Przejście od sztywnej, pełnej żalu pobożności u schyłku panowania
Ludwika XIV do swobodnej i pełnej energii atmosfery Regencji najlepiej
ilustruje krótkie, lecz burzliwe życie Marii Ludwiki Elżbiety Orleańskiej,
księżnej de Berry. Urodziła się 20 sierpnia 1695 roku w złotej klatce Wersalu,
a zmarła zaledwie dwadzieścia trzy lata później, 21 lipca 1719 roku. Jej postać
stanowi niezwykle cenny punkt odniesienia do badań nad podważaniem
dynastycznych oczekiwań Burbonów oraz nad rolą kobiet w polityce początku XVIII
wieku. Księżna była pełna sprzeczności. Z jednej strony nosiła tytuł „wnuczki
Francji”, z drugiej zaś bezczelnie łamała zasady etykiety przypisane do jej
pozycji. Odznaczała się głodem wiedzy, a jednocześnie ulegała fizycznemu
obżarstwu. Jako córka Regenta stała się głównym celem ataku ze strony jego
politycznych wrogów. Zrozumienie jej losów pozwala pojąć pęknięcia w strukturze
dawnego ustroju Francji (Ancien Régime) – świecie, w którym przestrzeganie
zasad moralnych stanowiło jedyną prawdziwą wartość, a ich publiczne odrzucenie
uznawano nie tylko za osobisty upadek, ale wręcz za uderzenie w samą symbolikę
władzy królewskiej.
 |
Maria Ludwika Elżbieta Orleańska autor: Pierre Gobert |
Genealogia Elżbiety od samego początku niosła ze sobą mocne napięcia.
Była najstarszą córką Filipa II, księcia Orleanu (przyszłego Regenta), oraz
Franciszki Marii Burbon. Pochodziła więc ze spornego związku prawowitej linii
Orleanów z linią dzieci uznanych za ślubne, wywodzącej się z relacji Ludwika
XIV i Madame de Montespan. To pochodzenie stawiało ją na pograniczu dwóch
światów: posiadała królewską krew, lecz ciążyło na niej piętno cudzołóstwa
swoich przodków. W efekcie wykształciła w sobie postawę obronną połączoną z
pychą – odczuwała ciągłą potrzebę podkreślania swojego wyższego pochodzenia, co
często wręcz szokowało otoczenie. W 1710 roku wydano ją za mąż za Karola,
księcia de Berry, najmłodszego wnuka Ludwika XIV. Małżeństwo to miało pogodzić
zwaśnione gałęzie rodu, jednak ostatecznie przeobraziło się w domowy dramat,
który zapowiadał jej późniejszy upadek społeczny. Karol był człowiekiem prostym
i o ograniczonych horyzontach. Nie potrafił odnaleźć się u boku żony, której
trudny charakter łączył w sobie analityczny, wręcz ateistyczny umysł ojca z
wyniosłą dumą matki. Tragiczny wypadek na polowaniu w 1714 roku doprowadził do
śmierci księcia de Berry, czyniąc z dziewiętnastoletniej Elżbiety wdowę i
wywołując spore niepokoje na dworze. W surowo uporządkowanym świecie sędziwego
Króla Słońce młoda wdowa jej pokroju powinna usunąć się w cień, wybierając
skromne życie lub poświęcenie religijne. Elżbieta postąpiła jednak dokładnie
odwrotnie. Gdy w 1715 roku Ludwik XIV zmarł, a jej ojciec objął urząd Regenta,
przejęła rolę „pierwszej damy” na dworze, który błyskawicznie zrzucał dawną
religijną maskę. Przeprowadzka z Wersalu do Palais-Royal oraz Pałacu
Luksemburskiego oznaczała nie tylko zmianę miejsca, ale też całkowitą zmianę
obyczajów.
W Pałacu Luksemburskim Elżbieta stworzyła własny ośrodek władzy i
towarzystwa. Pamiętnikarz Ludwik de Rouvroy, książę de Saint-Simon, pisał o nim
nieprzychylnie, porównując go do „nieporządku godnego najpodlejszej tawerny”.
