Francuska pamięć
zbiorowa, obfitująca w lapidarne formuły i błyskotliwe skróty, wyniosła
powiedzenie „Paryż wart jest mszy” do rangi jednej z najbardziej
rozpoznawalnych sentencji w historii kraju. Tradycyjnie przypisywane Henrykowi
IV w chwili jego przejścia na katolicyzm w lipcu 1593 roku, zdanie to uchodzi
za kwintesencję politycznego pragmatyzmu, chłodnego cynizmu i narodzin racji
stanu. Jednak dla badacza dziejów i języka pozostaje ono problematyczne: z
dużym prawdopodobieństwem jest apokryfem. Brak dowodów, by król Nawarry
wypowiedział je w okolicznościach, jakie legenda mu przypisuje. Poszukiwanie
genezy tej formuły prowadzi w głąb literatury pamfletowej początku XVII wieku,
w obszar propagandy protestanckiej oraz do pamiętników, które dopiero po latach
próbowały uchwycić ducha jego panowania w ciętej maksymie. Zrozumienie źródeł
tego bon motu oznacza zarazem śledzenie przejścia od religijnej żarliwości XVI
stulecia do politycznego realizmu wieku XVII, a także wskazanie autorów –
jawnych i anonimowych – którzy współtworzyli mit Henryka IV Burbona.
_-_Henri_IV,_King_of_France_(1553-1610)_-_RCIN_402972_-_Royal_Collection.jpg) |
Henryk IV Burbon (1609) autor: Frans Pourbus Młodszy
|
Aby uchwycić
moment narodzin tej formuły, trzeba cofnąć się do realiów historycznych, które
miała komentować. W 1593 roku Francja była wyniszczona trzydziestoma latami
wojen religijnych. Henryk IV, prawowity następca tronu po śmierci Henryka III w
1589 roku, nie zdołał zdobyć Paryża, kontrolowanego przez Ligę Katolicką i
wspieranego przez Hiszpanię. Jako protestant nie mógł objąć tronu w królestwie,
którego fundamentalne prawa wymagały katolickiego monarchy. Jego konwersja,
dokonana 25 lipca 1593 roku w bazylice Saint-Denis, była aktem politycznym
najwyższej wagi – miała rozbroić rebelię i zjednoczyć kraj. W zachowanej
korespondencji i pismach z tego okresu król nie posługiwał się tonem
lekceważącym. Do swojej kochanki, Gabrielle d’Estrées, pisał z gorzką ironią: „W niedzielę wykonam skok śmiertelny”.
To autentyczne sformułowanie oddaje powagę i niepewność monarchy wobec własnego
sumienia i obozu. Była to decyzja człowieka, który poświęca część swojej
tożsamości dla dobra wspólnego. Myśl, że „Paryż wart jest mszy”, nie pojawia
się w jego retoryce – ani oficjalnej, ani prywatnej – w roku 1593. W tamtym
momencie takie słowa byłyby politycznie zgubne, sugerując nieszczerość, która
mogłaby podważyć koronację w oczach katolików.
Pierwszy pisemny
i drukowany ślad tej formuły pojawia się dopiero w 1622 roku, a więc dwanaście
lat po zamachu na Henryka IV i niemal trzy dekady po jego konwersji. Znajdujemy
ją w anonimowym dziele satyrycznym „Les
Caquets de l’accouchée” (pol. „Plotki
przy połogu”). Tekst, należący do gatunku „caquets” – złośliwych rozmów towarzyskich – przedstawia kobiety
mieszczaństwa paryskiego rozmawiające przy łożu położnicy. W trakcie dyskusji o
politycznych kompromisach pojawia się wspomniana fraza. Nie jest ona jednak
włożona w usta samego króla, lecz przytaczana jako powiedzenie, które niektórzy
mu przypisują. Autor „Caquets”
wskazuje, że myśl tę miał wypowiedzieć książę de Sully, wierny protestancki
doradca monarchy. Według tekstu Henryk IV miał pytać Sully’ego, dlaczego nie
uczestniczy we mszy tak często jak on, a minister odpowiedział aluzją do
politycznej użyteczności konwersji. Tak późne pojawienie się cytatu w dziele
satyrycznym dowodzi, że należy on raczej do literackiej konstrukcji postaci
Henryka IV niż do rzeczywistych słów monarchy.
 |
Plotki przy połogu - wydanie z 1623 roku wydawca: Parre Piot (Troyes) |
Idea zawarta w
słynnej sentencji – wymiana przekonań religijnych na zdobycie politycznej i
terytorialnej przewagi – krążyła już w literaturze pamfletowej powstałej w
czasie konwersji Henryka IV. To właśnie środowiska protestanckie, rozczarowane
„skokiem śmiertelnym” swojego dawnego przywódcy, jako pierwsze zaczęły kreować
obraz monarchy jako oportunisty. Agrippa d’Aubigné, wojownik i pisarz, którego
pióro dorównywało ostrością jego mieczowi, w swoich Tragiques i Histoire
universelle znacząco przyczynił się do utrwalenia takiej wizji. Choć nie
przytacza samej frazy, mnoży anegdoty ukazujące Henryka IV gotowego na wszelkie
ustępstwa w imię władzy. Rozgoryczenie hugenotów stało się podatnym gruntem dla
powstawania bon motów podkreślających brak autentycznej pobożności króla. Dla
rygorystycznych protestantów abjuracja w Saint-Denis jawiła się jako polityczna
inscenizacja, a zdanie „Paryż wart jest mszy” doskonale streszczało ich
oskarżenie o interesowne świętokradztwo.
Za jednego z
głównych „podejrzanych” o autorstwo tej formuły, lub przynajmniej jej ducha,
uchodzi Maksymilian de Béthune, książę de Sully. W swoich pamiętnikach Économies royales, publikowanych od 1638
roku, Sully często rekonstruował rozmowy z królem, nadając sobie rolę
pragmatycznego doradcy. Choć nie zapisał zdania w formie, którą znamy,
wielokrotnie relacjonował dialogi, w których zachęcał Henryka IV do konwersji
dla dobra królestwa. Sam pozostając protestantem, Sully bronił wizji świeckiego
państwa, w którym religia monarchy miała być tą, która zapewnia pokój obywatelski.
Ta filozofia kompromisu mogła w zbiorowej wyobraźni, a następnie pod piórem
satyryków, skondensować się w jednoznaczną maksymę. Przypisanie jej Sully’emu w
Les Caquets de l’accouchée nie było
przypadkowe, gdyż odzwierciedlało postrzeganie ministra jako tego, który
instrumentalizował wiarę w imię stabilności politycznej.
 |
Maksymilian de Béthune, książę Sully (1650) autor nieznany |
Nie można też
pominąć wpływu Satyre Ménippée (pol. Satyra menippejska),
słynnego pamfletu politycznego z 1594 roku. Tekst, stworzony przez grupę
paryskich literatów sprzyjających Henrykowi IV (Politiques), posługiwał się humorem i ironią, aby zdyskredytować
Ligę. Choć sama fraza się tam nie pojawia, duch dzieła przygotowywał grunt pod
jej powstanie. Satyre Ménippée
broniła idei, że legitymizacja królewska przewyższa spory dogmatyczne. Ukazując
przywódców Ligi jako hipokrytów służących Hiszpanii, autorzy pośrednio
wychwalali rozsądek króla, który poprzez konwersję wybierał Francję zamiast
fanatyzmu. W tym kontekście polityczna mowa zaczynała się uwalniać od
religijnej transcendencji, a myśl, że Paryż – serce królestwa – jest wartością
nadrzędną wobec rytuału, stawała się akceptowalna, a nawet heroiczna dla
zwolenników pokoju.
Proces
krystalizacji frazy w jej kanonicznej postaci trwał przez całe XVII stulecie,
wspierany przez rozwój historiografii i biografii królewskiej. Pod panowaniem
Ludwika XIII i Ludwika XIV obraz Henryka IV został wygładzony, aby ukazać go
jako wzór „dobrego króla” – stanowczego, a zarazem pełnego dowcipu. Historycy,
tacy jak Hardouin de Péréfixe, autor Histoire
de Henri le Grand (pol. Historia króla Henryka Wielkiego) z 1661 roku, pisanej dla edukacji młodego Ludwika XIV,
aktywnie uczestniczyli w tej mitologizacji. Choć oficjalni dziejopisarze często
unikali samej frazy ze względu na jej cyniczny wydźwięk, chętnie przytaczali
inne bon moty Bearnijczyka. To właśnie zamiłowanie do ciętej riposty,
utożsamiane z „duchem galijskim” Henryka IV, pozwoliło utrwalić tę formułę.
Publiczność pragnęła monarchy bliskiego ludziom, zdolnego żartować z własnej
kondycji. W tym kontekście zdanie „Paryż wart jest mszy” stało się symbolem
inteligencji, która potrafi ugiąć się przed koniecznością, zachowując
jednocześnie wewnętrzną wolność.
 |
Strona tytułowa Historii króla Henryka Wielkiego z 1661 roku |
Na gruncie
literackim szczególnie interesujące jest to, że słynne zdanie zyskało swoją
trwałą renomę nie dzięki wielkim wydarzeniom historycznym, lecz poprzez powtarzanie
w tekstach drugorzędnych, zbiorach anegdot i kompilacjach osobliwości
dziejowych. W XVIII wieku filozofowie Oświecenia, z Wolterem na czele,
dostrzegali w Henryku IV pierwszego monarchę tolerancyjnego. Myśl, że król mógł
traktować mszę jako czysto polityczną formalność, interpretowali jako dowód
jego filozoficznej mądrości wobec przesądów. W Henriadzie Wolter uczynił Henryka bohaterem, który potrafi wznieść
się ponad podziały religijne. W tej perspektywie fraza traciła wydźwięk zdrady,
nabierając znaczenia pozytywnego – pragmatyzmu prowadzącego do tolerancji. Choć
Wolter zdawał sobie sprawę z wątpliwej autentyczności sentencji, jej sens
doskonale wpisywał się w jego walkę z „hańbą” i w dążenie do sekularyzacji
społeczeństwa.
W XIX wieku
legenda została utrwalona przez romantyków, a następnie przez historię
pozytywistyczną. Michelet, autor monumentalnej Historii Francji, mimo swojej analitycznej skrupulatności nie mógł
pominąć symbolicznej siły słów przypisywanych wielkim postaciom. Dla rodzącej
się III Republiki Henryk IV był bohaterem idealnym, wpisującym się w świecki
panteon narodowy. Sentencja „Paryż wart jest mszy” stała się wówczas lekcją
obywatelską: uczyła, że jedność narodu stoi ponad osobistymi przekonaniami. W
tym okresie fraza trafiła do podręczników szkolnych, przypisywana królowi bez
żadnych zastrzeżeń. Zapomniano, że jej prawdziwym twórcą mógł być poeta
protestancki lub anonimowy satyryk, widząc w niej jedynie streszczenie gestu
politycznego. Źródła pamfletowe podsuwały jednak inną hipotezę: że bon mot
wyszedł spod pióra rozczarowanego członka Ligi lub obcego agenta. Hiszpańskie
pamflety z końca XVI wieku usiłowały podważyć szczerość konwersji Henryka IV w
oczach papieża Klemensa VIII. Rozpowszechniając myśl, że król traktował mszę
jako cenę za zdobycie miasta, przeciwnicy liczyli na zablokowanie jego
absolucji w Rzymie. W tej interpretacji „Paryż wart jest mszy” nie było
dowcipem, lecz oskarżeniem. Dopiero później, gdy pokój został utrwalony, fraza
została przejęta i przekształcona w komplement przez stronników monarchy. Tego
rodzaju odwrócenie sensu jest częste w dziejach słynnych cytatów: to, co
początkowo było zarzutem, staje się powodem do chwały.
Analiza językowa
samej formuły również dostarcza wskazówek. Konstrukcja „...wart jest...” (vaut bien une...) była typowa dla
przysłowiowego języka XVII wieku. Wyrażała relację ekwiwalencji handlowej,
bardziej odpowiadającą mentalności rodzącej się burżuazji epoki Ludwika XIII
niż renesansowej szlachcie. W 1593 roku arystokrata, a tym bardziej król,
mówiłby raczej o honorze, obowiązku czy służbie Bogu. Wprowadzenie kategorii
„wartości” (vaut bien) przesuwało
akcent z moralności na kalkulację polityczno-ekonomiczną. To wzmacnia tezę, że
fraza powstała wtórnie, aby oddać nową wizję świata, w którym nawet kwestie
duchowe podlegają racjonalnej transakcji. Z perspektywy tematycznej badanie
tego cytatu pozwala wyróżnić kilka nakładających się warstw znaczeń. Pierwsza
to zdrada religijna, dostrzegana przez protestantów. Druga – hipokryzja
polityczna, akcentowana przez nieprzejednanych katolików. Trzecia – mistrzowska
zręczność, podkreślana przez legitymistów. Wreszcie czwarta, która przetrwała
do współczesności: nadrzędny interes państwa, symbol narodzin nowoczesnej
Francji, w której władza świecka staje ponad Kościołami. Każda epoka
reinterpretowała „Paryż wart jest mszy”, aby uzasadnić własną wizję rządzenia.
Warto zauważyć,
że zdanie to posiada niemal idealną symetrię. „Paryż” symbolizuje władzę
ziemską – stolicę i królestwo – natomiast „msza” odsyła do sfery duchowej,
rytuału i wiary. Słowo „wart” (bien)
pełni rolę równoważnika, wskazując, że ciężar spraw doczesnych przewyższa wagę
obrzędu religijnego. Prostota tej konstrukcji sprawiła, że sentencja okazała
się niezwykle trwała: łatwa do zapamiętania, łatwa do powtórzenia i możliwa do
zastosowania w wielu kontekstach kompromisu politycznego, daleko poza
przypadkiem Henryka IV. Stała się archetypem francuskiego języka politycznego,
obok słynnego „Państwo to ja” jego wnuka, którego autentyczność również budzi
wątpliwości. Na gruncie edytorstwa i bibliografii dziewiętnastowieczni badacze,
tacy jak Édouard Fournier w dziele L’Esprit
dans l’histoire (pol. Duch dziejów), próbowali ustalić dokładne źródło tej formuły. Fournier
potwierdził, że najstarsza znana wzmianka pochodzi z przypisania jej Sully’emu
w Les Caquets de l’accouchée.
Podkreślał przy tym, że dialog w tym tekście doskonale oddaje mentalność epoki
Ludwika XIII. Autor „caquets”,
zapewne mieszczanin obyty z literaturą i polityką, posłużył się frazą, aby
drwić z dworzan własnych czasów, wykorzystując postać Henryka IV jako
zwierciadło satyryczne. Anegdota była wówczas narzędziem krytyki społecznej:
skoro wielki monarcha mógł okazać lekceważenie wobec wiary, dlaczego szlachta
roku 1622 miałaby uchodzić za bardziej cnotliwą?
 |
| Strona tytułowa Ducha dziejów z 1883 roku |
Nie sposób
pominąć także Pierre’a de L’Estoile, znakomitego pamiętnikarza i kolekcjonera
libelli z czasów Ligi. Jego dzienniki stanowią bezcenne źródło dla zrozumienia
atmosfery mentalnej Paryża w epoce konwersji. L’Estoile odnotowywał liczne
pogłoski, plakaty i satyryczne wiersze krążące po ulicach. Choć nie wspomina
wprost omawianej frazy, jego zapiski dowodzą, że opinia publiczna stolicy była
w pełni zdolna do stworzenia takiego bon motu. Paryż był wówczas miastem
duchownych, prawników i wykształconych mieszczan, którzy cenili cięte riposty i
epigramy. Duch tej formuły – łączący powierzchowną dewocję z miejskim realizmem
– jest głęboko paryski. Można wręcz powiedzieć, że jeśli Henryk IV jej nie
wypowiedział, to sama stolica ją wymyśliła, aby podkreślić własne znaczenie i
ogłosić, że jej zdobycie warte było najwyższej ofiary duchowej. Ostatecznie
poszukiwanie autorstwa tego zdania prowadzi do wniosku wielowarstwowego.
Historycznie jest ono produktem epoki przejściowej. Literacko pojawia się po
raz pierwszy w 1622 roku w Les Caquets de
l’accouchée, spod anonimowego pióra. Politycznie stanowi owoc
protestanckiej urazy, przekształconej przez kolejne pokolenia w mądrość
państwową. Społecznie jest emanacją paryskiego ducha – zuchwałego, ironicznego
i przenikliwego. Nie należy do jednego autora, lecz do procesu historycznej
sedymentacji, który przemienił złożone wydarzenie – zakończenie wojen
religijnych – w błyskotliwy aforyzm.
W ostatecznym
rozrachunku nie ma większego znaczenia, czy Henryk IV rzeczywiście wypowiedział
te słowa. Potęga historycznego bon motu nie polega na jego dosłownej
autentyczności, lecz na prawdzie psychologicznej, którą niesie. „Paryż wart
jest mszy” pozostaje trafne nie dlatego, że padło z ust króla, lecz dlatego, że
doskonale oddaje stan świadomości Francji roku 1593. To moment, w którym
polityka przestała być domeną teologii, a stała się sztuką czegoś możliwego.
Przypisując tę formułę najbardziej cenionemu monarsze w dziejach, zbiorowa
pamięć pragnęła uhonorować człowieka, który zakończył bratobójczą rzeź nie
brutalną siłą, lecz siłą ducha. W tym sensie zdanie to symbolizuje narodziny
francuskiej laickości, ukrytej pod pozorem żartu. I tak oto od Sully’ego w
satyrycznym pamflecie, przez dziejopisarzy Wielkiego Wieku, od libelli Ligi po
republikańskie podręczniki szkolne – fraza wędrowała, zmieniała znaczenia i
ostatecznie utrwaliła się jako oczywistość. Jest nieustannym przypomnieniem, że
historia jest konstrukcją, w której słowo ma równie wielką moc jak miecz.
Henryk IV, mistrz komunikacji zanim jeszcze powstało to pojęcie, z pewnością nie
odrzuciłby zdania, które – choć apokryficzne – przyniosło mu więcej chwały i
reputacji mądrego władcy niż niejeden zapomniany traktat dyplomatyczny.
Pozostało symbolem idei Francji: kraju, który wybiera mszę zamiast wojny i w
którym duch zawsze odnajduje drogę do serca Paryża.
Podsumowując,
geneza „Paryż wart jest mszy” przypomina mozaikę. Jej pierwszym autorem
materialnym był anonimowy twórca Les
Caquets de l’accouchée, autorem moralnym – rozczarowane kręgi protestanckie,
a autorem ostatecznym – sam naród francuski, który rozpoznał w tym bon mocie
odbicie własnego geniuszu politycznego. Sentencja przeszła drogę od szyderstwa
do maksymy, dowodząc, że w dziejach Francji legenda bywa bardziej wymowna niż
fakt, a królewskie słowo należy mniej do tego, kto je wypowiada, niż do tych,
którzy przez wieki decydują się je powtarzać. Pozostaje niewidzialnym, lecz
trwałym pomnikiem francuskiej kultury politycznej, świadectwem chwili, gdy
pokój został kupiony ceną ceremonii, a królestwo ocalało dzięki jednemu
błyskotliwemu aforyzmowi.
Bibliografia:
- Champeaud G.: Henri
IV, Éditions Tallandier, Paryż 2023.
- Fournier É.: L’Esprit dans l’histoire, Librairie de
la Société des Bibliophiles, Paryż 1860.
- Michelet J.: Histoire
de France, Librairie Hachette, Paryż 1855 (tom poświęcony Henrykowi IV).
- Mironneau P. (red.): « Paris vaut bien une messe! »: 1610, Hommage des Médicis à Henri IV,
roi de France, Éditions Hazan, Paryż 2010.
- Sully, Maximilien de Béthune: Économies royales, Librairie de l’Imprimerie Royale, Paryż 1662
(pierwsze pełne wydanie).
Ⓒ Agnieszka Różycka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz