poniedziałek, 16 lutego 2026

Ela z Salisbury: władza, religia i kobieca sprawczość w XIII‑wiecznej Anglii

 



Trzynastowieczna Anglia była przestrzenią, w której feudalne zależności, rosnąca królewska administracja i odradzająca się duchowość monastyczna splatały się w skomplikowaną całość. W tym świecie niewiele kobiet potrafiło tak wyraźnie przekroczyć granice między sferą świecką a duchową jak Ela, hrabina Salisbury. Jej życiorys wykracza poza typowe dla epoki opowieści o „pobożnych damach” czy genealogiczne wyliczenia. Ela była dziedziczką o ogromnym znaczeniu politycznym, administratorką o realnej władzy i wreszcie fundatorką oraz pierwszą opatką klasztoru w Lacock. Jej losy pozwalają spojrzeć na średniowieczne struktury władzy z perspektywy kobiety, która potrafiła wykorzystać obowiązujące normy na własną korzyść.


Portret Eli z Salisbury na podstawie
jej wizerunku znajdującego się
na Wielkiej Pieczęci


Znaczenie Eli wynikało przede wszystkim z zasad dziedziczenia i prestiżu hrabstwa Salisbury. Jako jedyna córka Williama FitzPatricka, drugiego hrabiego Salisbury, po jego śmierci w 1196 roku stała się bezpośrednią podopieczną Korony. To czyniło ją zarówno cennym politycznym „aktywem”, jak i osobą o wyjątkowym statusie prawnym. Popularna, choć mało wiarygodna legenda o jej rzekomym porwaniu do Normandii i bohaterskim odbiciu przez Williama Talbota pokazuje, jak bardzo ceniono jej dziedzictwo i jak łatwo je było utracić. Jej małżeństwo z Williamem Longespée, nieślubnym synem Henryka II, było natomiast klasycznym przykładem politycznej strategii Plantagenetów. Dzięki temu związkowi ród Salisbury został trwale związany z dynastią królewską, co miało ogromne znaczenie w niespokojnych czasach Jana bez Ziemi i w okresie regencji młodego Henryka III. Relacja Eli i Longespée wyróżniała się stabilnością i współdziałaniem. Gdy William wykonywał królewskie obowiązki – od kampanii w Walii po wyprawy do Poitou – Ela zarządzała rozległymi dobrami i wychowywała ich liczne dzieci. To właśnie wtedy zdobyła doświadczenie, które później pozwoliło jej samodzielnie kierować jednym z najważniejszych baronialnych honorów w kraju. Po śmierci męża w 1226 roku jej sytuacja zmieniła się radykalnie: z żony pozostającej w cieniu męża stała się wdową z pełnią praw majątkowych. Zamiast ponownie wyjść za mąż – co odebrałoby jej kontrolę nad ziemiami – Ela zdecydowała się działać jako niezależna właścicielka i administratorka. To w tej fazie jej życia najpełniej widać jej polityczną intuicję, determinację i umiejętność wykorzystywania religijnego patronatu jako narzędzia budowania własnej pozycji.


Portret Williama Longespée stworzony
na podstawie jego wizerunku znajdującego się
w książce Thomasa Andrew Archera
i Charlesa Lenthbridge'a zatytułowanej
The Crusades: The Story of The Latin Kingdom
of Jerusalem
 (pol. Krucjaty: Opowieść
o Łacińskim Królestwie Jerozolimskim
) z 1902 roku. 


Najbardziej niezwykły etap w życiu Eli ujawnia się w latach, gdy pełniła funkcję szeryfa Wiltshire. W realiach średniowiecza był to urząd jednoznacznie kojarzony z mężczyznami – obejmował pobór królewskich dochodów, przewodniczenie sądom hrabstwa i dbanie o porządek publiczny. Choć zdarzało się, że kobiety dziedziczyły urzędy, faktyczne wykonywanie obowiązków szeryfa przez Elę było czymś rzadkim. Nie była figurantką: działała z energią i kompetencją, które świadczą o świetnym rozeznaniu w mechanizmach królewskiej administracji. Wykupienie od Korony prawa do sprawowania szeryfatu dało jej formalny mandat, ale to jej własna determinacja sprawiła, że urząd stał się narzędziem realnej władzy. Nie była to próba obalenia patriarchalnego porządku, lecz raczej umiejętne wykorzystanie jego luk. Jako zamożna wdowa i krewniaczka królewskiego rodu potrafiła wejść w przestrzeń, która dla większości kobiet była zamknięta, zacierając granicę między zarządzaniem własnym majątkiem a kierowaniem całym hrabstwem. Ten okres doskonale pokazuje, jak szerokie możliwości dawał status wdowy w XIII wieku: to właśnie wtedy kobieta mogła działać samodzielnie, bez męskiej kurateli. Równolegle Ela odgrywała ważną rolę w religijnym krajobrazie regionu. Przeniesienie katedry z Old Sarum do doliny Avonu było przedsięwzięciem ogromnym, wymagającym współpracy możnych i duchowieństwa. Ela znalazła się w gronie świadków ceremonii położenia kamienia węgielnego w 1220 roku – wydarzenia, które symbolicznie otwierało nowy rozdział w historii Salisbury. Jej religijność nie ograniczała się jednak do wspierania instytucji kościelnych. Z zainteresowaniem śledziła rozwój nowych form życia zakonnego, wpisując się w szerszy europejski zwrot ku intensywniejszej pobożności. Fundacja Opactwa Lacock w 1229 roku, a niedługo później Hinton Charterhouse, była kulminacją jej zaangażowania. Nie były to gesty czysto dewocyjne – wymagały skomplikowanych decyzji prawnych, przekazania ziem i umiejętnego poruszania się w gąszczu przepisów kanonicznych.



 
Wybór reguły augustiańskiej dla Lacock mówi wiele o jej wizji. Kanoniczki augustiańskie, w przeciwieństwie do bardziej odizolowanych cysterek, funkcjonowały bliżej lokalnej społeczności, łącząc kontemplację z aktywną obecnością w świecie. Ela nie ograniczyła się do roli fundatorki. W 1238 roku sama wstąpiła do klasztoru, a dwa lata później została jego pierwszą opatką. To przejście – od urzędniczki królewskiej do przełożonej wspólnoty zakonnej – jest jednym z najbardziej fascynujących elementów jej biografii. W praktyce oznaczało zmianę rodzaju władzy, nie zaś jej utratę. Opatka odpowiadała za finanse, dyscyplinę, relacje z lokalnymi możnymi i obronę przywilejów klasztoru. Ela wykonywała te obowiązki z tą samą precyzją, którą wcześniej wykazywała jako szeryf. Dzięki jej staraniom Henryk III nadał Lacock liczne przywileje, co zapewniło mu stabilność i prestiż. Symboliczny wymiar jej decyzji trudno przecenić. W średniowiecznym wyobrażeniu klasztor był miniaturowym odbiciem porządku niebieskiego, a opatka jego władczynią. Wybierając życie zakonne, Ela zachowała autonomię, której nie miałaby jako starsza wdowa w świecie świeckim. W Lacock stała na czele kobiecej wspólnoty, w której to kobiety decydowały o codzienności, finansach i duchowym kierunku domu. Jej niemal dwudziestoletnia kadencja, zakończona rezygnacją w 1259 roku, ugruntowała pozycję opactwa jako jednego z najważniejszych żeńskich klasztorów w Anglii. Do dziś zachowane krużganki i kapitularz przypominają o jej wizji harmonijnego, uporządkowanego życia religijnego.


Opactwo Lacock (Wiltshire) ufundowane w 1229 roku
przez Elę z Salisbury
fot. Neosnaps


Związek Eli z Magna Cartą to fascynujący punkt styczny między jej osobistą biografią a szerszą historią konstytucyjną Anglii. Jej mąż, William Longespée, należał do grona najważniejszych uczestników negocjacji z 1215 roku, a egzemplarz Karty przechowywany w Salisbury jest jednym z najlepiej zachowanych do dziś. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Ela miała udział w jego ochronie i przekazaniu potomnym, choćby dlatego, że dokument ten dotyczył bezpośrednio jej własnych praw. Klauzule dotyczące wdów, zwłaszcza słynna Klauzula 7, gwarantowały kobiecie możliwość pozostania w domu po śmierci męża oraz szybkie otrzymanie należnego jej majątku. W praktyce życie Eli pokazuje, jak te zapisy działały: korzystała z nich, by umocnić swoją pozycję i działać w ramach systemu, który coraz wyraźniej ograniczał arbitralność królewskich decyzji wobec arystokracji. Świat intelektualny, w którym funkcjonowała Ela, był ukształtowany przez tzw. „renesans XII wieku”. Jego wpływy – rozwój edukacji, porządkowanie prawa, rosnąca rola piśmienności i literatury w językach narodowych – były wciąż żywe w XIII stuleciu. Kobieta o jej statusie mogła dzięki temu aktywniej uczestniczyć w życiu publicznym. Choć nie zachowały się żadne teksty jej autorstwa, klasztory augustiańskie, takie jak Lacock, były centrami nauki i przechowywania ksiąg. Jej fundacje i patronat sugerują osobę, która ceniła porządek, regułę i administracyjną przejrzystość – zarówno w wymiarze duchowym, jak i praktycznym. W tym sensie Ela była prekursorką nowoczesnego podejścia do zarządzania: rozumiała, że władza w średniowieczu opierała się nie tylko na ziemi i wojsku, ale także na dokumentach, pieczęciach i umiejętności poruszania się w świecie prawa. Jej częste wzmianki w Close Rolls i Patent Rolls z czasów Henryka III świadczą o kobiecie, która doskonale znała mechanizmy rządzenia i potrafiła z nich korzystać.
 
Patrząc na Elę przez pryzmat płci, widać, że jej siła nie polegała na „twardej władzy”, typowej dla mężczyzn jej epoki, lecz na subtelnych formach wpływu. Potrafiła utrzymać bliskie relacje z Henrykiem III, który darzył ją wyraźnym szacunkiem. Ta królewska życzliwość nie była jedynie echem zasług jej męża, lecz wynikała z jej własnej lojalności i roli stabilizującej w regionie West Country. W czasach, gdy Anglia wielokrotnie stawała na progu konfliktu wewnętrznego, Ela była jednym z filarów lokalnego porządku. Umiała zachować równowagę między wiernością wobec Korony a obroną praw i przywilejów swojego hrabstwa. Dziedzictwo Eli zapisane jest także w przestrzeni Wiltshire. Miasteczko Lacock, które rozwinęło się wokół opactwa, zawdzięcza swój układ i rozwój gospodarczemu impulsowi, jaki dała jej fundacja. Uzyskane przez nią przywileje targowe oraz rozbudowana infrastruktura przekształciły wiejski majątek w prężny ośrodek handlowy. Model zarządzania, jaki wprowadziła – oparty na dywersyfikacji dochodów, produkcji wełny, młynach i opłatach targowych – zapewnił opactwu stabilność nawet w trudniejszych czasach późnego średniowiecza. Ela nie widziała sprzeczności między troską o ekonomiczne bezpieczeństwo klasztoru a dążeniem do duchowej doskonałości wspólnoty. Jej podejście było całościowe: dobrobyt materialny miał wspierać życie religijne, a życie religijne porządkować nadać sens gospodarowaniu.


Grób Eli z Salisbury w Opactwie Lacock.
Pierwotnie znajdował się w kościele opactwa,
lecz został przeniesiony, gdy świątynia została przebudowana
przez Williama Sharingtona, urzędnika Henryka VIII Tudora. 
fot. Mike Peel

 
W ostatnich latach życia Ela nabiera w źródłach historycznych niemal symbolicznego wymiaru. Jej rezygnacja z urzędu opatki w 1259 roku – w wieku, który w XIII wieku uchodził za sędziwy – wygląda jak świadome wycofanie się do przestrzeni wewnętrznej ciszy i modlitwy. Zmarła dwa lata później, w 1261 roku, i spoczęła w chórze Opactwa Lacock. Jej nagrobek, który przetrwał burzliwy okres kasaty klasztorów, nosi inskrypcję wychwalającą ją jako „czcigodną Elę”, prowadzącą życie „miłe Bogu”. Ten pobożny ton nie powinien jednak przesłaniać faktu, że była to kobieta o bardzo realnej, świeckiej władzy – ta sama, która zarządzała zamkami, przewodniczyła sądom i negocjowała z królewskimi urzędnikami. Jej biografia to nie dwa oddzielne rozdziały, lecz jedna, spójna opowieść o odpowiedzialności i duchowości przenikających się bez wyraźnych granic. Ela wymyka się prostym kategoriom. Nie była ani „biedną ofiarą patriarchatu”, ani jedynie „wyjątkową kobietą, której się udało”. Jej życie było możliwe dzięki konkretnym mechanizmom prawnym i społecznym epoki, a ona potrafiła wykorzystać je z niezwykłą inteligencją. Jako dziedziczka i wdowa korzystała z przysługujących jej praw w pełni, pokazując, że w feudalnym świecie istniały realne ścieżki kobiecej sprawczości, o ile miało się odpowiednie pochodzenie, majątek i umiejętność poruszania się w systemie. Ela była budowniczką nie tylko w sensie architektonicznym, ale także prawnym i dynastycznym. To dzięki niej ród Longespée, a później Montagu i Neville, mógł odgrywać kluczowe role w polityce Anglii. Fundament ich potęgi stworzyła właśnie ona. Patrząc na Elę, widzimy w miniaturze przemianę, jaka dokonywała się w XIII‑wiecznej Anglii. Jej życie odzwierciedla przejście od wojowniczego, mobilnego modelu władzy Normanów do bardziej osiadłego, administracyjnego i religijnie ugruntowanego stylu rządzenia. Uosabia proces „ucywilizowania” arystokracji, w którym brutalna siła rycerska była stopniowo ograniczana przez prawo i oczekiwania Kościoła. Jej historia pokazuje, że władza w średniowieczu nie była wyłącznie domeną mężczyzn, lecz była negocjowana, współdzielona i zależna od umiejętności wykorzystywania kapitału społecznego, majątkowego i duchowego.
 
Jej życie, skupione wokół dwóch osi – hrabstwa i opactwa – tworzy rzadko spotykaną w źródłach XIII wieku klarowną, niemal literacką konstrukcję. Ela doskonale rozumiała swoje miejsce w hierarchii i potrafiła wykorzystać tę świadomość, by kształtować otaczający ją świat. Niezależnie od tego, czy przewodniczyła sądom w Wiltshire, czy prowadziła siostry w modlitwie w Lacock, kierowała się tą samą zasadą: porządkiem, obowiązkiem i odpowiedzialnością. To czyni z niej postać niezwykle złożoną – polityczkę, matkę, sędzię, fundatorkę i duchową przewodniczkę. Ela z Salisbury była architektką własnego losu, a jej ślad pozostał zarówno w kamieniu Wiltshire, jak i w pergaminie angielskiego prawa. Najlepszym dowodem jej trwałego wpływu jest to, że jej dzieło przetrwało wieki. Opactwo Lacock funkcjonowało jako wspólnota religijna aż do XVI wieku, a po kasacie stało się miejscem innowacji, gdyż to tam William Henry Fox Talbot stworzył pierwsze fotografie. A jednak duch Eli, hrabiny‑opatki, wciąż jest wyczuwalny w tym miejscu. Jej życie podważa stereotyp średniowiecza jako epoki ciemności dla kobiet. Przeciwnie – pokazuje świat, w którym kobiety potrafiły działać skutecznie, korzystając z prawa, religii i majątku jako narzędzi wpływu. W osobie Eli hrabina i opatka nie były dwiema różnymi rolami, lecz dwiema odsłonami tej samej, konsekwentnej woli: porządkowania, zachowywania i uświęcania dziedzictwa swojej rodziny i swojej wiary.


Arkady klasztoru w Opactwie Lacock w obiektywnie
Williama Talbota (1844)


Gdy przyglądamy się temu, jak Ela była zapamiętywana, widać wyraźnie, że przez długie stulecia postrzegano ją głównie jako element genealogii – ogniwo łączące ród FitzPatricków z późniejszymi hrabiami Salisbury. Dopiero współczesne badania zaczęły wydobywać ją z cienia męskich krewnych i traktować jako samodzielną, sprawczą postać. Nie była biernym „kanałem dziedziczenia”, lecz aktywną zarządczynią ziem, polityczką i administratorką. Jej życie przypomina, że historia średniowiecza to nie tylko opowieść o królach i bitwach, ale także o wielkich domach i kobietach, które potrafiły nimi kierować. Utrzymanie pozycji przez trzy panowania, w czasach pełnych kryzysów i zmian, wymagało nie tylko wysokiego statusu, lecz także ogromnej elastyczności i intelektualnej sprawności. W gruncie rzeczy badanie życia Eli to badanie tego, jak trwała może być tożsamość. Nawet jako mniszka pozostała „hrabiną” – jej świecki autorytet przenikał do życia zakonnego, a jej religijna reputacja wzmacniała jej świecką władzę. Ta podwójność świetnie oddaje ducha XIII wieku, epoki, w której sacrum i profanum nie były od siebie odseparowane, lecz współistniały i wzajemnie się wzmacniały. Ela żyła dokładnie na styku tych dwóch światów, dzięki czemu stała się jedną z najbardziej charakterystycznych postaci swojej epoki. Jej biografia pokazuje, jak władza była tworzona, utrzymywana i przekazywana w dojrzałym średniowieczu i jak kobiety mogły w tym procesie odgrywać kluczową rolę.
 
Jeśli spojrzymy na jej karierę administracyjną, warto zatrzymać się przy samym urzędzie szeryfa. Wysoki Szeryf był w hrabstwie reprezentantem króla, czyli innymi słowy jego „oczami i uszami”. To, że Ela pełniła tę funkcję, oznaczało, że powierzono jej odpowiedzialność za finanse, sądownictwo i porządek publiczny w Wiltshire. I wszystko wskazuje na to, że sprawdzała się w tej roli znakomicie. Jej rządy nie noszą śladów korupcji, która często towarzyszyła innym szeryfom. Być może jej własne bogactwo czyniło ją odporną na pokusy, a może po prostu traktowała urząd jako narzędzie służby, a nie zysków. W każdym razie jej kadencja przypadła na czas względnej stabilizacji w hrabstwie, które często bywało areną baronialnych napięć. To pokazuje, że kobiety z najwyższych sfer mogły pełnić funkcje administracyjne w sposób bardziej neutralny niż mężczyźni uwikłani w lokalne konflikty. Fundacja Hinton Charterhouse – jedynego kartuskiego domu w Anglii założonego przez kobietę – odsłania kolejną warstwę jej duchowej i intelektualnej dojrzałości. Kartuzi byli elitą życia zakonnego: skrajnie ascetyczni, milczący, żyjący w niemal całkowitej izolacji. Wspierając taki dom, Ela pokazała, że jej pobożność była głęboka i świadoma, a nie jedynie konwencjonalna. Jednocześnie potrafiła zarządzać aktywną, wspólnotową formą życia augustianek w Lacock. Ta zdolność do poruszania się między różnymi modelami duchowości świadczy o jej szerokich horyzontach i zrozumieniu religijnego pejzażu epoki.




Połączenie tych wszystkich elementów – świeckiej administracji, świadomości prawnej i wyrafinowanego patronatu monastycznego – czyni z Eli prawdziwą mistrzynię władzy. Jej życie nie było prostą drogą od świeckiej potęgi do klasztornego odosobnienia. Przeciwnie, jej wpływy rosły i zmieniały się, obejmując coraz szersze obszary. Nawet jako opatka pozostawała osobą o znaczeniu ogólnokrajowym, której rady ceniono, a której autorytet sięgał daleko poza mury Lacock. Śmierć Eli w 1261 roku nie zamknęła jej historii, lecz przeniosła ją jedynie do sfery dziedzictwa: architektury, prawa i pamięci. To, co pozostawiła po sobie, jest wyjątkowo trwałe. Opactwo Lacock przetrwało jako wspólnota aż do XVI wieku, a później stało się miejscem innowacji, gdzie – jak wspomniano – narodziła się fotografia. A jednak duch Eli, hrabiny‑opatki, wciąż unosi się nad tym miejscem. Jej życie podważa stereotyp średniowiecza jako epoki ciemności dla kobiet. Pokazuje świat, w którym kobiety mogły działać skutecznie, jeśli potrafiły wykorzystać prawo, religię i majątek jako narzędzia wpływu. W jej osobie świecka i duchowa władza nie były przeciwieństwami, lecz dwiema formami tej samej, konsekwentnej energii: porządkowania, zachowywania i nadawania sensu dziedzictwu swojej rodziny i swojej wiary.
 
W ostatecznym rozrachunku Ela z Salisbury jawi się jako przykład arystokratki, która potrafiła myśleć zarówno w kategoriach długofalowej polityki rodowej, jak i wieczności, do której prowadziła ją religijna droga. Doskonale rozumiała, że przetrwanie dynastii wymaga nie tylko ziem i sojuszy, lecz także duchowego zaplecza, które nadaje sens działaniom tu i teraz. Jej znaczenie polega na tym, że potrafiła działać w samym centrum świata Plantagenetów nie jako postać poboczna, lecz jako ktoś, kto realnie współtworzył jego struktury społeczne i religijne. Ela ucieleśniała ideał średniowiecznej możnowładczyni: kobiety, która wykorzystuje swoją pozycję, by budować dziedzictwo wykraczające poza jej własne życie. Dzięki niej widzimy, jak złożony był XIII wiek – epoka sztywnych hierarchii, ale też zaskakującej elastyczności, w której hrabina mogła pełnić funkcję szeryfa, a opatka była w swoim klasztorze niemal królową. Jej biografia to świadectwo, że w średniowieczu kobiety mogły odgrywać role znacznie bardziej wpływowe, niż często zakładamy. Ela pozostaje fascynującym obiektem badań, bo jej życie splata w sobie tematy prawa, władzy, płci i duchowości. Pokazuje, jak kobieta mogła działać w ramach feudalnego systemu, wykorzystując jego zasady z precyzją i konsekwencją. Jej historia to opowieść o sile charakteru, o życiu prowadzonym z jasno określonym celem i o oddaniu instytucjom, które definiowały jej epokę. A przede wszystkim o tym, jak można było budować dziedzictwo, które przetrwa długo po tym, jak świat, który je stworzył, zniknie z mapy historii.


 
Bibliografia:
  1. Carpenter D.: Magna Carta, Penguin Books, Londyn 2015.
  2. Coss P.: The Lady in Medieval England, 1000–1500, Amberley Publishing, Stroud 2019.
  3. Knowles D.: The Monastic Order in England: A History of Its Development from the Times of St. Dunstan to the Fourth Lateran Council, 940–1216, Cambridge University Press, Cambridge 1940.
  4. Prestwich M.: Plantagenet England, 1225–1360, Oxford University Press, Oksford 2005.
  5. Turner R. V.: Magna Carta Through the Ages, Longman, London 2003.
 

Ⓒ Agnieszka Różycka



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz