Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

piątek, 2 grudnia 2016

Jane Austen – „Emma”












Wydawnictwo: COMFORT 
Warszawa 1991
Tytuł oryginału: Emma
Przekład: Jadwiga Dmochowska




Niezwykle trudno jest oceniać klasykę. Powieści zaliczane do tej kategorii już przez sam fakt figurowania w niej są szczególne. W dodatku, w jaki sposób zachęcić czytelnika do sięgnięcia po lekturę klasyczną, skoro jej sława trwa od wieków? Albo jak zniechęcić tego samego czytelnika do powieści, która przez lata traktowana jest niczym relikwia? Bez wątpienia jedną z takich właśnie pozycji klasycznych jest Emma autorstwa brytyjskiej pisarki żyjącej na przełomie XVIII i XIX wieku. Pracę nad powieścią Jane Austen (1775-1817) rozpoczęła w 1814 roku, zaś po dwóch latach książka trafiła w ręce czytelniczek. Jak podają źródła, powieść została wydana anonimowo. Pamiętajmy, że w czasach, kiedy tworzyła Jane Austen, nie patrzono przychylnie na pisanie książek przez kobiety. Bardzo często było tak, że pisarki przybierały męskie pseudonimy, aby opublikować swoje dzieło.

Można by rzec, iż tytułowa bohaterka, Emma Woodhouse to osoba jedyna w swoim rodzaju. Mieszka w małym miasteczku, a praktycznie w wiosce Highbury w posiadłości Hartfield. Jest bogata, piękna, dobrze urodzona, posiada rozległą wiedzę i mądrość. Emmę poznajemy w momencie, gdy jej guwernantka, a jednocześnie przyjaciółka właśnie wyszła za mąż za niejakiego pana Westona. Zarówno Emma, jak i jej ojciec czują się bardzo blisko związani z Anne Tylor, co też tłumaczy ich poczucie osamotnienia, które w przypadku Emmy dość szybko mija. Oczywiście, pan Woodhouse nie omieszka skomentować tego wydarzenia po swojemu. Według niego kobiety nie powinny nigdy wychodzić za mąż.

Przyszedł wprawdzie smutek, łagodny smutek, lecz pozbawiony jakiegokolwiek niemiłego wrażenia: panna Tylor wyszła za mąż. Strata panny Tylor była pierwszym zmartwieniem Emmy. Wieczorem, w dzień ślubu ukochanej przyjaciółki, siedziała po raz pierwszy pogrążona przez dłuższą chwilę w żałosnych myślach. Przyjęcie ślubne dobiegło końca, goście wyjechali, Emma została; zjedli obiad we dwoje z ojcem, bez nadziei na obecność osoby trzeciej, która ożywiłaby nieco długi wieczór. Ojciec usadowił się do zwykłej poobiedniej drzemki, córce zaś nie pozostawało nic innego, tylko siedzieć i rozmyślać nad tym, co utraciła.*

Pan Knightley & Emma
Ilustracja pochodzi z wydania
z 1898 roku.
autor: 'Chris' Hammond
Pod tym pseudonimen naprawdę
kryła sie kobieta
Christiana Mary Demain 

(1860-1900)
Niemniej, Emma nie byłaby sobą, gdyby nie zaradziła tej pustce, która nagle powstaje w jej życiu. Natychmiast zaprzyjaźnia się z siedemnastoletnią Harriet Smith, dziewczyną z nieprawego łoża. Od tej pory najważniejszym celem staje się dla Emmy wydanie Harriet za mąż za porządnego człowieka. I tak oto potencjalnym mężem dla panny Smith zostaje miejscowy pastor, pan Elton. Emma za wszelką cenę próbuje ich ze sobą zeswatać. Wmawia swojej młodziutkiej przyjaciółce, iż pastor żywi do niej gorące uczucie, czym sprawia, że Harriet zakochuje się w panu Eltonie. Mało tego. Emma posuwa się wręcz do tego, że nakłania Harriet do odrzucenia oświadczyn pana Roberta Martina. Niestety, pastor gardzi panną Smith, a swoje uczucia kieruje względem… Emmy.

– Wielkie nieba! – wykrzyknął pan Elton. – Co to ma znaczyć? Panna Smith! Panna Smith, jako żywo nie przyszła mi do głowy. Nie okazywałem jej nigdy żadnych atencji poza tymi, jakie się należą pani serdecznej przyjaciółce; nie obchodziłaby mnie ani trochę, czy żyje, czy nie żyje, gdyby nie fakt, że pani się z nią przyjaźni. Jeżeli wyobrażała sobie, że jest inaczej, to widać własne uczucia zawiodły ją na manowce, i jest mi przykro, niezmiernie przykro. Ale panna Smith doprawdy, proszę pani, któż mógłby pomyśleć o pannie Smith, gdy panna Woodhouse jest w pobliżu? Nie, słowo honoru, nie ma tu mowy o niestałości charakteru. Myślałem tylko o pani. Zaprzeczam najenergiczniej, jakoby moją uwagę, choćby przelotnie, zajął ktoś inny. Wszystko cokolwiek powiedziałem albo uczyniłem w ciągu minionych tygodni, było powiedziane i czynione jedynie po to, aby zaznaczyć moje uwielbienie dla pani. Nie mogła pani o tym wątpić. Nie – dodał z naciskiem dającym wiele do myślenia – jestem pewien, że pani to spostrzegła i zrozumiała mnie.**

Ale Emma Woodhouse skupiona na swataniu przyjaciółki ani nie spostrzegła, ani też nie zrozumiała zamiarów pana Eltona. Gdyby była posłuchała dobrych rad i przestróg brata swojego szwagra, pana George’a Knightleya, z pewnością uniknęłaby tej niezręcznej sytuacji. A tak, nie dość, że na siłę wciskała pastorowi kobietę, której ten nie chciał, to jeszcze doprowadziła do upokorzenia swojej przyjaciółki i przysporzenia jej niemałych cierpień. Jednak Emma to osóbka wielce rozumna, dlatego też z łatwością ponownie manipuluje Harriet. Ostatecznie doprowadza do tego, że panna Smith powoli zapomina o tej niefortunnej sytuacji, natomiast pan Elton wyjeżdża z Highbury, aby w niedługim czasie przywieźć na swoją plebanię… żonę. A na swatanie Harriet przyjdzie jeszcze czas.

Pan Woodhouse & Emma
Ilustracja pochodzi z wydania
z 1909 roku.
autor: Charles Edmund Brock
(1970-1938)
Teraz uwaga Emmy skupiona jest na synu pana Westona – Franku Churchillu – który mieszka w Londynie wraz ze swoim wujostwem. Frank to ktoś w sam raz dla Emmy, choć ona już dawno postanowiła, że nie wyjdzie za mąż. Ale przecież każdą obietnicę można złamać. Przecież jeśli pojawi się ktoś, kto będzie odpowiadał jej pozycją społeczną, majątkiem, czy manierami, to zawsze może zmienić zdanie. Takie właśnie oczekiwania Emma ma wobec pana Churchilla. Ale czy zostaną one spełnione? A może Emmie tak naprawdę jedynie wydaje się, że jest zakochana we Franku? Oczywiście intryg i ujawnionych niespodziewanie tajemnic nie ma końca.

Swego czasu lord David Cecil (1902-1986) tak oto rzekł na temat poglądów Jane Austen w kwestii instytucji małżeństwa: Małżeństwo dla pieniędzy to nikczemność, a małżeństwo bez nich to głupota. Lecz zastanówmy się, czy Emma to naprawdę powieść jedynie o perypetiach matrymonialnych osiemnastowiecznej Anglii?

Z pewnością nie. Książkę tę można z powodzeniem określić jako błyskotliwą komedię omyłek, której centrum stanowią gra pozorów, iluzji i oszukiwania samego siebie. To właśnie nadmiar egoizmu i zadufanie w sobie dostarczają nam takiej rozrywki. Zauważmy, że w samym środku tej intrygi znajduje się nasza nietuzinkowa bohaterka, pełna życia i wigoru, a jednocześnie urocza, nieznośna i niezwykle apodyktyczna.

Wiele recenzji kończy się zdaniem, iż Emma to świetnie napisana powieść o miłości, czyli innymi słowy klasyczny romans, który rozgrywa się w scenerii osiemnastowiecznej Anglii. Być może to zdanie powinno wystarczyć, aby zachęcić czytelnika do sięgnięcia po książkę. Jednak powieść Jane Austen charakteryzuje znacznie głębszy wymiar. Jest to opowieść, która dostarcza nie tylko wzruszeń, ale również zmusza czytelnika do przemyśleń nad naturą człowieka. Myślę, że warto ją także przeczytać ze względu na swoisty zapis kobiecych oczekiwań w stosunku do mężczyzn. Czytelniczki odnajdą w niej szereg wypowiadanych wprost, bądź też nieznacznie ukrytych uzupełnień portretu męskiego ideału.

Sądzę, że Emma to powieść troszkę niedoceniana przez krytyków, a nawet przez samych czytelników. Ogólnie przyjęło się, że to Rozważana i romantyczna jest najlepszym dziełem Jane Austen. Ale czy na pewno? Przyjrzyjmy się nieco bliżej społeczeństwu opisanemu przez Autorkę. Mamy koniec XVIII wieku. Angielskie ziemiaństwo największą wagę przywiązuje do zasad savoir-vivre’u. Społeczeństwo wciąż zastanawia się, jak należy się poprawnie zachować, czy wypada udać się z wizytą, a może to oni pierwsi powinni nas odwiedzić? A może należałoby ją zaprosić, ale przecież ona jest trochę niższego stanu, czy w związku z tym oni nie będą urażeni? Albo co podać na proszony obiad i jak poprowadzić tańce? Kto powinien iść w pierwszej parze, aby nikogo nie obrazić? Tego typu pytania można mnożyć bez końca.


Gwyneth Paltrow w roli Emmy Woodhouse w ekranizacji powieści (1996)
reż. Douglas McGrath
źródło

Z drugiej strony pojawiają się natomiast rozterki natury miłosnej, jak flirty czy walka o korzystny związek. Kto powinien kogo pokochać? Kto, kogo poślubi? A kto będzie ukrywał łzy? Jak widzimy codzienne życie, jak i skrywane tajemnice oraz osobiste dramaty są tutaj wysuwane na pierwszy plan. Na pierwszy rzut oka widać, że Jane Austen zżyła się ze swoimi bohaterami. Przyjrzyjmy się choćby temu, w jaki sposób rozwiązują oni swoje problemy. Robią to bardzo delikatnie.

Według mnie najmocniejszą stroną tej powieści jest z pewnością opis kobiecych postaci. Spójrzmy na ich wygląd zewnętrzny, który zmienia się pod wpływem przeżyć, a także ich myśli oraz wnętrze. Jak bardzo ten romans różni się od tych, do jakich przyzwyczajają nas pisarze współcześni. Brak w nim fizyczności. Bohaterowie kochają wnętrzem, a bliskość cielesna jest, jakby w pewien sposób zakazana. Jest to styl specyficzny właśnie dla Jane Austen i jej podobnych autorek. Jednak nie każda kobieta-czytelniczka wyrazi zgodę na taki romans.

W moim odczuciu powieść ta nie budzi żadnych zastrzeżeń, choć nie jest to moja ulubiona książka Jane Austen, gdyż tą najlepszą wciąż pozostaje Mansfield Park. Z kolei Emma jako postać niesamowicie mnie drażniła. Denerwowało mnie w niej niemal wszystko, a szczególnie jej wybitny talent do wtrącania się w sprawy innych. Jej zarozumiałość, pewność siebie i niemały egoizm budziły we mnie bardzo negatywne uczucia. Z pewnością takie emocjonalne podejście do tej powieści stanowi wielki komplement dla Jane Austen. Gdyby Autorka żyła, to być może byłaby szczęśliwa, że jako czytelniczka tak właśnie odebrałam Emmę Woodhouse, ponieważ obecnie mówi się, że im bardziej irytujący bohater, tym lepszy. Poza tym denerwowało mnie również to, że cokolwiek wydarzyło się w życiu jednego z bohaterów, natychmiast dyskutowała o tym cała wieś. Mało tego. To był praktycznie obowiązek, aby dzielić się z innymi swoimi nawet najbardziej prywatnymi sprawami. Czy czegoś nam to przypadkiem nie przypomina? A w jaki sposób dziś roznoszą się plotki? Czy dzisiejsze małomiasteczkowe społeczności nie postępują podobnie?


Kontynuacje Emmy



Wyd. Prószyński i S-ka
Warszawa 1998
Tytuł oryginału: Emma in Love
tłum. Małgorzata Tkaczyk



Wyd. Rachocki i S-ka
Pruszków 1997
Tytuł oryginału:
A Visit to Highbury
tłum. Maciej Świerkocki
Tom I
Wyd. Rachocki i S-ka
Pruszków 1998
Tytuł oryginału:
Later Days at Highbury
tłum. Maciej Świerkocki
Tom II








* J. Austen, Emma, Wyd. COMFORT, Warszawa 1991, s. 5.
** Ibidem, s. 92.




1 komentarz:

  1. "Ogólnie przyjęło się, że to Rozważana i romantyczna jest najlepszym dziełem Jane Austen" - pierwsze słyszę o podobnym stwierdzeniu. W moich kręgach przyjęło się mówić, że najlepszym dziełem była i na zawsze pozostanie "Duma i uprzedzenie" :D

    Ale jeżeli chodzi o Emmę - zapewne nie doczytałabym tej książki do końca, gdyby nie fakt, że wcześniej obejrzałam przegenialną produkcję BBC, będącą ekranizacją tego dzieła z 2009 roku! Gorąco polecam :)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.