poniedziałek, 14 września 2026

Kobieta w męskim świecie Tudorów: Jak Alicja Tankerville walczyła o niezależność w epoce Henryka VIII?

 



Ikoniczny wizerunek londyńskiej Tower od stuleci kształtuje wyobraźnię historyczną jako symbol królewskiego majestatu i nienaruszalnej władzy państwowej. Wzniesiona jako normańska warownia i rozbudowywana w kolejnych epokach, miała ucieleśniać absolutne bezpieczeństwo, pełną kontrolę nad przestrzenią oraz instytucjonalną siłę. W badaniach nad epoką Tudorów, a zwłaszcza panowaniem Henryka VIII, twierdzę tę postrzega się najczęściej jako narzędzie politycznego nacisku, w którym pod ścisłym nadzorem zarządcy i jego straży więziono przedstawicieli szlachty, religijnych dysydentów czy osoby oskarżone o zdradę. Ten utrwalony obraz twierdzy i niezłomnego systemu przesłania jednak bardziej skomplikowaną i nieszczelną rzeczywistość administracyjną szesnastowiecznych więzień. Przyglądając się przestępczości niższych warstw społecznych w tamtym okresie, można zauważyć, że granice twierdzy nie były nie do pokonania Doskonałym potwierdzeniem tej pragmatycznej prawdy jest historia Alicji Tankerville – kobiety z ludu, uwięzionej pod koniec 1533 roku, która kilka miesięcy później dokonała rzeczy bezprecedensowej, stając się jedyną znaną kobietą w historii, której udało się z powodzeniem uciec z Tower.


Ponieważ nie dysponujemy żadnym wizerunkiem
Alicji Tankerville, możemy jedynie wyobrazić sobie
 jak mogła wyglądać.

Ilustracja stylizowana przy pomocy AI

 
Czyn Tankerville to coś więcej niż barwna anegdota czy sensacyjny epizod z epoki Tudorów. Przypadek ten stanowi wartościowy punkt wychodzenia do analizy relacji między płcią, przestrzenią, sprawczością jednostki a aparatem państwowym w Anglii czasów Henryka VIII. Osiemsetna ucieczka miała miejsce w wyjątkowym momencie historycznym, tj. na progu angielskiej reformacji, gdy państwo pod kierunkiem Tomasza Cromwella intensyfikowało biurokrację, centralizowało władzę i z wyczuleniem tropiło wszelkie oznaki zdrady. Tymczasem bohaterka tego zdarzenia nie trafiła do twierdzy z powodów politycznych czy religijnych, lecz za zwykłe przestępstwo przeciwko własności związane z rzeczną przestępczością na Tamizie. Jej czyn podważa powszechne przekonanie o biernej postawie ówczesnych więźniarek oraz o niezawodności tudorowskich służb więziennych. Przyjrzenie się realiom tamtego przestępstwa, organizacji przestrzeni fortecy, relacjom łączącym osadzonych ze strażnikami oraz reakcji wymiaru sprawiedliwości po ponownym ujęciu uciekinierki pokazuje, jak mocno naruszyła ona autorytet monarchy. Tankerville potrafiła wykorzystać luki w nieszczelnym systemie, dowodząc, że spryt, budowanie nieoficjalnych układów i dobra orientacja w terenie potrafią na chwilę przełamać nawet najbardziej rygorystyczne bariery fizyczne królewskiej władzy.
 
Zrozumienie znaczenia tego wyczynu wymaga przyjrzenia się realiom prawno-społecznym Londynu lat 30. XVI wieku. Tankerville nie wywodziła się z arystokracji i nie brała udziału w dworskich spiskach, lecz twardo stąpała po ziemi, działając w półoficjalnym i często przestępczym świecie handlu mającego miejsce nad Tamizą Jej aresztowanie pod koniec 1533 roku było konsekwencją udziału w kradzieży wartościowego towaru – trzydziestu sześciu bel surowego płótna oraz innych przedmiotów pochodzących z rabunku statku pływającego między Londynem a portami kontynentu. W tamtym czasie Tamiza stanowiła główną, niełatwą do skontrolowania arterię handlową, na której kwitły przemyt i paserstwo. Kobiety z niższych klas brały w tym procederze czynny udział, organizując dystrybucję trefnego towaru i wprowadzając go na lokalny rynek. Z racji charakteru przestępstwa sprawą zajął się sąd morski (ang. High Court of Admiralty), za pośrednictwem którego Korona starała się kontrolować kluczowe szlaki handlowe. Zazwyczaj osoby z niższych sfer oskarżone o kradzież trafiały do zwykłych więzień miejskich, takich jak Newgate czy Marshalsea. W tym przypadku wysoka wartość skradzionego ładunku oraz chęć stanowczego ukarania przestępczości wodnej i ochrony dochodów celnych sprawiły, że oskarżoną skierowano bezpośrednio do Tower. W ten sposób drobna przestępczyni znalazła się w tym samym miejscu, co więźniowie polityczni najwyższej rangi, co tworzyło swoistą anomalię administracyjną. Sytuacja ta dobrze ilustruje ówczesną wszechstronność twierdzy – nie była ona wyłącznie odizolowanym więzieniem o najwyższym rygorze, lecz ogromnym, wielofunkcyjnym kompleksem, łączącym role monarszej rezydencji, zbrojowni, mennicy, archiwum i miejsca odosobnienia dla nietypowych więźniów.


Widok na Tamizę (ok. 1550)
Ilustracja stylizowana przy pomocy AI

 
Sama architektura i organizacja przestrzenna Tower z lat 30. XVI wieku miały decydujące znaczenie zarówno dla powodzenia planu Tankerville, jak i dla jej późniejszych losów. Współczesne wyobrażenia o totalnej inwigilacji często błędnie przenosi się na dawne stulecia, podczas gdy w rzeczywistości twierdza była wówczas dość luźno powiązaną i zdecentralizowaną strukturą. Za czasów zarządcy, Williama Kingstona, ochrona opierała się wprawdzie na potężnych murach, masywnych bramach, kratach, pływowej fosie oraz strażnikach (ang. Yeoman Warders), jednak codzienne życie wewnątrz murów charakteryzowało się sporą swobodą przemieszczania się. Osoby z wyższych sfer mogły często poruszać się po wyznaczonych strefach w towarzystwie własnej służby, z kolei więźniów niższego stanu nie zamykano w głębokich lochach, lecz kwaterowano w pomieszczeniach gospodarczych lub strażnicach przy zewnętrznym obwodzie murów, co stwarzało zupełnie inne możliwości działania. Alicję Tankerville przetrzymywano w strefie bliskiej zewnętrznego dziedzińca, najprawdopodobniej w rejonie bramy Coldharbour bądź w pomieszczeniach sąsiadujących z Byward Tower i St Thomas’s Tower. Ta ostatnia mieściła słynną Bramę Zdrajców, prowadzącą bezpośrednio na Tamizę. Takie usytuowanie przy samych murach nadrzecznych stanowiło zarazem spore zagrożenie, jak i doskonałą okazję taktyczną. Rzeczywistość szesnastowiecznych więzień charakteryzowała się dużą elastycznością – poziom bezpieczeństwa zależał w równym stopniu od grubości kamiennych ścian, co od lojalności samych strażników. Personel twierdzy stanowili nisko opłacani pracownicy państwowi z niższych sfer, którzy mieszkali na terenie kompleksu z rodzinami, przez co bywali podatni na przekupstwo, prośby czy wywieranie wpływu. Umieszczenie osadzonej w tak ruchliwej, brzegowej części twierdzy umożliwiało jej stały kontakt z pracownikami i pozwalało wnikliwie obserwować słabe punkty całego systemu ochrony.
 
Wszystko to podkreśla kluczową rolę przemyślanego działania oraz nieformalnych relacji w udanym opuszczeniu twierdzy. Kobieta nie działała sama – jej udane wydostanie się z murów było owocem współdziałania z mężczyzną z wnętrza kompleksu. Głównym sprzymierzeńcem okazał się Jan Shore, strażnik z formacji Yeoman Warders sprawujący nadzór nad osadzonymi. Dokumenty z epoki oraz zeznania zebrane po zdarzeniu wskazują, że na przestrzeni kilku miesięcy uwięzienia na przełomie 1533 i 1534 roku między tą dwójką nawiązała się bliska relacja. Utrwalone relacje z tamtych czasów, pisane niemal wyłącznie z męskiej i elitarnej perspektywy, próbowały przedstawiać sprawę w moralizatorskim duchu, tworząc wizerunek podstępnej kobiety, która sprowadziła na złą drogę naiwnego strażnika. Chłodna analiza faktów sugeruje jednak znacznie bardziej pragmatyczny i oparty na obopólnej korzyści układ. Oboje stworzyli praktyczny sojusz wynikający z podobnego statusu społecznego, sprytu i wspólnej decyzji o przeciwstawieniu się systemowi. Uwięziona wniosła do tej relacji determinację, świetne wyczucie przestrzeni i znajomość londyńskiego półświatka, z kolei strażnik dysponował kluczami, wiedział, jak wyglądają warty, i znał słabe punkty w strukturze budowli. W spisek była zamieszana również inna osadzona, Katarzyna, co pokazuje istnienie poziomej solidarności między więźniami. Zamiast biernie czekać na wyrok lub łaskę monarchy, bohaterka tej historii wykazała się głębokim zrozumieniem ludzkich zachowań, topografii miejsca oraz słabości instytucji. Zrozumiała, że najsłabszym elementem twierdzy nie są jej mury, lecz ludzie odpowiedzialni za pilnowanie porządku.


Ruiny bramy Coldharbour, w pobliżu której
najprawdopodobniej więziona była
Alicja Tankerville.

fot. Richard Nevell

 
Sama ucieczka w ciemną marcową noc 1534 roku była pokazem sprawnego planowania i niezwykłej siły fizycznej. Pokonanie drogi na zewnątrz wymagało otwarcia wielu drzwi, zejścia z wysokich murów oraz przebycia głębokiej fosy. Tej nocy strażnik użył swoich kluczy, aby wyciągnąć uwięzione kobiety z ich kwater. Grupa przemknęła przez dziedziniec w kierunku zewnętrznych obwarowań naprzeciwko fosy, niedaleko St Thomas’s Tower i Byward Tower. Aby wydostać się z wysokich murów na błotnisty teren poniżej, uciekinierzy użyli prowizorycznej drabinki linowej, którą przemycono lub skonstruowano na miejscu z dostępnych lin i haków. Trud tego wyczynu doskonale ukazuje determinację uciekinierki. Choć ówczesne wyobrażenia przypisywały kobietom słabość i brak odporności, ona zdołała wspiąć się na obwarowania, opuścić się po linie w zupełnych ciemnościach i pokonać gęste błoto wypełniającej fosę wody pływowej. Po drugiej stronie zbiegowie dotarli do brzegów Tamizy, gdzie mieli wsiąść do małej łodzi, która wywiozłaby ich poza zasięg straży i pozwoliła rozpłynąć się w gęstwinie miejskiej zabudowy.
 
Szybko jednak ujawniły się ograniczenia nieformalnych sieci wsparcia ludzi z niższych klas. O ile uciekający więźniowie polityczni czy religijni mogli liczyć na opłaconych protektorów, bezpieczne schronienia i zorganizowany transport, o tyle ta dwójka dysponowała jedynie nietrwałymi kontaktami w przeludnionych dzielnicach i na podmokłych obrzeżach rzeki. Gdy rano ucieczka wyszła na jaw, zarządca William Kingston natychmiast opublikował nakazy i podjął gorączkowe poszukiwania. Wydarzenie to – a zwłaszcza udział w nim królewskiego strażnika – było ogromną wpadką wizerunkową dla władz twierdzy i bezpośrednim wyzwaniem rzuconym autorytetowi króla. Reakcja państwa była natychmiastowa i bezwzględna. Ludzie Tomasza Cromwella postawili w stan gotowości służby w całym mieście oraz w okolicznych hrabstwach. Zablokowano bramy miejskie, przesłuchiwano przewoźników na rzece i wyznaczono nagrody za pomoc w schwytaniu zbiegów. Sukces w postaci pokonania murów twierdzy okazał się bardzo krótkotrwały. Zaledwie w ciągu kilku dni, a według niektórych źródeł nawet godzin, oboje zostali odnalezieni w kryjówce przy Thames Street, nie będąc w stanie przebić się przez szczelne blokady miejskie. Ich ponowne ujęcie dobitnie pokazało różnicę między chwilowym wydostaniem się z samego więzienia a możliwością długotrwałego ukrywania się przed rozbudowanym aparatem ścigania.


Ucieczka Alicji Tankerville z Tower
Ilustracja stylizowana przy pomocy AI

 
Finał tej historii w sądzie był czytelnym sygnałem, że reżim musiał za wszelką cenę zademonstrować swoją siłę i odbudować wizerunek absolutnej kontroli. Fakt, że prosta kobieta potrafiła uciec z najważniejszego więzienia w kraju, godził w samą podstawę monarchy opierającego swoje rządy na patriarchalnym ładzie i twardej ręce. Uciekinierka została bez zbędnej zwłoki osądzona i skazana na śmierć na podstawie surowych przepisów dotyczących przestępstw majątkowych i ucieczki z więzienia. Strażnika, który złamał przysięgę i dopuścił się zdrady, spotkał równie surowy i nieuchronny los. Wyrok wykonano krótko po schwytaniu uciekinierki – powieszenie miało charakter publicznego spektaklu, który straszył i przestrzegał każdego, kto poważyłby się zakwestionować monopol władzy królewskiej. W brutalnym geście odstraszania jej ciało wystawiono na widok publiczny, najprawdopodobniej zawieszając je na łańcuchach nad brzegiem Tamizy, aby stanowiło ponury znak dla społeczności związanej z handlem rzecznym, z której się wywodziła. Widowisko to miało jasno określony cel polityczny: wymazać wstydliwy dla władzy epizod ucieczki i pokazać, że królewska sprawiedliwość jest nieuchronna, absolutna i ostateczna. Dążono do tego, by opowieść o pokonaniu murów warowni przesłonić drastycznym obrazem zniszczenia ciała uciekinierki.
 
Zestawienie wyczynu Alicji Tankerville z innymi udokumentowanymi próbami ucieczki z Tower jeszcze silniej naświetla znaczenie statusu społecznego i płci we wczesnonowożytnym systemie więziennictwa. Na przestrzeni niemal tysiąca lat udane ucieczki z tej twierdzy należały do rzadkości – odnotowano ich zaledwie kilkanaście, a niemal wszyscy uciekinierzy byli mężczyznami wywodzącymi się ze szlachty lub możnowładztwa. W 1101 roku biskup Durham, Ranulf Flambard, upił swoich strażników przemyconym winem i zsunął się po linie z okna Białej Wieży. W 1597 roku, za panowania Elżbiety I, jezuita Jan Gerard uciekł przez fosę dzięki skomplikowanej akcji zorganizowanej przez zamożną katolicką konspirację. Z kolei w 1716 roku hrabia Nithsdale wydostał się na wolność w przeddzień egzekucji, przebrany w damskie ubrania przemycone przez żonę i jej służące. Na tym tle dokonanie Tankerville jawi się jako coś wyjątkowego i głęboko poruszającego. W przeciwieństwie do biskupa Flambarda czy Gerarda nie miała ona dostępu do wielkich pieniędzy, wysokiego pochodzenia ani rozbudowanej sieci współtwórców spisku, którzy mogliby sfinansować ucieczkę i przygotować bezpieczną drogę ewakuacji. Z kolei w odróżnieniu od lorda Nithsdale’a nie była bierną beneficjentką planu przygotowanego przez bliskich, lecz główną pomysłodawczynią własnego uwolnienia. Paradoksalnie jednak to właśnie jej niska pozycja społeczna – czyniąca pokonanie murów dokonaniem wręcz niesamowitym – przypieczętowała jej ostateczną porażkę na wolności. Bogaci arystokraci i wpływowi duchowni dysponowali kapitałem społecznym pozwalającym na natychmiastową ucieczkę za granicę lub ukrycie się w prowincjonalnych majątkach. Kobieta z ludu w XVI-wiecznym Londynie była ściśle związana ze swoim lokalnym środowiskiem i nie miała dokąd uciec przed wzrokiem królewskich urzędników. Przypadek ten pokazuje, że o ile kamienne mury dało się pokonać sprytem i odwagą, o tyle niewidzialne granice wyznaczone przez pozycję społeczną i ekonomiczną okazały się klatką nie do otwarcia.


W oczekiwaniu na egzekucję
Ilustracja stylizowana przy pomocy AI

 
Wyczyn ten wymaga również rewizji dotychczasowego sposobu opisywania kobiet w dawnej historii kryminalnej. Przez długi czas historiografia traktowała przestępczynie z tamtego okresu niezwykle biernie – widząc w nich głównie ofiary nędzy, bierne towarzyszki przestępców lub obiekty nagonki związanej z oskarżeniami o czary. Nowsze badania nad przestępczością pokazały jednak, że kobiety w tamtych czasach potrafiły działać z dużą determinacją i świadomością, aktywnie uczestnicząc w kradzieżach czy oporze przeciwko władzy. Ucieczka z Tower to jeden z najbardziej wyrazistych przykładów fizycznego sprzeciwu kobiety wobec aparatu państwowego w całej epoce nowożytnej. Umiejętność poruszania się po skomplikowanej przestrzeni twierdzy, zbudowanie pragmatycznego sojuszu ze strażnikiem, pokonanie wysokich murów oraz przedarcie się przez niebezpieczne błoto w fosie przeczą ówczesnym przekonaniom o słabości fizycznej i intelektualnej kobiet. Uciekinierka wykazała się pełną sprawczością – dostrzegła pęknięcia w teoretycznie szczelnym systemie i wykorzystała je do odzyskania wolności. Jej działanie podważyło patriarchalny ład czasów Henryka VIII, odwracając utrwalony układ sił: zamiast państwa sprawującego całkowitą kontrolę nad ciałem poddanej, to ciało kobiety wymknęło się z rąk urzędników monarchii.
 
Wydarzenie to wpłynęło również na późniejsze funkcjonowanie samych instytucji więziennych. Choć reakcja władz miała charakter nieformalny, wymusiła zmianę wewnętrznych procedur bezpieczeństwa w twierdzy. W kolejnych latach, gdy zarządca William Kingston nadzorował więzienie i egzekucje kluczowych postaci życia politycznego – w tym królowej Anny Boleyn, Tomasza More’a czy biskupa Jana Fishera – zasady dotyczące kontaktów strażników z osadzonymi, przechowywania kluczy oraz nadzoru nad zewnętrznymi murami zostały znacznie zaostrzone. Władze zrozumiały, że największa słabość kompleksu tkwiła na jego obrzeżach, tj. w nieformalnych, słabo kontrolowanych strefach, gdzie strażnicy i osadzeni z niższych klas kontaktowali się ze sobą bez stałego nadzoru. Przypadek ten pokazał, że budowane państwo musiało narzucić znacznie większą dyscyplinę własnym służbom. Straż, którą prosta kobieta skazana za kradzież potrafiła zjednać sobie i skłonić do złamania procedur, stanowiła ogromne zagrożenie dla reżimu opierającego swoją władzę na zastraszaniu. Ucieczka Alicji Tankerville z marca 1534 roku pozostaje niezwykłym świadectwem pokazującym z bliska złożoność społeczeństwa Tudorów, ówczesnego prawa oraz granic władzy państwowej. Fakt, że stała się jedyną kobietą w historii, której udało się z powodzeniem uciec z Tower, to coś więcej niż tylko historyczna ciekawostka – to wyrazisty punkt odniesienia, który odsłania ludzkie słabości kryjące się za potężną fasadą absolutnej władzy Henryka VIII. Schodząc po linach po kamiennym murze i brnąc przez mroźne błoto fosy, uciekinierka na krótko rozbiła mit o niezłomności państwowego aparatu kontroli. Pokazała, że przestrzeń więzienna była w rzeczywistości polem nieustannej gry między tymi, którzy próbowali narzucić pełną dominację, a tymi, którzy mieli dość odwagi i sprytu, by się jej przeciwstawić.


Plan londyńskiej Tower
źródło: Opracowanie własne na podstawie grafiki
 stworzonej przez Thomasa Römera (oryginał - klik)

 
Choć ponowne ujęcie i surowy wyrok przypomniały o brutalnej przewadze państwa, ta krótka chwila wolności stawia trwały opór narracjom przypisującym kobietom i osobom z niższych sfer całkowitą bezsilność. Epizod ten dowodzi, że nawet w najbardziej strzeżonym więzieniu Tudorów ludzka determinacja potrafiła odnaleźć i wykorzystać szczeliny w machinie władzy. W ostatecznym rozrachunku uciekinierka nie była jedynie osadzoną, do której uśmiechnęło się szczęście, lecz stała się postacią, która ujawniła słabości tkwiące w samym sercu systemu henrykowskiego, zapisując wyjątkową kartę w długiej i mrocznej historii Tower. 


 
Bibliografia:
  1. Gowing L.: Domestic Dangers: Women, Words, and Sex in Early Modern London. Oksford: Oxford University Press, 1996.
  2. Kermode J., Walker G.: Women, Crime and the Courts in Early Modern England. Chapel Hill: University of North Carolina Press, 1994.
  3. Parnell G.: Book of the Tower of London. Londyn: B.T. Batsford / English Heritage, 1993.
  4. Pugh R. B.: Imprisonment in Medieval England. Cambridge: Cambridge University Press, 1968.
  5. Walker G.: Crime, Gender and Social Order in Early Modern England. Cambridge: Cambridge University Press, 2003.



Ⓒ Agnieszka Różycka


piątek, 11 września 2026

Małgorzata Stewart, delfina Francji: narzędzie dyplomacji, promotorka literatury i postać uwikłana w polityczne napięcia na dworze Walezjuszy

 



Życie Małgorzaty Stewart, delfiny Francji żyjącej w latach 1424-1445, to przejmujący przykład tego, jak w późnym średniowieczu splot międzynarodowej dyplomacji, polityki dynastycznej oraz surowych, dworskich konwencji potrafił przypieczętować los młodej kobiety. Przychodząc na świat w Boże Narodzenie 1424 roku jako córka króla Szkocji Jakuba I oraz Joanny Beaufort, od najmłodszych lat stała się kluczowym elementem w europejskiej grze o wpływy. Została wyznaczona do roli żywego symbolu i gwaranta odnowienia tzw. Auld Alliance – tradycyjnego sojuszu szkocko-francuskiego, którego zadaniem było powstrzymywanie ekspansyjnych dążeń Anglii w trakcie wojny stuletniej. Sprowadzanie Małgorzaty wyłącznie do pozycji biernej figury na politycznej szachownicy byłoby jednak niesprawiedliwe. Po przybyciu na dwór Walezjuszy potrafiła ona zaznaczyć swoją obecność i zbudować własną przestrzeń działania poprzez kulturę i sztukę. Niestety, jej przedwczesna śmierć w wieku zaledwie dwudziestu lat była tragiczną konsekwencją bezwzględnych realiów dworskich i intryg, które stopniowo zacieśniały wokół niej pętlę. W jej historii kryje się głęboki paradoks: małżeństwo mające w założeniu skonsolidować front przeciwko Plantagenetom stało się zarazem źródłem gwałtownych tarć na samym francuskim dworze, a pasje intelektualne i poetyckie księżniczki, zamiast przysporzyć jej uznania, posłużyły jej wrogom jako pretekst do oskarżeń o chwiejność emocjonalną i upadek obyczajów. To wyrazisty dowód na to, jak niebezpieczna była sytuacja cudzoziemskich księżniczek wydawanych za mąż z rozsądku oraz jak brutalnie traktowano niezależność myślową kobiet, gdy ta wykraczała poza ramy wyznaczone przez monarchiczne oczekiwania.


Wyretuszowany portret Małgorzaty Stewart (Szkockiej)
namalowany na podstawie zaginionego obrazu,
wykonany sangwiną, czyli czerwonobrunatną kredką.
Tekst na portrecie błędnie identyfikuje kobietę jako
Karolinę Sabaudzką, drugą żonę króla Ludwika XI;
Małgorzata była jego pierwszą żoną
(ok. 1550)

autor: Jacques Le Boucq

 
Fundamenty pod przyszły los Małgorzaty położono jeszcze przed jej narodzinami. Trzecia dekada XV wieku była dla Francji okresem wyjątkowo trudnym – władza Karola VII była słaba, postanowienia traktatu z Troyes z 1420 roku podważały jego legitymację, a kraj znajdował się pod ogromnym naciskiem sił angielsko-burgundzkich. Przetrwanie dynastii zależało wówczas od wsparcia z zewnątrz, przede wszystkim od szkockiej pomocy wojskowej. Zmienne szczęście w walkach, naznaczone zarówno zwycięstwem pod Baugé w 1421 roku, jak i bolesną klęską pod Verneuil trzy lata później, uświadomiło francuskiej monarchii, jak bezcenny jest sojusz z Północą. Z kolei dla Jakuba I Stewarta, który niedawno opuścił angielską niewolę, zacieśnienie więzi z Francją było szansą na umocnienie własnych rządów i szachowanie Londynu. Efektem tych starań był podpisany 19 lipca 1428 roku traktat w Perth. Przypieczętował on zaręczyny trzyletniej wówczas Małgorzaty z pięcioletnim następcą francuskiego tronu, delfinem Ludwikiem. Dokument ten nie ograniczał się do kwestii matrymonialnych, lecz był to pełnoprawnym paktem obronnym, w ramach którego Szkocja zobowiązała się dostarczyć sześć tysięcy żołnierzy w zamian za francuskie posiadłości ziemskie, w tym księstwo Châtellerault. W ten sposób dzieciństwo Małgorzaty zostało nierozerwalnie splecione z dramatycznymi losami konfliktu francusko-angielskiego.
 
Na realizację ustaleń z Perth trzeba było jednak czekać aż osiem lat ze względu na niestabilną sytuację polityczną w obu królestwach. Dopiero w 1436 roku zapadła ostateczna decyzja o doprowadzeniu do ślubu. W marcu tegoż roku jedenastoletnia księżniczka wypłynęła z portu w Dumbarton na czele francuskiej flotylli pod dowództwem Pierre’a de Brézé. Rejs wymagał sporej ostrożności, gdyż angielskie okręty próbowały przechwycić transport. Bezpieczne przybicie do brzegów La Rochelle w kwietniu umożliwiło Małgorzacie uroczysty wjazd do Tours, gdzie 24 czerwca 1436 roku poślubiła trzynastoletniego Ludwika. Sama uroczystość, prowadzona przez arcybiskupa Reims, Renauda de Chartres, pozbawiona była dawnego przepychu, co odzwierciedlało skromne możliwości finansowe wyniszczonej wojną Francji. Młody delfin, wykazujący już wtedy cechy człowieka nieufnego, skrajnie pragmatycznego i chłodnego, od początku traktował to małżeństwo jako narzuconą przez ojca konieczność. Niechęć do świeżo poślubionej żony stała się u niego częścią znacznie szerszego, rosnącego z każdym rokiem konfliktu z Karolem VII.


Wyretuszowana grafika przedstawiająca 
Małgorzatę Stewart przybywającą do Tours
na swój ślub z księciem Ludwikiem, późniejszym
Ludwikiem XI. Grafika pochodzi z XV-wiecznych
Kronik Jeana Chartiera (ok 1474).


Obecność na dworze Walezjuszy wymagała od Małgorzaty umiejętności przetrwania w środowisku pełnym nieufności i podziałów. Młoda delfina szybko odczuła dotkliwą izolację. Aby zmusić ją do bezwzględnego podporządkowania się nowej ojczyźnie, sukcesywnie odsuwano i odsyłano jej szkockie otoczenie, pozbawiając ją wsparcia rodaków. Samo małżeństwo szybko stało się fikcją. Gdy po porozumieniu w Arras w 1435 roku położenie geopolityczne Francji uległo poprawie, a zagrożenie angielskie zelżało, Ludwik przestał widzieć w małżeństwie ze Szkotką jakąkolwiek wartość polityczną. Jego uwagę pochłaniała walka z autorytetem ojca, co doprowadziło do wybuchu otwartej rebelii w 1440 roku. W tym ostrym sporze Małgorzata znalazła się w położeniu niezwykle trudnym, lecz ostatecznie opowiedziała się po stronie króla, który stanowił dla niej jedyną realną ochronę. Krok ten sprawił jednak, że ściągnęła na siebie nienawiść ze strony stronników własnego męża oraz stała się obiektem stałej, wrogiej obserwacji na dworze.
 
Szukając ucieczki od chłodu emocjonalnego ze strony męża i pozbawiona realnego wpływu na politykę, Małgorzata odnalazła swoją przestrzeń w bogatym życiu kulturalnym ówczesnej Francji. To na tym polu objawiła się jej podmiotowość, gdyż przestała być jedynie bierną dyplomatyczną kartą przetargową, stając się ważną postacią w kręgach literackich. Jej pasją stała się poezja powiązana z tradycją miłości dworskiej. Wokół siebie zgromadziła grono poetów, intelektualistów oraz dam dworu, z którymi spędzała długie godziny, pisząc ballady, pieśni i utwory poetyckie. Jej działalność wpisywała ją bezpośrednio w nurt mecenatu tworzonego wcześniej przez postacie formatu Christine de Pizan oraz w głębszy nurt debat nad rolą i godnością kobiety. Fascynacja Małgorzaty słowem pisanym była tak wielka, że po jej śmierci zrodziła powszechnie znaną anegdotę. Według niej delfina miała pójść do śpiącego poety, Alaina Chartiera, i go pocałować, tłumacząc zszokowanym świadkom, że gest ten był wyrazem hołdu nie dla ciała człowieka, lecz dla ust, z których padło tyle zachwycających strof.


Obraz ten nosi tytuł Alain Chartier i przedstawia
romantyczną średniowieczną scenę: Alain Chartier
zasypia na krześle u podnóża kamiennych schodów,
podczas gdy Małgorzata Stewart w bogatej żółtej sukni
pochyla się nad nim, by go pocałować. Towarzyszą jej
damy dworu w barwnych strojach obserwujące całą tę
sytuację z zaciekawieniem, oraz młoda dziewczyna
z bukietem kwiatów. W tle widać mnicha pogrążonego
w lekturze, nieświadomego całego zajścia. Temat obrazu
opiera się na legendzie o pocałunku Małgorzaty
i Chartiera, która najprawdopodobniej nie ma
historycznych podstaw. Dzieło wpisuje się w typowy dla
jego autora, Edmunda Blaira Leightona, nurt romantyzowania
historii oraz w późną fazę wiktoriańskiego średniowiecznego
odrodzenia, podkreślając rycerskość, honor i bogactwo
kostiumów (1903). 

 
Niezależnie od tego, czy historia o pocałunku była faktem, czy jedynie dworską legendą, doskonale ukazuje ona napięcia, jakie narastały wokół postawy Małgorzaty. W głęboko patriarchalnym i zhierarchizowanym świecie XV-wiecznego dworu intelektualna niezależność kobiety budziła spore obawy. Zamiast widzieć w jej nocnych spotkaniach poetyckich przejaw kultury i wyrafinowania, przeciwnicy zaczęli wykorzystywać te praktyki przeciwko niej. Jej działalność przedstawiano jako złamanie obowiązujących norm oraz dowód na zaniedbywanie podstawowego obowiązku księżniczki, czyli wydania na świat męskiego potomka. Długie nocne czuwania, w trakcie których Małgorzata pisała w towarzystwie swoich zaufanych dam, między innymi Małgorzaty de Salignac i Jeanne Fregielle, wykorzystano jako argument o jej rzekomym wyczerpaniu fizycznym, braku równowagi psychicznej oraz ukrytych wadach moralnych, co w efekcie doprowadziło do jej całkowitego osaczenia na dworze.
 
Polityczna kruchość pozycji Małgorzaty ujawniła się z pełną mocą w połowie lat 40. XV wieku, kiedy to spór między Karolem VII a delfinem Ludwikiem osiągnął wyjątkowo ostry przebieg. Sympatia i zaufanie, jakimi król niezmiennie darzył swoją synową, sprawiły, że frakcja dworska sprzyjająca następcy tronu, a także ci, którzy dążyli do osłabienia pozycji monarchy, obrała młodą delfinę za cel zorganizowanej nagonki. Na czele tej akcji stanął Jamet de Tillay, wpływowy dworzanin, żołnierz oraz urzędnik królewski. Zaczął on bezwzględnie kolportować godzące w nią plotki, uderzające w jej reputację moralną, stan zdrowia oraz intymny charakter nocy spędzanych w gronie poetyckim. Tillay przekonywał, że zwyczaje Małgorzaty wykraczają daleko poza nieszkodliwą ekscentryczność i stanowią nieprzyzwoitość wyczerpującą jej organizm. Sugerował przy tym, że brak potomka w małżeństwie jest konsekwencją jej „szkodliwych nawyków”, a także oskarżał ją o celowe spożywanie dużych ilości kwaśnych, zielonych jabłek oraz octu w celu unikania ciąży lub manipulowania równowagą humoralną ciała, a samą pasję pisarską przedstawiał jako wygodną przykrywkę dla podejrzanych schadzek.

 
Mąż Małgorzaty Stewart, Ludwik XI Walezjusz,
w swoim łańcuchu Orderu świętego Michała
(ok. 1469)

autor: Jacob de Litemont


Atak ten uderzał bezpośrednio w same fundamenty społecznej legitymizacji kobiety z rodu królewskiego. W XV-wiecznej Europie wartość monarchini mierzono przede wszystkim jej nieposzlakowaną cnotą oraz zdolnością do wydania na świat męskiego potomka. Rozsiewając pomówienia podważające zarówno jej czystość obyczajową, jak i biologiczne predyspozycje do macierzyństwa, Jamet de Tillay prowadził przemyślaną kampanię dyskredytacji, która sprawnie żonglowała ówczesnymi przesądami medycznymi oraz moralnymi. Zgodnie z powszechną wtedy teorią humorów, nadmierny wysiłek umysłowy oraz stan melancholii miały zaburzać delikatną strukturę kobiecego organizmu, prowadząc do jego ochłodzenia i niepłodności. W ten sposób Tillay przekształcił artystyczne zainteresowania Małgorzaty w rzekome schorzenie, a niewinne spotkania poetyckie zaczął ukazywać jako dowód ucieczki w niewierność i fizyczny upadek. Psychiczny ciężar tych oszczerstw okazał się dla młodej delfiny nie do zniesienia. Żyjąc w poczuciu wyobcowania na obcym dworze, odrzucona przez męża i w pełni świadoma, jak katastrofalne dla jej reputacji są rozpowszechniane plotki, Małgorzata pogrążyła się w głębokiej rozpaczy i przewlekłym załamaniu psychicznym.
 
Tragiczny finał tego kryzysu nastąpił w sierpniu 1445 roku podczas pobytu dworu w Châlons-en-Champagne. Wycieńczona ciągłymi nagonkami Tillaya, Małgorzata wzięła udział w krótkiej pielgrzymce odbywającej się w dotkliwym, upalnym i dusznym klimacie. Wywołało to u niej gwałtowną infekcję dróg oddechowych – najpewniej zapalenie płuc lub opłucnej – która szybko przełamała opór jej osłabionego organizmu. Współcześni badacze historii medycyny są zdania, że do tak szybkiego zgonu przyczyniła się ogromna trauma emocjonalna oraz wycieńczenie psychiczne wynikające z publicznego poniżenia. Spędzając ostatnie chwile w swoich komnatach w Châlons, delfina cierpiała nie tylko z powodu fizycznego bólu, ale przedostawała się przez nią dojmująca potrzeba oczyszczenia swojego imienia. Na łożu śmierci, wobec lekarzy, otaczających ją dam dworu i spowiedników, z rozpaczą przysięgała swoją niewinność i odrzucała oszczerstwa Tillaya. W odruchu bezsilności wypowiedziała wówczas słowa, które trwale zapisały się w historii: „Precz z życiem! Nie mówcie mi o nim więcej”.


Dziewiętnastowieczny portret
Małgorzaty Stewart (1835)

autor: Charles Picart
źródło: Welsh Portrait Collection 

 
Małgorzata Stewart zmarła 16 sierpnia 1445 roku w wieku zaledwie dwudziestu lat, kończąc swój niespełna dziesięcioletni pobyt na francuskim dworze w roli delfiny. Z powodu bezdzietności jej małżeństwa z Ludwikiem nie pozostawiła po sobie potomka. Polityczny cień jej nagłego odejścia kładł się jednak na francuskiej monarchii przez długi czas. Karol VII, wstrząśnięty śmiercią synowej i zaniepokojony ewentualnym pogorszeniem relacji ze Szkocją, zarządził w 1446 roku oficjalne śledztwo mające zbadać postępowanie Jameta de Tillaya. Przesłuchania te dostarczyły wyjątkowo bogatego materiału dowodowego w postaci zeznań dwórek, arystokratów oraz osobistych medyków Małgorzaty. Wypowiedzi szlachcianek, w tym Małgorzaty de Salignac czy Jamette de Nesson, w całości obaliły zarzuty Tillaya. Zeznały one, że nocne spotkania miewały charakter czysto intelektualny i religijny – czytano na nich teksty pobożne, układano poezję oraz prowadzono bezgrzeszne konwersacje. Dochodzenie wykazało jednoznacznie, że oskarżenia Tillaya wynikały z osobistej złośliwości i zimnej kalkulacji politycznej, ukazując zarazem brutalność mechanizmów dworskich, na jakie wystawione były zagraniczne księżniczki.
 
Mimo że proces z 1446 roku przyniósł pośmiertną rehabilitację jej imienia, historia Małgorzaty pozostaje poruszającym przykładem tragedii wpisanej w mechanizmy późnośredniowiecznej polityki matrymonialnej. Przybyła do Francji jako żywa gwarancja sojuszu dwóch państw, ucieleśnienie Auld Alliance mające zasilić francuską koronę szkocką krwią i wojskowym wsparciem. Z chwilą jednak, gdy weszła w codzienne tryby francuskiej monarchii, jej dyplomatyczny status uległ całkowitemu zatarciu pod wpływem bezwzględnej rywalizacji frakcyjnej. Fiasko jej małżeństwa z przyszłym Ludwikiem XI nie wynikało z jej osobistych ułomności, lecz z faktu, że jako protegowana Karola VII stała się dogodnym celem ataków dla wszystkich, którzy pragnęli uderzyć w pozycję króla lub wygrać własne interesy na konflikcie między ojcem a synem.
 
Historiograficzne zrozumienie postaci Małgorzaty Stewart ujawnia ponadto, w jak ograniczony sposób oceniano niegdyś aktywność intelektualną kobiet w XV wieku. Przez stulecia ujęcie romantyczne sprowadzało ją do roli kruchej, nadwrażliwej księżniczki ze Szkocji, która miała „zepsuć się z żalu” lub zmarła z powodu „złamanego serca” na skutek dworskich plotek. Tego rodzaju narracja spłyca jej postawę i przesłania autentyczny wymiar jej życiowej walki. Wnikliwy wgląd w jej losy ukazuje, że Małgorzata nie była bezwolną ofiarą, lecz horyzontalnie myślącą, aktywną kobietą, która za pośrednictwem twórczości poetyckiej starała się wywalczyć autorską przestrzeń w ramach systemu nastawionego na pozbawienie jej podmiotowości. Jej salon literacki i własny dorobek stanowiły formę dyskretnego sprzeciwu wobec traktowania jej ciała wyłącznie jako narzędzia do przedłużenia dynastii Walezjuszy.


Grobowiec Małgorzaty Stewart w kościele
Saint-Laon w Thouars
Napis na płycie nagrobnej brzmi:
Małgorzata Szkocka
Córka Jakuba I Stewarta
1424-1445
Delfina Francji
Pierwsza żona Ludwika XI

fot. Selbymay


Istota tragedii Małgorzaty Stewart sprowadza się do tego, że atuty, które stanowiły o jej wyjątkowości – chłonność umysłu, fascynacja słowem oraz brak zgody na bierne podporządkowanie się roli milczącej dwórki – obrócono bezpośrednio przeciwko niej. W patriarchalnym, nieufnym i przesiąkniętym kontrolą środowisku późnośredniowiecznego dworu kobieca niezależność intelektualna bywała traktowana jako wykroczenie moralne. Oszczercza akcja Jameta de Tillay okazała się skuteczna właśnie dlatego, że uderzała w najczulsze struny ówczesnych lęków dotyczących autonomii kobiet, ich czystości oraz ciągłości sukcesyjnej. Sprowadzając jej poetyckie wieczory do rangi obyczajowej dewiacji, a objawy wyczerpania fizycznego tłumacząc „nienaturalnym trybem życia”, wrogowie zdołali przemienić jej kulturową sprawczość w śmiertelną broń skierowaną w jej stronę.
 
Ostatecznie losy oraz przedwczesny zgon Małgorzaty Stewart, delfiny Francji, stanowią przejmujący obraz tego, jak w praktyce funkcjonowały struktury późnośredniowiecznych monarchii. Jej dziedzictwo splata ze sobą wątki z zakresu dyplomacji, historii kobiet oraz kultury literackiej epoki. Historia Małgorzaty skupia w sobie niepewność i kruchość położenia obcych księżniczek, traktowanych jako narzędzie w politycznych aliansach. Kobiety te wysyłano w odległe strony, aby pieczętować układy państwowe, podczas gdy w codziennym życiu trafiały one w stan głębokiego osamotnienia, podlegając nieustannej obserwacji, rygorystycznej kontroli obyczajowej oraz brutalnym rozgrywkom na obcym dworze. Jej zaledwie dwudziestoletnia egzystencja ujawnia z jednej strony powabną zdolność kobiet do budowania własnej autonomii twórczej w warunkach systemowego ograniczenia, z drugiej zaś ukazuje niszczycielski potencjał dworskiej bezwzględności, gdy owa niezależność zaczyna być postrzegana jako wyzwanie dla dominującego ładu patriarchalnego. Małgorzata Stewart pozostała w ludzkiej pamięci jako tragiczna postać związana przez Auld Alliance – monarchini złożona w ofierze międzynarodowego bezpieczeństwa wojskowego, której potencjał intelektualny zabłysnął na krótko we francuskim otoczeniu, by ostatecznie ulec zniszczeniu pod wpływem intryg królestwa, które miała swoim przybyciem umocnić.


 
Bibliografia:
  1. Champion P.: La dauphine mélancolique: Marguerite d’Écosse. Paryż: Marcelle Lesage, 1927.
  2. Contamine G., Contamine Ph. (red.): Autour de Marguerite d’Écosse: reines, princesses et dames du XVe siècle. Paryż: Honoré Champion, 1999.
  3. Kendall P. M.: Louis XI: The Universal Spider. Nowy Jork: W. W. Norton & Company, 1971.
  4. Wingfield E.: Scotland’s Royal Women and European Literary Culture, 1424-1587. Turnhout: Brepols, 2023.
 

Ⓒ Agnieszka Różycka


środa, 9 września 2026

Henryk Fitzalan: Tudorowski hrabia, który poparł lady Jane Grey, a potem pomógł ją obalić

 



Wydarzenia połowy XVI wieku w Anglii, czyli okres pełen niepewności dynastycznej, gwałtownych reform wyznaniowych i zamieszek społecznych po odejściu Henryka VIII w 1547 roku, najczęściej interpretuje się jako nieuchronny skutek procesów dziejowych lub wyraz religijnego fanatyzmu. Pod tymi wielkimi narracjami o reformacji i budowie nowoczesnego państwa kryje się jednak zawiła sieć powiązań towarzyskich, walki rodowej i działań arystokracji walczącej o ocalenie dawnych przywilejów. W samym sercu tych wydarzeń działał Henryk Fitzalan, dwunasty hrabia Arundel. Urodzony w 1512 roku reprezentant jednego z najbardziej znamienitych i utytułowanych rodów angielskich ucieleśniał dawną elitę ziemską, rycerski stan, który z niechęcią i nieufnością obserwował szybki awans społeczny oraz gorliwość religijną nowych ludzi otaczających małoletniego Edwarda VI. Reakcja hrabiego na kryzys dynastyczny z lipca 1553 roku, gdy wprawdzie poparł początkowo próbę przekazania władzy lady Jane Grey, ale chwilę później zorganizował szybki przewrót na rzecz katolickiej księżniczki Marii Tudor, była przez wielu badaczy oceniana surowo. Widziano w nim bezideowego oportunistę, kierującego się wyłącznie osobistą korzyścią i sprzyjającym wiatrem. Tymczasem wnikliwa, dojrzała analiza jego losów wyjawia zupełnie inną przemyślaną, wyrafinowaną i konsekwentną taktykę. Fitzalan nie był biernym przedmiotem gry politycznej; wykorzystał nagłe przesunięcie układu sił latem 1553 roku do przeprowadzenia precyzyjnego kontruderzenia. Celem tego manewru było nie tylko ratowanie własnego życia, ale też obrona tradycyjnego porządku ustrojowego, odbudowanie pozycji dawnego możnowładztwa i ostateczne rozbicie protestanckiego ugrupowania pod wodzą Jana Dudleya, księcia Northumberland.


Henryk Fitzalan, 12. hrabia Arundel (lata 60. XVI wieku)
autor nieznany


Aby zrozumieć, jak istotną rolę odegrał Fitzalan w upadku dziewięciodniowych rządów lady Jane Grey, należy przyjrzeć się podziałom na dworze za panowania Edwarda VI. Po upadku lorda protektora Edwarda Seymoura, księcia Somerset, w 1549 roku – w czym Arundel miał swój istotny, konserwatywny udział – władzę w kraju w coraz większym stopniu przejmował Jan Dudley, najpierw jako hrabia Warwick, a następnie książę Northumberland. Fitzalan liczył na to, że po odejściu Somerseta nastąpi powrót do tradycji religijnych oraz dawnej roli arystokracji w państwie, został jednak odepchnięty od podejmowania kluczowych decyzji. Dudley, stojący na czele radykalnie protestanckiej frakcji i dążący do silnej centralizacji, widział duże zagrożenie w konserwatywnych poglądach Arundela oraz w jego olbrzymich wpływach w Sussex i południowo-wschodniej Anglii. W 1550 roku Dudley doprowadził do usunięcia Fitzalana z Tajnej Rady oraz odebrania mu urzędu Lorda Szambelana, posługując się naciąganymi zarzutami o defraudację i nieprawidłowości finansowe. Hrabia trafił do aresztu domowego, nałożono na niego olbrzymie kary pieniężne, a pod koniec 1551 roku osadzono go w twierdzy Tower na ponad rok pod pretekstem udziału w rzekomym spisku upadłego Somerseta. Ten czas spędzony w więzieniu i publiczne upokorzenie miały decydujące znaczenie dla ukształtowania jego dalszej postawy. W reżimie Dudleya widział on już nie tylko rywala ideologicznego, ale despotyczną władzę dorobkiewiczów naruszających pozycję reprezentantów dawnych rodów. Tradycyjna arystokracja w jego przekonaniu stanowiła naturalne zaplecze doradcze dla Korony, zaś jej odsunięcie przez protestanckich urzędników i reformatorów naruszało same fundamenty ustroju. Z tego powodu, gdy wiosną 1553 roku zdrowie młodego Edwarda VI zaczęło się gwałtownie pogarszać, pozorne podporządkowanie się Arundela dyktatowi Northumberlanda przesłaniało jedynie jego głęboko ukryte, cierpliwie dojrzewające pragnienie odwetu i odzyskania utraconych wpływów.
 
Samo załamanie sukcesji wynikało ze słabnącego zdrowia króla oraz spisania przez niego projektu rozporządzenia sukcesyjnego, tzw. Devise for the Succession (pol. Zapis o sukcesji). Owo rozporządzenie, eliminujące z prawa do korony jego przyrodnie siostry Marię i Elżbietę na rzecz kuzynki lady Jane Grey, stanowiło złamanie postanowień Aktu Sukcesyjnego Henryka VIII z 1543 roku oraz jego ostatniej woli z 1546 roku, które posiadały moc prawną przyjętą przez parlament. Dla Northumberlanda krok ten był jedyną szansą na ratunek; w maju 1553 roku doprowadził do ślubu swojego syna, lorda Guildforda Dudleya, z Jane Grey, co miało zagwarantować trwanie protestanckiego państwa i utrzymać Dudleyów na szczytach władzy. Dla Arundela natomiast ruch ten oznaczał podwójne zagrożenie: jawne złamanie prawa państwowego oraz utrwalenie dyktatury rywala. Gdy jednak 6 lipca 1553 roku Edward VI zmarł, Arundel zdawał sobie sprawę ze swoich ograniczonych możliwości. Northumberland kontrolował wojsko, skarb państwa, flotę oraz bezpośrednio otoczenie umierającego monarchy. Otwarty sprzeciw ze strony hrabiego w czerwcu lub na początku lipca oznaczałby polityczny i fizyczny wyrok śmierci. Gdy książę zażądał od magnatów i sędziów podpisania dokumentów sukcesyjnych na rzecz Jane, Arundel złożył swój podpis. Zastosował taktykę uległości, wiedząc, że wymuszona deklaracja parów nie ma mocy prawnej ani moralnej, gdy zmieni się układ sił. Nie była to oznaka słabości, ale chłodna kalkulacja stratega, który rozumiał, że udana kontrakcja wymaga cierpliwości, doskonałego wyczucia momentu i stwarzania pozorów pełnej lojalności aż do chwili, gdy przeciwnik popełni błąd.


Domniemany portret lady Jane Grey, który został
odnaleziony w 2006 roku w prywatnym domu w południowej
dzielnicy Londynu, tj. w Streatham. Według badaczy obraz
przedstawia młodą kobietę w stroju z końca XVI wieku.
Zdaniem naukowców możliwe, że jest to wizerunek
lady Jane Grey. 

autor nieznany

 
Krótkie rządy lady Jane Grey, rozpoczęte ogłoszeniem jej monarchinią 10 lipca 1553 roku, przebiegały w napiętej, pełnej niepewności atmosferze londyńskiej twierdzy. Członkowie Tajnej Rady, w tym sam Arundel, byli faktycznie przetrzymywani w Tower jako niemal honorowi zakładnicy Northumberlanda, który chciał mieć pewność, że zachowają jedność, podczas gdy jego siły wyruszą przeciwko Marii Tudor. Ta jednak zaskoczyła swoich przeciwników. Zamiast uciekać z kraju lub poddać się woli Rady, udała się do swoich posiadłości we wschodniej Anglii, gdzie zjednoczyła wokół siebie szlachtę z Norfolk i Suffolk oraz zgromadziła zmotywowaną armię obrońców uważających ją za jedyną prawowitą władczynię. W tych przełomowych dniach między 10 a 15 lipca ujawnił się zmysł taktyczny Arundela. Z zimną krwią i precyzją obserwował szybkie pęknięcia w obozie Northumberlanda. Londyńczycy przyjęli ogłoszenie Jane z dużą obojętnością, gdyż opinia społeczna pozostawała przywiązana do dziedzicznych i prawnych praw linii Tudorów reprezentowanej przez Marię. Co więcej, nadeszły wiadomości, że załogi okrętów wojennych wysłanych do zablokowania ucieczki Marii przez morze zbuntowały się, przeszły na jej stronę i przekazały jej ciężką artylerię. Arundel dostrzegł wówczas, że militarna potęga Northumberlanda jest nietrwała, oparta na niepopularnej administracji i zaciężnych oddziałach.
 
Moment zwrotny nastąpił wtedy, gdy książę Northumberland – widząc, że jego dowódcy w terenie nie potrafią powstrzymać sił Marii – popełnił błąd i sam stanął na czele wojsk rządowych. Jego wyjazd ze stolicy 14 lipca stworzył w Tower próżnię władzy, którą Arundel natychmiast wykorzystał. Northumberland przekazał dowództwo nad miastem i twierdzą swojemu bratankowi oraz księciu Suffolk, ojcu Jane. Pozostałych w stolicy członków Tajnej Rady ogarniał jednak coraz większy lęk przed odpowiedzialnością za zdradę stanu w miarę wzrostu potęgi Marii. Arundel, działając w tajnym porozumieniu z Williamem Herbertem, pierwszym hrabią Pembroke – innym wpływowym magnatem dysponującym silnym zapleczem wojskowym i niezadowolonym z rządów Northumberlanda – zaczął sukcesywnie rozbijać spójność Rady. Działania Arundela opierały się na wywieraniu presji psychologicznej i odwoływaniu się do spraw proceduralnych. Nie poruszał kwestii religijnych, które mogły podzielić radnych; zamiast tego odwoływał się do wspólnego interesu stanowego, kwestii legalności działań oraz osobistego bezpieczeństwa każdego z nich. Wskazywał na brak podstaw prawnych dla władzy Jane oraz przerażające skutki wojny domowej, w której ich strona stała na przegranej pozycji. Przedstawiał Northumberlanda nie jako obrońcę wiary czy państwa, ale jako bezwzględnego karierowicza, który wciągnął ich w przestępstwo zdradzieckie wyłącznie po to, by wywyższyć własny ród.


Domniemany portret Katarzyny Grey, lady Maltravers,
pierwszej żony Henryka Fitzalana (lata 30. XVI wieku)

autor: Hans Holbein Młodszy 

 
Do 19 lipca sytuacja w londyńskiej twierdzy stała się skrajnie napięta, a Arundel i Pembroke zorientowali się, że nadszedł odpowiedni moment na podjęcie stanowczych kroków. Posługując się pretekstem nagłych spraw dyplomatycznych – wymogiem natychmiastowego omówienia kwestii pomocy wojskowej z wysłannikiem Francji, Antoine’em de Noailles – zdołali nakłonić księcia Suffolk do wyrażenia zgody na opuszczenie Tower przez członków Tajnej Rady. Radni przenieśli się do zamku Baynard, silnie obwarowanej posiadłości należącej do Pembroke’a, co pozwoliło im uwolnić się od bezwzględnej kontroli stronników Dudleyów. Znalazłszy się w bezpiecznym miejscu, Arundel wygłosił niezwykle dopracowane i przemawiające do rozsądku przemówienie, które przekreśliło dalsze poparcie dla Jane Grey. Odwołał się w nim do odpowiedzialności, jaka spoczywała na radnych wobec królestwa, przywołał obowiązujące w Anglii normy prawne oraz nawiązał do testamentu Henryka VIII. Wykazywał, że trwały spokój w kraju można przywrócić jedynie poprzez uznanie sukcesji Marii Tudor, a zarazem bez ogródek wytknął Northumberlandowi, że uczynił z Rady zakładnika własnych wygórowanych ambicji. Ta argumentacja trafiła do przekonania niezdecydowanych dotąd radnych; nawet osoby głęboko związane z polityką reformacyjną z czasów Edwarda VI, jak arcybiskup Tomasz Cranmer czy markiz Northampton, pojęły, że szala zwycięstwa przechyliła się na drugą stronę. W efekcie Rada bezgłośnie opowiedziała się za pozbawieniem Jane Grey władzy i uznaniem Marii za nową królową.
 
O tym, jak starannie Arundel przygotował cały plan, świadczy sprawność, z jaką zorganizowano zmianę władzy jeszcze tego samego popołudnia, 19 lipca 1553 roku. Po zakończeniu obrad Arundel wraz z Pembroke’iem oraz burmistrzem Londynu, sir Jerzym Barne’em, udali się na Cheapside, gdzie wśród entuzjazmu zgromadzonych mieszkańców ogłosili Marię Tudor prawowitą monarchinią Anglii, Francji i Irlandii. Reakcja Londyńczyków, którzy wcześniej przyjęli powołanie Jane chłodnym milczeniem, była niezwykle spontaniczna i żywiołowa – w mieście rozpalano ogniska, bito w dzwony, a na ulicach powszechnie świętowano. Taki wybuch radości dobitnie potwierdził słuszność posunięcia Rady i osamotnił resztki zwolenników Dudleyów. Arundel wiedział jednak, że to nie koniec jego zadań. Aby zaskarbić sobie pełne zaufanie Marii i ostatecznie zlikwidować niebezpieczeństwo ze strony obozu przeciwnego, musiał wydać w jej ręce samego Northumberlanda. Niezwłocznie wysłał do przebywającego w Cambridge księcia nakaz rozwiązania wojsk. Northumberland, widząc, że jego misterny plan legł w gruzach, a dotychczasowe poparcie stopniało z dnia na dzień, podjął desperacką i nieudaną próbę ratowania własnej osoby, proklamując Marię królową na rynku w Cambridge 20 lipca, co jednak w niczym nie zmieniło jego położenia.


Wyretuszowany portret Marii Arundell,
lady Radcliffe, drugiej żony Henryka Fitzalana
(lata 1532-1543)

autor: Hans Holbein Młodszy

 
Aresztowanie Jana Dudleya miało dla Henryka Fitzalana ogromne znaczenie osobiste i symboliczne. To właśnie Arundel, stojąc na czele oddziału konnych, udał się do Cambridge, by 21 lipca osobiście ująć księcia. To spotkanie ukazywało całkowite odwrócenie ról: Northumberland, który wcześniej pozbawił Fitzalana godności, więził go i spychał jego ród na margines, błagał go teraz na kolanach o litość, zrzucając odpowiedzialność na wolę zmarłego króla i polecenia Rady. Arundel zachował jednak charakterystyczną dla siebie, chłodną dystynkcję i odpowiedział zwięźle, że więzień otrzyma dokładnie taki wymiar łaski, jaki wynika z przepisów prawa. Następnie odprowadził go do stolicy, prowadząc pojmanego wśród drwin i niechęci tłumu wprost do Tower – tej samej twierdzy, z której jeszcze chwilę wcześniej książę kierował sprawami państwa. Wydarzenie to było czymś więcej niż tylko wykonaniem rozkazu monarchini; stało się manifestacją powrotu dawnej arystokracji na należne jej miejsce. Przedstawiciel starego rodu pokonał świeżo wyrosłego magnata, przywracając tradycyjny układ społeczny, któremu zagrażały awans i rządy Northumberlanda.
 
Szukając odpowiedzi na pytanie o rzeczywiste motywy Arundela, badacze zastanawiają się, czy jego odwrócenie się od lady Jane Grey wynikało z czystego koniunkturalizmu, czy z realizacji głębszego planu. Dostępne przekazy wskazują na tę drugą opcję. Fitzalan był mocno przywiązany do konserwatyzmu religijnego, choć formalnie podporządkowywał się edwardiańskim zmianom w liturgii, prywatnie pozostawał wierny tradycji katolickiej. W osobie Marii dostrzegał nie tylko osobę prawnie uprawnioną do sukcesji, lecz także gwaranta powrotu do dawnej wiary i zahamowania zmian reformacyjnych. Równie istotne były dla niego kwestie ustrojowe i stanowe. Dokonująca się w erze Tudorów rozbudowa aparatury państwowej uderzała w tradycyjne, lokalne wpływy możnowładztwa. Arundel uważał, że tak skoncentrowana biurokracja pod wodzą ludzi pokroju Northumberlanda stanowi śmiertelne zagrożenie dla pozycji i swobód stanu szlacheckiego. Upominając się o prawa Marii wynikające z aktu z 1543 roku, stanął w obronie nadrzędności uchwał parlamentarnych nad samowolnymi decyzjami dworu, co pozwalało połączyć dbałość o interesy arystokracji z zasadą praworządności.


Osiemnastowieczny portret Henryka Fitzalana,
12. hrabiego Arundel

autor: Thomas Pennant

 
Przejęcie władzy przez Marię I przełożyło się na powierzenie Arundelowi kluczowych funkcji w państwie. Otrzymał nominację na Lorda Stewarda Dworu Królewskiego i znalazł się w ścisłym kręgu doradców monarchini, odgrywając istotną rolę podczas jej koronacji 1 października 1553 roku jako najwyższy konetabl Anglii. Zasiadł ponownie w Tajnej Radzie, gdzie konsekwentnie popierał dążenia do ponownego połączenia Kościoła Anglii ze Stolicą Apostolską oraz powrotu łaciny do liturgii. Mimo to jego relacje z królową nie były wolne od różnic zdań. Jako polityczny realista mocno niepokoił się jej zamiarem wyjścia za mąż za Filipa II Habsburga. Arundel, w ślad za wieloma przedstawicielami dawnych rodów, obawiał się, że ten związek wciągnie kraj w kosztowne konflikty w Europie i odda administrację w ręce obcych doradców, co zresztą częściowo się sprawdziło, wywołując m.in. bunt Wyatta w 1554 roku. Choć miał swoje zastrzeżenia, pozostał wierny władczyni, wychodząc z założenia, że stabilność jej rządów jest niezbędna, aby nie dopuścić do ponownego dochodzenia do głosu stronnictwa reformacyjnego skupionego dawniej wokół Jane Grey. Wpływy te wykorzystał zarazem do podźwignięcia własnego rodu, umacniając posiadłości w Sussex i przywracając domowi Fitzalanów czołową pozycję wśród anglosaskiej arystokracji.
 
Długofalowe następstwa decyzji podjętych przez Fitzalana w lipcu 1553 roku sięgały znacznie dalej niż tylko bezpośredniego wyciągnięcia własnej osoby z opresji i obrony rodowego majątku. Obalając rządy Jane Grey, hrabia doprowadził do zatrzymania naporu radykalnych przemian protestanckich w Anglii niemal na całą dekadę. Otworzyło to przestrzeń dla zwrotu ku katolicyzmowi za panowania Marii I, który – gdyby monarchini żyła dłużej lub pozostawiła po sobie potomka – mógł na stałe przekształcić oblicze wyznaniowe całej wyspy. Wydarzenia te obnażyły zarazem trwającą siłę dawnego możnowładztwa, potrafiącego skonsolidować szeregi naprzeciw zakusom władzy centralnej. Państwo w erze Tudorów, mimo postępujących reform administracyjnych i urzędniczych, wciąż opierało swój byt na współdziałaniu z potężnymi magnatami, obdarzonymi wpływami w regionach i dysponującymi własnym zapleczem militarnym. Porażka Northumberlanda wynikała głównie z nieumiejętności zjednania sobie tych elit, dla których jego rządy stanowiły śmiertelne zagrożenie. Sukces Arundela polegał z kolei na sprawnym wyzyskaniu szlacheckiej solidarności, co pozwoliło uniknąć wyniszczającej wojny domowej na rzecz szybkiej, bezkrwawej i w pełni legalnej zmiany na szczytach władzy.


Henryk Fitzalan, 12. hrabia Arundel, w stroju rzymskiego cesarza
(ok. 1550)

autor: Hans Eworth

 
Gdy panowanie Marii I zmierzało ku końcowi w 1558 roku, Fitzalan ponownie musiał stawić czoła niepewnościom sukcesyjnym. Przejęcie tronu przez protestancką Elżbietę I niosło nowe wyzwania dla tak przywiązanego do tradycji i katolicyzmu magnata. Zgodnie z wypracowaną praktyką hrabia zdołał jednak przystosować się do nowych realiów. Początkowo utrzymał godność Lorda Stewarda, a nawet rozważał możliwość starań o rękę nowej władczyni, co dowodziło jego niewzruszonego przekonania o wyjątkowości własnego rodowodu. Gdy jednak plany matrymonialne spełzły na niczym, a elżbietańska ugoda religijna z 1559 roku jednoznacznie przypieczętowała protestancki kurs państwa, Fitzalan zaczął stopniowo przesuwać się w stronę opozycji. W drugiej połowie lat 60. XVI wieku jego nazwisko przewijało się przy okazji spisku Ridolfiego oraz buntu feudałów z północy – dążeń mających na celu odsunięcie Elżbiety na rzecz katolickiej Marii Stuart, którą Fitzalan zamierzał wydać za swojego zięcia, Tomasza Howarda, czwartego księcia Norfolk. Ten ostatni polityczny krok okazał się jednak tragiczny w skutkach. Norfolk został ścięty za zdradę stanu w 1572 roku, zaś samego Arundela zamknięto w areszcie domowym, co ostatecznie złamało jego znaczenie na dworze. Ostatnie lata życia spędził w odosobnieniu w rodowym zamku Arundel, odchodząc w 1580 roku jako ostatni męski przedstawiciel linii Fitzalanów na tym urzędzie, po czym tytuł przeszedł po jego córce na rodzeństwo Howardów.
 
Ów późny etap powiązania ze spiskami wcale nie podważa kunsztu politycznego zaprezentowanego przez niego w 1553 roku, lecz przeciwnie – uwypukla spójną wizję, jakiej pozostawał wierny przez całe życie. Fitzalan do końca opowiadał się za modelem ustrojowym, w którym monarchia współrządzi z silną, tradycyjną i konserwatywną arystokracją pełniącą funkcję doradczą. Kiedy władza królewska – czy to w czasach Edwarda VI, czy za Elżbiety I – odchodziła od tego wzorca, premiując ludzi bez rodowodu i forsując radykalne zmiany wyznaniowe, Fitzalan postrzegał sprzeciw nie jako złamanie lojalności, ale jako obronę tradycyjnych fundamentów królestwa. Jego sprzeciw wobec sukcesji lady Jane Grey stanowił najwyższy wyraz tej idei. Nie dążył do obalenia dynastii Tudorów, lecz pragnął chronić ją przed dominacją frakcyjną, która zagrażała prawu sukcesyjnemu, przywilejom stanowym oraz dawnej wierze.
 
Podsumowując, historyczny bilans działań Henryka Fitzalana, dwunastego hrabiego Arundel, wymaga porzucenia czarno-białego schematu oceniania go wyłącznie w kategoriach wierności bądź zdrady. Jego postępowanie w trakcie krótkiego epizodu rządów lady Jane Grey oraz jego rola w przywróceniu prawowitej linii były pokazem wczesnonowożytnej sztuki dyplomacji i polityki, opartym na cierpliwości, wyczuciu nastrojów oraz doskonałej znajomości realiów sprawowania władzy. Przetrwanie Arundela w dobie ustrojowych wstrząsów nie było przypadkiem, lecz wynikiem przemyślanej, zachowawczej reakcji na skrajności reżimu Dudleyów. Ujmując się za ustawowymi prawami Marii Tudor, hrabia nie tylko uratował własną pozycję i odzyskał dobre imię rodu, ale też utwierdził zasadę konstytucyjną, według której sukcesja monarchiczna w Anglii podlega regulacjom prawnym, a nie arbitralnym decyzjom umierającego króla czy dyktatowi dominującego faworyta. Działania Fitzalana z lata 1553 roku pozostają wyrazistym dowodem na to, jaką rolę w kształtowaniu losów państwa Tudorów odgrywała dawna arystokracja, zdolna w decydującym momencie kreować, jak i obalać panujących monarchów.


 
Bibliografia:
  1. Alford S.: Edward VI: The Last Boy King, Penguin Books, Londyn 2014.
  2. Elton G. R.: The Tudor Revolution in Government: Administrative Changes in the Reign of Henry VIII, Cambridge University Press, Cambridge 1953.
  3. Ives E.: Lady Jane Grey: A Tudor Mystery, Wiley-Blackwell, Oksford 2009.
  4. Loades D. M.: Mary Tudor: A Life, Blackwell Publishers, Oksford 1989.
  5. MacCulloch D.: Tudor Church Reform: The Henrician Canons of 1535 and the Reformatio Legum Ecclesiasticarum, Woodbridge, Boydell Press 2000.
  6. Whitelock A.: Mary Tudor: Princess, Bastard, Queen, Bloomsbury Publishing, Londyn 2009.


 Ⓒ Agnieszka Różycka