ROZMOWA Z SUSAN ANNE MASON
Susan Anne Mason to pisarka pochodząca z
Kanady, która pisze romanse z elementem duchowości. Jej celem jest tworzenie
porywających opowieści o przebaczeniu i odkupieniu. Zawsze czytała i pisała, i
te dwie czynności były obecne w jej życiu odkąd pamięta. Zaczęła pisać już jako nastolatka. Chociaż
jej pierwsza powieść została odrzucona, to jednak autorka nie poddała się.
Ponad trzydzieści lat później ponownie zajęła się pisaniem i wreszcie jej
książka została opublikowana! Susan mieszka na przedmieściach Toronto, gdzie pracuje w niepełnym wymiarze godzin jako sekretarka w kościele.
Jest żoną i matką dwojga niesamowitych dzieci oraz członkinią American
Christian Fiction Writers (ACFW) i Romance Writers of America (RWA). Oprócz pisania
lubi robić albumy i odkrywać w Internecie historię swojej rodziny. Dotychczas w
Polsce wydano pięć jej książek, tj. serię zatytułowaną „Mieć odwagę, by marzyć”
(„Irlandzkie łąki”, „Szlachetne serce” i „Przysięga miłości”), „Spadkobierca”
oraz „Najlepsze chęci”, które stanowią pierwszą część serii „Kanadyjskie
wyprawy”.
Agnes Anne Rose: Susan, jestem naprawdę zaszczycona, że zgodziłaś
się na ten wywiad i w związku z tym możemy teraz porozmawiać. We wrześniu
ukazała się w Polsce książka „Najlepsze chęci”. Jak wspomniałam powyżej,
powieść ta stanowi pierwszą część serii „Kanadyjskie wyprawy”. Czy możesz
powiedzieć nam coś więcej o książce i o całej serii?
Susan Anne
Mason: Cześć, Agnieszko! Miło mi Cię poznać. Książki z serii „Kanadyjskie
wyprawy” powstały, ponieważ chciałam stworzyć serię, której książki nie byłyby
ze sobą ściśle powiązane. Pokochałam serię „Mieć odwagę, by marzyć”, lecz
czułam, że te książki należy czytać po kolei, co dla niektórych czytelników
jest bardzo trudne. Tak więc seria „Kanadyjskie wyprawy” opowiada o trzech
osobach, które spotykają się na statku płynącym z Anglii do Kanady, a każda z
tych książek to historia jednej osoby, niezwiązana bezpośrednio z pozostałymi.
„Najlepsze chęci” opowiadają o Grace
Abernathy, która odnajduje swoją owdowiałą siostrę, Rose, i jej małego synka.
Grace planuje przekonać Rose, aby ta wraz z nią wróciła do Anglii, ale wszystko
się zmienia, gdy docierają do niej tragiczne wieści, i wtedy jest zdecydowana
zapewnić bezpieczeństwo swojemu siostrzeńcowi, Christianowi. Grace przybiera
fałszywe nazwisko, by zostać nianią Christiana, i przenosi się do posiadłości
Easton. Pracując jako niania dziecka, zupełnie niespodziewanie zakochuje się w
Andrew Eastonie, prawnym opiekunie chłopca. Niestety, Andrew jest zaręczony ze
swoją rozpieszczoną przyjaciółką, która z całą pewnością stanie się okropną
macochą dla Christiana. Grace musi dołożyć wszelkich starań, aby chronić
swojego siostrzeńca… i swoje serce.
AAR: Seria „Mieć odwagę, by marzyć” opowiada
historie irlandzkiej rodziny O’Leary. Podobnie jak powyższa seria powieściowa,
ta również stanowi beletrystykę historyczną. Co takiego zainspirowało Cię do
pisania o Irlandczykach? Czy były to Twoje irlandzkie korzenie z obydwu stron
Twojego drzewa genealogicznego?
SAM: Masz rację, Agnieszko! Moje irlandzkie
pochodzenie znacznie wpłynęło na to, że zapragnęłam pisać o irlandzkiej
rodzinie. Ponadto zawsze kochałam sagi rodzinne. Jedna z serii, którą
uwielbiałam jako nastolatka to „The Thornbirds”, czyli opowieść o irlandzkiej
rodzinie, która przeprowadziła się do Australii. W Kanadzie był też telewizyjny
mini serial i co tydzień czekałam na niego, aby dowiedzieć się, co stanie się z
Maggie. Niektóre wątki tej serii zainspirowały mnie do napisania „Irlandzkich
łąk”.
AAR: Który z irlandzkich bohaterów jest Ci
najbliższy i dlaczego?
SAM: Moją ulubioną postacią jest Rylan
Montgomery, ale mogę też powiedzieć, że najbliżej czuję się związana z Brianny
O’Leary. Jako młoda kobieta byłam do niej bardzo podobna – spokojna,
zastraszana przez autorytety i zawsze pragnąca zadowolić ludzi żyjących wokół
mnie. Tak więc droga Britanny do odnalezienia samej siebie i umiejętności
ochrony siebie stała się tym, z czym naprawdę mogłam się identyfikować.
AAR: Przeczytałam w Internecie, że zanim opublikowałaś
„Irlandzkie łąki” minęło dziesięć lat. Dlaczego?
SAM: To skomplikowane pytanie! Zaczęłam
pisać dla zabawy, kiedy moje dzieci były małe, nigdy tak naprawdę nie zamierzając
publikować. Napisanie jednej książki zajęło mi dwa lata (nawiasem mówiąc, to
było okropne). Potem odkryłam grupę pisarzy z Toronto tworzących romanse*,
zaczęłam uczęszczać na seminaria i wciągnęłam się w świat pisania. Wcześniej czułam
się bardzo samotna, nie znając innych pisarzy. Zaczęłam uczyć się więcej o
rzemiośle pisarskim i tak było dopóki moja praca nie okazała się wystarczająco
dobra, aby wygrać konkurs i w ten sposób zwrócić uwagę redaktora z wydawnictwa
Bethany House, który zaproponował mi umowę na trzy książki!
![]() |
Wydawnictwo Dreams tłum. Anna Pliś |
AAR: Kilka tygodni temu przeczytałam „Spadkobiercę”.
Byłam pod dużym wrażeniem tej książki. Myślę, że jest to najpiękniejsza książka
łącząca wartości chrześcijańskie ze zwykłym ludzkim życiem. Co sprawiło, że napisałaś
tę powieść?
SAM: Właściwie wpadłam na ten pomysł podczas
badań nad przodkami. Dowiedziałam się, że mój prapradziadek pracował jako
stajenny w stajniach należących do zamożnej angielskiej rodziny, której majątek
nazywał się Stainsby House. W toku dalszych badań odkryłam, że ożenił się z
jedną z podkuchennych pracujących w tej posiadłości i to sprawiło, że
wyobraziłam sobie, jak mogłaby wyglądać ich historia miłosna. Pomyślałam, że
fajnie byłoby napisać historię, w której bohaterowie pobraliby się już na samym
początku książki (zamiast romansu, w którym para nie może być razem aż do
samego końca), ale musiałam znaleźć sposób na podtrzymanie konfliktu pomiędzy
nimi. A cóż może być lepszego, niż to, że stajenny zostaje spadkobiercą!
AAR: Dlaczego do fabuły swoich opowieści wplatasz
wartości chrześcijańskie?
![]() |
Wydawnictwo Dreams tłum. Elżbieta Zawadowska |
SAM: Staram się, aby moje historie podnosiły
na duchu, przynosząc światu Bożą nadzieję i bezwarunkową miłość. To wspaniale,
gdy czytelniczka wysyła mi wiadomość, że moje słowa przemówiły do niej i dały jej
nadzieję odnośnie do jej życiowej sytuacji. To daje satysfakcję.
AAR: Jak wspomniałam powyżej, Twoja pierwsza
powieść, którą napisałaś jako nastolatka, została odrzucona. Czy mogłabyś
powiedzieć nam, co stało się z tą książką?
SAM: Nic! Leży wysoko na półce w mojej
szafie razem z tym odmownym listem! Zaczęłam ją pisać, gdy miałam dwanaście
lat, a skończyłam, kiedy miałam około piętnastu. To był jeden wielki bałagan,
ale za to świetna nauka!
AAR: Skąd czerpiesz informacje i pomysły do swoich książek?
SAM: Wiele razy trzon pomysłu stanowi życie
mojej rodziny albo historia z gazety, a potem buduję wokół tego fabułę. Na
przykład w przypadku drugiej części „Kanadyjskich wypraw”, „The Highest of
Hopes”, zasadniczym pytaniem było życie mojej babci, która nigdy nie znała
swoich rodziców. Jej matka zmarła przy porodzie i powiedziano jej, że jej
ojciec umarł z powodu złamanego serca. Podczas swoich badań odkryłam, że nie
umarł, a tak naprawdę ożenił się ponownie i miał kolejne dziecko. Zastanawiałam
się, co zrobiłaby moja babcia, gdyby kiedykolwiek się o tym dowiedziała. Czy
wróciłaby do Anglii, by znaleźć ojca i stawić mu czoło, czy udawałaby, że on
nie istnieje? Tak więc moja bohaterka, Emmaline, robi to pierwsze, gdy
dowiaduje się, że jej ojciec, o którym myślała, że nie żyje, ma się bardzo
dobrze i mieszka w Kanadzie. Emmaline jest niepokorną kobietą i oczywiście
przepływa ocean, aby go odnaleźć.
AAR: Jaka była najbardziej zaskakująca rzecz, której
nauczyłaś się podczas tworzenia swoich książek?
SAM: Jak naprawdę trudne jest pisanie! I ile
pracy zajmuje redagowanie i udoskonalanie opowieści, dopóki ta nie trafi do
druku.
AAR: Czy dostajesz dużo wiadomości od
czytelników? O czym mówią?
SAM: Niezbyt często dostaję wiadomości od
swoich czytelników, ale ilekroć ktoś poświęci czas na skontaktowanie się ze
mną, jestem bardzo wzruszona i z całą pewnością odpowiadam na jego wiadomość.
Jak powiedziałam wcześniej, najbardziej satysfakcjonującą rzeczą jest
otrzymywanie wiadomości od kogoś, kto naprawdę docenił pozytywne przesłanie
moich książek.
AAR: Piszesz także romance współczesne. Mam na
myśli serię „The Rainbow Falls” i książkę zatytułowaną „Healing The Widower’s Heart”.
Żadna z nich nie została jeszcze opublikowana w Polsce. Czy mogłabyś powiedzieć
nam coś więcej o tych książkach?
SAM: Książki te zostały wydane w Stanach Zjednoczonych
przez niewielkie wydawnictwo i wątpię czy zostaną przetłumaczone. Ale nigdy nie
wiadomo. Skupiają się one wokół mieszkańców małego fikcyjnego miasteczka
Rainbow Falls w Północnej Dakocie. Pierwsza bohaterka, Lily, ucieka przed
trudną przeszłością. Jej nowy gospodarz, Nick, okazuje się mężczyzną honorowym,
czego Lily nigdy wcześniej nie doświadczyła. Trudno jest jej mu zaufać, ale
kiedy dowiaduje się, że Nick myśli o zostaniu pastorem, wie, że nigdy nie
będzie dla niego wystarczająco dobra.
„Healing The Widower’s Heart” to książka
w rodzaju harlequina, o wdowcu i jego małym synku, który nie może uciec od
smutku, oraz o młodej opiekunce, która pomaga im wyleczyć się z przygnębienia.
To była jedna z moich ulubionych książek!
AAR: Ciekawi mnie, w jaki sposób piszesz? Czy w pisaniu
bardziej kierujesz się logiką czy intuicją, albo łączysz ze sobą te dwie
rzeczy? Proszę, opisz swój proces tworzenia.
![]() |
Wydawnictwo Dreams tłum. Elżbieta Zawadowska |
SAM: Powiedziałabym, że jest to połączenie
obydwu tych kwestii. Muszę przedstawić swoim wydawcom zarys każdej książki,
zanim zaproponują mi umowę. Zwykle współpracuję ze swoim osobistym krytykiem i
intensywnie myślimy o tym, co może się wydarzyć w każdej książce. Kiedy mam już
ogólny zarys każdej opowieści, wysyłam ją do swojego wydawcy. Jednak… kiedy
zacznę pisać, robię to bardziej intuicyjnie i wiele razy moje postacie
odmawiają współpracy z moim zarysem (śmiech). Opowieść zazwyczaj kończy się
zupełnie inaczej niż ta, od której zaczęłam.
AAR: Jakie cele i założenia przyświecały Twoim
książkom i czy czujesz, że je osiągnęłaś?
SAM: Moim celem było danie ludziom historii
podnoszących na duchu, dających nadzieję na przyszłość. Jak również oznajmienie
im, że Bóg ich kocha bez względu na wszystko. Chciałam też pisać wspaniałe
historie miłosne ze szczęśliwymi zakończeniami! Ogólnie rzecz biorąc, czuję, że
to osiągnęłam.
AAR: Czy są jakieś ludzkie historie, które poznałaś
podczas zbierania materiałów do książek? Czy mogłabyś się nimi podzielić?
SAM: Większość swoich badań prowadzę w
Internecie i podczas zwiedzania niektórych miast mających związek z moją
książką. Tak naprawdę nie spotykam się z ludźmi. Wybacz!
AAR: Jaki jest Twój kolejny projekt? Czy
pracujesz nad nową książką?
SAM: Pracuję nad nową trzyczęściową serią
zatytułowaną „Redemption’s Light”. To opowieść o młodej kobiecie, żyjącej w
1941 roku, która chce otworzyć klinikę położniczą dla niezamężnych matek.
Pierwsza książka nosi tytuł „Heaven For Her Heart” i powinna ukazać się późną jesienią
2020 roku.
AAR: Susan, bardzo dziękuję Ci za tę interesującą
rozmowę. Czy jest coś, co chciałabyś dodać lub powiedzieć swoim polskim
czytelnikom?
SAM: Tylko to, że jestem wdzięczna za miłość
i wsparcie, jakie od Was otrzymuję! Jestem wdzięczna Wam wszystkim!
Rozmowa, przekład i redakcja
Agnes A. Rose
Jeśli chcesz przeczytać ten wywiad w oryginale, kliknij tutaj.
If you want to read this interview in English, please click here.
* Chodzi o grupę The Toronto Romance Writers, która
powstała w 1986 roku i zrzesza autorów tworzących każdy rodzaj romansów:
historyczne, współczesne, futurystyczne, paranormalne i z wątkiem sensacyjnym.
(przyp. tłum.).