Trzynastowieczna Anglia była przestrzenią, w której feudalne zależności,
rosnąca królewska administracja i odradzająca się duchowość monastyczna
splatały się w skomplikowaną całość. W tym świecie niewiele kobiet potrafiło
tak wyraźnie przekroczyć granice między sferą świecką a duchową jak Ela,
hrabina Salisbury. Jej życiorys wykracza poza typowe dla epoki opowieści o
„pobożnych damach” czy genealogiczne wyliczenia. Ela była dziedziczką o
ogromnym znaczeniu politycznym, administratorką o realnej władzy i wreszcie
fundatorką oraz pierwszą opatką klasztoru w Lacock. Jej losy pozwalają spojrzeć
na średniowieczne struktury władzy z perspektywy kobiety, która potrafiła
wykorzystać obowiązujące normy na własną korzyść.
 |
Portret Eli z Salisbury na podstawie jej wizerunku znajdującego się na Wielkiej Pieczęci |
Znaczenie Eli wynikało przede wszystkim z zasad dziedziczenia i prestiżu
hrabstwa Salisbury. Jako jedyna córka Williama FitzPatricka, drugiego hrabiego
Salisbury, po jego śmierci w 1196 roku stała się bezpośrednią podopieczną
Korony. To czyniło ją zarówno cennym politycznym „aktywem”, jak i osobą o
wyjątkowym statusie prawnym. Popularna, choć mało wiarygodna legenda o jej
rzekomym porwaniu do Normandii i bohaterskim odbiciu przez Williama Talbota
pokazuje, jak bardzo ceniono jej dziedzictwo i jak łatwo je było utracić. Jej
małżeństwo z Williamem Longespée, nieślubnym synem Henryka II, było natomiast
klasycznym przykładem politycznej strategii Plantagenetów. Dzięki temu
związkowi ród Salisbury został trwale związany z dynastią królewską, co miało
ogromne znaczenie w niespokojnych czasach Jana bez Ziemi i w okresie regencji
młodego Henryka III. Relacja Eli i Longespée wyróżniała się stabilnością i
współdziałaniem. Gdy William wykonywał królewskie obowiązki – od kampanii w
Walii po wyprawy do Poitou – Ela zarządzała rozległymi dobrami i wychowywała
ich liczne dzieci. To właśnie wtedy zdobyła doświadczenie, które później
pozwoliło jej samodzielnie kierować jednym z najważniejszych baronialnych
honorów w kraju. Po śmierci męża w 1226 roku jej sytuacja zmieniła się
radykalnie: z żony pozostającej w cieniu męża stała się wdową z pełnią praw
majątkowych. Zamiast ponownie wyjść za mąż – co odebrałoby jej kontrolę nad
ziemiami – Ela zdecydowała się działać jako niezależna właścicielka i
administratorka. To w tej fazie jej życia najpełniej widać jej polityczną
intuicję, determinację i umiejętność wykorzystywania religijnego patronatu jako
narzędzia budowania własnej pozycji.
 |
Portret Williama Longespée stworzony na podstawie jego wizerunku znajdującego się w książce Thomasa Andrew Archera i Charlesa Lenthbridge'a zatytułowanej The Crusades: The Story of The Latin Kingdom of Jerusalem (pol. Krucjaty: Opowieść o Łacińskim Królestwie Jerozolimskim) z 1902 roku. |
Najbardziej niezwykły etap w życiu Eli ujawnia się w latach, gdy pełniła
funkcję szeryfa Wiltshire. W realiach średniowiecza był to urząd jednoznacznie
kojarzony z mężczyznami – obejmował pobór królewskich dochodów, przewodniczenie
sądom hrabstwa i dbanie o porządek publiczny. Choć zdarzało się, że kobiety
dziedziczyły urzędy, faktyczne wykonywanie obowiązków szeryfa przez Elę było
czymś rzadkim. Nie była figurantką: działała z energią i kompetencją, które
świadczą o świetnym rozeznaniu w mechanizmach królewskiej administracji.
Wykupienie od Korony prawa do sprawowania szeryfatu dało jej formalny mandat,
ale to jej własna determinacja sprawiła, że urząd stał się narzędziem realnej
władzy. Nie była to próba obalenia patriarchalnego porządku, lecz raczej umiejętne
wykorzystanie jego luk. Jako zamożna wdowa i krewniaczka królewskiego rodu
potrafiła wejść w przestrzeń, która dla większości kobiet była zamknięta,
zacierając granicę między zarządzaniem własnym majątkiem a kierowaniem całym
hrabstwem. Ten okres doskonale pokazuje, jak szerokie możliwości dawał status
wdowy w XIII wieku: to właśnie wtedy kobieta mogła działać samodzielnie, bez
męskiej kurateli. Równolegle Ela odgrywała ważną rolę w religijnym krajobrazie
regionu. Przeniesienie katedry z Old Sarum do doliny Avonu było
przedsięwzięciem ogromnym, wymagającym współpracy możnych i duchowieństwa. Ela
znalazła się w gronie świadków ceremonii położenia kamienia węgielnego w 1220
roku – wydarzenia, które symbolicznie otwierało nowy rozdział w historii
Salisbury. Jej religijność nie ograniczała się jednak do wspierania instytucji
kościelnych. Z zainteresowaniem śledziła rozwój nowych form życia zakonnego,
wpisując się w szerszy europejski zwrot ku intensywniejszej pobożności. Fundacja
Opactwa Lacock w 1229 roku, a niedługo później Hinton Charterhouse, była
kulminacją jej zaangażowania. Nie były to gesty czysto dewocyjne – wymagały
skomplikowanych decyzji prawnych, przekazania ziem i umiejętnego poruszania się
w gąszczu przepisów kanonicznych.

Wybór reguły augustiańskiej dla Lacock mówi wiele o jej wizji.
Kanoniczki augustiańskie, w przeciwieństwie do bardziej odizolowanych cysterek,
funkcjonowały bliżej lokalnej społeczności, łącząc kontemplację z aktywną
obecnością w świecie. Ela nie ograniczyła się do roli fundatorki. W 1238 roku
sama wstąpiła do klasztoru, a dwa lata później została jego pierwszą opatką. To
przejście – od urzędniczki królewskiej do przełożonej wspólnoty zakonnej – jest
jednym z najbardziej fascynujących elementów jej biografii. W praktyce oznaczało
zmianę rodzaju władzy, nie zaś jej utratę. Opatka odpowiadała za finanse,
dyscyplinę, relacje z lokalnymi możnymi i obronę przywilejów klasztoru. Ela
wykonywała te obowiązki z tą samą precyzją, którą wcześniej wykazywała jako
szeryf. Dzięki jej staraniom Henryk III nadał Lacock liczne przywileje, co zapewniło
mu stabilność i prestiż. Symboliczny wymiar jej decyzji trudno przecenić. W
średniowiecznym wyobrażeniu klasztor był miniaturowym odbiciem porządku
niebieskiego, a opatka jego władczynią. Wybierając życie zakonne, Ela zachowała
autonomię, której nie miałaby jako starsza wdowa w świecie świeckim. W Lacock
stała na czele kobiecej wspólnoty, w której to kobiety decydowały o
codzienności, finansach i duchowym kierunku domu. Jej niemal dwudziestoletnia kadencja,
zakończona rezygnacją w 1259 roku, ugruntowała pozycję opactwa jako jednego z
najważniejszych żeńskich klasztorów w Anglii. Do dziś zachowane krużganki i
kapitularz przypominają o jej wizji harmonijnego, uporządkowanego życia
religijnego.
 |
Opactwo Lacock (Wiltshire) ufundowane w 1229 roku przez Elę z Salisbury fot. Neosnaps |
Związek Eli z Magna Cartą to fascynujący punkt styczny między jej
osobistą biografią a szerszą historią konstytucyjną Anglii. Jej mąż, William
Longespée, należał do grona najważniejszych uczestników negocjacji z 1215 roku,
a egzemplarz Karty przechowywany w Salisbury jest jednym z najlepiej
zachowanych do dziś. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Ela miała udział w
jego ochronie i przekazaniu potomnym, choćby dlatego, że dokument ten dotyczył
bezpośrednio jej własnych praw. Klauzule dotyczące wdów, zwłaszcza słynna
Klauzula 7, gwarantowały kobiecie możliwość pozostania w domu po śmierci męża
oraz szybkie otrzymanie należnego jej majątku. W praktyce życie Eli pokazuje,
jak te zapisy działały: korzystała z nich, by umocnić swoją pozycję i działać w
ramach systemu, który coraz wyraźniej ograniczał arbitralność królewskich
decyzji wobec arystokracji. Świat intelektualny, w którym funkcjonowała Ela,
był ukształtowany przez tzw. „renesans XII wieku”. Jego wpływy – rozwój
edukacji, porządkowanie prawa, rosnąca rola piśmienności i literatury w językach
narodowych – były wciąż żywe w XIII stuleciu. Kobieta o jej statusie mogła
dzięki temu aktywniej uczestniczyć w życiu publicznym. Choć nie zachowały się
żadne teksty jej autorstwa, klasztory augustiańskie, takie jak Lacock, były
centrami nauki i przechowywania ksiąg. Jej fundacje i patronat sugerują osobę,
która ceniła porządek, regułę i administracyjną przejrzystość – zarówno w
wymiarze duchowym, jak i praktycznym. W tym sensie Ela była prekursorką
nowoczesnego podejścia do zarządzania: rozumiała, że władza w średniowieczu
opierała się nie tylko na ziemi i wojsku, ale także na dokumentach, pieczęciach
i umiejętności poruszania się w świecie prawa. Jej częste wzmianki w Close Rolls i Patent Rolls z czasów Henryka III świadczą o kobiecie, która
doskonale znała mechanizmy rządzenia i potrafiła z nich korzystać.
Patrząc na Elę przez pryzmat płci, widać, że jej siła nie polegała na
„twardej władzy”, typowej dla mężczyzn jej epoki, lecz na subtelnych formach
wpływu. Potrafiła utrzymać bliskie relacje z Henrykiem III, który darzył ją
wyraźnym szacunkiem. Ta królewska życzliwość nie była jedynie echem zasług jej
męża, lecz wynikała z jej własnej lojalności i roli stabilizującej w regionie
West Country. W czasach, gdy Anglia wielokrotnie stawała na progu konfliktu
wewnętrznego, Ela była jednym z filarów lokalnego porządku. Umiała zachować
równowagę między wiernością wobec Korony a obroną praw i przywilejów swojego
hrabstwa. Dziedzictwo Eli zapisane jest także w przestrzeni Wiltshire.
Miasteczko Lacock, które rozwinęło się wokół opactwa, zawdzięcza swój układ i
rozwój gospodarczemu impulsowi, jaki dała jej fundacja. Uzyskane przez nią
przywileje targowe oraz rozbudowana infrastruktura przekształciły wiejski
majątek w prężny ośrodek handlowy. Model zarządzania, jaki wprowadziła – oparty
na dywersyfikacji dochodów, produkcji wełny, młynach i opłatach targowych –
zapewnił opactwu stabilność nawet w trudniejszych czasach późnego
średniowiecza. Ela nie widziała sprzeczności między troską o ekonomiczne
bezpieczeństwo klasztoru a dążeniem do duchowej doskonałości wspólnoty. Jej
podejście było całościowe: dobrobyt materialny miał wspierać życie religijne, a
życie religijne porządkować nadać sens gospodarowaniu.
 |
Grób Eli z Salisbury w Opactwie Lacock. Pierwotnie znajdował się w kościele opactwa, lecz został przeniesiony, gdy świątynia została przebudowana przez Williama Sharingtona, urzędnika Henryka VIII Tudora. fot. Mike Peel |
W ostatnich latach życia Ela nabiera w źródłach historycznych niemal
symbolicznego wymiaru. Jej rezygnacja z urzędu opatki w 1259 roku – w wieku,
który w XIII wieku uchodził za sędziwy – wygląda jak świadome wycofanie się do
przestrzeni wewnętrznej ciszy i modlitwy. Zmarła dwa lata później, w 1261 roku,
i spoczęła w chórze Opactwa Lacock. Jej nagrobek, który przetrwał burzliwy
okres kasaty klasztorów, nosi inskrypcję wychwalającą ją jako „czcigodną Elę”,
prowadzącą życie „miłe Bogu”. Ten pobożny ton nie powinien jednak przesłaniać
faktu, że była to kobieta o bardzo realnej, świeckiej władzy – ta sama, która
zarządzała zamkami, przewodniczyła sądom i negocjowała z królewskimi
urzędnikami. Jej biografia to nie dwa oddzielne rozdziały, lecz jedna, spójna
opowieść o odpowiedzialności i duchowości przenikających się bez wyraźnych
granic. Ela wymyka się prostym kategoriom. Nie była ani „biedną ofiarą
patriarchatu”, ani jedynie „wyjątkową kobietą, której się udało”. Jej życie
było możliwe dzięki konkretnym mechanizmom prawnym i społecznym epoki, a ona
potrafiła wykorzystać je z niezwykłą inteligencją. Jako dziedziczka i wdowa
korzystała z przysługujących jej praw w pełni, pokazując, że w feudalnym
świecie istniały realne ścieżki kobiecej sprawczości, o ile miało się
odpowiednie pochodzenie, majątek i umiejętność poruszania się w systemie. Ela
była budowniczką nie tylko w sensie architektonicznym, ale także prawnym i
dynastycznym. To dzięki niej ród Longespée, a później Montagu i Neville, mógł
odgrywać kluczowe role w polityce Anglii. Fundament ich potęgi stworzyła
właśnie ona. Patrząc na Elę, widzimy w miniaturze przemianę, jaka dokonywała
się w XIII‑wiecznej Anglii. Jej życie odzwierciedla przejście od wojowniczego,
mobilnego modelu władzy Normanów do bardziej osiadłego, administracyjnego i
religijnie ugruntowanego stylu rządzenia. Uosabia proces „ucywilizowania”
arystokracji, w którym brutalna siła rycerska była stopniowo ograniczana przez
prawo i oczekiwania Kościoła. Jej historia pokazuje, że władza w średniowieczu
nie była wyłącznie domeną mężczyzn, lecz była negocjowana, współdzielona i
zależna od umiejętności wykorzystywania kapitału społecznego, majątkowego i
duchowego.
Jej życie, skupione wokół dwóch osi – hrabstwa i opactwa – tworzy rzadko
spotykaną w źródłach XIII wieku klarowną, niemal literacką konstrukcję. Ela
doskonale rozumiała swoje miejsce w hierarchii i potrafiła wykorzystać tę
świadomość, by kształtować otaczający ją świat. Niezależnie od tego, czy
przewodniczyła sądom w Wiltshire, czy prowadziła siostry w modlitwie w Lacock,
kierowała się tą samą zasadą: porządkiem, obowiązkiem i odpowiedzialnością. To
czyni z niej postać niezwykle złożoną – polityczkę, matkę, sędzię, fundatorkę i
duchową przewodniczkę. Ela z Salisbury była architektką własnego losu, a jej
ślad pozostał zarówno w kamieniu Wiltshire, jak i w pergaminie angielskiego
prawa. Najlepszym dowodem jej trwałego wpływu jest to, że jej dzieło przetrwało
wieki. Opactwo Lacock funkcjonowało jako wspólnota religijna aż do XVI wieku, a
po kasacie stało się miejscem innowacji, gdyż to tam William Henry Fox Talbot
stworzył pierwsze fotografie. A jednak duch Eli, hrabiny‑opatki, wciąż jest
wyczuwalny w tym miejscu. Jej życie podważa stereotyp średniowiecza jako epoki
ciemności dla kobiet. Przeciwnie – pokazuje świat, w którym kobiety potrafiły
działać skutecznie, korzystając z prawa, religii i majątku jako narzędzi
wpływu. W osobie Eli hrabina i opatka nie były dwiema różnymi rolami, lecz
dwiema odsłonami tej samej, konsekwentnej woli: porządkowania, zachowywania i
uświęcania dziedzictwa swojej rodziny i swojej wiary.
 |
Arkady klasztoru w Opactwie Lacock w obiektywnie Williama Talbota (1844) |
Gdy przyglądamy się temu, jak Ela była zapamiętywana, widać wyraźnie, że
przez długie stulecia postrzegano ją głównie jako element genealogii – ogniwo
łączące ród FitzPatricków z późniejszymi hrabiami Salisbury. Dopiero
współczesne badania zaczęły wydobywać ją z cienia męskich krewnych i traktować
jako samodzielną, sprawczą postać. Nie była biernym „kanałem dziedziczenia”,
lecz aktywną zarządczynią ziem, polityczką i administratorką. Jej życie
przypomina, że historia średniowiecza to nie tylko opowieść o królach i
bitwach, ale także o wielkich domach i kobietach, które potrafiły nimi
kierować. Utrzymanie pozycji przez trzy panowania, w czasach pełnych kryzysów i
zmian, wymagało nie tylko wysokiego statusu, lecz także ogromnej elastyczności
i intelektualnej sprawności. W gruncie rzeczy badanie życia Eli to badanie
tego, jak trwała może być tożsamość. Nawet jako mniszka pozostała „hrabiną” – jej
świecki autorytet przenikał do życia zakonnego, a jej religijna reputacja
wzmacniała jej świecką władzę. Ta podwójność świetnie oddaje ducha XIII wieku,
epoki, w której sacrum i profanum nie były od siebie
odseparowane, lecz współistniały i wzajemnie się wzmacniały. Ela żyła dokładnie
na styku tych dwóch światów, dzięki czemu stała się jedną z najbardziej
charakterystycznych postaci swojej epoki. Jej biografia pokazuje, jak władza
była tworzona, utrzymywana i przekazywana w dojrzałym średniowieczu i jak
kobiety mogły w tym procesie odgrywać kluczową rolę.
Jeśli spojrzymy na jej karierę administracyjną, warto zatrzymać się przy
samym urzędzie szeryfa. Wysoki Szeryf był w hrabstwie reprezentantem króla,
czyli innymi słowy jego „oczami i uszami”. To, że Ela pełniła tę funkcję,
oznaczało, że powierzono jej odpowiedzialność za finanse, sądownictwo i
porządek publiczny w Wiltshire. I wszystko wskazuje na to, że sprawdzała się w
tej roli znakomicie. Jej rządy nie noszą śladów korupcji, która często
towarzyszyła innym szeryfom. Być może jej własne bogactwo czyniło ją odporną na
pokusy, a może po prostu traktowała urząd jako narzędzie służby, a nie zysków.
W każdym razie jej kadencja przypadła na czas względnej stabilizacji w
hrabstwie, które często bywało areną baronialnych napięć. To pokazuje, że
kobiety z najwyższych sfer mogły pełnić funkcje administracyjne w sposób
bardziej neutralny niż mężczyźni uwikłani w lokalne konflikty. Fundacja Hinton
Charterhouse – jedynego kartuskiego domu w Anglii założonego przez kobietę –
odsłania kolejną warstwę jej duchowej i intelektualnej dojrzałości. Kartuzi
byli elitą życia zakonnego: skrajnie ascetyczni, milczący, żyjący w niemal
całkowitej izolacji. Wspierając taki dom, Ela pokazała, że jej pobożność była
głęboka i świadoma, a nie jedynie konwencjonalna. Jednocześnie potrafiła zarządzać
aktywną, wspólnotową formą życia augustianek w Lacock. Ta zdolność do
poruszania się między różnymi modelami duchowości świadczy o jej szerokich
horyzontach i zrozumieniu religijnego pejzażu epoki.

Połączenie tych wszystkich elementów – świeckiej administracji,
świadomości prawnej i wyrafinowanego patronatu monastycznego – czyni z Eli
prawdziwą mistrzynię władzy. Jej życie nie było prostą drogą od świeckiej
potęgi do klasztornego odosobnienia. Przeciwnie, jej wpływy rosły i zmieniały
się, obejmując coraz szersze obszary. Nawet jako opatka pozostawała osobą o
znaczeniu ogólnokrajowym, której rady ceniono, a której autorytet sięgał daleko
poza mury Lacock. Śmierć Eli w 1261 roku nie zamknęła jej historii, lecz
przeniosła ją jedynie do sfery dziedzictwa: architektury, prawa i pamięci. To,
co pozostawiła po sobie, jest wyjątkowo trwałe. Opactwo Lacock przetrwało jako
wspólnota aż do XVI wieku, a później stało się miejscem innowacji, gdzie – jak
wspomniano – narodziła się fotografia. A jednak duch Eli, hrabiny‑opatki, wciąż
unosi się nad tym miejscem. Jej życie podważa stereotyp średniowiecza jako
epoki ciemności dla kobiet. Pokazuje świat, w którym kobiety mogły działać
skutecznie, jeśli potrafiły wykorzystać prawo, religię i majątek jako narzędzia
wpływu. W jej osobie świecka i duchowa władza nie były przeciwieństwami, lecz
dwiema formami tej samej, konsekwentnej energii: porządkowania, zachowywania i
nadawania sensu dziedzictwu swojej rodziny i swojej wiary.
W ostatecznym rozrachunku Ela z Salisbury jawi się jako przykład
arystokratki, która potrafiła myśleć zarówno w kategoriach długofalowej
polityki rodowej, jak i wieczności, do której prowadziła ją religijna droga.
Doskonale rozumiała, że przetrwanie dynastii wymaga nie tylko ziem i sojuszy,
lecz także duchowego zaplecza, które nadaje sens działaniom tu i teraz. Jej
znaczenie polega na tym, że potrafiła działać w samym centrum świata
Plantagenetów nie jako postać poboczna, lecz jako ktoś, kto realnie
współtworzył jego struktury społeczne i religijne. Ela ucieleśniała ideał
średniowiecznej możnowładczyni: kobiety, która wykorzystuje swoją pozycję, by
budować dziedzictwo wykraczające poza jej własne życie. Dzięki niej widzimy,
jak złożony był XIII wiek – epoka sztywnych hierarchii, ale też zaskakującej
elastyczności, w której hrabina mogła pełnić funkcję szeryfa, a opatka była w
swoim klasztorze niemal królową. Jej biografia to świadectwo, że w
średniowieczu kobiety mogły odgrywać role znacznie bardziej wpływowe, niż
często zakładamy. Ela
pozostaje fascynującym obiektem badań, bo jej życie splata w sobie tematy
prawa, władzy, płci i duchowości. Pokazuje, jak kobieta mogła działać w ramach
feudalnego systemu, wykorzystując jego zasady z precyzją i konsekwencją. Jej
historia to opowieść o sile charakteru, o życiu prowadzonym z jasno określonym
celem i o oddaniu instytucjom, które definiowały jej epokę. A przede wszystkim
o tym, jak można było budować dziedzictwo, które przetrwa długo po tym, jak
świat, który je stworzył, zniknie z mapy historii.
Bibliografia:
- Carpenter D.: Magna Carta, Penguin Books, Londyn 2015.
- Coss P.: The
Lady in Medieval England, 1000–1500, Amberley Publishing, Stroud 2019.
- Knowles D.: The
Monastic Order in England: A History of Its Development from the Times of St.
Dunstan to the Fourth Lateran Council, 940–1216, Cambridge University
Press, Cambridge 1940.
- Prestwich M.: Plantagenet England, 1225–1360, Oxford University Press, Oksford
2005.
- Turner R. V.: Magna Carta Through the Ages, Longman, London 2003.
Ⓒ Agnieszka Różycka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz