środa, 22 sierpnia 2018

Ciemna strona starożytnego Rzymu







Elitę starożytnego Rzymu zwykliśmy postrzegać jako tę, która szczyciła się szacunkiem wśród społeczeństwa, a i honor też nie był jej obcy. Lecz prawda okazuje się zupełnie inna. Otóż starożytny Rzym był siedliskiem nienawiści klasowej, animozji rasowej, religijnej nietolerancji oraz wykorzystywania seksualnego na szeroką skalę. Potężnym i zapadającym w pamięć obrazem Rzymu jest przede wszystkim uporządkowana procesja senatorów, odzianych w togi i zmierzających na obrady. Wiele mówi się o tym, jak Rzymianie postrzegali samych siebie. Uważali oni bowiem, iż są najbardziej cywilizowanymi i cnotliwymi obywatelami na świecie, a do tego również najbardziej dostojni (z łac. dignitas). Łaciński termin dignitas używany był w odniesieniu do jednostki budzącej powszechny szacunek, posiadającej określone zasługi, a także szczycącej się honorowym postępowaniem i samokontrolą.


Fresk, na którym widać obrady rzymskiego Senatu, podczas których Cyceron oskarża polityka Lucjusza Sergiusza Katylinę (109-62 p.n.e.). Malowidło pochodzi z XIX wieku (1889), a jego autorem jest Cesare Maccari (1840-1919).


Aby usprawiedliwić przeprawę przez Rubikon i marsz na Rzym, Juliusz Cezar (100-44 p.n.e.) powiedział, że dignitas oznacza dla niego więcej niż samo życie. Biorąc zatem pod uwagę spokojną ideologię dignitas, możemy wyobrazić sobie, iż starożytny Rzym był miastem tolerancyjnym i niezwykle przyjemnym miejscem do życia. Prawda jest jednak zupełnie inna, albowiem w Rzymie panowały nietolerancja i przemoc, a także było to miejsce wylęgania się klasowej i religijnej nienawiści, rasowej wrogości oraz wspomnianego wyżej wykorzystywania seksualnego. Podczas gdy Rzymianie mogli uważać siebie samych za cywilizowanych, wiele aspektów dotyczących ich społeczeństwa byłoby nie do przyjęcia we współczesnym świecie.

Trzeba pamiętać, że jedynie wysoko postawieni Rzymianie mogli być dignitas, co zazwyczaj charakteryzowało wyłącznie zamożną i wykształconą elitę. Rzymscy plebejusze, czyli plugawy i wulgarny plebs, jak również niższe klasy społeczne, nad którymi w piramidzie społecznej stała wspomniana już elita, pod żadnym względem nie mogły uchodzić za dignitas. W pewnym sensie nie jest to niespodzianką. W oczach swoich samozwańczych konkurentów, miejski plebs nie był nawet przez nich dostrzegany i uważany za prawowitych Rzymian. Weźmy na przykład Marka Tulliusza Cycerona (106-43 p.n.e.), jednego z największych mówców w starożytnym Rzymie, który prosto w oczy schlebia dobrze urodzonym, nazywając ich mistrzami świata albo antycznymi spadkobiercami wszelkich rzymskich cnót. Z drugiej strony jednak, jako filozof, posługiwał się lekceważącym, snobistycznym słownictwem wymierzonym w innych członków tejże samej elity, zaś do plebsu odnosił się niczym do nieobyczajnego tłumu. Z kolei bardziej arystokratyczny mówca, Publiusz Korneliusz Scypion Emilian Afrykański Młodszy (185-129 p.n.e.), jeszcze bardziej zdegradował plebs w hierarchii społecznej, nazywając go obcokrajowcami, twierdząc również, że Imperium Rzymskie jest dla nich jedynie macochą.  


Warstwy społeczne w starożytnym Rzymie;
od lewej: patrycjusze, żołnierz i niewolnik, plebs.


Rzym bez wątpienia był miastem imigrantów. Za panowania Oktawiana Augusta (63 p.n.e.-14 n.e.) w mieście mieszkało około milion ludzi. Wykładniczy wzrost liczby ludności spowodowany był tak zwanym kryzysem rolnym wynikającym z dwóch poprzednich stuleci. Ponieważ rozwój wielkich posiadłości ziemskich, należących do bogatych, wypędził włoskich chłopów z obszarów wiejskich, zmuszeni byli rozpocząć nowe życie w metropolii. Napływ ludności do Rzymu trwał przez pierwsze trzy stulecia naszej ery, gdyż emigranci ekonomiczni przybywali do Rzymu z terenów całego Imperium Rzymskiego. Poeta i satyryk, Decimus Junius Juvenalis (ok. 60-ok. 127 n.e.) wyraźnie pogardzał ludźmi przybywającymi z Syrii, notorycznie nazywając ich gównem płynącym rzeką Orontes i wpadającym do Tybru. Wielu przybyszów mieszkało w zatłoczonych blokach mieszkalnych, podczas gdy ci, którzy mieli mniej szczęścia tłoczyli się pod mostami lub zakładali obozy dla uchodźców w parku na Polu Marsowym, będącym wówczas publiczną dzielnicą Rzymu. Inni imigranci przybywający do Rzymu nie mieli wyboru, jeśli chodzi o miejsce zamieszkania. W każdym punkcie miasta znaczny procent populacji stanowili byli niewolnicy, którzy mogli pochodzić z dowolnego miejsca Imperium lub nawet spoza jego granic. Elita – najwyraźniej zapominając, że Romulus (jeden z mitycznych założycieli Rzymu) powitał niewolników w swojej pierwotnej osadzie na Wzgórzu Palatyńskim – gardziła plebsem, jako cudzoziemcami o służalczym pochodzeniu.

W oczach elity, miejski plebs był niewiele lepszy od zwykłych barbarzyńców. Często ci ludzie postrzegani byli jako niespełna rozumu i pełni agresji. W swojej trzeciej satyrze, wspomniany już Decimus Junius Juvenalis, przedstawił spotkanie z pijakiem plebejskim jako szczególnie nieprzyjemne doświadczenie: Skąd się wziąłeś? – zapytał podobno plebejusza. – Co za smród fasoli i kwaśnego wina! Znam cię. Byłeś z jakimś kumplem i jadłeś gotowaną owcę i cebulę. Co? Nic nie mówisz? Mów albo dam ci w zęby! Jak na ironię, rzymskim elitom wcale nie było obce zadawanie przemocy fizycznej, chociaż jednocześnie musieli pamiętać, aby za wszelką cenę zachować swoje dignitas. Ojciec cesarskiego lekarza, Claudiusa Galenusa, znanego po prostu jako Galen (ok. 130-200), pewnego razu poradził swoim przyjaciołom, by nie „walili” swoich służących po ustach, lecz nie dlatego, że może to spowodować ból lub upokorzenie sługi, ale dlatego, że istniało ryzyko, iż zęby niewolnika mogą skaleczyć dłoń jego właścicielowi, co okazałoby się znacznie gorsze, niż popadnięcie w irracjonalny gniew lub utrata panowania nad sobą.


Plebejusze mieszkający na terenie Imperium Rzymskiego utrzymywali się
z pracy własnych rąk; głównie była to praca na roli. 


Dobry właściciel niewolnika powinien natomiast sięgnąć po kij, którym mógłby zdzielić po grzbiecie obrażającego go sługę, przy okazji mając całkowitą kontrolę nie tylko nad wymierzaniem kary, ale także nad własnymi nerwami. Nawet podczas bicia słabszych, rzymska elita musiała bowiem zachować swoją godność. Elita odczuwała niesamowity wstręt wobec plebejuszy. Kiedy cesarz Maksymin Trak (ok. 173-238) prześladował wyższe sfery z powodu ich bogactwa, ponieważ potrzebował ich pieniędzy, by móc opłacić wojnę na północy kraju, plebs nie okazywał żadnego współczucia ciemiężonym. Ówczesny historyk, Herodian (ok. 180-ok. 250) opisał tę relację w następujący sposób: Katastrofy, które zdarzają się tym, którzy są najwyraźniej szczęśliwi i bogaci, nie dotyczą zwykłych ludzi, a czasami nawet sprawiają przyjemność pewnym bezwartościowym, złośliwym osobnikom, gdyż zazdroszczą oni potężnym i dobrze prosperującym.

Jako jednostka, plebejusz mógł pozwolić sobie na nieznaczny opór wobec elit. Opór ten przejawiał się zazwyczaj w plotkowaniu o swoich panach lub słuchaniu utopijnych przemówień przedstawicieli filozofii cynickiej, którzy odrzucali tradycyjne normy społeczne, między innymi krytykując bogaczy w miejscach publicznych. Tak więc plebejusze mogli ich słuchać, gromadząc się w konkretnych miejscach w mieście. Niedobory żywności były natomiast jedną z najczęstszych przyczyn zamieszek. W prowincjonalnych miastach uczestnicy zamieszek atakowali gubernatora lub lokalną elitę. Zamieszki te zwykle przybierały formy podpaleń lub ukamienowań. W samym Rzymie gniew plebsu był tłumiony przez Gwardię Pretoriańską, osobistych ochroniarzy cesarza lub inne oddziały wojskowe.  W 238 roku, czyli Roku Sześciu Cesarzy*, znaczna część Rzymu została spalona podczas walk pomiędzy plebsem a żołnierzami. Herodian, pracujący wówczas jako urzędnik państwowy, napisał, iż obydwie strony skorzystały na tym chaosie, aby zwrócić uwagę na elity: Całe mienie niektórych bogatych ludzi zostało zrabowane przez przestępców i niższą klasę, która wmieszała się w oddziały żołnierzy, by osiągnąć swój cel.

Powszechnie uznane niewolnicze pochodzenie plebsu przyczyniło się do jego degradacji seksualnej przez osoby stojące wyżej w hierarchii społecznej. Dla elit, których rodziny były posiadaczami niewolników obu płci, granice przemocy i gwałtu łatwo się zacierały. Rzymski filozof, Gaius Musonius Rufus (ok. 30-ok. 101), powiedział: Każdy mistrz posiada pełne prawo do używania swego niewolnika, jak tylko może sobie tego zażyczyć. W przypadku seksualności rzymskiej elity niewielkie znaczenie miało to, czy ktoś preferował seks z mężczyznami czy z kobietami. Przyjemność, jaką można było czerpać z każdego rodzaju seksu była omawiana w literaturze i przypuszczalnie również podczas zwykłych rozmów towarzyskich. Niektórzy mężczyźni mieli tendencję do uprawiana seksu albo tylko z mężczyzną, albo wyłącznie z kobietą, lecz byli i tacy, którzy lubili robić to i z mężczyzną, i z kobietą. Pojęć homoseksualny i heteroseksualny nie zaliczano do dwóch różnych kategorii, tak jak ma to miejsce obecnie. Podczas gdy płeć partnera seksualnego nie miała znaczenia, kwestia tego, kto był stroną aktywną, a kto pasywną w trakcie łóżkowych ekscesów była niezwykle ważna. Aktywnym zawsze musiał być mężczyzna, co uważano za cechę niezwykle męską, bez względu na płeć partnera seksualnego. Z kolei ten, kto był pasywny, traktowany był jako zniewieściały, „sterowany automatycznie”, zaś reputacja takiego człowieka bywała skażona na całe życie.


Miłość i seks w starożytnym Rzymie. Fresk pochodzi z I wieku naszej ery
 i znajduje się w Casa del Centenario w Pompejach.


Ponieważ mężczyźni z plebsu, którzy wcześniej byli niewolnikami, byli także wykorzystywani seksualnie przez swoich właścicieli podczas służby w ich domach. Uważano ich zatem za „zdegradowanych” i dlatego czymś naturalnym była dla nich rola strony pasywnej podczas uprawiania seksu. Jak to ujął rzymski orator, Lucius Annaeus Seneca (ok. 55 p.n.e.-40 n.e.): Haniebne zachowanie seksualne, które dla mężczyzn oznacza bycie stroną bierną podczas uprawiania seksu, jest przestępstwem jako osoby wolno urodzonej, koniecznością w przypadku niewolnika, zaś obowiązkiem dla byłego niewolnika. Dla mężczyzny z elity było zatem nie do zaakceptowania, aby uprawiać seks z innym mężczyzną pochodzącym z tej samej klasy społecznej lub z ich kobietami. Wyjątek w tej kwestii stanowiła oczywiście jego własna żona. Plebs jednak nie był chroniony żadnymi tego rodzaju ograniczeniami, zaś bieda skłaniała wielu plebejuszy – zarówno mężczyzn, jak i kobiet – do pracy jako prostytutki.

W oczach elity, miejski plebs Rzymu czcił obcych bogów i był ofiarą niezliczonych dziwacznych przesądów. Jeśli jakiś przedstawiciel elity uderzył się w palec u nogi, poślizgnął, usłyszał krakanie wrony lub pisk myszy, zobaczył spadającą dachówkę albo spotkał małpę bądź eunucha (mężczyznę, który został wykastrowany), wówczas uważał to za wielki pech. Na miejskim rynku elita konsultowała się zatem z niepiśmiennymi wróżbitami, astrologami, czy innymi szarlatanami, którzy w sposób naprawdę intrygujący byli w stanie przepowiedzieć przyszłość, używając do tego tajemniczej metody z wykorzystaniem sera. Sugerowano też, że niektórzy Egipcjanie przeprowadzili się do Subury – osławionej części Rzymu – aby być blisko świątyni bogini Izydy znajdującej się na terenie Pól Marsowych. Kapłani Izydy, z ogolonymi głowami i nagimi klatkami piersiowymi, stali zazwyczaj na zewnątrz świątyni. Czasami nosili na twarzach maski przedstawiające Anubisa, czyli mitologicznego egipskiego boga o głowie szakala. Bóg ten troszczył się o zmarłych i życie pozagrobowe. Z powodu innego koloru skóry, Decimus Junius Juvenalis uważał Egipcjan za chorych na żółtaczkę, a także za skłonnych do przemocy i przestrzegających dziwnych zakazów dietetycznych, ponieważ unikali oni cebuli, porów, jak również jagnięciny i baraniny.

Największa degradacja społeczna dotknęła jednak chrześcijan, którzy uważani byli za „ateistów”, gdyż zaprzeczali istnieniu wszystkich bóstw. Wyjątek dla nich stanowił jedynie ukrzyżowany Bóg, zwany Chrestusem lub Chrystusem. Chrześcijanie często gromadzili się w ciemnych pomieszczeniach, aby uczestniczyć w tajemniczych ceremoniach, co zachęcało Rzymian do ponurych spekulacji na temat ich działalności. Plotka głosiła bowiem, że spotykali się w pomieszczeniu, gdzie znajdował się pies przywiązany do świecznika, zaś kiedy do tegoż pomieszczenia ktoś wrzucił kawałek mięsa, pies natychmiast rzucał się na nie, a jego ruch sprawiał, że gasło światło i zapadały ciemności, co pozwalało chrześcijanom na bezkrytyczne folgowanie sobie podczas rzekomo kazirodczych zbliżeń seksualnych. W rzeczywistości było jednak inaczej. Ponieważ chrześcijanie czcili swojego Boga nielegalnie, prawdopodobnie spotykali się tuż przed nastaniem świtu lub po zmroku, aby uniknąć złośliwych spojrzeń swoich pogańskich sąsiadów, którzy mogliby nie tylko ich potępić, ale przede wszystkim donieść na nich odpowiednim władzom.









* Rok Sześciu Cesarzy (238) – to rok, w którym zmarło aż sześciu cesarzy rzymskich: Maksymin Trak (ok. 183-238), Werus Maksymus (216-238), Gordian I (ok. 159-238), Gordian II (192-238), Balbin (?-238) i Pupien (ok. 164-238).  






poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Jedenaście faktów z życia Katarzyny Howard








Katarzyna Howard (ok. 1525-1542) była piątą żoną Henryka VIII Tudora (1491-1547), którego poślubiła 28 lipca 1540 roku, a było to zaledwie trzy tygodnie po anulowaniu bardzo krótkiego małżeństwa króla z Anną Kliwijską (1515-1557). Niemniej związek Henryka, który miał wówczas już pięćdziesiąt lat, i Katarzyny, która prawdopodobnie była wtedy jeszcze nastolatką, zakończył się tragicznie. Otóż, monarcha odkrył niechlubną przeszłość Katarzyny. Chodziło oczywiście o jej romanse i nieprzyzwoite wyczyny seksualne. Została zatem oskarżona o zdradę, co oznaczało, że rychło będzie musiała położyć głowę pod katowski topór. Katarzyna Howard została zatem stracona w londyńskiej Tower 13 lutego 1542 roku. Ile tak naprawdę wiemy o tej młodziutkiej żonie Henryka VIII, której życie zakończyło się zdecydowanie przedwcześnie? Czy faktycznie była spokrewniona z Anną Boleyn (ok. 1501-1536)? Ile rzeczywiście miała lat w chwili śmierci? Kiedy umarła? Czy jej duch naprawdę nawiedza pałac Hampton Court, jak twierdzą niektórzy?

Katarzyna Howard  w 1541 roku.
Szkic autorstwa Hansa Holbeina
Młodszego (ok. 1498-1543).
Kiedy tak naprawdę urodziła się Katarzyna Howard?

Powszechnie uważa się, że Katarzyna Howard przyszła na świat pomiędzy 1518 a 1524 rokiem, lecz dokładna data jej narodzin nie jest znana. Urodziła się w rodzinie arystokratycznej. Była córką młodszego brata 3. księcia Norfolk, Edmunda Howarda (ok. 1478-1539), co oznaczało, że po linii prostej była też kuzynką Anny Boleyn. Niewiele wiadomo natomiast na temat wczesnych lat życia Katarzyny, lecz historycy opisują je jako bezładne dzieciństwo, z dominującą i dbającą o wszystko matką, oraz ojcem posiadającym słaby charakter, a do tego wciąż popadającym w długi i żyjącym pod pantoflem żony. Matka Katarzyny zmarła, gdy ta była dzieckiem, więc w wieku około dziesięciu lub dwunastu lat, dziewczynka została wysłana do domu swej prababki, Agnieszki Howard, księżnej Norfolk (1477-1545), która mieszkała na wsi w pobliżu Horsham w West Sussex. Tak więc generalnie młoda Katarzyna miała niewiele perspektyw, by móc wieść życie na wysokim poziomie.

W jaki sposób wychowywano Katarzynę Howard?

Niektórzy pisarze, jak na przykład Philippa Gregory, opisują w swoich powieściach domostwo księżnej Agnieszki Howard jako pełne młodych podopiecznych i innego licznego towarzystwa, co oczywiście mogło skutkować tym, że w takiej komunie brak było jakiegokolwiek nadzoru nad młodymi pannami, więc mogły robić co tylko im się żywnie podobało. A zatem Katarzynie i jej przyjaciółkom pozwalano przebywać w dużym wspólnym dormitorium w towarzystwie mężczyzn, zaś sama Katarzyna była wówczas młoda, wesoła i pełna życia i w żadnym razie nie garnęła się do nauki ani do bycia pobożną. Fakt ten może jedynie świadczyć o tym, że dziewczyna nie miała najmniejszych szans, by otrzymać wychowanie adekwatne do tego, jakie posiadały panny z dobrych domów.

Czy Katarzyna Howard naprawdę musiała wstydzić się swojej niechlubnej przeszłości seksualnej?

Kiedy Katarzyna miała około trzynastu lat, wówczas uwikłała się w romans ze swoim nauczycielem muzyki, Henrykiem Mannockiem, znanym także jako Manox lub Mannox (1515-1564), którego zatrudniono, by nauczyć dziewczęta grać na instrumentach klawiszowych. Kiedy w 1541 roku Katarzyna została oskarżona o zdradę, zapytano ich o to, czy faktycznie coś ich łączyło w przeszłości, lecz oboje zgodnie zaprzeczyli, jakoby kiedykolwiek poszli ze sobą do łóżka. Natomiast Katarzyna na pewno miała romans z młodym szlachcicem, Franciszkiem Derehamem (1513-1541), który był sekretarzem w domu jej prababki w latach 1537-1539. Ich związek trwał przez dłuższy czas i niemalże na pewno zostali kochankami, gdyż wiadomo, że zwracali się do siebie wzajemnie „mężu” i „żono”. Franciszek Dereham nawet zdecydował się powierzyć Katarzynie pieniądze podczas jednej z podróży, lecz zazdrosny Henryk Mannock poinformował o wszystkim księżną Agnieszkę Howard, która bardzo szybko położyła kres romansowi swojej podopiecznej.

Agnieszka Howard, czyli
przybrana prababka Katarzyny.
To właśnie w jej domu miało
dochodzić do seksualnych
ekscesów przyszłej
królowej Anglii.
Autor portretu nieznany.
Czy Katarzyna Howard rzeczywiście była  wykorzystywana seksualnie?

Niektórzy historycy twierdzą, że seksualne stosunki Katarzyny zarówno z Mannockiem, jak i Derehamem miały miejsce bez jej zgody. Uważają oni bowiem, że podczas gdy Katarzyna przebywała pod dachem księżnej Norfolk, była wykorzystywana seksualnie przez dwóch mężczyzn. Działo się tak dlatego, iż obaj powoływali się na swoją uprzywilejowaną pozycję, jaką zapewniono im w domu Agnieszki Howard, zaś sama Katarzyna nie miała w tej sprawie nic do powiedzenia i nie mogła się w żaden sposób bronić. Poza tym przyszła żona Henryka VIII Tudora była wówczas tylko nastolatką (miała wtedy jakieś jedenaście lub dwanaście lat), a więc z jednej strony mogło jej po prostu imponować takie zachowanie ze strony otaczających ją mężczyzn, zaś z drugiej brała je za normalność, ponieważ mężczyźni ci byli poniekąd za nią odpowiedzialni. Dlatego też wielu uważa dziś Katarzynę Howard za głupiutką i nierozgarniętą panienkę, którą interesowały jedynie piękne stroje i bogactwo, jakim mogła się otaczać dzięki kontaktom z mężczyznami.

Czy gdyby Katarzyna Howard nie wyszła za Henryka VIII, mogłaby zostać panią Culpeper?

Pod koniec 1539 roku, dzięki interwencji stryja Katarzyny, Tomasza Howarda, 3. księcia Norfolk (1473-1554), dziewczyna została wybrana na damę dworu Anny Kliwijskiej, kiedy ta została królową Anglii. Henryk i Anna pobrali się bowiem w styczniu 1540 roku, gdy Anna miała dwadzieścia cztery lata, zaś Henryk przeżywał czterdziestą ósmą wiosnę życia. Ich małżeństwo trwało jednak bardzo krótko, bo zaledwie sześć miesięcy. Przebywając na dworze, Katarzyna Howard utrzymywała kontakty z Tomaszem Culpeperem (ok. 1514-1541), który służył wówczas królowi w jego komnatach. W tym samym czasie w królewskim pałacu gruchnęła wieść, że Katarzyna i Tomasz chcą się pobrać. Lecz Henryk nie zamierzał do tego dopuścić, więc zablokował to rzekome małżeństwo, prosząc o rękę Katarzyny. Podstarzały król zakochał się bowiem w młodziutkiej pannie Howard i zaczął wysyłać jej tony prezentów, a także pisać do niej listy miłosne. To wszystko sprawiło, że 28 lipca 1540 roku, czyli zaledwie trzy tygodnie po unieważnieniu małżeństwa z Anną Kliwijską, król poślubił Katarzynę w pałacu Oatlands w Surrey, czyniąc ją jednocześnie swoją piątą z kolei żoną. Dla Katarzyny było to zatem prawdziwe spektakularne przejście z ciemności do rezydencji władzy.


Pałac Oatlands, czyli miejsce ślubu Katarzyny Howard i Henryka VIII Tudora.
Malowidło pochodzi z XVII wieku.
autor nieznany


Czy Henryk VIII był co najmniej trzydzieści lat starszy od Katarzyny Howard?

Henryk VIII Tudor miał prawie pięćdziesiąt lat, kiedy ożenił się z nastoletnią Katarzyną Howard, a poza tym poważnie podupadał na zdrowiu. W dodatku król nie był w stanie się poruszać z powodu wciąż odnawiającej się rany na nodze, której nabawił się podczas jednego z turniejów. Rana z każdym dniem ropiała coraz bardziej, co sprawiało, że za monarchą ciągnął się nieprzyjemny zapach, zaś nadworni medycy byli bezradni. Jak gdyby tego było mało, Henryk był tak bardzo otyły, że przypominał wręcz monstrum. W dniu, kiedy koronowano go na króla Anglii, mierzył w talii trzydzieści dwa cale (osiemdziesiąt jeden centymetrów), natomiast zanim poznał Annę Kliwijską, obwód jego talii zbliżał się do pięćdziesięciu dwóch cali (sto trzydzieści dwa centymetry).

Czy Katarzyna Howard była dobrą macochą dla Marii I Tudor i Elżbiety I Tudor?

Katarzyna, która była co najmniej dwa, a może nawet siedem lat młodsza od starszej córki Henryka VIII Tudora, uważała swoją rolę macochy za niezwykle trudną do wypełnienia. Według historyków relacje pomiędzy przyszłą Marią I Tudor (1516-1558) a Katarzyną Howard początkowo były naprawdę niełatwe. W dniu 5 grudnia 1540 roku Eustachy Chapuys (ok. 1492-1556), hiszpański ambasador przebywający na dworze Henryka VIII Tudora w latach 1529-1545, powiedział siostrze cesarza Karola V Habsburga (1500-1558), Eleonorze Austriackiej, zwanej także Kastylijską (1498-1558), że młoda królowa Katarzyna próbowała właśnie pozbyć się dwojga służących Marii, ponieważ wierzyła, że księżniczka okazuje mniejszy szacunek jej niż jej poprzedniczkom.

Niemniej napięte stosunki pomiędzy tymi dwiema kobietami zaczęły się w końcu uspokajać, a Maria i Katarzyna okazywały sobie nawzajem serdeczność. W maju 1541 roku Eustachy Chapuys poinformował, że Katarzyna negocjowała ze swym królewskim małżonkiem pozwolenie na powrót Marii na dwór. Potem młoda królowa miała ofiarować Marii w prezencie złotą kulkę zapachową ozdobioną klejnotami i perłami. Tymczasem Katarzyna odkryła, że jest wielką wielbicielką swojej młodszej pasierbicy, księżniczki Elżbiety (1533-1603), która miała tylko siedem lat, gdy panna Howard stawała na ślubnym kobiercu u boku Henryka VIII. W związku z istniejącymi więzami krwi (matka Elżbiety, Anna Boleyn, była bowiem kuzynką Katarzyny po linii prostej), na dworze mówiono, że młoda królowa i rudowłosa księżniczka doskonale się dogadują podczas tych nielicznych spotkań, jakie były ich udziałem.

Autentyczny list Katarzyny Howard
do Tomasza Culpepera (1541).
Czy Katarzyna Howard naprawdę miała pozamałżeński romans?

Największym błędem Katarzyny Howard, jak wielu twierdziło, było to, że kontynuowała swój romans z Tomaszem Culpeperem po tym, jak poślubiła Henryka VIII Tudora. Istnieją przesłanki ku temu, aby uważać, że pokojówka Katarzyny – Jane Boleyn, lady Rochford (z domu Parker; ok. 1505-1542) – która wcześniej zeznawała przeciwko swojemu mężowi, Jerzemu Boleyn (ok. 1504-1536), oraz szwagierce, Annie Boleyn, pomagała Katarzynie organizować w tajemnicy spotkania z Tomaszem Culpeperem, podczas gdy król przebywał poza dworem. Lecz to wcześniejsze związki Katarzyny ostatecznie przypieczętowały jej los. Latem 1541 roku, gdy dwór Henryka rozpoczął królewski objazd po kraju, plotki o niedyskrecji Katarzyny nadal ją prześladowały, zaś ona sama była zmuszana przez szantażystów do tego, aby wstawiać się za nimi u króla i wypraszać im u niego to, czego akurat zażądali albo po prostu „załatwiać” im awanse społeczne. W zamian szantażyści, nawet ci spoza dworu, obiecywali zachować romans królowej w tajemnicy.

Niemniej wiadomość o romansie Katarzyny dotarła w końcu do Tomasza Cranmera (1489-1556), arcybiskupa Canterbury i bliskiego przyjaciela samego Henryka VIII Tudora. Cranmer dowiedział się bowiem, że nauczyciel muzyki, wspomniany wyżej Henryk Mannock, chwali się wszem i wobec, iż znał niegdyś Katarzynę, a ich znajomość wykraczała daleko poza relacje nauczyciel-uczennica. Arcybiskup dowiedział się również o znajomości Franciszka Derehama z królową. Wiedział o ich zażyłej znajomości, która miała miejsce jeszcze przed ślubem Katarzyny z Henrykiem. Do Tomasza Cranmera dotarły także informacje o tym, iż Dereham spał z Katarzyną sto nocy w ciągu roku ubrany w dublet z wężem wijącym się między prześcieradłami.

Tamzin Merchant jako Katarzyna Howard
w serialu Dynastia Tudorów (2010).
Relacja Katarzyny z Franciszkiem Derehamem, którego rzekomo nazywała „mężem” i uprawiała z nim seks, unieważniłaby jej małżeństwo z królem, ponieważ Katarzyna i Franciszek technicznie byli małżeństwem zgodnie z ówczesnym prawem kanonicznym egzekwowanym przez Kościół. Wiedząc o tym, Tomasz Cranmer szczegółowo postawił królowej zarzuty w liście skierowanym do Henryka. Tak więc skoro tylko dwór powrócił do Londynu po zakończonym objeździe kraju, arcybiskup zostawił swój list w ławce, w której Henryk codziennie siadał podczas nabożeństwa w królewskiej kaplicy. Oczywiście zrobił to, będąc pewnym, że król list znajdzie i przeczyta. Już wkrótce rozpoczęło się śledztwo dotyczące przeszłości Katarzyny. Franciszek Dereham, który został aresztowany i torturowany, ostatecznie przyznał się do winy i, mówiąc kolokwialnie, wsypał również Tomasza Culpepera, którego także aresztowano i poddano torturom. Tymczasem Henryk Mannock został wypuszczony na wolność.

Czy Katarzyna Howard została oskarżona o zdradę?

Katarzyna, która zawsze zaprzeczała, iż kiedykolwiek wyszła za mąż za Franciszka Derehama, została oskarżona o zdradę i zamknięta w Syon House (dawniej Syon Abbey), które obecnie znajduje się w zachodnim Londynie, zaś w czasach Tudorów klasztor ten należał do parafii Isleworth w hrabstwie Middlesex. Byłych kochanków oskarżono o spiskowanie przeciwko władcy na postawie tak zwanego Aktu Zdrady z 1534 roku, zgodnie z którym praktycznie każdy mógł zostać osądzony jako zdrajca. Uważano bowiem, że Katarzyna planowała popełnić cudzołóstwo z Franciszkiem Derehamem i Tomaszem Culpeperem. Tak więc podczas gdy Katarzyna była niewinna stawianych jej zarzutów dotyczących dokonania jakiejkolwiek faktycznej zbrodni, warunki Aktu Zdrady z 1534 roku pozwoliły Henrykowi potępić ją za domniemaną zdradę małżeńską.

Zarówno Dereham, jak i Culpeper zostali osądzeni, zaś ich wina opierała się na rzekomym romansie z Katarzyną. Skazano ich jednak na śmierć za zdradę. Franciszka Derehama najpierw powieszono, a kiedy jeszcze tliła się w nim iskierka życia, odcięto go i poćwiartowano, podczas gdy Tomasza Culpepera ścięto. Głowy obydwu mężczyzn zostały wbite na pale i wystawione na widok publiczny na London Bridge. Tymczasem Katarzyna nie stanęła przed sądem, lecz zamiast tego została skazana na śmierć na podstawie aktu orzekającego pozbawienie praw obywatelskich oraz konfiskatę majątku (z ang. Act of Attainder), który został podpisany ręką samego króla. Królową ścięto w Tower of London o dziewiątej rano w poniedziałek 13 lutego 1542 roku wraz z lady Jane Boleyn. Katarzyna Howard była zatem królową jedynie osiemnaście miesięcy.


Syon House vel Syon Abbey  pomiędzy 1700 a 1750 rokiem.
autor: Robert Griffier (1675-1727)


Czy Katarzyna Howard miała zaledwie siedemnaście lat, gdy została stracona?

Tego rodzaju opinia opiera się na domysłach francuskiego ambasadora, Karola de Marillac (1510-1560), który stwierdził, że Katarzyna urodziła się w 1521 roku, zaś kiedy położyła głowę na katowskim pniu, miała lat dwadzieścia jeden. Pomimo że nie jest możliwe, aby dokładnie określić wiek Katarzyny, to jednak w pewnym sensie można oprzeć się na zapisach testamentowych dwóch jej krewnych, którzy rok urodzenia królowej Anglii datują na lata 1523-1527, co sugeruje, że w chwili śmierci była znacznie młodsza niż uważał francuski ambasador. Z kolei jedna z hiszpańskich kronik idzie znacznie dalej i według zapisków tam zawartych, Katarzyna Howard urodziła się w 1525 roku, więc kiedy przyszło jej umierać nie miała więcej, jak siedemnaście lat. Piąta żona Henryka VIII Tudora została pochowana w Królewskiej Kaplicy pod wezwaniem Świętego Piotra w Okowach (z ang. The Chapel Royal of St. Peter ad Vincula) w Tower of London.

Czy duch Katarzyny Howard naprawdę błąka się po komnatach pałacu Hampton Court?

Kiedy Katarzyna Howard została aresztowana w pałacu Hampton Court w listopadzie 1541 roku, sądziła, że pozbyła się swoich strażników i krzycząc, ile tylko miała sił w płucach, biegła korytarzem do królewskiej prywatnej kaplicy, gdzie spodziewała się ujrzeć Henryka uczestniczącego we mszy. Błagała króla o miłosierdzie, lecz bezskutecznie. Dzisiaj wielu uważa, że ducha Katarzyny można zobaczyć, a nawet usłyszeć, krzyczącego i biegnącego wzdłuż tego, co obecnie znane jest jako Haunted Gallery (z pol. Nawiedzona Galeria). Choć pracownicy Haunted Gallery otwarcie mówią, że nigdy tak naprawdę nie widzieli ducha Katarzyny Howard, to jednak jest coś, co może świadczyć o obecności królowej w tym miejscu. Otóż, gdy staniemy w jednym konkretnym miejscu w załomie galerii, wyraźnie odczuwamy nagły spadek temperatury. Tego dziwnego zjawiska nikomu do tej pory nie udało się logicznie wyjaśnić.








czwartek, 16 sierpnia 2018

Czy Izabela Kastylijska naprawdę była najpotężniejszą europejską królową?








Izabela I Kastylijska (1451-1504) była tą lepszą i piękniejszą połową pary małżeńskiej, która zjednoczyła Hiszpanię i pomogła popchnąć Zachód w kierunku globalnej dominacji. Żadna inna europejska królowa nie miała takiego wpływu na piętnastowieczną politykę, jak właśnie Izabela z Kastylii. Kilkanaście dni przed Bożym Narodzeniem 1474 roku, dwudziestotrzyletnia wówczas kobieta o zielonych oczach i jasno kasztanowych włosach, przespacerowała się chłodnymi i smaganymi wiatrem ulicami hiszpańskiego miasta Segovia, ubrana w swe najwspanialsze szaty. Przed nią szedł elegancko odziany dżentelmen, trzymając przed sobą królewski miecz. Tą młodą kobietą była Izabela z Kastylii, która swoją barwę oczu zawdzięczała angielskiej babce, Katarzynie z Lancaster (1373-1418). Jej olśniewające ubranie emanowało bogactwem, podczas gdy miecz sugerował siłę i chęć jego użycia. Scena ta była niezwykła z dwóch powodów. Po pierwsze, oznaczała przewrót dokonany przez uzurpatorkę, czyli stanowiła część ceremonii, podczas której Izabela sama ogłosiła się królową. Po drugie, Izabela była kobietą, a jak wiadomo kobieta z góry skazana była na porażkę wyłącznie z powodu swojej płci. Jeden z dworzan wspomniał, że niektórzy ludzie stojący w tłumie gapiów mruczeli, że nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieli.

Portret Izabeli Kastylijskiej
pochodzący z XV wieku.
autor nieznany
Dwadzieścia lat po śmierci Izabeli mówiono, że ta hiszpańska królowa, zwana Izabelą, nie miała sobie równych na tej ziemi od pięciuset lat. Słowa te wcale nie były przesadą. Europa bowiem nigdy nie widziała kobiety zasiadającej na tronie, nawet gdyby jej zasługi były tożsame z zasługami jej męża, w tym przypadku Ferdynanda II Aragońskiego (1452-1516), który włączył podległe mu terytoria Aragonii do małżeńskiego sojuszu, tym samym tworząc nowoczesną Hiszpanię. Izabela była też pierwszą w Europie prawdziwie wielką królową regentką. Niektórzy twierdzą, że to właśnie ona stała się założycielką klubu kobiet, których wpływy wychodziły daleko poza granice kraju. Do tego klubu zaliczyć należy dwie królowe Anglii: Elżbietę I Tudor (1533-1603) i Wiktorię Hanowerską (1819-1901), rosyjskie cesarzowe: Elżbietę Romanową (1709-1762) i Katarzynę II Wielką (1729-1796), a także Marię Teresę Habsburg (1717-1780). Niemniej żadna z wymienionych silnych kobiet nie wywarła tak trwałego wpływu na politykę, jak Izabela Kastylijska.

Choć Izabela była kobietą potrafiącą uwodzić mężczyzn, to jednak nie było w niej nic, co mogłoby doprowadzić ją do jakiegoś seksualnego skandalu, podczas gdy jej mąż spłodził kilkoro nieślubnych dzieci. Dreszczyk emocji, jaki towarzyszył jej osobie wiązał się bardziej z jej siłą niż seksualnością. Muzułmanie i Żydzi zamieszkujący Kastylię mogli odczuć to na własnej skórze, co czasami objawiało się w sposób, który dziś szokuje i oburza. Jednak ludzie współcześni Izabeli, pomimo że przyznawali otwarcie, iż królowa jest niezwykle surowa, rzadko byli oburzeni z tego powodu. Izabela nazywana była Żelazną Królową, a to dlatego, iż była twarda i zdeterminowana w działaniu równie mocno, jak kobiety, którym zostały nadane podobne przydomki. Mając na celu zachowanie władzy przez siebie i swego męża, narzuciła dyscyplinę w chaotycznym dotąd kraju, gdzie monarchowie generalnie byli słabi, zaś zwykli ludzie żyli w strachu przed szerzącą się przestępczością, przemocą i brakiem należytej sprawiedliwości.

Panowanie Izabeli najlepiej oceniać na dwa sposoby. Po pierwsze, chrześcijaństwo zaczęło wreszcie stawać się coraz mocniejsze po dziesięcioleciach spychania go na margines w obliczu rozprzestrzeniającego się islamu, gdyż dwa lata po narodzinach Izabeli utracono Konstantynopol. Po drugie, jej rządy to początek stabilnego, lecz jednocześnie niczym niepowstrzymanego przesunięcia globalnej potęgi, z dala od wyrafinowanej i bogatej orientacji, w kierunku krajów leżących nad Oceanem Atlantyckim, począwszy od Hiszpanii, poprzez Wielką Brytanię, a kończąc na Ameryce. Niewielu z tych, którzy w 1474 roku byli świadkami przemarszu Izabeli przez Segovię, przewidziałoby, że coś takiego kiedyś będzie mieć miejsce.

Henryk IV Bezsilny
Miniatura pochodzi 
z XVI wieku; autor nieznany
Izabela była córką króla Kastylii i Leónu, Jana II Kastylijskiego (1405-1454) i księżniczki pochodzącej z portugalskiej rodziny królewskiej, Izabeli Aviz (ok. 1428-1496). Niemniej brak potężnych, samozwańczych kastylijskich magnatów oraz wpływowych biskupów obecnych tamtego dnia w Segovii, pokazał, że Izabela miała tak naprawdę niewielu zwolenników. Drobna, delikatna i młoda kobieta raczej nie budziła wówczas szacunku. Z kolei ci, którzy znali Izabelę, byli już świadomi faktu, jak bardzo jest ona samotna, ale też uparta w dążeniu do celu. Po raz pierwszy udowodniła to w wieku osiemnastu lat, gdy nie zgadzała się z przyrodnim bratem, królem Henrykiem IV Kastylijskim, zwanym także Bezsilnym (1424-1474) i potężną frakcją hiszpańskich szlachciców, wybierając na męża Ferdynanda, zaś nie jednego z narzuconych jej kandydatów, wśród których znajdował się również przyszły Ryszard III York (1452-1485). Ranny w bitwie siedemnastoletni Ferdynand, w przebraniu służącego, musiał przedrzeć się przez wrogo do niego nastawioną Kastylię, aby dotrzeć w końcu do swojej wybranki. Ten wyczyn zachwycił Izabelę, która widziała w Ferdynandzie nie tylko romantycznego, ale także pełnego rycerskiej odwagi mężczyznę. Co istotne, obydwoje zdawali sobie sprawę z tego, jaką potęgą staną się ich państwa, jeśli dojdzie do połączenia Kastylii i Aragonii.

Ten zbyt wcześnie pokazany bunt sporo kosztował Izabelę. Oburzony Henryk IV zapowiedział, że nigdy w życiu nie uczyni jej swoją spadkobierczynią, a zamiast tego tron przekaże swojej córce, którą była Joanna Kastylijska (1462-1530). Henryk IV tak naprawdę był władcą nieudolnym i tragicznym. Mówiono, że jest impotentem, cierpiał na odmianę gigantyzmu, znaną jako akromegalia, co przejawiało się tym, iż miał zbyt duże dłonie i stopy w porównaniu do reszty ciała, a także miał zbyt grube rysy twarzy. Niektórzy twierdzili również, że jego penis jest w kształcie bańki, co utrudnia mu spełnianie małżeńskich obowiązków w łożu. Źródła historyczne podają, że jego małżonka, jako pierwsza na świecie, została poddana zabiegowi sztucznego zapłodnienia po tym, jak medycy ręcznie uzyskali rzekome „wodniste i sterylne” nasienie Henryka, które następnie przez cienką, złotą rurkę zostało wprowadzone do jej macicy. Kiedy królowa wreszcie wydała na świat córkę, niektórzy twierdzili, że prawdziwym ojcem dziecka jest główny zarządca króla, Beltrán de la Cueva (1435-1492). Stąd właśnie wziął się przydomek Joanny, którą nazywano „la Beltraneja”. Bez względu jednak na to, kim był jej biologiczny ojciec, stała się ona legalną spadkobierczynią Henryka IV Bezsilnego. Fakt ten zupełnie nie obchodził Izabeli Kastylijskiej. Nienawidziła bowiem swego przyrodniego brata przede wszystkim za to, że kiedy jeszcze była dzieckiem, ten na siłę zabierał ją na dwór po tym, jak została nieludzko i siłą wyrwana z ramion matki. Izabela była szczęśliwa, mogąc ostatecznie przetestować swoje prawo do tronu, a było to na polu bitwy, co sprawiło, że została zaakceptowana przez lud i szlachtę. Bóg wybiera bowiem zwycięzców!

Po ślubie Izabela zmusiła Ferdynanda do podpisania upokarzającej umowy, która dawała jej znacznie więcej władzy niż jemu. Lecz gdy wybuchła wojna z Portugalią, która stanęła po stronie wroga Izabeli, królewska para podzieliła się władzą sprawiedliwie, co w konsekwencji pozwoliło im walczyć oddzielnie, aby podnieść morale żołnierzy, poganiać do walki sojuszników i nękać wrogów. Był to wyraźny przykład partnerskiej pracy na rzecz kraju. Małżeńskie partnerstwo tej królewskiej pary oparte było przede wszystkim na wzajemnym szacunku. W tych trudnych, wczesnych latach małżeństwa, Ferdynand skarcił nawet swą małżonkę za to, że przestała do niego pisać: Pewnego dnia powrócimy do naszej pierwszej miłości. Ale jeśli Wasza Wysokość nie chce być odpowiedzialna za morderstwo, to musi do mnie napisać i dać mi znać, jak się czuje. Te słowa wyraźnie pokazują, że Ferdynand bardzo tęsknił za Izabelą, będąc daleko i sugerował, że jego tęsknota za małżonką jest tak wielka, iż może go ona przyprawić o śmierć. Ich spotkania były naprawdę radosne i owocne. Podczas jednego z nich, które trwało kilka dni, Izabela zaszła w ciążę. Z drugiej strony jednak para królewska prowadziła trudny i koczowniczy tryb życia. Izabela jeździła po kraju przez wiele dni, by interweniować w sprawie sporów i wciąż wybuchających rebelii, zaś jedno takie przedsięwzięcie kosztowało ją utratę nienarodzonego dziecka. Niemniej w ciągu sześciu lat pokonała wielu wrogów, zdobywając w ten sposób większość terenów Hiszpanii. Nikt nie odważył się ponownie rzucić jej wyzwania.



Warowny kompleks pałacowy w Grenadzie,
czyli słynna Alhambra, to duma wszystkich hiszpańskich władców.
fot. Julián Rejas De Castro 


Kastylia swoją nazwę zawdzięczała przede wszystkim licznym zamkom rozsianym po całym kraju[1]. Było to państwo bardzo powoli odzyskiwane po muzułmanach po tym, jak w VIII wieku Iberia[2] została opanowana przez najeźdźców pochodzących z północnej Afryki. Stulecia powolnej rekonkwisty[3] skutkowały tym, iż kompleks pałacowy Alhambra w Grenadzie stał się ostatnim punktem oparcia Arabów w Hiszpanii. Tak więc krucjata przeciwko „niewiernym” wpasowała Izabelę w misję wyznaczoną jej przez samego Boga – tak przynajmniej królowa o sobie myślała – mającą na celu ostateczne pozbycie się Maurów z terenu jej kraju. Ataki, które teraz przypuściła na Grenadę zaczęły zatem poważnie utrudniać życie kłopotliwym hiszpańskim grandom[4].

Izabela Kastylijska, mając już ponad trzydzieści lat, zaczęła pobierać nauki u niejakiej Beatriz Galindo (ok. 1465-1534) zwanej La Latina. Ponieważ królowa bardzo długo nie mogła pogodzić się z tym, że sama przez wiele lat nie była zbyt dobrze wykształcona, zadbała o to, aby jej cztery córki i syn otrzymali odpowiednie wykształcenie. Ich nauczycielami mieli być włoscy humaniści. Izabeli bardzo bliska była historia Joanny d’Arc (1412-1431), której biografię trzymała na zaszczytnym miejscu w swojej pałacowej bibliotece. Królowa nie była jednak wojowniczką z pierwszej linii frontu, gdyż jako tradycjonalistka uważała, że jest to domeną mężczyzny. Cieszyła się natomiast każdym kolejnym wyzwaniem wojennym. Była generalnym kwatermistrzem w swojej armii oraz zbrojmistrzem, planując kampanie u boku Ferdynanda. Zbudowała też kontyngent artylerii tak potężny, że średniowieczną sztukę walki po prostu postawił na głowie, mówiąc kolokwialnie. Grube mury zamku, uprzednio gwarantujące bezpieczeństwo, rozpadły się pod naporem jej wojska.

Ostatni muzułmański król,
Muhammad XII Abu Abdallah,
wypędzony z Hiszpanii przez
Izabelę i Ferdynanda
W dniu 2 stycznia 1492 roku ostatni muzułmański król z Nasrid Boabdil, Muhammad XII Abu Abdallah (1460-1533), został zmuszony do opuszczenia Alhambry, prowadząc swoją rodzinę przez coś, co dziś znamy jako Przełęcz Westchnień. Świat chrześcijański był tym faktem zachwycony. W Londynie Henryk VII Tudor (1457-1509) wydał nawet z tej okazji hymn pochwalny ku czci świętego Pawła. Z kolei w Rzymie hiszpański kardynał, Rodrigo Borgia[5], znany później jako papież Aleksander VI (1431-1503) i ojciec niesławnego Cezara (1475-1507) i jego siostry Lukrecji (1480-1519), zorganizował walki byków i procesje. 

Muzułmanie nie byli jedynym narodem, który został wypędzony z Hiszpanii w 1492 roku, ponieważ zaledwie trzy miesiące po zdobyciu Grenady, Izabela i Ferdynand nakazali wydalenie Żydów z kraju. Sto lat wcześniej hiszpańska społeczność żydowska (największa na świecie) została poddana kampanii przemocy przez Hiszpanów. Wielu z nich zostało zmuszonych do nawrócenia się na chrześcijaństwo, zaś ci tak zwani nowi chrześcijanie przez starych chrześcijan nazywani byli marranos, czyli po prostu świniami i stali się łatwym celem nienawiści na tle rasowym.

Poprzedni królowie starali się zapobiegać szerzeniu się plotek, że nowi chrześcijanie to nikt inny, jak tylko ukrywający się wyznawcy judaizmu i heretycy. Izabela jednak zdecydowała się uwierzyć tym pogłoskom, dlatego też powołała do życia królewską inkwizycję, mającą na celu ściganie tak zwanych judaizantów. Dzięki działalności oddanego królowej dominikanina, Tomása de Torquemada (1420-1498), Izabela postanowiła uwolnić Hiszpanię od społeczności, która przybyła na jej tereny jeszcze przed chrześcijanami. Jej celem było ujednolicenie Kastylii, wcześniej znanej jako kraina trzech religii. Inkwizycja doprowadziła do tego, iż dziewięć lat później wszyscy muzułmanie stali się chrześcijanami z przymusu, czemu ochoczo przyklaskiwała cała ówczesna Europa.

Niezwykły rok 1492 stał się również kolejnym krokiem w kierunku istotnego importu. Przez siedem lat barwny genueński żeglarz Krzysztof Kolumb (1451-1506) przebywał na dworze Izabeli Kastylijskiej, a opuszczając go snuł plany podróży w nieznane. Chciał bowiem popłynąć na zachód przez ocean, ponieważ przypuszczał, że właśnie tam znajduje się wybrzeże Azji. Kilka razy rezygnował ze swoich planów, lecz najwyraźniej na rozkaz Izabeli, ostatecznie zmienił zdanie. Potrzebował jednak skromnej sumy pieniędzy na zakup trzech niewielkich łódek. Obiecywał, że wyprawa przyniesie ogromne zyski. Zamiast dotrzeć do Azji, Krzysztof Kolumb wylądował na karaibskich wyspach. Nie był pierwszym Europejczykiem, który dotarł do obu Ameryk, ponieważ tego samego dokonali już wcześniej nordyccy żeglarze, lecz Izabela była pierwszą monarchinią, która zdobyła tamtą ziemię, postanawiając jednocześnie, że zostanie ona skolonizowana. Krzysztof Kolumb przywiózł stamtąd tytoń i hamaki, a także rdzennych wyspiarzy, czyli Indian Taino, którzy w innym razie zostaliby wyniszczeni przez choroby, głód i wojnę. Królowa początkowo zaakceptowała plany Kolumba dotyczące finansowania jego dalszych odkryć, lecz martwiła się tym, czy – zgodnie z prawem kościelnym – ludzie pochodzący z wysp podobnych do Edenu[6], którymi teraz rządziła, będą mogli być traktowani jak czarni Afrykanie, wobec których nie miała nawet najmniejszych skrupułów, aby uczynić ich swoimi niewolnikami. Była to jedna z wielu kwestii moralnych, które obciążały jej sumienie.


Krzysztof Kolumb przed Izabelą i Ferdynandem
Obraz został namalowany w 1843 roku
przez Emanuela Gottlieba Leutze (1816-1868).


W miarę, jak rosła siła Hiszpanii, zaś znaczna część Włoch znajdowała się pod jej kontrolą, na sile przybrały także osobiste i rodzinne kłopoty Izabeli. Jej jedyny syn, Jan z Asturii (1478-1497), zmarł w wieku dziewiętnastu lat. Z kolei pierworodna córka Izabeli i Ferdynanda, Izabela z Asturii (1470-1498), oddała życie Bogu podczas porodu, pozostawiając królewskiej parze wnuka, Michała da Paz (1498-1500). Izabela bardzo go kochała, lecz nawet jej wielka miłość nie była w stanie uchronić go przed śmiercią. Trzy kolejne córki Izabeli i Ferdynanda zostały natomiast wysłane za granicę. Jedną z nich była Katarzyna Aragońska (1485-1536), która poślubiła pierworodnego syna Henryka VII Tudora i Elżbiety York (1465-1503), księcia Walii, Artura (1486-1502), a potem jego młodszego brata Henryka VIII Tudora (1491-1547). Najstarsza z córek Izabeli i Ferdynanda – Joanna, zwana Szaloną (1479-1555) – walczyła z matką i wyglądało to tak, jakby pragnęła odebrać jej koronę Kastylii i nałożyć ją na głowę swego męża, księcia Burgundii, Filipa I Pięknego z dynastii Habsburgów (1478-1506).

Zanim jednak Izabelę Kastylijską niemoc przykuła do łoża śmierci w listopadzie 1504 roku, wiedziała już, że Kastylia i Hiszpania uległy wielkiej transformacji. Dziesięć lat po śmierci królowej, florencki ambasador i historyk Francesco Guicciardini (1483-1540) powiedział: Wszyscy zgadzają się, iż należy przypisać jej [Izabeli] wielką zasługę. Hiszpania stała się bowiem nową potęgą Europy, co sprawiło, że Francja znacząco straciła swoją dotychczasową pozycję i wpływy. Francuscy politycy nie ukrywali więc swego niezadowolenia i wściekłości. Wkrótce Hiszpania miała stać się pierwszym imperium, nad którym – jak skomentował wiele lat później angielski filozof Francis Bacon, 1. Wicehrabia St Albans (1561-1626) – słońce nigdy nie zachodzi […] lecz zawsze świeci na jedną lub drugą jego część, co prawdę mówiąc, jest promieniem chwały. Siła światowej władzy, handlu i postępu technologicznego przesunęła się powoli na brzeg Atlantyku. Losy tego, co można było nazwać cywilizacją zachodnią, zmieniła Izabela I Kastylijska, zwana też Katolicką, która z całą pewnością była najwspanialszą królową Europy, pomimo że miała na sumieniu okrutną inkwizycję.








[1] Zamek to po hiszpańsku Castillo.
[2] Iberia to historyczna nazwa Hiszpanii.
[3] Rekonkwista (z hiszp. ponowne zdobycie) to walka chrześcijan o wyparcie Maurów z Półwyspu Iberyjskiego, trwająca od VIII do XV wieku.
[4] Grandowie Hiszpanii to inaczej hiszpańska szlachta.
[5] Rodrigo Borgia był z pochodzenia Hiszpanem, ponieważ urodził się w hiszpańskim mieście Xàtiva (Walencja), a nie Włochem, jak twierdzą niektórzy.
[6] Chodzi o Eden Island, czyli wyspy położone w Ameryce Północnej, a dokładnie na terenie dzisiejszej Kanady. 





wtorek, 14 sierpnia 2018

Dlaczego „zły” król Jan był w rzeczywistości dobry?








Czy „zły” król Jan bez Ziemi (1166-1216), jak go nazywano, był faktycznie tak zły, jak można wyczytać to z kart historii? Może warto bliżej przyjrzeć się tej postaci angielskiego średniowiecza i zmienić o niej opinię? Każda kolejna rocznica wydania Magna Carta Libertatum, czyli Wielkiej Księgi Swobód lub Wielkiej Karty Wolności (15 czerwca 1215) dostarcza powodów, aby wznowić dyskusję na temat króla, który stał za wprowadzeniem dokumentu w życie. Niektórzy historycy wręcz twierdzą, że król Jan z dynastii Plantagenetów i brat wielkiego Ryszarda I Lwie Serce (1157-1199) wcale nie był taki zły, jak wielu próbowało go opisywać i obrażać przez wieki. Historia pokazuje bowiem, że Jan był jednocześnie okrutny i stosujący wobec swoich poddanych represje, podstępny i despotyczny, opieszały i żałosny oraz leniwy i bezbarwny. Wydaje się, że setki lat po śmierci Jana bez Ziemi historycy zasadniczo poparli opinię trzynastowiecznego kronikarza, Matthew Parisa (1200-1259), który twierdził, że największym osiągnięciem Jana była jego śmierć, co sprawiło, że piekło zostało zasilone o kolejnego diabolicznego mieszkańca. 

Król Jan bez Ziemi
Portret pochodzi z książki:
Cassell's illustrated history
of England
 (1902)
Powszechne rozumienie Wielkiej Karty Swobód znacząco zahamowało dyskusję na temat natury i osiągnięć Jana. Mówi się, że Magna Carta oznacza praworządność. Na dokument powoływano się w siedemnastowiecznej Anglii, próbując pokrzyżować rzekomo despotyczne skłonności Karola I Stuarta (1600-1649), a potem w 1789 roku powołali się na niego amerykańscy rewolucjoniści, tworząc swoją Kartę Praw. Magna Carta stała się zatem znakiem swobód, z którymi identyfikują się zachodnie społeczeństwa. Prawdę mówiąc tendencja ta zaszła naprawdę daleko, gdyż Magna Carta posiada wręcz niebywałą, niemal mistyczną, kunsztowną jakość. Fakt ten jest częściowo dowodem tego, że rząd brytyjski dofinansował stronę internetową z okazji 800. rocznicy wydania dokumentu. Na stronie tej można przeczytać zapewnienia, że Magna Carta jest kamieniem węgielnym wspierającym wolności, którymi dzisiaj cieszy się setki milionów ludzi w ponad stu krajach.

Powyższe słowa są naprawdę poważne i wynika z nich, że jeśli Jan lekceważył wobec swoich poddanych zapisy Magna Carta, a robił to z całą pewnością, to musiał być bardzo złym i okrutnym królem. Magna Carta jest coraz bardziej celebrowana i wywyższana, co oznacza, że reputacja Jana bez Ziemi jest z jednej strony nadszarpnięta, a z drugiej zbyt pomniejszona. W tym kontekście twierdzenie, że Jan był jedynie złym człowiekiem i królem wydaje się niewłaściwe i trochę niewiarygodne. Niemniej dokument, który Jan postanowił jednak zignorować nie miał być aktem konstytucyjnym i gwarantującym swobodę wszystkim Anglikom. Trzeba jednak pamiętać, że po śmierci króla Jana pojawiło się wiele dokumentów tego typu, które również określano jako Magna Carta, lecz ten wydany w 1215 roku jest rozumiany bardziej jako zbiór wadliwych terminów dotyczących pokoju, mających na celu zażegnanie konfliktów pomiędzy Janem a zbuntowanymi baronami. Aby spróbować związać Jana warunkami zawartymi w dokumencie, baronowie nalegali, by Jan zaakceptował komitet składający się z dwudziestu pięciu baronów posiadających upoważnienie do tego, aby nadzorować i egzekwować przepisy Magna Carta poprzez przejęcie zamków i majątków należących do króla Jana, gdyby ten został nagle przez nich osądzony i skazany.

Żaden angielski średniowieczny monarcha przez długi czas nie mógł zaakceptować warunków Magna Carta z 1215 roku, ponieważ uczyniłoby to króla jedynie widmem monarchy, a nie prawdziwym władcą z należnymi mu przywilejami. Prawdą jest zatem, że rzeczony dokument był skrajnością, którą zbuntowani baronowie chcieli wykorzystać, aby sprowokować Jana do złamania nowo ustalonych warunków i w ten sposób wykorzystać hojność króla. Nie chodziło im bynajmniej o zażegnanie konfliktów. Król Jan faktycznie nie stosował się do zapisów dokumentu, ale w tej sytuacji zapewne każdy średniowieczny monarcha postąpiłby tak samo. Magna Carta z 1215 roku nie jest więc aktem, jakim wielu chciałoby go widzieć.


Król Jan bez Ziemi podpisuje Wielką Księgę Swobód.
Obraz pochodzi z około 1864 roku,
a jego autorem jest James William Edmund Doyle (1822-1892)


Słynne wydarzenia rozgrywające się na łące Runnymede nad Tamizą w hrabstwie Surrey, gdzie 15 czerwca 1215 roku podpisano Wielką Kartę Swobód, również przez wieki pozwalały nam przypuszczać, że czołowi buntownicy, jak Eustace de Vesci (1169-1216) i Robert Fitzwalter (?-1235), zasłużyli sobie na pamięć ze względu na swoją walkę o wolność. W rzeczywistości są to jednak postacie nie do końca kryształowe, a można śmiało powiedzieć, że wręcz prymitywne i słabo wykształcone, które swoim działaniem jedynie podkopywały pozycję króla, chcąc skutecznie przejąć jego administrację. Znaczna ilość wszelkiego rodzaju dowodów (zwitków, listów, notatek) wyraźnie wskazuje na to, że Jan bez Ziemi był bardzo skuteczny – możliwe, że aż za bardzo – w mobilizowaniu zasobów swojego królestwa i narzucaniu całej ludności swojej królewskiej woli. Te najwyraźniej bezsporne dowody pokazują, że Jan posiadał sporo energii i siły, żył w nieustannym ruchu, realizując aspiracje Andegawenów (Plantagenetów). Jak na ironię, sam fakt, że Jan stanął w obliczu rebelii w 1215 roku, świadczy o tym, że jego rządy „gryzły i szczekały”. Co więcej, pomimo że kronikarze twierdzą, iż wszyscy baronowie żyli z Janem w zgodzie, to tak naprawdę rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej, a działo się tak między innymi dlatego, że nie byłoby mowy o żadnej wojnie domowej, gdyby nie było dwóch stron, z których każda miała stawić opór tej przeciwnej. Istotnie, do wiosny 1215 roku oszacowano, że jedynie ze stu dziewięćdziesięciu siedmiu angielskich baronii jedynie trzydzieści dziewięć znajdowało się w aktywnej opozycji do króla, a być może tyle samo udzielało władcy poparcia.

Oryginalny trzynastowieczny
dokument Magna Carta (1215)
Nie jest też prawdą, że Jan znieważał baronów, gdyż nie posiadał umiejętności wojennych, a poza tym – jak twierdzą kronikarze – król nazywany był „miękkim mieczem”. Jego niechęć do prowadzenia bitew była w pełni konwencjonalna w czasach, kiedy wszyscy przywódcy woleli raczej unikać walki. Na przykład wielki wróg Jana, król Francji Filip II August (1165-1223), odstępował od starannie zaplanowanych bitew tak często, jak jego protagonista. Nie można jednak mylić ostrożności militarnej ze zwykłym tchórzostwem. Zamiast tego, Jan brał udział w wojnach oblężniczych z taką energią, determinacją i sukcesem, o których zwykle mówi się jedynie w odniesieniu do Henryka II Plantageneta (1133-1189) i Ryszarda I Lwie Serce. A zatem widzimy go, na przykład, zrównującego z ziemią mury francuskiego zamku Le Mans w 1200 roku. Z kolei atakując w 1202 roku siły oblegające Mirebeau pokonał osiemdziesiąt mil, czyli prawie sto trzydzieści kilometrów, w ciągu czterdziestu ośmiu godzin, dokonując w ten sposób czegoś naprawdę niemożliwego. W 1206 roku maszerował natomiast na Montauban, zaś w roku 1215 najważniejszym wydarzeniem okazało się oblężenie przez Jana bez Ziemi zamku Rochester. Podczas tych działań król stał się wiodącym autorytetem w dziedzinie oblężenia zamków i posunięć militarnych. Mówi się nawet, że była to największa operacja wojskowa w dziejach ówczesnej Anglii. 

Jan bez Ziemi był także skutecznym strategiem. Jego plan zakładający oblężenie Chateau-Gaillard w 1203 roku poprzez jednoczesny atak ze strony sił lądowych i desantowych został określony jako arcydzieło pomysłowości. Nawet mocno krytykowana dwupłaszczyznowa inwazja Jana na Francję w 1214 roku, której punktem kulminacyjnym była katastrofalna w skutkach bitwa pod Bouvines 27 lipca 1214 roku, osiągnęła ostatecznie swój podstawowy cel polegający na podzieleniu sił Kapetyngów.

Zarzucane Janowi akty okrucieństwa i rozpusta zapisały się w historii jako kolejne cechy jego charakteru, które zraziły do niego baronów, a tym samym uniemożliwiły mu utworzenie silnego królestwa. Pożądanie żon i córek tych ludzi, na których mu zależało jako na królewskich dowódcach, było bez wątpienia wielkim problemem w świecie, gdzie prywatne relacje stawały się istotą polityki. Jednakże niemal wszyscy średniowieczni królowie brali sobie kochanki i nie było w tym niczego dziwnego. Jedynie lojalność Wilhelma I Zdobywcy (ok. 1028-1087) wobec żony, Matyldy Flandryjskiej (ok. 1031-1083), stała się po pewnym czasie przedmiotem kłopotliwych komentarzy. Jeśli Jan faktycznie był „sprośnym obmacywaczem”, to fakt ten raczej działał na jego korzyść i wcale nie robił z niego łotra. Jego ślub z Izabellą z Angoulême (ok. 1087-1246), gdy ta prawdopodobnie nie miała więcej niż piętnaście lat, a może nawet znacznie mniej, wywołało falę oskarżeń o to, że Jan jest trzynastowiecznym pedofilem. Z drugiej strony jednak, w tamtym czasie małżeństwa zawierane przez małe dziewczynki były dość powszechne. Współczesne badania układów małżeńskich ludzi żyjących w czasach Jana bez Ziemi dowodzą, że król Andegawenów zwracał jednak uwagę na starsze kobiety!


Śmierć króla Jana bez Ziemi
Scena pochodzi ze sztuki Williama Shakespeare'a (1564-1616) zatytułowanej Król Jan.
Sztuka była wystawiana w listopadzie 1865 roku w Drury Lane Theatre w Londynie. 


Dalsza analiza kontekstualna zmniejsza również zarzut, że Jan był zwyrodniałym twórcą aktów okrucieństwa. Zebrane dowody nie pozwalają na ostateczne oskarżenie go o zabicie jego siostrzeńca, Artura I (1187-1203), lecz z drugiej strony król zapewne miał uzasadnione powody ku temu, aby dopuścić się morderstwa, szczególnie od chwili, gdy szesnastoletni Artur stanął na czele buntu przeciwko Janowi, który to bunt mocno popierał Filip II August. Jak do tej pory nie udowodniono także tego, aby Jan miał coś wspólnego ze śmiercią Matyldy de Braose (1155-1210) i jej syna w zamku Corfe. Jeśli nawet król przyłożył do tego rękę, to tylko dlatego, iż odmówiono mu wzięcia jej synów jako zakładników w celu zmuszenia ich ojca do wycofania się z buntu przeciwko Janowi. Trzeba pamiętać, że branie zakładników było nieodłącznym elementem średniowiecznych rządów, a co za tym idzie, czasami płacili oni najwyższą cenę. Na przykład król Stefan I z Blois (ok. 1097-1154) został uznany za słabego, ponieważ nie chciał powiesić syna marszałka, gdy ten ostatni złamał warunki umowy z monarchą.


Grobowiec Jana bez Ziemi w katedrze Worcester 


Jeżeli Jan bez Ziemi ponosił winę za jakiekolwiek okrucieństwo, to tylko to, które łączyło się z Ryszardem I Lwie Serce w 1191 roku, kiedy po sporze o warunki, na jakich zostało oddane Acre, nakazał zabicie dwóch tysięcy siedmiuset muzułmańskich więźniów. A co w takim razie z Henrykiem V Lancasterem (1387-1422), który podczas bitwy pod Agincourt w 1415 roku nakazał zabicie kilku tysięcy francuskich jeńców? A co z ojcem Jana, Henrykiem II Plantagenetem, który wziąwszy dwudziestu dwóch walijskich zakładników w 1165 roku rozkazał, aby mężczyźni – niektórzy z nich byli synami książąt – zostali oślepieni i wykastrowani, podczas gdy kobietom obcięto nosy i uszy? Średniowieczni monarchowie z reguły byli okrutni, a Jan jedynie spełniał te społeczne oczekiwania. Niektórzy historycy twierdzą, że Jan faktycznie był wielkim księciem, lecz jednocześnie miał mniej szczęścia w życiu niż pozostali. Z pewnością miał pecha, ponieważ jego panowanie prawdopodobnie zbiegło się w czasie z rządami dwóch najbardziej utalentowanych przywódców średniowiecza, czyli Filipa I Augusta i papieża Innocentego III (1161-1216). Miał też pecha z tego powodu, iż odziedziczył imperium Andegawenów po 1199 roku, kiedy było ono coraz trudniejsze do opanowania i atakowane przez rozbieżne tendencje. Niemniej panowanie Jana bez Ziemi wcale nie było pozbawione sukcesów. Największym osiągnięciem króla było jednak utrzymywanie królestwa w jednym kawałku tak długo, jak się tylko dało.