Bitwa pod Bosworth Field, stoczona 22 sierpnia 1485 roku, była punktem
zwrotnym w dziejach Anglii. Zakończyła epokę Plantagenetów i otworzyła drogę do
władzy dynastii Tudorów. Ryszard III, ostatni król z rodu Plantagenetów, poległ
w starciu, a jego śmierć umożliwiła Henrykowi Tudorowi objęcie tronu jako
Henryk VII. Upadek Ryszarda był w dużej mierze wynikiem niepewności związanej z
losem jego bratanków – Edwarda V i Ryszarda, księcia Yorku, znanych jako
„Książęta z Tower”. Ich rzekome zamordowanie obciążyło reputację monarchy i
wzmocniło opozycję, która zjednoczyła się wokół Henryka Tudora. Wyobraźmy sobie
jednak odmienny rozwój wydarzeń: Ryszard III nie ginie pod Bosworth, a synowie
Edwarda IV nie tylko żyją, lecz ich obecność zostaje bezsprzecznie
potwierdzona. Taki scenariusz prowadziłby do zupełnie innej konfiguracji
politycznej, w której król musiałby zmierzyć się z bezprecedensowym kryzysem
legitymizacji. W obliczu niepodważalnych dziedziców o silniejszym prawie do
tronu Ryszard jawiłby się nie jako monarcha o kwestionowanym tytule, lecz jako
otwarty uzurpator.
Utrzymanie władzy wymagałoby od niego znacznie bardziej złożonych
działań niż te, które podejmował Henryk VII, konsolidując swoje kruche
roszczenia. Ryszard musiałby sięgnąć po szeroki wachlarz strategii – od
manewrów politycznych, przez działania militarne, po dyplomatyczne układy – aby
utrzymać koronę. Analiza takiej alternatywnej rzeczywistości obejmuje
bezpośrednie następstwa bitwy pod Bosworth, możliwe sposoby zabezpieczenia
panowania przez Ryszarda, konsekwencje dla wewnętrznej polityki i społeczeństwa
Anglii oraz potencjalne reperkusje w stosunkach międzynarodowych. Wnioski
wskazują, że taki bieg historii doprowadziłby do przedłużającego się okresu
niestabilności, który mógłby uniemożliwić powstanie silnej, scentralizowanej
monarchii – fundamentu epoki Tudorów.
BEZPOŚREDNIE NASTĘPSTWA: PRZETRWANIE, UJAWNIENIE I KRYZYS
LEGITYMIZACJI
W alternatywnej wersji wydarzeń bitwa pod Bosworth nie kończy się
śmiercią Ryszarda III. Dzięki szybkiej interwencji wiernego oddziału zdrada sir
Williama Stanleya mogłaby zostać udaremniona lub przynajmniej opóźniona, a sam
Ryszard – wykazując się niezwykłą sprawnością bojową – zdołałby ponownie zebrać
swoje siły i uniknąć pojmania. W takim scenariuszu Henryk Tudor zostałby
zmuszony do odwrotu albo poniósłby dotkliwą klęskę, pozostawiając Ryszarda na
tronie Anglii. Jeszcze bardziej przełomowym elementem tej alternatywnej
historii byłoby jednak ujawnienie, że synowie Edwarda IV – Edward V i Ryszard,
książę Yorku – żyją. Co istotne, ich obecność nie byłaby już przedmiotem
domysłów czy pogłosek, lecz faktem powszechnie znanym, a być może nawet celowo
ujawnionym przez samego Ryszarda w obliczu krytycznego zagrożenia. Taki rozwój
sytuacji całkowicie zmieniłby układ politycznych sił.

W rzeczywistości sukces Henryka VII był możliwy głównie dzięki
zniknięciu książąt. Ich domniemana śmierć usunęła z pola widzenia
najważniejszych prawowitych pretendentów z rodu Yorków, co pozwoliło Henrykowi
poprzez małżeństwo z Elżbietą York zjednoczyć zwaśnione strony i stworzyć
spójną podstawę legitymizacji. W naszym scenariuszu Ryszard znalazłby się w
odwrotnej sytuacji – wobec żyjących i bezsprzecznie prawowitych dziedziców.
Jego roszczenie do tronu opierało się na akcie parlamentu Titulus Regius, który uznał małżeństwo Edwarda IV z Elżbietą
Woodville za nieważne, a ich dzieci za nieślubne. Jednak w obliczu żyjących książąt,
postrzeganych przez opinię publiczną jako prawowici następcy, wszelkie
argumenty oparte na świadectwach duchownych straciłyby znaczenie. Titulus Regius zostałby natychmiast
uchylony, a Ryszard pozbawiony prawnej podstawy swojego panowania. Przed królem
stanęłyby ogromne wyzwania. Po pierwsze, konieczne byłoby umocnienie kontroli
militarnej. Przetrwanie Bosworth oznaczałoby zwycięstwo lub przynajmniej remis,
który pozwoliłby mu się przegrupować, lecz zagrożenie ze strony Tudora nie
zniknęłoby. Nawet po klęsce Henryk pozostałby symbolem oporu, zwłaszcza jeśli
sprzymierzyłby się z wpływową frakcją Woodville’ów oraz innymi rozczarowanymi
rządami Ryszarda. W przeciwieństwie do Henryka VII, który mógł legitymizować
swoje roszczenia poprzez podbój i późniejsze małżeństwo, Ryszard musiałby
zmierzyć się z narracją przedstawiającą go jako uzurpatora więżącego
prawowitych następców tronu.
Drugim, jeszcze trudniejszym problemem byłoby zarządzanie losem książąt.
Ich dalsze ukrywanie w tajnym więzieniu, jak podejrzewano w rzeczywistości,
stałoby się niemożliwe, gdyby ich obecność została ujawniona. Natychmiast
staliby się centralnym punktem każdej rebelii – żywym symbolem, wokół którego
mogliby się jednoczyć niezadowoleni możni, obce państwa, a nawet zwykli
poddani. Byłoby to wyzwanie zupełnie odmienne od sytuacji Henryka VII, który
musiał stawiać czoła pretendentom takim jak Lambert Simnel czy Perkin Warbeck,
lecz ich autentyczność zawsze budziła wątpliwości i pozwalała królowi skutecznie
ich kompromitować. Ryszard natomiast musiałby zmierzyć się z prawdziwymi,
niepodważalnymi pretendentami, którzy wkrótce mogliby osiągnąć pełnoletność i
samodzielnie rościć sobie prawo do tronu. Społeczny obraz Ryszarda uległby
równie gwałtownej przemianie. Zarzuty o królobójstwo i uzurpację, które w
historii nieustannie go obciążały, znalazłyby teraz niepodważalne
potwierdzenie. Jego reputacja – już wcześniej nadwątlona – zostałaby całkowicie
zrujnowana, co znacząco utrudniłoby zdobycie trwałego poparcia zarówno wśród
poddanych, jak i arystokracji, mocno zakorzenionej w zasadach primogenitury
oraz prawowitej sukcesji. Konsekwencje takiego rozwoju wydarzeń pogrążyłyby
Anglię w znacznie głębszym kryzysie politycznym niż ten, który nastąpił po
Bosworth. W rzeczywistości, mimo początkowych trudności, Henryk VII zdołał
stopniowo konsolidować władzę, natomiast w tej alternatywnej linii czasu
Ryszard III musiałby zmierzyć się z o wiele bardziej destabilizującą sytuacją.
STRATEGIE RYSZARDA III WOBEC KRYZYSU: DESPERACKI GAMBIT
W obliczu bezprecedensowego kryzysu Ryszard III musiałby sięgnąć po
różnorodne rozwiązania, każde obciążone znacznym ryzykiem i niepewnością, aby
utrzymać się na tronie.
Strategia 1: Kooptacja i regencja pod
kontrolą
Jednym z pozornie rozsądnych, choć dla samego Ryszarda wyjątkowo
upokarzających posunięć, mogłoby być ogłoszenie Edwarda V królem i przywrócenie
go jako prawowitego władcy, przy jednoczesnym objęciu przez Ryszarda roli
protektora lub regenta. Taki krok natychmiast rozwiązałby problem legitymizacji,
lecz odbyłby się kosztem jego własnej korony. Sytuacja ta przypominałaby okres
po śmierci Edwarda IV, kiedy Ryszard początkowo sprawował funkcję protektora.
Różnica polega jednak na tym, że tym razem musiałby powrócić do roli, którą
wcześniej sam podważył, uzurpując tron Edwarda V. Takie odwrócenie procesu
byłoby aktem niezwykle ryzykownej „gimnastyki politycznej”, wymagającym
ogromnego zaufania ze strony frakcji Woodville’ów oraz opinii publicznej –
zaufania, którego zdobycie graniczyłoby z niemożliwością.
Kluczowym problemem tej strategii byłby nieunikniony konflikt interesów.
Edward V, obejmując władzę, z czasem dążyłby do odzyskania pełnej kontroli i
zapewne do zemsty za wcześniejsze odsunięcie. Ryszard w praktyce wychowywałby
własne zagrożenie. Aby temu przeciwdziałać, mógłby próbować utrzymywać młodego
króla w izolacji i pod ścisłym nadzorem, starając się kształtować jego
lojalność wobec rodu Yorków i jednocześnie ograniczać wpływy Woodville’ów.
Jednak taka regencja z definicji byłaby rozwiązaniem tymczasowym, stale
obarczonym ryzykiem, że prawowity monarcha upomni się o swoje prawa. W
porównaniu z sytuacją Henryka VII, który sam był królem i musiał przede
wszystkim umocnić własną dynastię, Ryszard znalazłby się w znacznie
trudniejszym położeniu – zmuszony do oddania władzy komuś innemu, a
jednocześnie próbujący zachować kontrolę nad państwem.
Strategia 2: Sojusze małżeńskie i integracja
dynastyczna
Jednym z najważniejszych narzędzi średniowiecznej polityki były związki
małżeńskie, które stanowiły fundament dyplomacji i konsolidacji władzy. W
sytuacji, gdy Edward V i Ryszard z Shrewsbury pozostają przy życiu i zbliżają
się do dorosłości, stają się kluczowymi figurami w tej rozgrywce.
Małżeństwo
Edwarda V z lojalną szlachcianką z obozu Ryszarda: Taki krok mógłby być próbą powiązania
prawowitego króla z frakcją Ryszarda, gwarantując, że jego potomstwo miałoby
silne więzi z lojalistami. Jednakże mogłoby to zostać odebrane jako poniżenie
Edwarda V, obniżające jego status, a w praktyce nie powstrzymałoby go przed
dążeniem do niezależności po osiągnięciu pełnoletności.
Małżeństwo
Edwarda V z zagraniczną księżniczką: Ten wariant mógłby pełnić wiele funkcji, tj. zacieśnić sojusz z innym
państwem (np. Francją, Hiszpanią czy Burgundią), zapewnić międzynarodowe
uznanie dla Edwarda V – a pośrednio także dla regencji Ryszarda – oraz odsunąć
młodego króla od bezpośredniej polityki angielskiej poprzez wychowanie
częściowo poza krajem. Problemem byłoby jednak znalezienie odpowiedniej kandydatki,
której rodzina nie rościłaby pretensji do angielskiego tronu, oraz utrzymanie
Edwarda V pod kontrolą Ryszarda po zawarciu małżeństwa. W praktyce obce potęgi
mogłyby postrzegać Edwarda V raczej jako narzędzie destabilizacji Anglii niż
gwaranta jej stabilności.
Małżeństwo
Elżbiety York: W
historii Henryk VII poślubił Elżbietę, co pozwoliło mu zjednoczyć rody
Lancasterów i Yorków. W alternatywnym scenariuszu Elżbieta nadal odgrywałaby
kluczową rolę. Ryszard, który poprzez Titulus
Regius ogłosił ją nieślubną, miałby ogromne trudności, by nagle zmienić
stanowisko, a niedopuszczalne byłoby, aby wydać ją za Edwarda V, który był jej
rodzonym bratem. Ryszard szukałby zapewne jakiegoś lojalnego sprzymierzeńca.
Bardziej prawdopodobne byłoby, że spróbowałby wydać ją za mniej wpływowego
możnego albo zaaranżować jej małżeństwo z zagranicznym księciem, aby usunąć ją
jako potencjalny punkt jednoczenia frakcji Woodville’ów czy narzędzie w rękach
Tudora. Taki krok jednak wywołałby silny sprzeciw, ponieważ Elżbieta – nawet
przy żyjących książętach – pozostawałaby ważnym symbolem roszczeń Yorków.
To wszystko, o czym napisano powyżej wyraźnie kontrastuje z polityką
Henryka VII, dla którego małżeństwo z Elżbietą York stało się fundamentem
legitymizacji, łączącym roszczenia i łagodzącym opór yorkistów. Ryszard, w
obliczu żyjących książąt, miałby znacznie trudniejsze zadanie – musiałby
znaleźć taką strategię małżeńską, która jednocześnie wzmacniałaby jego pozycję
i ograniczała możliwość, by Edward V i jego brat stali się niezależnymi
ośrodkami władzy.
Strategia 3: Ekspatriacja lub jawne
uwięzienie
Jednym z bardziej represyjnych rozwiązań mogłoby być wygnanie lub
otwarte, kontrolowane uwięzienie książąt. Wysłanie ich za granicę – na przykład
jako zakładników do obcego państwa – usuwałoby ich z bezpośredniej sceny
politycznej Anglii. Niosłoby to jednak poważne ryzyko: mogliby zostać
wykorzystani przez zagraniczne mocarstwo jako narzędzie nacisku wobec Ryszarda
albo powrócić z pomocą zewnętrznych sojuszników. Alternatywą byłoby trzymanie
ich w kraju, w komfortowych, lecz niepodważalnych warunkach więziennych. Choć
uniemożliwiłoby to natychmiastowe wykorzystanie ich jako symbolu rebelii,
jednocześnie na trwałe naznaczałoby Ryszarda mianem tyrana, podsycając wrogość
i sprzyjając buntom. Każdy incydent – nawet naturalna śmierć jednego z książąt
– zostałby odebrany jako zbrodnia, ponownie wywołując kryzys legitymizacji.
Taka sytuacja byłaby źródłem ciągłej niestabilności, w przeciwieństwie do
panowania Henryka VII, który po zdemaskowaniu Simnela i Warbecka mógł łatwo
podważyć ich wiarygodność. Ryszard musiałby zmierzyć się z autentycznymi,
niepodważalnymi pretendentami, stanowiącymi realne zagrożenie.
Strategia 4: Ponowna legitymizacja
zmodyfikowanego Titulus Regius
Najbardziej śmiałym, a zarazem najmniej prawdopodobnym rozwiązaniem
byłaby próba stworzenia nowej podstawy prawnej i moralnej dla panowania
Ryszarda. Po tym, jak ogłosił książęta nieślubnymi, musiałby teraz opracować
alternatywną narrację, która usprawiedliwiałaby jego władzę mimo ich obecności.
Byłoby to ogromne przedsięwzięcie propagandowe i prawne. Ryszard mógłby
próbować dowodzić, że Edward V nie nadaje się do rządzenia z powodu rzekomej
choroby umysłowej, albo że Titulus Regius
pozostaje w mocy, lecz książęta utracili swoje prawa wskutek domniemanych
przewinień. Taki manewr wymagałby pełnej kontroli nad parlamentem i Kościołem
oraz ogromnego kapitału politycznego, a mimo to zapewne spotkałby się z
powszechnym sceptycyzmem i oburzeniem. W efekcie Ryszard jawnie ukazałby się
jako oportunista, co jeszcze bardziej podkopałoby resztki zaufania społecznego.
Porównanie tych strategii z działaniami Henryka VII pokazuje wyraźną
różnicę. Henryk skupiał się na konsolidacji nowej dynastii, budowaniu
stabilności, reformach prawnych i ostrożnej polityce zagranicznej. Jego
przeciwnicy byli fałszywymi pretendentami, których łatwo można było
zdyskredytować. Ryszard natomiast musiałby zmagać się z prawdziwymi
dziedzicami, co zmuszałoby go do coraz bardziej desperackich i niepopularnych
posunięć. Zamiast budować silną, zjednoczoną monarchię, jego panowanie
prowadziłoby do dalszych niepokojów wewnętrznych. Historycznym problemem
Ryszarda było nadanie uzurpacji pozorów wiarygodności; w tej alternatywnej
rzeczywistości musiałby sprawić, by była akceptowalna wobec żywego dowodu –
zadanie niemal niewykonalne.
KONSEKWENCJE DLA POLITYKI WEWNĘTRZNEJ I SPOŁECZEŃSTWA
ANGLII
Obecność synów Edwarda IV oraz niepewna pozycja Ryszarda III na tronie
zasadniczo przeobraziłyby wewnętrzny układ polityczny i społeczny kraju.
Zamiast stosunkowo szybkiej konsolidacji, jaką zdołał osiągnąć Henryk VII,
Anglia pogrążyłaby się w stanie chronicznej niestabilności. Arystokracja angielska, wciąż osłabiona po wojnach Dwóch Róż,
znalazłaby się w sytuacji ciągłego rozdarcia między konkurującymi obozami.
Potężny ród Woodville’ów, którego wpływy Ryszard historycznie starał się
zniszczyć, zachowałby ogromne znaczenie zarówno symboliczne, jak i praktyczne,
jako krewni matczynej linii książąt. Ich determinacja, by przywrócić Edwarda V
na tron, byłaby jeszcze silniejsza, gdyby żył. Z kolei dawne rody
lancasterskie, skupione wokół Henryka Tudora, pozostałyby istotnym ośrodkiem
opozycji wobec Ryszarda, choć obecność Edwarda V mogłaby dodatkowo komplikować
ich lojalności, czyniąc go rywalem samego Tudora.
Ryszard musiałby zatem nieustannie zabiegać o poparcie i utrzymanie
lojalności możnych. Jego historyczna zależność od wąskiego grona północnych
magnatów zostałaby jeszcze bardziej pogłębiona. Konieczność hojnego nagradzania
zwolenników mogłaby zrażać inne, bardziej ustabilizowane rody. W warunkach
niepewnego panowania szczególnie groźni stawaliby się „nadmiernie potężni
poddani” – możni dysponujący znaczną władzą, lecz pozbawieni trwałej lojalności
wobec króla. Każda rodzina szlachecka mogłaby rościć sobie prawo do „ratowania”
lub „wspierania” książąt, stając się potencjalnym twórcą nowego monarchy. Kontrast
z panowaniem Henryka VII polega tutaj na tym, że Tudor konsekwentnie ograniczał
wpływy wielkiej szlachty, stosując konfiskaty dóbr (ang. attainder) i rygorystycznie egzekwując przepisy dotyczące systemu,
w którym możni utrzymywali własne grupy zbrojnych ludzi (ang. retainers), noszących ich barwy (ang. livery) i wspierających ich sprawy (ang. maintenance), co stanowiło doskonałe
narzędzie budowania prywatnej potęgi, które Henryk VII starał się ograniczyć,
bo zagrażało królewskiej władzy, oraz awansując lojalnych, często mniej
znaczących możnych na kluczowe stanowiska. Ryszard nie miałby możliwości
sprawowania takiej kontroli – jego władza opierałaby się na tych, którzy byli w
stanie zapewnić mu wsparcie militarne. W obliczu żyjących książąt utrzymanie
stabilności byłoby dla niego zadaniem niemal niewykonalnym.
Z drugiej strony Kościół, jako jedna z najpotężniejszych instytucji
średniowiecznej Europy, odgrywał kluczową rolę w nadawaniu monarchom legitymizacji.
W alternatywnym scenariuszu jego stanowisko wobec Ryszarda III byłoby jednak
głęboko podzielone. Arcybiskup Canterbury oraz inni dostojnicy duchowni mogliby
zostać zmuszeni do wspierania panującego króla, lecz moralne konsekwencje jego
uzurpacji – dodatkowo spotęgowane faktem, że książęta z Tower żyją – byłyby
ogromne. Każda interwencja papieska mogłaby okazać się dla Ryszarda
katastrofalna, zwłaszcza jeśli papież zostałby przekonany przez obce mocarstwa
do poparcia Edwarda V. W takiej sytuacji Kościół mógłby stać się bastionem
sprzeciwu wobec Ryszarda lub instytucją otwarcie podważającą jego władzę,
szczególnie gdyby ponownie zbadano i uznano legalność małżeństwa Edwarda IV –
co przy żyjących książętach byłoby niemal nieuniknione. Dla porównania Henryk
VII uzyskał papieską dyspensę na małżeństwo z Elżbietą York i utrzymywał na
ogół dobre relacje z Kościołem, wykorzystując jego autorytet do wzmocnienia
swoich roszczeń oraz potępienia pretendentów.

Królestwo pozbawione jednoznacznie uznanego, prawowitego suwerena staje
się podatne na chaos. Ryszard miałby więc poważne trudności z egzekwowaniem
królewskich rozkazów, poborem podatków czy skutecznym funkcjonowaniem wymiaru
sprawiedliwości. Szlachta i ziemiaństwo, niepewne jego legitymizacji, byłyby
mniej skłonne do posłuszeństwa, co prowadziłoby do wzrostu bezprawia,
prywatnych konfliktów i osłabienia władzy centralnej. System sprawiedliwości,
oparty na idei „królewskiego pokoju”, uległby rozkładowi. Warto zatem pamiętać,
że Henryk VII poświęcił wiele uwagi odbudowie prawa i porządku, tworząc
instytucje takie jak Izba Gwiaździsta (ang. Star
Chamber), które miały ograniczać wpływy możnych i zapewniać sprawiedliwość.
Sukces w tej dziedzinie był fundamentem odbudowy autorytetu królewskiego po
latach wojen domowych. Ryszard natomiast w tej alternatywnej rzeczywistości byłby
uwikłany w nieustanną walkę o samo uznanie swojej władzy, co sprawiałoby, że
skuteczna administracja i przywrócenie „królewskiego pokoju” pozostawałyby
odległym marzeniem, a nie realnym celem.
GOSPODARKA: STAGNACJA I KRÓLEWSKI DŁUG
Przedłużająca się niestabilność polityczna, napięcia społeczne oraz
okresowe konflikty zbrojne miałyby katastrofalne skutki dla gospodarki Anglii.
Szlaki handlowe uległyby zakłóceniom, zagraniczni kupcy z rezerwą podchodziliby
do inwestycji, a produkcja rolna spadłaby wskutek niepewności i obowiązkowych
poborów wojskowych. Królewskie finanse, już wcześniej nadwyrężone przez lata
wojen, znalazłyby się pod ogromną presją. Ryszard musiałby przeznaczać ogromne
środki na utrzymanie armii, wynagradzanie niespokojnych możnych oraz tłumienie
buntów. W konsekwencji podatki wzrosłyby, a dodatkowe konfiskaty ziem od
przeciwników politycznych jeszcze bardziej pogłębiałyby niezadowolenie
społeczne.
Henryk VII, mimo początkowych trudności finansowych, wdrożył skuteczne
rozwiązania gospodarcze – staranne zarządzanie królewskimi majątkami, reformy
podatkowe oraz wspieranie handlu międzynarodowego. Dzięki temu odbudował
królewską kasę i stworzył fundament dla późniejszego dobrobytu Tudorów. W
alternatywnym scenariuszu Ryszard III przewodziłby raczej okresowi stagnacji
gospodarczej i narastającego długu, co uniemożliwiłoby finansowanie ambitnych
przedsięwzięć i utrudniało sprawne zarządzanie państwem.
STOSUNKI ZAGRANICZNE I KONTEKST EUROPEJSKI: ANGLIA JAKO
PIONEK
Pod rządami Ryszarda III, którego legitymizacja byłaby stale
kwestionowana, Anglia stałaby się graczem osłabionym i podatnym na manipulacje
ze strony potęg kontynentalnych. To wyraźnie kontrastowałoby z dyplomacją
Henryka VII, który stopniowo odbudowywał pozycję kraju po wojnach Dwóch Róż.
Francja:
stałe zagrożenie i szansa: Francja, tradycyjny rywal Anglii, dostrzegłaby w jej wewnętrznych
problemach ogromną szansę. Historycznie wspierała Henryka Tudora, a w
alternatywnym scenariuszu, po jego klęsce, mogłaby wykorzystać Edwarda V jako
narzędzie destabilizacji. Karol VIII lub jego następcy zaoferowaliby mu azyl i
wsparcie militarne, używając go jako pretekstu do wymuszania ustępstw – takich
jak zdobycie Calais – lub do powstrzymania Anglii przed ingerencją w francuskie
ambicje kontynentalne, na przykład podczas kampanii włoskiej. Ryszard musiałby
zmagać się z ciągłą presją dyplomatyczną i realnym zagrożeniem inwazji pod
sztandarem Edwarda V, co mogłoby zmusić go do upokarzających traktatów i
ustępstw terytorialnych, obniżając prestiż Anglii.
Burgundia
i Habsburgowie – niepewni sprzymierzeńcy: Burgundia, a później Habsburgowie, historycznie wspierali pretendentów
yorkistowskich, takich jak Perkin Warbeck. W przypadku żyjących książąt ich
zainteresowanie byłoby jeszcze większe. Małgorzata York, siostra Ryszarda i
wdowa po księciu Burgundii, niemal na pewno działałaby na rzecz Edwarda V,
swojego bratanka, podobnie jak wspierała Warbecka. Tworzyłoby to silne zaplecze
dla antyryszardowskich nastrojów i potencjalnej interwencji. Ryszard miałby
ogromne trudności ze zdobyciem realnych sojuszy, ponieważ te potęgi widziałyby
większą korzyść w utrzymywaniu Anglii słabej i podzielonej. Każdy układ
wymagałby wysokiej ceny.
Szkocja
– północne zagrożenie: Szkocja,
tradycyjnie wykorzystująca okazje do najazdów na północną Anglię, bez wątpienia
skorzystałaby z wewnętrznych problemów Ryszarda. Skupienie królewskiej uwagi i
zasobów na południu, w związku z książętami i buntami, pozwoliłoby Szkotom
wznowić wojny graniczne, prawdopodobnie przy wsparciu Francji. Ryszard nie
byłby w stanie przeprowadzić decydującej kampanii przeciwko Szkocji, co
prowadziłoby do wyczerpywania zasobów i stałego zagrożenia dla północnych ziem
– regionu, w którym jego władza była najmocniejsza. Henryk VII, choć również
zmagał się z problemami na granicy, zdołał jednak zawrzeć traktat pokojowy ze
Szkocją w Ayton w 1502 roku, co znacząco ustabilizowało północ. Ryszard w tej
alternatywnej rzeczywistości byłby zbyt zajęty walką o przetrwanie wewnętrzne,
aby osiągnąć podobny sukces dyplomatyczny. W rezultacie Anglia znalazłaby się w
izolacji, podatna na naciski zewnętrzne i coraz bardziej podporządkowana
interesom potęg kontynentalnych, zamiast samodzielnie kształtować własną
politykę.
DŁUGOFALOWE KONSEKWENCJE I ALTERNATYWNE LINIE ROZWOJU:
TRWAŁA NIESTABILNOŚĆ
Bezpośrednie oraz średnioterminowe skutki opisane wcześniej prowadziłyby
do zupełnie odmiennych, długofalowych następstw dla Anglii, radykalnie
różniących się od drogi obranej pod rządami Tudorów.
Wojny
Dwóch Róż – zakończenie czy nieustanne przedłużanie?: Bitwa pod Bosworth w tej wizji nie
oznaczałaby definitywnego końca wojen Dwóch Róż. Konflikt zostałby przedłużony,
przybierając bardziej złożoną formę. Nie byłoby to już proste starcie
Lancasterów z Yorkami, lecz walka Ryszarda III i jego zwolenników przeciwko
koalicji yorkistowskich legalistów wspierających Edwarda V, resztkom frakcji
lancasterskiej oraz niezadowolonym możnym. Taki układ sił prowadziłby do serii
buntów, wojen domowych i ciągłej rotacji pretendentów oraz regentów,
uniemożliwiając Anglii osiągnięcie pokoju wewnętrznego i konsolidacji, które w
rzeczywistości pozwoliły Tudorom umocnić władzę. Sprawa sukcesji pozostałaby
nierozstrzygnięta przez pokolenia, blokując powstanie silnej monarchii
centralnej.
Dynastia
Tudorów – historia, która nigdy by się nie zaczęła: Kluczową konsekwencją byłby brak narodzin dynastii
Tudorów. Gdyby Henryk Tudor został pokonany pod Bosworth, a Ryszard utrzymał
władzę przy żyjących książętach, roszczenia Henryka straciłyby wszelką
wiarygodność. Opozycja skupiłaby się wokół Edwarda V jako prawowitego dziedzica
Yorków. Henryk zostałby zapewne stracony, uwięziony lub zmuszony do trwałego
wygnania, a jego historyczna szansa zostałaby całkowicie zaprzepaszczona. W
konsekwencji nie doszłoby do panowania Henryka VIII, zerwania z Rzymem ani
elżbietańskiego złotego wieku. Trajektoria rozwoju państwa angielskiego, reform
religijnych i ambicji imperialnych zostałaby zasadniczo odmieniona.
Charakter
monarchii – słaba i rozdrobniona: Nieustanna presja rywalizujących roszczeń, konieczność zaspokajania
możnych oraz brak stabilnej władzy centralnej doprowadziłyby do znacznie
słabszej i bardziej zdecentralizowanej monarchii. Ryszard – lub jego następcy
na kwestionowanym tronie – mieliby ogromne trudności z ograniczeniem potęgi
arystokracji, wzmocnieniem administracji królewskiej czy skutecznym rozciągnięciem
autorytetu na całe królestwo. Anglia mogłaby rozwinąć się w państwo z
dominującymi regionalnymi magnatami, przypominające bardziej fragmentaryczne
struktury kontynentalnej Europy niż scentralizowane państwo narodowe stworzone
przez Tudorów. Władza ustawodawcza uległaby rozdrobnieniu, a rodząca się
biurokracja, która pod rządami Tudorów znacznie się rozwinęła, mogłaby
zatrzymać się w miejscu lub nawet cofnąć.
Alternatywa
– represyjny absolutyzm: Możliwe byłoby także podjęcie próby skrajnie represyjnego,
absolutystycznego modelu rządów, mającego na celu kontrolę nad książętami i
całym królestwem. Jednak takie rozwiązanie prawdopodobnie wywołałoby jeszcze
większą niechęć i kolejne bunty, czyniąc trwałą stabilność nieosiągalną.
Najważniejszą różnicą względem rzeczywistego okresu Tudorów byłby brak
stabilnej, niekwestionowanej sukcesji, która umożliwiła reformy wewnętrzne i
ekspansję zewnętrzną. Anglia pozostałaby uwięziona w cyklu pretendentów i
kontrpretendentów, niezdolna do pełnego wykorzystania swojego potencjału jako
zjednoczone państwo narodowe.
ZAKOŃCZENIE: DZIEDZICTWO NIEUSTANNEGO KRYZYSU
Hipotetyczna wizja, w której Ryszard III wychodzi cało z bitwy pod
Bosworth, a synowie Edwarda IV żyją i ich obecność zostaje niepodważalnie
potwierdzona, stanowi fascynujący eksperyment myślowy. Ukazuje ona wyraźny
kontrast wobec rzeczywistej drogi, jaką obrała Anglia pod panowaniem Tudorów.
Kluczowa teza wskazuje, że taki rozwój wydarzeń nie tylko uniemożliwiłby
stosunkowo szybkie umocnienie władzy, jakie osiągnął Henryk VII, lecz także
pogrążyłby królestwo w wyjątkowo długotrwałym kryzysie legitymizacji,
zasadniczo zmieniając jego sytuację polityczną, społeczną i międzynarodową. Ryszard
III znalazłby się w niezwykle trudnym położeniu, a jego panowanie opierałoby
się na kruchych podstawach. Obecność prawowitych dziedziców z rodu Yorków
pozbawiłaby go wszelkich pozorów legalności, czyniąc z niego jawnego
uzurpatora. Dostępne mu rozwiązania – kooptacja, aranżowanie sojuszy
małżeńskich, wygnanie książąt czy próby ponownej manipulacji prawnej –
wszystkie obarczone byłyby ogromnym ryzykiem i mało prawdopodobne, by zapewniły
trwałą stabilność. W przeciwieństwie do Henryka VII, który potrafił zjednoczyć
królestwo pod nową dynastią i skutecznie zdyskredytować pretendentów o
wątpliwej autentyczności, Ryszard musiałby zmagać się z realnymi, żywymi
symbolami prawowitej sukcesji.
Na płaszczyźnie wewnętrznej Anglia pogrążyłaby się w nieustannym
frakcjonizmie szlacheckim, sporach w łonie Kościoła, rozpadzie królewskiego prawa
i porządku oraz gospodarczym marazmie. Potęga regionalnych magnatów pozostałaby
niekontrolowana, a proces budowy silnej, scentralizowanej monarchii –
charakterystyczny dla epoki Tudorów – zostałby poważnie zahamowany. Na arenie
międzynarodowej Anglia stałaby się pionkiem w rękach potęg europejskich, stale
narażonym na ingerencje ze strony Francji, Burgundii czy Szkocji, które chętnie
wykorzystywałyby wewnętrzne zamieszanie, wspierając roszczenia książąt. Ostatecznie
ta kontrfaktyczna narracja podkreśla kruchość średniowiecznej monarchii i
fundamentalne znaczenie niekwestionowanej legitymizacji. Wojny Dwóch Róż nie
zakończyłyby się pod Bosworth, lecz przerodziłyby się w nową falę bratobójczych
konfliktów, koncentrujących się nie tyle na rywalizacji rodów, ile na samym
problemie sukcesji w obliczu żyjących, prawowitych dziedziców. Dynastia Tudorów
– wraz z całym biegiem historii Anglii, jaki znamy – pozostałaby
niezrealizowaną możliwością, zastąpioną przez przedłużoną epokę niepewności i
niepokojów, w której cień książąt z Tower ciążyłby nie tylko nad Ryszardem III,
lecz nad samą tożsamością angielskiego królestwa.
* Powyższy artykuł stanowi własne rozważania autorki w oparciu o dostępną wiedzę historyczną.
Ⓒ Agnieszka Różycka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz