Robert I, książę Normandii, znany zarówno jako „Wspaniały”, jak i
„Diabeł”, pozostaje jedną z najbardziej zagadkowych postaci Europy początku XI
wieku. Jego rola historyczna została niemal całkowicie przyćmiona przez wielkie
dokonania nieślubnego syna, Wilhelma Zdobywcy. Jednak sprowadzanie Roberta
wyłącznie do roli ojca, który przekazał tytuł książęcy, oznacza pominięcie
kluczowej i burzliwej dekady jego panowania (1027–1035). Rządy Roberta
cechowała głęboka niestabilność polityczna, odważne interwencje militarne oraz
bezwzględna konsolidacja wewnętrzna. To właśnie on stworzył kruchą, lecz
scentralizowaną strukturę książęcą, którą później odziedziczył Wilhelm. Co
więcej, Robert był pierwszym normandzkim władcą, który rzucił cień swojej
potęgi na drugi brzeg Kanału Angielskiego, ustanawiając precedens polityczny,
który znalazł kulminację w roku 1066. Nie ograniczał się do rządzenia Normandią
– przekształcił księstwo w agresywną, ekspansywną potęgę kontynentalną, kładąc
mimowolny fundament pod podbój Anglii. Jednocześnie stworzył środowisko niemal
anarchii, w którym młody Wilhelm zdobywał swoje pierwsze, wyjątkowe
doświadczenia polityczne.
 |
Ponieważ nie dysponujemy wiarygodnym i potwierdzonym portretem Roberta I, możemy jedynie przypuszczać, jak mógł wyglądać. Zapewne miał jasne włosy, co było typowe dla Normanów. Natomiast według późniejszych kronik był ponoć przystojny i pełen wdzięku. |
Zdecydowanie i strategiczna wizja Roberta, zestawione z lekkomyślnością
jego ostatniej decyzji – pielgrzymki zakończonej śmiercią – ukształtowały
paradoksalne dziedzictwo. Z jednej strony zabezpieczył księstwo i rozszerzył
jego wpływy, z drugiej zaś jego nagłe odejście pozostawiło młodego, nieślubnego
dziedzica w obliczu kryzysu legitymizacji i walki o przetrwanie. To właśnie te
zmagania zahartowały Wilhelma, nadając mu żelazną wolę, która uczyniła go
Zdobywcą.
GWAŁTOWNE PRZEJĘCIE I KONSOLIDACJA WŁADZY KSIĄŻĘCEJ
Panowanie Roberta od samego początku nacechowane było przemocą i
politycznymi machinacjami, które wyznaczyły ton bezwzględnego pragmatyzmu –
niezbędnego w burzliwym krajobrazie średniowiecznej Francji. Jako drugi syn księcia
Ryszarda II, Robert sięgnął po władzę dopiero po nagłej śmierci starszego
brata, Ryszarda III, w roku 1027. Choć źródła historyczne nie są zgodne co do
jego udziału w tym wydarzeniu, podejrzenia bratobójstwa pojawiły się
natychmiast i szeroko się rozpowszechniły, wzmacniając przydomek „Robert
Diabeł”. Niezależnie od prawdy, efekt był oczywisty: Robert brutalnie i szybko
przejął tron książęcy. Pierwsze lata jego rządów nie przyniosły ekspansji, lecz
były czasem intensywnej konsolidacji władzy wobec zakorzenionej opozycji, która
próbowała wykorzystać słabość centralnej administracji – typową dla wczesnych
rządów normańskich. Największym wyzwaniem okazało się podporządkowanie
zbuntowanych krewnych i opornych wasali, traktujących księcia jedynie jako primus inter pares. Robert musiał
zmierzyć się z buntami prowadzonymi przez jego stryja, arcybiskupa Rouen, a
także przez potężne rody baronów, w tym Montgomerych i Bellêmów.

Strategia konsolidacyjna Roberta była dwutorowa: stanowcze działania
militarne łączył ze zręcznym pojednaniem politycznym. Oblężenia służyły mu do
demonstracji militarnej przewagi władzy książęcej, równocześnie stosował
wygnania, negocjacje i redystrybucję ziem, skutecznie rozgrywając rody
przeciwko sobie. Ten proces centralizacji miał kluczowe znaczenie – wcześniejsi
książęta Normandii zmagali się z odśrodkowymi siłami feudalizmu, natomiast
Robert wytyczył kierunek ku bardziej scentralizowanej i autorytarnej
administracji. Nie wahał się używać wszelkich środków: uwięził arcybiskupa, a
rywali takich jak Hugon z Bayeux skazał na wygnanie. W ten sposób ustanowił
jasną zasadę – lojalność wobec księcia była najważniejsza. To doświadczenie
Wilhelm później wykorzystał z bezwzględną skutecznością.
Istotnym elementem polityki Roberta był także patronat nad Kościołem,
powszechnie stosowany przez władców pragnących legitymizować nie do końca
uczciwie zdobyte rządy. Szczodrze obdarzał klasztory, zwłaszcza Fécamp, które
stało się duchowym centrum księstwa. Dzięki temu związał potężne instytucje
kościelne z tronem książęcym, równoważąc podejrzenia związane z jego gwałtownym
wyniesieniem. Skuteczne stłumienie zagrożeń wewnętrznych pozwoliło mu następnie
skierować energię Normanów na zewnątrz, przekształcając wewnętrzną
niestabilność w zewnętrzną agresję, która zdefiniowała dalszy przebieg jego
krótkiego panowania.
EKSPANSJA ZEWNĘTRZNA: POLITYKA ZAGRANICZNA ROBERTA I DOMINACJA KONTYNENTALNA
Po umocnieniu granic Robert I skierował swoją uwagę na rozszerzenie
wpływów normańskich w północnej Francji, działając z ambicją znacznie
przewyższającą jego poprzedników. Jego politykę zagraniczną cechował
oportunistyczny interwencjonizm, skoncentrowany przede wszystkim na osłabieniu
potęgi silniejszych sąsiadów – hrabiów Andegawenii oraz książąt Bretanii.
Gotowość Roberta do zdecydowanej ingerencji w sprawy zewnętrzne nie tylko
wzmocniła wojowniczą reputację Normanów, lecz także ujawniła jego wyrafinowane
zrozumienie geopolityki. Konflikt z hrabią Alanem III z Bretanii rozstrzygnął
poprzez serię kampanii wojskowych, których kulminacją było oblężenie Dol.
Robert zmusił Alana do uznania zwierzchnictwa normandzkiego i złożenia hołdu,
co miało kluczowe znaczenie dla zabezpieczenia zachodniej flanki księstwa.
Potężny rywal został w ten sposób przekształcony w zależnego wasala. Na
południu większe zagrożenie stanowiła jednak rosnąca potęga hrabiów Andegawenii, zwłaszcza
Fulka Nerra – słynnego budowniczego i wojownika. Robert angażował się zarówno w
wojny zastępcze, jak i w bezpośrednie konflikty o sporne terytoria, takie jak
Vexin. Choć Andegaweni pozostawali poważnym przeciwnikiem, Robert dopilnował,
by nie naruszyli interesów normandzkich. Ustanowił postawę obronną, która
skutecznie chroniła południowe granice księstwa i zapewniała stabilność jego
panowaniu.
ANGLO-NORMAŃSKI NEXUS: INTERWENCJA I ROSZCZENIE WOBEC ANGLII
Najbardziej doniosłym elementem polityki zagranicznej Roberta była jego
bezprecedensowa próba bezpośredniej ingerencji w sprawy Anglii, która stworzyła
fundament pod dynastyczne ambicje prowadzące do wydarzeń roku 1066. Po duńskim
podboju dokonanym przez Knuta Wielkiego, wygnani anglosascy Æthelingowie –
Edward i Alfred, synowie obalonego Æthelreda II Nierozważnego – znaleźli
schronienie na dworze normańskim. Ich matka, Emma z Normandii, była ciotką
Roberta, co umacniało więź dynastyczną i rodzinną między oboma królestwami. Wsparcie
udzielone Æthelingom nie wynikało jedynie z obowiązku rodzinnego, lecz
stanowiło świadomą strategię polityczną, mającą na celu rozszerzenie wpływów
normandzkich po drugiej stronie Kanału. W 1034 roku Robert zaplanował
pełnoskalową inwazję na Anglię, której celem było przywrócenie wygnanych
książąt na tron. Była to pierwsza udokumentowana próba Normandów, aby
zamanifestować swoją potęgę militarną na Wyspach Brytyjskich. Choć flota
została rozproszona przez sztormy i ostatecznie wylądowała w Bretanii – co
doprowadziło do podporządkowania Alana III – intencja Roberta była jednoznaczna.

Konsekwencje tej próby okazały się długofalowe. Po pierwsze, legitymizowała
ona książęta normandzkie jako opiekunów i protektorów wygnanej anglosaskiej
dynastii. Robert, podejmując próbę jej restytucji, stworzył trwałe roszczenie
polityczne, które Wilhelm później wykorzystał, aby uzasadnić własną inwazję
dwadzieścia lat później. Po drugie, ukazała jego świadomość na temat strategicznego
znaczenia Anglii – kontrola nad Kanałem dawała ogromne korzyści gospodarcze i
militarne, a Robert był pierwszym księciem Normandii, który aktywnie dążył do
tego celu poprzez bezpośrednie zagrożenie militarne. Robert zadbał również o
to, by Æthelingowie pozostali pod jego opieką, wychowując ich w kręgu kultury i
polityki normańskiej. Gdy Edward w 1042 roku powrócił do Anglii, aby objąć
koronę jako Edward Wyznawca, był już głęboko przesiąknięty normańskimi
zwyczajami, językiem i filozofią polityczną. Wpływ Roberta – dług ochrony i
wychowania – stał się polityczną walutą, którą Wilhelm wykorzystał, aby rościć
sobie prawa do sukcesji po bezdzietnej śmierci Edwarda. W ten sposób Robert
ustanowił kluczowy anglo-normański nexus, przekształcając więź rodzinną w
trwałą zależność polityczną.
PARADOKSALNE DZIEDZICTWO: REPUTACJA, HERLEVA I NARODZINY WILHELMA
Życie osobiste Roberta oraz jego decyzje w znacznym stopniu
ukształtowały złożoną reputację, zarówno za jego życia, jak i w późniejszej
historiografii. Z jednej strony słynął z hojności i pobożności, co przyniosło
mu przydomek „Wspaniały”, z drugiej zaś brutalność i podejrzana śmierć brata
utrwaliły mroczną alternatywę – „Robert Diabeł”. Ta dwoistość odzwierciedlała
zarówno charakter samego księcia, jak i realia polityczne epoki: gorliwy
chrześcijanin, a zarazem człowiek zdolny do bezwzględnych działań. Kluczowym
elementem dziedzictwa Roberta był jego związek z Herlevą z Falaise oraz
narodziny jedynego znanego syna, Wilhelma. Robert nigdy nie zawarł małżeństwa,
wybierając zamiast tego związek more
danico (na sposób duński) z Herlevą, powszechnie uznawaną za córkę
mieszczanina lub balsamisty z Falaise. Choć podobne relacje nie były rzadkością
wśród arystokracji o wikińskich korzeniach, decyzja o rezygnacji z politycznie
lub dyplomatycznie korzystnego małżeństwa wskazywała na lekceważenie
tradycyjnej legitymizacji albo na krótkowzroczne kalkulacje polityczne. Dla
przypomnienia warto dodać, że związek „na sposób duński” zawierany był zgodnie
z prawem zwyczajowym, a nie kościelnym. Tego rodzaju związki mogły obejmować
poligamię, konkubinat i małżeństwa kontraktowe służące budowaniu sojuszy i
dziedziczeniu majątku. Były szczególnie popularne wśród elit – władców i
możnych – którzy zawierali takie związki z kobietami wysokiego rodu, ale
niższego statusu niż oni sami. Kościół katolicki nie uznawał takich małżeństw,
traktując je jako nielegalne lub „niepełne”. Jednakże w prawie germańskim i
skandynawskim były one ważne i wiążące, zwłaszcza dla dziedziczenia dzieci.

Wilhelm, urodzony około 1028 roku, był jawnie nieślubny (nothus). Piętno bastarda stanowiło
poważne obciążenie polityczne, bezlitośnie wykorzystywane przez przeciwników
Roberta. Mimo to książę zdecydował się publicznie uznać Wilhelma i traktować go
jako jedynego dziedzica – co było znaczącym odstępstwem od normy. Ten wybór,
podyktowany prawdopodobnie uczuciem lub brakiem prawowitego potomstwa,
przygotował grunt pod chaotyczne dekady po śmierci Roberta. Uznanie Wilhelma
ukazało ogromną siłę książęcej władzy – Robert rzucił wyzwanie swoim możnym,
pokazując, że jego decyzja przewyższa feudalne konwencje dotyczące
dziedziczenia. Jednocześnie ten krok sprawił, że w chwili osłabienia autorytetu
książęcego natychmiast otworzyły się możliwości dla buntów arystokratycznych,
podsycanych uzasadnionymi pretensjami wobec nieślubnego chłopca. Czyniąc
Wilhelma swoim następcą, Robert nie przekazał mu stabilnego dziedzictwa, lecz
walkę o przetrwanie – walkę, która miała zdefiniować całe życie przyszłego
Zdobywcy.
PIELGRZYMKA I ABDYKACJA: DECYZJA, KTÓRA ROZPOCZĘŁA KRYZYS
W 1035 roku, u szczytu swojej potęgi i autorytetu, Robert I podjął najważniejszą
decyzję życia: ogłosił zamiar odbycia pielgrzymki do Jerozolimy – podróży
niebezpiecznej, pełnej zagrożeń i często kończącej się śmiercią. Jeszcze
bardziej zaskakujące było jego postanowienie, by abdykować na rzecz
siedmioletniego, nieślubnego syna, Wilhelma. Motywacje Roberta pozostają
przedmiotem sporu wśród historyków. Czy była to szczera pobożność i próba
pokuty za bratobójstwo oraz brutalność jego panowania? A może świadoma
strategia, mająca zamanifestować religijne oddanie na skalę międzynarodową i
podkreślić zaangażowanie w sprawy chrześcijańskiego świata? Niezależnie od
duchowych pobudek, konsekwencje polityczne tej decyzji okazały się
katastrofalne.
Robert wezwał swoich najważniejszych wasali i zmusił ich – pod przysięgą
i groźbą – do uznania Wilhelma za seniora. Choć ceremonia miała ogromne
znaczenie, przysięgi były kruche, oparte na przymusie i przekonaniu o rychłym
powrocie księcia. Pozostawienie małoletniego, nieślubnego władcy na czele
terytorium zdominowanego przez ambitne i agresywne rody baronów było aktem
politycznej nieodpowiedzialności, mimo prób powołania silnej rady regencyjnej,
złożonej głównie z arcybiskupa Roberta i Alana III z Bretanii. Sama pielgrzymka
była długa i wyczerpująca. Robert dotarł aż do Konstantynopola, co ukazywało
rozległość jego kontaktów i znaczenie wyprawy. Po odwiedzeniu Jerozolimy ciężko
zachorował w drodze powrotnej i zmarł w Nicei (dzisiejszy Iznik w Turcji) w
lipcu 1035 roku.
Jego śmierć natychmiast unieważniła wymuszone przysięgi lojalności. Autorytet
rady regencyjnej załamał się, a księstwo pogrążyło się w dekadzie nieustannej
wojny domowej. Polityczna lekkomyślność Roberta – polegająca na wymuszeniu
sukcesji dziecka – sprawiła, że starannie budowana centralizacja rozpadła się.
Powstała anarchia, okres waśni, zabójstw i niekontrolowanej przemocy, który
stał się kuźnią, w jakiej dorastał Wilhelm, kształtującą jego charakter i
przyszłą determinację.
CHAOS I NARODZINY POTĘGI: NIEPLANOWANY DAR ROBERTA DLA WILHELMA
Bezpośrednie następstwa śmierci Roberta były całkowitym zaprzeczeniem
uporządkowanej sukcesji. Lata 1035–1047 przyniosły rozpad autorytetu
książęcego, naznaczony systematycznymi zabójstwami opiekunów Wilhelma oraz
powszechnym zawłaszczaniem ziem książęcych przez ambitnych baronów. Kluczowi
członkowie regencji, tacy jak Gilbert z Brionne i Turchetil, zostali
zamordowani, pozostawiając młodego księcia osamotnionego i zależnego od
chwiejnych lojalności, często zmuszonego do ucieczki z jednej kryjówki do
drugiej. Ta dekada chaosu okazała się niezamierzonym, lecz koniecznym darem
Roberta dla Wilhelma. Choć przekazał mu tytuł, historyczne roszczenie i
geograficzną bazę operacyjną, to właśnie niestabilność zmusiła chłopca do
rozwinięcia instynktów politycznych i wojskowych znacznie wcześniej i ostrzej,
niż spotkałoby to jakiegokolwiek prawowitego dziedzica.
Stałe zagrożenie życia dało Wilhelmowi najważniejszą lekcję władzy:
absolutna bezwzględność jest niezbędna, aby wymusić centralizację. Robert
wskazał kierunek supremacji książęcej, lecz dopiero wojna domowa nauczyła
Wilhelma, jak ją osiągnąć – poprzez bezlitosne kary i strategiczne sojusze.
Konieczność przetrwania wielu skoordynowanych buntów regionalnych, zwieńczona
decydującą bitwą pod Val-ès-Dunes w 1047 roku, przemieniła nieślubnego chłopca
w zdecydowanego dowódcę wojskowego i politycznego stratega. Gdyby Robert I
przeżył i rządził jeszcze przez dwie dekady, Normandia mogłaby pozostać
stabilna, być może rozszerzając swoje wpływy we Francji. Jednak mało prawdopodobne,
by Robert – mimo całej swojej ambicji – podjął próbę podboju Anglii. To
desperacka walka Wilhelma o odzyskanie i podporządkowanie księstwa, które
Robert pozostawił w rozbiciu, dała mu doświadczenie, polityczne wsparcie wśród
lojalnych rodów oraz reputację wojownika, niezbędną do zaplanowania i
przeprowadzenia inwazji w 1066 roku.
Podbój Anglii nie był więc jedynie kulminacją wcześniejszych ambicji
Roberta z próby inwazji w 1034 roku, lecz ostatecznym środkiem bezpieczeństwa.
Wilhelm, zdobywając Anglię, mógł wynagrodzić swoich wiernych, spragnionych ziem
stronników ogromnymi majątkami odebranymi pokonanym Anglosasom, rozwiązując tym
samym chroniczny problem nadmiernie potężnych wasali, który nękał zarówno
Roberta, jak i jego syna w pierwszych latach rządów. Robert zasiał ziarno
ambicji; jego śmierć rozpaliła ognisko, w którym wykuto siłę niezbędną do jej
urzeczywistnienia.
ROBERT I W HISTORIOGRAFII: DEFINIOWANIE KRAJOBRAZU PRZED PODBOJEM
Pozycja Roberta I w historiografii normańskiej jest złożona i
najczęściej interpretowana przez teleologiczny pryzmat roku 1066. Wczesne
kroniki podkreślały dramatyczne sprzeczności jego postaci: pobożnego pielgrzyma
i zarazem bratobójczego tyrana. Autorzy tacy jak Wilhelm z Jumièges czy Orderic
Vitalis próbowali pogodzić jego religijną gorliwość z brutalnością politycznych
działań oraz skandalem związanym z nieślubnym dziedzicem. Średniowieczne
relacje często przedstawiały śmierć Roberta i następujący po niej chaos jako
boską karę za jego grzechy, wpisując się w narrację o politycznej katastrofie
będącej konsekwencją moralnego upadku. Współczesne badania ukazują jednak
bardziej zniuansowany obraz, przedstawiając Roberta I jako niezwykle
skutecznego, choć niestabilnego władcę, którego działania na nowo zdefiniowały
geopolityczną pozycję Normandii. Historycy podkreślają jego sukces w
stabilizacji granic wobec Bretanii i Andegawenii oraz kluczową interwencję w
sprawy monarchii francuskiej. Postrzegany jest jako architekt aktywnej,
ekspansywnej polityki zagranicznej Normanów. Jego wsparcie dla Æthelingów
uznaje się za krok strategiczny, który zapoczątkował polityczną i dynastyczną
więź z Anglią, dominującą w kolejnych trzech stuleciach.
 |
Pomnik Roberta I, księcia Normandii, znajdujący się w Falaise (Francja) fot. Michael Shea |
Choć panowanie Roberta trwało zaledwie osiem lat, było intensywne i
strategicznie przełomowe. Zdołał zabezpieczyć swoje dziedzictwo, zamanifestować
siłę militarną na zewnątrz, a przede wszystkim przełamał odziedziczoną tradycję
słabej władzy książęcej – choćby tymczasowo. Jego gotowość do użycia siły wobec
niezależnych baronów oraz oparcie się na instytucjach kościelnych jako filarze
administracji stworzyły wzorzec scentralizowanej władzy, który Wilhelm później
doprowadził do perfekcji. Najważniejszym wkładem Roberta I było jednak stworzenie
politycznego środowiska skrajnego ryzyka, w którym Wilhelm musiał dorastać.
Gdyby Robert zmarł po długim i spokojnym panowaniu, młody książę napotkałby
zupełnie inne realia. Tymczasem jego śmierć za granicą i pozostawienie dziecka
jako władcy zmusiły Wilhelma do walki o każdy fragment odziedziczonego
terytorium. To doświadczenie przekształciło go z postaci obciążonej skandalem w
najbardziej niezwyciężonego dowódcę wojskowego i administracyjnego XI wieku.
Robert I był gwałtownym poprzednikiem swego syna, którego ambicja
stworzyła możliwość, a lekkomyślna śmierć – konieczność dla Zdobywcy. Jego
krótkie, burzliwe panowanie stało się mostem między pół-wikińską
niestabilnością wczesnych książąt a wyrafinowanym, zjednoczonym państwem
anglo-normańskim jego syna.
Bibliografia:
- Captivating History: The Normans: A Captivating Guide to the Norman Conquest and William the
Conqueror, Captivating History,
Raleigh, USA 2020.
- Douglas D. C.: William the Conqueror: The Norman Impact Upon England, University
of California Press, Berkeley, USA 1964.
- Freeman E. A.: The History of the Norman Conquest of England, Clarendon Press, Oksford,
Wielka Brytania 1873.
- Morris M.: The
Norman Conquest, Hutchinson, Londyn, Wielka Brytania 2012.
Ⓒ Agnieszka Różycka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz