania się z nimi pragnąłby ten błąd naprawić? Kto wie…

Gdyby takie podróże w przeszłość były możliwe, to wówczas każdy z nas byłby w stanie zmienić przyszłość. Wyobraźmy sobie, że wiedząc wcześniej, iż ktoś bliski zginie na przykład w wypadku samochodowym, moglibyśmy do tej śmierci nie dopuścić. Moglibyśmy tak pokierować jego życiem, że akurat w tym danym momencie bliski nam człowiek znalazłby się w zupełnie innym, bezpiecznym miejscu. Jak zatem wyglądałby świat, gdybyśmy byli w stanie oszukać przeznaczenie? Czy w ogóle jest to możliwe? Czy podróże w czasie to tylko i wyłącznie fantastyka? Spotkałam się ze stwierdzeniem, że teoretycznie taka podróż jest możliwa, ale człowiek musiałby poruszać się szybciej, niż światło. Z drugiej strony jednak nasze ciało mogłoby tego nie wytrzymać i w trakcie takiego „przelotu” rozpadłoby się na drobne kawałki. Tak czy inaczej z logicznego punktu widzenia żaden wehikuł czasu nie jest w stanie nam pomóc i nie warto wierzyć w tego typu informacje. No ale od czego mamy pisarzy i filmowców, którzy wciąż zaskakują nas rozmaitymi historiami, w których bohaterowie podróżują sobie tam i z powrotem bez żadnego uszczerbku na zdrowiu. Zwiedzają nie tylko przeszłość, ale także przyszłość, jak choćby bohaterowie popularnego filmu Powrót do przyszłości wyreżyserowanego przez Roberta Zemeckisa.

Wydanie z 2013 roku
Przejdźmy zatem do powieści Guillaume Musso. Każdy kto czytał choćby jedną książkę tego Autora wie, że nie tworzy on zwyczajnych romantycznych historii, o których łatwo zapomnieć już kilka godzin po ich przeczytaniu. Guillaume Musso robi wszystko, aby tylko móc zainteresować czytelnika i sprawić, że po zakończeniu lektury będzie on zastanawiał się nad sensem jej przesłania, a także nad istotą własnego życia. Pomimo że bohaterowie książek francuskiego pisarza wplątywani są w sytuacje, które nie mają prawa wydarzyć się w realnym życiu, to jednak tworzone są po to, aby czytelnik mógł odnaleźć w nich drugie dno i tym samym spojrzeć na własne życie pod innym kątem, niż robił to do chwili sięgnięcia po tę czy inną książkę Autora.

Elliott Cooper jest doskonałym amerykańskim chirurgiem. Kiedy go poznajemy mężczyzna ma już sześćdziesiąt lat. Właśnie uczestniczy w akcji humanitarnej w Kambodży. Z ramienia Czerwonego Krzyża Elliott wielokrotnie podczas swojej kariery zawodowej wyruszał do rozmaitych zabiedzonych części świata, aby tam nieść pomoc medyczną tym, którzy nie mogą sobie na nią pozwolić. Jest rok 2006 i Elliott Cooper właśnie kończy swoją kolejną misję. Helikopter jest już gotowy do startu. Koledzy lekarza zajęli już swoje miejsca na pokładzie, tylko on jeden jakoś niespecjalnie ma ochotę wracać do domu. Dlaczego? Otóż dlatego, że pragnie jeszcze pomóc małemu chłopcu, który urodził się z zajęczą wargą. Chce zoperować dziecko, ponieważ jest przekonany, że malec po jakimś czasie zostanie porzucony i skazany na pewną śmierć. W Kambodży nikt bowiem nie zawraca sobie głowy opieką nad chorymi dziećmi.

Koledzy Elliotta nie są zachwyceni jego decyzją. Oni chcą już wracać do domu i jakoś nie w smak im, że ich kolega po fachu opóźnia wylot. Z Elliottem zostaje jedna z pielęgniarek. Ostatecznie dochodzi do operacji. Amerykański chirurg przywraca zdrowie chłopcu, a w zamian za ten samarytański gest dziadek dziecka pyta lekarza, w jaki sposób mógłby się odwdzięczyć. Odpowiedź Coopera może nieco dziwić. Kilka tygodni wcześniej mężczyzna dowiedział się, że właśnie umiera na raka płuc. Nie ma już dla niego ratunku. Kolega po fachu daje mu jedynie parę miesięcy życia. Sześćdziesiąt lat to przecież nie jest jeszcze wiek do umierania! Poza tym Elliott ma córkę, którą bardzo kocha, czyli de facto ma dla kogo żyć. Lecz los zdecydował inaczej. Z drugiej strony jednak lekarz sam przyczynił się do swojej choroby. Nie trzeba było przez te wszystkie lata palić i zatruwać sobie organizmu! Tak więc, kiedy stary Khmer pyta mężczyznę czego ten chciałby w zamian za pomoc dziecku, Elliott odpowiada, że z całego serca pragnąłby jeszcze raz ujrzeć kobietę, którą kochał nad życie. Problem jednak w tym, że Ilena Cruz nie żyje od trzydziestu lat! Dlaczego więc Elliott nie poprosił o zdrowie? Przecież jego prośba jest irracjonalna.

Wydanie z 2014 roku
Okazuje się jednak, że to nie problem. Elliott Cooper otrzymuje bowiem od starego Khmera dziesięć tajemniczych pigułek. Kiedy po powrocie do domu zażywa pierwszą z nich, natychmiast zasypia. Podczas snu dzieje się z nim coś niezwykłego. Otóż przenosi się w czasie i trafia do roku 1976, kiedy dopiero co zaczynał swoją karierę zawodową i był jeszcze dość beztroskim młodym mężczyzną zakochanym bez pamięci w Ilenie Cruz. Od tej pory te dwa światy wciąż będą się ze sobą mieszać. Tak naprawdę nie wiadomo która rzeczywistość będzie prawdziwa: czy ta z roku 2006, gdy Elliott jest już u kresu życia, czy może ta, gdzie jest młodym i pełnym energii chirurgiem, przed którym jeszcze długie trzydzieści lat pobytu na tym świecie. Nie wiadomo też który z Elliottów jest prawdziwy. Niemniej akcja powieści wciąż biegnie do przodu bez względu na to, w jakiej przestrzeni czasowej się rozgrywa.

W powieści Będziesz tam? Guillaume Musso pozwala czytelnikowi uwierzyć, że każdy może dostać drugą szansę, aby naprawić to, co kiedyś zepsuł. Niemniej rodzi się także pytanie, czy naprawdę bylibyśmy w stanie zmienić coś w swojej przeszłości, gdybyśmy nagle otrzymali szansę, aby cofnąć się o te kilka lub kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt lat. Czy stając przed tym samym problemem po raz drugi bylibyśmy w stanie podjąć inną decyzję? Możliwe, że tak właśnie by się stało, zważywszy że przecież znalibyśmy przyszłość i tym samym bylibyśmy świadomi skutków naszych wcześniejszych decyzji. Poza tym książka skierowana jest też do osób zagubionych w życiu, którzy za wszelką cenę pragną dostać kolejną szansę od losu, aby móc naprawić swoje błędy z przeszłości. Jest to również niezwykle intrygująca opowieść o miłości, która może być silniejsza niż śmierć, jak również o prawdziwej przyjaźni, nadziei i przeznaczeniu.

Miłość silniejsza niż śmierć zmusza człowieka do tego, aby poniósł ofiarę i poświęcił praktycznie wszystko, co najcenniejsze dla dobra ukochanej osoby. Z drugiej strony jednak można zastanawiać się, czy nasz bohater faktycznie postąpił tak, jak powinien i czy wykorzystując kolejną szansę nie popełnił jeszcze większego błędu, niż poprzednio. Jeśli wziąć pod uwagę przyjaźń, to oczywiście jest ona niesamowicie ważna, lecz łatwo można ją stracić. Czasami tracimy przyjaciela tylko dlatego, że nie widzimy innej drogi i nawet jemu nie jesteśmy w stanie powiedzieć prawdy. Boimy się bowiem, że nas po prostu nie zrozumie. Ale czy przypadkiem w ten sposób go nie krzywdzimy? Może powiedzenie prawdy byłoby lepsze niż jej zatajenie?

Wydanie francuskie
Wydawnictwo: XO ÉDITIONS
Paryż 2006
Jest też nadzieja, że dostając drugą szansę, tym razem będziemy w stanie coś zmienić na lepsze, a jeśli nawet nam się to nie uda, to przynajmniej zrozumiemy, że coś dzieje się z jakiegoś konkretnego powodu. I na koniec przeznaczenie. Czy faktycznie jesteśmy na tyle silni, aby móc je oszukać? A może to ono oszukuje nas, tylko daje nam złudną wizję tego, że wygrana jest jednak po naszej stronie. Może przeznaczenia tak naprawdę nie da się zwieść? 

Myślę, że ta książka została napisana po to, aby zmusić człowieka do zastanowienia się na własną egzystencją. Kiedy porównywałam życie obydwu Elliottów, czyli tego z roku 2006 i tego żyjącego w 1976 roku, nie umiałam jednoznacznie stwierdzić który z nich podejmował bardziej odpowiedzialne decyzje i czy w związku z tym jego działania naprawdę stanęły na drodze przeznaczeniu i w jakiś sposób je zmieniły. Może faktycznie lepiej byłoby nie wracać do przeszłości i nie próbować przeprowadzać w niej rewolucji? Który z tych dwóch Elliottów był zatem szczęśliwszy? Przyznam, że trudno jest odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Ktoś powie, że zapewne ten młodszy, ponieważ był zdrowy i nie zaglądał śmierci w oczy. Oczywiście miał z nią do czynienia z racji wykonywanej pracy, ale bezpośrednio śmierć jeszcze go nie dotyczyła. Lecz z drugiej strony cały jego życiowy dramat był jeszcze przed nim. Nie wiedział, co go czeka i nie był przygotowany na tragedię, która już niedługo miała go dotknąć. Z kolei starszy Elliott był już bogaty w doświadczenia, ale przecież umierający.

Pod względem tematycznym powieść na pewno nie należy do najłatwiejszych. Jeśli ktoś przeczyta ją pobieżnie i uzna, że jest to jedynie przyjemna opowiastka o przenoszeniu się w czasie, wówczas ominą go emocje, które powinny towarzyszyć tej lekturze. Przyznam, że praktycznie do samego końca zastanawiałam się, w jaki sposób Autor wybrnie z tych wszystkich komplikacji, które zafundował swoim bohaterom. Bo przecież łącząc ze sobą dwa światy – nawet jeśli są one do siebie podobne albo wręcz identyczne – trzeba w końcu jakoś logicznie przedstawić epilog. Na tym polu Guillaume Musso znów mnie zaskoczył, ponieważ nie dał jednoznacznej odpowiedzi. Pozostawił zakończenie otwarte, które czytelnik samodzielnie może sobie dopisać w zależności od tego w co wierzy.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.