sobota, 26 lutego 2011

Nora Roberts – „Koniec rzeki”





Wydawnictwo: KSIĄŻNICA

Katowice 2007

Tytuł oryginału: River's End

Przekład: Aleksandra Komornicka

 

Koniec rzeki to kolejny dowód na to, że nazwisko Nory Roberts nie bez powodu stało się marką samą w sobie w świecie romantycznego suspensu. Autorka od lat udowadnia, że potrafi łączyć emocjonalną intensywność romansu z napięciem rodem z thrillera, a jej imponująca regularność w tworzeniu nowych historii idzie w parze z konsekwentnie wysokim poziomem narracji. Ta powieść idealnie wpisuje się w jej rozpoznawalny styl, oferując czytelnikom mieszankę psychologicznej głębi, namiętności i kryminalnej zagadki.

Koniec rzeki reprezentuje klasyczną odmianę romantycznego suspensu, w której wątek uczuciowy nie jest dodatkiem, lecz równorzędnym elementem fabuły. Roberts umiejętnie przeplata rozwój relacji bohaterów z dochodzeniem w sprawie brutalnej zbrodni, tworząc historię, która angażuje zarówno emocjonalnie, jak i intelektualnie. Punktem wyjścia jest dramat z dzieciństwa Olivii Tanner – czteroletnia dziewczynka staje się świadkiem morderstwa swojej matki, znanej aktorki. To doświadczenie na zawsze odciska się na jej psychice i wpływa na całe późniejsze życie. Po dwóch dekadach Olivia mieszka w spokojnym górskim schronisku prowadzonym przez dziadków, gdzie próbuje żyć z dala od przeszłości. Spokój ten burzy pojawienie się Noah Brady’ego, reportera, który postanawia wrócić do nierozwiązanej sprawy sprzed lat. Już sam ten punkt wyjścia zapowiada historię pełną napięcia, emocji i powoli rodzącego się uczucia.



Trzon powieści stanowi los Olivii, naznaczony traumą, która wydarzyła się, zanim ta zdążyła cokolwiek zrozumieć. Scena morderstwa, choć przedstawiona z perspektywy dziecka, jest na tyle sugestywna, że natychmiast budzi w czytelniku współczucie i niepokój. To klasyczny przykład „traumy założycielskiej”, która kształtuje bohaterkę na każdym etapie jej życia. Roberts szybko przenosi akcję o dwadzieścia lat naprzód, do pozornie bezpiecznego schroniska w Kalifornii, gdzie Olivia próbuje ułożyć sobie życie z dala od blasku Hollywood i koszmarów z przeszłości. Narracja prowadzona jest dwutorowo. Z jednej strony obserwujemy śledztwo Noah, który z determinacją wraca do sprawy zabójstwa Sary Tanner. Z drugiej towarzyszymy Olivii w jej wewnętrznej walce z lękami, wyparciem i powracającymi wspomnieniami. Roberts stopniowo odsłania kolejne elementy układanki, dbając o to, by napięcie rosło, ale nie przytłaczało. Wspomnienia Olivii, jej sny i niepokoje są wplecione w fabułę tak, by podsycać ciekawość, a jednocześnie nie zaburzać rytmu opowieści.

Tempo narracji jest dobrze wyważone. Początkowe rozdziały skupiają się na atmosferze schroniska i przedstawieniu bohaterów, później akcja przyspiesza wraz z pojawieniem się Noah i rozwojem dochodzenia. Sama zagadka kryminalna jest skonstruowana solidnie i logicznie, choć dla doświadczonych miłośników gatunku finał może okazać się nieco przewidywalny. Roberts nie epatuje brutalnością – bardziej interesują ją psychologiczne konsekwencje zbrodni niż jej fizyczne detale. Noah jako reporter wypada wiarygodnie, choć momentami fabuła zwalnia, by zrobić miejsce dla rozwijającego się romansu. Dla części czytelników może to być atut, dla innych – chwilowe odejście od głównej intrygi. Balans między romansem a kryminałem jest tu delikatny, ale utrzymany. Zakończenie daje satysfakcję, choć mogłoby być bardziej zaskakujące, by w pełni zaspokoić oczekiwania najbardziej wymagających fanów śledczych łamigłówek.

Jedną z najmocniejszych stron prozy Nory Roberts jest umiejętność tworzenia bohaterów, którzy wydają się żywi, wielowymiarowi i psychologicznie wiarygodni. Koniec rzeki doskonale to potwierdza. Olivia Tanner to bohaterka zbudowana na kruchych fundamentach; od pierwszych stron budzi sympatię i współczucie. Jej życie zostało naznaczone traumą, która wciąż odbija się echem w jej codzienności. Roberts prowadzi ją przez długą drogę – od kobiety zamkniętej w sobie, uciekającej przed własną przeszłością, do osoby gotowej zmierzyć się z prawdą, choćby miała boleć. Mechanizmy obronne Olivii – unikanie, wyparcie, budowanie bezpiecznego dystansu – są przedstawione z dużą psychologiczną wrażliwością. Pojawienie się Noah staje się katalizatorem zmian: to on nieświadomie zmusza ją do konfrontacji z tym, co od lat próbowała zakopać. Jej siła, widoczna w prowadzeniu schroniska i trosce o bliskich, kontrastuje z jej wewnętrzną kruchością. Roberts bardzo subtelnie pokazuje, jak Olivia krok po kroku odzyskuje kontrolę nad własną historią, a jej emocjonalne rozedrganie, strach i powoli kiełkująca nadzieja są przedstawione niezwykle przekonująco.




Noah Brady to z kolei partner, który łączy intelekt i empatię, stanowiąc idealne przeciwieństwo stereotypowego bohatera romansów. Zamiast muskularnego twardziela dostajemy inteligentnego, dociekliwego reportera, którego siła tkwi w determinacji i wrażliwości. Jego zainteresowanie sprawą Sary Tanner nie wynika wyłącznie z zawodowej ciekawości – pociąga go niesprawiedliwość i tajemnica, która od lat domaga się wyjaśnienia. Roberts kreśli go jako człowieka, który potrafi być jednocześnie profesjonalny i głęboko empatyczny. Relacja z Olivią rozwija się naturalnie, ale nie bez napięć: Noah dąży do prawdy, choć wie, że może ona zranić kobietę, na której zaczyna mu zależeć. To bohater, który potrafi prowadzić śledztwo, a jednocześnie być czułym, uważnym partnerem, dzięki temu wypada wiarygodnie i atrakcyjnie.

Postacie drugoplanowe, czyli na przykład dziadkowie Olivii, są jednym z najważniejszych elementów emocjonalnego krajobrazu powieści. To oni dają jej stabilność, miłość i poczucie bezpieczeństwa, których tak bardzo potrzebowała po tragedii. Ich mądrość i oddanie są przedstawione z dużą czułością. Z kolei pozostałe postacie – mieszkańcy miasteczka, dawni znajomi Sary – tworzą tło, które nadaje historii głębi. Część z nich pełni funkcję potencjalnych podejrzanych, inni dostarczają ważnych informacji. Choć niektóre z tych postaci mogłyby być bardziej rozbudowane, większość z nich ma wystarczająco wyraziste rysy, by wzbogacić świat przedstawiony w powieści.

Koniec rzeki porusza tematy, które wykraczają daleko poza ramy klasycznego romansu. Najważniejszym motywem powieści jest wpływ traumy na życie człowieka. Roberts pokazuje, jak doświadczenie przemocy w dzieciństwie może zdeterminować całe dorosłe życie. Olivia zmaga się z amnezją dysocjacyjną, lękami i trudnościami w budowaniu relacji – wszystko to jest konsekwencją tragedii sprzed lat. Proces odzyskiwania pamięci jest przedstawiony jako bolesny, fragmentaryczny, ale konieczny krok ku wolności. Pamięć staje się jednocześnie źródłem cierpienia i kluczem do odzyskania siebie. Wraz z powracającymi wspomnieniami Olivia zaczyna proces leczenia. To nie jest szybka przemiana – wymaga odwagi, wsparcia i gotowości do zmierzenia się z tym, co najtrudniejsze. Roberts sugeruje, że prawdziwe uzdrowienie wymaga nie tylko poznania prawdy, ale też zaakceptowania jej i – w pewnym sensie – przebaczenia. Konfrontacja z przeszłością staje się dla Olivii momentem oczyszczenia, który pozwala jej zamknąć bolesny rozdział.




Romans między Olivią a Noahem opiera się natomiast na stopniowym budowaniu zaufania. Dla Olivii, która przez lata żyła w cieniu lęku, otwarcie się na drugą osobę jest ogromnym wyzwaniem. Ich relacja nie jest idealizowana – pełno w niej nieporozumień, obaw i ostrożnych kroków. Roberts pokazuje, że miłość może być siłą, która pomaga zmierzyć się z przeszłością, ale nie zastępuje wewnętrznej pracy bohaterki. Cierpliwość i wsparcie Noah odgrywają tu kluczową rolę. Równolegle do osobistej historii Olivii toczy się dochodzenie w sprawie morderstwa jej matki. Motyw poszukiwania prawdy jest tu bardzo silny. Noah reprezentuje wiarę w to, że prawda ma znaczenie, a Olivia potrzebę domknięcia własnej historii. Roberts stawia pytania o to, co dzieje się, gdy system zawodzi, i jaką rolę w dochodzeniu do sprawiedliwości może odegrać jednostka. Górskie schronisko w Kalifornii pełni w powieści rolę czegoś więcej niż tła. To symbol azylu, przestrzeni, w której Olivia mogła się schować przed światem. Spokojne otoczenie gór i lasów kontrastuje z jej wewnętrznym chaosem. Roberts często wykorzystuje scenerię jako odbicie emocji bohaterów  i tutaj robi to wyjątkowo skutecznie.

Styl Nory Roberts to klasa sama w sobie – pisze konkretnie, ale z ogromnym wyczuciem. W Końcu rzeki doskonale widać, jak sprawnie przechodzi od intymnych przemyśleń Olivii do dynamicznej akcji czy naturalnych dialogów. Nie ma tu lania wody; każde słowo jest na swoim miejscu, a emocje wybrzmiewają dokładnie wtedy, gdy są potrzebne. To, co jednak najbardziej zapada w pamięć, to opisy natury. Roberts nie tylko opisuje góry czy lasy – ona sprawia, że niemal czujemy ich zapach i słyszymy szum wody. Przyroda staje się tu niemal równorzędnym bohaterem, a schronisko na „końcu rzeki” to idealny symbol granicy między tym, co było, a tym, co dopiero nadejdzie. Warto też zwrócić uwagę na to, jak autorka operuje tempem: krótkie, rwane zdania w momentach zagrożenia budują świetne napięcie, podczas gdy sceny miłosne są napisane z dużą klasą – namiętnie, ale bez cienia wulgarności.


Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?
  1. Prawdziwy obraz traumy: Autorka po mistrzowsku pokazała, jak dramaty z dzieciństwa kładą się cieniem na dorosłości. Proces odzyskiwania pamięci przez Olivię jest przedstawiony bardzo wiarygodnie.
  2. Bohaterowie z krwi i kości: Olivia i Noah to postacie, którym się kibicuje. Ich relacja nie jest płaska, a oni sami zmieniają się pod wpływem wydarzeń.
  3. Idealny balans: Roberts rzadko myli proporcje. Romans i kryminał współgrają tu idealnie, nie przytłaczając się nawzajem.
  4. Wciągająca zagadka: Nawet jeśli domyślisz się finału, sama droga do prawdy – pełna mylnych tropów i napięcia – daje mnóstwo frajdy.
  5. Klimatyczne miejsce akcji: Górskie krajobrazy to nie tylko ładne tło, ale element, który buduje cały nastrój tej opowieści.
  6. Lekkość pióra: Książkę po prostu „połyka się” w jeden wieczór dzięki świetnemu stylowi autorki.
 
Co mogłoby wypaść lepiej?
 
Choć to kawał dobrej literatury, warto wspomnieć o paru kwestiach, które mogą być istotne dla wymagających czytelników:
  1. Przewidywalność: Jeśli zjadłeś/zjadłaś zęby na kryminałach, możesz dość szybko wytypować sprawcę. Intryga jest solidna, ale brakuje w niej totalnego „szoku” na koniec, który wywróciłby wszystko do góry nogami.
  2. Momentami wolniejsze tempo: W środku książki akcja kryminalna nieco ustępuje miejsca budowaniu relacji romantycznej. Dla fanów czystego suspensu może to być lekki „przestój”.
  3. Postacie tła: O ile dziadkowie są świetni, o tyle niektórzy bohaterowie drugoplanowi pojawiają się tylko po to, by popchnąć śledztwo do przodu. Mogliby mieć w sobie trochę więcej życia.
  4. Trzymanie się schematów: Roberts gra w swojej własnej, bezpiecznej lidze. Mamy tu klasyczne motywy: powrót do przeszłości, budowanie zaufania, tajemnicę. Robi to genialnie, ale nie szukajcie tu rewolucji w gatunku – to po prostu bardzo solidny, rzemieślniczy standard.


Czy warto płynąć do końca rzeki?

Nora Roberts po raz kolejny udowadnia, że w kategorii „romans z dreszczykiem” trudno o lepszą markę. Koniec rzeki to po prostu kawał solidnego rzemiosła – dostajemy tu wszystko, za co fani kochają autorkę: emocjonalną bombę, proces leczenia dawnych ran i ciekawy wątek kryminalny. Roberts potrafi tak spleść miłość z zagadką, że historia ani przez moment nie wydaje się naciągana. Oczywiście, jeśli czytasz dużo kryminałów, pewnie szybko domyślisz się, kto za tym wszystkim stoi, a momentami tempo akcji zwalnia, by zrobić miejsce dla rodzącego się uczucia. Jednak te drobiazgi nie psują ogólnej frajdy z lektury. To idealna książka dla wiernych wielbicieli autorki, ale też świetny punkt startowy dla kogoś, kto szuka opowieści o odwadze i wychodzeniu z cienia traumy. Koniec rzeki to w gruncie rzeczy optymistyczna historia o tym, że nawet z najgorszymi wspomnieniami można się rozprawić, a tam, gdzie kończy się bolesna przeszłość, często zaczyna się coś naprawdę dobrego. Jeśli szukasz emocji na wieczór, to ta książka na pewno Cię nie zawiedzie.

  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz