Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

czwartek, 16 lipca 2015

Antoni ‘Joe’ Podolski – “23 Days: A Memoir of 1939”















Wydawnictwo: YELLOW WHEEL PUBLISHING LTD.
Wielka Brytania 2014




Zniszczenie Polski jest naszym pierwszym zadaniem. Celem musi być nie dotarcie do jakiejś oznaczonej linii, lecz zniszczenie żywej siły. Nawet gdyby wojna miała wybuchnąć na Zachodzie, zniszczenie Polski musi być pierwszym naszym zadaniem. Decyzja musi być natychmiastowa ze względu na porę roku. Podam dla celów propagandowych jakąś przyczynę wybuchu wojny. Mniejsza z tym, czy będzie ona wiarygodna, czy nie. Zwycięzcy nikt nie pyta, czy powiedział prawdę, czy też nie. W sprawach związanych z rozpoczęciem i prowadzeniem wojny nie decyduje prawo, lecz zwycięstwo. Bądźcie bez litości, bądźcie brutalni.” – Takimi oto słowami Adolf Hitler (1889-1945) praktycznie rozpoczął największy koszmar w dziejach ludzkości, a było to dokładnie w przededniu podpisania paktu Ribbentop-Mołotow, czyli 23 sierpnia 1939 roku. A potem nadszedł 1 września tegoż roku i wojska niemieckie bez oficjalnego wypowiedzenia wojny wkroczyły do Polski. Osamotnieni w walce Polacy nie byli w stanie skutecznie przeciwstawić się agresji Niemiec oraz inwazji sowieckiej dokonanej już 17 września. Tak więc konsekwencją tej sytuacji stał się czwarty rozbiór Rzeczypospolitej dokonany przez Adolfa Hitlera i Józefa Stalina (1878-1953).

Tuż po wybuchu drugiej wojny świtowej wielu Polaków musiało opuścić swoje domy. Niektórzy uciekali w nieznane przed okupantem, a inni robili wszystko, co w ich mocy, aby stawić mu czoło i na ile to tylko możliwe, walczyć o odzyskanie wolności. Żołnierzami zostawali wtedy praktycznie wszyscy, którzy nie bali się wziąć broni do ręki; czasami byli to nawet nieletni chłopcy. Bardzo często wojna rzucała ludzi w rozmaite strony świata. Wielu Polakom jakimś sposobem udało się wyemigrować i już nigdy nie wrócić do ojczystego kraju. Lecz zanim to się stało musieli przeżyć gehennę. Jednym z takich właśnie Polaków był Antoni Józef Podolski (1923-1999), który urodził się w Baranowiczach – miejscowości, która dziś znajduje się na terytorium Białorusi, zaś do 1945 roku należała do Polski. Był jedynakiem i dorastał wśród zwierząt i przyrody. Uwielbiał jazdę konną, świetnie jeździł na nartach, a także brał udział w polowaniach. Posiadał też doskonałą wiedzę na temat różnego rodzaju broni, której używał od młodych lat, polując na dzikie zwierzęta. Bardzo dobrze strzelał również z karabinu. Pasjonował się też lataniem, a jako nastolatek nauczył się pilotować szybowce. Józef miał także kolegę, który był Niemcem i mieszkał w Berlinie. Korespondował z nim przez jakiś czas i spotkał się z nim w 1936 roku na Igrzyskach Olimpijskich. Potem tenże kolega zrzucał bomby na Polskę.

Kiedy w dniu 1 września 1939 roku naziści zaatakowali Polskę, Antoni mieszkał we wschodniej części kraju, a jego wpływ na walkę z okupantem był bardzo mały, pomimo że walczył z ludźmi, którzy byli niemieckimi szpiegami i donosicielami. Z kolei w dniu 17 września 1939 roku na Polskę napadł Związek Sowiecki, który tym samym przyłączył się do hitlerowskiej okupacji Polski. Sowieci uważali bowiem, że najeżdżając na Polskę chronią rosyjskich obywateli przebywających na terenie naszego kraju. Ten atak ze wschodu był naprawdę okrutny i bolesny, zważywszy że zupełnie niespodziewany.


Stara topograficzna mapa Baranowicz. 
Wojskowa mapa Polski wykonana przez polską armię przed 1939 rokiem.


Dla Antoniego wojna zaczęła się tak naprawdę w momencie walki z Armią Czerwoną. Każdego dnia był świadkiem brutalnych działań Sowietów. Aby odeprzeć atak najeźdźców, Antoni doraźnie walczył w szeregach młodych partyzantów. Po wielu niezwykle krwawych walkach, Antoni ostatecznie został pojmany i uwięziony. Podczas transportu do miejsca, w którym miał być przesłuchiwany, zdołał uciec z jadącego pociągu, unikając w ten sposób śmierci, zanim ponownie został aresztowany. To pozbawienie wolności zaowocowało okrutnymi przesłuchaniami i torturami, aż w konsekwencji Antoni Podolski został skazany na śmierć.

Józef spędził dwadzieścia trzy dni w celi śmierci, obserwując egzekucje współwięźniów, które wykonywane były jedna po drugiej. Wtedy też zupełnie nieoczekiwanie zamieniono mu karę śmierci na dwadzieścia pięć lat gułagu na terenie Arktyki. Długa oraz niezwykle wyczerpująca fizycznie i psychicznie podróż została przerwana z powodu kilkudniowego przesłuchania w osławionym więzieniu Łubianka znajdującym się w Moskwie. Ucieczka z gułagu, a następnie podróż ku wolności poprzez zamarznięte jezioro na granicy z Finlandią, a także tragiczna śmierć współuciekinierów, w sposób szczególny wpłynęły na Antoniego Podolskiego. Na szczęście na jego drodze stanęli fińscy żołnierze, a to oznaczało, że na ratunek przyszły mu polskie władze przebywające w neutralnej Szwecji i przerzucające do Anglii ludzi przybyłych tam w maju 1940 roku.

23 Days: A Memoir of 1939 to wspomnienia Antoniego Józefa Podolskiego spisane jego własną ręką około czterdzieści cztery lata po wybuchu drugiej wojny światowej. W swoim dzienniku Autor szczegółowo opowiedział o dramatycznej walce ze wschodnim agresorem, późniejszym aresztowaniu, uwięzieniu i brutalnym przesłuchiwaniu, aż w końcu skazaniu na śmierć i spędzeniu dwudziestu trzech dni w celi śmierci. Książka składa się z dwóch części. W części pierwszej, oprócz dramatu walki Antoniego z okupantem i oczekiwania na śmierć, czytelnik dodatkowo może poznać także jego szczęśliwe dzieciństwo w Polsce, co sprawia, że zaczynamy zastanawiać się, jak bardzo może w ułamku sekundy zmienić się nasze życie. W jednej chwili jesteśmy szczęśliwi i wydaje nam się, że przecież nic nie może nam już zagrozić i nagle okazuje się, że brutalnie tracimy nasze bezpieczeństwo, o które teraz trzeba będzie walczyć ze wszystkich sił, nie mając gwarancji, że kiedyś je odzyskamy. Z kolei w części drugiej Antoni Podolski opisał swoją wolność, którą ostatecznie odzyskał, ale dopiero w Anglii. Lecz to wcale nie oznaczało, że w tym momencie skończyła się dla niego wojna. On nadal walczył. Najpierw była to walka w szeregach brytyjskiej agencji rządowej, zwanej Kierownictwem Operacji Specjalnych, a potem w Polskich Siłach Zbrojnych na Bliskim Wschodzie, aby następnie zostać pilotem myśliwca w Polskich Siłach Powietrznych. Tego wszystkiego Antoni Podolski dokonał, mając zaledwie dwadzieścia dwa lata!


Gmach Towarzystwa Ubezpieczeniowego 'Rossija' na Placu Łubiańskim.
Zdjęcie datowane jest na 1917 rok.

W tym budynku podczas II wojny światowej żołnierze NKWD więzili i mordowali Polaków.


Wspomnienia Antoniego Józefa Podolskiego zostały wydane w siedemdziesiątą piątą rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej i opatrzone są bardzo wzruszającą przedmową jego syna Nigela. Książka została wydana już po śmierci Autora, a stało się to dzięki staraniom jego rodziny. Opis tortur, jakie zafundowali mu Sowieci jest tak brutalny, iż możliwe, że czytelnik o wrażliwej psychice będzie musiał na chwilę przerwać lekturę. Jest to jedna z tych pozycji, która w sposób niezwykle obrazowy pokazuje okrucieństwo minionych czasów. Czytając dziennik Antoniego Podolskiego czytelnik zastanawia się, jak to możliwe, że jeden człowiek był w stanie przeżyć taką gehennę. Wielu napisało już o okrucieństwie drugiej wojny światowej i pewnie jeszcze wielu o niej napisze w przyszłości, ale trzeba pamiętać, że tylko relacje naocznych świadków są wiarygodne, i to na nich powinniśmy opierać naszą wiedzę na temat tamtych tragicznych lat.

Antoni Podolski na pewno był wielkim patriotą. Kochał swój kraj bardziej niż własne życie. Przypuszczam, że gdyby było inaczej, nie miałby w sobie aż tyle woli walki, która pozwoliła mu przeżyć, a swoje doświadczenia przekazać następnym pokoleniom. Niestety, nigdy już do Polski nie wrócił. Zmarł w Norfolk, mając siedemdziesiąt sześć lat. Wydaje mi się, że bardzo trudno jest znaleźć właściwe słowa, aby jednoznacznie opisać tego rodzaju publikacje. Na pewno nie można ich oceniać, ani też recenzować, ponieważ tego typu książki zawierają taki ogrom ludzkiego dramatu i horroru, że jakakolwiek ocena jest tutaj nie na miejscu.

Na koniec chciałabym serdecznie podziękować wnukowi Antoniego Podolskiego – Jeremy’emu, który kilka miesięcy temu zwrócił moją uwagę na wspomnienia swojego dziadka. Gdyby nie wiadomość od Jeremy'ego, do dziś nie wiedziałabym, że tak wartościowa książka w ogóle istnieje. Mam nadzieję, że wkrótce wojenne wspomnienia Antoniego Podolskiego zostaną przetłumaczone na język polski i będzie można je przeczytać bez bariery językowej. Natomiast na chwilę obecną polecam tę publikację każdemu, kto zna język angielski i chciałby poznać niezwykłe bohaterstwo i siłę młodego chłopaka, który zachował godność i nie poddał się okupantowi.



Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat książki i jej Autora, kliknij tutaj.
Jeśli chcesz kupić książkę, kliknij tutaj.
Jeśli chcesz przeczytać ten tekst po angielsku, kliknij tutaj.
If you want to read this review in English, please click here








2 komentarze:

  1. Cóż za historia. To smutne, że tacy bohaterowie są czasami kompletnie nieznani w naszym kraju. Mam nadzieję, że ktoś zdecyduje się na wydanie książki w naszym kraju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja też mam taką nadzieję, ale to zależy od rynku, czyli od tego, co się najlepiej sprzedaje. I tutaj pojawia się problem, bo w Polsce autobiografie mają niewielkie zainteresowanie. Tylko nieliczni wydawcy mają taki profil wydawniczy. Niedawno próbowałam zainteresować kilku polskich wydawców podobną książką i niestety nie udało mi się. A takie książki to prawdziwy skarb. Nie wiadomo tak naprawdę, ilu naszych rodaków po wojnie osiedliło się poza granicami Polski i już nigdy tu nie wróciło. Taka książka byłaby fantastycznym łącznikiem pomiędzy Polską a krajem, w którym przyszło żyć autorowi.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.