U schyłku XVIII wieku Francja znajdowała się w stanie wyjątkowego
napięcia, zawieszona między skostniałym tradycjonalizmem absolutyzmu a rosnącym
w siłę, krytycznym głosem opinii publicznej, która traciła resztki szacunku dla
monarchii. W tym burzliwym okresie to nie decyzje królów, lecz działania jednostki
z marginesu dworskiego świata zadały absolutyzmowi jeden z najbardziej
dotkliwych ciosów. Jeanne de Valois-Saint-Rémy, znana jako hrabina de la Motte,
urodziła się 22 lipca 1756 roku, a zmarła na wygnaniu 4 czerwca 1791 roku. Była
kimś więcej niż zwykłą oszustką – stała się główną reżyserką tak zwanej Afery
Diamentowego Naszyjnika, skandalu, który wstrząsnął posadami francuskiej Korony.
Jej losy ukazują, jak na skrzyżowaniu arystokratycznych kompleksów, manipulacji
społecznej i sprytnego wykorzystania wizerunku dochodzi do desakralizacji
władzy – procesu, w którym dawniej nietykalna autorytetem postać władcy zostaje
sprowadzona do roli zwykłego, podatnego na ataki i krytykę człowieka.
 |
Jeanne de Valois-Saint-Rémy, hrabina de la Motte (1780) autorka: Élisabeth Louise Vigée Le Brun |
Życiorys Jeanne od początku opierał się na głębokim paradoksie. Choć
była bezpośrednią potomkinią króla Henryka II przez nieślubną gałąź rodu Valois-Saint-Rémy,
jej szlacheckie pochodzenie nie wiązało się ani z majątkiem, ani ze społeczną
pozycją. Dzieciństwo spędzone w Fontette upłynęło jej na ulicznym żebractwie;
prosząc o jałmużnę, stale przypominała o swoim królewskim rodowodzie, by zyskać
wsparcie państwa. Z czasem udało jej się wywalczyć skromną pensję od Ludwika
XVI, a w 1780 roku wyszła za mąż za Nicolasa de la Motte, oficera żandarmerii,
który posługiwał się dość wątpliwym tytułem hrabiego. Małżeństwo to nie
przyniosło jednak upragnionej stabilizacji. Jeanne znalazła się jedynie na
obrzeżach Wersalu – mogła z bliska obserwować świat władzy i skomplikowanej
etykiety, lecz nie miała do niego prawdziwego dostępu. Ta ciągła bliskość do
luksusu połączona z biurokratyczną obojętnością dworu rodziła w niej rosnącą
frustrację i pchała ją ku coraz bardziej ryzykownym pomysłom. Rola Jeanne w
historii wiąże się bezpośrednio z Aferą Diamentowego Naszyjnika –
bezprecedensowym oszustwem, które bezlitośnie wykorzystało naiwność i kryzysy
finansowe francuskich elit. Jej główną ofiarą stał się kardynał Ludwik de
Rohan, wielki jałmużnik Francji, człowiek niezwykle ambitny, a zarazem
wyjątkowo łatwowierny. Rohan desperacko szukał sposobu na odzyskanie względów
na dworu. Maria Antonina szczerze nim gardziła ze względu na jego rozwiązły
tryb życia z czasów, gdy był ambasadorem w Wiedniu, i unikała z nim wszelkiego
kontaktu. Dostrzegając ten słaby punkt, Jeanne przekonała kardynała, że stała
się zaufaną powierniczką królowej. W latach 1784-1785 stworzyła wyrafinowaną
fikcję, pośrednicząc w sfałszowanej korespondencji między nim a rzekomą
władczynią. Wykorzystując fakt, że granica między prywatnym a publicznym życiem
rodziny królewskiej była wówczas zatarta przez powszechne paszkwile, Jeanne
wmówiła Rohanowi, iż Maria Antonina pragnie cichego pojednania. Ceną za
wybaczenie miał być zakup bezcennego diamentowego naszyjnika o wartości 1,6
miliona liwrów, wykonanego pierwotnie dla Madame du Barry.
Całkowite powodzenie tego planu wymagało niezwykłego wyczucia
teatralności. Przełomowym momentem była noc 11 sierpnia 1784 roku, kiedy w
ogrodach Wersalu, w tzw. Gaju Wenus, Jeanne zorganizowała mistyfikację:
zatrudniła prostytutkę Nicole d’Oliva, bardzo podobną do Marii Antoniny, by ta
w półmroku spotkała się z kardynałem. Przekonany, że rozmawia z samą
monarchinią, Rohan uznał, że uzyskał jej przebaczenie. W ten sposób wizerunek
władczyni został po prostu przejęty i wykorzystany do finansowego oszustwa.
Naszyjnik kupiony przez kardynała na kredyt trafił w ręce Jeanne pod pretekstem
przekazania go królowej, po czym został natychmiast rozebrany na części i
wywieziony do Londynu. Gdy w 1785 roku jubilerzy Boehmer i Bassenge zgłosili
się po zapłatę bezpośrednio do Marii Antoniny, całe oszustwo wyszło na jaw,
wywołując skandal, który miał wstrząsnąć całą Francją. Decyzja Ludwika XVI o przekazaniu
sprawy pod obrady Parlamentu Paryskiego okazała się fatalnym błędem
strategicznym. Zamiast wyciszyć sprawę na dworze, król oddał ją w ręce
instytucji nastawionej wrogo do monarchii absolutnej, zamieniając sprawę
kryminalną w publiczny proces nad reputacją Korony. Sąd uznał Jeanne za winną,
skazał ją na wypalenie na obu ramionach litery „V” (od słowa voleuse – złodziejka) oraz dożywotnie
więzienie w Salpêtrière. Mimo to wyrok stał się wizerunkową porażką dworu.
Kardynał de Rohan został uniewinniony, co opinia publiczna przyjęła jako dowód
na złośliwość i mściwość samej królowej. Społeczeństwo uznało, że nawet jeśli
Maria Antonina nie brała udziału w kradzieży, to jej dotychczasowa reputacja
czyniła ten scenariusz całkowicie prawdopodobnym.
 |
Marc-Antoine-Nicolas de La Motte, mąż Jeanne (1787) autor nieznany |
Po widowiskowej ucieczce z więzienia w 1787 roku – przeprowadzonej
zapewne przy pomocy ludzi widzących w niej ofiarę samowoli królewskiej – Jeanne
przedostała się do Londynu. Tam wydała swoje Mémoires justificatifs, sensacyjną autobiografię, w której
obarczyła pełną odpowiedzialnością za aferę Marię Antoninę. Przedstawiła się w
niej nie jako sprawczyni, lecz jako bezwolna ofiara rzekomo zepsutej,
rozrzutnej i mściwej królowej. Książka była masowo przemycana do Francji i
chciwie czytana przez społeczeństwo szukające potwierdzenia moralnego upadku
monarchii. Opowieści te wpisały się w narastające nastroje antymonarchiczne,
ostatecznie niszcząc sakralny wizerunek władzy i dostarczając haseł, które
kilkanaście miesięcy później eksplodowały z pełną siłą podczas rewolucji 1789
roku. Aby w pełni pojąć rolę Jeanne de Valois-Saint-Rémy, należy przyjrzeć się
znaczeniu samego naszyjnika, który w tamtych czasach był czymś więcej niż
zwykłą, kosztowną ozdobą. W świecie XVIII-wiecznych elit biżuteria służyła za
jasny wyznacznik pozycji społecznej i pełnoprawny instrument finansowy.
Niezwykłe nagromadzenie diamentów i oszałamiająca wartość naszyjnika uczyniły z
niego symbol rosnącego deficytu budżetowego, który prowadził francuską
gospodarkę do ruiny. Przypisując Marii Antoninie chęć potajemnego zakupu tak
bezmyślnie drogiego przedmiotu, Jeanne bezpośrednio obarczyła ją
odpowiedzialnością za zapaść finansową państwa. Dotychczasowy ład opierał się
na wierze, że władca roztropnie gospodaruje majątkiem królestwa, tymczasem cała
sprawnie ukartowana intryga ukazywała dwór jako miejsce nie tylko
niegospodarne, lecz przede wszystkim cichego upadku moralnego. Jeanne nie
wywołała od zera niechęci do pochodzącej z Austrii królowej, jednak stworzyła
przemyślaną opowieść, która nadała tej niechęci realną siłę polityczną.
Skandal ten doskonale wpisał się także w głęboki kryzys tożsamości, jaki
dotknął wówczas francuską szlachtę. Tradycyjna arystokracja rodowa znajdowała
się w nieustannym konflikcie z nowo powoływaną stanowo szlachtą urzędniczą, a
powszechny handel tytułami odbierał wyższym sferom ich dawną ekskluzywność.
Wykorzystanie przez Jeanne królewskiego nazwiska Walezjuszy uderzyło
bezpośrednio w te podziały. Skoro kobieta nosząca w żyłach monarchiczną krew
mogła stoczyć się do roli pospolitej oszustki, podważało to przekonanie o
wrodzonej szlachetności elit. Jej życie obnażyło czysto teatralny wymiar arystokratycznego
statusu – hrabiną stała się wyłącznie dzięki własnej determinacji i odpowiednio
dobranej roli, udowadniając, że u schyłku starych porządków wykreowane pozory
miały większą moc niż rzeczywistość. Ta podważalność tożsamości budziła ogromny
lęk w kręgach władzy, ponieważ sugerowała, że hierarchia społeczna nie jest
ustanowiona przez Boga, lecz stanowi jedynie kruchą, zależną od ludzkiego
postrzegania umowę. W całe przedsięwzięcie zamieszany był również Alessandro
Cagliostro, znany okultysta i pseudonaukowiec, co zwraca uwagę na drugą,
mroczną stronę ówczesnego życia intelektualnego. Epoka Oświecenia nie polegała
wyłącznie na bezwzględnym tryumfie rozumu; towarzyszył jej silny niepokój
społeczny, w którym utratę tradycyjnej wiary rekompensowano sobie ucieczką w
tajemne stowarzyszenia, pseudonaukę i wiarę w zjawiska nadprzyrodzone.
Pojawienie się Cagliostra dodało całej aferze posmaku tajemnicy i wyższego
przeznaczenia, co jeszcze bardziej podkopywało budowany przez państwo wizerunek
racjonalnych rządów. Jeanne sprawnie poruszała się w tej szarej strefie, w
której krytyczny sceptycyzm mieszał się z barokowym zabobonem, czerpiąc z obu
tych światów środki niezbędne do zniszczenia autorytetu dworu.
 |
Kardynał, książę Ludwik de Rohan (1750) autor nieznany |
Zwieńczeniem tej historii była dramatyczna śmierć Jeanne w 1791 roku,
gdy wyskoczyła z okna swojego londyńskiego mieszkania, uciekając przed
dłużnikami lub – jak głosiły krążące plotki – obawiając się zamachu ze strony
francuskich agentów. Jej tragiczny koniec zbiegł się w czasie z gwałtowną
radykalizacją wydarzeń we Francji. W tym samym roku monarchia dożywała już
swoich ostatnich dni, a skandal wokół naszyjnika okazał się dla monarchini
wyrokiem. Śmierć Jeanne wyznacza moment przejścia od ery intryg dworskich do
czasu rewolucyjnego terroru. Jej historyczna misja została spełniona: trwale
naruszyła sakralny autorytet Burbonów, z którego całkowicie uszło powietrze. Patrząc
na te wydarzenia z perspektywy czasu, Afera Diamentowego Naszyjnika nie była
bezpośrednim powodem wybuchu Rewolucji Francuskiej, ale stanowiła kluczowy
impuls, bez którego trudno byłoby ją sobie wyobrazić. Jeanne de
Valois-Saint-Rémy stała się pasem transmisyjnym, przez który przeszły i w
którym skupiły się wszystkie społeczne żale Francuzów. Okazała się mistrzynią
budowania taniej sensacji, doskonale rozumiejąc, że opinia publiczna znacznie
chętniej zagląda do sypialni królowej niż do ksiąg rachunkowych królestwa.
Mieszając reputację monarchy z ulicznym błotem, pozbawiła go wszelkiego
kapitału zaufania w momencie, gdy kryzys 1789 roku uderzył ze zwielokrotnioną
siłą.
Wokół całej jej biografii dostrzec można motyw ciągłego wymazywania
dawnych śladów i tworzenia własnej historii na nowo. Jeanne przez całe życie
starała się zatrzeć pamięć o ubóstwie, budując swoją tożsamość na nowo wokół królewskiego
rodowodu. Zatarła fakt, że Maria Antonina całkowicie ignorowała kardynała
Rohana, przedstawiając ich relację jako tajemny romans. Wreszcie sama Rewolucja
wymazała dotychczasowy ustrój, pisząc dzieje Francji od nowa w oparciu o
ujawnione przypadki zepsucia władzy, które Jeanne tak sprawnie rozpropagowała.
Jej losy były w istocie buntem przeciw własnej pozycji społecznej – buntem na
miarę tamtych czasów, bo przeprowadzonym za pomocą swobodnego manipulowania
przekazem. Sprowadzenie Jeanne de Valois-Saint-Rémy do roli zwykłej złodziejki
odebrałoby jej należne miejsce w historii. W rzeczywistości była na swój sposób
podstępnym strategiem, który jako jeden z pierwszych pojął siłę opowieści w
niszczeniu utartych instytucji. W drugiej połowie XVIII wieku kształtująca się
dopiero opinia publiczna stawała się potężną siłą, a Jeanne zrozumiała, jak
można jej użyć do walki z władzą. Afera pokazała, że w czasach rozwoju prasy
odpowiednio wdrożona plotka bywała groźniejsza od uzbrojonego wojska. To, że
zdołała przekonać jednego z najważniejszych dostojników kościelnych, iż
spotkana w ciemnościach nocnych ogrodów kobieta jest królową Francji, pozostaje
przejmującym dowodem na to, jak łatwo dać się oślepić własnym pragnieniom.
 |
Maria Antonina, królowa Francji (1782) autorka: Élisabeth Louise Vigée Le Brun |
Niezwykle istotne pod względem społeczno-prawnym były konsekwencje
wymierzenia kary Jeanne de Valois-Saint-Rémy. Wypalenie na ciele kobiety
wywodzącej się z dynastii Walezjuszy litery symbolizującej złodzieja stanowiło
drastyczny i wysoce symboliczny akt przemocy ze strony państwa. Władza próbowała
w ten sposób trwale naznaczyć jej ciało jako przestępcze i użyć potomkini
monarchów do publicznego zademonstrowania potęgi monarszej sprawiedliwości.
Reakcja opinii publicznej okazała się jednak zupełnie odmienna od zamierzonej –
społeczeństwo uznało to napiętnowanie za przejaw sadyzmu i okrucieństwa, a nie
za sprawiedliwy wyrok. Ukazało to rosnącą przepaść między prawem ustanawianym
przez dwór a poczuciem moralności u zwykłych ludzi. Ciało Jeanne stało się
polem walki, na którym nieomylny autorytet króla zderzył się ze współczuciem
tłumu. Przesunięcie społecznej empatii z postaci monarchy na rzekomą ofiarę
królewskiego systemu stanowiło czytelną zapowiedź rewolucyjnych nastrojów,
które kilka lat później doprowadziły do egzekucji Ludwika XVI i Marii Antoniny.
Gdy przyglądamy się historycznej roli Jeanne, widzimy w niej swoisty powrót
dawnych, wypartych wątków francuskiego świata politycznego. Dynastia Walezjuszy
została niegdyś zastąpiona przez linię Burbonów, lecz w osobie Jeanne cień
dawnej rodziny królewskiej powrócił, by prześladować i ostatecznie doprowadzić
do upadku nowych władców. Hrabina była autentycznym wytworem epoki, która nie
potrafiła już pogodzić skostniałych struktur stanowych z realiami zmieniającego
się świata. Jej dramatyczne, a zarazem pełne cynizmu życie stanowiło doskonałe
zwierciadło powolnego rozkładu Wersalu. Jako kobieta pozbawiona typowych
środków wpływu, wykorzystała jedyne dostępne sobie atuty – głośne nazwisko,
wyjątkową inteligencję oraz znajomość męskich słabości – by powziąć prywatną
grę, która nieoczekiwanie wywołała ogólnonarodowy kryzys.
Lata jej życia, przypadające na okres od 1756 do 1791 roku, obejmują
ostatnie próby przetrwania starego ładu w świecie, który dawno pozostawił go z
tyłu. Jeanne stała się bezpośrednim symptomem tej głębokiej przemocy i
transformacji. Była mrocznym owocem systemu, który stawiał na pochodzenie i
więzy krwi, a jednocześnie całkowicie ignorował los ludzi, w których żyłach ta
krew płynęła. Dlatego Afera Diamentowego Naszyjnika nie powinna być traktowana
jako marginesowy, dziwaczny epizod historyczny, lecz jako punkt zwrotny w
procesie utraty politycznego autorytetu przez monarchię. Jeanne nie wznieciła
Rewolucji osobiście, ale przygotowała do niej grunt, dbając o to, by w
odpowiednim momencie francuski tron postrzegano nie jako nienaruszalną
instytucję z boskiego nadania, lecz jako pustą, skorumpowaną strukturę, którą
lud ma prawo obalić. Warto również zauważyć, że cała intryga oraz jej odbiór
miały wyraźny podtekst związany z postrzeganiem ról płciowych. W
osiemnastowiecznym społeczeństwie postać kobiety-intrygantki budziła ogromny
niepokój. Jeanne ucieleśniała powszechny lęk przed sytuacją, w której kobiety,
mając dostęp do prywatnych pokoi władzy, mogą wpływać na sprawy państwowe i
niszczyć porządek publiczny. Jej bezwzględna manipulacja kardynałem Rohanem
oraz wymyślona przez nią bliska relacja z monarchinią trafiały w głęboko ukryty
strach przed rzekomą feminizacją dworu. Krytycy opisywali skandal z
naszyjnikiem jako podstępną wojnę kobiet, co podkopywało wizerunek samego króla
jako męskiego i zdecydowanego przywódcy. Brak kontroli Ludwika XVI nad własnym
otoczeniem – uosabiany zarówno przez działania żony, jak i bezczelność Jeanne –
stał się metaforą jego nieudolności w zarządzaniu całym krajem.
 |
Naszyjnik królowej (rekonstrukcja) Ten diamentowy naszyjnik został zamówiony przez Ludwika XV dla jego metresy, Madame du Barry. Po śmierci króla, za naszyjnik nadal nie zapłacono, co niemal doprowadziło jubilerów do bankructwa i później wywołało liczne, nieudane, próby sprzedania go królowej Marii Antoninie. Obecnie naszyjnik znajduje się w Château de Breteuil we Francji. |
Z kolei badacze dziejów Jeanne de Valois-Saint-Rémy często wahają się
między przedstawianiem jej jako demonicznej kłamczyni a ukazywaniem jej jako
potrafiącej przetrwać w męskim świecie protofeministki. Rzetelna analiza wymaga
jednak uznania, że nie była ona wyłącznie żadną z tych postaci, stanowiąc
raczej ich połączenie. Była genialnym strategiem działającym z marginesu
społecznego. Nie mając prawnego ani ekonomicznego zaplecza, wykreowała własną
pozycję za pomocą skandalu, który w ówczesnej Francji stawał się potężną walutą
polityczną. Operowała tą walutą z precyzją finansisty, niszcząc reputację Marii
Antoniny na tyle skutecznie, że nawet dzisiaj królowa pamiętana jest przede
wszystkim przez pryzmat bezcennego naszyjnika, którego w rzeczywistości nigdy
nie kupiła. Ucieczka Jeanne do Londynu i jej tamtejsza śmierć pokazują ponadto,
jak bardzo kryzys francuski przekroczył granice jednego państwa. Możliwość
wydawania pamiętników w Wielkiej Brytanii i błyskawicznego zalewania nimi ulic
Paryża dowodziła, że Korona straciła kontrolę nad obiegiem informacji. Władza
nie mogła już ochronić autorytetu monarchini za pomocą państwowej cenzury czy
murów pałacu. Jeanne przeniosła ten spór na otwarty rynek opinii publicznej,
gdzie dwór był z góry na straconej pozycji. To przejście od zacisza dworskich
gabinetów do żywiołu opinii publicznej stało się jednym z kluczowych
wyznaczników dekady poprzedzającej Rewolucję.
W ostatecznym rozrachunku Afera Diamentowego Naszyjnika i sama jej
autorka przypominają, że upadek potężnych ustrojów często zaczyna się od
banalnych, ludzkich słabości. Wyłudzenie było możliwe tylko dzięki
bezgranicznej próżności kardynała, powszechnej niechęci do królowej oraz
chwiejności samego króla. Jeanne zadziałała jak zabójcza infekcja w organizmie
państwowym osłabionym już przez długi, nędzę i wrzenie intelektualne. Kiedy
zmarła w 1791 roku, dawny świat, do którego zniszczenia się przyczyniła,
znajdował się już w płomieniach. Jej prawdziwym dziedzictwem nie były
wywiezione i rozebrane na części diamenty, lecz całkowicie zrujnowany mit
nieomylności władzy królewskiej. Litera wypalona na jej ramieniu miała oznaczać
złodziejkę, jednak dla dalszych losów Francji stała się przede wszystkim
przypomnieniem o dynastia Walezjuszy – cieniu z przeszłości, który powrócił, by
przypieczętować los Burbonów. Przyglądając się okresowi panowania Ludwika XVI w
latach 1774-1792, dostrzegamy ciągły ciąg straconych szans oraz błędnego
odczytywania nastrojów społecznych. Monarcha nie potrafił pojąć, że w całym
skandalu nie chodziło o same diamenty, ale o wizję, w której królowa mogłaby
brać udział w podobnej transakcji. Jeanne doskonale to rozumiała. Zdawała sobie
sprawę, że w oczach opinii publicznej pochodząca z Austrii władczyni została
już dawno osądzona, a historia z naszyjnikiem stanowiła jedynie brakujący
dowód, na który wszyscy niecierpliwie czekali. Ta kluczowa obserwacja pozwoliła
jej zorganizować przestępstwo będące w rzeczywistości zamachem politycznym.
Proces z 1786 roku można uznać za pierwszy rewolucyjny trybunał, w którym
monarchia została osądzona zaocznie i uznana za niewydolną. Jeanne de
Valois-Saint-Rémy, dzięki swojej bezczelności i całkowitemu odrzuceniu
tradycyjnych zasad moralnych, stała się nieoczekiwaną akuszerką nowej epoki –
czasów charakteryzujących się swoistą równością w przestępstwie, co udowodniła,
sprowadzając najważniejsze osoby w państwie do własnego poziomu oszustwa i
desperacji.
 |
Jeanne de La Motte podczas piętnowania Rycina Meyera-Heinego według obrazu Hyppolyte'a de La Charlerie (data nieznana) |
Współczesne badania nad źródłami Rewolucji ukazują Jeanne jako modelowy
przykład postaci z pogranicza – kogoś zawieszonego między dwoma różnymi
światami, z których żaden nie chciał jej w pełni przyjąć, co czyniło z niej
siłę o ogromnym potencjale niszczycielskim. Łączyła w sobie królewskie
pochodzenie z losem żebraczki, szlachecki stan z przestępczą działalnością,
będąc jednocześnie ofiarą i sprawczynią. Zatarciem tych granic odzwierciedlała
rozpad struktury samego Ancien Régime.
U schyłku lat osiemdziesiątych XVIII wieku Francja przestała być społeczeństwem
opartym na jasnym podziale stanowym, stając się przestrzenią bezpardonowej
walki jednostek o przetrwanie i status. Jeanne okazała się najbardziej
bezwzględną i niebezpieczną z uczestniczek tej gry. Jej biografia pozostaje
kluczowym elementem historii Francji nie ze względu na samą biżuterię, lecz
dlatego, że wyznacza moment, w którym społeczeństwo przestało wierzyć w boski
autorytet królów, dając zamiast tego wiarę historiom tworzonym przez ich
wrogów. Zwieńczeniem tej analizy musi być podkreślenie przełomowego znaczenia
roku 1785, kiedy to naszyjnik stał się realną bronią polityczną. To właśnie
wtedy kardynał de Rohan został aresztowany w galowym stroju liturgicznym
bezpośrednio w salach Wersalu, podczas obchodów święta Wniebowzięcia –
wydarzenie to stanowiło akt symbolicznego odarcia władzy z jej świętości, który
wstrząsnął całym dworem. Za tym ruchem stała Jeanne, która myślała już o
kolejnych krokach. Następujący po nim proces z 1786 roku nie tylko wydał wyrok
na samą hrabinę, ale napiętnował całą monarchię jako relikt przeszłości,
niezdolny do zarządzania własnym otoczeniem, a tym bardziej całym narodem.
Życie Jeanne de Valois-Saint-Rémy było krótkie, pełne napięć i zdefiniowane
przez jeden akt sprzeciwu wobec systemu próbującego ją zignorować. Poprzez swój
opór ujawniła głęboką niewydolność ustroju, co w ciągu zaledwie trzech lat od
jej skazania doprowadziło do upadku monarchii Burbonów, otwierając drogę do
zdobycia Bastylii, ogłoszenia Republiki i uderzenia gilotyny. I choć zmarła w
londyńskiej mgle, to jednak wzniecony przez nią w Paryżu pożar płonął dalej,
niszcząc świat, który jednocześnie kochała i nienawidziła z pasją zmieniającą
losy całej cywilizacji zachodniej.
Bibliografia:
- Castellot A.: Marie‑Antoinette: La véritable histoire d’une reine incomprise.
Paryż: Éditions Perrin, 1957.
- Fraser A.: Marie
Antoinette: The Journey. Londyn: Weidenfeld & Nicolson, 2001.
- Funck-Brentano F.: L'Affaire du Collier; d'après de nouveaux documents recueillies en
partie par A. Bégis. Paryż: Hachette, 1901.
- Hardman J.: Marie‑Antoinette:
The Making of a French Queen. New Haven: Yale University Press, 2019.
- Haslip J.: Marie
Antoinette. Londyn: Weidenfeld & Nicolson, 1969.
- Lever E.: Marie‑Antoinette:
The Last Queen of France. Nowy Jork: Farrar, Straus and Giroux, 2000.
- Zweig S.: Marie
Antoinette: Bildnis eines mittleren Charakters. Lipsk: Insel-Verlag, 1932.
Ⓒ Agnieszka Różycka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz