piątek, 30 czerwca 2023

Córka królowej, która zniknęła bez śladu. Tajemnica Tudorów, która nadal pozostaje nierozwiązana




W murach jednego z najbardziej malowniczych angielskich zamków królowa Katarzyna Parr urodziła swoje jedyne dziecko i tym samym uruchomiła łańcuch wydarzeń, które stały się jedną z najbardziej intrygujących tajemnic Anglii epoki Tudorów. Poród był wielce wyczekiwany i równie wiele się o nim mówiło. Dziecko, maleńka dziewczynka, zostało natychmiast zabrane od matki i umieszczone w komnacie udekorowanej szkarłatem i złotem, gdzie każdy jego kaprys był od razu spełniany przez licznych służących. A jednak w ciągu kilku dni życie tego dziecka zostało wywrócone do góry nogami, zaś zaledwie kilka miesięcy później cała jego przyszłość stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Dla późniejszych historyków samo istnienie dziewczynki stało się powodem snucia niekończących się spekulacji. Do dziś przetrwały jedynie skrawki dowodów wskazujących na to, że córka królowej Katarzyny, której nadano imię Maria, w ogóle istniała.


Maria Seymour była jedynym dzieckiem Katarzyny Parr, ostatniej żony Henryka VIII Tudora. Urodziła się w zamku Sudeley w hrabstwie Gloucestershire po długim porodzie, który zakończył ciążę będącą ogromnym zaskoczeniem dla jej rodziców. Do czasu śmierci króla w 1547 roku, matka Marii była trzykrotnie zamężna, a jej związki trwały łącznie przez prawie dwadzieścia lat, i nigdy nie urodziła dziecka. Lecz zaledwie kilka miesięcy po tym, jak w tym samym roku zawarła swoje czwarte małżeństwo, tym razem z Tomaszem Seymourem, Katarzyna zaszła w ciążę po raz pierwszy i jedyny w swoim życiu. Wiadomość ta była równie mile widziana, co zaskakująca. Katarzyna była macochą dla dzieci swoich dwóch poprzednich mężów, które szczerze darzyły ją sympatią. Podczas gdy dzieci jej drugiego męża, Jana Neville’a, barona Latimer, były już praktycznie dorosłe, potomstwo Henryka VIII było z nią rozdzielone z różnych powodów. Maria Seymour miała być zatem początkiem nowego etapu w życiu Katarzyny Parr.


Katarzyna Parr (1512-1548) & Tomasz Seymour (1508-1549)


Ojcem Marii, urodzonej 30 sierpnia 1548 roku, był wspomniany już Tomasz Seymour, baron Sudeley, którego potajemne małżeństwo z Katarzyną zaledwie kilka miesięcy po śmierci Henryka VIII wywołało wstrząs na dworze Tudorów. Tomasz był bratem Jane Seymour, trzeciej żony Henryka VIII i królowej Anglii, która zapewniła Tudorowi upragnionego spadkobiercę tronu. Teraz panował on jako Edward VI Tudor. Brat Tomasza i Jane, Edward Seymour, służył jako Lord Protektor i kierował rządem chłopca-króla. Tomasz bynajmniej nie był z tego zadowolony i latem 1548 roku napisał do Katarzyny, że ich dziecko „zemści się za krzywdy, czego ani ty, ani ja nie potrafimy uczynić”. Tomasz i Katarzyna uważali bowiem, że powinni mieć coś do powiedzenia w rządzie Edwarda VI, lecz zamiast tego zostali skutecznie odsunięci na bok przez rządzących. Pierwszą tajemnicą związaną z życiem Marii Seymour była odpowiedź na pytanie, czy oboje jej rodzice naprawdę wierzyli, iż ich nienarodzone jeszcze dziecko może pomóc uwolnić się od wpływów Edwarda Seymoura, czy też ten jeden jedyny wers w dość długim liście bardziej wskazywał na lekkomyślne podejście Tomasza do życia – najpierw mów, a potem martw się, co będzie dalej.

Pojawienie się na świecie dziewczynki w pewnym stopniu zahamowało te ambicje, ale wydaje się, że Tomasz i tak był zachwycony jej narodzinami, pisząc do brata o urodzie swojej córki. Dziecko zostało nazwane na cześć najstarszej królewskiej pasierbicy Katarzyny, Marii Tudor, córki Katarzyny Aragońskiej. Maria Seymour praktycznie natychmiast po swoich narodzinach stała się jedną z najbardziej pożądanych dziewczynek w Anglii. Trzeba było tylko poczekać aż dorośnie i będzie mogła zawrzeć małżeństwo. Matka Marii może i nie pochodziła z królewskiego rodu, ale była królową. Król Edward VI od dawna nazywał Katarzynę Parr swoją matką, podczas gdy królowa wdowa również była darzona wielkim szacunkiem przez kobiety, które najprawdopodobniej miały go zastąpić na tronie. Mowa oczywiście o córkach Henryka VIII, Marii i Elżbiecie. Maria Seymour była powiązana z niektórymi z najważniejszych osób w Anglii i poza nią. Wyglądało więc na to, że kiedy dorośnie będzie cieszyć się władzą, bogactwem i przywilejami. Tak więc rysowała się przed nią przyszłość pełna różnorakich możliwości.


Zamek Sudeley 
fot. Gordon Robertson


Nie minęło nawet czterdzieści osiem godzin, kiedy wszystko się zmieniło. Podczas gdy Katarzyna Parr wydawała się zdrowa, choć zmęczona porodem, już wkrótce zaczęła wykazywać objawy gorączki połogowej. Katarzyna zatrudniła najlepszy – jak na tamte czasy – zespół medyczny, w tym również swojego osobistego medyka, Roberta Huicke’a, ale nikt nie był w stanie jej pomóc, biorąc pod uwagę stan ówczesnej medycyny. Dokumenty pokazują, że Katarzyna wściekła się na swojego męża, oskarżając go o niedopuszczenie do niej jej lekarza, ale kiedy zdała sobie sprawę z tego, że umrze, uspokoiła się i podyktowała testament, w którym to właśnie Tomaszowi wszystko zostawiła. Jest to kolejna tajemnica dotycząca życia Marii Seymour. Kiedy bowiem jej matka rozdawała swoje doczesne dobra, jej nie zostawiła nic, a przynajmniej nie ma na ten temat choćby najmniejszej wzmianki. Po śmierci Katarzyny, Maria znalazła się pod całkowitą opieką ojca i jeśli ktokolwiek zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo lekkomyślny i głupi może być Tomasz Seymour, to właśnie tą osobą musiała być Katarzyna Parr. Dlaczego więc pozostawiła wszystko w rękach męża? Kiedy ostateczny upadek Tomasza Seymoura będzie już tylko kwestią czasu, oddana służąca Katarzyny Parr, Elżbieta Tyrwhitt, oznajmi, że jej pani:


Leżąc na łożu śmierci, chora na ciele, lecz o zdrowym umyśle, doskonałej pamięci i rozsądku; będąc przekonaną o swoim ostatecznym odejściu i dostrzegając zbliżającą się śmierć; postanowiła i zarządziła za zgodą, przyzwoleniem i pozwoleniem swego najdroższego, ukochanego męża, wspomnianego lorda Seymoura, pewne rozporządzenie, dar, testament i ostatnią wolę wszystkich swoich dóbr, rzeczy i długów, tymi słowami lub innymi, podobnymi w skutkach, które zostały przez nią świadomie wypowiedziane w intencji testamentu i ostatniej woli w obecności wymienionych świadków i zapisów:


To znaczy, że wspomniana najszlachetniejsza królowa, za pozwoleniem, zgodą i przyzwoleniem, o których mowa powyżej, nie tylko z całego serca i pragnienia, szczerze i dobrowolnie dała testament i zapisała wspomnianemu lordowi Seymourowi, Lordowi Wysokiemu Admirałowi Anglii, jej poślubionemu małżonkowi, wszystkie dobra, rzeczy i długi, które wówczas posiadała lub słusznie powinna mieć na całym świecie, pragnąc, aby były tysiąc razy bardziej wartościowe niż były lub są; ale także najhojniej dała mu pełną moc, władzę i nakaz, aby rozporządzał i ścigał te same dobra, rzeczy i długi według własnej woli i upodobania, dla jego najwyższego dobra.


W ciągu pięciu lat ich znajomości Katarzyna wielokrotnie była świadkiem pochopnego i porywczego zachowania Tomasza. Po raz pierwszy spotkali się na dworze Henryka VIII na początku 1543 roku, kiedy była wdową, a on był mężczyzną, którego każda kobieta pragnęła poślubić. Był przystojny, czarujący i przede wszystkim był wujem księcia Walii, podczas gdy ona była ładna, mądra i zdeterminowana, by wspiąć się jeszcze wyższej w społecznej hierarchii po już i tak imponującym i błyskawicznym awansie. Niemalże od razu pojawiły się plotki o związku Seymoura i lady Latimer, którą wówczas była Katarzyna, ale gdy Henryk VIII zdecydował się ją poślubić wszystko natychmiast się skończyło. Po śmierci Henryka, Katarzyna i Tomasz pobrali się z niemal nieprzyzwoitym pośpiechem, lecz pan młody już niebawem przysporzył swojej nowej żonie ogromnych problemów. Królowa wdowa sprowadziła bowiem pod swój dach pasierbicę, Elżbietę Tudor. Wkrótce zachowanie Tomasza wobec księżniczki stało się wysoce nieodpowiednie. Flirtował z nią, podobno przychodził też do jej sypialni ubrany jedynie w nocną bieliznę, łaskotał ją i dotykał po twarzy. W końcu Katarzyna nie miała innego wyboru, jak tylko odesłać Elżbietę, której Tomasz już więcej nie zobaczył. Na tym tle decyzja królowej o pozostawieniu swojej nowo narodzonej córki całkowicie zależnej od mężczyzny znanego z lekkomyślnego zachowania jest być może nawet jeszcze bardziej tajemnicza i niezrozumiała.


Obecny wygląd Syon House
fot. Christian SW


Katarzyna Parr zmarła 5 września 1548 roku i została pochowana w kaplicy zamku Sudeley. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem Tomasz nie wziął udziału w pogrzebie. Wkrótce potem zabrał córkę do Londynu do posiadłości Syon House[1] i zostawił ją ze swoim bratem, Edwardem Seymourem. Choć gest ten mógł wskazywać na braterskie uczucia, to jednak inne działania podejmowane przez Tomasza w tamtym czasie wobec brata wcale nie były takie przyjazne. Gdy Maria wychowywała się z kuzynami Seymourami, jej ojciec zaczął spiskować, by obalić brata i samemu uzyskać wpływ na Edwarda VI Tudora. Zawsze był bowiem namiętnym, ambitnym i upartym mężczyzną. Był też znany z głębokiej niechęci wobec brata. I tak oto w styczniu 1549 roku Tomasz został przyłapany na próbie włamania się do komnat króla. Był uzbrojony w pistolet. W walce, która potem nastąpiła, zabił ulubionego psa swojego siostrzeńca. Szybko został oskarżony o zdradę. Przypomniano sobie również o jego wcześniejszym niedyskretnym zachowaniu wobec księżniczki Elżbiety. To wszystko zostało szczegółowo zbadane, a otrzymane wyniki śledztwa sprawiły, że 17 stycznia trafił do Tower, po czym 20 marca tego samego roku został stracony, czyniąc swoją córkę sierotą.

Maria Seymour była także – technicznie rzecz ujmując – biedna, gdyż zdrajcom takim jak jej ojciec odbierano cały majątek, który przeważnie przechodził w ręce króla, a ten z kolei mógł nim dowolnie rozporządzać, włącznie z przekazaniem go komuś innemu. Ponieważ  jej zmarła matka zapisała wszystko Tomaszowi, Maria została z niczym. Jej stryj Edward z pewnością nie chciał nadal wychowywać we własnym domu potomstwa swojego zdradzieckiego brata, a więc postanowił zorganizować inną opiekę nad dziewczynką. W ciągu zaledwie siedmiu miesięcy Maria zmieniła się z córki królowej w arystokratyczną niedogodność. Katarzyna Brandon, znana również jako Katarzyna Willoughby, księżna Suffolk, została więc mianowana opiekunką Marii wkrótce po egzekucji Tomasza Seymoura, co stało się na jego wyraźną prośbę, którą wystosował prawdopodobnie natychmiast po otrzymaniu wyroku śmierci. Można zatem założyć, że Tomasz uważał ją za dobry wybór na opiekunkę swojej córki. Możliwe też, że decyzję o przeniesieniu małej lady Marii Seymour z Syon House do Grimsthorpe, Tomasz podjął z uwagi na fakt, iż był zły na swojego brata za to, że ten przyczynił się do jego tragicznego położenia. Co więcej, w dniu otrzymania wyroku śmierci, Tomasz Seymour przyznał na utrzymanie córki niecałe pięćset funtów rocznie. Jednakże po przeniesieniu dziecka z Syon House do Grimsthorpe pieniądze te nie zostały przekazane księżnej Suffolk. W Aktach Tajnej Rady z lat 1547-1550 napisano, że pieniądze te były przeznaczone na „obiady, pensje i stroje dla gospodarstwa panny Marii Seymour na okres półtora roku do święta Zwiastowania Matki Bożej w roku następnym”. Święto Zwiastowania to także Dzień Zwiastowania Pańskiego (25 marca), czyli początek nowego roku dla Tudorów.


Katarzyna Brandon vel Katarzyna Willoughby, księżna Suffolk (1519-1580)


Nie był to jednak pierwszy raz, gdy to właśnie ta Katarzyna odegrała ważną rolę w sprawach Katarzyny Parr. W 1546 roku ostatnia z żon Henryka VIII uznała, że jej pozycja u boku króla jest zagrożona. Król był najwyraźniej zmęczony jej religijnymi zainteresowaniami i poglądami, a księżna Suffolk, niedawno owdowiała i młodsza o około siedem lat, została uznana przez niektórych na dworze za potencjalną żonę numer siedem. Sprytna Katarzyna Parr zdołała jednak wywinąć się od egzekucji, a księżna Suffolk stała się raczej przyjaciółką królowej niż samą królową.

Powyższy fakt nie oznacza jednak, że Katarzyna Brandon była jakoś szczególnie szczęśliwa, wychowując Marię. Większość jej kłopotów miało podłoże finansowe. Maria Seymour nie miała bowiem nic, ale jako córka królowej musiała być otoczona opieką iście królewską. Od lady Marii oczekiwano znacznie lepszego wychowania, co oczywiście wiązało się z wysokimi kosztami. Kiedy lady Maria przeniosła się z Syon House do Grimsthorpe, wówczas jej śladem podążyła dość liczna służba, czyli guwernantka, lady Elżbieta Aglionby, niania, dwie pokojówki i pozostali służący. Cały ten personel musiał więc otrzymywać wynagrodzenie za opiekę nad dziewczynką, lecz księżna Suffolk – jak zostało wyżej wspomniane – nie dostała tego, co jej wcześniej obiecano. Dlatego też już wkrótce, tj. 24 lipca 1549 roku, księżna Suffolk napisała do Williama Cecila, ważnego człowieka na dworze Edwarda VI i sekretarza w domu księcia Somerset, prosząc go o fundusze niezbędne na wychowywanie małej Marii. W tym czasie książę Somerset nie miał zupełnie głowy do tego, aby zajmować się bratanicą, ponieważ po egzekucji jego brata wybuchły w Anglii bunty na tle religijnym. Życzliwość Edwarda Seymoura wobec rebeliantów zmieniła niektórych z jego zagorzałych zwolenników we wrogów, wśród których znalazł się Jan Dudley, książę Northumberland i hrabia Warwick. Zrozpaczona księżna Suffolk próbowała nawet nakłonić brata Katarzyny Parr, Williama Parra, markiza Northampton, do zabrania od niej swej siostrzenicy, lecz ten odpowiedział, że „ma zbyt słabe plecy na dźwiganie takiego ciężaru, choć ewentualnie przyjąłby ją, ale z apanażami”. Do 27 sierpnia 1549 roku służba lady Marii Seymour musiała zażądać zapłaty za swoją pracę, ponieważ księżna pisała, że „wraz z nianią pokojówki i pozostała służba codziennie wołają o swoje wynagrodzenie, które to głosy moje uszy z trudem znoszą, lecz moja sakiewka jest w opłakanym stanie”.


Obecny wygląd zamku Grimsthorpe od strony północnej (głównej)


Katarzyna Brandon uparcie nalegała na udostępnienie majątku Marii i ostatecznie – w styczniu 1550 roku – ziemie jej ojca zostały jej przywrócone na mocy ustawy parlamentu. W dniu 22 stycznia złożono bowiem w Izbie Gmin wniosek o przywrócenie majątku lady Marii Seymour. Oznaczało to, że na mocy tego aktu kwalifikowała się ona do otrzymania pozostałych dóbr, czyli tych, które nie zostały jeszcze zwrócone Koronie, a które Maria odziedziczyła po swoim ojcu. Niestety, minął już prawie rok od egzekucji jej ojca, więc większość ziem, które dostała w spadku po matce, została sprzedana lub zwrócona Koronie. Zamek Sudeley, miejsce jej narodzin, znajdował się teraz z rękach jej wuja, markiza Northampton. W tym miejscu historia córki królowej Katarzyny Parr staje się jeszcze bardziej tajemnicza. Ponieważ nigdy nie zgłoszono żadnych roszczeń do tego majątku, Maria była uprawniona do korzystania z tego, co pozostało z majątku i pieniędzy jej ojca, lecz nikt nigdy nie próbował wydać ani grosza w jej imieniu. Nie ma też dowodów na to, że Maria została przeniesiona do domu swego wuja lub ciotki, Anny Parr, lady Herbert. Ta ostatnia zmarła w 1552 roku i nie wiadomo, czy kiedykolwiek miała do czynienia ze swoją siostrzenicą.

Fakt ten sprawił, że wielu historyków doszło do wniosku, iż córka królowej musiała umrzeć jeszcze w dzieciństwie. W czasach, gdy mnóstwo dzieci umierało z powodu nawet najbłahszych chorób, wydawało się oczywiste, że Maria Seymour również mogła być słabowitym dzieckiem i prawdopodobnie nie dożyła nawet dwóch lat. Nie znaleziono jednak żadnych zapisów ani nawet wzmianek o jej śmierci, która miałaby nastąpić  w tamtym czasie, co można wytłumaczyć faktem, że chociaż parafie miały już wtedy możliwość prowadzenia rejestrów wszystkich wydarzeń, wiele z nich zdołało zarejestrować jedynie część narodzin, zgonów i małżeństw, które miały miejsce w ich parafialnych granicach. Niewykluczone, że zapis ten gdzieś zaginął, tak jak wiele innych, w kolejnych stuleciach; lub jak twierdzą niektórzy może być tak, że nigdy nie istniał. Z kolei ci, którzy wierzą, że Maria żyła znacznie dłużej, wskazują, że tak ważne dziecko jak córka królowej, z pewnością zasługiwałoby na jakiś rodzaj pomnika.


Agnes Strickland (1796-1874)
autor: John Hayes (ok. 1786-1866)


Wiktoriańska pisarka i historyczka, Agnes Strickland, wierzyła, że Maria Seymour dożyła dorosłości i nawet wyszła za mąż. Strickland twierdziła, że posiada informacje z pierwszej ręki, ponieważ łączyła ją swego rodzaju zażyłość z Johnsonem Lawsonem, właścicielem majątków w Hereford i Clevedon, oraz z jego bratem, znanym astronomem, Henrym Lawsonem, mieszkającym w Hereford. Obydwaj byli synami wielebnego Johnsona Lawsona, dziekana Battle w hrabstwie Sussex, proboszcza Throwley i rektora Cranbrook w hrabstwie Kent. Henry, jako ostatni z rodu Lawsonów, zapisał Agnes Strickland pamiątki po swojej domniemanej przodkini, Katarzynie Parr. Fakt ten, zdaniem historyczki, miał świadczyć o tym, że Maria Seymour jednak przeżyła, doczekała dorosłości, wyszła za mąż i urodziła dzieci[2]. Strickland twierdziła również, że wszelkie dowody i autentyczne zapisy dotyczące tego, że Lawsonowie byli potomkami Katarzyny Parr zostały zniszczone przez wdowę po Henrym Lawsonie, choć pewien dokument jednak się zachował. Jest to opis rodowodu przekazany Henry’emu Lawsonowi przez jego babcię. Zapis ten datowany jest na 26 lipca 1749 roku.


Paul Lawson, dżentelmen z dobrej rodziny i majątku, mieszkający w swojej rezydencji w Fordwich w hrabstwie Kent, posiadający również inną o nazwie Nethercourt na wyspie Thanet, ożenił się z Margaret Heyman (z rodziny baronetów z Kent i Norfolk). Ich syn, Silas Johnson, poślubił córkę sir Edwarda Bushela, który poślubił jedyną córkę młodszego brata księcia Somerset, lorda Seymoura, którą lord Seymour miał z królową Katarzyną Parr, którą poślubił po śmierci Harry’ego Ósmego, którego była królową. Powyższa córka sir Edwarda Bushela była wielką fortuną dla Silasa Johnsona; a ich córka, Mary Johnson, poślubiła księcia Francisa Draytona z Little Chart w Kent, gdzie on i jego żona są pochowani.


Agnes Strickland twierdziła także, że o rodowodzie Lawsonów dowiedziała się w 1841 roku. Według niej Silas Johnson przez małżeństwo z córką Katarzyny Parr i Tomasza Seymoura, Marią Bushel, zdobył wielki majątek wraz z pewnymi pamiątkami należącymi do ostatniej żony Henryka VIII Tudora, które od tamtej pory stały się własnością rodziny Lawsonów i ich potomków. Historyczka stwierdziła również, że jest wielce prawdopodobne, iż za panowania królowej Marii I Tudor, księżna wdowa Suffolk, uciekająca wówczas przed prześladowaniami, zadbała o to, aby Maria Seymour wyszła korzystnie za mąż, wybierając jej na męża właśnie sir Edwarda Bushela.  


Henry Lawson (1774-1855)
autor: William Giller (1805-1868)


I tak oto podczas gdy Agnes Strickland chciała udowodnić, że córka Katarzyny Parr i Tomasza Seymoura przeżyła, inni historycy spekulowali, że decyzja, by nie ubiegać się o majątek Seymoura – wówczas dość niewielki – miała na celu zapewnienie Marii bezpieczeństwa, a to z kolei sprawiło, że ludzie wierzyli, iż nie żyje. Do czasu uwolnienia majątku, rodzina Seymourów straciła władzę. Edward został aresztowany w październiku 1549 roku i uwięziony w Tower. Było wiele osób, które chciały zobaczyć na własne oczy cierpienie i upadek Seymourów. Tak więc gdy stryj Marii znalazł się w tak poważnych tarapatach, jej pozycja stała się zatem jeszcze bardziej niepewna. Niemniej, w 2010 roku brytyjska historyczka i pisarka, Linda Porter, argumentowała, że wiersz anglikańskiego biskupa Norwich i jednocześnie kapelana Katarzyny Parr, Jana Parkhursta, opublikowany w 1573 roku, prawdopodobnie traktuje właśnie o Marii Seymour. Wiersz stanowi epitafium dla dziecka, które zmarło we wczesnym dzieciństwie i którego matką była królowa.


Ja, którą kosztem

Własnego życia

Moja królowa matka

Rodziła w bólach porodu

Śpię pod tym marmurem

Niezdolna do podróży.

Gdyby śmierć pozwoliła mi żyć dłużej

Ta cnota, ta skromność, to posłuszeństwo mojej wspaniałej matki

Ta niebiańska odważna natura

Znów żyłyby we mnie.

A teraz kimkolwiek jesteś?

Żegnaj na zawsze

Ponieważ nie mogę już mówić, ten kamień

Stanowi pomnik mego krótkiego życia.[3]


Bez względu na powód, prawdą jest, że Maria Seymour zniknęła w tajemniczy sposób z kart historii w 1550 roku i nigdy więcej oficjalnie nikt o niej nie słyszał. Jej los do dziś pozostaje nieznany. Niemniej istnieją dowody, że jesienią 1550 roku księżna Suffolk ponownie skontaktowała się listownie z Williamem Cecilem. Napisała wówczas, że dziękuje za jego list i przekazane wiadomości. Wygląda więc na to, że Cecil otrzymał wcześniej od Katarzyny Brandon jakiś list i na niego odpowiedział. Czyżby zatem księżna informowała go o śmierci lady Marii Seymour? Snując teorię spiskową można też przypuszczać, że to właśnie William Cecil pomógł księżnej umieścić gdzieś Marię i Katarzyna teraz dziękowała mu za przekazane na jej temat wieści. Wszystko jest bowiem możliwe. Ale niewykluczone też, że chodziło o coś zupełnie innego.

Jedyny fakt dotyczący Marii, który jest nam naprawdę znany odnosi się do jej pochodzenia. Wiadomo, że była córką królowej Katarzyny Parr i Tomasza Seymoura, a 22 stycznia 1550 roku jeszcze żyła, gdyż ostatnia wzmianka na jej temat widnieje w źródłach właśnie pod tą datą. Historyk Chris Skidmore w napisanej przez siebie biografii Edwarda VI stwierdził, nie podając dowodów, że Tomasz Seymour poprosił o spotkanie z córką tuż przed swoją śmiercią. Skidmore uważa jednak, że nie wiadomo, czy do takiego spotkania w ogóle doszło. Inną kwestią, którą należy wziąć pod uwagę jest to, że księżna Suffolk straciła obu synów na skutek panującej w 1551 roku epidemii angielskich potów. Czy zatem możliwe jest, że mała Maria Seymour podzieliła los młodych Suffolków?

Łatwo jest dziś spekulować, że gdyby Katarzyna Parr była w stanie zapewnić jakąś przeciwwagę dla chaotycznego wpływu Tomasza Seymoura, życie Marii mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej lub że gdyby pojawiła się jako nastolatka bądź już dorosła kobieta na dworze Marii Tudor albo Elżbiety Tudor, to wówczas istniałoby wielkie prawdopodobieństwo, że odegrałaby tam naprawdę znaczącą rolę, wziąwszy pod uwagę to, co się potem działo. Jej zniknięcie z rejestrów tylko pogłębia krążące wokół niej spekulacje i plotki. Maria Seymour urodziła się w pełnych blasku realiach, ale niemal natychmiast pogrążyła się w cieniu. Jest prawdziwą królewską tajemnicą, która zapewne nigdy nie zostanie odkryta.


Prawa autorskie do tekstu i tłumaczenia cytatów © Agnieszka Różycka


____________________________________ 

Bibliografia

  1. Fraser A., The Wives of Henry VIII, First Vintage Books, 1992.
  2. Goff C., A Woman of the Tudor Age, J. Murray, 1930.
  3. James S., Catherine Parr – Henry VIII’s Last Love, The History Press, 2009.
  4. Nichols J., The Progresses and Public Processions of Queen Elizabeth, London: Printed by and for John Nichols and Son, 1823.
  5. Norton E., Catherine Parr: Wife, Widow, Mother, Survivor, The Story of the Last Queen of Henry VIII, Amberley Publishing, 2011.
  6. Parr K. and Editor Janel Mueller, Katherine Parr: Complete Works and Correspondence, University of Chicago Press; Reprint edition, 2014.
  7. Porter L., Katherine the Queen, St. Martin’s Press, 2011.
  8. Skidmore Ch., Edward VI – The Lost King of England, St. Martin’s Press, 2007.
  9. Strickland A., Lives of the Queens of England: From the Norman Conquest, Volumes 1-3. Blanchard and Lea, 1852.
  10. Strype J. Ecclesiastical Memorials, Relating Chiefly to Religion, and Its Reformation, Under the Reigns of King Henry VIII. King Edward VI. And Queen Mary the First: with the Appendixes Containing the Original Papers, Records, London: Bagster S., 1816.
  11. Wilson D., The Queen and the Heretic: How Two Women Changed the Religion of England, Lion Books, 2018.
  12. Withrow B. G., Katherine Parr: A Guided Tour of the Life and Thought of a Reformation Queen, P & R Publishing, 2009.




[1] Po rozwiązaniu opactwa Syon i śmierci króla Henryka VIII, Syon zostało przekazane Edwardowi Seymourowi, księciu Somerset, który następnie „zainicjował proces przekształcania kompleksu opactwa w wielki prywatny dom”. Założono ogrody, a jego osobisty medyk, radykalny botanik i równie radykalny teolog, William Turner, opracował kolekcję roślin.

[2] W XIX wieku historycy uważali również, że o ile Maria Seymour faktycznie przeżyła wiek dziecięcy, to jednak nie dożyła pełnej dorosłości i zmarła w wieku trzynastu lat. Agnes Strickland nie zgadzała się z tą tezą.

[3] Tłumaczenie © Agnieszka Różycka




piątek, 12 maja 2023

W cieniu Elżbiety York: Cecylia York, lady Welles

 



Cecylia z Yorku, młodsza siostra królowej Elżbiety York, jest postacią, która naprawdę może zadziwiać. Córka jednej królowej i siostra drugiej, nie tylko znalazła się w epicentrum dramatu, jakim była bez wątpienia Wojna Dwóch Róż, ale w przeciwieństwie do swoich młodszych sióstr, Anny, Katarzyny i Brigidy, była wystarczająco dorosła, by wiedzieć, co się dzieje. Była też bardzo bliska odegrania bardziej znaczącej roli, dzięki zaręczynom z przyszłym Jakubem IV Szkockim, a jej pierwsze małżeństwo zostało nagle unieważnione, gdy w 1485 roku władza przeszła w ręce Henryka VII Tudora. Kim zatem tak naprawdę była Cecylia z Yorku?

 

Cecylia urodziła się 20 marca 1469 roku jako trzecie dziecko króla Edwarda IV i jego żony, Elżbiety Woodville. Dołączyła do dwóch starszych sióstr, Elżbiety i Marii, przez co jej płeć była wyraźnym rozczarowaniem dla dynastii, która rozpaczliwie potrzebowała męskiego dziedzica. Jej ojciec nie był jednak Henrykiem VIII, a ponadto miał do dyspozycji dwóch sprawnych młodszych braci, Jerzego i Ryszarda, co trochę zmieniało postać rzeczy. Cecylia otrzymała imię po swojej babce, matce ojca, czcigodnej Cecylii Neville, księżnej Yorku, a po urodzeniu opisano ją jako „bardzo przystojne” dziecko. Jej rok urodzenia był początkiem kolejnego interludium walki w środku trwającej wojny domowej. Wciąż odczuwając skutki niepopularnego małżeństwa rodziców Cecylii, kuzyn i prawa ręka Edwarda IV, Ryszard Neville, hrabia Warwick, wszczął rebelię u boku młodszego brata Edwarda, Jerzego Plantageneta, księcia Clarence. Spisek miał na celu usunięcie Edwarda z tronu na rzecz Jerzego, podczas gdy Warwick sprzeciwił się królowi, żeniąc Jerzego ze swoją starszą córką, Izabelą. Edward spędził kilka tygodni w areszcie domowym na północy kraju, podczas gdy królowa Elżbieta i ich trzy córki z niepokojem czekały na rozwiązanie sytuacji. Ostatecznie społeczeństwo nie miało ochoty na kolejną zmianę władzy, a Warwick nie był w stanie przejąć kontroli nad Edwardem i rządem, dlatego też król został uwolniony.


Portret witrażowy Cecylii York 
fot. Johnbod


Niemniej pomimo krótkiego pojednania, Ryszard Neville i Jerzy Plantagenet w 1470 roku ponownie zbuntowali się przeciwko Edwardowi. Tym razem Edward został zmuszony do ucieczki, a schronienia szukał w Burgundii, gdzie mieszkała jego siostra Małgorzata, która była żoną Karola Śmiałego, księcia Burgundii. Tymczasem Warwick sprzymierzył się z Lancasterami i zobowiązał się do przywrócenia na tron obalonego Henryka VI wraz z jego żoną, Małgorzatą Andegaweńską, i ich synem, księciem Edwardem, którego ożenił ze swoją młodszą córką, Anną. Do października 1470 roku Warwick utworzył rząd w imieniu Henryka VI i tym oto sposobem Anglia ponownie dostała się w ręce Lancasterów. Królowa Elżbieta i jej dzieci schroniły się w Westminsterze i przez około sześć miesięcy tak właśnie żyła Cecylia będąca wówczas niemowlęciem, zamkniętym w kilku niewielkich komnatach z siostrami, matką oraz garstką służby. Królowa Elżbieta była również w zaawansowanej ciąży i w listopadzie tegoż roku urodziła syna, którego po ojcu ochrzczono imieniem Edward. Wiosną 1471 roku król Edward pokonał natomiast Lancasterów i został przywrócony na tron. Wtedy też Elżbieta i jej dzieci opuściły sanktuarium i przez następne dwanaście lat pod panowaniem Yorka Anglia mogła cieszyć się względnym spokojem. 

Cecylia York kształciła się wraz ze swoimi dwiema siostrami, Elżbietą i Marią. Istnieją nawet dowody na to, że to właśnie ich matka uczyła je czytania, pisania oraz innych umiejętności, które mogły być im potrzebne jako ewentualnym królowym małżonkom, jeśli wyszłyby za zagranicznych spadkobierców tronu. Wszystkie córki Elżbiety Woodville i Edwarda IV umiały czytać i pisać, natomiast wiele na to wskazuje, że starsze księżniczki – obok języka angielskiego – uczyły się także francuskiego. Można zatem snuć szereg domysłów na temat edukacji jej starszej siostry, Elżbiety, na podstawie tego, co wiadomo o edukacji Cecylii. Przyszła królowa Anglii na pewno mówiła po francusku, ale raczej nie znała łaciny. Można również założyć, że młodsze księżniczki – Anna, Katarzyna i Brygida – nie otrzymały już tak bogatego wykształcenia, a przeszkodziła temu nagła śmierć ich ojca w kwietniu 1483 roku, kiedy to księżniczki wraz z matką musiały uciekać do Opactwa Westminsterskiego, a potem być zdane na łaskę stryja Ryszarda. Dlatego też Cecylia urodzona jeszcze w 1469 roku prawdopodobnie skorzystała na tym, że lata jest dorastania i nauki przypadły właśnie na okres względnego spokoju w Anglii. Według brytyjskiej historyczki, Alison Weir, w listach pisanych przez Cecylię w latach dorastania widać „obrzydliwe” pismo i ortografię, co świadczy albo o braku umiejętności pisania z jej strony, albo o tym, że znacznie więcej uwagi poświęcano wówczas edukacji jej starszej siostry, Elżbiety York, którą bez wątpienia wychowywano na przyszłą królową, jeśli nie Anglii, to na pewno jakiegoś obcego państwa, z którym Edward IV miał nadzieję zawrzeć korzystny sojusz. Niemniej umiejętność czytania i pisania była bardzo wysoko ceniona zarówno przez króla, jak i królową. Edward był bowiem znanym kolekcjonerem manuskryptów, zaś członkowie rodziny królewskiej posiadali liczne książki, które w XV wieku były nie tylko trudne do zdobycia, ale również niezwykle drogie. Źródła historyczne podają, że niektóre z tych książek były przeznaczone wyłącznie dla Cecylii i jej rodzeństwa, co wskazuje, że księżniczka miała dostęp do materiałów do czytania i prawdopodobnie chętnie z nich korzystała. Co ważne, królowa Elżbieta Woodville była również patronką Queen’s College w Cambridge, a zatem Cecylia mogła dorastać, obserwując pracę matki na rzecz uczonych.


Witraż przedstawiający córki Edwarda IV i Elżbiety Woodville;
od lewej: Elżbieta, Cecylia, Anna, Katarzyna & Maria

W październiku 1474 roku, gdy Cecylia York miała pięć lat, została zaręczona z synem Jakuba III Szkockiego, czyli z przyszłym Jakubem IV, który wtedy był księciem Rothesay. Sojusz zawiązał się, gdy Edward IV planował inwazję na Francję i nie chciał, aby Szkocja pomagała Francuzom. Pomimo tego kampania Yorka przeprowadzona w 1475 roku została uznana za militarną porażkę, choć zakończyła się sporym odszkodowaniem wypłaconym Anglii przez  Francję. Z tej kampanii wynikła też inna korzyść. Otóż zaręczono księżniczkę Elżbietę z delfinem Francji, przyszłym Karolem VIII Walezjuszem. W związku z tym Cecylia i Elżbieta dorastały w przeświadczeniu, że pewnego dnia, tak czy inaczej, na ich głowy włożona zostanie królewska korona. Nie było zatem żadnych przeszkód ku temu, aby jedną zaczęto nazywać księżniczką Szkotów, a drugą delfiną. W międzyczasie wszystkie trzy siostry, czyli Elżbieta, Cecylia i Maria, były obecne na ślubie ich młodszego brata, Ryszarda ze Shrewsbury, księcia Yorku, który w styczniu 1478 roku, mając niespełna pięć lat, żenił się z córką i dziedziczką księcia Norfolk, Anną Mowbray. Podczas ceremonii zaślubin Cecylia siedziała wraz z rodzicami, rodzeństwem i babką w kaplicy Pałacu Westminsterskiego. Dwa lata później siostry York zostały mianowane damami podwiązki, a na początku lat 80. XV wieku ich negocjacje małżeńskie znacznie przybrały na sile. Elżbieta nadal była obiecana Francji, zaś Cecylia Szkocji, natomiast Marię na krótko zaręczono z przyszłym królem Danii, Fryderykiem, podczas gdy przyszłego króla Anglii, księcia Edwarda, zaręczono z Anną Bretońską, dziedziczką księstwa Bretanii, co radykalnie zmieniłoby układ sił w Europie Zachodniej. Można sobie zatem wyobrazić, jak potoczyłyby się te wydarzenia, gdyby Edward IV żył znacznie dłużej. Gdyby wszystko przebiegło zgodnie z planem, to wówczas Anglia mogłaby znacznie szybciej wejść w okres prosperity, który dopiero osiągnęła w XVI wieku.

W marcu 1481 roku Cecylia York skończyła dwanaście lat. W tamtych czasach dla dziewczyny był to minimalny wiek, który kwalifikował ją do zawarcia małżeństwa. Jakub III zaczął więc naciskać na Edwarda IV, by ten wysłał córkę do Szkocji. Niestety, napięcie między Anglią a Szkocją stawało się coraz silniejsze, aż ostatecznie w 1482 roku obydwa kraje znalazły się w stanie wojny, zaś Anglia wspierała przeciwnika Szkotów, który ubiegał się o ich tron. Był to więc poważny powód ku temu, aby zerwać zaręczyny, co oczywiście nastąpiło. Wtedy też Cecylia na krótko związała się z bratem Jakuba III, Aleksandrem, księciem Albany, który chciał zastąpić u władzy swojego brata przy wsparciu Anglii. Cecylia nigdy jednak nie dotarła do Szkocji, lecz pozostała w Anglii, gdzie musiała przetrwać kolejny etap wojny domowej. Zanim do tego doszło, rodzinę królewską dotknęła osobista tragedia. Otóż w maju 1482 roku, mając tylko czternaście lat, zmarła siostra Cecylii, Maria. Choć Edward i Elżbieta stracili już dwoje dzieci, które nie przeżyły wieku niemowlęcego, to jednak mieli niezwykłe szczęście, jeśli chodziło o płodzenie zdrowych dzieci osiągających co najmniej wiek nastoletni. Nie wiadomo tak naprawdę, co spowodowało śmierć Marii. Grób księżniczki został odkryty dopiero w XVIII wieku. Pisano wówczas, że jej włosy były płowe, a oczy, które w momencie otwarcia grobu nie były zamknięte, miały kolor jasnoniebieski, choć natychmiast po dostaniu się do środka powietrza, rozpadły się w pył. Opis Marii może być również wskazówką, jak wyglądała Cecylia i reszta jej rodzeństwa.


Rebecca Ferguson jako Elżbieta Woodville & Elinor Crawley w roli Cecylii York
w serialu Biała królowa


W kwietniu następnego roku rodziną królewską wstrząsnęła kolejna śmierć. Stanowczo przedwcześnie i tragicznie zmarł król Edward IV York. Wydarzenia, które miały teraz nastąpić były najtragiczniejszymi chwilami w życiu Elżbiety Woodville i jej dzieci. Jej starszy syn będący owocem związku z Edwardem IV miał zgodnie z prawem wstąpić na tron, dziedzicząc go po ojcu i zostając królem Edwardem V Yorkiem. Tak się jednak nie stało, choć w zapisach historycznych książę faktycznie figuruje jako król Edward V, rządzący Anglią przez około dwa miesiące. W praktyce fakt ten wyglądał zupełnie inaczej, a do oficjalnej koronacji księcia nigdy nie doszło. Jego stryj, Ryszard, książę Gloucester, zabrał bratanka do Tower, po czym zażądał od bratowej, aby ta wydała mu również młodszego syna, Ryszarda ze Shrewsbury. W tym czasie Elżbieta Woodville i jej córki przebywały w sanktuarium w Westminsterze, gdzie schroniły się praktycznie natychmiast po śmierci Edwarda IV, przeczuwając, że ich życie jest poważnie zagrożone. Ucieczka królowej wdowy do Opactwa Westminsterskiego była już drugą w jej życiu. Tym razem przebywała tam ponad rok.

Kiedy rozgrywały się te dramatyczne wydarzenia Cecylia nie była już niemowlęciem, jak poprzednio. W wieku czternastu czy piętnastu lat musiała bowiem odczuwać strach i obawy o dalszy los swojej rodziny. Przebywając w sanktuarium, królowa wdowa zawarła układ z jedną ze swoich dam dworu, a była nią oczywiście Małgorzata Beaufort, hrabina Richmond i Derby, a prywatnie matka Henryka Tudora. Układ dotyczył małżeństwa Elżbiety York i jej syna, gdy ten pokona już Ryszarda III Yorka. Spisek ten został jednak odkryty, ale mimo to Henryk Tudor zobowiązał się – przebywając wówczas za granicą – do poślubienia córki Edwarda IV i tym samym do zjednoczenia dwóch walczących ze sobą rodów. Henryk miał bowiem powiedzieć, że jeśli nie będzie mógł mieć Elżbiety, to poślubi Cecylię. A zatem tak czy inaczej, Tudorowie związaliby się z Yorkami na dobre i na złe, chyba że Ryszard pokonałby hrabiego Richmond w otwartej walce. Wiadomo jednak, że tak się nie stało. Nad tym, czy Henryk Tudor faktycznie poślubi Elżbietę, kiedy już pokona Ryszarda, dyskutowano praktycznie przez większość 1484 roku. Lecz zanim rok się skończył przyszła królowa Elżbieta York postanowiła spróbować szczęścia na dworze swego stryja Ryszarda. Po tym, jak król publicznie obiecał, że nie skrzywdzi swoich bratanic, opuściła sanktuarium. Bracia Elżbiety i Cecylii oczywiście już zniknęli, a ich los do dziś pozostaje tajemnicą. Podczas gdy Elżbieta udała się na dwór stryja, Cecylia przeniosła się z matką i pozostałymi siostrami do wsi Heytesbury w hrabstwie Wiltshire. Boże Narodzenie rodzina spędziła jednak na królewskim dworze. Twierdzenie, że było to niezręczne posunięcie jest niedopowiedzeniem, ponieważ roszczenia Ryszarda do tronu opierały się na tym, że Cecylia i jej rodzeństwo byli zwykłymi bękartami, czyli niczym innym, jak tylko produktem pochodzącym z nielegalnego małżeństwa ich rodziców. A zatem nie była już księżniczką brylującą po dworskich komnatach, a to, co niegdyś uważała za swój dom, teraz należało do jej wroga. Wroga, z którym mimo wszystko łączyły ją przyjazne relacje.


Kościół pod wezwaniem świętych Piotra i Pawła w Heytesbury (Wiltshire);
to w tej wiosce Cecylia zamieszkała wraz matką i siostrami, kiedy Elżbieta York
udała się na dwór Ryszarda III Yorka.
fot. Kevin Farmer

Miesiące, podczas których Elżbieta York przebywała na dworze, gdzie plotkowano o tym, że stryj pragnie ją poślubić, odbiły się również na życiu Cecylii. Plany odnośnie do jej małżeństwa ze spadkobiercą szkockiego tronu były już dawno nieaktualne, a ona sama musiała teraz przełknąć gorzką zniewagę, jaką okazały się zaręczyny byłego wybranka z jej kuzynką, Anną de la Pole, będącą córką siostry jej ojca, księżnej Suffolk, której rodzina przysięgła lojalność Ryszardowi. Jeden z kronikarzy Tudorów napisał później:


W tym miejscu należy zauważyć, jak bardzo szkodliwe uczucia okazywał ten człowiek [Ryszard] swojej rodzinie; nie pamiętając bowiem o okrucieństwie, którego dopuścił się wobec synów swego brata, o niesprawiedliwości i krzywdzie, jakie wyrządził jego córkom, zarówno odbierając im godność i majątek, jak i dom, sądził, że jeśli wywyższy dziecko swojej siostry do godności królowej, to tylko przysporzy mu to czci i sławy, zamiast wspierać córkę swojego brata, którą wydziedziczył.

 

Niemniej Ryszard III, aranżując małżeństwa swoich bratanic, być może wiedział, że stanowią one dla niego mniejsze zagrożenie, jeśli wyda je za mąż za lojalnych wobec siebie mężczyzn, a to z kolei utrudni jego wrogom, takim jak Henryk Tudor, wykorzystanie ich jako politycznych pionków. Młodsza siostra Cecylii, Anna, niegdyś zaręczona z Filipem z Burgundii, została wydana za Tomasza Howarda, dziedzica księstwa Norfolk. Cecylia natomiast ostatecznie poślubiła Ralfa Scrope’a z Upsall, którego ojciec, Tomasz Scrope, był 5. baronem Scrope z Masham. Można sobie jedynie wyobrazić, że dla Cecylii mógł to być osobisty dramat. Nie wiemy jednak na pewno, co księżniczka myślała o swoim mężu, ale panuje powszechne przekonanie, że małżeństwo to było dla niej ogromnym upokorzeniem. Kiedyś planowano, że zostanie przyszłą królową Szkocji, a zamiast tego wydano ją za mąż za stosunkowo mało znaczącego szlachcica. Z całą pewnością fakt ten jeszcze bardziej umocnił jej nową pozycję społeczną, czyli bękarta byłego króla Anglii. Ze względu na wiek Cecylii i długość trwania małżeństwa można założyć, że związek został jednak skonsumowany, ale nie wiadomo, w jakim stopniu i jak często małżonkowie przebywali pod jednym dachem.

Dla Henryka Tudora, hrabiego Richmond, który nadal przebywał za granicą, to co się stało było istną katastrofą, a w sytuacji, gdy Elżbieta wciąż pozostawała niezamężna, wzmocniło tylko plotki o tym, że Ryszard chce ją poślubić. Elżbieta York miała cztery młodsze siostry, ale dwie z nich wypadły już poza rynek małżeński, natomiast najmłodsze, Katarzyna i Brygida, były zaledwie dziećmi, podczas gdy Henryk musiał jak najszybciej zabezpieczyć sukcesję. Żona Ryszarda III, Anna Neville, nie doczekała lata 1485 roku. Zmarła bowiem w marcu tegoż roku. Wtedy też Elżbieta została odesłana z dworu, a Cecylia i jej młodsze siostry wróciły na wieś. W sierpniu Henryk Tudor pokonał Ryszarda w bitwie pod Bosworth i został ogłoszony nowym królem Anglii, Henrykiem VII, a wkrótce potem obalono i zniszczono dokument Titulus Regius będący prawnym instrumentem, na mocy którego księżniczki Yorku zostały uznane przez stryja bękartami. Cecylia York, wciąż będąc żoną Ralfa Scrope’a, dołączyła do matki i sióstr przebywających w Londynie, podczas gdy Henryk Tudor posłał po swoją przyszłą żonę. Prawdopodobnie, zważywszy na lojalność Ralfa wobec zamordowanego króla, mąż Cecylii starał się nie rzucać w oczy, żeby nie ponieść kary za popieranie Yorków, lub zajmował się fizycznymi i politycznymi reperkusjami bitwy pod Bosworth.


Domniemany portret Cecylii York

Przez jesień i zimę 1485/1486 Cecylia York mieszkała wraz z rodziną na dworze. Po ślubie Henryka i Elżbiety w styczniu 1486 roku została główną damą dworu swojej siostry, a wiosną i latem opiekowała się nią, gdy ta była w ciąży ze swoim pierwszym dzieckiem. Kiedy we wrześniu 1486 roku urodził się książę Artur, Cecylia niosła niemowlę do chrztu, a po ceremonii przekazała je Elżbiecie w jej komnacie. Elżbieta nie mogła uczestniczyć w chrzcie swojego syna, ponieważ nie minął jeszcze czas jej oczyszczenia po porodzie. Do tego czasu małżeństwo Cecylii z Ralfem zostało już unieważnione przez Henryka VII, który chciał skutecznie pozbyć się zwolenników swojego poprzednika na tronie. Nie wiadomo, co też Cecylia myślała o tych dwóch latach swojego małżeństwa. Nie ma też żadnych wzmianek źródłowych, aby w jakiś sposób buntowała się przeciwko temu związkowi. Ciekawostką jest natomiast to, że była dość blisko związana z matką swojego królewskiego szwagra, lady Małgorzatą Beaufort. Bardzo dobrze znała ją już od wczesnego dzieciństwa, gdy Małgorzata służyła jej matce jako dama dworu. Wiadomo zatem, że spośród wszystkich dziewcząt Yorków, to właśnie Cecylia była jedną z najbliższych jej osób i to prawdopodobnie hrabina szepnęła słówko tu i ówdzie w sprawie kolejnego małżeństwa księżniczki.

W grudniu 1487 roku, gdy Cecylia miała osiemnaście lat, wyszła za mąż za Jana de Welles, wicehrabiego Welles, który był przyrodnim bratem lady Małgorzaty Beaufort. Po ślubie Cecylia porzuciła funkcję głównej damy dworu Elżbiety na rzecz ich siostry Anny i zaczęła prowadzić spokojne życie na wsi. Nie wiadomo, czy ona i Jan żywili wobec siebie wzajemnie jakieś głębsze uczucia, ani też czy dogadywali się jak przystało na męża i żonę. Było to jednak znacznie lepsze małżeństwo niż to z Ralfem Scrope’em. Jan był starszy od Cecylii o około dwadzieścia lat i – co najważniejsze w tej sytuacji – był blisko związany z Tudorami poprzez więzy krwi, a zatem żyło im się całkiem wygodnie. Niestety, Cecylia nie odziedziczyła płodności po matce i siostrze. Urodziła jedynie dwie córki, o których wiadomo na pewno, choć niewykluczone, że mogły przydarzyć się jej jakieś martwe porody lub zgony dzieci w okresie niemowlęctwa, które nie zostały odnotowane. Jej córki urodzone około 1489 i 1491/2 roku otrzymały odpowiednio imiona Elżbieta i Anna. Jednakże obydwie zmarły pod koniec lat 90. XV wieku. Choroba, która je zabiła mogła być tą samą, która pozbawiła życia Jana, ponieważ mąż Cecylii zmarł w lutym 1499 roku. Niewykluczone, że panowała wówczas jakaś zaraza, o której kronikarze nie wspomnieli. Jan zostawił Cecylii cały swój majątek, a polecenie dotyczące jego pochówku brzmiało, że ma się on odbyć tam, gdzie małżonka uzna za stosowne go pochować. Fakt ten mógł zatem oznaczać, że jakieś uczucie jednak ich łączyło.


Suki Waterhouse jako Cecylia York w serialu Biała księżniczka


I tak oto w ciągu jednego roku Cecylia przeszła od bycia żoną i matką do bycia wdową zdaną wyłącznie na siebie. Jej małżeństwo odsunęło ją od głównych zmian zachodzących na dworze, czyli od narodzin kilku książąt i księżniczek Tudorów, aż po śmierć Elżbiety Woodville w Opactwie Bermondsey w 1492 roku. Cecylia nie była obecna na pogrzebie matki. Być może była wtedy w ciąży. Niemniej jej mąż godnie ją tam reprezentował. W tych nowych okolicznościach Cecylia wróciła do domu siostry i podjęła obowiązki damy dworu. W listopadzie 1501 roku, gdy Katarzyna Aragońska przybyła do Anglii, by poślubić piętnastoletniego księcia Artura, Cecylia była przy tym obecna. Była również obecna, gdy ze Szkocji przybyli posłowie, aby negocjować małżeństwo jej siostrzenicy, Małgorzaty Tudor, z ich obecnym królem, Jakubem IV Stewartem. Był to swego rodzaju paradoks, ponieważ to właśnie Jakub był niegdyś narzeczonym Cecylii. I znów nie wiadomo, co też takiego pomyślała sobie Cecylia York, bo wszak teraz to jej siostrzenica miała zostać królową Szkocji. Z drugiej strony chociaż była już po trzydziestce, to jednak mogła jeszcze urodzić dzieci jakiemuś mężczyźnie, a zatem należało rozejrzeć się za nowym mężem.

Cecylia York postanowiła ponownie wyjść za mąż w drugiej połowie 1502 roku. Tym razem wiadomo, że było to małżeństwo z miłości. Wybrankiem jej serca został sir Tomasz Kyme. Był to mężczyzna o znacznie niższej pozycji społecznej niż Cecylia, o czym ona najwyraźniej wiedziała, że nie będzie to mile widziane przez Henryka. Potwierdza to fakt, iż nigdy nie zabiegała o jego zgodę na ten ślub. Kiedy król dowiedział się o tym, co zrobiła, niemalże natychmiast wypędził szwagierkę z dworu i odebrał jej prawo własności do majątku po Janie de Welles. W tej sytuacji Cecylia była zmuszona zwrócić się o pomoc do swojej przyjaciółki, Małgorzaty Beaufort, która nie zwlekając ani chwili, zaoferowała młodej parze schronienie we wsi Colleyweston w hrabstwie Northamptonshire, jednocześnie rozpoczynając wypracowywanie jakiegoś porozumienia finansowego ze swoim synem. Nie wiadomo, dlaczego królowa Elżbieta nie interweniowała w tej sprawie, a przynajmniej nie ma na to dowodów w źródłach. Może prowadziła z mężem jakieś prywatne rozmowy? A może kochała Henryka na tyle mocno, że uznała, iż jego wola jest również jej wolą? Możliwe też, że znacznie bardziej interesowała ją sytuacja innej jej siostry, Katarzyny, która znalazła się wtedy w niezłych tarapatach. Prawdą jest natomiast to, że dopiero w styczniu 1504 roku Cecylii przywrócono udział w ziemiach Welles, ale tylko do dnia jej śmierci. W takiej sytuacji nie mogła przekazać udziałów w majątku dzieciom, które urodziły się z jej trzeciego małżeństwa, czyli synowi Ryszardowi i córce Małgorzacie. Możliwe, że znając problem, nawet nie próbowała tego robić. Na temat życia jej dzieci nie ma żadnej wzmianki źródłowej. Są jedynie wspomniane ich imiona i na tym wszystko się kończy. Stało się tak zapewne dlatego, że nie nosiły one ani szlacheckich tytułów, ani też nie były związane z Tudorami.


Ruiny starego Opactwa Quarr, w którym prawdopodobnie została pochowana Cecylia York


Królowa Elżbieta York zmarła w lutym 1503 roku. Stało się to krótko po urodzeniu córki, która ostatecznie również zmarła. W tym czasie los Cecylii wciąż pozostawał niejasny. Zmarła w Isle of Wight 24 sierpnia 1507 roku i prawdopodobnie została pochowana w tamtejszym Opactwie Quarr. Wydana za mąż za człowieka bez znaczenia politycznego i bez wielkiego majątku, Cecylia ostatnie lata swojego życia być może spędziła najspokojniej spośród wszystkich swoich sióstr. Nie wiadomo, jak Cecylia zapatrywała się na swoje życie. Czy żałowała, że nie wyszła za mąż za szkockiego spadkobiercę tronu? Czy miała za złe, że musiała usługiwać siostrze-królowej? Czy naprawdę czuła się upokorzona swoim pierwszym małżeństwem? Tego nigdy się nie dowiemy. Jest jednak coś, co można wywnioskować z jej ogromnej chęci bycia szczęśliwą. To jej ostatnie małżeństwo, które zawarła już pod koniec życia. Bez wątpienia był to związek oparty na miłości. Zapewne rekompensował jej wszystkie te dramaty, jakich wcześniej musiała doświadczać, włącznie z utratą rodziny Yorków. Z kolei, mając na uwadze jej bliską więź z Małgorzatą Beaufort, aż trudno uwierzyć, że ze swoją synową Małgorzata nie potrafiła się dogadać, a ich wzajemne relacje nieustannie iskrzyły.


Prawa autorskie do tekstu © Agnieszka Różycka 

 

 

 

 

czwartek, 4 maja 2023

Koronacja Karola III i Kamień Przeznaczenia

 



Koronacja Karola III Windsora i jego żony Kamili, która w lutym zeszłego roku otrzymała od swojej teściowej, Elżbiety II, tytuł Królowej Małżonki Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii, zbliża się wielkimi krokami. Uroczystość, na którą czekają miliony ludzi w całej Wielkiej Brytanii i poza nią, odbędzie się w najbliższą sobotę, tj. 6 maja. Będzie to symboliczna ceremonia łącząca w sobie nabożeństwo religijne i wielkie widowisko. Koronacja będzie mieć miejsce w Opactwie Westminsterskim i tym samym Karol zostanie 40. monarchą koronowanym w opactwie od 1066 roku. Dla przypomnienia: pierwszym władcą koronowanym w Opactwie Westminsterskim był Wilhelm I Zdobywca. W tym pełnym przepychu i formalności dniu bynajmniej nie zabraknie zwyczajów sięgających ponad tysiąc lat wstecz, a wśród nich wykorzystania tzw. Kamienia Przeznaczenia.


Król Karol III Windsor & Kamila,
Królowa Małżonka Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii
© Mark Tantrum

Kamień Przeznaczenia znany również jako Kamień ze Scone lub Kamień Koronacyjny, to nic innego, jak prostokątna płyta z żółtego piaskowca najprawdopodobniej pochodząca z dolnych skał Old Red Sandstone w regionie Perthshire. Wymiary płyty to około 26 na 11 cali (66 cm na 28 cm), natomiast waga to w przybliżeniu 336 funtów (152 kg). Kamień jest gładki z wyjątkiem pojedynczego rzeźbionego łacińskiego krzyża. Piaskowiec związany jest przede wszystkim z ceremoniami koronacyjnymi średniowiecznych monarchów Szkocji. Ceremonie te odbywały się w Scone, prehistorycznym miejscu w Perthshire, choć dokładne zastosowanie kamienia nie jest znane. W zamierzonym akcie propagandy politycznej, Kamień ze Scone został zabrany ze Szkocji przez Edwarda I Długonogiego, zwanego też Młotem na Szkotów. Edward uczynił go częścią angielskiego krzesła koronacyjnego, które przez wieki znajdowało się w Opactwie Westminsterskim. Ostatecznie kamień został zwrócony Szkotom w 1996 roku i obecnie można go podziwiać w zamku w Edynburgu, a dokładnie w jego Sali Koronacyjnej, gdzie oprócz kamienia znajduje się jeszcze kilka innych elementów szkockich regaliów.

 

Legenda mówi, że tylko tam, gdzie znajduje się Kamień Przeznaczenia, będą rządzić szkoccy królowie.

 

Rozsądnie rzecz ujmując Kamień Przeznaczenia to raczej nic nieznacząca płyta piaskowca, która niesie ze sobą niezwykły bagaż mitów i podań ludowych. Według jednej z legend kamień ten jest tym samym, którego Jakub – biblijny przodek narodu izraelskiego – używał jako poduszki, kiedy przebywał w Betel (miasto na północ od Jerozolimy) i doświadczył wizji aniołów wstępujących i schodzących po niebiańskiej drabinie do nieba. Następnie kamień odbył niezwykłą podróż po Morzu Śródziemnym, podczas której przemieszczał się z Bliskiego Wschodu do Egiptu, Sycylii i Hiszpanii. W końcu około 700 roku p.n.e. kamień dotarł do Irlandii, gdzie został ustawiony na Wzgórzu Tara, neolitycznym miejscu w hrabstwie Meath, w którym zgodnie z tradycją koronowano starożytnych królów tego kraju. Według niektórych źródeł, to właśnie legendarny irlandzki władca, Fergus Mór mac Eirc, przywiózł kamień do Szkocji około 500 roku n.e. Inna wersja legendy mówi natomiast, że kamień został przywieziony z Irlandii do Szkocji przez księżniczkę Scotę, córkę egipskiego faraona. Dyskusyjny jest również fakt, czy obecny Kamień Przeznaczenia jest tym samym kamieniem, o którym mówią legendy, ponieważ niektórzy wczesnośredniowieczni kronikarze opisują go jako rzeźbiony kamienny tron. Alternatywna wersja jest jednak taka, że obecny kamień mógł kiedyś być częścią tego bardziej wyszukanego tronu. 


piątek, 31 marca 2023

Renata Czarnecka – „Korona w złocie i krwi. Dylogia andegaweńska” # 2

 



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki. Dziękuję!


Wydawnictwo: KSIĄŻNICA/

GRUPA WYDAWNICZA PUBLICAT S.A.

Katowice 2023

 

 

Król Karol Robert, będący pierwszym władcą z dynastii Andegawenów zasiadających na węgierskim tronie, zmarł w lipcu 1342 roku. Już sześć dni po jego śmierci węgierską koronę włożono na głowę jego najstarszego syna Ludwika, któremu historia nada potem przydomek „Wielki”. W chwili śmierci ojca Ludwik miał szesnaście lat. Natychmiast po koronacji, młody władca udał się z pielgrzymką do grobu świętego Władysława, najpopularniejszego węgierskiego króla z dynastii Arpadów panującego w XI wieku. Tam złożył przysięgę, że będzie rządził narodem węgierskim na wzór swego wielkiego poprzednika. Stamtąd wyruszył do Siedmiogrodu (Transylwanii), aby przyjąć przysięgę wierności od syna Michała Bazaráda. Michał Bazarád był władcą Wołoszczyzny, który za panowania Karola Roberta odważył się zlekceważyć swoją zależność od węgierskiej korony. Ledwie Ludwik wrócił do zamku w Wyszehradzie, a już otrzymał wielce przygnębiające wieści dotyczące jego młodszego brata, księcia Andrzeja Andegaweńskiego, będącego mężem królowej Neapolu, Joanny Andegaweńskiej.

Książę Andrzej nie był zbyt mile widziany w Neapolu, a tamtejsi liczni książęta patrzyli na niego z zazdrością i starali się wszelkimi sposobami utrudnić mu wstąpienie na tron. Matka Ludwika i Andrzeja, królowa wdowa Elżbieta Łokietkówna, słysząc jak wielka krzywda dzieje się jej młodszemu synowi, natychmiast pospieszyła do Neapolu obładowana skarbami, aby tylko uratować swoje dziecko przed machinacjami wrogów. Węgierskie pieniądze odniosły pożądany skutek na papieskim dworze, którego wasalem był w tamtym czasie Neapol. Królowa Elżbieta uzyskała bowiem zapewnienie, że książę Andrzej zostanie koronowany, po czym wróciła na Węgry. W chwili wyjazdu miała jednak bardzo złe przeczucia, które – jak się niebawem okazało – wcale nie były jedynie wytworem jej wyobraźni. Wyjazd królowej Elżbiety stał się bowiem impulsem do nowych intryg na neapolitańskim dworze. Książęta Filip i Ludwik z Tarentu, synowie Katarzyny II de Valois, otwarcie znieważali młodego księcia Andrzeja. Z kolei Joanna Andegaweńska w niegodziwy sposób odwróciła się od męża i stanęła po stronie wrogów.


Król Ludwik Węgierski według wyobrażenia Aleksandra Lessera


Dzień koronacji zbliżał się wielkimi krokami. Andrzej, licząc na władzę, którą miał wkrótce sprawować, zagroził swoim wrogom, że kiedyś pomści wszystkie wyrządzone mu krzywdy. Przeciwników księcia ogarnęło jeszcze większe przerażenie, gdy podczas turnieju rycerskiego, który miał miejsce na krótko przed planowaną koronacją, ujrzeli na sztandarze księcia Andrzeja topór i pętlę znajdujące się pod jego ramionami. Nadchodzące niebezpieczeństwo sprawiło, że spiskujący książęta stawali się coraz bardziej zdesperowani i zdecydowani usunąć Andrzeja z drogi. Postanowiono zatem, że zostanie zamordowany, a Joanna wyraziła na to zgodę, a przynajmniej nie miała nic przeciwko temu. I tak oto 18 września 1345 roku cały dwór, a razem z nim również Joanna, udał się do Aversy, aby tam oddać się rozrywkom, wśród których znalazło się także polowanie. W nocy podstępem wywołano Andrzeja z jego komnaty. Książę nie zdążył nawet przekroczyć jej progu, gdy drzwi za nim od razu się zamknęły, a czyhający już na niego zabójcy natychmiast rzucili się na swoją ofiarę. I tak oto młodszy brat Ludwika Węgierskiego i ukochany syn Elżbiety Łokietkówny został brutalnie uduszony, a jego wołania o pomoc nikogo nie obeszły. Potem martwe ciało księcia, mordercy zrzucili z balkonu, pozorując wypadek. Podczas gdy rozgrywała się na krwawa scena, królowa Joanna ponoć spała spokojnie, nie niepokojona ani przez szamotaninę pod jej drzwiami, ani też przez krzyki męża. Trudno uwierzyć, że niczego nie słyszała, skoro wiedziała co tak naprawdę się wydarzy. Czy faktycznie była tak bezwzględna i okrutna, iż mogła spokojnie spać, mając świadomość, że tuż obok mordują jej męża? Po wszystkim miała ponoć twierdzić, że była pod wpływem czarów. Joannie niczego jednak nie udowodniono.

Skoro tylko wieść o śmierci księcia Andrzeja dotarła na Węgry, na zamku w Wyszehradzie zapanowała wielka żałoba. Król Ludwik Węgierski poprzysiągł straszliwą zemstę, a naród z entuzjazmem chwycił za broń, by go wesprzeć. Z zagranicy docierały głosy współczucia. Książęta włoscy pozwolili na swobodny przemarsz wojsk Ludwika przez należące do nich terytoria. Ekskomunikowany cesarz niemiecki, Ludwik IV Bawarski, zawarł z królem sojusz. Z kolei król Anglii, Edward III Plantagenet, współczując Ludwikowi Węgierskiemu, wciąż zachęcał go do zemsty. Tylko papież zachowywał złowrogie milczenie. Tym razem jednak chęć zemsty okazała się u Ludwika Węgierskiego silniejsza niż szacunek dla papieża i w 1347 roku armia węgierska była już gotowa do wymarszu. Ukaranie wiarołomnej kobiety, jaką w oczach Węgrów była Joanna, zaś nie podbicie Włoch, stało się celem ich wyprawy, natomiast włoscy książęta usłużnie zapewnili królewskim żołnierzom wszelkie ułatwienia w osiągnięciu tego zamiaru.

Wokół Ludwika Węgierskiego zjednoczyli się wszyscy wielcy panowie królestwa. Przed armią węgierską niesiono ogromny czarny sztandar, na którym widniała blada podobizna księcia Andrzeja. Król Ludwik dwukrotnie nacierał na Neapol, a za każdym razem towarzyszyły mu najznamienitsze węgierskie rody. Wśród nich znaleźli się między innymi Mikołaj Kont z Orahovicy, Andrzej i Szczepan Lackfi, a także Dionizos, syn tego ostatniego, oraz wielu innych, którzy przyprowadzili ze sobą swoje zbrojne zaciągi. Lecz mimo to ich potężne uderzenia zarówno na Aversę, jak i na dumny Neapol zostały wkrótce osłabione. Królowa Joanna wraz ze swoim drugim mężem, Ludwikiem z Tarentu, uciekła za morze. Z kolei Karol z Durazzo, jeden ze spiskujących przeciwko Andrzejowi książąt, który był podejrzewany o współudział w morderstwie, odpokutował swoją zbrodnię, zostając zamordowanym po hucznej zabawie i zrzuconym z tego samego balkonu, który trzy lata wcześniej stał się świadkiem haniebnego czynu spiskowców. Czterech innych książąt przewieziono natomiast na Węgry i tam uwięziono.


Joanna I Andegaweńska, królowa Neapolu
Portret pochodzi z 1842 roku.
autor: Amédée Gras


I na tym zakończymy analizę przyczyn zemsty Ludwika Węgierskiego na Joannie Andegaweńskiej, królowej Neapolu, ponieważ to w tym miejscu rozpoczyna się akcja Korony w złocie i krwi, która stanowi kontynuację Dwóch królestw, jednej krwi. A zatem jest rok 1348, a król Ludwik Węgierski wraca do domu po – co tu dużo mówić – nieudanej wyprawie na Neapol. Nie ukarał znienawidzonej Joanny, tak jak planował. W dodatku jeszcze nie zdążył przekroczyć progu zamku w Budzie, a już dowiaduje się o śmierci ukochanej żony, Małgorzaty Luksemburskiej. Ale wszak jest królem, więc nie wolno mu zbyt długo rozpaczać nad grobem małżonki, bo trzeba myśleć o spłodzeniu następcy tronu, a przecież bez nowej żony nie zdoła tego dokonać. Lecz od czego ma zaradną matkę, która już doskonale wie, kim będzie jej przyszła synowa. To Elżbieta Bośniaczka, w której żyłach płynie krew polskich Piastów. I choć królowa wdowa szybko sprowadza pod swój dach młodziutką Elżbietę, to jednak jej syn raczej nie wykazuje nią zainteresowania. W głowie i w sercu Ludwika wciąż wielkim ogniem płonie żądza zemsty na Joannie Andegaweńskiej. Tym razem Ludwik ma nieco inny plan. Chce pojmać Joannę i poślubić jej siostrę, Marię. Czy uda mu się osiągnąć swój cel? Czy król tak mocno zżyty z matką będzie w stanie przeciwstawić się jej planom związanym z jego małżeństwem z kobietą, którą ta wybrała mu na kolejną żonę i królową Węgier? Czy Ludwik, zmuszony do zawarcia pokoju z Joanną Andegaweńską, będzie w stanie przełknąć tę gorzką pigułkę? A jak w tej sytuacji zachowa się sama Joanna, skoro nawet na własnym dworze nie może czuć się bezpieczna?

W kontynuacji opowieści o Andegawenach Renata Czarnecka znów potwierdza swój ogromny talent do pisania historii na nowo. Postacie, które ożywia na kartach książki są niezwykle autentyczne, co sprawia, że czytelnik odnosi wrażenie, iż wraz z nimi przeżywa każde wydarzenie będące ich udziałem. Akcja powieści jest niezwykle dynamiczna; wciąż bowiem coś się dzieje. Czytelnik ma możliwość podglądania życia toczącego się na dwóch dworach. Raz jest to dwór węgierski, a raz neapolitański. Nie brak też dworu polskiego. Bo trzeba pamiętać, że Elżbieta Łokietkówna była siostrą Kazimierza III Wielkiego, a zatem nie sposób pominąć i tej postaci, zważywszy że król Kazimierz także musi zmagać się ze swoimi problemami, nie tylko na płaszczyźnie politycznej, ale też prywatnej. Generalnie jednak wszystko rozgrywa się wokół konfliktu pomiędzy Ludwikiem Węgierskim a Joanną Andegaweńską. Poza tym ani król Węgier, ani królowa Neapolu nie doczekali się jeszcze męskiego potomka, który mógłby kiedyś objąć po nich tron. Wprawdzie Joanna urodziła syna, ale nie może go wychowywać i tym samym nie może mu wpajać własnych zasad i poglądów, aby kiedyś uczynić z niego króla Neapolu. W dodatku Karol Martel jest zbyt mały, aby móc myśleć o nim jak o potencjalnym królu jednego, czy drugiego państwa, biorąc pod uwagę również fakt, że śmiertelność wśród dzieci średniowiecza jest naprawdę wysoka.


Kamil Siegmund jako król Ludwik Andegaweński w serialu Korona królów
fot. TVP


Oprócz wysuwającego się na pierwszy plan wspomnianego powyżej konfliktu, niezwykle istotne są również wydarzenia rozgrywające się gdzieś w jego tle. Pamiętajmy, że Joanna Andegaweńska była kobietą, dla której liczyła się nie tylko władza, ale też mężczyźni stojący u jej boku. Aby osiągać swoje cele potrzebowała przede wszystkim silnych mężczyzn, którzy byliby w stanie pomóc jej wspiąć się na sam szczyt. Była też kobietą namiętną, posiadającą własne potrzeby. Choć może wydawać się, że była bezwzględna i szła do celu po trupach i to w dosłownym tego słowa znaczeniu, to jednak nie była pozbawiona uczuć tak bardzo charakterystycznych dla każdej kobiety. Nie obca była jej nie tylko miłość do mężczyzny, ale też do dzieci, które urodziła. I choć nie potrafiła dać swojemu drugiemu mężowi upragnionych synów, to jednak nie gardziła córkami, które oficjalnie przyszły na świat z tego związku. Do dziś nie wiemy bowiem, kto tak naprawdę był ojcem Karola Martela. Jedni przypisują ojcostwo księciu Andrzejowi Andegaweńskiemu, zaś inni drugiemu mężowi Joanny, Ludwikowi z Tarentu.

Tak jak w poprzednim tomie, tak i tutaj fabuła nie jest wolna od intryg i spisków. Bezustannie można zastanawiać się, kto tym razem straci życie; kto zostanie usunięty z drogi; kto popełni błąd, którego nie da się już naprawić i jedynym wyjściem będzie śmierć. Nikt, kto znajduje się w otoczeniu Joanny Andegaweńskiej nie może czuć się bezpieczny i pewny siebie, nawet ona sama. Myślę, że osoba królowej Neapolu jest zbyt mało znana w Polsce, dlatego niniejszy cykl powieściowy to prawdziwy skarb dla polskich czytelników. Na chwilę obecną mamy do dyspozycji dylogię. Marzy mi się jednak, żeby powstał kolejny tom, ponieważ opowieść o Joannie tak naprawdę jeszcze się nie kończy. Po zdarzeniach zamykających Koronę w złocie i krwi następuje szereg pasjonujących wydarzeń, które – jestem przekonana – przykułyby czytelnika do lektury na bardzo długo. A zatem z pełną odpowiedzialnością polecam zarówno pierwszy, jak i drugi tom historii Andegawenów. Historii, o której trudno zapomnieć i która dostarcza czytelnikowi wciąż nowych emocji. 


Agnieszka Różycka

tłumaczka, autorka, eseistka, dziennikarka