piątek, 14 sierpnia 2026

Upadek autorytetu francuskiej Korony: rola Jeanne de Valois-Saint-Rémy w aferze naszyjnikowej

 



U schyłku XVIII wieku Francja znajdowała się w stanie wyjątkowego napięcia, zawieszona między skostniałym tradycjonalizmem absolutyzmu a rosnącym w siłę, krytycznym głosem opinii publicznej, która traciła resztki szacunku dla monarchii. W tym burzliwym okresie to nie decyzje królów, lecz działania jednostki z marginesu dworskiego świata zadały absolutyzmowi jeden z najbardziej dotkliwych ciosów. Jeanne de Valois-Saint-Rémy, znana jako hrabina de la Motte, urodziła się 22 lipca 1756 roku, a zmarła na wygnaniu 4 czerwca 1791 roku. Była kimś więcej niż zwykłą oszustką – stała się główną reżyserką tak zwanej Afery Diamentowego Naszyjnika, skandalu, który wstrząsnął posadami francuskiej Korony. Jej losy ukazują, jak na skrzyżowaniu arystokratycznych kompleksów, manipulacji społecznej i sprytnego wykorzystania wizerunku dochodzi do desakralizacji władzy – procesu, w którym dawniej nietykalna autorytetem postać władcy zostaje sprowadzona do roli zwykłego, podatnego na ataki i krytykę człowieka.


Jeanne de Valois-Saint-Rémy, hrabina de la Motte (1780)
autorka: Élisabeth Louise Vigée Le Brun


Życiorys Jeanne od początku opierał się na głębokim paradoksie. Choć była bezpośrednią potomkinią króla Henryka II przez nieślubną gałąź rodu Valois-Saint-Rémy, jej szlacheckie pochodzenie nie wiązało się ani z majątkiem, ani ze społeczną pozycją. Dzieciństwo spędzone w Fontette upłynęło jej na ulicznym żebractwie; prosząc o jałmużnę, stale przypominała o swoim królewskim rodowodzie, by zyskać wsparcie państwa. Z czasem udało jej się wywalczyć skromną pensję od Ludwika XVI, a w 1780 roku wyszła za mąż za Nicolasa de la Motte, oficera żandarmerii, który posługiwał się dość wątpliwym tytułem hrabiego. Małżeństwo to nie przyniosło jednak upragnionej stabilizacji. Jeanne znalazła się jedynie na obrzeżach Wersalu – mogła z bliska obserwować świat władzy i skomplikowanej etykiety, lecz nie miała do niego prawdziwego dostępu. Ta ciągła bliskość do luksusu połączona z biurokratyczną obojętnością dworu rodziła w niej rosnącą frustrację i pchała ją ku coraz bardziej ryzykownym pomysłom. Rola Jeanne w historii wiąże się bezpośrednio z Aferą Diamentowego Naszyjnika – bezprecedensowym oszustwem, które bezlitośnie wykorzystało naiwność i kryzysy finansowe francuskich elit. Jej główną ofiarą stał się kardynał Ludwik de Rohan, wielki jałmużnik Francji, człowiek niezwykle ambitny, a zarazem wyjątkowo łatwowierny. Rohan desperacko szukał sposobu na odzyskanie względów na dworu. Maria Antonina szczerze nim gardziła ze względu na jego rozwiązły tryb życia z czasów, gdy był ambasadorem w Wiedniu, i unikała z nim wszelkiego kontaktu. Dostrzegając ten słaby punkt, Jeanne przekonała kardynała, że stała się zaufaną powierniczką królowej. W latach 1784-1785 stworzyła wyrafinowaną fikcję, pośrednicząc w sfałszowanej korespondencji między nim a rzekomą władczynią. Wykorzystując fakt, że granica między prywatnym a publicznym życiem rodziny królewskiej była wówczas zatarta przez powszechne paszkwile, Jeanne wmówiła Rohanowi, iż Maria Antonina pragnie cichego pojednania. Ceną za wybaczenie miał być zakup bezcennego diamentowego naszyjnika o wartości 1,6 miliona liwrów, wykonanego pierwotnie dla Madame du Barry.
 
Całkowite powodzenie tego planu wymagało niezwykłego wyczucia teatralności. Przełomowym momentem była noc 11 sierpnia 1784 roku, kiedy w ogrodach Wersalu, w tzw. Gaju Wenus, Jeanne zorganizowała mistyfikację: zatrudniła prostytutkę Nicole d’Oliva, bardzo podobną do Marii Antoniny, by ta w półmroku spotkała się z kardynałem. Przekonany, że rozmawia z samą monarchinią, Rohan uznał, że uzyskał jej przebaczenie. W ten sposób wizerunek władczyni został po prostu przejęty i wykorzystany do finansowego oszustwa. Naszyjnik kupiony przez kardynała na kredyt trafił w ręce Jeanne pod pretekstem przekazania go królowej, po czym został natychmiast rozebrany na części i wywieziony do Londynu. Gdy w 1785 roku jubilerzy Boehmer i Bassenge zgłosili się po zapłatę bezpośrednio do Marii Antoniny, całe oszustwo wyszło na jaw, wywołując skandal, który miał wstrząsnąć całą Francją. Decyzja Ludwika XVI o przekazaniu sprawy pod obrady Parlamentu Paryskiego okazała się fatalnym błędem strategicznym. Zamiast wyciszyć sprawę na dworze, król oddał ją w ręce instytucji nastawionej wrogo do monarchii absolutnej, zamieniając sprawę kryminalną w publiczny proces nad reputacją Korony. Sąd uznał Jeanne za winną, skazał ją na wypalenie na obu ramionach litery „V” (od słowa voleuse – złodziejka) oraz dożywotnie więzienie w Salpêtrière. Mimo to wyrok stał się wizerunkową porażką dworu. Kardynał de Rohan został uniewinniony, co opinia publiczna przyjęła jako dowód na złośliwość i mściwość samej królowej. Społeczeństwo uznało, że nawet jeśli Maria Antonina nie brała udziału w kradzieży, to jej dotychczasowa reputacja czyniła ten scenariusz całkowicie prawdopodobnym.


Marc-Antoine-Nicolas de La Motte, mąż Jeanne (1787)
autor nieznany


 
Po widowiskowej ucieczce z więzienia w 1787 roku – przeprowadzonej zapewne przy pomocy ludzi widzących w niej ofiarę samowoli królewskiej – Jeanne przedostała się do Londynu. Tam wydała swoje Mémoires justificatifs, sensacyjną autobiografię, w której obarczyła pełną odpowiedzialnością za aferę Marię Antoninę. Przedstawiła się w niej nie jako sprawczyni, lecz jako bezwolna ofiara rzekomo zepsutej, rozrzutnej i mściwej królowej. Książka była masowo przemycana do Francji i chciwie czytana przez społeczeństwo szukające potwierdzenia moralnego upadku monarchii. Opowieści te wpisały się w narastające nastroje antymonarchiczne, ostatecznie niszcząc sakralny wizerunek władzy i dostarczając haseł, które kilkanaście miesięcy później eksplodowały z pełną siłą podczas rewolucji 1789 roku. Aby w pełni pojąć rolę Jeanne de Valois-Saint-Rémy, należy przyjrzeć się znaczeniu samego naszyjnika, który w tamtych czasach był czymś więcej niż zwykłą, kosztowną ozdobą. W świecie XVIII-wiecznych elit biżuteria służyła za jasny wyznacznik pozycji społecznej i pełnoprawny instrument finansowy. Niezwykłe nagromadzenie diamentów i oszałamiająca wartość naszyjnika uczyniły z niego symbol rosnącego deficytu budżetowego, który prowadził francuską gospodarkę do ruiny. Przypisując Marii Antoninie chęć potajemnego zakupu tak bezmyślnie drogiego przedmiotu, Jeanne bezpośrednio obarczyła ją odpowiedzialnością za zapaść finansową państwa. Dotychczasowy ład opierał się na wierze, że władca roztropnie gospodaruje majątkiem królestwa, tymczasem cała sprawnie ukartowana intryga ukazywała dwór jako miejsce nie tylko niegospodarne, lecz przede wszystkim cichego upadku moralnego. Jeanne nie wywołała od zera niechęci do pochodzącej z Austrii królowej, jednak stworzyła przemyślaną opowieść, która nadała tej niechęci realną siłę polityczną.
 
Skandal ten doskonale wpisał się także w głęboki kryzys tożsamości, jaki dotknął wówczas francuską szlachtę. Tradycyjna arystokracja rodowa znajdowała się w nieustannym konflikcie z nowo powoływaną stanowo szlachtą urzędniczą, a powszechny handel tytułami odbierał wyższym sferom ich dawną ekskluzywność. Wykorzystanie przez Jeanne królewskiego nazwiska Walezjuszy uderzyło bezpośrednio w te podziały. Skoro kobieta nosząca w żyłach monarchiczną krew mogła stoczyć się do roli pospolitej oszustki, podważało to przekonanie o wrodzonej szlachetności elit. Jej życie obnażyło czysto teatralny wymiar arystokratycznego statusu – hrabiną stała się wyłącznie dzięki własnej determinacji i odpowiednio dobranej roli, udowadniając, że u schyłku starych porządków wykreowane pozory miały większą moc niż rzeczywistość. Ta podważalność tożsamości budziła ogromny lęk w kręgach władzy, ponieważ sugerowała, że hierarchia społeczna nie jest ustanowiona przez Boga, lecz stanowi jedynie kruchą, zależną od ludzkiego postrzegania umowę. W całe przedsięwzięcie zamieszany był również Alessandro Cagliostro, znany okultysta i pseudonaukowiec, co zwraca uwagę na drugą, mroczną stronę ówczesnego życia intelektualnego. Epoka Oświecenia nie polegała wyłącznie na bezwzględnym tryumfie rozumu; towarzyszył jej silny niepokój społeczny, w którym utratę tradycyjnej wiary rekompensowano sobie ucieczką w tajemne stowarzyszenia, pseudonaukę i wiarę w zjawiska nadprzyrodzone. Pojawienie się Cagliostra dodało całej aferze posmaku tajemnicy i wyższego przeznaczenia, co jeszcze bardziej podkopywało budowany przez państwo wizerunek racjonalnych rządów. Jeanne sprawnie poruszała się w tej szarej strefie, w której krytyczny sceptycyzm mieszał się z barokowym zabobonem, czerpiąc z obu tych światów środki niezbędne do zniszczenia autorytetu dworu.


Kardynał, książę Ludwik de Rohan (1750)
autor nieznany

 
Zwieńczeniem tej historii była dramatyczna śmierć Jeanne w 1791 roku, gdy wyskoczyła z okna swojego londyńskiego mieszkania, uciekając przed dłużnikami lub – jak głosiły krążące plotki – obawiając się zamachu ze strony francuskich agentów. Jej tragiczny koniec zbiegł się w czasie z gwałtowną radykalizacją wydarzeń we Francji. W tym samym roku monarchia dożywała już swoich ostatnich dni, a skandal wokół naszyjnika okazał się dla monarchini wyrokiem. Śmierć Jeanne wyznacza moment przejścia od ery intryg dworskich do czasu rewolucyjnego terroru. Jej historyczna misja została spełniona: trwale naruszyła sakralny autorytet Burbonów, z którego całkowicie uszło powietrze. Patrząc na te wydarzenia z perspektywy czasu, Afera Diamentowego Naszyjnika nie była bezpośrednim powodem wybuchu Rewolucji Francuskiej, ale stanowiła kluczowy impuls, bez którego trudno byłoby ją sobie wyobrazić. Jeanne de Valois-Saint-Rémy stała się pasem transmisyjnym, przez który przeszły i w którym skupiły się wszystkie społeczne żale Francuzów. Okazała się mistrzynią budowania taniej sensacji, doskonale rozumiejąc, że opinia publiczna znacznie chętniej zagląda do sypialni królowej niż do ksiąg rachunkowych królestwa. Mieszając reputację monarchy z ulicznym błotem, pozbawiła go wszelkiego kapitału zaufania w momencie, gdy kryzys 1789 roku uderzył ze zwielokrotnioną siłą.
 
Wokół całej jej biografii dostrzec można motyw ciągłego wymazywania dawnych śladów i tworzenia własnej historii na nowo. Jeanne przez całe życie starała się zatrzeć pamięć o ubóstwie, budując swoją tożsamość na nowo wokół królewskiego rodowodu. Zatarła fakt, że Maria Antonina całkowicie ignorowała kardynała Rohana, przedstawiając ich relację jako tajemny romans. Wreszcie sama Rewolucja wymazała dotychczasowy ustrój, pisząc dzieje Francji od nowa w oparciu o ujawnione przypadki zepsucia władzy, które Jeanne tak sprawnie rozpropagowała. Jej losy były w istocie buntem przeciw własnej pozycji społecznej – buntem na miarę tamtych czasów, bo przeprowadzonym za pomocą swobodnego manipulowania przekazem. Sprowadzenie Jeanne de Valois-Saint-Rémy do roli zwykłej złodziejki odebrałoby jej należne miejsce w historii. W rzeczywistości była na swój sposób podstępnym strategiem, który jako jeden z pierwszych pojął siłę opowieści w niszczeniu utartych instytucji. W drugiej połowie XVIII wieku kształtująca się dopiero opinia publiczna stawała się potężną siłą, a Jeanne zrozumiała, jak można jej użyć do walki z władzą. Afera pokazała, że w czasach rozwoju prasy odpowiednio wdrożona plotka bywała groźniejsza od uzbrojonego wojska. To, że zdołała przekonać jednego z najważniejszych dostojników kościelnych, iż spotkana w ciemnościach nocnych ogrodów kobieta jest królową Francji, pozostaje przejmującym dowodem na to, jak łatwo dać się oślepić własnym pragnieniom.


Maria Antonina, królowa Francji (1782)
autorka: Élisabeth Louise Vigée Le Brun


Niezwykle istotne pod względem społeczno-prawnym były konsekwencje wymierzenia kary Jeanne de Valois-Saint-Rémy. Wypalenie na ciele kobiety wywodzącej się z dynastii Walezjuszy litery symbolizującej złodzieja stanowiło drastyczny i wysoce symboliczny akt przemocy ze strony państwa. Władza próbowała w ten sposób trwale naznaczyć jej ciało jako przestępcze i użyć potomkini monarchów do publicznego zademonstrowania potęgi monarszej sprawiedliwości. Reakcja opinii publicznej okazała się jednak zupełnie odmienna od zamierzonej – społeczeństwo uznało to napiętnowanie za przejaw sadyzmu i okrucieństwa, a nie za sprawiedliwy wyrok. Ukazało to rosnącą przepaść między prawem ustanawianym przez dwór a poczuciem moralności u zwykłych ludzi. Ciało Jeanne stało się polem walki, na którym nieomylny autorytet króla zderzył się ze współczuciem tłumu. Przesunięcie społecznej empatii z postaci monarchy na rzekomą ofiarę królewskiego systemu stanowiło czytelną zapowiedź rewolucyjnych nastrojów, które kilka lat później doprowadziły do egzekucji Ludwika XVI i Marii Antoniny. Gdy przyglądamy się historycznej roli Jeanne, widzimy w niej swoisty powrót dawnych, wypartych wątków francuskiego świata politycznego. Dynastia Walezjuszy została niegdyś zastąpiona przez linię Burbonów, lecz w osobie Jeanne cień dawnej rodziny królewskiej powrócił, by prześladować i ostatecznie doprowadzić do upadku nowych władców. Hrabina była autentycznym wytworem epoki, która nie potrafiła już pogodzić skostniałych struktur stanowych z realiami zmieniającego się świata. Jej dramatyczne, a zarazem pełne cynizmu życie stanowiło doskonałe zwierciadło powolnego rozkładu Wersalu. Jako kobieta pozbawiona typowych środków wpływu, wykorzystała jedyne dostępne sobie atuty – głośne nazwisko, wyjątkową inteligencję oraz znajomość męskich słabości – by powziąć prywatną grę, która nieoczekiwanie wywołała ogólnonarodowy kryzys.
 
Lata jej życia, przypadające na okres od 1756 do 1791 roku, obejmują ostatnie próby przetrwania starego ładu w świecie, który dawno pozostawił go z tyłu. Jeanne stała się bezpośrednim symptomem tej głębokiej przemocy i transformacji. Była mrocznym owocem systemu, który stawiał na pochodzenie i więzy krwi, a jednocześnie całkowicie ignorował los ludzi, w których żyłach ta krew płynęła. Dlatego Afera Diamentowego Naszyjnika nie powinna być traktowana jako marginesowy, dziwaczny epizod historyczny, lecz jako punkt zwrotny w procesie utraty politycznego autorytetu przez monarchię. Jeanne nie wznieciła Rewolucji osobiście, ale przygotowała do niej grunt, dbając o to, by w odpowiednim momencie francuski tron postrzegano nie jako nienaruszalną instytucję z boskiego nadania, lecz jako pustą, skorumpowaną strukturę, którą lud ma prawo obalić. Warto również zauważyć, że cała intryga oraz jej odbiór miały wyraźny podtekst związany z postrzeganiem ról płciowych. W osiemnastowiecznym społeczeństwie postać kobiety-intrygantki budziła ogromny niepokój. Jeanne ucieleśniała powszechny lęk przed sytuacją, w której kobiety, mając dostęp do prywatnych pokoi władzy, mogą wpływać na sprawy państwowe i niszczyć porządek publiczny. Jej bezwzględna manipulacja kardynałem Rohanem oraz wymyślona przez nią bliska relacja z monarchinią trafiały w głęboko ukryty strach przed rzekomą feminizacją dworu. Krytycy opisywali skandal z naszyjnikiem jako podstępną wojnę kobiet, co podkopywało wizerunek samego króla jako męskiego i zdecydowanego przywódcy. Brak kontroli Ludwika XVI nad własnym otoczeniem – uosabiany zarówno przez działania żony, jak i bezczelność Jeanne – stał się metaforą jego nieudolności w zarządzaniu całym krajem.


Naszyjnik królowej (rekonstrukcja)
Ten diamentowy naszyjnik został zamówiony przez
Ludwika XV dla jego metresy, Madame du Barry. Po śmierci
króla, za naszyjnik nadal nie zapłacono, co niemal doprowadziło
jubilerów do bankructwa i później wywołało liczne, nieudane,
próby sprzedania go królowej Marii Antoninie.
Obecnie naszyjnik znajduje się w Château de Breteuil we Francji. 

 
Z kolei badacze dziejów Jeanne de Valois-Saint-Rémy często wahają się między przedstawianiem jej jako demonicznej kłamczyni a ukazywaniem jej jako potrafiącej przetrwać w męskim świecie protofeministki. Rzetelna analiza wymaga jednak uznania, że nie była ona wyłącznie żadną z tych postaci, stanowiąc raczej ich połączenie. Była genialnym strategiem działającym z marginesu społecznego. Nie mając prawnego ani ekonomicznego zaplecza, wykreowała własną pozycję za pomocą skandalu, który w ówczesnej Francji stawał się potężną walutą polityczną. Operowała tą walutą z precyzją finansisty, niszcząc reputację Marii Antoniny na tyle skutecznie, że nawet dzisiaj królowa pamiętana jest przede wszystkim przez pryzmat bezcennego naszyjnika, którego w rzeczywistości nigdy nie kupiła. Ucieczka Jeanne do Londynu i jej tamtejsza śmierć pokazują ponadto, jak bardzo kryzys francuski przekroczył granice jednego państwa. Możliwość wydawania pamiętników w Wielkiej Brytanii i błyskawicznego zalewania nimi ulic Paryża dowodziła, że Korona straciła kontrolę nad obiegiem informacji. Władza nie mogła już ochronić autorytetu monarchini za pomocą państwowej cenzury czy murów pałacu. Jeanne przeniosła ten spór na otwarty rynek opinii publicznej, gdzie dwór był z góry na straconej pozycji. To przejście od zacisza dworskich gabinetów do żywiołu opinii publicznej stało się jednym z kluczowych wyznaczników dekady poprzedzającej Rewolucję.
 
W ostatecznym rozrachunku Afera Diamentowego Naszyjnika i sama jej autorka przypominają, że upadek potężnych ustrojów często zaczyna się od banalnych, ludzkich słabości. Wyłudzenie było możliwe tylko dzięki bezgranicznej próżności kardynała, powszechnej niechęci do królowej oraz chwiejności samego króla. Jeanne zadziałała jak zabójcza infekcja w organizmie państwowym osłabionym już przez długi, nędzę i wrzenie intelektualne. Kiedy zmarła w 1791 roku, dawny świat, do którego zniszczenia się przyczyniła, znajdował się już w płomieniach. Jej prawdziwym dziedzictwem nie były wywiezione i rozebrane na części diamenty, lecz całkowicie zrujnowany mit nieomylności władzy królewskiej. Litera wypalona na jej ramieniu miała oznaczać złodziejkę, jednak dla dalszych losów Francji stała się przede wszystkim przypomnieniem o dynastia Walezjuszy – cieniu z przeszłości, który powrócił, by przypieczętować los Burbonów. Przyglądając się okresowi panowania Ludwika XVI w latach 1774-1792, dostrzegamy ciągły ciąg straconych szans oraz błędnego odczytywania nastrojów społecznych. Monarcha nie potrafił pojąć, że w całym skandalu nie chodziło o same diamenty, ale o wizję, w której królowa mogłaby brać udział w podobnej transakcji. Jeanne doskonale to rozumiała. Zdawała sobie sprawę, że w oczach opinii publicznej pochodząca z Austrii władczyni została już dawno osądzona, a historia z naszyjnikiem stanowiła jedynie brakujący dowód, na który wszyscy niecierpliwie czekali. Ta kluczowa obserwacja pozwoliła jej zorganizować przestępstwo będące w rzeczywistości zamachem politycznym. Proces z 1786 roku można uznać za pierwszy rewolucyjny trybunał, w którym monarchia została osądzona zaocznie i uznana za niewydolną. Jeanne de Valois-Saint-Rémy, dzięki swojej bezczelności i całkowitemu odrzuceniu tradycyjnych zasad moralnych, stała się nieoczekiwaną akuszerką nowej epoki – czasów charakteryzujących się swoistą równością w przestępstwie, co udowodniła, sprowadzając najważniejsze osoby w państwie do własnego poziomu oszustwa i desperacji.


Jeanne de La Motte podczas piętnowania
Rycina Meyera-Heinego według obrazu Hyppolyte'a de La Charlerie
(data nieznana)


Współczesne badania nad źródłami Rewolucji ukazują Jeanne jako modelowy przykład postaci z pogranicza – kogoś zawieszonego między dwoma różnymi światami, z których żaden nie chciał jej w pełni przyjąć, co czyniło z niej siłę o ogromnym potencjale niszczycielskim. Łączyła w sobie królewskie pochodzenie z losem żebraczki, szlachecki stan z przestępczą działalnością, będąc jednocześnie ofiarą i sprawczynią. Zatarciem tych granic odzwierciedlała rozpad struktury samego Ancien Régime. U schyłku lat osiemdziesiątych XVIII wieku Francja przestała być społeczeństwem opartym na jasnym podziale stanowym, stając się przestrzenią bezpardonowej walki jednostek o przetrwanie i status. Jeanne okazała się najbardziej bezwzględną i niebezpieczną z uczestniczek tej gry. Jej biografia pozostaje kluczowym elementem historii Francji nie ze względu na samą biżuterię, lecz dlatego, że wyznacza moment, w którym społeczeństwo przestało wierzyć w boski autorytet królów, dając zamiast tego wiarę historiom tworzonym przez ich wrogów. Zwieńczeniem tej analizy musi być podkreślenie przełomowego znaczenia roku 1785, kiedy to naszyjnik stał się realną bronią polityczną. To właśnie wtedy kardynał de Rohan został aresztowany w galowym stroju liturgicznym bezpośrednio w salach Wersalu, podczas obchodów święta Wniebowzięcia – wydarzenie to stanowiło akt symbolicznego odarcia władzy z jej świętości, który wstrząsnął całym dworem. Za tym ruchem stała Jeanne, która myślała już o kolejnych krokach. Następujący po nim proces z 1786 roku nie tylko wydał wyrok na samą hrabinę, ale napiętnował całą monarchię jako relikt przeszłości, niezdolny do zarządzania własnym otoczeniem, a tym bardziej całym narodem. Życie Jeanne de Valois-Saint-Rémy było krótkie, pełne napięć i zdefiniowane przez jeden akt sprzeciwu wobec systemu próbującego ją zignorować. Poprzez swój opór ujawniła głęboką niewydolność ustroju, co w ciągu zaledwie trzech lat od jej skazania doprowadziło do upadku monarchii Burbonów, otwierając drogę do zdobycia Bastylii, ogłoszenia Republiki i uderzenia gilotyny. I choć zmarła w londyńskiej mgle, to jednak wzniecony przez nią w Paryżu pożar płonął dalej, niszcząc świat, który jednocześnie kochała i nienawidziła z pasją zmieniającą losy całej cywilizacji zachodniej.


 
Bibliografia:
  1. Castellot A.: Marie‑Antoinette: La véritable histoire d’une reine incomprise. Paryż: Éditions Perrin, 1957.
  2. Fraser A.: Marie Antoinette: The Journey. Londyn: Weidenfeld & Nicolson, 2001.
  3. Funck-Brentano F.: L'Affaire du Collier; d'après de nouveaux documents recueillies en partie par A. Bégis. Paryż: Hachette, 1901.
  4. Hardman J.: Marie‑Antoinette: The Making of a French Queen. New Haven: Yale University Press, 2019.
  5. Haslip J.: Marie Antoinette. Londyn: Weidenfeld & Nicolson, 1969.
  6. Lever E.: Marie‑Antoinette: The Last Queen of France. Nowy Jork: Farrar, Straus and Giroux, 2000.
  7. Zweig S.: Marie Antoinette: Bildnis eines mittleren Charakters. Lipsk: Insel-Verlag, 1932.



Ⓒ Agnieszka Różycka




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz