Trudno o postać w historii brytyjskiej wojskowości, w przypadku której
pamięć społeczna tak głęboko mijałaby się z faktami, jak ma to miejsce w
odniesieniu do księcia Fryderyka, księcia Yorku i Albany. W powszechnej
świadomości mieszkańców Wysp i całego świata anglojęzycznego ten drugi syn
króla Jerzego III funkcjonuje głównie jako bohater dziecięcej rymowanki.
Przedstawia go ona jako nieudolnego dowódcę, który bez żadnego sensu gonił
tysiące swoich żołnierzy w górę i w dół wzgórza. Ten prześmiewczy wizerunek,
ukuty przez XVIII-wieczną satyrę polityczną i utrwalony przez późniejszy
folklor, stworzył mit uprzywilejowanego arystokraty, którego brak umiejętności
taktycznych i wojskowa niekompetencja doprowadziły do tragedii tysięcy ludzi
podczas wojen z rewolucyjną Francją. Jednak dogłębna analiza historiograficzna
pokazuje zupełnie inny obraz tej postaci. Choć Fryderyk faktycznie odnosił
porażki na polach bitew we Flandrii czy podczas wyprawy na Helder, a jego
operacje komplikował brak zgrania z sojusznikami, to najważniejszy wymiar jego
działalności miał zupełnie inny charakter. Sprawując przez niemal trzy dekady
funkcję naczelnego dowódcy sił zbrojnych, przeprowadził głęboką, kompleksową i
nowatorską reformę brytyjskiej armii. To właśnie książę Yorku wykorzenił
powszechną korupcję, ukrócił chaotyczny system patronatu i zastąpił skostniałe
struktury nowoczesnym, zorganizowanym i w pełni profesjonalnym aparatem
wojskowym. Bez tych zmian późniejsze sukcesy księcia Wellingtona na Półwyspie
Iberyjskim oraz ostateczne zwycięstwo pod Waterloo po prostu nie byłyby
możliwe. Słynna rymowanka okazała się więc jedynie odzwierciedleniem chwilowych
nastrojów i politycznej złośliwości przełomu wieków, niesprawiedliwie
przesłaniając fakt, że to Fryderyk stworzył fundamenty nowoczesnych wojsk
lądowych Wielkiej Brytanii.
 |
Fryderyk Hanowerski, książę Yorku i Albany (1816) autor: Thomas Lawrence |
Aby zrozumieć, jak kształtowała się reputacja księcia Yorku, trzeba
przyjrzeć się jego młodości oraz edukacji wojskowej odebranej w realiach
XVIII-wiecznej Europy. Fryderyk urodził się 16 sierpnia 1763 roku i w przeciwieństwie
do swojego starszego brata, przeznaczonego do roli polityka, od najmłodszych
lat był przygotowywany przez ojca do służby w armii. Zgodnie z tradycją
hanowerską już jako roczne dziecko otrzymał świecką jurysdykcję nad biskupstwem
Osnabrück, co gwarantowało mu stały dochód, a w 1780 roku został wysłany do
Niemiec na naukę rzemiosła wojennego. Przez siedem lat książę dogłębnie
poznawał tajniki kontynentalnej doktryny wojskowej, obserwując między innymi
coroczne manewry wojsk pruskich pod okiem samego Fryderyka Wielkiego. Nauki te
ukształtowały jego podejście do wojskowości, zaszczepiając w nim żelazną
dyscyplinę, dbałość o wypracowane regulaminy oraz zamiłowanie do pruskiego
modelu scentralizowanej administracji. Z drugiej strony, wychowanie na wzorcach
sztywnej taktyki linearnej utrudniło mu później dostosowanie się do
dynamicznych, nieprzewidywalnych i motywowanych ideologicznie działań
wojennych, które przyniosła ze sobą rewolucja francuska. Po powrocie do ojczyzny
w 1787 roku książę posiadał bogatą wiedzę teoretyczną i znajomość europejskich
standardów, jednak brakowało mu praktyki w dowodzeniu na realnym polu bitwy.
Próbą ognia stał się dla niego wybuch wojny z pierwszą koalicją, który
ostatecznie przypieczętował jego czarną legendę nieudolnego dowódcy. Kiedy na
początku 1793 roku rewolucyjna Francja wypowiedziała wojnę Wielkiej Brytanii i
Holandii, rząd w Londynie zdecydował o wysłaniu sił ekspedycyjnych do
Niderlandów. Celem było zablokowanie strategicznych ujść rzek oraz wsparcie
wojsk austriackich. Na czele brytyjskiego kontyngentu stanął niedoświadczony,
niespełna trzydziestoletni książę Fryderyk. Początkowo walki przebiegały
pomyślnie, a sukcesy pod Famars czy Valenciennes pokazały, że młody dowódca
sprawnie radzi sobie z klasycznymi oblężeniami i potrafi wykazać się osobistą
odwagą. Szybko jednak wyszły na jaw sprzeczne interesy sojuszników. Zamiast
kontynuować skoordynowany marsz na Paryż u boku Austriaków, brytyjscy politycy
nakazali Fryderykowi odłączenie się od głównych sił i podjęcie oblężenia
Dunkierki, co miało służyć głównie celom polityki wewnętrznej Wielkiej
Brytanii. To właśnie nieudana operacja pod Dunkierką latem i jesienią 1793 roku
stała się bezpośrednią przyczyną stworzenia mitu o „maszerowaniu w górę i w
dół”. Pozbawiony obiecanego wsparcia ze strony floty oraz pozbawiony
odpowiedniej artylerii oblężniczej, książę utknął na bagiennych terenach wokół
miasta. Kiedy francuska Armia Północy pokonała osłaniające go oddziały
hanowerskie w bitwie pod Hondschoote, Fryderyk musiał natychmiast przerwać
oblężenie i zarządzić odwrót, porzucając ciężki sprzęt. Obraz brytyjskich
regimentów krążących pośród zalewowych polderów, wałów i grobli Flandrii w
desperackiej próbie zorganizowania obrony został w kraju wyśmiany przez
przeciwników politycznych jako bezsensowne i bezcelowe manewry. Sytuacja
pogorszyła się w kolejnym roku, gdy pod Tourcoing skomplikowany plan
sprzymierzonych załamał się z powodu braku komunikacji, a sam książę o mały
włos nie trafił do niewoli.
_(1).jpg) |
Fryderyka Karolina Pruska, księżna Yorku i Albany, żona Fryderyka Hanowerskiego (1797) autor: William Beechey |
Prawdziwy dramat rozegrał się jednak podczas tragicznego odwrotu na
przełomie 1794 i 1795 roku. Po kapitulacji Holandii i wycofaniu się Austriaków,
pozbawiona wsparcia armia brytyjska musiała uciekać na północ w warunkach
wyjątkowo surowej zimy. Trzaskający mróz, szalejący tyfus, brak zimowej odzieży
oraz całkowity paraliż logistyki doprowadziły do śmierci tysięcy żołnierzy na
zamarzniętych równinach Geldrii. Choć królewski syn został odwołany do Londynu
jeszcze przed zakończeniem ewakuacji, polityczne konsekwencje tej klęski były
ogromne. Porażka we Flandrii kosztowała armię utratę prestiżu, ogromne
pieniądze i mnóstwo ludzkich żyć. W kraju wybuchła fala oburzenia, a satyrycy i
karykaturzyści prześcigali się w przedstawianiu Fryderyka jako nieudacznika i
fircyka na królewskim garnuszku. W tej atmosferze społecznego gniewu i
politycznego rozliczenia narodziły się ballady oraz rymowanki, które na całe
stulecia utrwaliły fałszywy wizerunek „Starego Księcia”, przesłaniając jego
późniejsze, niezwykle doniosłe dokonania dla reformy wojskowości.
Kolejna rysa na wizerunku Fryderyka jako dowódcy polowego pojawiła się w
1799 roku podczas wyprawy na półwysep Helder, podjętej w trakcie wojen z drugą
koalicją. Połączone siły brytyjsko-rosyjskie wylądowały w Holandii Północnej z
celem przejęcia floty batawskiej i wywołania oporu przeciwko profrancuskim
władzom. Książę Yorku objął dowództwo nad całą operacją we wrześniu, jednak
ekspedycja od samego początku była skazana na niepowodzenie. Trudne warunki
geograficzne – wąskie groble, podmokłe poldery i piaszczyste wydmy –
uniemożliwiały sprawne manewrowanie dużymi formacjami. Sytuację pogarszał
całkowity brak porozumienia między wojskami brytyjskimi a rosyjskim dowództwem
pod wodzą generała Hermanna, wynikający z barier językowych, różnic w
procedurach i wzajemnej nieufności. W bitwie pod Bergen Rosjanie ruszyli do
ataku zbyt wcześnie, bez uzgodnienia z sojusznikiem, co doprowadziło do
dotkliwej porażki i niewoli ich dowódcy. Mimo drobnego sukcesu pod Alkmaar,
natarcie szybko utknęło w miejscu. Widząc brak wsparcia ze strony lokalnej
ludności oraz rosnącą w siłę armię francusko-batawską pod dowództwem generała
Guillaume’a Brune’a, Fryderyk podjął pragmatyczną, choć gorzką decyzję.
Podpisując w październiku 1799 roku konwencję w Alkmaar, zgodził się na
ewakuację wojsk i zwrot jeńców w zamian za bezpieczny odwrót. Chociaż ze
stanowiskiem tym zgadzają się wybitni historycy wojskowości, tacy jak sir John
Fortescue czy Piers Mackesy, wskazując, że układ z Alkmaar był aktem
strategicznego realizmu i uratował brytyjską armię przed zagładą, w Londynie
przyjęto go z ogromnym oburzeniem. Opinia publiczna oraz opozycja w parlamencie
uznały tę wyprawę za powtórkę z Flandrii – kolejny kosztowny i nieudany epizod
pod dowództwem członka rodziny królewskiej, zakończony ucieczką przez morze.
Przekaz o księciu potrafiącym jedynie bezsensownie wprowadzać ludzi w bagnisty
teren i wywozić ich z powrotem utrwalił się w brytyjskim dyskursie. Ten
powszechny krytycyzm przysłonił jednak niezwykły paradoks: w czasie gdy na
ulicach wyśmiewano nieudolność dowódczą Fryderyka, on sam przeprowadzał
gruntowną i niespotykaną dotąd reformę wojskowości.
 |
Karykatura pokazuje Marię Annę Clarke jako uwodzicielską „nowoczesną Kirke”, siedzącą w pozycji władczej. Wokół niej znajdują się oficerowie i politycy przedstawieni w sposób ośmieszający, jakby byli pod jej wpływem. Clarke trzyma symbole władzy - dokumenty i nominacje - co ma sugerować, że kontrolowała wojskowe awanse i miała ogromny wpływ na księcia Yorku. Całość jest satyrą na skandal korupcyjny z 1809 roku. autor: Isaac Cruikshank |
Objąwszy w kwietniu 1795 roku stanowisko naczelnego dowódcy sił
zbrojnych z siedzibą w Horse Guards, książę stanął na czele instytucji zupełnie
niegotowej na wyzwania nowoczesnego konfliktu na kontynencie. Wojsko brytyjskie
przypominało wówczas chaotyczny zbiór niezależnych regimentów o niemal
feudalnym charakterze, skostniałych pod wpływem arystokratycznego patronatu i
powszechnej korupcji. System kupowania stopni wojskowych sprawiał, że bogaci
cywile bez jakiegokolwiek doświadczenia wyprzedzali w drabinie awansów
zasłużonych weteranów. Znane były przypadki przyznawania patentów oficerskich
dzieciom w celu zabezpieczenia majątków, podczas gdy starzy, niezdolni do
służby dowódcy pozostawali na stanowiskach. Brakowało wspólnych standardów
szkoleniowych; każdy pułkownik stosował własne regulaminy musztry i zasady
taktyczne, co tworzyło chaos podczas próby połączenia jednostek w większe
związki taktyczne. Służba medyczna niemal nie istniała, dostawy logistyczne
powierzano nierzetelnym cywilnym pośrednikom, a warunki bytowe szeregowych żołnierzy
całkowicie ignorowano. Dostrzegając, że klęski we Flandrii nie wynikały z braku
waleczności samych żołnierzy, lecz ze słabości całego systemu, książę Yorku
rozpoczął zaplanowany na trzydzieści lat program głębokich przemian strukturalnych.
Pierwszym krokiem było ujednolicenie doktryny taktycznej poprzez wprowadzenie w
całej armii regulaminów opracowanych przez pułkownika Davida Dundasa, opartych
na wzorcach pruskich. Od tego momentu każdy brytyjski batalion, niezależnie od
miejsca stacjonowania, ćwiczył według tego samego podręcznika i wykonywał te
same manewry na te same komendy, co zmieniło rozproszone jednostki w spójną,
narodową siłę bojową. Równolegle Fryderyk podjął walkę z patologiami systemu zakupu
stopni. Mimo że ze względów społeczno-politycznych pełne zniesienie tego
procederu było niemożliwe, książę ujął go w rygorystyczne ramy prawne. Przepisy
z lat 1798 i 1808 wprowadziły minimalny staż służby niezbędny do uzyskania
wyższego stopnia: awans na kapitana wymagał dwóch lat służby w niższej randze,
a na majora – co najmniej sześciu lat. Dzieci oraz cywile zostali bezwzględnie
usunięci z list oficerskich, a ustalenie urzędowych, sztywnych cen za patenty
wyeliminowało spekulację finansową i ukróciło handel awansami.
Chcąc wykorzenić dotkliwy brak profesjonalizmu i odpowiedniego
wykształcenia wśród brytyjskich kadr, książę Fryderyk udzielił pełnego poparcia
inicjatywom pułkownika Johna Gasparda Le Marchanta oraz generała Davida
Dundasa, nakierowanym na stworzenie systemowego kształcenia wojskowego. Owocem
tych działań było powołanie w 1799 roku placówki w High Wycombe, która wkrótce
przekształciła się na mocy decyzji królewskiej w Royal Military College.
Uczelnia ta funkcjonowała w oparciu o dwa filary: wydział wyższy przygotowywał
oficerów sztabowych w dziedzinach takich jak taktyka, rozpoznanie, kartografia
czy logistyka, natomiast wydział niższy, przeniesiony z czasem do Sandhurst,
dbał o kompleksowe wyszkolenie młodych kadetów przed wstąpieniem do służby.
Powstanie tej instytucji skutecznie obaliło mocno zakorzeniony, arystokratyczny
przesąd, jakoby umiejętność dowodzenia była jedynie przywilejem wysokiego
urodzenia, stawiając w jej miejscu na wiedzę, przygotowanie merytoryczne i
profesjonalizm. Równolegle książę Yorku z wielką determinacją zajął się poprawą
losu zwykłych żołnierzy, co przyniosło mu autentyczną i trwałą sympatię w
szeregach armii, stanowiącą wyraźne zaprzeczenie jego krzywdzącego,
satyrycznego wizerunku. Dokonał gruntownej reformy wojskowej służby zdrowia,
tworząc korpus wykwalifikowanych chirurgów, usprawniając działanie szpitali i
wprowadzając rygorystyczne normy sanitarne w koszarach. Ukrócił także samowolę
dowódców w stosowaniu brutalnych kar cielesnych i uporządkował procedury
sądownictwa wojskowego. Pamiętając o rodzinach poległych, ufundował Royal
Military Asylum, zwaną szkołą księcia Yorku, zapewniającą opiekę i edukację
sierotom po żołnierzach. Wprowadził ponadto przejrzyste siatki płac, jednolite
umundurowanie oraz stabilny system emerytalny oparty na działalności Chelsea
Hospital.
 |
Kolumna Księcia Yorku w Londynie Rycina autorstwa Josepha Woodsa na podstawie obrazu Johna Salmona (1837) |
Niezwykle dalekowzrocznym posunięciem Fryderyka było również postawienie
na rozwój taktyki piechoty lekkiej. Doświadczenia z Flandrii jednoznacznie
pokazały, że klasyczne, sztywne szyki przegrywają w starciu z mobilnymi
harcownikami rewolucyjnej Francji. Wspólnie z generałem Johnem Moore’em książę
doprowadził do utworzenia w 1803 roku eksperymentalnego ośrodka szkoleniowego w
Shorncliffe. Wypracowano tam nowatorskie metody walki, opierające się na
samodzielności żołnierzy, celności strzału, działaniu w luźnym szyku oraz
relacjach opartych na wzajemnym zaufaniu między oficerami a podwładnymi. To
właśnie tam ukształtowały się legendarne formacje, w tym słynny 95. Pułk
Strzelców oraz Dywizja Lekka, które stały się później trzonem wojsk Arthura
Wellesleya. Wielkie dzieło reform zostało na chwilę zagrożone w 1809 roku przez
głośny skandal obyczajowy z udziałem Mary Anne Clarke. Wywołana przez
radykalnego posła, Gwyllyma Lloyda Wardle’a, afera opierała się na zarzutach,
jakoby dawna kochanka księcia pobierała łapówki od oficerów za załatwianie
awansów i przeniesień w Horse Guards. Sprawa na dwa miesiące zdominowała życie
publiczne w kraju, stając się pożywką dla prasy i powodem do publikowania
niezliczonych karykatur oraz pikantnych plotek. Choć drobiazgowe śledztwo
parlamentarne wykazało jednoznacznie, że księżna działała na własną rękę, bez
wiedzy i korzyści majątkowej Fryderyka, sam książę wyszedł ze sprawy
wizerunkowo poobijany z powodu swojej naiwności i braku dyskrecji. Mimo że
został formalnie oczyszczony z zarzutów korupcyjnych, ogromna presja polityczna
zmusiła go do ustąpienia ze stanowiska. Na urząd naczelnego dowódcy powrócił
jednak już w 1811 roku, powitany z szerokim uznaniem, by dalej kierować
sprawnie działającą maszyną wojskową.
Ostatecznym sprawdzianem i triumfem reform Fryderyka stały się zmagania
na Półwyspie Iberyjskim oraz w Belgii w latach 1808-1815. Obejmujący dowództwo
Arthur Wellesley, późniejszy książę Wellington, otrzymał do dyspozycji wojsko
zupełnie inne od tego, które ponosiło porażki w 1793 roku. Wiktorie pod
Talaverą, Salamanką czy Vitorią były bezpośrednim efektem sprawnej pracy
organizacyjnej Horse Guards. Kadra sztabowa Wellingtona, logistycy i dowódcy
dywizji kształcili się w murach uczelni stworzonej przez Fryderyka, a stały
dopływ wyszkolonych uzupełnień i nowoczesne zaplecze medyczne pozwalały na
prowadzenie długotrwałej kampanii. Sam Wellington, z natury niezwykle
powściągliwy w pochwałach, nie krył długu wdzięczności wobec księcia Yorku,
wielokrotnie podkreślając, że to właśnie on przekształcił zdemoralizowaną masę
w najbardziej profesjonalną armię Europy. Na wiadomość o śmierci Fryderyka w
1827 roku Żelazny Książę wprost nazwał go odnowicielem brytyjskiej dyscypliny i
ducha wojskowego. Pamięć o księciu uczczono państwowym pogrzebem, a w 1834 roku
z dobrowolnych składek żołnierzy i oficerów wzniesiono w Londynie monumentalną
Kolumnę Księcia Yorku. Potężna, 38-metrowa granitowa konstrukcja z brązowym
posągiem Fryderyka na szczycie szybko stała się obiektem dowcipów, jakoby
umieszczono go tak wysoko, by uciekł przed dłużnikami, co nawiązywało do jego
problemów finansowych i zamiłowania do hazardu. W rzeczywistości jednak pomnik
ten stanowił dowód uznania ze strony wojska, które rozumiało, że potęga
XIX-wiecznego imperium wyrosła na fundamentach wzniesionych przez drugiego syna
Jerzego III. Uporczywe trwanie w pamięci społecznej prostej rymowanki o „Starym
Księciu” to klasyczny przykład tego, jak powierzchowna satyra potrafi
przysłonić fakty historyczne. Powszechna świadomość woli pamiętać łatwy,
rytmiczny wierszyk o bezsensownym maszerowaniu po wzgórzach niż skomplikowany,
wieloletni proces reformowania państwa.
 |
Posąg księcia Yorku znajdujący się na kolumnie autor rzeźby: Richard Westmacott fot. Yair Haklai |
Z perspektywy historycznej postać księcia Fryderyka stanowi doskonałe
studium wyraźnego podziału między dowodzeniem operacyjnym w polu a wielką
administracją wojskową. Dzieje wojskowości znają wielu genialnych taktyków,
którzy zupełnie nie radzili sobie z zarządzaniem i biurokracją. Książę Yorku
był tego dokładnym przeciwieństwem. Jako dowódcy polowemu brakowało mu
błyskotliwości, elastyczności i strategicznego wyczucia, przez co ponosił
porażki w starciu z dynamicznymi siłami rewolucyjnymi w skomplikowanych
realiach politycznych Niderlandów. Krępowany decyzjami polityków i trudną
współpracą z sojusznikami, nie odniósł sukcesów na polu bitwy. Jednak jako
administrator okazał się wizjonerem, którego praca położyła podwaliny pod
największe zwycięstwa brytyjskiego oręża. To właśnie w roli administratora,
biurokraty i twórcy nowoczesnych instytucji książę Fryderyk ujawnił swój
prawdziwy, niezwykły talent do wprowadzania głębokich zmian. Odznaczał się
wybitnym zmysłem organizacyjnym, który pozwolił mu bezbłędnie zdiagnozować
utrwalone od pokoleń, systemowe słabości brytyjskiej struktury wojskowej.
Pozycja królewskiego syna dawała mu niezbędną siłę polityczną do przełamywania
oporu ze strony arystokratycznych elit dbających o własne interesy, a niezwykła
konsekwencja i urzędniczy upór umożliwiły mu cierpliwe prowadzenie reform przez
blisko trzy dekady. Wprowadzając jednolitą doktrynę taktyczną, porządkując
zasady awansu kadry oficerskiej, budując profesjonalny system kształcenia
wojskowego, poprawiając byt zwykłych żołnierzy oraz wspierając nowatorską
taktykę piechoty lekkiej, Fryderyk stworzył trwałe zręby nowoczesnych sił
zbrojnych Wielkiej Brytanii. Gdyby nie jego tytaniczna praca wykonana w
siedzibie Horse Guards na przestrzeni lat 1795-1812, późniejsze pasmo sukcesów
Wellingtona na Półwyspie Iberyjskim oraz we Francji byłoby niewykonalne ze
względów logistycznych i organizacyjnych. Rzeczywista spuścizna księcia Yorku i
Albany nie ma zatem nic wspólnego ze zmyślonym wzgórzem ze znanej rymowanki, na
które miał bez celu prowadzić swoich żołnierzy. Jego prawdziwym pomnikiem
pozostała sprawna, profesjonalna i nowoczesna armia, która na zawsze zmieniła
układ sił i geopolityczny kształt XIX-wiecznego świata.
Bibliografia:
- Fortescue J. W.: A History of the British Army, Macmillan, Londyn, 1899-1930.
- Glover M.: The
Peninsular War 1807-1814, Penguin Books, Londyn, 1974.
- Kiste J.: George
III's Children. History Press. Cheltenham, 2004.
- Muir R.: Tactics
and the Experience of Battle in the Age of Napoleon. Yale University Press,
New Haven, 1998.
- Spiers E. M.: The Army and Society 1815-1914. Longman, Londyn, 1980.
Ⓒ Agnieszka Różycka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz