sobota, 11 sierpnia 2018

Eleanor Hibbert – pisarka o wielu twarzach #2








Kiedy miałam czternaście lat i mieszkałam w Londynie chodziłam wokół Hampton Court, który ma niepowtarzalny klimat; przechodziłam przez bramę, przez którą niegdyś kroczyła Anna Boleyn, a po jego nawiedzonej galerii biegała Katarzyna Howard. Te spacery bardzo mnie uspokajały i to od nich wszystko się zaczęło.


Eleanor Alice Hibbert 
Beyond the Blue Mountains (1958) to jedna z oryginalniejszych książek, jaka wyszła spod pióra Eleanor Hibbert (1906-1993). Autorka napisała ją pod pseudonimem Jean Plaidy. Powieść opowiada o życiu trzech pokoleń kobiet, począwszy od połowy XVIII wieku. Jedną z bohaterek jest młoda Kitty Kennedy, która przeżywa naprawdę ciężkie chwile. Po wyjściu z więzienia Newgate, Kitty wraz z nieślubną córką zostaje uwięziona w Australii, która w tamtym okresie była kolonią Wielkiej Brytanii. Ten niesłychanie brutalny świat zbrodni i horroru, okrucieństwa i obojętności jest przedstawiony przez pisarkę niezwykle obrazowo.

W ciągu kolejnych piętnastu lat Jean Plaidy skupiła się na ożywianiu postaci historycznych, głównie tych żyjących w XV i XVI wieku. To one najbardziej ją fascynowały. Szczególnym zainteresowaniem autorka obdarzyła Jane Shore (1445-1527), która była kochanką króla Edwarda IV Yorka (1442-1483), Katarzynę Parr (ok. 1512-1548) – szóstą żonę Henryka VIII Tudora (1491-1547) – króla Hiszpanii Filipa II Habsburga (1527-1598), dwie siostry Henryka VIII Tudora – królową Francji, Marię (1496-1533) oraz królową Szkocji, Małgorzatę (1489-1541), a także Marię, królową Szkotów (1542-1587). Tytuły książek, które powstały w oparciu o biografie wyżej wymienionych postaci to: The Goldsmith's Wife (1950), The Sixth Wife (1953), The Spanish Bridegroom (1954), Mary, Queen of France (1964), The Thistle and the Rose (1963) oraz Royal Road to Fotheringay (1955) i Captive Queen of Scots (1963).

Eleanor Hibbert napisała również trylogie na podstawie biografii Katarzyny Medycejskiej (1519-1589), Karola II Stuarta (1630-1685), Katarzyny Aragońskiej (1485-1536) oraz Izabeli I Kastylijskiej (1451-1504) i Ferdynanda II Aragońskiego (1452-1516). Powieści te zdobyły sobie naprawdę ogromną popularność i zostały doskonale przyjęte zarówno przez czytelników, jak i krytyków, a pod koniec lat 60. i 70. XX wieku wydano je ponownie, ale tym razem jako powieści jednotomowe.

Catherine de Medici Series

      1.   Madame Serpent (1951)
      2.  The Italian Woman (1952)
      3.   Queen Jezebel (1953)


Wydania z 2006 roku
Wydawnictwo: Random House Arrow Books


Charles II Stuart Series

      1.  The Wandering Prince (1956)
      2.  A Health Unto His Majesty (1956)
      3.  Here Lies Our Sovereign Lord (1957)


Wydania z 2012 roku
Wydawnictwo: Cornerstone Digital

 

Katharine of Aragon Series (z pol. Katarzyna Aragońska)

 

      1.      Katharine, The Virgin Widow (z pol. Katarzyna, wdowa dziewica; 1961)
      2.  The Shadow of the Pomegranate (z pol. W cieniu granatu; 1962)
      3.  The King's Secret Matter (z pol. Sumienie królewskie; 1962)



Wydania z 2006 roku
Wydawnictwo: Random House Arrow Books


W 1981 roku trylogia o Katarzynie Aragońskiej została wydana w Polsce nakładem Wydawnictwa Literackiego. Było to wydanie dwuczęściowe z nieciekawymi okładkami, jak przystało na epokę PRL-u, gdzie w jednej książce zamieszczono dwa tomy, zaś w drugiej opublikowano tom trzeci. Jak do tej pory były to jedyne książki opublikowane w polskim przekładzie, które Eleanor Hibbert wydała jako Jean Plaidy. Niestety, żaden polski wydawca nie zwrócił uwagi na inne powieści Jean Plaidy, skupiając się głównie na tych, które autorka publikowała jako Victoria Holt. Na polskim rynku wydawniczym dawno temu ukazało się również dziewięć powieści z serii Córki Anglii, które Eleanor Hibbert napisała pod pseudonimem Philippa Carr, podczas gdy cały cykl zawiera aż dwadzieścia książek.


Isabella and Ferdinand Series

1.      Castile for Isabella (1960)
2.   Spain for the Sovereigns (1960)
3.  Daughters of Spain (1961)

Wydania z 2008 roku
Wydawnictwo: Random House Arrow Books


The Times Literary Supplement[1] uznał trylogię o Katarzynie Medycejskiej jako ekscytującą opowieść, która odzwierciedla niezwykle precyzyjną wiedzę autorki na temat wydarzeń z tamtej epoki, dodając jednocześnie, że autorka świetnie zna czasy, o których pisze i doskonale radzi sobie z wieloma skomplikowanymi postaciami. Tymczasem The Spectator[2] trafnie podsumował Madame Serpent jako najlepszą powieść historyczną, czyli taką, w której z przyjemnością się zanurzamy i mamy poczucie niczym nieusprawiedliwionej edukacji. Opis ten śmiało można zastosować do wszystkich powieści Jean Plaidy, które ukazały się w latach 50. i 60. XX wieku.

Piszę regularnie każdego dnia. Sądzę, że to bardzo ważne. Tak jak we wszystkim innym, tak i w przypadku pisania praktyka czyni mistrza. Zbieranie materiałów to jedynie kwestia czytania starych zapisków, listów i tym podobnych rzeczy, czy w rzeczywistości wszystkiego, co wiąże się z badanym okresem. Mogę tylko powiedzieć, że najbardziej ze wszystkiego lubię pisać. Uważam to za stymulujące i nigdy nie przestanę się tym ekscytować.
    
Eleanor Hibbert napisała także dwie książki, do których inspiracją stało się niesamowite życie Lukrecji Borgii (1480-1519). Pierwsza z nich nosiła tytuł Madonna of the Seven Hills, zaś druga to Light on Lucrezia. Na rynku ukazały się one w 1958 roku, czyli niedługo po serii o Katarzynie Medycejskiej. Potem pojawiło się niezobowiązujące studium nikczemnych karier Cezara Borgii (1475-1507), Marii d’Aubray, zwanej Madame de Brinvilliers (1630-1676) i Edwarda Pritcharda (1825-1865). Książka nosiła tytuł A Triptych of Poisoners, natomiast autorka napisała ją również pod pseudonimem Jean Plaidy. Publikacja ta miała za zadanie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego zarówno mężczyźni, jak i kobiety zdolni są do popełnienia morderstwa. Czy stoi za tym środowisko, w jakim się wychowują? Czy może mordercy posiadają jakąś specyficzną cechę charakteru, na którą nawet oni sami nie mają wpływu? W tryptyku autorka przeanalizowała losy trojga wymienionych powyżej trucicieli, z których każdy miał na sumieniu więcej niż jedno morderstwo i żył w innej epoce.

Wydanie z 1994 roku
Wydawnictwo: Barnes & Noble
Najpierw analizie został poddany Cezar Borgia, czyli najbardziej znany truciciel, który wśród wielu zbrodni podejrzewany był również o zamordowanie brata, a także był samozwańczym mordercą swego szwagra. Cezar posiadał nad wyraz sadystyczny charakter, nawet jak na piętnastowieczne włoskie realia, zaś jego krótkie życie określone zostało jako najbardziej ponure. Czy faktycznie ponosił winę za grzechy, które mu przypisywano? A może jego wina leżała w pobłażliwym wychowaniu i generalnie barbarzyńskiej epoce, w jakiej przyszło mu żyć?

Drugą postacią była wspomniana już Maria d'Aubray, czyli Madame de Brinvilliers. Była to piękna, lekkomyślna trucicielka siedemnastowiecznego Paryża. Maria i jej kochanek, Godin de Sainte-Croix (?), starali się odkryć tajemnicę Borgiów, aby móc usunąć z drogi tych, którzy stali pomiędzy Marią a jej rodzinną fortuną. Odwiedzając szpital w Paryżu Madame de Brinvilliers, jako siostra miłosierdzia, w ramach eksperymentu testowała swoje mikstury na pacjentach. Ci ludzie zupełnie jej nie obchodzili, więc uznała, że będą najlepszymi królikami doświadczalnymi. Czy faktycznie była winna zbrodni, jakie jej zarzucano?

Na koniec Eleanor Hibbert przeanalizowała życie i działalność lekarza pochodzącego z Glasgow, czyli niejakiego Edwarda Pritcharda. Żyjąc w epoce wiktoriańskiej, lekarz posiadał doskonałą wiedzę na temat trucizn. Była ona tak samo dogłębna, jak jego poprzedników. Medyk nie miał żadnych skrupułów, by usunąć z drogi każdego, kto w jakiś sposób mu zagrażał. Na kartach tej książki Jean Plaidy ukazała podobieństwo wszystkich trzech postaci oraz spróbowała odnaleźć odpowiedź na zasadnicze pytanie, a mianowicie: Kto był odpowiedzialny za każde z popełnionych i wymienionych w książce morderstw? Oto co na temat A Triptych of Poisoners pisała prasa:

East Anglian Daily Times

Panna Jean Plaidy, jedna z najbardziej znanych pisarek tworzących powieści historyczne, pisze dziś o czymś nowym i absorbującym. Badając umysły swoich bohaterów, stara się dowiedzieć, co takiego sprawia, że mężczyźni i kobiety popełniają morderstwa. Tak więc swoje zainteresowanie kieruje w stronę trojga znanych trucicieli, z których każdy odpowiada za więcej niż jedno morderstwo. Są wśród nich: Cezar Borgia pochodzący z piętnastowiecznego Rzymu, Maria d’Aubray wywodząca się z siedemnastowiecznego Paryża oraz Edward Pritchard z Glasgow, żyjący w połowie epoki wiktoriańskiej. Czy ci ludzie rzeczywiście byli winni zbrodni, które im przypisywano? Jest to bez wątpienia książka, która została dogłębnie przemyślana.

Doktor Edward William Pritchard
(1860)
Edinburgh Evening News

Jean Plaidy po raz kolejny odniosła zwycięstwo, pisząc „A Triptych of Poisoners”, który do pewnego stopnia analizuje życie trzech najbardziej znanych trucicieli na świecie. Autorka nie tylko przedstawia w nim fakty, lecz także wyciąga własne wnioski odnośnie do tego, dlaczego mężczyźni i kobiety popełniają morderstwa. Jaki zatem z tego wniosek? Przede wszystkim egoizm; fanatyczny, monstrualny i niepohamowany egoizm. Książka napisana jest barwnym językiem i pokazuje, że Jean Plaidy dokładnie studiowała losy swoich bohaterów.  

The Sphere

Jean Plaidy jest pisarką, której książki wciągają od pierwszej strony. Choć może to się wydawać niepokojące, to jednak trzeba przyznać, że jej „A Triptych of Poisoners” stanowi pierwszorzędny opis przedstawionych w nim historii.

Books and Bookmen

Trudne fakty historyczne przeplatają się ze złem. Postać doktora Pritcharda jest niczym obrazy Hogartha[3]. Z kolei Markiza[4] to barwnie opisane studium przypadku, zaś Cezar Borgia stanowi wspaniałą i wyczerpującą mieszankę barwnych niegodziwości, które w dodatku są niezwykle zabawne.

Nigdy niczego nie żałuję. Jeśli dzieje się dobrze, to wspaniale. Jeśli jest źle, to znaczy, że zdobywam nowe doświadczenie.

W ciągu następnych trzech lat, równolegle z trylogią Izabela i Ferdynand, Jean Plaidy wydała trzy, równie świetnie przygotowane pod względem merytorycznym, tomy dotyczące powstania, rozprzestrzeniania się i ostatecznego upadku hiszpańskiej inkwizycji. Książki te wciąż uważane są za jedne z najlepszych w historii literatury i odnoszą się do najbardziej mrocznego rozdziału historii Europy. Trylogia składa się z następujących tytułów: The Rise of the Spanish Inquisition (1959), The Growth of the Spanish Inquisition (1960) oraz The End of the Spanish Inquisition (1961). Straszliwy fanatyzm i hipokryzja, które wyhodowały inkwizycję są w tych książkach żywym i emocjonalnym przekazem. Szkoda tylko, że Eleanor Hibbert już nigdy nie zdecydowała się napisać podobnych dzieł opartych na faktach, lecz poświęciła się pisaniu lekkich powieści historycznych.


Wydania z 1978 roku
Wydawnictwa: Star (tom 1 i 2) oraz W. H. Allen & Co. Ltd. (tom 3) 




















W swojej karierze Eleanor Hibbert jako Jean Plaidy napisała także trzy książki skupiające się na realiach osiemnastowiecznej Francji. Jedna z nich koncentrowała się na życiu Marii Antoniny Habsburg (1755-1793), natomiast dwie dotyczyły Ludwika XV (1710-1774). Ich tytuły to: Flaunting, Extravagant Queen (1957), Louis the Well Beloved (1959) i The Road to Compiegne (1959). Wydawać by się mogło, że te trzy książki były czymś na kształt wypadku przy pracy, ponieważ Jean Plaidy wciąż skupiała się na epoce Tudorów i Stuartów, o których pisała do 1965 roku. Ta seria tak naprawdę zaczyna się od powieści The Three Crowns wydanej w 1965 roku. Jest to pierwsza część trylogii o ostatnich Stuartach, której kontynuacją jest dziesięciotomowa saga osadzona w epoce regencji. Autorka pracowała nad nią w latach 1967-1971. Z kolei dalszy ciąg stanowi pięciotomowa saga, której akcja rozgrywa się w epoce wiktoriańskiej. Eleanor Hibbert pisała ją w latach 1972-1974.

Po ukończeniu The Widow of Windsor (1974), Jean Plaidy powróciła do XI wieku, rozpoczynając nową, i równie popularną, trylogię normańską, nad którą pracowała w latach 1974-1976. Następnie skupiła się na olbrzymiej, bo aż piętnastotomowej, sadze z epoki Plantagenetów (1976-1982), której punktem kulminacyjnym była powieść o Henryku VII Tudorze (1457-1509) zatytułowana Uneasy Lies the Head (1982). Łącznie ten niezwykły cykl powieściowy przedstawia w sposób niepowtarzalny historię Anglii z lat 1066-1901. To naprawdę zdumiewające osiągnięcie skierowane przede wszystkim na sprawienie radości czytelnikom. Począwszy od 1952 roku Jean Plaidy wydawała dwie powieści rocznie, lecz zarówno w roku 1981, jak i 1982 opublikowała ich trzy, aby tym samym zakończyć swoje wielkie dzieło.

Nie obchodzą mnie krytycy. Piszę dla czytelników… Myślę, że ludzie pragną dobrej historii… Oni chcą czegoś, co jest czytelne i przebija tradycję.
    
Wydanie z 2012 roku
Wydawnictwo: Cornerstone Digital
W 1983 roku, mając siedemdziesiąt siedem lat, Jean Plaidy rozpoczęła tworzenie nowej jedenastotomowej serii powieściowej zatytułowanej The Queens of England. Cykl rozpoczęła powieścią Myself, My Enemy, która ukazała się również pod tytułem Loyal in Love. Główną bohaterką jest królowa Henrietta Maria Burbon (1609-1669), żona Karola I Stuarta (1600-1649). Pomimo niebezpieczeństw związanych z praktykowaniem przez królową religii katolickiej w zagorzałej protestanckiej Anglii, śliczna Henrietta Maria odmawia odrzucenia katolicyzmu, więc nie cieszy się zbytnią popularnością wśród dworzan i poddanych. Jest porywcza i jednocześnie kochająca, lubi też modne ubrania i plotki, zaś Karol, jako reprezentant rodziny charakteryzującej się surowymi zasadami i uczciwością, jest jej całkowicie oddany. Jednak ich szczęśliwe małżeństwo wkrótce stanie się zagrożone, gdy Henrietta zrzeknie się bycia marionetką Rzymu i zostanie oskarżona o to, że przewodzi protestanckiej Anglii w procesie powrotu na łono Kościoła Katolickiego. Już niedługo wrogowie zaczną panoszyć się pod jej dachem, a szpiedzy będą pozwalać sobie na zbyt wiele. Tylko jej lojalność i miłość do Karola stanie się nadzieją, iż zdoła powstrzymać wrogów przed królobójstwem.

Wspomnianą serię Eleanor Hibbert zakończyła powieścią The Rose Without a Thorn (1993), opowiadającą o Katarzynie Howard (1523-1542). Na łamach prasy można było przeczytać o niej takie oto słowa: Spod pióra legendarnej powieściopisarki, Jean Plaidy, wychodzi właśnie niezapomniana, prawdziwa historia o utraconym królewskim majestacie, namiętności i niewinności. Tak więc Eleanor Hibbert w ostatnich dniach życia stała się prawdziwą legendą i taki stan trwa do dzisiaj. Na okładce wspomnianej książki napisano:  

Wydanie z 2012 roku
Wydawnictwo: Cornerstone Digital
Urodzona w zubożałej gałęzi szlacheckiej rodziny Howardów, młoda Katarzyna zostaje wyrwana z domu, by zamieszkać ze swoją babką, księżną Norfolk. Niewinna dziewczynka szybko dowiaduje się, że purytanizm jej babki nie jest dobrze widziany przez kuzynów Katarzyny, z którymi ta mieszka. Piękna i podatna na wpływy Katarzyna wikła się więc w dwa niefortunne romanse jeszcze przed swoimi szesnastymi urodzinami. Podobnie, jak niegdyś jej kuzynka, Anna Boleyn, Katarzyna opuszcza dom swojej babki, by zostać damą dworu na dworze Henryka VIII Tudora. Królewskie pałace są ekscytujące dla młodej dziewczyny ze wsi, a obowiązki Katarzyny pozwalają jej być blisko przystojnego kuzyna, Thomasa Culpeppera, którego kocha od dzieciństwa. Lecz kiedy Katarzyna zwraca na siebie uwagę starzejącego się i nieszczęśliwego króla jest zmuszona porzucić plany dotyczące życia z Thomasem. Zamiast tego musi poślubić króla Henryka. Przytłoczona nagłą odmianą losu, oszołomiona i zafascynowana adoracją męża, Katarzyna jest odurzona królewskim życiem. Ale jej idylla trwa bardzo krótko, ponieważ plotki o jej niechlubnej przeszłości powracają, by ją prześladować, natomiast los zadaje Katarzynie kolejny, tym razem śmiertelny, cios.

Niestety, ten cykl powieściowy wyraźnie pokazuje, jak bardzo pogorszył się warsztat pisarski Eleanor Hibbert. Jej styl nie był już taki, jak ten z lat 50. i 60. XX wieku. Każdy, kto chce poznać powieści autorki powinien zatem zacząć czytanie od wcześniejszych tytułów. Oprócz siedemdziesięciu siedmiu powieści wydanych pod pseudonimem Jean Plaidy i pięciu książek z gatunku literatury faktu, Eleanor Hibbert napisała w latach 1952-1960 również osiem powieści pod pseudonimem Kathleen Kellow. Wszystkie zostały opublikowane przez wydawnictwo Roberta Hale’a (1887-1956) i – jak większość tytułów firmowanych nazwiskiem Jean Plaidy – wydano je w niezwykle atrakcyjnych, jak na tamte czasy, okładkach zaprojektowanych przez wybitnego ilustratora Philipa Gougha (?), który w swoim dorobku miał na przykład artystyczne ilustracje do baśni Andersena. Jego prace porównywano z ilustracjami innego wybitnego brytyjskiego ilustratora, jakim był Reginald John „Rex” Whistler (1905-1944).

Kilka powieści wydanych pod pseudonimem Kathleen Kellow zaliczono do kryminałów z tajemnicą w tle. Są one warte przeczytania, zaś autorka – podobnie jak Agatha Christie (1890-1976) – starała się w nich odnaleźć odpowiedź na pytanie: Kto to zrobił? Na szczególną uwagę zasługuje bez wątpienia powieść Call of the Blood wydana w 1956 roku. Jej fabuła opiera się na prawdziwej historii kryminalnej oraz więziach między dwoma mężczyznami. Fakt ten w konsekwencji prowadzi do zamordowania męża kobiety, którą jeden z nich kocha. Recenzent Daily Mail napisał o tej książce tak: Panna Kellow napisała kryminał, który wyróżnia się na tle innych powieści tego rodzaju i polecam go koneserom gatunku. Z kolei ostatnia powieść pochodząca z tej serii nosiła tytuł The World’s Stage (1960). Jest to zabawna, prawdziwa historia osiemnastowiecznego aktora, Davida Garricka (1717-1779), i jego kochanki – również aktorki – Peg Woffington (1720-1760).










[1] The Times Literary Supplement – tygodnik ukazujący się w Wielkiej Brytanii od 1902 roku publikujący na swoich łamach recenzje książek.
[2] The Spectator – brytyjski tygodnik zajmujący się polityką, kulturą i bieżącymi wydarzeniami; w Wielkiej Brytanii ukazuje się od 6 lipca 1828 roku.
[3] Chodzi o obrazy Williama Hogartha (1697-1764), angielskiego malarza, grafika, satyryka, krytyka społecznego i rysownika. Malował zarówno realistyczne portrety, jak również tworzył satyrę komiksową, piętnującą kwestie moralne.
[4] Chodzi o Marię d’Aubray.




czwartek, 9 sierpnia 2018

Szkalowanie Wallis Simpson









Abdykacja króla Edwarda VIII Windsora (1894-1972) w dniu 11 grudnia 1936 roku była wydarzeniem, które wstrząsnęło narodem brytyjskim. Latem 1936 roku lady Diana Cooper (1892-1986)[1] powiedziała: Wallis bardzo źle się nosi. Jej powszechność i wyrazistość, niczym u Becky Sharp, bardzo drażnią. Jeśli wziąć pod uwagę angielskie klasy wyższe, to Amerykanka Wallis Simpson (1896-1986) uchodziła za niesamowicie przebiegłą, ponieważ dość szybko wspinała się po szczeblach społecznych, tak jak robiła to Becky Sharp z powieści Williama Makepeace’a Thackeraya (1811-1863) zatytułowanej Vanity Fair (z pol. Targowisko próżności). Nikt nie mógł więc pojąć, co takiego zobaczył w niej król Edward VIII Windsor. Przecież była kobietą pochodzącą ze zbyt niskiej warstwy społecznej, aby można było zaakceptować ją na królewskim dworze. Była też rozwódką i oczywiście Amerykanką, co dodatkowo dyskwalifikowało ją jako życiową partnerkę króla Wielkiej Brytanii. Lecz Edward po prostu ją uwielbiał. Spotkał ją w 1931 roku, kiedy jeszcze był księciem Walii, a ona była żoną swojego drugiego męża, Ernesta Simpsona (1897-1958). Nie minęło dużo czasu a zakochali się w sobie wzajemnie. W 1935 roku Edward VIII napisał: Moja ukochana Wallis, kocham cię coraz bardziej i bardziej, i bardziej… Nie widziałem się dziś z tobą i nie mogę tego znieść. Kocham cię.

Wallis Simpson w 1936 roku
Przyjaciel Edwarda VIII Windsora, Winston Churchill (1874-1965), uważał, że Wallis była dla króla naprawdę dobra. Polityk mówił, że pomimo piętna zakazanej miłości, żadna para nie mogła wyglądać bardziej naturalnie, wolna od niestosowności czy obrzydzenia. Wallis była bardzo dobrze odbierana przez towarzystwo. Miała charakterystyczne poczucie humoru, a także ciepłe i szczere serce. Poświęcała się matce i córce, i nawet w kręgach, gdzie płatna praca uważana była za wulgarną, nie ukrywała faktu, że jej ciotka zarabiała na swoje utrzymanie. Służba również bardzo ją lubiła. Jedna z pokojówek powiedziała kiedyś, wchodząc do kuchni: Wszystkie pokojówki naprawdę dobrze mówią o pani Simpson. W styczniu 1936 roku, kiedy Edward został królem, postanowił poślubić Wallis Simpson. W dworskich kręgach mówiono wprost, że Wallis robi wszystko, aby tylko móc zostać królową. Lecz to nie była prawda. Wallis raczej zastanawiała się nad tym, czy przypadkiem nie byłoby lepiej wybrać prostszego rozwiązania i zostać królewską kochanką, zamiast żoną. Ale Edward szybko odsunął na bok wszelkie jej obawy i przekonał ją, aby złożyła pozew o rozwód.

W listopadzie 1936 roku, skoro tylko Wallis otrzymała rozwód, Edward przedstawił ówczesnemu premierowi Wielkiej Brytanii, Stanleyowi Baldwinowi (1867-1947), swoje małżeńskie plany. Będąc wolnym człowiekiem, Edward mógł poślubić każdą kobietę, którą pokochał, z wyjątkiem tej, która byłaby wyznania rzymskokatolickiego. Fakt ten miał swoje potwierdzenie w dokumencie z 1772 roku dotyczącym zawierania małżeństw przez członków królewskiego rodu. Niemniej Stanley Baldwin oświadczył, że jest to niemożliwe, ponieważ opinia publiczna nie zaakceptowałaby rozwiedzionej kobiety zostającej nagle królową Wielkiej Brytanii. I tak oto Winston Churchill, William Maxwell Aitken, 1. baron Beaverbrook (1879-1964) oraz Esmond Harmsworth, 2. wicehrabia Rothermere (1898-1978) wymyślili pewne rozwiązanie tej bez wątpienia trudnej i niekomfortowej sytuacji. Ich zdaniem Edward powinien bowiem zawrzeć małżeństwo morganatyczne[2], dzięki któremu Wallis stałaby się żoną Edwarda, lecz nie byłaby królową. Sytuację tę zdefiniowano jako tak zwany „plan Kornwalii”, ponieważ Winston Churchill sugerował, że Wallis Simpson może być stylizowana na księżną Kornwalii.

Aż do początku grudnia 1936 roku tylko nieliczni wiedzieli o związku króla Edwarda z Wallis Simpson, ponieważ informacja o ich uczuciu była trzymana w wielkiej tajemnicy. Lecz 2 grudnia 1936 roku wszystko wyszło na jaw. Naród był zszokowany. Na ulice wyszły tłumy ludzi, a prasa rozpisywała się o skandalu. Gazety sprzedawały się niczym świeże bułeczki. W swoim dzienniku żona Stanleya Baldwina, Lucy Baldwin (1869-1945) napisała: Gazety są pełne tej harpii i króla! Elita, na której czele stał Baldwin, a także Kościół Anglikański, prasa torysowa (prasa angielskiej partii konserwatywnej) i królewski dwór oczekiwały, że naród nie dopuści do tego, aby Edward zawarł małżeństwo ze skandalistką. Ku ich przerażeniu okazało się, że większość ludzi pragnie, aby Edward nadal był ich królem, a warunki, na jakich to się stanie, nie miały znaczenia. Edward VIII Windsor cieszył się ogromną popularnością, podobnie jak wiele lat później księżna Diana Spencer (1961-1997). Dla Brytyjczyków był on po prostu gwiazdą. Najbardziej ceniono go za troskę o zwykłych ludzi, z którymi służył na froncie podczas pierwszej wojny światowej, oraz za jego liczne wizyty w domach dla ubogich. Wielu ludziom podobał się także pomysł, iż Wallis Simpson, tak samo jak oni, nie była bogata i uprzywilejowana. Pewna kobieta z Południowej Walii napisała nawet do króla: Jest to postać, która się tutaj liczy, w tych Wielkich Przestworzach, i nie tylko z powodu tytułu.


Książę Walii, Edward Windsor, i Wallis Simpson na nartach w Austrii w 1935 roku


Kraj był jednak podzielony, tak samo, jak stało się to w 1997 roku po śmierci księżnej Diany. Z jednej strony istniała elita władzy, a z drugiej była masa zwykłych ludzi, a także liberałów i intelektualistów klasy średniej, takich jak George Bernard Shaw (1856-1950). Nagłówek w Daily Mail głosił: Ludzie pragną swojego króla! Goście w restauracjach wstawali i wznosili toasty na cześć Edwarda, a w kinie słychać było hymn narodowy, któremu towarzyszyły entuzjastyczne oklaski i okrzyki: Chcemy króla! W kronikach towarzyskich przyznawano, że Wielka Brytania przechodzi kryzys, ale przedstawiano go jako historię miłosną, a nie skandal. Z kolei w Izbie Gmin członkowie parlamentu wiwatowali, gdy Winston Churchill wstał, aby domagać się, by król nie wywierał na nich presji. Wiele osób podejrzewało natomiast, że Stanley Baldwin chciał pozbyć się Edwarda VIII Windsora, a Wallis Simpson była „darem niebios”, który miał mu w tym pomóc, ponieważ stanowiła doskonałą wymówkę, aby móc zepchnąć go z tronu.

Edward i Wallis na wakacjach nad
Morzem Śródziemnym w 1936 roku
Niemniej, w weekend od 4 do 6 grudnia 1936 roku wśród Brytyjczyków rozeszły się plotki, które zasiały ziarno niepewności. Pojawiły się bowiem spekulacje, że Winston Churchill zamierza utworzyć tak zwaną „partię króla”, która ma zapewnić poparcie dla monarchy, tym samym doprowadzając do upadku rządu. Krążyły pogłoski, że – według słów sir Horace’a Johna Wilsona (1882-1972), doradcy Baldwina – Wallis Simpson była: „egoistyczna, samolubna, nieugięta, wyrachowana, ambitna, intrygująca, niebezpieczna”. Mówiono, że Wallis najbardziej szkodzi Edwardowi tym, iż jest przyjaciółką niemieckiego ambasadora Joachima von Ribbentropa (1893-1946), któremu zdradza tajemnice państwowe. Takie uwagi wygłaszał brytyjski poeta i wydawca Francis Meynell (1891-1975): Takie rzeczy musiały być wypowiedziane, ale inne przypadki, o których słyszałem sprawiły, że można ją słusznie podejrzewać o działania w tej kwestii.

Prawdą było jednak to, że Wallis Simpson spotkała Joachima von Ribbentropa tylko dwa razy; pierwszą okazją ku temu był uroczysty lunch, w którym uczestniczył także Winston Churchill. Ani ona, ani Edward nie należeli do żadnego społecznego kręgu, do którego należałby również ambasador Adolfa Hitlera (1889-1945). Joachim von Ribbentrop był ulubionym gościem niejakich państwa Londonderry oraz działaczki społecznej pani Margaret Greville (1863-1942), która była żoną polityka partii konserwatywnej Ronalda Greville’a (1864-1908). Margaret Greville podziwiała Hitlera za jego faszyzm. Do przyjaciół pani Grenville należeli także członkowie rodziny królewskiej, jak książę Yorku, Albert (1895-1952) i jego żona Elżbieta Bowes-Lyon (1900-2002), czyli przyszły Jerzy VI Windsor i królowa Elżbieta, natomiast nie było wśród nich ani Wallis, ani Edwarda.

3 grudnia 1936 roku, czyli dzień po tym, jak historia romansu Edwarda i Wallis ujrzała światło dzienne, Wallis Simpson uciekła na południe Francji do swoich przyjaciół. Była naprawdę zaradną kobietą; przetrwała uwłaczające jej godności pierwsze małżeństwo i sporo podróżowała po Europie i Azji. Niemniej odczuwała narastające zagrożenie w samej atmosferze, która ją otaczała i czuła się bliska załamania nerwowego. Po opuszczeniu Anglii uświadomiła sobie, że Edward, któremu Stanley Baldwin powiedział, że małżeństwo morganatyczne nie wchodzi w grę, postanowił abdykować. Wallis próbowała go powstrzymać przed tak drastyczną decyzją. W dniu 7 grudnia 1936 roku wydała na łamach prasy oświadczenie, że jest gotowa rozstać się z królem. To bardzo zdenerwowało Baldwina. Powiedział wówczas: Tylko raz tak się przestraszyłem. Myślałem już, że [król] może zmienić zdanie. Tak więc najszybciej, jak się dało, ówczesny premier wysłał telegram do premierów dominium brytyjskiego, stwierdzając w nim, że ma wszelkie powody, aby wątpić w wiarygodność wypowiedzi pani Simpson.   

Dokument abdykacyjny podpisany
przez Edwarda VIII Windsora i jego
trzech braci: Alberta (Jerzy VI),
Henryka i Jerzego w dniu
10 grudnia 1936 roku
Edward był jednak zdecydowany i postanowił odejść. W dniu 10 grudnia 1936 roku, wiedząc, że Baldwin zamierza zawiadomić Izbę Gmin, król przesłał mu list, prosząc w nim, by ten opowiedział o próbach pani Simpson odnośnie do powstrzymania go przed rezygnacją z tronu. Horace Wilson dołączył własną notatkę do tej, którą otrzymał od Edwarda, pisząc w niej: Zapytałem premiera czy ma zamiar wspomnieć o pani Simpson (jeśli tak, to ja jestem gotów przygotować odpowiednie fragmenty!) Premier powiedział, że nie będzie żadnego odniesienia do tej kwestii. 

W dniu 11 grudnia 1936 roku Edward VIII Windsor wygłosił przemówienie do narodu, które pomógł mu napisać Winston Churchill. Powiedział w nim, że niemożliwe jest, aby mógł nadal wypełniać obowiązki króla, tak jak by tego pragnął, bez pomocy i wsparcia kobiety, którą kocha. Wallis Simpson wysłuchała tych słów, będąc we Francji i leżąc na sofie z zamkniętymi oczami. Potem napisała do Edwarda: Kochanie, chcę widzieć cię szczęśliwym. Pragnę prowadzić własny dom. Chcę być twoją żoną i żyć dla ciebie. Ostatecznie Wallis poślubiła Edwarda 3 czerwca 1937 roku. Ich ślub odbył się we Francji. Lecz nowy król Jerzy VI Windsor nie zgodził się, aby ich brat i siostra uczestniczyli w uroczystości. Potem wysłał wiadomość, że tytuł „Jej Królewska Wysokość” nie zostanie przyznany Wallis Simpson. Miała być jedynie księżną Windsoru. To był naprawdę bolesny cios dla Edwarda. W praktyce oznaczało to bowiem, że jego małżeństwo z Wallis było jednak morganatyczne. Mam nadzieję, że nigdy nie będziesz żałował swojego poświęcenia – pisała Wallis do Edwarda. – A twój brat udowodni światu, że nadal mamy pozycję, a ty będziesz miał obowiązki, które będziesz musiał wypełnić. Tak się jednak nie stało. Wallis i Edward ponownie wystosowali prośbę dotyczącą powrotu na łono rodziny, lecz została ona odrzucona. W dworskich kręgach obawiano się – jak powiedział Horace Wilson w rozmowie z Neville’em Chamberlainem (1869-1940) w grudniu 1936 roku – że pani Simpson zamierza nie tylko tutaj wrócić, ale również stworzyć własny dwór i nie ma najmniejszej wątpliwości, że zrobiłaby to najlepiej, jak tylko można, aby wprawić w zakłopotanie nowego monarchę. Nie można zakładać, że ostatecznie porzuciła nadzieję, aby zostać królową Anglii. Z kolei w grudniu 1938 roku Jerzy VI napisał do Neville’a Chamberlaina, który był już wtedy premierem Wielkiej Brytanii: Myślę, że wiesz, iż ani królowa [Elżbieta, potem Królowa Matka[3]], ani też królowa Maria[4] nie mają ochoty spotykać się z księżną Windsoru. Winston Churchill ze smutkiem obserwował to, co dzieje się wokół księżnej Windsoru: Nikt nie był nigdy większą ofiarą plotek i skandali.


Rok trzech królów: Jerzy V (1865-1936; po lewej), Edward VIII (po prawej)
i Jerzy VI (w środku)


Plotki na temat Wallis Simpson nie zniknęły nawet po jej śmierci w 1986 roku. W pewnym sensie były one nawet gorsze, niż te za jej życia, ponieważ obecność Wallis w życiu królewskiej rodziny w 1936 roku przyćmiła w tamtym czasie przyjazne postrzeganie elity władzy przez zwykłych ludzi. Mówiło się nawet, że istnieją jakieś chińskie dokumenty, w których wymieniane są seksualne sztuczki, których Wallis nauczyła się w Szanghaju, a których użyła, aby usidlić króla. Niczego jednak nie znaleziono w żadnym archiwum. Zarzut, że była nazistowską agentką wciąż jest aktualny, pomimo że nie ma wiarygodnych dowodów ani w brytyjskim, ani w niemieckim archiwum narodowym. W Boże Narodzenie 1936 roku Winston Churchill pisał do Davida Lloyda George’a (1863-1945): Jestem głęboko zasmucony tym, co się stało. Uważam, że abdykacja była całkowicie przedwczesna i prawdopodobnie zupełnie niepotrzebna.








[1] Lady Diana Cooper była bardzo znaną działaczką społeczną w Londynie i w Paryżu. Jako młoda kobieta przyłączyła się do grupy intelektualistów znanej jako „Koteria”, której większość członków zginęło podczas pierwszej wojny światowej. Poślubiła jednego z nielicznych ocalałych, Duffa Coopera, 1. wicehrabiego Norwich (1890-1954), późniejszego ambasadora Wielkiej Brytanii we Francji. Po jego śmierci napisała trzy tomy wspomnień, które ujawniają wiele informacji o życiu klasy wyższej z początku XX wieku.
[2] Małżeństwo morganatyczne – małżeństwo zawierane przez członka arystokratycznego rodu lub dynastii z osobą wywodzącą się z niższej warstwy społecznej. Poprzez tego rodzaju związek osoba niższego stanu nie zmienia go, czyli nie uzyskuje awansu społecznego. Dzieci będące owocem takiego małżeństwa nie uzyskują natomiast praw do tytułów, funkcji i dóbr dziedziczonych w rodzinie małżonka wyższego stanem.
[3] Mowa o Elżbiecie Bowes-Lyon, żonie Jerzego VI Windsora.
[4] Mowa o Marii Teck (1867-1953), matce Jerzego VI Windsora. 





poniedziałek, 6 sierpnia 2018

O tym, jak wyglądało życie kobiet w epoce Tudorów






Dynastię Tudorów przede wszystkim charakteryzują kobiety, wśród których chyba najbardziej rzucającymi się w oczy postaciami jest sześć żon Henryka VIII (1491-1547). W tym kontekście warto wspomnieć również o pechowej Jane Grey (1537-1554), oraz królowych Marii I Tudor (1516-1558) i Elżbiecie I Tudor (1533-1603). Nie można jednak zapominać o tych, które pochodziły z nizin społecznych. Spróbujmy zatem odpowiedzieć sobie na pytanie, jak wyglądało życie zwykłej kobiety w epoce Tudorów?

Narodziny

Moment poczęcia i narodzin był pierwszym i niezwykle ważnym etapem w życiu wszystkich kobiet z epoki Tudorów, a nie tylko tych związanych w jakiś sposób z królewskim dworem. Te dwa wydarzenia były więc istotne dla każdej dorosłej kobiety z tamtego okresu, gdyż większość z nich bardzo pragnęła zostać matką. Ciąża była jednak dość trudna do zdiagnozowania. Źródła historyczne podają bowiem, że ówcześni medycy często mylili stan błogosławiony ze zwykłą puchliną wodną. Tak więc alternatywnie, powiększenie obwodu talii mogło być spowodowane tak zwaną „pewną wietrzną materią”, zaś nie dzieckiem, którego oczekiwano. W rzeczywistości niewielu medyków było gotowych potwierdzić swoją diagnozę, dopóki dziecko faktycznie nie zaczęło poruszać się w łonie matki. Błędna diagnoza mogła okazać się niesamowicie kłopotliwa dla wszystkich zainteresowanych, więc przez wiele miesięcy kobiety żyły w ogromnym napięciu.

W epoce Tudorów kobiety rodziły
dzieci, siedząc na specjalnych
krzesłach (ok. 1515 rok).
Niemniej, kiedy już jednoznacznie potwierdzono ciążę, wówczas zalecano kobiecie, aby ta spędzała dużo czasu „na dobrym hartowanym powietrzu”, czyli po prostu na świeżym powietrzu, mówiąc współczesnym językiem. Nawet królowe przerabiały swoje dotychczasowe suknie, aby móc nadal się w nich mieścić, gdy ich talia zyska dodatkowe centymetry. Krawcowe miały wtedy pełne ręce roboty, gdyż musiały wszywać specjalne zakładki do sukien. Czasami niewiasty zakładały charakterystyczne kamizelki czy suknie, które były szyte specjalnie dla kobiet w ciąży i poszerzano je w miarę, jak stan błogosławiony stawał się coraz bardziej widoczny.

Jak natomiast wyglądał sam poród? Otóż, dla członków rodziny królewskiej był to dość skomplikowany ceremoniał, kiedy to królowa musiała zamykać się w swojej komnacie co najmniej na miesiąc przed planowanym porodem. Uboższe kobiety również przygotowywały się do tego wydarzenia w sposób szczególny. Jednym ze zwyczajów było na przykład dziedziczenie prześcieradeł. Chodziło bowiem o to, aby podczas porodu córka używała tych samych prześcieradeł, z których korzystała jej matka, kiedy ją rodziła. Czasami zdarzało się jednak tak, że kobietę poród całkowicie zaskakiwał. Na przykład mała Mary Cheese z Hounslow w hrabstwie Surrey zapragnęła przyjść na świat w momencie, gdy jej matka spacerowała po mieście, a było to dokładnie w marcu 1573 roku. Narodziny były tak nagłe i nieoczekiwane, że Mary Cheese doznała śmiertelnego urazu głowy, gdy wypadła na ziemię spod spódnic swojej matki.

Nieco ponad osiemdziesiąt lat wcześniej królowa Elżbieta York (1465-1503) urodziła swoje czwarte dziecko – córkę, również o imieniu Elżbieta (1492-1495) – która natychmiast została przekazana mamce i trafiła pod opiekę całej gromady niań, które do swojej roli były przygotowywane na długo przed jej narodzinami. Mała Elżbieta wychowywała się zatem w królewskim żłobku, gdzie – jak wszystkie dzieci – spędzała czas na zabawie. Bogate dzieci mogły bawić się lalkami, grzechotkami, wiatrakami, czy konikami na biegunach, podczas gdy biedniejsze dzieci musiały zadowalać się bardziej prowizorycznymi zabawkami. Pomimo tych zabaw okres niemowlęctwa zawsze należał do niebezpiecznych. Księżniczka Elżbieta zmarła we wrześniu 1495 roku w wieku trzech lat, a przyczyna jej zgonu wciąż pozostaje tajemnicą. Wielu jej rówieśników także nie zdołało dożyć wieku dorosłego. 

Edukacja

Chociaż adwokat, naukowiec i królewski kanclerz Tomasz More (1478-1535) był w stanie zapewnić swoim córkom dobre wykształcenie, to jednak większość rodziców z epoki Tudorów było znacznie mniej oświeconych. Pedagog Ryszard Mulcaster (1531-1611), który zajmował się tą kwestią w latach 80. XVI wieku, szybko uświadomił swoich czytelników, że najważniejsza jest edukacja chłopców, ponieważ to właśnie „mężczyzna jest bardziej godny”, by być wykształconym. Niemniej przyznał też, że dziewczęta również posiadają cechy, które mogą być pomocne w zdobywaniu wiedzy. Na początku XVI wieku dziewczęta często uczęszczały do lokalnych szkół wraz ze swoimi męskimi rówieśnikami. W Londynie w latach 1504-1515 istniała jedna szkoła, którą prowadził starszy ksiądz o nazwisku William Barbour (?). Do szkoły uczęszczało trzydziestu uczniów zarówno płci męskiej, jak i żeńskiej. Duchowny uczył ich nie tylko doktryny religijnej, ale także „innych nauk”. Znanych jest również wiele innych szkół tego typu. W latach 60. XVI wieku nawet najbiedniejsze dziewczęta w Norwich chodziły do szkoły. Wieczorami musiały jednak pomagać rodzicom w pracach domowych. Żadna z dziewcząt nie mogła natomiast uczęszczać na uniwersytet, a jedynie garstka kończyła gimnazjum.


Typowa sala lekcyjna w epoce Tudorów


Większość nastolatków z epoki Tudorów musiała opuścić dom, aby udać się na służbę. Dla dziewcząt z wyższej sfery były to domy przełożonych danej warstwy społecznej, którzy mieli im patronować, a potem pomóc znaleźć męża. Dla osób o niższym lub średnim statusie społecznym opuszczenie rodzinnego domu oznaczało zgodę na roczną służbę w zamian za wynagrodzenie i wyżywienie. Oczekiwano, że większość młodych dziewcząt będzie wykonywała prace domowe lub rolnicze. Inne dziewczęta udawały się natomiast na praktykę do mistrza w danym zawodzie, na przykład Helen Ap Richard przybyła do Bristolu w 1542 roku, aby tam uczyć się przez siedem lat zawodu krawcowej. Miała pracować ze swoją mistrzynią krawiectwa, ucząc się jak należy kroić, szyć i dopasowywać modne ubrania do figury i gustu klienta. W ten sposób nie tylko mistrzyni krawiectwa, ale także sama Helen zarabiała na życie. Wiele zawodów, których uczyły się dziewczęta, było czysto kobiecych, jak na przykład prowadzenie gospodarstwa domowego. Niemniej, można też było spotkać dziewczęta, które uczyły się bardziej męskich zawodów, takich jak na przykład wyrabianie gwoździ. Żony także miały obowiązek uczestniczyć w pracy swoich mężów, a wdowy często przejmowały firmę po zmarłym małżonku. Niejaka Katherine Fenkyll, wdowa po londyńskim sukienniku, podjęła się działalności handlowej po śmierci męża, a co za tym idzie, na początku XVI wieku stała się popularna w Draper's Company, czyli gildzie zrzeszającej handlowców z londyńskiego City.

Byli jednak i tacy, którzy w czasach Tudorów zaczęli mieszać handel z prostytucją. Skala takich działalności – często prowadzonych przez kobiety – była zmienna. Pewnego zimowego wieczoru 1567 roku niejaka pani Cooe z Chelmsford w hrabstwie Essex, wychodząc z kościoła dowiedziała się, że jej mąż, Henryk, był widziany w pobliżu domu Matki Bowden. Wściekła żona ruszyła zatem w kierunku rzeczonego domu, z którego jej mąż zdążył już uciec tylnymi drzwiami. Fakt ten sprawił, że zarówno Matka Bowden, która otworzyła frontowe drzwi, jak i „nierządnica” (córka Bowden) stanęły w obliczu gniewu pani Cooe. Rozgniewana kobieta jednym ruchem odsunęła Matkę Bowden, po czym złapała jej córkę za włosy i tam i z powrotem przeciągnęła ją po domu. Zarówno Henryk Cooe, jak i Matka Bowden zostali potem oskarżeni przez parafialnych urzędników o niemoralne prowadzenie się.

Miłość i małżeństwo

Większość kobiet z epoki Tudorów spodziewała się wyjść za mąż, a dziewczęta miały obowiązek zachować dziewictwo aż do nocy poślubnej. Jane Singleton z Halsall w hrabstwie Lancashire sądziła, że wszystko idzie dobrze, kiedy zaczął o nią zabiegać pewien młody dżentelmen. Ich ślub odbył się pewnego popołudnia 1558 roku. Jakiś miejscowy człowiek udał się z Jane do kościoła, aby zostać świadkiem zawarcia małżeństwa. Tak więc para stanęła przed ołtarzem, po czym narzeczony wziął Jane za rękę, mówiąc: Ja Gilbert, biorę ciebie, Jane, za swoją zaślubioną małżonkę, i przysięgam ci wierność i uczciwość małżeńską. Ona odpowiedziała w podobny sposób, po czym obydwoje udali się do domu, aby spędzić razem noc poślubną. Ku przerażeniu Jane, jej mąż bardzo szybko ją porzucił, więc została zmuszona do złożenia petycji do sądu kościelnego w Chester, aby utrzymać w mocy zawarte tak niedawno małżeństwo. Teoretycznie rzecz biorąc, para nie musiała nawet przyprowadzać do kościoła świadków, ponieważ wówczas do ważności małżeństwa wymagana była jedynie obietnica zawarcia ślubu i wypowiedzenie przysięgi. Jane miała jednak szczęście posiadać świadka.


Ślub w czasach Elżbiety I Tudor


Znacznie mniej nieformalne było małżeństwo zawierane w wyższych sferach. Kiedy obydwoje narzeczeni wywodzili się z arystokracji, wówczas małżeństwo traktowane było jako umowa biznesowa zawarta pomiędzy dwiema rodzinami targującymi się o jej warunki. Sir William Locke, wybitny londyński radny i kupiec, nalegał, aby zobaczyć księgi rachunkowe przyszłego zięcia, Antoniego Hickmana, który byłby naprawdę szczęśliwy, gdyby Locke pozwolił mu poślubić swoją córkę, Rose. Wartość Hickmana wyceniono wówczas na tysiąc funtów…

Lecz dla takiej dziewczyny, jak Elżbieta Howard (ok. 1480-1538), która była córką hrabiego Surrey, Tomasza Howarda, 2. księcia Norfolk (1443-1524), ważne było, aby utrzymała lub nawet pogłębiała swoją pozycję społeczną, jak również uzyskała finansowe zabezpieczenie. W ostatnich latach XV wieku, gdy Elżbieta zbliżała się do swoich dwudziestych urodzin, jej rodzice zaaranżowali małżeństwo z młodym Tomaszem Boleynem (1477-1539). Był to naprawdę porządny, przyzwoity układ z ojcem Tomasza, który zgodził się, aby jego syn wniósł do małżeństwa określoną liczbę dworów, które pozostałyby własnością Elżbiety nawet wtedy, gdy ta zostałaby wdową. W zamian Tomasz Howard wyposażył Elżbietę w konkretny posag.

Kobiety z epoki Tudorów miały też za zadanie wspierać swoich mężów w prowadzeniu interesów lub w pracy. Miały również prowadzić gospodarstwo domowe i, co najważniejsze, zobligowane były rodzić dzieci. Zdolności potrzebne do prowadzenia gospodarstwa domowego były najistotniejsze. Pewien ówczesny pisarz uważał, że kobieta, która nie potrafi gotować, łamie przysięgę małżeńską: Musi kochać i być posłuszną, musi być służącą i nie wolno jej zostawić męża z obowiązkami, które do niej należą. Niemniej nie wszystkie kobiety były zadowolone z tego, że muszą siedzieć w domu. Wraz z reformacją Henryka VIII i zmianami religijnymi, które w konsekwencji nastały, niektóre kobiety wypowiedziały się przeciwko nakładaniu na nie obowiązków domowych, a także wyznawanej przez nie wiary.


Egzekucja Anny Askew spalonej w Smithfield za głoszenie herezji w 1546 roku


Anna Askew (1521-1546) pomimo że była łagodną kobietą, to jednak opuściła męża i dzieci, aby głosić ewangelię. W konsekwencji swoich działań została spalona na stosie pod koniec rządów Henryka VIII, podczas gdy jej przyjaciółka – równie zagorzała buntowniczka Joan Bocher (?-1550) – była jedną z dwojga protestantów, którzy zostali spaleni na stosie za herezję, a było to za protestanckiego panowania Edwarda VI Tudora (1537-1553). Podczas jego rządów królewska siostra, katolicka księżniczka Maria, uważała, że z powodu wyznawanej religii znajduje się w ogromnym niebezpieczeństwie. W pewnym momencie zaczęła więc rozważać ucieczkę z Anglii. Kilka lat później, w czasie swojego panowania, królowa Maria I Tudor bez litości paliła na stosach kobiety i mężczyzn, oskarżając ich o heretyckie praktyki. Do ofiar królowej należała między innymi Cicely Ormes, która postanowiła zostać męczennicą podczas oglądania egzekucji dwóch protestantów spalonych na stosie w Norwich w 1557 roku. Ta trzydziestodwuletnia żona tkacza była bardzo prostą kobietą, która nie potrafiła nawet napisać własnego imienia. Była jednak bardzo zaniepokojona wcześniejszym odwoływaniem się do swoich protestanckich wierzeń. Gdy patrzyła na człowieka palonego na stosie, nagle krzyknęła: Przysięgam, że będę pić z tego samego kielicha, z którego on pije! Potem została aresztowana, a jej egzekucja odbyła się 23 września 1557 roku. Przywiązano ją do palika wciąż czarnego od sadzy po poprzedniej egzekucji, której była świadkiem.

Inni protestanci nie mieli w sobie aż tyle odwagi, aby zostać męczennikami. Rose Hickman, której ojciec tak uważnie przeglądał księgi rachunkowe swojego przyszłego zięcia, wyjechała za panowania Marii I Tudor na dobrowolne wygnanie do Antwerpii. Ona i jej mąż wybrali to katolickie miasto przede wszystkim dlatego, że wciąż chcieli prowadzić swoje intratne interesy handlowe. Przyszła Elżbieta I Tudor również zgodziła się uczestniczyć we mszy podczas rządów swojej przyrodniej siostry, lecz mimo to rozwścieczyła królową, oświadczając, że w czasie mszy przez cały czas bolał ją żołądek.

Kobieta w białym kornecie
(ok. 1534 roku)
autor: Hans Holbain Młodszy
(1497-1543)
Starość

W epoce Tudorów śmierć mogła przyjść zupełnie nieoczekiwanie, podczas gdy starość wydawała się czymś naprawdę mało atrakcyjnym dla tych, którzy jej dożywali. Dotyczyło to w szczególności starych kobiet. Mówiono nawet, żeby nie dopuszczać ich do niemowląt, ponieważ swoim wzrokiem mogłyby rzucić na nie urok i zatruć im życie. Stare kobiety uważano za „jadowite”. Aby więc usunąć „jad”, młode kobiety używały do tego swojej krwi menstruacyjnej, która osłabiała tak zwane „złe humory”. Sądzono także, że w okresie menopauzy cała ta trucizna pozostaje w ciele kobiety, zaś najgorsze toksyny wydostają się z niej przez jej oczy otoczone zmarszczkami. Takie kobiety bardzo łatwo padały ofiarami oskarżeń o czary. Jedną z nich okazała się stara Alicja Samuel z Warboys w hrabstwie Huntingdonshire, której zarzucono w 1589 roku, że rzuciła urok na pięć córek swojego sąsiada. Niestety, na nic zdały się tłumaczenia Alicji i zapewnienia, że nie jest żadną czarownicą i nie potrafi rzucać klątw. Ówczesne władze miejskie były nieubłagane i w konsekwencji kobieta została powieszona.

Wiele starych kobiet borykało się też ze skrajnymi trudnościami finansowymi. Nie miały bowiem żadnych perspektyw, aby żyć z emerytury, tak jak ma to miejsce obecnie. Na przykład w 1570 roku osiemdziesięcioletnia wdowa z Norwich o nazwisku Elżbieta Menson została ochrzczona mianem „kulawej kobiety z jednej strony”, co najprawdopodobniej miało związek z przebytym udarem mózgu. Pomimo choroby wciąż była w stanie wyżywić się z przędzenia wełny, którą potrafiła prząść jedną ręką. Kobiety, które nie mogły pracować otaczane były troską, a wiele instytucji, takich jak Szpital świętego Bartłomieja w Londynie, zostało ponownie otwartych, aby zapewnić opiekę osobom starszym i schorowanym. Nawet Elżbieta I Tudor, którą bogactwo i status społeczny uchroniły przed trudami starości, nie mogła powstrzymać upływu czasu, choć stale próbowała zachować młodzieńczy wygląd dzięki kosmetykom, perukom i coraz bardziej wyszukanym ubraniom. W 1602 roku jeden z gości przebywających na jej dworze zauważył, że fakt ten miał pewien wpływ na wygląd królowej: Nawet będąc starą kobietą nie wygląda brzydko, gdy człowiek przygląda się jej z daleka. Mimo to Elżbieta I Tudor była ofiarą swoich czasów. To właśnie na niej – kobiecie – zakończyła się dynastia Tudorów w 1603 roku.  






sobota, 4 sierpnia 2018

Eleanor Hibbert – pisarka o wielu twarzach #1







Kocham moją pracę tak bardzo, że nic nie jest w stanie powstrzymać mnie przed pisaniem. Nigdy nie myślę o pieniądzach, które dzięki temu zarabiam. Kiedy kończę jedną książkę, zaczynam następną. Jeśli robię sobie choćby tydzień przerwy, wówczas czuję się nieszczęśliwa. To jest jak narkotyk.


Eleanor Alice Hibbert
W szczytowym okresie swojej pisarskiej kariery, czyli w latach 50. i 60. XX wieku, Eleanor Hibbert (1906-1993) była uważana w Wielkiej Brytanii za najpopularniejszą autorkę powieści historycznych. Jej twórczość była bardzo wysoko ceniona zarówno przez czytelników, jak i krytyków. Chociaż wszystkie jej książki stanowiły beletrystykę historyczną, to jednak każda z nich została starannie przygotowana w oparciu o publikacje takich autorów, jak Agnes Strickland[1], Alexander Fraser Tytler, lord Woodhouselee[2], James Anthony Froude[3] czy John Speed[4]. Największą radość Eleanor sprawiało jednak gromadzenie stosów zakurzonych, starych książek historycznych, czytanie ich od deski do deski, a następnie przenoszenie wydarzeń w nich zawartych na karty swych powieści, które na przestrzeni lat przyciągały miliony czytelników.

Eleanor Hibbert, znana między innymi jako Jean Plaidy, była też doskonale kojarzona z gotyckimi romansami, które tworzyła pod pseudonimem Victoria Holt. Z kolei jako Philippa Carr napisała wspaniałą wielotomową sagę zatytułowaną Córki Anglii, której fabuła obejmuje ponad cztery stulecia dziejów Anglii. Nieco mniej znane są prace, które autorka stworzyła pod innymi pseudonimami, niż wymienione powyżej. Wśród nich znalazło się kilka doskonałych powieści kryminalnych oraz garść tytułów z gatunku literatury faktu, w tym fascynujące i bardzo dobrze napisane pod względem merytorycznym trzytomowe studium dotyczące hiszpańskiej inkwizycji.

Swoją pracę autorka zawsze traktowała jako czystą przyjemność i rozrywkę. Kiedyś napisała, że przyjemniej być czytanym, niż dostawać miłe recenzje. Niektórzy krytycy okazywali się jednak bardzo złośliwi wobec twórczości Eleanor Hibbert. Z drugiej strony autorka otrzymywała też wiele pozytywnych komentarzy od recenzentów, którzy naprawdę doceniali jej wyjątkowy talent pisarski. W jednym z artykułów w Sunday Times podsumowano nawet powody, dla których pisarka odnosi tak wielkie sukcesy. Napisano, iż Jean Plaidy, dzięki umiejętnemu połączeniu doskonałych opowieści i skrupulatnej dbałości o autentyczność szczegółów i głębię charakterystyki bohaterów, stała się jedną z najczęściej czytanych powieściopisarek w kraju. Oczywiście chodziło tutaj o poczytność jej książek w Wielkiej Brytanii.  

Eleanor Alice Burford (nazwisko panieńskie) urodziła się 1 września 1906 roku. Co ciekawe, na świat wcale nie przyszła w jakiejś romantycznej wiktoriańskiej rezydencji, ani nawet na wietrznym kornwalijskim wzgórzu, lecz w prozaicznym południowym Londynie, a dokładnie na przedmieściach Kensington. Jej ojciec, Joseph Burford, pracował jedynie dorywczo, nie miał stałej posady ani konkretnego zawodu, lecz bardzo szybko przekazał swej małej córeczce ogromną miłość do książek. Dlatego też Eleanor już od czwartego roku życia była zagorzałą czytelniczką.

Uważam się za osobę niezwykle szczęśliwą, ponieważ urodziłam się i wychowałam w Londynie, i stale miałam przed oczami najbardziej fascynujące miasto na świecie z jego wieloma reliktami liczącymi sobie dwa tysiące lat, a które wciąż można znaleźć na jego ulicach podczas zwiedzania.

Eleanor Hibbert była urzeczona miastem, w którym się urodziła. Jedną z jej największych przyjemności było bezustanne zwiedzanie Londynu. Kiedy zakończyła naukę w szkole, natychmiast rozpoczęła edukację w college’u biznesu, gdzie studiowała stenografię, pisanie na maszynie oraz uczyła się języków obcych. To zajmowanie się sprawami biznesowymi miało być dla niej sposobem na życie. Przez kolejne dwa lub trzy lata piastowała szereg stanowisk na przykład zajmowała się unikalnymi opalami i perłami, które sprzedawała po okazyjnej cenie w londyńskim Hatton Garden. Była także tłumaczką francuskiego i niemieckiego w miejskiej kawiarni. Eleanor cieszyła się, że nie musiała zbyt często rozmawiać z Niemcami, natomiast spotkania z Francuzami wspominała bardzo miło.


Sklep w Hatton Garden (Londyn), w którym w latach 20. XX wieku pracowała
Eleanor Hibbert, zajmując się biżuterią.
fot. Adrian Pingstone


W wieku dwudziestu kilku lat Eleanor poślubiła kupca, który zajmował się handlem wyrobami skórzanymi. Była jego drugą żoną, a kupiec nazywał się George Hibbert. On również był miłośnikiem książek i ich czytania, więc nie było mowy o konflikcie zainteresowań. Na temat małżeństwa autorka mówiła tak: Odkryłam, że życie małżeńskie daje mi tak potrzebną swobodę do tego, abym mogła podążać za swoimi ambicjami, które towarzyszyły mi od dzieciństwa, więc w końcu zaczęłam pisać na poważnie. Początkowo Eleanor próbowała naśladować swoich ulubionych pisarzy, jak siostry Brontë, George’a Eliota, Charlesa Dickensa, Victora Hugo, czy Lwa Tołstoja. Jeszcze przed wybuchem wojny, w latach 30. XX wieku, miała na swoim koncie dziewięć ukończonych powieści, a każda z nich stanowiła poważne, psychologiczne studium ówczesnego życia. Niemniej, żadna z tych książek nie została przyjęta do druku przez wydawców.

Jeśli ktoś mówi do mnie: Jesteś zmęczona, to odpowiadam mu, że to dlatego, iż nie byłam w stanie dostać się do mojej maszyny do pisania; pisanie mnie podnieca, żyję każdą postacią, którą tworzę i nigdy nie mam problemu z zastanawianiem się nad tym, co ci ludzie mogliby powiedzieć, ponieważ jestem nimi, kiedy piszę.

Lata, kiedy Eleanor Hibbert tworzyła swoje książki, były czasem pojawiania się na rynku bardzo popularnych magazynów o tematyce historycznej, jak The Strand Magazine, Pearson's Magazine, The London Magazine czy The Windsor Magazine. Jest zatem całkiem możliwe, że autorka przyczyniła się do podniesienia poziomu niektórych z nich, pisząc do nich pod pseudonimami. Jeżeli faktycznie tak było, to i tak nie jesteśmy w stanie prześledzić obecnie jej wkładu w funkcjonowanie tych czasopism, ponieważ najwcześniejsze jej prace, które znamy, składały się z około tysiąca słów i publikowane były w The Daily Mail i The Evening News także pod różnymi nazwiskami. Trzeba pamiętać, że w tamtych czasach większość codziennych gazet drukowała na swoich łamach opowiadania lub powieści w odcinkach. To redaktor The Daily Mail pierwszy przekonał Eleanor Hibbert, żeby zrezygnowała z tak zwanej „poważnej fikcji”. Któregoś dnia po prostu powiedział do niej: Szczekasz na złe drzewo. Musisz napisać coś, co można będzie sprzedać, a najprostszym sposobem na to jest napisanie powieści romantycznej. Mając zbyt skąpe doświadczenie w pisaniu tekstów z tego gatunku, Eleanor postanowiła jednak przyjrzeć się im dokładniej. W związku z tym przed napisaniem pierwszej powieści – Daughter of Anna – przeczytała pięćdziesiąt takich romansów. Daughter of Anna natychmiast została przyjęta do druku przez wydawnictwo założone przez Herberta George'a Jenkinsa (1876-1923).

Zawsze chciałam napisać bestseller. Każdy pisarz tego chce. Tak naprawdę w pisaniu chodzi o to, aby wiedzieć, czego pragnie czytelnik.

Daphne du Maurier (1930)
Niektórzy uważali, że
Eleanor Hibbert tworząc swoje
powieści inspiruje się twórczością
koleżanki po piórze.
Wspomniana wyżej powieść okazała się wielkim sukcesem już w chwili, gdy została opublikowana w 1941 roku, natomiast wydawnictwo nieżyjącego już Herberta Jenkinsa natychmiast zleciło Eleanor napisanie kolejnej powieści, a potem dwóch następnych, które ukazały się w dalszych latach, zaś za każdą z nich wypłaciło pisarce zaliczkę w wysokości trzydziestu funtów. Wszystkie te książki zostały opublikowane pod panieńskim nazwiskiem autorki, czyli Eleanor Burford. Były to romantyczne opowieści o dziewczęcej miłości. Ukazały się one pod następującymi tytułami: Passionate Witness (1941), The House at Cupid's Cross (1949), The Love Child (1950) oraz Castles in Spain (1954). Dla Herberta Jenkinsa Eleanor napisała dwadzieścia tego typu książek, a było to w latach 1941-1955, zaś kolejne dziesięć wydała w wydawnictwie Mills & Boon w latach 1956-1966. Obecnie te książki są najmniej znane spośród wszystkich powieści autorki. Niestety, dziś bardzo trudno jest je odnaleźć.

Bardziej interesujące są natomiast cztery wspaniałe powieści kryminalne, które Eleanor Hibbert napisała pod zniekształconym nazwiskiem panieńskim, czyli jako Elbur Ford. Fabuła książek oparta jest na losach czterech najbardziej znanych i osławionych morderców żyjących w XIX wieku. Chodzi o doktora Edwarda Williama Pritcharda (1825-1865), Adelaide Blanche Bartlett (1856-?), Euphrasie Mercier (1823-?) i Constance Emily Kent (1844-1944). Tytuły książek, które powstały na podstawie tychże historii to: The Flesh and the Devil (1950), Poison in Pimlico (1950), The Bed Disturbed (1952) oraz Such Bitter Business (1953). Ostatnia z wymienionych książek została opublikowana w Stanach Zjednoczonych w 1954 roku pod zmienionym tytułem Evil in the House. Ta porywająca seria powieści, z których każda ściśle nawiązuje do autentycznych wydarzeń, umiejętnie odsłania różne sytuacje i emocje, które kryją się za najbardziej sensacyjnymi i upiornymi zbrodniami dziewiętnastego stulecia. 

Podczas drugiej wojny światowej państwo Hibbert mieszkali w Kornwalii, niedaleko malowniczej i ustronnej plaży o nazwie Plaidy. Właśnie to sprawiło, że Eleanor wpadła na pomysł, aby pisać pod swoim najbardziej znanym pseudonimem, czyli jako Jean Plaidy. Pierwszą powieścią, którą wydała pod tym nazwiskiem była książka Together They Ride (z pol. Ich wspólna podróż; 1945). To dobrze napisana historia, lecz mimo to nie odniosła sukcesu równego poprzednim powieściom. Fabuła dotyczy kornwalijskiego przemytu. Akcja rozgrywa się w okrutnych, lecz zarazem ekscytujących dniach końca XVIII wieku. Wyraźnie widać, że inspiracją do napisania tej książki stała się dla Eleanor twórczość angielskiej pisarki Daphne du Maurier (1907-1989). Dokładnie chodzi o dwie jej powieści: Jamaica Inn (z pol. Obrzeża na pustkowiu) W wersji oryginalnej powieść miała swoją premierę w 1936 roku, natomiast w Polsce ukazała się w roku 1976. Z kolei drugą książką autorstwa Daphne du Maurier, która dla Eleanor najprawdopodobniej stała się inspiracją, była powieść Frenchman's Creek (z pol. Zatoka Francuza). Premiera tej powieści odbyła się w 1941 roku, zaś w Polsce książka weszła na rynek kilkadziesiąt lat później, bo dopiero w 1991 roku. Together They Ride była jedyną powieścią Jean Plaidy opublikowaną przez wydawnictwo Geralda G. Swana (1902-1980), który w latach 40. i 50. XX wieku na szeroką skalę rozwinął wydawanie tanich książek, komiksów i czasopism.


Kornwalijska plaża Plaidy, od której nazwy Eleanor Hibbert
stworzyła sobie pseudonim Jean Plaidy.
fot. Tony Atkin


Kolejna powieść Jean Plaidy – Beyond the Blue Mountains – była natomiast bardzo długa, bo liczyła sobie ponad pięćset stron. Została odrzucona przez kilka wydawnictw, w tym także przez wydawnictwo Geralda G. Swana. Dopiero Robert Hale (1887-1956) dostrzegł jej wartość i zaakceptował powieść do druku, pisząc do agenta Eleanor tak: Czy powiesz tej autorce, że na wszystkich, którzy piszą tak, jak ona czekają naprawdę wielkie nagrody? I tak oto rozpoczęła się niezwykle udana współpraca pomiędzy autorką a wydawnictwem, która trwała aż do śmierci Eleanor Hibbert w styczniu 1993 roku. Trzeba jednak pamiętać, że w przypadku Eleanor Hibbert nie zawsze oprócz naprawdę wysokich zaliczek za powieści historyczne, pojawiały się tak zwane „wielkie nagrody”, o których mówił Robert Hale.

Słyszałam kiedyś jej nazwisko w związku z moimi powieściami, ale myślę, że to dlatego, iż obydwie mieszkamy w Kornwalii i obydwie pisałyśmy o tym miejscu. „Rebecca”[5] to klimatyczna powieść z zaskakującym zwrotem akcji, ale nie sądzę, aby istniało więcej podobieństw pomiędzy jej powieściami a moimi.

Daphne du Maurier o podobieństwach
pomiędzy jej książkami a powieściami Eleanor Hibbert.









[1] Agnes Strickland (1796-1874) – angielska pisarka tworząca powieści historyczne, i poetka.
[2] Alexander Fraser Tytler, lord Woodhouselee (1747-1813) – szkocki adwokat, sędzia, historyk i profesor uczelni wyższych.
[3] James Anthony Froude (1818-1894) – angielski historyk, pisarz, biograf i wydawca londyńskiego Fraser's Magazine.
[4] John Speed (ok. 1552-1629) – angielski kartograf i historyk.
[5] Rebecca (z pol. Rebeka) to powieść Daphne du Maurier wydana w 1938 roku. W Polsce opublikowana została nakładem wydawnictwa Iskry w 1960 roku.