Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

poniedziałek, 7 lipca 2014

Lloyd C. Douglas – „Szata”













Wydawnictwo: INSTYTUT WYDAWNICZY PAX
Warszawa 2009
Tytuł oryginału: The Robe
Przekład: Maria Skibniewska
Seria: Z Feniksem




Działo się to za panowania cesarza Tyberiusza Klaudiusza Nerona (42 p.n.e.-37 n.e.). Tyberiusz był członkiem rodu Klaudiuszów, natomiast dzięki adopcji przez Oktawiana Augusta (63 p.n.e.-14 n.e.) wszedł do rodu Juliuszów. Tak więc wszyscy kolejni cesarze Imperium Rzymskiego aż do Nerona byli w mniejszym bądź większym stopniu spokrewnieni z tymi dwoma rodami. Tyberiusz był synem Tyberiusza Klaudiusza (ok. 85-33 p.n.e.) i Liwii Druzylli (58 p.n.e.-29 n.e.). Kiedy przyszły cesarz miał zaledwie cztery lata Liwia rozwiodła się z jego ojcem. W 9 roku p.n.e. Tyberiusz rozpoczął swój udział w życiu publicznym. Uczestniczył wówczas w triumfie Augusta w związku z uczczeniem bitwy pod Akcjum. Natomiast mając siedemnaście lat został kwestorem (finansistą). W 20 roku p.n.e. pojechał na Wschód z misją dotyczącą zwracanych przez Partię znaków legionowych, które zostały utracone przez Krassusa, Decydiusza oraz Marka Antoniusza. Po powrocie wraz ze swoim bratem – Druzusem Starszym – wałczył z plemionami alpejskimi, a następnie przez rok był namiestnikiem prowincji Galia Comata. Podczas swojej działalności publicznej Tyberiusz sprawował również urząd konsula.

W czasach panowania Oktawiana Augusta (27 p.n.e.-14 n.e.) Tyberiusz był dowódcą wojsk i wielokrotnie odznaczył się ogromną odwagą podczas licznych kampanii, szczególnie w Ilirii oraz Panonii i Germanii. Po wycofaniu się z działalności publicznej oraz udaniu się na dobrowolne wygnanie na wyspę Rodos w 6 roku p.n.e., Tyberiusz po kilku latach wrócił do łask. Stało się to wówczas, gdy Oktawian August zdecydował się wyznaczyć go na następcę Gajusza i Lucjusza, którzy byli synami Marka Agryppy – rzymskiego polityka i dowódcy wojskowego. Wówczas Oktawian August adoptował Tyberiusza. Po śmierci Augusta, Tyberiusz automatycznie objął urząd cesarza Imperium Rzymskiego. Niestety, zamiast zyskiwać popularność, Tyberiusz bardzo szybko ją tracił, szczególnie w kręgach senatorskich. Doszło także do zamieszania w wojskach nad Renem oraz prób ogłoszenia Germanika cesarzem. Następnie podejrzewano Tyberiusza, iż ten ma coś wspólnego z dość zagadkową śmiercią swojego powszechnie lubianego bratanka, o otrucie którego oskarżono przyjaciela Tyberiusza – Gnejusza Kalpurniusza Pizona. Ostatnie lata swojego panowania Tyberiusz spędził w odosobnieniu w willi na wyspie Capri.

Tak więc działo się to za panowania Tyberiusza, kiedy Palestyna była częścią Cesarstwa Rzymskiego. W 63 roku p.n.e. została ona włączona do Imperium przez Pompejusza, który zdobył wówczas Jerozolimę, i w związku z tym narzucił Judei trybut. Zanim jednak przeniesiemy się do Palestyny, pozostańmy przez chwilę w Rzymie. To tutaj w pięknej i bogatej willi mieszka rodzina senatora Gallio. Ponieważ stary Tyberiusz przebywa już w odosobnieniu i praktycznie tylko „na papierze” sprawuje władzę w Cesarstwie Rzymskim, w samym Rzymie rządzi niejaki Gajusz. Senator Marek Gallio znany jest z tego, że zazwyczaj nie zgadza się z Gajuszem i jego sposobem myślenia, co daje wyraźnie do zrozumienia na posiedzeniach senatu. Syn Marka – Marcellus – jest rzymskim trybunem, którego uwielbiają nie tylko kobiety. Przystojny i wesoły Marcellus swoim sposobem bycia przyciąga do siebie niemalże każdego, kogo spotka na swojej drodze. Pomimo że jest żołnierzem, to jednak nie zdarzyło mu się jeszcze pozbawić kogoś życia. Owszem, jego zręczność we władaniu mieczem jest powszechnie znana, jednak jak do tej pory krew żadnego nieszczęśnika nie zdążyła jeszcze splamić rąk młodego Gallio.

oryginalny plakat promujący film
zrealizowany na podstawie powieści 
w 1953 roku 
reż. Henry Koster
Marcellus prowadzi naprawdę beztroskie życie. Bierze udział w licznych ucztach wydawanych w Domu Trybunów, gdzie wino leje się strumieniami. Mężczyzna ma także uwielbianą przez siebie siostrę – piętnastoletnią Lucję, która świata nie widzi poza bratem. Z kolei przyjaciółka Lucji – Diana – jest do szaleństwa zakochana w Marcellusie, lecz ten wydaje się w ogóle jej nie zauważać, a jeśli już jakimś cudem na nią spojrzy, to traktuje ją niczym małą dziewczynkę, którą trzeba pogłaskać po głowie dla lepszego samopoczucia. Diana bardzo cierpi z tego powodu, ale nawet Lucja nie jest w stanie nic z tym zrobić. Marcellus nie myśli jeszcze o ożenku.

W domu senatora Gallio mieszka także spora grupa niewolników, którzy traktowani są niczym członkowie rodziny. Owszem, każdy z tych służących wie, gdzie jest jego miejsce, niemniej jednak nikt z rodziny Gallio nie okazuje im wyższości i nie poniża, tylko dlatego, że pochodzą z podbitego przez Rzym kraju. Jednym z takich osobistych niewolników Marcellusa jest Grek pochodzący z Koryntu o imieniu Demetriusz. Jest tak bardzo oddany swojemu panu, iż rezygnuje nawet z przyjęcia aktu wyzwolenia, który ten mu proponuje. Koryntczyk jest też niezwykle waleczny i odważny, więc młody Gallio może w jego obecności czuć się naprawdę bezpiecznie.

Beztroski charakter Marcellusa Gallio kiedyś w końcu musiał się na nim zemścić. Wielokrotnie ostrzegano go, aby panował nad swoim zachowaniem, szczególnie w obecności wysokich dostojników rzymskich. Niestety, żadne prośby nie pomogły, i tak oto nasz bohater podczas jednej z uczt wydawanych w Domu Trybunów wybucha niepohamowanym śmiechem w sytuacji, kiedy powinien zachować szczególną powagę. W głowie szumi wino, więc jakakolwiek szansa na zachowanie powagi jest wręcz niemożliwa. Po wytrzeźwieniu Marcellus wie, że nawet interwencja jego wpływowego ojca nic tutaj nie pomoże. Trzeba będzie ponieść karę albo ukorzyć się przed Gajuszem. Na konsekwencje swojego nieprzemyślanego zachowania Marcellus wcale nie musi długo czekać. Oto pewnego dnia odwiedza go inny trybun z zawiadomieniem, iż ze skutkiem natychmiastowym został przeniesiony do Minoi, gdzie ma objąć dowództwo nad oddziałem rzymskich żołnierzy. Mężczyzna wie, że czeka go wiele lat zesłania. Minoa to miejsce, gdzie udają się najbardziej buntowniczy trybuni. Marcellus zdaje sobie sprawę z tego, że Gajusz z niego zakpił i dlatego wysyła go w miejsce najgorsze z możliwych. Niestety, nic już nie można na to poradzić. Chyba tylko spakować manatki i wsiąść na pokład okrętu udającego się do Minoi. Na tę wieść rozpacz ogarnia nie tylko rodzinę młodego Gallio, ale przede wszystkim Dianę, która wie, że ukochanego może nie ujrzeć nawet przez wiele lat albo i wcale.

Tymczasem w Jerozolimie zbliża się święto Paschy. Oddział, którym dowodzi Marcellus musi udać się tam, aby pilnować porządku. W tym gorącym czasie tłumy ludzi wylegają na ulice miasta, więc ktoś musi dbać o to, aby nie dopuścić do niepotrzebnych zamieszek. Oczywiście wraz z Marcellusem jest tam także jego oddany niewolnik – Demetriusz. Pilnowanie porządku na ulicach to pestka w porównaniu z tym, co czeka Marcellusa za kilka dni. Otóż, jego oddział dostaje rozkaz wykonania egzekucji na pewnym Galilejczyku, który zdaniem oskarżających podburza lud przeciwko władzy i Sanhedrynowi. Galilejczyk uznany jest za wichrzyciela i buntownika, którego należy zgładzić i to jak najszybciej.


Richard Burton (1925-1984) jako trybun Marcellus Gallio
& Jean Simmons (1929-2010) w roli Diany

Marcellus wraz ze swoimi żołnierzami bierze udział w procesie, któremu przewodniczy ówczesny prokurator Judei – Poncjusz Piłat. Młody Gallio tak naprawdę nie wie o co w tym wszystkim chodzi. Nie zna języka, którym posługują się tubylcy. Wie tylko, że będzie musiał przybić do krzyża jakiegoś młodego mężczyznę, który wypędził niedawno ze świątyni handlujących tam kupców, i tym samym naraził się Sanhedrynowi. Dopiero w chwili wykonywania egzekucji na Galilejczyku, Marcellus zdaje sobie sprawę z tego, co się właśnie dzieje na jego oczach. Lecz za namową przyjaciela, który wie znacznie więcej na temat wykonywania tego rodzaju egzekucji, wlał w siebie tak wiele wina, że teraz jest już tak pijany, iż wszystko dociera do niego jak przez mgłę. Niestety, ukrzyżowani skazańcy, a jest ich trzech, nie umierają tak szybko, jakby sobie tego życzyli trybuni. A zatem czymś trzeba umilić sobie czas oczekiwania na ich śmierć. W związku z tym żołnierze rzucają kości i grają o szatę (tunikę) jednego z nich. Wygrywa oczywiście Marcellus Gallio. Od tej chwili życie młodego Rzymianina zmienia się diametralnie. Mężczyzna nie jest już tym samym człowiekiem, którego wszyscy znali. Popada wręcz w obłęd, nad którym nie panuje. Tak naprawdę sam nie wie, co się z nim dzieje. Rodzina Marcellusa jest załamana, kiedy widzi, w jakim stanie jest młody Gallio. Wieść o jego chorobie lotem błyskawicy rozchodzi się po całym Rzymie, aż wreszcie dociera do samego Tyberiusza. Czy Rzymianinowi uda się wrócić do zdrowia? Co tak naprawdę stało się w Jerozolimie, że Marcellus nie potrafi już normalnie żyć? Kim był Człowiek, którego trybun ukrzyżował? Czy młody Gallio zdoła dowiedzieć się tego kiedykolwiek? A co z Dianą? Czy nadal będzie go tak mocno kochać, wiedząc, że ten stracił rozum?

Jay Robinson (1930-2013) w roli
cesarza Kaliguli
Szata to światowy bestseller, który swoją premierę miał w 1942 roku. To właśnie wtedy Lloyd C. Douglas (1877-1951) wypuścił swoją powieść w świat. Powieść, która od pierwszej chwili zdobyła uznanie czytelników. Książka tak bardzo zawładnęła ludzkimi sercami, że doczekała się wielu wznowień. To właśnie ludzie poruszeni piękną historią rzymskiego trybuna – Marcellusa Gallio – prosili wydawców o dokonywanie kolejnych wznowień tejże książki. Wydanie, które przeczytałam również zostało przygotowane na wyraźne życzenie czytelników. W Polsce po raz pierwszy Szata ukazała się w 1976 roku i od tej chwili wznawiano ją dwadzieścia jeden razy! Z kolei w 1953 roku na podstawie książki został zrobiony film, który wzrusza do dziś. Wystarczy przeczytać komentarze w Internecie, aby się o tym przekonać. W roli Marcellusa Gallio wystąpił niezapomniany Richard Burton. Lloyd C. Douglas oprócz tego, że był pisarzem, był również pastorem, podobnie jak jego ojciec. Swoją pierwszą powieść napisał dopiero w wieku pięćdziesięciu lat.  

Dla mnie Szata nie jest nową powieścią, ponieważ – podobnie jak trylogię Francine Rivers pod tytułem Znamię lwa – czytałam ją wiele lat temu. Wciąż miałam tę książkę w pamięci i wiedziałam, że kiedyś do niej wrócę. Jest to naprawdę piękna historia, która opowiada o przemianie głównego bohatera pod wpływem okoliczności, w których zupełnie przypadkowo przyszło mu brać udział. Wstrząs, jakiego doznał będzie skutkował w jego dalszym życiu, aż doprowadzi Marcellusa do Prawdy, w imię której poświęci ostatecznie to, co najcenniejsze. Jest to również historia niesamowitej przyjaźni pomiędzy zwykłym niewolnikiem a Rzymianinem z wyższych sfer. Taka przyjaźń nie zdarzała się w tamtych czasach często, ponieważ niewolnicy byli traktowani przez swoich panów w kategoriach przedmiotów. Kobiety z reguły służyły też do zaspokajania męskich potrzeb seksualnych.




Szata to również opowieść o pięknej miłości pomiędzy mężczyzną a kobietą. O miłości, której nie jest w stanie zabić ani okrutny i chory psychicznie nowy cesarz Kaligula, zwany „Bucikiem”, ani nawet sama śmierć. Bohaterowie zmuszani są także do dokonywania szeregu trudnych wyborów, które z ludzkiego punktu widzenia mogą wydawać się dość absurdalne, lecz tak naprawdę mają one w sobie ogromną wartość. Książka nie bez powodu zaliczana jest do gatunku klasyki światowej. Żadna inna powieść Lloyda C. Douglasa nie wzbudziła w czytelnikach takiego zachwytu, jak właśnie Szata. Autor stworzył również opowieść o Wielkim Rybaku oraz napisał książkę pod tytułem Wspaniała obsesja, której akcja rozgrywa się w Ameryce lat 20. XX wieku. Z kolei Szata porównywana jest do Sienkiewiczowskiego Quo Vadis, lecz w moim odczuciu jedyne, co łączy te dwie powieści to tło historyczne, zaś reszta to już zupełnie inna historia.







16 komentarzy:

  1. Czytałam ,,Szatę,, wiele lat temu i jest to niezapomniana książka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Nic dodać, nic ująć. Ja też tę książkę czytałam wiele lat temu, jeszcze jako nastolatka, ale wtedy odebrałam ją trochę inaczej niż teraz. Jednak wiek swoje robi i w miarę upływu lat nawet te same książki odbiera się inaczej. :-)

      Usuń
  2. Moja bibliotekarka ostatnio polecała mi tę powieść i zastanawiałam się czy warto, Myślę, że po Twojej opinii jestem już pewna, iż nie pominę tego tytułu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest dość gruba, bo liczy sobie prawie 670 stron. Należy do gatunku literatury chrześcijańskiej, więc obecnie wiele osób może mieć problem z sięgnięciem po nią. Dla mnie to jest cud literatury i o takich cudach będę tutaj czasami pisać. Poza tym, nie bez powodu "Szata" doczekała się tylu wznowień i ekranizacji. I to mnie bardzo cieszy. Pomino tych rozmaitych nagonek, są jednak ludzie, dla których takie powieści mają ogromną wartość. :-)

      Usuń
    2. Dla mnie im grubsza książka tym lepsza, a sam motyw chrześcijański mnie nie przeraża już tak bardzo jak kilka miesięcy wcześniej, dlatego jeszcze bardziej mnie przekonałaś :)

      Usuń
    3. Mnie nigdy motyw chrześcijański nie przerażał, bo i nie było nigdy ku temu powodów. Mnie przerażają zupełnie inne książki, w których niektórzy zaczytują się bez pamięci, ale nie chcę się o tym rozpisywać ani podawać konkretnych tytułów. Cieszę się natomiast, że Cię zachęciłam i mam nadzieję, że książka Ci się spodoba. Zawsze też możesz najpierw obejrzeć film. Jest dostępny w Internecie za darmo. :-)

      Usuń
    4. O nie, najpierw książka, potem film. To moje motto :)

      Usuń
    5. Rozumiem. Ja też tak mam, że najpierw czytam, a potem oglądam. Ale akurat w tym przypadku ekranizacja nie zawodzi, przynajmniej moim zdaniem. :-)

      Usuń
  3. Czytałam ją bardzo dawno, w czasach liceum chyba, i bardzo mi się ta powieść podobała. A druga, mniej więcej w tym klimacie to Ben Hur:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też "Szatę" czytałam po raz pierwszy w liceum, ale wtedy w głowie było trochę inaczej, więc odbiór powieści też był inny, choć nie zapomniałam o tej książce przez te wszystkie lata. Natomiast "Ben Hura" oglądałam. Przepuszczam, że za jakiś czas sięgnę i po książkę. :-)

      Usuń
  4. O, starożytny Rzym to zdecydowanie moje klimaty, jak znajdę, to przeczytam :) Mogę Ci polecić 'Ja, Klaudiusz' roberta gravesa. Raz, że to świetna książka świetnego pisarza, to jeszcze całkiem poprawna historycznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za rekomendację! Znam twórczość Roberta Gravesa. Dawno temu czytałam jego powieści i pewnie za jakiś czas do nich wrócę, bo ostatnio mam tendencję do powrotów do dobrych i sprawdzonych książek. W tych nowościach, które są teraz wydawane naprawdę trudno jest mi znaleźć coś dla siebie. :-)

      Usuń
  5. Masz racje Agnes, to niezapomniane cudo. Czytalam je gdzies na poczatku stuiow chyba i do dzis pamietam. Ta ksiazka wryla sie w glowe i serce i nadal tam tkwi. Jak znajde to przeczytam ponownie, choc nie mam tego w zwyczaju. Nie wiedzialam o filmie.
    Kaska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film jest już dość stary. Wielu aktorów już niestety nie żyje. Może kiedyś ktoś na podstawie tej książki zrealizuje nową produkcję. Tylko jakoś trudno jest mi sobie wyobrazić aktorów młodego pokolenia w rolach bohaterów powieści. Ale z drugiej strony, moim zdaniem, Polacy robią bardzo dobre filmy historyczne, więc może ktoś od nas pokusi się na tę produkcję. :-)

      Usuń