Do relacji Saint-Simona należy jednak podchodzić z dystansem badawczym. Był on
tradycjonalistą przywiązanym do dawnej hierarchii, dlatego w zachowaniu
Elżbiety widział sygnał większego zepsucia, które zagrażało szlacheckiemu
ładowi. Zła sława księżnej de Berry opierała się na dwóch głównych zarzutach:
niepohamowanym pijaństwie i obżarstwie oraz skrajnej rozpuście. Szczegółowa
analiza relacji z tamtych lat wskazuje, że zachowania te nie wynikały wyłącznie
z jej wad. Były to również stanowcze próby decydowania o własnym ciele w
świecie, który chciał podporządkować kobiety interesom dynastycznym. Publiczne
sięganie po alkohol oraz ignorowanie kościelnych postów stanowiły wyraz jej
świeckiego sprzeciwu. Słynęła z urządzania kameralnych kolacji (fr. petits soupers), podczas których
zacierały się różnice statusu między służbą a władcami, a powaga ustępowała
miejsca zabawie. Spotkania te stawały się przestrzenią wolnomyślicielstwa,
które później ukształtowało Oświecenie.
_.jpg) |
Karol Burbon zwany też Francuskim, książę de Berry; mąż Marii Ludwiki Elżbiety Orleańskiej autor: Nicolas de Largillière |
Swoboda obyczajowa kosztowała jednak kobietę znacznie więcej niż
mężczyznę. Filip Orleański był uważany za hultaja i rozpustnika, któremu
wybaczano błędy ze względu na wybitny umysł. Elżbietę z kolei wyzywano od
Mesalin. Ta podwójna miara pokazuje, jak traktowano wówczas obie płcie:
wyzwolona kobieta była postrzegana jako istota żyjąca wbrew naturze, a
decydowanie przez nią o własnej seksualności traktowano niemal jak bunt
polityczny. Najpoważniejszym przejawem tego oporu stały się krążące plotki o
kazirodczym związku Elżbiety z ojcem. Choć współcześni badacze uważają te
posądzenia za wymysł dawnej arystokracji oraz zwolenników księcia Maine,
oskarżenia te spełniały konkretną rolę w walce politycznej. Kazirodztwo
stanowiło idealny symbol władzy, która zatraciła wszelkie zasady moralne.
Przypisując Regentowi i jego córce role dawnych rzymskich władców – Cezara i
Agrypiny – przeciwnicy polityczni próbowali podważyć legalność rządów linii
orleańskiej. Życie prywatne księżnej zdominowała relacja z Sicaire’em d'Aydie,
hrabią Rion, kapitanem gwardii, którego współcześni mu ludzie uważali za
mężczyznę pozbawionego urody i szczególnego intelektu. Jej uległość wobec Riona
wywoływała na dworze spore rozbawienie oraz konsternację. Zasady panujące na
dworze przyzwalały co prawda księżniczce na posiadanie kochanka, jednak pod
żadnym pozorem nie mogła dać mu nad sobą dominować. Rion miał nad Elżbietą
ogromną przewagę – według relacji potrafił publicznie ją ganić, a nawet
zastraszać fizycznie – co całkowicie wywracało do góry nogami dotychczasowy
układ sił związany z hierarchią społeczną i płcią. Z powodu relacji z Rionem
Elżbieta przeszła przez serię sekretnych ciąż, które w konsekwencji zniszczyły
jej zdrowie i reputację. Każda kolejna ciąża stawała się sporym problemem dla
państwa, próbowano więc ukrywać je pod pretekstem „chwilowych słabości” czy
„problemów z żołądkiem”. Mimo to prawda była powszechnie znana i wyśmiewana w
prześmiewczych piosenkach śpiewanych na ulicach Paryża.
Punkt zwrotny w krótkim życiu Elżbiety nastąpił wiosną 1719 roku.
Wydarzenia te stały się jednym z najbardziej napiętych starć między Kościołem a
władzą państwową na początku XVIII wieku. Będąc w zaawansowanej ciąży i
przebywając w izolacji w Pałacu Luksemburskim, księżna zaczęła rodzić, a
skomplikowany poród zagrażał jej życiu. Gdy wydawało się, że umiera, proboszcz
parafii Saint-Sulpice, Jean-Baptiste Languet de Gergy, kategorycznie odmówił
udzielenia jej ostatnich sakramentów. Postawił warunek: jej potajemny mąż lub
kochanek, hrabia Rion, musiał natychmiast opuścić pałac. Nie był to zwykły spór teologiczny, lecz
polityczny spektakl najwyższej wagi. Regent, rozdarty pomiędzy ojcowska troską
a obowiązkiem ochrony Kościoła gallikańskiego, nie zdołał skłonić duchownego do
zmiany decyzji. Sytuacja patowa trwała przez kilka dni, w trakcie których
księżna walczyła o życie. Ostatecznie przeżyła poród, ale jej organizm został
całkowicie wycieńczony. Odmowa udzielenia sakramentów pozostała jednak trwałą
plamą na jej wizerunku i publicznym upokorzeniem dla całej rodziny Orleańskiej.
Zdarzenie to pokazało, że nawet najwyższy stan nie chronił przed moralną oceną
Kościoła, gdy przewinienia danej osoby stawały się publicznym skandalem.
 |
Widok na parter ogrodu Globe w zamku Meudon (1779) autor: Jean Pierre Bocquet |
Tragedia księżnej de Berry polegała na tym, że nie potrafiła – lub nie
chciała – dostrzec, jak krucha jest jej pozycja. Gdy tylko wydobrzała po
kwietniowym porodzie, zignorowała zalecenia lekarzy i od razu wróciła do
dawnego, pełnego ekscesów stylu życia. Kluczowa okazała się nocna uczta w
ogrodach Meudon, podczas której mocno się przeziębiła. Zakażenie okazało się
dla niej śmiertelne. Księżna zmarła 21 lipca 1719 roku w wieku zaledwie
dwudziestu trzech lat. Dwór przyjął wiadomość o jej śmierci nie tyle żałobą,
ile ponurą ulgą, że problem rozwiązał się sam. Przeprowadzona sekcja zwłok
wykazała, że jej ciało było całkowicie wyniszczone przez alkohol, objadanie się
oraz skutki licznych ciąż. Książę de Saint-Simon podsumował ją słowami o
„męskim umyśle” i „wyczerpanym sercu”, co stanowiło przewrotną pochwałę dla jej
ogromnej, choć niewłaściwie ukierunkowanej energii. Pamiętnikarz odnotował, że
przyczyną śmierci było wycieńczenie organizmu, choć w szerszym ujęciu zmarła
dlatego to, że jej styl życia nie dawał się pogodzić z ówczesnymi realiami.
Dziś, patrząc z perspektywy naukowej Elżbieta Orleańska stała się kozłem
ofiarnym epoki Regencji. Ucieleśniała dzikie i nieokiełznane pragnienia nowej
ery, czyli to wszystko, co jej ojciec wraz z doradcami próbowali ująć w ramy
intelektualne lub opanować za pomocą polityki. Podczas gdy Regent starał się
ustabilizować gospodarkę kraju poprzez reformy Jana Lawa i prowadził
skomplikowane działania dyplomatyczne w ramach Trójprzymierza, jego córka
uzewnętrzniała ukryty chaos tamtych lat. Jej życie przypominało swoisty
karnawał, w którym to, co wysokie, mieszano z tym, co niskie. Poprzez
ostentacyjne ciąże i licznych kochanków sprowadziła królewskie ciało, stanowiące dotąd święty symbol ciągłości władzy, do roli czysto fizycznej, a
wręcz groteskowej.
Przez lata historia księżnej była opowiadana głównie z perspektywy
pamiętników spisanych przez mężczyzn, którzy przeżyli ją i oceniali przez
pryzmat niechęci do kobiet lub politycznych uprzedzeń. Przez całe stulecia
przypisywano jej szaleństwo lub nimfomanię. Jednak nowsze, bardziej wnikliwe
analizy widzą w niej kobietę doskonale świadomą ograniczeń, w jakich musiała
żyć. Jej skrajne zachowania można odczytywać jako formę samozagłady, czyli innymi słowy jako celowe
odrzucenie świata, który oferował jej wysoki status, lecz odmawiał
jakiejkolwiek realnej sprawczości. W rodzie Orleanów kobiety odbierały staranne
wykształcenie i zachęcano je do rozwoju intelektualnego, jednak prawnie i
społecznie pozostawały całkowicie zależne od mężczyzn. Odmowa Elżbiety, by
podporządkować się regułom dworskiej dyskrecji, była prawdopodobnie jej
własnym, gwałtownym protestem przeciwko tej podległości. Sama Elżbieta dawała
powody do takich domysłów, wylewnie okazując ojcu uczucia na forum publicznym i
bezwzględnie domagając się traktowania jej z niemal królewskimi honorami; żądała
na przykład, by Gwardia Szwajcarska witała ją z pełnymi ceremoniałami
wojskowymi. Jej obsesja na punkcie pozycji społecznej rosła wraz z tym, jak
spadała jej reputacja. Ukazuje to ogromny rozstrzał w jej postawie: z jednej
strony chciała korzystać ze wszystkich przywilejów wysokiego urodzenia, a z
drugiej rozbijała zasady, które te przywileje uzasadniały.
 |
Księżna de Berry w stroju wdowim autor: Louise de Silvestre |
Epoka, w której żyła Elżbieta, była czasem głębokich przemian i
naruszania dotychczasowych wzorców. Na przełomie XVII i XVIII wieku zaczęła
kształtować się „sfera publiczna”, czyli przestrzeń, w której poczynania
arystokracji przestały być wyłącznie wewnętrzną sprawą dworu, a stały się
przedmiotem dyskusji dla budującego swoją pozycję mieszczaństwa. Księżna de Berry
stała się jedną z pierwszych postaci z rodu królewskiego, które zostały w ten
sposób wystawione na widok publiczny i poddane ocenie społeczeństwa. Zalew
poświęconych jej paszkwili i piosenek pokazywał, że ludzie zaczynali wymagać od
swoich władców odpowiedzialności, nawet jeśli początkowo wyrażali to jedynie
poprzez oburzenie moralne. Pod wieloma względami Elżbieta zapowiadała los Marii
Antoniny: obie demonizowano za zarzucane im rozrzutność i nieumiejętność
wpisania się w tradycyjne, macierzyńskie role przypisane monarchii, i obie
stały się symbolami władzy, która w oczach poddanych straciła prawo do
rządzenia. Losy księżnej rzucają też światło na ówczesne obawy dotyczące
zdrowia i odżywiania. Jej zmagania z nadwagą oraz stosowane później drastyczne
kuracje przeczyszczające i zabiegi lecznicze odzwierciedlają czasy, w których
dopiero zaczynano mierzyć się ze skutkami życia w zbyt dużym dostatku.
Przypisywane jej popularne wówczas dolegliwości, takie jak „apatia” czy
„chwilowe słabości”, stanowiły modną w wyższych sferach wymówkę, lecz w jej
przypadku ukrywały prawdziwy fizyczny ból. Był on efektem stylu życia, którego
ludzki organizm na dłuższą metę po prostu nie mógł wytrzymać. Jej śmierć w
wieku dwudziestu trzech lat okazała się nieuniknioną konsekwencją biologiczną w
czasach, gdy granicę wytrzymałości ciała wystawiano na ciężką próbę z powodu
nieograniczonego dostępu do wszelkich uciech.
Maria Ludwika Elżbieta Orleańska, księżna de Berry, wciąż pozostaje
jedną z najbardziej fascynujących i skomplikowanych postaci francuskiej
Regencji. Jej życie przypominało krótki, ale niezwykle intensywny przebłysk,
który odsłonił zgniliznę kryjącą się pod wspaniałością dawnego ustroju (Ancien Régime). Była kobietą, która
odważyła się korzystać ze swobód obyczajowych w taki sam sposób jak mężczyźni,
tylko po to, by przekonać się, że dla jej płci konsekwencje społeczne i
zdrowotne okażą się nieporównywalnie bardziej surowe. Rzuciła wyzwanie
Kościołowi, dworskiemu środowisku i samej idei monarchicznego majestatu, stając
się ofiarą zepsucia, do którego sama się przyczyniła. Wywoływane przez nią
skandale nie wynikały wyłącznie z jej trudnego charakteru, lecz stanowiły
odbicie społeczeństwa przeżywającego głęboki kryzys tożsamości. Umiejscowiona
między surowym ładem z czasów Króla Słońce a pierwszeństwem wolnościowych haseł
Oświecenia, Elżbieta stała się symbolem chaotycznego okresu przejściowego.
Przyjrzenie się jej losom wymaga konfrontacji z ciemniejszą stroną narodzin
nowej epoki, czyli momentem, w którym dążenie do pełnej swobody i szczęścia zmieniło
się w dążenie do samozagłady. Postać księżnej idealnie podsumowuje epokę
Regencji: była inteligentna, ulegała obżarstwu, bywała arogancka, a przy tym
wszystkim głęboko tragiczna. Jej historia przypomina, że na scenie politycznej
ciało księżniczki zawsze stanowi pole bitwy. Elżbieta okazała się zaś osobą,
która wolała to pole całkowicie spalić, niż oddać je bez walki.
Bibliografia:
- Bluche F.: Louis
XIV. Fayard, Paryż, 1986.
- Darnton R.: The
Literary Underground of the Old Regime. Harvard University Press, Cambridge
(MA), 1982.
- Lever M.: Les
Bûchers de Sodome. Fayard, Paryż, 1985.
- Mansel Ph.: The
Court of France 1682-1793. Cambridge University Press, Cambridge, 1988.
- Van Horn Melton J.: The Rise of the Public in Enlightenment Europe. Cambridge
University Press, Cambridge, 2001.
Ⓒ Agnieszka Różycka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz