poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Jedenaście faktów z życia Katarzyny Howard








Katarzyna Howard (ok. 1525-1542) była piątą żoną Henryka VIII Tudora (1491-1547), którego poślubiła 28 lipca 1540 roku, a było to zaledwie trzy tygodnie po anulowaniu bardzo krótkiego małżeństwa króla z Anną Kliwijską (1515-1557). Niemniej związek Henryka, który miał wówczas już pięćdziesiąt lat, i Katarzyny, która prawdopodobnie była wtedy jeszcze nastolatką, zakończył się tragicznie. Otóż, monarcha odkrył niechlubną przeszłość Katarzyny. Chodziło oczywiście o jej romanse i nieprzyzwoite wyczyny seksualne. Została zatem oskarżona o zdradę, co oznaczało, że rychło będzie musiała położyć głowę pod katowski topór. Katarzyna Howard została zatem stracona w londyńskiej Tower 13 lutego 1542 roku. Ile tak naprawdę wiemy o tej młodziutkiej żonie Henryka VIII, której życie zakończyło się zdecydowanie przedwcześnie? Czy faktycznie była spokrewniona z Anną Boleyn (ok. 1501-1536)? Ile rzeczywiście miała lat w chwili śmierci? Kiedy umarła? Czy jej duch naprawdę nawiedza pałac Hampton Court, jak twierdzą niektórzy?

Katarzyna Howard  w 1541 roku.
Szkic autorstwa Hansa Holbeina
Młodszego (ok. 1498-1543).
Kiedy tak naprawdę urodziła się Katarzyna Howard?

Powszechnie uważa się, że Katarzyna Howard przyszła na świat pomiędzy 1518 a 1524 rokiem, lecz dokładna data jej narodzin nie jest znana. Urodziła się w rodzinie arystokratycznej. Była córką młodszego brata 3. księcia Norfolk, Edmunda Howarda (ok. 1478-1539), co oznaczało, że po linii prostej była też kuzynką Anny Boleyn. Niewiele wiadomo natomiast na temat wczesnych lat życia Katarzyny, lecz historycy opisują je jako bezładne dzieciństwo, z dominującą i dbającą o wszystko matką, oraz ojcem posiadającym słaby charakter, a do tego wciąż popadającym w długi i żyjącym pod pantoflem żony. Matka Katarzyny zmarła, gdy ta była dzieckiem, więc w wieku około dziesięciu lub dwunastu lat, dziewczynka została wysłana do domu swej prababki, Agnieszki Howard, księżnej Norfolk (1477-1545), która mieszkała na wsi w pobliżu Horsham w West Sussex. Tak więc generalnie młoda Katarzyna miała niewiele perspektyw, by móc wieść życie na wysokim poziomie.

W jaki sposób wychowywano Katarzynę Howard?

Niektórzy pisarze, jak na przykład Philippa Gregory, opisują w swoich powieściach domostwo księżnej Agnieszki Howard jako pełne młodych podopiecznych i innego licznego towarzystwa, co oczywiście mogło skutkować tym, że w takiej komunie brak było jakiegokolwiek nadzoru nad młodymi pannami, więc mogły robić co tylko im się żywnie podobało. A zatem Katarzynie i jej przyjaciółkom pozwalano przebywać w dużym wspólnym dormitorium w towarzystwie mężczyzn, zaś sama Katarzyna była wówczas młoda, wesoła i pełna życia i w żadnym razie nie garnęła się do nauki ani do bycia pobożną. Fakt ten może jedynie świadczyć o tym, że dziewczyna nie miała najmniejszych szans, by otrzymać wychowanie adekwatne do tego, jakie posiadały panny z dobrych domów.

Czy Katarzyna Howard naprawdę musiała wstydzić się swojej niechlubnej przeszłości seksualnej?

Kiedy Katarzyna miała około trzynastu lat, wówczas uwikłała się w romans ze swoim nauczycielem muzyki, Henrykiem Mannockiem, znanym także jako Manox lub Mannox (1515-1564), którego zatrudniono, by nauczyć dziewczęta grać na instrumentach klawiszowych. Kiedy w 1541 roku Katarzyna została oskarżona o zdradę, zapytano ich o to, czy faktycznie coś ich łączyło w przeszłości, lecz oboje zgodnie zaprzeczyli, jakoby kiedykolwiek poszli ze sobą do łóżka. Natomiast Katarzyna na pewno miała romans z młodym szlachcicem, Franciszkiem Derehamem (1513-1541), który był sekretarzem w domu jej prababki w latach 1537-1539. Ich związek trwał przez dłuższy czas i niemalże na pewno zostali kochankami, gdyż wiadomo, że zwracali się do siebie wzajemnie „mężu” i „żono”. Franciszek Dereham nawet zdecydował się powierzyć Katarzynie pieniądze podczas jednej z podróży, lecz zazdrosny Henryk Mannock poinformował o wszystkim księżną Agnieszkę Howard, która bardzo szybko położyła kres romansowi swojej podopiecznej.

Agnieszka Howard, czyli
przybrana prababka Katarzyny.
To właśnie w jej domu miało
dochodzić do seksualnych
ekscesów przyszłej
królowej Anglii.
Autor portretu nieznany.
Czy Katarzyna Howard rzeczywiście była  wykorzystywana seksualnie?

Niektórzy historycy twierdzą, że seksualne stosunki Katarzyny zarówno z Mannockiem, jak i Derehamem miały miejsce bez jej zgody. Uważają oni bowiem, że podczas gdy Katarzyna przebywała pod dachem księżnej Norfolk, była wykorzystywana seksualnie przez dwóch mężczyzn. Działo się tak dlatego, iż obaj powoływali się na swoją uprzywilejowaną pozycję, jaką zapewniono im w domu Agnieszki Howard, zaś sama Katarzyna nie miała w tej sprawie nic do powiedzenia i nie mogła się w żaden sposób bronić. Poza tym przyszła żona Henryka VIII Tudora była wówczas tylko nastolatką (miała wtedy jakieś jedenaście lub dwanaście lat), a więc z jednej strony mogło jej po prostu imponować takie zachowanie ze strony otaczających ją mężczyzn, zaś z drugiej brała je za normalność, ponieważ mężczyźni ci byli poniekąd za nią odpowiedzialni. Dlatego też wielu uważa dziś Katarzynę Howard za głupiutką i nierozgarniętą panienkę, którą interesowały jedynie piękne stroje i bogactwo, jakim mogła się otaczać dzięki kontaktom z mężczyznami.

Czy gdyby Katarzyna Howard nie wyszła za Henryka VIII, mogłaby zostać panią Culpeper?

Pod koniec 1539 roku, dzięki interwencji stryja Katarzyny, Tomasza Howarda, 3. księcia Norfolk (1473-1554), dziewczyna została wybrana na damę dworu Anny Kliwijskiej, kiedy ta została królową Anglii. Henryk i Anna pobrali się bowiem w styczniu 1540 roku, gdy Anna miała dwadzieścia cztery lata, zaś Henryk przeżywał czterdziestą ósmą wiosnę życia. Ich małżeństwo trwało jednak bardzo krótko, bo zaledwie sześć miesięcy. Przebywając na dworze, Katarzyna Howard utrzymywała kontakty z Tomaszem Culpeperem (ok. 1514-1541), który służył wówczas królowi w jego komnatach. W tym samym czasie w królewskim pałacu gruchnęła wieść, że Katarzyna i Tomasz chcą się pobrać. Lecz Henryk nie zamierzał do tego dopuścić, więc zablokował to rzekome małżeństwo, prosząc o rękę Katarzyny. Podstarzały król zakochał się bowiem w młodziutkiej pannie Howard i zaczął wysyłać jej tony prezentów, a także pisać do niej listy miłosne. To wszystko sprawiło, że 28 lipca 1540 roku, czyli zaledwie trzy tygodnie po unieważnieniu małżeństwa z Anną Kliwijską, król poślubił Katarzynę w pałacu Oatlands w Surrey, czyniąc ją jednocześnie swoją piątą z kolei żoną. Dla Katarzyny było to zatem prawdziwe spektakularne przejście z ciemności do rezydencji władzy.


Pałac Oatlands, czyli miejsce ślubu Katarzyny Howard i Henryka VIII Tudora.
Malowidło pochodzi z XVII wieku.
autor nieznany


Czy Henryk VIII był co najmniej trzydzieści lat starszy od Katarzyny Howard?

Henryk VIII Tudor miał prawie pięćdziesiąt lat, kiedy ożenił się z nastoletnią Katarzyną Howard, a poza tym poważnie podupadał na zdrowiu. W dodatku król nie był w stanie się poruszać z powodu wciąż odnawiającej się rany na nodze, której nabawił się podczas jednego z turniejów. Rana z każdym dniem ropiała coraz bardziej, co sprawiało, że za monarchą ciągnął się nieprzyjemny zapach, zaś nadworni medycy byli bezradni. Jak gdyby tego było mało, Henryk był tak bardzo otyły, że przypominał wręcz monstrum. W dniu, kiedy koronowano go na króla Anglii, mierzył w talii trzydzieści dwa cale (osiemdziesiąt jeden centymetrów), natomiast zanim poznał Annę Kliwijską, obwód jego talii zbliżał się do pięćdziesięciu dwóch cali (sto trzydzieści dwa centymetry).

Czy Katarzyna Howard była dobrą macochą dla Marii I Tudor i Elżbiety I Tudor?

Katarzyna, która była co najmniej dwa, a może nawet siedem lat młodsza od starszej córki Henryka VIII Tudora, uważała swoją rolę macochy za niezwykle trudną do wypełnienia. Według historyków relacje pomiędzy przyszłą Marią I Tudor (1516-1558) a Katarzyną Howard początkowo były naprawdę niełatwe. W dniu 5 grudnia 1540 roku Eustachy Chapuys (ok. 1492-1556), hiszpański ambasador przebywający na dworze Henryka VIII Tudora w latach 1529-1545, powiedział siostrze cesarza Karola V Habsburga (1500-1558), Eleonorze Austriackiej, zwanej także Kastylijską (1498-1558), że młoda królowa Katarzyna próbowała właśnie pozbyć się dwojga służących Marii, ponieważ wierzyła, że księżniczka okazuje mniejszy szacunek jej niż jej poprzedniczkom.

Niemniej napięte stosunki pomiędzy tymi dwiema kobietami zaczęły się w końcu uspokajać, a Maria i Katarzyna okazywały sobie nawzajem serdeczność. W maju 1541 roku Eustachy Chapuys poinformował, że Katarzyna negocjowała ze swym królewskim małżonkiem pozwolenie na powrót Marii na dwór. Potem młoda królowa miała ofiarować Marii w prezencie złotą kulkę zapachową ozdobioną klejnotami i perłami. Tymczasem Katarzyna odkryła, że jest wielką wielbicielką swojej młodszej pasierbicy, księżniczki Elżbiety (1533-1603), która miała tylko siedem lat, gdy panna Howard stawała na ślubnym kobiercu u boku Henryka VIII. W związku z istniejącymi więzami krwi (matka Elżbiety, Anna Boleyn, była bowiem kuzynką Katarzyny po linii prostej), na dworze mówiono, że młoda królowa i rudowłosa księżniczka doskonale się dogadują podczas tych nielicznych spotkań, jakie były ich udziałem.

Autentyczny list Katarzyny Howard
do Tomasza Culpepera (1541).
Czy Katarzyna Howard naprawdę miała pozamałżeński romans?

Największym błędem Katarzyny Howard, jak wielu twierdziło, było to, że kontynuowała swój romans z Tomaszem Culpeperem po tym, jak poślubiła Henryka VIII Tudora. Istnieją przesłanki ku temu, aby uważać, że pokojówka Katarzyny – Jane Boleyn, lady Rochford (z domu Parker; ok. 1505-1542) – która wcześniej zeznawała przeciwko swojemu mężowi, Jerzemu Boleyn (ok. 1504-1536), oraz szwagierce, Annie Boleyn, pomagała Katarzynie organizować w tajemnicy spotkania z Tomaszem Culpeperem, podczas gdy król przebywał poza dworem. Lecz to wcześniejsze związki Katarzyny ostatecznie przypieczętowały jej los. Latem 1541 roku, gdy dwór Henryka rozpoczął królewski objazd po kraju, plotki o niedyskrecji Katarzyny nadal ją prześladowały, zaś ona sama była zmuszana przez szantażystów do tego, aby wstawiać się za nimi u króla i wypraszać im u niego to, czego akurat zażądali albo po prostu „załatwiać” im awanse społeczne. W zamian szantażyści, nawet ci spoza dworu, obiecywali zachować romans królowej w tajemnicy.

Niemniej wiadomość o romansie Katarzyny dotarła w końcu do Tomasza Cranmera (1489-1556), arcybiskupa Canterbury i bliskiego przyjaciela samego Henryka VIII Tudora. Cranmer dowiedział się bowiem, że nauczyciel muzyki, wspomniany wyżej Henryk Mannock, chwali się wszem i wobec, iż znał niegdyś Katarzynę, a ich znajomość wykraczała daleko poza relacje nauczyciel-uczennica. Arcybiskup dowiedział się również o znajomości Franciszka Derehama z królową. Wiedział o ich zażyłej znajomości, która miała miejsce jeszcze przed ślubem Katarzyny z Henrykiem. Do Tomasza Cranmera dotarły także informacje o tym, iż Dereham spał z Katarzyną sto nocy w ciągu roku ubrany w dublet z wężem wijącym się między prześcieradłami.

Tamzin Merchant jako Katarzyna Howard
w serialu Dynastia Tudorów (2010).
Relacja Katarzyny z Franciszkiem Derehamem, którego rzekomo nazywała „mężem” i uprawiała z nim seks, unieważniłaby jej małżeństwo z królem, ponieważ Katarzyna i Franciszek technicznie byli małżeństwem zgodnie z ówczesnym prawem kanonicznym egzekwowanym przez Kościół. Wiedząc o tym, Tomasz Cranmer szczegółowo postawił królowej zarzuty w liście skierowanym do Henryka. Tak więc skoro tylko dwór powrócił do Londynu po zakończonym objeździe kraju, arcybiskup zostawił swój list w ławce, w której Henryk codziennie siadał podczas nabożeństwa w królewskiej kaplicy. Oczywiście zrobił to, będąc pewnym, że król list znajdzie i przeczyta. Już wkrótce rozpoczęło się śledztwo dotyczące przeszłości Katarzyny. Franciszek Dereham, który został aresztowany i torturowany, ostatecznie przyznał się do winy i, mówiąc kolokwialnie, wsypał również Tomasza Culpepera, którego także aresztowano i poddano torturom. Tymczasem Henryk Mannock został wypuszczony na wolność.

Czy Katarzyna Howard została oskarżona o zdradę?

Katarzyna, która zawsze zaprzeczała, iż kiedykolwiek wyszła za mąż za Franciszka Derehama, została oskarżona o zdradę i zamknięta w Syon House (dawniej Syon Abbey), które obecnie znajduje się w zachodnim Londynie, zaś w czasach Tudorów klasztor ten należał do parafii Isleworth w hrabstwie Middlesex. Byłych kochanków oskarżono o spiskowanie przeciwko władcy na postawie tak zwanego Aktu Zdrady z 1534 roku, zgodnie z którym praktycznie każdy mógł zostać osądzony jako zdrajca. Uważano bowiem, że Katarzyna planowała popełnić cudzołóstwo z Franciszkiem Derehamem i Tomaszem Culpeperem. Tak więc podczas gdy Katarzyna była niewinna stawianych jej zarzutów dotyczących dokonania jakiejkolwiek faktycznej zbrodni, warunki Aktu Zdrady z 1534 roku pozwoliły Henrykowi potępić ją za domniemaną zdradę małżeńską.

Zarówno Dereham, jak i Culpeper zostali osądzeni, zaś ich wina opierała się na rzekomym romansie z Katarzyną. Skazano ich jednak na śmierć za zdradę. Franciszka Derehama najpierw powieszono, a kiedy jeszcze tliła się w nim iskierka życia, odcięto go i poćwiartowano, podczas gdy Tomasza Culpepera ścięto. Głowy obydwu mężczyzn zostały wbite na pale i wystawione na widok publiczny na London Bridge. Tymczasem Katarzyna nie stanęła przed sądem, lecz zamiast tego została skazana na śmierć na podstawie aktu orzekającego pozbawienie praw obywatelskich oraz konfiskatę majątku (z ang. Act of Attainder), który został podpisany ręką samego króla. Królową ścięto w Tower of London o dziewiątej rano w poniedziałek 13 lutego 1542 roku wraz z lady Jane Boleyn. Katarzyna Howard była zatem królową jedynie osiemnaście miesięcy.


Syon House vel Syon Abbey  pomiędzy 1700 a 1750 rokiem.
autor: Robert Griffier (1675-1727)


Czy Katarzyna Howard miała zaledwie siedemnaście lat, gdy została stracona?

Tego rodzaju opinia opiera się na domysłach francuskiego ambasadora, Karola de Marillac (1510-1560), który stwierdził, że Katarzyna urodziła się w 1521 roku, zaś kiedy położyła głowę na katowskim pniu, miała lat dwadzieścia jeden. Pomimo że nie jest możliwe, aby dokładnie określić wiek Katarzyny, to jednak w pewnym sensie można oprzeć się na zapisach testamentowych dwóch jej krewnych, którzy rok urodzenia królowej Anglii datują na lata 1523-1527, co sugeruje, że w chwili śmierci była znacznie młodsza niż uważał francuski ambasador. Z kolei jedna z hiszpańskich kronik idzie znacznie dalej i według zapisków tam zawartych, Katarzyna Howard urodziła się w 1525 roku, więc kiedy przyszło jej umierać nie miała więcej, jak siedemnaście lat. Piąta żona Henryka VIII Tudora została pochowana w Królewskiej Kaplicy pod wezwaniem Świętego Piotra w Okowach (z ang. The Chapel Royal of St. Peter ad Vincula) w Tower of London.

Czy duch Katarzyny Howard naprawdę błąka się po komnatach pałacu Hampton Court?

Kiedy Katarzyna Howard została aresztowana w pałacu Hampton Court w listopadzie 1541 roku, sądziła, że pozbyła się swoich strażników i krzycząc, ile tylko miała sił w płucach, biegła korytarzem do królewskiej prywatnej kaplicy, gdzie spodziewała się ujrzeć Henryka uczestniczącego we mszy. Błagała króla o miłosierdzie, lecz bezskutecznie. Dzisiaj wielu uważa, że ducha Katarzyny można zobaczyć, a nawet usłyszeć, krzyczącego i biegnącego wzdłuż tego, co obecnie znane jest jako Haunted Gallery (z pol. Nawiedzona Galeria). Choć pracownicy Haunted Gallery otwarcie mówią, że nigdy tak naprawdę nie widzieli ducha Katarzyny Howard, to jednak jest coś, co może świadczyć o obecności królowej w tym miejscu. Otóż, gdy staniemy w jednym konkretnym miejscu w załomie galerii, wyraźnie odczuwamy nagły spadek temperatury. Tego dziwnego zjawiska nikomu do tej pory nie udało się logicznie wyjaśnić.








czwartek, 16 sierpnia 2018

Czy Izabela Kastylijska naprawdę była najpotężniejszą europejską królową?








Izabela I Kastylijska (1451-1504) była tą lepszą i piękniejszą połową pary małżeńskiej, która zjednoczyła Hiszpanię i pomogła popchnąć Zachód w kierunku globalnej dominacji. Żadna inna europejska królowa nie miała takiego wpływu na piętnastowieczną politykę, jak właśnie Izabela z Kastylii. Kilkanaście dni przed Bożym Narodzeniem 1474 roku, dwudziestotrzyletnia wówczas kobieta o zielonych oczach i jasno kasztanowych włosach, przespacerowała się chłodnymi i smaganymi wiatrem ulicami hiszpańskiego miasta Segovia, ubrana w swe najwspanialsze szaty. Przed nią szedł elegancko odziany dżentelmen, trzymając przed sobą królewski miecz. Tą młodą kobietą była Izabela z Kastylii, która swoją barwę oczu zawdzięczała angielskiej babce, Katarzynie z Lancaster (1373-1418). Jej olśniewające ubranie emanowało bogactwem, podczas gdy miecz sugerował siłę i chęć jego użycia. Scena ta była niezwykła z dwóch powodów. Po pierwsze, oznaczała przewrót dokonany przez uzurpatorkę, czyli stanowiła część ceremonii, podczas której Izabela sama ogłosiła się królową. Po drugie, Izabela była kobietą, a jak wiadomo kobieta z góry skazana była na porażkę wyłącznie z powodu swojej płci. Jeden z dworzan wspomniał, że niektórzy ludzie stojący w tłumie gapiów mruczeli, że nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieli.

Portret Izabeli Kastylijskiej
pochodzący z XV wieku.
autor nieznany
Dwadzieścia lat po śmierci Izabeli mówiono, że ta hiszpańska królowa, zwana Izabelą, nie miała sobie równych na tej ziemi od pięciuset lat. Słowa te wcale nie były przesadą. Europa bowiem nigdy nie widziała kobiety zasiadającej na tronie, nawet gdyby jej zasługi były tożsame z zasługami jej męża, w tym przypadku Ferdynanda II Aragońskiego (1452-1516), który włączył podległe mu terytoria Aragonii do małżeńskiego sojuszu, tym samym tworząc nowoczesną Hiszpanię. Izabela była też pierwszą w Europie prawdziwie wielką królową regentką. Niektórzy twierdzą, że to właśnie ona stała się założycielką klubu kobiet, których wpływy wychodziły daleko poza granice kraju. Do tego klubu zaliczyć należy dwie królowe Anglii: Elżbietę I Tudor (1533-1603) i Wiktorię Hanowerską (1819-1901), rosyjskie cesarzowe: Elżbietę Romanową (1709-1762) i Katarzynę II Wielką (1729-1796), a także Marię Teresę Habsburg (1717-1780). Niemniej żadna z wymienionych silnych kobiet nie wywarła tak trwałego wpływu na politykę, jak Izabela Kastylijska.

Choć Izabela była kobietą potrafiącą uwodzić mężczyzn, to jednak nie było w niej nic, co mogłoby doprowadzić ją do jakiegoś seksualnego skandalu, podczas gdy jej mąż spłodził kilkoro nieślubnych dzieci. Dreszczyk emocji, jaki towarzyszył jej osobie wiązał się bardziej z jej siłą niż seksualnością. Muzułmanie i Żydzi zamieszkujący Kastylię mogli odczuć to na własnej skórze, co czasami objawiało się w sposób, który dziś szokuje i oburza. Jednak ludzie współcześni Izabeli, pomimo że przyznawali otwarcie, iż królowa jest niezwykle surowa, rzadko byli oburzeni z tego powodu. Izabela nazywana była Żelazną Królową, a to dlatego, iż była twarda i zdeterminowana w działaniu równie mocno, jak kobiety, którym zostały nadane podobne przydomki. Mając na celu zachowanie władzy przez siebie i swego męża, narzuciła dyscyplinę w chaotycznym dotąd kraju, gdzie monarchowie generalnie byli słabi, zaś zwykli ludzie żyli w strachu przed szerzącą się przestępczością, przemocą i brakiem należytej sprawiedliwości.

Panowanie Izabeli najlepiej oceniać na dwa sposoby. Po pierwsze, chrześcijaństwo zaczęło wreszcie stawać się coraz mocniejsze po dziesięcioleciach spychania go na margines w obliczu rozprzestrzeniającego się islamu, gdyż dwa lata po narodzinach Izabeli utracono Konstantynopol. Po drugie, jej rządy to początek stabilnego, lecz jednocześnie niczym niepowstrzymanego przesunięcia globalnej potęgi, z dala od wyrafinowanej i bogatej orientacji, w kierunku krajów leżących nad Oceanem Atlantyckim, począwszy od Hiszpanii, poprzez Wielką Brytanię, a kończąc na Ameryce. Niewielu z tych, którzy w 1474 roku byli świadkami przemarszu Izabeli przez Segovię, przewidziałoby, że coś takiego kiedyś będzie mieć miejsce.

Henryk IV Bezsilny
Miniatura pochodzi 
z XVI wieku; autor nieznany
Izabela była córką króla Kastylii i Leónu, Jana II Kastylijskiego (1405-1454) i księżniczki pochodzącej z portugalskiej rodziny królewskiej, Izabeli Aviz (ok. 1428-1496). Niemniej brak potężnych, samozwańczych kastylijskich magnatów oraz wpływowych biskupów obecnych tamtego dnia w Segovii, pokazał, że Izabela miała tak naprawdę niewielu zwolenników. Drobna, delikatna i młoda kobieta raczej nie budziła wówczas szacunku. Z kolei ci, którzy znali Izabelę, byli już świadomi faktu, jak bardzo jest ona samotna, ale też uparta w dążeniu do celu. Po raz pierwszy udowodniła to w wieku osiemnastu lat, gdy nie zgadzała się z przyrodnim bratem, królem Henrykiem IV Kastylijskim, zwanym także Bezsilnym (1424-1474) i potężną frakcją hiszpańskich szlachciców, wybierając na męża Ferdynanda, zaś nie jednego z narzuconych jej kandydatów, wśród których znajdował się również przyszły Ryszard III York (1452-1485). Ranny w bitwie siedemnastoletni Ferdynand, w przebraniu służącego, musiał przedrzeć się przez wrogo do niego nastawioną Kastylię, aby dotrzeć w końcu do swojej wybranki. Ten wyczyn zachwycił Izabelę, która widziała w Ferdynandzie nie tylko romantycznego, ale także pełnego rycerskiej odwagi mężczyznę. Co istotne, obydwoje zdawali sobie sprawę z tego, jaką potęgą staną się ich państwa, jeśli dojdzie do połączenia Kastylii i Aragonii.

Ten zbyt wcześnie pokazany bunt sporo kosztował Izabelę. Oburzony Henryk IV zapowiedział, że nigdy w życiu nie uczyni jej swoją spadkobierczynią, a zamiast tego tron przekaże swojej córce, którą była Joanna Kastylijska (1462-1530). Henryk IV tak naprawdę był władcą nieudolnym i tragicznym. Mówiono, że jest impotentem, cierpiał na odmianę gigantyzmu, znaną jako akromegalia, co przejawiało się tym, iż miał zbyt duże dłonie i stopy w porównaniu do reszty ciała, a także miał zbyt grube rysy twarzy. Niektórzy twierdzili również, że jego penis jest w kształcie bańki, co utrudnia mu spełnianie małżeńskich obowiązków w łożu. Źródła historyczne podają, że jego małżonka, jako pierwsza na świecie, została poddana zabiegowi sztucznego zapłodnienia po tym, jak medycy ręcznie uzyskali rzekome „wodniste i sterylne” nasienie Henryka, które następnie przez cienką, złotą rurkę zostało wprowadzone do jej macicy. Kiedy królowa wreszcie wydała na świat córkę, niektórzy twierdzili, że prawdziwym ojcem dziecka jest główny zarządca króla, Beltrán de la Cueva (1435-1492). Stąd właśnie wziął się przydomek Joanny, którą nazywano „la Beltraneja”. Bez względu jednak na to, kim był jej biologiczny ojciec, stała się ona legalną spadkobierczynią Henryka IV Bezsilnego. Fakt ten zupełnie nie obchodził Izabeli Kastylijskiej. Nienawidziła bowiem swego przyrodniego brata przede wszystkim za to, że kiedy jeszcze była dzieckiem, ten na siłę zabierał ją na dwór po tym, jak została nieludzko i siłą wyrwana z ramion matki. Izabela była szczęśliwa, mogąc ostatecznie przetestować swoje prawo do tronu, a było to na polu bitwy, co sprawiło, że została zaakceptowana przez lud i szlachtę. Bóg wybiera bowiem zwycięzców!

Po ślubie Izabela zmusiła Ferdynanda do podpisania upokarzającej umowy, która dawała jej znacznie więcej władzy niż jemu. Lecz gdy wybuchła wojna z Portugalią, która stanęła po stronie wroga Izabeli, królewska para podzieliła się władzą sprawiedliwie, co w konsekwencji pozwoliło im walczyć oddzielnie, aby podnieść morale żołnierzy, poganiać do walki sojuszników i nękać wrogów. Był to wyraźny przykład partnerskiej pracy na rzecz kraju. Małżeńskie partnerstwo tej królewskiej pary oparte było przede wszystkim na wzajemnym szacunku. W tych trudnych, wczesnych latach małżeństwa, Ferdynand skarcił nawet swą małżonkę za to, że przestała do niego pisać: Pewnego dnia powrócimy do naszej pierwszej miłości. Ale jeśli Wasza Wysokość nie chce być odpowiedzialna za morderstwo, to musi do mnie napisać i dać mi znać, jak się czuje. Te słowa wyraźnie pokazują, że Ferdynand bardzo tęsknił za Izabelą, będąc daleko i sugerował, że jego tęsknota za małżonką jest tak wielka, iż może go ona przyprawić o śmierć. Ich spotkania były naprawdę radosne i owocne. Podczas jednego z nich, które trwało kilka dni, Izabela zaszła w ciążę. Z drugiej strony jednak para królewska prowadziła trudny i koczowniczy tryb życia. Izabela jeździła po kraju przez wiele dni, by interweniować w sprawie sporów i wciąż wybuchających rebelii, zaś jedno takie przedsięwzięcie kosztowało ją utratę nienarodzonego dziecka. Niemniej w ciągu sześciu lat pokonała wielu wrogów, zdobywając w ten sposób większość terenów Hiszpanii. Nikt nie odważył się ponownie rzucić jej wyzwania.



Warowny kompleks pałacowy w Grenadzie,
czyli słynna Alhambra, to duma wszystkich hiszpańskich władców.
fot. Julián Rejas De Castro 


Kastylia swoją nazwę zawdzięczała przede wszystkim licznym zamkom rozsianym po całym kraju[1]. Było to państwo bardzo powoli odzyskiwane po muzułmanach po tym, jak w VIII wieku Iberia[2] została opanowana przez najeźdźców pochodzących z północnej Afryki. Stulecia powolnej rekonkwisty[3] skutkowały tym, iż kompleks pałacowy Alhambra w Grenadzie stał się ostatnim punktem oparcia Arabów w Hiszpanii. Tak więc krucjata przeciwko „niewiernym” wpasowała Izabelę w misję wyznaczoną jej przez samego Boga – tak przynajmniej królowa o sobie myślała – mającą na celu ostateczne pozbycie się Maurów z terenu jej kraju. Ataki, które teraz przypuściła na Grenadę zaczęły zatem poważnie utrudniać życie kłopotliwym hiszpańskim grandom[4].

Izabela Kastylijska, mając już ponad trzydzieści lat, zaczęła pobierać nauki u niejakiej Beatriz Galindo (ok. 1465-1534) zwanej La Latina. Ponieważ królowa bardzo długo nie mogła pogodzić się z tym, że sama przez wiele lat nie była zbyt dobrze wykształcona, zadbała o to, aby jej cztery córki i syn otrzymali odpowiednie wykształcenie. Ich nauczycielami mieli być włoscy humaniści. Izabeli bardzo bliska była historia Joanny d’Arc (1412-1431), której biografię trzymała na zaszczytnym miejscu w swojej pałacowej bibliotece. Królowa nie była jednak wojowniczką z pierwszej linii frontu, gdyż jako tradycjonalistka uważała, że jest to domeną mężczyzny. Cieszyła się natomiast każdym kolejnym wyzwaniem wojennym. Była generalnym kwatermistrzem w swojej armii oraz zbrojmistrzem, planując kampanie u boku Ferdynanda. Zbudowała też kontyngent artylerii tak potężny, że średniowieczną sztukę walki po prostu postawił na głowie, mówiąc kolokwialnie. Grube mury zamku, uprzednio gwarantujące bezpieczeństwo, rozpadły się pod naporem jej wojska.

Ostatni muzułmański król,
Muhammad XII Abu Abdallah,
wypędzony z Hiszpanii przez
Izabelę i Ferdynanda
W dniu 2 stycznia 1492 roku ostatni muzułmański król z Nasrid Boabdil, Muhammad XII Abu Abdallah (1460-1533), został zmuszony do opuszczenia Alhambry, prowadząc swoją rodzinę przez coś, co dziś znamy jako Przełęcz Westchnień. Świat chrześcijański był tym faktem zachwycony. W Londynie Henryk VII Tudor (1457-1509) wydał nawet z tej okazji hymn pochwalny ku czci świętego Pawła. Z kolei w Rzymie hiszpański kardynał, Rodrigo Borgia[5], znany później jako papież Aleksander VI (1431-1503) i ojciec niesławnego Cezara (1475-1507) i jego siostry Lukrecji (1480-1519), zorganizował walki byków i procesje. 

Muzułmanie nie byli jedynym narodem, który został wypędzony z Hiszpanii w 1492 roku, ponieważ zaledwie trzy miesiące po zdobyciu Grenady, Izabela i Ferdynand nakazali wydalenie Żydów z kraju. Sto lat wcześniej hiszpańska społeczność żydowska (największa na świecie) została poddana kampanii przemocy przez Hiszpanów. Wielu z nich zostało zmuszonych do nawrócenia się na chrześcijaństwo, zaś ci tak zwani nowi chrześcijanie przez starych chrześcijan nazywani byli marranos, czyli po prostu świniami i stali się łatwym celem nienawiści na tle rasowym.

Poprzedni królowie starali się zapobiegać szerzeniu się plotek, że nowi chrześcijanie to nikt inny, jak tylko ukrywający się wyznawcy judaizmu i heretycy. Izabela jednak zdecydowała się uwierzyć tym pogłoskom, dlatego też powołała do życia królewską inkwizycję, mającą na celu ściganie tak zwanych judaizantów. Dzięki działalności oddanego królowej dominikanina, Tomása de Torquemada (1420-1498), Izabela postanowiła uwolnić Hiszpanię od społeczności, która przybyła na jej tereny jeszcze przed chrześcijanami. Jej celem było ujednolicenie Kastylii, wcześniej znanej jako kraina trzech religii. Inkwizycja doprowadziła do tego, iż dziewięć lat później wszyscy muzułmanie stali się chrześcijanami z przymusu, czemu ochoczo przyklaskiwała cała ówczesna Europa.

Niezwykły rok 1492 stał się również kolejnym krokiem w kierunku istotnego importu. Przez siedem lat barwny genueński żeglarz Krzysztof Kolumb (1451-1506) przebywał na dworze Izabeli Kastylijskiej, a opuszczając go snuł plany podróży w nieznane. Chciał bowiem popłynąć na zachód przez ocean, ponieważ przypuszczał, że właśnie tam znajduje się wybrzeże Azji. Kilka razy rezygnował ze swoich planów, lecz najwyraźniej na rozkaz Izabeli, ostatecznie zmienił zdanie. Potrzebował jednak skromnej sumy pieniędzy na zakup trzech niewielkich łódek. Obiecywał, że wyprawa przyniesie ogromne zyski. Zamiast dotrzeć do Azji, Krzysztof Kolumb wylądował na karaibskich wyspach. Nie był pierwszym Europejczykiem, który dotarł do obu Ameryk, ponieważ tego samego dokonali już wcześniej nordyccy żeglarze, lecz Izabela była pierwszą monarchinią, która zdobyła tamtą ziemię, postanawiając jednocześnie, że zostanie ona skolonizowana. Krzysztof Kolumb przywiózł stamtąd tytoń i hamaki, a także rdzennych wyspiarzy, czyli Indian Taino, którzy w innym razie zostaliby wyniszczeni przez choroby, głód i wojnę. Królowa początkowo zaakceptowała plany Kolumba dotyczące finansowania jego dalszych odkryć, lecz martwiła się tym, czy – zgodnie z prawem kościelnym – ludzie pochodzący z wysp podobnych do Edenu[6], którymi teraz rządziła, będą mogli być traktowani jak czarni Afrykanie, wobec których nie miała nawet najmniejszych skrupułów, aby uczynić ich swoimi niewolnikami. Była to jedna z wielu kwestii moralnych, które obciążały jej sumienie.


Krzysztof Kolumb przed Izabelą i Ferdynandem
Obraz został namalowany w 1843 roku
przez Emanuela Gottlieba Leutze (1816-1868).


W miarę, jak rosła siła Hiszpanii, zaś znaczna część Włoch znajdowała się pod jej kontrolą, na sile przybrały także osobiste i rodzinne kłopoty Izabeli. Jej jedyny syn, Jan z Asturii (1478-1497), zmarł w wieku dziewiętnastu lat. Z kolei pierworodna córka Izabeli i Ferdynanda, Izabela z Asturii (1470-1498), oddała życie Bogu podczas porodu, pozostawiając królewskiej parze wnuka, Michała da Paz (1498-1500). Izabela bardzo go kochała, lecz nawet jej wielka miłość nie była w stanie uchronić go przed śmiercią. Trzy kolejne córki Izabeli i Ferdynanda zostały natomiast wysłane za granicę. Jedną z nich była Katarzyna Aragońska (1485-1536), która poślubiła pierworodnego syna Henryka VII Tudora i Elżbiety York (1465-1503), księcia Walii, Artura (1486-1502), a potem jego młodszego brata Henryka VIII Tudora (1491-1547). Najstarsza z córek Izabeli i Ferdynanda – Joanna, zwana Szaloną (1479-1555) – walczyła z matką i wyglądało to tak, jakby pragnęła odebrać jej koronę Kastylii i nałożyć ją na głowę swego męża, księcia Burgundii, Filipa I Pięknego z dynastii Habsburgów (1478-1506).

Zanim jednak Izabelę Kastylijską niemoc przykuła do łoża śmierci w listopadzie 1504 roku, wiedziała już, że Kastylia i Hiszpania uległy wielkiej transformacji. Dziesięć lat po śmierci królowej, florencki ambasador i historyk Francesco Guicciardini (1483-1540) powiedział: Wszyscy zgadzają się, iż należy przypisać jej [Izabeli] wielką zasługę. Hiszpania stała się bowiem nową potęgą Europy, co sprawiło, że Francja znacząco straciła swoją dotychczasową pozycję i wpływy. Francuscy politycy nie ukrywali więc swego niezadowolenia i wściekłości. Wkrótce Hiszpania miała stać się pierwszym imperium, nad którym – jak skomentował wiele lat później angielski filozof Francis Bacon, 1. Wicehrabia St Albans (1561-1626) – słońce nigdy nie zachodzi […] lecz zawsze świeci na jedną lub drugą jego część, co prawdę mówiąc, jest promieniem chwały. Siła światowej władzy, handlu i postępu technologicznego przesunęła się powoli na brzeg Atlantyku. Losy tego, co można było nazwać cywilizacją zachodnią, zmieniła Izabela I Kastylijska, zwana też Katolicką, która z całą pewnością była najwspanialszą królową Europy, pomimo że miała na sumieniu okrutną inkwizycję.








[1] Zamek to po hiszpańsku Castillo.
[2] Iberia to historyczna nazwa Hiszpanii.
[3] Rekonkwista (z hiszp. ponowne zdobycie) to walka chrześcijan o wyparcie Maurów z Półwyspu Iberyjskiego, trwająca od VIII do XV wieku.
[4] Grandowie Hiszpanii to inaczej hiszpańska szlachta.
[5] Rodrigo Borgia był z pochodzenia Hiszpanem, ponieważ urodził się w hiszpańskim mieście Xàtiva (Walencja), a nie Włochem, jak twierdzą niektórzy.
[6] Chodzi o Eden Island, czyli wyspy położone w Ameryce Północnej, a dokładnie na terenie dzisiejszej Kanady. 





wtorek, 14 sierpnia 2018

Dlaczego „zły” król Jan był w rzeczywistości dobry?








Czy „zły” król Jan bez Ziemi (1166-1216), jak go nazywano, był faktycznie tak zły, jak można wyczytać to z kart historii? Może warto bliżej przyjrzeć się tej postaci angielskiego średniowiecza i zmienić o niej opinię? Każda kolejna rocznica wydania Magna Carta Libertatum, czyli Wielkiej Księgi Swobód lub Wielkiej Karty Wolności (15 czerwca 1215) dostarcza powodów, aby wznowić dyskusję na temat króla, który stał za wprowadzeniem dokumentu w życie. Niektórzy historycy wręcz twierdzą, że król Jan z dynastii Plantagenetów i brat wielkiego Ryszarda I Lwie Serce (1157-1199) wcale nie był taki zły, jak wielu próbowało go opisywać i obrażać przez wieki. Historia pokazuje bowiem, że Jan był jednocześnie okrutny i stosujący wobec swoich poddanych represje, podstępny i despotyczny, opieszały i żałosny oraz leniwy i bezbarwny. Wydaje się, że setki lat po śmierci Jana bez Ziemi historycy zasadniczo poparli opinię trzynastowiecznego kronikarza, Matthew Parisa (1200-1259), który twierdził, że największym osiągnięciem Jana była jego śmierć, co sprawiło, że piekło zostało zasilone o kolejnego diabolicznego mieszkańca. 

Król Jan bez Ziemi
Portret pochodzi z książki:
Cassell's illustrated history
of England
 (1902)
Powszechne rozumienie Wielkiej Karty Swobód znacząco zahamowało dyskusję na temat natury i osiągnięć Jana. Mówi się, że Magna Carta oznacza praworządność. Na dokument powoływano się w siedemnastowiecznej Anglii, próbując pokrzyżować rzekomo despotyczne skłonności Karola I Stuarta (1600-1649), a potem w 1789 roku powołali się na niego amerykańscy rewolucjoniści, tworząc swoją Kartę PrawMagna Carta stała się zatem znakiem swobód, z którymi identyfikują się zachodnie społeczeństwa. Prawdę mówiąc tendencja ta zaszła naprawdę daleko, gdyż Magna Carta posiada wręcz niebywałą, niemal mistyczną, kunsztowną jakość. Fakt ten jest częściowo dowodem tego, że rząd brytyjski dofinansował stronę internetową z okazji 800. rocznicy wydania dokumentu. Na stronie tej można przeczytać zapewnienia, że Magna Carta jest kamieniem węgielnym wspierającym wolności, którymi dzisiaj cieszy się setki milionów ludzi w ponad stu krajach.

Powyższe słowa są naprawdę poważne i wynika z nich, że jeśli Jan lekceważył wobec swoich poddanych zapisy Magna Carta, a robił to z całą pewnością, to musiał być bardzo złym i okrutnym królem. Magna Carta jest coraz bardziej celebrowana i wywyższana, co oznacza, że reputacja Jana bez Ziemi jest z jednej strony nadszarpnięta, a z drugiej zbyt pomniejszona. W tym kontekście twierdzenie, że Jan był jedynie złym człowiekiem i królem wydaje się niewłaściwe i trochę niewiarygodne. Niemniej dokument, który Jan postanowił jednak zignorować nie miał być aktem konstytucyjnym i gwarantującym swobodę wszystkim Anglikom. Trzeba jednak pamiętać, że po śmierci króla Jana pojawiło się wiele dokumentów tego typu, które również określano jako Magna Carta, lecz ten wydany w 1215 roku jest rozumiany bardziej jako zbiór wadliwych terminów dotyczących pokoju, mających na celu zażegnanie konfliktów pomiędzy Janem a zbuntowanymi baronami. Aby spróbować związać Jana warunkami zawartymi w dokumencie, baronowie nalegali, by Jan zaakceptował komitet składający się z dwudziestu pięciu baronów posiadających upoważnienie do tego, aby nadzorować i egzekwować przepisy Magna Carta poprzez przejęcie zamków i majątków należących do króla Jana, gdyby ten został nagle przez nich osądzony i skazany.

Żaden angielski średniowieczny monarcha przez długi czas nie mógł zaakceptować warunków Magna Carta z 1215 roku, ponieważ uczyniłoby to króla jedynie widmem monarchy, a nie prawdziwym władcą z należnymi mu przywilejami. Prawdą jest zatem, że rzeczony dokument był skrajnością, którą zbuntowani baronowie chcieli wykorzystać, aby sprowokować Jana do złamania nowo ustalonych warunków i w ten sposób wykorzystać hojność króla. Nie chodziło im bynajmniej o zażegnanie konfliktów. Król Jan faktycznie nie stosował się do zapisów dokumentu, ale w tej sytuacji zapewne każdy średniowieczny monarcha postąpiłby tak samo. Magna Carta z 1215 roku nie jest więc aktem, jakim wielu chciałoby go widzieć.


Król Jan bez Ziemi podpisuje Wielką Księgę Swobód.
Obraz pochodzi z około 1864 roku,
a jego autorem jest James William Edmund Doyle (1822-1892)


Słynne wydarzenia rozgrywające się na łące Runnymede nad Tamizą w hrabstwie Surrey, gdzie 15 czerwca 1215 roku podpisano Wielką Kartę Swobód, również przez wieki pozwalały nam przypuszczać, że czołowi buntownicy, jak Eustace de Vesci (1169-1216) i Robert Fitzwalter (?-1235), zasłużyli sobie na pamięć ze względu na swoją walkę o wolność. W rzeczywistości są to jednak postacie nie do końca kryształowe, a można śmiało powiedzieć, że wręcz prymitywne i słabo wykształcone, które swoim działaniem jedynie podkopywały pozycję króla, chcąc skutecznie przejąć jego administrację. Znaczna ilość wszelkiego rodzaju dowodów (zwitków, listów, notatek) wyraźnie wskazuje na to, że Jan bez Ziemi był bardzo skuteczny – możliwe, że aż za bardzo – w mobilizowaniu zasobów swojego królestwa i narzucaniu całej ludności swojej królewskiej woli. Te najwyraźniej bezsporne dowody pokazują, że Jan posiadał sporo energii i siły, żył w nieustannym ruchu, realizując aspiracje Andegawenów (Plantagenetów). Jak na ironię, sam fakt, że Jan stanął w obliczu rebelii w 1215 roku, świadczy o tym, że jego rządy „gryzły i szczekały”. Co więcej, pomimo że kronikarze twierdzą, iż wszyscy baronowie żyli z Janem w zgodzie, to tak naprawdę rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej, a działo się tak między innymi dlatego, że nie byłoby mowy o żadnej wojnie domowej, gdyby nie było dwóch stron, z których każda miała stawić opór tej przeciwnej. Istotnie, do wiosny 1215 roku oszacowano, że jedynie ze stu dziewięćdziesięciu siedmiu angielskich baronii jedynie trzydzieści dziewięć znajdowało się w aktywnej opozycji do króla, a być może tyle samo udzielało władcy poparcia.

Oryginalny trzynastowieczny
dokument Magna Carta (1215)
Nie jest też prawdą, że Jan znieważał baronów, gdyż nie posiadał umiejętności wojennych, a poza tym – jak twierdzą kronikarze – król nazywany był „miękkim mieczem”. Jego niechęć do prowadzenia bitew była w pełni konwencjonalna w czasach, kiedy wszyscy przywódcy woleli raczej unikać walki. Na przykład wielki wróg Jana, król Francji Filip II August (1165-1223), odstępował od starannie zaplanowanych bitew tak często, jak jego protagonista. Nie można jednak mylić ostrożności militarnej ze zwykłym tchórzostwem. Zamiast tego, Jan brał udział w wojnach oblężniczych z taką energią, determinacją i sukcesem, o których zwykle mówi się jedynie w odniesieniu do Henryka II Plantageneta (1133-1189) i Ryszarda I Lwie Serce. A zatem widzimy go, na przykład, zrównującego z ziemią mury francuskiego zamku Le Mans w 1200 roku. Z kolei atakując w 1202 roku siły oblegające Mirebeau pokonał osiemdziesiąt mil, czyli prawie sto trzydzieści kilometrów, w ciągu czterdziestu ośmiu godzin, dokonując w ten sposób czegoś naprawdę niemożliwego. W 1206 roku maszerował natomiast na Montauban, zaś w roku 1215 najważniejszym wydarzeniem okazało się oblężenie przez Jana bez Ziemi zamku Rochester. Podczas tych działań król stał się wiodącym autorytetem w dziedzinie oblężenia zamków i posunięć militarnych. Mówi się nawet, że była to największa operacja wojskowa w dziejach ówczesnej Anglii. 

Jan bez Ziemi był także skutecznym strategiem. Jego plan zakładający oblężenie Chateau-Gaillard w 1203 roku poprzez jednoczesny atak ze strony sił lądowych i desantowych został określony jako arcydzieło pomysłowości. Nawet mocno krytykowana dwupłaszczyznowa inwazja Jana na Francję w 1214 roku, której punktem kulminacyjnym była katastrofalna w skutkach bitwa pod Bouvines 27 lipca 1214 roku, osiągnęła ostatecznie swój podstawowy cel polegający na podzieleniu sił Kapetyngów.

Zarzucane Janowi akty okrucieństwa i rozpusta zapisały się w historii jako kolejne cechy jego charakteru, które zraziły do niego baronów, a tym samym uniemożliwiły mu utworzenie silnego królestwa. Pożądanie żon i córek tych ludzi, na których mu zależało jako na królewskich dowódcach, było bez wątpienia wielkim problemem w świecie, gdzie prywatne relacje stawały się istotą polityki. Jednakże niemal wszyscy średniowieczni królowie brali sobie kochanki i nie było w tym niczego dziwnego. Jedynie lojalność Wilhelma I Zdobywcy (ok. 1028-1087) wobec żony, Matyldy Flandryjskiej (ok. 1031-1083), stała się po pewnym czasie przedmiotem kłopotliwych komentarzy. Jeśli Jan faktycznie był „sprośnym obmacywaczem”, to fakt ten raczej działał na jego korzyść i wcale nie robił z niego łotra. Jego ślub z Izabellą z Angoulême (ok. 1087-1246), gdy ta prawdopodobnie nie miała więcej niż piętnaście lat, a może nawet znacznie mniej, wywołało falę oskarżeń o to, że Jan jest trzynastowiecznym pedofilem. Z drugiej strony jednak, w tamtym czasie małżeństwa zawierane przez małe dziewczynki były dość powszechne. Współczesne badania układów małżeńskich ludzi żyjących w czasach Jana bez Ziemi dowodzą, że król Andegawenów zwracał jednak uwagę na starsze kobiety!


Śmierć króla Jana bez Ziemi
Scena pochodzi ze sztuki Williama Shakespeare'a (1564-1616) zatytułowanej Król Jan.
Sztuka była wystawiana w listopadzie 1865 roku w Drury Lane Theatre w Londynie. 


Dalsza analiza kontekstualna zmniejsza również zarzut, że Jan był zwyrodniałym twórcą aktów okrucieństwa. Zebrane dowody nie pozwalają na ostateczne oskarżenie go o zabicie jego siostrzeńca, Artura I (1187-1203), lecz z drugiej strony król zapewne miał uzasadnione powody ku temu, aby dopuścić się morderstwa, szczególnie od chwili, gdy szesnastoletni Artur stanął na czele buntu przeciwko Janowi, który to bunt mocno popierał Filip II August. Jak do tej pory nie udowodniono także tego, aby Jan miał coś wspólnego ze śmiercią Matyldy de Braose (1155-1210) i jej syna w zamku Corfe. Jeśli nawet król przyłożył do tego rękę, to tylko dlatego, iż odmówiono mu wzięcia jej synów jako zakładników w celu zmuszenia ich ojca do wycofania się z buntu przeciwko Janowi. Trzeba pamiętać, że branie zakładników było nieodłącznym elementem średniowiecznych rządów, a co za tym idzie, czasami płacili oni najwyższą cenę. Na przykład król Stefan I z Blois (ok. 1097-1154) został uznany za słabego, ponieważ nie chciał powiesić syna marszałka, gdy ten ostatni złamał warunki umowy z monarchą.


Grobowiec Jana bez Ziemi w katedrze Worcester 


Jeżeli Jan bez Ziemi ponosił winę za jakiekolwiek okrucieństwo, to tylko to, które łączyło się z Ryszardem I Lwie Serce w 1191 roku, kiedy po sporze o warunki, na jakich zostało oddane Acre, nakazał zabicie dwóch tysięcy siedmiuset muzułmańskich więźniów. A co w takim razie z Henrykiem V Lancasterem (1387-1422), który podczas bitwy pod Agincourt w 1415 roku nakazał zabicie kilku tysięcy francuskich jeńców? A co z ojcem Jana, Henrykiem II Plantagenetem, który wziąwszy dwudziestu dwóch walijskich zakładników w 1165 roku rozkazał, aby mężczyźni – niektórzy z nich byli synami książąt – zostali oślepieni i wykastrowani, podczas gdy kobietom obcięto nosy i uszy? Średniowieczni monarchowie z reguły byli okrutni, a Jan jedynie spełniał te społeczne oczekiwania. Niektórzy historycy twierdzą, że Jan faktycznie był wielkim księciem, lecz jednocześnie miał mniej szczęścia w życiu niż pozostali. Z pewnością miał pecha, ponieważ jego panowanie prawdopodobnie zbiegło się w czasie z rządami dwóch najbardziej utalentowanych przywódców średniowiecza, czyli Filipa I Augusta i papieża Innocentego III (1161-1216). Miał też pecha z tego powodu, iż odziedziczył imperium Andegawenów po 1199 roku, kiedy było ono coraz trudniejsze do opanowania i atakowane przez rozbieżne tendencje. Niemniej panowanie Jana bez Ziemi wcale nie było pozbawione sukcesów. Największym osiągnięciem króla było jednak utrzymywanie królestwa w jednym kawałku tak długo, jak się tylko dało.








sobota, 11 sierpnia 2018

Eleanor Hibbert – pisarka o wielu twarzach #2








Kiedy miałam czternaście lat i mieszkałam w Londynie chodziłam wokół Hampton Court, który ma niepowtarzalny klimat; przechodziłam przez bramę, przez którą niegdyś kroczyła Anna Boleyn, a po jego nawiedzonej galerii biegała Katarzyna Howard. Te spacery bardzo mnie uspokajały i to od nich wszystko się zaczęło.


Eleanor Alice Hibbert 
Beyond the Blue Mountains (1958) to jedna z oryginalniejszych książek, jaka wyszła spod pióra Eleanor Hibbert (1906-1993). Autorka napisała ją pod pseudonimem Jean Plaidy. Powieść opowiada o życiu trzech pokoleń kobiet, począwszy od połowy XVIII wieku. Jedną z bohaterek jest młoda Kitty Kennedy, która przeżywa naprawdę ciężkie chwile. Po wyjściu z więzienia Newgate, Kitty wraz z nieślubną córką zostaje uwięziona w Australii, która w tamtym okresie była kolonią Wielkiej Brytanii. Ten niesłychanie brutalny świat zbrodni i horroru, okrucieństwa i obojętności jest przedstawiony przez pisarkę niezwykle obrazowo.

W ciągu kolejnych piętnastu lat Jean Plaidy skupiła się na ożywianiu postaci historycznych, głównie tych żyjących w XV i XVI wieku. To one najbardziej ją fascynowały. Szczególnym zainteresowaniem autorka obdarzyła Jane Shore (1445-1527), która była kochanką króla Edwarda IV Yorka (1442-1483), Katarzynę Parr (ok. 1512-1548) – szóstą żonę Henryka VIII Tudora (1491-1547) – króla Hiszpanii Filipa II Habsburga (1527-1598), dwie siostry Henryka VIII Tudora – królową Francji, Marię (1496-1533) oraz królową Szkocji, Małgorzatę (1489-1541), a także Marię, królową Szkotów (1542-1587). Tytuły książek, które powstały w oparciu o biografie wyżej wymienionych postaci to: The Goldsmith's Wife (1950), The Sixth Wife (1953), The Spanish Bridegroom (1954), Mary, Queen of France (1964), The Thistle and the Rose (1963) oraz Royal Road to Fotheringay (1955) i Captive Queen of Scots (1963).

Eleanor Hibbert napisała również trylogie na podstawie biografii Katarzyny Medycejskiej (1519-1589), Karola II Stuarta (1630-1685), Katarzyny Aragońskiej (1485-1536) oraz Izabeli I Kastylijskiej (1451-1504) i Ferdynanda II Aragońskiego (1452-1516). Powieści te zdobyły sobie naprawdę ogromną popularność i zostały doskonale przyjęte zarówno przez czytelników, jak i krytyków, a pod koniec lat 60. i 70. XX wieku wydano je ponownie, ale tym razem jako powieści jednotomowe.

Catherine de Medici Series

      1  Madame Serpent (1951)
      2.  The Italian Woman (1952)
      3.   Queen Jezebel (1953)


Wydania z 2006 roku
Wydawnictwo: Random House Arrow Books


Charles II Stuart Series

      1.  The Wandering Prince (1956)
      2.  A Health Unto His Majesty (1956)
      3.  Here Lies Our Sovereign Lord (1957)


Wydania z 2012 roku
Wydawnictwo: Cornerstone Digital

 

Katharine of Aragon Series (z pol. Katarzyna Aragońska)

 

      1.      Katharine, The Virgin Widow (z pol. Katarzyna, wdowa dziewica; 1961)
      2.  The Shadow of the Pomegranate (z pol. W cieniu granatu; 1962)
      3.  The King's Secret Matter (z pol. Sumienie królewskie; 1962)



Wydania z 2006 roku
Wydawnictwo: Random House Arrow Books


W 1981 roku trylogia o Katarzynie Aragońskiej została wydana w Polsce nakładem Wydawnictwa Literackiego. Było to wydanie dwuczęściowe z nieciekawymi okładkami, jak przystało na epokę PRL-u, gdzie w jednej książce zamieszczono dwa tomy, zaś w drugiej opublikowano tom trzeci. Jak do tej pory były to jedyne książki opublikowane w polskim przekładzie, które Eleanor Hibbert wydała jako Jean Plaidy. Niestety, żaden polski wydawca nie zwrócił uwagi na inne powieści Jean Plaidy, skupiając się głównie na tych, które autorka publikowała jako Victoria Holt. Na polskim rynku wydawniczym dawno temu ukazało się również dziewięć powieści z serii Córki Anglii, które Eleanor Hibbert napisała pod pseudonimem Philippa Carr, podczas gdy cały cykl zawiera aż dwadzieścia książek.


Isabella and Ferdinand Series

1.      Castile for Isabella (1960)
2.   Spain for the Sovereigns (1960)
3.  Daughters of Spain (1961)

Wydania z 2008 roku
Wydawnictwo: Random House Arrow Books


The Times Literary Supplement[1] uznał trylogię o Katarzynie Medycejskiej jako ekscytującą opowieść, która odzwierciedla niezwykle precyzyjną wiedzę autorki na temat wydarzeń z tamtej epoki, dodając jednocześnie, że autorka świetnie zna czasy, o których pisze i doskonale radzi sobie z wieloma skomplikowanymi postaciami. Tymczasem The Spectator[2] trafnie podsumował Madame Serpent jako najlepszą powieść historyczną, czyli taką, w której z przyjemnością się zanurzamy i mamy poczucie niczym nieusprawiedliwionej edukacji. Opis ten śmiało można zastosować do wszystkich powieści Jean Plaidy, które ukazały się w latach 50. i 60. XX wieku.

Piszę regularnie każdego dnia. Sądzę, że to bardzo ważne. Tak jak we wszystkim innym, tak i w przypadku pisania praktyka czyni mistrza. Zbieranie materiałów to jedynie kwestia czytania starych zapisków, listów i tym podobnych rzeczy, czy w rzeczywistości wszystkiego, co wiąże się z badanym okresem. Mogę tylko powiedzieć, że najbardziej ze wszystkiego lubię pisać. Uważam to za stymulujące i nigdy nie przestanę się tym ekscytować.
    
Eleanor Hibbert napisała także dwie książki, do których inspiracją stało się niesamowite życie Lukrecji Borgii (1480-1519). Pierwsza z nich nosiła tytuł Madonna of the Seven Hills, zaś druga to Light on Lucrezia. Na rynku ukazały się one w 1958 roku, czyli niedługo po serii o Katarzynie Medycejskiej. Potem pojawiło się niezobowiązujące studium nikczemnych karier Cezara Borgii (1475-1507), Marii d’Aubray, zwanej Madame de Brinvilliers (1630-1676) i Edwarda Pritcharda (1825-1865). Książka nosiła tytuł A Triptych of Poisoners, natomiast autorka napisała ją również pod pseudonimem Jean Plaidy. Publikacja ta miała za zadanie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego zarówno mężczyźni, jak i kobiety zdolni są do popełnienia morderstwa. Czy stoi za tym środowisko, w jakim się wychowują? Czy może mordercy posiadają jakąś specyficzną cechę charakteru, na którą nawet oni sami nie mają wpływu? W tryptyku autorka przeanalizowała losy trojga wymienionych powyżej trucicieli, z których każdy miał na sumieniu więcej niż jedno morderstwo i żył w innej epoce.

Wydanie z 1994 roku
Wydawnictwo: Barnes & Noble
Najpierw analizie został poddany Cezar Borgia, czyli najbardziej znany truciciel, który wśród wielu zbrodni podejrzewany był również o zamordowanie brata, a także był samozwańczym mordercą swego szwagra. Cezar posiadał nad wyraz sadystyczny charakter, nawet jak na piętnastowieczne włoskie realia, zaś jego krótkie życie określone zostało jako najbardziej ponure. Czy faktycznie ponosił winę za grzechy, które mu przypisywano? A może jego wina leżała w pobłażliwym wychowaniu i generalnie barbarzyńskiej epoce, w jakiej przyszło mu żyć?

Drugą postacią była wspomniana już Maria d'Aubray, czyli Madame de Brinvilliers. Była to piękna, lekkomyślna trucicielka siedemnastowiecznego Paryża. Maria i jej kochanek, Godin de Sainte-Croix (?), starali się odkryć tajemnicę Borgiów, aby móc usunąć z drogi tych, którzy stali pomiędzy Marią a jej rodzinną fortuną. Odwiedzając szpital w Paryżu Madame de Brinvilliers, jako siostra miłosierdzia, w ramach eksperymentu testowała swoje mikstury na pacjentach. Ci ludzie zupełnie jej nie obchodzili, więc uznała, że będą najlepszymi królikami doświadczalnymi. Czy faktycznie była winna zbrodni, jakie jej zarzucano?

Na koniec Eleanor Hibbert przeanalizowała życie i działalność lekarza pochodzącego z Glasgow, czyli niejakiego Edwarda Pritcharda. Żyjąc w epoce wiktoriańskiej, lekarz posiadał doskonałą wiedzę na temat trucizn. Była ona tak samo dogłębna, jak jego poprzedników. Medyk nie miał żadnych skrupułów, by usunąć z drogi każdego, kto w jakiś sposób mu zagrażał. Na kartach tej książki Jean Plaidy ukazała podobieństwo wszystkich trzech postaci oraz spróbowała odnaleźć odpowiedź na zasadnicze pytanie, a mianowicie: Kto był odpowiedzialny za każde z popełnionych i wymienionych w książce morderstw? Oto co na temat A Triptych of Poisoners pisała prasa:

East Anglian Daily Times

Panna Jean Plaidy, jedna z najbardziej znanych pisarek tworzących powieści historyczne, pisze dziś o czymś nowym i absorbującym. Badając umysły swoich bohaterów, stara się dowiedzieć, co takiego sprawia, że mężczyźni i kobiety popełniają morderstwa. Tak więc swoje zainteresowanie kieruje w stronę trojga znanych trucicieli, z których każdy odpowiada za więcej niż jedno morderstwo. Są wśród nich: Cezar Borgia pochodzący z piętnastowiecznego Rzymu, Maria d’Aubray wywodząca się z siedemnastowiecznego Paryża oraz Edward Pritchard z Glasgow, żyjący w połowie epoki wiktoriańskiej. Czy ci ludzie rzeczywiście byli winni zbrodni, które im przypisywano? Jest to bez wątpienia książka, która została dogłębnie przemyślana.

Doktor Edward William Pritchard
(1860)
Edinburgh Evening News

Jean Plaidy po raz kolejny odniosła zwycięstwo, pisząc A Triptych of Poisoners, który do pewnego stopnia analizuje życie trzech najbardziej znanych trucicieli na świecie. Autorka nie tylko przedstawia w nim fakty, lecz także wyciąga własne wnioski odnośnie do tego, dlaczego mężczyźni i kobiety popełniają morderstwa. Jaki zatem z tego wniosek? Przede wszystkim egoizm; fanatyczny, monstrualny i niepohamowany egoizm. Książka napisana jest barwnym językiem i pokazuje, że Jean Plaidy dokładnie studiowała losy swoich bohaterów.  

The Sphere

Jean Plaidy jest pisarką, której książki wciągają od pierwszej strony. Choć może to się wydawać niepokojące, to jednak trzeba przyznać, że jej A Triptych of Poisoners stanowi pierwszorzędny opis przedstawionych w nim historii.

Books and Bookmen

Trudne fakty historyczne przeplatają się ze złem. Postać doktora Pritcharda jest niczym obrazy Hogartha[3]. Z kolei Markiza[4] to barwnie opisane studium przypadku, zaś Cezar Borgia stanowi wspaniałą i wyczerpującą mieszankę barwnych niegodziwości, które w dodatku są niezwykle zabawne.

Nigdy niczego nie żałuję. Jeśli dzieje się dobrze, to wspaniale. Jeśli jest źle, to znaczy, że zdobywam nowe doświadczenie.

W ciągu następnych trzech lat, równolegle z trylogią Izabela i Ferdynand, Jean Plaidy wydała trzy, równie świetnie przygotowane pod względem merytorycznym, tomy dotyczące powstania, rozprzestrzeniania się i ostatecznego upadku hiszpańskiej inkwizycji. Książki te wciąż uważane są za jedne z najlepszych w historii literatury i odnoszą się do najbardziej mrocznego rozdziału historii Europy. Trylogia składa się z następujących tytułów: The Rise of the Spanish Inquisition (1959), The Growth of the Spanish Inquisition (1960) oraz The End of the Spanish Inquisition (1961). Straszliwy fanatyzm i hipokryzja, które wyhodowały inkwizycję są w tych książkach żywym i emocjonalnym przekazem. Szkoda tylko, że Eleanor Hibbert już nigdy nie zdecydowała się napisać podobnych dzieł opartych na faktach, lecz poświęciła się pisaniu lekkich powieści historycznych.


Wydania z 1978 roku
Wydawnictwa: Star (tom 1 i 2) oraz W. H. Allen & Co. Ltd. (tom 3) 




















W swojej karierze Eleanor Hibbert jako Jean Plaidy napisała także trzy książki skupiające się na realiach osiemnastowiecznej Francji. Jedna z nich koncentrowała się na życiu Marii Antoniny Habsburg (1755-1793), natomiast dwie dotyczyły Ludwika XV (1710-1774). Ich tytuły to: Flaunting, Extravagant Queen (1957), Louis the Well Beloved (1959) i The Road to Compiegne (1959). Wydawać by się mogło, że te trzy książki były czymś na kształt wypadku przy pracy, ponieważ Jean Plaidy wciąż skupiała się na epoce Tudorów i Stuartów, o których pisała do 1965 roku. Ta seria tak naprawdę zaczyna się od powieści The Three Crowns wydanej w 1965 roku. Jest to pierwsza część trylogii o ostatnich Stuartach, której kontynuacją jest dziesięciotomowa saga osadzona w epoce regencji. Autorka pracowała nad nią w latach 1967-1971. Z kolei dalszy ciąg stanowi pięciotomowa saga, której akcja rozgrywa się w epoce wiktoriańskiej. Eleanor Hibbert pisała ją w latach 1972-1974.

Po ukończeniu The Widow of Windsor (1974), Jean Plaidy powróciła do XI wieku, rozpoczynając nową, i równie popularną, trylogię normańską, nad którą pracowała w latach 1974-1976. Następnie skupiła się na olbrzymiej, bo aż piętnastotomowej, sadze z epoki Plantagenetów (1976-1982), której punktem kulminacyjnym była powieść o Henryku VII Tudorze (1457-1509) zatytułowana Uneasy Lies the Head (1982). Łącznie ten niezwykły cykl powieściowy przedstawia w sposób niepowtarzalny historię Anglii z lat 1066-1901. To naprawdę zdumiewające osiągnięcie skierowane przede wszystkim na sprawienie radości czytelnikom. Począwszy od 1952 roku Jean Plaidy wydawała dwie powieści rocznie, lecz zarówno w roku 1981, jak i 1982 opublikowała ich trzy, aby tym samym zakończyć swoje wielkie dzieło.

Nie obchodzą mnie krytycy. Piszę dla czytelników… Myślę, że ludzie pragną dobrej historii… Oni chcą czegoś, co jest czytelne i przebija tradycję.
    
Wydanie z 2012 roku
Wydawnictwo: Cornerstone Digital
W 1983 roku, mając siedemdziesiąt siedem lat, Jean Plaidy rozpoczęła tworzenie nowej jedenastotomowej serii powieściowej zatytułowanej The Queens of England. Cykl rozpoczęła powieścią Myself, My Enemy, która ukazała się również pod tytułem Loyal in Love. Główną bohaterką jest królowa Henrietta Maria Burbon (1609-1669), żona Karola I Stuarta (1600-1649). Pomimo niebezpieczeństw związanych z praktykowaniem przez królową religii katolickiej w zagorzałej protestanckiej Anglii, śliczna Henrietta Maria odmawia odrzucenia katolicyzmu, więc nie cieszy się zbytnią popularnością wśród dworzan i poddanych. Jest porywcza i jednocześnie kochająca, lubi też modne ubrania i plotki, zaś Karol, jako reprezentant rodziny charakteryzującej się surowymi zasadami i uczciwością, jest jej całkowicie oddany. Jednak ich szczęśliwe małżeństwo wkrótce stanie się zagrożone, gdy Henrietta zrzeknie się bycia marionetką Rzymu i zostanie oskarżona o to, że przewodzi protestanckiej Anglii w procesie powrotu na łono Kościoła Katolickiego. Już niedługo wrogowie zaczną panoszyć się pod jej dachem, a szpiedzy będą pozwalać sobie na zbyt wiele. Tylko jej lojalność i miłość do Karola stanie się nadzieją, iż zdoła powstrzymać wrogów przed królobójstwem.

Wspomnianą serię Eleanor Hibbert zakończyła powieścią The Rose Without a Thorn (1993), opowiadającą o Katarzynie Howard (1523-1542). Na łamach prasy można było przeczytać o niej takie oto słowa: Spod pióra legendarnej powieściopisarki, Jean Plaidy, wychodzi właśnie niezapomniana, prawdziwa historia o utraconym królewskim majestacie, namiętności i niewinności. Tak więc Eleanor Hibbert w ostatnich dniach życia stała się prawdziwą legendą i taki stan trwa do dzisiaj. Na okładce wspomnianej książki napisano:  

Wydanie z 2012 roku
Wydawnictwo: Cornerstone Digital
Urodzona w zubożałej gałęzi szlacheckiej rodziny Howardów, młoda Katarzyna zostaje wyrwana z domu, by zamieszkać ze swoją babką, księżną Norfolk. Niewinna dziewczynka szybko dowiaduje się, że purytanizm jej babki nie jest dobrze widziany przez kuzynów Katarzyny, z którymi ta mieszka. Piękna i podatna na wpływy Katarzyna wikła się więc w dwa niefortunne romanse jeszcze przed swoimi szesnastymi urodzinami. Podobnie, jak niegdyś jej kuzynka, Anna Boleyn, Katarzyna opuszcza dom swojej babki, by zostać damą dworu na dworze Henryka VIII Tudora. Królewskie pałace są ekscytujące dla młodej dziewczyny ze wsi, a obowiązki Katarzyny pozwalają jej być blisko przystojnego kuzyna, Thomasa Culpeppera, którego kocha od dzieciństwa. Lecz kiedy Katarzyna zwraca na siebie uwagę starzejącego się i nieszczęśliwego króla jest zmuszona porzucić plany dotyczące życia z Thomasem. Zamiast tego musi poślubić króla Henryka. Przytłoczona nagłą odmianą losu, oszołomiona i zafascynowana adoracją męża, Katarzyna jest odurzona królewskim życiem. Ale jej idylla trwa bardzo krótko, ponieważ plotki o jej niechlubnej przeszłości powracają, by ją prześladować, natomiast los zadaje Katarzynie kolejny, tym razem śmiertelny, cios.

Niestety, ten cykl powieściowy wyraźnie pokazuje, jak bardzo pogorszył się warsztat pisarski Eleanor Hibbert. Jej styl nie był już taki, jak ten z lat 50. i 60. XX wieku. Każdy, kto chce poznać powieści autorki powinien zatem zacząć czytanie od wcześniejszych tytułów. Oprócz siedemdziesięciu siedmiu powieści wydanych pod pseudonimem Jean Plaidy i pięciu książek z gatunku literatury faktu, Eleanor Hibbert napisała w latach 1952-1960 również osiem powieści pod pseudonimem Kathleen Kellow. Wszystkie zostały opublikowane przez wydawnictwo Roberta Hale’a (1887-1956) i – jak większość tytułów firmowanych nazwiskiem Jean Plaidy – wydano je w niezwykle atrakcyjnych, jak na tamte czasy, okładkach zaprojektowanych przez wybitnego ilustratora Philipa Gougha (?), który w swoim dorobku miał na przykład artystyczne ilustracje do baśni Andersena. Jego prace porównywano z ilustracjami innego wybitnego brytyjskiego ilustratora, jakim był Reginald John „Rex” Whistler (1905-1944).

Kilka powieści wydanych pod pseudonimem Kathleen Kellow zaliczono do kryminałów z tajemnicą w tle. Są one warte przeczytania, zaś autorka – podobnie jak Agatha Christie (1890-1976) – starała się w nich odnaleźć odpowiedź na pytanie: Kto to zrobił? Na szczególną uwagę zasługuje bez wątpienia powieść Call of the Blood wydana w 1956 roku. Jej fabuła opiera się na prawdziwej historii kryminalnej oraz więziach między dwoma mężczyznami. Fakt ten w konsekwencji prowadzi do zamordowania męża kobiety, którą jeden z nich kocha. Recenzent Daily Mail napisał o tej książce tak: Panna Kellow napisała kryminał, który wyróżnia się na tle innych powieści tego rodzaju i polecam go koneserom gatunku. Z kolei ostatnia powieść pochodząca z tej serii nosiła tytuł The World’s Stage (1960). Jest to zabawna, prawdziwa historia osiemnastowiecznego aktora, Davida Garricka (1717-1779), i jego kochanki – również aktorki – Peg Woffington (1720-1760).










[1] The Times Literary Supplement – tygodnik ukazujący się w Wielkiej Brytanii od 1902 roku publikujący na swoich łamach recenzje książek.
[2] The Spectator – brytyjski tygodnik zajmujący się polityką, kulturą i bieżącymi wydarzeniami; w Wielkiej Brytanii ukazuje się od 6 lipca 1828 roku.
[3] Chodzi o obrazy Williama Hogartha (1697-1764), angielskiego malarza, grafika, satyryka, krytyka społecznego i rysownika. Malował zarówno realistyczne portrety, jak również tworzył satyrę komiksową, piętnującą kwestie moralne.
[4] Chodzi o Marię d’Aubray.