piątek, 14 lipca 2023

Dama z bagien. Od życia w luksusie po wielką biedę

 

Przypadek Margaret Clement, zwanej Damą z bagien, stanowi jedną z największych i najmroczniejszych tajemnic Australii. Przez lata Margaret żyła samotnie w opuszczonej wiktoriańskiej rezydencji, aż pewnego dnia w niewytłumaczalny sposób po prostu zniknęła.


Ojciec Margaret, Peter Scott Clement, był dyrektorem i znaczącym udziałowcem w wiktoriańskiej firmie wydobywającej złoto, która odpowiedzialna była także za kopalnię Long Tunnel w Walhalli. Clement wyemigrował ze Szkocji wraz z rodzeństwem podczas gorączki złota mającej miejsce w latach 50. XIX wieku. Pracował jako poganiacz byków w Walhalli w północno-wschodnim australijskim stanie Wiktoria, i jej okolicach, kiedy to w zamian za długi przyjął udziały w kopalni złota Long Tunnel. Peter nadal kupował udziały i czerpał z nich korzyści, gdy kopalnia stała się jedną z najbogatszych w Australii. Dywidendy okazały się niezwykle lukratywne, a Peter był w stanie wysłać swoje córki do drogich prywatnych szkół w Melbourne i zapewnić im wszystko, co najlepsze w życiu. Dziewczynki były podwożone na wystawne zakupy, a potem z nich przywożone, nosiły najdroższe ubrania i jeździły na najbardziej ekstrawaganckie wycieczki.

Lecz zanim to się stało, mężczyzna musiał się ożenić. Tak więc w listopadzie 1876 roku, gdy Peter miał 43 lata, poślubił Jane, szesnastoletnią córkę Arthura Thompsona, konkurencyjnego poganiacza byków w Walhalli. Bogactwo Petera pozwalało mu na zakup coraz to większej ilości ziemi, a zatem jego młoda żona naprawdę miała co robić, zajmując się domem. W 1877 roku urodziła pierwszą córkę, Florę, a w 1879 roku kolejną. Była nią Jeannie. Margaret przyszła na świat w 1881 roku. Dwa lata później pojawił się William Scott, a w 1885 roku Peter Scott junior. Wkrótce po tym, jak w 1889 roku Jane Clement urodziła Annę, Peter zasłabł i zmarł w trakcie rozmowy ze swoim zarządcą. I tak oto w wieku trzydziestu lat Jane została wdową z sześciorgiem małych dzieci. Testament Petera Scotta Clementa był niezwykle skomplikowany, ale z całą pewnością jego zapisy nie faworyzowały żony. Zostawił jej w spadku dwieście funtów do natychmiastowego wykorzystania, podczas gdy jego siostra otrzymała aż tysiąc funtów. Swoim braciom i siostrzenicy Peter zapisał pięćset funtów; nawet dzieci kuzyna otrzymały dwieście pięćdziesiąt funtów. Jane Clement dostała natomiast rentę w wysokości kolejnych dwustu funtów na utrzymanie dzieci, lecz miała ona zostać zmniejszona do stu funtów, jeśli kobieta wyjdzie ponownie za mąż. Z kolei ziemie i majątek Clementa miały zostać sprzedane, a pieniądze zainwestowane i przekazane jego dzieciom, gdy te osiągną pełnoletność. Wykonawcy testamentu Petera postępowali zgodnie z większością jego instrukcji, lecz zachowali niektóre z należących do niego nieruchomości, dopóki najmłodsze dziecko Clementa, córka Anna, nie skończy dwudziestu jeden lat. I tak też się stało. Po dwudziestych pierwszych urodzinach Anny sprzedano wszystko, a pieniądze przekazano dzieciom Petera.


Górnicy w kopalni Long Tunnel w Walhalli (1910)


W związku z powyższym sytuacja Jane Clement była tak trudna, że kobieta nie miała innego wyboru, jak tylko przenieść się do miasteczka Sale. Kupiła dom na rogu ulic Elgin i Macalister. Zabrała ze sobą dzieci, które potem tam dorastały. Kiedy najstarsze z nich, wspomniana już córka o imieniu Flora, osiągnęło dojrzałość, matka wydała ją za mąż za syna Henry’ego Glenny’ego, słynnego fotografia, pisarza i odnoszącego sukcesy biznesmena pochodzącego z Ballarat. Z kolei gdy Jeannie i Margaret skończyły dwudziesty pierwszy rok życia, wówczas Jane zabrała je na wycieczkę po Europie. W końcu musiały jakoś wydać pieniądze, które otrzymały w spadku po ojcu. Niestety, dziewczęta nie wiedziały czym jest oszczędność i wydawały pieniądze lekką ręką. Nagle stały się częścią wiktoriańskiej klasy bogatych właścicieli ziemskich. Zabawiały wpływowe osobistości, zwiedzały Daleki Wschód i ponownie Europę. W Japonii i Chinach kupowały antyki, które potem wysyłały z powrotem do Melbourne.

W 1907 roku, z pomocą brata Petera juniora, kobiety kupiły posiadłość w pobliżu Tarwin Lower nad rzeką Tarwin. Posiadłość nosiła nazwę Tullaree i była położna w dużym rolniczym regionie Gippsland. Była to ta sama posiadłość, z którą do dziś łączy się osobę niejakiego Martina Wiberga będącego cieślą okrętowym na pokładzie parowca pocztowego SS Avoca. W 1877 roku udało mu się ukraść pięć tysięcy złotych suwerenów, które potem zakopał w Gippsland. Po jakimś czasie okazało się, że Wiberg miał w Grippsland liczne skrytki ze złotem, a część tego skarbu została odnaleziona na terenie posiadłości Tullaree. Kiedy Jeannie i Margaret kupiły posiadłość, dowiedziały się, że została ona dokładnie przeszukana przez poprzednich właścicieli, w tym przez Francisa Longmore’a, który na obszarze dwóch tysięcy akrów zbudował czternastopokojową rezydencję. Ziemie te były rekultywowanymi bagnami, bogatymi i żyznymi z dużą powierzchnią dla owiec i bydła. Peter junior został zarządcą sióstr, podczas gdy one same żyły w ogromnym przepychu. Pokoje w rezydencji umeblowały tak, aby kłuły w oczy swym bogactwem, każdego, kto je odwiedzi; kazały też zaprojektować ogrody, by móc wszem i wobec chwalić się ich pięknem. Miały jedenastu pracowników, stajnię pięknych koni i elegancki powóz, a potem także nowe samochody i osobistego szofera. W dni, gdy potrzebowały zrobić zakupy, były wożone do Sale. Nie musiały nawet wychodzić ze swoich pojazdów, aby obejrzeć potrzebne im towary, ponieważ kupcy sami przynosili je do ich powozu czy samochodu. Były traktowane niczym członkinie rodziny królewskiej i – co tu dużo mówić – uwielbiały to!


Rezydencja Clementów w posiadłości Tullaree w czasach swojej świetności


Trzeba pamiętać, że głównym celem zakupu posiadłości było zapewnienie finansowej przyszłości Margaret i Jeannie. Tullaree stało się ostatecznie czymś w rodzaju rodzinnej siedziby. Ich najmłodsza siostra Anna zamieszkała razem z nimi i dołączyła do nich podczas ich europejskich podróży. Z kolei brat pozostał ich zarządcą do 1912 roku, kiedy to ożenił się z rozwódką, Alice Maude Hoggart, i przeprowadził się do South Yarra. Po odejściu Petera juniora, Margaret i Jeannie zatrudniły nowego zarządcę farmy, ale połączenie złego zarządzania z nieuczciwymi pracownikami zaczęło niekorzystnie odbijać się na ich fortunie. Już niebawem okazało się, że nie są odpowiednio przygotowane do prowadzenia farmy. W dodatku niemalże każdy z zatrudnionych pracowników był albo niekompetentny, albo nieuczciwy, więc postanowiły wykorzystać jak najlepiej to, co akurat miały.

Anna, która jako najmłodsze dziecko w rodzinie była oczkiem w głowie wszystkich jej członków, uwielbiała życie ponad stan i nie miała najmniejszego zamiaru rezygnować z pokazywania się w wyższych sferach. Jako niezwykle zamożna młoda dziedziczka była rozpieszczana i uwielbiana. W 1910 roku udało jej się opóźnić wypłynięcie dwóch parowców, gdy odmówiła wejścia na pokład w celu przeprowadzenia kontroli. Kiedy inspektor do spraw kwarantanny powiedział jej, że opóźnia wypłynięcie zarówno statku pasażerskiego Morea, jak i niemieckiego parowca pocztowego, ona odpowiedziała: „Do diabła, przyjdę, kiedy będę już gotowa.” W konsekwencji policja z portowego miasta Fremantle nałożyła na nią karę za opóźnianie kontroli. W 1913 roku Anna poślubiła natomiast marynarza z Melbourne, Johna Edwina Carnaghana. Wkrótce po ślubie jej mąż wyjechał, aby walczyć w pierwszej wojnie światowej, a ona urodziła dziecko, syna Clementa Scotta Carnaghana. Niestety, małżeństwo nie przetrwało. Ostatecznie Carnaghan wyjechał do Ameryki, gdzie został spikerem radiowym. Po latach, gdy jej siostra Margaret zniknie, Anna będzie opisywać siebie na łamach prasy jako wdowę, chociaż jej mąż będzie nadal żył i mieszkał w Stanach Zjednoczonych.


Młode siostry Clement; od lewej: Margaret, Anna, Flora i Jeannie


Co ciekawe, w historii rodziny Clementów nie tylko bracia Margaret i Jeannie odegrają znaczącą rolę, ale zrobi to także syn Anny. Nie do końca wiadomo, czy Peter junior faktycznie walczył na frontach pierwszej wojny światowej. Nie ma bowiem na to twardych dowodów. Powszechnie uważano jednak, że doznał szoku z powodu wybuchu pocisku i wrócił do domu jako zupełnie inny człowiek. Z kolei William Scott istotnie zaciągnął się do armii i wyruszył na wojnę. Okrył się jednak złą sławą. W jego aktach znajdowała się bowiem pieczątka wybita fioletowym atramentem z napisem DEZERTER. Dziś wiadomo, że większość żołnierzy walczących w pierwszej wojnie światowej cierpiała na tak zwaną nerwicę frontową, a zatem William również mógł paść jej ofiarą.

W 1944 roku, czyli siedem lat przed tajemniczym zniknięciem Margaret, ciężko ranny Peter junior został znaleziony na swojej farmie w Wurruk, niedaleko Sale. Przewieziono go zatem do szpitala w Sale, gdzie zmarł, nie odzyskując przytomności. Jego śmierć została spowodowana raną postrzałową głowy; znaleziono go w pobliżu zagrody dla bydła. Jego brat, William Scott Clement, był jednym pierwszych, którzy pojawili się na miejscu zdarzenia. Wraz z sąsiadem znalazł pistolet pod krzesłem znajdującym się w salonie, po czym wystrzelił z niego i schował go do szuflady w sypialni, nie informując o tym władz. Potem William oświadczył, że nigdy wcześniej nie widział u brata broni. Przeprowadzono więc dochodzenie, a wtedy ich siostrzeniec Clement Carnaghan został wezwany na policję, aby złożyć zeznania. W 1935 roku Carnaghan został wymieniony jako zawodnik klubu strzeleckiego Sale, więc najwyraźniej był dość dobrze zorientowany w posługiwaniu się bronią. Koroner wydał publiczne oświadczenie w tej sprawie i w związku z tym większość ludzi uznało, że Peter junior popełnił samobójstwo, chociaż nigdy nie znaleziono żadnego listu pożegnalnego. Czyżby ktoś przyczynił się do jego śmierci? Czy tym kimś mógł być jego siostrzeniec Clement Carnaghan? A może zrobił to brat w wyniku jakiejś sprzeczki? Nie wiadomo. Najłatwiej było bowiem uznać, że Peter zastrzelił się sam.


Popadająca w ruinę rezydencja sióstr Clement w posiadłości Tullaree


W latach 20. XX wieku poziom życia Jeannie i Margaret zaczął się zmieniać na ich niekorzyść. Dawniej piękna rezydencja teraz chyliła się ku upadkowi. Wokół niej zaczęły wyrastać chwasty, a kanały odwadniające zostały zablokowane przez muł i gruz, tworząc bagna zajmujące dwa tysiące akrów doskonałej ziemi uprawnej, co doprowadziło do pojawienia się wilgoci, a to z kolei sprawiło, że deski podłogowe i meble zaczęły stopniowo gnić. Większość okiennych szyb znajdujących się wewnątrz domu wybito, dlatego też w rezydencji panowało przeraźliwe zimno, które trudno było znieść. Ich luksusowe ubrania zostały teraz zastąpione podartymi starymi łachmanami. W pięknej niegdyś rezydencji wylęgało się też coraz więcej robactwa. Kobiety żyły bez bieżącej wody, elektryczności i kanalizacji. Jadały fasolę z puszki i chleb, nie mając pieniędzy na zakup drewna do rozpałki w piecu. Długi kobiet były znacznie większe niż one same były w stanie spłacić. Aby przeżyć obciążyły nieruchomość hipoteką, co spowodowało, że kwota zadłużenia pozostała mniejsza niż całkowita wartość nieruchomości, więc z czasem, gdy bank sprzedał ich dom, poszły do sądu, aby zawalczyć o wprowadzenie w umowie zastrzeżenia pozwalającego im pozostać w Tullaree do śmierci. Z kolei po sprzedaży całego żywego inwentarza, siostry straciły swoje jedyne źródło dochodu. Teraz, kiedy obydwie przekroczyły czterdziesty rok życia i nie brylowały już na salonach, jak niegdyś, były winne tysiące dolarów bankom i innym pożyczkodawcom. Wycofały się więc ze świata zewnętrznego i żyły w wielkim odosobnieniu na swoim podupadłym i opuszczonym bagnie, które wszak znały jak własną kieszeń, mając do towarzystwa błąkające się w okolicy koty.

Nie mając żadnych dochodów, siostry polegały już tylko na jałmużnie od rodziny, aby móc przeżyć. Ich matka, gdy jeszcze żyła, wysyłała każdego tygodnia paczkę żywnościową do pobliskiego miasteczka Buffalo. Wtedy kobiety podciągały spódnice i brnęły w wodzie, a następnie szły aż jedenaście kilometrów, by odebrać paczki, w których zazwyczaj znajdowały pieczoną fasolę i chleb. W miarę upływu czasu woda stawała się coraz głębsza. Nie mogły jednak dostać się do miasta inaczej, jak tylko przez wodę, która w końcu sięgała im już do wysokości klatki piersiowej. Tylko bardzo dobra znajomość terenu sprawiała, że Margaret i Jeannie mogły wyruszać w drogę. W 1937 roku zmarła ich matka, Jane Clement, i jest wielce prawdopodobne, że wtedy to ich bracia przejęli rolę dostawców żywności do domu sióstr. Niemniej zanim nastał rok 1947 obydwaj bracia już nie żyli. Od tej pory kobiety były zdane wyłącznie na siebie. 


Tak teraz wygląda Fulham Park, niegdysiejsza posiadłość
Williama Scotta Clementa i jego matki. Obecnie na jej terenie
odbywają się śluby i wystawne przyjęcia weselne. 


Reszta rodziny Clementów zarządzała swoim spadkiem znacznie lepiej niż Margaret i Jeannie, chociaż nikt nie zachował nieprzyzwoitego bogactwa pozostawionego im przez ojca. Jest również wielce prawdopodobne, że depresja ekonomiczna lat 30. XX wieku negatywnie odbiła się na ich dochodach. W 1906 roku William Scott i jego matka nabyli posiadłość o nazwie Fulham Park znajdującą się w pobliżu Sale. Posiadłość była położona na trzystu czterdziestu pięciu akrach żyznej ziemi. W jej skład wchodziła piękna zagroda w stylu kolonialno-gruzińskim z ręcznie robionej cegły. William zajmował się wypasem owiec i bydła, mając jednocześnie bardzo dobrą stajnię koni wyścigowych. Czasami Anna i jej syn Clement mieszkali tam z nimi, a Peter junior dołączył do nich tylko na pewien czas, a było to w latach 30. XX wieku.  

Do 1950 roku siostry praktycznie nie miały żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym. Głębokość bagien i wysiłek włożony w opuszczenie domu musiały kiedyś zebrać swoje żniwo. Kiedy stan zdrowia Jeannie pogorszył się na tyle, że stała się osobą niepełnosprawną, to Margaret musiała co tydzień przynosić do domu skromne zapasy żywności. Raz w tygodniu wędrowała zatem dwanaście kilometrów do Buffalo i w ogromnej torbie założonej na plecy, przynosiła do domu jedzenie. Czasami Margaret przedzierała się przez bagna do swojego najbliższego sąsiada, Bernarda Buckleya, i zamawiała u niego konserwy mięsne oraz zupę. Jeannie zmarła w gospodarstwie Tullaree w lipcu 1950 roku z przyczyn naturalnych. W Australii był wtedy środek zimy, a zamarzająca wokół woda oznaczała, że Margaret musiała spędzić wiele dni, próbując wydostać się z domu i poprosić kogoś o pomoc. W końcu przedarła się przez bagna do swoich najbliższych sąsiadów Buckleyów, którzy byli jej kontaktem ze światem zewnętrznym. Bernard Buckley, słysząc co się stało, natychmiast dał znać odpowiednim władzom, a wtedy dwóch policjantów, lekarz, koroner i jeden z synów Buckleya przedarli się przez kilometry bagien, aby wydobyć jakoś ciało Jeannie z posiadłości. Gdy zdołali już dotrzeć do domu Margaret, było bardzo ciemno, a Jeannie nie żyła od jakiegoś czasu. Można sobie zatem wyobrazić, jak bardzo przerażająca była podróż powrotna przez kilometry bagien w całkowitej ciemności z gnijącym ciałem kobiety. Trzeba było prosić aż ośmiu silnych mężczyzn, aby pomogli wynieść trumnę z domu. Po śmierci Jeannie miejscowy policjant próbował przekonać Margaret do wyprowadzenia się z ponurego domu, ale ona odmówiła. Tak więc teraz została zupełnie sama, nie licząc małego psa o imieniu Dingo.


Margaret Clement i jej wierny pies Dingo

Historia ubóstwa i totalnej izolacji dwóch sióstr trafiła więc na łamy gazet. Sąsiedzi i względni nowicjusze w tych okolicach, Stanley Livingstone i jego żona Esmie, zaprzyjaźnili się ze starzejącą się Margaret. Stanley Russell Livingstone znany był ze swojego porywczego charakteru. Był bowiem byłym piłkarzem Footscray i pracownikiem Centrum Rzeczoznawstwa Budowlanego, który kupił niewielką farmę w Meeniyan. Esmie była z kolei dziewczyną z Grippsland, a jej ojcem był stolarz i przedsiębiorca pogrzebowy działający w rejonie Traralgon. Livingstone’owie twierdzili, że często zabierali Margaret na zakupy i zapraszali do swego domu na obiady. Tym oto sposobem chcieli wzbudzić w niej zaufanie. Pewnego dnia Stanley zabrał nawet Margaret do domu jej siostry Anny w St. Kilda, gdzie był obecny również jej siostrzeniec Clement. Tam pomiędzy mężczyznami doszło do sprzeczki, w wyniku której Stanley uderzył Clementa w twarz. Po jakimś czasie Margaret ponownie odwiedziła Annę. Miejscowy policjant, który spotkał ją podczas jednej z podróży powrotnych, oświadczył potem, że po tej wizycie kobieta miała sine przebarwienia wokół jednego oka. Margaret twierdziła, że była bardzo nieszczęśliwa w mieście i jedyne, o czym marzyła, to wrócić do Tullaree i swojego małego psa Dingo.

O najstarszej siostrze Margaret, Florze, i jej mężu Robercie Andersonie Glennym jest bardzo mało informacji. Wiadomo, że Glenny zmarł w 1930 roku, lecz Flora wciąż żyła, kiedy zmarła Jeannie i kiedy zniknęła Margaret. Flora i jej córki mieszkały w Ballarat. Dziewczyny miały rzekomo odziedziczyć spadek po Margaret, który ta zapisała im w testamencie. A było to tak: w wyniku skomplikowanej procedury prawnej prawnik Stanleya Livingstone’a zaaranżował usunięcie zastrzeżenia dotyczącego Tullaree, według którego Margaret miała mieszkać w posiadłości do końca swoich dni. Następnie kobieta sprzedała nieruchomość Livingstone’om za sumę trzech tysięcy funtów, a w zamian za to oni spłacili jej hipotekę wynoszącą dwanaście i pół tysiąca funtów. Stanley i Esmie pragnęli bowiem odzyskać kiedyś bogate pastwiska, które teraz zalane były przez bagna, i przywrócić Tullaree do dawnej świetności. Chcieli też odrestaurowywać zrujnowaną nieruchomość. Jednakże nigdy do tego nie doszło. Przed zniknięciem Margaret, Livingstone’owie zbudowali na terenie posiadłości mały domek, a właściwie coś na kształt szałasu, gdzie kobieta miała zamieszkać, ponieważ za nic nie chciała opuścić Tullaree. Ten sam prawnik napisał zatem nowy testament dla Margaret, z którego usunął jej siostrzeńca, Clementa Carnaghana, jako beneficjenta i zamiast niego wymienił córki jej najstarszej siostry Flory. Mniej więcej w tym samym czasie w buszu wybuchł pożar. Gdy Stanley pomagał w jego ugaszeniu, Margaret i Esmie siedziały w samochodzie z dala od ognia. Wtedy podeszło do auta dwóch nieznajomych mężczyzn. Mężczyźni zmusili Margaret do tego, aby wysiadła z samochodu. Kiedy pojawił się Stanley, nieznajomi natychmiast uciekli.


Akcja poszukiwacza żywej lub martwej Margaret Clement


W marcu 1952 roku mały pies Margaret został znaleziony martwy. Jego gardło w niezwykły sposób zostało przegryzione, a wnętrzności, jak gdyby wyrwane pazurami. Zaledwie dwa miesiące później jego siedemdziesięciojednoletnia pani, za której ochronę Dingo oddałby życie, po prostu zniknęła. Margaret Clement po raz ostatni widziana była przez Stanleya Livingstone’a w czwartek 22 maja 1952 roku. W niedzielę 25 maja mężczyzna zgłosił jej zaginięcie na policję. Następnego dnia rozpoczęto jej poszukiwania, w których brało udział aż sto osób, w tym policja, sąsiedzi i detektyw. Początkowo obawiano się, że kobieta gdzieś upadła i utonęła w bagnach podczas spaceru, ale poszukiwacze nie znaleźli żadnych śladów, które miałyby o tym świadczyć. Miejscowi wyśmiewali jednak tę teorię; pomimo swego wieku, kobieta znała bagna jak własną kieszeń. Niemniej policja nie zwracała uwagi na prześmiewcze komentarze i przeszukała skrupulatnie bagna, a tam, gdzie były one zbyt głębokie, użyła specjalnych haków. Nigdzie też nie znaleziono jej ciała. Gruntownie przeszukano studnie znajdujące się na terenie posiadłości, a następnie zaczęto szukać dalej, w takich miejscach jak pobliskie pola uprawne, strumienie i rzeki. Poszukiwania Margaret trwały miesiącami i zaangażowały setki osób, ale nigdy nie znaleziono choćby najmniejszego jej śladu. Stanley Livingstone twierdził, że bardzo niepokoił się o starszą sąsiadkę, a którejś nocy słyszał nawet tak głośnie ujadanie psów, że od razu tknęło go, iż musiało wydarzyć się coś złego. Kiedy jednak wyszedł z domu zobaczyć, co się stało, niczego niepokojącego nie dostrzegł. Uznał więc, że widocznie coś musiało mu się przewidzieć. Livingstone’owie nie ukrywali, że martwią się o Margaret i dlatego mieli nadzieję, że poszukiwania przyniosą jednak pozytywne skutki. Wkrótce w mieście zaczęły krążyć plotki o tym, co tak naprawdę mogło przydarzyć się kobiecie. Tajemnica stała się jeszcze bardziej mroczna, gdy kilku mieszkańców poinformowało policję o tym, iż na krótko przed zniknięciem Margaret, kręcili się w okolicy jacyś nieznajomi mężczyźni, jeżdżący czarnym samochodem i próbujący dowiedzieć się, jak znaleźć damę z bagien.  

Inną teorią, która wydawała się bardziej prawdopodobna, było to, że Margaret Clement została zamordowana przez Stanleya Livingstone’a. Policja od dawna uważała, że zabił on swoją sąsiadkę, ale nigdy nie miała wystarczających dowodów, by postawić mu zarzuty. Gdy w 1993 roku policja przygotowywała się do wystosowania ostatecznego nakazu przesłuchania Esmie w tej sprawie, ta zmarła w domu opieki w Morwell. Detektywi powiedzieli wówczas, że byli przekonani, iż Esmie znała jednak szczegóły morderstwa. Jeśli faktycznie tak było, to niestety zabrała je ze sobą do grobu. Starszy sierżant Bill Townsend, który prowadził śledztwo w sprawie morderstwa, powiedział, że śmierć Esmie oznacza, iż sprawa najprawdopodobniej nigdy nie zostanie rozwiązana. Jeszcze w 1978 roku detektyw Townsend przesłuchiwał Esmie Livingstone i już wtedy wierzył, że to jej mąż zabił Margaret, a kobieta boi się o tym mówić. Esmie miała bowiem powiedzieć mu, że chciałaby pomóc, lecz jest zbyt przerażona. Stanley zmarł rok wcześniej na atak serca, co skłoniło śledczych do ponownego przesłuchania jego żony. Townsend powiedział, że wszystko wskazywało na to, iż to właśnie Stanley Livingstone był zabójcą. Co więcej, Esmie na przestrzeni lat miała rzekomo wyznać swoim kilkorgu znajomym, że to jej mąż był odpowiedzialny za morderstwo Margaret Clement. Jedna z jej przyjaciółek, Jean Lesley Sharp, oświadczyła policji, że Esmie wyznała jej, iż Stanley zmusił Margaret do podpisania dokumentów, przystawiając jej pistolet do głowy, zanim zaplanował jej zabójstwo. Według Jean, Stanley zapłacił potem dwóm mężczyznom z Melbourne, znanym jedynie jako Bradley i Brandshaw, aby ci zamordowali Margaret Clement.

Siostrzeniec Margaret, Clement Carnaghan, nie był świadomy, że podstępem został usunięty z testamentu ciotki. Po jej zniknięciu, kiedy okazało się, że Livingstone’owie nabyli Tullaree, rozpoczął postępowanie sądowe celem podważenia ostatniej woli Margaret i tym samym unieważnienia sprzedaży nieruchomości. Jako adwokata zatrudnił Franka Galbally’ego, znakomitego prawnika specjalizującego się w sprawach karnych w Melbourne. Clement i jego prawnik próbowali powołać się na – ich zdaniem – bezprawny wpływ Livingstone’ów na Margaret, a potem także na jej zniedołężnienie i niepoczytalność. Sprawy sądowe ciągnęły się latami, a dodatkowo utrudniał je fakt, że Margaret musiała w końcu zostać uznana za zmarłą, choć jej ciała nigdy nie odnaleziono. W kolejnym zwrocie akcji wydaje się, że Stanley Livingstone pożyczył większość z trzech tysięcy funtów, które potem zapłacił kobiecie za nieruchomość. W 1955 roku sędzia główny, sir Edmund Herring, orzekł na korzyść tego ostatniego testamentu, a Livingstone’owie zostali uznani za właścicieli posiadłości.

W tych latach Livingstone mieszkał i pracował na terenie Tullaree. W 1954 roku do Sądu Najwyższego wpłynęło natomiast kolejne pismo od Tarwin River Improvements Trust[1]. Wyglądało więc na to, że Stanley odmawiał dostępu do prac nad kanalizacją wzdłuż Fish Creek. Jest to zdumiewające, ponieważ sam Livingstone pracował nad osuszeniem posiadłości i nie mógł kontynuować prac, dopóki to osuszenie nie zostało ukończone. Dlaczego zatem teraz odmawiał dostępu do kanalizacji? W 1954 roku, zaledwie pięć lat po tym, jak Margaret Clement sprzedała Tullaree Stanleyowi i Esmie Livingstone’om za trzy tysiące funtów i niecały rok po zakończeniu sprawy sądowej, Livingstone’owie sprzedali nieruchomość za sześćdziesiąt siedem i pół tysiąca funtów. Ostatecznie kupili ziemie na wyspie Curtis w pobliżu Gladstone w Queensland. A zatem Stanley Livingstone zmarł w 1992 roku jako milioner, którego los odmieniło Tullaree. Jak już wspomniano, Esmie zmarła rok później, a po jej śmierci ujawniono, że była wręcz przerażona swoim mężem, by pomóc policji w śledztwie. Lecz najprawdopodobniej wiedziała, kto był mordercą Margaret Clement. Siostra Margaret, Anna Elizabeth Carnaghan, była ostatnią żyjącą z rodzeństwa Clementów. Zmarła w 1961 roku a jej syn w 1982 roku w Heidelbergu w stanie Wiktoria. Nigdy się nie ożenił.  

W listopadzie 1978 roku na wydmach w Venus Bay odkryto w płytkim grobie szczątki kobiety. Jednakże nigdy nie udało się dokonać ich identyfikacji i jednoznacznie stwierdzić, że to kości Margaret Clement. Plotka głosi, że ziemia, na której je znaleziono, była niegdyś dzierżawiona przez Stanleya Livingstone’a. Podobno wypasał na niej bydło. Nie ma jednak jednoznacznych dowodów potwierdzających tę tezę. Z kolei w 1979 roku w tej samej okolicy znaleziono koronkowy szal, damską torebkę i kilka monet. Wszystko to pochodziło sprzed 1952 roku, lecz mimo to nigdy nie udowodniono, że rzeczy te należały do Margaret Clement. Ostatnie badania czaszki sugerują natomiast, że zużycie zębów wskazuje, iż odnaleziony szkielet należy do Aborygenów. Czy zatem kobieta faktycznie wpadła do bagna? A może została zamordowana przez nieznajomych próbujących okraść jej posiadłość? Albo po prostu zabił ją sąsiad, który chciał – i ostatecznie to zrobił – przejąć Tullaree? Możliwe też, że do śmierci Margaret przyczynił się jej siostrzeniec, Clement Carnaghan, którego również podejrzewano. Lecz ani Livingstone’owi, ani też Carnaghanowi nigdy nie został postawiony żaden formalny zarzut o morderstwo kobiety, a na pytanie dlaczego Margaret została zamordowana nadal nie można odnaleźć odpowiedzi. Nie można jednak odrzucić teorii, że na terenie posiadłości wciąż ukryte było złoto zakopane tam przez Wiberga.

Bez wątpienia historia Margaret Clement bezustannie spędza sen z powiek zarówno ekspertów, jak i zwykłych internetowych detektywów. Prawdą jest natomiast to, że koniec opowieści o dwóch bogatych młodych kobietach był nie tylko tajemniczy, ale też niezwykle tragiczny. Obydwie pożegnały się z życiem odizolowane od świata, mieszkając w opuszczonym i zrujnowanym domu na bagnach.


______________________________

Bibliografia

  1.  Argus, 26-31 May 1952 & 2 June 1952 (Melbourne)
  2. Age, 18 February 1985 (Melbourne)
  3. Gippsland Times, 27 July 1950
  4. Herald, 9 August 1980 (Melbourne)
  5. Herald-Sun, 30 March 1997 & 6 April 1997 (Melbourne)
  6. People, 30 July 1952 (Sydney)
  7. Truth, 31 May 1952 (Melbourne)

 

Prawa autorskie do tekstu © Agnieszka Różycka 




[1] Organ ustawowy utworzony w Australii na mocy ustawy z 1940 roku (River Improvement Trust Act) celem ochrony i ulepszania rzek, naprawy i zapobiegania dewastacji rzek oraz zapobiegania lub łagodzenia skutków powodzi na terenach zalewanych przez rzeki. Każdy obszar posiada swój własny oddział. 




piątek, 30 czerwca 2023

Córka królowej, która zniknęła bez śladu. Tajemnica Tudorów, która nadal pozostaje nierozwiązana




W murach jednego z najbardziej malowniczych angielskich zamków królowa Katarzyna Parr urodziła swoje jedyne dziecko i tym samym uruchomiła łańcuch wydarzeń, które stały się jedną z najbardziej intrygujących tajemnic Anglii epoki Tudorów. Poród był wielce wyczekiwany i równie wiele się o nim mówiło. Dziecko, maleńka dziewczynka, zostało natychmiast zabrane od matki i umieszczone w komnacie udekorowanej szkarłatem i złotem, gdzie każdy jego kaprys był od razu spełniany przez licznych służących. A jednak w ciągu kilku dni życie tego dziecka zostało wywrócone do góry nogami, zaś zaledwie kilka miesięcy później cała jego przyszłość stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Dla późniejszych historyków samo istnienie dziewczynki stało się powodem snucia niekończących się spekulacji. Do dziś przetrwały jedynie skrawki dowodów wskazujących na to, że córka królowej Katarzyny, której nadano imię Maria, w ogóle istniała.


Maria Seymour była jedynym dzieckiem Katarzyny Parr, ostatniej żony Henryka VIII Tudora. Urodziła się w zamku Sudeley w hrabstwie Gloucestershire po długim porodzie, który zakończył ciążę będącą ogromnym zaskoczeniem dla jej rodziców. Do czasu śmierci króla w 1547 roku, matka Marii była trzykrotnie zamężna, a jej związki trwały łącznie przez prawie dwadzieścia lat, i nigdy nie urodziła dziecka. Lecz zaledwie kilka miesięcy po tym, jak w tym samym roku zawarła swoje czwarte małżeństwo, tym razem z Tomaszem Seymourem, Katarzyna zaszła w ciążę po raz pierwszy i jedyny w swoim życiu. Wiadomość ta była równie mile widziana, co zaskakująca. Katarzyna była macochą dla dzieci swoich dwóch poprzednich mężów, które szczerze darzyły ją sympatią. Podczas gdy dzieci jej drugiego męża, Jana Neville’a, barona Latimer, były już praktycznie dorosłe, potomstwo Henryka VIII było z nią rozdzielone z różnych powodów. Maria Seymour miała być zatem początkiem nowego etapu w życiu Katarzyny Parr.


Katarzyna Parr (1512-1548) & Tomasz Seymour (1508-1549)


Ojcem Marii, urodzonej 30 sierpnia 1548 roku, był wspomniany już Tomasz Seymour, baron Sudeley, którego potajemne małżeństwo z Katarzyną zaledwie kilka miesięcy po śmierci Henryka VIII wywołało wstrząs na dworze Tudorów. Tomasz był bratem Jane Seymour, trzeciej żony Henryka VIII i królowej Anglii, która zapewniła Tudorowi upragnionego spadkobiercę tronu. Teraz panował on jako Edward VI Tudor. Brat Tomasza i Jane, Edward Seymour, służył jako Lord Protektor i kierował rządem chłopca-króla. Tomasz bynajmniej nie był z tego zadowolony i latem 1548 roku napisał do Katarzyny, że ich dziecko „zemści się za krzywdy, czego ani ty, ani ja nie potrafimy uczynić”. Tomasz i Katarzyna uważali bowiem, że powinni mieć coś do powiedzenia w rządzie Edwarda VI, lecz zamiast tego zostali skutecznie odsunięci na bok przez rządzących. Pierwszą tajemnicą związaną z życiem Marii Seymour była odpowiedź na pytanie, czy oboje jej rodzice naprawdę wierzyli, iż ich nienarodzone jeszcze dziecko może pomóc uwolnić się od wpływów Edwarda Seymoura, czy też ten jeden jedyny wers w dość długim liście bardziej wskazywał na lekkomyślne podejście Tomasza do życia – najpierw mów, a potem martw się, co będzie dalej.

Pojawienie się na świecie dziewczynki w pewnym stopniu zahamowało te ambicje, ale wydaje się, że Tomasz i tak był zachwycony jej narodzinami, pisząc do brata o urodzie swojej córki. Dziecko zostało nazwane na cześć najstarszej królewskiej pasierbicy Katarzyny, Marii Tudor, córki Katarzyny Aragońskiej. Maria Seymour praktycznie natychmiast po swoich narodzinach stała się jedną z najbardziej pożądanych dziewczynek w Anglii. Trzeba było tylko poczekać aż dorośnie i będzie mogła zawrzeć małżeństwo. Matka Marii może i nie pochodziła z królewskiego rodu, ale była królową. Król Edward VI od dawna nazywał Katarzynę Parr swoją matką, podczas gdy królowa wdowa również była darzona wielkim szacunkiem przez kobiety, które najprawdopodobniej miały go zastąpić na tronie. Mowa oczywiście o córkach Henryka VIII, Marii i Elżbiecie. Maria Seymour była powiązana z niektórymi z najważniejszych osób w Anglii i poza nią. Wyglądało więc na to, że kiedy dorośnie będzie cieszyć się władzą, bogactwem i przywilejami. Tak więc rysowała się przed nią przyszłość pełna różnorakich możliwości.


Zamek Sudeley 
fot. Gordon Robertson


Nie minęło nawet czterdzieści osiem godzin, kiedy wszystko się zmieniło. Podczas gdy Katarzyna Parr wydawała się zdrowa, choć zmęczona porodem, już wkrótce zaczęła wykazywać objawy gorączki połogowej. Katarzyna zatrudniła najlepszy – jak na tamte czasy – zespół medyczny, w tym również swojego osobistego medyka, Roberta Huicke’a, ale nikt nie był w stanie jej pomóc, biorąc pod uwagę stan ówczesnej medycyny. Dokumenty pokazują, że Katarzyna wściekła się na swojego męża, oskarżając go o niedopuszczenie do niej jej lekarza, ale kiedy zdała sobie sprawę z tego, że umrze, uspokoiła się i podyktowała testament, w którym to właśnie Tomaszowi wszystko zostawiła. Jest to kolejna tajemnica dotycząca życia Marii Seymour. Kiedy bowiem jej matka rozdawała swoje doczesne dobra, jej nie zostawiła nic, a przynajmniej nie ma na ten temat choćby najmniejszej wzmianki. Po śmierci Katarzyny, Maria znalazła się pod całkowitą opieką ojca i jeśli ktokolwiek zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo lekkomyślny i głupi może być Tomasz Seymour, to właśnie tą osobą musiała być Katarzyna Parr. Dlaczego więc pozostawiła wszystko w rękach męża? Kiedy ostateczny upadek Tomasza Seymoura będzie już tylko kwestią czasu, oddana służąca Katarzyny Parr, Elżbieta Tyrwhitt, oznajmi, że jej pani:


Leżąc na łożu śmierci, chora na ciele, lecz o zdrowym umyśle, doskonałej pamięci i rozsądku; będąc przekonaną o swoim ostatecznym odejściu i dostrzegając zbliżającą się śmierć; postanowiła i zarządziła za zgodą, przyzwoleniem i pozwoleniem swego najdroższego, ukochanego męża, wspomnianego lorda Seymoura, pewne rozporządzenie, dar, testament i ostatnią wolę wszystkich swoich dóbr, rzeczy i długów, tymi słowami lub innymi, podobnymi w skutkach, które zostały przez nią świadomie wypowiedziane w intencji testamentu i ostatniej woli w obecności wymienionych świadków i zapisów:


To znaczy, że wspomniana najszlachetniejsza królowa, za pozwoleniem, zgodą i przyzwoleniem, o których mowa powyżej, nie tylko z całego serca i pragnienia, szczerze i dobrowolnie dała testament i zapisała wspomnianemu lordowi Seymourowi, Lordowi Wysokiemu Admirałowi Anglii, jej poślubionemu małżonkowi, wszystkie dobra, rzeczy i długi, które wówczas posiadała lub słusznie powinna mieć na całym świecie, pragnąc, aby były tysiąc razy bardziej wartościowe niż były lub są; ale także najhojniej dała mu pełną moc, władzę i nakaz, aby rozporządzał i ścigał te same dobra, rzeczy i długi według własnej woli i upodobania, dla jego najwyższego dobra.


W ciągu pięciu lat ich znajomości Katarzyna wielokrotnie była świadkiem pochopnego i porywczego zachowania Tomasza. Po raz pierwszy spotkali się na dworze Henryka VIII na początku 1543 roku, kiedy była wdową, a on był mężczyzną, którego każda kobieta pragnęła poślubić. Był przystojny, czarujący i przede wszystkim był wujem księcia Walii, podczas gdy ona była ładna, mądra i zdeterminowana, by wspiąć się jeszcze wyższej w społecznej hierarchii po już i tak imponującym i błyskawicznym awansie. Niemalże od razu pojawiły się plotki o związku Seymoura i lady Latimer, którą wówczas była Katarzyna, ale gdy Henryk VIII zdecydował się ją poślubić wszystko natychmiast się skończyło. Po śmierci Henryka, Katarzyna i Tomasz pobrali się z niemal nieprzyzwoitym pośpiechem, lecz pan młody już niebawem przysporzył swojej nowej żonie ogromnych problemów. Królowa wdowa sprowadziła bowiem pod swój dach pasierbicę, Elżbietę Tudor. Wkrótce zachowanie Tomasza wobec księżniczki stało się wysoce nieodpowiednie. Flirtował z nią, podobno przychodził też do jej sypialni ubrany jedynie w nocną bieliznę, łaskotał ją i dotykał po twarzy. W końcu Katarzyna nie miała innego wyboru, jak tylko odesłać Elżbietę, której Tomasz już więcej nie zobaczył. Na tym tle decyzja królowej o pozostawieniu swojej nowo narodzonej córki całkowicie zależnej od mężczyzny znanego z lekkomyślnego zachowania jest być może nawet jeszcze bardziej tajemnicza i niezrozumiała.


Obecny wygląd Syon House
fot. Christian SW


Katarzyna Parr zmarła 5 września 1548 roku i została pochowana w kaplicy zamku Sudeley. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem Tomasz nie wziął udziału w pogrzebie. Wkrótce potem zabrał córkę do Londynu do posiadłości Syon House[1] i zostawił ją ze swoim bratem, Edwardem Seymourem. Choć gest ten mógł wskazywać na braterskie uczucia, to jednak inne działania podejmowane przez Tomasza w tamtym czasie wobec brata wcale nie były takie przyjazne. Gdy Maria wychowywała się z kuzynami Seymourami, jej ojciec zaczął spiskować, by obalić brata i samemu uzyskać wpływ na Edwarda VI Tudora. Zawsze był bowiem namiętnym, ambitnym i upartym mężczyzną. Był też znany z głębokiej niechęci wobec brata. I tak oto w styczniu 1549 roku Tomasz został przyłapany na próbie włamania się do komnat króla. Był uzbrojony w pistolet. W walce, która potem nastąpiła, zabił ulubionego psa swojego siostrzeńca. Szybko został oskarżony o zdradę. Przypomniano sobie również o jego wcześniejszym niedyskretnym zachowaniu wobec księżniczki Elżbiety. To wszystko zostało szczegółowo zbadane, a otrzymane wyniki śledztwa sprawiły, że 17 stycznia trafił do Tower, po czym 20 marca tego samego roku został stracony, czyniąc swoją córkę sierotą.

Maria Seymour była także – technicznie rzecz ujmując – biedna, gdyż zdrajcom takim jak jej ojciec odbierano cały majątek, który przeważnie przechodził w ręce króla, a ten z kolei mógł nim dowolnie rozporządzać, włącznie z przekazaniem go komuś innemu. Ponieważ  jej zmarła matka zapisała wszystko Tomaszowi, Maria została z niczym. Jej stryj Edward z pewnością nie chciał nadal wychowywać we własnym domu potomstwa swojego zdradzieckiego brata, a więc postanowił zorganizować inną opiekę nad dziewczynką. W ciągu zaledwie siedmiu miesięcy Maria zmieniła się z córki królowej w arystokratyczną niedogodność. Katarzyna Brandon, znana również jako Katarzyna Willoughby, księżna Suffolk, została więc mianowana opiekunką Marii wkrótce po egzekucji Tomasza Seymoura, co stało się na jego wyraźną prośbę, którą wystosował prawdopodobnie natychmiast po otrzymaniu wyroku śmierci. Można zatem założyć, że Tomasz uważał ją za dobry wybór na opiekunkę swojej córki. Możliwe też, że decyzję o przeniesieniu małej lady Marii Seymour z Syon House do Grimsthorpe, Tomasz podjął z uwagi na fakt, iż był zły na swojego brata za to, że ten przyczynił się do jego tragicznego położenia. Co więcej, w dniu otrzymania wyroku śmierci, Tomasz Seymour przyznał na utrzymanie córki niecałe pięćset funtów rocznie. Jednakże po przeniesieniu dziecka z Syon House do Grimsthorpe pieniądze te nie zostały przekazane księżnej Suffolk. W Aktach Tajnej Rady z lat 1547-1550 napisano, że pieniądze te były przeznaczone na „obiady, pensje i stroje dla gospodarstwa panny Marii Seymour na okres półtora roku do święta Zwiastowania Matki Bożej w roku następnym”. Święto Zwiastowania to także Dzień Zwiastowania Pańskiego (25 marca), czyli początek nowego roku dla Tudorów.


Katarzyna Brandon vel Katarzyna Willoughby, księżna Suffolk (1519-1580)


Nie był to jednak pierwszy raz, gdy to właśnie ta Katarzyna odegrała ważną rolę w sprawach Katarzyny Parr. W 1546 roku ostatnia z żon Henryka VIII uznała, że jej pozycja u boku króla jest zagrożona. Król był najwyraźniej zmęczony jej religijnymi zainteresowaniami i poglądami, a księżna Suffolk, niedawno owdowiała i młodsza o około siedem lat, została uznana przez niektórych na dworze za potencjalną żonę numer siedem. Sprytna Katarzyna Parr zdołała jednak wywinąć się od egzekucji, a księżna Suffolk stała się raczej przyjaciółką królowej niż samą królową.

Powyższy fakt nie oznacza jednak, że Katarzyna Brandon była jakoś szczególnie szczęśliwa, wychowując Marię. Większość jej kłopotów miało podłoże finansowe. Maria Seymour nie miała bowiem nic, ale jako córka królowej musiała być otoczona opieką iście królewską. Od lady Marii oczekiwano znacznie lepszego wychowania, co oczywiście wiązało się z wysokimi kosztami. Kiedy lady Maria przeniosła się z Syon House do Grimsthorpe, wówczas jej śladem podążyła dość liczna służba, czyli guwernantka, lady Elżbieta Aglionby, niania, dwie pokojówki i pozostali służący. Cały ten personel musiał więc otrzymywać wynagrodzenie za opiekę nad dziewczynką, lecz księżna Suffolk – jak zostało wyżej wspomniane – nie dostała tego, co jej wcześniej obiecano. Dlatego też już wkrótce, tj. 24 lipca 1549 roku, księżna Suffolk napisała do Williama Cecila, ważnego człowieka na dworze Edwarda VI i sekretarza w domu księcia Somerset, prosząc go o fundusze niezbędne na wychowywanie małej Marii. W tym czasie książę Somerset nie miał zupełnie głowy do tego, aby zajmować się bratanicą, ponieważ po egzekucji jego brata wybuchły w Anglii bunty na tle religijnym. Życzliwość Edwarda Seymoura wobec rebeliantów zmieniła niektórych z jego zagorzałych zwolenników we wrogów, wśród których znalazł się Jan Dudley, książę Northumberland i hrabia Warwick. Zrozpaczona księżna Suffolk próbowała nawet nakłonić brata Katarzyny Parr, Williama Parra, markiza Northampton, do zabrania od niej swej siostrzenicy, lecz ten odpowiedział, że „ma zbyt słabe plecy na dźwiganie takiego ciężaru, choć ewentualnie przyjąłby ją, ale z apanażami”. Do 27 sierpnia 1549 roku służba lady Marii Seymour musiała zażądać zapłaty za swoją pracę, ponieważ księżna pisała, że „wraz z nianią pokojówki i pozostała służba codziennie wołają o swoje wynagrodzenie, które to głosy moje uszy z trudem znoszą, lecz moja sakiewka jest w opłakanym stanie”.


Obecny wygląd zamku Grimsthorpe od strony północnej (głównej)


Katarzyna Brandon uparcie nalegała na udostępnienie majątku Marii i ostatecznie – w styczniu 1550 roku – ziemie jej ojca zostały jej przywrócone na mocy ustawy parlamentu. W dniu 22 stycznia złożono bowiem w Izbie Gmin wniosek o przywrócenie majątku lady Marii Seymour. Oznaczało to, że na mocy tego aktu kwalifikowała się ona do otrzymania pozostałych dóbr, czyli tych, które nie zostały jeszcze zwrócone Koronie, a które Maria odziedziczyła po swoim ojcu. Niestety, minął już prawie rok od egzekucji jej ojca, więc większość ziem, które dostała w spadku po matce, została sprzedana lub zwrócona Koronie. Zamek Sudeley, miejsce jej narodzin, znajdował się teraz z rękach jej wuja, markiza Northampton. W tym miejscu historia córki królowej Katarzyny Parr staje się jeszcze bardziej tajemnicza. Ponieważ nigdy nie zgłoszono żadnych roszczeń do tego majątku, Maria była uprawniona do korzystania z tego, co pozostało z majątku i pieniędzy jej ojca, lecz nikt nigdy nie próbował wydać ani grosza w jej imieniu. Nie ma też dowodów na to, że Maria została przeniesiona do domu swego wuja lub ciotki, Anny Parr, lady Herbert. Ta ostatnia zmarła w 1552 roku i nie wiadomo, czy kiedykolwiek miała do czynienia ze swoją siostrzenicą.

Fakt ten sprawił, że wielu historyków doszło do wniosku, iż córka królowej musiała umrzeć jeszcze w dzieciństwie. W czasach, gdy mnóstwo dzieci umierało z powodu nawet najbłahszych chorób, wydawało się oczywiste, że Maria Seymour również mogła być słabowitym dzieckiem i prawdopodobnie nie dożyła nawet dwóch lat. Nie znaleziono jednak żadnych zapisów ani nawet wzmianek o jej śmierci, która miałaby nastąpić  w tamtym czasie, co można wytłumaczyć faktem, że chociaż parafie miały już wtedy możliwość prowadzenia rejestrów wszystkich wydarzeń, wiele z nich zdołało zarejestrować jedynie część narodzin, zgonów i małżeństw, które miały miejsce w ich parafialnych granicach. Niewykluczone, że zapis ten gdzieś zaginął, tak jak wiele innych, w kolejnych stuleciach; lub jak twierdzą niektórzy może być tak, że nigdy nie istniał. Z kolei ci, którzy wierzą, że Maria żyła znacznie dłużej, wskazują, że tak ważne dziecko jak córka królowej, z pewnością zasługiwałoby na jakiś rodzaj pomnika.


Agnes Strickland (1796-1874)
autor: John Hayes (ok. 1786-1866)


Wiktoriańska pisarka i historyczka, Agnes Strickland, wierzyła, że Maria Seymour dożyła dorosłości i nawet wyszła za mąż. Strickland twierdziła, że posiada informacje z pierwszej ręki, ponieważ łączyła ją swego rodzaju zażyłość z Johnsonem Lawsonem, właścicielem majątków w Hereford i Clevedon, oraz z jego bratem, znanym astronomem, Henrym Lawsonem, mieszkającym w Hereford. Obydwaj byli synami wielebnego Johnsona Lawsona, dziekana Battle w hrabstwie Sussex, proboszcza Throwley i rektora Cranbrook w hrabstwie Kent. Henry, jako ostatni z rodu Lawsonów, zapisał Agnes Strickland pamiątki po swojej domniemanej przodkini, Katarzynie Parr. Fakt ten, zdaniem historyczki, miał świadczyć o tym, że Maria Seymour jednak przeżyła, doczekała dorosłości, wyszła za mąż i urodziła dzieci[2]. Strickland twierdziła również, że wszelkie dowody i autentyczne zapisy dotyczące tego, że Lawsonowie byli potomkami Katarzyny Parr zostały zniszczone przez wdowę po Henrym Lawsonie, choć pewien dokument jednak się zachował. Jest to opis rodowodu przekazany Henry’emu Lawsonowi przez jego babcię. Zapis ten datowany jest na 26 lipca 1749 roku.


Paul Lawson, dżentelmen z dobrej rodziny i majątku, mieszkający w swojej rezydencji w Fordwich w hrabstwie Kent, posiadający również inną o nazwie Nethercourt na wyspie Thanet, ożenił się z Margaret Heyman (z rodziny baronetów z Kent i Norfolk). Ich syn, Silas Johnson, poślubił córkę sir Edwarda Bushela, który poślubił jedyną córkę młodszego brata księcia Somerset, lorda Seymoura, którą lord Seymour miał z królową Katarzyną Parr, którą poślubił po śmierci Harry’ego Ósmego, którego była królową. Powyższa córka sir Edwarda Bushela była wielką fortuną dla Silasa Johnsona; a ich córka, Mary Johnson, poślubiła księcia Francisa Draytona z Little Chart w Kent, gdzie on i jego żona są pochowani.


Agnes Strickland twierdziła także, że o rodowodzie Lawsonów dowiedziała się w 1841 roku. Według niej Silas Johnson przez małżeństwo z córką Katarzyny Parr i Tomasza Seymoura, Marią Bushel, zdobył wielki majątek wraz z pewnymi pamiątkami należącymi do ostatniej żony Henryka VIII Tudora, które od tamtej pory stały się własnością rodziny Lawsonów i ich potomków. Historyczka stwierdziła również, że jest wielce prawdopodobne, iż za panowania królowej Marii I Tudor, księżna wdowa Suffolk, uciekająca wówczas przed prześladowaniami, zadbała o to, aby Maria Seymour wyszła korzystnie za mąż, wybierając jej na męża właśnie sir Edwarda Bushela.  


Henry Lawson (1774-1855)
autor: William Giller (1805-1868)


I tak oto podczas gdy Agnes Strickland chciała udowodnić, że córka Katarzyny Parr i Tomasza Seymoura przeżyła, inni historycy spekulowali, że decyzja, by nie ubiegać się o majątek Seymoura – wówczas dość niewielki – miała na celu zapewnienie Marii bezpieczeństwa, a to z kolei sprawiło, że ludzie wierzyli, iż nie żyje. Do czasu uwolnienia majątku, rodzina Seymourów straciła władzę. Edward został aresztowany w październiku 1549 roku i uwięziony w Tower. Było wiele osób, które chciały zobaczyć na własne oczy cierpienie i upadek Seymourów. Tak więc gdy stryj Marii znalazł się w tak poważnych tarapatach, jej pozycja stała się zatem jeszcze bardziej niepewna. Niemniej, w 2010 roku brytyjska historyczka i pisarka, Linda Porter, argumentowała, że wiersz anglikańskiego biskupa Norwich i jednocześnie kapelana Katarzyny Parr, Jana Parkhursta, opublikowany w 1573 roku, prawdopodobnie traktuje właśnie o Marii Seymour. Wiersz stanowi epitafium dla dziecka, które zmarło we wczesnym dzieciństwie i którego matką była królowa.


Ja, którą kosztem

Własnego życia

Moja królowa matka

Rodziła w bólach porodu

Śpię pod tym marmurem

Niezdolna do podróży.

Gdyby śmierć pozwoliła mi żyć dłużej

Ta cnota, ta skromność, to posłuszeństwo mojej wspaniałej matki

Ta niebiańska odważna natura

Znów żyłyby we mnie.

A teraz kimkolwiek jesteś?

Żegnaj na zawsze

Ponieważ nie mogę już mówić, ten kamień

Stanowi pomnik mego krótkiego życia.[3]


Bez względu na powód, prawdą jest, że Maria Seymour zniknęła w tajemniczy sposób z kart historii w 1550 roku i nigdy więcej oficjalnie nikt o niej nie słyszał. Jej los do dziś pozostaje nieznany. Niemniej istnieją dowody, że jesienią 1550 roku księżna Suffolk ponownie skontaktowała się listownie z Williamem Cecilem. Napisała wówczas, że dziękuje za jego list i przekazane wiadomości. Wygląda więc na to, że Cecil otrzymał wcześniej od Katarzyny Brandon jakiś list i na niego odpowiedział. Czyżby zatem księżna informowała go o śmierci lady Marii Seymour? Snując teorię spiskową można też przypuszczać, że to właśnie William Cecil pomógł księżnej umieścić gdzieś Marię i Katarzyna teraz dziękowała mu za przekazane na jej temat wieści. Wszystko jest bowiem możliwe. Ale niewykluczone też, że chodziło o coś zupełnie innego.

Jedyny fakt dotyczący Marii, który jest nam naprawdę znany odnosi się do jej pochodzenia. Wiadomo, że była córką królowej Katarzyny Parr i Tomasza Seymoura, a 22 stycznia 1550 roku jeszcze żyła, gdyż ostatnia wzmianka na jej temat widnieje w źródłach właśnie pod tą datą. Historyk Chris Skidmore w napisanej przez siebie biografii Edwarda VI stwierdził, nie podając dowodów, że Tomasz Seymour poprosił o spotkanie z córką tuż przed swoją śmiercią. Skidmore uważa jednak, że nie wiadomo, czy do takiego spotkania w ogóle doszło. Inną kwestią, którą należy wziąć pod uwagę jest to, że księżna Suffolk straciła obu synów na skutek panującej w 1551 roku epidemii angielskich potów. Czy zatem możliwe jest, że mała Maria Seymour podzieliła los młodych Suffolków?

Łatwo jest dziś spekulować, że gdyby Katarzyna Parr była w stanie zapewnić jakąś przeciwwagę dla chaotycznego wpływu Tomasza Seymoura, życie Marii mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej lub że gdyby pojawiła się jako nastolatka bądź już dorosła kobieta na dworze Marii Tudor albo Elżbiety Tudor, to wówczas istniałoby wielkie prawdopodobieństwo, że odegrałaby tam naprawdę znaczącą rolę, wziąwszy pod uwagę to, co się potem działo. Jej zniknięcie z rejestrów tylko pogłębia krążące wokół niej spekulacje i plotki. Maria Seymour urodziła się w pełnych blasku realiach, ale niemal natychmiast pogrążyła się w cieniu. Jest prawdziwą królewską tajemnicą, która zapewne nigdy nie zostanie odkryta.


Prawa autorskie do tekstu i tłumaczenia cytatów © Agnieszka Różycka


____________________________________ 

Bibliografia

  1. Fraser A., The Wives of Henry VIII, First Vintage Books, 1992.
  2. Goff C., A Woman of the Tudor Age, J. Murray, 1930.
  3. James S., Catherine Parr – Henry VIII’s Last Love, The History Press, 2009.
  4. Nichols J., The Progresses and Public Processions of Queen Elizabeth, London: Printed by and for John Nichols and Son, 1823.
  5. Norton E., Catherine Parr: Wife, Widow, Mother, Survivor, The Story of the Last Queen of Henry VIII, Amberley Publishing, 2011.
  6. Parr K. and Editor Janel Mueller, Katherine Parr: Complete Works and Correspondence, University of Chicago Press; Reprint edition, 2014.
  7. Porter L., Katherine the Queen, St. Martin’s Press, 2011.
  8. Skidmore Ch., Edward VI – The Lost King of England, St. Martin’s Press, 2007.
  9. Strickland A., Lives of the Queens of England: From the Norman Conquest, Volumes 1-3. Blanchard and Lea, 1852.
  10. Strype J. Ecclesiastical Memorials, Relating Chiefly to Religion, and Its Reformation, Under the Reigns of King Henry VIII. King Edward VI. And Queen Mary the First: with the Appendixes Containing the Original Papers, Records, London: Bagster S., 1816.
  11. Wilson D., The Queen and the Heretic: How Two Women Changed the Religion of England, Lion Books, 2018.
  12. Withrow B. G., Katherine Parr: A Guided Tour of the Life and Thought of a Reformation Queen, P & R Publishing, 2009.




[1] Po rozwiązaniu opactwa Syon i śmierci króla Henryka VIII, Syon zostało przekazane Edwardowi Seymourowi, księciu Somerset, który następnie „zainicjował proces przekształcania kompleksu opactwa w wielki prywatny dom”. Założono ogrody, a jego osobisty medyk, radykalny botanik i równie radykalny teolog, William Turner, opracował kolekcję roślin.

[2] W XIX wieku historycy uważali również, że o ile Maria Seymour faktycznie przeżyła wiek dziecięcy, to jednak nie dożyła pełnej dorosłości i zmarła w wieku trzynastu lat. Agnes Strickland nie zgadzała się z tą tezą.

[3] Tłumaczenie © Agnieszka Różycka




piątek, 12 maja 2023

W cieniu Elżbiety York: Cecylia York, lady Welles

 



Cecylia z Yorku, młodsza siostra królowej Elżbiety York, jest postacią, która naprawdę może zadziwiać. Córka jednej królowej i siostra drugiej, nie tylko znalazła się w epicentrum dramatu, jakim była bez wątpienia Wojna Dwóch Róż, ale w przeciwieństwie do swoich młodszych sióstr, Anny, Katarzyny i Brigidy, była wystarczająco dorosła, by wiedzieć, co się dzieje. Była też bardzo bliska odegrania bardziej znaczącej roli, dzięki zaręczynom z przyszłym Jakubem IV Szkockim, a jej pierwsze małżeństwo zostało nagle unieważnione, gdy w 1485 roku władza przeszła w ręce Henryka VII Tudora. Kim zatem tak naprawdę była Cecylia z Yorku?

 

Cecylia urodziła się 20 marca 1469 roku jako trzecie dziecko króla Edwarda IV i jego żony, Elżbiety Woodville. Dołączyła do dwóch starszych sióstr, Elżbiety i Marii, przez co jej płeć była wyraźnym rozczarowaniem dla dynastii, która rozpaczliwie potrzebowała męskiego dziedzica. Jej ojciec nie był jednak Henrykiem VIII, a ponadto miał do dyspozycji dwóch sprawnych młodszych braci, Jerzego i Ryszarda, co trochę zmieniało postać rzeczy. Cecylia otrzymała imię po swojej babce, matce ojca, czcigodnej Cecylii Neville, księżnej Yorku, a po urodzeniu opisano ją jako „bardzo przystojne” dziecko. Jej rok urodzenia był początkiem kolejnego interludium walki w środku trwającej wojny domowej. Wciąż odczuwając skutki niepopularnego małżeństwa rodziców Cecylii, kuzyn i prawa ręka Edwarda IV, Ryszard Neville, hrabia Warwick, wszczął rebelię u boku młodszego brata Edwarda, Jerzego Plantageneta, księcia Clarence. Spisek miał na celu usunięcie Edwarda z tronu na rzecz Jerzego, podczas gdy Warwick sprzeciwił się królowi, żeniąc Jerzego ze swoją starszą córką, Izabelą. Edward spędził kilka tygodni w areszcie domowym na północy kraju, podczas gdy królowa Elżbieta i ich trzy córki z niepokojem czekały na rozwiązanie sytuacji. Ostatecznie społeczeństwo nie miało ochoty na kolejną zmianę władzy, a Warwick nie był w stanie przejąć kontroli nad Edwardem i rządem, dlatego też król został uwolniony.


Portret witrażowy Cecylii York 
fot. Johnbod


Niemniej pomimo krótkiego pojednania, Ryszard Neville i Jerzy Plantagenet w 1470 roku ponownie zbuntowali się przeciwko Edwardowi. Tym razem Edward został zmuszony do ucieczki, a schronienia szukał w Burgundii, gdzie mieszkała jego siostra Małgorzata, która była żoną Karola Śmiałego, księcia Burgundii. Tymczasem Warwick sprzymierzył się z Lancasterami i zobowiązał się do przywrócenia na tron obalonego Henryka VI wraz z jego żoną, Małgorzatą Andegaweńską, i ich synem, księciem Edwardem, którego ożenił ze swoją młodszą córką, Anną. Do października 1470 roku Warwick utworzył rząd w imieniu Henryka VI i tym oto sposobem Anglia ponownie dostała się w ręce Lancasterów. Królowa Elżbieta i jej dzieci schroniły się w Westminsterze i przez około sześć miesięcy tak właśnie żyła Cecylia będąca wówczas niemowlęciem, zamkniętym w kilku niewielkich komnatach z siostrami, matką oraz garstką służby. Królowa Elżbieta była również w zaawansowanej ciąży i w listopadzie tegoż roku urodziła syna, którego po ojcu ochrzczono imieniem Edward. Wiosną 1471 roku król Edward pokonał natomiast Lancasterów i został przywrócony na tron. Wtedy też Elżbieta i jej dzieci opuściły sanktuarium i przez następne dwanaście lat pod panowaniem Yorka Anglia mogła cieszyć się względnym spokojem. 

Cecylia York kształciła się wraz ze swoimi dwiema siostrami, Elżbietą i Marią. Istnieją nawet dowody na to, że to właśnie ich matka uczyła je czytania, pisania oraz innych umiejętności, które mogły być im potrzebne jako ewentualnym królowym małżonkom, jeśli wyszłyby za zagranicznych spadkobierców tronu. Wszystkie córki Elżbiety Woodville i Edwarda IV umiały czytać i pisać, natomiast wiele na to wskazuje, że starsze księżniczki – obok języka angielskiego – uczyły się także francuskiego. Można zatem snuć szereg domysłów na temat edukacji jej starszej siostry, Elżbiety, na podstawie tego, co wiadomo o edukacji Cecylii. Przyszła królowa Anglii na pewno mówiła po francusku, ale raczej nie znała łaciny. Można również założyć, że młodsze księżniczki – Anna, Katarzyna i Brygida – nie otrzymały już tak bogatego wykształcenia, a przeszkodziła temu nagła śmierć ich ojca w kwietniu 1483 roku, kiedy to księżniczki wraz z matką musiały uciekać do Opactwa Westminsterskiego, a potem być zdane na łaskę stryja Ryszarda. Dlatego też Cecylia urodzona jeszcze w 1469 roku prawdopodobnie skorzystała na tym, że lata jest dorastania i nauki przypadły właśnie na okres względnego spokoju w Anglii. Według brytyjskiej historyczki, Alison Weir, w listach pisanych przez Cecylię w latach dorastania widać „obrzydliwe” pismo i ortografię, co świadczy albo o braku umiejętności pisania z jej strony, albo o tym, że znacznie więcej uwagi poświęcano wówczas edukacji jej starszej siostry, Elżbiety York, którą bez wątpienia wychowywano na przyszłą królową, jeśli nie Anglii, to na pewno jakiegoś obcego państwa, z którym Edward IV miał nadzieję zawrzeć korzystny sojusz. Niemniej umiejętność czytania i pisania była bardzo wysoko ceniona zarówno przez króla, jak i królową. Edward był bowiem znanym kolekcjonerem manuskryptów, zaś członkowie rodziny królewskiej posiadali liczne książki, które w XV wieku były nie tylko trudne do zdobycia, ale również niezwykle drogie. Źródła historyczne podają, że niektóre z tych książek były przeznaczone wyłącznie dla Cecylii i jej rodzeństwa, co wskazuje, że księżniczka miała dostęp do materiałów do czytania i prawdopodobnie chętnie z nich korzystała. Co ważne, królowa Elżbieta Woodville była również patronką Queen’s College w Cambridge, a zatem Cecylia mogła dorastać, obserwując pracę matki na rzecz uczonych.


Witraż przedstawiający córki Edwarda IV i Elżbiety Woodville;
od lewej: Elżbieta, Cecylia, Anna, Katarzyna & Maria

W październiku 1474 roku, gdy Cecylia York miała pięć lat, została zaręczona z synem Jakuba III Szkockiego, czyli z przyszłym Jakubem IV, który wtedy był księciem Rothesay. Sojusz zawiązał się, gdy Edward IV planował inwazję na Francję i nie chciał, aby Szkocja pomagała Francuzom. Pomimo tego kampania Yorka przeprowadzona w 1475 roku została uznana za militarną porażkę, choć zakończyła się sporym odszkodowaniem wypłaconym Anglii przez  Francję. Z tej kampanii wynikła też inna korzyść. Otóż zaręczono księżniczkę Elżbietę z delfinem Francji, przyszłym Karolem VIII Walezjuszem. W związku z tym Cecylia i Elżbieta dorastały w przeświadczeniu, że pewnego dnia, tak czy inaczej, na ich głowy włożona zostanie królewska korona. Nie było zatem żadnych przeszkód ku temu, aby jedną zaczęto nazywać księżniczką Szkotów, a drugą delfiną. W międzyczasie wszystkie trzy siostry, czyli Elżbieta, Cecylia i Maria, były obecne na ślubie ich młodszego brata, Ryszarda ze Shrewsbury, księcia Yorku, który w styczniu 1478 roku, mając niespełna pięć lat, żenił się z córką i dziedziczką księcia Norfolk, Anną Mowbray. Podczas ceremonii zaślubin Cecylia siedziała wraz z rodzicami, rodzeństwem i babką w kaplicy Pałacu Westminsterskiego. Dwa lata później siostry York zostały mianowane damami podwiązki, a na początku lat 80. XV wieku ich negocjacje małżeńskie znacznie przybrały na sile. Elżbieta nadal była obiecana Francji, zaś Cecylia Szkocji, natomiast Marię na krótko zaręczono z przyszłym królem Danii, Fryderykiem, podczas gdy przyszłego króla Anglii, księcia Edwarda, zaręczono z Anną Bretońską, dziedziczką księstwa Bretanii, co radykalnie zmieniłoby układ sił w Europie Zachodniej. Można sobie zatem wyobrazić, jak potoczyłyby się te wydarzenia, gdyby Edward IV żył znacznie dłużej. Gdyby wszystko przebiegło zgodnie z planem, to wówczas Anglia mogłaby znacznie szybciej wejść w okres prosperity, który dopiero osiągnęła w XVI wieku.

W marcu 1481 roku Cecylia York skończyła dwanaście lat. W tamtych czasach dla dziewczyny był to minimalny wiek, który kwalifikował ją do zawarcia małżeństwa. Jakub III zaczął więc naciskać na Edwarda IV, by ten wysłał córkę do Szkocji. Niestety, napięcie między Anglią a Szkocją stawało się coraz silniejsze, aż ostatecznie w 1482 roku obydwa kraje znalazły się w stanie wojny, zaś Anglia wspierała przeciwnika Szkotów, który ubiegał się o ich tron. Był to więc poważny powód ku temu, aby zerwać zaręczyny, co oczywiście nastąpiło. Wtedy też Cecylia na krótko związała się z bratem Jakuba III, Aleksandrem, księciem Albany, który chciał zastąpić u władzy swojego brata przy wsparciu Anglii. Cecylia nigdy jednak nie dotarła do Szkocji, lecz pozostała w Anglii, gdzie musiała przetrwać kolejny etap wojny domowej. Zanim do tego doszło, rodzinę królewską dotknęła osobista tragedia. Otóż w maju 1482 roku, mając tylko czternaście lat, zmarła siostra Cecylii, Maria. Choć Edward i Elżbieta stracili już dwoje dzieci, które nie przeżyły wieku niemowlęcego, to jednak mieli niezwykłe szczęście, jeśli chodziło o płodzenie zdrowych dzieci osiągających co najmniej wiek nastoletni. Nie wiadomo tak naprawdę, co spowodowało śmierć Marii. Grób księżniczki został odkryty dopiero w XVIII wieku. Pisano wówczas, że jej włosy były płowe, a oczy, które w momencie otwarcia grobu nie były zamknięte, miały kolor jasnoniebieski, choć natychmiast po dostaniu się do środka powietrza, rozpadły się w pył. Opis Marii może być również wskazówką, jak wyglądała Cecylia i reszta jej rodzeństwa.


Rebecca Ferguson jako Elżbieta Woodville & Elinor Crawley w roli Cecylii York
w serialu Biała królowa


W kwietniu następnego roku rodziną królewską wstrząsnęła kolejna śmierć. Stanowczo przedwcześnie i tragicznie zmarł król Edward IV York. Wydarzenia, które miały teraz nastąpić były najtragiczniejszymi chwilami w życiu Elżbiety Woodville i jej dzieci. Jej starszy syn będący owocem związku z Edwardem IV miał zgodnie z prawem wstąpić na tron, dziedzicząc go po ojcu i zostając królem Edwardem V Yorkiem. Tak się jednak nie stało, choć w zapisach historycznych książę faktycznie figuruje jako król Edward V, rządzący Anglią przez około dwa miesiące. W praktyce fakt ten wyglądał zupełnie inaczej, a do oficjalnej koronacji księcia nigdy nie doszło. Jego stryj, Ryszard, książę Gloucester, zabrał bratanka do Tower, po czym zażądał od bratowej, aby ta wydała mu również młodszego syna, Ryszarda ze Shrewsbury. W tym czasie Elżbieta Woodville i jej córki przebywały w sanktuarium w Westminsterze, gdzie schroniły się praktycznie natychmiast po śmierci Edwarda IV, przeczuwając, że ich życie jest poważnie zagrożone. Ucieczka królowej wdowy do Opactwa Westminsterskiego była już drugą w jej życiu. Tym razem przebywała tam ponad rok.

Kiedy rozgrywały się te dramatyczne wydarzenia Cecylia nie była już niemowlęciem, jak poprzednio. W wieku czternastu czy piętnastu lat musiała bowiem odczuwać strach i obawy o dalszy los swojej rodziny. Przebywając w sanktuarium, królowa wdowa zawarła układ z jedną ze swoich dam dworu, a była nią oczywiście Małgorzata Beaufort, hrabina Richmond i Derby, a prywatnie matka Henryka Tudora. Układ dotyczył małżeństwa Elżbiety York i jej syna, gdy ten pokona już Ryszarda III Yorka. Spisek ten został jednak odkryty, ale mimo to Henryk Tudor zobowiązał się – przebywając wówczas za granicą – do poślubienia córki Edwarda IV i tym samym do zjednoczenia dwóch walczących ze sobą rodów. Henryk miał bowiem powiedzieć, że jeśli nie będzie mógł mieć Elżbiety, to poślubi Cecylię. A zatem tak czy inaczej, Tudorowie związaliby się z Yorkami na dobre i na złe, chyba że Ryszard pokonałby hrabiego Richmond w otwartej walce. Wiadomo jednak, że tak się nie stało. Nad tym, czy Henryk Tudor faktycznie poślubi Elżbietę, kiedy już pokona Ryszarda, dyskutowano praktycznie przez większość 1484 roku. Lecz zanim rok się skończył przyszła królowa Elżbieta York postanowiła spróbować szczęścia na dworze swego stryja Ryszarda. Po tym, jak król publicznie obiecał, że nie skrzywdzi swoich bratanic, opuściła sanktuarium. Bracia Elżbiety i Cecylii oczywiście już zniknęli, a ich los do dziś pozostaje tajemnicą. Podczas gdy Elżbieta udała się na dwór stryja, Cecylia przeniosła się z matką i pozostałymi siostrami do wsi Heytesbury w hrabstwie Wiltshire. Boże Narodzenie rodzina spędziła jednak na królewskim dworze. Twierdzenie, że było to niezręczne posunięcie jest niedopowiedzeniem, ponieważ roszczenia Ryszarda do tronu opierały się na tym, że Cecylia i jej rodzeństwo byli zwykłymi bękartami, czyli niczym innym, jak tylko produktem pochodzącym z nielegalnego małżeństwa ich rodziców. A zatem nie była już księżniczką brylującą po dworskich komnatach, a to, co niegdyś uważała za swój dom, teraz należało do jej wroga. Wroga, z którym mimo wszystko łączyły ją przyjazne relacje.


Kościół pod wezwaniem świętych Piotra i Pawła w Heytesbury (Wiltshire);
to w tej wiosce Cecylia zamieszkała wraz matką i siostrami, kiedy Elżbieta York
udała się na dwór Ryszarda III Yorka.
fot. Kevin Farmer

Miesiące, podczas których Elżbieta York przebywała na dworze, gdzie plotkowano o tym, że stryj pragnie ją poślubić, odbiły się również na życiu Cecylii. Plany odnośnie do jej małżeństwa ze spadkobiercą szkockiego tronu były już dawno nieaktualne, a ona sama musiała teraz przełknąć gorzką zniewagę, jaką okazały się zaręczyny byłego wybranka z jej kuzynką, Anną de la Pole, będącą córką siostry jej ojca, księżnej Suffolk, której rodzina przysięgła lojalność Ryszardowi. Jeden z kronikarzy Tudorów napisał później:


W tym miejscu należy zauważyć, jak bardzo szkodliwe uczucia okazywał ten człowiek [Ryszard] swojej rodzinie; nie pamiętając bowiem o okrucieństwie, którego dopuścił się wobec synów swego brata, o niesprawiedliwości i krzywdzie, jakie wyrządził jego córkom, zarówno odbierając im godność i majątek, jak i dom, sądził, że jeśli wywyższy dziecko swojej siostry do godności królowej, to tylko przysporzy mu to czci i sławy, zamiast wspierać córkę swojego brata, którą wydziedziczył.

 

Niemniej Ryszard III, aranżując małżeństwa swoich bratanic, być może wiedział, że stanowią one dla niego mniejsze zagrożenie, jeśli wyda je za mąż za lojalnych wobec siebie mężczyzn, a to z kolei utrudni jego wrogom, takim jak Henryk Tudor, wykorzystanie ich jako politycznych pionków. Młodsza siostra Cecylii, Anna, niegdyś zaręczona z Filipem z Burgundii, została wydana za Tomasza Howarda, dziedzica księstwa Norfolk. Cecylia natomiast ostatecznie poślubiła Ralfa Scrope’a z Upsall, którego ojciec, Tomasz Scrope, był 5. baronem Scrope z Masham. Można sobie jedynie wyobrazić, że dla Cecylii mógł to być osobisty dramat. Nie wiemy jednak na pewno, co księżniczka myślała o swoim mężu, ale panuje powszechne przekonanie, że małżeństwo to było dla niej ogromnym upokorzeniem. Kiedyś planowano, że zostanie przyszłą królową Szkocji, a zamiast tego wydano ją za mąż za stosunkowo mało znaczącego szlachcica. Z całą pewnością fakt ten jeszcze bardziej umocnił jej nową pozycję społeczną, czyli bękarta byłego króla Anglii. Ze względu na wiek Cecylii i długość trwania małżeństwa można założyć, że związek został jednak skonsumowany, ale nie wiadomo, w jakim stopniu i jak często małżonkowie przebywali pod jednym dachem.

Dla Henryka Tudora, hrabiego Richmond, który nadal przebywał za granicą, to co się stało było istną katastrofą, a w sytuacji, gdy Elżbieta wciąż pozostawała niezamężna, wzmocniło tylko plotki o tym, że Ryszard chce ją poślubić. Elżbieta York miała cztery młodsze siostry, ale dwie z nich wypadły już poza rynek małżeński, natomiast najmłodsze, Katarzyna i Brygida, były zaledwie dziećmi, podczas gdy Henryk musiał jak najszybciej zabezpieczyć sukcesję. Żona Ryszarda III, Anna Neville, nie doczekała lata 1485 roku. Zmarła bowiem w marcu tegoż roku. Wtedy też Elżbieta została odesłana z dworu, a Cecylia i jej młodsze siostry wróciły na wieś. W sierpniu Henryk Tudor pokonał Ryszarda w bitwie pod Bosworth i został ogłoszony nowym królem Anglii, Henrykiem VII, a wkrótce potem obalono i zniszczono dokument Titulus Regius będący prawnym instrumentem, na mocy którego księżniczki Yorku zostały uznane przez stryja bękartami. Cecylia York, wciąż będąc żoną Ralfa Scrope’a, dołączyła do matki i sióstr przebywających w Londynie, podczas gdy Henryk Tudor posłał po swoją przyszłą żonę. Prawdopodobnie, zważywszy na lojalność Ralfa wobec zamordowanego króla, mąż Cecylii starał się nie rzucać w oczy, żeby nie ponieść kary za popieranie Yorków, lub zajmował się fizycznymi i politycznymi reperkusjami bitwy pod Bosworth.


Domniemany portret Cecylii York

Przez jesień i zimę 1485/1486 Cecylia York mieszkała wraz z rodziną na dworze. Po ślubie Henryka i Elżbiety w styczniu 1486 roku została główną damą dworu swojej siostry, a wiosną i latem opiekowała się nią, gdy ta była w ciąży ze swoim pierwszym dzieckiem. Kiedy we wrześniu 1486 roku urodził się książę Artur, Cecylia niosła niemowlę do chrztu, a po ceremonii przekazała je Elżbiecie w jej komnacie. Elżbieta nie mogła uczestniczyć w chrzcie swojego syna, ponieważ nie minął jeszcze czas jej oczyszczenia po porodzie. Do tego czasu małżeństwo Cecylii z Ralfem zostało już unieważnione przez Henryka VII, który chciał skutecznie pozbyć się zwolenników swojego poprzednika na tronie. Nie wiadomo, co też Cecylia myślała o tych dwóch latach swojego małżeństwa. Nie ma też żadnych wzmianek źródłowych, aby w jakiś sposób buntowała się przeciwko temu związkowi. Ciekawostką jest natomiast to, że była dość blisko związana z matką swojego królewskiego szwagra, lady Małgorzatą Beaufort. Bardzo dobrze znała ją już od wczesnego dzieciństwa, gdy Małgorzata służyła jej matce jako dama dworu. Wiadomo zatem, że spośród wszystkich dziewcząt Yorków, to właśnie Cecylia była jedną z najbliższych jej osób i to prawdopodobnie hrabina szepnęła słówko tu i ówdzie w sprawie kolejnego małżeństwa księżniczki.

W grudniu 1487 roku, gdy Cecylia miała osiemnaście lat, wyszła za mąż za Jana de Welles, wicehrabiego Welles, który był przyrodnim bratem lady Małgorzaty Beaufort. Po ślubie Cecylia porzuciła funkcję głównej damy dworu Elżbiety na rzecz ich siostry Anny i zaczęła prowadzić spokojne życie na wsi. Nie wiadomo, czy ona i Jan żywili wobec siebie wzajemnie jakieś głębsze uczucia, ani też czy dogadywali się jak przystało na męża i żonę. Było to jednak znacznie lepsze małżeństwo niż to z Ralfem Scrope’em. Jan był starszy od Cecylii o około dwadzieścia lat i – co najważniejsze w tej sytuacji – był blisko związany z Tudorami poprzez więzy krwi, a zatem żyło im się całkiem wygodnie. Niestety, Cecylia nie odziedziczyła płodności po matce i siostrze. Urodziła jedynie dwie córki, o których wiadomo na pewno, choć niewykluczone, że mogły przydarzyć się jej jakieś martwe porody lub zgony dzieci w okresie niemowlęctwa, które nie zostały odnotowane. Jej córki urodzone około 1489 i 1491/2 roku otrzymały odpowiednio imiona Elżbieta i Anna. Jednakże obydwie zmarły pod koniec lat 90. XV wieku. Choroba, która je zabiła mogła być tą samą, która pozbawiła życia Jana, ponieważ mąż Cecylii zmarł w lutym 1499 roku. Niewykluczone, że panowała wówczas jakaś zaraza, o której kronikarze nie wspomnieli. Jan zostawił Cecylii cały swój majątek, a polecenie dotyczące jego pochówku brzmiało, że ma się on odbyć tam, gdzie małżonka uzna za stosowne go pochować. Fakt ten mógł zatem oznaczać, że jakieś uczucie jednak ich łączyło.


Suki Waterhouse jako Cecylia York w serialu Biała księżniczka


I tak oto w ciągu jednego roku Cecylia przeszła od bycia żoną i matką do bycia wdową zdaną wyłącznie na siebie. Jej małżeństwo odsunęło ją od głównych zmian zachodzących na dworze, czyli od narodzin kilku książąt i księżniczek Tudorów, aż po śmierć Elżbiety Woodville w Opactwie Bermondsey w 1492 roku. Cecylia nie była obecna na pogrzebie matki. Być może była wtedy w ciąży. Niemniej jej mąż godnie ją tam reprezentował. W tych nowych okolicznościach Cecylia wróciła do domu siostry i podjęła obowiązki damy dworu. W listopadzie 1501 roku, gdy Katarzyna Aragońska przybyła do Anglii, by poślubić piętnastoletniego księcia Artura, Cecylia była przy tym obecna. Była również obecna, gdy ze Szkocji przybyli posłowie, aby negocjować małżeństwo jej siostrzenicy, Małgorzaty Tudor, z ich obecnym królem, Jakubem IV Stewartem. Był to swego rodzaju paradoks, ponieważ to właśnie Jakub był niegdyś narzeczonym Cecylii. I znów nie wiadomo, co też takiego pomyślała sobie Cecylia York, bo wszak teraz to jej siostrzenica miała zostać królową Szkocji. Z drugiej strony chociaż była już po trzydziestce, to jednak mogła jeszcze urodzić dzieci jakiemuś mężczyźnie, a zatem należało rozejrzeć się za nowym mężem.

Cecylia York postanowiła ponownie wyjść za mąż w drugiej połowie 1502 roku. Tym razem wiadomo, że było to małżeństwo z miłości. Wybrankiem jej serca został sir Tomasz Kyme. Był to mężczyzna o znacznie niższej pozycji społecznej niż Cecylia, o czym ona najwyraźniej wiedziała, że nie będzie to mile widziane przez Henryka. Potwierdza to fakt, iż nigdy nie zabiegała o jego zgodę na ten ślub. Kiedy król dowiedział się o tym, co zrobiła, niemalże natychmiast wypędził szwagierkę z dworu i odebrał jej prawo własności do majątku po Janie de Welles. W tej sytuacji Cecylia była zmuszona zwrócić się o pomoc do swojej przyjaciółki, Małgorzaty Beaufort, która nie zwlekając ani chwili, zaoferowała młodej parze schronienie we wsi Colleyweston w hrabstwie Northamptonshire, jednocześnie rozpoczynając wypracowywanie jakiegoś porozumienia finansowego ze swoim synem. Nie wiadomo, dlaczego królowa Elżbieta nie interweniowała w tej sprawie, a przynajmniej nie ma na to dowodów w źródłach. Może prowadziła z mężem jakieś prywatne rozmowy? A może kochała Henryka na tyle mocno, że uznała, iż jego wola jest również jej wolą? Możliwe też, że znacznie bardziej interesowała ją sytuacja innej jej siostry, Katarzyny, która znalazła się wtedy w niezłych tarapatach. Prawdą jest natomiast to, że dopiero w styczniu 1504 roku Cecylii przywrócono udział w ziemiach Welles, ale tylko do dnia jej śmierci. W takiej sytuacji nie mogła przekazać udziałów w majątku dzieciom, które urodziły się z jej trzeciego małżeństwa, czyli synowi Ryszardowi i córce Małgorzacie. Możliwe, że znając problem, nawet nie próbowała tego robić. Na temat życia jej dzieci nie ma żadnej wzmianki źródłowej. Są jedynie wspomniane ich imiona i na tym wszystko się kończy. Stało się tak zapewne dlatego, że nie nosiły one ani szlacheckich tytułów, ani też nie były związane z Tudorami.


Ruiny starego Opactwa Quarr, w którym prawdopodobnie została pochowana Cecylia York


Królowa Elżbieta York zmarła w lutym 1503 roku. Stało się to krótko po urodzeniu córki, która ostatecznie również zmarła. W tym czasie los Cecylii wciąż pozostawał niejasny. Zmarła w Isle of Wight 24 sierpnia 1507 roku i prawdopodobnie została pochowana w tamtejszym Opactwie Quarr. Wydana za mąż za człowieka bez znaczenia politycznego i bez wielkiego majątku, Cecylia ostatnie lata swojego życia być może spędziła najspokojniej spośród wszystkich swoich sióstr. Nie wiadomo, jak Cecylia zapatrywała się na swoje życie. Czy żałowała, że nie wyszła za mąż za szkockiego spadkobiercę tronu? Czy miała za złe, że musiała usługiwać siostrze-królowej? Czy naprawdę czuła się upokorzona swoim pierwszym małżeństwem? Tego nigdy się nie dowiemy. Jest jednak coś, co można wywnioskować z jej ogromnej chęci bycia szczęśliwą. To jej ostatnie małżeństwo, które zawarła już pod koniec życia. Bez wątpienia był to związek oparty na miłości. Zapewne rekompensował jej wszystkie te dramaty, jakich wcześniej musiała doświadczać, włącznie z utratą rodziny Yorków. Z kolei, mając na uwadze jej bliską więź z Małgorzatą Beaufort, aż trudno uwierzyć, że ze swoją synową Małgorzata nie potrafiła się dogadać, a ich wzajemne relacje nieustannie iskrzyły.


Prawa autorskie do tekstu © Agnieszka Różycka 

 

 

 

 

czwartek, 4 maja 2023

Koronacja Karola III i Kamień Przeznaczenia

 



Koronacja Karola III Windsora i jego żony Kamili, która w lutym zeszłego roku otrzymała od swojej teściowej, Elżbiety II, tytuł Królowej Małżonki Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii, zbliża się wielkimi krokami. Uroczystość, na którą czekają miliony ludzi w całej Wielkiej Brytanii i poza nią, odbędzie się w najbliższą sobotę, tj. 6 maja. Będzie to symboliczna ceremonia łącząca w sobie nabożeństwo religijne i wielkie widowisko. Koronacja będzie mieć miejsce w Opactwie Westminsterskim i tym samym Karol zostanie 40. monarchą koronowanym w opactwie od 1066 roku. Dla przypomnienia: pierwszym władcą koronowanym w Opactwie Westminsterskim był Wilhelm I Zdobywca. W tym pełnym przepychu i formalności dniu bynajmniej nie zabraknie zwyczajów sięgających ponad tysiąc lat wstecz, a wśród nich wykorzystania tzw. Kamienia Przeznaczenia.


Król Karol III Windsor & Kamila,
Królowa Małżonka Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii
© Mark Tantrum

Kamień Przeznaczenia znany również jako Kamień ze Scone lub Kamień Koronacyjny, to nic innego, jak prostokątna płyta z żółtego piaskowca najprawdopodobniej pochodząca z dolnych skał Old Red Sandstone w regionie Perthshire. Wymiary płyty to około 26 na 11 cali (66 cm na 28 cm), natomiast waga to w przybliżeniu 336 funtów (152 kg). Kamień jest gładki z wyjątkiem pojedynczego rzeźbionego łacińskiego krzyża. Piaskowiec związany jest przede wszystkim z ceremoniami koronacyjnymi średniowiecznych monarchów Szkocji. Ceremonie te odbywały się w Scone, prehistorycznym miejscu w Perthshire, choć dokładne zastosowanie kamienia nie jest znane. W zamierzonym akcie propagandy politycznej, Kamień ze Scone został zabrany ze Szkocji przez Edwarda I Długonogiego, zwanego też Młotem na Szkotów. Edward uczynił go częścią angielskiego krzesła koronacyjnego, które przez wieki znajdowało się w Opactwie Westminsterskim. Ostatecznie kamień został zwrócony Szkotom w 1996 roku i obecnie można go podziwiać w zamku w Edynburgu, a dokładnie w jego Sali Koronacyjnej, gdzie oprócz kamienia znajduje się jeszcze kilka innych elementów szkockich regaliów.

 

Legenda mówi, że tylko tam, gdzie znajduje się Kamień Przeznaczenia, będą rządzić szkoccy królowie.

 

Rozsądnie rzecz ujmując Kamień Przeznaczenia to raczej nic nieznacząca płyta piaskowca, która niesie ze sobą niezwykły bagaż mitów i podań ludowych. Według jednej z legend kamień ten jest tym samym, którego Jakub – biblijny przodek narodu izraelskiego – używał jako poduszki, kiedy przebywał w Betel (miasto na północ od Jerozolimy) i doświadczył wizji aniołów wstępujących i schodzących po niebiańskiej drabinie do nieba. Następnie kamień odbył niezwykłą podróż po Morzu Śródziemnym, podczas której przemieszczał się z Bliskiego Wschodu do Egiptu, Sycylii i Hiszpanii. W końcu około 700 roku p.n.e. kamień dotarł do Irlandii, gdzie został ustawiony na Wzgórzu Tara, neolitycznym miejscu w hrabstwie Meath, w którym zgodnie z tradycją koronowano starożytnych królów tego kraju. Według niektórych źródeł, to właśnie legendarny irlandzki władca, Fergus Mór mac Eirc, przywiózł kamień do Szkocji około 500 roku n.e. Inna wersja legendy mówi natomiast, że kamień został przywieziony z Irlandii do Szkocji przez księżniczkę Scotę, córkę egipskiego faraona. Dyskusyjny jest również fakt, czy obecny Kamień Przeznaczenia jest tym samym kamieniem, o którym mówią legendy, ponieważ niektórzy wczesnośredniowieczni kronikarze opisują go jako rzeźbiony kamienny tron. Alternatywna wersja jest jednak taka, że obecny kamień mógł kiedyś być częścią tego bardziej wyszukanego tronu.